Author: trevor

  • Przegrany gem Świątek. Nagła prośba do sędzi. Lekarz na korcie

    Przegrany gem Świątek. Nagła prośba do sędzi. Lekarz na korcie

    Sobotnie popołudnie z pewnością na stałe zapisze się w historii polskiego tenisa. Na korcie w Wuhan mierzyły się bowiem Iga Świątek oraz Maja Chwalińska. Stawką był awans do finału chińskiego tysięcznika. Mecz stał na bardzo wysokim poziomie tenisowym, ale był także wymagający fizycznie. Na tyle, że Świątek w końcu nie dała rady. Była liderka rankingu WTA po przegranym gemie na 6:5 poprosiła o wizytę lekarza na korcie.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekDi Yin/Canal + Sport screenshotGetty Images

    Po piątkowym ćwierćfinale między Igą Świątek i Ann Li z Wuhan popłynęły niepokojące wieści. Dziennikarka agencji AFP przekazała bowiem, że nasza gwiazda nie czuła się dobrze. W związku z tym odwołała swoją konferencję prasową przed półfinałowym meczem z Mają Chwalińską.

    Chwalińska z Ostapenko i Rybakiną, duży fart Świątek. Wylosowali w Ningbo, otwiera się w nowym oknie

    Wówczas przypomniała się historia z tegorocznego “tysięcznika” w Madrycie. W tamtej imprezie Świątek skreczowała z powodu choroby właśnie w trakcie meczu z Ann Li. Do meczu z Chwalińską Iga przystąpiła jednak bez żadnych trudności i na korcie nie było widać żadnych problemów.

    Pomoc medyczna dla Świątek. Udo Polki zabandażowane

    Te pojawiły się dopiero po około godzinie rywalizacji. Świątek została przełamana na 6:5, Chwalińska otworzyła sobie drogę do triumfu w pierwszym secie. Wówczas Iga zwróciła się z prośbą do polskiej sędzi. Nasza mistrzyni poprosiła o wizytę lekarza oraz fizjoterapeuty na korcie.

    Zagra z Polką o tytuł w Wuhanie. Ujawniła, co teraz zrobi. Tak wygląda plan, otwiera się w nowym oknie

    Po chwili rozpoczęła się interwencja medyczna. Ta związana była nie z dolegliwościami chorobowymi, a problemami mięśniowymi uda. Świątek otrzymała niezbędną pomoc w formie masażu, a także jej lewe udo zostało bardzo mocno zabandażowane przez opiekę medyczną w Wuhan.

    Do gry ostatecznie wróciła. Gema na 7:5 przegrała, ale nie było widać, żeby odpuszczała punkty czy bieganie za piłką. Raszynianka musiała uznać tenisową wyższość swojej przyjaciółki. Po secie Świątek udała się na przerwę toaletową, a w jej ślady poszła także tegoroczna finalistka Roland Garros.
    Tenisistka w białym stroju i czapce siedzi na korcie trawiastym, trzymając w ręku rakietę tenisową.

    Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News

    PGE Projekt Warszawa –

  • Nie tylko Świątek i Chwalińska. Trzecia Polka pojawiła się przed kamerą

    Nie tylko Świątek i Chwalińska. Trzecia Polka pojawiła się przed kamerą

    Maja Chwalińska kontra Iga Świątek – takiej tenisowej uczty dotąd w rywalizacji na poziomie półfinału WTA 1000 nie mieliśmy. Stąd też ogromne zainteresowanie spotkaniem dwóch naszych 25-latek w Wuhanie. A gdy obie wyszły na kort, podczas tradycyjnej odprawy, między nimi… pojawiła się rodaczka. Mowa o Marcie Mrozińskiej – jednej z dwóch polskich arbiter, które mają najwyższe uprawnienia wśród sędziów. To tzw. “złota blacha” – pozwalająca sędziować nawet wielkoszlemowe finały.
    article cover

    Marta Mrozińska stanęłą między Igą Świątek i Mają Chwalińskąscreen za Canal+materiał zewnętrzny

    Gdy Iga Świątek czy Aryna Sabalenka wychodzą na kort, zawsze o nich jest głośno. Kamery pokazują każdy ich ruch, każdy wynik jest analizowany na całym świecie. Maja Chwalińska jeszcze w tym gronie – największych gwiazd – nie jest. Ma jednak szansę, by dołączyć do swojej rodaczki, do Aryny, Rybakiny, Gauff czy Andriejewej. To dla niej i tak już jest przełomowy sezon – z pierwszym awansem do ćwierćfinału turnieju w głównym cyklu WTA (luty, Kluż-Napoka), fantastycznym finałem Wielkiego Szlema (Paryż), półfinałem WTA 500 (Singapur), wreszcie półfinałem WTA 1000 (Wuhan).

    Obie w sobotę po raz drugi w zawodowej karierze, bo grały też ze sobą jako młodziczki czy kadetki, wpadły na siebie w jednym zawodowym turnieju. Poprzednio zdarzyło się to wtedy, gdy miały po 15 lat, w maleńkim turnieju ITF W Djursholm koło Sztokholmu. Tam lepsza była Iga.

    Teraz na ich mecz patrzył już cały tenisowy świat – i 15 tysięcy widzów na największym stadionie w The Optics Valley International Tennis Centre. Ale między nimi pojawiła się kolejna Polka. Znają ją fani tenisa, ale kibice innych dyscyplin – już zapewne nie.

    A mowa o Marcie Mrozińskiej – polskiej arbiter, robiącej wielką karierę w imprezach WTA.

    Trzy Polki na stadionie Dongfeng Voyah Center Court. Marta Mrozińska obok Igi i Mai

    Gdy Iga zaczynała swoją wielką karierę, na przełomie 2019 i 2020 roku, mieliśmy trzy sędzie w tenisowym świecie z tzw. “srebrną blachą” – to już bardzo wysoki status, niemal najwyższy. Do Gabrieli Załogi najpierw dołączyła Katarzyna Radwan-Cho, która kiedyś, jako dziewczynka, rywalizowała na tenisowych kortach z siostrami Radwańskimi czy Magdą Linette.

    A później też i Marta Mrozińska.

    W 2021 roku Radwan-Cho dostała najwyższe tenisowe uprawnienia, tzw. “gold badge” – jako pierwsza Polka w historii. Tę “złotą blachę” ma zaledwie kilkanaście kobiet na świecie, mniej więcej tyle samo mężczyzn. Są przyznawane przez ATP, WTA i ITF, pozwalają na prowadzenie najważniejszych meczów podczas Wielkich Szlemów.

    W grudniu 2024 roku do pochodzącej z Puszczykowa Radwan-Cho dołączyła Marta Mrozińska, ze Szczcina. Dziś to ją znacznie częściej widzimy na wielkich arenach – sędziowała niedawno w Pekinie, teraz jest w Wuhanie. Podobnie jak i rok temu – to ona prowadziła słynny mecz Aryny Sabalenki z Jessicą Pegulą, gdy Białorusinka po raz pierwszy w karierze przegrała w tym mieście.

    – Wszystko zaczęło się w Szczecinie, (…) często uczestniczyłam też w turnieju Pekao Szczecin Open. Najpierw jako widz, potem jako osoba do podawania piłek. W pewnym momencie stwierdziłam jednak, że nie ma sensu biegać za nimi, skoro po prostu mogę sobie usiąść na korcie i pracować jako sędzia. Zaczynałam na studiach. Wtedy było mi trochę trudniej godzić to z nauką, ale jak już skończyłam edukację, stwierdziłam, że nadal będę próbować swoich sił w tym zawodzie – mówiła Mrozińska kilka lat temu w rozmowie z red. Piotrem Chłystkiem z Onetu. I tak jest już od 15 lat.
    Dwie uśmiechnięte młode kobiety w zbliżeniu w okrągłej ramce oraz sędzia tenisowy siedząca na fotelu obok kortu podczas meczu.

    Marta Mrozińska została wyznaczona do sędziowania meczu Mai Chwalińskiej z Igą ŚwiątekŁukasz Szeląg/Reporter & Robert Prange/Getty ImagesReporter/Getty Images

    Mai Chwalińskiej i Idze Świątek nie może zazwyczaj sędziować – władze WTA unikają takich sytuacji. Dziś pojawił się jednak idealny moment na wyjątek – Polka została wyznaczona do meczu dwóch Polek.

    Relację “na żywo” z meczu Świątek – Chwalińska można śledzić TUTAJ, otwiera się w nowym oknie.
    Tenisistka w białym stroju i czapce z daszkiem okazuje silne emocje podczas meczu, trzymając rakietę tenisową.

    Iga ŚwiątekHenry NichollsEast News
    Uśmiechnięta tenisistka z zamkniętymi oczami trzyma rakietę przy twarzy, ubrana w żółtą koszulkę bez rękawów z widocznymi logotypami sponsorskimi.

    Maja Chwalińska Ibrahim Ezzat / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    PGE Projekt Warszawa – Energa Indykpol AZS Olsztyn. Skrót meczu.

  • Świątek na drodze Chwalińskiej do historycznego wyczynu. Wielka stawka półfinału

    Świątek na drodze Chwalińskiej do historycznego wyczynu. Wielka stawka półfinału

    Zarówno Maja Chwalińska, jak i Iga Świątek dopięły swego i pokonały swoje rywalki w ćwierćfinale turnieju w Wuhan, przez co wpadły na siebie w kolejnej rundzie chińskiego turnieju. Dla Mai Chwalińskiej to już jest historyczny wyczyn, połączony z kolejnym awansem w rankingu WTA. A to wciąż nie koniec. W tej chwili Świątek stoi na drodze swojej rówieśniczki do tego, aby ta zameldowała się jeszcze wyżej.
    Polskie tenisistki Maja Chwalińska i Iga Świątek podczas rozgrywania swoim meczów w turnieju WTA Wuhan 1000

    Maja Chwalińska i Iga ŚwiątekWANG ZHAO / AFPAFP

    Rzeczywistość po kapitalnym Roland Garros nie była dla Mai Chwalińskiej przesadnie łatwa. Uraz złapany już podczas pierwszego meczu na Wimbledonie wykluczył ją z gry na nieco ponad miesiąc, a gdy 25-latka wróciła do rywalizacji, długo musiała czekać na przełamanie i zbudowanie jakiejkolwiek serii zwycięstw.

    To udało się tak naprawdę dopiero w Singapurze, gdzie Chwalińska dotarła do półfinału i dopiero Leylah Fernandez była w stanie ją pokonać (1:6, 6:4, 6:2). Teraz Polka znów dotarła do półfinału, zaliczając przy okazji swój najlepszy wynik w karierze. Jest to bowiem pierwszy półfinał turnieju rangi 1000, do jakiego udało się zakwalifikować Chwalińskiej, a za tym poszła również spora nagroda finansowa, otwiera się w nowym oknie.

    To nadal nie koniec, bo po kosmicznym meczu z Marią Sakkari i pokonaniu Greczynki, nasza rodaczka już zanotowała wielki skok w rankingu WTA, przesuwając się wirtualnie na 16. miejsce., otwiera się w nowym oknie A przecież to wciaż nie musi być koniec.

    Starcie z Igą Świątek z pewnością nie będzie dla Chwalińskiej łatwe, to fakt. Raszyninaka pomimo swoich problemów nadal jest jedną z czołowych tenisistek na świecie, o czym w ostatniej rundzie przekonała się Ann Li. Amerykanka chciała narzucić swoje warunki w starciu z Polką, ale nie dała rady i poległa 4:6, 1:6.

    Przed kilkoma dniami formę Świątek sprawdzała inna z Polek, Magdalena Fręch, jednak w drugiej rundzie turnieju w Wuhan nie miała większych szans z najwyżej notowaną Polką w rankingu WTA i uległa 2:6, 1:6.

    Największym atutem Mai Chwalińskiej w tym starciu bez wątpienia będzie fakt, że nie jest faworytką i cała presja będzie po stronie Świątek. Ewentualne zwycięstwo i awans do finału będzie dla niej kolejnym zastrzykiem motywacji, gotówki i kolejnym skokiem w rankingu WTA, jednak już teraz 25-latka napisała swoją historię w Wuhan, przy okazji pokazując się chińskim kibicom z jak najlepszej strony, przy okazji zaskakując ich swoim zachowaniem.

    Relacja tekstowa na żywo z meczu Świątek z Chwalińską dostępna jest na portalu sport.interia.pl, klikając TUTAJ., otwiera się w nowym oknie
    Uśmiechnięta tenisistka w jasnozielonej koszulce z logotypami sponsorów, z uniesioną ręką dotykającą czoła, wyrażająca radość lub ulgę po zakończonym meczu.

    Maja ChwalińskaElla Ling/ShutterstockEast News
    Kobieta o blond włosach w zielonej sportowej bluzie stoi zwrócona na wprost, z dłońmi złożonymi przed sobą, na tle ściany z logotypami w ciepłym oświetleniu.

    Maja ChwalińskaGrzegorz WajdaEast News
    Kobieta w sportowej bluzie i czapce z daszkiem udziela wywiadu przy mikrofonie podczas konferencji prasowej Roland Garros.

    Iga ŚwiątekArtur GacAFP

    GKS Katowice – Aluron CMC Warta Zawiercie. Skrót meczu.

  • Świątek jest niemożliwa. Tego nie było od 25 lat

    Świątek jest niemożliwa. Tego nie było od 25 lat

    Sezon 2026 w wykonaniu Igi Świątek jest najgorszy od dawna. Po czterech latach z co najmniej jednym triumfem w turniejach wielkoszlemowych, tym razem najlepszym osiągnięciem Polki był ćwierćfinał Australian Open. Pewne jest też, że Polka po raz pierwszy od 2021 roku zakończy sezon poza pierwszą dwójką rankingu WTA.

    Zobacz wideo Szalona Sabalenka! TOP 10 największych skandali gwiazdy tenisa

    Są jednak statystyki udowadniające, że pomimo słabszej dyspozycji Polka wciąż należy do ścisłej światowej czołówki. Źadna inna tenisistka w tym sezonie tak często nie dochodziła do ćwierćfinałów w turniejach rangi WTA 1000. Triumf nad Ashlyn Krueger w III rundzie turnieju w Wuhan sprawił, że Świątek zapewniła sobie swój siódmy udział na tym etapie. Druga w tym zestawieniu Jelena Rybakina dokonała tego sześciokrotnie.
    Piekarnia Igi Świątek wciąż działa na pełnych obrotach

    Była liderka rankingu w czwartkowe popołudnie czasu polskiego pokonała Amerykankę 6:1, 6:4. Pewne zwycięstwo w pierwszej partii jest kolejnym dowodem na wielką klasę sportową Igi Świątek. Był to bowiem 30. set w tym roku, który Polka zwyciężyła 6:0 bądź 6:1. Wyniki te potocznie nazywa się “bajglami” i “bagietkami”. Na ten rekord składa się 7 bajgli oraz 23 bagietki.

    Zobacz też: Chwalińska przebiła swój cel pięciokrotnie! Miliony na koncie, najlepsza w karierze

    Metaforyczna “piekarnia” Świątek produkcję na przemysłową skalę rozpoczęła w 2022 roku. W ciągu pięciu sezonów Polka zanotowała aż 209 takich setów. Zdarzały się mecze z “podwójnymi bajglami” – jak choćby finał Wimbledonu w 2025 roku, kiedy to Polka zmiotła z kortu Amandę Anisimovą, pokonując ją 6:0, 6:0.
    Iga Świątek pierwsza od 25 lat

    Profil “Tennis Bakery” na Twitterze zauważa, że seria pięciu sezonów z minimum trzydziestoma “wypiekami” to pierwsze takie osiągnięcie od ćwierćwiecza. W latach 1996-2001 Martina Hingis zanotowała aż sześć takich sezonów. Zdecydowaną większość tego okresu Szwajcarka spędziła na szczycie światowego rankingu.

    Czy Iga Świątek poprawi swój wynik w tym sezonie? Polka wciąż walczy o udział w zamykającym sezon turnieju WTA Finals. Kolejny kroki na drodze do Indian Wells może postawić już w piątek, kiedy to zmierzy się z Ann Li w półfinale w Wuhan. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z tego spotkania na stronie Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Tąpnięcie w Miami. Pierwsza porażka Świątek i od razu wstrząs. To był koniec epickiej passy

    Tąpnięcie w Miami. Pierwsza porażka Świątek i od razu wstrząs. To był koniec epickiej passy

    Iga Świątek sposobi się do ostatniego w tym sezonie turnieju rangi WTA 1000. Rywalizację w Wuhan rozpocznie od starcia z Magdaleną Fręch. Do tej pory w tourze mierzyła się z rodaczkami czterokrotnie. Ma na koncie trzy zwycięstwa. Przegrała tylko raz, ale za to konsekwencje tej porażki okazały się niebagatelne.
    Iga Świątek siedząca na korcie z opuszczoną rakietą, zbliżenie twarzy z wyrazem rozczarowania.

    Iga ŚwiątekAFP/Newspix

    Iga Świątek toczy wyścig z czasem. W rankingu WTA Race znajduje się w tej chwili poza czołową ósemką, co oznacza brak przepustki do wieńczącego sezon turnieju Finals. W imprezie tej rangi nie zabrakło naszej najlepszej tenisistki, od kiedy przebojem wdarła się do światowej czołówki.

    Matematyczne szanse wciąż zachowuje. Warunek numer jeden – końcowy triumf w turnieju WTA 1000 w Wuhan. To ostatni “tysięcznik” w tym roku. Potem o nadrobienie strat punktowych będzie już tylko trudniej.

    Świątek kontra Fręch. Dla byłej liderki światowego rankingu to piąty taki pojedynek. Potknęła się tylko raz

    Raszynianka rozpocznie rywalizację w Wuhan od II rundy. Tam czeka już na nią Magdalena Fręch. Przesądzone mamy zatem jedno: awans… i porażkę Polki.

    Świątek ma już na koncie cztery singlowe potyczki z rodaczkami. Bilans notuje korzystny: 3-1 (tabela poniżej). Jedyna jej porażka miała jednak poważne konsekwencje.

    Doszło do niej w marcu tego roku. Świątek przegrała z Magdą Linette 6:1, 5:7, 3:6 już na starcie Miami Open. W ten sposób zakończyła trwającą od 2021 roku serię zwycięskich spotkań, którymi inaugurowała turniej.

    – W drugim i trzecim secie to był po prostu słaby mecz w moim wykonaniu. Przestałam sobie radzić taktycznie, a gdy próbuję coś zmienić, mój tenis całkiem się załamuje – mówiła wówczas Świątek na pomeczowej konferencji prasowej.

    – Wrócę do pracy i postaram się wyciągnąć coś pozytywnego z treningów, postaram się to rozgryźć – dodała. – Muszę po prostu spróbować odzyskać pewność siebie i będę ciężko pracowała, żeby tak się stało. Wiem, że mam to w sobie, po prostu na chwilę to straciłam. Muszę popracować nad powrotem do formy, bo nie czułam czegoś takiego od jakichś pięciu lat.

    Kilkadziesiąt godzin później posadę w sztabie Igi stracił trener Wim Fissette. Świątek uznała, że formuła współpracy uległa wyczerpaniu.

    Pozycja następcy Belga, Francisco Roiga, wydaje się stabilna. Nawet w przypadku porażki w najbliższym spotkaniu niedawna liderka światowego rankingu raczej nie powtórzy historii po Miami i nie zdecyduje się na radykalny ruch.

    Mecz Świątek – Fręch w II rundzie WTA 1000 w Wuhan rozpocznie się w środę nad ranem czasu polskiego (4:00). Relacja live z tego spotkania w sportowym serwisie Interii.

    Singlowe mecze Igi Świątek z rodaczkami w turniejach WTA:

    Świątek – Fręch 6:1, 6:2 (WTA 250 Warszawa, 2022)

    Świątek – Linette 6:1, 6:1 (WTA 1000 Pekin, 2023)

    Świątek – Linette 6:1, 5:7, 3:6 (WTA 1000 Miami, 2026)

    Świątek – Linette 6:4, 6:4 (Roland Garros, 2026)
    Tenisistka w białym stroju sportowym i czapce z daszkiem wyraża emocje podczas meczu, trzymając rakietę tenisową w prawej ręce.

    Iga ŚwiątekHenry NICHOLLS / AFPAFP
    Tenisistka w jasnej sportowej odzieży skupiona podczas uderzenia piłki rakietą na tle kortu

    Magda LinetteGlyn KirkAFP
    Tenisistka w białym stroju sportowym i czapeczce zaciśnięta pięść, wyrażająca determinację podczas meczu na korcie.

    Magdalena FręchRob PrangeAFP

    Carlos Alcaraz – Zizou Bergs. Skrót meczu

  • Wielkie zmiany u Świątek. Już wskazał, gdzie widać różnice. Znaczące słowa

    Wielkie zmiany u Świątek. Już wskazał, gdzie widać różnice. Znaczące słowa

    Znakomicie do tej pory podczas turnieju WTA 1000 w Pekinie spisuje się Iga Świątek. Nasza najlepsza tenisistka w walce o ćwierćfinał nie dała szans Ivie Jović i ograła ją 6:1, 6:3. W mediach społecznościowych pojawiło się wiele opinii, jakoby 25-latka zagrała niemal idealnie. W tej kwestii kilka zdań w rozmowie z portalem WP SportoweFakty powiedział Bartosz Ignacik, komentator Canal+ Sport.
    Iga Świątek w jasnym stroju i czapce, trzyma rakietę tenisową i zaciska pięść na korcie

    Iga ŚwiątekPhoto by EYEPIX / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    Bardzo dobrze w końcówce sezonu spisuje się Iga Świątek. Po wygranej turnieju w Toronto widać, że Polka idzie w dobrym kierunku, a jej tenis wygląda coraz lepiej. Oczywiście wpadką było odpadnięcie w 4. rundzie wielkoszlemowego turnieju US Open, lecz mimo to należy pozytywnie podchodzić do tego, co prezentuje 25-latka.

    I kolejnym dowodem na dobrą grę są jej występy przy okazji turnieju WTA 1000 w Pekinie. W meczu 1/8 finału Polka nie pozostawiła żadnych szans Ivie Jović, którą pokonała w dwóch setach – 6:1, 6:3. Eksperci na czele z Dawidem Celtem od razu jednym głosem pochwalili naszą zawodniczkę za tenis, jaki pokazała.

    Wydaje się, że sporą zasługę w ostatnich wynikach, jakie osiąga Świątek ma jej trener – Francisco Roig. Choć ich współpraca nie wyglądała od samego początku zbyt dobrze, to teraz jest tylko lepiej. W rozmowie z serwisem WP SportoweFakty kilka słów w tej kwestii powiedział Bartosz Ignacik. Komentator Canal+ Sport wskazał, że głównym problemem była kwestia mentalna, a nie sprawa trenera. I jako punkt odniesienia wskazał niedawne spotkanie z Donną Vekić.

    – Wydaje mi się, że w przypadku Igi trener nie jest sprawą najistotniejszą. Zresztą sam Francisco powiedział, że tenis Igi nie jest teraz tym, na czym należy się najbardziej skupiać. Chodzi bardziej o sferę mentalną. Ewidentnie było widać, że Iga ma duże problemy właśnie w tym aspekcie, przede wszystkim w drugim secie z Donną Vekić. Potem jednak wszystko puściło i poszło w dobrym kierunku – powiedział.

    Oto co się zmieniło u Świątek. “Zrzuciła z prędkości”

    Ten dodał również, co konkretnie zmieniło się w grze Polki. I jego zdaniem znaczącą różnicę widać w serwisie. Polka zagrywa nieco wolniej, by skupić się na dobrym pierwszym serwisie.

    – Jeśli miałbym szukać czegoś konkretnego, to na pewno Iga zrzuciła trochę z prędkości serwisu. Rzadko pojawiają się podania powyżej 180 km/h. Widać, że chodzi tutaj o wprowadzenie solidnego pierwszego podania, a jeśli już go nie ma, to szukamy potężnego kick serwisu w drugim podaniu – dodał.

    Spotkanie Iga Świątek – Elise Mertens o półfinał turnieju w Pekinie w piątek po godz. 13 polskiego czasu. Tekstowa relacja “na żywo” w Interii Sport.
    Uśmiechnięta kobieta w sportowym stroju i czapce, trzymająca piłkę tenisową podczas turnieju na korcie.

    Iga ŚwiątekPAP/EPA/JESSICA LEEPAP
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce wykonuje gest zaciśniętej pięści, trzymając rakietę w lewej dłoni na korcie podczas rozgrywki.

    Iga ŚwiątekJULIAN FINNEY / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFP AFP

    Luca Van Assche – Yunchaokete Bu. Skrót meczu.

  • Kolejna sensacja w Pekinie! Mistrzyni wielkoszlemowa wyrzucona

    Kolejna sensacja w Pekinie! Mistrzyni wielkoszlemowa wyrzucona

    Zaskakująca niemoc zwyciężczyni Wimbledonu w 1/8 finału w Pekinie! Linda Noskova, bo o niej mowa, nie potrafiła odnaleźć się na korcie, popełniała sporo błędów, z czego korzystała Jekatierina Aleksandrowa. Rosjanka nie miała większych problemów, by pokonać Czeszkę i sprawić sensację.
    Linda Noskova – Jekatierina Aleksandrowa

    Pierwsza i druga rakieta świata, czyli Jelena Rybakina i Aryna Sabalenka, przedwcześnie odpadły z WTA 1000 w Pekinie, co należy uznać za gigantyczne sensacje. We wtorkowy poranek doszło do kolejnej. Tym razem z turniejem pożegnała się szósta zawodniczka rankingu WTA, a zarazem triumfatorka tegorocznego Wimbledonu.

    Zobacz wideo Szalona Sabalenka! TOP 10 największych skandali gwiazdy tenisa
    Linda Noskova całkowicie rozbita. Aleksandrowa nie dała jej najmniejszych szans

    Jak dotąd Linda Noskova znakomicie radziła sobie w stolicy Chin. W dwóch spotkaniach straciła ledwie osiem gemów. W 1/8 finału czekała na nią bardziej wymagająca rywalka, Jekatierina Aleksandrowa. W przeszłości panie mierzyły się dwukrotnie, a bilans był na remis. Spodziewano się więc wyrównanego pojedynku. Takiego kibice jednak nie doświadczyli.

    Choć lepiej ten mecz rozpoczęła Czeszka i już w drugim gemie miała aż trzy szanse na przełamanie, to żadnej z nich nie wykorzystała. Ten fakt błyskawicznie się na niej zemścił. Rosjanka weszła na zdecydowanie wyższy poziom i rozgrywała ten mecz, jak chciała. Przełamania w trzecim i siódmym gemie najlepiej o tym świadczą. Aleksandrowa wygrała ten set 6:2.

    Zobacz też: Gauff zagrała z 582. tenisistką świata. Sensacyjny pierwszy set.
    Historia lubi się powtarzać…

    Druga partia miała niemal identyczny przebieg. Znów niewykorzystana szansa Noskovej na odebranie serwisu rywalce, a później dwa przełamania na korzyść Rosjanki. Tym samym po ledwie 68 minutach było już po meczu. Aleksandrowa wygrała 6:2, 6:2 i zameldowała się w ćwierćfinale w Pekinie. Zrobiła to nawet mimo słabego pierwszego serwisu – ten funkcjonował na poziomie… 48 procent. Co więcej, popełniła aż sześć podwójnych błędów serwisowych, ale posłała też sześć asów, a więc bilans wyszedł na zero.

    Linda Noskova – Jekatierina Aleksandrowa 2:6, 2:6

    Aleksandrowa może już powoli przygotowywać się do kolejnego spotkania. A w nim zmierzy się z rodaczką, Mirrą Andriejewą. Co ciekawe, będzie to już trzeci mecz 28. rakiety świata w Pekinie, kiedy to po drugiej stronie siatki stanie osoba z rosyjskim paszportem – wcześniej były to Aliaksandra Sasnowicz i Diana Sznajder.

  • Nagła zmiana u Świątek, poruszenie w Chinach. Wyjawiła na konferencji

    Nagła zmiana u Świątek, poruszenie w Chinach. Wyjawiła na konferencji

    Ponad dwie i pół godziny trwała rywalizacja Igi Świątek z Donną Vekić w 1/16 finału China Open. Polka była już o włos od porażki – przegrała 1.seta, a w drugim było 5:2 dla rywalki. Mimo to była w stanie odwrócić losy pojedynku i wyjść z niego zwycięsko. W trakcie meczu zaszła u niej zmiana, która nie uszła uwadze dziennikarzy. Opowiedziała o niej szerzej w trakcie konferencji prasowej.
    Iga Świątek w sportowym stroju i czapce z daszkiem stoi na korcie, obok niej dziennikarz z mikrofonem.

    Iga ŚwiątekPAP/EPA/JESSICA LEEPAP

    Wiele nerwów kosztowało Igę Świątek spotkanie 1/16 finału China Open. Chociaż Raszynianka postrzegana była za murowaną faworytkę w rywalizacji z Donną Vekić, przegrała pierwszego seta 4:6, a w drugiej partii było już 5:2 dla Chorwatki. Wówczas doszło do wielkiego zwrotu akcji.

    Zwrot akcji w Pekinie. Świątek górą nad Vekić

    Świątek zaczęła odrabiać straty i po tie-breaku wygrała 2. seta. W trzecim role wyraźnie się odwróciły i to ona była na fali wznoszącej. Wicemistrzyni olimpijska natomiast wyglądała na coraz bardziej sfrustrowaną i zwyczajnie bezradną. Ostatecznie to Iga wygrała 4:6, 7:6(0), 6:2, otwiera się w nowym oknie, pieczętując awans do 1/8 finału WTA Pekin.

    Świątek triumfuje, szaleństwo w Chinach. Ogłosili to tuż po spotkaniu, otwiera się w nowym oknie

    Widać było, że w pewnym momencie w postawie i mowie ciała Świątek doszło do nagłej zmiany. Opowiedziała o niej szerzej w trakcie konferencji prasowej po zwycięstwie nad Donną Vekić.

    Byłam w trudnym położeniu, jeśli chodzi o wynik, i po pierwszym secie tak naprawdę nie wiedziałam, co zmienić, żeby grać lepiej. Później, w drugim secie, zaczęłam grać odważniej i bardziej agresywnie, częściej zagrywałam piłki wzdłuż linii. Myślę, że właśnie to ostatecznie zmieniło rytm meczu.

    WTA Pekin. Świątek opowiedziała o zmianie w trakcie meczu

    Jedno z pytań od dziennikarzy dotyczyło sfery mentalnej. Ich uwadze również nie uszła zmiana, jaka zaszła w Polce w trakcie spotkania.

    – Czy mogłabyś opowiedzieć nieco o związku między psychiką a ciałem? Przegrywałaś, ale z biegiem meczu zaczęłaś grać odważniej i to pomogło odwrócić jego losy. Na ile polega to na tym, że sama sobie powtarzasz w głowie: ‘Graj odważniej, graj odważniej’? Czy właśnie to mówisz sobie, żeby osiągnąć taki rezultat, czy może chodzi bardziej o szybszą pracę nóg i lepszą pracę rąk? Co dzieje się w twojej głowie, że zaczynasz grać inaczej? – padło pytanie.

    – Właściwie czasami w trakcie meczu można znaleźć jakieś drobne rozwiązania techniczne, które poprawiają grę. Mam poczucie, że dzisiaj udało mi się coś takiego znaleźć i nagle wszystko zaczęło działać. Samo powtarzanie sobie ‘graj odważniej, graj odważniej’ prawdopodobnie nie zawsze przyniesie efekt – odpowiedziała z uśmiechem 25-latka.

    – Ale na pewno czasami – choć nie za każdym razem – pojawia się poczucie, że nie masz już nic do stracenia, bo jesteś w tak trudnym położeniu, że i tak prawdopodobnie przegrasz ten mecz. Myślisz wtedy: ‘Nie wiem, spróbujmy czegoś innego. Po prostu zagrajmy jakkolwiek, nawet z zamkniętymi oczami. Uderzmy piłkę tak szybko, jak się da, albo nadajmy jej jak najwięcej rotacji’. To zależy od meczu. Czasami takie podejście działa. Czasami pomaga również to, że w takiej sytuacji trochę mniej się przejmujesz, bo wydaje ci się, że i tak prawdopodobnie przegrasz. Sport potrafi być czasami dziwny, ale tak właśnie jest… – dodała.

    W 1/8 finału na Polkę czeka jeszcze wyżej notowana rywalka. Świątek zmierzy się w Pekinie z 13. zawodniczką rankingu WTA – zaledwie 18-letnią Ivą Jović. Amerykanka ma za sobą świetne tygodnie, a do stolicy Chin przyjechała z dopiero co wywalczonym w Guadalajarze tytułem.

    Francisco Cerundolo – Daniil Medvedev. Skrót meczu.

  • Świątek kłamie, a jej sukcesy to za mało. Legenda nie może jej znieść

    Świątek kłamie, a jej sukcesy to za mało. Legenda nie może jej znieść

    Legendarny trener Patrick Mouratoglou nie przepuści żadnej okazji, aby wbić szpilę Idze Świątek. Francuz wyrasta na naczelnego krytyka naszej tenisistki w światowych mediach, z konsekwencją podważając jej status oraz reakcje na porażki.

    W świecie współczesnego tenisa mało postaci budzi tak skrajne emocje, a jednocześnie posiada tak duży autorytet medialny jak Patrick Mouratoglou. Ten znany na całym świecie francuski szkoleniowiec, założyciel prestiżowej Mouratoglou Academy na Lazurowym Wybrzeżu, przez 10 lat budował legendę jako architekt sukcesów Sereny Williams.

    W CV ma także współpracę z takimi gwiazdami jak Stefanos Tsitsipas, Naomi Osaka, Simona Halep czy Holger Rune. W pewnym momencie Mouratlogu stał się symbolem trenera tenisa na najwyższym poziomie. Otrzymał nawet program na antenie Eurosportu “The Coach”, w którym jako gospodarz Francuz analizował poszczególne mecze oraz dzielił się swoim spojrzeniem na rozgrywki.

    W ostatnim czasie jako ekspert regularnie zagląda do tenisowego ogródka Igi Świątek. Co więcej, z biegiem miesięcy widać wyraźnie, że Mouratoglou wziął sobie Polkę na celownik, wyrastając w środowisku tenisowym na naczelnego krytyka Świątek. Gdy inni milczą, on znajduje kolejne powody do krytykowania naszej tenisistki.
    Przegrałaś? To na pewno kłamiesz!

    Ostatnia forma uszczypliwości ze strony Francuza pojawiła się tuż po US Open. Pretekstem okazały się słowa Carlosa Alcaraza, który po przegranym ćwierćfinale nie okazywał złości. Zdaniem Mouratoglou nie jest to szczere wyznanie. – W rozgrywkach ATP i WTA panuje nowy trend: godne przyjmowanie porażki. A Carlos nie był jedynym, który tak postąpił w Nowym Jorku. Pegula, Świątek i Eala po swoich przegranych mówiły mniej więcej to samo: “Jestem zadowolona z meczu. Staram się dostrzegać pozytywy. Poziom był naprawdę wysoki” (…). Mistrzowie nienawidzą przegrywać. Właśnie dlatego są mistrzami. Zawodnicy, którzy udają, że ich to nie obchodzi, moim zdaniem kłamią – ocenił słynny trener.

    Zobacz wideo Olimpijski medal wrócił do Władymira Semirunnija

    Problem w tym, że Iga Świątek po przegranej w Nowym Jorku z Qinwen Zheng wcale nie starała się szukać pozytywów. – Pozwoliłam rywalce wrócić do gry. Źle uderzałam piłki. Starałam się złapać rytm, ale brakowało mi wyczucia. Trudno się z tym pogodzić – tłumaczyła nasza tenisistka.

    Gdzie tu oznaki zadowolenia? Chyba że chodzi o jeszcze jeden fragment wypowiedzi Igi: “To tylko jeden mecz. W przyszłości postaram się zagrać lepiej, w tenisie trzeba się przyzwyczajać do porażek, dlatego nie czuję potrzeby się po nich otrząsnąć. Muszę skupić się na pracy”. Po innych bolesnych przegranych w tym sezonie nasza tenisistka również wprost przyznawała na konferencjach, że grała poniżej oczekiwań i musi się poprawić.

    Ale gdyby nawet Iga Świątek próbowała szukać pozytywów po niepowodzeniach, to czy odzieranie sportowca z prawa do poszukiwania jasnych stron jest sprawiedliwe? Oczekiwanie, że po każdej przegranej tenisistka ma publicznie uderzać się w piersi i dokonywać samobiczowania, jest absurdalne – zwłaszcza ze strony trenera, który tyle lat pracował w światowym tourze.

    Ryzykowne pozostaje też przekonanie formułowane przez Mouratoglou, że “oni na pewno kłamią”. Skąd ta pewność? Wydaje się, że sportowiec może jednocześnie nie godzić się na porażki i chcieć wyciągać z nich pozytywy, by nie powtórzyć błędów.

    Wygląda zresztą na to, że francuski trener woli, gdy tenisista po porażce okazuje swoje emocje w sposób negatywny. Nie krytykował Sereny Williams, gdy ta po niepowodzeniach potrafiła obrażać sędziego czy rzucać rakietami. Gdy Aryna Sabalenka po ostatnim finale US Open obraziła operatora kamery, w czasie meczu wystrzeliła piłkę w trybuny i zniszczyła rakietę, Patrick Mouratoglou podsumował to na LinkedInie tak: “Rozumiem rozczarowanie. Przegrana w finale Wielkiego Szlema łamie serce, zwłaszcza gdy czujesz, że masz w sobie potencjał, by go wygrać. Rozumiem, że [Aryna] chce przestrzeni. Te emocje są ludzkie i nie obwiniam jej za to, że je odczuwa ani że tak reaguje. Wie, że nie powinna. Jest mądra. Po prostu nie może się powstrzymać”.
    „Świątek to nie superstar”. Deprecjonowanie statusu Polki

    Wracając jednak do wypowiedzi Mouratoglu po US Open. To nie był jedyny raz, kiedy Francuz uderzył w polską tenisistkę. Rok temu głośnym echem odbiła się dyskusja na temat harmonogramu sesji wieczornych w Roland Garros i domniemanej dyskryminacji kobiecego tenisa. Wtedy to właśnie Patrick Mouratoglou wtrącił do debaty nazwisko Igi Świątek, obniżając jej rangę.

    W wywiadach argumentował, że kibice kupujący bilety na sesje wieczorne chcą oglądać globalne ikony pokroju Sereny Williams czy Marii Szarapowej. Powiedział wtedy: – Fani chcą wrócić do domu i powiedzieć: “Widziałem Djokovicia” albo “Widziałem Alcaraza”. Jeśli wrócą i powiedzą: “Widziałem Świątek”, to już nie to samo. I dodawał: – Iga nie jest supergwiazdą. To fakt. Nie jest taką supergwiazdą jak Serena Williams, czy Maria Szarapowa”.

    Porównywanie sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej do legend z dawnych epok w celu udowodnienia, że “nie jest wystarczająco wielką gwiazdą” budzi spory niesmak. Kilka tygodni temu celnie na ten temat wypowiedział się Andy Roddick, były lider rankingu ATP. Apelując o szacunek dla Polki, Roddick zmiażdżył argumenty malkontentów: “Odnoszę wrażenie, że o Idze często, zwłaszcza wśród amerykańskiej publiczności, rozmawia się tylko wtedy, gdy gra w finale lub gdy mocno rozczaruje. To okropne! Musimy okazywać jej więcej szacunku. Ona na to zasłużyła. Przejrzałem długą listę tenisistów. Świątek ma więcej tytułów wielkoszlemowych niż Szarapowa, Clijsters, Davenport czy Jim Courier. Dorównuje za to Edbergowi, Beckerowi, natomiast ma o jeden tytuł mniej od McEnroe’a, Alcaraza, Venus Williams, Henin, a o dwa od Agassiego i Lendla”.

    Mimo to Mouratoglou zdaje się uparcie trzymać narracji, w której przy Szarapowej osiągnięcia Polki bledną. Z kolei fakt, że Idze daleko w tym momencie do sukcesów Sereny Williams (23 tytuły wielkoszlemowe w singlu), nie oznacza przecież, że nie należy ona do supergwiazd kobiecego tenisa.

    W niedocenianiu Igi Świątek Patrick Mouratoglou jest przynajmniej konsekwentny. Gdy jesienią 2023 roku Polka w spektakularnym stylu rozbiła rywalki w WTA Finals i wróciła na fotel liderki rankingu WTA, francuski trener zapytany o obecne supergwiazdy tenisa kobiecego… pominął Igę, wskazując na Naomi Osakę i Coco Gauff. To kontrowersyjny wybór, tym bardziej że Japonka w tamtym czasie przebywała na urlopie macierzyńskim i przez rok nie grała w tenisa.
    Cisza na korcie? Dla Mouratoglou to grzech

    Kolejnym polem starcia stała się tradycja i etykieta tenisowa. Dwa lata temu po meczu drugiej rundy Roland Garros z Naomi Osaką Iga Świątek zaapelowała do publiczności o ciszę i powstrzymanie się od krzyków w trakcie wymian, ponieważ rozprasza to zawodniczki.

    – Chcę powiedzieć jedną rzecz. Przykro mi, że muszę, bo wszystkich was bardzo szanuję i wiem, że gram dla was, że to rozrywka, że dzięki wam zarabiam na życie. Ale czasami gdy jest duża presja i krzykniecie coś w trakcie wymiany albo tuż przed returnem, to naprawdę trudno jest zachować koncentrację. Proszę, wspierajcie nas przed między wymianami, a nie w trakcie. Wtedy będzie wspaniale – mówiła Świątek.

    Mouratoglou zareagował wtedy natychmiastowo. Nagrał materiał wideo, w którym sprzeciwił się słowom Polki, twierdząc, że kibice powinni mieć pełne prawo do ekspresji, a emocje na trybunach są tym, co buduje widowisko. Pogląd ten w tenisie pozostaje w mniejszości, bo to cisza zwykle wciąż dominuje na światowych kortach i jest wspierana przez tenisistów oraz trenerów.

    Czego nie zrobi lub nie powie Iga Świątek, spotyka się często z krytyką ze strony Patricka Mouratoglou. Francuz nie przepuszcza okazji, by wbić jej szpilę, ale pamiętajmy, że sukcesy naszej tenisistki mówią same za siebie głośniej niż najlepiej wykalkulowane opinie tego czy innego eksperta.

    Nie wiadomo, dlaczego francuski trener tak upatrzył sobie akurat Polkę. Można jedynie spekulować, że być może chciał z nią współpracować? Jego nazwisko było wymieniane w gronie kandydatów na nowego trenera Igi dwa razy: w październiku 2024 po rozstaniu z Tomaszem Wiktorowskim oraz w marcu 2026 po pożegnaniu Wima Fissette’a. Niewykluczone też, że Mouratoglou po prostu wykorzystuje okazję, by było o nim głośno i stąd jednoznaczne opinie o Świątek. Na pewno jest to ze strony takiej sławy trenerskiej zachowanie wyjątkowe na tle całego środowiska tenisowego.

    Wczytywanie kolejnego artykułu…

  • Świątek zabrała marzenia rywalce, Chorwaci w szoku. “Załamała się”, burza w mediach

    Świątek zabrała marzenia rywalce, Chorwaci w szoku. “Załamała się”, burza w mediach

    Iga Świątek pokazała wielki hart ducha podczas starcia z Donną Vekić w trzeciej rundzie China Open w Pekinie – choć rywalka była już dosłownie o mały krok od triumfu, to Polka dokonała kapitalnego zwrotu akcji i wygrała 4:6, 7:6 (7-0), 6:2. Taki obrót spraw oczywiście nie umknął mediom z Chorwacji, czyli ojczyzny Vekić.
    Donna Vekić i Iga Świątek na korcie podczas meczu China Open; zawodniczki w sportowych strojach, z rakietami.

    Donna Vekić i Iga ŚwiątekRobert Prange/Getty Images – Lintao Zhang/Getty ImagesGetty Images

    Iga Świątek nie miała najlepszego wejścia w mecz trzeciej rundy zawodów WTA rangi 1000 w Pekinie – w potyczce z Donną Vekić przez pewien czas to właśnie Chorwatka była stroną dominującą i wygrała pierwszego seta 6:4.

    W drugiej odsłonie było już 5:2 na korzyść Vekić, ale wówczas Świątek dokonała niebywałego zwrotu akcji i doprowadziła do tie-breaka, który wygrała do zera. Potem zaś zdołała przypieczętować swoje przejście do kolejnego etapu China Open wygrywając trzecią odsłonę 6:2, otwiera się w nowym oknie. Z perspektywy oponentki Raszynianki taka przegrana była bez dwóch zdań dojmująca – i tak też oceniły ją chorwackie media.

    Świątek z awansem, ale to nie wszystko. Jedna opinia po meczu się powtarza, otwiera się w nowym oknie

    Świątek ograła Vekić, w Chorwacji zawrzało. “Zapamięta ten mecz na długo

    “Vekić przegrała w niemożliwy sposób. Zdominowała tenisistkę z czołowej dziesiątki rankingu, a potem się załamała” – napisał Niko Maticević Tportalu. Jak dodał autor, Vekić w drugim secie odnotowała “niewytłumaczalny spadek formy”.

    Na portalu sport.hrt.hr stwierdzono z kolei, że był to “dramatyczny pojedynek”, a Polka zdołała “zdominować trzeciego seta”. Podkreślono przy tym, że Vekić “była bliska zwycięstwa nad byłą światową jedynką”.

    “Urodzona w Osijeku tenisistka uśmiechała się w kierunku swojego 18. zwycięstwa z zawodniczką z pierwszej dziesiątki rankingu w karierze, miała dosłownie wszystko w swoich rękach” – opisywał Davor Burazin z “Dalmacija News”. Jak wskazał dziennikarz, jego rodaczka “roztrwoniła całą przewagę”.

    Wydarzenia ze stolicy Chin odnotowano też krótko na portalu Chorwackiego Związku Tenisowego: “Donna z pewnością na długo zapamięta ten mecz, w którym była o krok od świętowania – miała set na swoim koncie i stan 5:2 w drugiej części, dwukrotnie serwowała po triumf, ale niegdyś najlepsza tenisistka świata zdołała znaleźć sposób na awans do 1/8 finału” – skwitowano.

    Kolejną przeciwniczką Igi Świątek będzie reprezentantka USA Iva Jović. Turniej potrwa do 11 października.
    Tenisistka w zielonym stroju z opaską na głowie trzyma rakietę i wyraża silne emocje, szeroko otwierając usta i gestykulując ręką na tle kortu.

    Donna VekićClive Brunskill/Getty ImagesAFP
    sportowczyni ubrana w jasną kurtkę i białą czapkę z daszkiem odpowiada na pytania dziennikarzy, wokół niej widoczne są mikrofony i osoby z notatnikami oraz aparatami, tło stanowi ściana z logo sponsorów

    Iga ŚwiątekPhoto by Miguel Reis / NurPhoto via AFPEast News
    Kobieta w sportowej bluzie i czapce z daszkiem udziela wywiadu przy mikrofonie podczas konferencji prasowej Roland Garros.

    Iga ŚwiątekArtur GacAFP

    Novak Djoković – Alexander Zverev. Skrót meczu.