• 6:0 dla Świątek. Tak wygląda ranking WTA po deklasacji w Cincinnati

    6:0 dla Świątek. Tak wygląda ranking WTA po deklasacji w Cincinnati

    Iga Świątek pojawiła się w Cincinnati po fenomenalnym zwycięstwie w Toronto. Na tym turnieju Polka broni 1000 punktów za ubiegłoroczny tytuł. To odbiło się na jej miejscu w rankingu WTA Live. Tenisistka znów musi odrabiać straty do czołówki. W niedzielę część punktów “odzyskała” po triumfie z Emilianą Arango. Tak wygląda ranking po tym meczu.

    Iga Świątek
    Reuters/John E. Sokolowski

    Iga Świątek wróciła do Top 5 rankingu WTA po zwycięstwie w Toronto. “Stosunkowo niewiele punktów traci także do czwartej Coco Gauff (5919 pkt). Poza jej zasięgiem pozostaje natomiast czołowa trójka. Liderką nieprzerwanie pozostaje Aryna Sabalenka, choć jej przewaga nad drugą Rybakiną stopniała tylko do 354 punktów. Podium zamyka Jessica Pegula z 6680 punktami” – opisywaliśmy na łamach Sport.pl. Polka wyprzedziła Karolinę Muchovą (5118 pkt) i Mirrę Andriejewą (5324 pkt).

    Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! “Bardzo jej ufa”
    Iga Świątek walczy o obronę punktów w Cincinnati

    Teraz Polka udała się na turniej w Cincinnati, który w ubiegłym roku wygrała. W finale ubiegłorocznej edycji Świątek pokonała Jasmine Paolini 7:5, 6:4. Oznacza to, że Polka broni 1000 punktów. W związku z tym w rankingu WTA Live odjęto Polce tysiąc “oczek”. Świątek powoli zaczyna odrabiać tę stratę.

    O trzecią rundę Świątek rywalizowała z Emilianą Arango, która wyeliminowała Venus Williams. Początkowa Kolumbijka była w stanie przeciwstawić się atakom Polki, ale z każdą kolejną akcją to triumfatorka turnieju w Toronto zyskiwała przewagę.

    Ostatecznie Świątek wygrała ten mecz 6:3, 6:0. “Polka grała z dużą starannością i nawet przy dzielnie broniącej się rywalce była lepszą tenisistką na korcie. To dało jej przełamanie na 4:2, które ustawiło dalszą część premierowej odsłony. Choć w kolejnym gemie trzeba było obronić dwa break pointy, to jednak Świątek ostatecznie dowiozła przewagę do końca seta, triumfując 6:3. Drugą partię polska tenisistka rozpoczęła najlepiej, jak tylko się dało, bo od przełamania bez straty punktu już w premierowym gemie. Niedługo później utrzymała podanie, a po serii błędów bekhendowych, forhendowych i serwisowych w wykonaniu rywalki zdołała podwyższyć prowadzenie na 3:0” – zrelacjonował Dominik Stachowiak na łamach Sport.pl.
    Ranking WTA Live po meczu Świątek – Arango:

    Dzięki temu zwycięstwu Iga Świątek “odzyskała” kolejne punkty. W rankingu LIVE ma ich obecnie 4484, co nadal plasuje ją na dziewiątym miejscu. Ósma jest Elina Switolina, która nie broni żadnych punktów w tym turnieju – w ubiegłym roku poległa w 1/32 finału z Barborą Krejcikovą. Polka musi mieć się na baczności, bo dziesiąta Amanda Anisimova również nie broni żadnych punktów i już dopisała do swojego rankingu 30 “oczek” i aktualnie ma 4383 pkt, czyli traci do naszej tenisistki już tylko 101 “oczek”.

    Zobacz też: Dramat Djokovicia. Zabrał głos po porażce

    Aryna Sabalenka – 8465 pkt
    Jelena Rybakina – 7991 pkt
    Jessica Pegula – 6680 pkt
    Coco Gauff – 5714 pkt
    Mirra Andriejewa – 5378 pkt
    Karolina Muchova – 4993 pkt
    Linda Noskova – 4973 pkt
    Jelina Switolina – 4634 pkt
    Iga Świątek – 4484 pkt
    Amanda Anisimowa – 4383 pkt.

  • Powtórka z Paryża. Rosjanka zaskoczona. Komunikat przed bojem z Chwalińską

    Powtórka z Paryża. Rosjanka zaskoczona. Komunikat przed bojem z Chwalińską

    W Cincinnati czeka nas powtórka z Paryża z udziałem Mai Chwalińskiej. W trzeciej rundzie tamtejszego tysięcznika Polka zmierzy się bowiem – podobnie jak w półfinale Rolanda Garrosa – z Dianą Sznajder. Rosjanka zabrała głos przed starciem z Polką, komentując mecz drugiej rundy z Tatjaną Marią. W krótkim komunikacie wprost przyznała, że była zaskoczona tym, co działo się na korcie.
    Diana Sznajder i Maja Chwalińska podczas meczu tenisowego, zbliżenie twarzy zawodniczki z blond włosami

    Na zdjęciu Diana Sznajder oraz Maja ChwalińskaEyepix / NurPhoto / NurPhoto via AFP / Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Maja Chwalińska udanie zainaugurowała swój udział w “tysięczniku” w Cincinnati. Rozstawiona z numerem “19” Polka pewnie pokonała w sobotnim meczu 6:2, 6:2 Crisitnę Bucsę, w czym nie przeszkodziła jej nawet burza połączona z opadami deszczu, która doprowadziła do trwającej około 1,5 godziny przerwy.

    Po tym, jak Polka zeszła z kortu numer 7, pojawiły się na niej jej potencjalne rywalki, walczące o awans do trzeciej rundy. O prawo gry z tegoroczną finalistką Rolanda Garrosa zagrały Tatjana Maria oraz Diana Sznajder.

    Górą z niemiecko-rosyjskiego starcia wyszła druga z wymienionych 14. zawodniczka rankingu WTA, która tym samym stanie przed szansą, by zrewanżować się Mai Chwalińskiej za porażkę w wielkoszlemowym półfinale paryskiej imprezy.

    Chwalińska kontra Sznajder w Cincinnati. Rosjanka zabrała głos przed meczem z Polką

    Przed meczem z naszą tenisistką Diana Sznajder zabrała głos za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych, gdzie zamieściła krótki komunikat odnoszący się do spotkania z Tatjaną Marią.

    Jestem dumna z dzisiejszej wygranej

    Zaznaczyła przy tym, że była kompletnie zaskoczona warunkami jakie została na korcie w Cincinnati.

    – Nie zdawałam sobie sprawy, że mecz będzie połączony z kompletną sesją saunową. Do zobaczenia w trzeciej rundzie – dodała, zwracając się do swoich fanów.

    Na zwyciężczynię meczu Maja Chwalińska – Diana Sznajder czekać będzie w 1/8 finału Magdalena Fręch lub lepsza z pary Talyor Townsend – Jelena Rybakina. Wszystko zależeć będzie od tego, jak ułoży się turniejowa drabinka.
    Uśmiechnięta tenisistka z zamkniętymi oczami trzyma rakietę przy twarzy, ubrana w żółtą koszulkę bez rękawów z widocznymi logotypami sponsorskimi.

    Maja Chwalińska Ibrahim Ezzat / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Diana Sznajder

    Diana SznajderPiero CRUCIATTIAFP

    Marton Fucsovics – Terence Atmane. Skrót meczu.

  • Przełamanie dla kwalifikantki, tak odpowiedziała Świątek. Pogrom na koniec w Cincinnati

    Przełamanie dla kwalifikantki, tak odpowiedziała Świątek. Pogrom na koniec w Cincinnati

    Niespełna trzy doby po zdobyciu tytułu w Toronto, Iga Świątek rozpoczęła swój udział w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Polka wyszła na kort centralny tuż po Jelenie Rybakinie. Nasza reprezentantka rywalizowała o awans do trzeciej rundy z kwalifikantką – Emilianą Arango. Jako pierwsza przełamanie wywalczyła tenisistka z Kolumbii, ale im dłużej trwał ten pojedynek, tym Raszynianka prezentowała coraz wyższy poziom. Ostatecznie triumfowała 6:3, 6:0. Oto z kim powalczy o miejsce w 1/8 finału.
    Iga Świątek rywalizowała z Emilianą Arango o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Cincinnati

    Iga Świątek rywalizowała z Emilianą Arango o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w CincinnatiMERT ALPER DERVISAFP

    Dłuższa przerwa od rozgrywek pozytywnie podziałała na Igę Świątek. Polka wróciła do zmagań odmieniona, notując występ, jakiego jeszcze nie miała w tym sezonie. Raszynianka budowała się z każdym meczem podczas turnieju WTA 1000 w Toronto. Odniosła bardzo cenne zwycięstwa z Martą Kostiuk oraz Eliną Switoliną, czyli zawodniczkami, z którymi przegrywała w 2026 roku. Finał z Jeleną Rybakiną stanowił doskonałe podsumowanie. Nasza reprezentantka w pewnym stylu pokonała Kazaszkę 6:2, 6:3 i sięgnęła po pierwszy tytuł od blisko 11 miesięcy.

    Na celebrację sukcesu nie było zbyt wiele czasu. Świątek błyskawicznie musiała się przetransportować do Cincinnati, gdzie czekała ją walka o obronę trofeum z poprzedniej edycji. Kibice tenisa liczyli na starcie Igi z Venus Williams, ale Amerykanka nie podołała wyzwaniu. Zawodniczka gospodarzy przegrała w pierwszej rundzie z kwalifikantką – Emilianą Arango. To reprezentantka Kolumbii okazała się premierową przeciwniczką dla Polki w stanie Ohio. Dla piątej obecnie rakiety świata miało to być dobre przetarcie, forma lepszego zapoznania się z tegorocznymi warunkami w Cincinnati i szansa na spokojne wejście w turniej.

    WTA Cincinnati: Iga Świątek kontra Emiliana Arango w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. Polka pewnie utrzymała podanie, do zera. Przy drugiej próbie sytuacja ułożyła się inaczej. Najpierw wskazywało na powtórkę, bowiem Iga prowadziła już 40-0. Mimo to Arango doprowadziła do rywalizacji na przewagi. Nasza reprezentantka generowała sobie kolejne okazje na zdobycie drugiego “oczka”, ale ostatecznie nie wykorzystała łącznie sześciu szans. W tej fazie spotkania obserwowaliśmy dość dużo błędów po stronie Raszynianki, jakby miała jeszcze problem z wkomponowaniem się z rywalizację na kortach w Cincinnati. Ostatecznie doszło do przełamania i Emiliana wyszła na 2:1 z różnicą breaka.

    Po zmianie stron piąta rakieta świata odpowiedziała na tę sytuację. Nie pozwoliła rywalce na zbudowanie większej przewagi, od razu wyrównała i poszła za ciosem. W gemach sześć i siedem zawodniczka z Kolumbii prowadziła 40-15, ale później cztery punkty z rzędu trafiały na konto Świątek. Dzięki temu zrobiło się już 5:2 dla Igi. Po chwili Arango przerwała korzystką passę Polki, dorzuciła trzecie “oczko”. Na więcej Raszynianka już nie pozwoliła. W pewnnym stylu zamknęła seta, nie tracąc punktu. Ostatecznie mistrzyni z Toronto triumfowała 6:3 w premierowej odsłonie.

    Druga część rywalizacji przyniosła już totalną dominację Świątek. Rywalka miała problem ze zdobyciem choćby dwóch punktów w danym gemie. Iga łapała coraz lepszy rytm i konsekwentnie powiększała swoją przewagę. Już przy stanie 5:0 serwowała po awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Cincinnati. Obrończyni tytułu nie miała większych problemów z domknięciem dzisiejszej rywalizacji. Ostatecznie triumfowała 6:3, 6:0 i sprawiła, że będziemy mieli aż trzy Polki w najlepszej “32” turnieju. W kolejnej fazie Raszynianka zmierzy się z rozstawioną z “29” Marią Sakkari.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Emiliana Arango jest dostępny TUTAJ.
    Zawodniczka tenisowa w jasnoniebieskim stroju i czapce z daszkiem trzyma rakietę tenisową, skupiona podczas meczu na korcie tenisowym.

    Iga ŚwiątekMatthew StockmanEast News
    Tenisistka w sportowej koszulce z rakietą w ręku, podczas emocjonalnej reakcji na korcie, z tyłu ciemne tło podkreślające sylwetkę.

    Emiliana ArangoUlises RuizAFP
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym ściska pięść w geście triumfu, trzymając rakietę na tle rozmytej publiczności.

    Maria SakkariOWEN HAMMOND/Nur PhotoAFP

    Brandon Nakashima – Ben Shelton. Skrót meczu.

  • Popis Chwalińskiej w Cincinnati, mistrzyni WTA 500 zdeklasowana. Przełomowy triumf Polki

    Popis Chwalińskiej w Cincinnati, mistrzyni WTA 500 zdeklasowana. Przełomowy triumf Polki

    Na sobotę zaplanowano pierwsze mecze drugiej rundy turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Już premierowe starcie na korcie numer 7 przyniosło rywalizację z udziałem Mai Chwalińskiej. Nasza reprezentantka walczyła o awans do 1/16 finału z mistrzynią tegorocznych zmagań rangi “500” w Meridzie – Cristiną Bucsą. Polka rozegrała solidny mecz i pokonała Hiszpankę 6:2, 6:2. To dla niej pierwsze w karierze wygrane spotkanie w głównej drabince tysięcznika. Oto z kim może zmierzyć się w kolejnej fazie.
    Maja Chwalińska rywalizowała z Cristiną Bucsą o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Cincinnati

    Maja Chwalińska rywalizowała z Cristiną Bucsą o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w CincinnatiJULIEN DE ROSAAFP

    Niespełna dwa tygodnie temu Maja Chwalińska (23. WTA) powróciła do rywalizacji po kontuzji, jakiej nabawiła się przy piłce meczowej w pierwszej rundzie Wimbledonu. Nasza reprezentantka od razu stanęła przed większym wyzwaniem, bowiem debiutowała w głównej drabince turnieju rangi WTA 1000. Na dodatek jako rozstawiona tenisistka, w związku z czym inaugurowała rozgrywki od drugiej fazy. Polka zmierzyła się z Talią Gibson. Do stanu 5:5 w premierowej odsłonie finalistka Roland Garros dotrzymywała kroku Australijce, ale później rywalka pokazała, że potrafi dobrze odnaleźć się na tej nawierzchni. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 7:5, 6:1 na korzyść przeciwniczki Chwalińskiej.

    Później zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała pozostała jeszcze przez kilka dni w Toronto – by spokojnie potrenować i czekać na ewentualne dostanie się do drabinki debla razem z Magdą Linette. Ostatecznie Polkom nie udało się załapać do gry podwójnej, w związku z czym obie wyruszyły w podróż na kolejny turniej rangi WTA 1000 – tym razem do Cincinnati. Kilka dni temu Maja trenowała m.in. z Sarą Bejlek. We wtorek 24-latka poznała potencjalne rywalki w drugiej rundzie. Rozstawiona z “19” zawodniczka miała trafić na zwyciężczynię meczu Cristina Bucsa (38. WTA) – Panna Udvardy.

    Ostatecznie padło na Hiszpankę, mistrzynię tegorocznego WTA 500 w Meridzie. Podczas finału meksykańskiej imprezy pokonała wówczas Magdalenę Fręch. Niedługo po tym sukcesie tenisistka z Półwyspu Iberyjskiego wpadła w dołek. Do spotkania z Węgierką, Bucsa miała na swoim koncie osiem porażek z rzędu. Dwa dni temu przełamała złą passę, pokonując Udvardy 6:2, 1:6, 7:5. Dzięki temu Chwalińska dostała szansę na rewanż za ubiegłoroczną przegraną w kwalifikacjach do tysięcznika na mączce w Madrycie. Wtedy Cristina pokonała Maję 7:5, 6:0. W sobotę rywalizacja toczyła się na korcie twardym.

    WTA Cincinnati: Maja Chwalińska kontra Cristina Bucsa w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Chwalińskiej. Na początku obie pewnie utrzymały swoje podania. Wydawało się, że podobnie wydarzy się w trakcie trzeciego gema, bowiem Maja prowadziła już 40-0. Kolejne trzy punkty trafiły jednak na konto Bucsy i Polka została poddana pierwszemu sprawdzianowi. Ostatecznie Hiszpanka nie miała break pointa w tym rozdaniu, a nasza reprezentantka znów znalazła się z przodu. Po zmianie stron zobaczyliśmy już pierwsze okazje na przełamanie – i to aż trzy z rzędu dla finalistki Roland Garros. Pierwsze dwie Hiszpanka zdołała obronić, ale przy trzeciej uderzenie kończące z forhendu wykonała już Chwalińska.

    W kolejnych minutach nasza reprezentantka kontrolowała wydarzenia na korcie. Pewnie utrzymała swoje podanie, a później wykorzystała kolejne problemy serwisowe Cristiny. Po stronie zawodniczki z Półwyspu Iberyjskiego słabo działało pierwsze podanie, doszło do następnego przełamania. Przy stanie 5:1 Maja mogła zamykać premierową odsłonę. Naszej reprezentantce nie powiodło się ta sztuka. Jednego break pointa udało się obronić, ale przy drugim pojawił się podwójny błąd serwisowy. Ósme rozdanie okazało się ostatnim w tej partii. Początkowo Bucsa wróciła z 0-40, ale przy czwartym setbolu sama popełniła podwójny błąd serwisowy. Po 41 minutach rywalizacji Chwalińska triumfowała 6:2 w tej części spotkania.

    Mistrzyni z Meridy udała się na kilkuminutową przerwę, chciała się zresetować przed kolejną fazą rywalizacji. Drugą partię również inaugurowała Polka. Początek gema układał się nieźle, nasza reprezentantka prowadziła 30-0. Później zobaczyliśmy break pointa dla Cristiny. Ostatecznie pierwsze “oczko” w tym secie powędrowało na konto finalistki Roland Garros 2026. Nad kortami w Cincinnati przewijały się ciemne chmury i pojawiło się kilka kropel deszczu. Gra była kontynuowana, ale tylko do czasu. Przy stanie 6:2, 1:1 30-15 z perspektywy serwującej Chwalińskiej, sędzia ogłosił zawieszenie gry z powodu burzy w niedalekiej okolicy. Przepisy w USA są rygorystyczne pod tym względem, dlatego tenisistki musiały natychmiast opuścić kort, a kibice – trybuny.

    Kilka minut po tym zdarzeniu, nad areną zagościł ulewny deszcz. Powrót nastąpił dopiero po godz. 19:30 czasu polskiego, czyli ponad 80 minut po przerwaniu rywalizacji. Bucsa wróciła z solidnym bandażem na lewym udzie. Po kilku minutach rozgrzewki gra została wznowiona. Od razu dostaliśmy ciekawą rozgrywkę na przewagi. Obie miały okazje na wygranie gema. Ostatecznie doszło do przełamania, bowiem przy trzecim break poincie Chwalińska zanotowała podwójny błąd serwisowy. Polka szybko wzięła rewanż. Po zmianie stron nie straciła ani jednego punktu na returnie i szybko wyrównała na 2:2. Po piątym rozdaniu znalazła się już z przodu.

    Kolejne minuty również rozwijały się korzystnie z perspektywy Mai. Chociaż Cristina prowadziła 30-15 w szóstym gemie, finalnie zobaczyliśmy trzecie “oczko” z rzędu dla finalistki Roland Garros 2026. Następnie 24-latka dorzuciła kolejne i była już o krok od awansu. Ostatecznie Chwalińska pokonała Bucsę 6:2, 6:2, zgarniając jeszcze jedno przełamanie na koniec. Tym samym Maja zanotowała pierwsze w karierze zwycięstwo w głównej drabince turnieju rangi WTA 1000. W trzeciej rundzie zmagań w Cincinnati zmierzy ze zwyciężczynią starcia Diana Sznajder – Tatjana Maria. Możliwy jest zatem rewanżowy pojedynek z Rosjanką za półfinał wielkoszlemowych rozgrywek w Paryżu.

    Dokładny zapis relacji z meczu Maja Chwalińska – Cristina Bucsa jest dostępny TUTAJ.
    Tenisistka w jasnym stroju odbija piłkę rakietą oburącz podczas meczu, z pełnym skupieniem na twarzy.

    Maja ChwalińskaTHOMAS SAMSONEast News
    Cristiana Bucsa

    Cristiana BucsaWILLIAM WEST / AFPAFP
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju, z czerwoną opaską na głowie, wyraża zmęczenie lub rozczarowanie podczas meczu na korcie tenisowym.

    Diana SznajderMERT ALPER DERVISAFP

    Jakie szanse na awans mają polskie zespoły w europejskich pucharach? “Faworyt absolutnie”.

  • Sabalenka popiera testy płci, a Świątek? Wymowne słowa Polki

    Sabalenka popiera testy płci, a Świątek? Wymowne słowa Polki

    Iga Świątek nie miała zbyt dużo czasu, aby celebrować zwycięstwo w turnieju w Toronto. Jeszcze w piątek Polka zameldowała się w Cincinnati, gdzie odbywa się ostatni turniej rangi WTA 1000 przed rozpoczęciem US Open. Podczas konferencji prasowej jeden z dziennikarzy zapytał Raszyniankę o testy płci, które panie przejdą przy okazji rozgrywanej obecnie imprezy. Z ust 25-latki padły wymowne słowa.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekDita Alangkara/Associated Press/East NewsEast News

    Iga Świątek na brak wrażeń nie może obecnie narzekać – ledwo cieszyła się z triumfu w Toronto, a już zameldowała się w Cincinnati, gdzie odbywa się kolejny turniej rangi WTA 1000. Polka w piątek wzięła udział w konferencji prasowej, podczas której odpowiadała na pytania dziennikarzy. Matt Futterman z “The Athletic” zdecydował się dowiedzieć, jaki stosunek ma nasza tenisistka do decyzji WTA o wprowadzeniu obowiązkowych genetycznych testów płci. Na odpowiedź Raszynianki nie trzeba było długo czekać.

    “Myślę, że powinniśmy trzymać się komunikatów, które WTA publikuje w tej sprawie. To nie jest temat, na który powinny wypowiadać się poszczególne zawodniczki, ponieważ dotyczy całego sportu i wykracza daleko poza jedną osobę” – ogłosiła.

    Aryna Sabalenka popiera testy płci

    Wcześniej na ten temat wypowiadała się m.in. Aryna Sabalenka. Liderka światowego rankingu przyznała, że nie ma nic przeciwko takiej weryfikacji – jej zdaniem badania te pomogą chronić uczciwość rywalizacji. “Uważam, że to naprawdę ważne, aby zachować uczciwość rywalizacji w naszym tourze. Oczywiście biologicznie mężczyźni są znacznie silniejsi od kobiet, dlatego sądzę, że rywalizacja kobiety z biologicznym mężczyzną nie byłaby sprawiedliwa” – mówiła (cytat za agencją Reuters).

    Przypomnijmy, że nowe przepisy w życie weszły w lipcu bieżącego roku. W ich ramach zawodniczki będą musiały dostarczyć próbkę krwi lub śliny, a także wymaz z policzka – to pozwoli sprawdzić obecność genu SRY, który odpowiedzialny jest za rozwój męskich cech. Tenisistki testom poddać mają się podczas turnieju WTA 1000 w Cincinnati.

    Sabalenka nie wytrzymała. Zdecydowała się na mocne słowa. I to do kogo

    Iga Świątek w Cincinnati powalczy o obronę tytułu

    Iga Świątek po triumfie w turnieju rangi WTA 1000 w Toronto nie miała zbyt wiele czasu na świętowanie zdobycia kolejnego tytułu. W Cincinnati rozpoczął się bowiem kolejny turniej, a przy okazji ostatni dla Polki sprawdzian przed US Open. Już na starcie nasza zawodniczka trafić mogła na mocną przeciwniczkę – Venus Williams. Legendarna Amerykanka przegrała jednak starcie z Emilianą Arango i to właśnie Kolumbijka będzie pierwszą rywalką Igi Świątek w drodze do obrony tytułu. W ubiegłym sezonie Polka w finale pokonała Jasmine Paolini 7:5, 6:4.
    Tenisistka w jasnoniebieskim stroju i czapce trzyma rakietę, uśmiechając się podczas meczu na korcie, w tle widoczni kibice.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images
    Uśmiechnięta osoba w jasnoróżowej koszulce i czapce stoi na tle czerwonej metalowej konstrukcji w siłowni.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images
    Tenisistka w sportowej czapce i bezrękawniku podczas meczu, skupiona i gotowa do gry.

    Iga ŚwiątekMathew Tsang/Icon Sportswire via Getty ImagesGetty Images

    Marton Fucsovics – Terence Atmane. Skrót meczu.

  • Rozgromiona przez Świątek. Teraz to Czeszka deklasuje rywalkę. Po grze z Chwalińską

    Rozgromiona przez Świątek. Teraz to Czeszka deklasuje rywalkę. Po grze z Chwalińską

    Opadły już emocje związane z turniejem WTA 1000 w Toronto. Teraz główny cykl kobiecych zmagań w pełni koncentruje się na tym, co dzieje się w Cincinnati. O obronę tytułu powalczy Iga Świątek. Wczoraj dokończono rywalizację w pierwszej rundzie. Na korcie zobaczyliśmy m.in. Sarę Bejlek, czyli pierwszą rywalkę Raszynianki z Kanady. Czeszka przegrała wówczas 0:6, 3:6. Teraz sama miała okazję zdeklasować przeciwniczkę – i to w dodatku swoją rodaczkę. Pojedynek z Karoliną Pliskovą trwał zaledwie 65 minut.
    Iga Świątek pokonała Sarę Bejlek w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Toronto

    Iga Świątek pokonała Sarę Bejlek w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w TorontoEyepix / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    11 dni temu Sara Bejlek miała okazję zmierzyć się z Igą Świątek w meczu o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Toronto. Dla Polki był to pierwszy pojedynek od miesiąca. Forma Raszynianki stanowiła wówczas niewiadomą. W premierowej odsłonie Raszynianka zdeklasowała Czeszkę, w drugiej zobaczyliśmy trochę więcej walki. Ostatecznie nasza reprezentantka triumfowała 6:0, 6:3 po 94 minutach rywalizacji.

    Po porażce z późniejszą mistrzynią rozgrywek w Kanadzie, triumfatorka tegorocznych zmagań rangi “500” w Abu Zabi mogła się udać do Cincinnati. W miniony poniedziałek w ramach treningu miała nawet okazję pograć na korcie przez godzinę z Mają Chwalińską. Dzień później Bejlek poznała swoją przeciwniczkę w pierwszej rundzie imprezy w stanie Ohio. Czekały nas czeskie derby, bowiem po drugiej stronie siatki zameldowała się finalistką Wimbledonu sprzed pięciu lat – Karolina Pliskova. Spotkanie zakończyło się błyskawicznie.

    WTA Cincinnati: Sara Bejlek kontra Karolina Pliskova w pierwszej rundzie

    Mecz, który na papierze zapowiadał się na bardzo ciekawy pojedynek, już na samym początku toczył się pod dyktando młodszej z reprezentantek naszych południowych sąsiadów. Sara bardzo szybko osiągnęła prowadzenie 4:0, tracąc maksymalnie dwa punkty w gemie. Karolina zaczepiła się na grę dopiero w końcówce partii, podczas piątego rozdania miała 30-15 na returnie. Po zmianie stron były nawet piłki na premierowe “oczko” dla Pliskovej, ale ostatecznie gwiazda Wimbledonu 2021 nie wygrała ani jednego rozdania w premierowej odsłonie. Bejlek triumfowała 6:0 w tej fazie potyczki, wykorzystując trzeciego setbola.

    Młodsza z Czeszek pewnie otworzyła drugą część pojedynku. Potem Karolina posiadała w sumie trzy okazje na 1:1, a mimo to znów doszło do przełamania. Tuż przed zmianą stron Pliskova w końcu doczekała się zwycięskiego gema, chociaż Sara posiadała piłkę na 3:0 przy własnym serwisie. Starsza z reprezentantek naszych południowych sąsiadów nie nacieszyła się jednak zbyt długo kontaktem wynikowym ze swoją rodaczką. Po pięciu rozdaniach było już 4:1 dla Bejlek. Spotkanie dobiegło końca już w ósmym gemie. Wtedy 20-latka zgarnęła jeszcze jednego breaka i po 65 minutach rywalizacji zapewniła sobie zwycięstwo 6:0, 6:2. Rywalką Sary w drugiej rundzie WTA 1000 w Cincinnati będzie kolejna Czeszka – rozstawiona z “23” Barbora Krejcikova.
    Sara Bejlek

    Sara BejlekMartin KEEP/AFPAFP
    Kobieta w sportowej białej koszulce z logo marki Adidas stoi na tle zielonego kortu tenisowego, z wyrazem skupienia na twarzy.

    Karolina PliskovaOWEN HAMMOND/Nur PhotoAFP
    Barbora Krejcikova

    Barbora KrejcikovaAFP

    Marton Fucsovics – Terence Atmane. Skrót meczu.

  • Mistrzyni US Open zawiesza karierę. Komunikat u progu Wielkiego Szlema

    Mistrzyni US Open zawiesza karierę. Komunikat u progu Wielkiego Szlema

    Laura Siegemund na krótko przed rozpoczęciem US Open zdecydowała się ogłosić światu zaskakującą decyzję. Niemka, która w Nowym Jorku sięgała po mistrzostwo wielkoszlemowe w grze podwójnej i mieszanej, poinformowała o zawieszeniu sportowej kariery. “Chcę po prostu odpocząć, zregenerować się psychicznie i fizycznie, a potem zobaczyć, co przyniesie mi przyszłość” – przekazała we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych.

    Laura SIegemundKIRILL KUDRYAVTSEV AFP

    Laura Siegemund ma za sobą słodko-gorzki występ na Wimbledonie. W singlu Niemka z szansą na końcowe trofeum pożegnała się już w pierwszej rundzie, w deblu z Wierą Zwonariową dotarła do 1/8 finału, a w mikście ona i jej partner Edouard Roger-Vasselin odpadli w ćwierćfinale. Po tym turnieju wielkoszlemowym 38-latka zrobiła sobie dłuższą przerwę od rywalizacji, a kibice mieli nadzieję, że kilka tygodni regeneracji pomoże Niemce osiągnąć jak najlepszy wynik podczas US Open. Jak się jednak okazuje, Siegemund nie ma zamiaru w najbliższym czasie wracać na kort.

    Pochodząca z Filderstadt zawodniczka za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformowała o zawieszeniu kariery. “Po Wimbledonie postanowiłam zrobić sobie przerwę od turniejów. Dlatego nie wezmę udziału w serii turniejów w USA i nie będę grać przez jakiś czas po niej. Chcę po prostu odpocząć, zregenerować się psychicznie i fizycznie, a potem zobaczyć, co przyniesie mi przyszłość” – przekazała.

    Burza po tym wpisie Nawrockiego ws. Świątek. Tak Giertych wbija szpilę

    Laura Siegemund w przeszłości wygrywała US Open

    Decyzja Laury Siegemund dla wielu może być zaskoczeniem, w szczególności biorąc pod uwagę fakt, że Niemka w przeszłości dwukrotnie wygrywała US Open. W 2016 roku w mikście sięgnęła ona po mistrzostwo u boku Mate Pavicia, wygrywając w finale z duetem Coco Vandeweghe – Rajeev Ram 6:4, 6:4. Cztery lata później w deblu Siegemund wraz z Wierą Zwonariową wygrała z Nicole Melichar i Xu Yifan 6:4, 6:4. Poza tym na swoim koncie ma jeszcze mistrzostwo Rolanda Garrosa w mikście.

    Niemieckich dziennikarza martwi nie tyle brak tenisistki na listach startowych US Open, co ogólnie zawieszenie kariery. Już teraz Siegemund zajmuje bowiem 98. miejsce w rankingu WTA w singlu, a rezygnacja z udziału w kolejnych turniejach oznaczać będzie dla niej spadek w tym zestawieniu i lokatę poza TOP100. Tym samym, gdyby za kilka miesięcy 38-latka zmieniła zdanie i chciałaby wystąpić na Australian Open, musiałabym wówczas najpierw przejść kwalifikacje.

    Trener Chwalińskiej przyznaje przed Cincinnati. “Innego wyjścia nie ma”
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym w dynamicznej pozie na korcie, z zaciśniętą pięścią i wyrażającą emocje twarzą, trzymająca rakietę tenisową.

    Laura SiegemundElsaAFP
    Laura Siegemund

    Laura SiegemundDavid GrayAFP
    Laura Siegemund

    Laura SiegemundWILLIAM WEST / AFPAFP

    Marton Fucsovics – Terence Atmane. Skrót meczu.

  • Oto nowa Iga Świątek. Ekspert mówi wprost: “Ma prawo mieć swoje fochy”

    Oto nowa Iga Świątek. Ekspert mówi wprost: “Ma prawo mieć swoje fochy”

    – Teraz mamy inną Igę, która raz gra lepiej, raz gorzej – ocenił Tomasz Wolfke w rozmowie z “Przeglądem Sportowym” Onet. Komentator tenisa wskazał, że Polka ma prawo do wyrażania różnego rodzaju emocji.
    Iga Świątek

    Iga Świątek wygrała turniej w Toronto, pokonując w finale Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3. To jej najlepszy czas w tym roku. Krytyka została zastąpiona zasłużonymi pochwałami. Według jednego z ekspertów ostatnie dni pokazały, że mamy do czynienia z pewną zmianą.

    Zobacz wideo Hit! Polonia w Chicago oszalała na punkcie Lewandowskiego
    Świątek wraca do formy. “Ma prawo mieć własne fochy”

    – Teraz mamy inną Igę, która raz gra lepiej, raz gorzej. I wróciły w związku z tym innego rodzaju emocje — strasznie się cieszymy, kiedy wygrywa, i bardzo martwimy, kiedy przegrywa. Ale one też są fajne, bo są takie ludzkie. Nie mamy do czynienia z robotem, tylko z dziewczyną, która ma prawo się zdenerwować, mieć swoje fochy, swoje lepsze i gorsze dni – powiedział w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet Tomasz Wolfke. Ekspert tenisowy oraz komentator zabrał głos po tym, jak Polka zdobyła tytuł w Kanadzie. Dodajmy, że swój pierwszy tytuł w 2026 roku, oceniając, że obecna Świątek jest inna od tej, która dominowała w 2022 i 2023 roku.

    – Jestem bardzo zadowolony, bardzo uradowany tym, że Iga wreszcie wróciła na dobre tory. Zajęło to prawie rok, tak naprawdę. Ale chcę być dobrze zrozumiany, bo zawsze mi na tym zależy. Ja jestem krytykiem Igi Świątek – to nie znaczy, że jej źle życzę. Wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że konstruktywna krytyka jest motorem postępu, i bardzo bym chciał, żeby ona się w tę krytykę wsłuchiwała. Wiem, że różnie z tym bywa, bo w emocjach może pomyśleć, że jest hejtowana albo że krytykujemy ją, bo jej zazdrościmy. A tak nie jest – przyznał Wolfke.

    A jeśli o hejcie mówimy, to przypomnijmy, że ostatnio Dariusz Wołowski ze Sport.pl poruszał temat owej krytyki. To było jeszcze przed finałem turnieju w Kanadzie. “Nie rozumiem narodowej histerii wokół każdej porażki Igi Świątek. Choć przestała być dominatorką światowych kortów, wciąż jest w stanie wygrać z każdą rywalką, co jeszcze raz udowodniła w Toronto” – pisał nasz dziennikarz.

    Świątek nie musi czekać na kolejny turniej. Dobrą formę może potwierdzić w Cincinnati, gdzie będzie bronić tytułu wywalczonego przed rokiem.

  • Było już 4:6, 3:5. Wtedy Majchrzak zaczął pogoń za hitem z Ruudem. Tie-break zdecydował

    Było już 4:6, 3:5. Wtedy Majchrzak zaczął pogoń za hitem z Ruudem. Tie-break zdecydował

    W ramach piątkowych zmagań na kortach w Cincinnati zaplanowano dwa pojedynki z udziałem naszych reprezentantów. Najpierw o awans do drugiej rundy ATP Masters 1000 rywalizował Hubert Hurkacz, potem przyszedł czas na Kamila Majchrzaka. Jego rywalem był Christopher O’Connell. Na zwycięzcę polsko-australijskiej batalii czekał już rozstawiony z “11” Casper Ruud. Niestety to O’Connell będzie miał okazję do potyczki z Norwegiem, dzięki wygranej 6:4, 7:6(5). Oto co zrobił Majchrzak pod koniec pierwszego i drugiego seta.
    Kamil Majchrzak rywalizował o awans do drugiej rundy ATP Masters 1000 w Cincinnati

    Kamil Majchrzak rywalizował o awans do drugiej rundy ATP Masters 1000 w CincinnatiWILLIAM WESTAFP

    Kamil Majchrzak zanotował obiecujące wejście w letnie tournee po Ameryce Północnej, przynajmniej jeśli chodzi o premierowe starcie. Nasz reprezentant pokonał wówczas Tommy’ego Paula 7:5, 7:6(4). O awans do ćwierćfinału ATP 500 w Waszyngtonie walczył z Taylorem Fritzem. W rywalizacji z tym Amerykaninem brakowało już argumentów 30-latkowi. Tenisista z USA odniósł pewne zwycięstwo. Później Polak udał się do Montrealu i tam zmierzył się na “dzień dobry” z Gaelem Monfilsem. Kończący karierę po tym sezonie Francuz niespodziewanie pokonał zawodnika pochodzącego z Piotrkowa Trybunalskiego 6:4, 6:4.

    Triumfator turnieju w ‘s-Hertogenbosch liczył, że inaczej ułoży się jego przygoda z rozgrywkami w Cincinnati. Podczas wtorkowego losowania okazało się, że w pierwszej rundzie Majchrzaka czeka starcie z kwalifikantem. Wczoraj dokończono eliminacje i Kamilowi przydzielono Christophera O’Connella. Panowie spotkali się do tej pory tylko raz – w 2022 roku, tuż przed zawieszeniem naszego reprezentanta. W półfinale Challengera w Busan lepszy okazał się zawodnik pochodzący z Piotrkowa Trybunalskiego, zwyciężając 7:6(3), 6:4. Teraz przyszedł czas na rywalizację na poziomie głównego cyklu.

    ATP Cincinnati: Kamil Majchrzak walczył o drugą rundę

    Mecz rozpoczął się od podania Majchrzaka. Pierwsze minuty przebiegały pod dyktando serwujących. Sytuacja uległa zmianie podczas piątego gema. Wówczas pojawiły się pierwsze break pointy dla O’Connella. Po drugiej okazji Australijczyk objął pierwsze prowadzenie w meczu. W kolejnych minutach Christopher kontrolował wynik, w pewnym momencie było 5:3 dla niego. Nasz reprezentant nie poddawał się i do końca walczył o odrobienie strat.

    W trakcie dziesiątego rozdania szybko wypracował sobie dwie okazje z rzędu na remis. Niestety nie udało się wykorzystać ani jednej z nich, doszło do równowagi. Potem pojawiały się setbole dla 129. rakiety świata, a frustracja na twarzy Polaka objawiała się w coraz większym zakresie. W pewnym momencie rzucił nawet rakietą o kort. Mimo to Majchrzak walczył, nie pozwalał na zamknięcie partii. Był nawet trzeci break point na 5:5. Ostatecznie O’Connel zakończył jednak temat w tym gemie, po piątym setbolu. Australijczyk zapisał na swoim koncie wynik 6:4.

    Majchrzak próbował zareagować na niefortunny rozwój wydarzeń, miał break pointy na 2:0. Znów zabrakło jednak skuteczności przy okazjach na przełamanie i w efekcie rywal doprowadził do remisu na starcie drugiej partii. W następnych minutach sytuacja Kamila zaczęła się jeszcze bardziej komplikować. Co prawda w trakcie trzeciego rozdania obronił szansę rywala na returnie, ale kilka minut później Polak rozegrał najgorszego gema w całym pojedynku. Ponownie dał się przełamać w trakcie piątego rozdania, tak jak w premierowej odsłonie. Na dodatek nie wygrał żadnego punktu, popełniając przy tym dwa podwójne błędy serwisowe.

    Nasz reprezentant wyglądał na zagubionego, w pewnym momencie było już 2:4 0-30 z jego perspektywy. Chociaż ostatecznie utrzymał podanie, to na starcie ósmego rozdania zobaczyliśmy kolejny niepokojący obrazek. Tym razem Kamil doszczętnie rozwalił rakietę, uderzając nią o kort kilkukrotnie. Majchrzak doprowadził do rywalizacji na przewagi, ale znów nie udało się przełamać przeciwnika. Polakowi pozostała już ostatnia szansa – w momencie, gdy O’Connell serwował po awans. Po 90 minutach walki nasz reprezentant w końcu doczekał się przełamania. W dodatku zrobił to na własnych warunkach, wykorzystując ostatniego z dwóch break pointów na 5:5.

    Po jedenastym rozdaniu Majchrzak znalazł się na prowadzeniu. Ostatecznie o losach drugiej partii decydował tie-break. W nim do pierwszego punktu wygranego przez returnującego doszło podczas szóstej akcji. Mini przełamanie dla naszego reprezentanta poprzedziły dwa asy. Zawiązała się znakomita seria z perspektywy Kamila – wyszedł na 5-2 i miał dwa podania. Polak szybko roztrwonił przewagę, po dziesięciu wymianach nastał remis. Chwilę później Australijczyk zgarnął czwarty punkt z rzędu, a to oznaczało meczbola. Niestety, już pierwsza okazja wystarczyła do tego, by O’Connell zapewnił sobie triumf 6:4, 7:6(5). Tym samym to Christopher zmierzy się z Casperem Ruudem w drugiej rundzie ATP Masters 1000 w Cincinnati.
    tenisista w różowej koszulce i czapce podczas meczu, na tle niebieskiego kortu z żółto-zielonym napisem w tle

    Kamil Majchrzak Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Christopher O’Connell

    Christopher O’ConnellAFP
    Dwoje tenisistów w trakcie rozmowy na korcie, kobieta w czarno-białym stroju trzyma piłkę tenisową przy twarzy, mężczyzna w oliwkowym stroju z rakietą opiera się na biodrze, w tle widoczne logo turnieju oraz zegar Rolex.

    Iga Swiątek i Casper RuudTIMOTHY A.CLARYAFP

    Brandon Nakashima – Ben Shelton. Skrót meczu.

  • Trener Chwalińskiej przyznaje przed Cincinnati. “Innego wyjścia nie ma”

    Trener Chwalińskiej przyznaje przed Cincinnati. “Innego wyjścia nie ma”

    Maja Chwalińska jest gotowa na pierwszy mecz w Cincinnati z Cristiną Bucsą. Polka po szybkim odpadnięciu z Toronto dużo trenowała, grała też sparingi. Od kilku dni jest z nią w Ameryce jej główny trener Jaroslav Machovsky. Nadzorował on ostatni etap przygotowań do kolejnego turnieju WTA1000. – Maja wykonała dużo dobrej roboty, a teraz musi przebić głową mur, bo treningi nie wystarczą, by rozwiązać jej problem. Jest plan, tego się trzymamy – mówi nam Machovsky.
    Maja Chwalińska z trenerem Jaroslavem Machovskym szykują się na Cincinnati.

    Maja Chwalińska z trenerem Jaroslavem Machovskym szykują się na Cincinnati. Rex Features/East News/ Rex Features/East NewsEast News

    Maja Chwalińska w poprzednim turnieju w Toronto odpadła po pierwszym meczu z Talią Gibson. Polka ewidentnie nie była sobą, a jej trener Jaroslav Machovsky mówił nam, że przerwa spowodowana leczeniem kontuzji kostki zrobiła swoje.

    Chwalińska grała z Linette i Bouzkovą

    W Toronto Chwalińska była z drugim trenerem Peterem Hajkiem. Jednak Machovsky kilka dni temu poleciał do Ameryki, żeby przygotować naszą zawodniczkę na kolejny turniej w Cincinnati. – Cristina Bucsa jest 38 na świecie, długo jest w setce, potrafi grać w tenisa, więc szykujemy się na trudny mecz – mówi nam Machovsky.

    Kiedy pytamy, czy Chwalińska jest gotowa, jej trener odpowiada wprost: – Od kilku dni trenujemy. Maja grała też z innymi dziewczynami. Z Marią Bouzkovą i Magdą Linette. Te mecze i wyniki nie mają jednak znaczenia. To sparingi, taka mocniejsza rozgrzewka z jednym zagranym setem. Szkoda, że nie udało się zagrać w Toronto debla z Linette w parze. To byłoby bardziej pomocne.

    Trener Chwalińskiej przyznaje

    Machovsky dużo mówi o ciężkiej pracy, ale przyznaje, że jest coś, czego Chwalińskiej zdecydowanie brakuje. – Maja wykonała dużo dobrej roboty, ale treningi i sparingi, to nie są mecze. Ona musi jak najwięcej grać, żeby wrócić na ten najwyższy poziom.

    Artur Szostaczko, trener tenisa, mówił na naszych łamach, że dla Chwalińskiej najlepszym rozwiązaniem byłoby zagranie w turnieju niższej rangi, gdzie mogłaby zaliczyć kilka spotkań i złapać rytm. – To byłoby dobre, ale to się nie da. Ona musi grać tutaj, w tych turniejach. My się liczyliśmy z tym, że to tak może wyglądać. Wkalkulowaliśmy to, że przegra jeden, drugi mecz. Z tym musimy się liczyć. Nie da się jednak inaczej. Maja musi przebić głową ten mur.

    Chwalińska szuka rytmu gry

    – Innego wyjścia nie ma – przyznaje Machovsky, bo też Maja ma zobowiązania wobec sponsorów, którzy płacą za reklamę, żeby grała z tymi najlepszymi. Poza tym nie po to awansowała do elity, żeby teraz stamtąd uciekać. – Musi wejść mocniej w to środowisko, poznać je. Pamiętajmy, że każdy turniej jest dla niej czymś nowym. Z drugiej strony, gdyby nie ta kostka, to wyglądałoby to inaczej.

    Machovsky przypomina, że w Toronto zabrakło rytmu i pewności siebie. Po kilku dniach przygotowań wiele udało się poprawić. – Maja jest przygotowana na Cincinnati, ale nie wiemy, co się stanie. Powtórzę raz jeszcze, że trening, to nie to samo, co mecz. Ona musi jednak grać, próbować, a z czasem ten rytm wróci – kwituje Machovsky, ale nadzieja, że mecz z Bucsą będzie inny od tego z Gibson jednak jest.
    Mężczyzna w okularach i zielonej czapce z daszkiem obejmuje młodą kobietę ubraną w sportową bluzę z logo Lacoste i naszywkami sponsorów, oboje uśmiechają się do aparatu.

    Trener Jaroslav Machovsky i Maja ChwalińskaAdam Burakowski East News
    Kobieta ubrana w sportową, białą koszulkę z widocznymi logotypami sponsorów trzyma w ręce żółtą piłkę tenisową, pochylając głowę w skupieniu.

    Maja ChwalińskaKENTARO TOMINAGAEast News
    Tenisistka w jasnożółtym topie i czarnej spódniczce w trakcie meczu na korcie, trzymająca rakietę tenisową i wykonująca gest ręką.

    Maja ChwalińskaALAIN JOCARDAFP

    Marton Fucsovics – Terence Atmane. Skrót meczu.