• Coś pięknego. Świątek odrodziła się w piekielnie ważnym momencie [OPINIA]

    Coś pięknego. Świątek odrodziła się w piekielnie ważnym momencie [OPINIA]

    Iga Świątek zmagała się z własnymi słabościami, a niebawem czeka ją obrona tytułu w Cincinnati. Widmo wypadnięcia z czołowej dziesiątki było realne, ale już go nie ma, bo Iga we wspaniałym stylu odrodziła się w Toronto. Klasa mistrzyni.

    Ileż my możemy podać przykładów spotkań z tego sezonu, w których Iga Świątek musiała zmierzyć się z własnymi demonami. Pojawiały się nagłe, nieoczekiwane spadki formy. Świetne fragmenty były przeplatane fatalnymi. I tak turniej po turnieju, z meczu po mecz. Schemat pozostawał ten sam.

    Przed zmaganiami w Toronto trudno było oczekiwać nagłej, nieoczekiwanej przemiany w wykonaniu naszej wybitnej reprezentantki. Ona dotychczas po prostu nie miała najlepszych wspomnień z tym miejscem, jeśli chodzi o osiągnięcia.

    ZOBACZ WIDEO: Tenisistki zachwycone Warszawą. “Mam tu swoją ulubioną restaurację”

    Duże zagrożenie. Iga mogła stanąć przed ścianą

    Dwa lata temu się wycofała, cztery – dotarła do trzeciej rundy. W niej uległa Beatriz Haddad Mai (4:6, 6:3, 5:7), co wtedy było ogromnym szokiem dla wielu. Stało się to w sezonie, w którym ówczesna podopieczna Tomasza Wiktorowskiego zanotowała ikoniczną serię 37 wygranych meczów z rzędu.

    To wszystko sprawiło, że, przyznam uczciwie, obawiałem się tego, co Iga pokaże w Toronto. Istotny jest tu kontekst całego cyklu ważnych startów w Ameryce Północnej.

    Po Kanadzie bowiem zawodniczki udadzą się do amerykańskiego Cincinnati. Tam zawodniczka trenująca obecnie pod okiem Francisco Roiga zagra jako obrończyni tytułu wywalczonego w sezonie 2025. Przypomnijmy, że był to ostatni jej sukces przed wielkim triumfem w Toronto.

    Wyobraźmy sobie, co by się mogło wydarzyć, gdyby wygranej ani dobrego wyniku w Kanadzie by nie było. No, w tym kontekście nieciekawe scenariusze piszą się same. Wielka presja powtórzenia wyniku, ogromna niepewność związana ze wcześniejszymi występami. Mieszanka wybuchowa.

    A to nie koniec zmartwień. Idze Świątek realnie groziło wypadnięcie nawet z czołowej dziesiątki zestawienia WTA. Wydaje się, że Polka jest w tym elitarnie gronie od zawsze. Może to nieco przesadzone poczucie, ale faktycznie. Ostatni raz triumfatorka 26 szlemów była poza dziesiątką w październiku 2021 roku.

    Spokój przed obroną tytułu

    Tak się nie stało i nie stanie. Wygraną w NBO Toronto w kontekście zestawienia, do którego nawiązuję, nasza tenisistka kupiła sobie spokój. Awansowała na piątą lokatę, dzięki czemu wypracowała bufor bezpieczeństwa w razie ewentualnego niepowodzenia.

    Mam nadzieję, że Świątek pójdzie jednak za ciosem i tuż przed US Open (30 sierpnia – 13 września) rozegra serię kolejnych wartościowych meczów. Tym bardziej, że w Kanadzie Polka zbudowała coś więcej niż tylko rankingową pozycję.

    Jej pewność własnych zagrań na korcie bardzo mocno wzrosła na przestrzeni całego minionego turnieju. To musi mieć znaczenie. Tak jak napisałem wcześniej – podczas ostatnich tygodni tego przekonania Idze brakowało. Teraz ono powinno się pojawić. I oby pozostało jak najdłużej.

    Jedno jest pewne. Z Polki – obarczonej nieprzechylnymi komentarzami z różnych stron – zeszło napięcie. Już w trakcie turnieju w Kanadzie podkreśliła, że za nią najtrudniejszy moment sezonu. Po wygranym finale z kolei zamieściła jednoznaczny wpis na Instagramie.

    “Dla mnie to zwycięstwo to więcej niż tylko kolejny wynik w turnieju. Dziś chcę zadedykować ten tytuł wszystkim, którzy mierzą się z niesprawiedliwą oceną, negatywnością i hejtem – czy to w sporcie, czy w innym obszarze życia. Pamiętajcie, to nie czyjeś opinie Was definiują. Tylko wy wiecie, ile wysiłku i poświęceń za tym stoi. Zobaczcie, gdzie jestem dzisiaj wieczorem…” – czytamy.

    Trzymam kciuki za to, żeby nasza tenisistka cały czas wierzyła, że znów może być najlepsza na świecie. W Toronto ona sama dostarczyła wystarczających dowodów, aby stwierdzić, iż jej gra w formie wciąż budzi postrach.

    Jazda, Iga!

    Mateusz Wasiewski, WP SportoweFakty

  • Tak Jelena Rybakina zwróciła się do Igi Świątek tuż po finale w Toronto

    Tak Jelena Rybakina zwróciła się do Igi Świątek tuż po finale w Toronto

    Jelena Rybakina przegrała w finale WTA 1000 w Toronto z Igą Świątek 2:6, 3:6.
    Rybakina pogratulowała Świątek oraz jej zespołowi za udany turniej.
    W finale Rybakina miała problemy z kondycją, co przyczyniło się do porażki.
    W trakcie turnieju Rybakina rozegrała pięć meczów, z czego cztery były trzysetowe, spędzając na kortach 11 godzin i 36 minut.
    Iga Świątek potrzebowała jedynie 8 godzin i 16 minut na dotarcie do finału.

    Zapytaj o więcej Onet Czat z AI

    Iga Świątek i Jelena Rybakina

    Robert Prange / Contributor / Getty Images / x.com/thetennisletter

    Iga Świątek i Jelena Rybakina

    — Po prostu gratuluję Idze i jej sztabowi świetnego turnieju — powiedziała Jelena Rybakina tuż po finale w Toronto. Kazaszka zwróciła się do Świątek, ale nie tylko. Zdradziła też główny powód porażki.
    Posłuchaj artykułu

    Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy

    Jelena Rybakina nie dała rady. Kazaszka w finale WTA 1000 w Toronto w dwóch setach przegrała z Igą Świątek 2:6, 3:6 i musi zadowolić się “tylko” drugim miejscem. Tuż po meczu odbyła się ceremonia wręczania nagród, a w trakcie niej tenisistka przekazała kilka słów.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
    Jelena Rybakina prosto z mostu do Igi Świątek po finale w Toronto

    Zwróciła się też bezpośrednio do Polki i jej teamu. — Dziękuję wam. Trudno znaleźć słowa. Bak był dziś w połowie pusty. Starałam się, jak mogłam, ale to nie wystarczyło. Po prostu gratuluję Idze i jej sztabowi świetnego turnieju — zaczęła.

    Zobacz więcej: Błyskawicznie wydali werdykt po finale Igi Świątek. Świat już wie

    — Oczywiście, bardzo wam dziękuję za niesamowitą atmosferę. To był niesamowity turniej. Naprawdę mam nadzieję, że będę mogła tu bardzo szybko wrócić — dodała druga rakieta świata. Wspomniany przez nią “pusty w połowie bak” był główną przyczyną porażki.

    Polecamy: Przewrót w rankingu WTA. Nowe miejsce Igi Świątek po zwycięstwie

    Rybakina w trakcie kanadyjskiego “tysięcznika” do finału ze Świątek rozegrała pięć spotkań, z czego aż cztery trzysetowe. Łącznie spędziła na kortach 11 godz. 36 min. Dla porównania u Polki do decydującego starcia było to jedynie 8 godz. 16 min. Różnica była więc spora.

  • Świątek triumfuje po finale: “Wbrew opiniom na mój temat”

    Świątek triumfuje po finale: “Wbrew opiniom na mój temat”

    Iga Świątek wygrała turniej WTA 1000 w Toronto, pokonując w finale 6:2, 6:3 Jelenę Rybakinę. To pierwszy turniej wygrany przez naszą tenisistkę w tym sezonie. – Trochę zmieniałam moją grę, rozwijałam się, wbrew opiniom, które pojawiały się na mój temat w internecie – przekazała Świątek podczas pomeczowej ceremonii.
    Iga Świątek
    screen

    Iga Świątek wygrała pierwszy turniej WTA w tym sezonie. Wydawało się, że finał turnieju WTA 1000 w Toronto będzie niezwykle zacięty, ale tak finalnie nie było. Świątek pokonała 6:2, 6:3 Kazaszkę Jelenę Rybakinę i wygrała swój 26. turniej w karierze. Dzięki wygranej w turnieju w Toronto Świątek awansowała z ósmego na piąte miejsce w rankingu WTA.

    Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! “Bardzo jej ufa”
    Świątek przeprosiła Francisco Roiga. “Zmieniałam moją grę”

    Świątek zabrała głos podczas pomeczowej ceremonii. Na początku Polka zwróciła się do Rybakiny. – Wow. Dziękuję Wam bardzo. Na początku, Jelena, gratuluję ci świetnego turnieju. Miałaś ciężkie mecze za sobą, jesteś świetną przeciwniczką. Zawsze jest ciężko grać przeciwko tobie, grałyśmy wiele spotkań przeciwko sobie i pewnie jeszcze sporo takich przed nami. Gratuluję tobie i twojemu zespołowi, pewnie zobaczymy się na innych turniejach, być może znów w finale – powiedziała.

    Potem Świątek dziękowała sponsorom czy sędziom. Iga przyznała, że będzie świetnie wspominać czas w Toronto. – Spędziłam znakomicie czas w Kanadzie, także dzięki kibicom i wielu polskim flagom przez cały ten tydzień. Dajecie mi dużo siły i motywacji. Ten turniej znaczy wiele dla mnie, bo nie był to dla mnie łatwy turniej, musiałam pozostać skupiona. Trochę zmieniałam moją grę, rozwijałam się, wbrew opiniom, które pojawiały się na mój temat w internecie. Nie jest łatwo sobie z tym radzić. Cieszę się, że rzeczywistość jest inna i kibice wspierają mnie każdego dnia – dodała Polka.

    Potem Świątek zwróciła się z… przeprosinami do trenera Francisco Roiga. – Dziękuję całemu mojemu zespołowi, także dziękuję Francisowi, który właśnie leci do Cincinnati. Przepraszam, że wygrałam pierwszy turniej, kiedy ciebie tutaj nie ma. Dedykuję ten tytuł każdemu, kto walczy, zmaga się z hejtem. Wy wiecie, co jest najlepsze dla was – podsumowała Polka, zwracając się do ludzi z ważnym przekazem.

    Zobacz też: Halo, tu biuro rzeczy znalezionych w Toronto. Odnalazł się tenis Igi Świątek

    Teraz Świątek szybko przeniesie się do Cincinnati, gdzie będzie rywalizować w kolejnym turnieju rangi WTA 1000. Polka rozpocznie zmagania od drugiej rundy – tam zmierzy się z lepszą z zawodniczek z pary Venus Williams – Emiliana Arango.

    Relacje tekstowe na żywo z meczów Świątek w turnieju WTA 1000 w Cincinnati (13-23 sierpnia) w Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Światowe media rozpisują się o triumfie Świątek. Zwracają uwagę na jedno

    Światowe media rozpisują się o triumfie Świątek. Zwracają uwagę na jedno

    “Iga Świątek zdobywa pierwszy tytuł od 10 miesięcy po pokonaniu Rybakiny” – to jeden z nagłówków w światowych mediach po wygranej Igi Świątek w turnieju WTA 1000 w Toronto. Niemal każdy serwis zwraca uwagę na jedną, konkretną statystykę. Z kolei The Athletic pokusił się o przydomek dla Polki, opisując jej występ przeciwko Jelenie Rybakinie.
    TENNIS/
    Dan Hamilton / IMAGN IMAGES via Reuters Connect

    “Iga wygrała i zdobyła 26. tytuł w karierze. Dla niej to przełamanie słabszego okresu w karierze. W 2026 roku raz tylko była w półfinale turnieju – w Rzymie. Zwycięstwo w Toronto jest najważniejszym w ostatnim czasie, Polka udowodniła sobie, że wielkie triumfy wciąż są w jej zasięgu” – napisał Dariusz Wołowski ze Sport.pl po wygranej Igi Świątek z Jeleną Rybakiną 6:2, 6:3 w finale turnieju WTA 1000 w Toronto.

    Zobacz wideo Robert Lewandowski zaskoczył Igę Świątek. “Nie zdawała sobie sprawy”
    Światowe media rozpisują się o meczu Iga Świątek – Jelena Rybakina

    Co jasne – tak pewna wygrana Igi Świątek została odnotowana przez światowe portale zajmujące się sportem i tenisem. “Świątek na nowo odkrywa swoją tożsamość, by zdominować wszystkich w Toronto. Polska zawodniczka, spokojna i z bardzo jasnymi pomysłami, pokonała zmęczoną Rybakinę w finale kanadyjskiej WTA 1000… i wysyła ostrzeżenie w świat: znów jest konkurencyjna na najwyższym poziomie” – pisze hiszpańskie Punto de Break.

    “Świątek pokonuje Rybakinę w Toronto i po prawie roku wraca do zdobywania tytułów” – to z kolei już nagłówek z portugalskiego BolaAmarela.

    “Iga Świątek być może zapewniła sobie wynik, który odmieni jej trudny sezon, zdobywając swój pierwszy tytuł od września ubiegłego roku, pokonując w decydującym meczu Jelenę Rybakinę w finale Canadian Open” – czytamy z kolei na Tennis365.

    Zobacz również: Świątek triumfuje po finale: “Wbrew opiniom na mój temat”

    “Iga Świątek zdobywa pierwszy tytuł od 10 miesięcy po pokonaniu Rybakiny. Świątek zaprezentowała jeden ze swoich najbardziej przekonujących występów w sezonie, kontrolując mecz z linii końcowej i wykorzystując swoje szanse, gdy się pojawiały” – podsumowało TennisUpToDate.

    “Uderzając się w pierś i wskazując na głowę, Świątek zacisnęła pięść z dumą. Miała coś do udowodnienia podczas 12 dni w Toronto – pokazać tenisowemu światu, że wciąż może osiągnąć poziom, który zapewnił jej pierwsze miejsce w rankingu w 2022 i 2023 roku” – analizował The Athletic. “Świątek w czwartek grała jak prawdziwa łowczyni, prezentując skuteczny serwis, doskonałą ochronę kortu i efektowne uderzenia z linii końcowej” – dodano.

    Iga Świątek nie ma wiele czasu na celebrowanie wygranej w Toronto, gdyż musi szybko przenieść się do Cincinnati, gdzie będzie broniła tytułu sprzed roku. W pierwszej rundzie Polka ma wolny los, a w drugiej zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Emiliana Arango (95. WTA) – Venus Williams (615. WTA).

    Dziękujemy za przeczytanie
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Świątek rozgniewała się po meczu. “Gdybyś był Polakiem…”

    Świątek rozgniewała się po meczu. “Gdybyś był Polakiem…”

    Iga Świątek pokonała w finale turnieju WTA 1000 na kortach twardych w Toronto Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3 i pierwszy raz od 11 miesięcy mogła cieszyć się z końcowego zwycięstwa. – Oczywiście wszyscy pracujemy po to, aby przeżywać takie chwile, i na pewno trochę mi tego brakowało – przyznała Polka podczas konferencji prasowej.

    To bez wątpienia był turniej Igi Świątek. Polka na nieco ponad tydzień od rozpoczęcia wielkoszlemowego US Open (początek 23 sierpnia) ewidentnie wróciła do wysokiej formy. W Toronto, gdzie dotąd jeszcze nigdy nie wygrała, w pokonanym polu – poza Rybakiną – zostawiła m.in. dwie zawodniczki z Ukrainy: Elinę Switolinę oraz Martę Kostiuk. Pierwszej z nich zrewanżowała się więc za porażkę w tegorocznym półfinale w Rzymie, a także w ćwierćfinale Indian Wells, a drugiej za przegraną w 1/8 finału w Roland Garros 2026.

    Zobacz wideo Alan Ważny o eliminacjach Enea Poznań Open 2026: Zagrałem bardziej agresywnie
    Świątek po sukcesie w Toronto: “Jestem z siebie po prostu dumna i niezwykle szczęśliwa”

    25-latka rywalizacją w Toronto wróciła z naprawdę dalekiej, tegorocznej podróży, która nie była prostą drogą. Dość powiedzieć, że przed turniejem w Kanadzie Świątek we wspomnianym Rzymie osiągnęła swój najlepszy wynik w sezonie 2026, a był nim awans do półfinału.

    – Tytuł zdobyty w Toronto oznacza dla mnie bardzo wiele. Nie mam słów, ponieważ ta droga w tym sezonie była wyboista. Więc być tutaj, trzymać to trofeum i wygrać z najlepszymi zawodniczkami z pewnością wiele znaczy. Jestem z siebie po prostu dumna i niezwykle szczęśliwa – tymi słowami Iga Świątek rozpoczęła konferencję prasową po finale.

    Polka była zdecydowanie lepsza od wiceliderki rankingu WTA. Nie pozwoliła Jelenie Rybakinie na wiele, sama popełniając marginalną liczbę błędów. Raszynianka zagrała przeciwko reprezentantce Kazachstanu o wiele skuteczniej niż podczas tegorocznego Australian Open, w którym przegrała w ćwierćfinale 5:7, 1:6.

    – Oczywiście wszyscy pracujemy po to, aby przeżywać takie chwile, i na pewno trochę mi tego brakowało. Czasami w trakcie sezonu bywałam niecierpliwa. Szukałam wygranej za wszelką cenę, podczas gdy moja gra nie była jeszcze na to gotowa. Dlatego cieszę się, że ostatecznie skupiłam się po prostu na ciężkiej pracy i rozwoju, bo to jest najważniejsze. W obecnym sezonie było to absolutnie konieczne – przyznała Iga Świątek.

    – W tym tygodniu w mojej grze wszystko wreszcie zaskoczyło – zarówno pod względem tenisowym, fizycznym, jak i mentalnym. Zdecydowanie był to mój najlepszy tydzień w tym sezonie – dodała.

    Polska tenisistka podczas konferencji prasowej zwróciła uwagę, że pierwszy raz poczuła gniew już po zakończeniu rywalizacji. Co spowodowało taką reakcję?

    Zobacz też: Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek – Rybakina w finale w Toronto

    – Cóż, te wszystkie rzeczy, o których wspomniałam w przemowie. Po prostu niesprawiedliwe ocenianie, a czasem po prostu hejt i osądzanie przez ludzi – powiedziała Świątek.

    – Ale dobrze jest skupić się na tym, jak stworzyć dla siebie przestrzeń, by koncentrować się wyłącznie na sobie. Nie jest to łatwe. Jednak najlepsze w tych dwóch tygodniach było dla mnie to, że potrafiłam to w pewnym sensie odpuścić. Ta złość przyszła dopiero po wygranej. W trakcie całego procesu byłam bardzo skupiona na rozwoju i robieniu postępów – podkreśliła. – To samo stało się po Wimbledonie, kiedy zaczęłam trenować na kortach twardych. Więc na pewno czuję, że ciężko przepracowałam ten czas mimo całego tego szumu – niepotrzebnego szumu, i to właśnie budzi we mnie złość. Bo tak nie powinno być i wcale nie musi tak być – dodała.

    – O jaki szum chodzi? Gdybyś był Polakiem, tobyś wiedział – przyznała z uśmiechem.

    Po zdobyciu decydującego o wygranej punktu Iga Świątek spojrzała na swój sztab, a następnie wskazała na głowę. Dlaczego?

    – Byłam naprawdę mocno nakręcona. Zachowałam zimną krew do samego końca, mimo że w trakcie turnieju zdarzały się momenty, kiedy traciłam swój poziom gry albo pojawiały się małe wątpliwości.

    – W dzisiejszym finale byłam pewna tego, co mam robić i jak wykorzystać swoje atuty. Przez cały tydzień czułam, że moja głowa jest na właściwym miejscu. Dobrze reagowałam na pozytywne rzeczy, ale też na wyzwania. Potrafiłam rozwiązywać problemy praktycznie w każdym meczu. To dało mi ogromną pewność siebie. Dlatego właśnie wskazałam na głowę – zaznaczyła triumfatorka turnieju w Toronto.

  • Było po 3 w nocy. WTA ogłasza po finale Świątek. Decyzja ws. tytułu

    Było po 3 w nocy. WTA ogłasza po finale Świątek. Decyzja ws. tytułu

    Iga Świątek przełamała fatalny impas, po niemal 11 miesiącach przerwy zgarniając kolejne trofeum do swojej gabloty. Polka opuszcza Toronto z prestiżowym sukcesem w tamtejszym “tysięczniku”, który zapewniła sobie po wygranej 6:2, 6:3 z Jeleną Rybakiną w wielkim finale. Na triumf naszej zawodniczki zareagował oficjalny portal WTA, odnotowując jej wysoką formę oraz decyzję, jaką 25-latka podjęła względem zdobytego tytułu. Chciała bowiem zadedykować go wskazanym przez siebie osobom w poruszającym oświadczeniu.
    Iga Świątek w czapce z daszkiem i sportowej koszulce podczas finału WTA 1000 w Toronto, z wysuniętym językiem.

    Iga Świątek podczas finału turnieju WTA 1000 w TorontoJulian Avram/Icon

    Kibice Igi Świątek mieli prawo stęsknić się za taką chwilą. Podziwianie gry Polki w Toronto było niczym podróż w czasie do momentu, w którym nasza reprezentantka sprawiała, że rywalki wychodząc z nią na kort nie miały żadnych szans. I właśnie tak mogła poczuć się w nocy z czwartku na piątek Jelena Rybakina.

    Iga Świątek była na korcie niczym ściana, od której odbijały się kolejne zagrania Kazaszki i z którą ta finalnie także boleśnie się zderzyła, gładko przegrywając w dwóch setach 2:6, 3:6, co zakończyło okres posuchy w karierze polskiej byłej liderki światowego rankingu.

    Świątek zdobywa pierwszy tytuł w 2026 roku po zwycięstwie nad Rybakiną w Toronto

    Iga Świątek triumfuje w Toronto. Jest reakcja WTA. Piszą o dedykacji Polki

    Tamtejsza redakcja podkreśla także przemianę, jaką dało się w Kanadzie zaobserwować u 25-letniej Raszynianki.

    – Świątek odzyskała pewność siebie po najświeższym triumfie. Sezon 2026, mierząc wedle wysokich standardów Świątek, przed przyjazdem do Toronto nie należał do najlepszych. Nie dotarła jeszcze do żadnego finału, spadła na 8. miejsce w światowym rankingu i znalazła się na skraju kwalifikacji do WTA Finals. Przede wszystkim jednak wydawało się, że jej pewność siebie uległa zachwianiu. Jednak te kłopoty zdawały się zniknąć w chwili, gdy tylko postawiła stopę na kanadyjskiej ziemi. (…) Kończąc walkę o tytuł zwycięstwem nad Rybakiną, swoją odwieczną rywalką, wydaje się, że pokonała część ze swoich wewnętrznych i zewnętrznych demonów – czytamy.

    Iga Świątek ujawnia, co dalej z trenerem. Publicznie padło: Przepraszam

    WTA poświęciło także sporo miejsca decyzji Igi Świątek dotyczącej tytułu, który postanowiła zadedykować. Komu? O tym opowiedziała sama zainteresowana podczas pomeczowej wypowiedzi, przytaczanej przez organizację zarządzającą kobiecym tenisem.

    – Chciałam zadedykować to trofeum wszystkim, którzy zmagają się w niesprawiedliwymi osądami i hejtem. Po prostu dążcie do celu, rozwijajcie się i skupiajcie się na sobie, bo sami wiecie, co jest dla ciebie najlepsze. I zawsze pamiętaj o tym, co przed wami i co może być możliwe – ogłosiła Iga Świątek, wskazując na swój cenny puchar.

    Przyznała przy tym, że ostatnie miesiące “nie były dla niej łatwe”. Ale cieszy się, że była w stanie rozwijać swoją grę “pomimo wszelkich opinii, jakie mieli o niej inni ludzie w internetowym życiu” różniącym się – jak zaznaczyła – od codziennej prozy życia i rzeczywistości.
    kobieta w sportowym stroju siedzi na macie z wyprostowanymi nogami, w jednej ręce trzyma butelkę wody, obok leży duża piłka do ćwiczeń oraz kolejna butelka wody

    Iga Świątek Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Tenisistka w białym stroju i czerwonych butach stoi na korcie przed siatką, trzyma rakietę i unosi rękę w geście pozdrowienia; w tle logo WTA na siatce.

    Jelena RybakinaMatthew StockmanAFP

    Ben Shelton – Jakub Mensik. Skrót meczu.

  • Iga Świątek potwierdziła to, co mówiła na korcie. Chodzi o wyznanie ws. tytułu

    Iga Świątek potwierdziła to, co mówiła na korcie. Chodzi o wyznanie ws. tytułu

    Iga Świątek w finale turnieju WTA 1000 w Toronto pokonała Jelenę Rybakinę, a podczas przemowy na korcie postanowiła zwrócić się do osób, które, tak jak ona, spotkały się z niesprawiedliwymi osądami i nienawiścią. Polka ten wątek rozwinęła później we wpisie w mediach społecznościowych, niejako potwierdzając to, co padło tuż po meczu. I potwierdziła, że tytuł dedykuje właśnie takim osobom. Dodała coś jeszcze.

    Iga ŚwiątekMatthew Stockman/Getty ImagesAFP

    Iga Świątek po raz pierwszy w sezonie dotarła do finału turnieju, a w meczu przeciwko Jelenie Rybakinie w Toronto potwierdziła, że ostatnie zwycięstwa nie były dziełem przypadku. Polka pokonała wiceliderkę rankingu WTA w dwóch setach (6:2, 6:3) i tym pewnym zwycięstwem przypieczętowała swój powrót na piątą pozycję kobiecego zestawienia. Dla zawodniczki, która w ostatnich miesiącach była często krytykowana za bryk wyników, to bardzo wiele znaczy.

    Świadczy o tym pomeczowa wypowiedź 25-latki. Świątek podczas ceremonii dekoracji, już po odebraniu trofeum, przyznała, że ostatni czas nie był dla niej łatwy, ale skupiała się przede wszystkim na poprawie swojej gry, mimo przykrych rzeczy, jakie mogła przeczytać na swój temat w internecie. Postanowiła zadedykować trofeum wszystkim, którzy zmagają się z podobnymi problemami.

    “Chciałam zadedykować to trofeum wszystkim, którzy zmagają się w niesprawiedliwymi osądami i hejtem. Po prostu dążcie do celu, rozwijajcie się i skupiajcie się na sobie, bo sami wiecie, co jest dla was najlepsze. I zawsze pamiętajcie o tym, co przed wami i co może być możliwe” – padło z ust Polki. A to nie koniec.

    WTA Toronto. Iga Świątek dodała poruszający wpis

    Świątek wątek hejtu rozwinęła we wpisie, jaki dodała później w mediach społecznościowych. Polka opublikowała oświadczenie w dwóch językach: polskim i angielskim, potwierdzając, że tytuł dedykuje osobom hejtowanym i niesprawiedliwie ocenianym.

    Dla mnie zwycięstwo w National Bank Open w Toronto to więcej niż tylko kolejny wynik w turnieju. Dziś chcę zadedykować ten tytuł wszystkim, którzy mierzą się z niesprawiedliwą oceną, negatywnością i hejtem – czy to w sporcie, czy w innym obszarze życia. Wiem, jak przytłaczające potrafi to być. Pamiętajcie, to nie czyjeś opinie Was definiują

    Zaapelowała też do wszystkich, którzy “podążają swoją drogą”, by się nie zatrzymywali. Dodała też coś jeszcze – wprost przyznała, że to właśnie swego rodzaju upartość sprawiła, że ona sama mimo narastającej krytyki sięgnęła po tytuł.

    “I zobaczcie, gdzie jestem dzisiaj wieczorem… Ja skupiam się na własnym rozwoju. Po swojemu” – podkreśliła. Świeżo upieczona triumfatorka wyraziła też nadzieję, że wszyscy będą traktowali się z szacunkiem i życzliwością. Oraz zwróciła się do fanów, którzy się od niej nie odwrócili. “A wszystkim moim kibicom, którzy wspierają przy mnie na każdym kroku – ogromnie dziękuję” – zakończyła.

    Brandon Nakashima – Ben Shelton. Skrót meczu.

  • Świątek wygrała w Toronto. Nagle na kort wbiegł on, świętowali razem

    Świątek wygrała w Toronto. Nagle na kort wbiegł on, świętowali razem

    Iga Świątek po kilku miesiącach “posuchy” pokazała niedowiarkom, że nie bez powodu wciąż znajduje się w czołówce światowego rankingu kobiecego tenisa. Polka w finale turnieju w Toronto pokonała Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3 i sięgnęła po końcowe trofeum. Po zakończeniu meczu na korcie pojawił się wyjątkowy gość, z którym 24-latka świętowała swój triumf.
    Iga Świątek z towarzyszem po finale w Toronto

    Iga Świątek z towarzyszem po finale w TorontoMert Alper Dervis / AnadoluAFP

    W nocy z 13 na 14 sierpnia Toronto stało się biało-czerwone. Iga Świątek po dwusetowym meczu z Jeleną Rybakiną pokonała reprezentantkę Kazachstanu 6:2, 6:3, sięgając po kolejne cenne zwycięstwo w swojej karierze. Dla rywalek był to sygnał, że 25-latka będzie zacięcie walczyć o końcowy triumf także podczas ostatniego turnieju wielkoszlemowego tego sezonu – US Open.

    Po zakończeniu batalii Igi Świątek z Jeleną Rybakiną na korcie pojawił się niespodziewany gość – pies o imieniu Elway, który jest stałym bywalcem na Sobeys Stadium. Czworonóg aktywnie celebrował z sześciokrotną mistrzynią wielkoszlemową jej triumf w turnieju rangi WTA 1000 w Toronto, dał się jej nawet pogłaskać.

    W pewnym momencie nasza zawodniczka próbowała dostarczyć nieco więcej atrakcji swojemu towarzyszowi – z torby wyciągnęła kilka piłek tenisowych i rzuciła je w kierunku psa. Ten jednak nie miał zamiaru zareagować, co rozbawiło zarówno Raszyniankę, jak i obecnych na trybunach kibiców.

    Iga Świątek potwierdziła to, co mówiła na korcie. Chodzi o wyznanie ws. tytułu

    Iga Świątek gotowa na US Open. Ale najpierw turniej rangi WTA 1000 Cincinnati

    Po triumfie w Toronto Iga Świątek nie będzie mogła liczyć na dłuższą przerwę – jeszcze przed końcem tygodnia Polka rozpocznie bowiem zmagania w ramach turnieju rangi WTA 1000 w Cincinnati. Podczas tej imprezy nasza zawodniczka będzie bronić wywalczonego przed rokiem tytułu, jednak wcale nie będzie miała łatwego zadania – już w pierwszym meczu trafić może bowiem na absolutną legendę, Venus Williams.

    Dla naszej tenisistki będzie to ostatni sprawdzian przed czwartym turniejem wielkoszlemowym tego sezonu – US Open. W Nowym Jorku do obrony tytułu przystąpi Aryna Sabalenka, która jest także jedną z faworytek w tym roku. Nie należy jednak zapominać, że Świątek w przeszłości miała okazję przekonać się na własnej skórze, jak smakuje zdobycie mistrzostwa US Open. W 2022 roku w finale pokonała ona Ons Jabeur.

    Sabalenka nie wytrzymała. Zdecydowała się na mocne słowa. I to do kogo
    Tenisistka w jasnoniebieskiej koszulce i czapce z daszkiem trzyma w dłoniach dużą, nowoczesną statuetkę, w tle jasne fajerwerki i dekoracje kwiatowe.

    Iga ŚwiątekMatthew Stockman/Getty ImagesAFP
    Osoba w czapce z daszkiem i sportowej koszulce, spocona, skupiona, z wysuniętym językiem.

    Iga Świątek podczas finału turnieju WTA 1000 w TorontoJulian Avram/Icon Sportswire/Associated Press/East NewsAFP
    Uśmiechnięta tenisistka w jasnej sportowej czapce i opasce na nadgarstku unosi zaciśniętą pięść w geście triumfu na korcie.

    Iga Świątek rywalizowała z Jeleną Rybakiną o tytuł WTA 1000 w TorontoMERT ALPER DERVISAFP

    Brandon Nakashima – Ben Shelton. Skrót meczu.

  • Triumf Świątek w Toronto, a to nie koniec. WTA potwierdzi zmianę po finale

    Triumf Świątek w Toronto, a to nie koniec. WTA potwierdzi zmianę po finale

    Iga Świątek z kolejnym wielkim triumfem! Polka wraca do czołówki rankingu WTA

    Iga Świątek wreszcie przełamała trwającą niemal 11 miesięcy serię bez tytułu. Polka rozegrała znakomity turniej w Toronto, a w wielkim finale nie dała większych szans Jelenie Rybakinie, wygrywając 6:2, 6:3. To pierwszy triumf Świątek w sezonie 2026 i jej 26. tytuł w karierze.

    25-letnia zawodniczka przystępowała do turnieju jako ósma rakieta świata. Już przed finałem było wiadomo, że dzięki dotarciu do decydującego spotkania awansuje co najmniej na siódme miejsce. Zwycięstwo nad Rybakiną sprawiło jednak, że jej skok w rankingu będzie znacznie większy.

    Świątek nie dała Rybakinie żadnych szans

    Polka od początku finału narzuciła swoje warunki. Świątek szybko przejęła kontrolę nad wymianami i konsekwentnie wykorzystywała błędy rywalki. Pierwszego seta wygrała 6:2, potrzebując na to zaledwie 29 minut.

    W drugiej partii Rybakina próbowała odpowiedzieć, ale Świątek ponownie okazała się skuteczniejsza. Przy stanie 2:2 Polka przełamała serwis Kazaszki, a następnie utrzymała przewagę do końca. Po 75 minutach było już po wszystkim — 6:2, 6:3 dla Świątek.

    Dla Polki był to szczególnie ważny moment. Jeszcze przed rozpoczęciem turnieju w Toronto miała za sobą trudniejszy sezon i dopiero po raz pierwszy w 2026 roku dotarła do finału turnieju WTA. W półfinale pokonała Elinę Switolinę 6:3, 1:6, 6:3, odwracając losy decydującej partii po tym, jak znalazła się w trudnej sytuacji.

    Wielki skok w rankingu WTA

    Triumf w Toronto ma dla Świątek znaczenie nie tylko sportowe. Zwyciężczyni turnieju WTA 1000 otrzymuje 1000 punktów rankingowych, podczas gdy finalistka może liczyć na 650.

    Dzięki kompletowi punktów wywalczonych w Kanadzie Świątek znacząco poprawi swoją pozycję w światowym rankingu. Według aktualnych wyliczeń Polka przesuwa się na 5. miejsce, wyprzedzając Karolinę Muchovą oraz Mirrę Andriejewą.

    To ważny powrót do ścisłej światowej czołówki po okresie, w którym Świątek nie prezentowała regularnie poziomu, do jakiego przyzwyczaiła kibiców.

    Polka znów bardzo blisko najlepszych

    Zwycięstwo w Toronto pozwoliło Świątek nie tylko awansować, ale również zmniejszyć dystans do zawodniczek znajdujących się przed nią. Na czele rankingu nadal pozostaje Aryna Sabalenka, a wysoko plasują się również Rybakina i Jessica Pegula.

    Triumf w Kanadzie może być dla Świątek przełomowym momentem przed kolejną częścią sezonu na kortach twardych. Co szczególnie istotne, Toronto było turniejem przygotowującym czołowe zawodniczki do US Open.

    Świątek pokazała więc nie tylko, że potrafi ponownie sięgnąć po trofeum. Udowodniła również, że wciąż może rywalizować z najlepszymi zawodniczkami świata.

    Po niemal 11 miesiącach oczekiwania Polka ponownie wzniosła puchar. A jej awans na piąte miejsce w rankingu WTA sprawia, że przed kolejnymi najważniejszymi turniejami sezonu sytuacja wokół byłej liderki światowego tenisa wygląda zdecydowanie lepiej.

    Toronto mogło być właśnie tym momentem, którego Świątek potrzebowała, aby ponownie rozpocząć marsz na szczyt.

  • Świątek zeszła z kortu, w mediach głośno o zwrocie akcji. Poruszenie po starciu w Toronto

    Świątek zeszła z kortu, w mediach głośno o zwrocie akcji. Poruszenie po starciu w Toronto

    Długo przyszło poczekać kibicom na taki mecz, jaki w półfinale w Toronto rozegrała Iga Świątek. Mimo dotkliwej porażki w drugim secie 1:6 Polka zdołała się podnieść i wyeliminować z turnieju 7. rakietę świata – Elinę Switolinę. Postawą Raszynianki zachwycali się eksperci. Podkreślali, że to dla niej pierwszy w tym roku finał. W przypadku Ukrainki natomiast, z ocen ekspertów wynika, że doszło do zwrotu akcji.

    Elina Switolina i Iga ŚwiątekMERT ALPER DERVIS / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Zwycięstwo nad Eliną Switoliną dla Igi Świątek miało ogromną wagę. Nie dość, że Polka zrewanżowała się Ukraince za porażki w Indian Wells i Rzymie, to jeszcze udało jej się pierwszy raz w tym roku awansować do finału turnieju.

    Switolina w 2. secie złamała Świątek i rozbiła ją 6:1. Mimo to 25-latka odzyskała rezon, nie podłamała się, co wcześniej niestety jej się zdarzało regularnie i zdołała odwrócić losy spotkania na swoją korzyść.

    Nie będzie starcia z Hurkacza z Francuzem. Nagłe wycofanie z ATP Cincinnati

    Eksperci zachwyceni postawą Świątek. Zaskakujący werdykt ws. Switoliny

    Właśnie to w swoich wpisach po meczu podkreślali w mediach społecznościowych eksperci. Po zwycięstwie Świątek nad Switoliną zaroiło się od gratulacji i pochwał pod adresem 8. obecnie rakiety świata.

    “Bardzo dobry występ Igi Świątek w półfinale w Toronto! 6:3, 1:6, 6:3 z Eliną Switoliną i można powiedzieć “do trzech razy sztuka” po tym, jak Ukrainka zatrzymała Igę w Indian Wells i w Rzymie. Jest 1 finał w 2026r.” – napisał Adam Romer.

    Michał Chojecki wskazał, że w przypadku Switoliny można mówić o zwrocie akcji. Zarówno ze względu na jej wcześniejsze wyniki ze Świątek, jak i postawę na przestrzeni wszystkich trzech setów.

    Wielka, waleczna Iga! Co za reakcja po tym, co się działo w drugim secie! Co za kapitalna gra, gdy Switolina przełamała na 3:2 w trzecim! Mental, który tak długo zawodził, znów okazał się wielką siłą Igi. To Ukrainka, która wydawała się taka twarda, nagle zupełnie pękła

    “Iga Świątek: 1. finał w sezonie i 1. od 11 miesięcy, wygrana z Eliną Switoliną po 2 przegranych z rzędu (też w 3 setach), odrobiona strata podania w 3.secie, 3. wygrana z rywalką z Top20 w 1 turnieju. Tak, właśnie na ten mecz bardzo czekałam” – zachwycała sie Agnieszka Niedziałek z redakcji Sport.pl.

    “Pierwsze zwycięstwo w trzech ostatnich meczach nad Switoliną i pierwszy finał w 2026 Igi Świątek: po meczu, w którym widzieliśmy przynajmniej dwie wersje Igi, Polka wygrała z Ukrainką 6-3 1-6 6-3” – skomentował występ Polki w Toronto Przemek Garczarczyk – korespodent Kanału Sportowego.

    “Iga Świątek – Elina Switolina 6:3, 1:6, 6:3. To największy triumf Igi w tym roku. Kapitalnie wytrzymała! Gdy Switolina przełamała na 3:2 w decydującym secie, to Iga nie pękła i weszła na wyższe obroty. Wygrała wszystkie gemy do końca, w pkt 16:4! Pierwszy finał od 11 miesięcy!” – zachwycał się Łukasz Jachimiak.

    Finał Iga Świątek rozegra o północy z czwartku na piątek. Jej rywalką będzie druga rakieta świata – Jelena Rybakina.

    Ben Shelton – Learner Tien. Skrót meczu.