Maja Chwalińska ruszyła do Meksyku, by w Monterrey po raz ostatni sprawdzić formę przed startem US Open. A w razie korzystnego obrotu spraw, po raz pierwszy wskoczyć do TOP 20 singlowego rankingu WTA. Będzie tego bliska, jeśli najbliższej nocy pokona Alycię Parks, wyprzedzi już Jasmine Paolini. A po US Open Maja planowała powrót do Meksyku, organizatorzy dużego turnieju w Guadalajarze ogłosili to pod koniec lipca. Tymczasem ich nocny komunikat pokazuje zupełnie coś innego.
Maja ChwalińskaEmma Da SilvaEast News
Maja Chwalińska może na trybuny ściągać kibiców niczym Iga Świątek – pokazał to tegoroczny Roland Garros, którego 24-latka z Bielska-Białej była objawieniem. Zaczęła w kwalifikacjach, jako 114. tenisistka świata, skończyła zaś w finale. I choć przegrała go, awansowała na 21. miejsce w rankingu WTA. Później był pechowy uraz stawu skokowego podczas pierwszego meczu na Wimbledonie – i przymusowa przerwa spowodowana jego leczeniem. Maja wypadła więc z gry na miesiąc, straciła m.in. turnieje w Jassach i Hamburgu.
Wróciła już w Ameryce – odpadła w drugiej rundzie w Toronto, później w 1/16 finału w Cincinnati. I ruszyła na podbój Meksyku – turniej w Monterrey jest dla niej o tyle ważny, że ma nieco słabszą obsadę, a daje możliwość zdobycia aż 500 punktów za cztery wygrane przez nią spotkania. Chwalińska zacznie singlowe zmagania najbliższej nocy, a jeśli pokona chaotyczną, ale bardzo mocno uderzającą Alycię Parks, znajdzie się w ćwierćfinale.
Dołoży wtedy do swojego dorobku 93 punkty – za 1/4 finału jest 108, ale przestanie się liczyć 15 za jeden z trzech turniejów WTA 125. A to pozwoli wyprzedzić 20. obecnie na liście Jasmine Paolini. Z grona zawodniczek grających w Monterrey, Polkę będzie mogła wyprzedzić jeszcze tylko Elise Mertens.
Maja Chwalińska w Meksyku. Brak Polki na liście WTA 500 w Guadalajarze
Zaraz po US Open Chwalińska miała wrócić do Meksyku – na turniej rangi WTA 500, który jest organizowany w Guadalajarze. Dwa lata temu wygrała go Magdalena Fręch, to największy sukces Łodzianki w karierze. I teraz też Fręch pojawiła się na liście, powinna zostać rozstawiona.
W Guadalajarze miała też grać Maja Chwalińska, co pod koniec lipca potwierdzili w mediach społecznościowych sami organizatorzy. A tak się zazwyczaj dzieje, gdy ogłaszana jest jakaś gwiazda.
Na pełną listę zgłoszeń trzeba było jednak czekać do teraz – termin zapisów mija bowiem na cztery tygodnie przed startem rywalizacji. I na tej liście, ogłoszonej w nocy polskiego czasu, brak jest Mai Chwalińskiej.
Jeśli nie dojdzie do wycofań, turniejową “1” powinna zostać Marta Kostiuk. Tu zapewne wiele zależy od występów Ukrainki w US Open – jeśli w Nowym Jorku spisze się tak jak w Paryżu, a dotarła do półfinału, zapewne zrezygnuje z gry w Guadalajarze. A później na liście są: Iva Jovic (WTA 16), Anna Kalinska (WTA 21), Sara Bejlek (WTA 35), Janice Tjen (WTA 37), Cristina Bucsa (WTA 38), Magdalena Fręch (WTA 41) i Ludmiła Samsonowa (WTA 43).
Chwalińskiej zaś brak.
Główna część rywalizacji w Guadalajara Open zacznie się 13 września. Finał zaplanowano na 19 września. Cztery najwyżej rozstawione zawodniczki na bazie rankingu z 31 sierpnia zostaną zwolnione z gry w 1/16 finału.
Młoda kobieta w zielonej sportowej kurtce trzyma bukiet kolorowych kwiatów, w tle liczni fotografowie i reporterzy z aparatami.
Maja ChwalińskaAnita WalczewskaEast News
Polska – Słowenia. Skrót meczu

Leave a Reply