• Pogromczyni Sabalenki nie bała się tego powiedzieć. Tak nazwała Białorusinkę

    Pogromczyni Sabalenki nie bała się tego powiedzieć. Tak nazwała Białorusinkę

    To jedna z największych sensacji na WTA 1000 w Pekinie! Do Jeleny Rybakiny dołączyła Aryna Sabalenka, która również błyskawicznie, po drugim meczu pożegnała się z turniejem. W niedzielny poranek polskiego czasu Białorusinka przegrała z Nikolą Bartunkovą. Po niespodziewanym triumfie Czeszka przemówiła prosto z kortu.
    Aryna Sabalenka w fioletowym stroju z rakietą podczas meczu tenisowego na korcie.

    Aryna SabalenkaYanshan ZhangGetty Images

    W sobotę Jelena Rybakina niespodziewanie uległa 118. rakiecie świata – Alinie Czarajewej – 3:6, 6:4, 6:3. Wydawało się, że będzie to największa sensacja całego turnieju WTA 1000 Pekin. Tym bardziej, że potknięcie Kazaszki – będącej pierwszą rakietą świata – mogła wykorzystać Aryna Sabalenka, odrabiając część strat w rankingu.

    Mogła, ponieważ białoruska tenisistka również wypadła z gry. Jej pogromczynią okazała się 20-letnia Nikola Bartunkova rozstawiona z “26”.

    Bartunkova ograła Sabalenkę. Potem pokazała klasę

    Jak przebiegało spotkanie Czeszki z kilkukrotną mistrzynią wielkoszlemową? “Białorusinka już na “dzień dobry” straciła swoje podanie. Po zmianie stron Bartunkova potwierdziła przewagę, wychodząc ze stanu 15-30. W kolejnych minutach Aryna polowała na odrobienie straty. W szóstym gemie zrobiło się 0-40 z perspektywy serwującej Czeszki. Mimo to Nikola przetrwała trudne rozdanie, broniąc łącznie pięć break pointów” – relacjonował Mateusz Stańczyk z Interii Sport.

    Ostatecznie to Bartunkova wygrała 6:4, 6:3, sprawiając olbrzymią niespodziankę. Tuż po zakończeniu spotkania 20-latka udzieliła wywiadu “na gorąco”, prosto z kortu. Choć pokonała drugą w rankingu Sabalenkę, to wypowiadała się o niej z olbrzymim szacunkiem.

    – Przede wszystkim skupiłam się na sobie, żeby być spokojna. Aryna jest świetna. To legenda. Jest mistrzynią Wielkiego Szlema. Jestem naprawdę szczęśliwa, że wygrałam ten mecz – przyznała Nikola Bartunkova, cytowana przez profil The Tennis Letter.

    Podczas meczu momentami klasy brakowało Białorusince, której zdarzało się rzucać rakietą z powodu frustracji. W końcu nie jest przyzwyczajona do tego, że z ważnymi turniejami żegna się już na etapie trzeciej rundy.

    Dzięki wygranej Czeszka w czwartej rundzie zagra z Sinją Kraus. Austriaczka pokonała Dajanę Jastremską 6:1, 6:4. Co ciekawe, Bartunkova to deblowa partnerka Mai Chwalińskiej. Polsko-czeski duet zmierzy się dziś z parą Caty McNally/Janice Tjen.
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaAFP
    tenisistka w różowym stroju wyraża silne emocje, stoi z otwartymi ustami w geście krzyku na korcie tenisowym, w tle rozmazana postać sędziego

    Aryna SabalenkaPhoto by CLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFPAFP
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju z zaciśniętą pięścią w geście triumfu na korcie.

    Aryna SabalenkaFILIPPO MONTEFORTEEast News

    ORLEN Wisła Płock – WKS Śląsk Wrocław. Skrót meczu.

  • Mistrzyni świata wypada ze ścieżki Świątek do finału. 6:1 i zwrot akcji

    Mistrzyni świata wypada ze ścieżki Świątek do finału. 6:1 i zwrot akcji

    W sobotę podczas turnieju WTA 1000 w Pekinie rozgrywane są mecze drugiej rundy w górnej części drabinki singla kobiet, do której należy m.in. Iga Świątek. Wiemy już, że w zmaganiach w stolicy Chin na pewno nie zobaczymy starcia Polki z Kateriną Siniakovą, czyli tenisistką, która kilka dni temu sięgnęła z Czeszkami po drużynowe mistrzostwo świata w BJK Cup. Zawodniczka naszych południowych sąsiadów, która na “dzień dobry” pokonała Magdę Linette, przegrała dziś z rozstawioną rywalką, mimo zwycięstwa 6:1 w premierowej odsłonie. Oto szczegóły wydarzeń.
    Katerina Siniakova rywalizowała o awans do trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Pekinie

    Katerina Siniakova rywalizowała o awans do trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w PekinieMartin KeepAFP

    27 września reprezentantki Czech po raz 12. w historii zostały drużynowymi mistrzyniami świata, wygrywając rozgrywki BJK Cup. W składzie złotej ekipy reprezentantek naszych południowych sąsiadów znalazła się m.in. Katerina Siniakova – 55. rakieta świata w singlowym zestawieniu, ale przede wszystkim wybitna deblistka, aktualna liderka rankingu WTA w grze podwójnej.

    Siniakova ma znakomity sezon w rywalizacji duetów, zdobyła m.in. dwa wielkoszlemowe tytuły, ale od czasu do czasu potrafi także błysnąć w singlu. Podczas tysięcznika w Pekinie również zobaczyliśmy ją w indywidualnej rywalizacji. Na “dzień dobry” zmierzyła się z Magdą Linette. 30-latka pokonała Poznaniankę 6:4, 6:3 i zameldowała się w drugiej rundzie. W sobotę poprzeczka dla Kateriny powędrowała wyżej, bowiem jej rywalką była siódma rakieta świata, rozstawiona z “6” Elina Switolina.

    WTA Pekin: Elina Switolina kontra Katerina Siniakova w drugiej rundzie

    Chociaż faworytką do awansu była Ukrainka, to początek spotkania należał do Czeszki. Istotny okazał się drugi gem, w którym turniejowa “6” nie wykorzystała piłki na 1:1. W kolejnych minutach Siniakova prezentowała bardzo solidny poziom i uciekła z wynikiem, zrobiło się aż 5:0. Podczas szóstego rozdania Switolina walczyła o to, by nie przegrać partii do zera. Obserwowaliśmy stan równowagi, ale ostatecznie Katerina nie doczekała się setbola na 6:0. Mimo to Czeszka nie miała problemu z zamknięciem premierowej odsłony przy własnym podaniu. W pewnym stylu zapewniła sobie rezultat 6:1.

    Na starcie drugiej części spotkania doszło do zwrotu akcji. Tym razem to Elina zaczęła lepiej. Po przełamaniu do zera, podwyższyła prowadzenie, broniąc po drodze dwóch break pointów. Później Switolina posiadała nawet dwie piłki z rzędu na 4:0. Wówczas Siniakova uniknęła podwójnego przełamania, ale kilka minut później Ukrainka dopięła już swego. Elina wyszła na 5:1 i serwowała po zwycięstwo w drugiej odsłonie meczu. Zrobiło się jednak niebezpiecznie dla turniejowej “6”. Stopniowo wypuszczała przewagę, a w dziesiątym gemie doszło nawet do sytuacji, że Katerina posiadała piłkę na 5:5 przy własnym podaniu. Kolejne trzy punkty wpadły jednak na konto Switoliny.

    Reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów uzyskała wynik 6:4 w drugiej partii i mogła rozpoczynać decydującą odsłonę. Od samego startu polowała na szybkie przełamanie, ale mimo czterech break pointów na 2:0, ostatecznie nastał remis. Potem było 30-0 na returnie dla Siniakovej. Na pierwsze przełamanie w tym secie trzeba było jednak zaczekać do szóstego gema. Wtedy Elina uzyskała breaka i przejęła już kontrolę nad wydarzeniami. Ostatecznie Switolina triumfowała 1:6, 6:4, 6:2, dzięki czemu zameldowała się w trzeciej rundzie. O awans do 1/8 finału powalczy z rozstawioną z “25” Marią Sakkari.

    Turniej WTA 1000 w Pekinie potrwa do 11 października. Najważniejsze informacje dotyczące zmagań można znaleźć w tenisowej zakładce na stronie Interia Sport.
    Katerina Siniakova

    Katerina SiniakovaWANG ZHAO / AFPAFP
    Tenisistka w białym stroju sportowym unosi zaciśniętą pięść i uśmiecha się, trzymając rakietę tenisową. W tle rozmyta publiczność na trybunach obserwująca wydarzenie.

    Elina SwitolinaPAUL CROCKAFP
    Tenisistka w fioletowym stroju sportowym i czapce, z rakietą trzymaną przed sobą, koncentruje się przed kolejnym podaniem.

    Iga ŚwiątekWANG ZHAO AFP

    Stefanos Tsitsipas – Valentin Vacherot. Skrót meczu.

  • Nie zagra ze Świątek o ćwierćfinał. Mistrzyni z Singapuru wyeliminowana z rozgrywek

    Nie zagra ze Świątek o ćwierćfinał. Mistrzyni z Singapuru wyeliminowana z rozgrywek

    Powoli dobiega końca rywalizacja w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Pekinie. Dziś awans do 1/16 finału wywalczyła m.in. Iga Świątek, pokonując w pewnym stylu Xinyu Gao 6:2, 6:3. Teraz przed Polką mecz z Donną Vekic. Jeśli nasza reprezentantka wygra z Chorwatką, to wiemy już, że w batalii o najlepszą “8” na pewno nie zmierzy się z mistrzynią imprezy rangi “500” w Singapurze. Leylah Fernandez zanotowała niespodziewaną porażkę. Oto co się wydarzyło w meczu rozstawionej Kanadyjki.
    Iga Świątek i Leylah Fernandez mogły na siebie trafić w potencjalnej czwartej rundzie WTA 1000 w Pekinie

    Iga Świątek i Leylah Fernandez mogły na siebie trafić w potencjalnej czwartej rundzie WTA 1000 w PekinieFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP / ELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Jeszcze w minioną niedzielę Leylah Fernandez świętowała swój sukces w turnieju WTA 500 w Singapurze. Reprezentantka Kanady sięgnęła po tytuł, pokonując m.in. Mirrę Andriejewą czy Maję Chwalińską. W meczu z Polką odrodziła się po przegraniu pierwszego seta wynikiem 1:6. Podczas decydującego starcia finalistka US Open 2021 okazała się lepsza od Talii Gibson.

    Fernandez nie miała zbyt wiele czasu na świętowanie. Niemal od razu musiała się udać do Pekinu i rozpocząć przygotowania pod kolejnej zmagania, tym razem rangi “1000”. Sprawę ułatwiał nieco wolny los w pierwszej rundzie, dostała dzięki temu kilkadziesiąt godzin więcej na aklimatyzację. Dziś przyszedł czas na pojedynek. Rywalką Leylah w batalii o miejsce w 1/16 finału rozgrywek okazała się Kamilla Rachimowa.

    WTA Pekin: Leylah Fernandez kontra Kamilla Rachimowa w drugiej rundzie

    Reprezentantka Uzbekistanu od początku sprawiała sporo problemów mistrzyni z Singapuru. Już na “dzień dobry” doszło do przełamania do zera. Po zmianie stron 76. rakieta świata wróciła ze stanu 0-30 i objęła prowadzenie 2:0. W kolejnych minutach Rachimowa kontrolowała sytuację na korcie. W piątym gemie uzyskała przewagę podwójnego breaka. Kamilla utrzymała ją do końca partii, zwyciężając w niej aż 6:2.

    Na starcie drugiej części spotkania Fernandez znalazła skuteczną odpowiedź. Po tym, jak obroniła break pointa w trzecim gemie, zrobiło się 3:0 dla Kanadyjki. Reprezentantka Uzbekistanu zaciekle walczyła o zniwelowanie strat. Nie powiodła się ta sztuka w piątym rozdaniu, mimo dwóch break pointów, ale dopięła swego kilka minut później. Po ósmym gemie nastał rezultat 4:4. Gra o zwycięstwo w secie zaczęła się od nowa, ale nie potrwało to zbyt długo. Kolejne dwa “oczka” wpadły na konto turniejowej “23”.

    Wydawało się, że Fernandez powoli odzyskuje już kontrolę nad wydarzeniami po wygraniu partii wynikiem 6:4. Dobrze zainaugurowała trzecią odsłonę, pewnie utrzymywała własne podania. Były nawet break pointy na 3:1 dla Kanadyjki. Nie udało się jednak wykorzystać żadnego z nich. Po chwili Leylah zafundowała sobie kłopoty przy własnym serwisie. Mimo prowadzenia 40-15, dała się przełamać.

    Od tej pory inicjatywa przeszła już na dobre w ręce Rachimowej. Reprezentantka Uzbeskistanu potwierdziła przewagę, a spotkanie zakończyła już w dziewiątym gemie. Fernandez posiadała jeszcze dwie piłki na czwarte “oczko”, ale ostatecznie Kamilla zwyciężyła 6:2, 4:6, 6:3. W trzeciej rundzie 76. rakieta świata zmierzy się z rozstawioną z “10” Ivą Jovic. Triumfatorka tego pojedynku zagra o ćwierćfinał z Igą Świątek albo Donną Vekic.

    Turniej WTA 1000 w Pekinie potrwa do 11 października. Najważniejsze informacje dotyczące zmagań można znaleźć w tenisowej zakładce na stronie Interia Sport.
    Tenisistka w bordowym stroju zaciśniętą pięścią i otwartymi ustami, wyrażająca silne emocje podczas meczu na korcie.

    Leylah FernandezMert Alper Dervis / AnadoluAFP
    zawodniczka tenisowa w sportowym stroju wiwatuje z zaciśniętą pięścią, trzymając rakietę na korcie tenisowym

    Kamilla RachimowaElsaAFP
    Tenisistka w fioletowej czapce i koszulce wykonuje forehand, skupiając wzrok na nadlatującej piłce.

    Iga Świątek rywalizowała z Xinyu Gao o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w PekinieCALEB BOWLINAFP

    Hubert Hurkacz – Arthur Gea. Skrót meczu

  • Kiedyś zbeształ ją przy wszystkich, a teraz to. Sceny po meczu pogromczyni Chwalińskiej

    Kiedyś zbeształ ją przy wszystkich, a teraz to. Sceny po meczu pogromczyni Chwalińskiej

    Przez cały turniej WTA 500 Singapur Leylah Fernandez straciła tylko jednego seta – w półfinale, przeciwko Mai Chwalińskiej. W niedzielę Kanadyjka pokonała Talia Gibson i zgarnęła szósty tytuł w karierze. Tuż po zakończeniu spotkania pogromczyni Polki podbiegła do swojego ojca, o którym w mediach niejednokrotnie bywało głośno. I to z niezbyt przyjemnych powodów.
    Leylah Fernandez w różowym stroju na korcie; obok Jorge Fernandez i widzowie na trybunach.

    Leylah Fernandez, Jorge FernandezROSLAN RAHMAN / AFP / zrzut ekranu x.com/HolaManuelPablo/status/2104272872109945064AFP

    Walka o finał WTA 500 Singapur pomiędzy Mają Cwhalińską a Leylah Fernandez była niezwykle zacięta. W pierwszym secie reprezentantka Polski gładko triumfowała 6:1. Wydawało się, że po takiej partii Kanadyjka może się nie podnieść. Finalistka tegorocznej edycji Rolanda Garrosa momentami wchodziła na poziom, który prezentowała w Paryżu.

    Po krótkiej przerwie Fernandez udowodniła jednak, że nie bez powodu kilka lat temu oglądaliśmy ją w finale US Open. Wygrała dwa kolejne sety, dzięki czemu po ponad dwóch godzinach gry pokonała Chwalińską 1:6, 6:4, 6:2 i awansowała do upragnionego meczu o tytuł.

    Leylah Fernandez pobiegła do ojca. O ich relacji było głośno

    W nim czekała na nią niżej notowana Talia Gibson. Po pierwszej wyrównanej partii (7:5) w drugiej odsłonie gra Australijki kompletnie się posypała (6:0). W ten sposób pogromczyni Polki sięgnęła po puchar w Singapurze.

    – Chcę po prostu podziękować wszystkim kibicom, którzy przyjechali tu, do Singapuru, żeby mnie dopingować! I oczywiście kibicom… dopingującym mnie z domu! To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Cieszę się, że mogę podzielić się tym trofeum z wami wszystkimi – opowiadała świeżo upieczona mistrzyni.

    W mediach społecznościowych krąży nagranie, na którym widać, jak przeszczęśliwa Kanadyjka biegnie w stronę swojego ojca Jorge Fernandeza, aby wspólnie z nim świętować triumf. Przypomnijmy, że to jednocześnie jej trener.

    “Sposób, w jaki Leylah Fernandez podbiega do swojego ojca, Jorge Fernandeza, po zdobyciu tytułu w Singapurze, jest po prostu niesamowity. Łączy ich naprawdę wyjątkowa więź. No i ten mały uścisk dłoni, którym się na koniec wymieniają” – napisał Jacob Pacheco na X.

    W tym konkretnym momencie relacja tenisistki z ojcem faktycznie wygląda na zdrową i szczęśliwą, jednak nie zawsze – albo nawet bardzo rzadko – oglądaliśmy tego typu obrazki. Jorge Fernande jest znany z bardzo ekspresyjnego, surowego sposobu bycia i trenowania. Wyznaje zasadę żelaznej dyscypliny. Bywa niezbyt empatyczny, o czym jego córka mogła przekonać się choćby w tym roku podczas turnieju w Strasbourgu przed Roladem Garrosem.

    Kanadyjka przegrała 4:6, 4:6 ze swoją rodaczką Viktorią Mboko. W trakcie meczu jej ojciec grzmiał przy wszystkich: – Jesteś wystraszona i nie chcesz tego przyznać. Kiedy się obudzisz? Cały czas grasz na aut, w siatkę… Nie słuchasz mnie. Ty chcesz grać w tenisa czy nie?

    Jego ówczesne słowa wywołały olbrzymie oburzenie. Dlatego teraz, kiedy w mediach społecznościowych krąży wspomniane sielskie nagranie, niektórzy internauci przypominają, jaką twarz na co dzień pokazywał trener i rodzic zawodniczki.

    “Naprawdę? Ojciec Leylah jest agresywny, komentatorzy tenisowi zwracali uwagę na jego zachowanie. Myślę, że ten ojciec hamuje Leylah przed osiągnięciem pełnego potencjału. Nakłada na nią za dużą presję”, “Szczególna więź? W tym roku wcześniej traktował ją jak śmiecia” – czytamy.
    Leylah Fernandez w meczu z Coco Gauff

    Leylah Fernandez w meczu z Coco GauffPAUL CROCKAFP
    Tenisistka w bordowym stroju zaciśniętą pięścią i otwartymi ustami, wyrażająca silne emocje podczas meczu na korcie.

    Leylah FernandezMert Alper Dervis / AnadoluAFP
    Kobieta w sportowym stroju na korcie tenisowym z uniesionym palcem wskazującym, wyrażającą koncentrację i determinację.

    Maja ChwalińskaCHRISTOPHE ENAEast News

  • Gauff na drodze Świątek, Chwalińska u Sabalenki. Oto losowanie WTA Pekin

    Gauff na drodze Świątek, Chwalińska u Sabalenki. Oto losowanie WTA Pekin

    Już dzisiaj rozpoczęły się kwalifikacje do turnieju WTA 1000 w Pekinie, w których bierze udział Katarzyna Kawa, a w środę rozpoczną się główne zmagania. Zobaczymy w nich m.in. Igę Świątek, mistrzynię tych rozgrywek sprzed trzech lat. Nasza reprezentantka od kilku dni przebywa w Chinach, aklimatyzuje się do warunków. W poniedziałkowy poranek czasu polskiego poznaliśmy drabinkę. Z kim zagrają Raszynianka, Maja Chwalińska, Magdalena Fręch oraz Magda Linette? Oto szczegóły.
    Iga Świątek i pozostałe nasze reprezentantki poznały rywalki w turnieju WTA 1000 w Pekinie

    Iga Świątek i pozostałe nasze reprezentantki poznały rywalki w turnieju WTA 1000 w PekinieJulian FinneyAFP

    Odkąd Iga Świątek odpadła z US Open, nasza reprezentantka zrobiła sobie dłuższą przerwę. Nie zdecydowała się na start w turnieju WTA 500 w Singapurze, jak choćby Maja Chwalińska. Raszynianka obrała nieco inną ścieżkę. Postanowiła poświęcić jeszcze trochę czasu na treningi m.in. w Barcelonie, pod czujnym okiem Francisco Roiga. Spotkała się tam też z Aleksandrą Mirosław, która zakończyła już swoją sportową karierę.

    Kolejnym startem Igi będą rozgrywki rangi “1000” w Pekinie. Stąd 25-latka ma dobre wspomnienia, bowiem wygrywała te zmagania w swoim debiucie przed trzema laty. Świątek już od kilku dni przebywa w Chinach. Oprócz sesji treningowych na korcie, bierze także udział w różnych aktywnościach. Wczoraj pochwaliła się w mediach społecznościowych, jak razem z Felixem Auger-Aliassime są ubrani w tradycyjne lokalne stroje.

    W głównej drabince turnieju w Pekinie zobaczymy co najmniej cztery Polki. Iga Świątek i Maja Chwalińska, z racji rozstawienia, mają wolny los w pierwszej rundzie, więc rozpoczną udział w rozgrywkach od drugiej fazy. Z kolei Magdalena Fręch oraz Magda Linette powalczą od 1/64 finału. W teorii możemy mieć aż pięć naszych reprezentantek w singlu – pod warunkiem, że Katarzyna Kawa przejdzie eliminacje. Na starcie zabraknie kilku gwiazd, m.in. Jessiki Peguli czy zdobywczyni tytułu sprzed roku – Amandy Anisimovej.

    WTA Pekin: Oto wyniki losowania

    O poranku poznaliśmy drabinkę zmagań w Pekinie. Rozstawiona z “8” Iga Świątek rozpocznie turniej od starcia z Xinyu Gao albo Panną Udvardy. Jeśli nasza reprezentantka przejdzie dalej, wówczas może trafić na Donnę Vekic, Alycię Parks albo Lin Zhu. Potencjalna czwarta runda to pojedynek z Ivą Jovic bądź Leylah Fernandez – pogromczynią Mai Chwalińskiej z Singapuru. Raszynianka znalazła się w tej samej ćwiartce, co Coco Gauff. Polka trafiła do górnej części drabinki, gdzie są m.in. Jelena Rybakina czy Elina Switolina.

    Z kolei finalistka Roland Garros 2026 zagra na “dzień dobry” z Caty McNally albo Dajaną Jastremską. Jeśli Chwalińska dotrze do 1/8 finału, tam może się zmierzyć z… Aryną Sabalenką. Jeszcze wcześniej Białorusinkę na swoim kursie posiada Magdalena Fręch. Zawodniczka klubu KS Górnik Bytom może trafić na tenisistkę z Mińska już w trzeciej fazie turnieju. Fręch zainauguruje zmagania od potyczki z Petrą Marcinko. Najciężej wylosowała Magda Linette. W pierwszej rundzie zagra z Kateriną Siniakovą, a na triumfatorkę czeka już Elina Switolina.

    Rywalki Polek w 1. rundzie WTA Pekin

    Magdalena Fręch – Petra Marcinko

    Magda Linette – Katerina Siniakova

    Potencjalne rywalki Polek w 2. rundzie WTA Pekin

    Iga Świątek – Xinyu Gao/Panna Udvardy

    Maja Chwalińska – Caty McNally/Dajana Jastremska

    Magdalena Fręch/Petra Marcinko – Nikola Bartunkova

    Magda Linette/Katerina Siniakova – Elina Switolina

    Główne zmagania w ramach turnieju WTA 1000 w Pekinie rozpoczną się 30 września i potrwają aż do 11 października. Najważniejsze informacje dotyczące chińskich rozgrywek można znaleźć w tenisowej zakładce na stronie Interia Sport.
    Tenisistka w jasnoniebieskim stroju i czapce z daszkiem unosi zaciśniętą pięść w geście triumfu na tle niebieskiego kortu.

    Iga ŚwiątekRex Features/East News ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Zawodniczka tenisowa w jasnozielonej koszulce trzymająca rakietę, skupiona podczas meczu.

    Maja ChwalińskaEmma Da SilvaEast News
    Uśmiechnięta kobieta w sportowym stroju i czapce z daszkiem, stojąca na korcie tenisowym.

    Magdalena FręchEmilee Chinn/Getty AFPEast News

  • 3 miesiące i zmiana. Pełna zgoda Świątek. Roig ujawnia, co się stało

    3 miesiące i zmiana. Pełna zgoda Świątek. Roig ujawnia, co się stało

    Współpraca Igi Świątek z Francisco Roigiem trwała już trzy miesiące, gdy hiszpański szkoleniowiec w końcu postanowił na dobre wprowadzić zmiany w jej tenisowym warsztacie. Była liderka rankingu WTA wyraziła na to pełną zgodę, czego efektem był jej późniejszy triumf w Toronto. Co działo się za kulisami ciężkiej pracy Igi Świątek? O tym jej trener opowiedział w najnowszej rozmowie z Radiem ZET, mówiąc o obszarach, które wymagały jego interwencji.
    Iga Świątek i trener Francisco Roig w sportowych koszulkach i czapkach rozmawiają na korcie.

    Na zdjęciu Iga Świątek i jej trener Francisco RoigJULIAN FINNEY / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFP AFP

    6:2, 6:3 – takim wynikiem zakończyła się finałowa batalia Igi Świątek z Jeleną Rybakiną, zapewniająca naszej tenisistce triumf w turnieju WTA 1000 w Toronto. Ten wyczyn robi jeszcze większe wrażenie teraz, z perspektywy czasu, gdy reprezentantka Kazachstanu podbiła korty US Open, pnąc się przy tym na szczyt światowego rankingu.

    Iga Świątek stawia wszystko na jedną kartę. “Ona to sobie dobrze policzyła”

    By jednak móc znów zaznać smak zwycięstwa, konieczne w przypadku Igi Świątek było tenisowe przeobrażenie, o które zadbał Francisco Roig, zatrudniony właśnie w tym celu.

    By podjąć się przyjętej misji, wyczekał jednak na odpowiedni moment, a ten nadszedł po Wimbledonie, o czym teraz hiszpański szkoleniowiec opowiedział w wywiadzie dla Radia Zet.

    – Pracowaliśmy wtedy razem od trzech miesięcy. Od początku nie mogłem wprowadzić zbyt wielu zmian, ponieważ zaczęliśmy współpracę w trudnym dla niej okresie. Jej pewność siebie nie była wtedy na wysokim poziomie. Powiedziałem jej, że kiedy zaczynaliśmy najważniejszą dla niej część sezonu na kortach ziemnych, nie było czasu na wprowadzanie zmian w jej grze. Po Wimbledonie to był odpowiedni moment, chciałem powiedzieć Idze, co naprawdę uważam i jakie są moje spostrzeżenia. Zapytałem: “Jeśli naprawdę chcesz to zrobić, myślę, że mogę ci pomóc, ale musisz być otwarta na zmiany”. I była na to całkowicie gotowa. Przenieśliśmy się do Barcelony. Odbyliśmy piętnaście bardzo solidnych treningów, każdy po niespełna dwie godziny. Dla mnie to wystarczająco dużo czasu – ujawnił Franciso Roig.

    Iga Świątek zmieniona na korcie. Francisco Roig ujawnia szczegóły

    A co dokładnie Iga Świątek miała zaimplementować do swojej gry, by – wedle wizji Hiszpana – odnieść sukces?

    Przede wszystkim chciałem zmienić sposób, w jaki Iga gra. Nie wszystko musi dziać się tak szybko. Musimy grać w tenisa, a nie w ping-ponga na zasadzie: bach, bach, bach. Iga słynie ze świetnej pracy nóg. Ma bardzo dobre uderzenia

    I dodał: – Chciałem, żeby częściej wykorzystywała swój forhend, odchodząc od bekhendu. W bekhendzie chciałem, żeby nadawała mu więcej rotacji i miała więcej czasu pomiędzy jednym uderzeniem a kolejnym. Bo jeśli grasz go bardzo szybko, wszystko zaczyna dziać się również dużo szybciej. To może powodować większy stres i niekoniecznie działać w meczu.

    Rosyjska mistrzyni dołączyła do Igi Świątek. Też zobaczymy ją w Seulu

    Jak przyznał Francisco Roig, sporo napraw wymagał także drugi serwis Igi Świątek, po którym doświadczone rywalki często zyskiwały przewagę. A najważniejsze było unikanie błędów, które trzeba było wyeliminować w jak największym stopniu, zastępując je nieustannym nękaniem swoich rywalek.

    58-letni szkoleniowiec przyznał jednak, że brak troski o kontynuację rozpoczętego procesu może skutkować powrotem do złych nawyków. A tego nie chciałby ani on sam, ani Iga Świątek. Czy nasza była liderka rankingu WTA pozostanie na obranej przez siebie ścieżce, która zawiodła ją do zwyżki formy? O tym przekonamy się już na przełomie września i października podczas “tysięcznika” w Pekinie.
    tenisistka w czapce z daszkiem trzymająca biały ręcznik, ubrana w sportową odzież, stoi na tle rozświetlonej niebieskimi światłami widowni

    Iga ŚwiątekIMAGO/Eibner-Pressefoto/MemmlerEast News
    Dwie osoby w sportowych strojach na tle tenisowego kortu; jedna z nich trzyma kilka piłek tenisowych, obie noszą jasne czapki z daszkiem.

    Na zdjęciu Iga Świątek oraz trener Francisco RoigFOTO OLIMPIK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    Alexander Zverev – Terence Atmane. Skrót meczu.

  • Mistrzyni US Open 2026 wyszła tuż przed Fręch. Potem koncert Polki, 6:1 na starcie

    Mistrzyni US Open 2026 wyszła tuż przed Fręch. Potem koncert Polki, 6:1 na starcie

    W nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego Magdalena Fręch zainaugurowała swój udział w turnieju WTA 500 w Guadalajarze, gdzie dwa lata temu osiągnęła największy sukces w dotychczasowej karierze. Nasza reprezentantka wyszła na kort tuż po spotkaniu z udziałem mistrzyni US Open 2026 w grze podwójnej – Taylor Townsend. Zawodniczka z Łodzi pokonała Nao Hibino 6:1, 6:4 i zameldowała się w drugiej rundzie. Wiemy już, z kim powalczy o ćwierćfinał singla. Oto szczegóły wydarzeń z Meksyku.
    Magdalena Fręch rywalizowała z Nao Hibino o awans do drugiej rundy WTA 500 w Guadalajarze

    Magdalena Fręch rywalizowała z Nao Hibino o awans do drugiej rundy WTA 500 w GuadalajarzeFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP / AFPAFP

    Magdalena Fręch wróciła do miejsca, które dwa lata temu okazało się dla niej szczególne. To właśnie w Guadalajarze nasza reprezentantka sięgnęła po swój jedyny jak dotąd singlowy tytuł w głównym cyklu rozgrywek. Na dodatek od razu WTA 500, bo właśnie taką rangę posiada turniej w tej lokalizacji od sezonu 2024. Zawodniczka pochodząca z Łodzi uwielbia grać w Meksyku. W tym roku również osiągnęła sukces na terenie kraju położonego w Ameryce Północnej, docierając do finału “500”, tyle że w Meridzie.

    Teraz Polka chciała się pokusić o kolejny dobry występ w Guadalajarze. 28-latka została rozstawiona z “7”. W pierwszej rundzie trafiła na kwalifikantkę – Nao Hibino. Japonka plasuje się obecnie na 199. miejscu w rankingu, zatem o 142 lokaty niżej od Fręch. Spotkanie Magdaleny wyznaczono jako trzecie w kolejności od godz. 20:00 czasu polskiego, tuż po starciu Tatjany Marii z Taylor Townsend – mistrzynią US Open 2026 w deblu. W rzeczywistości nasza reprezentantka oraz Azjatka przystąpiły do rywalizacji dopiero po godz. 1:30.

    WTA Guadalajara: Magdalena Fręch kontra Nao Hibino w pierwszej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Fręch. Nasza reprezentantka pewnie otworzyła spotkanie. Po zmianie stron Hibino posiadała okazję na wyrównanie, ale nie zdołała jej wykorzystać. Później pojawiały się break pointy dla Magdaleny. Przy czwartym Nao zanotowała podwójny błąd serwisowy i przełamanie stało się faktem. Chwilę później zrobiło się już 3:0 z perspektywy Polki. W czwartym gemie zawodniczka z Azji zdobyła premierowe “oczko”, ale na więcej turniejowa “7” już nie pozwoliła. W trakcie szóstego rozdania tenisistka klubu KS Górnik Bytom dorzuciła jeszcze jednego breaka. Na koniec seta ponownie w łatwym stylu utrzymała podanie i zapewniła sobie wynik 6:1.

    Druga część rywalizacji dostarczyła już więcej emocji. Pierwszy gem nie wskazywał na to, by cokolwiek miało się zmienić, bowiem Fręch na “dzień dobry” zgarnęła przełamanie. Po zmianie stron Hibino odrobiła jednak stratę breaka i w następnych minutach zrobiło się ciekawiej. Panie zaczęły pilnować swoich rozdań. Taka sytuacja potrwała aż do stanu 4:4. W dziewiątym gemie nadszedł istotny moment. Za czwartą okazją Magdalena zdobyła “oczko” na returnie. Pracowała konsekwentnie w defensywie, przerzucając piłki na drugą stronę i doczekała się błędu ze strony przeciwniczki.

    Przy rezultacie 5:4 nasza reprezentantka serwowała po awans do drugiej rundy. Nao walczyła dzielnie do końca, posiadała nawet break pointa na wyrównanie. Miała nawet przewagę sytuacyjną w wymianie, ale szybko ją straciła i została skontrowana przez turniejową “7”. Później Fręch dorzuciła jeszcze dwa punkty z rzędu po nieudanych returnach Japonki. Dzięki temu Polka zapisała zwycięstwo 6:1, 6:4 po 81 minutach gry. Rywalką naszej reprezentantki w meczu o ćwierćfinał będzie Caroline Dolehide, która pokonała Renatę Zarazuę 6:1, 3:6, 6:3. Spotkanie o miejsce w najlepszej “8” zostanie rozegrane w środę czasu lokalnego.
    Młoda kobieta w sportowym stroju z rakietą tenisową, uśmiechnięta i świętująca sukces podczas meczu tenisowego na tle fioletowej ściany.

    Magdalena FręchARTUR WIDAK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Nao Hibino

    Nao HibinoAFP
    Caroline Dolehide

    Caroline DolehideAFP

    ME siatkarzy. Estonia – Belgia. Skrót meczu.

  • Trwał mecz Polki, wtedy doszło do pogromu. 59 minut i koniec marzeń o awansie

    Trwał mecz Polki, wtedy doszło do pogromu. 59 minut i koniec marzeń o awansie

    Magdalena Fręch w nocy z poniedziałek na wtorek czasu polskiego zagrała mecz pierwszej rundy w Guadalajarze, polska tenisistka zmierzyła się z Nao Hibino. Równolegle, na innym korcie, wystąpiła jedna z potencjalnych rywalek naszej zawodniczki w ćwierćfinale zmagań. W tym spotkaniu doszło do pogromu, kwalifikantka została ograna 1:6, 1:6 i po 59 minutach mogła pożegnać się z marzeniami o awansie.
    Zeynep Sonmez w fioletowym stroju zaciska pięść i krzyczy po wygraniu punktu podczas meczu tenisowego.

    Zeynep SonmezCHARLY TRIBALLEAU AFP

    Ledwo emocje związane z wielkoszlemowym US Open zdążyły opaść, w Guadalajarze rozpoczął się mniej prestiżowy turniej WTA 500. Doskonale na meksykańskich kortach czuje się Magdalena Fręch, która przed dwoma laty wywalczyła tam tytuł. Teraz Polka ponownie znalazła się na liście zgłoszonych, w nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego zagrała mecz pierwszej rundy. Rozstawiona z “7” zawodniczka pewnie ograła kwalifikantkę Nao Hibino, oddała Japonce tylko pięć gemów.

    W tej samej części drabinki co Fręch i Hibino znalazły się też dwie inne kwalifikantki, Caroline Dolehide pokonała Renatę Zarazuę i to ona będzie rywalką Polki w 1/8 finału. Potencjalną przeciwniczkę naszej reprezentantki w ćwierćfinale wyłoniło z kolei starcie Zeynep Sonmez z kwalfiikantką Iryny Szymanowicz. Ten mecz rozegrano niemal równolegle do spotkania Fręch, Polka wybiegła na kort w czasie, gdy Turczynka i Białorusinka kończyły pierwszego seta.

    WTA 500 Guadalajara. Deklasacja w meczu Sonmez – Szymanowicz

    Mecz 58. rakiety świata z dużo niżej notowaną Szymanowicz (197. w zestawieniu) rozpoczął się od serwisu Białorusinki, która dobrze zainaugurowała gem otwarcia, wygrała dwie pierwsze akcje, ale po chwili i tak została przełamana. Sonmez dwa kolejne gemy wygrała do zera, szybko zaczęła budować przewagę.

    Białorusinka “obudziła się” przy stanie 1:4, wtedy obroniła podanie. A następnie wypracowała break pointa, zaczęła wywierać presję na rywalce. Nie wykorzystała jednak okazji, kilka minut później Sonmez mogła cieszyć się ze zwycięstwa 6:1.

    W drugiej partii początkowo obie zawodniczki skrupulatnie pilnowały podania, aż do stanu 2:1 dla Sonmez, która przełamała wówczas rywalkę. Mało brakowało, a po chwili doszłoby do przełamania powrotnego, jednak Szymanowicz nie wykorzystała czterech break pointów. To był kluczowy moment, bo Turczynka w dwóch kolejnych gemach nie oddała nawet punktu i po 59 minutach przypieczętowała efektowne zwycięstwo 6:1, 6:1. Teraz 58. tenisistka światowego rankingu zmierzy się z broniącą tytułu Ivą Jovic, triumfatorka tego spotkania będzie potencjalną rywalką Magdaleny Fręch w ćwierćfinale.

    Lorenzo Sonego – Frances Tiafoe. Skrót meczu.

  • 5:0 w 3. secie nie wystarczyło. Mistrzyni z USA za burtą. Oto ew. rywalka Świątekp

    5:0 w 3. secie nie wystarczyło. Mistrzyni z USA za burtą. Oto ew. rywalka Świątekp

    Sobotni mecz trzeciej rundy pomiędzy Igą Świątek a Marie Bouzkovą zaplanowano jako drugi w kolejności od godz. 17:00 czasu polskiego na korcie Grandstand. Zanim do rywalizacji przystąpiły Polka oraz Czeszka, wyłoniono dla nich na tym obiekcie potencjalną przeciwniczkę w 1/8 finału wielkoszlemowej imprezy w Nowym Jorku. Wiemy już, że nie będzie nią mistrzyni Australian Open 2025 – Madison Keys. Amerykanka odpadła, mimo prowadzenia 5:0 w 3. secie. Oto co się wydarzyło w USA.
    Qinwen Zheng rywalizowała o awans do czwartej rundy US Open 2026

    Qinwen Zheng rywalizowała o awans do czwartej rundy US Open 2026LI RUIAFP

    Iga Świątek przebrnęła przez pierwsze dwie rundy US Open bez straty seta. Najpierw pokonała Xiyu Wang, a później Nadię Podoroską. Droga Polka do ćwierćfinału wielkoszlemowej imprezy prezentowała się następująco: w trzeciej fazie czekała ją potyczka z Marie Bouzkovą, a w przypadku zwycięstwa, miałaby się zmierzyć z triumfatorką starcia Madison Keys – Qinwen Zheng.

    Oba pojedynki ulokowano na początku sobotniej rywalizacji na korcie Grandstand. Najpierw, bo o godz. 17:00 czasu polskiego, na trzeciej co do ważności arenie nowojorskiego kompleksu zaprezentowały się Amerykanka oraz Chinka. Gdy obie zmierzyły się ze sobą w 1/16 finału tegorocznego turnieju WTA 1000 w Miami, mistrzyni olimpijska pokonała triumfatorkę Australian Open 2025 4:6, 6:2, 6:4. Teraz reprezentantka gospodarzy chciała pokusić się o rewanż na 23-latce.

    US Open: Madison Keys kontra Qinwen Zheng w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Keys. Pierwsze minuty ułożyły się po myśli serwujących. Od czwartego gema zaszła zmiana. Wówczas Zheng pogubiła się przy swoim podaniu. Popełniła aż dwa podwójne błędy serwisowe, z czego jeden przy break poincie. Madison doskonale wykorzystała ten moment i zaczęła uciekać rywalce. Z kolei Qinwen kompletnie się rozregulowała i nie potrafiła już znaleźć odpowiedzi w premierowej odsłonie. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 6:1 na korzyść Amerykanki po zaledwie 23 minutach gry.

    Druga odsłona wyglądała już inaczej. Od początku zdecydowanie bardziej “pachniało” przełamaniem na korzyść Zheng niż Keys. Premierowy break point pojawił się już w drugim gemie, kolejny w szóstym. Ostatecznie do “oczka” na returnie dla Qinwen doszło podczas ósmego rozdania. Wówczas presja udzieliła się Madison. Przy break poincie popełniła pierwszy podwójny błąd serwisowy w meczu. Na tablicy wyników pojawił się wynik 5:3 i Chinka podawała po doprowadzenie do trzeciej partii. Mimo prowadzenia 30-15, nie domknęła seta. Dała się przełamać, a po zmianie stron Amerykanka wyrównała na 5:5.

    Ostatecznie o losach drugiej odsłony decydował dopiero tie-break. Pierwsze mini przełamanie pojawiło się przy stanie 3-2 dla Zheng. Wówczas Keys wykonała nieskutecznego dropszota i Chinka uzyskała dwa “oczka” przewagi. Później Qinwen kontrolowała sytuację i już przy wyniku 6-3 posiadała setbole. Na koniec zgarnęła jeszcze jednego mini breaka, dzięki czemu triumfowała w tej partii 7:6(3).

    Mimo udanego finiszu drugiej części spotkania, mistrzyni olimpijska nie poszła za ciosem. Szybko wytraciła swoje momentum na początku decydującej odsłony. Szczególnie bolesny okazał się czwarty gem, kiedy to nie wykorzystała prowadzenia 40-0. Ostatecznie dała się znów przełamać i zrobiło się już 4:0 dla Keys. Przy stanie 5:1 Madison serwowała, by zamknąć spotkanie. Chociaż posiadała meczbola, pojedynek trwał dalej.

    Po zmianie stron Qinwen utrzymała swoje podanie po walce na przewagi i zrobiło się jeszcze ciekawiej. Momentum przeszło na stronię Chinki. Madison zupełnie się pogubiła, siedziała jej z tyłu głowy niewykorzystana okazja. Doszło do kolejnego przełamania. Zheng wyrównała na 5:5 i gra o zwycięstwo zaczęła się od nowa. W jedenastym gemie mistrzyni olimpijska dorzuciła szóste “oczko” z rzędu, mimo że było już 30-0 dla Keys. Nagle Qinwen serwowała po awans. Wróciła ze stanu 15-30 i zapisała zwycięstwo 1:6, 7:6(3), 7:5. Zatem to Chinka czeka na triumfatorkę starcia Iga Świątek – Marie Bouzkova.

    Wielkoszlemowe zmagania w Nowym Jorku potrwają do 13 września. Najważniejsze informacje na temat US Open można znaleźć w specjalnej zakładce na stronie Interii.
    Qinwen Zheng

    Qinwen ZhengNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Zawodniczka tenisa ziemnego w sportowym stroju stoi na korcie podczas meczu, w tle widoczna publiczność oraz fragment baneru reklamowego na niebieskiej ścianie.

    Madison KeysMinas PanagiotakisAFP
    Tenisistka w ciemnej czapce i sportowej koszulce wykonuje energiczny gest zaciśniętą pięścią, wyrażając determinację podczas meczu.

    Iga ŚwiątekJULIAN FINNEY / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Melissa Vargas – najlepsze akcje w meczu Niemcy – Turcja.

  • Krecz i koniec kariery. Finałowa rywalka Chwalińskiej ogłasza w trakcie US Open

    Krecz i koniec kariery. Finałowa rywalka Chwalińskiej ogłasza w trakcie US Open

    Finał z Mirrą Andriejewą w tegorocznym Roland Garros był bez wątpienia najważniejszym meczem w dotychczasowej karierze Mai Chwalińskiej. Walczyła wtedy o pierwszy wielkoszlemowy tytuł, a także premierowe trofeum w głównym cyklu kobiecych rozgrywek. Wcześniej sięgała jednak po skalpy w imprezach rangi WTA 125, czyli w tzw. Challengerach. Okazało się, że podczas trwania US Open, karierę zakończyła tenisistka, którą nasza reprezentantka pokonała w drodze po pierwszy singlowy tytuł na tym poziomie.
    Maja Chwalińska i Ylena In-Albon rywalizowały ze sobą w finale WTA 125 we Florianopolis w 2024 roku

    Maja Chwalińska i Ylena In-Albon rywalizowały ze sobą w finale WTA 125 we Florianopolis w 2024 rokuFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP / RvS.Media/Robert Hradil/Getty ImagesAFP

    Grudzień to taki czas w zawodowym tenisie, kiedy osoby ze ścisłej czołówki rankingu odpoczywają i szykują się do początku nowego sezonu. Mimo to odbywają się wtedy turnieje niższej rangi. Najwyższą kategorię w kobiecych zmaganiach mają wtedy imprezy WTA 125, czyli tzw. Challengery. To pierwszy szczebel poniżej głównego cyklu rozgrywek. To doskonała szansa dla niżej notowanych zawodniczek na zdobycie cennych punktów do rankingu oraz dorzucenie cennego trofeum do swojej kolekcji.

    Niespełna dwa lata temu w swoim pierwszym singlowym finale podczas turnieju rangi WTA 125 zagrała Maja Chwalińska. 8 grudnia 2024 roku Polka stanęła do walki o indywidualny tytuł we Florianopolis. Jej przeciwniczką była wtedy Ylena In-Albon. Reprezentantka Szwajcarii nie miała zbyt wiele do powiedzenia w tamtym starciu. Pojedynek zakończył się zwycięstwem tenisistki klubu BKT Advantage Bielsko-Biała 6:1, 6:2. Wówczas Chwalińska sięgnęła po dublet, bowiem dobę wcześniej zdobyła także trofeum w deblu, triumfując w duecie z Laurą Pigossi.

    Wracając jednak do wątku In-Albon. Jak się później okazało – dla tenisistki z alpejskiego kraju był to jedyny w karierze mecz o singlowy tytuł tej rangi. Więcej takich osiągnięć już się nie pojawi. 24 lutego bieżącego roku Ylena skreczowała w meczu pierwszej rundy podczas turnieju rangi W35 w Antalyi, przy stanie 6:3 z perspektywy Anastasiji Sobolewej. Od tamtej pory Szwajcarka zniknęła z radarów na kilka tygodni. 27 marca In-Albon opublikowała post w swoich mediach społecznościowych, że jest zmuszona zrobić sobie przerwę od kariery zawodowej na nieokreślony czas z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym, z jakimi zmagała się od wielu miesięcy.

    Ylena In-Albon podjęła ostateczną decyzję ws. kariery

    Na początku września, gdy tenisowy świat emocjonuje się US Open, pojawiła się przykra aktualizacja w sprawie Szwajcarki. Okazało się bowiem, że spotkanie z Sobolewą, które zakończyło się kreczem, było jej ostatnim w zawodowej karierze. Ylena opublikowała komunikat, w którym żegna się z tenisem. “Wiele różnych powodów, ale wszystkie prowadzą do jednej decyzji. Ze złamanym sercem, ale z uśmiechem na twarzy i spokojem w duszy, moja zawodowa kariera w tenisie dobiegła końca. Jestem na zawsze wdzięczna za to, co tenis dał mi przez te lata” – przekazała Szwajcarka.

    In-Albon zamknęła zatem ten rozdział w młodym wieku, posiadając zaledwie 27 lat. W czasach juniorskich miała okazję rywalizować choćby z Igą Świątek. Ylena nie będzie najlepiej wspominać ich spotkania z Roland Garros 2017, bowiem przegrała wówczas z Raszynianką 0:6, 0:6. W 2022 roku Szwajcarka otarła się o najlepszą setkę rankingu WTA. W singlowym notowaniu znalazła się wtedy na 110. miejscu po Roland Garros.
    Zawodniczka tenisowa w jasnozielonej koszulce trzymająca rakietę, skupiona podczas meczu.

    Maja ChwalińskaEmma Da SilvaEast News
    Tenisistka w białym stroju dynamicznie odbija piłkę rakietą podczas meczu na tle niebieskiej ścianki z logo turnieju US Open.

    Maja Chwalińska, US Open 2026Yuki IWAMURA /Associated PressEast News

    ME Siatkarek 2026. Najlepsze bloki w meczu Polska – Holandia.