• Iga Świątek publicznie upomina się o pieniądze. “To właściwy moment”

    Iga Świątek publicznie upomina się o pieniądze. “To właściwy moment”

    Iga Świątek mówi jednym głosem z koleżankami i kolegami z kortu, jeśli chodzi o podwyżki wynagrodzeń za wyniki osiągane w wielkoszlemowych turniejach. Na chwilę przed startem Wimbledonu tłumaczy, że upomina się o pieniądze przede wszystkim dla niżej klasyfikowanych zawodniczek oraz zawodników. Wyjaśnia, dlaczego to właściwy moment, by mówić o sprawie głośno.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekFILIPPO MONTEFORTE/AFPAFP

    Od wielu miesięcy ciągnie się temat podwyżek dla tenisistek i tenisistów. Ci wystosowali list, w którym przedstawili konkretne wyliczenia. Wynika z nich, że zarabiają za mało w stosunku do rosnących przychodów osiąganych przez organizatorów wielkoszlemowych turniejów. Przy okazji apelują o utworzenie funduszu rezerwowego na finansowanie emerytur, opieki zdrowotnej i urlopów macierzyńskich.

    Z postulatami utożsamia się także Iga Świątek. W najnowszej rozmowie z Financial Times tłumaczy, dlaczego na konta zawodniczek oraz zawodników powinno wpływać więcej pieniędzy.

    To dlatego Świątek i spółka mówią teraz głośno o podwyżkach

    Świątek przekonuje, że upomina się przede wszystkim o te koleżanki i tych kolegów z kortu, którzy znajdują się niżej w rankingach. “Oczywiście zarabiamy dużo pieniędzy, nie mogę powiedzieć, że mamy problemy. Ale porozmawiajmy o zawodnikach, którzy są w pierwszej 200, a nawet w pierwszej 100, a których nie stać na porządnego trenera ani fizjoterapeutę” – mówi.

    Przy okazji nawiązuje do WNBA. Przypomina, że stowarzyszenie siatkarek z powodzeniem wynegocjowało dla zawodniczek około 20 proc. udziału w przychodach.

    To świetny przykład

    “Uważam, że to, co robimy, jest ważne również dla innych dyscyplin sportowych i zawodniczek, które są niżej w rankingu. Chodzi o zmianę struktury. Tak, kiedy wygrywamy duże turnieje, życie jest w pewnym sensie ustawione. Ale chodzi o te zawodniczki, które nie mają takiej sytuacji” – zapewnia.

    Wspomina początki kariery i turnieje, do których przystępowała, będąc jednocześnie niezbyt wysoko sklasyfikowana w rankingu WTA. Wówczas zarabiała mniej, ale miała też mniej zobowiązań wynikających z udziału w zawodach. Przez lata sytuacja zmieniła się i teraz wymagań ma być więcej.

    “Te zobowiązania [wobec mediów i sponsorów] podczas turniejów są z roku na rok coraz większe. To my promujemy te wydarzenia, więc uznaliśmy, że to właściwy moment, aby zachęcić organizatorów turniejów do nawiązania odpowiedniego dialogu” – tłumaczy.

    Majątek Igi Świątek. Ile zarobiła na korcie? Suma może wzrosnąć po Wimbledonie

    W całej dotychczasowej karierze Iga Świątek z samego kortu podniosła 45 mln 620 tys. dolarów. Do tego dochodzą pieniądze od sponsorów i z innych aktywności oraz inwestycji.

    Całkiem sporą część zarobionych pieniędzy stanowi gratyfikacja za wygranie zeszłorocznego Wimbledonu (ponad 3 mln funtów – to ok. 4 mln dol.). Teraz Polka przystąpi do turnieju jako obrończyni tytułu.

    W tym roku pula nagród Wielkiego Szlema w Londynie jest rekordowa. W porównaniu z ubiegłą edycją wzrośnie o 20 proc. i wyniesie 64,2 mln funtów. Zwycięzcy w singlu otrzymają po 3,6 mln funtów, czyli o 600 tys. więcej niż w zeszłym roku.

    Zespół Mai Chwalińskiej zabrał głos ws. sukcesu na Roland Garros. “Dopiero zaczyna to docierać

  • 6:1 zamknęło mecz Fręch z Osaką. Teatr jednej aktorki w Bad Homburg

    6:1 zamknęło mecz Fręch z Osaką. Teatr jednej aktorki w Bad Homburg

    Magdalena Fręch i Naomi Osaka stoczyły ze sobą dwudniową rywalizację o awans do drugiej rundy WTA 500 w Bad Homburg. Wczoraj spotkanie zostało przerwane przez niekorzystną pogodę, przy stanie 5:4 dla Japonki. Dzisiaj Polka wznowiła mecz od własnego podania. W poniedziałek oglądaliśmy teatr jednej aktorki. Osaka dominowała na korcie centralnym i zwyciężyła 6:4, 6:1. Wiemy, z kim może zagrać o ćwierćfinał niemieckich zmagań.
    Magdalena Fręch rywalizowała z Naomi Osaką o awans do drugiej rundy WTA 500 w Bad Homburg

    Magdalena Fręch rywalizowała z Naomi Osaką o awans do drugiej rundy WTA 500 w Bad HomburgMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFP / Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Magdalena Fręch z opóźnieniem weszła w tegoroczny sezon na kortach trawiastych. W normalnych okolicznościach Polka rywalizowałaby już od pierwszego tygodnia. Tymczasem z powodu kontuzji, której doznała w trakcie Roland Garros, wkroczyła do akcji dopiero od turnieju WTA 500 w Berlinie. Nasza reprezentantka przegrała w decydującej rundzie eliminacji z Shuai Zhang, ale mimo to dostała się do głównej drabinki jako szczęśliwa przegrana z kwalifikacji. W premierowej fazie uległa zawodniczce gospodarzy – Evie Lys.

    Następnie tenisistka urodzona w Łodzi udała się do Bad Homburg, na imprezę tej samej rangi. Tutaj, po kilku wycofaniach, od razu uniknęła gry w eliminacjach. Piątkowe losowanie przyniosło jej jednak trudną rywalkę w pierwszej rundzie – trafiła bowiem na rozstawioną z “6” Naomi Osakę. W pierwotnym założeniu rozstrzygnięcie miało nastąpić już wczoraj, ale stało się inaczej. Japonka miała piłkę setową na 6:0, potem nastąpił zwrot akcji. Fręch wygrała cztery gemy z rzędu, po czym spotkanie przerwano z powodu niekorzystnej aury. Dokończenie zaplanowano na dziś, tuż po starciu Clary Tauson z Dianą Sznajder.

    WTA Bad Homburg: Osaka i Fręch dokończyły mecz pierwszej rundy

    Osaka wystartowała tak, jak podczas niedzielnej rozgrywki. Od razu próbowała wywrzeć presję na naszej reprezentantce. Naomi próbowała przejmować inicjatywę już po returnie. Szybko wypracowała sobie setbola i zdołała go wykorzystać. Po świetnym przyspieszeniu Japonki, Magdalena “wpakowała” piłkę w siatkę i dzięki temu set, zaledwie sześć akcji po wznowieniu rywalizacji, trafił na konto turniejowej “6” rezultatem 6:4.

    Czterokrotna mistrzyni imprez wielkoszlemowych nie spuszczała z tonu na starcie drugiej odsłony. Błyskawicznie zrobiło się 3:0 dla Osaki. W trakcie czwartego rozdania Fręch posłała asa przy stanie 30-30, miała piłkę na premierowe “oczko” w drugim secie. Mimo to i tak doszło do przełamania, bowiem później Naomi zgarnęła trzy punkty z rzędu. Tuż przed zmianą stron Polka posiadała break pointa, ale znów kluczowe akcje wpadały na konto turniejowej “6”.

    Japonka znajdowała się w tym momencie o jeden gem od zwycięstwa. Dopiero wtedy Magdalenie udało się przerwać korzystną passę przeciwniczki. Po sześciu “oczkach” z rzędu dla Osaki, nasza reprezentantka zdołała powiększyć swój dorobek. Na więcej Naomi nie pozwoliła. W trakcie siódmego rozdania rozstawiona zawodniczka wykorzystała atut nowych piłek i zamknęła rywalizację wynikiem 6:4, 6:1. Tym samym Magdalena zakończyła już swój udział w turnieju i może się udać na Wimbledon. Z kolei Japonka czeka już w drugiej rundzie WTA 500 w Bad Homburg na zwyciężczynię meczu Alexandra Eala – Elise Mertens.
    Tenisistka w pomarańczowym stroju odbija piłkę rakietą podczas meczu na korcie tenisowym.

    Naomi OsakaFILIPPO MONTEFORTEAFP
    Kobieta w sportowym stroju z widocznym logiem Reebok, uśmiechnięta, z opaską na głowie i długim, splecionym warkoczem dynamicznie odchylonym w bok, tło rozmyte w niebieskich odcieniach.

    Magdalena FręchPatrick HAMILTONAFP
    tenisistka w niebieskiej koszulce wykonująca zamach rakietą tenisową, skupiona podczas gry na tle jednolicie niebieskiego kortu

    Alexandra EalaAl BelloAFP

    Daniel Altmaier – Frances Tiafoe. Skrót meczu.

  • Szok tuż przed Wimbledonem. Mistrzyni 2023 zdyskwalifikowana na długie lata

    Szok tuż przed Wimbledonem. Mistrzyni 2023 zdyskwalifikowana na długie lata

    Jeszcze dziś na liście zgłoszeń do tegorocznego Wimbledonu były mistrzynie tego turnieju z czterech ostatnich lat: Jelena Rybakina, Marketa Vondrousova, Barbora Krejcikova oraz Iga Świątek. I jedno nazwisko zaskakiwało: ta druga wycofywała się z kolejnych imprez, tłumaczyła to kontuzją, choć w tle pozostała sprawa kontroli antydopingowej, której Vondrousova uniknęła pod koniec zeszłego roku. Nie wpuściła kontrolera do domu, tłumaczyła to strachem. ITIA nie zaakceptowała tego wyjaśnienia, dziś Czeszka została wykluczona z rywalizacji do… czerwca 2030 roku.

    Marketa Vondrousova nie zagra w tegorocznym Wimbledonie – zostałą zdyskwalifikowana na cztery lataBEN STANSALLAFP

    Losowanie głównej drabinki Wimbledonu odbędzie się w najbliższy piątek – w gronie uczestniczek do dziś była Marketa Vondrousova. Niespełna 27-letnia Czeszka to była finalistka Roland Garros z 2019 roku, ale przede wszystkim – mistrzyni Wimbledonu, dość niespodziewana, z 2023 roku. Wtedy w finale pokonała Ons Jabeur.

    Na początku tego roku Vondrousova zagrała jeszcze w dwóch turniejach na południowej półkuli – najpierw w Brisbane (przegrała z Magdaleną Fręch), później w Adelajdzie. Tam pokonała Ludmiłę Samsonową, ale nie przystąpiła już do potyczki z Kimberly Birrell. Oficjalnym powodem była kontuzja, Czeszka przez lata miała z nimi problem. Wycofała się z Australian Open, do dziś nie wróciła do gry.

    Tyle że ta sprawa miała też drugie dno – w kwietniu wyszło na jaw, że pod koniec zeszłego roku, 3 grudnia o godz. 20, Vondrousova nie wpuściła do swojego domu kontrolera, który przyszedł przeprowadzić niezapowiedziany test antydopingowy. Każdy zawodnik ma obowiązek wskazać w ciągu dnia okienko, gdzie i kiedy będzie dostępny. A wtedy obowiązkiem jest poddać się takiemu badaniu.

    Marketa Vondrousova zawieszona na cztery lata. Bezwzględna dyskwalifikacja wielkoszlemowej mistrzyni

    Vondrousova składała wyjaśnienia i tłumaczyła, że na taką decyzję wpływ miały stres i jej zły stan psychiczny, ale zdaniem członków Międzynarodowej Agencji ds. Integralności Tenisa (ITIA) – nie stanowiło to dostatecznego uzasadnienia. – Nieprzewidywalne testy są niezbędnym narzędziem ochrony czystego sportu – przyznała Karen Moorhouse, dyrektor generalna ITIA.
    Sportowiec ubrany w białą bluzę i opaskę na głowie trzyma dużą, ozdobną, złotą tacę z wygrawerowanymi wzorami na tle rozmytego tłumu na trybunach.

    Trzy lata temu Marketa Vondrousova wygrała WimbledonSEBASTIEN BOZONAFP

    Taka decyzja ITIA ma skutek natychmiastowy – nawet jeśli Vondrousova planowała występ w tegorocznym Wimbledonie, a jest jego mistrzynią z 2023 roku, nie będzie mogła tego uczynić.

    Jej zawieszenie zakończy się 21 czerwca 2030 roku. Do tego czasu nie może grać, trenować i uczestniczyć w wydarzeniach organizowanych przez ITF, WTA, ATP czy krajowe federacje.
    Marketa Vondrousova

    Marketa VondrousovaBRENTON EDWARDS / AFPAFP
    Marketa Vondrousova rywalizowała z McCartney Kessler w pierwszej rundzie Wimbledonu

    Marketa VondrousovaANDREAS GORA / DPA / dpa Picture-Alliance via AFPAFP

    Kibice Republiki Zielonego Przylądka świętują remis w meczu z Urugwajem. WIDEOCHARLOTTE MACHADO / AFPTV / AFPAFP

  • Nie minęło 48 godzin. Wraca sprawa Świątek i Chwalińskiej. Padło “przepraszam”

    Nie minęło 48 godzin. Wraca sprawa Świątek i Chwalińskiej. Padło “przepraszam”

    Najlepsza polska tenisistka? Iga Świątek. A najpopularniejsza? Tu już odpowiedź nie jest tak oczywista. Po kapitalnym występie w tegorocznej edycji Roland Garros serca kibiców skradła Maja Chwalińska. O tym, jak bardzo zawładnęła zbiorową wyobraźnią, najlepiej świadczy zabawna pomyłka Maryli Rodowicz, która pomieszała personalia polskich tenisistek. Nie zostawiła tego jednak bez echa. Po dwóch dniach ciepło przeprosiła obie zawodniczki.

    Iga Świątek i Maja Chwalińska (na małym zdj.) po French Open muszą… podzielić się popularnością AFP

    Maryla Rodowicz to nie tylko ikona polskiej estrady, ale również od zawsze pasjonatka sportu. Tenis to jedna z jej ulubionych dyscyplin. Nie tylko kibicuje, ale również sama wychodzi na kort.

    Jest również wielką fanką talentu Igi Świątek. Nie kryje przy tym zauroczenia Mają Chwalińską. Przed dwoma dniami zaliczyła jednak zabawną wpadkę.

    Maryla Rodowicz przeprasza Igę Świątek i Maję Chwalińską. “Byłam jeszcze w innym świecie”

    “Sport jest bliski mojemu sercu i dlatego mój występ dedykuję Idze Chwalińskiej” – takie słowa ze sceny rzuciła Maryla Rodowicz. Miało to miejsce przed dwoma dniami w trakcie koncertu w Bielsku-Białej. Gwiazda rodzimej piosenki uświetniała projekt organizowany pod szyldem “Lato z Radiem i Telewizją Polską”.

    Przestrzeń wirtualna na takie incydenty nie pozostaje obojętna. Pomyłka odbiła się w sieci szerokim echem. Komentarze w większości nie miały negatywnego wydźwięku. Mimo to Rodowicz postanowiła odnieść się do sprawy w mediach społecznościowych.

    “Mam pracowite lato i jestem zachwycona, bo uwielbiam robić to, co robię. Czyli grać koncerty, być na scenie, bawić się z publicznością. Dzisiaj wróciłam o 3 rano, ale zaraz zabieram się za robienie zupy ze świeżych pomidorów” – rozpoczęła wpis na Facebooku.

    “Chciałam przeprosić Igę Świątek i Maję Chwalińską. 2 dni temu brałam udział w koncercie TVP otwierającym Lato z Radiem, w Bielsku-Białej. I palnęłam w wywiadzie, że dedykuję swój występ Idze Chwalińskiej. Matko, pożeniłam Maję z Igą. Przepraszam was dziewczyny, zeszłam ze sceny i byłam jeszcze w innym świecie” – to dalszy fragment posta.

    Internauci odebrali tę wiadomość z uznaniem i sympatią.

    “A bardzo chciałam pozdrowić klub tenisowy z Bielska Advantage i Maję Chwalińską, która zachwyciła świat. Biję się w piersi. I wracam do pomidorowej. I życzę wam sukcesów na Wimbledonie” – zakończyła Rodowicz.

    Wielkoszlemowy turniej w Londynie rozpoczyna się dokładnie za tydzień. Chwalińska, dzięki grze w finale French Open, przystąpi do rywalizacji z “dziką kartą”. Świątek broni tytułu sprzed roku.
    Maryla Rodowicz

    Maryla RodowiczPodlewski AKPA
    kobieta z prostymi, brązowymi włosami w jasnej bluzie z logotypami, trzyma uniesione dłonie na wysokości głowy, siedzi przed mikrofonem na tle ciemnej ściany z białymi napisami

    Iga ŚwiątekAP Photo/Aaron FavilaEast News
    Uśmiechnięta tenisistka w żółtej koszulce z logotypami sponsorów trzyma rękę na czole, wyrażając radość lub ulgę po zakończeniu meczu.

    Maja ChwalińskaZabulon Laurent/ABACAEast News

    “Takie drużyny jak Hiszpania mogą sobie na to pozwolić”. Roman Kosecki analizuje.

  • Znamy potencjalne rywali Świątek w Bad Homburg

    Znamy potencjalne rywali Świątek w Bad Homburg

    Iga Świątek rozpocznie sezon na kortach trawiastych od występu w turnieju WTA 500 w Bad Homburg. Poznaliśmy potencjalne rywalki ubiegłorocznej finalistki tej imprezy.

    W piątek odbyło się losowanie drabinki turnieju WTA 500 w Bad Homburg. Najwyżej rozstawiona w tych zmaganiach będzie Iga Świątek. Dla naszej tenisistki będzie to pierwszy występ od Rolanda Garrosa, w którym odpadła w ćwierćfinale. 24-latka ma dobre wspomnienia z tą imprezą. Przed rokiem dotarła tam do finału, w którym musiała uznać wyższość Jessici Peguli.

    Polka w pierwszej rundzie będzie miała wolny los. W meczu otwarcia zmierzy się z reprezentantką gospodarzy Evą Lys lub Amerykanką Emmą Navarro. W ćwierćfinale nasza tenisistka może z kolei zagrać z rozstawioną z numerem 5. Lindą Noskovą, Anną Kalinską lub jedną z kwalifikantek.

    ZOBACZ WIDEO: To pytanie rozśmieszyło Igę Świątek. “O Jezu!”

    Na etapie półfinału Świątek może trafić na kolejne rozstawione, Karolinę Muchovą (4.) lub Dianę Sznaider (7.). Może też dojść do starcia z Venus Williams, ale aby tak się stało, legendarna Amerykanka musiałaby wygrać dwa mecze z rzędu, a 46-latka ma od dłuższego czasu problemy z odniesieniem choćby jednego zwycięstwa.

    Z kim trzecia rakieta świata może zmierzyć się o tytuł? W finale Świątek może trafić na rozstawioną z “dwójką” Mirrę Andriejewą, triumfatorkę Rolanda Garrosa. Potencjalnymi rywalkami dla naszej tenisistki są również Elina Switolina, Naomi Osaka czy Iva Jović.

    Może też dojść do polskiego finału. W turnieju w Bad Homburg, który odbędzie się w dniach 21-27 czerwca, weźmie też bowiem udział Magdalena Fręch. Druga z naszych tenisistek na otwarcie zmierzy się z rozstawioną z “szóstką” Osaką, więc czeka ją spore wyzwanie.

    Zmagania te będą ostatnim etapem przygotowań do wielkoszlemowego Wimbledonu. W Londynie tytułu będzie bronić Świątek, która w finale pokonała 6:0, 6:0 Amandę Anisimovą.

  • Chwalińska trenuje w Polsce. Niespodziewany rywal na korcie. Wcześniej przywiózł dobrą nowinę

    Chwalińska trenuje w Polsce. Niespodziewany rywal na korcie. Wcześniej przywiózł dobrą nowinę

    Maja Chwalińska lada moment poleci do Londynu na zbliżający się wielkimi krokami Wimbledon. Polka otrzymała dziką kartę od organizatorów. Ostatnie dni spędza w Bielsku-Białej, gdzie trenuje w pocie czoła. W piątek miała okazję spotkać się na korcie z niespodziewanym rywalem. Chwilę wcześniej klub Polki otrzymał dobrą nowinę, a ona sama dostała nagrodę.

    Maja Chwalińska trenowała w Polsce. Niespodziewany rywal.MSiTmateriały prasowe

    W ostatnich tygodniach nazwisko Mai Chwalińskiej jest odmieniane przez wszystkie przypadki. 24-latka niespodziewanie dotarła do finału Rolanda Garrosa, w którym przegrała z Mirrą Andriejewą. Wielki sukces sprawił, że o Polce usłyszał cały świat. Kilka dni temu okazało się, że Chwalińska otrzyma dziką kartę na zbliżający się Wimbledon. Tym samym Polka nie musi się przedzierać przez eliminacje, które ruszają już w najbliższy poniedziałek (22 czerwca).

    Maja Chwalińska nagrodzona

    Chwalińska od kilku dni przygotowuje się do wielkoszlemowego turnieju w Bielsku-Białej. W piątek w siedzibie klubu BKT Advantage odbyła się uroczystość z udziałem 24-latki. Otrzymała ona od prezydenta miasta Jarosława Klimaszewskiego specjalną paterę.

    Dziękuję prezydentowi za wyróżnienie, ciepłe powitanie i za pomoc, którą otrzymywałam przez wiele lat z Bielska. Cieszę się, że mogę tu być i trenować, bo świetnie się tu czuję

    To jednak nie koniec. Gościem uroczystości był także minister sportu i turystyki, Jakub Rutnicki. Ogłosił on, że resort przeznaczy ponad 80 milionów złotych na budowę nowych kortów, a także remonty tych, które już istnieją. Rutnicki dodał, że pierwsze pieniądze trafią do BKT Advantage (3 mln złotych) oraz KS Górnik Bytom (1,18 mln).

    Chwalińska kontra Rutnicki. Niespodziewany pojedynek na korcie

    Po konferencji minister sportu zamienił garnitur na strój sportowy i wyszedł na kort. Po drugiej stronie siatki była oczywiście Chwalińska. To była oczywiście kilkuminutowa gierka towarzyska.

    Dla Chwalińskiej było to już kolejne spotkanie z Rutnickim. Wicemistrzyni Rolanda Garrosa spotkała się z nim po powrocie z Paryża. Wówczas poinformował ją, że otrzymała stypendium sportowe w wysokości 9600 zł brutto miesięcznie.

    Temat tego stypendium jest głośno komentowany przez polityków różnych opcji. Od razu stanowczy sprzeciw zgłosił Marcin Możdżonek. “Przyznawanie publicznych pieniędzy w momencie, gdy zawodniczka za sam finał w Paryżu swoją ciężką pracą zdobyła ponad 3 miliony złotych netto, nie ma nic wspólnego z realnym wspieraniem jej kariery. To klasyczna próba podpięcia się pod cudze osiągnięcia” – komentował.
    Tenisistka w czerwonej koszulce z napisem „POLSKA” przygotowuje się do uderzenia piłki rakietą podczas meczu.

    Maja ChwalińskaTomasz JastrzebowskiEast News
    Tenisistka ubrana w jasną koszulkę i czarne spodenki stoi na korcie ziemnym, trzyma rakietę i uśmiecha się, gestykulując prawą ręką.

    Maja ChwalińskaTHOMAS SAMSONAFP
    Uśmiechnięta tenisistka w żółtej koszulce z logotypami sponsorów trzyma rękę na czole, wyrażając radość lub ulgę po zakończeniu meczu.

    Maja Chwalińska Zabulon Laurent/ABACAEast News

    Liga Narodów. Francja – Chiny. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Burza o pieniądze. Ministerstwo odpowiada doradcy Nawrockiego. “275 tys. zł”

    Burza o pieniądze. Ministerstwo odpowiada doradcy Nawrockiego. “275 tys. zł”

    Państwowe stypendium przyznane Mai Chwalińskiej po finale Rolanda Garrosa spotkało się z dezaprobatą niektórych polityków. Swój sprzeciw publicznie wyrazili szef klubu parlamentarnego Konfederacji Grzegorz Płaczek czy członek Prezydenckiej Rady ds. Klimatu i Środowiska Marcin Możdżonek. Ten drugi właśnie otrzymał odpowiedź od Ministerstwa Sportu i Turystyki.
    Maja Chwalińska w zielonej sportowej bluzie i Marcin Możdżonek w garniturze z flagą Polski na jasnym tle.

    Maja Chwalińska i Marcin Możdżonek Artur SzczepanskiEast News

    Maja Chwalińska przeżyła ostatnio gwiezdny czas. Zagrała na kortach Rolanda Garrosa aż 10 meczów – 3 w eliminacjach i 7 w drabince głównej. Serię zwycięstw przerwała dopiero w finale Mirra Andriejewa, ale polska tenisistka została zasłużenie przywitana w Warszawie z honorami. Niedługo później została zaproszona do ministerstwa sportu. Resort postanowił przyznać jej stypendium sportowe w wysokości 9600 złotych brutto miesięcznie.

    Wywołało to oburzenie niektórych polityków, chociażby Grzegorza Płaczka z Konfederacji czy Marcina Możdżonka, który od kwietnia jest członkiem Prezydenckiej Rady ds. Klimatu i Środowiska (od 2023 r. pełni funkcję prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej przy Polskim Związku Łowieckim). Jako siatkarski mistrz świata z 2014 roku często zabiera głos na tematy okołosportowe.

    “Niezwykły sukces Mai Chwalińskiej (…) to owoc jej twardej pracy, determinacji i ogromnego poświęcenia jej rodziny – ale na pewno nie zasługa polskiego systemu szkolenia. Gdy tylko tenisistka odniosła życiowy sukces, do akcji natychmiast wkroczyli politycy obecnego rządu, gotowi do robienia sobie zdjęć i wręczania czeków w blasku jupiterów (…) Przyznawanie publicznych pieniędzy w momencie, gdy zawodniczka za sam finał w Paryżu swoją ciężką pracą zdobyła ponad 3 miliony złotych netto, nie ma nic wspólnego z realnym wspieraniem jej kariery. To klasyczna próba podpięcia się pod cudze osiągnięcia. Gdzie był resort, gdy Chwalińska była obiecującą nastolatką i borykała się z problemami finansowymi, nie mając za co opłacić noclegów podczas zagranicznych turniejów? Wtedy polski system był ślepy” – pisał.

    Ministerstwo odpowiada Możdżonkowi. Wyliczyło, ile otrzymał od państwa

    Teraz niejako otrzymał odpowiedź od ministerstwa. W piątek o godzinie 16:41 pojawił się wpis na platformie X.

    (…) Pamięć bywa selektywna. Warto przypomnieć, że stypendia za wybitne wyniki sportowe od lat stanowią jeden z filarów systemu wsparcia polskich sportowców. Korzystali z niego zarówno obecni, jak i byli reprezentanci Polski – w tym Pan Marcin Możdżonek, który w trakcie swojej kariery otrzymał z tego tytułu ponad 275 tys. zł

    Resort dodał, że niedługo rozstrzygnięty zostanie program Team 100, który wspomoże 2500 sportowców i trenerów na łączną kwotę 55 milionów złotych.

    “Inwestowanie w rozwój polskich talentów było, jest i pozostanie jednym z podstawowych zadań państwa” – zakończono.
    Łysy mężczyzna w okularach ubrany w granatową marynarkę i białą koszulę stoi przy mównicy, w tle widać fragment flagi Polski.

    Jakub RutnickiAnita Walczewska/East NewsEast News
    Mężczyzna w garniturze i białej koszuli mówi do mikrofonu, skupiony wyraz twarzy, widoczne krótkie włosy i broda.

    Marcin Możdżonek Artur Szczepanski/REPORTER East News
    Młoda kobieta o spiętych włosach w sportowym stroju na tle rozmazanego obszaru, prawdopodobnie po wysiłku fizycznym, z lekko spoconą twarzą i skupionym wyrazem.

    Maja ChwalińskaZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Liga Narodów. Francja – Chiny. Skrót meczu.

  • “Cud” w meczu Sabalenki i to na oczach Polki. Białorusinka bez ogródek

    “Cud” w meczu Sabalenki i to na oczach Polki. Białorusinka bez ogródek

    Aryna Sabalenka w ćwierćfinale turnieju WTA 500 w Berlinie zagrała z Nikolą Bartunkovą i chociaż była zdecydowaną faworytką tego spotkania, nieoczekiwanie mierzyła się z poważnymi problemami. Białorusinka w meczu sędziowanym przez Polkę przegrała pierwszego seta, w drugim musiała gonić wynik. Mimo to dokonała “cudu”, bo odwróciła losy spotkania, co bez ogródek później sama oceniła. “To był szczęśliwy mecz” – przyznała liderka światowego rankingu.
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaAnne-Christine POUJOULAT AFP

    Aryna Sabalenka formę na trawie przed wielkoszlemowym Wimbledonem szlifuje w Berlinie, tutaj liderka światowego rankingu zaczęła turniej WTA 500 od pokonania w dwóch setach Jekateriny Aleksandrowej. W ćwierćfinale Białorusinka trafiła na występującą z dziką kartą Nikolą Bartunkovą, 20-letnią Czeszką plasującą się na 62. miejscu w światowym zestawieniu. Dość nieoczekiwanie niżej notowana zawodniczka postawiła się faworytce, pierwszego seta wygrała 6:2, w drugim prowadziła 4:0.

    W drugim secie meczu sędziowanego przez Polkę, Katarzynę Radwan-Cho, doszło jednak do zwrotu akcji, tenisistka z Mińska najpierw doprowadziła do stanu 4:4, później w końcówce wygrała tie-breaka. A w trzeciej partii przypieczętowała zwycięstwo i awans.

    Sabalenka mimo triumfu nad Czeszką miała jednak świadomość, że dokonała pewnego rodzaju cudu, o czym sama zawodniczka powiedziała podczas wywiadu udzielonego na korcie. Liderka światowego rankingu przyznała, że przy stanie 2:6, 0:4, gdy dobrze zaczęła spisywać się przy własnym serwisie, zyskała w końcu pewność siebie. “Pomyślałam, że być może pokażę jej, że wciąż mam coś do zaoferowania” – powiedziała.

    WTA Berlin. “Cud” w meczu Aryny Sabalenki, sama przyznała

    Rozstawiona z “1” zawodniczka podkreśliła, że starała się “utrzymać” w grze i odnaleźć w końcu swój rytm. Nie ukrywała jednak, że był to po prostu “szczęśliwy” mecz, ponieważ równie dobrze to Czeszka mogła wygrać.

    Cudownie wróciłam do gry w drugim secie i wtedy oczywiście nabrałam pewności siebie, że mogę wygrać ten mecz

    Czeszka postawiła się faworytce także w trzecim secie, wprawdzie została przełamana już na początku partii, ale po chwili odpowiedziała przełamaniem powrotnym, doprowadziła nawet do stanu 4:4 i serwowała po to, by objąć prowadzenie. Ta sztuka jej się nie udała, finalnie triumfowała Białorusinka, ale mimo to Sabalenka doceniła klasę rywalki.

    “Grała niesamowity tenis, niewiele mogłam zrobić. Poziom był niewiarygodny i szczerze mówiąc, czułam, że to jej mecz. Co za zawodniczka. Co za niesamowita młoda dziewczyna i z pewnością przyszła supergwiazda” – skwitowała liderka rankingu.

    Sabalenka w półfinale zmierzy się z Jessiką Pegulą, drugą partę w Berlinie utworzą Linda Noskova i Alexandra Eala.

    Felix Auger-Aliassime – Frances Tiafoe. Skrót meczu.

  • Świątek poznała drabinkę WTA Bad Homburg. Hit w pierwszej rundzie z udziałem Fręch

    Świątek poznała drabinkę WTA Bad Homburg. Hit w pierwszej rundzie z udziałem Fręch

    Trwa jeszcze turniej WTA 500 w Berlinie, a już poznaliśmy drabinkę kolejnych niemieckich zmagań tej rangi. W Bad Homburg zaprezentuje się Iga Świątek, która pod nieobecność Jelena Rybakiny została rozstawiona z “1”. W głównych rozgrywkach mamy także Magdalenę Fręch. Po godz. 17:00 przeprowadzono ceremonię losowania. Wiemy już, jak wygląda ścieżka obu Polek. Prezentujemy szczegóły.
    Iga Świątek poznała drabinkę turnieju WTA 500 w Bad Homburg

    Iga Świątek poznała drabinkę turnieju WTA 500 w Bad HomburgANNE-CHRISTINE POUJOULAT / AFP AFP

    Gdy kilka tygodni temu pojawiła się lista startowa do turnieju WTA 500 w Bad Homburg, Iga Świątek była pewna rozstawienia z “1”. 8 czerwca pojawiła się jednak informacja, że do obsady niemieckich zmagań dołącza Jelena Rybakina, jako zastępstwo z TOP 30 za kontuzjowaną Hailey Baptiste. W związku z tym najwyższa pozycja w drabince miała przypaść 27-latce. Na niespełna dwie godziny przed ceremonią losowania drabinki okazało się, że reprezentantka Kazachstanu nie weźmie udziału w imprezie. “Muszę zrezygnować z gry w Bad Homburg z powodu pewnego dyskomfortu w prawym biodrze” – przekazała mistrzyni Australian Open 2026.

    To sprawiło, że Świątek otrzymała ostatecznie numerek jeden w drabince. Wczoraj Polka odbyła pierwszy trening w Niemczech. Raszynianka miała okazję poćwiczyć z triumfatorką Roland Garros – Mirrą Andriejewą. Dla obu tenisistek to jedyny test przed wielkoszlemową rywalizacją w Wimbledonie. Rosjanka otrzymała rozstawienie z “2”, przez co do spotkania Igi z Mirrą może dojść najwcześniej w finale WTA 500 w Bad Homburg.

    Znamy drabinkę WTA Bad Homburg. Iga Świątek zacznie od drugiej rundy

    Po godz. 17:00 przeprowadzono ceremonię losowania. Cztery najwyżej rozstawione zawodniczki otrzymały wolny los w pierwszej rundzie. W związku z tym Iga Świątek rozpocznie zmagania od 1/8 finału. We wtorek albo środę zmierzy się ze zwyciężczynią spotkania Eva Lys – Emma Navarro. Ewentualny ćwierćfinał z udziałem Raszynianki może przynieść starcie z Lindą Noskovą albo Anną Kalinską. W połówce Polki znalazły się Karolina Muchova, Diana Sznajder, Qinwen Zheng oraz Clara Tauson.

    Hitowy pojedynek czeka Magdalenę Fręch. Druga z naszych reprezentantek trafiła na “dzień dobry” na rozstawioną z “6” Naomi Osakę. Obie znajdują się dolnej części drabinki, m.in. z Mirrą Andriejewą, Eliną Switoliną czy Ivą Jovic. Rozgrywki w Bad Homburg potrwają do soboty, 27 czerwca. Dwa dni później rozpocznie się główna rywalizacja na Wimbledonie.

    Przed rokiem Świątek dotarła do finału w Niemczech, a później sięgnęła po tytuł w stolicy Wielkiej Brytanii. Zobaczymy, jak tym razem potoczy się jej przygoda w trakcie sezonu na kortach trawiastych. Warto dodać, że w Bad Homburg zabraknie Jessiki Peguli, która jako jedyna znalazła w poprzednim roku sposób na pokonanie Igi na tej nawierzchni. Dokonała tej sztuki właśnie w decydującym starciu imprezy rangi WTA 500.
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju z zaciśniętą pięścią i wyrazem silnej emocji na twarzy, podczas rozgrywki na korcie.

    Iga ŚwiątekFILIPPO MONTEFORTEAFP
    Uśmiechnięta kobieta w sportowej czarnej odzieży i czapce z daszkiem unosi dłoń w geście powitania na tle fioletowej ściany.

    Magdalena FręchArtur Widak / NurPHOTOAFP
    Tenisistka w pomarańczowym stroju odbija piłkę rakietą podczas meczu na korcie tenisowym.

    Naomi OsakaFILIPPO MONTEFORTEAFP

    Taylor Fritz – Ben Shelton.

  • Sabalenka przełamana, za chwilę 2:6, 0:4. Koniec spotkania po 143 minutach

    Sabalenka przełamana, za chwilę 2:6, 0:4. Koniec spotkania po 143 minutach

    Turniej WTA 500 w Berlinie wkroczył w decydującą fazę. Na dzisiaj zaplanowano ćwierćfinałowe spotkania. Po godz. 15:30 na korcie centralnym zaprezentowała się Aryna Sabalenka. Białorusinka mierzyła się z 62. rakietą świata – Nikolą Bartunkovą. Pojedynek miała okazję sędziować Polka – Katarzyna Radwan-Cho. Liderka rankingu w niewiarygodnych okolicznościach odwróciła losy meczu i zwyciężyła 2:6, 7:6(2), 6:4. Oto co się wydarzyło w stolicy Niemiec.
    Aryna Sabalenka rywalizowała z Nikolą Bartunkovą o awans do półfinału WTA 500 w Berlinie

    Aryna Sabalenka rywalizowała z Nikolą Bartunkovą o awans do półfinału WTA 500 w BerlinieFoto OlimpikAFP

    Aryna Sabalenka zdecydowała się na tylko jeden występ na trawie przed wielkoszlemowym Wimbledonem. Białorusinka dość szybko pojawiła się w Berlinie, bo już w połowie minionego tygodnia i rozpoczęła przygotowania do sezonu na tej nawierzchni, a także turnieju rangi WTA 500. Dwa dni temu tenisistka z Mińska rozegrała spotkanie drugiej rundy. Zmierzyła się w nim z Jekateriną Aleksandrową. Rosjanka sprawiała w przeszłości sporo problemów liderce rankingu. Tym razem 28-latka triumfowała jednak bez straty seta – 6:4, 6:4.

    Nieoczekiwaną rywalką w dzisiejszym ćwierćfinale okazała się Nikola Bartunkova. Czeszka pokonała w premierowej fazie Dianę Sznajder, wracając z dalekiej podróży w decydującej partii. Później ograła w dwóch setach Elise Mertens. Dzięki temu 62. rakieta świata stanęła w piątek do walki o miejsce w najlepszej “4”. Na papierze zdecydowaną faworytką była Sabalenka. Na korcie Steffi Graf Stadion pisał się jednak zupełnie inny scenariusz. Spotkania miała okazję sędziować Polka – Katarzyna Radwan-Cho.

    WTA Berlin: Aryna Sabalenka kontra Nikola Bartunkova w ćwierćfinale

    Początek spotkania nie wskazywał na to, co miało się wydarzyć w kolejnych minutach. Sabalenka pewnie utrzymała swoje podanie, potem doprowadziła do walki na przewagi. Bartunkova zdołała wyrównać na 1:1, po czym nastała seria break pointów dla Czeszki. Nikola wykorzystała ostatnią z trzech okazji i objęła prowadzenie. Od tamtej pory reprezentantka naszych południowych sąsiadów dominowała na korcie.

    Już w siódmym gemie obserwowaliśmy setbole dla 62. rakiety świata. Wówczas Sabalenka wyszła jeszcze z opresji, broniąc czterech piłek na przełamanie. Po zmianie stron próbowała nawet niwelować jednego breaka. Mimo to Bartunkova wróciła ze stanu 15-40 i zapisała na swoim koncie premierową odsłonę, wygrywając ją 6:2.

    Aryna zaliczyła falstart także na starcie drugiej części pojedynku. Zrobiło się 0-40 z perspektywy serwującej liderki rankingu. Potem wygrała cztery punkty z rzędu, miała piłkę na 1:0. Finalnie i tak nie uniknęła przełamania. Po zmianie stron Nikola wróciła ze stanu 0-30 i podwyższyła prowadzenie. W kolejnych minutach uciekała Sabalence, mimo że turniejowa “1” dwukrotnie miała 30-15 w gemie. Na tablicy pojawił się wynik 4:0 dla Czeszki.

    Tenisistka z Mińska nie zamierzała się jednak poddawać. Od tamtej pory stopniowo goniła przeciwniczkę. W trakcie siódmego rozdania obroniła break pointa na 5:2. Po dziewiątym gemie to Aryna znalazła się już z przodu. Po chwili Bartunkova serwowała pod presją pozostania w grze o zwycięstwo w secie. Było 30-30, ale ostatecznie Czeszka wyszła z opresji i wyrównała na 5:5. O rezultacie partii decydował tie-break. Nikola prowadziła w nim 2-1, po czym nie wygrała już ani jednej akcji. Sabalenka triumfowała w drugiej odsłonie 7:6(2).

    Turniejowa “1” zdominowała początek decydującej części pojedynku, szybko zrobiło się 2:0. Wydawało się, że Białorusinka pewnie zmierza już po triumf. W następnych minutach dała się jednak dogonić. Po czterech gemach nastał remis. Tuż przed zmianą stron Sabalenka powróciła na prowadzenie z przełamaniem, ale nie nacieszyła się tym faktem zbyt długo. Bartunkova zniwelowała stratę, po czym obroniła break pointa i wyszła na 4:3. Końcówka należała do Aryny – zgarnęła trzy “oczka” z rzędu. Po 2 godzinach i 23 minutach walki, Katarzyna Radwan-Cho ogłosiła zwycięstwo tenisistki z Mińska – 2:6, 7:6(2), 6:4. W półfinale WTA 500 w Berlinie zagra z Jessicą Pegulą.
    Kobieta w sportowym stroju z logo Nike na czarnej koszulce, patrzy w górę z poważnym wyrazem twarzy, w tle rozmyta publiczność na trybunach.

    Aryna SabalenkaBurak AkbulutAFP
    Nikola Bartunkova

    Nikola BartunkovaAFP
    Tenisistka w czarnym stroju sportowym unosi rękę, stojąc na korcie, w tle widoczni kibice i rozmyta postać trzymająca piłkę tenisową.

    Jessica PegulaPedro PARDOAFP

    Alex de Minaur – Brandon Nakashima. Skrót meczu.