• Mistrzyni olimpijska przyjedzie do Polski. Nagle ogłosiła nt. Igi Świątek

    Mistrzyni olimpijska przyjedzie do Polski. Nagle ogłosiła nt. Igi Świątek

    Iga Świątek może pochwalić się ogromną rzeszą kibiców z całego świata, a do grupy tej należą także znani aktorzy, piosenkarze, dziennikarze oraz sportowcy. Nie od dziś wiadomo, że w odnoszeniu sukcesów na korcie naszą tenisistkę wspiera mistrzyni olimpijska w narciarstwie alpejskim, Lindsey Vonn. W ostatnim wywiadzie Amerykanka opowiedziała o kulisach swojej relacji z Polką, która ostatecznie przerodziła się w piękną przyjaźń.
    Lindsey Vonn, Iga Świątek

    Lindsey Vonn, Iga ŚwiątekJoseph Prezioso / AFP, Robert PrangeGetty Images

    Iga Świątek od kilku już lat utrzymuje się w ścisłej czołówce światowego rankingu kobiecego tenisa, a jej poczynania z zapartym tchem śledzą kibice z całego świata. W gronie wielkich fanów sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej nie brakuje znanych nazwisk – podczas międzynarodowych turniejów kciuki za Raszyniankę trzymają m.in. Monika Olejnik, Borys Szyc, Dawid Podsiadło, ale również zagraniczne gwiazdy takie jak Courteney Cox oraz Lindsey Vonn.

    Mistrzyni olimpijska w narciarstwie alpejskim już za kilka dni pojawi się w Teatrze Nowym w Warszawie, gdzie 2 września odbędzie się pierwsza edycja Impact Leading Minds pod hasłem “The Power of Insight”. Jeszcze przed tym wystąpieniem sportsmenka udzieliła krótkiego wywiadu “Przeglądowi Sportowemu”, w którym poruszono m.in. temat jej obfitej w sukcesy kariery, a także przyjaźni z Igą Świątek. Dziennikarz Kamil Wolnicki chciał bowiem wiedzieć jak doszło do tego, że dziś Vonn i Świątek są dla siebie ogromnym wsparciem, co publicznie pokazują w mediach społecznościowych.

    “Poznałam Igę kilka lat temu i od razu świetnie się dogadałyśmy. Powiedziała mi, że bardzo spodobała jej się moja książka, a jeszcze zanim spotkałyśmy się osobiście, przyjaźniłyśmy się już w internecie. Jest niezwykle serdeczną osobą i przez te wszystkie lata naprawdę ogromną przyjemność sprawiało mi poznawanie jej coraz lepiej. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się zobaczyć ją podczas US Open. Zawsze będę jej kibicować” – wyznała Amerykanka.

    Świątek “zdegradowana” w US Open. Koniec czekania. Jest komunikat organizatorów

    Iga Świątek powalczy o drugi tytuł mistrzyni US Open

    Iga Świątek zmagania w ramach tegorocznej edycji wielkoszlemowego US Open rozpocznie już we wtorek, 1 września. W pierwszej rundzie na Louis Armstrong Stadium zmierzy się ona z Chinką Xiyu Wang. Do tej pory w seniorskiej karierze panie miały okazję zagrać ze sobą tylko raz. W 2024 roku podczas turnieju rangi WTA 1000 w Madrycie Polka i Chinka spotkały się na korcie w 1/32 finału. Wówczas z końcowego triumfu cieszyła się Świątek, która pokonała Wang 6:1, 6:4.

    Polka będzie miała jeszcze jedną przewagę nad swoją rywalką – to właśnie ona miała bowiem w przeszłości okazję przekonać się na własnej skórze, jak smakuje mistrzostwo US Open. W 2022 roku w finale pokonała bowiem Ons Jabeur.

    Zmagania Igi Świątek oraz innych polskich tenisistów na US Open śledzić będzie można na bieżąco na stronie Interii. Serdecznie zapraszamy.

    Głośno o tej wypowiedzi Sabalenki. Emocje puściły całkowicie. Komunikat tuż przed US Open
    Tenisistka w jasnoniebieskim stroju i czapce trzyma rakietę, uśmiechając się podczas meczu na korcie, w tle widoczni kibice.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce na głowie, pijąca wodę z niebieskiego bidonu podczas przerwy w meczu tenisowym na korcie.

    Iga ŚwiątekDita Alangkara/Associated Press/East NewsEast News
    Lindsey Vonn

    Lindsey VonnAFP

    Aleksandar Kovacevic – Arthur Fery. Skrót meczu.

  • Nieunikniony spadek Igi Świątek. Ogłaszają. Polka przegrała nawet z Chinką

    Nieunikniony spadek Igi Świątek. Ogłaszają. Polka przegrała nawet z Chinką

    Iga Świątek w ostatnich tygodniach podniosła swój poziom gry. Polka miała prawo obawiać się tego, co wydarzy się podczas amerykańskiego swingu. Jak na razie okazuje się, że niesłusznie. Do US Open Iga podchodzi w dobrej dyspozycji. Tradycyjnie już przed amerykańskim szlemem dziennikarze “Forbesa” policzyli wszelkie zarobki tenisistów i tenisistek. Nasza gwiazda zaliczyła kolejny spadek.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekAL BELLO / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Iga Świątek wchodzi w ostatnią część sezonu 2026 z dobrymi odczuciami. Te Polka zbudowała za sprawą występów w turniejach podprowadzających do US Open. Raszynianka wygrała “tysięcznik” w Toronto, a potem dotarła do półfinału w Cincinnati. Do amerykańskiego szlema przystąpi z optymizmem.

    Świątek “zdegradowana” w US Open. Koniec czekania. Jest komunikat organizatorów

    Na szali w Nowym Jorku leżeć będą największe pieniądze w historii. Organizatorzy dla wygranej przewidzieli bowiem nagrodę w wysokości 5,5 miliona dolarów brutto, co daje ponad 20 milionów złotych. Wygrana poprawiłaby sytuację Świątek w kontekście zarobków w tym sezonie.

    Spadek Świątek w rankingu. Kolejna pozycja w dół

    Amerykański “Forbes” tradycyjnie przed startem US Open przygotował zestawienie najlepiej zarabiających tenisistów i tenisistek na świecie. Amerykanie “zbadali” pieniądze zainkasowane na korcie, a także te które udało się im zarobić poza kortem z tytułu różnych działań marketingowych.

    Świątek zanotowała spadek o jedną pozycję. W ubiegłorocznym zestawieniu nasza gwiazda plasowała się bowiem na miejscu siódmym z zarobkami na poziomie 24 milionów dolarów. W tym roku Polka została zrzucona o jedną lokatę i jej nazwisko widzimy przy numerze osiem z zarobkami na poziomie 20,5 miliona dolarów.

    Amerykanie szacują, że zarobki Igi poza kortem pozostały niezmienne i wynoszą dokładnie 15 milionów dolarów. Różnicę stanowią pieniądze, które Świątek podniosła z samych kortów. Rok temu przed US Open Polka wygrała rzecz jasna Wimbledon, a w pozostałych Wielkich Szlemach dotarła do półfinału.

    Polka kontra wschodząca gwiazda z Rosji. 6:0 zakończyło historyczną batalię na US Open

    Co ciekawe, przed Igą Świątek drugi rok z rzędu znalazła się Qinwen Zheng, której nie przeszkodził spadek w rankingu WTA do drugiej setki. Według Amerykanów Chinka w tym roku zarobiła już 22,6 miliona dolarów. Mistrzyni olimpijska aż 22 miliony dolarów zainkasowała z tytułu współprac poza kortem.

    Najwyżej z pań uplasowała się zaś… Serena Williams. Amerykanka wróciła do tenisa po kilku latach i od razu zamieszała w czołówce. 44-latka plasuje się na miejscu trzecim. Według “Forbesa” legenda tenisa w 2026 roku zarobiła już 40,1 miliona dolarów, z czego dokładnie 40 miliony pochodzą z tytułu współprac poza kortem.

    Liderująca dwójka pozostaje niezmienna. W 2025 roku numerem jeden był Carlos Alcaraz, a za jego plecami ze stratą miliona dolarów plasował się Jannik Sinner. W tym sezonie Hiszpan nie grał przez ponad cztery miesiące, więc doszło do zmiany. Włoch jest numerem jeden z zarobkami na poziomie 58 miliona dolarów. Alcaraz w tym roku miał zainkasować 53,7 miliona dolarów. Różnicę robią pieniądze z turniejów, bo od sponsorów Hiszpan inkasuje więcej.
    Tenis. Iga Świątek – najlepsza polska tenisistka

    Tenis. Iga Świątek – najlepsza polska tenisistkaTakuya Matsumoto / Yomiuri / The Yomiuri Shimbun via AFPAFP

    Juan Manuel Cerundolo – Ignacio Buse. Skrót meczu.

  • “Zapora nie do przejścia”. To ona może zatrzymać marsz Świątek po tytuł

    “Zapora nie do przejścia”. To ona może zatrzymać marsz Świątek po tytuł

    Sześcioro Polaków zagra w ostatnim wielkoszlemowym turnieju tego sezonu – US Open. Iga Świątek może dokonać wielkich rzeczy. Na co możemy liczyć w przypadku pozostałych naszych reprezentantów? Postanowiliśmy to sprawdzić.

    Nasze przewidywania dla Igi Świątek: Półfinał

    Największe nadzieje w tegorocznym US Open możemy wiązać z Igą Świątek. Była liderka światowego rankingu w końcu zdaje się wracać do dawnej dyspozycji, a co najważniejsze po prostu cieszy się grą. Wygrała turniej rangi WTA 1000 w Toronto, a w Cincinnati dotarła do półfinału, gdzie minimalnie przegrała z Jessicą Pegulą – jedną z najlepszych tenisistek tego sezonu.

    Los oszczędził byłą liderkę rankingu WTA. Na start dostanie Xiyu Wang, a później czeka ją Nadia Podoroska lub Simona Waltert. W trzecim meczu najpewniej zmierzy się z Czeszką Marie Bouzkovą, która na kortach twardych ostatnio nie prezentowała się jakoś wybitnie. Większe wyzwanie będzie mieć dopiero w czwartej rundzie, gdzie na 25-latkę będą czekać najpewniej Belinda Bencić lub Madison Keys. Ponownie nie są to przeciwniczki, które w ostatnich tygodniach prezentowałyby wybitną formę. Jeśli Iga zaprezentuje to, co w Toronto i Cincinnati, to możemy być spokojni o pokonanie i takich rywalek.

    ZOBACZ WIDEO: Sukces Igi Świątek znaczy więcej niż jakiekolwiek słowa

    W ćwierćfinale zanosi się na wielki hit i trzeci w ciągu miesiąca mecz z Jeleną Rybakiną. Kazaszka walczy o pierwsze miejsce w rankingu WTA, ale ostatnie dwa starcia z Polką przegrała. W jednym wprawdzie zakończyła mecz z powodu urazu, ale przed kreczem to nasza reprezentantka dominowała. Dlatego to też Iga będzie delikatną faworytką tego spotkania, jeśli rzecz jasna do niego dojdzie.

    W półfinale na Polkę czekać może Coco Gauff, Mirra Andriejewa lub ubiegłoroczna finalistka Amanda Anisimova. W ostatnich tygodniach najlepiej prezentowała się jednak ta pierwsza. Czy ewentualne zwycięstwo Świątek w meczu z Amerykanką byłoby wielką sensacją? Nie. To jednak ona będzie delikatną faworytką tego starcia. Widać, że jej forma przed ostatnim tygodniem wielkoszlemowym rośnie i znajduje się na dobrej drodze do powtórzenia sukcesu z 2023 roku, czyli wygrania Cincinnati i US Open. To ona może okazać się dla Świątek zaporą nie do przejścia.

    Nasze przewidywania dla Mai Chwalińskiej: Druga runda

    Szczęścia nie miała za to Maja Chwalińska. Polka wylosowała jedną z najtrudniejszych nierozstawionych rywalek – Taylor Townsend. Amerykanka ostatnio prezentuje się nieźle, jak na zawodniczkę z końcówki pierwszej setki światowego rankingu. Finalistka Roland Garros z kolei wciąż nie może złapać rytmu na kortach twardych, więc zapowiada się wyrównane spotkanie.

    W drugiej rundzie Chwalińska może zmierzyć się z niedawną pogromczynią z Monterey Alycią Parks lub Australijką Taylah Preston. Jeśli uda jej się przejść dalej, to w trzeciej rundzie dojdzie do powtórki z półfinału z Paryża i meczu z Dianą Sznaider, gdzie to Rosjanka będzie faworytką. W czwartej rundzie może zmierzyć się z kolei z obrończynią tytułu Aryną Sabalenką.

    Nasze przewidywania dla Magdaleny Fręch: Pierwsza runda

    Pecha miała również Magdalena Fręch. Już w pierwszej rundzie trafiła na rewelację sezonu Ivę Jović. Polka w ostatnich tygodniach prezentowała się nieźle, pokonała Ostapenko w Cincinnati. Na 18-letnią sensację może być to jednak za mało. Jednak Amerykanka może nie poradzić sobie z presją przed własną publicznością.

    W razie sprawienia niespodzianki Fręch może zmierzyć się z Magdą Linette bądź kwalifikantką. W takim wypadku będzie faworytką tego starcia. W trzeciej rundzie trafiłaby za to na dobrze spisującą się w ostatnich miesiącach Alexandrę Ealę. Filipinka wyrzuciła w końcu Igę Świątek z Wimbledonu, a potem wygrała turniej WTA 500 w Waszyngtonie.

    Nasze przewidywania dla Magdy Linette: Druga runda

    Los był zdecydowanie łaskawy dla Magdy Linette. Trafiła na kwalifikantkę Francescę Jones. Warto zaznaczyć jednak, że Polka wygrała zaledwie jeden z ostatnich sześciu meczów. Gdzie szukać jednak przełamania, jak nie z taką rywalką? W razie zwycięstwa czeka ją mecz z Jović lub Fręch. I bez względu na to, z którą z nich się zmierzy, to przed nią bardzo trudne zadanie.

    Nasze przewidywania dla Huberta Hurkacza: Druga runda

    Dla Huberta Hurkacza US Open to najbardziej znienawidzony turniej. Aż trudno w to uwierzyć, ale tak utytułowany zawodnik nigdy nie był w stanie zajść na nim dalej niż do drugiej rundy i trochę trudno w normalnych okolicznościach byłoby oczekiwać od niego, że jako nierozstawiony przełamie tę passę. Z drugiej strony sporo pewności siebie mógł wlać w niego wygrany Challenger w Cancun.

    Polak dostał idealnego rywala na inaugurację – znajdującego się na początku drugiej setki rankingu ATP Damira Dzumhura. To nasz zawodnik będzie zdecydowanym faworytem starcia z Bośniakiem. W drugiej rundzie zmierzy się jednak z tenisistą z czołowej dziesiątki światowego rankingu – Amerykaninem Benem Sheltonem. Pokonanie reprezentanta gospodarzy przez Hurkacza byłoby ogromną sensacją, dlatego przewidujemy, że nasz zawodnik zakończy turniej na drugiej rundzie.

    Nasze przewidywania dla Kamila Majchrzaka: Trzecia runda

    Ostatni z naszych reprezentantów w singlu Kamil Majchrzak nie ma najlepszej passy. W trzech ostatnich turniejach odpadał już w pierwszej rundzie. Jednak los był dla niego łaskawy i w pierwszej rundzie przydzielił mu Serba Hamada Medjedovicia, który ma taką samą serię. Zapowiada się na wyrównany mecz, ale jeśli Polak zaprezentuje swój poziom, to powinien wyjść z tego spotkania zwycięski.

    Dalej też nie jest najgorzej. W drugiej rundzie może na niego czekać Valentin Vacherot lub Aleksandar Kovacević. Obaj to także rywale w zasięgu naszego reprezentanta. W trzeciej rundzie na Majchrzaka może czekać za to znajdujący się w bardzo dobrej formie Frances Tiafoe, który jest typowany do zajścia bardzo daleko w tym turnieju.

  • Burza przed US Open. Świątek zrezygnowała. Mają, co chcieli

    Burza przed US Open. Świątek zrezygnowała. Mają, co chcieli

    Iga Świątek zrezygnowała z gry w turnieju, który znów podzielił świat tenisa. Na bogatych i biednych oczywiście. Polka oszczędza siły na występ w tej części US Open, której nikt nie nazwie z pogardą “pokazówką”. Krytycy nowej rywalizacji mikstów w turnieju wielkoszlemowym mają swoje argumenty, ale nie mają racji. Nie doceniają formatu, który po prostu się sprawdza.

    Przeprowadźmy mały sprawdzian. Czy wolelibyście kupić bilety na US Open, żeby zobaczyć w akcji duet złożony z Sereny Williams i Carlosa Alcaraza, czy jednak parę Erin Routliffe/Lloyd Glasspool? A może chętniej niż mikst w składzie Aryna Sabalenka i Novak Djoković zobaczylibyście, jak Katerina Siniakova łączy siły z Henrym Pattenem?

    Amerykańscy kibice tenisa już drugi rok z rzędu zagłosowali – portfelami. Ważniejszych wyborów dla organizatorów wielkich sportowych imprez nie ma. Jak to się często pisze w internecie: zapadł wyrok. Jaki? W US Open już nie na próbę, a na dobre rozgościł się całkiem nowy format. Widowiskowy, porywający, chwilami może nieco surrealistyczny. A że niesprawiedliwy? Tak naprawdę obchodzi to coraz mniej osób.
    Zieliński podpadł tym, co napisał po meczu Świątek

    – To królowa tenisa i król teraźniejszości – powiedział o Serenie Williams i Carlosie Alcarazie Flavio Cobolli. A Belinda Bencić, która stworzyła z nim jedną z turniejowych par, dodała: – To było surrealistyczne! To ogromny zaszczyt grać z takimi tenisistami.

    Włoszka i Szwajcar pokonali superduet amerykańsko-hiszpański w ćwierćfinale, czyli de facto w drugiej rundzie. Bencić i Cobolli w stawce 16 mikstów byli drugim najlepszym – przegrali dopiero w finale, z Czechami Karoliną Muchovą i Jakubem Mensikiem. Finalistom i zwycięzcom chwała, ale to nie o nich było najgłośniej w dniach bezpośrednio poprzedzających start singlowych turniejów US Open 2026.

    Możliwość zobaczenia w akcji takich duetów, jak Williams/Alcaraz czy Sabalenka/Djoković, ściągnęła na trybuny mnóstwo ludzi.

    Już rok temu całkiem nowy format rozgrywania turnieju par mieszanych był sukcesem. Choć finansowym i organizacyjnym może bardziej niż sportowym. Wtedy wiele było protestów. – To frustrujące. Trudno mi znaleźć coś pozytywnego, to totalny brak szacunku dla tradycji i historii Wielkiego Szlema. Rozumiem, że mikst nie jest na tych turniejach konkurencją priorytetową, ale zawsze był ich częścią, częścią ich historii. Teraz jest to pokazówka, w której my – debliści – nie możemy nawet wziąć udziału. Chyba że zostaniemy obdarowani łaską organizatorów w postaci “dzikiej karty”. Rozumiem chęć innowacji, uatrakcyjnienia produktu, przyciąganie kibiców, ale organizatorzy US Open w tym roku totalnie minęli się z celem i wybrali zły kierunek. Przykro na to patrzeć – komentował dla Sport.pl Jan Zieliński.

    Polak w 2024 roku w parze z Su-Wei Hsieh wygrał dwa wielkoszlemowe miksty: w Australian Open i na Wimbledonie. Dla organizatorów US Open to nie miało znaczenia. Oni rok temu do mikstowej rywalizacji zaprosili tylko jedną naprawdę deblową parę – Sarę Errani i Andreę Vavassoriego. Włochom dali dziką kartę, natomiast pozostałe pary dopuścili do gry na podstawie singlowych rankingów.

    Gdy włoski duet wygrał cały turniej, pokonując w finale Igę Świątek i Caspera Ruuda, wszyscy pominięci przez US Open specjaliści od gry podwójnej triumfowali.

    Za ten wpis Zielińskiemu się dostało.

    Niektórzy kibice Igi Świątek uznali, że rodak zachował się nieelegancko, wybierając solidarność ze swoim środowiskiem i ciesząc się ze zwycięstwa prawdziwych deblistów nad złożonym naprędce mikstem z Polką w składzie.
    Specjaliści zrzuceni z drabinki. Gwiazdy górą

    W tym roku Świątek też miała grać z Ruudem, ale zrezygnowała z występu. Po trudach grania w Toronto (wygrała turniej) i w Cincinnati (doszła do półfinału) wolała odpocząć przed rywalizacją w US Open w singlu.

    W gronie 16 turniejowych par w tym roku znalazły się cztery złożone z tenisistów na co dzień priorytetowo traktujących deble. Tym razem szansę gry w imprezie dostała Katerina Siniakova. Najwybitniejsza deblistka ostatnich lat (ma 11 tytułów wielkoszlemowych w deblu i jeden w mikście) rok temu bardzo narzekała, że ją pominięto. Teraz z przekąsem przyjęła informację, że do turnieju musi się dostać przez kwalifikacje. Ale gdy już dostała się do drabinki głównej, w parze z trzykrotnym deblowym mistrzem wielkoszlemowym Henrym Pattenem, razem z nim szybko z tej drabinki spadła. Co prawda w pierwszej rundzie duet deblowych fachowców odprawił Sabalenkę i Djokovicia, ale w drugiej nie dał rady małżeństwu Switolina/Monfils.

    Siniakova i Patten i tak byli jedyną “prawdziwą” parą ze świata debla, która wygrała w US Open 2026 mecz. Ubiegłoroczni mistrzowie – Errani i Vavassori – przegrali już w pierwszej rundzie z Mirrą Andriejewą i Andrijem Rublowem, mikst Mladenovic i Arevalo od razu odpadł z parą Muchova/Mensik, a od deblowych gwiazd, jakimi są Routliffe i Glasspool, lepsze okazały się największe gwiazdy całego przedsięwzięcia, czyli Williams i Alcaraz.
    Pegula krytykuje, ale występuje. Bo aż żal nie zagrać!

    Rok temu debliści, podkreślając triumf Errani i Vavassoriego twierdzili, że to jasno pokazuje szefom US Open, jaki popełnili błąd. W tym roku tenisistom stawiającym na grę podwójną gwiazdy singla wytrąciły argumenty z ręki.

    Owszem, te ubiegłoroczne słowa Jessiki Peguli nie straciły na aktualności: „Nie do końca podoba mi się sposób organizacji imprezy. Zmieniliście format arbitralnie i nikomu o tym nie powiedzieliście. Po prostu to zrobiliście. Czy rozmawialiście z zawodnikami? Czy pytaliście nas, co sądzimy o tym, jak ulepszyć format? Gdybyśmy mieli możliwość wcześniejszego omówienia tematu, reakcja byłaby zupełnie inna, nie byłoby tego chaosu. Kibice zapewne będą zadowoleni, ale to przykre, gdy tenisiści mówią, że stracili szansę na grę lub na zarobienie pieniędzy. Dla niektórych był to ważny turniej ze względu na dochody”.

    Tylko że adresaci tych słów mają swoje racje i rok później te racje są mocniejsze.

    Gwiazdy na starcie (Pegula znów była wśród nich), milion dolarów premii dla mistrzów, a do wygrania tytuł wielkoszlemowy – to wszystko sprawia, że nawet jeśli debliści są wściekli i mówią, że to “pokazówka”, a nie prawdziwy turniej wielkoszlemowy, ważniejsze jest, co myślą kibice.
    Djoković i Alcaraz mogliby nawet grać w rzutki, a kibice i tak by przyszli

    Widzowie od lat traktowali turniej miksta jako niezbyt potrzebny dodatek do rywalizacji singlistów. Prawda jest taka, że tradycyjne rywalizacje par mieszanych na turniejach wielkoszlemowych są oglądane przez niewielu widzów. Natomiast nowe miksty na US Open mają znakomitą frekwencję. I rok temu, i teraz, na trybuny przychodziły dziesiątki tysięcy fanów. Dostali dobrą zabawę. Mecze były szybkie, widowiskowe, praktycznie w każdym grały światowe gwiazdy, a rywalizacja może nie była aż tak śmiertelnie poważna, jak będzie w za chwilę zaczynających się singlach (30 sierpnia), ale czuło się stawkę i prestiż. Ważne było pewnie i to, że przy szalonych cenach biletów na turniej główny, tu ludzie dostali możliwość zobaczenia mistrzów tenisa za kwoty łatwiejsze do zaakceptowania. W środę, przed półfinałami i finałem, widzieliśmy na platformie odsprzedażowej bilety z cenami zaczynającymi się od 87 dolarów za sztukę. Bilety na niedzielę, czyli pierwszy dzień rywalizacji singlistów, zaczynały się od 164 dolarów.

    – Jeśli w obsadzie są takie nazwiska, od początku można było się spodziewać sukcesu frekwencyjnego. Nie zakładałem niczego innego. Z takimi zawodnikami, jak Carlos Alcaraz, Novak Djoković czy Iga Świątek i do tego grupą Amerykanów, nawet jakby zrobili zawody w rzutkach, ludzie by przyszli. Bo często przychodzą dla nazwisk – tak rok temu komentował dla Sport.pl nasz wybitny deblista sprzed lat, Marcin Matkowski.

    – Super się to oglądało i dla mnie pomysł bardzo na plus. Czasem może przypominało pokazówkę, ale ogólnie każdy był w pełni skoncentrowany, by wygrać. Rozumiem ból deblistów, ale musimy sobie zadać pytanie, czy chcemy dbać o tę garstkę zawodników, czy o dobro całego tenisa i zachęcić do niego młodych. Patrząc na całokształt, jestem bardzo za tym formatem – dodawała Paula Kania-Choduń, w przeszłości również dobra deblistka.

    Po drugiej edycji mikstowego grania w nowym formacie wciąż słychać niezadowolonych. Na przykład Alize Cornet grzmi, że “to całkowity brak szacunku do sportu”, że dla “US Open to tylko sposób na zarobienie pieniędzy” i że “specjaliści od debla, którzy mu się poświęcili, tracą szansę zarobienia na swoje utrzymanie”. Ale trudno wyobrazić sobie, żeby po jeszcze większym sukcesie niż w premierowej edycji, ktoś z organizatorów na poważnie przejął się takimi głosami i przywrócił stary porządek.

    Wczytywanie kolejnego artykułu…

  • Głośno o tej wypowiedzi Sabalenki. Emocje puściły całkowicie. Komunikat tuż przed US Open

    Głośno o tej wypowiedzi Sabalenki. Emocje puściły całkowicie. Komunikat tuż przed US Open

    Mecz z Camilą Osorio będzie pierwszym krokiem Aryny Sabalenki na tegorocznym US Open. Białorusinka jest jedną z faworytek do triumfu na zbliżającym się turnieju, ale jej forma jest daleka od idealnej. Liderka światowego rankingu na konferencji prasowej musiała mierzyć się z pytaniami o jej dyspozycję i wyraźnie nie miała ochoty opowiadać o trudniejszym dla siebie okresie.
    Aryna Sabalenka w białej koszulce i czarnej spódniczce trzyma rakietę tenisową na korcie, skupiona i gotowa do gry.

    Aryna SabalenkaSarah StierAFP

    Dla Aryny Sabalenki może być to kluczowy moment zbliżającego się do końca sezonu tenisowego. Choć reprezentantka Białorusi rok rozpoczęła bardzo dobrze i nie pozostawiała wątpliwości, kto jest najlepszą zawodniczką na świecie, drugie półrocze jest zdecydowanie gorsze. Sabalenka od wielu miesięcy nie zameldowała się w finale wielkiej imprezy i co za tym idzie, nie odniosła żadnego większego triumfu.

    Okazją na przełamanie może być US Open. Wielu ekspertów ocenia jednak, że dla jednej z faworytek może być to trudny turniej, bo niewiele wskazuje na to, aby jej forma miała nagle się poprawić. A rywalki – choćby Iga Świątek, czy Coco Gauff – grają zdecydowanie lepiej niż jeszcze kilka tygodni temu i mają ochotę na sukces na kortach w Nowym Jorku. Sabalenka na konferencji prasowej nie uniknęła pytań o swoją dyspozycję.

    Sabalenka ostro do dziennikarzy. Wymowne zachowanie tenisistki

    Zawodniczka nie miała jednak ochoty opowiadać o swojej formie i była dość opryskliwa w stosunku do dziennikarzy. Jeden z nich zapytał, “co jest nie tak z Aryną?”. “Może coś nie tak jest z ludźmi” – wypaliła Sabalenka. Na inne pytania tenisistka postanowiła odpowiadać nieco w inny sposób i opowiedziała o gorszym okresie. “Cóż, takie jest piękno tego sportu. Stawiacie mi trudne wyzwania, a ja wrócę jeszcze silniejsza” – zakomunikowała liderka rankingu WTA.

    W jednej z wypowiedzi Sabalenka dość tajemniczo zasugerowała, że gorszy moment wynikał też ze spraw pozasportowych. “Nie chcę się bronić, ale po prostu nie mam ochoty rozmawiać o tym okresie. Miałem na głowie sporo spraw, ale kogo to obchodzi, prawda? No więc tak, nie dałem z siebie wszystkiego” – stwierdziła Białorusinka.

    Tenisistka zaznaczyła jednak, że jest przekonana o swoim powrocie na najwyższy poziom. “Te trudne lekcje z pewnością uczynią mnie o wiele silniejszą. Pracuję jeszcze ciężej. Pracuję nad mentalną stroną gry. Starałam się zresetować umysł i wrócić silniejsza. To tylko mnie wzmocni. Mój powrót to tylko kwestia czasu” – oceniła jedna z faworytek do triumfu w US Open.
    Tenisistka w niebieskim stroju sportowym z rakietą w dłoni, skupiona i lekko zmęczona podczas meczu.

    Aryna SabalenkaMERT ALPER DERVISAFP
    Kobieta w sportowym stroju w intensywnych kolorach różu i pomarańczu z rozpiętym kołnierzem, z wyraźnym grymasem niezadowolenia na twarzy oraz włosami związanymi w kucyk, stoi na tle ciemnego, rozmytego tła.

    Aryna SabalenkaAsanka Brendon RatnayakeEast News

    Aleksandar Kovacevic – Arthur Fery. Skrót meczu.

  • Wielki triumf 6:3, 6:2 z Chwalińską. Nie nadeszła zmiana. Jest wyjątek

    Wielki triumf 6:3, 6:2 z Chwalińską. Nie nadeszła zmiana. Jest wyjątek

    6:2, 6:2 – to najważniejszy jak dotąd wynik w karierze Mirry Andriejewej. Takim rezultatem zakończył się jej pamiętny finał Rolanda Garrosa z Mają Chwalińską, w którym zgarnęła swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł. Jego echa wracają teraz, u progu US Open, bo Rosjanka raz po raz dostaje pytania nawołujące do paryskich scen. Te, jak przyznała, niewiele zmieniły w kontekście dalszej części sezonu. Chociaż sama dostrzegła tu jeden wyjątek.
    Maja Chwalińska i Mirra Andriejewa podczas meczu tenisowego, dynamiczny bekhend na niebieskim korcie, wstawka portretowa.

    Tenis. Na zdjęciu Maja Chwalińska oraz Mirra AndriejewaEMILEE CHINN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFP / EYEPIX / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    1/8 finału w Australian Open i porażka w drugiej rundzie Wimbledonu z Barborą Krejcikovą – tak wygląda tegoroczny wielkoszlemowy bilans Mirry Andriejewej, choć na powyższej liście zabrakło rzecz jasna najważniejszego – triumfu na kortach Rolanda Garrosa, który – mogłoby się wydawać – zmienił wszystko.

    Czy jednak rzeczywiście tak jest? O to pytana była tuż przed startem US Open sama zainteresowana, a jej odpowiedź jest dość jednoznaczna.

    – Jeśli mam być szczera, czuję nieco inną aurę. Ale nie powiedziałabym, że wiele rzeczy się zmieniło. Nie czuję się inna. Jestem tą samą, starą Mirrą – przyznała Rosjanka podczas rozmowy na żywo wyemitowanej przez kanał “Andy Roddick’s Served”.

    “Jestem zły”. Polka znów odbiła się od ściany, pada nazwisko trenera Chwalińskiej

    Zdradziła jednak przy tym, że jest jeden wyjątek, który sprawia jej ogromną satysfakcję.

    – Lubię, kiedy wywołują moje nazwisko, gdy gram mecz i mówią, że jestem mistrzynią wielkoszlemową. To oczywiście miłe. Ale poza tym wszystko jest takie samo – przekazała Mirra Andriejewa.

    US Open. Mirra Andriejewa wraca do triumfu w Rolandzie Garrosie

    W podobnym tonie wypowiedziała się także podczas oficjalnej konferencji prasowej, przyznając, że żaden z trzech dotychczasowych turniejów Wielkiego Szlema nie ma większego przełożenia na jej teraźniejszość.

    Nie wiem, czy pod względem mentalnym wiele się zmieniło. Jestem po prostu bardzo podekscytowana ostatnim turniejem wielkoszlemowym w tym sezonie i ponownym pobytem w Nowym Jorku, bo uwielbiam tu grać

    I dodała: – Myślę, że na tę chwilę, jedynie co czuję, to ekscytacja i radość z możliwości gry.

    Polka robi furorę w Ameryce, hit z 16-letnią Rosjanką. Finalistka US Open reaguje

    Swój występ na US Open triumfatorka Rolanda Garrosa rozpocznie od starcia z reprezentantką Indonezji Janice Tjen. W przypadku awansu, w drugiej rundzie czekać będzie ją starcie z Czeszką Gabrielą Knutson lub Niemką Evą Lys.
    Zawodniczka w żółtym stroju tenisowym skupiona na odbiciu piłki rakietą podczas meczu.

    Maja Chwalińska w finale Roland Garros 2026 zagra z Mirrą AndriejewąJULIEN DE ROSAAFP
    Mirra Andriejewa ciesząca się ze zdobycia tytułu podczas WTA 1000 w Indian Wells

    Mirra AndriejewaPatrick T. Fallon / AFPAFP

    Juan Manuel Cerundolo – Ignacio Buse. Skrót meczu.

  • Świątek “zdegradowana” w US Open. Koniec czekania. Jest komunikat organizatorów

    Świątek “zdegradowana” w US Open. Koniec czekania. Jest komunikat organizatorów

    Ostatni Wielki Szlem w tym sezonie rozpocznie się oficjalnie za nieco ponad dobę. Turniej na korcie imienia Arthura Ashee’a otworzy Jessica Pegula. Na Polski akcent nie będziemy jednak musieli długo czekać. W niedzielę o 17:00 na korcie nr. 12 zagra Kamil Majchrzak. Dzień później zobaczymy wyczekiwany powrót Alcaraza, a także Igę Świątek, która nie zagra na korcie centralnym.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekRobert Prange/Getty ImagesGetty Images

    Przed startem tegorocznego US Open kibice i eksperci zdają się mieć więcej pytań, niż odpowiedzi. Trudno bowiem wskazać żelaznych faworytów, co dawno nie miało miejsca. Aryna Sabalenka do Nowego Jorku przyjechała w słabej dyspozycji, Jelena Rybakina z kontuzją, a Iga Świątek zdaje się odradzać.

    Polka kontra wschodząca gwiazda z Rosji. 6:0 zakończyło historyczną batalię na US Open

    Z kolei wśród panów największe emocje budzi oczywiście wracający po ponad czterech miesiącach przerwy Carlos Alcaraz. Oprócz niego nigdy nie można skreślać Novaka Djokovicia, a rozstawiony z jedynką będzie Alexander Zverev, bo Jannik Sinner oficjalnie się wycofał.

    Świątek zacznie w nocy. Złe wieści dla polskich kibiców

    Wobec tego nie można wykluczyć, że zaatakuje ktoś z tylnego szeregu. Tutaj pojawiają się nazwiska Arthura Filsa, Bena Sheltona czy rewelacji sezonu Rafaela Jodara. Pytań jest wiele, a odpowiedzi zaczniemy poznawać już niebawem. Turniej US Open 2026 rozpocznie się bowiem już w tę niedzielę.

    Na korcie głównym jako pierwsza pojawi się Jessica Pegula, która przywita kibiców na Arthur Ashee Stadium już o godzinie 18:00. Godzinę wcześniej na korcie numer 12 zobaczymy pierwszy polski akcent. Rywalizację o tytuł rozpocznie bowiem Kamil Majchrzak, który zmierzy się z Hamadem Medjedoviciem.

    Mówił o Sabalence, nagle wywołał Świątek. W tle to, co dzieje się w sztabie

    Dzień później na kort wyjdzie Iga Świątek. Nasza najlepsza tenisistka nie wystąpi jednak na korcie imienia Arthura Ashee’a. Była mistrzyni imprezy rywalizację o tytuł rozpocznie w sesji nocnej na Louis Armstrong Stadium. Jej mecz najwcześniej o godzinie 1:00 w nocy (czasu polskiego) w nocy z poniedziałku na wtorek.

    Kort główny przypadł tego dnia Arynie Sabalence, która broni tytułu. Po niej zaprezentuje się Carlos Alcaraz. W sesji nocnej zaś zagra najpierw Ben Shelton, a po nim walkę o triumf w imprezie rozpocznie Naomi Osaka wspierana z boksu trenerskiego przez Tomasza Wiktorowskiego. W poniedziałek na bocznych kortach zagrać mają także Maja Chwalińska i Hubert Hurkacz.
    Tenisistka w czarno-białym stroju sportowym odbija piłkę rakietą podczas meczu na korcie, w tle widoczne niebieskie ogrodzenie z białym napisem.

    Iga Światek w trakcie US Open 2025SELCUK ACARAFP

    AS Monaco – Górnik Zabrze. Skrót meczu

  • Becker wywołał Świątek. Zestawienie z Sabalenką. Jest pewny jednego

    Becker wywołał Świątek. Zestawienie z Sabalenką. Jest pewny jednego

    Becker wywołał Świątek. Zestawienie z Sabalenką. Jest pewny jednego

    Iga Świątek i Aryna Sabalenka w najbliższych dniach rozpoczną rywalizację na US Open. Nie da się ukryć, że w ostatnim czasie formie liderki rankingu WTA pozostawia wiele do życzenia. Ostatnio głos w tej sprawie zabrał legendarny Boris Becker, który porównał sytuację obu zawodniczek, zwracając uwagę na zmiany w sztabie.
    Iga Świątek i Aryna Sabalenka ściskają się po meczu tenisowym, widoczne skupione twarze obu zawodniczek

    Iga Świątek, Aryna SabalenkaTim ClaytonGetty Images

    Ostatni raz Aryna Sabalenka cieszyła się ze zdobycia tytułu w Miami, kiedy to zgarnęła tzw. Sunshine Double, wygrywając również w Indian Wells. Potem ewidentnie coś się zacięło. Na mączce Białorusinka poradziła sobie bardzo przeciętnie. W trzecim secie ćwierćfinałowego spotkania z Dianą Sznajder na Roland Garros poległa do zera.

    Na kortach trawiastych również nie błyszczała. W 1/8 finału Wimbledonu ograła ją Naomi Osaka. Wydawało się, że po powrocie na twardą nawierzchnię Sabalenka znów może zdominować całą stawkę, ale tak się nie stało. Zarówno w Toronto, jak i Cincinnati kończyła rywalizację w walce o ćwierćfinał.

    Becker nagle wywołał Świątek. Zestawienie z Sabalenką. Jest pewny jednego

    O dyspozycji pierwszej rakiety świata wypowiedział się ostatnio legendarny Boris Becker. Niemiec nie ukrywał, że w ostatnim czasie “częściej widuje się ją w mediach społecznościowych niż na korcie tenisowym”. – I to jest w porządku. Być może jednak trochę straciła koncentrację. Przez długi czas grała na najwyższym poziomie, zarabiała dużo pieniędzy, zdobyła wiele tytułów itd. Niedawno nawet się zaręczyła. Czy to możliwe, że życie prywatne jest teraz dla niej priorytetem? A tenis zeszedł na dalszy plan? Bo to by wiele wyjaśniało – mówił w podcascie Becker-Petkovic.

    Dywagując nad formą Sabalenki, były lider rankingu ATP porównał jej sytuację z tą, z którą zmagała sięIga Świątek. Mowa o zmianach w sztabie. – Zniżka formy trwa to od kwietnia i w pewnym momencie ta sytuacja naprawdę zaczyna podkopywać pewność siebie. Czegoś brakuje. I pytanie jest zawsze to samo: czy zespół wokół niej jest w stanie dać jej tego, czego potrzebuje? A może potrzebuje nowego sztabu? Iga Świątek ma od wiosny nowego trenera, Francisco Roiga. Na początku nie szło jej najlepiej, ale teraz, trzy miesiące później, wróciła do poprzedniej formy. Być może Sabalenka potrzebuje też innego podejścia, innej metody treningowej – powiedział wprost.

    Nasza reprezentantka od początku była zadowolona ze współpracy z Hiszpanem, która faktycznie zaczyna przynosić efekty. Głównym trenerem Sabalenki od wielu lat jest Anton Dubrow.

    Boris Becker zwraca uwagę również na kwestie mentalne w przypadku Białorusinki. – Czy straciła wiarę we własne umiejętności? To kolejny znak: popełniasz niewymuszone błędy w decydujących momentach. Możesz grać słabo, ale twój przeciwnik też może popełniać błędy i wybijać piłkę. Dlatego najpierw powinieneś spróbować wprowadzić piłkę do gry, rozpocząć wymianę, a może przeciwnik ją odbije. Kiedy próbujesz znaleźć winnera pierwszym uderzeniem, to świadczy o strachu, niepewności. To znaczy, że nawet nie chcesz wchodzić w wymianę – podsumował.
    Kobieta w sportowym stroju i czapce z daszkiem na korcie ziemnym, unosi obie dłonie złożone do oklasków i delikatnie się uśmiecha.

    Iga ŚwiątekDOMENICO CIPPITELLIAFP
    Kobieta w sportowym stroju w intensywnych kolorach różu i pomarańczu z rozpiętym kołnierzem, z wyraźnym grymasem niezadowolenia na twarzy oraz włosami związanymi w kucyk, stoi na tle ciemnego, rozmytego tła.

    Aryna SabalenkaAsanka Brendon RatnayakeEast News
    Boris Becker

    Boris BeckerAFP

    Magdalena Stysiak znów pociągnęła Polki. Najlepsze akcje z meczu z Niemkami

  • Ostrzeżenie dla Chwalińskiej. WTA ogłasza. Polska powtórka po 3 setach z Igą

    Ostrzeżenie dla Chwalińskiej. WTA ogłasza. Polska powtórka po 3 setach z Igą

    2 dni – tyle zostało do oficjalnej inauguracji zmagań w głównej drabince US Open, która nadejdzie w niedzielę. Znamy już dokładne ścieżki, które mogą zaprowadzić poszczególne zawodniczki do wielkiego finału. Wylosowaną drabinkę przeanalizował dokładnie oficjalny portal WTA, zwracając uwagę między innymi na Maję Chwalińską. Ta została ostrzeżona przed meczem pierwszej rundy. Nie zabrakło także słów dotyczących naszej najwyżej rozstawionej tenisistki – Igi Świątek.
    Maja Chwalińska i Iga Świątek z Taylor Townsend przy siatce po meczu, widoczne stroje sportowe i kort tenisowy

    Na zdjęciu Maja Chwalińska oraz Iga Świątek w pomeczowym uścisku z Taylor TownsendEYEPIX / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP / HENRY NICHOLLS / AFP CopiedAFP

    US Open rusza lada moment, a więc nadszedł czas, by poznać układ turniejowej drabinki wśród singlistek. Ta została rozlosowana w czwartek i przyniosła ze sobą kilka ekscytujących kwestii. Nas jednak najbardziej interesuje to, co czeka polskie tenisistki. Na dwóch z nich skupia się w swojej analizie losowania także oficjalny portal WTA.

    Zacznijmy od Mai Chwalińskiej, która na dobry – miejmy nadzieję – początek zagra z Taylor Townsend. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych to wiceliderka deblowego rankingu WTA, ale przy tym 95. rakieta świata w grze pojedynczej. Przy 21. pozycji Mai Chwalińskiej nie robi to większego wrażenia, ale trzeba pamiętać, że Polka zbudowała swoją punktację przede wszystkim na Rolandzie Garrosie.

    WTA dodatkowo wprost ostrzega naszą finalistkę z Paryża, zaznaczając, że zawodniczka gospodarzy potrafi świetnie radzić sobie przed własną wielkoszlemową publicznością.

    Maja Chwalińska kontra Taylor Townsend. Finalistka Rolanda Garrosa zmierzy się ze specjalistką od kortów na Flushing Meadows. Townsend awansowała do czwartej rundy zmagań w 2019 i 2025 roku

    Chwalińska wracała po 2:6 z Amerykanką. Trzeci set decydował ws. gry o ćwierćfinał WTA 500

    Znamy drabinkę US Open. WTA wprost o Chwalińskiej i Świątek

    Warto zaznaczyć, że Taylor Townsend czeka “polska powtórka”. Także poprzedni turniej wielkoszlemowy – Wimbledon – rozpoczynała bowiem od starcia z naszą tenisistką. Wówczas była to Iga Świątek, której sprawiła spore problemy, przegrywając ostatecznie w trzech setach 1:6, 6:2, 3:6.

    A skoro już mowa o naszej byłej liderce światowego zestawienia, była ona przed losowaniem – jak podkreśla WTA – jednym z głównych “języczków uwagi”.

    – Wszystkie oczy skierowane były na to, na którą z czterech najwyżej rozstawionych tenisistek trafi w ćwiartce mająca numer “8” Iga Świątek. I okazało się, że jest to Jelena Rybakina. Dwie wielkoszlemowe mistrzynie trafiły do tej samej części drabinki co 12. Belinda Bencic, 13. Naomi Osaka i 22. Madison Keys. Świątek i Rybakina spotkały się już dwukrotnie tego lata. Iga rozpocznie zmagania meczem z Xiyu Wang, a 25. w stawce Marie Bouzkova jest pierwszą rozstawioną zawodniczką na jej ścieżce – analizuje sytuację Igi Świątek WTA.
    sportowczyni ubrana w jasną kurtkę i białą czapkę z daszkiem odpowiada na pytania dziennikarzy, wokół niej widoczne są mikrofony i osoby z notatnikami oraz aparatami, tło stanowi ściana z logo sponsorów

    Iga ŚwiątekPhoto by Miguel Reis / NurPhoto via AFPEast News
    Kobieta ubrana w biały sportowy strój skupiona na odbieraniu lecącej piłki tenisowej podczas meczu.

    Maja Chwalińska na Wimbledonie Kentaro Tominaga / Yomiuri / The Yomiuri Shimbun via AFPAFP

    Hubert Hurkacz – Moez Echargui. Skrót meczu

  • Chwalińska kontra wiceliderka WTA. Na Świątek czeka Rybakina. Pary US Open

    Chwalińska kontra wiceliderka WTA. Na Świątek czeka Rybakina. Pary US Open

    Jeden tytuł i dwa występy na etapie ćwierćfinału – to bilans siedmiu występów Igi Świątek w US Open. Raszynianka wraca na Flushing Meadows po dwóch świetnych występach w Toronto i Cincinnati, ale też w dość skomplikowanej sytuacji w rankingu WTA Race. I aby zbliżyć się do występu w listopadzie w Indian Wells, powinna w Nowym Jorku osiągnąć sukces. Losowanie było dla niej udane, choć w 1/4 finału może wpaść na faworytkę do pozycji liderki rankingu – Jelenę Rybakinę. Swoje ścieżki poznały też: Maja Chwalińska, Magdalena Fręch oraz Magda Linette. A w męskiej części: Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak
    article cover

    Iga Świątek po raz ósmy zagra w US Open. I potrzebuje tu sukcesu by zbliżyć się do WTA FinalsMatthew Stockman/Getty ImagesAFP

    Singlowa rywalizacja w Nowym Jorku, w ramach ostatniego w tym sezonie turnieju rangi Wielkiego Szlema, zacznie się w niedzielę – pierwsza faza potrwa przez trzy dni. Aby zdobyć tytuł, jedna ze 128 zawodniczek w głównej drabince będzie musiała wygrać siedem spotkań. Choć możliwe są też oczywiście sensacje i triumf tenisistki, która wcześniej rozegra trzy spotkania w kwalifikacjach. Dokonała tego w 2021 roku Emma Raducanu, właśnie w US Open, bliska powtórki była niedawno w Paryżu Maja Chwalińska.

    W głównej części US Open, w grze pojedynczej, mamy aż cztery zawodniczki: rozstawione zostały Iga Świątek i Maja Chwalińska, dochodzą zaś Magdalena Fręch i Magda Linette. Szansę na grę ma jeszcze debiutująca już na poziomie kwalifikacji Martyna Kubka – w czwartkowy wieczór zagra o to z rewelacyjną 16-latką Kristiną Liutową, która niedawno triumfowała w WTA 250 w Memphis. I ani jednego spotkania w karierze nie zagrała poza USA.

    Polskie zawodniczki zaczną te zmagania z różnych pozycji. Iga Świątek ma za sobą dwa kapitalne turnieje na twardych kortach w Toronto (tytuł) i Cincinnati (półfinał). A jednocześnie zdaje sobie pewnie sprawę, że bez świetnego wyniku w Nowym Jorku, zapewne awansu co najmniej do finału, trudno jej będzie znaleźć się w gronie zawodniczek uprawnionych do gry w WTA Finals.
    Tenisistka w jasnożółtym topie i czarnej spódniczce w trakcie meczu na korcie, trzymająca rakietę tenisową i wykonująca gest ręką.

    Maja ChwalińskaALAIN JOCARDAFP

    Maja Chwalińska ma z kolei problemy z szybką nawierzchnią, dobitnie pokazały to trzy ostatnie turnieje. W US Open szybko rok temu przegrała już drugi mecz w kwalifikacjach, ale… zaraz po nich odniosła sukces w Montreux. I teraz formalnie broni 145 punktów za zeszło rok.

    Inaczej z kolei Magda Linette – rok temu odpadła już w pierwszej rundzie. Magdalena Fręch z kolei dotarła do trzeciej, tam zatrzymała ją Coco Gauff.

    Dziś w południe lokalnego czasu wszystkie poznały swoje losy w tegorocznym US Open. W Nowym Jorku nie ma klasycznej ceremonii losowania – po prostu pokazywane są drabinki.

    Iga Świątek

    Raszynianka została rozstawiona z “8”, zapewniłą sobie tę pozycję dzięki awansowi do półfinału w Cincinnati. W ostatniej chwili nieznacznie wyprzedziła w rankingu Elinę Switolinę, utrzymała też pozycję przed Martą Kostiuk i Amandą Anisimovą. A to sprawiło, że teoretycznie jej ścieżka do 1/4 finału była trochę łatwiejsza. Zajmując dziewiąte miejsce już w czwartej rundzie mogłaby wpaść na Sabalenkę, Rybakinę czy Pegulę.
    Tenisistka w szarej koszulce i czapce, z rakietą tenisową w ręku, wyraża frustrację w czasie meczu na korcie.

    Iga ŚwiątekMark J. TerrillEast News

    Iga zacznie od meczu z Chinką Xiyu Wang, grała z nią dotąd dwukrotnie, nie straciła seta. Jeśli wygra, zmierzy się z Nadią Podoroską lub Simoną Waltert. Nie jest to więc zbyt wymagające losowanie.

    W trzeciej rundzie może wpaść na Marie Bouzkovą, Czeszka jest rozstawiona z “25”. Z nią jednak Iga zawsze wygrywała bez problemów. A później może czekać Belinda Bencic lub Madison Keys.

    Iga znalazła się, podobnie jak Linette i Fręch, w dolnej części drabinki. W ćwierćfinale może wpaść na Jelenę Rybakinę.

    Ścieżka Igi Świątek do finału US Open:

    1. runda – Xiyu Wang

    2. runda – Nadia Podoroska lub Simona Waltert

    3. runda – Maria Bouzkova/Peyton Stearns/Elsa Jacquemot

    4. runda – Madison Keys/Alina Korniejewa/Belinda Bencic

    1/4 finału – Rybakina/Sakkari/Mertens/Osaka

    1/2 finału – Mirra Andriejewa/Anisimova/Jovic/Eala/Gauff

    Maja Chwalińska

    Chwalińska po raz drugi w Wielkim Szlemie została rozstawiona – w rankingu WTA zajmuje 21. pozycję, ale z uwagi na brak kontuzjowanej Victorii Mboko dostała w drabince numer “20”. To zaś oznacza, że w 1/64 i 1/32 finału nie mogła wpaść na tenisistki, które też dostały przywilej rozstawienia. Podobnie było w Wimbledonie, choć tam 24-latka z Bielska-Białej występowała z dziką kartą. Tu już jej nie potrzebowała.

    Maja zacznie od spotkania z Taylor Townsend, świetną deblistką, która w Wimbledonie sprawiła kłopot na starcie Idze Świątek. W rankingu WTA, tym dla specjalistek od gry podwójnej, Townsend jest druga, za swoją partnerką deblową Kateriną Siniakovą.

    Jeśli Maja wygra, zmierzy się z lepszą z pary: Taylah Preston – Alycia Parks. Z tą drugą przegrała właśnie w Monterrey.

    W trzeciej rundzie możliwe byłoby kolejne jej starcie z Dianą Sznajder, zaś w czwartej – z Aryną Sabalenką.

    Magdalena Fręch

    Łodzianka, po fatalnej serii na mączce i trawie, wyraźnie już na kortach twardych odetchnęła. W Waszyngtonie, Toronto i Cincinnati wygrała w sumie cztery spotkania, Jessice Peguli dwukrotnie urwała po secie, Jelenę Rybakinę postraszyła jeszcze przed kończącym mecz tie-breakiem. Rok temu wygrała tu dwa spotkania, odpadła w 1/16 finału po spotkaniu z Coco Gauff.

    Tym razem Fręch miała pecha – od razu zmierzy się z Ivą Jovic, zawodniczką rozstawioną z “14”. A jeśli wygra, trafi na… Magdę Linette lub zawodniczkę z kwalifikacji.

    Magda Linette

    Poznanianka, choć wydawać by się mogło, że jej styl gry powinien pasować do szybkiej nawierzchni na Flushing Meadows, nigdy w Nowym Jorku nie doszła dalej niż do trzeciej rundy. A i to udało się zaledwie raz w 13 podejściach. W czterech z pięciu poprzednich edycji Linette odpadła już w pierwszej rundzie.
    Tenisistka w jasnej sportowej odzieży skupiona podczas uderzenia piłki rakietą na tle kortu

    Magda LinetteGlyn KirkAFP

    34-letnia tenisistka OŚ AZS Poznań swoją rywalkę pozna dopiero w nocy, gdy zakończą się spotkania w finałach kwalifikacji. Jedna z tych zawodniczek zostanie bowiem do niej dolosowana. W razie zwycięstwa Linette trafi na lepszą z pary: Jovic – Fręch.

    Najciekawsze pary 1. rundy w US Open tenisistek:

    Maja Chwalińska – Taylor Townsend

    Daria Snigur – Diana Sznajder

    Sloane Stephens – Clara Tauson

    Vanus Williams – Sofia Kenin

    Daria Kasatkina – Paula Badosa

    Madison Keys – Alina Korniejewa

    Losowanie singlowej drabinki w US Open mężczyzn

    W męskich zmaganiach będziemy mieli dwóch reprezentantów, kwalifikacji nie przeszedł bowiem Maks Kaśnikowski.

    Hubert Hurkacz w pierwszej rundzie zmierzy się z doświadczonym Bośniakiem Damirem Džumhurem – i będzie faworytem. Później jednak zaczną się schody. W 1/32 finału potencjalnym rywalem Wrocławianina może bowiem zostać Ben Shelton – triumfator zakończonego dwa tygodnie temu ATP Masters 1000 w Montrealu.

    Kamil Majchrzak zacznie od potyczki z Serbem Hamadem Medjedoviciem, a jeśli awansuje do drugiej rundy, zagra w niej z lepszym z pary: Valentin Vacherot (nr 22) – Aleksandar Kovacevic.
    Tenisistka w jasnym stroju odbija piłkę rakietą oburącz podczas meczu, z pełnym skupieniem na twarzy.

    Maja ChwalińskaTHOMAS SAMSONEast News
    Kobieta w sportowym stroju z widocznym logiem Reebok, uśmiechnięta, z opaską na głowie i długim, splecionym warkoczem dynamicznie odchylonym w bok, tło rozmyte w niebieskich odcieniach.

    Magdalena FręchPatrick HAMILTONAFP

    ME Siatkarek 2026. Słowacja – Czarnogóra. Skrót meczu.