Category: Uncategorized

  • 3 miesiące i zmiana. Pełna zgoda Świątek. Roig ujawnia, co się stało

    3 miesiące i zmiana. Pełna zgoda Świątek. Roig ujawnia, co się stało

    Współpraca Igi Świątek z Francisco Roigiem trwała już trzy miesiące, gdy hiszpański szkoleniowiec w końcu postanowił na dobre wprowadzić zmiany w jej tenisowym warsztacie. Była liderka rankingu WTA wyraziła na to pełną zgodę, czego efektem był jej późniejszy triumf w Toronto. Co działo się za kulisami ciężkiej pracy Igi Świątek? O tym jej trener opowiedział w najnowszej rozmowie z Radiem ZET, mówiąc o obszarach, które wymagały jego interwencji.
    Iga Świątek i trener Francisco Roig w sportowych koszulkach i czapkach rozmawiają na korcie.

    Na zdjęciu Iga Świątek i jej trener Francisco RoigJULIAN FINNEY / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFP AFP

    6:2, 6:3 – takim wynikiem zakończyła się finałowa batalia Igi Świątek z Jeleną Rybakiną, zapewniająca naszej tenisistce triumf w turnieju WTA 1000 w Toronto. Ten wyczyn robi jeszcze większe wrażenie teraz, z perspektywy czasu, gdy reprezentantka Kazachstanu podbiła korty US Open, pnąc się przy tym na szczyt światowego rankingu.

    Iga Świątek stawia wszystko na jedną kartę. “Ona to sobie dobrze policzyła”

    By jednak móc znów zaznać smak zwycięstwa, konieczne w przypadku Igi Świątek było tenisowe przeobrażenie, o które zadbał Francisco Roig, zatrudniony właśnie w tym celu.

    By podjąć się przyjętej misji, wyczekał jednak na odpowiedni moment, a ten nadszedł po Wimbledonie, o czym teraz hiszpański szkoleniowiec opowiedział w wywiadzie dla Radia Zet.

    – Pracowaliśmy wtedy razem od trzech miesięcy. Od początku nie mogłem wprowadzić zbyt wielu zmian, ponieważ zaczęliśmy współpracę w trudnym dla niej okresie. Jej pewność siebie nie była wtedy na wysokim poziomie. Powiedziałem jej, że kiedy zaczynaliśmy najważniejszą dla niej część sezonu na kortach ziemnych, nie było czasu na wprowadzanie zmian w jej grze. Po Wimbledonie to był odpowiedni moment, chciałem powiedzieć Idze, co naprawdę uważam i jakie są moje spostrzeżenia. Zapytałem: “Jeśli naprawdę chcesz to zrobić, myślę, że mogę ci pomóc, ale musisz być otwarta na zmiany”. I była na to całkowicie gotowa. Przenieśliśmy się do Barcelony. Odbyliśmy piętnaście bardzo solidnych treningów, każdy po niespełna dwie godziny. Dla mnie to wystarczająco dużo czasu – ujawnił Franciso Roig.

    Iga Świątek zmieniona na korcie. Francisco Roig ujawnia szczegóły

    A co dokładnie Iga Świątek miała zaimplementować do swojej gry, by – wedle wizji Hiszpana – odnieść sukces?

    Przede wszystkim chciałem zmienić sposób, w jaki Iga gra. Nie wszystko musi dziać się tak szybko. Musimy grać w tenisa, a nie w ping-ponga na zasadzie: bach, bach, bach. Iga słynie ze świetnej pracy nóg. Ma bardzo dobre uderzenia

    I dodał: – Chciałem, żeby częściej wykorzystywała swój forhend, odchodząc od bekhendu. W bekhendzie chciałem, żeby nadawała mu więcej rotacji i miała więcej czasu pomiędzy jednym uderzeniem a kolejnym. Bo jeśli grasz go bardzo szybko, wszystko zaczyna dziać się również dużo szybciej. To może powodować większy stres i niekoniecznie działać w meczu.

    Rosyjska mistrzyni dołączyła do Igi Świątek. Też zobaczymy ją w Seulu

    Jak przyznał Francisco Roig, sporo napraw wymagał także drugi serwis Igi Świątek, po którym doświadczone rywalki często zyskiwały przewagę. A najważniejsze było unikanie błędów, które trzeba było wyeliminować w jak największym stopniu, zastępując je nieustannym nękaniem swoich rywalek.

    58-letni szkoleniowiec przyznał jednak, że brak troski o kontynuację rozpoczętego procesu może skutkować powrotem do złych nawyków. A tego nie chciałby ani on sam, ani Iga Świątek. Czy nasza była liderka rankingu WTA pozostanie na obranej przez siebie ścieżce, która zawiodła ją do zwyżki formy? O tym przekonamy się już na przełomie września i października podczas “tysięcznika” w Pekinie.
    tenisistka w czapce z daszkiem trzymająca biały ręcznik, ubrana w sportową odzież, stoi na tle rozświetlonej niebieskimi światłami widowni

    Iga ŚwiątekIMAGO/Eibner-Pressefoto/MemmlerEast News
    Dwie osoby w sportowych strojach na tle tenisowego kortu; jedna z nich trzyma kilka piłek tenisowych, obie noszą jasne czapki z daszkiem.

    Na zdjęciu Iga Świątek oraz trener Francisco RoigFOTO OLIMPIK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    Alexander Zverev – Terence Atmane. Skrót meczu.

  • Mistrzyni US Open 2026 wyszła tuż przed Fręch. Potem koncert Polki, 6:1 na starcie

    Mistrzyni US Open 2026 wyszła tuż przed Fręch. Potem koncert Polki, 6:1 na starcie

    W nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego Magdalena Fręch zainaugurowała swój udział w turnieju WTA 500 w Guadalajarze, gdzie dwa lata temu osiągnęła największy sukces w dotychczasowej karierze. Nasza reprezentantka wyszła na kort tuż po spotkaniu z udziałem mistrzyni US Open 2026 w grze podwójnej – Taylor Townsend. Zawodniczka z Łodzi pokonała Nao Hibino 6:1, 6:4 i zameldowała się w drugiej rundzie. Wiemy już, z kim powalczy o ćwierćfinał singla. Oto szczegóły wydarzeń z Meksyku.
    Magdalena Fręch rywalizowała z Nao Hibino o awans do drugiej rundy WTA 500 w Guadalajarze

    Magdalena Fręch rywalizowała z Nao Hibino o awans do drugiej rundy WTA 500 w GuadalajarzeFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP / AFPAFP

    Magdalena Fręch wróciła do miejsca, które dwa lata temu okazało się dla niej szczególne. To właśnie w Guadalajarze nasza reprezentantka sięgnęła po swój jedyny jak dotąd singlowy tytuł w głównym cyklu rozgrywek. Na dodatek od razu WTA 500, bo właśnie taką rangę posiada turniej w tej lokalizacji od sezonu 2024. Zawodniczka pochodząca z Łodzi uwielbia grać w Meksyku. W tym roku również osiągnęła sukces na terenie kraju położonego w Ameryce Północnej, docierając do finału “500”, tyle że w Meridzie.

    Teraz Polka chciała się pokusić o kolejny dobry występ w Guadalajarze. 28-latka została rozstawiona z “7”. W pierwszej rundzie trafiła na kwalifikantkę – Nao Hibino. Japonka plasuje się obecnie na 199. miejscu w rankingu, zatem o 142 lokaty niżej od Fręch. Spotkanie Magdaleny wyznaczono jako trzecie w kolejności od godz. 20:00 czasu polskiego, tuż po starciu Tatjany Marii z Taylor Townsend – mistrzynią US Open 2026 w deblu. W rzeczywistości nasza reprezentantka oraz Azjatka przystąpiły do rywalizacji dopiero po godz. 1:30.

    WTA Guadalajara: Magdalena Fręch kontra Nao Hibino w pierwszej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Fręch. Nasza reprezentantka pewnie otworzyła spotkanie. Po zmianie stron Hibino posiadała okazję na wyrównanie, ale nie zdołała jej wykorzystać. Później pojawiały się break pointy dla Magdaleny. Przy czwartym Nao zanotowała podwójny błąd serwisowy i przełamanie stało się faktem. Chwilę później zrobiło się już 3:0 z perspektywy Polki. W czwartym gemie zawodniczka z Azji zdobyła premierowe “oczko”, ale na więcej turniejowa “7” już nie pozwoliła. W trakcie szóstego rozdania tenisistka klubu KS Górnik Bytom dorzuciła jeszcze jednego breaka. Na koniec seta ponownie w łatwym stylu utrzymała podanie i zapewniła sobie wynik 6:1.

    Druga część rywalizacji dostarczyła już więcej emocji. Pierwszy gem nie wskazywał na to, by cokolwiek miało się zmienić, bowiem Fręch na “dzień dobry” zgarnęła przełamanie. Po zmianie stron Hibino odrobiła jednak stratę breaka i w następnych minutach zrobiło się ciekawiej. Panie zaczęły pilnować swoich rozdań. Taka sytuacja potrwała aż do stanu 4:4. W dziewiątym gemie nadszedł istotny moment. Za czwartą okazją Magdalena zdobyła “oczko” na returnie. Pracowała konsekwentnie w defensywie, przerzucając piłki na drugą stronę i doczekała się błędu ze strony przeciwniczki.

    Przy rezultacie 5:4 nasza reprezentantka serwowała po awans do drugiej rundy. Nao walczyła dzielnie do końca, posiadała nawet break pointa na wyrównanie. Miała nawet przewagę sytuacyjną w wymianie, ale szybko ją straciła i została skontrowana przez turniejową “7”. Później Fręch dorzuciła jeszcze dwa punkty z rzędu po nieudanych returnach Japonki. Dzięki temu Polka zapisała zwycięstwo 6:1, 6:4 po 81 minutach gry. Rywalką naszej reprezentantki w meczu o ćwierćfinał będzie Caroline Dolehide, która pokonała Renatę Zarazuę 6:1, 3:6, 6:3. Spotkanie o miejsce w najlepszej “8” zostanie rozegrane w środę czasu lokalnego.
    Młoda kobieta w sportowym stroju z rakietą tenisową, uśmiechnięta i świętująca sukces podczas meczu tenisowego na tle fioletowej ściany.

    Magdalena FręchARTUR WIDAK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Nao Hibino

    Nao HibinoAFP
    Caroline Dolehide

    Caroline DolehideAFP

    ME siatkarzy. Estonia – Belgia. Skrót meczu.

  • Trwał mecz Polki, wtedy doszło do pogromu. 59 minut i koniec marzeń o awansie

    Trwał mecz Polki, wtedy doszło do pogromu. 59 minut i koniec marzeń o awansie

    Magdalena Fręch w nocy z poniedziałek na wtorek czasu polskiego zagrała mecz pierwszej rundy w Guadalajarze, polska tenisistka zmierzyła się z Nao Hibino. Równolegle, na innym korcie, wystąpiła jedna z potencjalnych rywalek naszej zawodniczki w ćwierćfinale zmagań. W tym spotkaniu doszło do pogromu, kwalifikantka została ograna 1:6, 1:6 i po 59 minutach mogła pożegnać się z marzeniami o awansie.
    Zeynep Sonmez w fioletowym stroju zaciska pięść i krzyczy po wygraniu punktu podczas meczu tenisowego.

    Zeynep SonmezCHARLY TRIBALLEAU AFP

    Ledwo emocje związane z wielkoszlemowym US Open zdążyły opaść, w Guadalajarze rozpoczął się mniej prestiżowy turniej WTA 500. Doskonale na meksykańskich kortach czuje się Magdalena Fręch, która przed dwoma laty wywalczyła tam tytuł. Teraz Polka ponownie znalazła się na liście zgłoszonych, w nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego zagrała mecz pierwszej rundy. Rozstawiona z “7” zawodniczka pewnie ograła kwalifikantkę Nao Hibino, oddała Japonce tylko pięć gemów.

    W tej samej części drabinki co Fręch i Hibino znalazły się też dwie inne kwalifikantki, Caroline Dolehide pokonała Renatę Zarazuę i to ona będzie rywalką Polki w 1/8 finału. Potencjalną przeciwniczkę naszej reprezentantki w ćwierćfinale wyłoniło z kolei starcie Zeynep Sonmez z kwalfiikantką Iryny Szymanowicz. Ten mecz rozegrano niemal równolegle do spotkania Fręch, Polka wybiegła na kort w czasie, gdy Turczynka i Białorusinka kończyły pierwszego seta.

    WTA 500 Guadalajara. Deklasacja w meczu Sonmez – Szymanowicz

    Mecz 58. rakiety świata z dużo niżej notowaną Szymanowicz (197. w zestawieniu) rozpoczął się od serwisu Białorusinki, która dobrze zainaugurowała gem otwarcia, wygrała dwie pierwsze akcje, ale po chwili i tak została przełamana. Sonmez dwa kolejne gemy wygrała do zera, szybko zaczęła budować przewagę.

    Białorusinka “obudziła się” przy stanie 1:4, wtedy obroniła podanie. A następnie wypracowała break pointa, zaczęła wywierać presję na rywalce. Nie wykorzystała jednak okazji, kilka minut później Sonmez mogła cieszyć się ze zwycięstwa 6:1.

    W drugiej partii początkowo obie zawodniczki skrupulatnie pilnowały podania, aż do stanu 2:1 dla Sonmez, która przełamała wówczas rywalkę. Mało brakowało, a po chwili doszłoby do przełamania powrotnego, jednak Szymanowicz nie wykorzystała czterech break pointów. To był kluczowy moment, bo Turczynka w dwóch kolejnych gemach nie oddała nawet punktu i po 59 minutach przypieczętowała efektowne zwycięstwo 6:1, 6:1. Teraz 58. tenisistka światowego rankingu zmierzy się z broniącą tytułu Ivą Jovic, triumfatorka tego spotkania będzie potencjalną rywalką Magdaleny Fręch w ćwierćfinale.

    Lorenzo Sonego – Frances Tiafoe. Skrót meczu.

  • 5:0 w 3. secie nie wystarczyło. Mistrzyni z USA za burtą. Oto ew. rywalka Świątekp

    5:0 w 3. secie nie wystarczyło. Mistrzyni z USA za burtą. Oto ew. rywalka Świątekp

    Sobotni mecz trzeciej rundy pomiędzy Igą Świątek a Marie Bouzkovą zaplanowano jako drugi w kolejności od godz. 17:00 czasu polskiego na korcie Grandstand. Zanim do rywalizacji przystąpiły Polka oraz Czeszka, wyłoniono dla nich na tym obiekcie potencjalną przeciwniczkę w 1/8 finału wielkoszlemowej imprezy w Nowym Jorku. Wiemy już, że nie będzie nią mistrzyni Australian Open 2025 – Madison Keys. Amerykanka odpadła, mimo prowadzenia 5:0 w 3. secie. Oto co się wydarzyło w USA.
    Qinwen Zheng rywalizowała o awans do czwartej rundy US Open 2026

    Qinwen Zheng rywalizowała o awans do czwartej rundy US Open 2026LI RUIAFP

    Iga Świątek przebrnęła przez pierwsze dwie rundy US Open bez straty seta. Najpierw pokonała Xiyu Wang, a później Nadię Podoroską. Droga Polka do ćwierćfinału wielkoszlemowej imprezy prezentowała się następująco: w trzeciej fazie czekała ją potyczka z Marie Bouzkovą, a w przypadku zwycięstwa, miałaby się zmierzyć z triumfatorką starcia Madison Keys – Qinwen Zheng.

    Oba pojedynki ulokowano na początku sobotniej rywalizacji na korcie Grandstand. Najpierw, bo o godz. 17:00 czasu polskiego, na trzeciej co do ważności arenie nowojorskiego kompleksu zaprezentowały się Amerykanka oraz Chinka. Gdy obie zmierzyły się ze sobą w 1/16 finału tegorocznego turnieju WTA 1000 w Miami, mistrzyni olimpijska pokonała triumfatorkę Australian Open 2025 4:6, 6:2, 6:4. Teraz reprezentantka gospodarzy chciała pokusić się o rewanż na 23-latce.

    US Open: Madison Keys kontra Qinwen Zheng w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Keys. Pierwsze minuty ułożyły się po myśli serwujących. Od czwartego gema zaszła zmiana. Wówczas Zheng pogubiła się przy swoim podaniu. Popełniła aż dwa podwójne błędy serwisowe, z czego jeden przy break poincie. Madison doskonale wykorzystała ten moment i zaczęła uciekać rywalce. Z kolei Qinwen kompletnie się rozregulowała i nie potrafiła już znaleźć odpowiedzi w premierowej odsłonie. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 6:1 na korzyść Amerykanki po zaledwie 23 minutach gry.

    Druga odsłona wyglądała już inaczej. Od początku zdecydowanie bardziej “pachniało” przełamaniem na korzyść Zheng niż Keys. Premierowy break point pojawił się już w drugim gemie, kolejny w szóstym. Ostatecznie do “oczka” na returnie dla Qinwen doszło podczas ósmego rozdania. Wówczas presja udzieliła się Madison. Przy break poincie popełniła pierwszy podwójny błąd serwisowy w meczu. Na tablicy wyników pojawił się wynik 5:3 i Chinka podawała po doprowadzenie do trzeciej partii. Mimo prowadzenia 30-15, nie domknęła seta. Dała się przełamać, a po zmianie stron Amerykanka wyrównała na 5:5.

    Ostatecznie o losach drugiej odsłony decydował dopiero tie-break. Pierwsze mini przełamanie pojawiło się przy stanie 3-2 dla Zheng. Wówczas Keys wykonała nieskutecznego dropszota i Chinka uzyskała dwa “oczka” przewagi. Później Qinwen kontrolowała sytuację i już przy wyniku 6-3 posiadała setbole. Na koniec zgarnęła jeszcze jednego mini breaka, dzięki czemu triumfowała w tej partii 7:6(3).

    Mimo udanego finiszu drugiej części spotkania, mistrzyni olimpijska nie poszła za ciosem. Szybko wytraciła swoje momentum na początku decydującej odsłony. Szczególnie bolesny okazał się czwarty gem, kiedy to nie wykorzystała prowadzenia 40-0. Ostatecznie dała się znów przełamać i zrobiło się już 4:0 dla Keys. Przy stanie 5:1 Madison serwowała, by zamknąć spotkanie. Chociaż posiadała meczbola, pojedynek trwał dalej.

    Po zmianie stron Qinwen utrzymała swoje podanie po walce na przewagi i zrobiło się jeszcze ciekawiej. Momentum przeszło na stronię Chinki. Madison zupełnie się pogubiła, siedziała jej z tyłu głowy niewykorzystana okazja. Doszło do kolejnego przełamania. Zheng wyrównała na 5:5 i gra o zwycięstwo zaczęła się od nowa. W jedenastym gemie mistrzyni olimpijska dorzuciła szóste “oczko” z rzędu, mimo że było już 30-0 dla Keys. Nagle Qinwen serwowała po awans. Wróciła ze stanu 15-30 i zapisała zwycięstwo 1:6, 7:6(3), 7:5. Zatem to Chinka czeka na triumfatorkę starcia Iga Świątek – Marie Bouzkova.

    Wielkoszlemowe zmagania w Nowym Jorku potrwają do 13 września. Najważniejsze informacje na temat US Open można znaleźć w specjalnej zakładce na stronie Interii.
    Qinwen Zheng

    Qinwen ZhengNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Zawodniczka tenisa ziemnego w sportowym stroju stoi na korcie podczas meczu, w tle widoczna publiczność oraz fragment baneru reklamowego na niebieskiej ścianie.

    Madison KeysMinas PanagiotakisAFP
    Tenisistka w ciemnej czapce i sportowej koszulce wykonuje energiczny gest zaciśniętą pięścią, wyrażając determinację podczas meczu.

    Iga ŚwiątekJULIAN FINNEY / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Melissa Vargas – najlepsze akcje w meczu Niemcy – Turcja.

  • Krecz i koniec kariery. Finałowa rywalka Chwalińskiej ogłasza w trakcie US Open

    Krecz i koniec kariery. Finałowa rywalka Chwalińskiej ogłasza w trakcie US Open

    Finał z Mirrą Andriejewą w tegorocznym Roland Garros był bez wątpienia najważniejszym meczem w dotychczasowej karierze Mai Chwalińskiej. Walczyła wtedy o pierwszy wielkoszlemowy tytuł, a także premierowe trofeum w głównym cyklu kobiecych rozgrywek. Wcześniej sięgała jednak po skalpy w imprezach rangi WTA 125, czyli w tzw. Challengerach. Okazało się, że podczas trwania US Open, karierę zakończyła tenisistka, którą nasza reprezentantka pokonała w drodze po pierwszy singlowy tytuł na tym poziomie.
    Maja Chwalińska i Ylena In-Albon rywalizowały ze sobą w finale WTA 125 we Florianopolis w 2024 roku

    Maja Chwalińska i Ylena In-Albon rywalizowały ze sobą w finale WTA 125 we Florianopolis w 2024 rokuFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP / RvS.Media/Robert Hradil/Getty ImagesAFP

    Grudzień to taki czas w zawodowym tenisie, kiedy osoby ze ścisłej czołówki rankingu odpoczywają i szykują się do początku nowego sezonu. Mimo to odbywają się wtedy turnieje niższej rangi. Najwyższą kategorię w kobiecych zmaganiach mają wtedy imprezy WTA 125, czyli tzw. Challengery. To pierwszy szczebel poniżej głównego cyklu rozgrywek. To doskonała szansa dla niżej notowanych zawodniczek na zdobycie cennych punktów do rankingu oraz dorzucenie cennego trofeum do swojej kolekcji.

    Niespełna dwa lata temu w swoim pierwszym singlowym finale podczas turnieju rangi WTA 125 zagrała Maja Chwalińska. 8 grudnia 2024 roku Polka stanęła do walki o indywidualny tytuł we Florianopolis. Jej przeciwniczką była wtedy Ylena In-Albon. Reprezentantka Szwajcarii nie miała zbyt wiele do powiedzenia w tamtym starciu. Pojedynek zakończył się zwycięstwem tenisistki klubu BKT Advantage Bielsko-Biała 6:1, 6:2. Wówczas Chwalińska sięgnęła po dublet, bowiem dobę wcześniej zdobyła także trofeum w deblu, triumfując w duecie z Laurą Pigossi.

    Wracając jednak do wątku In-Albon. Jak się później okazało – dla tenisistki z alpejskiego kraju był to jedyny w karierze mecz o singlowy tytuł tej rangi. Więcej takich osiągnięć już się nie pojawi. 24 lutego bieżącego roku Ylena skreczowała w meczu pierwszej rundy podczas turnieju rangi W35 w Antalyi, przy stanie 6:3 z perspektywy Anastasiji Sobolewej. Od tamtej pory Szwajcarka zniknęła z radarów na kilka tygodni. 27 marca In-Albon opublikowała post w swoich mediach społecznościowych, że jest zmuszona zrobić sobie przerwę od kariery zawodowej na nieokreślony czas z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym, z jakimi zmagała się od wielu miesięcy.

    Ylena In-Albon podjęła ostateczną decyzję ws. kariery

    Na początku września, gdy tenisowy świat emocjonuje się US Open, pojawiła się przykra aktualizacja w sprawie Szwajcarki. Okazało się bowiem, że spotkanie z Sobolewą, które zakończyło się kreczem, było jej ostatnim w zawodowej karierze. Ylena opublikowała komunikat, w którym żegna się z tenisem. “Wiele różnych powodów, ale wszystkie prowadzą do jednej decyzji. Ze złamanym sercem, ale z uśmiechem na twarzy i spokojem w duszy, moja zawodowa kariera w tenisie dobiegła końca. Jestem na zawsze wdzięczna za to, co tenis dał mi przez te lata” – przekazała Szwajcarka.

    In-Albon zamknęła zatem ten rozdział w młodym wieku, posiadając zaledwie 27 lat. W czasach juniorskich miała okazję rywalizować choćby z Igą Świątek. Ylena nie będzie najlepiej wspominać ich spotkania z Roland Garros 2017, bowiem przegrała wówczas z Raszynianką 0:6, 0:6. W 2022 roku Szwajcarka otarła się o najlepszą setkę rankingu WTA. W singlowym notowaniu znalazła się wtedy na 110. miejscu po Roland Garros.
    Zawodniczka tenisowa w jasnozielonej koszulce trzymająca rakietę, skupiona podczas meczu.

    Maja ChwalińskaEmma Da SilvaEast News
    Tenisistka w białym stroju dynamicznie odbija piłkę rakietą podczas meczu na tle niebieskiej ścianki z logo turnieju US Open.

    Maja Chwalińska, US Open 2026Yuki IWAMURA /Associated PressEast News

    ME Siatkarek 2026. Najlepsze bloki w meczu Polska – Holandia.

  • Niespodzianka w Nowym Jorku. Switolina “stanęła”. 16 na 19 przegranych

    Niespodzianka w Nowym Jorku. Switolina “stanęła”. 16 na 19 przegranych

    Po raz trzeci na przestrzeni czterech sezonów Elina Switolina pożegnała się z US Open w trzeciej rundzie. Ostatni raz w czwartej zagrała w 2021 roku. W nocy z piątku na sobotę była faworytką starcia z Anną Kalinską, ale poległa w trzech setach. Spotkanie potrwało godzinę i 54 minuty. Ukrainka przegrała 16 z ostatnich 19 piłek, a prowadziła 3:2 z przełamaniem i teoretycznie szła po zwycięstwo.
    Elina Switolina w jasnym stroju z dłonią na czole w trakcie meczu z Anną Kalinską na korcie US Open

    Elina Switolina podczas meczu z KalinskąMike StobeGetty Images

    Elina Switolina odpadła z US Open. W pierwszych dwóch rundach ograła Solanę Sierrę i Mayę Joint. O ile Argentynce oddała tylko trzy gemy, to z Australijką było trudniej, potrzebowała trzeciego seta, w którym zwyciężyła 6:4. Podobnie jak w edycjach 2023 i 2024 nie przebrnęła trzeciej rundy. Tym razem uległa Annie Kalinskiej. Ta wcześniej ograła Annę Blinkową i Xinyu Wang.

    Switolina jest więc drugą wyeliminowaną tenisistką z TOP10, kilka godzin wcześniej spotkało to Karolinę Muchovą (w konfrontacji z Emmą Navarro). Mecz zaczął się od pięciu gemów bez utrzymania własnego serwisu. W drugiej połowie otwierającego seta Ukrainka grała gorzej i przegrała 3:6.

    Odrobiła straty w drugiej partii (6:2). W decydującej, trzeciej, prowadziła już 3:2 z przełamaniem, ale od tego stanu wygrała zaledwie 16 z 19 punktów, od wyniku 3:4 już żadnego. Trudno zrozumieć tę niemoc. Ostatnią piłkę przegrała nieudanym returnem, trafiła w siatkę.

    Jej bilans na US Open w tym roku zmienił się z 24-12 na 26-13. Stosunek zwycięstw więc pozostał ten sam, ale jako 9. rakieta świata nie może być z siebie zadowolona. Kończy ten sezon wielkoszlemowy z 1. rundą Wimbledonu, ale też z ćwierćfinałem Rolanda Garrosa i półfinałem Australian Open. Media odnotowały, że po zakończeniu starcia nie podała ręki oponentce ze względu na jej narodowość.

    40 niewymuszonych błędów Kalinskiej i wygrana. Switolina znowu bez sukcesu na US Open

    W piątkowy wieczór czasu lokalnego łącznie miała 14 winnerów przy 21 niewymuszonych błędach. Kalinska grała odważniej, zanotowała bilans 27-40.

    – Jestem w szoku. To dla mnie bardzo miłe zwycięstwo. Mecz był bardzo wyrównany. Czułam, że do ostatniej chwili był pełen wzlotów i upadków – powiedziała po ostatniej piłce Rosjanka.

    W czwartej rundzie zagra ze wspomnianą Navarro. To będzie jej pierwszy raz w tak wysokiej fazie US Open. Skompletowała właśnie grę w drugich tygodniach każdego ze Szlemów. Triumf nad Switoliną był jej 15. w karierze z tenisistkami z TOP10 rankingu.
    1 – 2

    % wygranych break pointów
    Tenisistka w czarnym stroju dynamicznie odbija piłkę rakietą podczas intensywnej wymiany na korcie.

    Elina Switolina w meczu z Igą ŚwiątekFILIPPO MONTEFORTEAFP
    Kobieta ubrana w sportową białą koszulkę, o spiętych włosach, z wyrazem napięcia lub emocji na twarzy, stoi na tle rozmytego czarnego tła z jasnymi napisami.

    Elina SwitolinaPAUL CROCKAFP
    Tenisistka w niebieskim stroju tuż po wykonaniu serwisu podczas meczu na tle niebieskiego kortu i dużego białego napisu na ścianie.

    Anna Kalinska, US Open 2025ELSA/GETTY IMAGES via AFPAFP

    ME Siatkarek 2026. Niemcy – Turcja. Skrót meczu.

  • Chwalińska znów zachwyciła kraj. Sceny tuż po zwycięstwie. “Nie usnę dzisiaj”

    Chwalińska znów zachwyciła kraj. Sceny tuż po zwycięstwie. “Nie usnę dzisiaj”

    Pomimo singlowych porażek Mai Chwalińskiej oraz Magdy Linette, obie panie wciąż pozostają w Nowym Jorku. Nasze rodaczki od zwycięstwa rozpoczęły deblowe zmagania na US Open i zapewne nie chcą na tym poprzestać. Po wyeliminowaniu mistrzyń Wimbledonu polski team zachwycił kibiców w pomeczowym wywiadzie na antenie Eurosportu. W pewnym momencie starsza z zawodniczek przytuliła młodszą. “Nie usnę dzisiaj” – oznajmiła Miechowianka.

    Maja Chwalińska i Magda Linette w Nowym Jorku mają powody do radościTHOMAS SAMSON / screen EurosportAFP

    Od kilku godzin wiemy już na pewno, że Maja Chwalińska i Magda Linette nie wrócą ze Stanów Zjednoczonych z samymi przykrymi wspomnieniami. Polki mają szansę na korzystny rezultat w grze podwójnej. Nasze rodaczki na dzień dobry rozprawiły się z Hanyu Guo oraz Kristiną Mladenovic, które niedawno triumfowały na Wimbledonie.

    Pierwszy set co prawda nie poszedł po myśli pary z kraju nad Wisłą, ale po przegranym tie-breaku spotkanie odmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Team Chwalińska/Linette wygrał dwa sety, dzięki czemu sprawił kibicom miłą niespodziankę i nie zakończył w piątek swoich występów za oceanem. Tenisistkom po ostatniej piłce rzecz jasna dopisywał dobry humor.

    Najlepszym na to dowodem są sceny, które działy się na antenie Eurosportu. “Dla mnie to była wielka przyjemność grać z Magdą. To był nasz pierwszy debel” – wyznała początkowo Miechowianka. Starsza koleżanka w odpowiedzi postanowiła ją przytulić. “Chyba nie usnę dzisiaj” – zaśmiała się niedawna finalistka Rolanda Garrosa. Następnie mikrofon przejęła bardziej doświadczona sportsmenka.

    Demolka w meczu Andriejewej. Spotkanie zostało zakończone po 63 minutach

    Chwalińska i Linette grają dalej na US Open. To był ich debiut marzenie

    “Nasze tenisy się fajnie uzupełniają. Maja jest w stanie więcej zrobić na siatce. Ja trochę więcej siły dodaję z serwisu. Jednej minimalnie czegoś brakuje, za to druga to uzupełnia. To było bardzo fajne i sprawiało trudność przeciwniczkom” – zdradziła klucz do sukcesu. Dla obu pań piątkowy mecz stanowił spore wyzwanie ze względu na niepowodzenia w singlu.

    “Dla mnie było trudno. Miałam kilka dni na ochłonięcie. Magda była natomiast świeżo po swoim singlowym meczu, więc na wstępie zapytałam się jej, czy żyje dzisiaj” – nie cukrowała Maja Chwalińska. “To jest najważniejsze, żeby zebrać się po porażce i zagrać najlepiej jak możemy. Wiedziałam, że będę musiała wyjść i wznieść się na swoje wyżyny” – uzupełniła Magda Linette.

    Oby dobra passa trwała jak najdłużej. Tekstowe relacje na żywo ze spotkań Polek podczas US Open w Interia Sport.

    Aleksandar Kovacevic – Arthur Fery. Skrót meczu.

  • Świątek w blasku chwały, organizatorzy US Open ogłaszają. Niebywałe, co zrobiła

    Świątek w blasku chwały, organizatorzy US Open ogłaszają. Niebywałe, co zrobiła

    Iga Świątek po udanych występach w Toronto i Cincinnati znów pokazała wielką formę i w pierwszych dwóch meczach na US Open 2026 nie dała szans kolejno Xiyu Wang oraz Nadii Podoroskiej. Polka zaliczyła przy tym wyjątkowe osiągnięcie – pewna jej fantastyczna seria stawia ją w elitarnym tenisowym gronie.
    Iga Świątek na korcie po meczu, w czapce i stroju sportowym, w tle rozmyci kibice.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    Iga Świątek weszła na najwyższe obroty akurat tuż przed ostatnią odsłoną Wielkiego Szlema w sezonie 2026 – Raszynianka najpierw wygrała turniej w Toronto, a potem doszła do półfinału zmagań w Cincinnati.

    Na brak formy nie może narzekać również i w Nowym Jorku – na US Open zdążyła już wygrać dwa spotkania, kolejno z Chinką Xiyu Wang oraz Argentynką Nadią Podoroską. Z tym drugim triumfem wiąże się zaś ciekawa statystyka.

    Osaka z 5:3 na 5:7. Trzeci set zdecydował o losach Naomi. To ćwiartka Świątek

    Wyjątkowe osiągnięcie Igi Świątek. Piękna seria doczekała się kontynuacji na US Open

    Jak wskazali sami organizatorzy US Open Świątek w 27 kolejnych edycjach zawodów Wielkiego Szlema… 27 razy z rzędu awansowała co najmniej do III rundy rywalizacji. “Iga Świątek w III rundzie turnieju WS. Z innych wieści niebo jest błękitne, a woda jest mokra” – napisano żartobliwie na portalu X.

    Kolejny ciekawy fakt podano na profilu “OptaAce” – seria reprezentantki Polski ma być jedną z najdłuższych w erze open. Lepsze passy miały jedynie Marina Navratilova (35 i 30 awansów) oraz Conchita Martinez (30). Jeśli dobrze pójdzie, to Świątek może zostać tu swoistą liderką w sezonie 2029.

    To jednak oczywiście daleka perspektywa – a tu i teraz 25-latka musi się skupić na 1/16 finału USO 2026 – i na tym etapie czekać ją będzie spotkanie z lepszą zawodniczką z pary Harriet Dart (Wielka Brytania) – Marie Bouzkova (Czechy).

    W ogólnym rozrachunku najlepszym wynikiem Igi Świątek na US Open jest oczywiście wygranie całych zmagań w roku 2022. Zarówno w poprzednim sezonie, jak i w kampanii 2024 Raszynianka odpadała z kolei w ćwierćfinale – teraz jednak widoki na nawiązanie do sukcesu sprzed czterech lat są naprawdę niemałe.
    Młoda kobieta w sportowej czapce z daszkiem i białej koszulce, skupiona podczas aktywności na świeżym powietrzu.

    Iga ŚwiątekJULIAN FINNEY / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Zawodniczka tenisa w sportowej czapce i stroju z zaciśniętą pięścią, wyrażająca silne emocje podczas dynamicznego momentu meczu.

    Iga ŚwiątekLI JINGEast News
    Tenisistka w sportowej czapce i bezrękawniku podczas meczu, skupiona i gotowa do gry.

    Iga ŚwiątekMathew Tsang/Icon Sportswire via Getty ImagesGetty Images

    Juan Manuel Cerundolo – Ignacio Buse. Skrót meczu.

  • Deklasacja na koniec meczu Świątek z półfinalistką Roland Garros. Tylko 71 minut

    Deklasacja na koniec meczu Świątek z półfinalistką Roland Garros. Tylko 71 minut

    Rozpoczęły się czwartkowe zmagania na US Open. Już w pierwszym meczu dnia na korcie Grandstand pojawiła się Iga Świątek. Nasza reprezentantka wyszła na trzecią co do ważności arenę tuż po godz. 17:00 czasu polskiego, by zmierzyć się z jej rywalką z półfinału Roland Garros 2020 – Nadią Podoroską. Raszynianka potrzebowała 71 minut, by pokonać zawodniczkę z Argentyny 6:3, 6:2. Oto z kim mistrzyni z Toronto powalczy o awans do 1/8 finału nowojorskiego Szlema.
    Iga Świątek rywalizowała z Nadią Podoroską o awans do trzeciej rundy US Open 2026

    Iga Świątek rywalizowała z Nadią Podoroską o awans do trzeciej rundy US Open 2026MARCIN CHOLEWINSKI/ NEWSPIX.PLNewspix.pl

    Iga Świątek zanotowała udane wejście w tegoroczny US Open. W pierwszej rundzie Polka zmierzyła się z Xiyu Wang. Chinka dość wysoko zawiesiła poprzeczkę, a mimo to nasza reprezentantka odniosła pewne zwycięstwo. Raszynianka ani razu nie straciła własnego podania, ostatecznie triumfowała 6:2, 6:3. Dziś 25-latka ponownie przystąpiła do akcji. Zagrała z rywalką, która przywołała sentymentalną podróż w czasie. Przeciwniczką Świątek była bowiem Nadia Podoroska.

    To zawodniczka z Argentyny znajdowała się na drodze Igi do finału Roland Garros 2020. Wówczas Raszynianka pokonała tenisistkę z Ameryki Południowej 6:2, 6:1, a później pognała po pierwszy wielkoszlemowy tytuł. Od tamtej pory Iga oraz Nadia nie mierzyły się ze sobą. Ich drogi poszły w zupełnie innym kierunku. Reprezentantka Argentyny plasuje się obecnie na 449. miejscu w notowaniu WTA. Próbuje odbudować swoją pozycję w kobiecym notowaniu po blisko 15-miesięcznej przerwie, którą zakończyła pod koniec marca tego roku.

    W US Open gra z zamrożonym rankingiem. Już sam awans do drugiej rundy był dla Podoroskiej ogromnym sukcesem, biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności. W premierowej fazie stoczyła zacięty pojedynek i po blisko trzech godzinach walki pokonała Simonę Waltert 4:6, 7:6(5), 6:3. Zdecydowaną faworytką czwartkowej rywalizacji była jednak Polka – tym bardziej, że dziś panie rozgrywały pojedynek na korcie twardym, a nie na mączce, gdzie tenisistka z Ameryki Południowej czuje się najlepiej.

    US Open: Iga Świątek kontra Nadia Podoroska w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. W pierwszym minutach panie potrzebowały trochę czasu na adaptację do wietrznych warunków, jakie panowały o tej godzinie w Nowym Jorku. Mimo to Iga pewnie utrzymywała swoje podanie i w czwartym gemie przystąpiła do ataku. Wypracowała sobie dwa break pointy z rzędu – już premierowa okazja wystarczyła do przełamania rywalki. W następnych minutach Raszynianka kontrolowała wydarzenia na korcie i wydawało się, że pewnie zmierza po zwycięstwo w pierwszej odsłonie.

    W ósmym gemie pojawiło się jednak kilka błędów na returnie i to jakby trochę rozregulowało Polkę. Wkradło się więcej napięcia, co objawiło się także przy swoim serwisie. Świątek, która do tej pory w ogóle nie była zagrożona przy własnym podaniu, wplątała się w rezultat 0-40, głównie po swoich błędach. Potem udało się w dobrym stylu doprowadzić do setbola, ale to nie był koniec emocji. Nadia posiadała jeszcze czwartego break pointa, ale na szczęście to dziewiąte rozdanie trafiło na konto naszej reprezentantki. Ostatecznie Iga triumfowała w premierowej partii 6:3.

    Raszynianka skutecznie otworzyła drugą część spotkania, wywalczyła przełamanie już na “dzień dobry”. Miała nawet dogodną okazję do tego, by wyjść na prowadzenie 3:0 z przewaga podwójnego breaka. Ostatecznie Podoroska utrzymała kontakt, zgarniając premierowe “oczko” w tej partii. W kolejnych minutach Świątek wciąż skutecznie radziła sobie przy własnym podaniu, przez co presja szybko przechodziła na serwis rywalki. W piątym gemie Iga doczekała się już kolejnego przełamania – mimo że to Nadia jako pierwsza mogła zamykać rozdanie.

    Nasza reprezentantka przypilnowała już różnicy dwóch breaków do końca pojedynku. Ostatecznie Raszynianka triumfowała 6:3, 6:2 po 71 minutach gry. O awans do 1/8 finału powalczy ze zwyciężczynią starcia Marie Bouzkova – Harriet Dart.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Nadia Podoroska jest dostępny TUTAJ.

    Wielkoszlemowe zmagania w Nowym Jorku potrwają do 13 września. Najważniejsze informacje na temat US Open można znaleźć w specjalnej zakładce na stronie Interii.
    Młoda kobieta w sportowej czapce z daszkiem i białej koszulce, skupiona podczas aktywności na świeżym powietrzu.

  • Chwalińska z wielkim kontraktem, a to nie koniec. “Poufne informacje”

    Chwalińska z wielkim kontraktem, a to nie koniec. “Poufne informacje”

    24 godziny przed porażką z Taylor Townsend w US Open wypłynęła informacja o pierwszym dużym kontrakcie Mai Chwalińskiej z OSHEE. I choć na korcie Polce się ostatnio nie układa, to biznesowe rozmowy nabierają rozpędu. Piotr Szczypka, menedżer Chwalińskiej, dzieli się z nami informacjami dotyczącymi kolejnych rozmów. Zostało jeszcze jedno wolne miejsce na stroju naszej tenisistki.
    Maja Chwalińska podpisała jeden duży kontrakt reklamowy, a to nie koniec.

    Maja Chwalińska podpisała jeden duży kontrakt reklamowy, a to nie koniec.Kirill KUDRYAVTSEV / AFP AFP

    Po wielkim sukcesie w Roland Garros wartość reklamowa Mai Chwalińskiej została wyceniona na 250 milionów złotych. Kiedy tenisistka wróciła z Paryża do Polski, to już dało się słyszeć o kolejce chętnych do podpisania dużych kontraktów reklamowych. Na efekty trzeba było jednak poczekać blisko trzy miesiące.

    Zapłacili Chwalińskiej za hotel, a teraz taki kontrakt

    Piotr Szczypka, menedżer Chwalińskiej od początku powtarzał, że “to nie piekarnia”, że każda taka umowa potrzebuje wnikliwej analizy prawnej. W końcu jednak na 24 godziny przed startem Mai w US Open gruchnęła wiadomość od OSHEE. Ten sponsor pojawił się już przy okazji Roland Garros (dał pieniądze na przedłużenie pobytu w hotelu, zapłacił też za zakwaterowanie rodziców Mai), ale nie miał długoterminowej umowy.

    – To wyjątkowe partnerstwo, które doskonale wpisuje się w drogę Mai – pełną determinacji, energii oraz wytrwałości w dążeniu do upragnionych celów! Produkty z wizerunkiem Mai zaczną pojawiać się na półkach sklepowych już w przyszłym tygodniu – przekazał klub BKT Advantage Bielsko-Biała w swoich mediach społecznościowych po zawarciu umowy.

    Jest pierwszy kontrakt Chwalińskiej, a to nie koniec.

    I na tym koniec. – Pozostałe informacje są poufne i nie będziemy o nich mówić – poinformował nas menedżer Chwalińskiej, precyzując jedynie, że OSHEE jest pierwszym sponsorem i będzie jednym z dwóch głównych, których logo pojawi się na stroju zawodniczki. – Ta druga umowa jest w procesie, więc jeszcze nie mogę nic powiedzieć. Jak będzie sfinalizowane, to wtedy przekażę informacje.

    Szczypka dodaje, że na dwóch głównych sponsorach się nie skończy, że toczą się też jeszcze inne rozmowy dotyczące umów reklamowych. Już wcześniej menedżer wyjaśniał, że ostatnie porażki nie mają znaczenia dla tego procesu.

    Eksperci jeszcze przed ogłoszeniem kontraktu z OSHEE mówili, że Chwalińska może liczyć na roczne kontrakty sięgające nawet 2 milionów złotych. Trudno powiedzieć, czy ten już podpisany, to właśnie taki przypadek. Jednak nawet jeśli nie, to za chwilę będą następne umowy. W przypadku naszej tenisistki firmy mają duże pole do popisu, bo wciąż ma to jedno wolne miejsce na stroju, ale też może podpisać kontrakty na korzystanie z odzieży, butów i tenisowego sprzętu.
    Młoda kobieta w zielonej sportowej kurtce trzyma bukiet kolorowych kwiatów, w tle liczni fotografowie i reporterzy z aparatami.

    Maja ChwalińskaAnita WalczewskaEast News
    Tenisistka w białym stroju z opaską na nadgarstku ociera twarz dłońmi, skupiona i poważna, z widocznymi logotypami sponsorów na koszulce.

    Maja ChwalińskaRobert PrangeGetty Images
    Zawodniczka w białym stroju sportowym dynamicznie wykonuje uderzenie rakietą tenisową, skupiona na piłce znajdującej się tuż przed nią na korcie podczas meczu tenisowego.

    Maja ChwalińskaFoto OlimpikAFP

    ME Siatkarek 2026. Najlepsze akcje Paoli Egonu w meczu Włochy – Szwecja.