Category: Uncategorized

  • Świątek w blasku chwały, organizatorzy US Open ogłaszają. Niebywałe, co zrobiła

    Świątek w blasku chwały, organizatorzy US Open ogłaszają. Niebywałe, co zrobiła

    Iga Świątek po udanych występach w Toronto i Cincinnati znów pokazała wielką formę i w pierwszych dwóch meczach na US Open 2026 nie dała szans kolejno Xiyu Wang oraz Nadii Podoroskiej. Polka zaliczyła przy tym wyjątkowe osiągnięcie – pewna jej fantastyczna seria stawia ją w elitarnym tenisowym gronie.
    Iga Świątek na korcie po meczu, w czapce i stroju sportowym, w tle rozmyci kibice.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    Iga Świątek weszła na najwyższe obroty akurat tuż przed ostatnią odsłoną Wielkiego Szlema w sezonie 2026 – Raszynianka najpierw wygrała turniej w Toronto, a potem doszła do półfinału zmagań w Cincinnati.

    Na brak formy nie może narzekać również i w Nowym Jorku – na US Open zdążyła już wygrać dwa spotkania, kolejno z Chinką Xiyu Wang oraz Argentynką Nadią Podoroską. Z tym drugim triumfem wiąże się zaś ciekawa statystyka.

    Osaka z 5:3 na 5:7. Trzeci set zdecydował o losach Naomi. To ćwiartka Świątek

    Wyjątkowe osiągnięcie Igi Świątek. Piękna seria doczekała się kontynuacji na US Open

    Jak wskazali sami organizatorzy US Open Świątek w 27 kolejnych edycjach zawodów Wielkiego Szlema… 27 razy z rzędu awansowała co najmniej do III rundy rywalizacji. “Iga Świątek w III rundzie turnieju WS. Z innych wieści niebo jest błękitne, a woda jest mokra” – napisano żartobliwie na portalu X.

    Kolejny ciekawy fakt podano na profilu “OptaAce” – seria reprezentantki Polski ma być jedną z najdłuższych w erze open. Lepsze passy miały jedynie Marina Navratilova (35 i 30 awansów) oraz Conchita Martinez (30). Jeśli dobrze pójdzie, to Świątek może zostać tu swoistą liderką w sezonie 2029.

    To jednak oczywiście daleka perspektywa – a tu i teraz 25-latka musi się skupić na 1/16 finału USO 2026 – i na tym etapie czekać ją będzie spotkanie z lepszą zawodniczką z pary Harriet Dart (Wielka Brytania) – Marie Bouzkova (Czechy).

    W ogólnym rozrachunku najlepszym wynikiem Igi Świątek na US Open jest oczywiście wygranie całych zmagań w roku 2022. Zarówno w poprzednim sezonie, jak i w kampanii 2024 Raszynianka odpadała z kolei w ćwierćfinale – teraz jednak widoki na nawiązanie do sukcesu sprzed czterech lat są naprawdę niemałe.
    Młoda kobieta w sportowej czapce z daszkiem i białej koszulce, skupiona podczas aktywności na świeżym powietrzu.

    Iga ŚwiątekJULIAN FINNEY / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Zawodniczka tenisa w sportowej czapce i stroju z zaciśniętą pięścią, wyrażająca silne emocje podczas dynamicznego momentu meczu.

    Iga ŚwiątekLI JINGEast News
    Tenisistka w sportowej czapce i bezrękawniku podczas meczu, skupiona i gotowa do gry.

    Iga ŚwiątekMathew Tsang/Icon Sportswire via Getty ImagesGetty Images

    Juan Manuel Cerundolo – Ignacio Buse. Skrót meczu.

  • Deklasacja na koniec meczu Świątek z półfinalistką Roland Garros. Tylko 71 minut

    Deklasacja na koniec meczu Świątek z półfinalistką Roland Garros. Tylko 71 minut

    Rozpoczęły się czwartkowe zmagania na US Open. Już w pierwszym meczu dnia na korcie Grandstand pojawiła się Iga Świątek. Nasza reprezentantka wyszła na trzecią co do ważności arenę tuż po godz. 17:00 czasu polskiego, by zmierzyć się z jej rywalką z półfinału Roland Garros 2020 – Nadią Podoroską. Raszynianka potrzebowała 71 minut, by pokonać zawodniczkę z Argentyny 6:3, 6:2. Oto z kim mistrzyni z Toronto powalczy o awans do 1/8 finału nowojorskiego Szlema.
    Iga Świątek rywalizowała z Nadią Podoroską o awans do trzeciej rundy US Open 2026

    Iga Świątek rywalizowała z Nadią Podoroską o awans do trzeciej rundy US Open 2026MARCIN CHOLEWINSKI/ NEWSPIX.PLNewspix.pl

    Iga Świątek zanotowała udane wejście w tegoroczny US Open. W pierwszej rundzie Polka zmierzyła się z Xiyu Wang. Chinka dość wysoko zawiesiła poprzeczkę, a mimo to nasza reprezentantka odniosła pewne zwycięstwo. Raszynianka ani razu nie straciła własnego podania, ostatecznie triumfowała 6:2, 6:3. Dziś 25-latka ponownie przystąpiła do akcji. Zagrała z rywalką, która przywołała sentymentalną podróż w czasie. Przeciwniczką Świątek była bowiem Nadia Podoroska.

    To zawodniczka z Argentyny znajdowała się na drodze Igi do finału Roland Garros 2020. Wówczas Raszynianka pokonała tenisistkę z Ameryki Południowej 6:2, 6:1, a później pognała po pierwszy wielkoszlemowy tytuł. Od tamtej pory Iga oraz Nadia nie mierzyły się ze sobą. Ich drogi poszły w zupełnie innym kierunku. Reprezentantka Argentyny plasuje się obecnie na 449. miejscu w notowaniu WTA. Próbuje odbudować swoją pozycję w kobiecym notowaniu po blisko 15-miesięcznej przerwie, którą zakończyła pod koniec marca tego roku.

    W US Open gra z zamrożonym rankingiem. Już sam awans do drugiej rundy był dla Podoroskiej ogromnym sukcesem, biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności. W premierowej fazie stoczyła zacięty pojedynek i po blisko trzech godzinach walki pokonała Simonę Waltert 4:6, 7:6(5), 6:3. Zdecydowaną faworytką czwartkowej rywalizacji była jednak Polka – tym bardziej, że dziś panie rozgrywały pojedynek na korcie twardym, a nie na mączce, gdzie tenisistka z Ameryki Południowej czuje się najlepiej.

    US Open: Iga Świątek kontra Nadia Podoroska w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. W pierwszym minutach panie potrzebowały trochę czasu na adaptację do wietrznych warunków, jakie panowały o tej godzinie w Nowym Jorku. Mimo to Iga pewnie utrzymywała swoje podanie i w czwartym gemie przystąpiła do ataku. Wypracowała sobie dwa break pointy z rzędu – już premierowa okazja wystarczyła do przełamania rywalki. W następnych minutach Raszynianka kontrolowała wydarzenia na korcie i wydawało się, że pewnie zmierza po zwycięstwo w pierwszej odsłonie.

    W ósmym gemie pojawiło się jednak kilka błędów na returnie i to jakby trochę rozregulowało Polkę. Wkradło się więcej napięcia, co objawiło się także przy swoim serwisie. Świątek, która do tej pory w ogóle nie była zagrożona przy własnym podaniu, wplątała się w rezultat 0-40, głównie po swoich błędach. Potem udało się w dobrym stylu doprowadzić do setbola, ale to nie był koniec emocji. Nadia posiadała jeszcze czwartego break pointa, ale na szczęście to dziewiąte rozdanie trafiło na konto naszej reprezentantki. Ostatecznie Iga triumfowała w premierowej partii 6:3.

    Raszynianka skutecznie otworzyła drugą część spotkania, wywalczyła przełamanie już na “dzień dobry”. Miała nawet dogodną okazję do tego, by wyjść na prowadzenie 3:0 z przewaga podwójnego breaka. Ostatecznie Podoroska utrzymała kontakt, zgarniając premierowe “oczko” w tej partii. W kolejnych minutach Świątek wciąż skutecznie radziła sobie przy własnym podaniu, przez co presja szybko przechodziła na serwis rywalki. W piątym gemie Iga doczekała się już kolejnego przełamania – mimo że to Nadia jako pierwsza mogła zamykać rozdanie.

    Nasza reprezentantka przypilnowała już różnicy dwóch breaków do końca pojedynku. Ostatecznie Raszynianka triumfowała 6:3, 6:2 po 71 minutach gry. O awans do 1/8 finału powalczy ze zwyciężczynią starcia Marie Bouzkova – Harriet Dart.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Nadia Podoroska jest dostępny TUTAJ.

    Wielkoszlemowe zmagania w Nowym Jorku potrwają do 13 września. Najważniejsze informacje na temat US Open można znaleźć w specjalnej zakładce na stronie Interii.
    Młoda kobieta w sportowej czapce z daszkiem i białej koszulce, skupiona podczas aktywności na świeżym powietrzu.

  • Chwalińska z wielkim kontraktem, a to nie koniec. “Poufne informacje”

    Chwalińska z wielkim kontraktem, a to nie koniec. “Poufne informacje”

    24 godziny przed porażką z Taylor Townsend w US Open wypłynęła informacja o pierwszym dużym kontrakcie Mai Chwalińskiej z OSHEE. I choć na korcie Polce się ostatnio nie układa, to biznesowe rozmowy nabierają rozpędu. Piotr Szczypka, menedżer Chwalińskiej, dzieli się z nami informacjami dotyczącymi kolejnych rozmów. Zostało jeszcze jedno wolne miejsce na stroju naszej tenisistki.
    Maja Chwalińska podpisała jeden duży kontrakt reklamowy, a to nie koniec.

    Maja Chwalińska podpisała jeden duży kontrakt reklamowy, a to nie koniec.Kirill KUDRYAVTSEV / AFP AFP

    Po wielkim sukcesie w Roland Garros wartość reklamowa Mai Chwalińskiej została wyceniona na 250 milionów złotych. Kiedy tenisistka wróciła z Paryża do Polski, to już dało się słyszeć o kolejce chętnych do podpisania dużych kontraktów reklamowych. Na efekty trzeba było jednak poczekać blisko trzy miesiące.

    Zapłacili Chwalińskiej za hotel, a teraz taki kontrakt

    Piotr Szczypka, menedżer Chwalińskiej od początku powtarzał, że “to nie piekarnia”, że każda taka umowa potrzebuje wnikliwej analizy prawnej. W końcu jednak na 24 godziny przed startem Mai w US Open gruchnęła wiadomość od OSHEE. Ten sponsor pojawił się już przy okazji Roland Garros (dał pieniądze na przedłużenie pobytu w hotelu, zapłacił też za zakwaterowanie rodziców Mai), ale nie miał długoterminowej umowy.

    – To wyjątkowe partnerstwo, które doskonale wpisuje się w drogę Mai – pełną determinacji, energii oraz wytrwałości w dążeniu do upragnionych celów! Produkty z wizerunkiem Mai zaczną pojawiać się na półkach sklepowych już w przyszłym tygodniu – przekazał klub BKT Advantage Bielsko-Biała w swoich mediach społecznościowych po zawarciu umowy.

    Jest pierwszy kontrakt Chwalińskiej, a to nie koniec.

    I na tym koniec. – Pozostałe informacje są poufne i nie będziemy o nich mówić – poinformował nas menedżer Chwalińskiej, precyzując jedynie, że OSHEE jest pierwszym sponsorem i będzie jednym z dwóch głównych, których logo pojawi się na stroju zawodniczki. – Ta druga umowa jest w procesie, więc jeszcze nie mogę nic powiedzieć. Jak będzie sfinalizowane, to wtedy przekażę informacje.

    Szczypka dodaje, że na dwóch głównych sponsorach się nie skończy, że toczą się też jeszcze inne rozmowy dotyczące umów reklamowych. Już wcześniej menedżer wyjaśniał, że ostatnie porażki nie mają znaczenia dla tego procesu.

    Eksperci jeszcze przed ogłoszeniem kontraktu z OSHEE mówili, że Chwalińska może liczyć na roczne kontrakty sięgające nawet 2 milionów złotych. Trudno powiedzieć, czy ten już podpisany, to właśnie taki przypadek. Jednak nawet jeśli nie, to za chwilę będą następne umowy. W przypadku naszej tenisistki firmy mają duże pole do popisu, bo wciąż ma to jedno wolne miejsce na stroju, ale też może podpisać kontrakty na korzystanie z odzieży, butów i tenisowego sprzętu.
    Młoda kobieta w zielonej sportowej kurtce trzyma bukiet kolorowych kwiatów, w tle liczni fotografowie i reporterzy z aparatami.

    Maja ChwalińskaAnita WalczewskaEast News
    Tenisistka w białym stroju z opaską na nadgarstku ociera twarz dłońmi, skupiona i poważna, z widocznymi logotypami sponsorów na koszulce.

    Maja ChwalińskaRobert PrangeGetty Images
    Zawodniczka w białym stroju sportowym dynamicznie wykonuje uderzenie rakietą tenisową, skupiona na piłce znajdującej się tuż przed nią na korcie podczas meczu tenisowego.

    Maja ChwalińskaFoto OlimpikAFP

    ME Siatkarek 2026. Najlepsze akcje Paoli Egonu w meczu Włochy – Szwecja.

  • Obwołali ją “Rosjanką”. Poruszenie nawet w Moskwie. Stoi na drodze Świątek

    Obwołali ją “Rosjanką”. Poruszenie nawet w Moskwie. Stoi na drodze Świątek

    W meczu drugiej rundy US Open 2026 Iga Świątek zagra z Nadią Podoroską. To ich drugie starcie w historii, pierwsze miało miejsce na Rolandzie Garrosie 2020. Wtedy Argentynka zaskoczyła tenisowy świat dojściem do półfinału i musiała odpowiadać na pytania, czy zna język rosyjski. To było pokłosie zachowania dziennikarza “La Capital”, który osiem lat wcześniej wymyślił jej specyficzny pseudonim.
    Nadia Podoroska w granatowym stroju z daszkiem i rakietą na korcie, obok akcja innej tenisistki.

    Nadia Podoroska i Iga ŚwiątekShaun BotterillGetty Images

    “Jak to jest być tenisistką, o której wszyscy myślą, że jest Kazaszką, Rosjanką, Białorusinką czy Ukrainką, a nikt nie myśli, że jest Latynoską?” – zapytał “CLAY Magazine” w 2022 r. Nadię Podoroską. Tenisistka urodziła się w Rosario (miasto znane m.in. z piłkarzy Lionela Messiego czy Angela di Marii), ma wyłącznie argentyńskie obywatelstwo, ale faktem jest, że jej pradziadkowie byli Ukraińcami. Nie miała możliwości ich poznać.

    – Ludzie mówili do mnie po rosyjsku, czekając na moją odpowiedź, a ja nie znam ani słowa, nawet “cześć”. Mam ukraińskie korzenie, ale to nie tak, że w moim domu mówiono tym językiem – odpowiadała z uśmiechem. Do całej sprawy bycia “fałszywą” Rosjanką podchodzi z poczuciem humoru.

    Rywalka Świątek określona “Rosjanką”. Szybko się rozeszło. I to pytanie na Szlemie

    Wszystko zaczęło się w 2012 roku. Dziennikarz Dachi Fandiño z argentyńskiego dziennika “La Capital” zapytał ówcześnie 14-letnią zawodniczkę, czy ma jakiś pseudonim. Ta odpowiedziała, że nie, więc dostała od niego “La Rusa” bądź zdrobniale “La Rusita” (“Rosjanka” lub “Rosjaneczka”). Nie był szczególnie kreatywny – imię Nadia, nazwisko Podoroska kojarzyły mu się fonetycznie z Rosją. Do tego tenisistki ze wschodu Europy odnosiły w tamtym okresie spore sukcesy. Na korcie błyszczały Maria Szarapowa, Nadieżda Pietrowa czy Białorusinka Wiktoria Azarenka.
    Młoda kobieta ubrana w sportowy strój trzyma rakietę tenisową na zielonym korcie, spoglądając w stronę aparatu; obok niej znajduje się biało-czerwona piłka tenisowa.

    “Rosjanka jest z Rosario” – artykuł “La Capital” z 20 stycznia 2012 r.materiał zewnętrzny

    Ksywka – bądź niewiedza wynikająca z braku weryfikacji dziennikarskiej – zaszła tak daleko, że gdy Podoroska zachwyciła tenisowy świat jesienią 2020 roku, dochodząc z pozycji kwalifikantki do półfinału Rolanda Garrosa, na konferencji prasowej jeden z żurnalistów zapytał, czy mówi bądź rozumie po rosyjsku. Znowu wywołało to śmiech i konieczność zaprzeczania.

    “Pseudonim stał się silniejszy i poważniejszy, gdy zaczęła stabilizować swoją pozycję i zyskiwać większą popularność w tourze” – pisało samo “La Capital”.

    Reakcje słychać było nawet w Moskwie. Tamtejszy “Sport-Express” tłumaczył swoim czytelnikom, że tenisistka nie ma żadnego związku z ich krajem. “Nazywają ją ‘Rosjanką’, ale to tylko wizerunek” – pisał kierownik Oleg Szamonajew. Z kolei portal Russia Beyond wydał artykuł z nagłówkiem: “Czy wiesz, że ‘La Rusa’ Nadia Podoroska, gwiazda argentyńskiego tenisa, NIE jest Rosjanką?”.

    W czwartek sama zainteresowana zagra z Igą Świątek w 2. rundzie US Open. Pierwsza piłka o 17:00 na Grandstandzie. Polka i Argentynka mierzyły się ze sobą tylko w półfinale w Paryżu przed sześcioma laty. Czas na kolejny rozdział.
    Tenisistka w białej czapce z daszkiem i czarnej koszulce dotyka twarzy nadgarstkiem, wyrażając skupienie lub emocje na korcie ziemnym.

    Nadia Podoroska zmierzy się w 2. rundzie US Open z Igą ŚwiątekALEX NICODIMAFP
    Tenisistka w czarnej koszulce i białej daszku ociera twarz przed ramieniem, w tle rozmyte czerwone kwiaty.

    Nadia Podoroska zmierzy się w 2. rundzie US Open z Igą ŚwiątekALEX NICODIMAFP
    Nadia Podoroska

    Nadia PodoroskaALAIN JOCARD / AFPAFP

    Isabelle Haak – najlepsze akcje w ME siatkarek 2026.

  • Smutna prawda o Chwalińskiej. “Trudno powiedzieć, czy ona to wytrzyma”

    Smutna prawda o Chwalińskiej. “Trudno powiedzieć, czy ona to wytrzyma”

    To jest w tej chwili największy problem Chwalińskiej. “Sama to powiedziała”

    Maja Chwalińska przegrywa z Taylor Townsend (2:6, 3:6), a eksperci zwracają uwagę na fatalny styl porażki, brak wiary i bezradność Polki. – Czy Maja doczeka do maja – zastanawia się ekspert Polsatu Sport Andrzej Person, bo to trzecia porażka z rzędu, a szósta w ostatnich siedmiu meczach. – Nie wiem, jak ona wytrzyma to psychicznie. Już nawet sama powiedziała na głos, że w kółko obrywa w cztery litery. Dużo mówi się, że Maja musi poszukać nowego sposobu, ale przecież ona nie gra tego, co grała w Roland Garros. To jest problem.
    Kolejna porażka Mai Chwalińskiej i szybkie pożegnanie z US Open.

    Kolejna porażka Mai Chwalińskiej i szybkie pożegnanie z US Open.Yuki Iwamura/Associated Press/East News© 2026 Associated Press – zdjęcia

    Artur Szostaczko, pierwszy trener Igi Świątek, po cichu liczył na trzy, może cztery mecze Mai Chwalińskiej w US Open. Skończyło się na jednym. Statystyki Chwalińskiej są fatalne. Przegrała szóste z siedmiu ostatnich spotkań. – Już nawet sama powiedziała na głos, że w kółko obrywa w cztery litery. Widać, że już zaczyna ją to boleć, męczyć – zwraca uwagę ekspert Polsatu Sport Andrzej Person.

    Townsend zabrała Chwalińskiej wszystkie atuty

    – Siła gry Townsend zabrała Mai wszystkie jej atuty, jej najsilniejsze punkty. To, za co uwielbialiśmy ją w Paryżu, czyli skróty i te niemal perfekcyjne slajsy, tutaj nie były żadną bronią. Townsend natychmiast przechodziła do ataku i Maja nawet nie miała czasu pomyśleć nad kolejnym zagraniem, bo tak szybko piłka wracała na jej stronę. Wystarczyło wyłączyć obraz i posłuchać tej różnicy w sile uderzenia obu zawodniczek.

    Kolejna przegrana Chwalińskiej zrobiła jeszcze bardziej przygnębiające wrażenie niż ta poprzednia z Alycią Parks w Monterey. – Musimy się z tymi obrazkami pogodzić. Ja wiem, że to jest przykre. Zwłaszcza dla tych, co niewiele wiedzieli o Mai i sądzili, że ona nagle zacznie wszystko wygrywać. Nie będzie. Zwłaszcza po tym pechowym Wimbledonie, gdzie kontuzja zabrała jej pewną wygraną, a na dokładkę wybiła ją z rytmu. Pozostaje nam wierzyć, że w turniejach azjatyckich coś wygra, a potem stopniowo zacznie wychodzić na prostą.

    Moment jest jednak bardzo trudny, bo najważniejsze pytanie w tej chwili jest takie, czy Chwalińska wytrzyma to wszystko psychicznie? – Będzie jej ciężko. Już te jej słowa na to wskazują. Będzie jednak kilka takich imprez, gdzie będzie mogła się pokazać. Na przykład w BJK Cup w listopadzie, w meczu Polska – Szwecja. Wyobrażam sobie, że to byłby dobry czas na odbudowanie. Rywalki w zasięgu, polska publiczność, to by mogło pomóc.

    Wiele w przypadku Chwalińskiej mówi się o tym, że powinna coś zmienić w swoim tenisie, bo rywalki już ją rozszyfrowały. – A ja twierdzę, że niestety musi grać swoje. Przy czym musi też robić takie malutkie kroczki, udoskonalać to granie. Tam, gdzie się da, bo zakładam, że na serwisie się nie da. A jej serwis nie jest niestety żadnym zagrożeniem dla rywalek. To było widać w meczu z Townsend. I to w sumie taki dobry materiał do analizy, bo tamta grała tak, jak Maja, tyle że mocniej. W ogóle to ciekawa historią z tą Townsend. Władze nie dawały jej szans, zwracając uwagę na jej nadwagę, a on jest mądrą zawodniczką. Jej spryt, siła i szybkość sprawiły wiele kłopotów Idze Świątek w Wimbledonie, a Maja w ogóle sobie z tym nie poradziła.

    Chwalińska szuka, a Świątek w klasie premium

    – Tylko na początku drugiego seta zobaczyliśmy Maję, którą pamiętamy z Paryża. Townsend szybko jednak się obudziła, przy drugim serwisie Mai zaczęła wchodzić w pół kortu i nie było szans. Tak się zastanawiam, czy doczekamy z Mają do maja? Łatwo nie będzie, ale może jak przeniesiemy się z tych szybkich, twardych kortów na mączkę, to Maja zacznie grać lepiej. Bo dużo mówi się, że Maja musi poszukać nowego sposobu, ale przecież ona nie gra tego, co grała w Roland Garros. To jest problem.

    Na szczęście pierwsza runda, to nie tylko porażka Mai, ale i wygrane Świątek i Hurkacza. – Iga wróciła do klasy premium i jest na dobrej drodze, żeby nawet zagrać w finale i wygrać. Przeszkodzić może jej Gauff, która zaczęła być regularna. Sabalenki mniej się boję, bo ona jest w trudnym momencie. Wieczorem życie w luksusie, gdzie ludzie robią sobie z nią zdjęcia na imprezach i rano ciężko jej wstać, żeby pobiegać. To jednak nie nasze zmartwienie. My mamy mocną Igę, która teraz nie powinna mieć większych problemów z Argentynką Podoroską. Natomiast boję się o Huberta, bo teraz gra z Benem Sheltonem. Rywal z TOP10, no i Amerykanin w Ameryce. To trudna do przejścia kombinacja – kwituje Person.
    Zawodniczka w białym stroju sportowym odbijająca piłkę tenisową rakietą podczas meczu.

    Maja Chwalińska, Wimbledon 2026KENTARO TOMINAGAAFP
    Uśmiechnięta kobieta w sportowej czapce i stroju trzyma rakietę tenisową na korcie podczas meczu.

    Iga Świątek Robert Prange/Getty Images Getty Images
    Tenisista w pomarańczowej koszulce świętuje zdobycie punktu, trzymając rakietę tenisową i zaciskając pięść z wyrazem radości na twarzy.

    Hubert HurkaczDar YasinEast

  • Iga Świątek na zdjęciu z mistrzynią olimpijską. Tak ją nazwała

    Iga Świątek na zdjęciu z mistrzynią olimpijską. Tak ją nazwała

    Świątek, a obok niej… ona. Zdjęcie z mistrzynią olimpijską obiegło sieć

    Iga Świątek w znakomitym stylu rozpoczęła zmagania na US Open, pokonując Xiyu Wang 6:2, 6:3. Choć to dopiero pierwsze dni rywalizacji, Raszynianka już przyciągnęła na trybuny znane nazwiska. Jej mecz z Chinką oglądała bowiem na żywo mistrzyni narciarstwa alpejskiego i wielka fanka naszej tenisistki, Lindsey Vonn. Już po meczu panie miały okazję zamienić ze sobą kilka zdań i uwiecznić spotkanie na zdjęciu, które Świątek opublikowała w mediach społecznościowych. Do fotografii dołączyła wymowny opis, w którym zwróciła się do Amerykanki.
    Iga Świątek spotkała się z Lindsey Vonn po meczu na US Open

    Iga Świątek spotkała się z Lindsey Vonn po meczu na US OpenInstagram/iga.swiatek, Mike Stobe/Getty ImagesAFP

    Przez ostatnie lata Iga Świątek nie tylko odniosła wybitne sukcesy, o których świat tenisa nigdy nie zapomni, ale również zyskała rzeszę fanów z całego świata. Dziś z zapartym tchem jej poczynania obserwują znani celebryci, aktorzy, muzycy, politycy oraz inni sportowcy. W gronie wielkich fanów sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej od kilku już lat znajduje się wybitna narciarka alpejska, mistrzyni olimpijska z Vancouver, Lindsey Vonn.

    Świątek zrezygnowała z tego występu na US Open. Ogłosiła po meczu. Tak się tłumaczy

    Amerykańska gwiazda drugiego września pojawi się w Polsce, a dokładniej w Warszawie, gdzie w Teatrze Nowym odbędzie się pierwsza edycja Impact Leading Minds pod hasłem “The Power of Insight”. Jeszcze przed wizytą w naszym kraju 41-latka zasiadła na trybunach Louis Armstrong Stadium w Nowym Jorku, aby na żywo obejrzeć mecz Igi Świątek z Wang Xiyu w pierwszej rundzie wielkoszlemowego US Open.

    Vonn miała okazję zobaczyć znakomity występ Raszynianki, która pokonała Chinkę 6:2 6:3 i zameldowała się w kolejnej rundzie imprezy na kortach kompleksu USTA Billie Jean King National Tennis Center. Po zakończeniu spotkania panie miały okazję zamienić ze sobą kilka zdań, a swoje spotkanie uwieczniły na zdjęciu, które była liderka światowego rankingu kobiecego tenisa opublikowała w mediach społecznościowych.

    “Jakościowy czas z tą królową. Dobrze cię widzieć, Lindsey” – napisała Świątek.
    Dwie uśmiechnięte kobiety stojące blisko siebie, jedna z długimi blond włosami, druga z ciemniejszymi, spiętymi do tyłu, obie patrzą wprost do obiektywu.

    Iga Świątek z Lindsey Vonn na US OpenInstagram/iga.swiatekmateriał zewnętrzny

    Lindsey Vonn opowiedziała o przyjaźni z Igą Świątek. “Zawsze będę jej kibicować”

    Iga Świątek i Lindsey Vonn już od dłuższego czasu wymieniają się uprzejmymi wiadomościami za pośrednictwem mediów społecznościowych i gratulują sobie kolejnych sportowych sukcesów. Wsparcie panie okazują sobie także w trudnych momentach. Kiedy podczas tegorocznej edycji zimowych igrzysk olimpijskich Amerykanka doznała poważnego upadku, który przekreślił jej marzenia o kolejnym złocie olimpijskim, była liderka światowego rankingu kobiecego tenisa publicznie okazała wsparcie 41-latce i życzyła jej szybkiego powrotu do zdrowia.

    O przyjaźni z sześciokrotną mistrzynią wielkoszlemową mistrzyni olimpijska w narciarstwie alpejskim kilka dni temu opowiedziała dziennikarzowi “Przeglądu Sportowego”, Kamilowi Wolnickiemu: “Poznałam Igę kilka lat temu i od razu świetnie się dogadałyśmy. Powiedziała mi, że bardzo spodobała jej się moja książka, a jeszcze zanim spotkałyśmy się osobiście, przyjaźniłyśmy się już w internecie. Jest niezwykle serdeczną osobą i przez te wszystkie lata naprawdę ogromną przyjemność sprawiało mi poznawanie jej coraz lepiej. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się zobaczyć ją podczas US Open. Zawsze będę jej kibicować”.
    Uśmiechnięta tenisistka w jasnoniebieskiej koszulce i czapce z daszkiem trzyma kilka piłek tenisowych na tle zatłoczonego kortu.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images
    Kobieta z długimi, brązowymi włosami siedzi przy mikrofonie w skupieniu, patrząc przed siebie na ciemnym tle.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images
    Kobieta z długimi blond włosami ubrana w białą sportową kurtkę siedzi przy mikrofonie na tle niebieskiej ścianki z logotypami sponsorów.

    Lindsey VonnFatima Shbair/Associated PressEast News

    Juan Manuel Cerundolo – Ignacio Buse. Skrót meczu.

  • Świątek przerwała wywiad. Zalała się łzami. To dla niej jedyna taka porażka

    Świątek przerwała wywiad. Zalała się łzami. To dla niej jedyna taka porażka

    W nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego Iga Świątek rozpocznie rywalizację w US Open. Liczy na powtórzenie sukcesu z 2022 roku, kiedy na kortach Flushing Meadows sięgnęła po tytuł. W tegorocznej edycji jej pierwszą rywalką będzie Wang Xiyu (80. WTA). Bilans dotychczasowych gier z Chinkami jest dla najlepszej polskiej tenisistki bardzo korzystny: 15-1. Jedyna porażka przytrafiła się jednak w najgorszym możliwym momencie.

    Iga ŚwiątekAlberto GardinNewspix.pl

    W zbliżającym się starciu z Wang Xiyu – przynajmniej teoretycznie – Iga Świątek nie powinna mieć większych problemów. Rywalka notowana jest obecnie na 80. lokacie w rankingu WTA. Z Raszynianką mierzyła się do tej pory dwukrotnie i za każdym razem schodziła z kortu pokonana.

    Oba spotkania rozegrane zostały w 2024 roku. Do pierwszej konfrontacji doszło w II rundzie turnieju WTA 1000 w Madrycie. Polka wygrała wówczas 6:1, 6:4. Niedługo później lepsza okazała się także w III rundzie paryskich igrzysk olimpijskich, triumfując 6:3, 6:4.

    Iga Świątek zatrzymana w Paryżu. Traumatyczne doświadczenie na olimpijskim korcie. Jedyne takie potknięcie

    Biorąc pod uwagę główny cykl WTA oraz igrzyska olimpijskie, Świątek z Chinkami mierzyła się do tej pory 16 razy. Bilans 15-1 mówi o tych pojedynkach w zasadzie wszystko. Dominacja niemal totalna.

    Najlepiej pamiętana jest jednak… jedyna porażka Igi w tym zestawieniu. Doszło do niej w półfinale paryskich igrzysk. Polka, wtedy absolutna faworytka turnieju, została zatrzymana przez Qinwen Zheng – późniejszą złota medalistkę. Przegrała 2:6, 5:7.

    – Miałam dziurę na bekhendzie – tłumaczyła nasza reprezentantka w rozmowie z Eurosportem. – To się zdarza, chociaż zazwyczaj to moje najbardziej solidne uderzenie. Technicznie nie byłam dobrze ustawiona, ze względu na napięcie, ale też to, że grałam dzień po dniu i nie mieliśmy kiedy tego doszlifować. Wiadomo, to nie jest żadne usprawiedliwienie, bo taka jest specyfika tego turnieju.

    – Po prostu zawaliłam…- dodała Iga, a po chwili nie była już w stanie kontynuować wywiadu. Odwróciła się zapłakana od kamery i przez dłuższą chwilę dławiła łzy przy ścianie.

    Turniej zakończyła wygranym spotkaniem o brązowy medal.

    Po dwóch latach Świątek jest jedną z faworytek trwającego US Open. Jej chińska pogromczyni do turnieju głównego w Nowym Jorku musiała przebijać się przez eliminacje. W światowym rankingu zajmuje obecnie 121. pozycję. To efekt przede wszystkim operacji łokcia – jaką przeszła przed rokiem – i żmudnej rehabilitacji.

    Początek meczu Iga Świątek – Wang Xiyu o godz. 1:00 w nocy z poniedziałku na wtorek. Relacja live z tego spotkania w sportowym serwisie Interii.
    Tenisistka w jasnoniebieskim stroju i czapce z daszkiem, trzymająca rakietę i zaciskająca pięść w geście triumfu na korcie tenisowym.

    Iga ŚwiątekPhoto by EYEPIX / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Tenisistka w białej koszulce bez rękawów i fioletowej czapce z daszkiem trzyma ręcznik i wskazuje palcem w dół, wydaje się być zaangażowana w rozmowę; w tle rozmazane, niebieskie elementy kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News
    tenisistka w sportowym stroju zaciśniętą pięścią wyraża silne emocje, najprawdopodobniej radość lub triumf po udanym zagraniu na korcie

    Qinwen ZhengLi Ying / XINHUA / Xinhua via AFPAFP

    Aleksandar Kovacevic – Arthur Fery. Skrót meczu.

  • 6:0, 6:2. Rywalka Świątek zadziwiła wtedy świat, Linette była bez szans

    Iga Świątek rozpocznie swoją walkę o tytuł na US Open 2026 od starcia z reprezentantką Chin Xiyu Wang – i będzie to bez dwóch zdań pod wieloma względami interesująca rywalizacja. Tenisistka rodem z Azji za czasów juniorskich zdołała raz wygrać USO w singlu i z całą pewnością wciąż marzy jej się (jakiś) przełom w Nowym Jorku również na poziomie seniorskim. Wang do tego jak dotychczas w trakcie swej profesjonalnej kariery tylko raz wygrała zawody WTA – i wówczas w finale pokonała… Magdę Linette.
    Iga Świątek i Xiyu Wang podają sobie ręce nad siatką, w tle twarz Magdy Linette w czapce sportowej.

    Iga Świątek, Magda Linette, Xiyu WangIrina R. Hipolito/Europa Press via Getty Images – Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPGetty Images

    Iga Świątek po wygranej w Toronto i świetnym występie w Cincinnati podchodzi do ostatniej odsłony Wielkiego Szlema w tym sezonie – czyli oczywiście US Open – naładowana zupełnie nową energią.

    Polka w obecnej formie bez najmniejszych wątpliwości ma prawo marzyć o powtórce z 2022 roku i sięgnięciu po tytuł w Nowym Jorku – natomiast z pewnością nie będzie to dla niej banalna przeprawa. Rozpocznie ją od meczu z Chinką Xiyu Wang, która na USO pokazywała już w przeszłości wielką klasę.

    7:5, 6:1 w meczu z Chwalińską, powtórki w US Open nie będzie. Szybki koniec w Nowym Jorku

    Rywalka Świątek z jednym, jedynym tytułem WTA w karierze seniorskiej. Wszystko kosztem… Linette

    Wang bowiem w czasach juniorskich najpierw (w 2017 roku) dotarła do finału wspomnianych zmagań w deblu wraz z Chorwatką Leą Bosković, a już rok później wygrała współzawodnictwo singlowe, pokonując w finałowej konfrontacji Clarę Burel.

    Na poziomie seniorskim już tak łatwo nie było – najlepszym wynikiem Wang jest tu trzecia runda osiągnięta w 2022 roku. Co więcej przedstawicielka “Państwa Środka” jak dotychczas w trakcie swej w pełni profesjonalnej kariery wygrała tylko jeden turniej WTA, a to kosztem… Magdy Linette.

    Doszło do tego w 2023 roku w Kantonie – a więc Wang wystąpiła wtedy przed własną publicznością. W finale Guangzhou International Women’s Open 2023 (ranga 250) wtedy 22-letnia sportsmenka ograła Poznaniankę w mniej niż 1,5 h, domykając grę w dwóch setach.

    W pierwszej odsłonie Xiyu Wang nie oddała Linette ani jednego gema, w drugiej Polka uszczknęła jej zaś zaledwie dwie minipotyczki. 6:0, 6:2 – to był wówczas naprawdę imponujący popis.

    Na Igę Świątek Chinka jak na razie nie znalazła jednak sposobu – dwa dotychczasowe starcia obu pań zakończyły się wygranymi Raszynianki, odpowiednio 6:1, 6:4 i 6:3, 6:4, a doszło do nich w roku 2024, kolejno w Madrycie oraz w trakcie igrzysk olimpijskich w Paryżu.

    Nie pozostaje nic innego jak ściskać kciuki za to, by Świątek nocą z 31 sierpnia na 1 września podtrzymała tę passę, bo to właśnie wówczas po raz trzeci stanie na korcie naprzeciw Wang.
    Xiyu Wang

  • Dominacja Amerykanek, nagle padło nazwisko Świątek. Rosjanin ogłosił

    Dominacja Amerykanek, nagle padło nazwisko Świątek. Rosjanin ogłosił

    W Nowym Jorku rozpoczął się już ostatni wielkoszlemowy turniej sezonu, US Open. Redakcja Tennis Channel poprosiła tenisistów, aby wskazali nazwisko zawodniczki, która ich zdaniem sięgnie po końcowe trofeum. Podczas gdy większość wskazywała Amerykanki Coco Gauff i Jessicę Pegulę, Daniił Miedwiediew bez wahania postawił na Igę Świątek i wytłumaczył, dlaczego jego wybór padł właśnie na byłą liderkę światowego rankingu.
    Daniił Miedwiediew, Iga Świątek

    Daniił Miedwiediew, Iga ŚwiątekAl Bello/Getty Images/AFP, Julian Finney/Getty ImagesAFP

    Za nami oficjalne rozpoczęcie ostatniego w tym sezonie turnieju wielkoszlemowego, US Open. Przez kolejne dni najlepsi tenisiści z całego globu walczyć będą o prestiżowe trofea na kortach kompleksu sportowego we Flushing Meadows, USTA Billie Jean King National Tennis Center. Dziennikarze i eksperci już wcześniej wydali wyrok i wskazali, kto ich zdaniem będzie tak naprawdę liczył się w walce o końcowe trofea, teraz natomiast do głosu doszli sami zawodnicy.

    Tennic Channel poprosił panów, aby wskazali, która z pań ich zdaniem ma szansę na zostanie mistrzynią US Open. Ben Shelton i Tommy Paul bez większego zawahania wskazali na Coco Gauff, Frances Tiafoe natomiast oznajmił, że jego zdaniem po końcowe trofeum sięgnie Jessica Pegula. Lorenzo Mussetti postawił na Arynę Sabalenkę, Alex de Minaur z kolei w pierwszej kolejności wymienił swoją małżonkę, Katie Boulter, a następnie wskazał Coco Gauff. Brandon Nakashima także wymienił nazwisko Coco Gauff, podobnie jak Tien Learner, który do tej listy dodał jeszcze Jessicę Pegulę. Jiri Lehecka postawił na rodaczkę Karolinę Pliskovą, Casper Ruud i Stefanos Tsitsipas natomiast wskazali Coco Gauff.

    Daniił Miedwiediew mocno zaskoczył i postanowił wybrać Igę Świątek. “Tym razem wybiorę Igę Świątek. Powód? Jest ostatnio w topowej formie, wygrała w Toronto, dotarła do półfinału w Cincinnati. Jest wiele świetnych zawodniczek, ale jeśli muszę wybrać jedną, to będzie to Iga” – oznajmił Rosjanin.

    Neutralizacja. Chwalińska traci atut na starcie US Open. Apel do Polaków

    Iga Świątek powalczy o siódme wielkoszlemowe trofeum

    Iga Świątek zmagania w ramach tegorocznej edycji US Open rozpocznie w nocy z 31 sierpnia na 1 września. Rywalką sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej w pierwszej rundzie będzie Chinka Wang Xiju. W seniorskiej karierze panie miały okazję mierzyć się ze sobą wcześniej w 1/32 finału turnieju w Madrycie w 2024 roku. Wówczas Raszynianka pokonała oponentkę 6:1, 6:4.

    Poczynania Igi Świątek oraz pozostałych polskich tenisistów w Nowym Jorku śledzić można na bieżąco w serwisie Interii. Serdecznie zapraszamy.

    Sceny w Nowym Jorku przed US Open. “Sabalenki” opanowały miasto
    Uśmiechnięta tenisistka w jasnoniebieskiej koszulce i czapce z daszkiem trzyma kilka piłek tenisowych na tle zatłoczonego kortu.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images
    Uśmiechnięta osoba w jasnoróżowej koszulce i czapce stoi na tle czerwonej metalowej konstrukcji w siłowni.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images
    Kobieta z długimi, brązowymi włosami siedzi przy mikrofonie w skupieniu, patrząc przed siebie na ciemnym tle.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    Aleksandar Kovacevic – Arthur Fery. Skrót meczu.

  • Finalista US Open ocenił Chwalińską. Może stracić swój atut. Padł apel

    Finalista US Open ocenił Chwalińską. Może stracić swój atut. Padł apel

    Ostatnią wielkoszlemową przygodę w tym sezonie czas zacząć – może powiedzieć sobie Maja Chwalińska, która dziś wieczorem zmierzy się na kortach US Open z Taylor Townsend. Głos przed startem naszej tenisistki zabrał w rozmowie z WP Sportowe Fakty były finalista tej imprezy w grze podwójnej – Marcin Matkowski. Siódmy niegdyś tenisista światowego rankingu deblowego mówił wprost o możliwej neutralizacji atutu 24-latki. Zwrócił się także z apelem do jej kibiców.
    Maja Chwalińska w jasnozielonej koszulce z rakietą tenisową w dłoni podczas meczu na korcie.

    Maja ChwalińskaEmma Da SilvaEast News

    To właśnie Wielki Szlem wyniósł Maję Chwalińską na tenisowy piedestał. Po finale Rolanda Garrosa nasza 22. rakieta świata wciąż nie zdołała jednak pójść za ciosem. Na Wimbledonie i bezpośrednio po zmaganiach w Londynie przeszkodziła jej w tym kontuzja. A ostatnio kłopotem mógł być także brak rytmu i niewygodna dla niej twarda nawierzchnia, na której brakuje jej doświadczenia.

    Menedżer Mai Chwalińskiej nie chce o tym rozmawiać. Czarny scenariusz

    Mimo to Maja Chwalińska na US Open może cieszyć się z rozstawienia. Przy jej nazwisku znalazł się numer “20” oraz dane Taylor Townsend jako jej premierowej rywalki. Amerykanka jest obecnie wiceliderką deblowego rankingu WTA, lecz potrafi nieźle radzić sobie na nowojorskich obiektach także w singlu, bo dwukrotnie docierała już do czwartej rundy rywalizacji.

    US Open. Maja Chwalińska zagra z Taylor Townsend w I rundzie

    Co można powiedzieć przed starciem 30-latki z Mają Chwalińską? Głos w tej sprawie zabrał w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty inny specjalista od gry podwójnej – Marcin Matkowski, charakteryzując grę reprezentantki gospodarzy. Jak stwierdził, może ona zneutralizować pewien atut polskiej tenisistki.

    – To głównie deblistka, ale to bardzo nieprzyjemne losowanie. Amerykanka też jest leworęczna, więc atut Chwalińskiej w postaci jej leworęczności jest trochę neutralizowany. Townsend potrafi prezentować dobry tenis, jest techniczną zawodniczką, będzie grała u siebie. Jest dobra w grze kątowej, stosowaniu slajsa, co lubi Chwalińska – powiedział.

    Nie będzie starcia Sabalenki z mistrzynią Wimbledonu. Niespodzianka już 1. dnia US Open

    Pokusił się także o próbę przewidzenia tego, jak poradzi sobie Maja Chwalińska, zwracając się przy tym z apelem do polskich fanów.

    To będzie dla niej duże wyzwanie, choć obstawiam, że ostatecznie zwycięży. Apeluję jednak, by nie nakładać na nią presji. Niech idzie swoim tempem

    W przypadku dzisiejszego zwycięstwa w drugiej rundzie US Open na Mają Chwalińską czekać będzie mecz z Australijką Taylah Preston, która pokonała w pierwszej rundzie inną z Amerykanek – Alycię Parks.
    Kobieta w sportowym stroju na korcie tenisowym z uniesionym palcem wskazującym, wyrażającą koncentrację i determinację.

    Maja ChwalińskaCHRISTOPHE ENAEast News
    Młoda kobieta z niedbale związanymi włosami w kucyk, ubrana w jasny sportowy strój, zakrywa usta dłonią w emocjonalnym geście zaskoczenia lub wzruszenia.

    Maja ChwalińskaAnne-Christine POUJOULAT AFP

    Aleksandar Kovacevic – Arthur Fery. Skrót meczu.r