Category: Uncategorized

  • Ograła Świątek i tak skończyła. Wyrok nadszedł dwie doby po meczu z Polką

    Ograła Świątek i tak skończyła. Wyrok nadszedł dwie doby po meczu z Polką

    Dwa lata w finale Wimbledonu Jasmine Paolini przegrała z Barborą Krejcikovą – ten skłąd meczu o tytuł był dość niespodziewany, choć Włoszka pięć tygodni wcześniej grała w decydującym spotkaniu w Paryżu. A rok później obie nie przeszły nawet trzeciej rundy, wtedy w finale Iga Świątek pokonała Amandę Anisimovą.

    Teraz historia się powtórzyła – zeszłorocznych finalistek znów nie ma w 1/8 finału. Polka dość nieoczekiwanie przegrała w sobotę z Alexandrą Ealą, po raz drugi w karierze. Dla 21-letniej zawodniczki z Filipin, wychowanki Akademii Rafaela Nadala, to największy sukces w Wielkim Szlemie. A dziś grała o kolejny – i znów z zawodniczką, która w Londynie grała już o tytuł.

    Mowa o Jasmine Paolini – Włoszka ma za sobą ciężkie miesiące, a nawet już w tegorocznym Wimbledonie była bliska pożegnania się z turniejem. I to na etapie pierwszej rundy, gdy przegrała seta z Robin Montgomery 0:6, a w drugim, przy 4:4, broniła break pointa. Tymczasem już dziś mogła mówić o najlepszym wyniku w Wielkim Szlemie od zeszłorocznego Garrosa, a ewentualny ćwierćfinał byłby tym najlepszy od… wspomnianego już Wimbledonu 2024.

    Wimbledon 2026. Alexandra Eala kontra Jasmine Paolini. Bój o ćwierćfinał na Center Court

    Trybuny na największym obiekcie w Londynie wypełniły się po brzegi, choć przecież…. to miał być mecz z udziałem Igi Świątek. To Polka w trzech poprzednich rundach dostawała dla siebie ten największy obiekt właśnie o godz. 14.30. Tyle że meczu z Ealą nie wygrała.

    A dziś pierwszy set uciekał Filipince bardzo szybko. Nie z uwagi na jakąś imponującą grę Włoszki, ale jej własne problemy, także z serwisem. Choć trzeba oddać Jasmine to, że dobrze serwowała, ale i na returnie próbowała za każdym razem wywierać presję. W efekcie Eala popełniała w początkowej fazie meczu sporo forhendowych błędów.
    Tenisistka w białym stroju dynamicznie odbija piłkę blisko siatki na trawiastym korcie podczas meczu, wokół zapełnione trybuny kibiców.

    Alexandra EalaNEIL HALLPAP/EPA

    Stąd się wzięło przełamanie na 3:1 Włoszki, która za moment dołożyła kolejnego gema. Do stanu 4:1 i 30-15 dla Jasmine, wszystko układało się po jej myśli. A później Alexandra zaczęła jednak grać nieco bardziej ofensywnie, próbowała spychać starszą rywalkę do defensywy. I coraz częściej to się jej udawało.

    Filipinka miała szanse, by odrobić stratę przełamania – najpierw w siódmym gemie. Wywalczyła przewagę, miała return na drugim serwisie Jasmine – i uderzyła w siatkę. A w dziewiątym, gdy Paolini serwowała już po seta, pojawiły się kolejne break pointy. Pierwszego Jasmine obroniła na swoich warunkach – bardzo ładnie rozprowadziła akcję. A przy drugim zaskoczyła Ealę serwisem ze sporym kickiem, ta zaś wyrzuciła piłkę. Obie grały już bardzo nierówno, nawet Włoszka, która przecież na tym korcie walczyła dwa lata temu o tytuł. Pojawiła się więc trzecia okazja dla zawodniczki z Azji – tym razem już dająca “odłamanie” na 4:5. Paolini znów zawiódł forhend.

    Reprezentantka Filipin miała więc już wszystko w swoich rękach, by przedłużyć tego seta. A przedłużyła go o… kilka minut. Znów niepotrzebnie oddała inicjatywę Włoszce, została przełamana, po 50 minutach było 4:6.
    Zawodowa tenisistka w białym stroju dynamicznie biegnie po korcie, machając rakietą z dużą siłą podczas pojedynku.

    Jasmine PaoliniNEIL HALLPAP/EPA

    Eala wyciągnęła wnioski, zaczęła w drugiej partii atakować jeszcze częściej. Spychała Włoszkę do obrony, ta od czasu do czasu kąsała z głębi kortu, ale nie była już tak skuteczna. Paolini miała problemy już w pierwszym gemie (0-40), ale zdołała się uratować. Nie udało się to w trzecim gemie, aczkolwiek natychmiast odpowiedziała breakiem powrotnym. I podobny scenariusz zapowiadał się później, gdy Eala wywalczyła stan 4:3 przy serwisie rywalki, ale w swoim gemie miała 0-40. Włoszkę dopadła kolejna niemoc, zaczęła popełniać zaskakujące błędy. Nie wygrała tego gema, co miało kluczowe znaczenie. Bo Filipinka już okazji nie zmarnowała, doprowadziła do trzeciego seta.

    A w nim to ona łatwiej wygrywała swoje gemy serwisowe, Paolini przychodziło to po bardziej zaciętych akcjach. Choć w sześciu pierwszych nie było ani jednego stanu równowagi, nie mówiąc o break pointach.

    Tyle że mecz wkraczał w decydującą fazę, piłka – jak to mówią tenisistki – ważyły coraz więcej. Aż w ósmym gemie doszło do małego przełomu – Paolini najpierw wywalczyła tę równowagę, a później – swoją przewagę przy serwisie Eali. I koncertowo zepsuła return. Filipinka za chwilę podarowała jej jednak drugą szansę, fatalnym serwisem poza karo. A ponieważ wyrzuciła też kolejną piłkę, Paolini miała 5:3. I własny serwis po ćwierćfinał.

    Wykorzystała go, wygrała cały mecz 6:4, 4:6, 6:3.

    Włoszka o półfinał zagra z Martą Kostiuk.
    Jasmine Paolini

    Jasmine PaoliniNEIL HALLPAP/EPA
    Tenisistka w białym stroju odbija piłkę rakietą podczas intensywnej wymiany na korcie.

    Alexandra EalaNEIL HALLPAP/EPA

    Jannik Sinner – Shintaro Mochizuki. Skrót meczu

  • Niepokój ws. Świątek. Takich scen nie oglądaliśmy. Nigdy nie było gorzej

    Niepokój ws. Świątek. Takich scen nie oglądaliśmy. Nigdy nie było gorzej

    Pierwszy serwis Igi to nie jest jej najmocniejszy atut. Tyle że ja nie wierzę, żeby Fissette tego nie widział. Roig też o tym wie, ale z jakichś powodów ten problem nie znika. I pewnie Roig szuka klucza, żeby ten problem rozwiązać. Przy drugim podaniu rywalki atakują w ciemno, każda to robi (…) Dlatego jak u Igi poprawi się serwis, to i całe jej granie będzie lepsze (…) Jak wróci do pierwszego serwisu na poziomie 70, 80 procent, to daj Boże zdrowie – mówił pod koniec czerwca dla Interii Wojciech Andrzejewski, który przez 17 lat pracował w Polskim Związku Tenisowym i jest specjalistą od szkolenia.

    Gra Raszynianki obecnie ma wiele usterek, ale jednym z najmocniej naznaczanych aspektów jest właśnie podanie. Zmieniło się ono na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Porównajmy statystyki z sezonów 2024 i 2026 – ten pierwszy jest ostatnim, w którym była liderką światowego rankingu. Wtedy w październiku fotel “jedynki” przejęła Aryna Sabalenka.

    Co ciekawe, procent wygranych piłek po pierwszym serwisie jest niemal identyczny. Z drugiej strony jednak rzadziej trafia w kort pierwszym podaniem. Wtedy musi przechodzić do drugiego, który nawet jeśli “wchodzi”, to staje się coraz mniej efektywny (spadek o ponad 3 punkty procentowe).

    24 czerwca Świątek popełniła 9 podwójnych błędów w starciu z Emmą Navarro w Bad Homburg. Historia powtórzyła się sześć dni później na Wimbledonie przeciwko Taylor Townsend. Przed częścią sezonu trawiastego Polka miała tylko 5 meczów w karierze, w których popełniła więcej niż siedem “double faults”.

    Serwis jest agresywniejszy – wzrósł procent asów o 0,8 pp., ale z kolei przypada ich 0,83 na jeden podwójny błąd. W żadnym sezonie w profesjonalnej karierze Świątek ta statystyka nie wyglądała gorzej. W 2024 r. było to 1,18. Darmowe punkty nie rekompensują więc pomyłek.

    Nasza rodaczka częściej dopuszcza rywalki do break pointów i gorzej je broni. Dwa lata temu była przełamywana w 18,2 proc. przypadków, teraz jest to aż 25,6 proc. Stabilność serwisu uleciała, a bilans ryzyka i zysku wygląda źle.

    Statystyki serwisowe Igi Świątek – sezon 2024 vs 2026 (dane za wheeloratings.com)

    procent 1. serwisu: 66,3% – 61,7%

    wygrane piłki po 1. serwisie: 69,3% – 69%

    wygrane piłki po 2. serwisie: 53,7% – 50,5%

    wygrane piłki przy serwisie: 64% – 61,9%

    procent asów serwisowych: 3,2% – 4%

    liczba asów na gema serwisowego: 0,21 – 0,24

    procent podwójnych błędów serwisowych: 2,7% – 4,8%

    liczba podwójnych błędów na gema serwisowego: 0,18 – 0,29

    liczba asów w stosunku do jednego podwójnego błędu: 1,18 – 0,83

    break pointy rywalek na gema serwisowego: 0,53 – 0,67

    procent obronionych break pointów: 65,6% – 61,7%
    Tabela z danymi statystycznymi serwowania tenisisty w poszczególnych sezonach od 2018 do 2026 roku, obejmująca między innymi procent pierwszego serwisu, wygranych punktów po pierwszym i drugim serwisie, asy, podwójne błędy oraz skuteczność obrony break…

    Statystykiwheeloratings.commateriał zewnętrzny
    Kobieta w sportowej koszulce i czapce z daszkiem podczas meczu tenisowego, gestykulująca dłonią z wyrazem intensywnych emocji na twarzy, sfotografowana na ciemnym tle.

    Iga Świątek, 05.11.2025 r.FAYEZ NURELDINEAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekMartin KeepAFP
    Kobieta z średniej długości brązowymi włosami zakrywa dłonią usta, siedząc przy mikrofonie z pomarańczową osłoną, ubrana w ciemny t-shirt, na stole zielona butelka.

    Iga Świątek podczas Roland GarrosFoto OlimpikAFP

    Belinda Bencic – Coco Gauff. Skrót meczu.

  • Polski ekspert bez litości dla Świątek. “Ona jest w kompletnej rozsypce”

    Polski ekspert bez litości dla Świątek. “Ona jest w kompletnej rozsypce”

    Iga Świątek w kryzysie? To na pewno. Trwa jednak dyskusja dotycząca faktycznego wymiaru takiego stanu rzeczy. Część ekspertów twierdzi, że chodzi wyłącznie o aspekt sportowy. Inni przekonują, że zahacza to jednak o sferę mentalną. Do tej drugiej grupy należy Lech Sidor, komentator Eurosportu. Do niepokojących wypowiedzi najlepszej polskiej tenisistki podchodzi nad wyraz krytycznie.

    Lech Sidor krytycznie ocenia ostatnie wypowiedzi Igi Świątek AFP/Newspix

    – Szczerze mówiąc, nie przejmuję się już wynikami. Byłam na nich tak skupiona, że trudno jest kontynuować to w taki sposób. Naprawdę staram się odpuścić w tej kwestii i podążać dalej. Nie mam dobrych rezultatów, więc nie zamierzam oczekiwać od siebie dobrych wyników. Po prostu one się nie przydarzają – te słowa Iga Świątek wypowiedziała po porażce w III rundzie tegorocznej edycji Wimbledonu.

    Wypowiedź mogła budzić niepokój. Do tej pory podobnej rezygnacji próżno było szukać w postawie Raszynianki. Przeżywała przegrane spotkania rozmaicie, ale nigdy w taki sposób.

    O północy stało się jasne. Dwie kandydatki do zajęcia miejsca Świątek

    Iga Świątek w poszukiwaniu renesansu. Lech Sidor krytycznie: Musisz mieć cel, którym jest granie i wygrywanie

    Świątek broniła w Londynie tytułu sprzed roku. Misja zakończyła się jednak już po trzecim występie. Polka uległa niżej notowanej Alexandrze Eali 6:7(9), 2:6. To po tym meczu Iga zdobyła się na cytowaną wyżej obserwację.

    – Wałkujemy idiotyczną sprawę wywiadów, konferencji. Mam wrażenie, że na nich nie przemawia Iga. Nie czuję tego – nie kryje irytacji Lech Sidor w audycji “Trzeci serwis”.

    – Jeżeli mówisz, że wierzysz w proces, a jednocześnie, że nie obchodzą cię wyniki, to ta druga część jest kompletnie niezrozumiała – dodaje Sidor. – Co jest głównym celem trenowania i poświęcania całego życia? Musisz mieć cel, którym jest granie i wygrywanie. Ona jest w kompletnej rozsypce mentalnej.

    Po szybkim pożegnaniu z Wimbledonem nasza zawodniczka musi pogodzić się ze spadkiem w rankingu WTA. Osunęła się z trzeciej na szóstą lokatę. W zestawieniu WTA Race plasuje się poza czołową dziesiątką.

    Na kort Polka wraca najprawdopodobniej na początku sierpnia. Najpierw czeka ją turniej WTA 1000 w Toronto (2-13.08). Zaraz potem przystąpi do obrony tytułu w Cincinnati.
    Sportowiec w białej koszulce i czapce z daszkiem poprawia nakrycie głowy, wyraźnie skupiony i skoncentrowany, widoczne logotypy marek Oshee, Infosys i On na ubraniu.

    Iga ŚwiątekNEIL HALLPAP
    Zawodniczka tenisowa w białej koszulce i czapce podczas dynamicznego uderzenia piłki rakietą, skoncentrowana na grze.

    Iga ŚwiątekKentaro Tominaga / Yomiuri / The Yomiuri Shimbun via AFP AFP
    Tenisistka w białej sportowej koszulce bez rękawów i białej czapce z daszkiem stoi na korcie trawiastym podczas meczu.

  • Sabalenka zdeklasowana przez gwiazdę Wiktorowskiego. Sceny na konferencji

    Sabalenka zdeklasowana przez gwiazdę Wiktorowskiego. Sceny na konferencji

    Aryna Sabalenka podjęła natychmiastową decyzję, w jednej chwili po zakończeniu meczu z Naomi Osaką meldując się na konferencji prasowej. Jeszcze dobrze nie zeszła z kortu, a już była pośród dziennikarzy.

    Sabalenka: Zostałam zdominowana, to dziwne uczucie

    Jeden z reporterów, który widział przechodzącą przez pomieszczenie medialne zrelacjonował, że przemknęła jak chmura gradowa. Nie sposób się jednak dziwić, Sabalenka miała wrażenie, że w końcu w tym roku “przeprosi się” z nielubianą przez siebie trawą. Nic podobnego.

    Ból był tym większy, że trzy ostatnie mecze z Osaką w tym sezonie padły łupem Białorusinki. Różnica była jednak znacząca, wszystkie odbyły się na innej nawierzchni. Czy w takim razie większą rolę odegrała trawa czy poziom prezentowany przez Japonkę?

    – Myślę, że to połączenie obu tych czynników. Nie grałam najlepiej, a ona prawdopodobnie zagrała swój najlepszy tenis. Czasami tak bywa. Czasami wychodzisz na kort, robisz wszystko, co w twojej mocy, a mimo to przegrywasz. Oczywiście nie jestem zadowolona. Brawo dla Naomi. Życzę jej wszystkiego dobrego – z klasą zachowała się liderka rankingu WTA.

    Białorusinka gorzko zażartowała, że po takim meczu nie czuje żadnych emocji. – Wiem po prostu, że potrafię radzić sobie ze sobą znacznie lepiej niż w zeszłym roku. Oczywiście, jeśli liczyliście na coś naprawdę zabawnego, to nic z tego. Pewnie będę odpowiadać krótko. Spieprzyłam sprawę w tym roku. W przyszłym spróbuję wypaść lepiej – zapowiedziała.

    A gdy przywołano jej słowa wypowiedziane chwilę wcześniej o tym, że czuła się zdominowana przez Osakę, krótko odparła: – To dziwne uczucie.

    28-latka, której najlepszym wynikiem w Londynie pozostaje ćwierćfinał z 2019 roku, bardzo krytycznie oceniła wszystko, co w niedzielę zaprezentowała w starciu z byłą numer jeden światowego rankingu.

    Radykalny krok Igi Świątek. Polka ogłasza już na konferencji

    – Tego dnia z niczego nie mogę być zadowolona. Muszę jednak przyznać, że było kilka momentów, w których mogłam całkowicie stracić panowanie nad sobą. Ale szanowałam nawierzchnię i kolejne zawodniczki, które będą na niej grać, więc naprawdę dobrze się powstrzymywałam – stwierdziła, nawiązując do tego, że w kilku momentach poskromiła swoje nerwy. I zamiast wyładować agresję na Bogu ducha winnej nawierzchni, sobie nie szczędziła razów.

    Z Londynu – Artur Gac

    Tenisistka w białym stroju odbijająca piłkę rakietą podczas meczu na korcie, skupiona publiczność w tle.

    Aryna SabalenkaKENTARO TOMINAGAAFP
    Tenisistka ubrana w biały strój sportowy stoi na korcie, trzymając rakietę i zakrywając usta dłonią, wyrażając silne emocje po zakończonej akcji.

    Naomi OsakaKIRILL KUDRYAVTSEV AFP

    Aryna Sabalenka – Naomi Osaka. Skrót meczu.

  • Polska radość w Londynie. Stało się. Sabalenka dołącza do Świątek

    Polska radość w Londynie. Stało się. Sabalenka dołącza do Świątek

    W sobotę z Wimbledonem pożegnała się obrończyni tytułu – Iga Świątek, przegrywając w meczu III rundy z Alexandrą Ealą 6:7 (9), 2:6. Na tym samym etapie rywalizacji z drabinki wypadła także wiceliderka rankingu WTA Jelena Rybakina, której pogromczynią okazała się Belgijka Elise Mertens. W ten sposób Aryna Sabalenka została jedyną z trzech najwyżej rozstawionych tenisistek, która pozostała w grze o wielkoszlemowy łup. A jej rywalką w boju o ćwierćfinał londyńskiej imprezy była podopieczna trenera Tomasza Wiktorowskiego – Naomi Osaka.

    Mecz rozpoczął się gemem serwisowym Aryny Sabalenki, w którym ta nie oddała rywalce choćby jednego punktu. Tym bardziej dziwić mógł fakt, że przy następnej okazji liderka światowego rankingu została przełamana. I tak rozpoczęły się jej problemy. W czwartym gemie miała wprawdzie dwie okazje do przełamania, ale Naomi Osaka wyszła z problemów obronną ręką, obejmując prowadzenie 3:1.

    I zaczęło się to, co doskonale znamy. Emocje Aryny Sabalenki powoli zaczęły brać górę. Gdy na początku piątego gema ułożyła sobie wymianę, mając wyczyszczony kort trafiła prosto w siatkę, co skwitowała przeraźliwym wrzaskiem. Na niepowodzenie odpowiedziała asem serwisowym, ale i tak przegrała tego gema, przez co zrobiło się 4:1 na rzecz Osaki.

    Przy stanie 5:2 na rzecz Japonki pojawiły się nowe piłki… ale i nowe rakiety, jakie Aryna Sabalenka otrzymała od jednego z członków swojego sztabu. To jednak na nic się zdało. Osaka swoim gemem serwisowym domknęła pierwszą partię, wykonując spory krok w stronę ćwierćfinału Wimbledonu.

    Ostatnia deska ratunku dla Igi Świątek. “Musi sama zdecydować”

    Wimbledon: Sabalenka kontra Osaka.

    Początek drugiego seta znów był nerwowy w wykonaniu Sabalenki. Choć na jego początku obroniła podanie, w kolejnym gemie serwisowym napotkała na opór Osaki. A gdy przegrywała 0:30, zaczęła ze złości bić się rakietą po głowie. Choć była to terapia bolesna, to – jakby nie patrzeć – okazała się skuteczna, bo Białorusinka zdobyła po niej cztery punkty z rzędu, obejmując prowadzenie 2:1.

    Osaka odpowiedziała, wyrównując wynik w drugim secie. A następnie obie zawodniczki stoczyły morderczy, trwający niemal 10 minut bój w piątym gemie. Japonka miała w nim dwa break pointy, ale górą była Sabalenka.

    Obie tenisistki grały potem gem za gem, broniąc własnego podania, aż do tie-breaka. Jako pierwsza serwowała w nim Sabalenka, doprowadzając do błędu Osaki. Ale była liderka rankingu WTA skutecznie odpowiedziała, najpierw wyrównując, a potem obejmując prowadzenie 2:1 po asie. Potem pomyliła się Sabalenka i zrobiło się już 3:1 na rzecz Osaki. Sabalenka krzyczała po każdym odbiciu, co jednak nie pomagało Białorusince, która popełniała błędy. W efekcie Japonka miała piłki meczowe. Wykorzystała już drugą z nich i wyrzuciła z drabinki pierwszą rakietę świata, meldując się w ćwierćfinale Wimbledonu. Jej kolejną rywalką będzie Czeszka Karolina Muchova.
    Kobieta w sportowym żółtym stroju na korcie tenisowym z wyrazem emocji na twarzy. W tle widoczni rozmazani ludzie oraz nieostre światła.

    Aryna SabalenkaAFP
    Tenisistka w białym stroju z długim, efektownym trenem przechodzi obok siatki na kortcie trawiastym, trzymając rakietę tenisową w prawej ręce.

    Naomi OsakaKENTARO TOMINAGAAFP
    Mężczyzna z siwą brodą i okularami przeciwsłonecznymi trzymający rakietę tenisową, stojący przy siatce na niebieskim korcie tenisowym, wykonujący gest ręką podczas rozmowy lub instruktażu.

    Tomasz WiktorowskiFoto OlimpikAFP

    Aryna Sabalenka – Naomi Osaka. Skrót meczu.

  • Wreszcie dobre wieści. Legendarny trener rusza na pomoc Idze Świątek. 3 miesiące

    Wreszcie dobre wieści. Legendarny trener rusza na pomoc Idze Świątek. 3 miesiące

    Trzy miesiące po zmianie szkoleniowca Iga Świątek nie zmieniła w swojej grze nic, co zwiastowałoby progres. Próbuje, ale efekty są jak na radzie rozczarowujące. Nie wzbogaciła dorobku o kolejny tytuł, przegrywając po drodze dwa turnieje wielkoszlemowe – na stosunkowo wczesnym etapie. Błędy popełniane na korcie? Są i czekają na skuteczną korektę. Precyzyjnie punktuje je legendarny trener Rick Macci. I od razu roztacza przed fanami Polki optymistyczną prognozę.

    Iga ŚwiątekAdam VaughanPAP

    Na początku kwietnia Iga Świątek poinformowała o zatrudnieniu nowego trenera. Został nim Francisco Roig kojarzony z wieloletniej współpracy z Rafaelem Nadalem. To miał być moment zwrotny na obecnym etapie kariery Raszynianki.

    Zamiast tego na razie mamy co najwyżej stagnację. Najlepsza polska tenisistka zanotowała najsłabsze pierwsze półrocze od lat. Nie sięgnęła po tytuł, nie awansowała w żadnym turnieju do finału.

    Legendarny trener wierzy w Igę Świątek. Wskazuje błędy, jakie działają na niekorzyść Polki

    W trzech tegorocznych turniejach wielkoszlemowych Świątek osiągała coraz słabsze rezultaty. Z Australian Open pożegnała się po ćwierćfinale, z Roland Garros – po 4. rundzie, a z Wimbledonem – już po 3.

    Kiedy wszyscy znów mówią i piszą o kryzysie Igi, narrację w nieco innym tonie proponuje Rick Macci. Legendarny trener poświęcił Polce jeden z ostatnich postów na platformie X. Obserwował 25-latkę szczególnie wnikliwie od momentu dokooptowania do jej sztabu Roiga.

    “Ogólnie rzecz biorąc, z Igą będzie w porządku. W ostatnich trzech miesiącach widzę, że jej forhend czasami jest inny. Bardziej pionowa sylwetka przy obszerniejszym zamachu powoduje, że nie uderza piłki jak wcześniej” – twierdzi Macci.

    I od razu spieszy z pomocą, informując, jakie błędy Świątek musi wyeliminować w pierwszej kolejności: “Podanie jest takie samo, z większą relaksacją na górze, ale wciąż niewłaściwym skrętem i pozycją prawej stopy. Drugie podanie wciąż bardzo podatne na atak”.

    Po pożegnaniu z Wimbledonem najlepsza polska tenisistka już wie, że w rankingu WTA spadnie o trzy lokaty. W nowym rozdaniu klasyfikowana będzie na 6. pozycji. Cały czas pozostaje też poza pierwszą “10” rankingu WTA Race. Szerzej o tym piszemy TUTAJ.

    “Pewność siebie jest ulotna. Ale lepszy forhend i skuteczniejszy serwis rodzi pewność siebie. A pewność siebie wygrywa tytuły” – kwituje Ricci.
    Sportowiec w białej koszulce i czapce z daszkiem poprawia nakrycie głowy, wyraźnie skupiony i skoncentrowany, widoczne logotypy marek Oshee, Infosys i On na ubraniu.

    Iga ŚwiątekNEIL HALLPAP
    Tenisistka w białej czapce i koszulce siedzi na ławce z zamkniętymi oczami, trzymając w rękach bidon i ręcznik na kolanach.

    Iga ŚwiątekMAJA SMIEJKOWSKAEast News
    Zawodniczka tenisowa w białej koszulce i czapce podczas dynamicznego uderzenia piłki rakietą, skoncentrowana na grze.

    Iga ŚwiątekKentaro Tominaga / Yomiuri / The Yomiuri Shimbun via AFPAFP

    Najlepsze akcje Igi Świątek w meczu z Alexandrą Ealą.

  • Porażka z Sabalenką, a tu taka wiadomość. Jednak Ostapenko zagra w 1/8 finału

    Porażka z Sabalenką, a tu taka wiadomość. Jednak Ostapenko zagra w 1/8 finału

    Jelena Ostapenko zaimponowała dyspozycją podczas meczu drugiej rundy singla z Antonią Ruzic. Łotyszka wygrała 6:2, 6:0, mając na swoim koncie 34 uderzenia kończące i zaledwie 10 niewymuszonych błędów. Taki bilans sugerował, że tenisistka z Rygi może solidnie postawić się Arynie Sabalence w batalii o 1/8 finału Wimbledonu. Białorusinka zdołała jednak przetrwać napór rywalki, ostatecznie triumfowała 6:4, 6:4. W ten sposób wzięła rewanż za porażkę, jaką poniosła w pojedynku o tytuł podczas ubiegłorocznego turnieju WTA 500 w Stuttgarcie.

    Dla Jeleny nie oznaczało to jeszcze pożegnania z Londynem. Wciąż miała szanse na sukces w grze podwójnej kobiet oraz mikście. W sobotę wróciła do akcji, na kort numer 17. Najpierw walczyła o 1/8 finału w deblu. Razem z Sofią Kenin zmierzyły się z parą Anastasia Detiuc/Irina Chromaczowa. Łotyszka oraz Amerykanka wypuściły zwycięstwo z rąk na ostatniej prostej. Prowadziły w drugim secie 5:3 30-30 przy swoim serwisie, były o dwa punkty od wygranej. Finalnie to przeciwniczki triumfowały 3:6, 7:5, 6:4.

    W tamtym momencie Ostapenko pozostała już tylko jedna konkurencja. Po ponad dwóch godzinach przerwy wróciła na obiekt oznaczony numerem 17, by razem z Marcelo Arevalo powalczyć o awans do 1/8 finału w mikście. Rywalami rozstawionego z “2” teamu byli Albano Olivetti oraz Wiera Zwonariowa. 41-letnia Rosjanka ma bogatą przeszłość. Zdobyła trzy wielkoszlemowe tytuły w deblu (US Open 2006 i 2020, Australian Open 2012), a także dwa w mikście (US Open 2004, Wimbledon 2006).

    Wimbledon: Jelena Ostapenko z kolejnym zwycięstwem w Londynie

    Zobaczyliśmy bardzo ciekawe widowisko, chociaż początek spotkania na to nie wskazywał. Ostapenko i Arevalo pewnie utrzymywali swoje podania w pierwszej partii. Kłopoty mieli za to nierozstawieni przeciwnicy. Doszło do przełamań w czwartym i ósmym gemie. Turniejowe “2” wykorzystały piątego setbola, zapisując na swoim koncie rezultat 6:2 w premierowej odsłonie.

    W drugiej części spotkania nie obejrzeliśmy żadnego breaka, chociaż okazji nie brakowało. W trakcie dwunastego rozdania pojawił się nawet meczbol dla Jeleny oraz Marcelo. Ostatecznie doszło do tie-breaka, w którym od początku kontrolę posiadali Zwonariowa i Olivetti. Triumfowali 7:6(4) w drugim secie i zapewnili dodatkowe emocje na korcie numer 17.

    Rosjanka i Francuz złapali wiatr w żagle, w pewnym momencie mieli nawet break pointa na 5:1 w decydującej fazie rywalizacji. Nie wykorzystali jednak okazji, a potem doszło do zwrotu akcji. Po ośmiu rozdaniach był już remis. Potyczkę zamykał super tie-break. Tym razem kontrolę niemal od samego początku posiadali zawodnicy rozstawieni z “2”. Ostapenko i Arevalo zapisali na swoim koncie zwycięstwo 6:2, 6:7(4), 7:6(6) po 150 minutach walki. Dzięki temu team Jelena/Marcelo zagra dziś w 1/8 finału miksta. Nie przed godz. 15:00 czasu polskiego zmierzą się z parą Andres Molteni/Darija Jurak Schreiber.

    Główne zmagania w Londynie potrwają do 12 lipca. Najważniejsze informacje dotyczące Wimbledonu można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interia Sport.
    Młoda kobieta z jasnobrązowymi włosami spiętymi w kucyk, ubrana w biały sportowy strój, stoi zwrócona bokiem, patrząc z powagą przed siebie. Tło jest rozmyte, podkreślając główną postać.

    Jelena OstapenkoPatrick HAMILTONAFP
    uśmiechnięta kobieta z blond włosami spiętymi w kucyk siedzi nad morzem i trzyma tabliczkę z napisem „Espresso with a bit of cream”

    Wiera ZwonariowaRob Prange/DPPI via AFPAFP
    Tenisistka w sportowym stroju, trzymająca rakietę, macha ręką w stronę publiczności na korcie, w tle widzowie na trybunach.

    Aryna SabalenkaWilliam WestAFP

    Aryna Sabalenka – Jelena Ostapenko. Skrót meczu.

  • Świątek w centrum burzy, Ukraińcy naprawdę to napisali. Poszło o Polaków

    Świątek w centrum burzy, Ukraińcy naprawdę to napisali. Poszło o Polaków

    Porażka Igi Świątek w trzeciej rundzie Wimbledonu wywołała ogólnoświatowe poruszenie. O przegranym starciu z Alexandrą Ealą 6:7(9), 2:6 pisały m.in. ukraińskie media. Jeden z portali posunął się przy okazji do szokującego kroku. Naprawdę napisano to o Polakach.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekHenry NichollsEast News

    Iga Świątek sensacyjnie pożegnała się z Wimbledonem już na etapie trzeciej rundy. Broniąca tytułu wywalczonego przed rokiem Raszynianka uległa Alexandrze Eali 6:7 (9), 2:6 i nie zdobędzie siódmego trofeum wielkoszlemowego w karierze. Przynajmniej nie teraz.

    Przedwczesna porażka byłej liderki światowego rankingu kobiecego tenisa poruszyła nie tylko Polaków. Rozpisywały się bowiem na ten temat media z całego świata, w tym także nasi wschodni sąsiedzi. Nikt jednak nie mógł spodziewać się tego, na co zdecydowali się dziennikarze ukraińskiego portalu “Obozrevatel”.

    Przy opisywaniu porażki Świątek w trzeciej rundzie Wimbledonu Ukraińcy zdecydowali się przypomnieć, że po wybuchu wojny w ich kraju polska zawodniczka nosiła na korcie wstążkę przypiętą do swojej czapki na znak wsparcia. Z czasem jednak ta zniknęła ze stroju 24-latki, o to dziennikarze “Obozrevatela” oskarżyli… Polaków.

    “Słynna tenisistka, którą Polacy zmusili do usunięcia ukraińskich symboli, sensacyjnie przegrała z mało znaną Filipinką na Wimbledonie” – artykuł o takim tytule pojawił się na ich portalu. “Wcześniej Światek przyznała, że nie nosi już broszki w kolorach flagi Ukrainy i zmusiła ją do tego krytyka jej rodaków. Od początku pełnoskalowej inwazji regularnie pojawiała się na dworze z ukraińskimi symbolami na czapce, ale teraz już tego nie robi” – czytamy w dalszej części publikacji.

    Świątek zagrożona całkowitą eliminacją. Jednak najgorszy scenariusz

    Hubert Hurkacz ostatnią nadzieją Polaków w singlu na Wimbledonie

    Tymczasem Iga Świątek pożegnała się już z rywalizacją na kortach All England Lawn Tennis and Croquet Club. Po porażce z Alexandrą Ealą polska zawodniczka nie kryła rozgoryczenia, a jej wypowiedzi podczas konferencji prasowej mocno zaniepokoiły dziennikarzy i ekspertów.

    “Nie dbam już o wyniki. Byłam na nich tak bardzo skupiona, że trudno było tak dalej funkcjonować. Naprawdę staram się to odpuścić. Nie mam dobrych wyników, więc nie będę ich od siebie oczekiwać, bo one po prostu się nie pojawią” – ogłosiła była liderka światowego rankingu w rozmowie z dziennikarzami.

    Od tej pory jedyną szansą na końcowe trofeum w singlu dla Polki jest Hubert Hurkacz. Wrocławianin w niedzielę zagra w 1/8 finału, a jego rywalem będzie Jan-Lennard Struff. Relację “na żywo” z tego meczu śledzić będzie można na stronie Interii.

    Radwańska zdiagnozowała problem Świątek. Iga reaguje zdecydowanie
    Zbliżenie osoby w białej czapce i białej odzieży sportowej ze łzami w oczach, trzymającej twarz w dłoniach i wyrażającej silne emocje.

    Iga Świątek z ukraińską wstążkąANNE-CHRISTINE POUJOULAT / AFP AFP
    Sportowiec w białej koszulce i czapce z daszkiem poprawia nakrycie głowy, wyraźnie skupiony i skoncentrowany, widoczne logotypy marek Oshee, Infosys i On na ubraniu.

    Iga ŚwiątekNEIL HALLPAP
    Kobieta w białej czapce z daszkiem i białym stroju sportowym, skupiona, patrzy przed siebie w naturalnym świetle.

    Iga Świątek, WimbledonHenry NichollsAFP

    Sadio Doumbia/Fabien Reboul – Vit Kopriva/Filip Pieczonka. Skrót meczu

  • Radwańska zdiagnozowała problem Świątek. Iga reaguje zdecydowanie

    Radwańska zdiagnozowała problem Świątek. Iga reaguje zdecydowanie

    Od wczorajszej konferencji prasowej z udziałem Igi Świątek najmocniej niosą się te słowa, które zdaniem wielu kompletnie nie pasują do Igi sześciokrotnej triumfatorki Wielkich Szlemów. Do jej wiecznego głodu zwyciężania, do jej złości na najmniejsze potknięcia. A nawet do fenomenalnej statystyki, czyli kompletu 26 awansów co najmniej do trzeciej rundy turniejów wielkoszlemowych na 26 występów. Czyli 100 procent normy! Czy to byłoby możliwe bez genu zwyciężania?

    Świątek o słowach Radwańskiej. Iga potwierdza skalę problemu

    Nie dalej, jak w czwartek korespondent Interii zapytał Igę właśnie o tę kwestię. Co wtedy, słuchając tego pytania z wyraźną dumą, powiedziała?

    – Nie wiedziałam o tym, bo szczerze mówiąc tego nie liczę. Zawsze staram się być gotowa do każdego meczu, niezależnie od tego, jaka jest przeciwniczka. Wiadomo, że w pierwszych rundach można wylosować raczej dziewczyny z niższym rankingiem i łatwo jest podejść do tych spotkań bardziej nonszalancko. A ja zawsze jestem gotowa od początku turnieju. I wiem, że w Wielkim Szlemie też mogą zdarzyć się różne niespodzianki. Dlatego ta czujność też mi pomaga być stabilną i gotową od pierwszych meczów – mówiła.

    Teraz jednak, po niepowodzeniu w Londynie, żegnając się z turniejem na tak wczesnym etapie z pozycji obrończyni tytułu, radykalnie przeformatowała swoje podejście.

    – Trzeba ufać procesowi, to pewne. Szczerze mówiąc wyniki przestały mnie już obchodzić. Byłam na nich tak bardzo skupiona, że trudno tak dalej funkcjonować. Dlatego staram się po prostu odpuścić. Nie osiągam dobrych wyników, więc nie będę ich oczekiwać – stwierdziła, co wywołało lawinę reakcji wśród polskich kibiców.

    Mnóstwo cennych informacji, zwłaszcza pod adresem Igi Świątek, zawarła Agnieszka Radwańska w wywiadzie dla Interii. Na swoim przykładzie, gdy sama była wyśmienitą tenisistką, a w dodatku szanowaną i poważaną przez Raszyniankę, opowiedziała o wyzwaniach, z jakimi obecnie mierzy się jej młodsza koleżanka.

    Mając taki punkt odniesienia, na spotkaniu ze Świątek przywołałem jej konkretny cytat z wywiadu z “Isią”, prosząc Świątek by się do tego odniosła, na ile dobrze 37-latka diagnozuje w jej przypadku sytuację.

    Igę Świątek wzięło na totalną szczerość. Takich słów jeszcze nie słyszeliśmy

    “Widząc Igę na korcie, czasem mam aż wręcz dreszcze, bo powracam do swoich lat i momentów, gdzie nie szło. Na treningu było okej, ale na mecz to się w ogóle nie przekładało. Widzę, że ona bardzo walczy z sobą i emocjami” – te słowa usłyszała ode mnie Iga, uważnie ich słuchając. Po czym powiedziała:

    – Ogólnie… No tak. W sumie faktycznie jak komuś nie idzie, to naturalnie zawsze jest tak, że w tenisie trochę walczy się przeciwko sobie. Ale też miałam dużo meczów, gdzie po prostu grałam głupio i źle taktycznie, więc nie umiem podsumować i wszystkiego nie będę wrzucała do jednego wora, bo tenis jest za bardzo złożoną grą, żeby to robić – odparła Świątek.

    I dodała: – Na pewno czasami nie jest łatwo, ale wszystkie się z tym zmagamy. Każda z nas walczy czasami z emocjami, czasami z jakimiś myślami. To nie jest tak, że tylko ja mam takie wyzwania – podsumowała Iga Świątek.

    Z Wimbledonu – Artur Gac

    Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl
    Osoba w białej koszulce siedzi za stołem konferencyjnym z dwoma mikrofonami przed sobą, obok stoją butelka wody i puszka, w tle kort tenisowy z wyraźnie widoczną białą linią.

    Iga ŚwiątekArtur GacPUSTE

    Marcos Giron – Alexander Zverev. Skrót meczu.

  • Głośno po słowach Świątek na konferencji. “Żal było słuchać”

    Głośno po słowach Świątek na konferencji. “Żal było słuchać”

    Iga Świątek po niespodziewanej porażce z Alexandrą Ealą 6:7(9), 2:6 zaskoczyła na konferencji prasowej mocnym wyznaniem. Polka przyznała wprost, że na tym etapie swojej kariery nie dba już o wyniki i nie chce zbyt wiele od siebie oczekiwać. Słowa te zszokowały prowadzących “The Tennis Podcast”, którzy nie powstrzymali się od komentarza.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekCameron SpencerGetty Images

    Niemałą sensacją była porażka Igi Świątek w trzeciej rundzie Wimbledonu z Alexandrą Ealą 6:7(9), 2:6. Już w trakcie meczu widać było, że Polka nie radzi sobie z emocjami, a słowa wypowiedziane przez nią na konferencji prasowej jedynie to potwierdziły.

    “Nie dbam już o wyniki. Byłam na nich tak bardzo skupiona, że trudno było tak dalej funkcjonować. Naprawdę staram się to odpuścić. Nie mam dobrych wyników, więc nie będę ich od siebie oczekiwać, bo one po prostu się nie pojawią” – ogłosiła w rozmowie z mediami.

    Podejście byłej liderki światowego rankingu wprawiło w osłupienie prowadzących “The Tennis Podcast”. “Przyjechała tu jako mistrzyni Wimbledonu. To był rodzaj zbroi, choć od czasu tamtego sukcesu nie za wiele wygrała. Ale teraz nie ma już nawet tego, zaraz wypadnie z najlepszej dziesiątki rankingu WTA. Żal było słuchać, jaka jest zrezygnowana, jaka jest pogodzona ze swoim nowym miejscem w świecie tenisa. Wydaje się być zagubiona” – oceniła Catherine Whitaker.

    “Zagubiona to świetne słowo. Bo przecież to co miała, nie wyparowało. Ona tego szuka i nazywa to procesem. I to nawet rozsądne. Tyle że trzeba zauważyć: albo metody jej pracy są złe, albo ludzie wokół niej. Nie wiem, nie jestem upoważniony, by wyrokować, ale wyniki jasno pokazują stan rzeczy” – stwierdził wprost komentator BBC, David Law.

    Były trener Świątek zdiagnozował problem Polki. “Stąd brały się frustracje”

    Hubert Hurkacz ostatnią nadzieją Polaków na singlowy triumf na Wimbledonie

    Wraz z odpadnięciem z turnieju Igi Świątek jedynym polskim singlistą na Wimbledonie pozostaje Hubert Hurkacz. Wrocławianin w niedzielę zagra w 1/8 finału, a jego rywalem będzie Jan-Lennard Struff. Pozostali reprezentanci naszego kraju w grze pojedynczej z szansą na wielkoszlemowe trofeum pożegnali się już wcześniej. W pierwszej rundzie Maja Chwalińska z powodu problemów zdrowotnych przegrała z Mananchayą Sawangkaew 6:2, 5:7, 2:6, Magda Linette wyeliminowana została przez Mirrę Andriejewą 5:7, 4:5, a Magdalena Fręch przegrała z Anną Kalinską 6:7(5), 6:4. Kamil Majchrzak natomiast musiał uznać wyższość Zachary’ego Svajdy, który pokonał Polaka 2:6, 6:2, 6:7(5), 6:4, 6:3 w drugiej rundzie.
    Tenisistka w białym stroju i czapce z daszkiem okazuje silne emocje podczas meczu, trzymając rakietę tenisową.

    Iga ŚwiątekHenry NichollsEast News
    Tenisistka w białej czapce zasłania twarz ręcznikiem podczas przerwy w meczu.

    Iga Świątek przegrała z Alexandrą Ealą w meczu o czwartą rundę Wimbledonu 2026HENRY NICHOLLS / AFP AFP
    Tenisistka w białym stroju i czapce z tenisową rakietą w dłoni na korcie Wimbledon podczas meczu.

    Iga Świątek przegrała z Alexandrą Ealą, bo walczyła w tym meczu nie tylko z nią.MAJA SMIEJKOWSKAEast News

    Iga Świątek: Przy 2-1 w tie-breaku popełniłam dwa błędy, które nie powinny się wydarzyć.