• Absolutne zaskoczenie, Sabalenka wyeliminowana. Błyszczy na korcie, wcześniej dwa razy poległa z Świątek

    Absolutne zaskoczenie, Sabalenka wyeliminowana. Błyszczy na korcie, wcześniej dwa razy poległa z Świątek

    Nocą z 19 na 20 sierpnia według czasu polskiego doszło do absolutnej sensacji jeśli mowa o turnieju Cincinnati Open, mającym rangę WTA 1000 – liderka światowego rankingu Aryna Sabalenka uległa znacznie niżej notowanej reprezentantce Czech Sarze Bejlek, zawodniczce bez dwóch zdań nietuzinkowej, z którą niedawno… bez problemu rozprawiła się dwukrotnie Iga Świątek. Wywodząca się z Moraw tenisistka ma ostatnio naprawdę niezły czas i bez dwóch zdań może jeszcze namieszać podczas turnieju w Ohio.
    Sara Bejlek w różowym stroju z zaciśniętą pięścią, za nią wstawki z Aryną Sabalenką i Igą Świątek na korcie

    Sara Bejlek, Aryna Sabalenka, Iga ŚwiątekLeonardo Ramirez/Eyepix Group/NurPhoto) (Photo by Eyepix / NurPhoto / NurPhoto via AFP – MATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP – Mert Alper Dervis / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Aryna Sabalenka bez najmniejszych wątpliwości jako liderka światowego rankingu i rozstawiona “jedynka” pozostawała jedną z głównych kandydatek do wygrania turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Los okazał się dla Białorusinki jednak przewrotny – swoją przygodę w zawodach zakończyła ledwie na 1/8 finału.

    Jej sensacyjną pogromczynią okazała się przedstawicielka Czech Sara Bejlek, która wykazała się wielką wytrwałością – w pierwszym secie zatriumfowała tu po tie-breaku 9-7, w drugim zaś zwyciężyła 6:4, choć Mińszczanka w pewnym momencie prowadziła już 4:1.

    Tym samym Sabalenka może już niebawem utracić swoją czołową pozycję w globalnej klasyfikacji, a Bejlek wygląda na na tyle rozpędzoną, że może pokusić się o walkę o swój największy sukces w dotychczasowej karierze, bo tym byłby triumf w “tysięczniku”. Warto bowiem nadmienić, że 20-latka wcześniej wyeliminowała m.in. jeszcze dwie inne wyżej notowane rywalki – swoją rodaczkę Barborę Krejcikovą oraz Rosjankę Jekaterinę Aleksandrową.

    Dość krótka przygoda Coco Gauff z 1/8 finału w Cincinnati. 93 minuty i było po wszystkim

    Bejlek ograła Sabalenkę. Wcześniej nie była w stanie pokonać Świątek

    Czeszka co ciekawe w ostatnim czasie dwukrotnie spotykała się z Igą Świątek – na początku sierpnia zmierzyła się z nią w drugiej rundzie zmagań w Toronto, a wcześniej, w maju, w trakcie wielkoszlemowego Rolanda Garrosa, również w drugim etapie współzawodnictwa.

    W obu przypadkach Raszynianka zamknęła mecz w dwóch setach – w Kanadzie 6:0, 6:3, a we Francji 6:2, 6:3. Jak więc widać Świątek znalazła sposób na tę oponentkę, którego – przynajmniej na razie – nie była w stanie dostrzec Sabalenka.

    Należy też wskazać, że Sara Bejlek ma dość nietypowe warunki fizyczne – mierzy zaledwie 163 cm i jest leworęczna. “Wykorzystuje tenisowe IQ, różnorodność zagrań, kąty z uderzeń lewą ręką, slajsy i umiejętności defensywne, aby pokonać bardziej utytułowane przeciwniczki. Wykorzystuje kunszt i wyczucie, by dezorientować zawodniczki z głębi kortu” – takiego opisu dorobiła się w oficjalnym serwisie WTA.

    Do tego wszystkiego, patrząc w szerszej perspektywie niż przez ostatnie miesiące, Bejlek może mówić o naprawdę udanym okresie w swej karierze również pod względem zdobywanych tytułów.

    W ubiegłym sezonie wygrała trzy finały WTA 125 – kolejno w ramach Makarska Open (Chorwacja), Internazionali di Calabria (Włochy) i Queretaro Open (Meksyk). Do tego wszystkiego w Abu Zabi, już w lutym tego roku, sięgnęła po tytuł WTA 500 pokonując w finale Aleksandrową i jest to jej największy – na razie – sukces.

    Czy jej łupem padnie w końcu i “tysięcznik”? Na razie w Cincinnati reprezentantka Czech będzie musiała się skupić na ćwierćfinałowym starciu z Madison Keys, do którego dojdzie 21 sierpnia.

    Potencjalne, trzecie starcie Bejlek ze Świątek może mieć miejsce dopiero w finale.
    Tenisistka w czarnym stroju sportowym zaciśniętą pięścią wyraża determinację podczas meczu.

    Sara BejlekFADEL SENNAAFP
    tenisistka w różowym stroju wyraża silne emocje, stoi z otwartymi ustami w geście krzyku na korcie tenisowym, w tle rozmazana postać sędziego

    Aryna SabalenkaPhoto by CLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFPAFP
    Tenisistka w jasnoniebieskim stroju i czapce z daszkiem, trzymająca rakietę i zaciskająca pięść w geście triumfu na korcie tenisowym.

    Iga ŚwiątekPhoto by EYEPIX / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    Alexander Zverev – Tommy Paul. Skrót meczu.

  • Sabalenka czeka na ruch Świątek. Jeden punkt może zdecydować o nr. 1 w WTA

    Sabalenka czeka na ruch Świątek. Jeden punkt może zdecydować o nr. 1 w WTA

    Gdy 28 marca Aryna Sabalenka skompletowała Sunshine Double, do prestiżowego triumfu w Indian Wells dorzuciła równie prestiżowy w Miami, jej przewaga nad drugą w rankingu WTA Jeleną Rybakiną wynosiła niemal trzy tysiące punktów. Kazaszka coraz częściej grała nierówno, od tamtej pory nie wygrała żadnego turnieju rangi 1000 czy Wielkiego Szlema. A i tak w sobotę może zostać światową jedynką, pierwszy raz w karierze. I numerem 1 podczas US Open. Sabalenka musi liczyć na… Igę Świątek. By Polka przedłużyła swoją serię zwycięstw do dziesięciu.

    Aryna Sabalenka może stracić fotel liderki rankingu na rzecz Jeleny Rybakiny. I to już w tym tygodniuFAYEZ NURELDINEAFP

    Doprawdy niewielu fanów tenisa spodziewało się, że tak duży kryzys może dopaść Arynę Sabalenkę w tej części sezonu. Białorusinka niby świetnie prezentowała się w pierwszej fazie zmagań, choć jej nastrój trochę zakłócił przegrany finał Australian Open z Jeleną Rybakiną. Odpoczęła, zrezygnowała z gry na Bliskim Wschodzie, a później zgarnęła dwa wielkie tytuły w Indian Wells i Miami. Jej przewaga nad Jeleną Rybakiną wzrosła 29 marca do 2917 punktów – to olbrzymi zapas. Zwłaszcza że Kazaszka nie prezentowała się już tak dobrze jak w Australii. I od tamtego czasu wygrała tylko zmagania w Stuttgarcie.

    To Sabalenka wpadła w potężny dołek. Przegrana w Madrycie z Hailey Baptiste, mimo kilku meczboli, zapoczątkowała tę serię. Później były dziwne do wytłumaczenia wpadki z Soraną Cirsteą w Rzymie, Dianą Sznajder w Paryżu, Jessicą Pegulą w Berlinie czy Naomi Osaką w Londynie. Ze świetnymi zawodniczkami, ale w każdym z tych spotkań, może poza ostatnim, Białorusinka miała przewagę. I w niepojęty sposób je przegrywała, dwukrotnie kończąc potyczki setami na 0:6.

    Teraz, po przerwie, nic się nie zmieniło. Przegrana w Toronto z Jekateriną Aleksandrową, a zwłaszcza teraz ta z Sarą Bejlek tylko to potwierdza. Po raz ostatni Aryna przegrała z zawodniczką, która nie miała rozstawienia, w zeszłorocznym finale w Stuttgarcie. A i wtedy Jelena Ostapenko była o kilkanaście pozycji wyżej notowana niż teraz jest Czeszka. Sabalenka wygrywała 5-1 w tie-breaku pierwszego seta, 4:1 w drugim secie. A i tak poległa 6:5 (7), 4:6.

    To z kolei może spowodować, że nie przystąpi do US Open jako tenisistka z numerem 1 w drabince.

    Ranking WTA. Możliwy spadek Sabalenki. Oto warianty przed losowaniem US Open

    Zmiana w rankingu jest nieunikniona – i nastąpi albo prędzej, w tym tygodniu, albo wkrótce, czyli 14 września. Trudno bowiem zakładać, by Sabalenka była w stanie utrzymać fotel liderki po zakończeniu ostatniego w tym roku Wielkiego Szlema. I nie chodzi o to, że jej forma jest kiepska, ale fakt, że musi bronić dwóch tysięcy punktów za zeszłoroczny tytuł. Rybakina jest już tuż za nią, a w Nowym Jorku odpadła rok temu w czwartej rundzie, po porażce z Marketą Vondrousovą. Jej odpadnie tylko 240 punktów.
    Tenisistka w jasnej koszulce i białej czapce z daszkiem podczas meczu na korcie sportowym.

    Jelena RybakinaEyepix / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Wariant ze zmianą już teraz, przed losowaniem wielkoszlemowej drabinki, stanie się aktualny, jeśli Kazaszka wygra w Mason jeszcze dwa spotkania. W pierwszym z nich jej rywalką będzie Świątek – w nocy z czwartku na piątek polskiego czasu, nie przed godz. 1 w Warszawie. To ich rewanż za finał sprzed tygodnia – wtedy w Toronto wyraźnie lepsza była Polka.

    A jeśli Idze się nie uda, Rybakinę na drodze po numer 1 na świecie może jeszcze zastopować Jessica Pegula lub Amanda Anisimova – w sobotnim półfinale. Gdyby Kazaszka wygrała i wskoczyła do finału, będzie miała już… jeden punkt przewagi nad Sabalenką.

    I po raz pierwszy w karierze zostanie najlepszą tenisistką świata w rankingu.

    Ranking WTA “na żywo” po 1/8 Cincinnati Open

    1. Aryna Sabalenka – 8575 pkt

    2. Jelena Rybakina – 8141 pkt (zagra w 1/4 ze Świątek)

    3. Jessica Pegula – 6830 pkt (zagra w 1/4 z Anisimovą)

    4. Coco Gauff – 5919 pkt (zagra w 1/4 z Kostiuk)

    5. Mirra Andriejewa – 5433 pkt

    6. Linda Noskova – 5028 pkt

    7. Karolina Muchova – 4993 pkt

    8. Elina Switolina – 4689

    9. Iga Świątek – 4634 pkt (zagra w 1/4 z Rybakiną)

    10. Amanda Anisimova – 4533 pkt

    11. Marta Kostiuk – 3980 pkt (zagra w 1/4 z Gauff)

    Punktacja Jeleny Rybakiny po Cincinnati Open:

    obecnie: 8141 punktów

    po awansie do 1/2 finału: 8316 punktów

    po awansie do finału: 8576 punktów

    po zdobyciu tytułu: 8926 punktów

    Zbliżenie zawodniczki tenisowej w sportowym stroju, wyrażającej silne emocje, z ustami szeroko otwartymi w okrzyku.

    Aryna SabalenkaOSCAR DEL POZOAFP
    zawodniczka tenisowa w czapce i sportowym stroju z uniesioną w geście triumfu zaciśniętą pięścią oraz wyrazem silnych emocji na twarzy

    Iga ŚwiątekAFP

  • Świątek idzie jak burza. Zanim zeszła z kortu, zwróciła się do widzów. “Nigdy”

    Świątek idzie jak burza. Zanim zeszła z kortu, zwróciła się do widzów. “Nigdy”

    Wygląda na to, że tytuł z Toronto to wiarygodny zwiastun renesansu Igi Świątek. Po przenosinach do USA najlepsza polska tenisistka nadal ustawia rywalki po kątach. Dzięki wygranej 6:3, 6:3 z Diane Parry zameldowała się właśnie w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati. – Byłam dzisiaj na korcie przede wszystkim solidna i jestem z tego powodu bardzo zadowolona – oznajmiła z entuzjazmem tuż po wygranej piłce meczowej.

    Iga Świątek JASON WHITMANAFP

    lga Świątek nie zwalnia tempa. Polka ma już na koncie dziewięć wygranych spotkań z rzędu. W środowy wieczór awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Cincinnati, pokonując Francuzkę Diane Parry 6:3, 6:3.

    Raszynianka potwierdza znakomitą dyspozycję z Toronto, gdzie w ubiegłym tygodniu sięgnęła po pierwszy tytuł w tym sezonie.

    Iga Świątek już w ćwierćfinale WTA 1000 w Cincinnati. Trwa znakomita seria Polki

    Po meczu Raszynianka była w znakomitym nastroju. Nie celebrowała jednak przesadnie przedłużenia serii triumfów. To była po prostu dobrze wykonana robota.

    – Byłam dzisiaj na korcie przede wszystkim solidna i jestem z tego powodu bardzo zadowolona – powiedziała Świątek jeszcze przed zejściem z kortu. – To był tenis na dużej intensywności. Musiałam wkładać w każde uderzenie dużo energii, bo rywalka często grała mocnym slajsem.

    – Miło, że to mój 30. ćwierćfinał w turniejach WTA 1000 – dodała Polka. – Zdaję sobie sprawę, że regularnie gram bardzo dobrze do tych decydujących faz, ale naprawdę nigdy nie skupiam się na liczbach. Wiele razy przekonałam się, że kluczem do sukcesu jest koncentracja na najbliższym spotkaniu.

    Później rozmowa za sprawą prowadzącego zeszła na nieco luźniejsze tony. Iga potwierdziła, że w ostatnim czasie fascynują ją filmy z lat 90. Podkreśliła też, że woli tradycyjną książkę od audiobooka.

    O półfinał turnieju w Cincinnati najlepsza polska tenisistka zagra w czwartek ze zwyciężczynią meczu Jelena Rybakina – Diana Sznajder.
    Tenisistka w sportowej czapce i bezrękawniku podczas meczu, skupiona i gotowa do gry.

    Iga ŚwiątekMathew Tsang/Icon Sportswire via Getty ImagesGetty Images
    Uśmiechnięta tenisistka w jasnym stroju sportowym i czapce, trzymająca rakietę na korcie podczas meczu.

    Iga ŚwiątekRobert Prange/Getty ImagesGetty Images
    Sportowiec w jasnej bluzie i błękitnej czapce z daszkiem udziela wywiadu podczas konferencji prasowej, siedząc przy mikrofonie z nazwą turnieju, na stole leży bukiet kwiatów, w tle widoczne logotypy sponsorów i organizatorów turnieju tenisowego.

    Iga ŚwiątekARTUR WIDAK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    Juan Manuel Cerundolo – Felix Auger-Aliassime. Skrót meczu.

  • Rujnują turniej Świątek i spółce. Organizatorzy pod ostrzałem

    Rujnują turniej Świątek i spółce. Organizatorzy pod ostrzałem

    Najlepsi zawodnicy zjechali do Cincinnati, by rywalizować w ostatnim tak wielkim rangą turnieju przed US Open. Okazuje się jednak, że zmagania w Ohio mają dwa duże problemy. Jednym jest pogoda torpedująca mecze, jednak tu organizatorzy mają związane ręce. Kevin Palmer z portalu Tennis365 zauważa natomiast, że ich działania rujnują najważniejsze wydarzenia na korcie. O co chodzi?
    Iga Świątek

    Tegoroczne zmagania w Cincinnati przynoszą mnóstwo emocji – jak zazwyczaj zresztą. Ostatni tak duży turniej przed US Open dla wielu zawodników jest okazją na dokonanie drobnych poprawek przed zmaganiami w Wielkim Szlemie. Znakomite mecze przerywane są jednak przez krnąbrną pogodę. Przykładowo, dwusetowe starcie między Mają Chwalińską a Dianą Sznajder trwało przeszło cztery godziny.

    Zobacz wideo Ojciec Igi Świątek nie wytrzymał! Ostry wpis. “Miał rację”

    Na to nie ma prostej i taniej odpowiedzi. Tenisowe areny z rozsuwanym dachem są bowiem rzadkością. W ostatnim czasie pojawiła się natomiast krytyka, której zaradzić o wiele łatwiej. “Nie po raz pierwszy organizatorzy Cincinnati Open postanowili zrujnować cały turniej decyzją, która utrudnia oglądanie zmagań wszystkim kibicom” – czytamy. O co chodzi?
    “Organizatorzy rujnują swój własny turniej”

    Kevin Palmer z portalu Tennis365 uważa bowiem, że największym problemem w Cincinnati jest natężenie hałasu. “Raz za razem od kilku lat śledzenie emocjonujących spotkań na najważniejszych kortach jest utrudnione przez głośną muzykę i ogłoszenia z sąsiednich obiektów. Gdy na jednym korcie kończy się mecz, organizatorzy puszczają głośne dźwięki, które rozpraszają wydarzenia na innych kortach” – czytamy.

    Zobacz też: Oto kluczowa zmiana u Świątek. Nie potrafiła tego zrobić przez pół roku

    Dziennikarz przywołuje nawet kilka przykładów. “W niedzielę, gdy trwały mecze, słyszeliśmy koncert największych hitów U2. Wykonawcy śpiewali hymn USA, podczas gdy profesjonalni zawodnicy próbowali wykonywać swoją pracę. Powrót Sereny Williams powinien być jednym z głównych wydarzeń, ale zakończenie jej deblowego meczu zostało zniszczone przez ogłoszenia z sąsiedniego kortu. Dlaczego rozprasza się uwagę widzów?” – wymienił Palmer.
    Hałas w Cincinnati przeszkadza tenisistom

    Problem ten zauważyli również zawodnicy. “Jamie Faria zapytał sędziego spotkania z Adamem Waltonem, czy jest w stanie zrobić cokolwiek, by zmniejszyć hałas. Przy jednym z serwisów Portugalczykowi przeszkodził hymn. Komentatorzy Barry Cowan i Nick Lester byli zachwyceni, gdy “DJ poszedł na obiad”, ale przerwa nie trwała długo” – czytamy. – To całkiem sporo hałasu, to musi rozpraszać – powiedział na antenie Sky Jamie Murray, były nr 1 rankingu deblowego, a obecnie komentator.

    “Stało się oczywiste, że organizatorzy Cincinnati Open są bardziej zainteresowani zadowalaniem publiczności zebranej na trybunach niż pozwoleniem na to, by najważniejsze były zmagania sportowe. Nasuwa to pytanie – czy zasługują na bycie gospodarzem wydarzenia, podczas którego najważniejszy powinien być tenis?” – zakończył Kevin Palmer.

    W turnieju w Cincinnati wciąż występuje Iga Świątek, która broni zdobytego przed rokiem tytułu. Jej rywalką w IV rundzie będzie notowana pod koniec piątej dziesiątki rankingu Diane Parry. Mecz ten rozpocznie się 19 sierpnia o godzinie 17:00.

  • Tak wygląda ranking WTA po wygranej Świątek

    Tak wygląda ranking WTA po wygranej Świątek

    Iga Świątek awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Polka pokonała 6:3, 6:3 Diane Parry, dzięki czemu wciąż może obronić ubiegłoroczny tytuł. Oto jak wygląda ranking WTA po meczu naszej tenisistki.
    Fot. Aaron Doster / IMAGN IMAGES via Reuters Connect

    Iga Świątek wraca do wysokiej formy po słabej pierwszej części sezonu. Polka ostatnio triumfowała w turnieju rangi tysiąc w Toronto, teraz nasza najlepsza tenisistka walczy o obronę ubiegłorocznego tytułu z Cincinnati. Po zwycięstwie w trzeciej rundzie z Marią Sakkari czekało ją starcie z Diane Parry.

    Zobacz wideo Rozbrajająca odpowiedź Chwalińskiej. To zapamięta z Roland Garros
    Pewny awans Świątek w Cincinnati

    Iga Świątek dość niespodziewanie rozpoczęła mecz z Diane Parry od przegranego własnego podania. W kolejnych minutach Polka zaczęła jednak zyskiwać przewagę na korcie, błyskawicznie odpowiedziała rywalce break pointem, a następnie wygrała trzy kolejne gemy. Do końca seta Francuzka była w stanie zwyciężać tylko przy własnym podaniu, dzięki czemu Polka bez najmniejszych problemów utrzymała prowadzenie triumfując 6:3.

    W drugim secie Świątek nie zwalniała tempa. W trzecim gemie przełamała Parry, a następnie wygrała własne podania wychodząc na prowadzenie 3:1. Polka wygrała dwa kolejne gemy i stanęła przed szansą na zamknięcie meczu. Francuzka była skuteczna przy własnym serwisie, co więcej następnie przełamała byłą liderkę rankingu WTA, odrabiając część strat. Polka w kolejnych gemie zanotowała jednak skutecznego break pointa, wygrywając cały mecz 6:3, 6:3.

    Zobacz też: Świątek walczy o ćwierćfinał Cincinnati Open. Czy rozbije kolejną rywalkę? [NA ŻYWO]
    Oto ranking WTA po wygranej Świątek

    Polka triumfowała w Cincinnati przed rokiem. W związku z czym przed turniejem odjęto jej 1000 punktów zdobyte za wygraną. Za awans do ćwierćfinału dopisano jej 95 punktów. Maksymalnie w przypadku obrony tytułu Świątek może mieć na koncie 5419 punktów.
    Ranking WTA “na żywo”, stan na 19 sierpnia (po meczu Igi Świątek):

    1. Aryna Sabalenka – 8575 pkt
    2. Jelena Rybakina – 8046 pkt
    3. Jessica Pegula – 6735 pkt
    4. Coco Gauff – 5824 pkt
    5. Mirra Andriejewa – 5433 pkt
    6. Linda Noskova – 5028 pkt
    7. Karolina Muchova – 4993 pkt
    8. Elina Switolina – 4689 pkt
    9. Iga Świątek – 4634 pkt
    10. Amanda Anisimova – 4438 pkt
    11. Marta Kostiuk – 3885 pkt

    21. Maja Chwalińska – 2037 pkt
    37. Magdalena Fręch – 1240 pkt
    78. Magda Linette –

  • 88 minut Świątek z Parry w Cincinnati, będzie ciąg dalszy. Brak 55 punktów

    88 minut Świątek z Parry w Cincinnati, będzie ciąg dalszy. Brak 55 punktów

    Rok temu Iga Świątek swój jedyny tytuł w imprezie rangi 1000 zdobyła właśnie w Ohio – w finale Cincinnati Open pokonała Jasmine Paolini. Teraz Polka broni aż 1000 “oczek”. Dziś dołożyła 95 kolejnych do swojego dorobku, w 88 minut pokonała Diane Parry. W 1/8 finału wyzwanie będzie już większe, choć rywalkę pozna dopiero za kilka godzin. A chodzi o 55 punktów, tak istotnych w sytuacji 25-latki.

    Iga Świątek, Cincinnati 2026ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Po triumfie w Toronto Polka awansowała w rankingu WTA na piąte miejsce, ale to był stan przejściowy. Po zmaganiach w ósmym w tym sezonie turnieju rangi 1000 – Cincinnati Open – nie mogła bowiem powiększyć swojego dorobku. A to za sprawą faktu, że rok temu była w Mason najlepsza, wtedy dostała 1000 punktów. I awansowała na pozycję wiceliderki rankingu, z realną szansą na zagrożenie Arynie Sabalence.

    Teraz sytuacja jest inna – w rankingu “na żywo” Polka spadła na dziewiąte miejsce. A jeszcze naciska ją Amanda Anisimova. To istotne, bo najbliższa aktualizacja rankingu będzie obowiązywać przy losowaniu drabinki US Open. A “dziewiątka”, bo planowany jest powrót Karoliny Muchovej, oznacza trudniejszą przeprawę. Zawodniczki z pozycji 9-16 już w 1/8 finału mogą wpaść na te z samej czołówki. To zaś zbliżyłoby hit z udziałem Igi, np. z Rybakiną czy Sabalenką, już na starcie drugiego tygodnia zmagań.

    Cincinnati Open. Iga Świątek grała o ćwierćfinał w Mason. Polka coraz bliżej najbliższej ósemki

    Aby znaleźć się w ósemce, Iga musi awansować w Mason minimum do półfinału – wtedy wyprzedzi Elinę Switolinę. No i uważać na Anisimovą, a Amerykanka może wpaść na Świątek właśnie w półfinale. Choć ma trudną drogę do tego etapu.

    Switolina zaś trochę ułatwiła sprawę, oddając walkowera Xiyu Wang.
    Zawodniczka w jasnoniebieskim stroju dynamicznie odbija piłkę tenisową blisko linii końcowej kortu, rozciągając ciało do granic możliwości podczas wymiany, a w tle widoczna jest sędzina oraz logo sponsorów turnieju.

    Iga Świątek w CincinnatiIMAGO/Shaina Benhiyoun/SPPEast News

    Dziś Świątek uporała się z Diane Parry, pokonała zawodniczkę z Francji 6:3, 6:3. Przez cały czas miała kontrolę, choć były też momenty, gdy agresywnie uderzająca rywalka odrabiała straty. Głównie jednak we własnych gemach, bo na returnie poważniej Polce nie zagroziła. Nie licząc gema rozpoczynającego spotkanie, a później ósmego w drugim secie. Wtedy Polka miała już meczbola na 6:3, 6:2, rywalka obroniła się kapitalnym forhendem wzdłuż linii. Za moment zaś Iga jej pomogła, podwójnym błędem serwisowym.

    Po 88 minutach rywalizacji sędzia Tom Sweeney ogłosił triumf Polki. Iga dołożyła więc 95 kolejnych punktów, ale do Switoliny traci ich jeszcze 55. I aby Ukrainkę wyprzedzić, będzie musiała pokonać w czwartek lepszą z pary Diana Sznajder – Jelena Rybakina. Z jedną i drugą grała niedawno – z powodzeniem – w Toronto.

    Ranking WTA “na żywo” po meczu Igi Świątek

    1. Aryna Sabalenka – 8575 pkt (w 1/8 mecz z Bejlek)

    2. Jelena Rybakina – 8046 pkt (w 1/8 mecz ze Sznajder)

    3. Jessica Pegula – 6735 pkt (w 1/8 mecz z Cirsteą)

    4. Coco Gauff – 5824 pkt (w 1/8 mecz z Bouzkovą)

    5. Mirra Andriejewa – 5433 pkt ( w 1/8 mecz z Kostiuk)

    6. Linda Noskova – 5028 pkt (w 1/8 z Anisimovą)

    7. Karolina Muchova – 4993 pkt (nie gra w Cincinnati Open)

    8. Elina Switolina – 4689 pkt (odpadła z Cincinnati Open)

    9. Iga Świątek – 4634 pkt

    10. Amanda Anisimova – 4438 pkt (w 1/8 z Noskovą)

    Punktacja Igi Świątek po Cincinnati Open:

    obecnie: 4634 punkty

    po awansie do 1/2 finału: 4809 punktów

    po awansie do finału: 5069 punktów

    po zdobyciu tytułu: 5419 punktów

    Uśmiechnięta tenisistka w jasnym stroju sportowym i czapce, trzymająca rakietę na korcie podczas meczu.

    Iga ŚwiątekRobert Prange/Getty ImagesGetty Images
    Osoba w jasnej kurtce i ciemnej czapce z daszkiem podnosi rękę do czoła, patrząc w bok, z przodu mikrofon.

    Iga ŚwiątekAFP7 vía Europa Press/Associated Press/East News East News

    Learner Tien – Frances Tiafoe. Skrót meczu.

  • Wrze przed US Open. Tyle trzeba zapłacić za mecze Świątek i Chwalińskiej. Grzmi o skandalu

    Wrze przed US Open. Tyle trzeba zapłacić za mecze Świątek i Chwalińskiej. Grzmi o skandalu

    Iga Świątek zdaje się wracać na dobre tory. Wobec tego szanse Polki na wygranie US Open naturalnie wzrastają. Przed startem turnieju notowania Igi bez wątpienia będą wysokie. Podobnie jest w przypadku cen, jakie trzeba będzie zapłacić za wstęp na mecze amerykańskiego szlema. Mowa o kwotach przekraczających tysiąc polskich złotych. W porównaniu do innych szlemów Amerykanie ze swoimi cenami “odlecieli” szczególnie w kontekście potencjalnego meczu Mai Chwalińskiej. “To skandal” – grzmi Simon Cambers.
    Francisco Roig i Iga Świątek

    Francisco Roig i Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    Pieniądze w tenisie są tematem od wielu lat. Najgłośniej o tej kwestii zrobiło się podczas Roland Garros, gdy wiele z najlepszych tenisistów i tenisistek świata rozpoczęło medialny protest. Celem było wywalczenie sobie lepszych warunków finansowych od organizatorów Wielkich Szlemów.

    Radość Sabalenki w 54 minuty. Świątek o krok. WTA oficjalnie potwierdza

    Wielkimi krokami zbliża się ten ostatni w sezonie 2026. Tradycyjnie rywalizację na najwyższym światowym poziomie zamknie amerykańskie US Open. Tytułów w Nowym Jorku bronić będą Carlos Alcaraz (jego występ nie jest pewny przyp. red.) oraz Aryna Sabalenka.

    Amerykanie oszaleli. Ośmiokrotna przebitka cen w US Open

    Na niecałe dwa tygodnie przed startem rywalizacji w ramach drabinki głównej wiele mówi się o rosnącej dyspozycji Igi Świątek, a także cenach biletów na pierwsze mecze turnieju. Głośny artykuł popełnił Simon Cambers. Dziennikarz wprost określił działania Amerykanów jako skandaliczne.

    On sam odnosi się do kortów, na których Świątek prawdopodobnie nie zagra, ale można spodziewać się, że tekst będzie miał zastosowanie w przypadku Mai Chwalińskiej. Dziennikarz przeanalizował kwoty, jakie trzeba zapłacić za bilet wstępu na pierwszy dzień turnieju, wykluczając korty główne.

    W tym momencie najtańszy tzw. ground pass na pierwszy dzień rywalizacji kosztuje 363 dolary na oficjalnym portalu współpracującym z US Open. To blisko 1400 złotych. Dziennikarz pisze wprost. “To skandal” – ocenił w swoim wpisie na Twitterze. W tekście na “simoncambers.substack.com” wszedł w temat głębiej.

    “Dla porównania: w tym roku grounds pass na dowolny dzień pierwszego tygodnia Wimbledonu kosztował 33 funty (44,70 dolarów). Na Roland-Garros cena ta wynosiła 39 euro (45 dolarów), a podczas Australian Open w 2027 roku wyniesie 49 dolarów australijskich (35 dolarów)” – przekazał.

    Rosjanin miał trzy piłki meczowe. Wtedy się zaczęło. Wybuch agresji i karygodne zachowanie Miedwiediewa

    “Zatem cena jednodniowej wejściówki na teren kompleksu US Open jest ponad ośmiokrotnie wyższa niż koszt wstępu na Wimbledon. Być może w przyszłości sytuacja ulegnie poprawie, ale na razie ceny są wręcz szokujące.

    Można by argumentować, że bilet wstępu na teren US Open oferuje nieco większą wartość, ponieważ pozwala zająć miejsca na zasadzie “kto pierwszy, ten lepszy” na dwóch kolejnych co do wielkości kortach – Louis Armstrong i Grandstand (podczas gdy na pozostałych trzech turniejach wielkoszlemowych taka wejściówka zapewnia jedynie wstęp na obiekt oraz dostęp do miejsc nienumerowanych na tylko jednym z głównych kortów). Mimo to ewidentnie coś tu poszło zupełnie nie tak; kwota 363,46 dolarów to cena, której spodziewalibyśmy się raczej za bilet na finał” – podsumował.

    Z ciekawości sprawdziliśmy także, jakie są obecnie ceny na potencjalny pierwszy mecz Igi Świątek, który prawdopodobnie zostanie rozegrany na głównej arenie turnieju. Jeśli Iga zostanie wysłana do gry już w niedzielę 30 sierpnia, to kibic zmuszony będzie zapłacić minimum 291 dolarów (ponad 1000 złotych przyp. red.) za miejsca na samej górze podczas sesji dziennej i 117 dolarów (nieco ponad 400 złotych) podczas sesji nocnej.

    Na poniedziałkową dzienną pierwszą rundę ta cena spada do 248 dolarów (nieco ponad 900 złotych), a przy meczach w sesji nocnej mowa o kwocie 128 dolarów (blisko 500 złotych). Jeśli Iga rozpocznie rywalizację we wtorkowej sesji dziennej, to koszt zobaczenia jej występu wyniesie 171 dolarów (ponad 600 złotych), a w sesji nocnej 117 dolarów. Turniej rozpocznie się 30 sierpnia.
    Iga Świątek w US Open

    Iga Świątek w US OpenANGELA WEISS AFP

    Julita Piasecka: Złoto byłoby spełnieniem marzeń, ale każdy medal będzie cudowny.

  • Chwalińska już szykuje się na US Open. “To nam pomoże”

    Chwalińska już szykuje się na US Open. “To nam pomoże”

    Maja Chwalińska już nie gra w Cincinnati, odpadła w 1/16 z Dianą Sznajder. Artur Szostaczko, były trener Igi Świątek nazwał ten pojedynek “meczem niewykorzystanych szans”. Jaroslav Machovsky, trener Chwalińskiej przyznaje w rozmowie z nami, że mimo porażki widzi plusy. – Każde takie spotkanie, jak to ze Sznajder będzie Maję utwierdzać w przekonaniu, że z tymi najlepszymi da się wygrywać, że to tylko ludzie – mówi i zdradza, że teraz leci z Chwalińską do Monterrey, by przygotować się lepiej na US Open.
    Maja Chwalińska i trener Jaroslav Machovsky szykują się na US Open.

    Maja Chwalińska i trener Jaroslav Machovsky szykują się na US Open.ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Dariusz Ostafiński, Interia: W Toronto był jeden mecz, w Cincinnati dwa. Pan jednak ostrzegał, że łatwo nie będzie.

    Jaroslav Machovsky, trener Mai Chwalińskiej: Bo jednak Maja nie grała ostatnio za wiele. Cały czas jej tego brakuje. Ten mecz w Toronto i dwa w Cincinnati to wszystko, nie licząc sparingów, co zagrała od czasu kontuzji odniesionej w Wimbledonie. Brakuje jej rytmu.

    Dianie Sznajder się jednak postawiła.

    – Dlatego ten mecz odbieram i oceniam pozytywnie. Sama Maja też zobaczyła, że się da, że ta praca wykonana na ostatnich treningach zaczyna przynosić efekty. Teraz już wie, że jak będzie się starała, dalej pracowała i rozwijała swoją grę, to zacznie wygrywać.

    Tego wciąż brakuje Chwalińskiej

    Już niewiele brakowało.

    – W pierwszym secie ze Sznajder nie grała za dobrze. Jak sobie jednak myślę o całym meczu, o tym, jakie możliwości ma Maja, to powiedziałbym, że to było do wygrania. I to był naprawdę fajny mecz. Z dramaturgią i przerwami powodowanymi przez opady. Pierwsza przerwa pomogła Mai, druga Sznajder. Wyszło na zero, więc ok. Wpływ na końcowy wynik miało ostatecznie to, że Mai brakuje jeszcze dwóch, trzech spotkań i określonej liczby treningów.

    To jest jednak coś, czego nie da się przeskoczyć.

    – Niestety. Dla mnie jednak liczy się to, że Maja uczy się tego grania w nowej dla siebie rzeczywistości i zaczyna dostrzegać, że da się na tym poziomie grać. Przez brak rytmu sporo rzeczy jednak uciekło i czegoś w tych decydujących momentach brakowało.

    Były co najmniej dwa takie momenty, przy 4:1 i 4:2 dla Mai w drugim secie.

    – Kiedy jednak brakuje rytmu, to tu pojawi się spóźniona decyzja, tam zbyt mocne zagranie i te szanse uciekają. Nie da się jednak odzyskać rytmu inaczej, niż grając kolejne spotkania. Szkoda zatem przegranej, ale cieszymy się, bo Maja zrobiła kolejny duży krok do przodu.

    Trener Chwalińskiej tłumaczy jej nerwowe zachowanie. “Żyła w swojej bańce”

    Artur Szostaczko, kiedyś trener Igi Świątek, mówił nam, że w przypadku Mai wyzwanie jest podwójne, bo nie tylko chodzi o odzyskanie rytmu, ale i też odnalezienie się w nowej rzeczywistości. Jednak dotąd nie grała regularnie z tymi najlepszymi na świecie, nie było jej też na tych wielkich turniejach.

    – Ja się z tym zgadzam. Maja się jednak dość szybko aklimatyzuje w tym towarzystwie. Każde takie spotkanie, jak to ze Sznajder będzie ją utwierdzać w przekonaniu, że z tymi najlepszymi da się wygrywać, że to tylko ludzie. Maja musi się starać, a jak będzie zdrowa, to dalej już pójdzie.

    Trener Szostaczko zwrócił nam też uwagę, że gdzieś zniknęła ta kamienna twarz Mai, którą widzieliśmy w Roland Garros. Pojawiło się natomiast rozkładanie rąk i rozmowy z boksem.

    – To nic nowego. Przed Roland Garros też było rozkładanie rąk i rozmowy. W Paryżu szło i ona żyła w tej swojej bańce. Była skoncentrowana i czuła się tak mocna, że nie miała potrzeby, by do nas krzyczeć. Tam była skupiona.

    Chwalińska w Meksyku. To ma pomóc

    Czyli dzieje się coś złego?

    – Nie, nic złego się nie dzieje. Czasem zawodnik potrzebuje, żeby upuścić trochę pary. Jakby był cały czas spokojny i skupiony, to byłoby to nudne. Jakby zawodnik robił cyrk, to byłoby to złe. Jednak okazanie emocji w ten sposób, jak to ostatnio zrobiła Maja, nie jest złe. To czasem pomaga. Można dostać więcej luzu, bardziej skupić się na grze. Mnie to nie przeszkadza, wiem, że Maja nie jest zła na mnie. Raczej na siebie, bo nie wszystko jej się układa tak, jakby chciała.

    Teraz turniej w Monterrey.

    – Tak. Lecimy do Meksyku na turniej WTA500. To będzie dla nas lepsze niż siedzenie i czekanie na US Open. Jak powiedziałem, Maja potrzebuje grania. Mecze z Bucsą i Sznajder dobrze jej zrobiły, ale im więcej dorzucimy przed US Open, tym lepiej. To nam pomoże. Jeszcze nie patrzyłem na listę startową w Monterrey, ale to duży turniej, z dobrymi zawodnikami. To na pewno pozwoli nam się jeszcze lepiej przygotować na ostatniego w tym roku Wielkiego Szlema.
    Mężczyzna w okularach i zielonej czapce z daszkiem obejmuje młodą kobietę ubraną w sportową bluzę z logo Lacoste i naszywkami sponsorów, oboje uśmiechają się do aparatu.

    Trener Jaroslav Machovsky i Maja ChwalińskaAdam Burakowski East News
    Starszy mężczyzna z siwą brodą i okularami, w zielonej czapce z daszkiem, patrzy przed siebie, podczas gdy ktoś robi mu zdjęcie telefonem komórkowym, na ekranie którego widoczny jest jego portret.

    Jaroslav MachovskyFoto Olimpik/Nur PhotoAFP
    Zawodniczka tenisowa zakrywająca twarz dłonią w geście rozczarowania, ubrana w żółtą koszulkę bez rękawów, w tle sędzia na korcie.

    Maja ChwalińskaZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Julita Piasecka: Złoto byłoby spełnieniem marzeń, ale każdy medal będzie cudowny. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Sceny w meczu Andriejewej. Istny szał, do tego doprowadziła ją rywalka Świątek

    Sceny w meczu Andriejewej. Istny szał, do tego doprowadziła ją rywalka Świątek

    Diane Parry zaliczyła kolejny ogromny sukces, meldując się w 1/8 finału tegorocznej edycji WTA Cincinnati. Tam zmierzy się z Igą Świątek, która walczy właśnie o zwycięstwo w drugim “tysięczniku” z rzędu. Po przeciwległej stronie turniejowej drabinki wciąż znajduje się natomiast inna zawodniczka ze ścisłej czołówki rankingu WTA – Mirra Andriejewa. Triumfatorka French Open z pewnością nie wspomina najlepiej rywalizacji z Parry. Podczas ich spotkania z 2024 roku nastoletnia Rosjanka wpadła bowiem w istny szał, robiąc coś, co kompletnie zaskoczyło fanów tenisa.
    article cover

    Diane Parry i Mirra AndriejewaJulian Finney / Staff / Foto OlimpikAFP/Getty Images

    Mirra Andriejewa to bez wątpienia jedno z największych “objawień” w świecie kobiecego tenisa. W wieku zaledwie 19 lat może się ona pochwalić między innymi statusem mistrzyni wielkoszlemowego turnieju im. Rolanda Garrosa, wywalczonym w ramach tegorocznej edycji paryskiej rywalizacji.

    W lipcu 2025 roku Andriejewa wspięła się natomiast na historyczne 5. miejsce w rankingu WTA. Obecnie znajduje się natomiast na 6. pozycji, tracąc do swojej życiowej lokaty, okupowanej przez Igę Świątek, raptem 96 punktów.

    Obydwie zawodniczki wciąż biorą udział w trwającym obecnie turnieju WTA Cincinnati. Raszynianka wywalczyła już sobie awans do 1/8 finału, podczas gdy gwiazda ze wschodu powalczy o miejsce w topowej szesnastce turnieju z Janice Tjen.

    Kolejną rywalką Igi Świątek będzie natomiast Diane Parry, która w obecnym sezonie przeżyła kilka naprawdę ciekawych historii. W maju była ona jedną z sensacji tegorocznej edycji French Open. Francuska dotarła aż do 1/8 finału wielkoszlemowej imprezy. Tam odpadła po meczu z Mają Chwalińską, która później poległa w wielkim finale, będąc pokonaną właśnie przez Andriejewą.

    Dla Rosjanki taki obrót spraw był w pewien sposób bardzo korzystny. Ewentualna potyczka z Parry mogła bowiem przywołać u nastoletniej gwiazdy bardzo złe wspomnienia.

    Parry doprowadziła genialną nastolatkę do szału. Nie do wiary, co zrobiła na oczach kibiców

    W 2024 roku Diane Parry oraz Mirra Andriejewa zmierzyły się ze sobą w ramach 3. rundy wielkoszlemowego turnieju Australian Open. Murowaną faworytką tego pojedynku była nastoletnia gwiazda ze wschodu.

    Dość niespodziewanie pierwszy set tego pojedynku padł jednak łupem Parry. Francuska kompletnie zdominowała rywalkę, wygrywając otwierającą partię wynikiem 6:1. W drugiej partii Andriejewa zoptymalizowała formę i odpowiedziała rywalce dokładnie takim samym wynikiem.

    To wymusiło na zawodniczkach rozegranie dodatkowego, rozstrzygającego seta. Pierwsze dwa gemy padły łupem francuskiej tenisistki. To rozzłościło jej nastoletnią rywalkę do granic możliwości.

    Andriejewa postanowiła rozładować swoją frustrację w bardzo sensacyjny sposób. W przypływie złości nastolatka… ugryzła się w rękę. Próba “samookaleczenia” pozostawiła na jej ramieniu dość wyraźny ślad.

    Ostatecznie Andriejewa pokonała Parry w super tie-breaku i awansowała do kolejnej rundy australijskiego Wielkiego Szlema. Jej zwycięstwo zostało jednak w pewnym stopniu przyćmione przez opisany wyżej incydent. W pełni uwydatniła się wówczas bardzo porywcza i wybuchowa natura Andriejewej, która w znacznym stopniu zdefiniowała jej dalszą karierę.

    Frances Tiafoe – Arthur Rinderknech. Skrót meczu

  • Maja Chwalińska wysłała komunikat. Prosto z USA, tuż przed US Open

    Maja Chwalińska wysłała komunikat. Prosto z USA, tuż przed US Open

    Maja Chwalińska po Roland Garros nie prezentuje już tak wysokiej formy jak w Paryżu, ale prawda jest taka, że nie grała wielu meczów. Z turnieju WTA 1000 w Cincinnati odpadła po porażce w drugim spotkaniu. Niecałą dobę po meczu wysłała do kibiców wiadomość.
    Maja Chwalińska

    Maja ChwalińskaCHRISTOPHE ENAEast News

    Maja Chwalińska od wielu lat uchodziła za wielki tenisowy talent. Brakowało jej jednak nieco siły fizycznej, a kontuzje bardzo przeszkadzały jej w rozwinięciu potencjału. Przełom przyszedł w paryskim Wielkim Szlemie. Polka w końcu zdołała przebić pewną granicę, co pozwoliło “wystrzelić” jej karierę.

    Powrót Sereny Williams po 4 latach. Radość Polki po tie-breaku w Cincinnati

    Chwalińska w Roland Garros 2026 dotarła aż do finału. W tym przegrała, ale dzięki niepowtarzalnemu stylowi gry zyskała mnóstwo fanów. Oprócz tego awansowała o blisko 100 miejsc w rankingu WTA, dzięki czemu jest rozstawiona w kolejnych turniejach i może liczyć na wolne losy w “tysięcznikach”.

    Chwalińska z komunikatem. Na kilkanaście dni przed US Open

    Skorzystała już z tego w Toronto, gdzie przegrała w pierwszym meczu, a także kilkanaście dni później w Cincinnati. Na amerykańskiej ziemi poszło jej lepiej. W drugiej rundzie pokonała w dwóch setach Hiszpankę Cristinę Bucsę, ale w trzeciej przegrała z Dianą Sznajder, która wzięła rewanż za porażkę w Roland Garros.

    7:6 na koniec. Tak Rosjanka skarciła Chwalińską. Wszystko przygotowała

    Ta porażka sprawia, że Chwalińska ma sporo czasu na przygotowanie do US Open. Niespełna dobę po meczu z Rosjanką wysłała wiadomość w mediach społecznościowych. “Wiara w proces. Dziękuję Cincy” – napisała na Instagramie Polka, wykorzystując do tego język angielski.

    W tym momencie Chwalińska w rankingu WTA na żywo plasuje się na 21. miejscu. Jej rozstawienie w US Open jest bezpieczne. Niewiadomą pozostaje jedynie to, z którym numerem wystąpi w Nowym Jorku. Ostatni Wielki Szlem w tym sezonie zacznie się 30 sierpnia, a zakończy dwa tygodnie później.
    Maja Chwalińska rywalizowała z Cristiną Bucsą podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie

    Maja Chwalińska rywalizowała z Cristiną Bucsą podczas turnieju WTA 1000 w MadrycieFOTO OLIMPIK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    Alexander Zverev – Terence Atmane. Skrót meczu