Category: Uncategorized

  • Głośno o tej wypowiedzi Sabalenki. Emocje puściły całkowicie. Komunikat tuż przed US Open

    Głośno o tej wypowiedzi Sabalenki. Emocje puściły całkowicie. Komunikat tuż przed US Open

    Mecz z Camilą Osorio będzie pierwszym krokiem Aryny Sabalenki na tegorocznym US Open. Białorusinka jest jedną z faworytek do triumfu na zbliżającym się turnieju, ale jej forma jest daleka od idealnej. Liderka światowego rankingu na konferencji prasowej musiała mierzyć się z pytaniami o jej dyspozycję i wyraźnie nie miała ochoty opowiadać o trudniejszym dla siebie okresie.
    Aryna Sabalenka w białej koszulce i czarnej spódniczce trzyma rakietę tenisową na korcie, skupiona i gotowa do gry.

    Aryna SabalenkaSarah StierAFP

    Dla Aryny Sabalenki może być to kluczowy moment zbliżającego się do końca sezonu tenisowego. Choć reprezentantka Białorusi rok rozpoczęła bardzo dobrze i nie pozostawiała wątpliwości, kto jest najlepszą zawodniczką na świecie, drugie półrocze jest zdecydowanie gorsze. Sabalenka od wielu miesięcy nie zameldowała się w finale wielkiej imprezy i co za tym idzie, nie odniosła żadnego większego triumfu.

    Okazją na przełamanie może być US Open. Wielu ekspertów ocenia jednak, że dla jednej z faworytek może być to trudny turniej, bo niewiele wskazuje na to, aby jej forma miała nagle się poprawić. A rywalki – choćby Iga Świątek, czy Coco Gauff – grają zdecydowanie lepiej niż jeszcze kilka tygodni temu i mają ochotę na sukces na kortach w Nowym Jorku. Sabalenka na konferencji prasowej nie uniknęła pytań o swoją dyspozycję.

    Sabalenka ostro do dziennikarzy. Wymowne zachowanie tenisistki

    Zawodniczka nie miała jednak ochoty opowiadać o swojej formie i była dość opryskliwa w stosunku do dziennikarzy. Jeden z nich zapytał, “co jest nie tak z Aryną?”. “Może coś nie tak jest z ludźmi” – wypaliła Sabalenka. Na inne pytania tenisistka postanowiła odpowiadać nieco w inny sposób i opowiedziała o gorszym okresie. “Cóż, takie jest piękno tego sportu. Stawiacie mi trudne wyzwania, a ja wrócę jeszcze silniejsza” – zakomunikowała liderka rankingu WTA.

    W jednej z wypowiedzi Sabalenka dość tajemniczo zasugerowała, że gorszy moment wynikał też ze spraw pozasportowych. “Nie chcę się bronić, ale po prostu nie mam ochoty rozmawiać o tym okresie. Miałem na głowie sporo spraw, ale kogo to obchodzi, prawda? No więc tak, nie dałem z siebie wszystkiego” – stwierdziła Białorusinka.

    Tenisistka zaznaczyła jednak, że jest przekonana o swoim powrocie na najwyższy poziom. “Te trudne lekcje z pewnością uczynią mnie o wiele silniejszą. Pracuję jeszcze ciężej. Pracuję nad mentalną stroną gry. Starałam się zresetować umysł i wrócić silniejsza. To tylko mnie wzmocni. Mój powrót to tylko kwestia czasu” – oceniła jedna z faworytek do triumfu w US Open.
    Tenisistka w niebieskim stroju sportowym z rakietą w dłoni, skupiona i lekko zmęczona podczas meczu.

    Aryna SabalenkaMERT ALPER DERVISAFP
    Kobieta w sportowym stroju w intensywnych kolorach różu i pomarańczu z rozpiętym kołnierzem, z wyraźnym grymasem niezadowolenia na twarzy oraz włosami związanymi w kucyk, stoi na tle ciemnego, rozmytego tła.

    Aryna SabalenkaAsanka Brendon RatnayakeEast News

    Aleksandar Kovacevic – Arthur Fery. Skrót meczu.

  • Wielki triumf 6:3, 6:2 z Chwalińską. Nie nadeszła zmiana. Jest wyjątek

    Wielki triumf 6:3, 6:2 z Chwalińską. Nie nadeszła zmiana. Jest wyjątek

    6:2, 6:2 – to najważniejszy jak dotąd wynik w karierze Mirry Andriejewej. Takim rezultatem zakończył się jej pamiętny finał Rolanda Garrosa z Mają Chwalińską, w którym zgarnęła swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł. Jego echa wracają teraz, u progu US Open, bo Rosjanka raz po raz dostaje pytania nawołujące do paryskich scen. Te, jak przyznała, niewiele zmieniły w kontekście dalszej części sezonu. Chociaż sama dostrzegła tu jeden wyjątek.
    Maja Chwalińska i Mirra Andriejewa podczas meczu tenisowego, dynamiczny bekhend na niebieskim korcie, wstawka portretowa.

    Tenis. Na zdjęciu Maja Chwalińska oraz Mirra AndriejewaEMILEE CHINN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFP / EYEPIX / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    1/8 finału w Australian Open i porażka w drugiej rundzie Wimbledonu z Barborą Krejcikovą – tak wygląda tegoroczny wielkoszlemowy bilans Mirry Andriejewej, choć na powyższej liście zabrakło rzecz jasna najważniejszego – triumfu na kortach Rolanda Garrosa, który – mogłoby się wydawać – zmienił wszystko.

    Czy jednak rzeczywiście tak jest? O to pytana była tuż przed startem US Open sama zainteresowana, a jej odpowiedź jest dość jednoznaczna.

    – Jeśli mam być szczera, czuję nieco inną aurę. Ale nie powiedziałabym, że wiele rzeczy się zmieniło. Nie czuję się inna. Jestem tą samą, starą Mirrą – przyznała Rosjanka podczas rozmowy na żywo wyemitowanej przez kanał “Andy Roddick’s Served”.

    “Jestem zły”. Polka znów odbiła się od ściany, pada nazwisko trenera Chwalińskiej

    Zdradziła jednak przy tym, że jest jeden wyjątek, który sprawia jej ogromną satysfakcję.

    – Lubię, kiedy wywołują moje nazwisko, gdy gram mecz i mówią, że jestem mistrzynią wielkoszlemową. To oczywiście miłe. Ale poza tym wszystko jest takie samo – przekazała Mirra Andriejewa.

    US Open. Mirra Andriejewa wraca do triumfu w Rolandzie Garrosie

    W podobnym tonie wypowiedziała się także podczas oficjalnej konferencji prasowej, przyznając, że żaden z trzech dotychczasowych turniejów Wielkiego Szlema nie ma większego przełożenia na jej teraźniejszość.

    Nie wiem, czy pod względem mentalnym wiele się zmieniło. Jestem po prostu bardzo podekscytowana ostatnim turniejem wielkoszlemowym w tym sezonie i ponownym pobytem w Nowym Jorku, bo uwielbiam tu grać

    I dodała: – Myślę, że na tę chwilę, jedynie co czuję, to ekscytacja i radość z możliwości gry.

    Polka robi furorę w Ameryce, hit z 16-letnią Rosjanką. Finalistka US Open reaguje

    Swój występ na US Open triumfatorka Rolanda Garrosa rozpocznie od starcia z reprezentantką Indonezji Janice Tjen. W przypadku awansu, w drugiej rundzie czekać będzie ją starcie z Czeszką Gabrielą Knutson lub Niemką Evą Lys.
    Zawodniczka w żółtym stroju tenisowym skupiona na odbiciu piłki rakietą podczas meczu.

    Maja Chwalińska w finale Roland Garros 2026 zagra z Mirrą AndriejewąJULIEN DE ROSAAFP
    Mirra Andriejewa ciesząca się ze zdobycia tytułu podczas WTA 1000 w Indian Wells

    Mirra AndriejewaPatrick T. Fallon / AFPAFP

    Juan Manuel Cerundolo – Ignacio Buse. Skrót meczu.

  • Świątek “zdegradowana” w US Open. Koniec czekania. Jest komunikat organizatorów

    Świątek “zdegradowana” w US Open. Koniec czekania. Jest komunikat organizatorów

    Ostatni Wielki Szlem w tym sezonie rozpocznie się oficjalnie za nieco ponad dobę. Turniej na korcie imienia Arthura Ashee’a otworzy Jessica Pegula. Na Polski akcent nie będziemy jednak musieli długo czekać. W niedzielę o 17:00 na korcie nr. 12 zagra Kamil Majchrzak. Dzień później zobaczymy wyczekiwany powrót Alcaraza, a także Igę Świątek, która nie zagra na korcie centralnym.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekRobert Prange/Getty ImagesGetty Images

    Przed startem tegorocznego US Open kibice i eksperci zdają się mieć więcej pytań, niż odpowiedzi. Trudno bowiem wskazać żelaznych faworytów, co dawno nie miało miejsca. Aryna Sabalenka do Nowego Jorku przyjechała w słabej dyspozycji, Jelena Rybakina z kontuzją, a Iga Świątek zdaje się odradzać.

    Polka kontra wschodząca gwiazda z Rosji. 6:0 zakończyło historyczną batalię na US Open

    Z kolei wśród panów największe emocje budzi oczywiście wracający po ponad czterech miesiącach przerwy Carlos Alcaraz. Oprócz niego nigdy nie można skreślać Novaka Djokovicia, a rozstawiony z jedynką będzie Alexander Zverev, bo Jannik Sinner oficjalnie się wycofał.

    Świątek zacznie w nocy. Złe wieści dla polskich kibiców

    Wobec tego nie można wykluczyć, że zaatakuje ktoś z tylnego szeregu. Tutaj pojawiają się nazwiska Arthura Filsa, Bena Sheltona czy rewelacji sezonu Rafaela Jodara. Pytań jest wiele, a odpowiedzi zaczniemy poznawać już niebawem. Turniej US Open 2026 rozpocznie się bowiem już w tę niedzielę.

    Na korcie głównym jako pierwsza pojawi się Jessica Pegula, która przywita kibiców na Arthur Ashee Stadium już o godzinie 18:00. Godzinę wcześniej na korcie numer 12 zobaczymy pierwszy polski akcent. Rywalizację o tytuł rozpocznie bowiem Kamil Majchrzak, który zmierzy się z Hamadem Medjedoviciem.

    Mówił o Sabalence, nagle wywołał Świątek. W tle to, co dzieje się w sztabie

    Dzień później na kort wyjdzie Iga Świątek. Nasza najlepsza tenisistka nie wystąpi jednak na korcie imienia Arthura Ashee’a. Była mistrzyni imprezy rywalizację o tytuł rozpocznie w sesji nocnej na Louis Armstrong Stadium. Jej mecz najwcześniej o godzinie 1:00 w nocy (czasu polskiego) w nocy z poniedziałku na wtorek.

    Kort główny przypadł tego dnia Arynie Sabalence, która broni tytułu. Po niej zaprezentuje się Carlos Alcaraz. W sesji nocnej zaś zagra najpierw Ben Shelton, a po nim walkę o triumf w imprezie rozpocznie Naomi Osaka wspierana z boksu trenerskiego przez Tomasza Wiktorowskiego. W poniedziałek na bocznych kortach zagrać mają także Maja Chwalińska i Hubert Hurkacz.
    Tenisistka w czarno-białym stroju sportowym odbija piłkę rakietą podczas meczu na korcie, w tle widoczne niebieskie ogrodzenie z białym napisem.

    Iga Światek w trakcie US Open 2025SELCUK ACARAFP

    AS Monaco – Górnik Zabrze. Skrót meczu

  • Becker wywołał Świątek. Zestawienie z Sabalenką. Jest pewny jednego

    Becker wywołał Świątek. Zestawienie z Sabalenką. Jest pewny jednego

    Becker wywołał Świątek. Zestawienie z Sabalenką. Jest pewny jednego

    Iga Świątek i Aryna Sabalenka w najbliższych dniach rozpoczną rywalizację na US Open. Nie da się ukryć, że w ostatnim czasie formie liderki rankingu WTA pozostawia wiele do życzenia. Ostatnio głos w tej sprawie zabrał legendarny Boris Becker, który porównał sytuację obu zawodniczek, zwracając uwagę na zmiany w sztabie.
    Iga Świątek i Aryna Sabalenka ściskają się po meczu tenisowym, widoczne skupione twarze obu zawodniczek

    Iga Świątek, Aryna SabalenkaTim ClaytonGetty Images

    Ostatni raz Aryna Sabalenka cieszyła się ze zdobycia tytułu w Miami, kiedy to zgarnęła tzw. Sunshine Double, wygrywając również w Indian Wells. Potem ewidentnie coś się zacięło. Na mączce Białorusinka poradziła sobie bardzo przeciętnie. W trzecim secie ćwierćfinałowego spotkania z Dianą Sznajder na Roland Garros poległa do zera.

    Na kortach trawiastych również nie błyszczała. W 1/8 finału Wimbledonu ograła ją Naomi Osaka. Wydawało się, że po powrocie na twardą nawierzchnię Sabalenka znów może zdominować całą stawkę, ale tak się nie stało. Zarówno w Toronto, jak i Cincinnati kończyła rywalizację w walce o ćwierćfinał.

    Becker nagle wywołał Świątek. Zestawienie z Sabalenką. Jest pewny jednego

    O dyspozycji pierwszej rakiety świata wypowiedział się ostatnio legendarny Boris Becker. Niemiec nie ukrywał, że w ostatnim czasie “częściej widuje się ją w mediach społecznościowych niż na korcie tenisowym”. – I to jest w porządku. Być może jednak trochę straciła koncentrację. Przez długi czas grała na najwyższym poziomie, zarabiała dużo pieniędzy, zdobyła wiele tytułów itd. Niedawno nawet się zaręczyła. Czy to możliwe, że życie prywatne jest teraz dla niej priorytetem? A tenis zeszedł na dalszy plan? Bo to by wiele wyjaśniało – mówił w podcascie Becker-Petkovic.

    Dywagując nad formą Sabalenki, były lider rankingu ATP porównał jej sytuację z tą, z którą zmagała sięIga Świątek. Mowa o zmianach w sztabie. – Zniżka formy trwa to od kwietnia i w pewnym momencie ta sytuacja naprawdę zaczyna podkopywać pewność siebie. Czegoś brakuje. I pytanie jest zawsze to samo: czy zespół wokół niej jest w stanie dać jej tego, czego potrzebuje? A może potrzebuje nowego sztabu? Iga Świątek ma od wiosny nowego trenera, Francisco Roiga. Na początku nie szło jej najlepiej, ale teraz, trzy miesiące później, wróciła do poprzedniej formy. Być może Sabalenka potrzebuje też innego podejścia, innej metody treningowej – powiedział wprost.

    Nasza reprezentantka od początku była zadowolona ze współpracy z Hiszpanem, która faktycznie zaczyna przynosić efekty. Głównym trenerem Sabalenki od wielu lat jest Anton Dubrow.

    Boris Becker zwraca uwagę również na kwestie mentalne w przypadku Białorusinki. – Czy straciła wiarę we własne umiejętności? To kolejny znak: popełniasz niewymuszone błędy w decydujących momentach. Możesz grać słabo, ale twój przeciwnik też może popełniać błędy i wybijać piłkę. Dlatego najpierw powinieneś spróbować wprowadzić piłkę do gry, rozpocząć wymianę, a może przeciwnik ją odbije. Kiedy próbujesz znaleźć winnera pierwszym uderzeniem, to świadczy o strachu, niepewności. To znaczy, że nawet nie chcesz wchodzić w wymianę – podsumował.
    Kobieta w sportowym stroju i czapce z daszkiem na korcie ziemnym, unosi obie dłonie złożone do oklasków i delikatnie się uśmiecha.

    Iga ŚwiątekDOMENICO CIPPITELLIAFP
    Kobieta w sportowym stroju w intensywnych kolorach różu i pomarańczu z rozpiętym kołnierzem, z wyraźnym grymasem niezadowolenia na twarzy oraz włosami związanymi w kucyk, stoi na tle ciemnego, rozmytego tła.

    Aryna SabalenkaAsanka Brendon RatnayakeEast News
    Boris Becker

    Boris BeckerAFP

    Magdalena Stysiak znów pociągnęła Polki. Najlepsze akcje z meczu z Niemkami

  • Ostrzeżenie dla Chwalińskiej. WTA ogłasza. Polska powtórka po 3 setach z Igą

    Ostrzeżenie dla Chwalińskiej. WTA ogłasza. Polska powtórka po 3 setach z Igą

    2 dni – tyle zostało do oficjalnej inauguracji zmagań w głównej drabince US Open, która nadejdzie w niedzielę. Znamy już dokładne ścieżki, które mogą zaprowadzić poszczególne zawodniczki do wielkiego finału. Wylosowaną drabinkę przeanalizował dokładnie oficjalny portal WTA, zwracając uwagę między innymi na Maję Chwalińską. Ta została ostrzeżona przed meczem pierwszej rundy. Nie zabrakło także słów dotyczących naszej najwyżej rozstawionej tenisistki – Igi Świątek.
    Maja Chwalińska i Iga Świątek z Taylor Townsend przy siatce po meczu, widoczne stroje sportowe i kort tenisowy

    Na zdjęciu Maja Chwalińska oraz Iga Świątek w pomeczowym uścisku z Taylor TownsendEYEPIX / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP / HENRY NICHOLLS / AFP CopiedAFP

    US Open rusza lada moment, a więc nadszedł czas, by poznać układ turniejowej drabinki wśród singlistek. Ta została rozlosowana w czwartek i przyniosła ze sobą kilka ekscytujących kwestii. Nas jednak najbardziej interesuje to, co czeka polskie tenisistki. Na dwóch z nich skupia się w swojej analizie losowania także oficjalny portal WTA.

    Zacznijmy od Mai Chwalińskiej, która na dobry – miejmy nadzieję – początek zagra z Taylor Townsend. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych to wiceliderka deblowego rankingu WTA, ale przy tym 95. rakieta świata w grze pojedynczej. Przy 21. pozycji Mai Chwalińskiej nie robi to większego wrażenia, ale trzeba pamiętać, że Polka zbudowała swoją punktację przede wszystkim na Rolandzie Garrosie.

    WTA dodatkowo wprost ostrzega naszą finalistkę z Paryża, zaznaczając, że zawodniczka gospodarzy potrafi świetnie radzić sobie przed własną wielkoszlemową publicznością.

    Maja Chwalińska kontra Taylor Townsend. Finalistka Rolanda Garrosa zmierzy się ze specjalistką od kortów na Flushing Meadows. Townsend awansowała do czwartej rundy zmagań w 2019 i 2025 roku

    Chwalińska wracała po 2:6 z Amerykanką. Trzeci set decydował ws. gry o ćwierćfinał WTA 500

    Znamy drabinkę US Open. WTA wprost o Chwalińskiej i Świątek

    Warto zaznaczyć, że Taylor Townsend czeka “polska powtórka”. Także poprzedni turniej wielkoszlemowy – Wimbledon – rozpoczynała bowiem od starcia z naszą tenisistką. Wówczas była to Iga Świątek, której sprawiła spore problemy, przegrywając ostatecznie w trzech setach 1:6, 6:2, 3:6.

    A skoro już mowa o naszej byłej liderce światowego zestawienia, była ona przed losowaniem – jak podkreśla WTA – jednym z głównych “języczków uwagi”.

    – Wszystkie oczy skierowane były na to, na którą z czterech najwyżej rozstawionych tenisistek trafi w ćwiartce mająca numer “8” Iga Świątek. I okazało się, że jest to Jelena Rybakina. Dwie wielkoszlemowe mistrzynie trafiły do tej samej części drabinki co 12. Belinda Bencic, 13. Naomi Osaka i 22. Madison Keys. Świątek i Rybakina spotkały się już dwukrotnie tego lata. Iga rozpocznie zmagania meczem z Xiyu Wang, a 25. w stawce Marie Bouzkova jest pierwszą rozstawioną zawodniczką na jej ścieżce – analizuje sytuację Igi Świątek WTA.
    sportowczyni ubrana w jasną kurtkę i białą czapkę z daszkiem odpowiada na pytania dziennikarzy, wokół niej widoczne są mikrofony i osoby z notatnikami oraz aparatami, tło stanowi ściana z logo sponsorów

    Iga ŚwiątekPhoto by Miguel Reis / NurPhoto via AFPEast News
    Kobieta ubrana w biały sportowy strój skupiona na odbieraniu lecącej piłki tenisowej podczas meczu.

    Maja Chwalińska na Wimbledonie Kentaro Tominaga / Yomiuri / The Yomiuri Shimbun via AFPAFP

    Hubert Hurkacz – Moez Echargui. Skrót meczu

  • Chwalińska kontra wiceliderka WTA. Na Świątek czeka Rybakina. Pary US Open

    Chwalińska kontra wiceliderka WTA. Na Świątek czeka Rybakina. Pary US Open

    Jeden tytuł i dwa występy na etapie ćwierćfinału – to bilans siedmiu występów Igi Świątek w US Open. Raszynianka wraca na Flushing Meadows po dwóch świetnych występach w Toronto i Cincinnati, ale też w dość skomplikowanej sytuacji w rankingu WTA Race. I aby zbliżyć się do występu w listopadzie w Indian Wells, powinna w Nowym Jorku osiągnąć sukces. Losowanie było dla niej udane, choć w 1/4 finału może wpaść na faworytkę do pozycji liderki rankingu – Jelenę Rybakinę. Swoje ścieżki poznały też: Maja Chwalińska, Magdalena Fręch oraz Magda Linette. A w męskiej części: Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak
    article cover

    Iga Świątek po raz ósmy zagra w US Open. I potrzebuje tu sukcesu by zbliżyć się do WTA FinalsMatthew Stockman/Getty ImagesAFP

    Singlowa rywalizacja w Nowym Jorku, w ramach ostatniego w tym sezonie turnieju rangi Wielkiego Szlema, zacznie się w niedzielę – pierwsza faza potrwa przez trzy dni. Aby zdobyć tytuł, jedna ze 128 zawodniczek w głównej drabince będzie musiała wygrać siedem spotkań. Choć możliwe są też oczywiście sensacje i triumf tenisistki, która wcześniej rozegra trzy spotkania w kwalifikacjach. Dokonała tego w 2021 roku Emma Raducanu, właśnie w US Open, bliska powtórki była niedawno w Paryżu Maja Chwalińska.

    W głównej części US Open, w grze pojedynczej, mamy aż cztery zawodniczki: rozstawione zostały Iga Świątek i Maja Chwalińska, dochodzą zaś Magdalena Fręch i Magda Linette. Szansę na grę ma jeszcze debiutująca już na poziomie kwalifikacji Martyna Kubka – w czwartkowy wieczór zagra o to z rewelacyjną 16-latką Kristiną Liutową, która niedawno triumfowała w WTA 250 w Memphis. I ani jednego spotkania w karierze nie zagrała poza USA.

    Polskie zawodniczki zaczną te zmagania z różnych pozycji. Iga Świątek ma za sobą dwa kapitalne turnieje na twardych kortach w Toronto (tytuł) i Cincinnati (półfinał). A jednocześnie zdaje sobie pewnie sprawę, że bez świetnego wyniku w Nowym Jorku, zapewne awansu co najmniej do finału, trudno jej będzie znaleźć się w gronie zawodniczek uprawnionych do gry w WTA Finals.
    Tenisistka w jasnożółtym topie i czarnej spódniczce w trakcie meczu na korcie, trzymająca rakietę tenisową i wykonująca gest ręką.

    Maja ChwalińskaALAIN JOCARDAFP

    Maja Chwalińska ma z kolei problemy z szybką nawierzchnią, dobitnie pokazały to trzy ostatnie turnieje. W US Open szybko rok temu przegrała już drugi mecz w kwalifikacjach, ale… zaraz po nich odniosła sukces w Montreux. I teraz formalnie broni 145 punktów za zeszło rok.

    Inaczej z kolei Magda Linette – rok temu odpadła już w pierwszej rundzie. Magdalena Fręch z kolei dotarła do trzeciej, tam zatrzymała ją Coco Gauff.

    Dziś w południe lokalnego czasu wszystkie poznały swoje losy w tegorocznym US Open. W Nowym Jorku nie ma klasycznej ceremonii losowania – po prostu pokazywane są drabinki.

    Iga Świątek

    Raszynianka została rozstawiona z “8”, zapewniłą sobie tę pozycję dzięki awansowi do półfinału w Cincinnati. W ostatniej chwili nieznacznie wyprzedziła w rankingu Elinę Switolinę, utrzymała też pozycję przed Martą Kostiuk i Amandą Anisimovą. A to sprawiło, że teoretycznie jej ścieżka do 1/4 finału była trochę łatwiejsza. Zajmując dziewiąte miejsce już w czwartej rundzie mogłaby wpaść na Sabalenkę, Rybakinę czy Pegulę.
    Tenisistka w szarej koszulce i czapce, z rakietą tenisową w ręku, wyraża frustrację w czasie meczu na korcie.

    Iga ŚwiątekMark J. TerrillEast News

    Iga zacznie od meczu z Chinką Xiyu Wang, grała z nią dotąd dwukrotnie, nie straciła seta. Jeśli wygra, zmierzy się z Nadią Podoroską lub Simoną Waltert. Nie jest to więc zbyt wymagające losowanie.

    W trzeciej rundzie może wpaść na Marie Bouzkovą, Czeszka jest rozstawiona z “25”. Z nią jednak Iga zawsze wygrywała bez problemów. A później może czekać Belinda Bencic lub Madison Keys.

    Iga znalazła się, podobnie jak Linette i Fręch, w dolnej części drabinki. W ćwierćfinale może wpaść na Jelenę Rybakinę.

    Ścieżka Igi Świątek do finału US Open:

    1. runda – Xiyu Wang

    2. runda – Nadia Podoroska lub Simona Waltert

    3. runda – Maria Bouzkova/Peyton Stearns/Elsa Jacquemot

    4. runda – Madison Keys/Alina Korniejewa/Belinda Bencic

    1/4 finału – Rybakina/Sakkari/Mertens/Osaka

    1/2 finału – Mirra Andriejewa/Anisimova/Jovic/Eala/Gauff

    Maja Chwalińska

    Chwalińska po raz drugi w Wielkim Szlemie została rozstawiona – w rankingu WTA zajmuje 21. pozycję, ale z uwagi na brak kontuzjowanej Victorii Mboko dostała w drabince numer “20”. To zaś oznacza, że w 1/64 i 1/32 finału nie mogła wpaść na tenisistki, które też dostały przywilej rozstawienia. Podobnie było w Wimbledonie, choć tam 24-latka z Bielska-Białej występowała z dziką kartą. Tu już jej nie potrzebowała.

    Maja zacznie od spotkania z Taylor Townsend, świetną deblistką, która w Wimbledonie sprawiła kłopot na starcie Idze Świątek. W rankingu WTA, tym dla specjalistek od gry podwójnej, Townsend jest druga, za swoją partnerką deblową Kateriną Siniakovą.

    Jeśli Maja wygra, zmierzy się z lepszą z pary: Taylah Preston – Alycia Parks. Z tą drugą przegrała właśnie w Monterrey.

    W trzeciej rundzie możliwe byłoby kolejne jej starcie z Dianą Sznajder, zaś w czwartej – z Aryną Sabalenką.

    Magdalena Fręch

    Łodzianka, po fatalnej serii na mączce i trawie, wyraźnie już na kortach twardych odetchnęła. W Waszyngtonie, Toronto i Cincinnati wygrała w sumie cztery spotkania, Jessice Peguli dwukrotnie urwała po secie, Jelenę Rybakinę postraszyła jeszcze przed kończącym mecz tie-breakiem. Rok temu wygrała tu dwa spotkania, odpadła w 1/16 finału po spotkaniu z Coco Gauff.

    Tym razem Fręch miała pecha – od razu zmierzy się z Ivą Jovic, zawodniczką rozstawioną z “14”. A jeśli wygra, trafi na… Magdę Linette lub zawodniczkę z kwalifikacji.

    Magda Linette

    Poznanianka, choć wydawać by się mogło, że jej styl gry powinien pasować do szybkiej nawierzchni na Flushing Meadows, nigdy w Nowym Jorku nie doszła dalej niż do trzeciej rundy. A i to udało się zaledwie raz w 13 podejściach. W czterech z pięciu poprzednich edycji Linette odpadła już w pierwszej rundzie.
    Tenisistka w jasnej sportowej odzieży skupiona podczas uderzenia piłki rakietą na tle kortu

    Magda LinetteGlyn KirkAFP

    34-letnia tenisistka OŚ AZS Poznań swoją rywalkę pozna dopiero w nocy, gdy zakończą się spotkania w finałach kwalifikacji. Jedna z tych zawodniczek zostanie bowiem do niej dolosowana. W razie zwycięstwa Linette trafi na lepszą z pary: Jovic – Fręch.

    Najciekawsze pary 1. rundy w US Open tenisistek:

    Maja Chwalińska – Taylor Townsend

    Daria Snigur – Diana Sznajder

    Sloane Stephens – Clara Tauson

    Vanus Williams – Sofia Kenin

    Daria Kasatkina – Paula Badosa

    Madison Keys – Alina Korniejewa

    Losowanie singlowej drabinki w US Open mężczyzn

    W męskich zmaganiach będziemy mieli dwóch reprezentantów, kwalifikacji nie przeszedł bowiem Maks Kaśnikowski.

    Hubert Hurkacz w pierwszej rundzie zmierzy się z doświadczonym Bośniakiem Damirem Džumhurem – i będzie faworytem. Później jednak zaczną się schody. W 1/32 finału potencjalnym rywalem Wrocławianina może bowiem zostać Ben Shelton – triumfator zakończonego dwa tygodnie temu ATP Masters 1000 w Montrealu.

    Kamil Majchrzak zacznie od potyczki z Serbem Hamadem Medjedoviciem, a jeśli awansuje do drugiej rundy, zagra w niej z lepszym z pary: Valentin Vacherot (nr 22) – Aleksandar Kovacevic.
    Tenisistka w jasnym stroju odbija piłkę rakietą oburącz podczas meczu, z pełnym skupieniem na twarzy.

    Maja ChwalińskaTHOMAS SAMSONEast News
    Kobieta w sportowym stroju z widocznym logiem Reebok, uśmiechnięta, z opaską na głowie i długim, splecionym warkoczem dynamicznie odchylonym w bok, tło rozmyte w niebieskich odcieniach.

    Magdalena FręchPatrick HAMILTONAFP

    ME Siatkarek 2026. Słowacja – Czarnogóra. Skrót meczu.

  • Trwa piękny sen Polki w Ameryce, wyważa wrota do US Open. Bój z Rosjanką

    Trwa piękny sen Polki w Ameryce, wyważa wrota do US Open. Bój z Rosjanką

    Trwa piękny sen Polki w Ameryce, wyważa wrota do US Open. Bój z Rosjank

    Do US Open jeden krok – mogą nucić kibice polskiego tenisa, patrząc na to, że już “tylko” jedna runda pozostała Martynie Kubce, by dostać się do głównej drabinki wielkoszlemowego turnieju w Nowym Jorku. Cudzysłów nie jest przypadkowy, bo 25-latkę czeka bardzo trudna przeprawa z notowaną już na 125. miejscu w rankingu WTA zaledwie – uwaga – 16-letnią Kristiną Liutową. Mocne strony i potencjał Kubki w rozmowie z Interią przedstawia Alicja Rosolska, finalistka US Open w grze mieszanej.
    article cover

    Martyna Kubka (z lewej) i Kristina Liutova. Zapowiada się wielki spektakl w decydującej rundzie eliminacji do wielkoszlemowego US OpenMARCIN CHOLEWINSKI/NEWSPIX.PL / Photo by JUSTIN FORD/GETTY IMAGES NORTH AMERICA/GETTY IMAGES VIA AFPPUSTE

    Katarzyna Kawa, Linda Klimovicova, Martyna Kubka i Maks Kaśnikowski – to czteroosobowe grono “biało-czerwonych” przystąpiło do kwalifikacji do wielkoszlemowego US Open. Z tego grona ostała się już tylko Martyna Kubka, która w ostatnich tygodniach i miesiącach przeżywa renesans swojej formy.

    Martyna Kubka w drabince głównej US Open?!

    W czerwcu 25-latka niespodziewanie otarła się, by wziąć udział w kwalifikacjach do najstarszego wielkoszlemowego turnieju świata – Wimbledonu. Co nie udało się w Londynie, zawodniczka powetowała sobie wyprawą do Stanów Zjednoczonych, by na kortach twardych wznieść swoją karierę na dotąd najwyższy poziom.

    Zawodniczka prowadzona przez swojego życiowego partnera Piotra Pawlaka dzisiaj stoczy mecz życia – jeśli wygra starcie w trzeciej, decydującej rundzie, zamelduje się w tenisowym królestwie, czyli awansuje do drabinki głównej US Open. Wydarzenia za oceanem śledzi Alicja Rosolska, nasza do niedawna znakomita deblistka, która na początku tego miesiąca w parze właśnie z Kubką wystąpiła w grze podwójnej turnieju WTA 125 w Warszawie. Finałowy pojedynek był ostatnim w zawodowej karierze 40-letniej Rosolskiej.

    – Oglądałam mecz Martyny w pierwszej rundzie. W nim było widać nerwy. Pokazywała się z bardzo dobrej strony, wychodziła na dobre prowadzenie, ale nie potrafiła zamknąć. Było widać, że przystępuje do zmagań najwyższej rangi w swojej dotychczasowej karierze, więc to także trzeba było unieść. Bardzo się cieszyłam, że wygrała taki mecz, który pokazał, jak trudno jest wygrywać na takim poziomie. Przeskoczenie przez pierwszą barierkę dodało jej kopa i dużo pewności siebie – podkreśla Rosolska.

    Przypomnijmy, rywalka Annika Penickova była bliska tego, by w drugim secie wyjść na autostradę po zwycięstwo. W kluczowym momencie partii Polka pokazała jednak wielki pazur oraz charakter. Minionej nocy naprzeciw Kubki stanęła 133. zawodniczka świata Marina Bassols Ribera. Rozstawiona z numerem “21” w kwalifikacjach przeciwniczka nie okazała się dla Polki tak wymagającą przeszkodą. Nasza reprezentantka wygrała 6:3, 6:2, a równy pojedynek trwał tylko do stanu 3:3 w pierwszym secie.

    16-letnia Rosjanka na drodze Kubki. Alicja Rosolska o atutach Polki

    Ten życiowy wynik 25-latki szybko może pójść w niepamięć, bo dziś do podniesienia z kortu jest prawdziwe złoto. Już tylko ostatni krok dzieli Polkę, aby awansowała do drabinki głównej. Wyzwanie będzie jednak piekielne, ponieważ 16-letnia Rosjanka Kristina Liutowa jawi się jako szalenie trudna przeciwniczka. Młodziutki wiek jest mylący, nastolatka zajmuje 125. miejsce w rankingu WTA, a za nią zdumiewająca wiktoria w niedawnym turnieju WTA 250 w Memphis.

    Czy Kubka jest zatem skazana na niepowodzenie? Nic podobnego, a na jej atuty w rozmowie z Interią wskazuje właśnie Alicja Rosolska. Świeżo upieczona emerytka ma znakomite wspomnienia z Nowego Jorku, to właśnie w wielkoszlemowym US Open w 2018 roku dotarła do finału w grze mieszanej.

    – To będzie już solidne wyzwanie, ale Martyna jest w formie. Jeśli będzie grała na swoim poziomie, to oczywiście nie jest bez szans. Zawsze może się postawić, ma świetny serwis, którym może rozprowadzać grę. Jeśli będzie trzymała swoje podanie, to wszystko może się wydarzyć nie tylko w tym meczu, ale i w późniejszym turnieju – uważa Rosolska.

    Oczywiście jednowymiarowy tenis, oparty tylko na serwisie, nie będzie wystarczającą bronią. Natomiast Kubka ma także inne atuty, które mogą jej pozwolić nadawać tempo grze.

    – Poza podaniem, Martyna na pewno musi grać agresywnie forhendy czy bekhendy, stabilnie i długimi piłkami, aby mogła atakować i prowadzić swoją dominującą grę. Żeby przeciwniczka nie “wsiadała” na return, czyli nie bronić się, tylko samemu rozdawać karty. Przy czym serwis jest u Martyny bardzo ważny, to jej wielki atut. Poza tym podoba mi się jej nastawienie do gry, na korcie jest waleczna i nie odpuszcza – wylicza Rosolska.

    Dostrzega także spore rezerwy u Kubki: – Tak jak jej atutem jest serwis oraz agresywne, długie piłki z głębi kortu, tak widzę u niej jeszcze duży potencjał. Cały czas szlifuje pracę nóg, bo przez to, że ma je tak długie, jest jej ciężej. Widać, że ten element poprawiła, za czym od razu poszły wyniki. W jej tenisie, co już zauważyłam na Legii, fajne byłoby to, żeby częściej chodziła do siatki. Ma tak dobrego woleja, że niech nie boi się go wykorzystać w singlu po drive’ie. Jeśli nauczy się tego i będzie zamykała kort, naprawdę będzie ją bardzo ciężko minąć przy jej długim zasięgu ramion – fachowo wymienia nasza rozmówczyni.

    – Dodam, że jako człowiek Martyna to wspaniała dziewczyna i super koleżanka, bardzo wesoła, pogodna, pozytywna i pomocna. Mogłabym wymieniać same pozytywy pod jej adresem – akcentuje nasza była gwiazda gry podwójnej.

    Mecz Martyna Kubka – Kristina Liutowa dziś około godz. 20 czasu polskiego.

    Artur Gac, Interia

    Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl
    Tenisistka w białej spódniczce i ciemnym topie skupiona na odbiciu piłki, wykonuje dynamiczny ruch rakietą na korcie tenisowym.

    Martyna KubkaMarcin CholewińskiNewspix.pl
    Uśmiechnięta tenisistka w niebieskim stroju sportowym i jasnej czapce z daszkiem, na tle fioletowej ściany z logo sponsora.

    Martyna KubkaTomasz Jastrzębowski/ReporterReporter
    Młoda tenisistka w bordowym stroju i różowym daszku ściska pięść w geście triumfu, trzymając rakietę tenisową.

    Kristina LiutovaJustin FordAFP

    Martyna Kubka – Weronika Ewald. Skrót meczu.

  • Ależ mecz Polki w Nowym Jorku. Tak się pisze historię

    Ależ mecz Polki w Nowym Jorku. Tak się pisze historię

    Martyna Kubka bardzo udanie debiutuje w kwalifikacjach do US Open. W nocy ze środy na czwartek zmierzyła się z rozstawioną Mariną Bassols o awans do finału. Tak jej poszło.
    Martyna Kubka
    Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

    Ostatni czas jest bardzo udany dla Martyny Kubki. Polka wygrała turniej rangi W75 w hiszpańskiej miejscowości Vitoria-Gasteiz, co pozwoliło jej awansować na 185. miejsce w rankingu WTA. Ten skok aż o 36 pozycji sprawił, że Polka po raz pierwszy mogła zagrać w kwalifikacjach do wielkoszlemowego US Open.

    Zobacz wideo Rozbrajająca odpowiedź Chwalińskiej. To zapamięta z Roland Garros
    Anna Kubka zagra o awans do głównej drabinki US Open!

    W swoim debiucie polska tenisistka mierzyła się z 16-letnią Anniką Penickovą, która od organizatorów otrzymała dziką kartę. Ten mecz był bardzo zacięty, a po dwóch setach mieliśmy wynik 1:1. “Decydująca odsłona rozpoczęła się najlepiej jak tylko mogła dla Penickovej. Amerykanka przełamała naszą zawodniczkę w pierwszym gemie, lecz ta nie pozostała jej dłużna i przy najbliższej okazji odpowiedziała dokładnie tym samym (1:1). Odpowiedź Martyny Kubki na taki początek seta była wręcz piorunująca – Polka wygrała trzy kolejne gemy, po drodze przełamując 16-latkę. Dość rzec, iż na przestrzeni tych gemów młodsza z tenisistek ugrała zaledwie trzy punkty (4:1)” – relacjonował na łamach Sport.pl Piotr Więcławek. Ostatecznie Kubka zatriumfowała w tej partii 6:2, a w całym meczu 2:1 (6:7(5), 6:4, 6:2) i to ona awansowała do kolejnej rundy kwalifikacji.

    W niej zmierzyła się z rozstawioną z “21” Mariną Bassols (133. WTA). To spotkanie od samego początku było bardzo zacięte. Już w pierwszym gemie pierwszego seta Hiszpanka miała dwie okazje do przełamania Polki, ale żadnej z nich nie wykorzystała. W kolejnej odsłonie tego seta to Kubka miała dwa break pointy, ale również nie dała rady przechylić szali na swoją stronę. Kiedy wydawało się, że mecz może zakończyć się tie-breakiem, nastąpił przełom.

    Zobacz też: Naczelna skandalistka wywołała awanturę w samolocie. Oto co wrzuciła do sieci

    W ósmym gemie, przy wyniku 4:3 dla naszej tenisistki Polka znów stanęła przed szansą wygrania przy podaniu rywalki. Wyszła na prowadzenie 40:15, więc miała na to dwie szanse. Ostatecznie… wystarczyła tylko jedna i Polka wyszła na prowadzenie. Następny gem był niemal perfekcyjny w wykonaniu Kubki – wygrała tego gema bez straty punktu i przypieczętowała zwycięstwo w pierwszym secie 6:3.

    W drugiej partii rywalka się posypała, Kubka błyskawicznie prowadziła już 4:0. Rywalka nie miała żadnych argumentów, a Polka nie wypuściła już zwycięstwa z rąk. Ta partia zakończyła się wynikiem 6:2, choć nasza tenisistka potrzebowała dwóch piłek meczowych, by zamknąć to trwające godzinę i 18 minut spotkanie.
    Martyna Kubka – Marina Bassols 2:0 (6:3, 6:2)

    W finale kwalifikacji Martyna Kubka zmierzy się z wyżej notowaną Kristiną Liutovą (125. WTA). Rosjanka po drodze pokonała Tatianę Prozorową (163. WTA) i Lolę Radivojević (150. WTA). To spotkanie zaplanowano na czwartek, 27 sierpnia. Tenisistki wyjdą na kort nie przed godz. 20:00. Triumfatorka tego starcia zagra w głównej drabince US Open.

  • Chwalińska ogrywała sprytem potężną Amerykankę. Ale nagle wszystko się zmieniło

    Chwalińska ogrywała sprytem potężną Amerykankę. Ale nagle wszystko się zmieniło

    Gdyby to był boks, Maja Chwalińska nie miałaby żadnych szans. W meczu z potężną Alycią Parks polska tenisistka przez jakiś czas wygrywała sprytem i przez jakiś czas wydawało się, że awansuje do ćwierćfinału turnieju WTA 500 w Monterrey. Ale, niestety, siła Amerykanki w końcu przeważyła. Porażka Chwalińskiej 6:3, 2:6, 2:6 oznacza, że w kolejnym meczu singlowym zobaczymy ją już na US Open.
    Maja Chwalińska
    Robert Prange/Getty Images

    Maja Chwalińska jest 21. tenisistką światowego rankingu, a Alycia Parks zajmuje dopiero 89. miejsce. Polka grała w turnieju w Monterrey jako zawodniczka rozstawiona i w pierwszej rundzie miała wolny los, a Amerykanka musiała grać (i wygrała trzysetowy mecz z Petrą Marcinko). Teoretycznie to nasza zawodniczka była faworytką tego meczu. Ale sztuczna inteligencja, która dawała Chwalińskiej 62 proc. szans na zwycięstwo, chyba nie wzięła pod uwagę ogromnej różnicy między Polką, a jej przeciwniczką.

    Zobacz wideo Rozbrajająca odpowiedź Chwalińskiej. To zapamięta z Roland Garros

    Chwalińska ma 164 cm wzrostu, a Parks – aż 185 cm. To długo nie miało znaczenia. Aż przez całą pierwszą partię. Polka grała w niej mądrze taktycznie, a Amerykanka – wręcz fatalnie. W całym secie nasza tenisistka nie popełniła ani jednego niewymuszonego błędu, a jej przeciwniczka miała takich pomyłek aż 20!

    Chwalińska przedłużała wymiany i korzystała z błędów Parks. Czasem ściągnęła ją pod siatkę i efektownie minęła, czasem potrafiła tak rozrzucić ją po korcie, że rywalka nie wiedziała, gdzie jest i co się z nią dzieje. Ale, niestety, od drugiego seta zobaczyliśmy inne oblicze Parks.
    Chwalińska została zdominowana

    Amerykanka jest zawodniczką o wiele bardziej doświadczoną od Polki. Ona od lat regularnie gra w turniejach wielkoszlemowych i innych największych imprezach cyklu WTA. A Chwalińska dopiero się do tego przyzwyczaja, odkąd w ścisłej światowej czołówce znalazła się po fantastycznym Rolandzie Garrosie.

    W drugim secie Parks się uspokoiła, nieco zwolniła szalone tempo i zaczęła trafiać. Na jej potężne serwisy Chwalińska nie miała żadnej odpowiedzi. Nie wiemy, jak mocno serwowała Amerykanka, bo na korcie w Monterrey nie było pomiaru prędkości. Ale o możliwościach Parks niech świadczy jedna liczba: 129. Tyle mil miała prędkość jednego z jej serwisów na US Open 2021. To było wyrównanie rekordu należącego od lat do Venus Williams. To jest aż 208 km/h!

    Potężne serwisy to nie było wszystko, czym Parks zaczęła odwracać mecz. Z biegiem gry Amerykanka coraz lepiej radziła sobie też z ciętym, technicznym serwisem Chwalińskiej. I coraz łatwiej przełamywała Polkę. W drugim secie Parks miała 13 uderzeń kończących przy 12 niewymuszonych błędach. To ogromna poprawa po 8 winnerach 20 własnych pomyłkach z pierwszej partii. A Chwalińska dalej grała mniej więcej tak samo – w pierwszym secie miała dwa winnery i nie popełniła żadnego niewymuszonego błędu, w drugiej partii miała bilans 2:2.

    Trzeci set uciekł Polce najszybciej. W końcówce po Mai już zupełnie nie było widać wiary, że ten mecz jest do wygrania. W całym spotkaniu nasza tenisistka była zbyt pasywna. O tym, że Parks zdominowała Chwalińską, najlepiej świadczą końcowe statystyki pokazujące, że Polka zagrała w meczu zaledwie sześć winnerów, a Amerykanka – aż 36. I nic Mai z tego, że popełniła tylko siedem niewymuszonych błędów, a rywalka – aż 46.

    Niestety, Chwalińskiej zostało w Monterrey jeszcze granie debla. A w singlu zobaczymy ją za kilka dni w wielkoszlemowym US Open w Nowym Jorku.

  • Szymański wprost o współpracy z Ryszczukiem. Dobitne słowa ws. Świątek

    Szymański wprost o współpracy z Ryszczukiem. Dobitne słowa ws. Świątek

    Do teraz mało kto wiedział, jak wielką rolę w karierze i sukcesach Jakuba Szymańskiego odgrywa Maciej Ryszczuk. Teraz lekkoatleta sam to potwierdza, mocno komplementując szkoleniowca. Przy okazji porusza też temat Igi Świątek, która z Ryszczukiem współpracuje bez przerwy od wielu lat. W dobitnych słowach określa, co sądzi o tenisistce oraz o zamieszaniu wokół niej.
    Jakub Szymański, Iga Świątek, Maciej Ryszczuk

    Jakub Szymański, Iga Świątek, Maciej RyszczukMike Egerton/PA Images/Marcin Cholewinski/Zuma PressAgencja FORUM

    Choć na stanowisku głównego trenera Igi Świątek jest rotacja, inne funkcje w sztabie tenisistki są od lat obsadzone niezmiennie przez te same osoby. Psycholog Daria Abramowicz i trener przygotowania fizycznego Maciej Ryszczuk cieszą się niemal nieograniczonym zaufaniem Igi i towarzyszą jej podczas prawie każdego turnieju.

    Nie oznacza to jednak, że współpracują tylko ze Świątek. I Abramowicz i Ryszczuk mają też innych podopiecznych. Psycholog pomaga m.in. Ewie Pajor, a szkoleniowiec odpowiadający za motorykę wspiera Jakuba Szymańskiego.

    Teraz lekkoatleta opowiada o tej zawodowej relacji. Wspomina też o Idze. Mówi, że nie rozumie zwłaszcza jednej rzeczy.

    Jakub Szymański o kulisach współpracy z Maciejem Ryszczukiem

    Jakub Szymański nie ma wątpliwości. Do jego sukcesów, w tym ostatnio zdobytego brązowego medalu mistrzostw Europy w biegu na 110 przez płotki, mocno przyczyniła się współpraca z Maciejem Ryszczukiem.

    “Maciek jest nieoceniony dla całej naszej grupy. Samą swoją postawą, tym, jakim jest człowiekiem i ile osiągnął – to w głowie się nie mieści” – zachwala w rozmowie z Super Expressem.

    Tłumaczy, że Ryszczuk pomaga mu nie tylko “swoją sportową i intelektualną sylwetką”, lecz także wspomaga go od strony fizycznej, w planach i motoryce.

    Jest taką ostoją, która patrzy na wszystko z boku i potrafi dużo pozmieniać dla naszego dobra, zauważając rzeczy, których my nie widzimy

    Z tego, co mówi Szymański, wynika, że “bardzo ciężko znaleźć w Polsce człowieka tak pewnego swojej wiedzy” jak Maciej Ryszczuk. Nic zatem dziwnego, że jest on tak ważnym punktem zespołu Igi Świątek.

    Szymański szczerze o Świątek. “Nie mamy lepszej tenisistki”

    Jakub Szymański przyznaje, że kariera Igi Świątek jest dla niego inspiracją. Nigdy nie był na żywo na żadnym meczu tenisistki, ale śledzi nieraz jej poczynania za pośrednictwem telewizji.

    Ostatnio oglądał, jak wygrywała turniej w Toronto. “Fajnie, bo też miała ostatnio gorszy okres, a teraz zwyciężyła i będzie szła do przodu. Takie momenty są potrzebne każdemu sportowcowi” – mówi.

    Polka zadedykowała ten triumf “każdemu, kto mierzy się z niesprawiedliwym osądem i hejtem”. “Po prostu nie przestawajcie walczyć i się rozwijać. Skupcie się na sobie. To wy wiecie, co jest dla was najlepsze” – apelowała.

    Szymański uważa, że dobrze zrobiła, podnosząc ten temat. “Czasem pojawiają się takie niekończące się opinie o zawodnikach, a prawda jest taka, że nie mamy od niej lepszej tenisistki, więc nie rozumiem, dlaczego ludzie nie wolą jej wesprzeć” – podsumowuje.

    Najdłuższe wymiany meczu Iga Świątek – Taylor Townsend.