• Polka zagrała z Amerykanką. Stawką ćwierćfinał WTA. Demolka w 58 minut

    Polka zagrała z Amerykanką. Stawką ćwierćfinał WTA. Demolka w 58 minut

    W ostatnim czasie znów zrobiło się głośno o czeskim tenisie, głównie za sprawą finału Wimbledonu z udziałem dwóch reprezentantek z kraju naszych południowych sąsiadów. Teraz w Pradze wystartował z kolei turniej rangi WTA 250. Nie brakuje w nim polskich akcentów. Już dzisiaj do akcji wkroczyła Weronika Falkowska. 26-latka zagrała razem z Amerykanką – Alaną Smith. Obie spisały się znakomicie, zwyciężając 6:1, 6:2. Wiemy, z kim mogą się zmierzyć w batalii o półfinał.
    Weronika Falkowska rywalizuje obecnie na turnieju rangi WTA 250 w Pradze

    Weronika Falkowska rywalizuje obecnie na turnieju rangi WTA 250 w PradzeFoto OlimpikAFP

    Dzisiaj zainaugurowano główną rywalizację w ramach turnieju WTA 250 w Pradze. W singlowych zmaganiach nie mamy żadnej Polki, bowiem Magda Linette wycofała się ze startu jeszcze przed losowaniem drabinki. Nie brakuje za to naszych reprezentantek w deblowych rozgrywkach. Do udziału zgłosiły się Martyna Kubka oraz Weronika Falkowska. Pierwsza z nich jeszcze wczoraj celebrowała swój największy sukces w grze pojedynczej, wygrywając imprezę rangi W75 w Vitoria-Gasteiz. Dzięki temu zadebiutowała w poniedziałek w TOP 200 singlowego rankingu, plasując się na 185. miejscu.

    Coraz lepiej w indywidualnych rozgrywkach radzi sobie także Weronika Falkowska. W najnowszym notowaniu awansowała o 28 lokat, na 325. pozycję. Dziś 26-latka pojawiła się na korcie w Pradze, by rywalizować w deblowych zmaganiach. Polka stworzyła duet z Amerykanką – Alaną Smith. W pierwszej rundzie gry podwójnej trafiły na team Peangtarn Plipuech/Prarthana Thombare. Nasza reprezentantka oraz tenisistka ze Stanów Zjednoczonych przystępowały do pojedynku w roli faworytek. Wywiązały się z tego zadania bez zarzutu.

    WTA Praga: Weronika Falkowska zagra o półfinał w deblu

    Falkowska i Smith zdominowały spotkanie od samego początku. Po tym, jak na “dzień dobry” wygrały decydującą akcję przy własnym serwisie, później zgarnęły trzy rozdania bez straty punktu. Ciekawiej zrobiło się w piątym gemie. Wówczas tenisistki z Tajlandii oraz Indii posiadały w sumie trzy break pointy. Weronika i Alana skutecznie wyszły jednak z opresji, dzięki czemu na tablicy wyników zrobiło się 5:0. Później rywalki zdobyły honorowe “oczko”, ale na więcej polsko-amerykański team nie pozwolił. Falkowska oraz Smith wykorzystały trzeciego setbola, zwyciężając 6:1 w premierowej odsłonie.

    Duet naszej reprezentantki szybko odskoczył z wynikiem także na starcie drugiej części potyczki. Po przełamaniu w trzecim gemie, mimo rezultatu 30-15 dla przeciwniczek, a także powrocie z 0-30 przy swoim serwisie po zmianie stron, było już 4:0 dla Weroniki i Alany. Wówczas Plipuech i Thombare zanotowały najlepszy fragment w spotkaniu. Zgarnęły dwa “oczka” z rzędu, a potem miały nawet 30-15 przy własnym podaniu. W tym momencie nastąpiła natychmiastowa reakcja ze strony Falkowskiej oraz Smith. Nie pozwoliły już rywalkom na wygranie choćby jednej akcji do końca pojedynku.

    Po 58 minutach sędziująca to spotkanie Martina Chladova ogłosiła zwycięstwo Polki i Amerykanki – 6:1, 6:2. W ten sposób Weronika oraz Alana zameldowały się w ćwierćfinale debla podczas WTA 250 w Pradze. Teraz mogą czekać na ich kolejne przeciwniczki. Wyłoni je starcie teamów: Tereza Krejcova/Denisa Zoldakova i Hao-Ching Chan/Miyu Kato. Ten drugi duet, rozstawiony z “3”, wygrał wczoraj imprezę tej samej rangi, tyle że w Atenach. W drodze do trofeum pokonali parę, w której występowała Katarzyna Piter – nasza ćwierćfinalistka tegorocznego Wimbledonu w grze podwójnej.
    Tenisistka ubrana w sportową koszulkę i czapkę z daszkiem pokazuje zaciśniętą pięść, podkreślając silne emocje po rozegranej akcji na korcie.

    Weronika Falkowska Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Weronika Falkowska

    Weronika FalkowskaFOTO OLIMPIK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Weronika Falkowska

    Weronika FalkowskaFOTO OLIMPIK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    Aryna Sabalenka – Naomi Osaka. Skrót meczu.

  • Radwańska prosto z mostu ws. Świątek. Tak ją nazwała. Dobitnie

    Radwańska prosto z mostu ws. Świątek. Tak ją nazwała. Dobitnie

    To najsłabszy sezon Igi Świątek od lat. Polka ani razu nie dotarła jeszcze do finału którejkolwiek imprezy, a z Wielkimi Szlemami żegnała się dość szybko (ćwierćfinał Australian Open, czwarta runda French Open i trzecia runda Wimbledonu). Nie wygląda to najlepiej, lecz Agnieszka Radwańska nie załamywałaby rąk.

    W najnowszej rozmowie z portalem Tennis365 “Isia” zgadza się z oceną, wedle której Świątek ma problem z pewnością siebie. Odniosła się też do głośnej wypowiedzi Igi, w której ta zasygnalizowała, że nie przejmuje się już wynikami, a woli skupić się na “procesie”.

    Radwańska tłumaczy głośne słowa Świątek

    Radwańska pokusiła się o interpretację słów Świątek. “Chyba miała na myśli, że skupia się na swoim nowym tenisie, na wyjściu na kort i pokazaniu jak najlepszej gry. Dlatego powiedziała, że tak naprawdę nie skupia się na wynikach” – objaśniła.

    Ale oczywiście to zawsze się łączy, prawda? Jeśli grasz dobrze, rezultaty przychodzą

    Przyznała, że obecnie Iga “ma trochę problemów z pewnością siebie, a także z wynikami i ze znalezieniem swojego najlepszego tenisa”, lecz przyjdzie czas, w którym odzyska formę.

    “Jest świetną zawodniczką. Właściwie, psychicznie i fizycznie, to wszystko jest na swoim miejscu. Ona nadal potrafi grać świetnego tenisa i myślę, że pokazuje to na korcie” – stwierdziła.

    Jeśli Świątek pokona problemy z wahaniami formy podczas meczów, to – zdaniem Radwańskiej – zobaczymy, jak zdobywa następne tytuły.

    Świątek odpuści sobie grę? “Radykalne posunięcia”

    Wcześniej, w rozmowie z Arturem Gacem z Interii Sport, Agnieszka Radwańska opowiadała, że tenis to “ciężki mentalnie sport”, który nie za bardzo pozwala na odpoczynek.

    “Nie ma czasu, żeby się do końca zregenerować, ani na trening w ciągu sezonu, bo cały czas są turnieje, każdy chce grać największe Szlemy i największe tysięczniki. Turniej za turniejem, oczekiwania są z każdej strony i przykład Igi pokazuje, jak to jest ciężkie” – wyjaśniała, dodając, że Świątek dźwiga ten ciężar od wielu lat.

    Odniosła się również do pomysłu, jakoby pomocna w przypadku Igi mogłaby okazać się przerwa od gry. Kładzie nacisk na coś innego.

    “To są już radykalne posunięcia, by odpuścić pół sezonu lub cały sezon. Myślę, że aby wyjść spokojnie na kort, przede wszystkim trzeba znaleźć spokój poza kortem. (…) Wszystko musi być poukładane poza kortem” – podsumowała.

    Agnieszka Radwańska: Mam ogromny szacunek do Novaka Djokovicia.

  • Żegna się z polskimi kibicami. To już przesądzone. Ostatni taki turniej

    Żegna się z polskimi kibicami. To już przesądzone. Ostatni taki turniej

    Jeśli ktoś chce jeszcze raz zobaczyć w akcji Alicję Rosolską na ojczystej ziemi, to będzie miał tylko jedną okazję. 40-letnia zawodniczka wystąpi w zbliżającym się WTA 125 Warszawa. Początek turnieju 2 sierpnia. To ostatni występ znakomitej deblistki w zawodowym tenisie przed rodzimą publiką. Po tym sezonie skupi się przede wszystkim na macierzyństwie.

    Alicja Rosolska (z prawej) w towarzystwie Igi Świątek Zdj. Tomasz Browarczyk/400mm.plNewspix.pl

    Alicja Rosolska to finalistka US Open w grze mieszanej oraz półfinalistka Wimbledonu w deblu. To największe osiągnięcia w jej karierze. Oba datowane na sezon 2018.

    Polka ma też na koncie 9 zwycięskich turniejów WTA w deblu. Jej przygodę z tenisem skomplikował udar mózgu, jaki przeszła wiosną ubiegłego roku. Po ponadrocznej batalii o powrót do zdrowia ponownie pojawiła się na korcie przed dwoma miesiącami.

    Abramowicz znów na językach. Apel legendy do Świątek. “Dobrze wyciągnąć wtyczkę”

    Alicja Rosolska rozgrywa ostatni sezon w karierze. W sierpniu pożegna się z polską publicznością

    Po odzyskaniu sprawności Rosolska zagrała w tegorocznym Wimbledonie. Jej deblową partnerką była Alexa Guarachi z Chile. Panie nie przebrnęły I rundy.

    Teraz Warszawianka znalazła się na liście startowej turnieju WTA 125 Warsaw T-Mobile Polish Open 2026. Początek – 2 sierpnia na obiektach Legii. Pula nagród wynosi 115 tys. dolarów.

    Dla 40-letniej zawodniczki będzie to ostatni występ na zawodowym gruncie przed polską publicznością.

    Rosolska karierę singlową zakończyła w 2019 roku. Od tamtej pory rywalizuje tylko w duetach. Tym razem jej partnerką będzie Martyna Kubka.

    – Zapraszam wszystkich fanatyków tenisa tutaj, na korty tenisowe Legii. Żebyście kibicowali nie tylko mi, ale wszystkim Polkom. Zawsze bardzo miło grać przy takich kibicach i takim wsparciu. A że jest to turniej domowy, liczymy na was i zapraszamy bardzo serdecznie – mówi Rosolska w nagraniu zamieszczonym na platformie X przez Polski Związek Tenisowy.

    Po sezonie zawodniczka skupi się głównie na obowiązkach macierzyńskich. Jest mamą dwóch chłopców. Karol w grudniu skończy sześć lat, Hugo ma niecałe 2,5 roku.
    Tenisistka podczas gry na korcie, skoncentrowana na wykonywaniu uderzenia, ubrana w strój reprezentacji Polski, w tle tablica z napisem Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz godłem narodowym.

    Alicja RosolskaFoto OlimpikAFP
    Tenisistka w sportowym stroju i okularach przeciwsłonecznych uderza piłkę rakietą podczas meczu.

    Alicja RosolskaLukasz SobalaNewspix.pl

    Oceniła występ Igi Świątek. “Cała Polska oczekuje od niej wyników”.

  • Dwa sety ze Świątek wystarczyły. Triumf przed mistrzynią Wimbledonu

    Dwa sety ze Świątek wystarczyły. Triumf przed mistrzynią Wimbledonu

    Tegoroczny Wimbledon pełen był niespodzianek. W końcu w finale mierzyły się Linda Noskova i Karolina Muchova, a na wcześniejszych etapach odpadły Aryna Sabalenka, Jelena Rybakina, czy Iga Świątek. Polkę z turnieju wyrzuciła Alexandra Eala. I jak wynika z ostatniego komunikatu WTA, dwa sety z Raszynianką wystarczyły, by mogła świętować triumf nad mistrzynią Wimbledonu w wyjątkowym zestawieniu.

    Iga Świątek i Alexandra EalaTim Clayton/Getty ImagesGetty Images

    Mimo słabszej formy w najczarniejszych scenariuszach raczej nie przewidywaliśmy, że Iga Świątek odpadnie z Wimbledonu już w 3. rundzie mierząc się z notowaną dużo niżej Alexandrą Ealą. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla Raszynianki, a także polskich kibiców.

    Wimbledon pełen niespodzianek. Szybkie odpadnięcie Igi Świątek

    Filipinka pokonała Świątek 7:6(9), 6:2 i już wtedy jasne było, że 25-latka zanotuje spory spadek w rankingu WTA. Iga spadła aż na 8. miejsce, a w grę wchodzi także w najbliższym czasie wypadnięcie poza TOP 10. Eala natomiast poległa już w kolejnej rundzie. Lepsza okazała się Jasmine Paolini.

    Do finału Wimbledonu dotarły dwie Czeszki – Linda Noskova i Karolina Muchova. Ostatecznie triumf przypadł w udziale młodszej z tenisistek. Jakiś czas po historycznym finale ukazał się zaskakujący komunikat WTA, którego bohaterką była pogromczyni Igi Świątek.

    WTA ogłasza ws. pogromczyni Świątek. Filipinka wyróżniona

    Wynika z niego, że dwa sety wygrane z Polką wystarczyły, aby Filipinka została wybrana “Gwiazdą cyklu” na kortach trawiastych. W głosowaniu online wyprzedziła ona mistrzynię Wimbledonu – Lindę Noskovą i finalistkę Karolinę Muchovą. A jej przewaga była wręcz kolosalna.

    Eala zgarnęła aż 89 procent głosów. 7 zyskała Noskova, a tylko 3 uzyskała jej rodaczka. Kibice w komentarzach wyrażali zaskoczenie z takiego obrotu spraw.

    Werble, prosimy… Alex Eala jest największą gwiazdą tegorocznego sezonu na trawie!

    “Co? Przecież Nosková dosłownie przed chwilą wygrała turniej wielkoszlemowy!”; “To absurd. Nosková i Muchová były najbardziej utytułowanymi zawodniczkami sezonu na kortach trawiastych. Po triumfie w Wimbledonie Nosková jest bezdyskusyjną gwiazdą tego sezonu. Eala może i ma ogromne grono fanów, ale to szalone, jak często WTA ją promuje” – było to tylko kilka z komentarzy oburzonych kibiców.

    Potwierdzają się doniesienia ws. Mai Chwalińskiej. Wieści prosto z USA

    Sezon na trawie Eala zaczęła znakomicie – od wygranej w Challengerze w Birmingham. Później jej występy nie wyglądały jednak już tak imponująco. W Londynie odpadła już w 1/8 finału, a w Berlinie poległa w półfinale z Noskovą.

    Kompletną porażką okazał się dla niej turniej Bad Homburg, z którym pożegnała się już w 1. rundzie. Pokonała ją wówczas Elise Mertens 6:3. 6:3. Nic więc dziwnego, że fani poddają pod wątpliwość wynik głosowania, zwłaszacza że wspomniana Noskova poza triumfem na Wimbledonie może pochwalić się tytułem wywalczonym w Berlinie.
    Tenisistka w białym stroju skupiona na odbiciu lecącej piłki rakietą podczas meczu na zielonym korcie.

    Alexandra EalaADRIAN DENNISAFP
    Dwie tenisistki w białych strojach ściskają sobie dłonie przy siatce po zakończonym meczu na korcie trawiastym, otoczone tłumem kibiców na trybunach.

    Alexandra EalaHenry NichollsAFP

    Casper Ruud – Juan Manuel Cerundolo. Skrót meczu.

  • Zobaczyła, co zrobiła Świątek. Bezlitosny osąd. Tego już za wiele

    Zobaczyła, co zrobiła Świątek. Bezlitosny osąd. Tego już za wiele

    Iga Świątek na tegorocznym Wimbledonie broniła tytułu, który dość niespodziewanie wywalczyła w minionym sezonie. Tym razem jednak zdołała przerbnąć tylko przed dwie pierwsze rundy, pokonując Amerykanką Talyor Townsend oraz czeszkę Karolinę Pliskową. Na trzecim etapie rywalizacji z kwitkiem odprawiła ją Filipinka Alexandra Eala, wygrywając w dwóch setach 7:6(9), 6:2.

    Nieudana londyńska kapania oznaczała dla Polki bolesny spadek w rankingu WTA, w którym od minionego poniedziałku 25-latka zajmuje dopiero – jak na swoje standardy z ubiegłych lat – ósmą pozycję.

    Świątek zwróciła się do fanów. Kilka szczerych słów. “Wszyscy wiecie”

    Kim Clijsters mówi o Idze Świątek. Oceniła jej zachowanie

    Do występu Igi Świątek na Wimbledonie odniosła się była liderka rankingu WTA w singlu i deblu – Kim Clijsters. Słynna niegdyś belgijska tenisistka zabrała głos w swoim podcaście “Love All”, odnosząc się przede wszystkim do zachowania swojej młodszej koleżanki po fachu.

    Dla mnie dało się odczuć, że ona chciała tego zbyt bardzo. To stało się obsesją. Może całkowicie się mylę, ale czułam to przez sposób, w jaki chodziła między punktami, w jaki poruszała się na korcie i w jaki szła do swojego stanowiska po meczu. Po meczu pierwszej rundy na Wimbledonie, możesz być nawet obrończynią tytułu, ale widziałam wielkie uczucie ulgi, że udało jej się przejść przez tę rundę. To pokazało, jak wielkie panuje napięcie, by wygrać i zdobyć kolejnego Wielkiego Szlema. Tak myślę i tak mi się wydaje

    I dodała: – To bardzo trudne, grając pod taką presją, którą sama na siebie nakłada. Oczywiście, są też oczekiwania ze strony świata zewnętrznego, ale myślę, że sporą część bierze na siebie sama. A wszystko dlatego, że była tak wspaniała i dominowała. Nabudowała intensywność, która przedostała się do jej systemu i jej ciała. Nigdy nie mam poczucia, że gdy gra, jest jej wygodnie i jest pewna siebie. To bardziej przypomina pchanie, wysiłek. A to nie zawsze jest najskuteczniejszy sposób, dający flow i łatwość, której było u niej więcej, gdy dominował.

    Jak sama przyznała, nie do końca wie, jak z obecną sytuacją powinna uporać się Iga Świątek. Ale i tak skierowała pod jej adresem drobną radę.

    – Myślę też, że taka jest po części jej osobowość. Niezwykle ciężko pracuje, chce grać i stawać się coraz lepsza. Ludzie często myślą, że trzeba ostro trenować i grać. Ale czasami tego może być za wiele. Trzeba pracować mądrzej. Nie wiem, jaki jest najlepszy sposób, by się z tego wydostać. Możesz porozmawiać sama ze sobą i nakładać na siebie mniejszą presję. Robić sobie przerwy, bawić się i próbować czerpać radość. Głównie chodzi o to, co dzieje się w głowie.

    Kim Clijsters zestawiła także zachowanie Igi Świątek z tym, co na korcie prezentowała tegoroczna mistrzyni Wimbledonu.

    Kiedy patrzysz na Lindę Noskovą, widzisz, że jest niezwykle intensywna od momentu, gdy zaczyna odbijać piłkę przed serwisem lub ustawia się do returnu. Jest tam intensywność i jest agresja. Ale widać u niej ogromny spokój między punktami i zmianami stron. Myślę, że Iga na ten moment tego nie ma

    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News
    Kim Clijsters

    Kim ClijstersELSA/GETTY IMAGES NORTH AMERICA/Getty Images via AFPAFP

    Iga Świątek: Przy 2-1 w tie-breaku popełniłam dwa błędy, które nie powinny się wydarzyć.

  • Wielka radość u Łukaszenki. Wszystko przez Sabalenkę, Białorusini już ogłosili

    Wielka radość u Łukaszenki. Wszystko przez Sabalenkę, Białorusini już ogłosili

    Pomimo tego, że Aryna Sabalenka niespodziewanie zakończyła rywalizację na Roland Garros już na ćwierćfinale, sensacyjnie przerywając w trzech setach z Dianą Sznajder (6:3, 5:7, 0:6), a później już na 4. rundzie zakończyła rywalizację na Wimbledonie – przegrywając z Naomi Osaką 2:6, 6:7(2:7), to Białorusinka nadal pozostała na czele światowego rankingu.

    Urodzona w Mińsku zawodniczka musi się jednak mieć na baczności, bo po piętach depcze jej Jelena Rybakina, która w najnowszym rankingu ma 8143 punkty (Sabalenka 8550). Najlepsza obecnie rakieta na świecie ma jednak sporo powodów do radości, co idealnie widać po nagraniu, jakie pojawiło się w mediach społecznościowych.

    Białorusini pochwalili się bowiem tym, jak Sabalenka została przywitana w swojej ojczyźnie po powrocie z Wimbledonu. Na płycie lotniska czekała na nią niezwykła niespodzianka.

    Pod schodami samolotu rozwinięto czerwony dywan, a tuż przed nim ustawiono kobiety i mężczyzn w tradycyjnych stojach ludowych. Kiedy tylko liderka rankingu WTA wyszła z pojazdu w towarzystwie swojego narzeczonego, rozległa się głośna muzyka i śpiewy.

    – Aryna, jesteś w domu! Samolot z pierwszą rakietą świata, jej narzeczonym Georgiosem Frangoulisem oraz pupilem Ashem wylądował w Mińsku. Ludowe pieśni i tańce, tradycyjny chleb z solą – na Arynę bardzo czekano na Białorusi – czytamy w opisie nagranie, jakie pojawiło się na Instagramie.

    Gdy tylko trenisistka zobaczyła, jakie powitanie zgotowali jej rodacy, od razu zaczęła się szeroko uśmiechać i czekać na reakcję swojego partnera. Poźniej zaczęła tańczyć do muzyki na płycie lotniska.

    Po rywalizacji na kortach trawiastych, teraz zawodnicy i zawodniczki przenosić się będą na twardą nawierzchnię, przygotowując sie do US Open, które potrwa od 23 sierpnia do 13 września. Aryna Sabalenka po raz kolejny będzie bronić w Stanach Zjednoczonych tytułu. Wygrywała US Open zarówno w 2024, jak i 2025 roku.

    Jelena Rybakina to obecnie największa rywalka Sabalenki. Trzecia w stawce Coco Gauff ma na swoim koncie prawie 2250 punktów mniej od liderki. Iga Świątek z kolei spadła aż na 8 miejsce po tym, jak zakończyła szybko rywalizację na londyńskich kortach.
    tenisistka w różowym stroju wyraża silne emocje, stoi z otwartymi ustami w geście krzyku na korcie tenisowym, w tle rozmazana postać sędziego

    Aryna SabalenkaPhoto by CLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFPAFP
    Kobieta w sportowym stroju na korcie tenisowym wykonuje gest pocałunku skierowanego do publiczności, w tle widoczny rozmyty tłum kibiców.

    Aryna SabalenkaWILLIAM WESTAFP
    Tenisistka w sportowym stroju, trzymająca rakietę, macha ręką w stronę publiczności na korcie, w tle widzowie na trybunach.

    Aryna SabalenkaWILLIAM WESTAFP

    Poważna kontuzja serbskiej siatkarki. Masa Kirov zerwała więzadło.

  • Grała dla Niemiec, reprezentuje Polskę. Tak potraktowała Rosjankę w Austrii

    Grała dla Niemiec, reprezentuje Polskę. Tak potraktowała Rosjankę w Austrii

    Turnieje WTA z głównego cyklu, nawet te rangi 250, choć bardziej 500 i 1000, a zawody ITF to dwa zupełnie inne światy. W tych ostatnich, gdy ranga jest niska, znacznie mniejsze są świadczenia organizatorów, nie mówiąc już o samych nagrodach. A zawodniczki czy zawodnicy sami chodzą po piłki. Czasem nie ma nawet sędziów liniowych.

    Aby mieć w miarę pewne miejsce w głównym cyklu, móc odpowiednio układać kalendarz startów, trzeba być jednak w TOP 100 na świecie. Przekonywała się o tym Maja Chwalińska, która jeździła na większe zawody ITF, dostawała się do WTA 125, ale już z 250-tkami pojawiały się kłopoty. A w tych o randze 1000 nie zawsze była w stanie zmieścić się w drabince kwalifikacji.

    W jej życiu wszystko zmienił jeden turniej – tegoroczny Roland Garros. Od kwalifikacji do szła do finału, wygrała dziewięć pozycji. Dziś jest w okolicach 20. pozycji na świecie, ma pewny wstęp do Toronto, Cinncinati czy Nowego Jorku. A później do Tokio, Wuhanu i każdego mniejszego turnieju, w którym będzie chciała zagrać.

    Aby dostać się do kwalifikacji Wielkiego Szlema i choćby mieć szansę na powtórzenie historii Mai, zawodniczka musi być najdalej 220. na świecie – ta granica może delikatnie się zmieniać. W Londynie o włos od tego znalazła się Martyna Kubka, w Nowym Jorku powinna już wystąpić.

    A dalej w kolejce są Gina Feistel i Weronika Falkowska, które ten tydzień świetnie zaczęły w Kitzbühel i Stambule.

    WTA 125 w Austrii. Gina Feistel kontra Julia Awdiejewa. Dwa krótkie sety, klęska faworytki

    23-letnia Feistel to córka wielokrotnej mistrzyni naszego kraju i olimpijski – Magdaleny Mróz-Feistel. Mama była 192. na świecie w singlu, 91. w deblu. Później wyjechała do Niemiec, tam urodziła się już Gina. I do 2022 roku reprezentowała Niemcy w oficjalnych zmaganiach ITF, grała z tamtejszą licencją. Aż w końcu zdecydowała się na reprezentowanie naszego kraju.

    W najlepszym momencie swojej kariery – pod koniec 2024 roku – była 296. w rankingu WTA. A później pojawiły się problemy zdrowotne, które spowolniły dobrze już zapowiadającą się karierę. Ostatnio coś jednak ruszyło, od początku roku 23-latka, reprezentująca Grunwald Poznań, przesunęła się o ponad 400 miejsc na liście, dziś znajdowała się na 321. pozycji. Był niedawno finał turnieju w Gdańsku, w zeszłym tygodniu ćwierćfinał w Hadze, ale też i cenne pojedyncze wygrane: z Jennifer Brady, Nurią Parrizas Diaz czy Marią Lourdes Carle.

    I widać też, że Gina najlepiej czuje się na kortach ziemnych.
    tenisistka w jasnożółtym stroju z niebieską czapką, trzymająca rakietę i unosząca obie ręce w geście radości, na tle rozmytej publiczności na trybunach

    Gina FeistelStach Antkowiak Reporter

    W tym tygodniu miała grać w zawodach ITF W50 w Darmstadt, pojawiła się jednak oferta występu w kwalifikacjach w Austrii. A impreza rangi WTA 125 to dla tenisistki z czwartej setki okazja ogromnego skoku, w razie odniesienia sukcesu.

    Feistel z niej skorzystała, w niedzielę pokonała Włoszkę Dilettę Cherubini 6:2, 6:2. Awansowała do głównej drabinki, tu wpadła na Rosjankę Julię Awdiejewą – tenisistkę numer 181 w rankingu, świeżo po półfinale turnieju w Aschaffenburgu (ITF W100).

    W całej swojej karierze Polka wygrała tylko dwa spotkania z wyżej klasyfikowanymi rywalkami. Tymczasem dziś od początku rozdawała karty, pomógł pierwszy gem. Awdiejewa miała w nim trzy break pointy, ale nie przełamała 23-latki. Sama zaś musiała się z tym pogodzić.

    W całym spotkaniu Rosjanka miała sześć takich okazji, nic z tego jej nie wyszło. A Polka punktowała ją bezlitośnie. 6:2 w pierwszym secie robiło wrażenie, powtórka tego w drugiej partii – jeszcze bardziej. Po 74 minutach sędzia Martine Stauder zakończyła to spotkanie.

    Feistel zagra więc o ćwierćfinał – jej rywalką będzie albo brazylijska specjalistka od mączki Laura Pigossi, stała bywalczyni turniejów WTA 125. Albo też 18-letnia Laura Samson, mistrzyni Wimbledonu juniorek w deblu z 2023 roku, kolejna wielka nadzieja czeskiego tenisa.

    W rankingu WTA “na żywo” Feistel awansowała już na 300. pozycję. Jeśli znajdzie się w najlepszej “8” turnieju, pobije swój rekord kariery.
    Tenisistka w jasnoniebieskiej spódniczce i żółtej koszulce z uniesionymi rękami oraz rakietą, wyrażająca radość po zdobyciu punktu na profesjonalnym korcie do tenisa, z widocznymi logotypami sponsorów w tle.

    Gina FeistelStach Antkowiak Reporter

    Jak będzie wyglądała forma Igi Świątek? “Czy jeszcze będzie pięknie?”

  • Sensacja w meczu Linette w WTA Ateny. Wielka wpadka turniejowej “8”

    Sensacja w meczu Linette w WTA Ateny. Wielka wpadka turniejowej “8”

    Wimbledon zakończył się w niedzielę – finałowymi pojedynkami w singlu panów oraz deblu pań. A dla zawodniczek i zawodników z Polski – kilka dni wcześniej. Nie było takiej radości jak rok temu, gdy triumfowała Iga Świątek. Było sporo rozczarowań, ale i pecha. Tak wynikającego z losowania (Linette, Fręch), jak i kontuzji (Chwalińska, Hurkacz).

    Doświadczona tenisistka z Poznania już w pierwszej rundzie trafiła na Mirrę Andriejewą – piątą rakietę świata, mistrzynię Roland Garros. I choć walczyła, choć oba sety były ciasne, to jednak przegrała.

    Po niespełna dwóch tygodniach przerwy Linette wróciła do rywalizacji w głównym cyklu WTA – w nowym turnieju rangi 250 w Atenach. Została rozstawiona z “8” i jako faworytka przystępowała do potyczki z Japonką Mai Hontamą.

    Ta też grała w Wimbledonie, ale w eliminacjach. W drugiej rundzie w Roehampton uległa Ashlyn Krueger, choć urwała seta. A Amerykanka dotarła później do drugiego tygodnia singlowych zmagań, zatrzymała ją dopiero w czwartej rundzie Marta Kostiuk.

    WTA 250 w Atenach. Pierwszy mecz Magdy Linette. Rywalką 26-letnia Japonka

    Linette dziś jest 51., Hontama w całej swojej karierze tylko dwukrotnie wygrywała mecze z wyżej notowanymi tenisistkami – Shelby Rogers i Dajaną Jastremską. Fani kobiecego tenisa mogą pamiętać ją z potyczki jesienią 2023 roku w Tokio, gdy stoczyła ponad dwugodzinne starcie z Igą Świątek. Dla Polki była to pierwsza potyczka po US Open, w którym straciła fotel liderki na rzecz Aryny Sabalenki.
    Magda Linette

    Magda LinetteFOTO OLIMPIK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    Początek spotkania był dla Poznanianki udany – owszem, dwa gemy były zacięte, kończone na przewagi, ale jednak to Linette prowadziła po nich 2:0. A później zaczęły się niespodziewane problemy. Japonka, czego można się było spodziewać, ambitnie biegała po korcie. I dokładała do tego mocne uderzenia z forhendu, starała się maskować swój słabszy bekhend. Polka z kolei nie była w stanie wykorzystywać tej słabości rywalki.

    Przyszło więc pierwsze przełamanie dla Hontamy, na dodatek do zera, a później drugie – po trzeciej szansie i zepsutym stop woleju. Niepokoiły niewymuszone błędy Magdy, która próbowała rozrzucać Japonkę z lewej strony na prawą. I nieznacznie się myliła.

    Japonka prowadziła 3:2, serwowała i… znów sytuacja się zmieniła. Magda zaczęła dominować, wygrała dwa kolejne gemy, miała trzy break pointy na 5:3. Aż trudno uwierzyć, ale po kilku minutach to Hontama wygrywała 5:4 i serwowała po seta. Wróciły niedawne grzechy w grze Polki, pojawiły się problemy związane z dostosowaniem się do podmuchów wiatru. A Hontama radziła sobie z pogodą nadspodziewanie dobrze. To ona uzyskała trzy piłki setowe – wykorzystała drugą, po niecelnym returnie Polki. Po 47 minutach gry zawodniczka z Azji wygrała 6:4.

    Druga partia znów zaczęła się tak samo – dwa pierwsze gemy dla Linette, delikatna poprawa uderzeń z bekhendu, ograniczenie ilości własnych błędów. A później wróciły te same kłopoty – duża niedokładność w kluczowych momentach. Polka dwukrotnie została przełamana, mogła prowadzić 4:1, miała w górze woleja. A zamiast tego zrobiło się 3:3.

    Te błędy i nierówna gra męczyły już zawodniczkę z Poznania do samego końca. Prowadziła 4:3 i 5:4, ale tym razem nie potrafiła przełamać już Japonki. Pojawiły się problemy w arcyważnym gemie numer 11 – stan 0:30. I gdy już wydawało się, że Magda wyjdzie z tego, miała przewagę, została przełamana. Sama chwytała się za głowę po wolejowych błędach, które popełniała pod siatką.

    Hontama wykorzystała tę sytuację – dorzuciła brakującego gema, wygrała spotkanie 6:4, 7:5. To jej pierwsze zwycięstwo w głównej drabince turnieju WTA 250 od… września 2024 roku.
    Kobieta o prostych, brązowych włosach ubrana w biały, oversize’owy żakiet z głębokim dekoltem i czarną tasiemką zawiązaną na szyi, stojąca na tle marmurowej ściany z widocznymi czarnymi napisami.

    Magda LinettePiotr FotekEast News
    Mai Hontama

    Mai HontamaAFP

    Najlepsze akcje Wimbledonu 2026 – mężczyźni.

  • A jednak, fatalna diagnoza dla Świątek. Nie ma co już dłużej tego kryć

    A jednak, fatalna diagnoza dla Świątek. Nie ma co już dłużej tego kryć

    “Uważam, że jako sportowiec bardzo szybko zabłysła i równie szybko przygasła. Nie chcę tu szukać sensacji, bo to wciąż wielka tenisistka. Zawsze startuje jako faworytka i potrafi seryjnie zdobywać tytuły wielkoszlemowe. Przeżywa jednak potężny kryzys, wręcz na granicy wypalenia” – tak o Idze Świątek w studiu Polsatu Sport powiedział Maciej Synówka, trener tenisa i ekspert.

    Od razu ocenił, w jaki sposób polska tenisistka mogła odebrać swoją porażkę w trzeciej rundzie tegorocznego Wimbledonu. Jego słowa brzmią alarmująco.

    “Potężny cios” dla Igi Świątek. Nie tak miało być

    Zdaniem Synówki odpadnięcie z Wimbledonu już w pierwszym tygodniu imprezy to dla Świątek “potężny cios”. “Życzę jej, aby potrafiła to wszystko na nowo poukładać. Myślę zresztą, że ma obok siebie świetnych fachowców” – stwierdził.

    Trzymam za nią mocno kciuki, życzę dużo odpoczynku i samych świeżych pomysłów na dalszą karierę

    Dostrzegł też “ogromną zmianę w nastawieniu Igi”. W tym kontekście odnotowuje jej słowa o konieczności “przemyślenia swojego sposobu pracy”.

    “Iga ma już po prostu dość tego, aby oceniać samą siebie tylko przez pryzmat wyników. Nie chce już ciągle za nimi gonić, a to znaczy, że szuka czegoś nowego. Bardzo się cieszę, że weszła na tę ścieżkę” – wyjaśnił.

    To nie wszystko. Trzy grosze dorzucili jeszcze Filip Gawęcki i Dawid Olejniczak.

    Świątek powinna odpocząć od kortu? “Brak radości z gry”

    Słowa “kryzys” w kontekście tego, co dzieje się obecnie z Igą Świątek, użył również Filip Gawęcki, prowadzący magazyn “Halo tu Wimbledon”. I on zasygnalizował, że szybkie pożegnanie z Londynem – zwłaszcza, że Polka przystąpiła do zawodów jako obrończyni tytułu – to niemiła niespodzianka.

    “Z punktu widzenia tego, jak zaczyna turniej obrończyni tytułu, to na pewno wynik poniżej oczekiwań, ale przede wszystkim chyba ten kryzys rzuca się w oczy, ten brak radości z gry. Tutaj największy taki znak zapytania: co dalej? Jak ma wyglądać ten sezon Igi Świątek?” – dociekał.

    W dyskusję wdał się Dawid Olejniczak, zwycięzca ATP Challenger Tour w grze pojedynczej (2008). Jego zdaniem Iga Świątek powinna rozważyć przerwę od kortu.

    “To, czy Iga spadnie na ósme, czy na dziesiąte, czy na dwudzieste miejsce, moim zdaniem, nie ma w tym momencie żadnego znaczenia. Ona musi poukładać swoje sprawy. Nie wiem, może nawet zrobić sobie przerwę” – osądził.

    Dziś tam chyba widziałem, na wakacjach była, bo zdjęcia się pojawiły

    Olejniczak twierdzi, że w przypadku Igi lepiej byłoby patrzeć długofalowo, poszukać radości z gry i poprosić o współpracę kogoś, kto sam niegdyś odnosił sportowe sukcesy.

    “Na jej miejscu, mając takie możliwości finansowe, jeśli chodzi też o status, już dawno zatrudniłbym byłą mistrzynię lub byłego mistrza dyscypliny. Kogoś, kto tę drogę, którą Iga przechodzi, zna z autopsji, jako zawodnik, który teraz jest trenerem. Tacy ludzie są na rynku, tylko trzeba umiejętnie po nich sięgnąć i chcieć po nich sięgnąć. Nie wiem, czy Iga chce” – podsumował.

    Emocje w tie-breaku. Nerwowa reakcja Igi Świątek. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • To naprawdę się stało. WTA potwierdza nad ranem ws. Świątek. Koszmar

    To naprawdę się stało. WTA potwierdza nad ranem ws. Świątek. Koszmar

    Jeszcze w niedzielę Iga Świątek mogła cieszyć się w teorii z miana trzeciej rakiety świata. W teorii, bo po triumfie Lindy Noskovej na Wimbledonie stało się jasne, że ubiegłoroczna triumfatorka z Londynu spadnie na ósmą lokatę w rankingu, co właśnie oficjalnie potwierdził portal WTA. To efekt jej porażki z Alexandrą Ealą w trzeciej rundzie tegorocznej edycji londyńskiej odsłony Wielkiego Szlema.

    Podobne obrazki oglądaliśmy po raz ostatni 26 maja 2025 roku. Wtedy także Raszynianka zajmowała ósme miejsce wśród najlepszych tenisistek świata, a potem zanotowała awans za sprawą dobrych występów na Rolandzie Garrosie i Wimbledonie, a także imprezie WTA w Bad Homburg.

    Nowy ranking WTA. Bolesny spadek Igi Świątek. Maja Chwalińska też traci pozycję

    Wobec kryzysu formy Igi Świątek nową “trójką” rankingu WTA została reprezentantka Stanów Zjednoczonych Jessica Pegula, a kolejne pozycje zajmują jej rodaczka Coco Gauff, Rosjanka Mirra Andriejewa oraz finalistki Wimbledonu – Karolina Muchova i Linda Noskova.

    Fotel liderki niezmieninie od 21 października 2024 roku pozostaje we własności Aryny Sabalenki. Jej przewaga nad Jeleną Rybakiną stopniała już jednak do zaledwie 407 punktów.

    Iga Świątek zdecydowała się na podsumowanie. “Dziękuję”. Tysiące polubień

    Nieznaczny spadek z 21. na 22. lokatę zanotowała Maja Chwalińska, którą wyprzedzić zdołała inna z czeskich tenisistek – Marie Bouzkova. Magdalena Fręch natomiast utrzymała miejsce numer 44, a Magda Linette awansowała z 59. na 51. pozycję.

    Liderką rankingu WTA Race, obejmującego wyłącznie wyniki osiągane w bieżącym sezonie, pozostaje natomiast triumfatorka Rolanda Garrosa Mirra Andriejewa, która do tej pory zgromadziła 4999 punktów. Iga Świątek (1954 punkty) zajmuje w tym zestawieniu 12. pozycję, a Maja Chwalińska (1464) jest 21.

    Jelena Ostapenko wpisana na listę gwiazd. Miejsce niedostępne dla Igi Świątek

    Ranking WTA (stan na 13 lipca 2026):

    1. (1) Aryna Sabalenka (Białoruś) 8550 pkt

    2. (2) Jelena Rybakina (Kazachstan) 8143

    3. (4) Jessica Pegula (USA) 6301

    4. (7) Coco Gauff (USA) 5649

    5. (5) Mirra Andriejewa (Rosja) 5293

    6. (9) Karolina Muchova (Czechy) 5168

    7. (12) Linda Noskova (Czechy) 5119

    8. (3) Iga Świątek (Polska) 4539

    9. (6) Amanda Anisimova (USA) 4353

    10. (8) Elina Switolina (Ukraina) 4351

    22. (21) Maja Chwalińska (Polska) 2004

    44. (44) Magdalena Fręch (Polska) 1208

    51. (59) Magda Linette (Polska) 1051

    142. (119) Katarzyna Kawa (Polska) 547

    170. (167) Linda Klimovicova (Polska) 450
    sportowczyni ubrana w jasną kurtkę i białą czapkę z daszkiem odpowiada na pytania dziennikarzy, wokół niej widoczne są mikrofony i osoby z notatnikami oraz aparatami, tło stanowi ściana z logo sponsorów

    Iga ŚwiątekPhoto by Miguel Reis / NurPhoto via AFPEast News
    Zawodniczka tenisowa zakrywająca twarz dłonią w geście rozczarowania, ubrana w żółtą koszulkę bez rękawów, w tle sędzia na korcie.

    Maja ChwalińskaZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Iga Świątek: Przy 2-1 w tie-breaku popełniłam dwa błędy, które nie powinny się wydarzyć.