Author: trevor

  • Było już 4:6, 3:5. Wtedy Majchrzak zaczął pogoń za hitem z Ruudem. Tie-break zdecydował

    Było już 4:6, 3:5. Wtedy Majchrzak zaczął pogoń za hitem z Ruudem. Tie-break zdecydował

    W ramach piątkowych zmagań na kortach w Cincinnati zaplanowano dwa pojedynki z udziałem naszych reprezentantów. Najpierw o awans do drugiej rundy ATP Masters 1000 rywalizował Hubert Hurkacz, potem przyszedł czas na Kamila Majchrzaka. Jego rywalem był Christopher O’Connell. Na zwycięzcę polsko-australijskiej batalii czekał już rozstawiony z “11” Casper Ruud. Niestety to O’Connell będzie miał okazję do potyczki z Norwegiem, dzięki wygranej 6:4, 7:6(5). Oto co zrobił Majchrzak pod koniec pierwszego i drugiego seta.
    Kamil Majchrzak rywalizował o awans do drugiej rundy ATP Masters 1000 w Cincinnati

    Kamil Majchrzak rywalizował o awans do drugiej rundy ATP Masters 1000 w CincinnatiWILLIAM WESTAFP

    Kamil Majchrzak zanotował obiecujące wejście w letnie tournee po Ameryce Północnej, przynajmniej jeśli chodzi o premierowe starcie. Nasz reprezentant pokonał wówczas Tommy’ego Paula 7:5, 7:6(4). O awans do ćwierćfinału ATP 500 w Waszyngtonie walczył z Taylorem Fritzem. W rywalizacji z tym Amerykaninem brakowało już argumentów 30-latkowi. Tenisista z USA odniósł pewne zwycięstwo. Później Polak udał się do Montrealu i tam zmierzył się na “dzień dobry” z Gaelem Monfilsem. Kończący karierę po tym sezonie Francuz niespodziewanie pokonał zawodnika pochodzącego z Piotrkowa Trybunalskiego 6:4, 6:4.

    Triumfator turnieju w ‘s-Hertogenbosch liczył, że inaczej ułoży się jego przygoda z rozgrywkami w Cincinnati. Podczas wtorkowego losowania okazało się, że w pierwszej rundzie Majchrzaka czeka starcie z kwalifikantem. Wczoraj dokończono eliminacje i Kamilowi przydzielono Christophera O’Connella. Panowie spotkali się do tej pory tylko raz – w 2022 roku, tuż przed zawieszeniem naszego reprezentanta. W półfinale Challengera w Busan lepszy okazał się zawodnik pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego, zwyciężając 7:6(3), 6:4. Teraz przyszedł czas na rywalizację na poziomie głównego cyklu.

    ATP Cincinnati: Kamil Majchrzak walczył o drugą rundę

    Mecz rozpoczął się od podania Majchrzaka. Pierwsze minuty przebiegały pod dyktando serwujących. Sytuacja uległa zmianie podczas piątego gema. Wówczas pojawiły się pierwsze break pointy dla O’Connella. Po drugiej okazji Australijczyk objął pierwsze prowadzenie w meczu. W kolejnych minutach Christopher kontrolował wynik, w pewnym momencie było 5:3 dla niego. Nasz reprezentant nie poddawał się i do końca walczył o odrobienie strat.

    W trakcie dziesiątego rozdania szybko wypracował sobie dwie okazje z rzędu na remis. Niestety nie udało się wykorzystać ani jednej z nich, doszło do równowagi. Potem pojawiały się setbole dla 129. rakiety świata, a frustracja na twarzy Polaka objawiała się w coraz większym zakresie. W pewnym momencie rzucił nawet rakietą o kort. Mimo to Majchrzak walczył, nie pozwalał na zamknięcie partii. Był nawet trzeci break point na 5:5. Ostatecznie O’Connel zakończył jednak temat w tym gemie, po piątym setbolu. Australijczyk zapisał na swoim koncie wynik 6:4.

    Majchrzak próbował zareagować na niefortunny rozwój wydarzeń, miał break pointy na 2:0. Znów zabrakło jednak skuteczności przy okazjach na przełamanie i w efekcie rywal doprowadził do remisu na starcie drugiej partii. W następnych minutach sytuacja Kamila zaczęła się jeszcze bardziej komplikować. Co prawda w trakcie trzeciego rozdania obronił szansę rywala na returnie, ale kilka minut później Polak rozegrał najgorszego gema w całym pojedynku. Ponownie dał się przełamać w trakcie piątego rozdania, tak jak w premierowej odsłonie. Na dodatek nie wygrał żadnego punktu, popełniając przy tym dwa podwójne błędy serwisowe.

    Nasz reprezentant wyglądał na zagubionego, w pewnym momencie było już 2:4 0-30 z jego perspektywy. Chociaż ostatecznie utrzymał podanie, to na starcie ósmego rozdania zobaczyliśmy kolejny niepokojący obrazek. Tym razem Kamil doszczętnie rozwalił rakietę, uderzając nią o kort kilkukrotnie. Majchrzak doprowadził do rywalizacji na przewagi, ale znów nie udało się przełamać przeciwnika. Polakowi pozostała już ostatnia szansa – w momencie, gdy O’Connell serwował po awans. Po 90 minutach walki nasz reprezentant w końcu doczekał się przełamania. W dodatku zrobił to na własnych warunkach, wykorzystując ostatniego z dwóch break pointów na 5:5.

    Po jedenastym rozdaniu Majchrzak znalazł się na prowadzeniu. Ostatecznie o losach drugiej partii decydował tie-break. W nim do pierwszego punktu wygranego przez returnującego doszło podczas szóstej akcji. Mini przełamanie dla naszego reprezentanta poprzedziły dwa asy. Zawiązała się znakomita seria z perspektywy Kamila – wyszedł na 5-2 i miał dwa podania. Polak szybko roztrwonił przewagę, po dziesięciu wymianach nastał remis. Chwilę później Australijczyk zgarnął czwarty punkt z rzędu, a to oznaczało meczbola. Niestety, już pierwsza okazja wystarczyła do tego, by O’Connell zapewnił sobie triumf 6:4, 7:6(5). Tym samym to Christopher zmierzy się z Casperem Ruudem w drugiej rundzie ATP Masters 1000 w Cincinnati.
    tenisista w różowej koszulce i czapce podczas meczu, na tle niebieskiego kortu z żółto-zielonym napisem w tle

    Kamil Majchrzak Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Christopher O’Connell

    Christopher O’ConnellAFP
    Dwoje tenisistów w trakcie rozmowy na korcie, kobieta w czarno-białym stroju trzyma piłkę tenisową przy twarzy, mężczyzna w oliwkowym stroju z rakietą opiera się na biodrze, w tle widoczne logo turnieju oraz zegar Rolex.

    Iga Swiątek i Casper RuudTIMOTHY A.CLARYAFP

    Brandon Nakashima – Ben Shelton. Skrót meczu.

  • Trener Chwalińskiej przyznaje przed Cincinnati. “Innego wyjścia nie ma”

    Trener Chwalińskiej przyznaje przed Cincinnati. “Innego wyjścia nie ma”

    Maja Chwalińska jest gotowa na pierwszy mecz w Cincinnati z Cristiną Bucsą. Polka po szybkim odpadnięciu z Toronto dużo trenowała, grała też sparingi. Od kilku dni jest z nią w Ameryce jej główny trener Jaroslav Machovsky. Nadzorował on ostatni etap przygotowań do kolejnego turnieju WTA1000. – Maja wykonała dużo dobrej roboty, a teraz musi przebić głową mur, bo treningi nie wystarczą, by rozwiązać jej problem. Jest plan, tego się trzymamy – mówi nam Machovsky.
    Maja Chwalińska z trenerem Jaroslavem Machovskym szykują się na Cincinnati.

    Maja Chwalińska z trenerem Jaroslavem Machovskym szykują się na Cincinnati. Rex Features/East News/ Rex Features/East NewsEast News

    Maja Chwalińska w poprzednim turnieju w Toronto odpadła po pierwszym meczu z Talią Gibson. Polka ewidentnie nie była sobą, a jej trener Jaroslav Machovsky mówił nam, że przerwa spowodowana leczeniem kontuzji kostki zrobiła swoje.

    Chwalińska grała z Linette i Bouzkovą

    W Toronto Chwalińska była z drugim trenerem Peterem Hajkiem. Jednak Machovsky kilka dni temu poleciał do Ameryki, żeby przygotować naszą zawodniczkę na kolejny turniej w Cincinnati. – Cristina Bucsa jest 38 na świecie, długo jest w setce, potrafi grać w tenisa, więc szykujemy się na trudny mecz – mówi nam Machovsky.

    Kiedy pytamy, czy Chwalińska jest gotowa, jej trener odpowiada wprost: – Od kilku dni trenujemy. Maja grała też z innymi dziewczynami. Z Marią Bouzkovą i Magdą Linette. Te mecze i wyniki nie mają jednak znaczenia. To sparingi, taka mocniejsza rozgrzewka z jednym zagranym setem. Szkoda, że nie udało się zagrać w Toronto debla z Linette w parze. To byłoby bardziej pomocne.

    Trener Chwalińskiej przyznaje

    Machovsky dużo mówi o ciężkiej pracy, ale przyznaje, że jest coś, czego Chwalińskiej zdecydowanie brakuje. – Maja wykonała dużo dobrej roboty, ale treningi i sparingi, to nie są mecze. Ona musi jak najwięcej grać, żeby wrócić na ten najwyższy poziom.

    Artur Szostaczko, trener tenisa, mówił na naszych łamach, że dla Chwalińskiej najlepszym rozwiązaniem byłoby zagranie w turnieju niższej rangi, gdzie mogłaby zaliczyć kilka spotkań i złapać rytm. – To byłoby dobre, ale to się nie da. Ona musi grać tutaj, w tych turniejach. My się liczyliśmy z tym, że to tak może wyglądać. Wkalkulowaliśmy to, że przegra jeden, drugi mecz. Z tym musimy się liczyć. Nie da się jednak inaczej. Maja musi przebić głową ten mur.

    Chwalińska szuka rytmu gry

    – Innego wyjścia nie ma – przyznaje Machovsky, bo też Maja ma zobowiązania wobec sponsorów, którzy płacą za reklamę, żeby grała z tymi najlepszymi. Poza tym nie po to awansowała do elity, żeby teraz stamtąd uciekać. – Musi wejść mocniej w to środowisko, poznać je. Pamiętajmy, że każdy turniej jest dla niej czymś nowym. Z drugiej strony, gdyby nie ta kostka, to wyglądałoby to inaczej.

    Machovsky przypomina, że w Toronto zabrakło rytmu i pewności siebie. Po kilku dniach przygotowań wiele udało się poprawić. – Maja jest przygotowana na Cincinnati, ale nie wiemy, co się stanie. Powtórzę raz jeszcze, że trening, to nie to samo, co mecz. Ona musi jednak grać, próbować, a z czasem ten rytm wróci – kwituje Machovsky, ale nadzieja, że mecz z Bucsą będzie inny od tego z Gibson jednak jest.
    Mężczyzna w okularach i zielonej czapce z daszkiem obejmuje młodą kobietę ubraną w sportową bluzę z logo Lacoste i naszywkami sponsorów, oboje uśmiechają się do aparatu.

    Trener Jaroslav Machovsky i Maja ChwalińskaAdam Burakowski East News
    Kobieta ubrana w sportową, białą koszulkę z widocznymi logotypami sponsorów trzyma w ręce żółtą piłkę tenisową, pochylając głowę w skupieniu.

    Maja ChwalińskaKENTARO TOMINAGAEast News
    Tenisistka w jasnożółtym topie i czarnej spódniczce w trakcie meczu na korcie, trzymająca rakietę tenisową i wykonująca gest ręką.

    Maja ChwalińskaALAIN JOCARDAFP

    Marton Fucsovics – Terence Atmane. Skrót meczu.

  • Świątek rozgniewała się po meczu. “Gdybyś był Polakiem…”

    Świątek rozgniewała się po meczu. “Gdybyś był Polakiem…”

    Iga Świątek pokonała w finale turnieju WTA 1000 na kortach twardych w Toronto Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3 i pierwszy raz od 11 miesięcy mogła cieszyć się z końcowego zwycięstwa. – Oczywiście wszyscy pracujemy po to, aby przeżywać takie chwile, i na pewno trochę mi tego brakowało – przyznała Polka podczas konferencji prasowej.
    Iga Świątek po triumfie w Toronto 2026
    screen z: https://twitter.com/Weesesports/status/2088114576189514004

    To bez wątpienia był turniej Igi Świątek. Polka na nieco ponad tydzień od rozpoczęcia wielkoszlemowego US Open (początek 23 sierpnia) ewidentnie wróciła do wysokiej formy. W Toronto, gdzie dotąd jeszcze nigdy nie wygrała, w pokonanym polu – poza Rybakiną – zostawiła m.in. dwie zawodniczki z Ukrainy: Elinę Switolinę oraz Martę Kostiuk. Pierwszej z nich zrewanżowała się więc za porażkę w tegorocznym półfinale w Rzymie, a także w ćwierćfinale Indian Wells, a drugiej za przegraną w 1/8 finału w Roland Garros 2026.

    Zobacz wideo Alan Ważny o eliminacjach Enea Poznań Open 2026: Zagrałem bardziej agresywnie
    Świątek po sukcesie w Toronto: “Jestem z siebie po prostu dumna i niezwykle szczęśliwa”

    25-latka rywalizacją w Toronto wróciła z naprawdę dalekiej, tegorocznej podróży, która nie była prostą drogą. Dość powiedzieć, że przed turniejem w Kanadzie Świątek we wspomnianym Rzymie osiągnęła swój najlepszy wynik w sezonie 2026, a był nim awans do półfinału.

    – Tytuł zdobyty w Toronto oznacza dla mnie bardzo wiele. Nie mam słów, ponieważ ta droga w tym sezonie była wyboista. Więc być tutaj, trzymać to trofeum i wygrać z najlepszymi zawodniczkami z pewnością wiele znaczy. Jestem z siebie po prostu dumna i niezwykle szczęśliwa – tymi słowami Iga Świątek rozpoczęła konferencję prasową po finale.

    Polka była zdecydowanie lepsza od wiceliderki rankingu WTA. Nie pozwoliła Jelenie Rybakinie na wiele, sama popełniając marginalną liczbę błędów. Raszynianka zagrała przeciwko reprezentantce Kazachstanu o wiele skuteczniej niż podczas tegorocznego Australian Open, w którym przegrała w ćwierćfinale 5:7, 1:6.

    – Oczywiście wszyscy pracujemy po to, aby przeżywać takie chwile, i na pewno trochę mi tego brakowało. Czasami w trakcie sezonu bywałam niecierpliwa. Szukałam wygranej za wszelką cenę, podczas gdy moja gra nie była jeszcze na to gotowa. Dlatego cieszę się, że ostatecznie skupiłam się po prostu na ciężkiej pracy i rozwoju, bo to jest najważniejsze. W obecnym sezonie było to absolutnie konieczne – przyznała Iga Świątek.

    – W tym tygodniu w mojej grze wszystko wreszcie zaskoczyło – zarówno pod względem tenisowym, fizycznym, jak i mentalnym. Zdecydowanie był to mój najlepszy tydzień w tym sezonie – dodała.

    Polska tenisistka podczas konferencji prasowej zwróciła uwagę, że pierwszy raz poczuła gniew już po zakończeniu rywalizacji. Co spowodowało taką reakcję?

    Zobacz też: Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek – Rybakina w finale w Toronto

    – Cóż, te wszystkie rzeczy, o których wspomniałam w przemowie. Po prostu niesprawiedliwe ocenianie, a czasem po prostu hejt i osądzanie przez ludzi – powiedziała Świątek.

    – Ale dobrze jest skupić się na tym, jak stworzyć dla siebie przestrzeń, by koncentrować się wyłącznie na sobie. Nie jest to łatwe. Jednak najlepsze w tych dwóch tygodniach było dla mnie to, że potrafiłam to w pewnym sensie odpuścić. Ta złość przyszła dopiero po wygranej. W trakcie całego procesu byłam bardzo skupiona na rozwoju i robieniu postępów – podkreśliła. – To samo stało się po Wimbledonie, kiedy zaczęłam trenować na kortach twardych. Więc na pewno czuję, że ciężko przepracowałam ten czas mimo całego tego szumu – niepotrzebnego szumu, i to właśnie budzi we mnie złość. Bo tak nie powinno być i wcale nie musi tak być – dodała.

    – O jaki szum chodzi? Gdybyś był Polakiem, tobyś wiedział – przyznała z uśmiechem.

    Po zdobyciu decydującego o wygranej punktu Iga Świątek spojrzała na swój sztab, a następnie wskazała na głowę. Dlaczego?

    – Byłam naprawdę mocno nakręcona. Zachowałam zimną krew do samego końca, mimo że w trakcie turnieju zdarzały się momenty, kiedy traciłam swój poziom gry albo pojawiały się małe wątpliwości.

    – W dzisiejszym finale byłam pewna tego, co mam robić i jak wykorzystać swoje atuty. Przez cały tydzień czułam, że moja głowa jest na właściwym miejscu. Dobrze reagowałam na pozytywne rzeczy, ale też na wyzwania. Potrafiłam rozwiązywać problemy praktycznie w każdym meczu. To dało mi ogromną pewność siebie. Dlatego właśnie wskazałam na głowę – zaznaczyła triumfatorka turnieju w Toronto.

  • Takiej Igi dawno nie widzieliśmy. Nagranie trafiło do sieci. Trwa tylko 7 sekund

    Takiej Igi dawno nie widzieliśmy. Nagranie trafiło do sieci. Trwa tylko 7 sekund

    Iga Świątek zameldowała się w Cincinnati niespełna dobę po triumfie w Toronto. Do sieci trafiło już nagranie z lotniska. Na amerykańskiej ziemi Polka bronić będzie tytułu wywalczonego przed rokiem. Jeśli chce zachować szanse na szósty udział z rzędu w WTA Finals, nie może sobie pozwolić na potknięcie. Forma zademonstrowana przez nią w Kanadzie pozwala wierzyć w kolejny tytuł.

    Iga ŚwiątekAA/ABACA

    Na turniejowy triumf Iga Świątek czekała długich 11 miesięcy. Dopięła swego w nocy z czwartku na piątek polskiego czasu. W finale imprezy WTA 1000 w Toronto pokonała Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3.

    Na kanadyjskiej ziemi Polka zademonstrowała znakomitą formę. Rywalkom oddała w sumie tylko dwa sety. W żadnym spotkaniu nie przegrała w ostatniej partii więcej niż trzy gemy. Zamyka to dywagacje na temat jej kryzysu mentalnego w decydujących momentach rywalizacji.

    Tomasz Lis wywołał zamieszanie po finale Świątek. Nie mógł się powstrzymać

    Iga Świątek już w Cincinnati. Pora na obronę tytułu sprzed roku. Na horyzoncie WTA Finals

    – Chcę zadedykować ten tytuł każdemu, kto mierzy się z niesprawiedliwym osądem i hejtem. Po prostu nie przestawajcie walczyć i się rozwijać. Skupcie się na sobie. To wy wiecie, co jest dla was najlepsze. Zawsze pamiętajcie o tym, co jest przed wami i co może okazać się możliwe – oznajmiła Raszynianka tuż po zwycięskim finale z Rybakiną.

    Niespełna dobę później pojawiła się w Cincinnati. W sieci krąży już krótkie wideo zarejestrowane na lotnisku. Polka na filmie promienieje – z szerokim uśmiechem pozdrawia osobę, która ją nagrywa. Tak zrelaksowanej Igi nie widzieliśmy od wielu miesięcy.

    Triumf w Toronto wyraźnie jej posłużył. Entuzjazm budzi też tenis, który w ostatnich dniach prezentowała. To była najlepsza wersja tenisistki, która dwukrotnie wdrapała się na sam szczyt światowego rankingu.

    Świątek kontynuuje znakomitą passę na kontynencie północnoamerykańskim. Do tej pory rozegrała w tym rejonie świata osiem singlowych finałów i za każdym razem schodziła z kortu jako zwyciężczyni. Przegrała w nich tylko jednego seta.

    W Cincinnati przystąpi do obrony tytułu sprzed roku. Turniej główny trwa już od czwartku. Raszynianka w I rundzie ma wolny los i do rywalizacji dołączy w niedzielę. Jej rywalką będzie kolumbijska kwalifikantka Emiliana Arango (95. WTA), która odprawiła z kwitkiem grającą z dziką kartą Venus Williams.
    Uśmiechnięta kobieta w sportowej czapce i stroju trzyma rakietę tenisową na korcie podczas meczu.

    Iga Świątek Robert Prange/Getty Images Getty Images
    Tenisistka w jasnoniebieskim stroju i czapce z daszkiem, trzymająca rakietę i zaciskająca pięść w geście triumfu na korcie tenisowym.

    Iga ŚwiątekPhoto by EYEPIX / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Tenisistka w szarej koszulce i czapce, z rakietą tenisową w ręku, wyraża frustrację w czasie meczu na korcie.

    Iga ŚwiątekMark J. TerrillEast News

    Gael Monfils – Rinky Hijikata. Skrót meczu.

  • Nawrocki zabrał głos po wygranym turnieju Igi Świątek

    Nawrocki zabrał głos po wygranym turnieju Igi Świątek

    Iga Świątek okazała się najlepsza w turnieju WTA 1000 w Toronto. Reprezentantka Polski pokonała 6:2, 6:3 Kazaszkę Jelenę Rybakinę. Świątek otrzymuje mnóstwo gratulacji, także od najważniejszych polityków w naszym kraju. “Dziękuję za sportowe emocje i dumę, którą Iga daje Polsce i Polakom” – pisze prezydent RP Karol Nawrocki w mediach społecznościowych.
    Karol Nawrocki
    Fot. Robert Kowalewski /

    Iga Świątek wygrała swój pierwszy turniej w tym sezonie. Polka okazała się najlepsza w turnieju rangi WTA 1000 w Toronto, gdzie pokonała w finale 6:2, 6:3 Kazaszkę Jelenę Rybakinę. Dzięki temu Świątek zanotowała awans w rankingu WTA z ósmego na piąte miejsce. To był jednocześnie 26. wygrany turniej przez Świątek w karierze. “Dziś chcę zadedykować ten tytuł wszystkim, którzy mierzą się z niesprawiedliwą oceną, negatywnością i hejtem” – napisała Świątek w mediach społecznościowych, odpowiadając w ten sposób na krytykę, jaką otrzymywała w ostatnich miesiącach.

    Zobacz wideo Iga Świątek podpisała kontrakt z gigantem. “Pierwsza Polka w historii”
    Nawrocki pogratulował Świątek zwycięstwa. “Dziękuję za sportowe emocje”

    Świątek otrzymuje sporo pochwał z całego świata po wygraniu turnieju w Toronto. Gratulacje spłynęły także od prezydenta RP. “Wielkie gratulacje dla Igi Świątek! Wspaniałe zwycięstwo i triumf na kanadyjskich kortach! Dziękuję za sportowe emocje i dumę, którą Iga daje Polsce i Polakom. Brawo” – napisał Karol Nawrocki na portalu X.

    “Iga Świątek: “Chcę zadedykować ten tytuł wszystkim, którzy mierzą się z niesprawiedliwą oceną, negatywnością i hejtem – czy to w sporcie, czy w innym obszarze życia. Wiem, jak przytłaczające potrafi to być”. Te słowa ważą więcej, niż sam tytuł. Brawo Iga” – to z kolei treść wpisu od premiera RP Donalda Tuska.
    Świątek mówi o szumie wokół jej osoby. “Gdybyś był Polakiem, to byś wiedział”

    Świątek przyznaje wprost, że ten sezon jest dla niej wyjątkowo wyboisty. – Nie mam słów, bo ta droga w tym sezonie była wyboista. Więc być tutaj, trzymać to trofeum i wygrać z najlepszymi zawodniczkami z pewnością wiele znaczy. Czasami w trakcie sezonu bywałam niecierpliwa. Szukałam wygranej za wszelką cenę, podczas gdy moja gra nie była jeszcze na to gotowa. W tym tygodniu w mojej grze wszystko wreszcie zaskoczyło – mówiła Świątek na konferencji prasowej po finale.

    Zobacz też: Świątek rozgniewała się po meczu. “Gdybyś był Polakiem…”

    – Czuję, że ciężko przepracowałam ten czas mimo całego tego szumu – niepotrzebnego szumu, i to właśnie budzi we mnie złość. Bo tak nie powinno być i wcale nie musi tak być. O jaki szum chodzi? Gdybyś był Polakiem, to byś wiedział. Najlepsze w tych dwóch tygodniach było dla mnie to, że potrafiłam to w pewnym sensie odpuścić. Ta złość przyszła dopiero po wygranej – dodała nasza tenisistka.

    Teraz Świątek przenosi się do Cincinnati, gdzie zagra w kolejnym turnieju WTA 1000. Polka zacznie rywalizację od drugiej rundy, gdzie trafi na lepszą zawodniczkę z pary Venus Williams – Emiliana Arango.

  • Coś pięknego. Świątek odrodziła się w piekielnie ważnym momencie [OPINIA]

    Coś pięknego. Świątek odrodziła się w piekielnie ważnym momencie [OPINIA]

    Iga Świątek zmagała się z własnymi słabościami, a niebawem czeka ją obrona tytułu w Cincinnati. Widmo wypadnięcia z czołowej dziesiątki było realne, ale już go nie ma, bo Iga we wspaniałym stylu odrodziła się w Toronto. Klasa mistrzyni.

    Ileż my możemy podać przykładów spotkań z tego sezonu, w których Iga Świątek musiała zmierzyć się z własnymi demonami. Pojawiały się nagłe, nieoczekiwane spadki formy. Świetne fragmenty były przeplatane fatalnymi. I tak turniej po turnieju, z meczu po mecz. Schemat pozostawał ten sam.

    Przed zmaganiami w Toronto trudno było oczekiwać nagłej, nieoczekiwanej przemiany w wykonaniu naszej wybitnej reprezentantki. Ona dotychczas po prostu nie miała najlepszych wspomnień z tym miejscem, jeśli chodzi o osiągnięcia.

    ZOBACZ WIDEO: Tenisistki zachwycone Warszawą. “Mam tu swoją ulubioną restaurację”

    Duże zagrożenie. Iga mogła stanąć przed ścianą

    Dwa lata temu się wycofała, cztery – dotarła do trzeciej rundy. W niej uległa Beatriz Haddad Mai (4:6, 6:3, 5:7), co wtedy było ogromnym szokiem dla wielu. Stało się to w sezonie, w którym ówczesna podopieczna Tomasza Wiktorowskiego zanotowała ikoniczną serię 37 wygranych meczów z rzędu.

    To wszystko sprawiło, że, przyznam uczciwie, obawiałem się tego, co Iga pokaże w Toronto. Istotny jest tu kontekst całego cyklu ważnych startów w Ameryce Północnej.

    Po Kanadzie bowiem zawodniczki udadzą się do amerykańskiego Cincinnati. Tam zawodniczka trenująca obecnie pod okiem Francisco Roiga zagra jako obrończyni tytułu wywalczonego w sezonie 2025. Przypomnijmy, że był to ostatni jej sukces przed wielkim triumfem w Toronto.

    Wyobraźmy sobie, co by się mogło wydarzyć, gdyby wygranej ani dobrego wyniku w Kanadzie by nie było. No, w tym kontekście nieciekawe scenariusze piszą się same. Wielka presja powtórzenia wyniku, ogromna niepewność związana ze wcześniejszymi występami. Mieszanka wybuchowa.

    A to nie koniec zmartwień. Idze Świątek realnie groziło wypadnięcie nawet z czołowej dziesiątki zestawienia WTA. Wydaje się, że Polka jest w tym elitarnie gronie od zawsze. Może to nieco przesadzone poczucie, ale faktycznie. Ostatni raz triumfatorka 26 szlemów była poza dziesiątką w październiku 2021 roku.

    Spokój przed obroną tytułu

    Tak się nie stało i nie stanie. Wygraną w NBO Toronto w kontekście zestawienia, do którego nawiązuję, nasza tenisistka kupiła sobie spokój. Awansowała na piątą lokatę, dzięki czemu wypracowała bufor bezpieczeństwa w razie ewentualnego niepowodzenia.

    Mam nadzieję, że Świątek pójdzie jednak za ciosem i tuż przed US Open (30 sierpnia – 13 września) rozegra serię kolejnych wartościowych meczów. Tym bardziej, że w Kanadzie Polka zbudowała coś więcej niż tylko rankingową pozycję.

    Jej pewność własnych zagrań na korcie bardzo mocno wzrosła na przestrzeni całego minionego turnieju. To musi mieć znaczenie. Tak jak napisałem wcześniej – podczas ostatnich tygodni tego przekonania Idze brakowało. Teraz ono powinno się pojawić. I oby pozostało jak najdłużej.

    Jedno jest pewne. Z Polki – obarczonej nieprzechylnymi komentarzami z różnych stron – zeszło napięcie. Już w trakcie turnieju w Kanadzie podkreśliła, że za nią najtrudniejszy moment sezonu. Po wygranym finale z kolei zamieściła jednoznaczny wpis na Instagramie.

    “Dla mnie to zwycięstwo to więcej niż tylko kolejny wynik w turnieju. Dziś chcę zadedykować ten tytuł wszystkim, którzy mierzą się z niesprawiedliwą oceną, negatywnością i hejtem – czy to w sporcie, czy w innym obszarze życia. Pamiętajcie, to nie czyjeś opinie Was definiują. Tylko wy wiecie, ile wysiłku i poświęceń za tym stoi. Zobaczcie, gdzie jestem dzisiaj wieczorem…” – czytamy.

    Trzymam kciuki za to, żeby nasza tenisistka cały czas wierzyła, że znów może być najlepsza na świecie. W Toronto ona sama dostarczyła wystarczających dowodów, aby stwierdzić, iż jej gra w formie wciąż budzi postrach.

    Jazda, Iga!

    Mateusz Wasiewski, WP SportoweFakty

  • Było po 3 w nocy. WTA ogłasza po finale Świątek. Decyzja ws. tytułu

    Było po 3 w nocy. WTA ogłasza po finale Świątek. Decyzja ws. tytułu

    Iga Świątek przełamała fatalny impas, po niemal 11 miesiącach przerwy zgarniając kolejne trofeum do swojej gabloty. Polka opuszcza Toronto z prestiżowym sukcesem w tamtejszym “tysięczniku”, który zapewniła sobie po wygranej 6:2, 6:3 z Jeleną Rybakiną w wielkim finale. Na triumf naszej zawodniczki zareagował oficjalny portal WTA, odnotowując jej wysoką formę oraz decyzję, jaką 25-latka podjęła względem zdobytego tytułu. Chciała bowiem zadedykować go wskazanym przez siebie osobom w poruszającym oświadczeniu.
    Iga Świątek w czapce z daszkiem i sportowej koszulce podczas finału WTA 1000 w Toronto, z wysuniętym językiem.

    Iga Świątek podczas finału turnieju WTA 1000 w TorontoJulian Avram/Icon

    Kibice Igi Świątek mieli prawo stęsknić się za taką chwilą. Podziwianie gry Polki w Toronto było niczym podróż w czasie do momentu, w którym nasza reprezentantka sprawiała, że rywalki wychodząc z nią na kort nie miały żadnych szans. I właśnie tak mogła poczuć się w nocy z czwartku na piątek Jelena Rybakina.

    Iga Świątek była na korcie niczym ściana, od której odbijały się kolejne zagrania Kazaszki i z którą ta finalnie także boleśnie się zderzyła, gładko przegrywając w dwóch setach 2:6, 3:6, co zakończyło okres posuchy w karierze polskiej byłej liderki światowego rankingu.

    Świątek zdobywa pierwszy tytuł w 2026 roku po zwycięstwie nad Rybakiną w Toronto

    Iga Świątek triumfuje w Toronto. Jest reakcja WTA. Piszą o dedykacji Polki

    Tamtejsza redakcja podkreśla także przemianę, jaką dało się w Kanadzie zaobserwować u 25-letniej Raszynianki.

    – Świątek odzyskała pewność siebie po najświeższym triumfie. Sezon 2026, mierząc wedle wysokich standardów Świątek, przed przyjazdem do Toronto nie należał do najlepszych. Nie dotarła jeszcze do żadnego finału, spadła na 8. miejsce w światowym rankingu i znalazła się na skraju kwalifikacji do WTA Finals. Przede wszystkim jednak wydawało się, że jej pewność siebie uległa zachwianiu. Jednak te kłopoty zdawały się zniknąć w chwili, gdy tylko postawiła stopę na kanadyjskiej ziemi. (…) Kończąc walkę o tytuł zwycięstwem nad Rybakiną, swoją odwieczną rywalką, wydaje się, że pokonała część ze swoich wewnętrznych i zewnętrznych demonów – czytamy.

    Iga Świątek ujawnia, co dalej z trenerem. Publicznie padło: Przepraszam

    WTA poświęciło także sporo miejsca decyzji Igi Świątek dotyczącej tytułu, który postanowiła zadedykować. Komu? O tym opowiedziała sama zainteresowana podczas pomeczowej wypowiedzi, przytaczanej przez organizację zarządzającą kobiecym tenisem.

    – Chciałam zadedykować to trofeum wszystkim, którzy zmagają się w niesprawiedliwymi osądami i hejtem. Po prostu dążcie do celu, rozwijajcie się i skupiajcie się na sobie, bo sami wiecie, co jest dla ciebie najlepsze. I zawsze pamiętaj o tym, co przed wami i co może być możliwe – ogłosiła Iga Świątek, wskazując na swój cenny puchar.

    Przyznała przy tym, że ostatnie miesiące “nie były dla niej łatwe”. Ale cieszy się, że była w stanie rozwijać swoją grę “pomimo wszelkich opinii, jakie mieli o niej inni ludzie w internetowym życiu” różniącym się – jak zaznaczyła – od codziennej prozy życia i rzeczywistości.
    kobieta w sportowym stroju siedzi na macie z wyprostowanymi nogami, w jednej ręce trzyma butelkę wody, obok leży duża piłka do ćwiczeń oraz kolejna butelka wody

    Iga Świątek Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Tenisistka w białym stroju i czerwonych butach stoi na korcie przed siatką, trzyma rakietę i unosi rękę w geście pozdrowienia; w tle logo WTA na siatce.

    Jelena RybakinaMatthew StockmanAFP

    Ben Shelton – Jakub Mensik. Skrót meczu.

  • Iga Świątek potwierdziła to, co mówiła na korcie. Chodzi o wyznanie ws. tytułu

    Iga Świątek potwierdziła to, co mówiła na korcie. Chodzi o wyznanie ws. tytułu

    Iga Świątek w finale turnieju WTA 1000 w Toronto pokonała Jelenę Rybakinę, a podczas przemowy na korcie postanowiła zwrócić się do osób, które, tak jak ona, spotkały się z niesprawiedliwymi osądami i nienawiścią. Polka ten wątek rozwinęła później we wpisie w mediach społecznościowych, niejako potwierdzając to, co padło tuż po meczu. I potwierdziła, że tytuł dedykuje właśnie takim osobom. Dodała coś jeszcze.

    Iga ŚwiątekMatthew Stockman/Getty ImagesAFP

    Iga Świątek po raz pierwszy w sezonie dotarła do finału turnieju, a w meczu przeciwko Jelenie Rybakinie w Toronto potwierdziła, że ostatnie zwycięstwa nie były dziełem przypadku. Polka pokonała wiceliderkę rankingu WTA w dwóch setach (6:2, 6:3) i tym pewnym zwycięstwem przypieczętowała swój powrót na piątą pozycję kobiecego zestawienia. Dla zawodniczki, która w ostatnich miesiącach była często krytykowana za bryk wyników, to bardzo wiele znaczy.

    Świadczy o tym pomeczowa wypowiedź 25-latki. Świątek podczas ceremonii dekoracji, już po odebraniu trofeum, przyznała, że ostatni czas nie był dla niej łatwy, ale skupiała się przede wszystkim na poprawie swojej gry, mimo przykrych rzeczy, jakie mogła przeczytać na swój temat w internecie. Postanowiła zadedykować trofeum wszystkim, którzy zmagają się z podobnymi problemami.

    “Chciałam zadedykować to trofeum wszystkim, którzy zmagają się w niesprawiedliwymi osądami i hejtem. Po prostu dążcie do celu, rozwijajcie się i skupiajcie się na sobie, bo sami wiecie, co jest dla was najlepsze. I zawsze pamiętajcie o tym, co przed wami i co może być możliwe” – padło z ust Polki. A to nie koniec.

    WTA Toronto. Iga Świątek dodała poruszający wpis

    Świątek wątek hejtu rozwinęła we wpisie, jaki dodała później w mediach społecznościowych. Polka opublikowała oświadczenie w dwóch językach: polskim i angielskim, potwierdzając, że tytuł dedykuje osobom hejtowanym i niesprawiedliwie ocenianym.

    Dla mnie zwycięstwo w National Bank Open w Toronto to więcej niż tylko kolejny wynik w turnieju. Dziś chcę zadedykować ten tytuł wszystkim, którzy mierzą się z niesprawiedliwą oceną, negatywnością i hejtem – czy to w sporcie, czy w innym obszarze życia. Wiem, jak przytłaczające potrafi to być. Pamiętajcie, to nie czyjeś opinie Was definiują

    Zaapelowała też do wszystkich, którzy “podążają swoją drogą”, by się nie zatrzymywali. Dodała też coś jeszcze – wprost przyznała, że to właśnie swego rodzaju upartość sprawiła, że ona sama mimo narastającej krytyki sięgnęła po tytuł.

    “I zobaczcie, gdzie jestem dzisiaj wieczorem… Ja skupiam się na własnym rozwoju. Po swojemu” – podkreśliła. Świeżo upieczona triumfatorka wyraziła też nadzieję, że wszyscy będą traktowali się z szacunkiem i życzliwością. Oraz zwróciła się do fanów, którzy się od niej nie odwrócili. “A wszystkim moim kibicom, którzy wspierają przy mnie na każdym kroku – ogromnie dziękuję” – zakończyła.

    Brandon Nakashima – Ben Shelton. Skrót meczu.

  • Świątek wygrała w Toronto. Nagle na kort wbiegł on, świętowali razem

    Świątek wygrała w Toronto. Nagle na kort wbiegł on, świętowali razem

    Iga Świątek po kilku miesiącach “posuchy” pokazała niedowiarkom, że nie bez powodu wciąż znajduje się w czołówce światowego rankingu kobiecego tenisa. Polka w finale turnieju w Toronto pokonała Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3 i sięgnęła po końcowe trofeum. Po zakończeniu meczu na korcie pojawił się wyjątkowy gość, z którym 24-latka świętowała swój triumf.
    Iga Świątek z towarzyszem po finale w Toronto

    Iga Świątek z towarzyszem po finale w TorontoMert Alper Dervis / AnadoluAFP

    W nocy z 13 na 14 sierpnia Toronto stało się biało-czerwone. Iga Świątek po dwusetowym meczu z Jeleną Rybakiną pokonała reprezentantkę Kazachstanu 6:2, 6:3, sięgając po kolejne cenne zwycięstwo w swojej karierze. Dla rywalek był to sygnał, że 25-latka będzie zacięcie walczyć o końcowy triumf także podczas ostatniego turnieju wielkoszlemowego tego sezonu – US Open.

    Po zakończeniu batalii Igi Świątek z Jeleną Rybakiną na korcie pojawił się niespodziewany gość – pies o imieniu Elway, który jest stałym bywalcem na Sobeys Stadium. Czworonóg aktywnie celebrował z sześciokrotną mistrzynią wielkoszlemową jej triumf w turnieju rangi WTA 1000 w Toronto, dał się jej nawet pogłaskać.

    W pewnym momencie nasza zawodniczka próbowała dostarczyć nieco więcej atrakcji swojemu towarzyszowi – z torby wyciągnęła kilka piłek tenisowych i rzuciła je w kierunku psa. Ten jednak nie miał zamiaru zareagować, co rozbawiło zarówno Raszyniankę, jak i obecnych na trybunach kibiców.

    Iga Świątek potwierdziła to, co mówiła na korcie. Chodzi o wyznanie ws. tytułu

    Iga Świątek gotowa na US Open. Ale najpierw turniej rangi WTA 1000 Cincinnati

    Po triumfie w Toronto Iga Świątek nie będzie mogła liczyć na dłuższą przerwę – jeszcze przed końcem tygodnia Polka rozpocznie bowiem zmagania w ramach turnieju rangi WTA 1000 w Cincinnati. Podczas tej imprezy nasza zawodniczka będzie bronić wywalczonego przed rokiem tytułu, jednak wcale nie będzie miała łatwego zadania – już w pierwszym meczu trafić może bowiem na absolutną legendę, Venus Williams.

    Dla naszej tenisistki będzie to ostatni sprawdzian przed czwartym turniejem wielkoszlemowym tego sezonu – US Open. W Nowym Jorku do obrony tytułu przystąpi Aryna Sabalenka, która jest także jedną z faworytek w tym roku. Nie należy jednak zapominać, że Świątek w przeszłości miała okazję przekonać się na własnej skórze, jak smakuje zdobycie mistrzostwa US Open. W 2022 roku w finale pokonała ona Ons Jabeur.

    Sabalenka nie wytrzymała. Zdecydowała się na mocne słowa. I to do kogo
    Tenisistka w jasnoniebieskiej koszulce i czapce z daszkiem trzyma w dłoniach dużą, nowoczesną statuetkę, w tle jasne fajerwerki i dekoracje kwiatowe.

    Iga ŚwiątekMatthew Stockman/Getty ImagesAFP
    Osoba w czapce z daszkiem i sportowej koszulce, spocona, skupiona, z wysuniętym językiem.

    Iga Świątek podczas finału turnieju WTA 1000 w TorontoJulian Avram/Icon Sportswire/Associated Press/East NewsAFP
    Uśmiechnięta tenisistka w jasnej sportowej czapce i opasce na nadgarstku unosi zaciśniętą pięść w geście triumfu na korcie.

    Iga Świątek rywalizowała z Jeleną Rybakiną o tytuł WTA 1000 w TorontoMERT ALPER DERVISAFP

    Brandon Nakashima – Ben Shelton. Skrót meczu.

  • Świątek zeszła z kortu, w mediach głośno o zwrocie akcji. Poruszenie po starciu w Toronto

    Świątek zeszła z kortu, w mediach głośno o zwrocie akcji. Poruszenie po starciu w Toronto

    Długo przyszło poczekać kibicom na taki mecz, jaki w półfinale w Toronto rozegrała Iga Świątek. Mimo dotkliwej porażki w drugim secie 1:6 Polka zdołała się podnieść i wyeliminować z turnieju 7. rakietę świata – Elinę Switolinę. Postawą Raszynianki zachwycali się eksperci. Podkreślali, że to dla niej pierwszy w tym roku finał. W przypadku Ukrainki natomiast, z ocen ekspertów wynika, że doszło do zwrotu akcji.

    Elina Switolina i Iga ŚwiątekMERT ALPER DERVIS / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Zwycięstwo nad Eliną Switoliną dla Igi Świątek miało ogromną wagę. Nie dość, że Polka zrewanżowała się Ukraince za porażki w Indian Wells i Rzymie, to jeszcze udało jej się pierwszy raz w tym roku awansować do finału turnieju.

    Switolina w 2. secie złamała Świątek i rozbiła ją 6:1. Mimo to 25-latka odzyskała rezon, nie podłamała się, co wcześniej niestety jej się zdarzało regularnie i zdołała odwrócić losy spotkania na swoją korzyść.

    Nie będzie starcia z Hurkacza z Francuzem. Nagłe wycofanie z ATP Cincinnati

    Eksperci zachwyceni postawą Świątek. Zaskakujący werdykt ws. Switoliny

    Właśnie to w swoich wpisach po meczu podkreślali w mediach społecznościowych eksperci. Po zwycięstwie Świątek nad Switoliną zaroiło się od gratulacji i pochwał pod adresem 8. obecnie rakiety świata.

    “Bardzo dobry występ Igi Świątek w półfinale w Toronto! 6:3, 1:6, 6:3 z Eliną Switoliną i można powiedzieć “do trzech razy sztuka” po tym, jak Ukrainka zatrzymała Igę w Indian Wells i w Rzymie. Jest 1 finał w 2026r.” – napisał Adam Romer.

    Michał Chojecki wskazał, że w przypadku Switoliny można mówić o zwrocie akcji. Zarówno ze względu na jej wcześniejsze wyniki ze Świątek, jak i postawę na przestrzeni wszystkich trzech setów.

    Wielka, waleczna Iga! Co za reakcja po tym, co się działo w drugim secie! Co za kapitalna gra, gdy Switolina przełamała na 3:2 w trzecim! Mental, który tak długo zawodził, znów okazał się wielką siłą Igi. To Ukrainka, która wydawała się taka twarda, nagle zupełnie pękła

    “Iga Świątek: 1. finał w sezonie i 1. od 11 miesięcy, wygrana z Eliną Switoliną po 2 przegranych z rzędu (też w 3 setach), odrobiona strata podania w 3.secie, 3. wygrana z rywalką z Top20 w 1 turnieju. Tak, właśnie na ten mecz bardzo czekałam” – zachwycała sie Agnieszka Niedziałek z redakcji Sport.pl.

    “Pierwsze zwycięstwo w trzech ostatnich meczach nad Switoliną i pierwszy finał w 2026 Igi Świątek: po meczu, w którym widzieliśmy przynajmniej dwie wersje Igi, Polka wygrała z Ukrainką 6-3 1-6 6-3” – skomentował występ Polki w Toronto Przemek Garczarczyk – korespodent Kanału Sportowego.

    “Iga Świątek – Elina Switolina 6:3, 1:6, 6:3. To największy triumf Igi w tym roku. Kapitalnie wytrzymała! Gdy Switolina przełamała na 3:2 w decydującym secie, to Iga nie pękła i weszła na wyższe obroty. Wygrała wszystkie gemy do końca, w pkt 16:4! Pierwszy finał od 11 miesięcy!” – zachwycał się Łukasz Jachimiak.

    Finał Iga Świątek rozegra o północy z czwartku na piątek. Jej rywalką będzie druga rakieta świata – Jelena Rybakina.

    Ben Shelton – Learner Tien. Skrót meczu.