• Dobę po ograniu Polki zrzekła się walki w finale. Teraz klęska rozstawionej

    Dobę po ograniu Polki zrzekła się walki w finale. Teraz klęska rozstawionej

    Barbora Krejcikova ostatnio dotarła do półfinału turnieju WTA 250 w ‘s-Hertogenbosch, a w nim w dwóch setach ograła Magdę Linette. Czeszka ostatecznie jednak nie przystąpiła do walki o trofeum, dobę po jej meczu z Polką ogłoszono walkower. Utytułowana zawodniczka na kort wróciła w Eastbourne, tutaj jest rozstawiona z “4”. Występ u progu Wimbledonu zakończył się wpadką.

    Barbora KrejcikovaHenry NichollsAFP

    Wielkimi krokami zbliża się wielkoszlemowy Wimbledon – kwalifikacje już ruszyły, turniej główny rozpocznie się z kolei 29 czerwca. Okazją do szlifowania formy przed zmaganiami w Londynie są mniej prestiżowe imprezy, niedawno zakończył się turniej WTA 500 w Berlinie, trwa turniej tej samej rangi w Bad Homburg. Nie brakuje polskich akcentów, w drugim z niemieckich miast o tytuł powalczy Iga Świątek.

    Magda Linettte z kolei ostatnio zdecydowała się na występ w ‘s-Hertogenbosch (WTA 250), w Holandii pokonała Kimberly Birrell, Mię Pohankovą, Zeynep Sonmez, a w półfinale trafiła na rozstawioną z “8” Barborę Krejcikovą. Górą była Czeszka, wygrała 6:4, 7:6(4) i stanęła przed szansą walki o tytuł. Ostatecznie jednak do niej nie przystąpiła, dobę po meczu z naszą reprezentantką ogłoszono walkower, po tytuł bez walki sięgnęła kwalifikantka Robin Motgomery.

    “Z przykrością informuję, że niestety muszę się wycofać z dzisiejszego finału Libema Open z powodu choroby. Czułam się źle i po konsultacjach z moim zespołem medycznym stało się jasne, że nie będę w stanie dzisiaj rywalizować. Bardzo cieszyłam się na możliwość walki o tytuł, ale dzisiaj to niemożliwe” – przekazała Krejcikova w oświadczeniu.

    WTA Eastbourne. Barbora Krejcikova poza burtą turnieju

    Krejcikova decyzję o wycofaniu się z powodu choroby przekazała 14 czerwca, dokładnie dziewięć dni później Czeszka przystąpiła do rywalizacji w Eastbourne (WTA 250), tutaj była rozstawiona z “4”. Na start przyszło jej się zmierzyć z Kimberly Birrell, czyli tenisistką, którą wcześniej w Holandii wyeliminowała Linette.

    Reprezentantka Australii notowana jest na 73. miejscu w rankingu i musiała przedzierać się przez kwalifikacje, trudno ją było upatrywać w roli faworytki w starciu z tenisistką, która przed dwoma laty triumfem na Wimbledonie potwierdziła, że świetnie czuje się na trawie, a nieco ponad tydzień temu dotarła do finału w ‘s-Hertogenbosch.

    Mecz rozgrywany we wtorkowy wieczór kapitalnie zaczął się z perspektywy Birrell, ta zgarnęła cztery pierwsze gemy, oddając po drodze zaledwie pięć punktów. Była też o krok od podwyższenia prowadzenia, Krejcikova przy stanie 0:4 obroniła jednak break pointa. A po chwili sama przełamała rywalkę, przy podwyższeniu poziomu własnego serwisu Czeszka powoli zaczęła wracać do gry, było już tylko 3:4.

    Birrell nie wypuściła jednak z rąk wypracowanej przewagi, przy podaniu notowanej na 37. miejscu w rankingu rywalki przypieczętowała zwycięstwo 6:3. A w drugiej partii początkowo poszła za ciosem, w czwartym gemie przełamała Krejcikovą, prowadziła już 3:1. Mistrzyni Wimbledonu wróciła jednak do gry, odpowiedziała przełamaniem powrotnym, dalej gra toczyła się gem za gem. Wyrównaną partię zwieńczył tie-break, w tym górą była Australijka, która przypieczętowała zwycięstwo 6:3, 7:6(6) i awans do drugiej rundy, w której zmierzy się z Petrą Marcinko.

    Taylor Fritz – Frances Tiafoe. Skrót meczu.

  • O której Iga Świątek gra z Emmą Navarro? WTA Bad Homburg [TRANSMISJA NA ŻYWO, TV]

    O której Iga Świątek gra z Emmą Navarro? WTA Bad Homburg [TRANSMISJA NA ŻYWO, TV]

    Iga Świątek zagra z Emmą Navarro w II rundzie turnieju WTA w Bad Hombrug. Dla Polki zawody w Niemczech będą pierwszym i ostatnim sprawdzianem przed Wimbledonem 2026. O której godzinie gra Iga Świątek dzisiaj? Gdzie obejrzeć w TV mecz Świątek – Emma Navarro? Tenis. Transmisja na żywo, stream. Relacja tekstowa i wynik w Interii Sport.
    Iga Świątek uderza piłkę tenisową podczas meczu na trawie w Bad Homburg, w sportowym stroju i czapce.

    Iga Świątek podczas turnieju w Bad Homburg sprzed roku po raz pierwszy zagrała w finale turnieju na trawieARNE DEDERT DPA

    Mecz Iga Świątek – Emma Navarro w II rundzie turnieju WTA w Bad Homburg zostanie rozegrany dzisiaj 24 czerwca nie przed godziną 15:30, jako trzeci pojedynek na korcie centralnym. Transmisję na żywo w TV z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale Canal+ Sport 2. Z kolei stream online będzie dostępny dla abonentów platformy CANAL+ Online. Relacja tekstowa oraz wynik na stronie Interii Sport.

    Iga Świątek – Emma Navarro. WTA Bad Homburg. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA NA ŻYWO, TV]

    Iga Świątek (WTA 3) wraca do gry po nieudanym starcie w Roland Garros, gdzie odpadła w IV rundzie. Zatem Polka ma za sobą niemal miesięczną przerwę od występów. Dziś nasza najlepsza tenisistka rozpoczyna udział w turnieju w Bad Homburg.

    To właśnie tutaj przed rokiem rozegrała swój pierwszy finał w tourze na trawie i choć przegrała go z Jessicą Pegulą, był to znakomity prognostyk przed Wimbledonem, w którym odniosła wielki triumf. W tym sezonie również będzie to dla niej pierwszy i ostatni sprawdzian przed Wimbledonem 2026, a polscy kibice z pewnością nie mieliby nic przeciwko, aby historia zatoczyła koło.

    Pierwszą rywalką Świątek, która zaczyna start od II rundy, będzie Emma Navarro (WTA 24). Amerykanka w I rundzie zmierzyła się z Evą Lys (WTA 77), czyli przedstawicielką gospodarzy i pokonała ją 7:6(6), 6:3. Polka i Amerykanka mają za sobą trzy bezpośrednie pojedynki. We dwóch triumfowała nasza zawodniczka, a w ostatnim jej rywalka. Miało to miejsce w IV rundzie zeszłorocznego turnieju w Pekinie. Wówczas Navarro niespodziewanie triumfowała 6:4, 4:6, 6:0. Świątek ma zatem okazję do rewanżu.

    Mecz Iga Świątek – Emma Navarro w II rundzie turnieju WTA w Bad Homburg zostanie rozegrany dzisiaj 24 czerwca nie przed godziną 15:30, jako trzeci pojedynek na korcie centralnym. Relacja tekstowa oraz wynik na stronie Interii Sport.

    Transmisję na żywo w TV z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale Canal+ Sport 2. Z kolei stream online będzie dostępny dla abonentów platformy CANAL+ Online.
    Iga Świątek podczas turnieju WTA Bad Homburg

    Iga Świątek podczas turnieju WTA Bad HomburgJoaquim Ferreira / DPA / dpa Picture-Alliance via AFPAFP
    Zbliżenie skoncentrowane na tenisistce podczas intensywnej wymiany piłki, wyraz determinacji na twarzy, widoczne logo sponsorów na stroju sportowym.

    Emma NavarroHu Jingwen/Xinhua via AFP AFP

    Taylor Fritz – Frances Tiafoe. Skrót meczu.

  • Trener Chwalińskiej ujawnia. USG i rezonans. Ogłasza przed Wimbledonem

    Trener Chwalińskiej ujawnia. USG i rezonans. Ogłasza przed Wimbledonem

    Już tylko 5 dni dzielą nas od inauguracji tegorocznego Wimbledonu. Wimbledonu, na którym – dzięki otrzymanej “dzikiej karcie” – w drabince głównej wystąpi Maja Chwalińska. W jakiej formie fizycznej przyleciała do Londynu finalistka tegorocznego Rolanda Garrosa? O tym opowiedział w rozmowie z WP Sportowe Fakty trener Maciej Ryszczuk, mówiąc między innymi o tym, jakie badania przeszła 24-latka.
    Maja Chwalińska w jasnej koszulce polo idzie wśród kilku osób, blond włosy, skupiona przed siebie.

    Maja Chwalińska – finalistka tegorocznego Rolanda GarrosaAliaksandr Valodzin/East News East News

    Po wielkim sukcesie na Rolandzie Garrosie, zwieńczonym udziałem w wielkoszlemowym finale, Maja Chwalińska zrobiła sobie przerwę od gry w światowych tourze aż do Wimbledonu. W międzyczasie udała się wraz z przyjaciółkami na zasłużone wakacje w Grecji, a poza tym sporo czasu zajęły jej między innymi zupełnie dla niej nowe – przynajmniej w tej skali – obowiązki medialne.

    – W miarę możliwości – stwierdziła. A swoje wakacje skróciła w trzech terminarz: “spanie, jedzenie i czas z przyjaciółmi”.

    W jakiej formie fizycznej Maja Chwalińska przystąpi więc do Wimbledonu? Głos w tej sprawie zabrał w rozmowie z WP Sportowe Fakty współpracujący z nią w zakresie przygotowania motorycznego trener Maciej Ryszczuk, znany przede wszystkim ze swojej obecności w sztabie Igi Świątek.

    Wimbledon. Maja Chwalińska “pełna energii”. Maciej Ryszczuk o formie Polki

    Jak przyznał, o dyspozycję finalistkę Rolanda Garrosa – przynajmniej od strony mieszczącej się w jego obszarze zainteresowania – możemy być spokojni.

    – Po finale od razu udała się na wakacje. Miała szansę porządnie wypocząć. Niedawno mi napisała, że jest pełna energii i czuje się gotowa do dalszej pracy. Kilka dni temu powróciła już do treningów. Jej poranne pomiary są na dobrym poziomie – przekazał Maciej Ryszczuk.

    Podczas rozmowy trener został zapytany także o problemy z przywodzicielami, które dawały się jej we znaki podczas Rolanda Garrosa. Poinformował wówczas, że Maja Chwalińska ma za sobą kontrolę medyczną.

    – Maja przeszła kompleksowe badania. Wykonaliśmy USG i rezonans. Mamy to pod kontrolą. To kwestie przeciążeniowe, które mogą się jeszcze pojawiać. Najważniejsze, że stopniowo jest ich mniej. To nic poważnego – uspokoił nastroje trener naszych dwóch czołowych tenisistek.
    Kobieta o blond włosach w zielonej sportowej bluzie stoi zwrócona na wprost, z dłońmi złożonymi przed sobą, na tle ściany z logotypami w ciepłym oświetleniu.

    Maja ChwalińskaGrzegorz WajdaEast News
    Zawodniczka tenisowa wykonuje dynamiczny zamach rakietą podczas meczu, skupiona na grze, ubrana w jasnożółty bezrękawnik sportowy.

    Maja ChwalińskaJULIEN DE ROSAAFP

    Maja Chwalińska: Najpierw musi być pasja, a później trzeba dawać z siebie wszystko

  • Niemcy ogłaszają ws. Świątek, decyzja zapadła. Oficjalny komunikat organizatorów

    Niemcy ogłaszają ws. Świątek, decyzja zapadła. Oficjalny komunikat organizatorów

    Niemal miesiąc upłynął już od ostatniego spotkania Igi Świątek. Pod koniec maja Polka poległa w 1/8 finału Roland Garros z Martą Kostiuk. Podczas gdy uwaga kibiców kieruje się już powoli na Wimbledon, z Niemiec dotarł oficjalny komunikat ws. Raszynianki. Organizatorzy turnieju podjęli ważną decyzję dotyczącą jej najbliższego występu. Jest ona ostateczna.

    Iga ŚwiątekRobert Prange/Getty ImagesGetty Images

    Emma Navarro pierwszą rywalką Świątek w Bad Homburg. Polka się zrewanżuje?

    Pierwszą rywalką na drodze Raszynianki będzie Emma Navarro. Reprezentantka Polski ma zdecydowanie złe wspomnienia z ostatniego spotkania z Amerykanką. Poległa z nią w ubiegłym roku w Pekinie 4:6, 6:4, 0:6. Zwłaszcza ostatni gem, w którym byliśmy świadkami “bajgla”, pozostawił niesmak.

    Niedługo po tym, jak jasne stało się, że to właśnie z 25-latką Świątek zmierzy się w Bad Homburg Open pojawił się komunikat dotyczący szczegółowego planu gier. Poznaliśmy decyzję orgfanizatorów w kwestii planowej godziny rozpoczęcia rywalizacji 3. z 24. tenisistką rankingu WTA.

    Zapadła decyzja ws. meczu Świątek. Poznaliśmy godzinę starcia z Amerykanką

    Z planu wynika, że Świątek i Navarro zmierzą się ze sobą w środę 23 czerwca nie przed godziną 15:30. Będzie to trzeci tego dnia pojedynek rozgrywany na korcie centralnym. Dokładna godzina rozpoczęcia meczu Polki zależeć będzie zatem od tego, jak potoczą się losy poprzednich spotkań.

    Iga z pewnością chciałaby się zrewanżować rywalce za bolesną porażkę z Pekinu. Łatwo jednak nie będzie, bo po okresie słabszej formy Amerykani śladu już nie ma. W Nottingham dotarła ona niedawno aż do finału, w którym przegrała z Lindą Noskovą.

    Rywalizację w Bad Homburg natomiast zaczęła od pewnego zwycięstwa nad reprezentantką gospodarzy turnieju – Evą Lys. Amerykanka wygrała 7:6(6), 6:3. Patrząc szerzej, zwyciężyła aż w 11 z ostatnich 14 spotkań.

    Taylor Fritz – Frances Tiafoe. Skrót meczu.

  • Córki miliardera zadarły z Igą Świątek. Są już dwie. Będzie konfrontacja

    Córki miliardera zadarły z Igą Świątek. Są już dwie. Będzie konfrontacja

    W czołowej setce rankingu WTA figurują tylko dwie zawodniczki, o których mówi się, że to “córki miliardera”. Ich ojcowie rzeczywiście zbili fortunę na udanych interesach. To Amerykanki Jessica Pegula i Emma Navarro. Tak się składa, że los kojarzy je z Igą Świątek na trawiastych kortach w Bad Homburg. Z tą pierwszą Polka przegrała finał ubiegłorocznej edycji, z tą drugą już w środę rozpocznie kolejny turniej.

    Iga ŚwiątekAFP

    To była ogromna niespodzianka dla wszystkich. W pierwszym tygodniu lata 2025 roku Iga Świątek zaprezentowała znakomitą formę w niemieckim Bad Homburg. Po raz pierwszy w seniorskiej karierze dotarła do finału na korcie trawiastym.

    Był to też jej premierowy finał WTA pod szkoleniową pieczą Wima Fissette’a. Nie sięgnęła jednak po tytuł. W decydującym boju musiała uznać wyższość Jessiki Peguli, ulegając jej 4:6, 5:7.

    Iga Świątek kontra córka miliardera. Powtórka w Bad Homburg. Tym razem już w 1/8 finału

    Po roku Raszynianka wraca na ten sam obiekt. I znów… stanie naprzeciw amerykańskiej rywalki ponadprzeciętnie majętnej. Już w pierwszym występie musi się uporać z Emmą Navarro (24. WTA).

    Ojciec Emmy to potentat w sektorze bankowym. Jego majątek szacowany jest 3,2 mld dolarów. Chętnie inwestuje w sport – stał się właścicielem i głównym organizatorem tenisowych turniejów w Cincinnati (Świątek sięgnęła tam po tytuł w sierpniu 2025) i Charleston.

    Z kolei Pegula senior dorobił się w branży naftowej i gazowej. Zbił fortunę – jego aktywa wyceniane są dzisiaj na 9,3 mld dolarów. Do wszystkiego doszedł od zera, bez odziedziczonego kapitału.

    Jessica i Emma nie muszą grać w tenisa, by żyć dostatnie i wygodnie. Po prostu kochają tę dyscyplinę sportu. I od zawsze w rodzinnych domach uczone były szacunku dla wytrwałej pracy.

    Na korcie finansowy status nie ma oczywiście żadnego znaczenia. Media chętnie jednak wykorzystują każdą okazję, by dla ubarwienia relacji przypomnieć, że do gry przystępuje córka krezusa. Bez względu na to, czy w akcji oglądamy akurat Pegulę czy Navarro.

    Tej pierwszej Iga zdążyła się już zrewanżować za ubiegłoroczną porażkę z Bad Homburg. W maju pokonała ją w ćwierćfinale Italian Open. To była w zasadzie deklasacja – 6:1, 6:2.

    Teraz pora na wyrównanie rachunków z Navarro. Ostatniej jesieni Świątek została przez nią wyrzucona z China Open. W 1/8 finału Polka uległa niżej notowanej rywalce 4:6, 6:4, 0:6.

    Najgorsze zaczęło się jednak dopiero potem. To po tej porażce na Igę wylała się w sieci fala hejtu, jakiej wcześniej Raszynianka nie doświadczyła. Screeny obelg i inwektyw skierowanych pod swoim adresem zamieściła w mediach społecznościowych. Szerzej pisaliśmy o tym TUTAJ.

    Do najbliższej konfrontacji Świątek – Navarro dojdzie w środę nie przed godz. 15:30. Relacja live z tego spotkania w sportowym serwisie Interii.
    Zawodniczka tenisowa w białej koszulce z rakietą w ręku, patrząca do góry z wyrazem zdziwienia lub rozczarowania na twarzy, na tle niebieskiej tablicy z napisem.

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz/SIPAEast News
    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News
    Zbliżenie skoncentrowane na tenisistce podczas intensywnej wymiany piłki, wyraz determinacji na twarzy, widoczne logo sponsorów na stroju sportowym.

    Emma NavarroHu Jingwen/Xinhua via AFP AFP

    Tomasz Lorek: Jeśli Hubert Hurkacz ma wygrać jakiegoś Szlema, to takim miejscem jest Wimbledon

  • Chwalińska oficjalnie ze specjalną nagrodą od prezydenta. Tak zareagowała

    Chwalińska oficjalnie ze specjalną nagrodą od prezydenta. Tak zareagowała

    Maja Chwalińska jest już na miejscu, w Londynie, i tam szykuje się do Wimbledonu. Tymczasem w mediach społecznościowych zamieszczono nagranie, w którym potwierdzono wręczenie tenisistce specjalnej nagrody. 24-latka odebrała ją przed samym wylotem z rąk prezydenta Bielska-Białej. Pokazano, jak zareagowała.
    Maja Chwalińska

    Maja ChwalińskaFiPAK / ForumAgencja FORUM

    Podczas gdy Maja Chwalińska przebywa w Londynie, gdzie szykuje się do zbliżającego się wielkimi krokami Wimbledonu (29 czerwca – 12 lipca), na profilu jej bielskiego klubu tenisowego pojawił się wyjątkowy wpis. To podsumowanie wydarzeń sprzed zaledwie czterech dni.

    W świeżo opublikowanym nagraniu ujawniono, jak wyglądało uhonorowanie tenisistki w Bielsku-Białej. Punktem kulminacyjnym było odebranie przez nią specjalnej nagrody. I to z czyich rąk.

    Tak uhonorowali Maję Chwalińską w Bielsku-Białej. Wyjątkowy prezent

    Tuż przed wylotem do Londynu Maja Chwalińska, na terenie klubu BKT Advantage, odebrała od prezydenta miasta Bielska-Białej Jarosława Klimaszewskiego wyjątkowy upominek. To patera – przypominająca nieco tę, którą wywalczyła w wielkoszlemowym Roland Garros 2026 – ze szczególnym napisem będącym wyrazem uznania dla osiągnięcia 24-latki.

    “Chciałem ci serdecznie, w imieniu wszystkich naszych mieszkańców, pogratulować tego wspaniałego sukcesu. Wprawdzie jesteśmy w tym roku Polską Stolicą Kultury, ale dzięki tobie staliśmy się też, myślę, nawet światową stolicą sportu. A szczególnie tenisa. Za co ci bardzo dziękuję” – mówił włodarz miasta.

    “Dziękuje też za twoje ciepłe słowa w różnych wywiadach, gdzie wspominasz nasze miasto. Stałaś się naprawdę naszą wielką ambasadorką. Dziękujemy. Cieszymy się, że w końcu możemy cię przywitać, ale oczywiście zasłużony odpoczynek” – kontynuował.

    Klimaszewski zwrócił się również oficjalnie z podziękowaniem dla klubu Mai. Przy okazji pogratulował Chwalińskiej dzikiej karty do Wimbledonu i zapewnił o wsparciu bielskiej społeczności.

    Wierzymy, że dzięki tobie przeżyjemy wiele wspaniałych chwil. Za te dotychczasowe bardzo dziękuję

    Chwilę później do mikrofonu podeszła sama Maja. Zrewanżowała się prezydentowi podziękowaniami za wyróżnienie, ciepłe powitanie oraz za pomoc od miasta, na którą to może liczyć od wielu lat.

    “Cieszę się, że mogę tutaj być, mieszkać i trenować. W Bielsku naprawdę żyje się świetnie. Wracamy do roboty” – przekazała.

    Także menadżer Chwalińskiej i prezes BKT Advantage Bielsko-Biała, Piotr Szczypka, podkreślał dużą otwartość Bielska-Białej, jeśli chodzi o wsparcie i promocję tenisa. “Jesteśmy szczęśliwi. Odwdzięczyliśmy się chyba w dwójnasób. Ale pracy przed nami jeszcze bardzo dużo” – zadeklarował.

    Wyjaśnił, że kolejne inwestycje czekają w kolejce do realizacji. “Myślę, że szybko je wybudujemy i nie tylko Maja będzie mistrzynią świata, ale i ten klub będzie mistrzem świata” – podsumował.

    Maja Chwalińska: Nie jestem za bardzo w social mediach, bo myślę, że bym zwariowała

  • No i jest pierwszy triumf Polki w Wimbledonie. 19 minut i było po secie

    No i jest pierwszy triumf Polki w Wimbledonie. 19 minut i było po secie

    Cztery Polki mają zapewniony start w głównej części Wimbledonu, ale nie oznacza to, że w przyszłym tygodniu w grze pozostaną tylko one. Przykład Mai Chwalińskiej w Paryżu pokazał, że nawet zaczynając od kwalifikacji, można dokonywać sportowych cudów. Cztery lata temu Katarzyna Kawa przeszła te trzy wstępne rundy, później zagrała w 1/64 finału. A wtedy jej przygoda zaczęła się od wygranego starcia z Susan Bandecchi. Teraz też Szwajcarka była pierwszą przeszkodą, ale – w przeciwieństwie do ich poprzednich starć – nie miała za wiele do powiedzenia. 33-latka wygrała 6:1, 6:3.
    article cover

    Katarzyna KawaMarcin CholewińskiNewspix.pl

    Iga Świątek, Maja Chwalińska, Magdalena Fręch i Magda Linette – cztery Polki są w tym roku pewne występu w głównej części Wimbledonu. Dwie kolejne – Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova – przystąpiły do kwalifikacji, na to samo liczyła też Martyna Kubka, która przyleciała do Londynu i dziś czekała na jeszcze jedno wycofanie którejś ze 128 uczestniczek tego wstępnego etapu turnieju. Bo była pierwszą oczekującą.

    Rywalizacja panów o 16 ostatnich miejsc w głównym turnieju zaczęła się w poniedziałek, panie przystąpiły do niej dzisiaj. Już w południe swój mecz zaczęła Klimovicova – pochodząca z Ołomuńca tenisistka BKT Advantage Bielsko-Biała ostatnio nie imponowała formą, ale na trawie jej styl gry, oparty na mocnym serwisie, się sprawdzał. Była przecież juniorską finalistką Wimbledonu. Pechowo jednak losowała, trafiła na ćwierćfinalistkę tego turnieju z 2024 roku – Lulu Sun. I przegrała z Nowozelandką 6:7 (3), 5:7.

    A chwilę po tym, jak ona skończyła, swój mecz na korcie nr 7 zaczęła starsza z tenisistek z Bielska-Białej – Katarzyna Kawa. W tym roku została rozstawiona z “14”, losowała na pewno znacznie lepiej niż w dwóch poprzednich edycjach. A także i ostatni turniej w Modenie dawał nadzieję, że jej przygoda w stolicy Anglii może przeciągnąć się także na przyszły tydzień.

    Wimbledon. Katarzyna Kawa kontra Susan Bandecchi w kwalifikacjach. Stawką druga runda

    Rok temu Katarzyna Kawa szukała gry na kortach trawiastych – po nieudanej próbie dostania się do głównej drabinki w Paryżu, szukała szczęścia w Birmingham, ‘s-Hertogenbosch i Berlinie. A gdy przyszły eliminacje Wimbledonu, to i tak wpadła do sekcji z rewelacyjną Ivą Jović. Nastoletnia Amerykanka dziś jest w drugiej dziesiątce rankingu, wtedy grała w kwalifikacjach. I wygrała batalię o start w głównej części turnieju 6:3, 7:6 (2).
    Zawodniczka tenisowa w białej koszulce wykonująca uderzenie piłki rakietą, skupiona na grze, z piłką tenisową znajdującą się tuż przed twarzą.

    Katarzyna KawaLuis AcostaAFP

    Teraz zaś 33-latka z Krynicy Zdroju wybrała po Paryżu korty ziemne – najpierw w Makarskiej, później w Modenie. I ten drugi turniej, rangi 125, wygrała, co dało jej wysokie rozstawienie w kwalifikacjach w ośrodku w Roehampton. Dostała w drabince numer 14 – to do niej dolosowano Susan Bandecchi, rewelację sprzed miesiąca z Paryża. Tam bowiem Szwajcarka przeszła eliminacje, odpadła dopiero w drugiej rundzie głównej części turnieju.

    Mierzyły się na początku tego roku w Ostrawie, wtedy wygrała Bandecchi. Ale też cztery lata temu na trawie – właśnie w Wimbledonie. Obie zaczynał wówczas kwalifikacje, lepsza okazała się Polka (6:2, 3:6, 6:2). I był to najlepszy turniej na trawie Katarzyny w karierze. Przeszła kwalifikacje, wygrała w pierwszej rundzie z Rebeccą Marino, odpadła dopiero w drugiej – z Ons Jabeur.

    A choć nie jest specjalistką od tej nawierzchni, to jej dzisiejsza gra w pierwszej partii zrobiła ogromne wrażenie. Bardzo szybko odskoczyła na 4:0, tylko jeden z tych gemów był zacięty. Pomagał serwis, ale też i Bandecchi kompletnie nie radziła sobie z odbiciem piłki. Po 19 minutach ogłoszono koniec tej partii – było 6:1 dla Polki. A jej rywalka ruszyła na przerwę toaletową.

    W tym pierwszym secie Bandecchi wygrała dziewięć punktów, z tego siedem w dwóch gemach – tym wygranym i przegranym na przewagi. W reszcie – nie zaistniała.

    W drugim zaś tyle samo miała po dwóch gemach, na tablicy był zaś remis 1:1. Szwajcarka opanowała emocje, mogła liczyć na wsparcie nielicznych kibiców, podjęła walkę. Choć wciąż to Polka pokazywała lepszy tenis. Niemniej kilka razy musiała się bronić przed przełamaniem, w najtrudniejszej sytuacji znalazła się w piątym gemie. Skończyła go jednak na swoich warunkach – akcją przy siatce. A gdy przełamała Bandecchi na 4:2, wszystko stało się już jasne.

    Kawa dość spokojnie przypilnowała sytuacji, choć drugi set trwał aż 54 minuty. Wygrała 6:1, 6:3.

    O finał kwalifikacji powalczy z Argentynką Luisiną Giovannini lub Włoszką Lucrezią Stefanini.
    kobieta w białym stroju sportowym przygotowuje się do serwisu podczas meczu tenisowego, skupiona na unoszącej się w powietrzu piłce tenisowej

    Katarzyna KawaLuis AcostaAFP

    Najlepsze bloki w Orlen Basket Lidze 25/26.

  • Świątek czekała na wynik, dramatyczne sceny w Bad Homburg. Trzeba było ruszyć z pomocą

    Świątek czekała na wynik, dramatyczne sceny w Bad Homburg. Trzeba było ruszyć z pomocą

    Iga Świątek niebawem zacznie swoje zmagania w Bad Homburg będącymi swoistym przetarciem przed wielkoszlemowym Wimbledonem. Jej pierwszą rywalkę w Niemczech wyłoniło starcie Evy Lys z Emmą Navarro, w trakcie którego doszło niestety do dramatycznej sceny – jeden z chłopców od podawania piłek zemdlał, a Lys od razu ruszyła mu z pomocą.
    Iga Świątek na korcie trzyma rakietę, z boku kadru zawodniczka idzie w stronę skraju kortu

    Podczas meczu, który wyłonił pierwszą rywalkę Igi Świątek w Bad Homburg, doszło do niebezpiecznego incydentuRobert Prange/Getty Images – Canal+ OnlineGetty Images

    Iga Świątek zakończyła swoją przygodę na niedawnym Rolandzie Garrosie na 1/8 finału, odpadając ze zmagań po porażce z Martą Kostiuk. Tymczasem na horyzoncie majaczy już kolejna odsłona Wielkiego Szlema – Wimbledon.

    Przed udziałem w prestiżowej rywalizacji w Anglii Raszynianka weźmie udział jeszcze w innych zawodach na nawierzchni trawiastej – turnieju rangi WTA 500 w Bad Homburg. Polka miała w pierwszej rundzie w Niemczech wolny los, natomiast oponentkę w rundzie drugiej poznała 23 czerwca.

    WTA Bad Homburg. Chwila strachu w meczu Lys z Navarro. Chłopiec od piłek potrzebował pilnej pomocy

    W ten wtorek doszło bowiem do pojedynku między Evą Lys oraz Emmą Navarro. Niestety w trakcie trwania tego starcia doszło do dramatycznej sceny – w drugim secie, przy stanie 4:2 dla Navarro, zemdlał jeden z chłopców do podawania piłek. Wszystko prawdopodobnie przez panujący upał.

    Lys nie zastanawiała się długo i ruszyła w stronę chłopca, któremu udzielono pomocy jeszcze na korcie. Na szczęście sytuację udało się wkrótce opanować, a zawodniczki wróciły koniec końców po krótkiej chwili do gry.

    WTA Bad Homburg: Eva Navarro rywalką Igi Świątek w drugiej rundzie

    Obie panie mierzyły się ze sobą jak dotychczas trzykrotnie – dwa razy górą była reprezentantka Polski, raz, w październiku 2025 roku w Pekinie, triumfowała przedstawicielka USA.
    Tenisistka w sportowym stroju i opasce, z dłońmi zakrywającymi usta, wyraża silne emocje, prawdopodobnie zaskoczenie lub wzruszenie. Tło jest jednolite, granatowe, nic nie rozprasza uwagi od postaci.

    Eva LysAndy Wong/Associated PressEast News
    Zawodniczka tenisowa w trakcie dynamicznego zagrania, skupiona na uderzeniu piłki, ubrana w sportowy strój, z rakietą w ręku na tle ciemnej kurtyny.

    Eva LysMA ZIHAN / XINHUA / Xinhua via AFPAFP
    Młoda tenisistka w jasnej sportowej koszulce i spódniczce trzyma rakietę tenisową oraz piłkę, uśmiechając się podczas meczu na korcie.

    Eva LysANDREAS GORA/DPIAFP

    Tomasz Lorek: Jeśli Hubert Hurkacz ma wygrać jakiegoś Szlema, to takim miejscem jest Wimbledon

  • Kolejny koszmar finalistki Wimbledonu. Numer “1” ostatecznie wypada z gry

    Kolejny koszmar finalistki Wimbledonu. Numer “1” ostatecznie wypada z gry

    Już tylko sześć dni pozostało do rozpoczęcia Wimbledonu – trzeciego w tym roku turnieju Wielkiego Szlema. I w teorii powinna to być szansa na poprawienie pozycji w rankingu dla Jasmine Paolini, która dwa lata temu dotarła w Londynie do finału, a rok temu w Bad Homburg grała o finał WTA 500. Włoszka ma jednak spore kłopoty, także zdrowotne. Przed zmaganiami w Londynie wybrała imprezę rangi WTA 250 w uroczym Eastbourne. Została rozstawiona z “1” – i już po pierwszym spotkaniu odpadła. A to nie koniec jej problemów.

    Jasmine PaoliniANDREJ ISAKOVICAFP

    Gdy dwa lata temu w lipcu Jasmine Paolini dołożyła do meczu o tytuł Roland Garros kolejny wielkoszlemowy finał w Londynie, w rankingu WTA wspięła się na piąte miejsce. A później, jesienią, już na czwarte. Jeszcze rok temu podczas Wimbledonu była rozstawiona z “4”, znacznie wyżej od Igi Świątek. Z Polką zaś chwilę wcześniej przegrała w półfinale turnieju w Bad Homburg.

    Późną jesienią zaczęły się problemy Włoszki, bardzo lubianej w środowisku tenisowym. Te w Rijadzie, podczas WTA Finals, związane były jeszcze z chorobą, te sportowe przyszły już w tym roku. Zaczynała go w United Cup jako ósma zawodniczka świata, długo broniła się przed wypadnięciem z najlepszej “10”. Skoro jednak od Indian Wells nie była w stanie wygrać dwóch spotkań z rzędu w turnieju, musiał nastąpić ten moment pożegnania z elitą. Bo tak powszechnie mówi się o TOP 10.

    Do tego doszły problemy zdrowotne, dużym zaskoczeniem była rezygnacja ze wspólnej gry z Sarą Errani w deblu, a przecież miały bronić wielkoszlemowego tytułu z zeszłego roku,. Skupiła się na singlu, przegrała jednak już drugie starcie w Paryżu z Solaną Sierrą.

    W tym tygodniu broniła aż 195 punktów za zeszłoroczny półfinał w Bad Homburg – przegrała go wtedy z Igą Świątek. Nie zdecydowała się jednak na wyjazd do Hesji, wybrała mniejszy turniej w Eastbourne. A tu, aby nie stracić dorobku, ale nawet delikatnie go powiększyć, musiałaby wygrać finał. Inaczej mówiąc: wygrać aż pięć spotkań, bo mimo “1” w drabince, w zawodach tej rangi najwyżej klasyfikowane tenisistki muszą grać od początku.

    I poległa już na pierwszej przeszkodzie.

    WTA w Eastbourne. Szybki koniec dla turniejowej “1”. 90 minut meczu Tatjana Maria – Jasmine Paolini

    Paolini pechowo losowała – to można powiedzieć od razu. Choć Tatjana Maria jest dziś dopiero 112. zawodniczką świata, mówimy też o tenisistce niemal 39-letniej, to jednak korty trawiaste idealnie sprzyjają jej stylowi gry. Rok temu sensacyjnie wygrała WTA 500 w Queens, zaczynając od kwalifikacji. I ogrywała wielkie “strzelby” – m.in. Amandę Anisimovą czy Jeleną Rybakinę. W tegorocznej edycji Kazaszka się zrewanżowała, choć doświadczona Niemka, córka byłego reprezentanta Polski w piłce ręcznej, też była blisko ogrania wiceliderki rankingu.
    Tenisistka uderzająca piłkę rakietą podczas meczu, skupienie na jej twarzy i dynamicznym ruchu ramienia.

    Tatjana MariaOWEN HAMMOND/Nur PhotoAFP

    Później Maria grała jeszcze w Nottingham – uległa w 1/4 finału późniejszej mistrzyni turnieju Marie Bouzkovej. A dziś zaczęła źle, Włoszka po trzech gemach prowadziła już 3:0. Niemka jednak konsekwentnie grała w charakterystycznym dla siebie stylu – wysokimi slajsami, po których piłka odbijała się tuż przed końcową linią. I z takimi rotacjami turniejowa “1” radziła sobie coraz gorzej. Z tego 3:0 szybko zrobiło się 3:4, a później – 4:6. Maria miała ponad 80 procent wygranych akcji po pierwszym serwisie, ten robił dużą różnicę. A Jasmine szukała rytmu, którego nie potrafiła znaleźć.

    Nic też nie zapowiadało, że w drugiej partii może coś się zmienić. Maria odskoczyła na 4:1, miała dwa przełamania zaliczki. I dopiero wtedy Jasmine choć na moment byłą w stanie odpowiedzieć. Doszła rywalkę na 3:4, ale nawet wtedy wyraz jej twarzy nie sugerował niczego dobrego.. Mimo wsparcia Errani, która jeszcze wczoraj grała w deblu o tytuł w Londynie, a dziś była już w Anglii.

    Maria wygrała 6:4, 6:3, a dla Jasmine ta porażka ma kolejne konsekwencje.

    W rankingu WTA spadnie na minimum 17. miejsce. A jeszcze przed US Open przyjdzie jej bronić punktów za zeszłoroczny finał w Cincinnati, też przegrany ze Świątek.
    Młoda kobieta o kręconych włosach spiętych w kucyk stoi bokiem, trzymając dłoń przy ustach, zamyślona. Ubrana w sportowy strój, w tle nieostre sylwetki oraz rozmyte kolory sugerujące obecność publiczności.

    Jasmine PaoliniBai Xuefei/XinhuaAFP
    Tatjana Maria

    Tatjana MariaFRANK MOLTER/DPA Picture-Alliance via AFPAFP

    Najlepsze wsady w Orlen Basket Lidze 25/26.

  • Legenda polskiego rocka zapytana o Świątek. Były trener wywołany do tablicy

    Legenda polskiego rocka zapytana o Świątek. Były trener wywołany do tablicy

    Iga Świątek od kilku już sezonów błyszczy na arenie międzynarodowej i odnosi sukcesy, o których wiele innych tenisistek mogłoby jedynie pomarzyć. Na przestrzeni ostatnich lat polska zawodniczka zyskała ogromną rzeszę fanów, a wśród nich nie brakuje znanych postaci ze świata show-biznesu. Teraz o Raszyniankę zapytany został wieloletni frontman zespołu Lady Pank, Janusz Panasewicz. Legendarny rockmen zwrócił uwagę na jedną, bardzo ważną kwestię.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekPIOTR GRZYBOWSKI/AGENCJA SE/East News East News

    Iga Świątek to obecnie jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich sportsmenek, a jej poczynania na arenie międzynarodowej śledzą wielkie gwiazdy ze świata show-biznesu, w tym m.in. legenda narciarstwa alpejskiego Lindsey Vonn, aktorka Courteney Cox, czy – z ojczystego podwórka – gwiazda estrady Maryla Rodowicz. Jak się okazuje, fanem tenisa ziemnego oraz sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej jest również Janusz Panasewicz.

    Legendarny muzyk i frontman zespołu rockowego Lady Pank pojawił się ostatnio w studiu podcastu “Trzeci Serwis”, gdzie nie uniknął pytań o byłą liderkę światowego rankingu kobiecego tenisa. Artysta nie ukrywał, że zauważył w ostatnim czasie ogromną zmianę u Świątek – jego zdaniem polska sportsmenka podczas turniejów nie pokazuje już tak ogromnej radości z gry, jak było to jeszcze kilka lat wcześniej. Wspomniał on przy okazji o dawnym trenerze 24-latki, Piotrze Sierzputowskim.

    “Mnie się Iga Świątek najbardziej podobała, gdy trenerem był pan Sierzputowski. Zobaczyłem wtedy człowieka z tak wielką pasją, z tak wielką radością w grze […] W oczach miała radość i ogień, że ją rzucało po tym korcie. Według mnie musi znaleźć taką radość” – stwierdził.

    Iga Świątek już szykuje się na obronę tytułu podczas Wimbledonu. Ostatni sprawdzian w Bad Homburgu

    Iga Świątek nie rozpoczęła jeszcze oficjalnie sezonu na trawie. Była liderka światowego rankingu kobiecego tenisa przebywa obecnie w Bad Homburgu, gdzie w kolejnych dniach rozegrana zostanie kolejne edycja turnieju rangi WTA 500. Będzie to dla naszej zawodniczki ostatni sprawdzian przed Wimbledonem, podczas którego bronić będzie ona wywalczonego przed rokiem tytułu.

    Przypomnijmy, że w ubiegłym roku Iga Świątek sprawiła niemałą sensację na kortach All England Lawn Tennis Club i dotarła aż do finału Wimbledonu, w którym pokonała Amandę Anisimovą 6:0, 6:0. W ten sposób Raszynianka udowodniła, że choć nie przepada na grą na trawie, jest w stanie wygrywać na każdej nawierzchni.
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce na głowie, pijąca wodę z niebieskiego bidonu podczas przerwy w meczu tenisowym na korcie.

    Iga ŚwiątekDita Alangkara/Associated Press/East NewsEast News
    Iga Świątek i Piotr Sierzputowski

    Iga Świątek i Piotr Sierzputowski Urbanandsport / NurPhoto / NurPhoto via AFP – DAX Images / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Mężczyzna w średnim wieku w ciemnych okularach przeciwsłonecznych śpiewa do mikrofonu na scenie, ubrany w ciemną marynarkę i ozdobny łańcuszek, tło rozmyte, podkreślające postać artysty.

    Janusz Panasewicz – wieloletni frontman Lady PankKarol Makurat/REPORTEREast News

    Mirra Andriejewa po wygranym finale Roland Garros z Mają Chwalińską.