• Świątek grała o półfinał z rozstawioną Rosjanką. Deklasacja w Toronto

    Świątek grała o półfinał z rozstawioną Rosjanką. Deklasacja w Toronto

    Turniej WTA 1000 w Toronto wkroczył w decydującą fazę. Po niedzielnych zmaganiach w Kanadzie w grze o tytuł pozostało już tylko osiem tenisistek. Wśród nich Iga Świątek. Dziś Raszynianka ponownie wyszła na kort, by powalczyć o awans do najlepszej “4”. Po drugiej stronie siatki zameldowała się rozstawiona z “15” Diana Sznajder. Polka zaprezentowała bardzo solidną grę i zwyciężyła 6:2, 6:1 po 64 minutach rywalizacji. Wiemy już, z kim zagra w kolejnej fazie.
    Iga Świątek rywalizowała z Dianą Sznajder o awans do półfinału WTA 1000 w Toronto

    Iga Świątek rywalizowała z Dianą Sznajder o awans do półfinału WTA 1000 w TorontoEyepix / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Po spokojnym otwarciu turnieju WTA 1000 w Toronto przez Igę Świątek, w sobotę przyszedł pierwszy poważniejszy test. Mecz, który miał odpowiedzieć, w jakim miejscu znajduje się obecnie Raszynianka, jeśli chodzi o dyspozycję. Rywalką 25-latki była Marta Kostiuk, prezentująca się ze znakomitej strony w ostatnich miesiącach. Tytuł WTA 1000 w Madrycie oraz półfinały Roland Garros i Wimbledonu – to główne osiągnięcia Ukrainki od początku kwietnia.

    Pierwszy set nie zwiastował dla naszej reprezentantki niczego dobrego. Wygrała 1 z 17 punktów przy własnym serwisie. Podopieczna Sandry Zaniewskiej robiła, co chciała na returnie. Świątek musiała dokonać czegoś, co nie przydarzyło jej się od dłuższego czasu – odrobić stratę seta w meczu z tenisistką z czołówki WTA. Od startu drugiej odsłony zobaczyliśmy lepsze serwowanie po stronie Polki. Co najważniejsze – Polka kontynuowała ten trend do końca pojedynku. Ani razu nie dała się już przełamać.

    Ostatecznie to Iga cieszyła się ze zwycięstwa 3:6, 6:1, 6:2 i rewanżu za Roland Garros. Pojedyncza wygrana mogła cieszyć, ale potrzebne było także potwierdzenie tego optymistycznego kierunku w następnych spotkaniach. Dziś naszą reprezentantkę czekała rywalizacja o półfinał z pogromczynią Jessiki Peguli, czyli rozstawioną z “15” Dianą Sznajder – Rosjanką, która przegrała z Mają Chwalińską w meczu o awans do decydującego starcia w Paryżu. Dotychczas Świątek i Sznajder grały ze sobą raz – rok temu w Madrycie nasza tenisistka triumfowała 6:0, 6:7(3), 6:4. Teraz przyszedł czas na kolejny bezpośredni pojedynek.

    WTA Toronto: Iga Świątek kontra Diana Sznajder w ćwierćfinale

    Mecz rozpoczął się od podania Sznajder. Rosjanka zainaugurowała pojedynek podwójnym błędem serwisowym, później zrobiło się 0-40. Pierwszego break pointa obroniła asem, ale chwilę później zanotowała już pomyłkę w trakcie wymiany i w efekcie przełamanie na korzyść Świątek stało się faktem. Po zmianie stron trochę problemów posiadała Iga. Po podwójnym błędzie serwisowym było 15-30 z perspektywy Raszynianki, ale następne trzy punkty trafiły na jej konto. W tej ostatniej akcji Diana posiadała dobrą okazję do równowagi, natomiast na koniec wymiany popełniła zaskakującą wpadkę.

    Nieźle ułożył się także początek trzeciego gema dla Polki, zgarnęła pierwsze dwa punkty. Ostatecznie Sznajder wróciła jednak ze stanu 0-30 i zdobyła premierowe “oczko” w tym starciu. Kolejne minuty przebiegały pod spokojne dyktando serwujących. Taka sytuacja utrzymała się do siódmego rozdania. Wtedy nastały break pointy dla Świątek. Przy pierwszych dwóch okazjach nie udało się wprowadzić returnu do gry, ale przy trzeciej Polka posłała już piłkę na drugą stronę i Rosjanka wpadła w kłopoty. Przy 5:2 Iga serwowała po zwycięstwo w premierowej odsłonie. 25-latka szybko wywalczyła sobie dwa setbole. Przy pierwszym pojawił się podwójny błąd przy podaniu, ale później posłała rywalce niewygodny serwis z kickiem do narożnika i return nie wrócił.

    Na starcie drugiej części potyczki Sznajder próbowała odpowiedzieć Polce. W drugim gemie obserwowaliśmy wynik 30-30 przy podaniu Świątek, ale następne dwa punkty trafiły na konto Igi. Chwilę później zobaczyliśmy równowagę u serwującej Diany. Mimo dwóch okazji dla Rosjanki na 2:1, ostatecznie doszło do przełamania. Raszynianka wciąż prezentowała bardzo solidny poziom. Przeciwniczka musiała się mocno napracować, by zdobyć punkt w trakcie wymiany. Podczas piątego gema pojawił się break point na 4:1 dla Polki po podwójnym błędzie serwisowym Sznajder.

    Raszynianka nie zwalniała tempa. W kolejnej wymianie włączyła tryb “ściana” i zmusiła rywalkę do błędu. Do końca spotkania Świątek nie straciła już ani jednego “oczka”. Ostatecznie Iga triumfowała 6:2, 6:1 po 64 minutach gry. W całym starciu ani razu nie została przełamana, dzięki ma już cztery sety z rzędu bez straconego podania. Na dodatek dziś nie musiała bronić ani jednego break pointa. O finał WTA 1000 w Toronto powalczy z Eliną Switoliną.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Diana Sznajder jest dostępny TUTAJ.
    Zawodniczka tenisowa w jasnoniebieskim stroju i czapce z daszkiem trzyma rakietę tenisową, skupiona podczas meczu na korcie tenisowym.

    Iga ŚwiątekMatthew StockmanEast News
    Diana Sznajder

    Diana SznajderAFP
    Kobieta w sportowym stroju z rakietą tenisową w ręku, wyrażająca emocje podczas meczu.

    Elina SwitolinaTIZIANA FABI AFP

    Botic Van de Zandschulp – Jakub Mensik. Skrót meczu.

  • Triumf Świątek, ale co stało się potem. Jest oficjalny komunikat ws. meczu z Rosjanką

    Triumf Świątek, ale co stało się potem. Jest oficjalny komunikat ws. meczu z Rosjanką

    Póki co Iga Świątek pozostaje na kortach turnieju WTA Toronto. Po pokonaniu Marty Kostiuk Raszynianka wywalczyła sobie awans do ćwierćfinału kanadyjskiej imprezy. Tam zmierzy się ona natomiast z Dianą Sznajder. Stawką starcia z Rosjanką będzie miejsce w topowej czwórce zmagań. W niedzielę organizatorzy WTA Toronto wypuścili oficjalny komunikat ws. następnego meczu Igi Świątek.
    Iga Świątek podczas turnieju WTA Toronto.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    Po niezbyt udanych występach w Bad Homburg oraz na Wimbledonie Iga Świątek w końcu zaczęła przeżywać swego rodzaju renesans. Od kilku dni najlepsza polska tenisistka bierze udział w zmaganiach WTA Toronto. Te póki co układają się po myśli Raszynianki.

    Na start Świątek zmierzyła się z Sarą Bejlek. Czeszka nie była jednak w stanie stawić naszej reprezentantce zbyt dużego oporu. W kolejnej fazie turnieju 25-latka trafiła natomiast na Viktoriję Golubić. Scenariusz tego spotkania również ułożył się na korzyść Polki.

    W 1/8 finału kanadyjskiej imprezy Świątek trafiła natomiast na nieco bardziej wymagającą rywalkę – Martę Kostiuk. Pierwszy set polsko-ukraińskiej rywalizacji nie rokował po myśli Raszynianki. W dwóch kolejnych partiach Świątek zdołała jednak narzucić własne warunki gry, pokonując 11. zawodniczkę rankingu WTA.

    Wiadomo, kiedy Świątek zagra z Rosjanką. Jest oficjalny komunikat

    Pokonanie Kostiuk otworzyło naszej tenisistce drogę do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Kanadzie. Tam na Polkę czeka kolejna zawodniczka z topowej dwudziestki światowego rankingu – Diana Sznajder (17. miejsce w rankingu WTA).

    Dla rosyjskiej tenisistki impreza w Toronto również stanowi swego rodzaju przebudzenie. Wcześniej zaliczyła ona porażkę w 1/16 finału w Bad Homburg oraz pożegnała się z tegoroczną edycją Wimbledonu na poziomie 1/32 finału. Nieco lepiej poradziła sobie ona natomiast w poprzedzającym kanadyjskie zmagania turnieju WTA Waszyngton, gdzie dotarła aż do półfinału imprezy.

    Po pokonaniu Kostiuk rozpoczęło się wyczekiwanie na wieści ws. następnego pojedynku Igi Świątek. W niedzielny wieczór organizatorzy turnieju WTA Toronto wypuścili długo wyczekiwany komunikat.

    Mecz Igi Świątek z Dianą Sznajder odbędzie się w nocy z poniedziałku (10 sierpnia) na wtorek (11 sierpnia) o godzinie 1:00 czasu polskiego. To właśnie wtedy czołowa tenisistka z kraju nad Wisłą powalczy o awans do topowej czwórki kanadyjskiej imprezy.

    Wimbledon 2026: Najlepsze zagrania polskich tenisistek.

  • Gwiazda “Przyjaciół” zwróciła się do Świątek. Piękne słowa

    Gwiazda “Przyjaciół” zwróciła się do Świątek. Piękne słowa

    Iga Świątek idzie jak burza w Toronto. W sobotę była liderka światowego rankingu pokonała Martę Kostiuk i zameldowała się w ćwierćfinale imprezy rangi WTA 1000, w którym zmierzy się z Dianą Sznajder. Po triumfie nad podopieczną Sandry Zaniewskiej do Raszynianki publicznie zwróciła się wielka gniazda branży filmowej,
    Courteney Cox, Iga ŚwiątekGELE/Backgrid/East News, Keito Newman/Associated PressEast News

    Iga Świątek po blisko miesięcznej przerwie powróciła na kort i już zdołała udowodnić, że w tym przypadku dłuższy “urlop” był zdecydowanie pomocny. W turnieju rangi WTA 1000 w Toronto była liderka światowego rankingu kobiecego tenisa spisuje się znakomicie – na starcie pokonała Sarę Bejlek 6:0, 6:3, następnie wygrała z Viktoriją Golubic 6:2, 6:1, a w czwartej rundzie odprawiła z kwitkiem Martę Kostiuk, wygrywając trzysetową batalię 3:6, 6:1, 6:2.

    Po triumfie nad podopieczną Sandry Zaniewskiej sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa zamieściła w mediach społecznościowych krótki wpis. “Dobrze się bawię, grając w moją grę! Gotowi na więcej, jedziemy!” – napisała Raszynianka.

    Pod wpisem Raszynianki błyskawicznie pojawiły się setki wiadomości od kibiców. Od komentarza nie powstrzymała się także wierna fanka Igi oraz wielka gwiazda branży filmowej, Courteney Cox. Aktorka znana m.in. z serialu “Przyjaciele” i serii filmów “Krzyk” nie kryła zachwytu nad popisami Świątek w Kanadzie. “Świetnie, Iga!” – napisała.

    To koniec passy. WTA zawiadamia o Idze Świątek. O krok od rozpaczy

    Aktorzy “Przyjaciół” wspierają Igę Świątek

    Iga Świątek nigdy nie ukrywała, że jest ogromną fanką “Przyjaciół”, a aktorzy z tego sitcomu nie raz okazywali Polce wsparcie przy okazji ważnych turniejów. Nieżyjący już Matthew Perry kibicował 24-latce z trybun podczas jej zwycięskiego finału US Open w 2022, a Courteney Cox miała okazję poznać Raszyniankę dwa lata temu przed turniejem Rolanda Garrosa. Panie odbyły razem krótki trening, a następnie miały okazję chwilę porozmawiać. W ubiegłym roku natomiast aktorka kibicowała Polce podczas finału Wimbledonu, w którym Świątek pokonała Amandę Anisimovą 6:0, 6:0.

    Tymczasem Polka czeka na mecz ćwierćfinałowy turnieju rangi WTA 1000 w Toronto, w którym zmierzy się z Rosjanką Dianą Sznajder. Do tej pory panie miały okazję zagrać ze sobą tylko raz – podczas turnieju Madrid Open w ubiegłym sezonie. Wówczas lepsza była Polka, która wygrała 6:0, 6:7, 6:4.

    Cztery punkty różnicy na szczycie rankingu WTA. Wizja po wpadce Sabalenki
    Tenisistka w sportowej czapce i jasnoniebieskim stroju trzymająca rakietę tenisową.

    Iga Świątek podczas turnieju WTA w TorontoLeonardo Ramirez/Eyepix Group Alamy/East NewsEast News
    Matthew Perry i Courteney Cox

    Matthew Perry i Courteney CoxKEVIN WINTER / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFPAFP
    Courteney Cox

    Courteney CoxLeon Bennett / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Arthur Rinderknech – Brandon Nakashima. Skrót meczu.

  • 7:6, 6:2 ze Świątek. Teraz przykry koniec przy 0:6. Tydzień po tytule

    7:6, 6:2 ze Świątek. Teraz przykry koniec przy 0:6. Tydzień po tytule

    Alexandra Eala przeżywa ostatnio wyśmienity czas, ale na imprezie WTA 1000 w Toronto musi zadowolić się 1/8 finału. Właśnie na tym etapie rywalizacji z drabinki wyrzuciła ją wyżej notowana Belinda Bencic. Zajmująca 20. pozycję w światowym rankingu Filipinka może być rozgoryczona tym, jak zakończyło się to spotkanie, bo w drugim secie rozgrywanego w nocy z niedzieli na poniedziałek spotkania 14. rakieta świata rozbiła ją 6:0. I to właśnie Szwajcarka zagra o półfinał z Amerykanką Coco Gauff.
    Alexandra Eala na korcie w Toronto w różowym stroju z rakietą i ręcznikiem, obok zbliżenie zakrywającej twarz dłonią

    Alexandra Eala na korcie w TorontoMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / Mert Alper Dervis / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Alexandra Eala przyleciała do Toronto uskrzydlona tytułem, po który sięgnęła równo tydzień temu w Waszyngtonie. Wcześniej 21-latka wygrała także turniej w Birmingham, ale udane występy zanotowała także na innych imprezach.

    Ćwierćfinał turnieju w Dubaju, półfinał w Berlinie, a wcześniej także 1/8 finału na Wimbledonie, gdzie Filipinka pokonała 7:6(9), 6:2 samą obrończynię tytułu – Igę Świątek. Tak udana passa wywindowała Alexandrę Ealę na 20. miejsce w rankingu WTA i sprawiła, że w światowym tourze zrobiło się o niej głośno.

    Triumf Świątek w Toronto, ale co stało się potem. Jest oficjalny komunikat ws. Polki

    Udział w turnieju WTA 1000 w Toronto Alexandra Eala rozpoczęła od pojedynków z dwoma Amerykankami – Alycią Parks oraz Caty McNally, a po wygraniu obu tych starć, znalazła się w 1/8 finału, gdzie trafiła na Belindę Bencic.

    WTA Toronto. Eala kontra Bencic – jednostronny finisz meczu

    Kluczowy dla losów spotkania obu tenisistek okazał się dziewiąty gem pierwszego seta, rozgrywany przy stanie 4:4. Reprezentantka Szwajcarii przełamała w nim swoją rywalkę, a następnie zamknęła całą partię przy własnym podaniu, wykorzystując drugą piłkę setową.

    Druga odsłona meczu była już do bólu jednostronnym pojedynkiem, w którym dominacja Belindy Bencic była bezdyskusyjna. Szwajcarka przełamała Alexandrę Ealę już w pierwszym gemie, a potem nie zamierzała się zatrzymywać, wygrywając 6:0. W dwóch gemach 14. rakieta świata nie oddała przeciwniczce ani jednego punktu.

    Dzięki wygranej w dwóch setach 29-latka awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Toronto i o miejsce w najlepszej czwórce imprezy zagra z reprezentantką Stanów Zjednoczonych – Coco Gauff.
    Tenisistka w białej czapce z daszkiem przykłada okład z lodem do twarzy podczas meczu.

    Alexandra EalaMAJA SMIEJKOWSKAEast News
    Belinda Bencic nie zagra z Igą Świątek

    Belinda BencicMOHAMMED DABBOUSANADOLU AGENCYAnadolu Agency via AFPAFP
    Tenisistka w białej koszulce bez rękawów i fioletowej czapce z daszkiem trzyma ręcznik i wskazuje palcem w dół, wydaje się być zaangażowana w rozmowę; w tle rozmazane, niebieskie elementy kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News

    Jagiellonia gotowa na rewanż z Rangers FC. “Możemy być zadowoleni z pierwszeg

  • A jednak, zwrot akcji w Toronto. Świątek sama ogłasza. Stało się

    A jednak, zwrot akcji w Toronto. Świątek sama ogłasza. Stało się

    Samo zwycięstwo 3:6, 6:1, 6:2 nad Martą Kostiuk w 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Toronto to nie jedyny powód do zadowolenia dla Igi Świątek. Jest bowiem jedna rzecz, która najwyraźniej cieszy ją jeszcze bardziej niż tylko awans i która może dać w najbliższym czasie sporo radości jej kibicom. Nasza była liderka światowego rankingu wspomniała o niej krótko w mediach społecznościowych, odnosząc się do meczu z reprezentantką Ukrainy.
    Iga Świątek

    Iga Świątek po zwycięstwie z Martą Kostiuk w TorontoMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Iga Świątek dotarła do ćwierćfinału imprezy WTA 1000 w Toronto. Awans Polki do najlepszej ósemki turnieju przypieczętował triumf sobotni triumf nad podopieczną Sandry Zaniewskiej – Martą Kostiuk – o który wcale nie było łatwo.

    Pierwszy set padł bowiem łupem Ukrainki, która wygrała 6:3. Ale odpowiedź byłej liderki rankingu WTA była bezwzględna. W drugiej odsłonie starcia Iga Świątek rozbiła rywalkę 6:1, a w trzeciej partii oddała jej jedynie dwa gemy, ciesząc się z wygranej.

    Iga Świątek ograła Martę Kostiuk. Ma powody do zadowolenia

    Nasza reprezentantka odniosła się do swojego zwycięstwa późnym wieczorem w mediach społecznościowych, przekazując krótki, a przy tym niezwykle radosny komunikat dotyczący tego, co zaprezentowała na korcie.

    Czuję się dobrze, grając moją grę. Gotowa na więcej. Jedziemy

    Te słowa brzmią jeszcze bardziej wymownie, gdy porównamy je z pełnymi niepokoju wypowiedziami Igi Świątek z ostatnich miesięcy. Między innymi ze stwierdzeniami, które padły po jej ostatnim, przegranym 5:7, 1:6 meczu z Martą Kostiuk na Rolandzie Garrosie.

    – Zagrałam fajne mecze w Rzymie, ale nie poczułam jeszcze takiej pewności, żeby zaufać sobie, że codziennie przyniosę odpowiednią grę i odpowiednią dyspozycję. Wydaje mi się, że te nieudane turnieje w tym sezonie sprawiają, że gdy zaczęło mi nie wychodzić, gdy poczułam, że nie czuję tak dobrze piłki, to pojawiło się trochę paniki i szybko te wszystkie złe rzeczy wróciły. O wiele szybciej niż wtedy, kiedy miałam trochę więcej tej pewności – tłumaczyła wówczas Iga Świątek.

    Warto podkreślić, że sama 25-latka już podczas wywiadu na korcie tuż po meczu porównała obecną sytuację do tego, co czuła nieco ponad dwa miesiące temu w stolicy Francji. – Zdecydowanie jestem w innym miejscu. Czuję, że mogłam grać swój tenis. Na Rolandzie Garrosie nie mogłam tego naprawdę zrobić. Więc tak, wiedziałam, co robić, jak grać. Po prostu cały czas byłam skupiona. Do końca byłam dość pewna swojego planu gry i swoich zalet. Cieszę się, jak mi to wyszło – powiedziała.
    Zbliżenie tenisistki w białym stroju sportowym i czapce z daszkiem, trzymającej rakietę i wyrażającej silne emocje w trakcie meczu.

    Iga ŚwiątekHenry NichollsAFP
    Kobieta ubrana w sportową sukienkę z zaciśniętą pięścią wyraża silne emocje na korcie tenisowym.

  • Nie będzie półfinału Świątek – Sabalenka. Nocny zwrot akcji w Toronto

    Nie będzie półfinału Świątek – Sabalenka. Nocny zwrot akcji w Toronto

    Od zeszłorocznego półfinału Roland Garros czekamy na kolejne starcie Igi Świątek z Aryną Sabalenką, hit nad hity w WTA. I z różnych powodów, przede wszystkim, słabszej niż dawniej dyspozycji Polki, nie mogło do niego dojść. A teraz w Kanadzie wszystko wskazywało, że znów ze sobą zagrają, o miejsce w finale. Polka zameldowała się w sobotę w najlepszej ósemce, do potencjalnego meczu z liderką rankingu został jej jeszcze tylko 1 mecz. A Sabalence dwa, w starciu z Jekateriną Aleksandrową była zdecydowaną faworytką. Tymczasem po 2,5 godzinach walki doszło do sensacji.

    Aryna Sabalenka nie zagra w Toronto z Igą Świątek. Przegrała w 1/8 finału Matthew Stockman/Getty Images & Mert Alper Dervis/AnadoluAFP

    W tym sezonie Iga Świątek nie grała tylko z dwoma zawodniczkami, które są wyżej od niej w rankingu – Aryną Sabalenką oraz Lindą Noskovą. Na 14. już starcie z Białorusinką kibice czekają od czerwca zeszłego roku, wtedy obie grały o finał w Paryżu. I tamten pamiętny bój na swoją korzyść rozstrzygnęła Białorusinka, trzecią partię wygrała 6:0. To był już moment, gdy zaczęły się pojawiać kłopoty w grze Polki, często wyraźnie przegrywała decydujące rozdanie. Aryna z kolei ugościła się na pierwszej pozycji w rankingu, bywały chwile, gdy w rankingu WTA miała kilka tysięcy punktów nad kolejnymi zawodniczkami.

    Przychodzi zaś moment, że jej pozycja jest poważnie zagrożona. Za chwilę w Nowym Jorku zacznie obronę dwóch tysięcy oczek za zeszłoroczny triumf, już tam na starcie, wirtualnie, może nie być numerem 1 w rankingu na żywo.

    W sobotę Iga Świątek w końcu byłą w stanie wygrać trzeciego seta w starciu ze świetną rywalką, odwrócić losy spotkania po przegranej pierwszej partii. W meczu z Martą Kostiuk, mistrzynią WTA 1000 z Madrytu, fatalnie serwowała w pierwszej partii, wprowadzaniem piłki stwarzała presję sobie, a nie rywalce. A później wszystko się odmieniło, wygrała spotkanie 3:6, 6:1, 6:2. Została jej jeszcze tylko potyczka z Dianą Sznajder, do potencjalnego hitu z Sabalenką.

    Białorusinka z kolei miała mecz z Jekateriną Aleksandrową – doświadczoną Rosjanką, która półtora tygodnia temu w Memphis została zwieziona z kortu na wózku inwalidzkim, zapłaciła wysoką cenę za grę w upale. Kilka dni jej pomogło, wystąpiła w Toronto.

    I odniosła jedno z ważniejszych swoich zwycięstw nad Sabalenką. Choć wcale nie pierwsze w karierze.

    WTA Toronto. Aryna Sabalenka kontra Jekaterina Aleksandrowa na Centre Court. Stawką ćwierćfinał

    Na tenisowej mapie Toronto nie jest dla Sabalenki miejscem, do którego wracałaby z wielkim sentymentem. Jest przecież mistrzynią gry na kortach twardych, na nich zdobywała wszystkie swoje cztery tytuły w Wielkich Szlemach, a jednak w tym kanadyjskim mieście nigdy wybitnie jej nie szło, nie grała tu nawet w półfinale. W 2019 roku przegrała z Anastazją Pawluczenkową, w 2022 z Coco Gauff, dwa lata temu – z Amandą Anisimovą. Jeden ćwierćfinał – to jednak mało na tej klasy zawodniczkę.
    Tenisistka w niebieskim stroju wykonuje serwis na twardym korcie, z widocznym napisem ‘TORONTO’ na powierzchni boiska.

    Aryna Sabalenka podczas meczu z ALeksandrowąMert Alper Dervis / AnadoluAFP

    Tym razem miejsce w najlepszej ósemce wydawało się być jednak dość spokojne, skoro rywalizowała z Aleksandrową. Nie dlatego, że doświadczona Rosjanka, choć od lat mieszkająca w Pradze, jest zawodniczką słabą, bo nawet jej wcześniejszy bilans z Sabalenką (cztery zwycięstwa w dziewięciu starciach), robi wrażenie.

    Aleksandrowa znacznie spadła jednak w rankingu, dziś nie jest zawodniczką pukającą do TOP 10 w rankingu, a broniącą się przed wypadnięciem z TOP 20. Starty w USA zaplanowała w taki sposób, że pierwszym jej turniejem było nie WTA 500 w Waszyngtonie, a mniejsze zawody w Memphis. I tam trafiła na 16-letnią Kristinę Liutową. Były na korcie już ponad trzy godziny, kończył się trzeci set, gdy Aleksandrowa nagle kucnęła i… już nie wstała. Dostała udaru cieplnego, jako turniejowa “1” została zwieziona z kortu na wózku inwalidzkim, skreczowała.

    Problem nie okazał się jednak na tyle poważny, by mógł wyeliminować Rosjankę z gry w Toronto. Tu zaczęła grę od drugiej rundy, pokonała Camilę Osorio, później odwróciła losy w spotkaniu z pogromczynią Mai Chwalińskiej. Pokonała 2:1 Talię Gibson, choć przegrała pierwszego seta.

    Z Sabalenką też szybko zaliczyła przełamanie, ale na swoją niekorzyść – było więc 0:2. Białorusinka nie imponowała w pierwszych dwóch spotkaniach, choć wygrywała je bez straty seta. Ona często rozkręca się z meczu na mecz, zwłaszcza po dłuższych przerwach.

    A tu tymczasem przestała sobie radzić z płaskimi zagraniami Rosjanki. Cztery kolejne gemy padły łupem starszej z zawodniczek, za chwilę znów nastroje w obu obozach były inne, bo Sabalenka wyszła jednak na prowadzenie 5:4. By później przegrywać 5:6 i zostać na returnie z nadzieją na przełamanie, które da tie-breaka. Do tego ostatecznie doszło.
    Zawodniczka w niebiesko-białym stroju serwuje piłkę tenisową podczas meczu na dużym korcie, otoczonym trybunami wypełnionymi kibicami.

    Jekaterina Aleksandrowa, Toronto 2026Mert Alper Dervis / AnadoluAFP

    Ten tie-break ostatecznie rozstrzygał seta. Tak jak w zeszłym sezonie Aryna była mistrzynią trzynastych gemów, praktycznie ich nie przegrywała, to tu po raz kolejny okazała się słabsza. Jak z Osaką w Wimbledonie, jak z Baptiste w Madrycie.

    Po drugim secie było jednak 1:1, Aleksandrowa mogła żałować swoich niewykorzystanych okazji. A miała break point na 3:1 w czwartym gemie, później aż dwa na 4:2 w szóstym. Sama zaś serwowała pewnie, nie dawała światowej “1” okazji. Tymczasem doszło do przełamania w drugą stronę, na korzyść Sabalenki. I już tej szansy nie wypuściła. Wygrała partię 6:4.

    Decydował więc trzeci set, bardzo podobny do tego pierwszego. Szybkie przełamanie na korzyść Sabalenki, a już za chwilą cztery gemy dla Aleksandrowej. Koniec emocji? Nic z tego. Aryna zaczęła grać ryzykownie, wyrównała na 4:4. A gdy już się wydawało, że zaczyna kontrolować sytuację, nie wytrzymała tego ciśnienia. Po raz szósty w tym sezonie przegrała trzysetową batalię.

    Aleksandrowa wygrała 7:6 (3), 4:6, 6:4 – po 149 minutach rywalizacji. O półfinał zagra z Eliną Switoliną. A jeśli wygra, to kolejną rywalką może być już Świątek.
    Kobieta w sportowym stroju w intensywnych kolorach różu i pomarańczu z rozpiętym kołnierzem, z wyraźnym grymasem niezadowolenia na twarzy oraz włosami związanymi w kucyk, stoi na tle ciemnego, rozmytego tła.

    Aryna SabalenkaAsanka Brendon RatnayakeEast News

    Bednaruk zdradził szczegóły powrotu polskich siatkarzy z Chin. “Było nerwowo”.

  • To już koniec. WTA zawiadamia o Idze Świątek. O krok od rozpaczy

    To już koniec. WTA zawiadamia o Idze Świątek. O krok od rozpaczy

    Iga Świątek pokonała w sobotnim meczu 3:6, 6:1, 6:2 Martę Kostiuk, meldując się tym samym w ćwierćfinale imprezy WTA 1000 w Toronto. Po triumfie nad Ukrainką Polka ma powody do zadowolenia. I to z wielu powodów. Jeden z nich przedstawił tuż po meczu oficjalny portal WTA, zaznaczając, że 25-latka była już o krok od rozpaczy. A mimo to spisała się świetnie, doprowadzając do końca fatalnej serii, jakiej świadkami byliśmy przez ostatnie 11 miesięcy.
    Iga Świątek podczas turnieju WTA w Toronto, w czapce i jasnoniebieskim stroju, z rakietą tenisową.

    Iga Świątek podczas turnieju WTA w TorontoLeonardo Ramirez/Eyepix Group Alamy/East NewsEast News

    To się nazywa zwrot akcji – od porażki 3:6 w pierwszym secie do zwycięstwa 6:1, 6:2 w kolejnych partiach. Niezłomna postawa Igi Świątek, która tym razem mimo początkowych problemów nie dała ograć się rywalce, jaką była Marta Kostiuk, sprawiła że polska tenisistka mogła cieszyć się z awansu do ćwierćfinału imprezy WTA 1000 w Toronto. O miejsce w najlepszej czwórce turnieju 25-letnia Raszynianka zagra z rosyjską tenisistką Dianą Sznajder.

    Warto jednak zatrzymać się na dłuższy moment przy sobotnim meczu z Ukrainką, którego rolę podkreśla oficjalny portal WTA. Zwycięstwo nad Martą Kostiuk pozwoliło bowiem zakończyć Idze Świątek fatalną passę, ciągnącą się za nią już od dłuższego czasu.

    – Sobotni triumf Igi Świątek w trzech setach nad Martą Kostiuk nie tylko zapewnił byłej liderce światowego rankingu awans do ćwierćfinału turnieju National Bank Open po raz drugi. Przerwał również jedną z najbardziej znaczących serii porażek w cyklu WTA Tour Driven by Mercedes-Benz – czytamy. A o co chodzi?

    Koniec fatalnej serii Igi Świątek. WTA oficjalnie ogłasza

    Jak się okazuje, Iga Świątek przegrała siedem ostatnich trzysetowych starć z zawodniczkami z TOP 20 światowego rankingu. Pasmo porażek rozpoczęło się jeszcze we wrześniu ubiegłego roku i teraz w końcu nastał jego koniec, choć początkowo – co podkreśla WTA – Iga Świątek znalazła się w ogromnych tarapatach.

    – Miałaby powody do rozpaczy po przegranej pierwszej partii z Kostiuk, mimo że dwukrotnie prowadziła jednym przełamaniem. Jednak sześciokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema w grze pojedynczej zdołała się znakomicie podnieść i nie straciła serwisu ani razu w drugim i trzecim secie, wygrywając 3:6, 6:1, 6:2. W sumie Światek obroniła dziewięć break pointów w drugim i trzecim secie, odnosząc pierwsze zwycięstwo nad zawodniczką z pierwszej dwudziestki od czasu turnieju Internazionali BNL d’Italia w maju – podkreśla oficjalny portal WTA.
    Tenisistka w białym stroju sportowym i czapce trzymająca rakietę tenisową, skupiona na korcie podczas meczu, z rozmytą widownią w tle.

    Iga ŚwiątekSAEED KHANAFP
    Kobieta w fioletowym stroju sportowym i czapce z daszkiem skupiona podczas meczu tenisowego, z widocznymi logotypami sponsorów na koszulce.

    Iga ŚwiątekCHRISTOPHE ENAEast News

    Jiri Lehecka – Rafael Jodar. Skrót meczu.

  • 3:5, 30-40 Rybakiny w 2. secie. Potem zwrot akcji. Ostatnie słowo należało do Polki

    3:5, 30-40 Rybakiny w 2. secie. Potem zwrot akcji. Ostatnie słowo należało do Polki

    Jelena Rybakina po zwycięstwie w Australian Open spuściła z tonu. Kazaszka od tego momentu wystąpiła w dwóch finałach, wygrała tylko jeden turniej. Bez wątpienia będzie chciała to zmienić podczas turnieju WTA 1000 w Toronto. W 1/16 finału imprezy mistrzyni z Melbourne mierzyła się Ann Li. Amerykanka postawiła się faworytce, ale ostatecznie polska arbiter ogłosiła dwusetowe zwycięstwo Rybakiny.
    Jelena Rybakina

    Jelena RybakinaIZHAR KHANAFP

    Jelena Rybakina w sezon 2026 weszła w sposób iście spektakularny. Kazaszka podczas Australian Open prezentowała się naprawdę znakomicie. To ostatecznie przełożyło się na końcowy triumf w całej imprezie. W wielkim finale Rybakina pokonała absolutną faworytkę imprezy – Arynę Sabalenkę.

    Europejskie puchary – czy to przymusowe nadgodziny?

    Dwa miesiące później Kazaszka za sprawą awansu do finału Australian Open zadebiutowała na miejscu dla wiceliderki rankingu WTA. Od tego momentu już z tej pozycji nie spadła, a wizja wskoczenia na fotel liderki wcale nie jest tak odległa. Różnica między Rybakiną i Sabalenką duża nie jest.

    Rybakina triumfuje, ale nie bez problemów

    Tym bardziej, że obie panie od kilku miesięcy nie grają najlepiej. Szansą na przełamanie są turnieje na kortach twardych, które przygotowują do dania głównego – US Open. Pierwszym jest rywalizacja w Kanadzie, a konkretnie – w Toronto. W 1/16 finału na drodze Kazaszki stała Ann Li, która w tym sezonie zaskoczyła już Igę Świątek.

    6:1 na koniec polskiego finału WTA. Moment wzruszenia. Finalistka Szlema kończy karierę

    Oczywiście niezależnie od wszelkich zmiennych faworytką była Rybakina. Kazaszka weszła w to spotkanie z przytupem. Już w pierwszym gemie serwisowym rywalki odebrała jej podanie. Potem zrobiła to jeszcze dwa razy. Ostatecznie pierwszy set zakończył się wynikiem 6:2.

    Druga partia była zdecydowanie bardziej wyrównana. Rybakina po meczu przyznała, że zaczęła się męczyć przy swoim serwisie. To odzwierciedlały wynik. W kluczowym momencie bowiem na prowadzenie wyszła Ann Li. Amerykanka przełamała Kazaszkę na 5:3 i serwowała na seta. Presji nie wytrzymała, choć miała piłkę setową przy 40:30. Ostatecznie od stanu 5:3 wszystkie sety wygrała Rybakina i polska arbiter – Katarzyna Radwan mogła ogłosić “gem, set, mecz, Rybakina”.
    Jelena Rybakina

    Jelena RybakinaMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP AFP

    Jiri Lehecka – Alexander Blockx. Skrót meczu.

  • Świat czekał na hit Osaki z Andriejewą. Szybkie dwa sety i Rosjanka już za burtą

    Świat czekał na hit Osaki z Andriejewą. Szybkie dwa sety i Rosjanka już za burtą

    Na piątek czasu lokalnego zaplanowano mecze trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Toronto w dolnej części drabinki. Na korcie centralnym zaplanowano szlagierowe starcie z perspektywy gospodarzy. Reprezentująca Kanadę Leylah Fernandez zmierzyła się z turniejową “5” – Mirrą Andriejewą. Mistrzyni Roland Garros została wyeliminowana po dwusetowej batalii. Tym samym nie dojdzie do hitu Rosjanki z Naomi Osaką w 1/8 finału. Oto co się wydarzyło na głównej arenie.
    Naomi Osaka i Mirra Andriejewa mogły stworzyć parę w czwartej rundzie WTA 1000 w Toronto

    Naomi Osaka i Mirra Andriejewa mogły stworzyć parę w czwartej rundzie WTA 1000 w TorontoEyepix / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Pięć tygodni trwała rozłąka Mirry Andriejewej z zawodowym arenami po tym, jak odpadła w drugiej rundzie Wimbledonu. Dwa dni temu Rosjanka zanotowała efektowny powrót, pokonując Karolinę Pliskovą 6:0, 6:2. Dziś na papierze czekało ją trudniejsze zadanie. Nie tylko pod względem tego, że musiała się zmierzyć z rozstawioną rywalką, ale także faktu, że chodziło o reprezentantkę gospodarzy. A z tym różnie sobie radziła 19-latka w przeszłości.

    Piątkową przeciwniczką mistrzyni Roland Garros była turniejowa “30” – Leylah Fernandez. Kanadyjka zdążyła już złapać trochę rytmu w ramach tournee po Ameryce Północnej, chociaż z pewnością liczyła na więcej po zmaganiach w Waszyngtonie. Broniła tam tytułu, a odpadła już na etapie drugiej rundy. Jej pogromczynią okazała się późniejsza mistrzyni rozgrywek – Alexandra Eala. Teraz Fernandez chciała jak najlepiej zaprezentować się przed własną publicznością. O awans do najlepszej “16” walczyła z 5. rakietą świata.

    WTA Toronto: Mirra Andriejewa kontra Leylah Fernandez w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Fernandez. Już na “dzień dobry” Andriejewa szukała okazji na przełamanie, ale wówczas Leylah wróciła ze stanu 15-30 i utrzymała podanie. Po zmianie stron była piłka na 2:0 dla Kanadyjki, potem 30-0 z perspektywy returnującej Mirry. Na pierwsze “oczko” zdobyte przez odbierającą zawodniczkę trzeba było jednak poczekać do czwartego rozdania. Wtedy gemy hurtowo zaczęły wpadać na konto reprezentantki gospodarzy. Rosjanka nie zdołała już zaistnieć w tej partii, głównie ze względu na mnóstwo niewymuszonych błędów. Ostatecznie turniejowa “30” triumfowała 6:1 w premierowej odsłonie.

    Fernandez kontynuowała festiwal wygranych gemów z rzędu na starcie drugiej części potyczki. Andriejewa dwukrotnie nie wykorzystała prowadzenia przy swoim serwisie: raz 40-30, a później 30-15. Błyskawicznie zrobiło się 4:0 z perspektywy Leylah. Dopiero wtedy, po walce na przewagi, Mirra zdołała odpowiedzieć wygranym “oczkiem”. Wydawało się, że Kanadyjka wciąż ma jednak wszystko pod kontrolą. Chwilę później było 5:1 dla turniejowej “30”. Rosjanka wykonała jeszcze jeden zryw, złapała serię trzech wygranych gemów z rzędu. Drugiej szansy na zamknięcie meczu przy swoim serwisie Fernandez już jednak nie zmarnowała. Zawodniczka gospodarzy zwyciężyła 6:1, 6:4 po 80 minutach gry. Tym samym nie będzie starcia Andriejewej z Osaką w czwartej rundzie WTA 1000 Toronto. Leylah zagra albo z Naomi, albo Elise Mertens.
    młoda kobieta w sportowym stroju i niebieskiej czapce z daszkiem, z zaciętą miną, na tle rozmytego tłumu

    Mirra AndriejewaDubreuil Corinne/ABACAEast News
    Tenisistka z torbą sportową na ramieniu przechodzi obok trybun, ujęcie wykonane podczas rozgrywek na kortach, widoczne logo firmy sportowej na rakiecie, sportowa atmosfera oraz skupienie na twarzy zawodniczki.

    Leylah FernandezMinas PanagiotakisAFP
    Młoda kobieta ubrana w biały tradycyjny strój kimono trzyma niebieską rakietę tenisową, w tle widoczna rozmazana grupa ludzi.

    Naomi OsakaKENTARO TOMINAGAEast News

    Jiri Lehecka – Alexander Blockx. Skrót meczu.

  • Tak Woydyłło przeprasza Świątek, Abramowicz i Sabalenkę. Poniosło ją

    Tak Woydyłło przeprasza Świątek, Abramowicz i Sabalenkę. Poniosło ją

    Psycholog Ewa Woydyłło zamieściła w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym przeprasza Igę Świątek, Darię Abramowicz i Arynę Sabalenkę za to, co powiedziała o nich w podcaście Trzeci Serwis. Przyznaje, że ją poniosło i przekonuje, że nie miała złych intencji. Nie chce jednak usprawiedliwiać się. W zamian składa obietnicę.
    Ewa Woydyłło, Iga Świątek

    Ewa Woydyłło, Iga ŚwiątekAgencja Forum/Foto Olimpik/NurPhoto via AFPAgencja FORUM

    W najnowszym wpisie w mediach społecznościowych psycholog Ewa Woydyłło oficjalnie przeprasza Igę Świątek, Darię Abramowicz i Arynę Sabalenkę, o których w krytyczny sposób wypowiedziała się w programie prowadzonym przez Lecha Sidora.

    “PRZEPRASZAM Panią Igę Świątek, Panią Darię Abramowicz i Panią Arynę Sabalenkę za gorszące epitety, jakie wypowiedziałam pod ich adresem w podkaście Trzeci Serwis” – czytamy we wstępie oświadczenia.

    “Nie miałam złych intencji. Wygłaszałam wyłącznie swoje osobiste opinie, ponieważ od lat aktywnie kibicuję tym tenisistkom i w tym kontekście zabierałam głos. Faktycznie poniosło mnie” – zapewniła psycholog.

    Nic mnie nie usprawiedliwia. Źle się stało. Bardzo tego żałuję. Mogę jedynie wyrazić skruchę

    Zaręczyła, że z tego doświadczenia “wyciągnie lekcję z przekroczenia granicy taktu i dobrych obyczajów” i że już na pewno więcej tak nie postąpi. “Gdybym mogła skrzywdzonym osobom zadośćuczynić, chętnie to zrobię” – podsumowała.

    Dosadne opinie Ewy Woydyłło o Idze Świątek i Darii Abramowicz

    Opinie wygłoszone przez Ewę Woydyłło w podcaście Trzeci Serwis prowadzonym przez Lecha Sidora odbiły się w mediach głośnym echem i wywołały falę oburzenia.

    Psycholog stwierdziła, że tak naprawdę Iga Świątek już nie lubi grać w tenisa i że powinna zająć się czymś innym, na przykład pójść na studia. “Przypuszczam, że ona się wypaliła, że tenis wystarczył jej na kilka lat takiego rzeczywistego spektakularnego wspinania się” – tłumaczyła.

    Rozbłysła jak gwiazda, a teraz już nie jest gwiazdą. Jest spadającym meteorem, ciągle spada i to jest okropna rola

    Osądziła również, że Świątek “wyskoczyła jako taka gwiazda i jeszcze wykreowała się na taką rozumną, dojrzałą, mądrą dziewczynę, ale jest prawdopodobnie głupiutka, wystraszona”.

    W temacie Darii Abramowicz zawyrokowała, że ta w teamie Igi jest “prawdopodobnie dla kasy”. “I nawet nic nie robi. Siedzi i ogląda sobie mecze” – mówiła.

    Sabalenka też oberwała. “Jest takim ordynusem”

    Dostało się również Arynie Sabalence. Ewa Woydyłło wprost stwierdziła, że jej po prostu nie cierpi. Powiedziała, dlaczego. “Zachowuje się wulgarnie, potwornie. Dmucha sobie tę gębę, wypindrza się. To w ogóle nie jest sport” – wyjaśniała.

    Białorusinka, ruska baba. (…) Jest takim ordynusem, a poza tym robi wojnę w Ukrainie. Nie mogę tego znieść. Pupilka Łukaszenki. Jak mi się to wszystko razem poukłada to naprawdę… Fuj, fuj, okropna

    W kontekście liderki rankingu WTA przekazała jeszcze, że “nie lubi mężczyzn grających w damskiego tenisa z kobietami, a ona jest po prostu facetem”.

    Później, w rozmowie z WP Sportowymi Faktami, starała się objaśnić, że “niefortunnymi sformułowaniami” chciała “podkreślić przewagę fizyczną Aryny nad Igą”.

    “Białorusinka często serwuje nawet mocniej niż Novak Djoković. Zgadzam się jednak, że takie słowa nie powinny paść, bo dość łatwo zinterpretować je w inny sposób” – dopowiedziała.

    Na koniec zapewniła, że rozmowa w Trzecim Serwisie “nie miała na celu atakowania kogokolwiek, a tym bardziej obrażania”. “Niestety wyszło inaczej i dlatego muszę się tłumaczyć. Po raz pierwszy w życiu zdarzył mi się taki przypadek” – podsumowała.

    Odcinek Trzeciego Serwisu z Ewą Woydyłło, decyzją wydawców podcastu, został usunięty z platformy.

    Iga Świątek – Taylor Townsend. Skrót meczu.