Author: trevor

  • Nie minęła godzina od triumfu Świątek. Polka poznała rywalkę, to rewelacja French Open

    Nie minęła godzina od triumfu Świątek. Polka poznała rywalkę, to rewelacja French Open

    17 sierpnia Iga Świątek awansowała do 1/8 finału WTA Cincinnati. Równolegle toczył się pojedynek, który miał wyłonić kolejną turniejową rywalkę Raszynianki. Po około 40 minutach Polka poznała swoją następną przeciwniczkę. Będzie to tenisistka, która zrobiła niemałe zamieszanie podczas tegorocznej edycji turnieju French Open.
    Iga Świątek powalczy o ćwierćfinał WTA Cincinnati

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    17 sierpnia kibice tenisa z kraju nad Wisłą mieli bardzo solidny powód do radości. Nasza najlepsza zawodniczka – Iga Świątek – pokonała bowiem Marię Sakkari. To sprawiło, że po niełatwym boju Raszynianka awansowała do 1/8 finału turnieju WTA Cincinnati. Wciąż pozostaje ona w grze o zwycięstwo w drugim “tysięczniku” z rzędu.

    Równolegle do pojedynku Świątek, na amerykańskich kortach toczyło się także inne spotkanie. To właśnie ono miało wyłonić kolejną przeciwniczkę Raszynianki. O awans do 1/8 finału starły się ze sobą Diane Parry oraz Lois Boisson.

    To ona powalczy ze Świątek o ćwierćfinał WTA Cincinnati. Wcześniej zrobiła furorę w Paryżu

    “Bratobójczy” pojedynek francuskich tenisistek ostatecznie zwyciężyła Parry. Triumf ten w żadnym wypadku nie przyszedł jej jednak z łatwością. Pierwszy set zakończył się bowiem wynikiem 6:4 dla jej rywalki. W drugiej partii Parry zdołała odzyskać kontrolę nad przebiegiem meczu, pokonując swoją rodaczkę wynikiem 6:4. Trzeci set to natomiast dość wyraźna dominacja 66. zawodniczki rankingu WTA. Parry zwyciężyła go rezultatem 6:3, zamykając tym samym całe spotkanie.

    O Parry zrobiło się bardzo głośno przy okazji tegorocznej edycji wielkoszlemowego turnieju French Open. W momencie startu paryskiej rywalizacji zawodniczka ta znajdowała się poza topową setką rankingu WTA. Nie przeszkodziło jej to jednak brnąć przez kolejne szczeble głównej drabinki turnieju. Po drodze pokonała ona takie zawodniczki jak: Anna Kalinska, Ann Li oraz Amanda Anisimowa.

    Jej brawurowy marsz zatrzymała dopiero Maja Chwalińska, która wyeliminowała reprezentantkę gospodarzy na etapie 1/8 finału. Teraz Diane Parry powalczy z Igą Świątek o awans do ćwierćfinału turnieju WTA Cincinnati.

    Zizou Bergs – Daniel Merida. Skrót meczu.

  • Triumf Świątek, chwilę potem taki komunikat organizatorów. Historyczne dzień dla Polki

    Triumf Świątek, chwilę potem taki komunikat organizatorów. Historyczne dzień dla Polki

    Mimo początkowych problemów, Iga Świątek uporała się z Marią Sakkari. Tym samym awansowała do 1/8 finału WTA Cincinnati. Organizatorzy turnieju nie mogli przejść obojętnie wobec wyczynu Polki, która dąży do zgarnięcia drugiego tytułu rangi WTA 1000 z rzędu. Po zakończeniu spotkania natychmiast wydali stosowny komunikat, obwieszczając historyczne osiągnięcie Raszynianki.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    Kilka dni temu Iga Świątek zwyciężyła turniej WTA Toronto. W finałowym pojedynku pokonała ona zawodniczkę, która w ostatnim czasie ostrzy sobie zęby na fotel liderki rankingu WTA – Jelenę Rybakinę.

    Najlepsza polska tenisistka nie miała jednak zbyt wiele czasu na odpoczynek. Niemal natychmiast musiała się ona udać do USA, aby rozpocząć zmagania w ramach kolejnego “tysięcznika” – WTA Cincinnati.

    W 1/16 finału Raszynianka pokonała Emilianę Arango. To dało jej awans do 1/8 finału, gdzie trafiła na dużo bardziej wymagającą rywalkę – Marię Sakkari. Pierwszy set pojedynku z Greczynką nie zwiastował nic dobrego. Świątek przegrała go bowiem wynikiem 4:6. W kolejnych partiach tenisistka z kraju nad Wisłą złapała jednak odpowiedni rytm, kompletnie demolując swoją rywalkę.

    Historyczne zwycięstwo Świątek. To już setny raz w karierze

    Opisany wyżej wyczyn Świątek został niemal natychmiast podsumowany przez organizatorów amerykańskiego turnieju. Ci już wcześniej wiedzieli bowiem, że wraz z wygraną Polki dojdzie do historycznego wydarzenia.

    Dotychczas Iga Świątek wygrała bowiem 99 ze 126 rozegranych spotkań na kortach twardych w turniejach rangi WTA 1000. Pokonanie Marii Sakkari było więc jej okrągłym setnym triumfem na tej konkretnej nawierzchni. To sprawia, że Iga Świątek może pochwalić się skutecznością na poziomie około 78 procent (na kortach twardych w turniejach rangi WTA 1000).

    Świątek stała się również 2. zawodniczką (ex aequo z Victorią Azarenką), pod względem najmniejszej ilości meczów, potrzebnych do zapisania na swoim koncie setnego zwycięstwo na kortach twardych (w turniejach rangi WTA 1000). Od zmiany formatu rozgrywek z 2009 roku, szybciej ta sztuka udała się tylko Serenie Williams. Legendarna Amerykanka potrzebowała jedynie 118 spotkań, aby zaliczyć 100 zwycięstw na kortach twardych.

    Świątek jest pierwszą zawodniczką, która awansowała do 1/8 finału turnieju WTA Cincinnati. Kolejny mecz rozegra ona ze zwyciężczynią starcia Diane Parry – Lois Boisson.

    Oceniła występ Igi Świątek. “Cała Polska oczekuje od niej wyników”.

  • Gwałtowne przebudzenie Igi Świątek w meczu z Marią Sakkari

    Gwałtowne przebudzenie Igi Świątek w meczu z Marią Sakkari

    Iga Świątek dłużej się rozgrzewała w koszmarnym upale niż w pierwszym meczu w Cincinnati, ale jak już się rozgrzała, mecz z Marią Sakkari przypominał walkę pięściarza z workiem treningowym. Polka wygrała 4:6, 6:1, 6:1.

    Poniedziałek zaczął się dla Igi Świątek awansem z 8. miejsca rankingu WTA na 5. – w efekcie triumfu w Toronto, czyli bardzo pozytywnie. Zakończył się też bardzo dobrze.

    Poniedziałkowy mecz, ponownie rozgrywany w piekielnym skwarze i wilgotności, Polka zainicjowała bardzo solidnym serwisem i piekielnie zakręconym forhendem. Kiedy jednak wydawało się, że kontroluje spotkanie, jej serwis został przełamany po serii doskonałych returnów Greczynki na 2:3. Podanie Świątek było na tym etapie meczu precyzyjne, ale zbyt łatwe do odbioru przez Marię Sakkari. Pokazywała to statystyka returnów z dużą przewagą Greczynki. Polka z trudem broniła się przed kolejnymi przełamaniami.
    Iga Świątek – Maria Sakkari. Boska gra Greczynki

    Świątek regulowała celownik w pierwszych akcjach poprzedniego spotkania z Emilianą Arango i gdy już go wyregulowała, spotkanie przypominało walkę pięściarza z workiem treningowym. W pierwszym secie poniedziałkowego meczu było inaczej. Po prostu Sakkari dysponuje znacznie większą siłą rażenia niż Kolumbijka – jej serwis był wspaniały (80 proc. wygranych akcji po jej pierwszym podaniu), uderzane przez nią piłki nie tylko były szybsze, ale z furią – przepraszam za furię piłek – spychały Polkę za końcową linię. Nawierzchnia kortu w Cincinnati hojniej nagradza agresję i szybkość. O ile na początku meczu Świątek wydawała się być momentami niepewna i nieśmiała wybierając kierunki uderzeń, z czasem stawała się dodatkowo coraz częściej nerwowa.

    Przewaga jednego przełamania pozwoliła Greczynce wziąć pierwszy set – wygrała go 6:4, uderzając do tego dwa asy w ostatnim gemie i tzw. winnera serwisowego na dodatek. Pytanie było, czy wytrzyma narzucone przez siebie tempo.
    Maria Sakkari, lot w dół, lot w górę

    Była “trójka” światowego rankingu WTA to bohaterka niesamowitej historii walki i determinacji. Najbardziej dramatyczny rozdział tej historii otworzyła dwa lata temu od spektakularnego upadku. Trzęsienie ziemi zaczęło się od rozstania z wieloletnim trenerem Tomem Hillem po niesatysfakcjonujących wynikach. A potem już nic jej się nie układało. Do tego w końcu sezonu 2024, w US Open doznała kontuzji, która ciągnęła się za nią i ciągnęła. Kryzys fizyczny i psychiczny związany z niepowodzeniami, trwał przez cały 2025 r. i miał swoje efekty uboczne – zatrudnianie i zwalnianie kolejnych szkoleniowców. Było ich chyba czterech lub pięciu, aż w końcu Greczynka wróciła do Hilla.

    Wtedy koło fortuny odwróciło się. W Dausze 31-letnia Sakkari zagrała turniej jak marzenie – jako nr 52. w światowym rankingu pokonała Jasmine Paolini (wtedy nr 8) oraz Świątek, która była wówczas wiceliderką. Sakkari została wtedy pierwszą tenisistką, która pokonała Polkę po utracie pierwszego seta w turnieju serii WTA 1000 – takich zwycięstw Świątek zaliczyła aż 109. Ale później znów sprawy przybrały niezbyt dobry dla Greczynki obrót: wystąpiła w 24 meczach, przegrała połowę.

    Teraz mogła ją napełniać optymizmem wynik meczu z Polką w Dausze.
    Iga Świątek – Maria Sakkari. Drugi set, Grecja w kryzysie

    Na początku drugiego seta, po ładnej obronie swojego serwisu w pierwszym gemie, Świątek wypracowała sobie pierwsze w meczu szanse na przełamanie serwisu rywalki. Udało się przy drugiej okazji i Polka objęła prowadzenie 2:0. A potem 3:0, 4:1 i 5:1 po drugim przełamaniu.

    Mimo prowadzenia i przewagi na korcie, bardzo frustrowały ją nieudane zagrania przy własnym podaniu – podwójne błędy serwisowe (3, w całym meczu 6), proste błędy, serwis zbyt łatwy do odbioru. Musiała widzieć to, że nawet jeśli porządnie popracuje przy podaniu rywalki (którego skuteczność znacznie spadła w drugim secie), jej własne mogą nie pomóc. Chyba czuła, że w środku seta nie mogła być ich pewna: słaby gem serwisowy był przeplatany wspaniałymi, wybitnymi zagraniami ustawionymi właśnie przez serwis. Z czasem jednak zyskała na pewności siebie. Ostatnia akcja – ideał. Swiątek odrobiła straty, wygrała 6:1.
    Iga Świątek – Maria Sakkari, trzeci akt czyli exodos

    Trzeci set zaczęła od podania Sakkari, ale szybko okazało się, że Światek nie musiała gonić wyniku – od razu zdobyła przewagę przełamania. Po fatalnym dla Greczynki drugim secie pod względem trafień podania (zaledwie 35 proc.), w drugim było nieco lepiej, ale nie na tyle, żeby zniwelować utratę punktów naprawdę spektakularnymi niewymuszonymi błędami. Zdarzało się, że miała punkt w garści i grubo przestrzeliła. Świątek była bezlitosna – przełamała serwis Greczynki po raz drugi na 3:0, potem obroniła swój na 4:0 i otworzyła się przed nią autostrada do zwycięstwa. Po dwóch godzinach gry, przy stanie 5:1 miała piłkę meczową. I ją wygrała. Znowu 6:1.

    W IV rundzie Świątek zagra z Francuzką Diane Parry (WTA 66), która pokonała swoją rodaczkę Lois Boison (WTA 281) 4:6, 6:4, 6:3.

  • Genialna statystyka Świątek. Lepsza jest tylko jedna tenisistka

    Genialna statystyka Świątek. Lepsza jest tylko jedna tenisistka

    Iga Świątek udanie rozpoczęła walkę o obronę tytułu w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Statystyka zwycięstw Polki w zmaganiach tej rangi jest imponująca. Lepszą może pochwalić się jedynie Serena Williams.

    Iga Świątek prezentuje bardzo dobrą formę od początku tournee za oceanem. Niedawno Polka wygrała turniej WTA 1000 w Toronto, zdobywając 26. tytuł w karierze. W niedzielę z kolei w meczu otwarcia zmagań w Cincinnati pokonała 6:3, 6:0 Emilianę Arango z Kolumbii (relacja z tego spotkania TUTAJ).

    25-latka odniosła tym samym siódme zwycięstwo z rzędu. Sprawiła również, że jej bilans wygranych w turniejach rangi WTA 1000 wygląda jeszcze bardziej imponująco. Polka ma już na koncie 142 triumfy i 35 porażek w tych imprezach.

    ZOBACZ WIDEO: Sukces Igi Świątek znaczy więcej niż jakiekolwiek słowa. Na stałe przejdzie do historii

    Jak podkreśla profil OptaAce na portalu X, Świątek wygrała więc 80,2 proc. spotkań w zmaganiach tej rangi. Jest to drugi wynik od 2009 roku, czyli wprowadzenia formatu WTA 1000. Lepszą statystyką może pochwalić się jedynie Serena Williams (84,1 proc.).

    Świątek pierwszy tytuł w turnieju rangi WTA 1000 wywalczyła w Rzymie w 2021 roku. Od tego momentu 25-latka w każdym kolejnym sezonie dołożyła przynajmniej po jednym trofeum (w 2022 i 2024 roku wygrała po cztery turnieje tej rangi). Łącznie nasza tenisistka ma na koncie 12 triumfów w tych zmaganiach, co daje jej 5. miejsce na liście wszech czasów.

    Polka po sukcesie w Toronto zapewne będzie chciała pójść za ciosem i obronić tytuł w Cincinnati. W trzeciej rundzie 25-latka zmierzy się z Marią Sakkari z Grecji. Spotkanie to zaplanowano na poniedziałek na godzinę 17:00.

  • A jednak to nie plotki ws. Sabalenki i Djokovicia. Sama z radością ogłasza

    A jednak to nie plotki ws. Sabalenki i Djokovicia. Sama z radością ogłasza

    Po wygranym meczu z Talią Gibson (6:2, 7:6) w turnieju w Cincinnati Aryna Sabalenka stanęła przed kamerą i odpowiedziała na kilka pytań. Jedno z nich dotyczyło plotek o niej i Novaku Djokoviciu. Spekuluje się, że na US Open szykują razem coś wyjątkowego. Białorusinka z radością potwierdziła. “Jestem bardzo podekscytowana” – ogłosiła.
    Aryna Sabalenka i Novak Djoković

    Aryna Sabalenka i Novak DjokovićSydney Low / Zuma PressAgencja FORUM

    Aryna Sabalenka, po długiej i trudnej rozgrywce, pokonała Talię Gibson 6:2, 7:6 w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Po wszystkim – podczas rozmowy na gorąco na korcie – przyznała, że jest po prostu bardzo zmęczona tym spotkaniem, a właściwie panującymi w jego trakcie warunkami.

    Było strasznie gorąco. Mam nadzieję, że się nawadniacie. To naprawdę szalona pogoda

    Przy okazji potwierdziła też doniesienia o tym, że ona i Novak Djoković szykują razem coś wyjątkowego na zbliżający się wielkimi krokami wielkoszlemowy US Open 2026 (od 30 sierpnia do 13 września w Nowym Jorku).

    Sabalenka i Djoković zagrają razem w mikście na US Open 2026

    “Czy plotki o tym, że powstanie zespół Aryna-Nole grający w mikście na US Open, są prawdziwe? Bo jesteśmy bardzo ciekawi” – rzuciła do Sabalenki reporter. “I kto jako pierwszy odezwał się w tym temacie?” – dopytywał.

    Białorusinka nie miała zamiaru unikać odpowiedzi. “Wiesz, to on mnie błagał, żebym z nim zagrała. I wtedy ja odpowiedziałam: ‘Legendo, oczywiście, że ci pomogę. Spróbujmy się dobrze bawić i zawalczyć o tytuł’” – odpowiedziała ze śmiechem.

    “Więc sądzę, że to prawda. Zagramy razem. To będzie niesamowita zabawa. Jestem bardzo podekscytowana” – oświadczyła, a będący świadkami tej deklaracji kibice zareagowali głośnym aplauzem.

    Wszystko widać i słychać na nagraniu, które obiegło sieć. A przy okazji stało się dowodem nadchodzącej ciekawej tenisowej kooperacji.

    Sabalenka wyznała prawdę o znajomości z Djokoviciem

    Sabalenka i Djoković znają się i lubią od lat. Gdy swego czasu tenisistka została zapytana o tę relację, nie szczędziła ciepłych słów. Nazwała Serba “miłym, otwartym i świetnym facetem”.

    “Zawsze mogę poprosić go o radę, a on mi jej udzieli. Bardzo to doceniam. Naprawdę dobrze mieć kogoś takiego jak Novak. Takiego przyjaciela, na którego zawsze można liczyć. Doceniam jego pomoc” – podkreśliła, cytowana przez firstsportz.com.

    Innym razem tłumaczyła, że uwielbia ich wspólne treningi, bo to zawsze zajęcia na najwyższych obrotach. “Potem, gdy gram z dziewczynami, nie męczę się fizycznie, bo trenuję z Novakiem” – śmiała się w rozmowie z AFP.

    Z jego rad korzystała m.in. przed zeszłorocznym Wimbledonem. Podpytywała go, na czym się skupia i jakie ma nastawienie przed wyjściem na kort.

    “Rozmawialiśmy chyba przez godzinę, ale z Novakiem zawsze można rozmawiać długo i pytać o rady. A potem, przed finałem US Open, przypomniałam sobie, co mi wtedy powiedział, i myślę, że to pomogło mi sięgnąć po tytuł” – oceniła.

    Aryna Sabalenka – McCartney Kessler.

  • Nie jest tak kolorowo, jak wszyscy myśleli. Wyznanie Świątek zmroziło wszystkich

    Nie jest tak kolorowo, jak wszyscy myśleli. Wyznanie Świątek zmroziło wszystkich

    Iga Świątek rozegrała fantastyczny turniej w Toronto, sięgając tam po tytuł w imprezie rangi WTA 1000. Teraz to samo zamierza powtórzyć w Cincinnati. Pojawiła się tam pełna entuzjazmu, z promiennym uśmiechem i gotowa na kolejne wyzwanie. Jak się okazuje, to tylko fasada. Pod nią kryje się problem, o którym najlepsza polska tenisistka mówi głośno od wielu miesięcy.

    Iga Świątek Marcin CholewińskiNewspix.pl

    Iga Świątek zaliczyła nieudany start w tegorocznym Wimbledonie. Broniąc w Londynie głównego trofeum, pożegnała się z wielkoszlemową imprezą już po III rundzie. Miało to jednak swoją dobrą stronę. Do kolejnego startu mogła się przygotowywać aż przez 31 dni.

    Tak długa przerwa w trakcie sezonu to rzadkość. Za to efekt okazał się znakomity. Raszynianka przeszła przez korty w Toronto jak burza. I sięgnęła po pierwszy w tym roku tytuł.

    Iga Świątek przestała się na chwilę uśmiechać. Wraca temat toksycznego kalendarza gier

    – Ten czas bez gry to było wszystko, czego potrzebowałam – oznajmiła Świątek na spotkaniu z mediami już w Cincinnati. – Miałam czas na reset po Wimbledonie i wróciłam na kort dużo świeższa i bardziej otwarta na nowe rzeczy. Mieliśmy około dwóch tygodni, a potem przyjechałem do Toronto. Praca, którą tam wykonaliśmy, była kluczowa dla lepszej gry w tym turnieju.

    W Kanadzie wszystko ułożyło się pomyślnie. Zaraz potem w USA nasza najlepsza tenisistka pojawiła się w doskonałej dyspozycji mentalnej. Tak przynajmniej prezentowała się już na lotnisku. Szeroko uśmiechnięta, kipiąca dobrą energią, z ciepłą reakcją na każde pozdrowienie posłane w jej kierunku.

    Te reakcje były autentyczne. Nie oznacza to jednak, że wszystkie utrapienia Igi w jednej chwili rozpłynęły się w powietrzu. Dała temu dobitnie wyraz w rozmowie z dziennikarzami.

    – Kalendarz gier jest intensywny – twierdzi po raz kolejny Raszynianka. – Mówię o tym od lat i nie chcę się powtarzać. Oczywiście nie ma czasu na świętowanie. Nawet po Wielkich Szlemach. Trzeba cały czas szukać tego momentu, by docenić to, co się wydarzyło.

    – Jeśli nie potrafimy cieszyć się tym, co osiągnęliśmy, nie ma sensu walczyć, by to osiągnąć – dodała z poważną miną, wprowadzając zgromadzonych w zakłopotanie.

    Nie miała czasu na odpoczynek po Toronto. W Cincinnati zjawiła się dzień po rozpoczęciu rywalizacji w turnieju głównym. Mogła sobie na to pozwolić, bo w pierwszej rundzie miała wolny los.

    W kolejnej fazie turnieju pokonała kolumbijską kwalifikantkę Emilianę Arango 6:3, 6:0. O awans do 1/8 finału gra z Marią Sakkari (29). Relację live z tego spotkania znajdziesz TUTAJ.
    kobieta z prostymi, brązowymi włosami w jasnej bluzie z logotypami, trzyma uniesione dłonie na wysokości głowy, siedzi przed mikrofonem na tle ciemnej ściany z białymi napisami

    Iga ŚwiątekAP Photo/Aaron FavilaEast News
    Uśmiechnięta tenisistka w jasnym stroju sportowym i czapce, trzymająca rakietę na korcie podczas meczu.

    Iga ŚwiątekRobert Prange/Getty ImagesGetty Images
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju z czapką zasłania twarz dłońmi, wyrażając silne emocje po zakończonym meczu.

    Iga ŚwiątekAFP

    Sebastian Baez – Learner Tien. Skrót meczu.

  • Męczarnie Sabalenki w Cincinnati. Białorusinka nawet nie gryzła się w język

    Męczarnie Sabalenki w Cincinnati. Białorusinka nawet nie gryzła się w język

    Aryna Sabalenka w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati zagrała z Talią Gibson, która niedawno w Toronto wyeliminowała Maję Chwalińską. Australijka postawiła się Białorusince, drugi set w ich starciu trwał aż 72 minuty. Po tym meczu liderka światowego rankingu nie ukrywała, że męczyła się na korcie, postanowiła też wprost ocenić to, jak zagrała jej rywalka.

    Aryna SabalenkaEYEPIX / NURPHOTO AFP

    Aryna Sabalenka po nieudanym turnieju w Toronto, gdzie odpadła już na etapie czwartej rundy po porażce z Jekateriną Aleksandrową, przeniosła się do Cincinnati. Tutaj Białorusinka zmagania w imprezie rangi WTA 1000 z racji rozstawienia rozpoczęła od drugiej rundy, zagrała w niej z Talią Gibson. Czyli zawodniczką, która niedawno w Kanadzie wyeliminowała Maję Chwalińską.

    Niżej notowana tenisistka nie przestraszyła się liderki światowego rankingu, w pierwszym secie wprawdzie ugrała tylko dwa gemy, ale już w drugim postawiła się Sabalence. Białorusinka przy stanie 6:5 serwowowała po zwycięstwo, jednak jej rywalka wybroniła aż pięć piłek meczowych. I doprowadziła do zwrotu akcji, bo przełamała Sabalenkę.

    Ostatecznie o losach długiej, trwającej aż 72 minuty partii, zdecydował tie-break, w tym górą była liderka światowego rankingu, która Gibson oddała zaledwie dwa punkty.

    WTA 1000 w Cincinnati. Aryna Sabalenka wprost o warunkach na korcie

    Podczas wywiadu przeprowadzonego na korcie Sabalenka narzekała na warunki panujące tego dnia w Cincinnati. Zawodniczkom we znaki dawała się nie tylko wysoka temperatura – podmuchy wiatru sprawiały bowiem, że te miały problemy przy podrzucaniu piłki do serwisu.

    “Teraz jestem po prostu strasznie zmęczona. Było strasznie gorąco. Mam nadzieję, że się nawadniacie. To naprawdę szalona pogoda” – powiedziała tenisistka z Mińska, przy okazji zwracając się do zgromadzonych na trybunach kibiców.

    Liderka rankingu WTA odniosła się też do postawy Gibson, która w drugim secie postawiła jej twarde warunki.

    To była trudna końcówka meczu i uważam, że na samym końcu wzniosła się na naprawdę mocny poziom

    Sabalenka kontynuując wątek trudnych warunków przyznała też, że w ostatnim gemie drugiego seta po prostu brakowało jej energii. “Cieszę się, że mimo tego, że mnie przełamała, zachowałam spokój i udało mi się zagrać naprawdę świetnie w tie-breaku” – podsumowała.

    Sabalenka w trzeciej rundzie zagra z Xinyu Wang, a w czwartej rundzie, o ile wygra swój mecz, może zmierzyć się ze swoją ostatnią pogromczynią, Jekateriną Aleksandrową. Rosjankę najpierw czeka starcie w trzeciej rundzie z Sarą Bejlek.

    Gael Monfils – Rinky Hijikata. Skrót meczu.

  • Kiedy Iga Świątek gra z Marią Sakkari? O której mecz? WTA Cincinnati

    Kiedy Iga Świątek gra z Marią Sakkari? O której mecz? WTA Cincinnati

    Iga Świątek zagra z Marią Sakkari w III rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Spotkanie zostanie rozegrane dzisiaj 17 sierpnia. Obie tenisistki zmierzą się po raz dziewiąty, a bilans minimalnie przemawia za Polką. O której godzinie gra Świątek? Gdzie obejrzeć w TV mecz Świątek – Sakkari? Relacja tekstowa i wynik w Interii Sport.
    Iga Świątek w niebieskim stroju i czapce przygotowuje się do uderzenia piłki podczas WTA 1000 Cincinnati 2026

    Iga Świątek podczas turnieju WTA 1000 w Cincinnati 2026Robert PrangeGetty Images

    Mecz Iga Świątek – Maria Sakkari w III rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati zostanie rozegrany dzisiaj o godzinie 17:00. Transmisję na żywo w TV z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale CANAL+ Sport 2. Z kolei stream online będzie dostępny dla abonentów platformy CANAL+ Online. Relacja tekstowa oraz wynik na stronie Interii Sport.

    Iga Świątek – Maria Sakkari. Forma i historia pojedynków

    Iga Świątek (WTA 5) po zwycięstwie w turnieju w Toronto chce pójść za ciosem. Polka już zameldowała się w III rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W pierwszym spotkaniu pokonała Emilianę Arango 6:3, 6:0. Teraz przyjdzie jej zmierzyć się z nieco bardziej wymagającą przeciwniczką.

    W III rundzie rywalką Świątek będzie Maria Sakkari (WTA 32). Greczynka w Toronto dotarła ledwie do III rundy. Z kolei w Cincinnati pokonała w pierwszym meczu Kamilę Rachimową 6:2, 5:7, 6:1.

    Obie tenisistki zagrają przeciwko sobie już po raz 10. Dotychczas pięć razy wygrywała Polka, a cztery Greczynka. Po raz ostatni obie zawodniczki zmierzyły się w marcu podczas tegorocznego Indian Wells. Wówczas 6:3, 6:2 wygrała Świątek. Nasza tenisistka w ostatnich sześciu starciach z Sakkari przegrała tylko raz, a dziś będzie faworytką. Czy uda jej się to potwierdzić na korcie?

    Iga Świątek – Maria Sakkaria. WTA Toronto. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA NA ŻYWO, TV]

    Mecz Iga Świątek – Maria Sakkari w III rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati zostanie rozegrany dzisiaj o godzinie 17:00. Relacja tekstowa oraz wynik na stronie Interii Sport.

    Transmisję na żywo w TV z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale CANAL+ Sport 2. Z kolei stream online będzie dostępny dla abonentów platformy CANAL+ Online.
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem unosi rakietę w górę, skupiona podczas meczu na korcie tenisowym.

    Iga Świątek rywalizowała z Emilianą Arango o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w CincinnatiMERT ALPER DERVISAFP
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym ściska pięść w geście triumfu, trzymając rakietę na tle rozmytej publiczności.

    Maria SakkariOWEN HAMMOND/Nur PhotoAFP

    Marton Fucsovics – Terence Atmane. Skrót meczu.

  • Porażka ze Świątek, teraz thriller w Cincinnati. Siedem piłek meczowych w meczu Switoliny

    Porażka ze Świątek, teraz thriller w Cincinnati. Siedem piłek meczowych w meczu Switoliny

    Elina Switolina zaliczyła naprawdę udany występ na niedawnym turnieju rangi 1000 w Toronto – jej zwycięski pochód powstrzymała w półfinale dopiero Iga Świątek. Zaraz potem Ukrainka przystąpiła do rywalizacji w Cincinnati i… o mało nie pożegnała się z tymi zawodami już po jednym meczu. Tereza Valentova postawiła jej twarde warunki na korcie, ale ostatecznie nawet siedem piłek meczowych nie wystarczyło Czeszce do przypieczętowania triumfu.
    Elina Switolina w jasnym stroju trzyma rakietę na korcie podczas meczu tenisowego.

    Elina SwitolinaRobert PrangeGetty Images

    Reprezentantka Ukrainy Elina Switolina po kilku co najwyżej dość przeciętnych występach w kolejnych turniejach WTA w końcu złapała świetną formę w trakcie Canadian Open – w Toronto, gdzie w tym roku rywalizowały panie, zdołała przedrzeć się aż do półfinału zmagań.

    W nim jednak uległa prezentującej się fantastycznie Idze Świątek (3:6, 6:1, 3:6), natomiast 31-latka nie miała przesadnie wiele czasu na rozpamiętywanie tej porażki – podobnie jak Raszynianka od razu ruszyła do Cincinnati, by wystąpić w kolejnym tysięczniku.

    Tutaj, mając rozstawienie z numerem ósmym, Switolina zaczęła grę od drugiej rundy i… była blisko odpadnięcia już na tym etapie, bowiem notowana od niej aż o 55 miejsc niżej w światowym rankingu Tereza Valentova sprawiła jej nie lada wyzwanie.

    Nie było litości. WTA ogłasza po meczu Świątek. 12 setów i detronizacja

    Siedem wybronionych meczboli, Switolina była już pod ścianą. Wielki zwrot akcji w Cincinnati

    Czeszka jedynie na początku pierwszego seta miała pewne problemy ze swą oponentką, po czym – gdy złapała już odpowiedni rytm – wygrała tę odsłonę 6:3. W drugiej części rywalizacji walka była już bardziej zacięta, natomiast Valentova była co rusz od przypieczętowania triumfu – miała na rakiecie aż… siedem piłek meczowych, ale Switolina zdołała w heroicznym stylu wybronić wszystkie, po czym wygrała w tie-breaku 7-5.

    Trzeci set był już w zasadzie popisem Ukrainki – wygrała go 6:0 i tym samym mogła cieszyć się z awansu do kolejnej rundy. Było tu o krok od sensacji, ale ostatecznie to pierwotna faworytka spotkania mogła zejść z kortu w dobrym humorze.

    W 1/16 finału współzawodnictwa rozgrywanego w stanie Ohio Elina Switolina zmierzy się z Chinką Wang Xiyu, która zdążyła już wyeliminować Timofiejewą i Fernandez. W przypadku sukcesu niedawna oponentka Igi Świątek zmierzy się z lepszą z pary Siniakova – Keys.
    Tenisistka w białym stroju wykonuje dynamiczny zamach rakietą podczas gry, skupiona na żółtej piłce tenisowej, w tle widoczny sędzia lub asystent w ciemnym stroju.

    Elina SwitolinaPAUL CROCKAFP
    Tenisistka w białym stroju sportowym unosi zaciśniętą pięść i uśmiecha się, trzymając rakietę tenisową. W tle rozmyta publiczność na trybunach obserwująca wydarzenie.

    Elina SwitolinaPAUL CROCKAFP
    Tenisistka w czapce z daszkiem krzyczy z uniesioną, zaciśniętą pięścią, okazując silne emocje podczas meczu.

    Elina SwitolinaAnne-Christine POUJOULAT AFP

    Marton Fucsovics – Terence Atmane. Skrót meczu.

  • 6:3, 6:2 z Chwalińską, teraz takie wyznanie. Ujawnia bolesną prawdę

    6:3, 6:2 z Chwalińską, teraz takie wyznanie. Ujawnia bolesną prawdę

    W finale tegorocznej edycji Rolanda Garrosa Mirra Andriejewa pokonała Maję Chwalińską 6:3, 6:2. Wydawało się, że po takim sukcesie nie ściągnie nogi z gazu, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Teraz – przy okazji rywalizacji w Cincinnati – Rosjanka opowiedziała o problemach, z jakimi zmagała się po meczu o tytuł z Polką.
    Andriejewa i Chwalińska wymieniają uścisk pod siatką po meczu tenisowym, w tle widzowie i operator kamery.

    Andriejewa, ChwalińskaTim ClaytonGetty Images

    W Paryżu Maja Chwalińska napisała piękną historię. Jako pierwsza kwalifikantka w historii dotarła do wielkiego finału. I był to jedyny mecz, w jakim poległa. Lepsza okazała sięMirra Andriejewa, która zgarnęła premierowy tytuł wielkoszlemowy w karierze.

    Po zmaganiach w stolicy Francji forma Rosjanki pozostawiała wiele do życzenia. Nieco ponad dwa tygodnie po finale rywalizowała kolejno na WTA Bad Homburg, Wimbledonie i w Toronto. W pierwszym z turniejów odpadła na samym starcie po porażce z Jekatieriną Aleksandrową. Potem ograła Magdę Linette, ale w drugiej rundzie poległa przeciwko Barborze Krejcikovej. Za to w Kanadzie po wygranej z Karoliną Pliskovą kilka dni później lepsza okazała się Leylah Fernandez.

    “Staram się zapomnieć”. Szczere wyznanie Andriejewej

    Obecnie Andriejewa występuje w Cincinnati, gdzie w drugiej rundzie rozbiła Ołeksandrę Olijnykową 6:1, 6:0. Po zakończeniu spotkania Rosjanka udzieliła wywiadu kanałowi Tennis Channel, w którym opowiedziała o swoich problemach po Rolandzie Garrosie.

    – Oczywiście nie było to łatwe, biorąc pod uwagę wyniki, jakie osiągałam po Paryżu. Nie jest łatwo grać na tak wysokim poziomie po wygraniu turnieju, o którym zawsze marzyłeś – rozpoczęła.

    – Po Paryżu starałam się wyciągnąć wnioski z każdej porażki, aby zdobyć doświadczenie, ale psychicznie nie było to łatwe, podobnie jak w przypadku mojej gry. Teraz staram się zapomnieć o tym, co się wydarzyło, i iść dalej – dodała.

    Oprócz tego mistrzyni z Francji odniosła się do starcia z Ukrainką. – To bardzo trudna przeciwniczka, nigdy wcześniej z nią nie grałam. Jestem bardzo zadowolona z mojej gry, starałam się grać agresywnie, mój serwis był dobry, więc jestem całkiem szczęśliwa – dodała.

    Kilka dni temu Andriejewa została skrytykowana przez jednego ze swoich rodaków. – Nikt z nas w studiu nie wie, jak wyglądał proces przygotowań treningowych do tego wyjazdu. Może odpoczywała trzy tygodnie z rzędu i leżała na plaży na Ibizie. Nie wiem. Po prostu teraz chaotycznie improwizuję, rozwijam swoje fantazje. Nie mam innego wyjaśnienia dla takiego wyniku, takiej gry. Trzy porażki w pięciu meczach po triumfalnym Rolandzie Garrosie, dwa turnieje na trawie w zasadzie zawaliła, a teraz zaczyna się amerykański sezon na twardej nawierzchni przed US Open – mówił Jewgienij Kafielnikow.

    W trzeciej rundzie WTA 1000 Cincinnati 19-latka zagra z Janice Tjen.
    tenisistka ubrana w niebieską sukienkę sportową wykonuje dynamiczny ruch, rozciągając się po piłkę podczas meczu na korcie ziemnym, w tle widoczne logo sponsora

    Mirra AndriejewaBarbara GindlAFP
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym stoi na korcie, z widocznym wyrazem frustracji na twarzy i uniesionymi dłońmi, gestykulując w kierunku sędziego lub przeciwnika podczas meczu.

    Mirra AndriejewaWILLIAM WESTAFP
    Tenisistka w niebiesko-żółtym stroju i niebieskiej czapce z daszkiem wyraża silne emocje, szeroko otwierając usta, jej twarz ukazuje determinację i zaangażowanie podczas meczu na korcie.

    Mirra AndriejewaWILLIAM WESTAFP

    Panthers Wrocław – London Warriors.