• Hurkacz poznał rywala w walce o finał w Pekinie!

    Hurkacz poznał rywala w walce o finał w Pekinie!

    Alex de Minaur rywalem Huberta Hurkacza w półfinale ATP 500 w Pekinie. Australijczyk stoczył z Andriejem Rublowem pełne zwrotów akcji spotkanie. W pewnych momentach było widać gigantyczną niemoc obu tenisistów, a po chwili dochodziło do wielkich odrodzeń. Dopiero w trzecim secie stoczyli zacięty pojedynek.

    – Cieszyłem się grą, czułem piłkę znakomicie i dobrze czułem się też na korcie. Cierpiałem od początku roku, a tutaj w końcu gram naprawdę dobry tenis – ujawnił Hubert Hurkacz po meczu z Karenem Chaczanowem – 7:6(2), 6:2. Polak awansował do półfinału ATP 500 w Pekinie i spokojnie czekał na kolejnego rywala. Wyłoniło go starcie Alexa de Minaura z Andriejem Rublowem.

    Zobacz wideo Szalona Sabalenka! TOP 10 największych skandali gwiazdy tenisa
    Rollercoaster w walce o półfinał w Pekinie

    Było to dziewiąte bezpośrednie starcie Australijczyka z Rosjaninem w historii. Jak dotąd bilans był na remis (4-4). Dlatego też eksperci spodziewali się zaciętej rywalizacji. Nie było to jednak widowiskowe starcie, ale za to pełne zwrotów akcji.

    Początek należał zdecydowanie do Rublowa. Trzy pierwsze gemy? Trzy wygrane Rosjanina. Ba, w kolejnym znów był bliski przełamania de Minaura, ale tym razem ta sztuka mu się nie udała. Nie zraził się jednak i w szóstej odsłonie tego seta ponownie wywalczył break point. Nie miał już litości dla rywala i natychmiast postawił kropkę nad “i”. Po chwili było już po secie – 6:1. Trwał on ledwie 36 minut.

    O pięć minut dłużej panowie przebywali na korcie w drugiej partii. Tym razem jednak de Minaur wyszedł z pojedynku zwycięsko. Już w drugim gemie miał szansę przełamać Rosjanina. Choć wówczas nie dał rady, to przy kolejnej okazji nie dał szans rywalowi. Prowadził 3:1 i ostatecznie utrzymał przewagę do końca. Ba, w gemie numer osiem jeszcze ją powiększył, bo ponownie odebrał serwis przeciwnikowi – 6:2.

    Zobacz też: Eksperci rozpływają się nad Hurkaczem.
    Trzeci set zadecydował

    Hurkacz musiał poczekać kilkanaście dodatkowych minut na poznanie rywala. Po kolejnych 30 minutach nic nie było pewne. Najpierw dwa gemy wygrał Australijczyk, a kolejne dwa Rosjanin. – Rozpoczęła się walka na wyniszczenie – podsumował komentator Polsatu Sport, patrząc na to, co dzieje się na korcie. A zaczęło się dziać sporo, bo panowie zaserwowali nam naprawdę wyrównany bój. Gem za gem. Wydawało się, że dojdzie do tie-breaka. Inny plan miał jednak de Minaur. 10. rakieta świata przełamała Rublowa w ósmym gemie, co okazało się kluczowe. Przesądziło to o awansie Australijczyka.

    Alex de Minaur – Andriej Rublow 1:6, 6:2, 6:3

    Będzie to piąte bezpośrednie starcie Hurkacza i de Minaura w historii. Lepiej w tych pojedynkach radzi sobie Australijczyk – trzy zwycięstwa i jedna porażka. Mecz odbędzie się w najbliższy poniedziałek, nie przed godziną 9:00 czasu polskiego.

  • Godziny do meczu Świątek z Vekić, a tu wieści z Pekinu. Chorwatka pokonana

    Godziny do meczu Świątek z Vekić, a tu wieści z Pekinu. Chorwatka pokonana

    Turniej WTA 1000 w Pekinie wszedł na etap 1/16 finału, niedzielne zmagania zaczęły się od sporej sensacji, bo taką była porażka Aryny Sabalenki z Nikolą Bartunkovą. Jedyna nasza singlistka, która pozostała jeszcze w China Open, zagra w poniedziałek. Iga Świątek, bo o niej mowa,. zmierzy się z Donną Vekić. Chorwatka, dość niespodziewanie, dostała dodatkową możliwość występu w stolicy Chin. Wspólnie z Zeynep Sonmez wskoczyła do drabinki deblowej, zastępując Marię Sakkari i Paulę Badosę. Rozgrzewkę przed starciem z Polki więc zaliczyła, ale z niekorzystnym rezultatem.
    article cover

    Donna Vekić i Iga ŚwiątekWang Zhao & Al Bello/Getty Images via AFPAFP

    Pierwsze trzy dni rywalizacji zawodniczek rozstawionych przyniosły już olbrzymie sensacje. Najpierw taką była porażka Jeleny Rybakiny, w jej pierwszym spotkaniu jako liderki światowego rankingu. I to z rywalką z drugiej setki, bo tam swoje miejsce miała dotąd Alina Czarajewa, która pokonała turniejową “1” 3:6, 6:3, 6:4, otwiera się w nowym oknie.

    W niedzielę w ślady Kazaszki poszła Aryna Sabalenka, niespodziewanie przegrywając z Nikolą Bartunkową, otwiera się w nowym oknie. O tyle to może mniejsze zaskoczenie, niż u Rybakiny, że 20-latka z Czech jest w coraz lepszej dyspozycji, została tu już rozstawiona, a Sabalenkę miała “na widelcu” w czerwcu w Berlinie. Prowadziła z nią wtedy 6:2,4:0, by jednak odpaść. To jednak trzeci przypadek w tym roku, gdy Białorusinka przegrywa mecz w dwóch setach, tym razem 4:6, 3:6. O tyle dla jej teamu niepokojący, że po raz trzeci od WImbledonu, bo tam uległa 0:2 Naomi Osace, później 0:2 w Cincinnati Sarze Bejlek, a teraz – Bartunkovej.

    Iga Świątek również przeżywała w tym sezonie sporo zawirowań, nie ma też takiej poduszki punktowej jak Sabalenka czy Rybakina, które zapewniły już sobie miejsce w WTA Finals. Polka o to wciąż walczy, musi odrabiać straty do Eliny Switoliny czy Karoliny Muchovej. Stąd tak istotny jest dla niej turniej w Pekinie. Pokonała tu w sobotę Chinkę Xinyu Gao, w poniedziałek zagra z rozstawioną z “30” Donną Vekić.

    A Chorwatka dość niespodziewanie dziś zaliczyła dwusetowe przetarcie przed tym pojedynkiem.

    WTA Pekin. Donna Vekić wskoczyła do drabinki w deblu. Na godziny przed spotkaniem ze Świątek

    Chorwatka nie miała według pierwszych planów wystąpić w turnieju deblowym, choć wspólnie z Turczynką Zeynep Sonmez wyraziły taką chęć. Organizatorzy już na miejscu rozdali kilka specjalnych przepustek, jedna z nich przypadła Mai Chwalińskiej i Bartunkovej. Polka i Czeszka z przytupem zameldowały się w rywalizacji, pewnie pokonały Caty McNally i Janice Tjen 6:2, 6:2, otwiera się w nowym oknie.

    Gra Vekić okazała się możliwa na skutek kontuzji Pauli Badosy, która miałą rywalizować wspólnie z Marią Sakkari. Hiszpanka dokończyła sobotnie spotkanie z Jeleną Ostapenko, choć już w jego trakcie miała problemy. Przegrała 6:7 (5), 5:7, a później zgłosiła organizatorom uraz dolnej części pleców.
    Donna Vekić nie zagra po dziewiąty z Aryną Sabalenką, odpadła w czwartej rundzie Australian Open

    Donna VekićADRIAN DENNISAFP

    Ich miejsce zajęły Vekić i Sonmez, ale trafiły na specjalistki od gry podwójnej: Ellen perez i Demi Schuurs. Gdyby któraś z nich grała z Australijką czy Holenderką w singla, wynik byłby łatwy do przewidzenia – na korzyć czy to Chorwatki, czy Turczynki. W deblu wygląda to jednak inaczej, liczy się zrozumienie, ale też “czytanie” gry przy siatce.

    Pierwszy obrót serwisowy nie przyniósł przełamań, drugi – aż trzy. Vekić i Sonmez po raz straciły serwis, to zdecydowało o ich porażce 4:6. A w drugiej partii, od przełamania serwisu Sonmez, wszystko szło już po myśli faworytek. Zwłaszcza gdy kolejny brwak nastąpił po tym, jak Chorwatka wprowadzała piłkę do gry.

    Po godzinie i pięciu minutach było 4:6, 2:6 – Vekić musiała pogodzić się z pierwszą porażką w stolicy Chin. W poniedziałek też nie będzie faworytką – z Igą ma bilans 0-4. Ich spotkanie zacznie się w Pekinie nie przed godz. 5 polskiego czasu.
    Ellen Perez ma ogromny kłopot – w kilkanaście godzin musi przemieścić się z Cancun do Sewilli

    Ellen PerezArtur Widak / NurPhotoAFP
    Tenisistka w białej czapce i koszulce skupiona na nadlatującej żółtej piłce znajdującej się bardzo blisko jej twarzy podczas meczu.

    Donna VekićWANG ZHAO AFP

    O

  • Świątek przekazała im 200 tys. zł. Oto efekty

    Świątek przekazała im 200 tys. zł. Oto efekty

    Iga Świątek po raz kolejny wsparła ważną inicjatywę związaną ze zdrowiem psychicznym dzieci i młodzieży. Tenisistka przekazała 200 tys. zł na stworzenie poradni w Piotrkowie Trybunalskim. Właśnie pokazano efekty jej darowizny.

    Świątek ogłosiła swoją decyzję w listopadzie 2025 roku, nawiązując do Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego. Pieniądze trafiły do Samodzielnego Szpitala Wojewódzkiego im. Mikołaja Kopernika w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie miała powstać poradnia dla najmłodszych pacjentów.

    Prace w placówce już trwają. Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego pokazał odnowione wnętrza oraz pomieszczenia przygotowywane pod nową poradnię.

    ZOBACZ WIDEO: Chwalińska wraca do formy. “Lament był niepotrzebny”

    “Już prawie gotowe, szpital czeka na konkurs NFZ” – przekazano. Remont nie został jeszcze zakończony, a placówka oczekuje na rozstrzygnięcie konkursu Narodowego Funduszu Zdrowia.

    Po uruchomieniu poradni dzieci i młodzież z Piotrkowa Trybunalskiego oraz okolic będą mogły otrzymać specjalistyczną pomoc bliżej domu. Do tej pory w szpitalu działała poradnia zdrowia psychicznego przeznaczona dla dorosłych. Nowe miejsce ma więc uzupełnić ofertę placówki o wsparcie dla młodszych pacjentów.

    To nie pierwszy raz, gdy Świątek angażuje się w pomoc dzieciom i młodzieży. W 2021 roku przekazała 100 tys. zł fundacji “Słonie na Balkonie”, która wspiera dzieci po traumatycznych doświadczeniach. Tenisistka od lat zwraca też uwagę na znaczenie zdrowia psychicznego i wykorzystuje swoją popularność do nagłaśniania tego tematu.

  • Najpierw sensacja, a teraz wieści z Pekinu ws. Chwalińskiej. 29 minut i koniec

    Najpierw sensacja, a teraz wieści z Pekinu ws. Chwalińskiej. 29 minut i koniec

    Maja Chwalińska po szybkim odpadnięciu z singlowego turnieju w Pekinie przystąpiła do rywalizacji deblowej – jej partnerką jest Nikola Bartunkova, sprawczyni dużej sensacji w grze pojedynczej. Czeszka ma jeszcze więcej powodów do radości, bo wspólnie z Polką gładko ograły 6:2, 6:2 Caty McNally i Janice Tjen.

    Maja Chwalińska (21. WTA) już po pierwszym meczu zakończyła singlową rywalizację w turnieju WTA 1000 w Pekinie. Polce została gra podwójna w parze z Nikolą Bartunkovą (34. WTA), która w niedzielę nad ranem czasu polskiego sensacyjnie pokonała Arynę Sabalenkę (2. WTA) i podbudowana tym sukcesem przystąpiła do rywalizacji w deblu.

    Zobacz wideo Szalona Sabalenka! TOP 10 największych skandali gwiazdy tenisa
    Maja Chwalińska gra dalej w Pekinie. Wraz z nią Nikola Bartunkova, która dopiero co dała popis w singlu

    W pierwszej rundzie ich rywalkami były Catherine McNally oraz Janice Tjen. Od stanu 1:1 zaczął dominować polsko-czeski duet, który wygrał aż cztery gemy z rzędu, w każdym z nich tracąc tylko po jednym punkcie.

    Amerykanka oraz Indonezyjka w końcu zdołały utrzymać własne podanie. Jednakże nie przyniosło im to większych korzyści, bo zaraz potem Chwalińska i Bartunkova przypieczętowały triumf 6:2. Potrzebowały na niego tylko 29 minut.
    Chwalińska i Bartunkova pewnie awansowały do drugiej rundy w Pekinie. Możliwy mecz z “jedynkami”

    Polka oraz Czeszka poszły za ciosem i wykorzystały pierwszą szansę na rozpoczęcie seta od przełamania, a następnie utrzymały podanie, co dało im prowadzenie 2:0. W kolejnym gemie było 40-40, lecz dość kosztowną pomyłkę zaliczyła Bartunkova.

    Zobacz też: Nie wszystko było tak, jak wyglądało. Fornal zdradził tylko część historii

    Następnie to polsko-czeska para wykazała się dobrą grą pod presją, bo obroniła dwa break pointy. Niedługo później same miała dwie okazje na przełamanie i drugą z nich wykorzystała. A gdy po chwili utrzymały serwis na 5:1, ich sytuacja stała się bardzo komfortowa.

    McNally oraz Tjen jeszcze trochę przedłużyły rywalizację, a przy stanie 2:5 z ich perspektywy doprowadziły do równowagi. Z mocnym uderzeniem Chwalińskiej nie poradziła sobie jednak Amerykanka, a po aucie skończyło się 6:2, 6:2 dla Polki i Czeszki. Mecz trwał 66 minut.

    W drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Pekinie Maję Chwalińską i Nikolę Bartunkovą może czekać bardzo trudne zadanie. Chodzi o potencjalny mecz z rozstawionymi z numerem pierwszym Kateriną Siniakovą i Shuai Zhang, które wcześniej muszą jednak pokonać grające z dziką kartą Shuo Feng i Yue Yuan.

  • Znamy godzinę kolejnego meczu Świątek w Pekinie!

    Znamy godzinę kolejnego meczu Świątek w Pekinie!

    Chorwatka Donna Vekić będzie rywalką Igi Świątek w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Pekinie. Organizatorzy wlaśnie przekazali przybliżony termin rozpoczęcia spotkania, którego stawką będzie awans do czwartej rundy w Pekinie.

    Iga Świątek rozpoczęła turniej WTA 1000 w Pekinie bez większych problemów. Reprezentantka Polski pokonała 6:2, 6:3 Chinkę Xinyu Gao. To był pierwszy mecz dla Świątek od 7 września i rywalizacji z Qinwen Zheng w czwartej rundzie US Open. – To było solidne spotkanie. Moja rywalka grała bardzo dobrze, gdyż dużo piłek wracało na moją stronę. To był jednocześnie dobry start dla mnie po dłuższej przerwie. Idealny, by poczuć kort i znaleźć rytm grania na nim – powiedziała Świątek.

    Zobacz wideo Rozbrajająca odpowiedź Chwalińskiej. To zapamięta z Roland Garros
    Świątek jeszcze nie przegrała z tą rywalką. Świetne liczby Polki

    Świątek zagra w trzeciej rundzie turnieju w Pekinie z Chorwatką Donną Vekić. Do tej pory obie tenisistki grały ze sobą cztery razy i Polka nie przegrała żadnego z tych spotkań. Ostatni mecz między nimi odbył się w 2023 r. w czwartej rundzie WTA 1000 w Rzymie. Wtedy Świątek wygrała 6:3, 6:4. Na starcie turnieju w Pekinie Vekić pokonała 6:1, 4:6, 6:2 Chinkę Lin Zhu.

    Vekić to srebrna medalistka igrzysk olimpijskich z Paryża w grze pojedynczej, a także półfinalistka Wimbledonu (2024) i ćwierćfinalistka Australian Open (2023) oraz US Open (2019). W tym sezonie Vekić wygrała turniej WTA 500 w Queen’s, pokonując w finale 6:0, 7:6 (6) Emmę Raducanu.

    Najlepszy wynik Świątek w Pekinie to wygranie całego turnieju w 2023 roku. Wtedy Polka pokonała w finale 6:2, 6:2 Rosjankę Liudmiłę Samsonową. W 2025 r. Świątek dotarła do czwartej rundy i odpadła po meczu z Emmą Navarro. Vekić występuje w tym turnieju po raz siódmy w karierze, a jej najlepszy wynik to trzecia runda, którą osiągnęła w 2018, 2024 i 2026 roku.

    Zobacz też: Co za mecz Hurkacza w Pekinie! Koncert w drugim secie
    Oto termin meczu Świątek – Vekić

    Organizatorzy turnieju WTA 1000 w Pekinie opublikowali plan gier na niedzielę. Z tej rozpiski dowiadujemy się, że mecz Świątek – Vekić odbędzie się na korcie centralnym, czyli Capital Group Diamond. Spotkanie jest wpisane jako pierwsze w kolejności i rozpocznie się nie przed godz. 11:00 czasu lokalnego, czyli około godz. 5:00 czasu polskiego.

    Jeżeli Świątek awansuje do czwartej rundy turnieju WTA 1000 w Pekinie, to zagra tam z lepszą z pary Iva Jović (USA, 13. WTA) – Kamilla Rachimowa (Uzbekistan, 76. WTA).

  • Druga szansa Chwalińskiej. Zagrała z pogromczynią Sabalenki. Popis w Pekinie

    Druga szansa Chwalińskiej. Zagrała z pogromczynią Sabalenki. Popis w Pekinie

    Maja Chwalińska pożegnała się z singlowymi zmaganiami w Pekinie na etapie drugiej rundy po przegranej z Dajaną Jastremską, ale wciąż pozostawała w stolicy Chin, bowiem czekał ją jeszcze jeden występ. Nasza reprezentantka zgłosiła się do deblowych rozgrywek w duecie z Nikolą Bartunkovą, czyli dzisiejszą pogromczynią Aryny Sabalenki. Polka i Czeszka dały popis, pokonując parę Caty McNally/Janice Tjen 6:2, 6:2. Oto z kim zagrają o ćwierćfinał.
    Maja Chwalińska rywalizowała w duecie z Nikolą Bartunkovą o awans do drugiej rundy debla podczas turnieju WTA 1000 w Pekinie

    Maja Chwalińska rywalizowała w duecie z Nikolą Bartunkovą o awans do drugiej rundy debla podczas turnieju WTA 1000 w PekinieJULIEN DE ROSAAFP

    W piątek Maja Chwalińska rywalizowała o awans do trzeciej rundy singlowych zmagań podczas WTA 1000 w Pekinie. Przeciwniczką naszej reprezentantki była Dajana Jastremska. Ukrainka rozegrała znakomite spotkanie, zdominowała Polkę na korcie. Finalistce Roland Garros trudno było przeciwstawić się tak ofensywnie usposobionej rywalce. W dodatku zawodniczka wschodnich sąsiadów popełniała mało błędów jak na taki styl gry. W efekcie Jastremska zwyciężyła 6:3, 6:1 po 70 minutach batalii.

    Kilka godzin po tym pojedynku okazało się, że Chwalińska nie żegna się jeszcze ze stolicą Chin. Maja pojawiła się w deblowej drabince, tworząc duet z Nikolą Bartunkovą. Dla Czeszki zafundowano dziś intensywny grafik. Najpierw czekała ją rywalizacja z Aryną Sabalenką. Rozstawiona z “26” zawodniczka sprawiła niespodziankę, eliminując Białorusinkę rezultatem 6:4, 6:3. Potem 20-latka wyszła na mecz gry podwójnej. Razem z Polką walczyły o awans do drugiej rundy z teamem Caty McNally/Janice Tjen.

    WTA Pekin: Maja Chwalińska i Nikola Bartunkova walczyły w deblu

    Mecz rozpoczął się od serwisu Tjen. Reprezentantka Indonezji w pewnym stylu utrzymała podanie, do zera. Kolejne minuty należały jednak do duetu Chwalińska/Bartunkova. Zawodniczki z Polski i Czech dominowały na korcie, traciły maksymalnie po jednym punkcie w gemie. Błyskawicznie zrobiło się 5:1 z perspektywy Mai oraz Nikoli. Potem kontrolowały przewagę. Na koniec seta nasza tenisistka w pewnym stylu utrzymała podanie, zapewniając wynik 6:2 w premierowej odsłonie.

    Chwalińska i Bartunkova nie zamierzały zwalniać tempa. Już na starcie drugiej części pojedynku przełamały Tjen, w dodatku po kapitalnej akcji. Po zmianie stron podawała Nikola. Czeszka popełniła podwójny błąd serwisowy, zrobiło się 0-30. Mimo to razem z Polką nie musiały bronić break pointów. Przewaga została potwierdzona, wyszły na 2:0. W trakcie trzeciego rozdania serwowała McNally. Mimo prowadzenia 40-0, doszło do okazji na podwójne przełamanie. W kluczowej wymianie rozdania sprytniejsza okazała się jednak Caty. Dzięki temu razem z reprezentantką Indonezji zgarnęły premierowe “oczko”.

    Po zmianie stron McNally i Tjen próbowały się dobrać do serwisu Chwalińskiej. Były dwie szanse na 2:2, ale Polka oraz Czeszka wyszły z opresji. To podbudowało Maję i Nikolę. W kolejnych minutach znów wygrały gema po decydującym punkcie, przełamując Janice po raz drugi w tej partii. Duet naszej reprezentantki kontrolował już przewagę do końca spotkania. Chwalińska i Bartunkova triumfowały 6:2, 6:2. W drugiej rundzie zmierzą się z rozstawioną z “1” parą Katerina Siniakova/Shuai Zhang albo teamem Shuo Feng/Yue Yuan.

    Dokładny zapis relacji z meczu Maja Chwalińska/Nikola Bartunkova – Caty McNally/Janice Tjen jest dostępny TUTAJ.

    Turniej WTA 1000 w Pekinie potrwa do 11 października. Najważniejsze informacje dotyczące zmagań można znaleźć w tenisowej zakładce na stronie Interia Sport.
    Kobieta o jasnych włosach związanych w kucyk, ubrana w białą koszulkę sportową z widocznymi logotypami OSHEE, ElevenLabs i Lacoste.

    Maja ChwalińskaEYEPIXAFP
    Nikola Bartunkova

    Nikola BartunkovaPAUL CROCKAFP
    Zawodniczka tenisowa w czarnym topie świętuje zdobycie punktu, trzymając rakietę w prawej ręce i zaciśniętą pięść w lewej dłoni, wyrażając determinację na korcie.

    Caty McNallyDENNIS AGYEMANAFP

    Estonia – Luksemburg. Skrót meczu.

  • Pogromczyni Sabalenki nie bała się tego powiedzieć. Tak nazwała Białorusinkę

    Pogromczyni Sabalenki nie bała się tego powiedzieć. Tak nazwała Białorusinkę

    To jedna z największych sensacji na WTA 1000 w Pekinie! Do Jeleny Rybakiny dołączyła Aryna Sabalenka, która również błyskawicznie, po drugim meczu pożegnała się z turniejem. W niedzielny poranek polskiego czasu Białorusinka przegrała z Nikolą Bartunkovą. Po niespodziewanym triumfie Czeszka przemówiła prosto z kortu.
    Aryna Sabalenka w fioletowym stroju z rakietą podczas meczu tenisowego na korcie.

    Aryna SabalenkaYanshan ZhangGetty Images

    W sobotę Jelena Rybakina niespodziewanie uległa 118. rakiecie świata – Alinie Czarajewej – 3:6, 6:4, 6:3. Wydawało się, że będzie to największa sensacja całego turnieju WTA 1000 Pekin. Tym bardziej, że potknięcie Kazaszki – będącej pierwszą rakietą świata – mogła wykorzystać Aryna Sabalenka, odrabiając część strat w rankingu.

    Mogła, ponieważ białoruska tenisistka również wypadła z gry. Jej pogromczynią okazała się 20-letnia Nikola Bartunkova rozstawiona z “26”.

    Bartunkova ograła Sabalenkę. Potem pokazała klasę

    Jak przebiegało spotkanie Czeszki z kilkukrotną mistrzynią wielkoszlemową? “Białorusinka już na “dzień dobry” straciła swoje podanie. Po zmianie stron Bartunkova potwierdziła przewagę, wychodząc ze stanu 15-30. W kolejnych minutach Aryna polowała na odrobienie straty. W szóstym gemie zrobiło się 0-40 z perspektywy serwującej Czeszki. Mimo to Nikola przetrwała trudne rozdanie, broniąc łącznie pięć break pointów” – relacjonował Mateusz Stańczyk z Interii Sport.

    Ostatecznie to Bartunkova wygrała 6:4, 6:3, sprawiając olbrzymią niespodziankę. Tuż po zakończeniu spotkania 20-latka udzieliła wywiadu “na gorąco”, prosto z kortu. Choć pokonała drugą w rankingu Sabalenkę, to wypowiadała się o niej z olbrzymim szacunkiem.

    – Przede wszystkim skupiłam się na sobie, żeby być spokojna. Aryna jest świetna. To legenda. Jest mistrzynią Wielkiego Szlema. Jestem naprawdę szczęśliwa, że wygrałam ten mecz – przyznała Nikola Bartunkova, cytowana przez profil The Tennis Letter.

    Podczas meczu momentami klasy brakowało Białorusince, której zdarzało się rzucać rakietą z powodu frustracji. W końcu nie jest przyzwyczajona do tego, że z ważnymi turniejami żegna się już na etapie trzeciej rundy.

    Dzięki wygranej Czeszka w czwartej rundzie zagra z Sinją Kraus. Austriaczka pokonała Dajanę Jastremską 6:1, 6:4. Co ciekawe, Bartunkova to deblowa partnerka Mai Chwalińskiej. Polsko-czeski duet zmierzy się dziś z parą Caty McNally/Janice Tjen.
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaAFP
    tenisistka w różowym stroju wyraża silne emocje, stoi z otwartymi ustami w geście krzyku na korcie tenisowym, w tle rozmazana postać sędziego

    Aryna SabalenkaPhoto by CLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFPAFP
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju z zaciśniętą pięścią w geście triumfu na korcie.

    Aryna SabalenkaFILIPPO MONTEFORTEEast News

    ORLEN Wisła Płock – WKS Śląsk Wrocław. Skrót meczu.

  • Mistrzyni świata wypada ze ścieżki Świątek do finału. 6:1 i zwrot akcji

    Mistrzyni świata wypada ze ścieżki Świątek do finału. 6:1 i zwrot akcji

    W sobotę podczas turnieju WTA 1000 w Pekinie rozgrywane są mecze drugiej rundy w górnej części drabinki singla kobiet, do której należy m.in. Iga Świątek. Wiemy już, że w zmaganiach w stolicy Chin na pewno nie zobaczymy starcia Polki z Kateriną Siniakovą, czyli tenisistką, która kilka dni temu sięgnęła z Czeszkami po drużynowe mistrzostwo świata w BJK Cup. Zawodniczka naszych południowych sąsiadów, która na “dzień dobry” pokonała Magdę Linette, przegrała dziś z rozstawioną rywalką, mimo zwycięstwa 6:1 w premierowej odsłonie. Oto szczegóły wydarzeń.
    Katerina Siniakova rywalizowała o awans do trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Pekinie

    Katerina Siniakova rywalizowała o awans do trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w PekinieMartin KeepAFP

    27 września reprezentantki Czech po raz 12. w historii zostały drużynowymi mistrzyniami świata, wygrywając rozgrywki BJK Cup. W składzie złotej ekipy reprezentantek naszych południowych sąsiadów znalazła się m.in. Katerina Siniakova – 55. rakieta świata w singlowym zestawieniu, ale przede wszystkim wybitna deblistka, aktualna liderka rankingu WTA w grze podwójnej.

    Siniakova ma znakomity sezon w rywalizacji duetów, zdobyła m.in. dwa wielkoszlemowe tytuły, ale od czasu do czasu potrafi także błysnąć w singlu. Podczas tysięcznika w Pekinie również zobaczyliśmy ją w indywidualnej rywalizacji. Na “dzień dobry” zmierzyła się z Magdą Linette. 30-latka pokonała Poznaniankę 6:4, 6:3 i zameldowała się w drugiej rundzie. W sobotę poprzeczka dla Kateriny powędrowała wyżej, bowiem jej rywalką była siódma rakieta świata, rozstawiona z “6” Elina Switolina.

    WTA Pekin: Elina Switolina kontra Katerina Siniakova w drugiej rundzie

    Chociaż faworytką do awansu była Ukrainka, to początek spotkania należał do Czeszki. Istotny okazał się drugi gem, w którym turniejowa “6” nie wykorzystała piłki na 1:1. W kolejnych minutach Siniakova prezentowała bardzo solidny poziom i uciekła z wynikiem, zrobiło się aż 5:0. Podczas szóstego rozdania Switolina walczyła o to, by nie przegrać partii do zera. Obserwowaliśmy stan równowagi, ale ostatecznie Katerina nie doczekała się setbola na 6:0. Mimo to Czeszka nie miała problemu z zamknięciem premierowej odsłony przy własnym podaniu. W pewnym stylu zapewniła sobie rezultat 6:1.

    Na starcie drugiej części spotkania doszło do zwrotu akcji. Tym razem to Elina zaczęła lepiej. Po przełamaniu do zera, podwyższyła prowadzenie, broniąc po drodze dwóch break pointów. Później Switolina posiadała nawet dwie piłki z rzędu na 4:0. Wówczas Siniakova uniknęła podwójnego przełamania, ale kilka minut później Ukrainka dopięła już swego. Elina wyszła na 5:1 i serwowała po zwycięstwo w drugiej odsłonie meczu. Zrobiło się jednak niebezpiecznie dla turniejowej “6”. Stopniowo wypuszczała przewagę, a w dziesiątym gemie doszło nawet do sytuacji, że Katerina posiadała piłkę na 5:5 przy własnym podaniu. Kolejne trzy punkty wpadły jednak na konto Switoliny.

    Reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów uzyskała wynik 6:4 w drugiej partii i mogła rozpoczynać decydującą odsłonę. Od samego startu polowała na szybkie przełamanie, ale mimo czterech break pointów na 2:0, ostatecznie nastał remis. Potem było 30-0 na returnie dla Siniakovej. Na pierwsze przełamanie w tym secie trzeba było jednak zaczekać do szóstego gema. Wtedy Elina uzyskała breaka i przejęła już kontrolę nad wydarzeniami. Ostatecznie Switolina triumfowała 1:6, 6:4, 6:2, dzięki czemu zameldowała się w trzeciej rundzie. O awans do 1/8 finału powalczy z rozstawioną z “25” Marią Sakkari.

    Turniej WTA 1000 w Pekinie potrwa do 11 października. Najważniejsze informacje dotyczące zmagań można znaleźć w tenisowej zakładce na stronie Interia Sport.
    Katerina Siniakova

    Katerina SiniakovaWANG ZHAO / AFPAFP
    Tenisistka w białym stroju sportowym unosi zaciśniętą pięść i uśmiecha się, trzymając rakietę tenisową. W tle rozmyta publiczność na trybunach obserwująca wydarzenie.

    Elina SwitolinaPAUL CROCKAFP
    Tenisistka w fioletowym stroju sportowym i czapce, z rakietą trzymaną przed sobą, koncentruje się przed kolejnym podaniem.

    Iga ŚwiątekWANG ZHAO AFP

    Stefanos Tsitsipas – Valentin Vacherot. Skrót meczu.

  • Nie zagra ze Świątek o ćwierćfinał. Mistrzyni z Singapuru wyeliminowana z rozgrywek

    Nie zagra ze Świątek o ćwierćfinał. Mistrzyni z Singapuru wyeliminowana z rozgrywek

    Powoli dobiega końca rywalizacja w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Pekinie. Dziś awans do 1/16 finału wywalczyła m.in. Iga Świątek, pokonując w pewnym stylu Xinyu Gao 6:2, 6:3. Teraz przed Polką mecz z Donną Vekic. Jeśli nasza reprezentantka wygra z Chorwatką, to wiemy już, że w batalii o najlepszą “8” na pewno nie zmierzy się z mistrzynią imprezy rangi “500” w Singapurze. Leylah Fernandez zanotowała niespodziewaną porażkę. Oto co się wydarzyło w meczu rozstawionej Kanadyjki.
    Iga Świątek i Leylah Fernandez mogły na siebie trafić w potencjalnej czwartej rundzie WTA 1000 w Pekinie

    Iga Świątek i Leylah Fernandez mogły na siebie trafić w potencjalnej czwartej rundzie WTA 1000 w PekinieFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP / ELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Jeszcze w minioną niedzielę Leylah Fernandez świętowała swój sukces w turnieju WTA 500 w Singapurze. Reprezentantka Kanady sięgnęła po tytuł, pokonując m.in. Mirrę Andriejewą czy Maję Chwalińską. W meczu z Polką odrodziła się po przegraniu pierwszego seta wynikiem 1:6. Podczas decydującego starcia finalistka US Open 2021 okazała się lepsza od Talii Gibson.

    Fernandez nie miała zbyt wiele czasu na świętowanie. Niemal od razu musiała się udać do Pekinu i rozpocząć przygotowania pod kolejnej zmagania, tym razem rangi “1000”. Sprawę ułatwiał nieco wolny los w pierwszej rundzie, dostała dzięki temu kilkadziesiąt godzin więcej na aklimatyzację. Dziś przyszedł czas na pojedynek. Rywalką Leylah w batalii o miejsce w 1/16 finału rozgrywek okazała się Kamilla Rachimowa.

    WTA Pekin: Leylah Fernandez kontra Kamilla Rachimowa w drugiej rundzie

    Reprezentantka Uzbekistanu od początku sprawiała sporo problemów mistrzyni z Singapuru. Już na “dzień dobry” doszło do przełamania do zera. Po zmianie stron 76. rakieta świata wróciła ze stanu 0-30 i objęła prowadzenie 2:0. W kolejnych minutach Rachimowa kontrolowała sytuację na korcie. W piątym gemie uzyskała przewagę podwójnego breaka. Kamilla utrzymała ją do końca partii, zwyciężając w niej aż 6:2.

    Na starcie drugiej części spotkania Fernandez znalazła skuteczną odpowiedź. Po tym, jak obroniła break pointa w trzecim gemie, zrobiło się 3:0 dla Kanadyjki. Reprezentantka Uzbekistanu zaciekle walczyła o zniwelowanie strat. Nie powiodła się ta sztuka w piątym rozdaniu, mimo dwóch break pointów, ale dopięła swego kilka minut później. Po ósmym gemie nastał rezultat 4:4. Gra o zwycięstwo w secie zaczęła się od nowa, ale nie potrwało to zbyt długo. Kolejne dwa “oczka” wpadły na konto turniejowej “23”.

    Wydawało się, że Fernandez powoli odzyskuje już kontrolę nad wydarzeniami po wygraniu partii wynikiem 6:4. Dobrze zainaugurowała trzecią odsłonę, pewnie utrzymywała własne podania. Były nawet break pointy na 3:1 dla Kanadyjki. Nie udało się jednak wykorzystać żadnego z nich. Po chwili Leylah zafundowała sobie kłopoty przy własnym serwisie. Mimo prowadzenia 40-15, dała się przełamać.

    Od tej pory inicjatywa przeszła już na dobre w ręce Rachimowej. Reprezentantka Uzbeskistanu potwierdziła przewagę, a spotkanie zakończyła już w dziewiątym gemie. Fernandez posiadała jeszcze dwie piłki na czwarte “oczko”, ale ostatecznie Kamilla zwyciężyła 6:2, 4:6, 6:3. W trzeciej rundzie 76. rakieta świata zmierzy się z rozstawioną z “10” Ivą Jovic. Triumfatorka tego pojedynku zagra o ćwierćfinał z Igą Świątek albo Donną Vekic.

    Turniej WTA 1000 w Pekinie potrwa do 11 października. Najważniejsze informacje dotyczące zmagań można znaleźć w tenisowej zakładce na stronie Interia Sport.
    Tenisistka w bordowym stroju zaciśniętą pięścią i otwartymi ustami, wyrażająca silne emocje podczas meczu na korcie.

    Leylah FernandezMert Alper Dervis / AnadoluAFP
    zawodniczka tenisowa w sportowym stroju wiwatuje z zaciśniętą pięścią, trzymając rakietę na korcie tenisowym

    Kamilla RachimowaElsaAFP
    Tenisistka w fioletowej czapce i koszulce wykonuje forehand, skupiając wzrok na nadlatującej piłce.

    Iga Świątek rywalizowała z Xinyu Gao o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w PekinieCALEB BOWLINAFP

    Hubert Hurkacz – Arthur Gea. Skrót meczu

  • Kiedyś zbeształ ją przy wszystkich, a teraz to. Sceny po meczu pogromczyni Chwalińskiej

    Kiedyś zbeształ ją przy wszystkich, a teraz to. Sceny po meczu pogromczyni Chwalińskiej

    Przez cały turniej WTA 500 Singapur Leylah Fernandez straciła tylko jednego seta – w półfinale, przeciwko Mai Chwalińskiej. W niedzielę Kanadyjka pokonała Talia Gibson i zgarnęła szósty tytuł w karierze. Tuż po zakończeniu spotkania pogromczyni Polki podbiegła do swojego ojca, o którym w mediach niejednokrotnie bywało głośno. I to z niezbyt przyjemnych powodów.
    Leylah Fernandez w różowym stroju na korcie; obok Jorge Fernandez i widzowie na trybunach.

    Leylah Fernandez, Jorge FernandezROSLAN RAHMAN / AFP / zrzut ekranu x.com/HolaManuelPablo/status/2104272872109945064AFP

    Walka o finał WTA 500 Singapur pomiędzy Mają Cwhalińską a Leylah Fernandez była niezwykle zacięta. W pierwszym secie reprezentantka Polski gładko triumfowała 6:1. Wydawało się, że po takiej partii Kanadyjka może się nie podnieść. Finalistka tegorocznej edycji Rolanda Garrosa momentami wchodziła na poziom, który prezentowała w Paryżu.

    Po krótkiej przerwie Fernandez udowodniła jednak, że nie bez powodu kilka lat temu oglądaliśmy ją w finale US Open. Wygrała dwa kolejne sety, dzięki czemu po ponad dwóch godzinach gry pokonała Chwalińską 1:6, 6:4, 6:2 i awansowała do upragnionego meczu o tytuł.

    Leylah Fernandez pobiegła do ojca. O ich relacji było głośno

    W nim czekała na nią niżej notowana Talia Gibson. Po pierwszej wyrównanej partii (7:5) w drugiej odsłonie gra Australijki kompletnie się posypała (6:0). W ten sposób pogromczyni Polki sięgnęła po puchar w Singapurze.

    – Chcę po prostu podziękować wszystkim kibicom, którzy przyjechali tu, do Singapuru, żeby mnie dopingować! I oczywiście kibicom… dopingującym mnie z domu! To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Cieszę się, że mogę podzielić się tym trofeum z wami wszystkimi – opowiadała świeżo upieczona mistrzyni.

    W mediach społecznościowych krąży nagranie, na którym widać, jak przeszczęśliwa Kanadyjka biegnie w stronę swojego ojca Jorge Fernandeza, aby wspólnie z nim świętować triumf. Przypomnijmy, że to jednocześnie jej trener.

    “Sposób, w jaki Leylah Fernandez podbiega do swojego ojca, Jorge Fernandeza, po zdobyciu tytułu w Singapurze, jest po prostu niesamowity. Łączy ich naprawdę wyjątkowa więź. No i ten mały uścisk dłoni, którym się na koniec wymieniają” – napisał Jacob Pacheco na X.

    W tym konkretnym momencie relacja tenisistki z ojcem faktycznie wygląda na zdrową i szczęśliwą, jednak nie zawsze – albo nawet bardzo rzadko – oglądaliśmy tego typu obrazki. Jorge Fernande jest znany z bardzo ekspresyjnego, surowego sposobu bycia i trenowania. Wyznaje zasadę żelaznej dyscypliny. Bywa niezbyt empatyczny, o czym jego córka mogła przekonać się choćby w tym roku podczas turnieju w Strasbourgu przed Roladem Garrosem.

    Kanadyjka przegrała 4:6, 4:6 ze swoją rodaczką Viktorią Mboko. W trakcie meczu jej ojciec grzmiał przy wszystkich: – Jesteś wystraszona i nie chcesz tego przyznać. Kiedy się obudzisz? Cały czas grasz na aut, w siatkę… Nie słuchasz mnie. Ty chcesz grać w tenisa czy nie?

    Jego ówczesne słowa wywołały olbrzymie oburzenie. Dlatego teraz, kiedy w mediach społecznościowych krąży wspomniane sielskie nagranie, niektórzy internauci przypominają, jaką twarz na co dzień pokazywał trener i rodzic zawodniczki.

    “Naprawdę? Ojciec Leylah jest agresywny, komentatorzy tenisowi zwracali uwagę na jego zachowanie. Myślę, że ten ojciec hamuje Leylah przed osiągnięciem pełnego potencjału. Nakłada na nią za dużą presję”, “Szczególna więź? W tym roku wcześniej traktował ją jak śmiecia” – czytamy.
    Leylah Fernandez w meczu z Coco Gauff

    Leylah Fernandez w meczu z Coco GauffPAUL CROCKAFP
    Tenisistka w bordowym stroju zaciśniętą pięścią i otwartymi ustami, wyrażająca silne emocje podczas meczu na korcie.

    Leylah FernandezMert Alper Dervis / AnadoluAFP
    Kobieta w sportowym stroju na korcie tenisowym z uniesionym palcem wskazującym, wyrażającą koncentrację i determinację.

    Maja ChwalińskaCHRISTOPHE ENAEast News