• 7:6, 6:2 ze Świątek, teraz problemy w Toronto. Dwa dni po zwycięskim finale

    7:6, 6:2 ze Świątek, teraz problemy w Toronto. Dwa dni po zwycięskim finale

    Alexandra Eala ma za sobą bardzo udane tygodnie, bo podczas wielkoszlemowego Wimbledonu udało jej się pokonać obrończynię tytułu Igę Świątek (7:6(9), 6:2), a następnie w Waszyngtonie sięgnęła po tytuł WTA 500. Ze Stanów Zjednoczonych filipińska tenisistka przeniosła się do Toronto i już dwa dni po wywalczeniu trofeum ponownie zameldowała się na korcie. Nie obyło się bez problemów, rywalka w pewnym momencie zaskoczyła Ealę.

    Alexandra Eala w Waszyngtonie sięgnęła po tytułSCOTT TAETSCHGETTY IMAGES NORTH AMERICAGetty Images via AFPAFP

    O Alexandrze Eali głośno stało się już w kwietniu ubiegłego roku, kiedy to podczas turnieju w Madrycie dość nieoczekiwanie wyeliminowała Igę Świątek. Później reprezentantka Filipin zagrała w finale w Eastbourne, a w Guadalajarze sięgnęła po tytuł turnieju WTA 125. Nieźle radzi sobie także w 2026 roku, zagrała m.in. w ćwierćfinale “tysięcznika” w Dubaju, wygrała zmagania w Birmingham. A podczas Wimbledonu po raz kolejny ograła Świątek.

    Eala w meczu z obrończynią tytułu triumfowała 7:6(9), 6:2, w kolejnej rundzie nie poszła jednak za ciosem, bo pokonała ją Jasmine Paolini. Filipinka już w Waszyngtonie wróciła na zwycięską ścieżkę, szła jak burza przez kolejne rundy, a w finale, który przerywano z powodu opadów deszczu, pokonała Jessikę Pegulę. Nie miała wiele czasu na świętowanie tytułu, który przypieczętowała w poniedziałek. W środę wieczorem czasu lokalnego rozegrała bowiem pierwszy mecz w Toronto.

    WTA Toronto. Trzy sety w meczu Alexandra Eala – Alycia Parks

    Eala z racji rozstawienia zaczęła turniej od drugiej rundy, w tej trafiła na 71. w rankingu WTA Alycię Parks. Amerykanka na “dzień dobry” w Toronto pokonała Victorię Jimenez Kasintsevą, a w starciu z Filipinką stanęła przed szansą powtórzenia wyniku z tegorocznego Australian Open, kiedy to pokonała Ealę w pierwszej rundzie.

    Notowana na 20. miejscu w światowym zestawieniu faworytka dobrze weszła w mecz, przy prowadzeniu 2:1 przełamała rywalkę i sukcesywnie budowała przewagę. Pierwszego seta wygrała 6:1, wydawało się, że czeka ją szybki mecz. Wtedy jednak Amerykanka doszła do głosu, punktem zwrotnym w drugiej partii był piąty gem, w którym Parks wybroniła cztery break pointy. A przy wyniku 5:4 do zera przełamała rywalkę, wygrała 6:4, doprowadzając tym samym do trzeciego seta.

    Triumfatorka turnieju w Waszyngtonie szybko powetowała sobie potknięcie, bo w trzeciego seta weszła z przytupem, rozpoczęła go od przełamania rywalki. Ta jednak szybko odpowiedziała, było już 2:2. Wówczas Eala wrzuciła wyższy bieg, w kolejnych czterech gemach oddała Amerykance zaledwie cztery punkty. I przypieczętowała zwycięstwo 6:1, 4:6, 6:2.

    Po spotkaniu Filipinka doceniła rywalkę, która w drugiej odsłonie meczu narzuciła jej twarde warunki.

    “Uważam, że grała naprawdę dobrze w drugim secie i zdecydowanie mogłam zrobić coś lepiej. Starałam się to poprawić w trzecim. Starałam się wyjść na prowadzenie i po prostu wykorzystać wszystkie okazje, bo ona tak naprawdę niewiele ci daje” – mówiła cytowana przez stronę WTA.

    Eala w trzeciej rundzie zagra z sensacyjną pogromczynią Lindy Noskovej, Caty McNally.

    Hubert Hurkacz – Alejandro Tabilo. Skrót meczu

  • Wyznanie Sabalenki poszło w świat. Zawstydzona aż ukryła twarz w dłoniach

    Wyznanie Sabalenki poszło w świat. Zawstydzona aż ukryła twarz w dłoniach

    Aryna Sabalenka z przytupem powróciła na kort, wygrywając w drugiej rundzie turnieju rangi WTA 1000 w Toronto z Moyuką Uchijimą 6:3, 6:3. Przy okazji pobytu w Kanadzie liderka światowego rankingu kobiecego tenisa zdecydowała się na zaskakujące wyznanie, które usłyszał cały świat. Nagranie opublikowano w mediach społecznościowych.
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaInstagram/nbotoronto, Leonardo Ramirez/Eyepix Group/NurPhotoAFP

    Aryna Sabalenka – podobnie jak Iga Świątek – po przedwczesnej porażce na Wimbledonie zrobiła sobie dłuższą przerwę od rywalizacji na korcie. W ostatnich tygodniach liderka światowego rankingu kobiecego tenisa ładowała baterie podczas zagranicznych urlopów i znalazła czas na to, aby wraz ze swoim partnerem odwiedzić Białoruś, co nie wszystkim się spodobało.

    Teraz czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa powróciła na kort, aby wziąć udział w turnieju rangi WTA 1000 w Toronto. W nocy z 4 na 5 sierpnia Białorusinka rozpoczęła zmagania w Kanadzie i na starcie zmierzyła się z Moyuką Uchijimą, pokonując rywalkę 6:3, 6:3. Z trzeciej rundzie 28-latka zagra z Chinką Shuai Zhang.

    Tego teraz potrzebuje Chwalińska. Jej trener tłumaczy porażkę w Toronto

    Zaskakujące wyznanie Sabalenki. Ale to Kostiuk przebiła wszystkich

    Organizatorzy imprezy w Toronto dbają o to, aby zawodniczki na brak wrażeń narzekać nie mogły także poza kortem. Na profilach WTA i National Bank Open na Instagramie pojawiło się nagranie, w którym udział wzięli m.in. Marta Kostiuk, Elina Switolina, Mirra Andriejewa oraz Aryna Sabalenka. Panie znalazły się w małym pomieszczeniu z czerwonym telefonem, a ich zadaniem było wygłoszenie do słuchawki… swojego sekretu.

    Jako jedna z pierwszych na wyznanie zdobyła się liderka światowego rankingu. “Poprzedniej nocy zjadłam całe opakowanie popcornu karmelowego” – ujawniła Sabalenka, a następnie wyraźnie zawstydzona zasłoniła twarz dłońmi.

    Andriejewa postanowiła wyznać, że kiedy w przerwie między turniejami wraca do domu, nigdy jako pierwsza nie chwyta kuchennych przyrządów i pozwala innym członkom rodziny gotować dla siebie. “Ja tylko siedzę przy stole i czekam jak księżniczka” – ogłosiła.

    Switolina powróciła wspomnieniami do Wimbledonu i przyznała, że po porażce dała się ponieść emocjom i wypiła o kilka piw za dużo. Kostiuk natomiast wprawiła kibiców w osłupienie i oznajmiła, że… nie podobał jej się jeden ze strojów tenisowych przygotowanych dla niej przez Wilsona.

    Iga Świątek powalczy w Toronto z Viktoriją Golubic

    Pierwszy mecz w Toronto za sobą na także Iga Świątek. Polka w 1/32 finału w błyskawicznym tempie odprawiła z kwitkiem Sarę Bejlek, wygrywając z Czeszką 6:0, 6:3. W trzeciej rundzie Raszynianka zmierzy się natomiast z Viktoriją Golubic. Dla Szwajcarki będzie to czwarty w karierze seniorskiej pojedynek z sześciokrotną mistrzynią wielkoszlemową. Do tej pory panie grały razem na Wimbledonie w 2019 roku, a także w Katarze i w Miami w 2022 roku. Warto zaznaczyć, że wszystkie te spotkania wygrała nasza reprezentantka.

    Bezpardonowy atak polskiej psycholog na Świątek, wybuchł skandal. Teraz drastyczny ruch
    kobieta w sportowym stroju tenisowym w kolorze różowym unosi jedną rękę w geście pozdrowienia, na szyi ma kilka złotych łańcuszków, a jej twarz wyraża radość i satysfakcję po zakończonym meczu

    Aryna SabalenkaRich Storry/Getty Images for ITF/Rich Storry/Getty Images for ITFAFP
    Kobieta ubrana w czarną sportową koszulkę na ramiączkach, z rozpuszczonymi włosami, patrzy w górę z wyrazem rozbawienia lub zaskoczenia na twarzy, tło rozmyte, skupienie na postaci.

    Aryna SabalenkaChristopher PikeAFP
    Kobieta w sportowym stroju w intensywnych kolorach różu i pomarańczu z rozpiętym kołnierzem, z wyraźnym grymasem niezadowolenia na twarzy oraz włosami związanymi w kucyk, stoi na tle ciemnego, rozmytego tła.

    Aryna SabalenkaAsanka Brendon RatnayakeEast News

    Alexei Popyrin – Roman Andres Burruchaga. Skrót meczu.

  • Tego teraz potrzebuje Chwalińska. Jej trener tłumaczy porażkę w Toronto

    Tego teraz potrzebuje Chwalińska. Jej trener tłumaczy porażkę w Toronto

    Maja Chwalińska już nie gra w Toronto. W pierwszym meczu Polka przegrała ze sklasyfikowaną na 74. miejscu Talią Gibson (5:7, 1:6). Pierwszy set nie wyglądał źle, drugi fatalnie. – Trochę się w tym drugim secie Maja pogubiła – mówi nam jej trener Jaroslav Machovsky. – Mecz oglądałem w telewizji. Jeszcze z nią nie rozmawiałem, bo chcę jej dać trochę czasu. Wiem już jednak, co jej powiem.
    Trener Mai Chwalińskiej o przyczynach porażki w Toronto.

    Trener Mai Chwalińskiej o przyczynach porażki w Toronto.Alamy/East NewsEast News

    Dariusz Ostafiński, Interia: Już pojawił się szereg komentarzy na temat tego, dlaczego Maja Chwalińska przegrała w Toronto z Talią Gibson. Chciałbym jednak zadać pana, jako trenera Mai: dlaczego?

    Jaroslav Machovsky, trener Mai Chwalińskiej: To jest bardzo proste. Kilka spraw się na to złożyło. Raz, że to był pierwszy w tym roku turniej na hardzie, a dwa, że zagrany po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją. Ja się spodziewałem, że nie będzie łatwo.

    Szkoda jednak, że tak szybko, że Chwalińska odpada z turnieju w Toronto już po pierwszym meczu.

    – Maja potrzebuje trochę czasu, żeby wrócić do meczowego rytmu. Straciła to. To miałoby znaczenie nawet w turnieju niższej rangi. A tu wiadomo, jaki jest poziom i jak to wszystko jest wymagające. Oczywiście szkoda mi tej porażki, ale i też chciałbym powiedzieć, że Maja wykonała bardzo dużo dobrej roboty.

    “Było jednak widać”. Trener Chwalińskiej po porażce

    Na wygraną jednak nie wystarczyło.

    – W pierwszym secie jeszcze to nie wyglądało źle. Wytrzymała i nawet miała swoje szanse. Już wtedy było jednak widać, że brak jej tej meczowej praktyki. Przez to nie wykorzystała szans, które miała.

    W sumie nie jest pan jednak ani zaskoczony, ani załamany, bo spodziewał się pan tego, że to może tak wyglądać.

    – Tak. Zaważyły detale, jakieś błędne decyzje, ale to normalne, jeśli weźmie się pod uwagę, że w sumie ostatni normalny mecz był dwa miesiące temu, bo wszyscy wiemy, jak wyglądało to na Wimbledonie. Tam Maja zmagała się nie tyle z rywalką, ile z kontuzją i przez to ostatecznie przegrała. Jakby tak jednak wszystko podsumować, to cały ten rytm został zakłócony już po finale Roland Garros. Dlatego jak najszybciej chcieliśmy wznowić treningi po Wimbledonie, ale nie wyszło. Kostka Mai nam nie pozwoliła.

    Wiadomo, że w sporcie nie da się wygrać wszystkiego, ale ta porażka Chwalińskiej w Toronto jest o tyle szokująca, że oczekiwania były wielkie.

    – Ja to rozumiem. Proszę jednak zwrócić uwagę, że ona też jest w takiej nowej rzeczywistości. Pierwszy raz poleciała do Toronto na taki duży turniej. Jasne, że oczekiwania są wysokie. I to nie tylko kibiców, ale jej samej. Realia są jednak, jakie są. Każdy teraz jest mądry, ale w sporcie pewnych rzeczy przeskoczyć się nie da. Potrzeba więcej grania, więcej meczów.

    Trener Chwalińskiej mówi o planie na kolejne dni

    Co teraz?

    – Maja ma trochę czasu, więc będzie trenować z Petrem Hajkiem i grać z innymi zawodniczkami. Jeszcze parę dni spędzi w Toronto, a potem przenosi się do Cincinnati. Mecz z Gibson oglądałem w telewizji, ale w Cincinnati będę już z Mają.

    Czego tam możemy się spodziewać?

    – Zobaczymy. Ja myślę, że to będzie zależało od wielu spraw. Maja w treningu wygląda dobrze, ale trening to nie jest mecz. W Toronto trafiła źle, bo Gibson zagrała bardzo dobrze. Trochę inaczej niż zawodniczki, które ostatnio rywalizowały z Mają. Jakby nie kontuzja i brak rytmu, to inaczej by to spotkanie wyglądało, ale to już przeszłość. Teraz trzeba liczyć na to, że trafi się lepsze losowanie i będzie taki jeden mecz na rozkręcenie.

    To na pewno by się przydało, bo jak Gibson wrzuciła drugi bieg, to Maja nie istniała na korcie.

    – Trochę się w tym drugim secie zagubiła. I pewnie już to wie, bo sama ma duże oczekiwania wobec siebie.

    Machovsky zdradza o czym będzie rozmawiał po meczu

    Rozmawiał pan z nią po meczu?

    – Nie. Chcę jej dać trochę czasu. Mecz późno się skończył. Poza tym zaraz po są duże emocje, a tu trzeba wszystko na spokojnie przemyśleć. Wiem, że na gorąco Maja rozmawiała z trenerem Hajkiem, ale z całą resztą trzeba poczekać.

    Co jej pan powie?

    – Na pewno to, żeby zachowała spokój. Resztę uwag rezerwuję już dla niej.

    Wspominał pan, że Maja sama wobec siebie ma duże oczekiwania.

    – Bo tak jest. Dla niej ta porażka jest szczególnie trudna. Ona sobie jednak z tym poradzi. Tylko potrzebuje czasu. Pamiętajmy, że Maja znalazła się w sytuacji, gdzie wszystko jest dla niej nowe. A jeszcze doszła ta przerwa. Co z tego, że trenuje i dobrze jej to wychodzi, skoro mecz, to inne emocje i inne napięcie. A jeszcze po drugiej stronie jest rywalka, która chce wygrać i kibice, którzy oczekują, więc jest presja i stres.

    “Wszystko wróci”. W Cincinnati może być lepiej

    Jest pan jednak dobrej myśli?

    – Jestem, bo Maja jest przygotowana do grania. Jak dojdzie rytm, to wszystko wróci. Ta praca, którą ona ostatnio wykonała, w końcu musi zaprocentować.

    A może jest tak, jak mówią, że Maja traci walory grając na hardzie.

    – Wiele na hardzie nie wygrała, a wszystko zależy od tego, jak szybki jest ten hard. Natomiast co do zasady, to ona radzi sobie na każdej nawierzchni. Na mączce jest najlepsza, ale na hardzie też zacznie wygrywać.

    To chyba też jej pan powie?

    – Ja bym chciał, żeby wygrywała wszystko, ale czasem pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Potrafię wytłumaczyć porażkę z Gibson, ale też żałuję tego pierwszego seta, bo jakby tam wykorzystała te możliwości, które miała, to by wygrała. Z każdej porażki należy jednak wyciągnąć wnioski. Ważne, że Majka to wie. Wie też, że musi się jeszcze dużo uczyć.
    Mężczyzna w okularach i zielonej czapce z daszkiem obejmuje młodą kobietę ubraną w sportową bluzę z logo Lacoste i naszywkami sponsorów, oboje uśmiechają się do aparatu.

    Trener Jaroslav Machovsky i Maja ChwalińskaAdam Burakowski East News
    Tenisistka w białym stroju sportowym skupia się tuż przed serwisem, trzymając piłkę tenisową w ręce.

    Maja ChwalińskaKENTARO TOMINAGAEast News
    Tenisistka ubrana w fioletową koszulkę i opaskę na głowie zaciśniętą pięścią wyraża radość i determinację podczas meczu, na tle rozmazanego logotypu marki zegarków.

    Talia GibsonHarry How/Getty ImagesAFP

    Hubert Hurkacz – Marcos Giron. Skrót meczu.

  • Mistrzyni Wimbledonu od lat gra w polskim klubie. Menedżer zdradza ważny szczegól

    Mistrzyni Wimbledonu od lat gra w polskim klubie. Menedżer zdradza ważny szczegól

    W środę Linda Noskova, mistrzyni Wimbledonu, wejdzie do gry w Toronto. Mało kto wie, że świetna czeska zawodniczka gra w polskim klubie BKT Advantage Bielsko-Biała. Z BKT zdobyła już nawet złoty medal. A mogło być jeszcze ciekawiej, bo swego czasu Noskova została zgłoszona do mistrzostw Polski juniorów. Piotr Szczypka, menedżer BKT i Mai Chwalińskiej ujawnia, co się wtedy stało.
    Mistrzyni Wimbledonu Linda Noskova od lat gra w polskim klubie.

    Mistrzyni Wimbledonu Linda Noskova od lat gra w polskim klubie.Li YingEast News

    Głośno jest o BKT Advantage Bielsko-Biała. Zaczęło się od Mai Chwalińskiej, która została wicemistrzynią Roland Garros. A potem jeszcze poprawiła Linda Noskova. Czeszka, która jest zawodniczką BKT wygrała Wimbledon. – W tym roku jeszcze nie grała w naszej lidze, ale w przeszłości już się to zdarzało. Raz nawet pomogła nam zdobyć tytuł – zdradza Piotr Szczypka, menedżer BKT.

    Znała się dobrze z Klimovicovą

    Noskova trafiła do Bielska za sprawą świetnych kontaktów BKT z czeską federacją i klubami. Poza tym znała się dobrze z inną zawodniczką BKT Lindą Klimovicovą. – Razem trenowałyśmy w Prerovie. Jeszcze jako dzieci – mówi nam Klimovicova, a Szczypka dodaje, że kontakty Noskovej z BKT mocno się zacieśniły przy okazji pandemii COVID-19.

    – Wtedy dużo czasu trenowała z nami. Zdarzało się, że przyjeżdżała na tydzień, czy dwa. Mieszkała wtedy w klubowym mieszkaniu. Miała nawet nasz PESEL. A że już, wtedy kiedy była juniorką, widać było, że to dobra zawodniczka, to zgłosiliśmy ją do mistrzostw Polski juniorek. Była jakiś czas na liście, ale ostatecznie ją skreślili. Ktoś zaczął badać sprawę i uznano, że polski PESEL, to za mało. A mnie się wydaje, że ktoś pomyślał, że Linda będzie mocnym zagrożeniem dla naszych tenisistek i dlatego została skreślona – przyznaje Szczypka.

    Nie było tematu polskiego obywatelstwa

    Spieszymy wyjaśnić, że nigdy nie było tematu, bo Noskova poszła w ślady Klimovicovej. Tej ostatniej zaproponowano finalnie w BKT przyjęcie obywatelstwa. W przypadku Noskovej była jedynie opcja tego jednorazowego startu w mistrzostwach. Po prostu Noskova nie zżyła się z klubem i miastem aż tak bardzo, jak Klimovicova. W przypadku tej ostatniej oferta przyjęcia obywatelstwa była czymś naturalnym.

    – Noskova jest jednak z nami, dalej jest naszą zawodniczką i niewykluczone, że w tym roku wystąpi w drużynowych mistrzostwach Polski. Wszystko zależy od tego, jak napięty będzie miała terminarz. Jeśli wystarczy jej czasu, to wszystko jest możliwe. Być może ją poproszę, żeby przyjechała i nie tyle pomogła, ile pokazała się polskim kibicom – zdradza menedżer BKT.

    W BKT grał nawet mistrz olimpijski

    BKT już awansował do Final Four Tenis LIGI. Ewentualny występ Noskovej byłby wielkim wydarzeniem. Ostatni raz grała ona dla bielskiego zespołu w sezonie 2022. Trzeba też dodać, że nie jest jedyną dużą postacią reprezentującą barwy BKT. W klubie występowali też mistrz olimpijski w grze mieszanej Tomas Mahać. Dla BKT grała też Petra Martić, swego czasu numer 14 rankingu WTA. Byli też Jiri Vesely, czy Łukasz Kubot.
    Uśmiechnięta tenisistka w białym stroju sportowym stoi przy siatce na korcie, opierając ręce na biodrach, a w tle zamazana publiczność na trybunach.

    Linda NoskovaKIRILL KUDRYAVTSEV AFP
    Tenisistka w czerwonym stroju sportowym wykonuje gest triumfu na korcie, trzymając rakietę tenisową. W tle widać rozmyte sylwetki kibiców.

    Linda KlimovicovaTomasz Jastrzębowski/Foto Olimpik/REPORTERReporter
    Tenisistka w jasnożółtym topie i czarnej spódniczce w trakcie meczu na korcie, trzymająca rakietę tenisową i wykonująca gest ręką.

    Maja ChwalińskaALAIN JOCARDAFP

    Stefanos Tsitsipas – Martin Damm Jr. Skrót meczu.

  • “Głupiutka”. Burza po słowach o Świątek nie ma końca. Zareagowała Kowalczyk

    “Głupiutka”. Burza po słowach o Świątek nie ma końca. Zareagowała Kowalczyk

    Nie milkną echa bardzo mocnych słów Ewy Woydyłło w kierunku Igi Świątek. W usuniętym już odcinku podcastu Lecha Sidora “Return” psycholog skandalicznie wypowiedziała się na temat ostatnich kłopotów z formą polskiej tenisistki. Jej wypowiedź jest szeroko komentowana w całym kraju, a swoje “trzy grosze” dołożyła też Justyna Kowalczyk-Tekieli. Mistrzyni olimpijska zapowiedziała stanowcze działanie.
    Justyna Kowalczyk-Tekieli przy stole, w zielonej kurtce z naszywkami, z mikrofonem w dłoni, na tle niebieskiego ekranu.

    Justyna Kowalczyk-TekieliM.LasykMarek Lasyk/REPORTER

    To nie jest na razie udany sezon dla Igi Świątek. W tym roku Polka nie wygrała żadnego turnieju. Jej rywalizacja w wielkoszlemowych zmaganiach także pozostawia wiele do życzenia. W niedawno zakończonym Wimbledonie Świątek odpadła już w trzeciej rundzie, a przecież przystąpiła do rywalizacji jako obrończyni tytułu.

    Eksperci od kilku miesięcy prześcigają się w opiniach, co tak naprawdę jest przyczyną słabszych wyników polskiej tenisistki. Nie brakuje opinii, że Świątek nie radzi sobie z presją podczas meczów, za co pojawiają się pretensje pod adresem jej psycholog Darii Abramowicz.

    “Jest tam dla kasy”, “Głupiutka”. Oberwało się Świątek i Abramowicz

    Do tej dyskusji oliwy do ognia dolała dobrze znana w Polsce Ewa Woydyłło. Psycholog była gościem Lecha Sidora w podcaście “Return” i wręcz skandalicznie wypowiedziała się o obecnych kłopotach Świątek oraz jej współpracy z Darią Abramowicz.

    – Ona wyskoczyła jako taka gwiazda i jeszcze wykreowała się na taką rozumną, dojrzałą, mądrą dziewczynę, ale jest prawdopodobnie głupiutka, wystraszona. Sama nie rozumie tego, co się dzieje – powiedziała Woydyłło o byłej liderce rankingu WTA.

    Chwilę później psycholog wyraziła jeszcze mocniejsze słowa na temat Abramowicz. – Prawdopodobnie jest tam dla kasy, bo nieźle musi zarabiać. A nawet nic nie robi. Siedzi i ogląda mecze – podkreśliła.

    Justyna Kowalczyk-Tekieli oburzona. Tak zareagowała

    Rozmowa wywołała w Polsce burzę. Odniosła się do niej między innymi Justyna Kowalczyk-Tekieli. Mistrzyni olimpijska poinformowała na swoim instastories, że nie będzie już słuchała kolejnych podcastów Woydyłło. “Szkoda” – skwitowała swój wpis wybitna sportsmenka.
    Wpis Justyny Kowalczyk

    Wpis Justyny Kowalczykinstagram/kowalczyk.tekielimateriał zewnętrzny

    Na burzę wokół słów psycholog zareagował też autor podcastu “Return” na kanale youtubowym “Trzeci Serwis”. We wtorek w komunikacie do mediów poinformowano o usunięciu materiału. “Na etapie produkcji i postprodukcji błędnie i bardzo naiwnie uznaliśmy, że za wypowiadane w programie słowa odpowiada wyłącznie ich autorka” – podkreślił.

    Z kolei sama Świątek skupia się na dalszej rywalizacji sportowej. We wtorek rozpoczęła zmagania w Toronto, gdzie wygrała w dwóch setach z Sarą Beljek i awansowała do trzeciej rundy turnieju WTA 1000.

    Hubert Hurkacz – Marcos Giron. Skrót meczu.

  • Bohaterka z Warszawy rywalką Świątek w 3. rundzie. Wicemistrzyni pokonana w Toronto

    Bohaterka z Warszawy rywalką Świątek w 3. rundzie. Wicemistrzyni pokonana w Toronto

    Iga Świątek ma już za sobą pierwszy pojedynek podczas tegorocznej edycji zmagań na turnieju WTA 1000 w Toronto. Nasza reprezentantka potrzebowała 94 minut, by pokonać Sarę Bejlek. Niedługo po zakończeniu polsko-czeskiego starcia wyłoniono rywalkę dla Raszynianki w trzeciej rundzie. Okazuje się, że będzie nią zawodniczka, która odegrała jedną z kluczowych ról podczas poprzedniej edycji rozgrywek w Warszawie. We wtorek wyeliminowała rozstawioną rywalkę.
    Iga Świątek poznała swoją rywalkę w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Toronto

    Iga Świątek poznała swoją rywalkę w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w TorontoMERT ALPER DERVISAFP

    Turniej WTA 1000 w Toronto rozkręcił się na dobre. We wtorek swój mecz drugiej rundy rozegrała Iga Świątek. Nasza reprezentantka świetnie zainaugurowała pojedynek z Sarą Bejlek. Wygrała pierwszego seta 6:0 w 28 minut, popełniając tylko 3 niewymuszone błędy. Początkowo w drugiej odsłonie też zgadzał się wynik, była nawet piłka na 4:0 dla Polki. Od startu tej części spotkania można było jednak dostrzec więcej pomyłek po stronie Raszynianki.

    Czeszka w końcu doszła do głosu, w szóstym gemie kolekcjonowała sporo szans na wyrównanie. Miała aż dziewięć break pointów. Ostatecznie Świątek przetrwała jednak do rozdanie, utrzymała się z przodu. Jak się później okazało – był to kluczowy moment dla losów całej potyczki. Po 94 minutach rywalizacji Iga pokonała Sarę 6:0, 6:3. W trakcie drugiej fazy 8. rakieta świata popełniła aż 24 niewymuszone błędy. W dodatku zawodniczka południowych sąsiadów podniosła poziom swojej gry i przez to gra się wyrównała.

    Na szczęście to Świątek zameldowała się w trzeciej rundzie WTA 1000 w Toronto. Kilkadziesiąt minut po zakończeniu starcia Igi, poznaliśmy przeciwniczkę 25-latki w 1/16 finału. Wyłoniło ją spotkanie rozstawionej z “31” Donny Vekic, czyli wicemistrzyni olimpijskiej z Paryża oraz Viktoriji Golubic – zawodniczki, która rok temu o tej porze grała w finale WTA 125 w Warszawie z Kateriną Siniakovą.

    WTA Toronto: Donna Vekic kontra Viktorija Golubic w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Vekic. W drugim gemie miała dwie okazje z rzędu na 2:0, ale ostatecznie to Golubic jako pierwsza zgarnęła przełamanie. Po zmianie stron zobaczyliśmy odpowiedź Donny. W trakcie dziewiątego rozdania Viktorija ponownie dobrała się do serwisu turniejowej “31” i przy stanie 5:4 mogła zamykać premierową odsłonę. Wtedy nastąpił kolejny zwrot akcji. Set zakończył się zwycięstwem Chorwatki – i to jeszcze przed tie-breakiem. Reprezentantka Szwajcarii nie wykorzystała jednej okazji na 6:6.

    Golubic znalazła skuteczną odpowiedź już na starcie drugiej części potyczki. Przełamała na starcie, a w piątym gemie zbudowała przewagę podwójnego breaka. Vekic próbowała jeszcze niwelować stratę, miała jedną okazję na returnie w momencie, gdy Viktorija serwowała po zwycięstwo w partii. Reprezentantka Szwajcarii nie dała jednak odebrać sobie podania. Wynikiem 6:2 tenisistka plasująca się na 51. pozycji w rankingu przedłużyła emocje w grze o trzecią rundę.

    Początek decydującej odsłony przyniósł wyrównaną rywalizację, do stanu 2:2. Wtedy Golubic przypuściła atak, zgarniając łącznie cztery gemy z rzędu. Już przy wyniku 5:2 serwowała po awans do dalszej fazy. Miała meczbola, ale dała się przełamać. Vekic dorzuciła jeszcze trzecie “oczko” i dała sobie cień nadziei na powrót. Kolejne rozdanie okazało się jednak ostatnim. Finalnie Viktorija triumfowała 5:7, 6:2, 6:3. To reprezentantka Szwajcarii, bohaterka ubiegłorocznego WTA 125 w Warszawie, zagra o najlepszą “16” z Igą Świątek.
    Kobieta ubrana w biały sportowy strój i czapkę z daszkiem podczas meczu tenisowego, z widocznymi logotypami sponsorów na koszulce.

    Iga Świątek Kentaro Tominaga / Yomiuri / The Yomiuri Shimbun via AFPAFP
    Donna Vekić zdobyła srebrny, a Iga Świątek brązowy medal podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu

    Donna Vekić zdobyła srebrny, a Iga Świątek brązowy medal podczas igrzysk olimpijskich w ParyżuPATRICIA DE MELO MOREIRA / AFPAFP
    Zawodniczka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem koncentruje się na odbiciu nadlatującej piłki tenisowej, trzymając rakietę w wyciągniętej ręce.

    Viktorija GolubicALAIN JOCARDAFP

    Stefanos Tsitsipas – Martin Damm Jr. Skrót meczu.

  • Iga Świątek wyprzedziła Rosjankę. Zmiana na czele. A za plecami Gauff

    Iga Świątek wyprzedziła Rosjankę. Zmiana na czele. A za plecami Gauff

    Dobrze zorientowani fani tenisa dobrze znają określenie “piekarni”. Jeśli pada w kontekście Igi Świątek, to oznacza to, że “poczęstowała” ona swoją przeciwniczkę “bagietką” lub “bajglem”, czyli odpowiednio albo wygrała seta rezultatem 6:1 lub 6:0. We wtorek w Montrealu obejrzeliśmy ten drugi wariant, bo Polka pokonała Sarę Bejlek 6:0, 6:3 w godzinę i 35 minut.

    Pierwsza partia poszła gładko, tylko w dwóch gemach Czeszka była w stanie podjąć nieco “bliższą” walkę.

    Tym samym dla Raszynianki była to 21. w tym roku partia wygrana do zera lub jednego. Doskoczyła od tym względem do pierwszego miejsca Mirry Andriejewej, teraz dzielą tę pozycję. Tuż za nimi są Coco Gauff i Diana Sznajder (po 18), Iva Jović (17) i Elina Switolina (16).

    Poniżej wpis profilu Tennis Bakery z 14 lipca. Od tamtej pory zaszły właśnie dwie zmiany – Świątek właśnie wysunęła się na czoło stawki, a swoją lokatę poprawiła Sznajder. 30 lipca miała 6:1 z Anastazją Potapową, a we wtorek z Rebeccą Sramkovą.

    W tym roku Świątek wygrała 6:0 z Elisabettą Cocciaretto, Karoliną Muchovą, Kaylą Day, Janice Tjen i Maddison Inglis, a 6:1 – oprócz Bejlek – z Karoliną Pliskovą, Taylor Townsend, Emerson Jones, Jessicą Pegulą, Naomi Osaką, Caty McNally, Darią Snigur, Darią Kasatkiną, Anną Kalinską, Mayą Joint oraz również z Cocciaretto.

    Iga Świątek dystansowała się od “piekarni”. “Chcę okazywać szacunek przeciwnikom”

    – Widziałam na Twitterze profil “Piekarnia Igi Świątek” – mówiła tenisistka w 2022 roku. – To całkiem zabawne, ale nie skupiam się na tym w trakcie gry – podkreśliła.

    – Nie chcę rozmawiać o “piekarni”. Twitter może o tym mówić, ale ja skupię się na tenisie. Naprawdę rozumiem, dlaczego ludzie to robią, bo to świetna zabawa, a tenis to rozrywka i tak dalej. Ale z punktu widzenia zawodników, chcę okazywać szacunek moim przeciwnikom. Nie widać tego, co dzieje się za kulisami. Czasami nie jest łatwo grać takie mecze, a czasami nie jest to łatwe również dla przeciwników – to już słowa z 2023 roku.

    W tourze ATP prym w tej kwestii wiedzie zwycięzca Rolanda Garrosa Alexander Zverev (16). Dalej są Rafael Jodar i Jannik Sinner (po 15), Felix Auger-Aliassime (12) i Learner Tien (11).
    Sportowiec w białym stroju tenisowym i fioletowej czapce wykonuje gest triumfu, zaciskając pięść z wyrazem determinacji na twarzy. Tło stanowi niebieski kort tenisowy.

    Iga ŚwiątekIZHAR KHANAFP
    Emocjonująca chwila podczas meczu tenisowego. Młoda zawodniczka w ciemnym stroju i białej czapce z daszkiem krzyczy, pokazując intensywne emocje związane z rywalizacją. W tle rozmyte postaci sugerujące obecność innych uczestników wydarzenia.

    Mirra AndriejewaCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Młoda tenisistka w sportowym stroju z opaską na głowie stoi na korcie, patrząc zamyślona w bok i trzymając palec przy ustach, wyrażając skupienie lub niepewność.

    Coco GauffRYAN LIMAFP

    Denis Shapovalov – Zachary Svajda. Skrót meczu.

  • Polka zeszła z kortu, wtedy rozegrał się dramat. Wiktorowski dostał wiadomość

    Polka zeszła z kortu, wtedy rozegrał się dramat. Wiktorowski dostał wiadomość

    Od kilku dni trwa turniej WTA 1000 w Toronto, już we wtorek na korcie pojawią się dwie najwyżej notowane polskie tenisistki, czyli Iga Świątek i Maja Chwalińska. Dzień wcześniej w akcji oglądaliśmy inne nasze reprezentantki – Magdalena Fręch dokończyła przerwany mecz z Leolią Jeanjean, wygrywając z nią 7:5, 6:3, po niej na tym samym korcie pojawiła się Magda Linette.

    Linette dość nieoczekiwanie przegrała pierwszego seta z Carol Zhao, ale już w dwóch kolejnych oddała rywalce tylko pięć gemów, pieczętując awans do drugiej rundy, w której zagra z Evą Lys. Zakończenie tego spotkania nie oznaczało jednak końca emocji na obiekcie Grandstand, po Polce i Kanadyjce na korcie pojawiły się Panna Udvardy i Eva Lys.

    Węgierka i Niemka rozegrały trzecie bezpośrednie starcie w karierze, po dwóch poprzednich miały bilans 1:1. Lys (85. w rankingu WTA) miała okazję do rewanżu, bo to ona przegrała w ostatnim spotkaniu, a zarazem do przełamania się po serii nieudanych występów.

    WTA Toronto. Naomi Osaka poznała rywalkę w drugiej rundzie turnieju

    Tenisistka, która jeszcze pod koniec poprzedniego sezonu zagrała w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Pekinie (po drodze pokonała m.in. Jelenę Rybakinę i Ivę Jovic), w 2026 roku jeszcze ani razu nie wygrała dwóch singlowych meczów z rzędu, a na domiar złego po drodze zmagała się z urazem kolana.

    Udvardy z kolei nieźle prezentowała się na mączce, w kwietniu zagrała w finale turnieju WTA 250 w Bogocie, później w Rabacie doszła do półfinału. Ostatnio w Hamburgu już tak dobrze jej nie poszło, odpadła w drugiej rundzie po porażce z Paulą Badosą. Z Niemiec przeniosła się właśnie do Toronto.

    Rozgrywany w nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego mecz początkowo układał się po myśli Lys – Niemka najpierw przy stanie 2:2 obroniła trzy break pointy, po chwili przełamała rywalkę. I pewnie kroczyła po zwycięstwo w secie, którego wygrała 6:2.

    Druga partia początkowo układała się bardzo podobnie. Lys w pierwszym gemie wybroniła break pointa, później sama przełamała wyżej notowaną rywalkę (74. w rankingu WTA) i znowu prowadziła 4:2. Tym razem jednak Udvardy udało się odwrócić losy rywalizacji, najpierw doprowadziła do stanu 5:5, później do tie-breaka. A w tym triumfowała.

    Trzeci set zapowiadał się emocjonująco, ale niestety tenisistki go nie dokończyły. Przy stanie 2:0 Lys, która wcześniej zaczęła sygnalizować problemy zdrowotne, postanowiła skreczować. Po 112 minutach gry Niemka poddała mecz, dzięki czemu Węgierka zameldowała się w drugiej rundzie. A w tej zagra z podopieczną Tomasza Wiktorowskiego, Naomi Osaką. Tym samym nie dojdzie do rewanżu za drugą rundę tegorocznego turnieju w Rzymie, kiedy to Japonka wygrała 6:4, 4:6, 6:3. Rozegrane zostanie za to pierwsze singlowe starcie między Osaką a Udvardy.

    Klaudia Zwolińska: Chciałam przywieźć medal z mistrzostw świata.

  • Demolka w polskim meczu na turnieju WTA. 6:0 na starcie. Stawką gra o ćwierćfinał

    Demolka w polskim meczu na turnieju WTA. 6:0 na starcie. Stawką gra o ćwierćfinał

    W momencie, gdy w głównym cyklu tenisowych zmagań toczy się rywalizacja w Kanadzie, trwają również imprezy niższej rangi. Drugim najistotniejszym przystankiem dla kobiet w tym tygodniu jest turniej WTA 125 w Warszawie. Mamy w nim sporo polskich akcentów. W pierwszej rundzie utworzyła się nawet para złożona z dwóch naszych reprezentantek. Weronika Falkowska nie dała szans młodszej koleżance, tracąc zaledwie dwa gemy. A to nie koniec. Oto co wydarzyło się podczas poniedziałkowych rozgrywek w stolicy.
    Weronika Falkowska rywalizowała o awans do drugiej rundy turnieju WTA 125 w Warszawie

    Weronika Falkowska rywalizowała o awans do drugiej rundy turnieju WTA 125 w WarszawieFoto OlimpikAFP

    Trwa jedyna tegoroczna impreza pod szyldem WTA, która odbywa się w Polsce. W singlowej drabince turnieju rangi “125” w Warszawie znalazło się miejsce dla dziewięciu naszych reprezentantek. To dawało wysokie prawdopodobieństwo, że trafi się para złożona wyłącznie z Polek. I tak też się stało. W pierwszej rundzie czekała nas potyczka pomiędzy Weroniką Falkowską a Amelią Paszun.

    Obie tenisistki zmierzyły się ze sobą w 18 czerwca, podczas drugiej rundy turnieju W35 w Bolszewie. Wówczas Falkowska triumfowała po trzysetowej batalii na korcie ziemnym – 6:3, 6:7(6), 6:2. Na nawierzchni twardej w stolicy obejrzeliśmy o wiele bardziej jednostronne spotkanie. Weronika potrzebowała zaledwie 72 minut, by uporać się z młodszą koleżanką. 26-latka triumfowała aż 6:0, 6:2 i pewnie zameldowała się 1/8 finału.

    WTA Warszawa: Już trzy Polki w drugiej rundzie

    Falkowska nie była jedyną Polką, która zanotowała zwycięstwo podczas pierwszego dnia głównych zmagań w grze pojedynczej. Kilka godzin później do grona triumfatorek dołączyła Katarzyna Kawa. Początkowo niewiele na to wskazywało, bowiem nasza reprezentantka przegrywała 4:6, 1:3 z Lindą Fruhvirtovą. Ostatecznie to zawodniczka z Krynicy-Zdroju cieszyła się jednak ze zwycięstwa 4:6, 6:4, 7:6(5) po 2 godzinach i 44 minutach rywalizacji.

    Na koniec dnia na korcie centralnym zaprezentowała się Martyna Kubka. 25-latka stanęła przed trudnym zadaniem, bowiem jej przeciwniczką była znajdująca się w dobrej formie Teodora Kostovic. Rozstawiona z “8” tenisistka z Serbii wygrała pod koniec lipca turniej rangi W100. Kubka i Kostovic również stoczyły trzysetową batalię. Ostatecznie zakończyła się ona po myśli Polki. Martyna pokonała rywalkę 7:6(3), 2:6, 6:1.

    Oprócz Paszun, z rywalizacją w singlu pożegnała się już także Urszula Radwańska, która przegrała z Aloną Falej 3:6, 2:6. We wtorek wyłaniają się jednak kolejne szanse dla naszych reprezentantek na awans do drugiej rundy WTA 125 w Warszawie. Weronika Ewald zmierzy się z Justiną Mikulskyte, Linda Klimovicova z Elizarą Janewą, Marcelina Podlińska z Vendulą Valdmannovą, a Zuzanna Pawlikowska – z Lią Karatanczewą. Podlińska weszła do głównej drabinki jako szczęśliwa przegrana z eliminacji, po wycofaniu się Jeline Vandromme z powodu kontuzji prawego łokcia.
    Tenisistka ubrana w sportową koszulkę i czapkę z daszkiem pokazuje zaciśniętą pięść, podkreślając silne emocje po rozegranej akcji na korcie.

    Weronika Falkowska Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Uśmiechnięta tenisistka w niebieskim stroju sportowym i jasnej czapce z daszkiem, na tle fioletowej ściany z logo sponsora.

    Martyna KubkaTomasz Jastrzębowski/ReporterReporter
    Kobieta z jasną opaską sportową na głowie, ubrana w jasną koszulkę, znajduje się na tle nieostrego stadionu lub kortu tenisowego.

    Katarzyna KawaMATTHIEU MIRVILLEAFP

    Tommy Paul – Kamil Majchrzak. Skrót meczu.

  • Klub Chwalińskiej nie potrafi tego zrozumieć. “Jest beznadziejna”

    Klub Chwalińskiej nie potrafi tego zrozumieć. “Jest beznadziejna”

    W drugiej połowie stycznia Linda Klimovicova była na ustach wszystkich. Polka przeszła trzy rundy kwalifikacyjne Australian Open, a w drugiej rundzie postawiła się Elinie Switolinie. Pierwszy set przegrała po zaciętej walce 5-7. W drugim przegrała już 1:6, ale wrażenie, jakie po sobie zostawiła, było bardzo dobre. Polka po AO wskoczyła na 129 miejsce w rankingu WTA, najwyższe w karierze.

    Polka była na autostradzie do pierwszej setki

    Wtedy wydawało się, że jest na autostradzie do pierwszej setki rankingu. Bardzo optymistycznie podchodził do sprawy menedżer zawodniczki Piotr Szczypka. Wszystko jednak się zacięło. W trzech następnych turniejach odpadała w 1. rundzie, w dwóch kolejnych w drugiej. Błysnęła w Oeiras Open, gdzie doszła do półfinału. Potem jednak wszystko się zacięło, a seria siedmiu porażek z rzędu (przegrała m.in. z Mananchayą Sawangkaew, z którą pechowej porażki w Wimbledonie zaznała Maia Chwalińska) zachwiała wiarą w jej możliwości. Zresztą po fatalnej serii wypadła poza drugą setkę.

    – Zaczęło to wyglądać słabo od strony mentalnej, więc wdrożyliśmy plan ratunkowy dla Lindy. Dlatego pojechała na słabo obsadzony turniej ITF W25 do angielskiego Aldershot – wyjaśnia nam Szczypka.

    Nagle zaczęli mówić, że Klimovicova jest beznadziejna

    Plan ratunkowy do pewnego stopnia wypalił, bo Klimovicova wygrała z Japonką Naho Sato (6:3, 7:6), Belgijką Clarą Vlasselaer (6:1, 6:1) oraz Hinduską Vaidehi Chaudhari (6:0, 6:3) i awansowała do półfinału. Tam musiała uznać wyższość Riny Saigo, choć była faworytką meczu ze sklasyfikowaną na 324. miejscu Japonką. Finału więc nie było, ale były trzy wygrane mecze. I choć rywalki były o wiele niżej notowane, to zwycięstwa pozwoliły do pewnego stopnia odbudować się Klimovicovej. Minuty spędzone na korcie też powinny zaprocentować.

    W BKT Advantage Bielsko-Biała martwią się tylko całą otoczką wokół zawodniczki. – Rok temu wszyscy mówili, że jest świetna, wspaniała, że mamy super talent. Teraz ta sama zawodniczka jest beznadziejna, ma fatalny team i jeszcze gorszych doradców. Linda Klimovicova z dnia na dzień stała się ofiarą nagonki i hejtu. Dziwny jest ten świat – te ostatnie słowa Szczypka już nam zaśpiewał, przyznając, że nie ma innej dobrej puenty.

    Mówi co myśli o skreślaniu Klimovicovej

    – Nie rozumiem, jak można tak łatwo wpadać w skrajności. W sezonie mamy tylko cztery Wielkie Szlemy, więc trudno tym podzielić te 10 tysięcy dziewczyn, które walczą na kortach całego świata o wygrane i o to, żeby być przynajmniej w setce. Tenis to jednak bardzo trudna dyscyplina. Trzeba być świetnie przygotowanym fizycznie i mocnym mentalnie, a i to nie gwarantuje wygranej w każdym turnieju – zauważa Szczypka.

    Menedżer Klimovicovej zwraca uwagę, że takie skreślanie kogoś z powodu słabej passy nie ma większego sensu, jak się spojrzy choćby na Chwalińską, która kilka lat czekała na swoje 5 minut w Paryżu. – Nigdy nie wiesz, kiedy to wszystko zaskoczy – przyznaje Szczypka, który oczywiście wierzy, że Linda wróci na dobre tory i znów zaskoczy.
    Tenisistka w czerwonym stroju sportowym wykonuje gest triumfu na korcie, trzymając rakietę tenisową. W tle widać rozmyte sylwetki kibiców.

    Linda KlimovicovaTomasz Jastrzębowski/Foto Olimpik/REPORTERReporter
    Kobieta ubrana w sportową, białą koszulkę z widocznymi logotypami sponsorów trzyma w ręce żółtą piłkę tenisową, pochylając głowę w skupieniu.

    Maja ChwalińskaKENTARO TOMINAGAEast News

    Paulina Czarnota-Bojarska o najnowszych informacjach w polskim futbolu.