• Navarro zaskoczyła Świątek. Trzysetowy pojedynek o ćwierćfinał WTA Bad Homburg

    Navarro zaskoczyła Świątek. Trzysetowy pojedynek o ćwierćfinał WTA Bad Homburg

    Ponad trzy tygodnie trzeba było czekać na kolejny występ Igi Świątek w zawodowych rozgrywkach. Dziś odliczanie dobiegło końca. Nasza reprezentantka stanęła do walki o ćwierćfinał WTA 500 w Bad Homburg. Turniejowa “1” zmierzyła się z Amerykanką – Emmą Navarro. Panie stoczyły trzysetową batalię, w której lepsza okazała się tenisistka z USA, wygrywając 7:5, 2:6, 6:3. Oto co się wydarzyło podczas środowych zmagań w Niemczech.
    Iga Świątek rywalizowała z Emmą Navarro o awans do ćwierćfinału WTA 500 w Bad Homburg

    Iga Świątek rywalizowała z Emmą Navarro o ćwierćfinał WTA 500 w Bad HomburgMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    31 maja, w dniu swoich 25. urodzin, Iga Świątek stoczyła batalię z Martą Kostiuk o awans do ćwierćfinału Roland Garros. Ukrainka zrewanżowała się Polce za wcześniejsze porażki, wygrywając 7:5, 6:1. Od tamtej pory nasza reprezentantka nie rozegrała ani jednego oficjalnego spotkania. Miała kilka dni na regenerację, potem trenowała. W tzw. międzyczasie wyskoczyła także na wycieczkę do Londynu. Później udała się na Majorkę i stamtąd trafiła już do Bad Homburg.

    Tak jak przed rokiem, Raszynianka zameldowała się w tej niemieckiej lokalizacji, by wziąć udział w turnieju bezpośrednio przed Wimbledonem. Dwanaście miesięcy temu Świątek dotarła do finału imprezy rangi WTA 500, ulegając w nim Jessice Peguli. Tym razem Amerykanki nie ma w Bad Homburg. Jest za to inna – Emma Navarro. To właśnie ona okazała się pierwszą przeszkodą dla Igi w tegorocznej edycji zmagań.

    Zdecydowaną przewagą tenisistki z USA było to, że miała już na swoim koncie siedem spotkań na trawie w sezonie 2026. W minionym tygodniu zameldowała się w finale WTA 250 w Nottingham, gdzie po trzysetowej batalii przegrała z Marie Bouzkovą. Następnie od razu udała się do Bad Homburg. Wczoraj w okolicach południa pokonała zawodniczkę gospodarzy – Evę Lys. Dzięki temu Świątek dostała szansę na rewanż za ubiegłoroczną porażkę w Pekinie. Wówczas Iga nie zdobyła ani jednego gema w trzecim secie.

    WTA Bad Homburg: Iga Świątek kontra Emma Navarro w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Navarro. Pierwszy punkt spotkania powędrował na konto Świątek, ale kolejne minuty należały do Emmy. W drugim gemie Polka popełniła dwa podwójne błędy serwisowe od stanu 15-15, przez co pojawiły się piłki na przełamanie. Iga doprowadziła do równowagi, ale ostatecznie i tak zobaczyliśmy breaka dla Amerykanki. Chwilę później zrobiło się już 3:0 dla zawodniczki ze Stanów Zjednoczonych. Także po zmianie stron turniejowa “1” nie uniknęła problemów. Dopiero po walce na przewagi zdołała uzyskać premierowe “oczko” w pojedynku.

    W trakcie piątego rozdania Świątek szybko wyszła na prowadzenie 40-0 na returnie. Przy drugim break poincie Navarro popełniła podwójny błąd serwisowy. Po krótkiej przerwie Iga podawała po remis. Niestety, nasza reprezentantka znów nie pomogła sobie serwisem. Podwójny błąd sprawił, że rywalka dostała trzy okazje z rzędu na 4:2. Emma ponownie znalazła się z przodu z przewagą przełamania, lecz nie nacieszyła się tym faktem zbyt długo. Po ośmiu gemach mistrzyni Wimbledonu wyrównała stan rywalizacji w premierowej odsłonie.

    Kolejne minuty przebiegały bez większej historii, pod kontrolą serwujących. Taka sytuacja utrzymała się do dwunastego rozdania. Wówczas Świątek napotkała na kolejne problemy. Po tym, jak Polka zagrała piłkę z forhendu poza linię końcową, Navarro otrzymała dwa setbole. Niestety, już przy pierwszym Iga zanotowała podwójny błąd serwisowy. Łącznie miała aż siedem takich w premierowej odsłonie, która zakończyła się triumfem Emmy 7:5.

    Na starcie drugiej odsłony obie tenisistki złapały lepszy rytm przy swoim serwisie, obserwowaliśmy walkę gem za gem. Pierwsze break pointy pojawiły się dopiero w trakcie piątego rozdania. Wówczas swoje szanse posiadała Świątek. Udało się przełamać Navarro, a potem potwierdzić przewagę, wychodząc na 4:2. Polka nie zamierzała na tym poprzestać. Po chwili zdobyła kolejnego breaka, wykonując na koniec doskonały return. Iga domknęła partię ze 100% skutecznością wygrywanych akcji po pierwszym podaniu. Ostatecznie triumfowała w drugiej partii 6:2 i zapewniła dalsze emocje.

    Początek decydującej fazy pojedynku przyniósł nam nowe otwarcie. Amerykanka zgarnęła dwa gemy z rzędu do 30. Turniejowa “1” poszukiwała natychmiastowej odpowiedzi. Obserwowaliśmy długą walkę, w trakcie której Polka posiadała w sumie trzy break pointy. W kluczowych wymianach Navarro miała sporo szczęścia, taśma mocno z nią współpracowała. Ostatecznie Emma potwierdziła przewagę przełamania i wyszła na 3:0. Tenisistka z USA próbowała iść za ciosem, ale Świątek wróciła ze stanu 15-30, kończąc czwartego gema asem.

    Amerykanka wciąż miała jednak sytuację pod kontrolą. Utrzymała podanie nawet w trakcie siódmego rozdania, mimo wyniku 30-15 dla Igi na returnie. Navarro nie miała problemów z domknięciem spotkania. Ostatecznie triumfowała 7:5, 2:6, 6:3 i zameldowała się w ćwierćfinale WTA 500 w Bad Homburg. Zagra w nim z Eleną-Gabrielą Ruse. Z kolei nasza reprezentantka uda się już na Wimbledon, gdzie czeka ją walka o obronę tytułu.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Emma Navarro jest dostępny TUTAJ.
    Tenisistka w jasnej koszulce sportowej i czapce z daszkiem trzymająca rakietę tenisową, przygotowująca się do gry na korcie podczas rozgrywek sportowych.

    Iga ŚwiątekSTR / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Emma Navarro

    Emma NavarroDAVID GRAY / AFPAFP
    Zawodniczka tenisowa w czarnej odzieży sportowej oraz czapce z daszkiem, z szerokim uśmiechem, trzymająca rakietę tenisową w dłoni, otoczona oklaskującą publicznością na trybunach.

    Elena-Gabriela RuseMarleen Fouchier / Orange Pictures / DPPI via AFPAFP

    Tomasz Lorek: Jeśli Hubert Hurkacz ma wygrać jakiegoś Szlema, to takim miejscem jest Wimbledon

  • Świątek odpada z Bad Homburg po pierwszym meczu! Dramat przed Wimbledonem

    Świątek odpada z Bad Homburg po pierwszym meczu! Dramat przed Wimbledonem

    Już po pierwszym secie pojedynku Iga Świątek – Emma Navarro w drugiej rundzie turnieju WTA 500 w Bad Homburg polscy kibice mogli być bardzo zaniepokojeni. Nasza tenisistka grała słabo i po popełnieniu siedmiu podwójnych błędów serwisowych przegrała 5:7. “Znajdź rytm” – apelował trener Francisco Roig. To się udało. Świątek zaczęła grać na wyższym poziomie, zredukowała liczbę błędów i doprowadziła do decydującego seta. W nim spore znaczenie odegrał początek. Navarro szybko objęła prowadzenie 3:0 i wygrała całe spotkanie 7:5, 2:6, 6:3.
    TENNIS-BADHOMBURG/
    Fot. REUTERS/Heiko Becker

    Trzy tygodnie trwała przerwa Igi Świątek od rywalizacji na światowych kortach. Po rozczarowującym Rolandzie Garrosie, w którym przegrała w czwartej rundzie z Martą Kostjuk, Polka mogła spokojniej niż zwykle przeanalizować swoją formę, albowiem uwaga mediów w dużej mierze skupiła się na Mai Chwalińskiej, finalistce turnieju w Paryżu. W tym czasie Świątek odpoczywała i – podobnie jak przed rokiem – przygotowywała się na Majorce do gry na trawie; najważniejszej części sezonu, biorąc pod uwagę jej ranking WTA. To miała być nie tylko obrona dwóch tysięcy punktów za triumf Wimbledonie, ale także 325 punktów za finał w Bad Homburg.

    Zobacz wideo “Absurdalne, niedorzeczne”. Tak wyglądają ceny na Mundialu

    Rozstawiona z jedynką Polka w swoim pierwszym meczu zmierzyła się z Emmą Navarro. Amerykanka w pierwszej rundzie pokonała po zaciętym meczu Evę Lys 7:6(6), 6:3. Z kolei Świątek miała wolny los.

    Starcie z Navarro zapowiadało się na dość wymagające, bo 24. rakieta świata notowała wyraźną zwyżkę formy. Do maja wygrała w tym sezonie tylko trzy mecze, a w ostatnim czasie przyszedł turniejowy triumf w Strasburgu oraz ubiegłotygodniowy finał w Nottingham – już na trawie. Miała więc dość dobre przetarcie na tej nawierzchni, natomiast dla Świątek był to pierwszy mecz na trawie w tym roku.
    Bardzo powolny start Świątek. Ponowne problemy z serwisem

    34 stopnie Celsjusza oraz bezchmurne niebo – w takich warunkach rozgrywano ten pojedynek, co było widać po świecących od potu i promieni słonecznych odkrytych ramionach Igi Świątek. Niestety, Polka rozpoczęła to starcie bardzo nerwowo. Już w pierwszym gemie serwisowym pojawiły się dwa podwójne błędy i break pointy dla Amerykanki. Dwa pierwsze udało się obronić, przy za trzecim Świątek popełniła błąd, co skutkowało przełamaniem.

    Szybko zrobiło się 0:3. – Martwi spora liczba błędów już na samym początku spotkania – podkreślali komentatorzy Canal+ Sport. Pod szczególną lupą był serwis, który po porażce w Rolandzie Garrosie wskazano jako element do natychmiastowej poprawy.

    Ten w początkowej fazie starcia z Navarro wciąż nie wyglądał dobrze, lecz mimo to w końcu udało się wygrać pierwszego gema, a następnie także odrobić stratę przełamania. Gdy wydawało się, że Świątek jest na fali wznoszącej, ponownie przyszedł bardzo słaby gem przy własnym podaniu. Ale podobne problemy trapiły Amerykankę. Obie lepiej czuły się przy returnach. Po 30 minutach gry wynik brzmiał 4:4. Polka miała już wtedy na swoim koncie aż sześć podwójnych błędów serwisowych.

    W kluczowym momencie pierwszego seta Navarro weszła na maksymalny poziom koncentracji. Pewnie wygrała gema na 6:5 i przerzuciła presję na Świątek. Presja zrobiła się jeszcze większa po dwóch dużych błędach forehandowych Polki – 15:40 i dwie piłki setowe dla 24. rakiety świata. Siódmy podwójny błąd serwisowy Igi Świątek zakończył tę partię. 7:5 dla Navarro.
    Apele Francisco Roiga podziałały. Świątek zaczęła grać dużo lepiej

    17 niewymuszonych błędów przy 11 winnerach – tak statystycznie wyglądał pierwszy set w wykonaniu trzeciej zawodniczki świata. Na początku drugiej partii kamery pokazały jej trenera Francisco Roiga. – Znajdź rytm – podpowiadał hiszpański szkoleniowiec. Jego wskazówki miały sens, albowiem gra naszej tenisistki była strasznie szarpana. Kilka spokojniej oraz solidniej rozegranych punktów z rzędu sprawiło, że Iga Świątek zaczęła osiągać przewagę, albowiem Emma Navarro także nie rozgrywała spektakularnego spotkania. Dużo więcej na korcie zależało od Polki. Doszło do przełamania i prowadzenia 4:2. Chwilę później Świątek zamknęła seta 6:2, wygrywając cztery gemy z rzędu.

    25-latka z Raszyna nabierała wiatru w żagle, widać to było po coraz lepszych kąśliwych returnach. W pierwszym secie takowe lądowały w korytarzu deblowym. Ponownie zanotowała 11 winnerów, lecz przy tylko 4 niewymuszonych błędach!
    W trzecim secie zadecydowało jedno przełamanie

    Ostatni pojedynek Świątek z Navarro rozegrany w październiku ubiegłego roku w Pekinie również był trzysetowy. Wówczas Polka przegrała finałową partię 0:6 i niestety równie niekorzystnie rozpoczął się dla niej decydujący set w Bad Homburg. Amerykanka skorzystała z wolniejszego drugiego serwisu Świątek, atakując returnem. To przyniosło jej kluczowe punkty na przełamanie.

    Niesamowicie istotny był następny, trzeci gem przy podaniu Navarro. Długa gra na przewagi z kilkoma szansami dla obu stron. Wydawało się, że Polka idealnie rozegrała akcję przy jednym z break pointów i musi przełamać rywalkę, ale Navarro dopisała fura szczęścia. Jej ratunkowy slajs w defensywie leciał nisko, ale zaczepił o górną taśmę i prześlizgnął się na stronę rywalki. Mimo trzech szans na odrobienie strat, na tablicy wyników zrobiło się 0:3.

    Kamery zaczęły coraz częściej pokazywać Francisco Roiga, który żywiołowo dyskutował pozostałą częścią sztabu obecnego w Bad Homburg – z Maciejem Ryszczukiem i Tomaszem Moczkiem – zwłaszcza że sytuacja robiła się coraz trudniejsza. Niestety Świątek zaczęła przypominać swoją wersję z pierwszego seta, aniżeli z drugiego. Z kolei Navarro poważnie zwietrzyła swoje szanse na zwycięstwo. Jej mowa ciała po wygraniu gema na 4:1 mówiła wszystko, była bardzo zmobilizowana.

    Cień szansy dla Polki na odrobienie strat breaka pojawił się przy stanie 2:4. Prowadziła 30:15, ale Amerykanka uratowała się trzema świetnymi serwisami. Margines błędu dla naszej reprezentantki się skończył. Decydujący gem przy stanie 5:3 zaczął się od kapitalnej wymiany z obu stron. Świątek walczyła jak lwica, była niczym ściana, ale warunki dyktowała Navarro, dzięki czemu zbliżyła się do końcowego triumfu. Ostatecznie po nieco ponad dwóch godzinach Emma Navarro zakończyła całe spotkanie asem. Wygrała 7:5, 2:6, 6:3 i zagra dalej w turnieju WTA 500 w Bad Homburg.

    W ćwierćfinale Amerykanka zmierzy się z Rumunką Eleną Gabrielą Ruse (105. WTA), która po przejściu kwalifikacji niespodziewanie ograła Lindę Noskovą oraz Anną Kalinską. Z kolei Iga Świątek uda się do Londynu, gdzie w poniedziałek startuje Wimbledon. Polka będzie obrończynią tytułu.

  • Świątek skreślona z listy przed Wimbledonem. Ogłaszają: Nie obroni tytułu

    Świątek skreślona z listy przed Wimbledonem. Ogłaszają: Nie obroni tytułu

    Analitycy tenisowi z EPSN solidarnie skreślają Igę Świątek z listy faworytek do wygrania tegorocznego Wimbledonu. Sytuacja jest o tyle niespotykana, że Polka to przecież obrończyni tytułu sprzed roku. To jednak, najwyraźniej, za mało. W miejsce 3. rakiety świata wstawiono inne nazwiska. Podano, jakie konkretnie.
    Iga Świątek

    Iga Świątek Clive BrunskillGetty Images

    Bezpośrednio po turnieju w Bad Homburg Iga Świątek przystąpi do wielkoszlemowego Wimbledonu (29 czerwca – 12 lipca). I to w jakiej roli – jako obrończyni tytułu sprzed roku. To, już z marszu, powinno postawić ją właściwie na szczycie listy kandydatek do triumfu w imprezie. Tak się jednak nie dzieje. Eksperci skreślili jej nazwisko.

    Świątek nie obroni tytułu w Wimbledonie? Widzą triumf Rybakiny albo Sabalenki

    Patrick McEnroe i Mary Joe Fernandez, analitycy tenisowi z ESPN, solidarnie ogłaszają, że to nie Iga Świątek jest faworytką do wygrania Wimbledonu 2026. Kto zatem, według nich, tym razem podniesie paterę Venus Rosewater?

    “Moją faworytką byłaby Rybakina, choć Sabalenka może być faworytką bukmacherów, nie wiem. Kilka razy wspominałem też o [Ivie] Jovic jako outsiderce” – mówi McEnroe w rozmowie ze SportsBoom.com.

    Chociaż Rybakina i Sabalenka nie zdobyły tytułu przed Wimbledonem, nadal uważam, że mają przewagę nad resztą stawki

    Przy okazji wskazuje też na inny komplet nazwisk, który może namieszać, lecz i tu na próżno szukać polskiego akcentu. “Myślę, że [Jessica] Pegula może sobie naprawdę dobrze poradzić. Jeśli Madison Keys się rozkręci, też może wypaść świetnie. [Alexandra] Eala uderza piłkę wcześnie, płasko i dobrze się porusza. Może być groźna” – przekonuje.

    To nie wszystko. Padają jeszcze bowiem typy wskazujące na Lindę Noskovą z Czech oraz na Ukrainkę Martę Kostiuk.

    Kto wygra Wimbledon wśród mężczyzn? Ekspert nie ma wątpliwości

    McEnroe stanowczo wypowiada się także o możliwym triumfatorze singla mężczyzn. Jego zdaniem faworytem do wygrania Wimbledonu może być tylko jeden zawodnik i jest nim Jannik Sinner.

    “Na drugimi miejscu prawdopodobnie umieściłbym Djokovica, bo grał całkiem dobrze w Paryżu, mimo że na początku było słabiej. Ale myślę, że rozegrał trzy dobre mecze, więc to doda mu pewności siebie” – precyzuje.

    Niektórzy wysoko oceniają szanse Alexandra Zvereva. Niemiec wygrał wielkoszlemowy Roland Garros 2026, pokonując w finale Flavia Cobolliego po pięciosetowym boju, lecz – zdaniem eksperta EPSN – to za mało.

    “Nie postawiłbym Zvereva w roli faworyta. Bardziej widzę tu widzę Taylora Fritza, który dopiero co pokonał Zvereva po zaciętym meczu [półfinał Terra Wortmann Open – przyp. red.]. Prawdopodobnie postawiłbym też na [Bena] Sheltona nieznacznie przed nim” – opowiada.

    Liczy się jednak Sinner, a potem wszyscy inni

    Na koniec ocenia, że w stawce może namieszać jakiś czarny koń. Kto może nim być w tym roku? Patrick McEnroe wskazuje na Jakuba Mensika z Czech. “Mensik może być świetnym graczem na trawie, biorąc pod uwagę jego serwis, atletyzm i potężne uderzenia” – podsumowuje.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekMustafa Yalcin / Anadolu AgencyAFP

    Tomasz Lorek: Jeśli Hubert Hurkacz ma wygrać jakiegoś Szlema, to takim miejscem jest Wimbledon

  • Porażka z Chwalińską, teraz 2:6 w Bad Homburg. Nie będzie ćwierćfinału ze Świątek

    Porażka z Chwalińską, teraz 2:6 w Bad Homburg. Nie będzie ćwierćfinału ze Świątek

    Trwa kolejny dzień zmagań w ramach turnieju WTA 500 w Bad Homburg. Dziś poznamy wszystkie ćwierćfinalistki singlowych rozgrywek. Po godz. 15:30 zaplanowano starcie Igi Świątek z Emmą Navarro. Wcześniej wyłoniono ćwierćfinałową rywalkę dla zwyciężczyni polsko-amerykańskiego pojedynku. Nie będzie nią Anna Kalinska, która uległa Mai Chwalińskiej podczas Roland Garros. Rosjanka przegrała 5:7, 2:6, walcząc również z problemami zdrowotnymi.
    Anna Kalinska grała w ćwierćfinale Roland Garros z Mają Chwalińską, Rosjanka często zmaga się z problemami zdrowotnymi

    Anna Kalinska grała w ćwierćfinale Roland Garros z Mają Chwalińską, Rosjanka często zmaga się z problemami zdrowotnymiTHOMAS SAMSONAFP

    Od niedzieli trwają główne zmagania w ramach imprezy WTA 500 w Bad Homburg. Turniej wkracza w coraz bardziej zaawansowaną fazę. Od wczorajszego popołudnia toczy się już rywalizacja w drugiej rundzie singla. Na dziś zaplanowano dokończenie 1/8 finału w tej kategorii rozgrywek, m.in. w sekcji, do której należy najwyżej rozstawiona tenisistka – Iga Świątek. Mecz Polki z Emmą Navarro wyznaczono nie przed godz. 15:30.

    Wcześniej, na bocznym korcie, odbył się pojedynek, w którym zaprezentowały się Anna Kalinska i Elena-Gabriela-Ruse. Rumunka pokonała wczoraj mistrzynię z Berlina – Lindę Noskovą. Dzięki temu 105. rakieta świata mogła w środę rywalizować z plasującą się na 20. miejscu w rankingu Rosjanką, która uległa Mai Chwalińskiej na etapie najlepszej “8” Roland Garros. To właśnie spotkanie Kalinska – Ruse miało wyłonić ćwierćfinałową przeciwniczkę dla Świątek albo Navarro. Anna i Elena-Gabriela zmierzyły się już ze sobą w tym roku. Podczas turnieju w Adelajdzie zawodniczka z TOP 20 pokonała rywalkę 6:0, 6:3. Teraz Rumunka polowała na rewanż.

    WTA Bad Homburg: Anna Kalinska – Elena-Gabriela Ruse w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu 20. rakiety świata. W pierwszych minutach panie dość pewnie pilnowały swoich podań. Premierowe break pointy pojawiły się dopiero w piątym gemie. Wówczas Ruse otrzymała dwie okazje z rzędu na prowadzenie. Wykorzystała ostatnią szansę i po raz pierwszy znalazła się z przodu. Po zmianie stron potwierdziła przewagę, potem naciskała nawet na podwójne przełamanie. Kalinska wyszła jednak z opresji, potem zniwelowała straty i po dziewięciu rozdaniach było już 5:4 dla Rosjanki.

    W dziesiątym gemie Elena-Gabriela broniła się przed przegraniem partii. Prowadziła 40-0, a mimo to dopuściła do walki na przewagi. Tenisistka z TOP 20 znajdowała się o dwa punkty o triumfu w premierowej odsłonie, ale nie doczekała się żadnego setbola. Ruse wyrównała na 5:5 i walka toczyła się dalej. Po chwili Kalinska wypuściła z rąk wynik 30-0 w trakcie rozdania. Przegrała od tej pory siedem akcji z rzędu, co skutkowało setbolami dla Rumunki. Po trzeciej okazji 105. zawodniczka rankingu zapisała na swoim koncie rezultat 7:5 w pierwszej partii.

    Po kilkuminutowej przerwie panie wróciły do rywalizacji. Ruse zdominowała dwa gemy, straciła w nich zaledwie jeden punkt. Tuż przed zmianą stron Kalinska utrzymała podanie, a następnie poprosiła o pomoc medyczną. Nie wybiło to z rytmu Eleny-Gabrieli, która po powrocie na kort utrzymała swoje podanie, a następnie przełamała Rosjankę, mimo okazji dla 20. rakiety świata na drugie “oczko”. Po zmianie stron 105. rakieta świata wyszła ze stanu 0-30 i zrobiło się już 5:1 dla Rumunki.

    Ruse polowała na zamknięcie spotkania już w siódmym gemie, ale przeciwniczka obroniła trzy meczbole i przedłużyła jeszcze rywalizację. Tylko na kilka minut, bowiem po krótkiej przerwie Elena-Gabriela wyserwowała sobie zwycięstwo 7:5, 6:2, broniąc jeszcze po drodze break pointa. Tym samym to zawodniczka z drugiej setki rankingu zagra w czwartkowym ćwierćfinale WTA 500 w Bad Homburg z Igą Świątek albo Emmą Navarro.
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym i białym daszku cieszy się po wygranym punkcie na korcie, unosząc zaciśniętą pięść w geście triumfu, w tle rozmyta publiczność.

    Anna KalinskaANTHONY WALLACEAFP
    Zawodniczka tenisowa w czarnej odzieży sportowej oraz czapce z daszkiem, z szerokim uśmiechem, trzymająca rakietę tenisową w dłoni, otoczona oklaskującą publicznością na trybunach.

    Elena-Gabriela RuseMarleen Fouchier / Orange Pictures / DPPI via AFPAFP
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce z daszkiem trzyma w dłoni rakietę tenisową, patrząc w stronę boiska podczas meczu.

    Iga ŚwiątekAnne-Christine POUJOULAT AFP

    Tomasz Lorek: Jeśli Hubert Hurkacz ma wygrać jakiegoś Szlema, to takim miejscem jest Wimbledon

  • Niedoszła rywalka Świątek nie wytrzymała. To nie pierwszy taki atak

    Niedoszła rywalka Świątek nie wytrzymała. To nie pierwszy taki atak

    Eva Lys poległa w meczu z Emmą Navarro w Bad Homburg i nie zagra z Igą Świątek. Po porażce z Amerykanką Niemka ujawniła wiadomości, które w ostatnim czasie otrzymywała od jednego z internautów. To nie pierwszy raz, kiedy padła ona ofiarą hejtu.
    Eva Lys

    Niemiecka tenisistka Eva LysAndy Wong/Associated Press/East NewsEast News

    Hejt dotykający sportowców jest coraz częstszym zjawiskiem. Nie jest wcale tajemnicą, że przybrał on na sile wraz z rozwojem cyfryzacji – dziś każdy może założyć w sieci anonimowy profil i wylewać swoje żale w sieci bez bycia rozpoznanym. Niektórzy jednak posuwają się o krok dalej i konta takie tworzą, aby obrażać innych, a nawet… wysyłać poważne groźby.

    O atakach hejterów głośno od dłuższego już czasu mówią m.in. tenisistki. Pełne nienawiści wiadomości otrzymuje m.in. Iga Świątek, która nie miała zamiaru milczeć i za pośrednictwem mediów społecznościowych ujawniła, jak potworne rzeczy otrzymuje na swoje skrzynki pocztowe.

    Tematu tego nie unika także Eva Lys. Niemka w przeszłości nie raz pokazywała wiadomości, które hejterzy wypisują do niej m.in. po przegranych meczach. Teraz 24-latka ponownie zabrała głos i postanowiła podzielić się dość ciekawym “przypadkiem”. Niemka pokazała historię wiadomości, które wysyłał jej pewien mężczyzna. Ten z początku zasypywał ją miłosnymi wiadomościami, aż wreszcie zmienił taktykę i zaczął wysyłać jej… życzenia śmierci.

    “Austin, musimy popracować nad twoimi wahaniami nastroju” – stwierdziła z przekąsem tenisistka.
    Zrzut ekranu rozmowy prywatnej z komunikatami tekstowymi o zróżnicowanym charakterze, od wyznań miłości po obraźliwe i agresywne wiadomości, w tym także odpowiedź ze zdjęciem osoby pozującej przed lustrem i dużą emotikonką oczu skierowaną w bok.

    Eva Lys pokazała wiadomości od jednego z internautówInstagram/eva.lysmateriał zewnętrzny

    Eva Lys odpadła z turnieju w Bad Homburg. A mogła zagrać z Igą Świątek

    Eva Lys ma za sobą nie najlepszy początek sezonu na trawie. W Berlinie Niemka w 1/16 finału wygrała z Magdaleną Fręch 7:6(7), 6:3, jednak w kolejnej rundzie musiała uznać wyższość Eliny Switoliny. Ukrainka wygrała 6:3, 6:2. W Bad Homburg 24-latka zmagania zakończyła jeszcze szybciej – już w pierwszym meczu została odprawiona z kwitkiem przez Emmą Navarro. Amerykanka wygrała spotkanie 7:6(6), 6:3 i awansowała do 1/8 finału, w którym zmierzy się z rozstawioną z numerem pierwszym Igą Świątek.
    Młoda tenisistka w jasnej sportowej koszulce i spódniczce trzyma rakietę tenisową oraz piłkę, uśmiechając się podczas meczu na korcie.

    Eva LysANDREAS GORA/DPIAFP
    Młoda tenisistka w sportowym stroju cieszy się po zwycięskim punkcie, unosi zaciśniętą pięść w geście triumfu, promienieje uśmiechem, tło jest ciemne i nieodciągające uwagi od głównej postaci.

    Eva LysYuichi YamazakiAFP
    Eva Lys

    Eva LysWILLIAM WEST / AFPAFP

    Francisco Cerundolo – Tommy Paul. Skrót meczu.

  • Sensacyjnie pokonała Świątek. Tak za kulisami zachował się ojciec Igi

    Sensacyjnie pokonała Świątek. Tak za kulisami zachował się ojciec Igi

    Przed kilkoma miesiącami Iga Świątek dość sensacyjnie przegrała z Klaudią Zwolińską w głosowaniu na Sportowca Roku. Teraz zwyciężczyni głosowania ujawnia, jak wobec niej zachował się ojciec tenisistki, gdy ogłoszono wyniki. Spotkali się za kulisami i wymienili uwagi. Tomasz Świątek zaskoczył ją swoją reakcją.
    Klaudia Zwolińska, Tomasz Świątek

    Klaudia Zwolińska, Tomasz ŚwiątekSun Fei/Xinhua News Agency/SYLWIA DABROWA/Polska Press/East NewsAgencja FORUM

    Klaudia Zwolińska, która dość sensacyjnie zwyciężyła w tegorocznym Plebiscycie Przeglądu Sportowego Onet, na ostatniej prostej pokonując Igę Świątek, po miesiącach od werdyktu zabiera głos i ujawnia, co działo się za kulisami imprezy.

    Ujawnia m.in,. jak zachował się Tomasz Świątek, gdy dowiedział się, że jego córka ostatecznie zajęła 2. miejsce. Podszedł do Zwolińskiej i zakomunikował jedno.

    Tak zachował się ojciec Świątek, gdy dowiedział się o sensacyjnej porażce córki

    W podcaście Grzegorza Krychowiaka Klaudia Zwolińska wyjaśnia, że nie tylko ona, ale w ogóle całe środowisko kajakarskie zaangażowała się w lobbowanie za jej kandydaturą w głosowaniu na sportowca roku. To właśnie solidarność wszystkich miała mocno przyczynić się do jej, bądź co bądź, zaskakującego triumfu.

    “Nie spodziewaliśmy się, że jest realne wygrać z Igą. Wiedzieliśmy, że będzie bardzo mocną zawodniczką. Wygrała Wimbledon, to jest fenomenalny wynik, ona jest fenomenalnym sportowcem, i to z jakimi mediami i zasięgami” – rozpoczyna opowieść podwójna mistrzyni świata w kajakarstwie górskim.

    Wiadomo było, że Iga idzie po wygraną w plebiscycie. Mimo że jej nawet pewnie ten plebiscyt nie obchodzi. (…) Dla mnie ona spokojnie powinna wygrać

    W tym kontekście wygrana była dla Zwolińskiej szokiem. Za kulisami Gali Mistrzów Sportu spotkała tatę Igi Świątek i poczuła się wręcz onieśmielona. Było jej, jak sama określa, po prostu głupio. Umniejszała sobie. Ujawnia, jak przy tym wszystkim zachował się mężczyzna.

    “On był bardzo miły. Powiedział, że dla kajakarstwa to będzie fajne. Dla mnie to było bardzo miłe z jego strony, bo mógł być wyniosły dla mnie i dać mi poczucie, że nie do końca zasłużyłam [na wygraną w plebiscycie]. Ja się tak czułam przed nim. A końcowo okazał się osobą, która doceniła to wszystko” – zdradza.

    Fala krytyki po tych słowach Zwolińskiej o Świątek

    Zwolińska opowiada również o tym, czego doświadczyła po ogłoszeniu wyników w Plebiscycie Przeglądu Sportowego Onet. Okazuje się, że otrzymała wiele nienawistnych komentarzy, co w jej karierze było nowością. Wcześniej nie spotkała się z taką falą właściwie nieuzasadnionej krytyki.

    “Jak wygrałam plebiscyt, to kibice Igi [Świątek] i Roberta [Lewandowskiego] zaczęli mi bardzo cisnąć w prywatnych wiadomościach. [Ktoś pisał], że ma nadzieję, że się szybko przekręcę, bo jak śmiałam wygrać z Igą” – mówi.

    Dodatkowo zrobiło się zamieszanie po głośnej wypowiedzi kajakarki, w której ta stwierdziła, że “Iga przeżyje, jak raz nie dostanie tej nagrody, a jest na drugim miejscu, wciąż wysokim”. Zwolińska mówiła to kontekście tego, ile dobrego dla dyscypliny może zrobić wygrana w głosowaniu.

    Teraz raz jeszcze podkreśla, co miała na myśli. Na pewno nic złego. “Uważam, że Iga jeszcze nieraz zdobędzie tę nagrodę. Dla mnie mógł to być raz na milion. Uważam, że jest fenomenalną zawodniczką” – podsumowuje.

    Mirra Andriejewa po wygranym finale Roland Garros z Mają Chwalińska

  • Największa rywalka Świątek wypada z gry. Wpadka tuż przed startem Wimbledonu

    Największa rywalka Świątek wypada z gry. Wpadka tuż przed startem Wimbledonu

    Tyle trwała przerwa Mirry Andriejewej od finału Roland Garros, w którym pokonała naszą Maję Chwalińską. Nastolatka z Krasnojarska miała wystąpić w Berlinie, zrezygnowała jednak przed losowaniem. Jedynym sprawdzianem dla niej przed Wimbledonem został więc turniej w Bad Homburg, została w nim rozstawiona z “2”. I zaczęła od starcia z Jekateriną Aleksandrową, dla której ten sezon jest na razie koszmarny. Być może jednak właśnie znalazła swój moment przełamania. Ograła mistrzynię z Paryża 6:3, 6:4.
    article cover

    Mirra AndriejewaMartin KeepAFP

    Turniej w Hesji to ostatni sprawdzian dla elity przed Wimbledonem – do Bad Homburg przyjechały cztery zawodniczki z najlepszej dziesiątki, wycofała się zaś Jelena Rybakina. Z “1” została rozstawiona tu Iga Świątek, z “2” zaś – Mirra Andriejewa. I gdyby nie doszło do żadnej sensacji, to one powinny walczyć w sobotę o tytuł.

    Dla jednej i drugiej droga do tego celu zaczyna się właśnie dzisiaj – najpierw na korcie centralnym Andriejewa mierzyła się z Jekateriną Aleksandrową, po godz. 15.30 organizatorzy zaplanowali spotkanie Igi Świątek z Emmą Navarro. Gdyby patrzeć tylko przez pryzmat tego sezonu, obie faworytki miały podobną trudność. Navarro, głównie przez problemy zdrowotne, opuściła kilka turniejów, szuka formy z wiosny zeszłego roku. Niemniej na trawie zaczęła prezentować się już bardzo dobrze – dotarła do finału w Nottingham, w Bad Homburg nieźle grała w starciu z Evą Lys.

    Z kolei Aleksandrowa jeszcze pod koniec zeszłego roku była w najlepszej “10” świata, jako druga rezerwowa, po rezygnacji pierwszej rezerwowej Mirry, wskoczyła na ostatnie spotkanie grupowe w WTA Finals w Rijadzie. A ten sezon? Fatalny, zaledwie osiem wygranych meczów w 15 turniejach, jedynie w Abu Zabi była w stanie pokonać więcej niż jedną rywalkę. A to spowodowało spadek już na 19. miejsce na świecie, choć wkrótce może być dużo gorzej.

    Chyba że 31-letnia zawodniczka, od lat mieszkająca w Czechach, zacznie grać tak, jak dzisiaj z Mirrą Andriejewą.

    WTA 500 w Bad Homburg. Mirra Andriejewa weszła do gry. Jekaterina Aleksandrowa rywalką

    Niewiele było znaków wskazujących na to, że młodsza z Rosjanek może mieć w tym spotkaniu jakiekolwiek problemy. Mimo faktu, że miała aż 18 dni wolnych od ostatniego meczu, finału na Court Philippe Chatrier z Mają Chwalińską. I mimo faktu, że zmieniła nawierzchnię, a Aleksandrowa zagrała na niej już cztery spotkania. A także patrząc na to, że Jekaterina wygrała ich poprzednie starcie, w zeszłym roku w Stuttgarcie, oddając Mirze zaledwie pięć gemów.
    Młoda tenisistka w różowym stroju i opasce poprawia daszek, skoncentrowana na meczu na korcie tenisowym.

    Mirra AndriejewaMustafa Yalcin / Anadolu AgencyAFP

    Głównie dlatego, że Aleksandrowa jest cieniem tej zawodniczki, która kilkanaście miesięcy temu była w stanie do perfekcji wykorzystywać swoją pozycję w rankingu i rozstawienie właśnie w imprezach rangi 500. To one powodowały, że niemal zawsze mogła liczyć na rozstawienie, ale też grę z faworytkami dopiero w końcowych etapach. Jak choćby w Seulu, gdy w boju o tytuł zmierzyła się z Igą Świątek i miała Polkę “na widelcu”.

    W tym roku gra zaś fatalnie, przegrała wszystkie spotkania z zawodniczkami z TOP 20. A jednak Mirrę Andriejewą potrafiła zaskoczyć.

    Choć nie nastąpiło to tak od razu. To młodsza z zawodniczek miała pierwszą szansę na przełamanie, w piątym gemie. Aleksandrowa obroniła się pewnie, pięknym atakiem. W kolejny gemie to ona mogła przełamać Mirrę, nawet dwukrotnie. I w obu przypadkach zawodził return, trochę ryzykowała po drugich serwisach rodaczki.

    Co się jednak odwlecze… Kluczowym momentem był ósmy gem, Andriejewa przegrywała 15-40, obroniła pierwszego break pointa. A przy drugim posłała piłkę z prędkością 190 km/godz. I… nadziała się na kapitalny return Jekateriny. Było więc 3:5, a za moment – już 3:6.

    Jeden set to sporo, ale… nie z takich opresji wychodziła w tym roku Andriejewa. Nawet w Paryżu, bo przecież w drugiej rundzie przegrała pierwszą partię z Mariną Bassols Riberą, by później… wygrać już wszystkie do samego końca turnieju. I zgarnąć swój pierwszy tytuł na Wielkim Szlemie.

    Tyle że tu młodsza z Rosjanek ewidentnie była przygaszona, nawet gdy psuła piłki, nie okazywała emocji. Jakby jej nie zależało. Już w pierwszym gemie została przełamana, za moment Aleksandrowa podwyższyła na 2:0. Mało? No to dorzuciła szóstego gema z rzędu, po raz kolejny wywalczyła breaka przy serwisie nastolatki. A stan 6:3 i 3:0 to już w tej sytuacji ogromna zaliczka.
    Jekaterina Aleksandrowa podczas swojego spotkania w turnieju WTA

    Jekaterina AleksandrowaSEVERIN AICHBAUER / APA-PictureDesk / APA-PictureDesk via AFPAFP

    Mina Conchity Martinez, trenerki Andriejewej, mówiła wszystko – też nie wiedziała, co jej podopieczna wyprawia na korcie. A było już 0:4 i 15-40, patrząc z perspektywy mistrzyni z Paryża.

    I wtedy nagle 19-latka zaczęła grać tak, jak podczas Garrosa. Wygrała tego gema, wygrała kolejnego. I jeszcze jednego, doprowadziła do stanu 3:4. Teraz to Aleksandrowa czuła presję, popełniała błędy. Niemniej zdołała przełamać złą serię, podwyższyła na 5:3. I miała dwie pierwsze piłki meczowe na returnie. Andriejewa się jednak wybroniła.

    Jekaterinie został jednak jeszcze własny gem serwisowy. I go wykorzystała, wygrała 6:3, 6:4 – awansowała do 1/4 finału.

    A o półfinał zagra w czwartek z Naomi Osaką.
    Tenisistka wykonuje uderzenie oburącz podczas dynamicznego meczu tenisowego, koncentrując się na nadlatującej piłce, światło podkreśla jej zaangażowanie i wysiłek.

    Mirra AndriejewaPatrick HAMILTONAFP
    Tenisistka w białym stroju uderza piłkę podczas meczu tenisowego, skupiona i dynamiczna sylwetka z rakietą uniesioną w powietrzu, rozmazane trybuny i widownia w tle.

    Jekaterina AleksandrowaDaisuke Urakami / Yomiuri / The Yomiuri Shimbun via AFPAFP

    Marcin Komenda: Miałem trochę wolnego i naładowałem baterię.

  • Zełenski nie wziął udziału w ważnej konferencji poświęconej Ukrainie w Polsce.

    Zełenski nie wziął udziału w ważnej konferencji poświęconej Ukrainie w Polsce.

    Jak podała agencja Reuters 23 czerwca, premier Ukrainy Julia Swyrydenko potwierdziła, że będzie reprezentować Kijów na dwudniowej konferencji, która rozpocznie się 25 czerwca w Gdańsku, w miejsce Zełenskiego.

    Jest to najważniejsze międzynarodowe forum, na którym co roku odbywa się akcja mobilizacji zasobów na rzecz odbudowy i odbudowy Ukrainy po konflikcie z Rosją.

    W wiadomości opublikowanej na Telegramie Swyrydenko poinformował, że ukraińska delegacja skupi się na promowaniu konkretnych porozumień mających na celu wzmocnienie zdolności obronnych, odporności gospodarki i rozszerzenie współpracy z partnerami międzynarodowymi.

    Według niej, Ukraina ma podpisać szereg nowych umów, w tym dotyczących projektów związanych z infrastrukturą energetyczną. To sektor, który poniósł ogromne straty po licznych rosyjskich nalotach w ciągu ostatniego roku.

    Jak podają źródła, decyzja Zełenskiego o nieuczestniczeniu w konferencji miała na celu uniknięcie przyćmienia wydarzenia przez trwający kryzys dyplomatyczny między Ukrainą a Polską.

    Konflikt między obiema stronami wybuchł po tym, jak jednostka armii ukraińskiej przyjęła nazwę Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), organizacji nacjonalistycznej odpowiedzialnej za masakry Polaków podczas II wojny światowej. Decyzja ta wywołała gwałtowne protesty w Polsce.

    Napięcie wzrosło jeszcze bardziej, gdy prezydent Polski Karol Nawrocki podjął decyzję o cofnięciu Orderu Orła Białego – najwyższego odznaczenia państwowego – przyznanego Zełenskiemu.

    W odpowiedzi prezydent Ukrainy, a także kilku wysoko postawionych urzędników i trzech byłych prezydentów zrzekli się tytułów nadanych im przez Polskę.

    Mimo to wielu ukraińskich polityków uważa, że obie strony muszą szybko naprawić stosunki, aby chronić swoje wspólne interesy strategiczne.

    Posłanka opozycji Iryna Geraszczenko uważa, że ukraiński rząd i parlament powinny wykorzystać tę konferencję do normalizacji stosunków z Warszawą.

    Podkreśliła, że Ukraina nadal jest w znacznym stopniu uzależniona od szlaków dostaw przebiegających przez Polskę, a bezpieczeństwo Polski jest również ściśle powiązane ze zdolnością Ukrainy do obrony przed Rosją.

    Po stronie polskiej premier Donald Tusk próbował złagodzić napięcie, twierdząc, że jego rząd przygotował około 200 umów na konferencję. Stwierdził, że wydarzenie to nie tylko wiązało się z przekazaniem setek miliardów dolarów z międzynarodowych funduszy na odbudowę Ukrainy, ale także otworzyło znaczące możliwości dla polskich przedsiębiorstw w zakresie udziału w projektach powojennych.

    „Utrzymanie współpracy leży we wspólnym interesie Polski i Ukrainy” – podkreślił Tusk.

    UE ostrzega, że napięcia między Ukrainą a Polską przyniosą korzyści Rosji.

    Agencja AFP podała, że Unia Europejska (UE) ostrzegła 23 czerwca, iż napięcia dyplomatyczne między Ukrainą a Polską mogą przynieść korzyści Rosji.

    Rzeczniczka UE Paula Pinho oświadczyła, że „jedyną stroną cieszącą się” z rozbieżności między Kijowem a Warszawą jest strona prowadząca wojnę na Ukrainie. Zaapelowała również do obu krajów, aby nie wpadały w pułapkę korzystną dla Kremla.

    Stwierdziła, że UE ma zaufanie do trwających rozmów między Polską a Ukrainą i oczekuje, że obecny spór zostanie rozwiązany.

  • Donald Tusk publikuje nagranie z prezydentem. “No co pan nie powie”

    Donald Tusk publikuje nagranie z prezydentem. “No co pan nie powie”

    Donald Tusk wbija szpilę prezydentowi. Wystarczyły cztery słowa

    Dlaczego o tym piszemy?
    ***
    Premier Donald Tusk opublikował w mediach społecznościowych fragment wypowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego. — Dzisiaj ten przemysł zbrojeniowy będzie się rozwijał m.in. za sprawą kredytu, który trafił do Polski — kredytu z Unii Europejskiej — powiedział prezydent Karol Nawrocki na konferencji Poland Future Summit.

    Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o unijnym programie pożyczkowym SAFE (Finansowy Instrument Zwiększenia Bezpieczeństwa) w marcu br. Argumentował, że zaciąganie zagranicznego kredytu w obcej walucie na 45 lat zagraża suwerenności i nakłada na Polskę ogromne koszty odsetek, uzależniając bezpieczeństwo od decyzji Brukseli.

    Mimo weta prezydenta, polski rząd podpisał umowę dotyczącą programu SAFE,

    Jak zareagował premier Donald Tusk?

    Premier Donald Tusk opatrzył opublikowanie nagranie krótkim, ironicznym komentarzem. “Co Pan nie powie…” — napisał szef polskiego rządu.

    Do słów Nawrockiego odniósł się również rzecznik rządu Adam Szłapka. “Sukces Polski to się Pan Prezydent próbuje podpiąć. Mógł nie blokować, mógł nie sabotować” — napisał.

    Jaka jest odpowiedź człowieka prezydenta?

    Na wpis premiera Tuska odpowiedział rzecznik prasowy prezydenta Rafał Leśkiewicz. “Panie Premierze, co Pan nie powie, to wytnie…W wycinanki też trzeba umieć. Proszę uważnie posłuchać do końca. To tylko kilkadziesiąt sekund prawdy. Wytrzyma Pan, prawda? Ps. Jak naprawa zapaści w służbie zdrowia? Czy coś drgnęło?” – napisał.

  • Koniec nadziei. Polka nie zagra w Wimbledonie. “Do zobaczenia za rok”

    Koniec nadziei. Polka nie zagra w Wimbledonie. “Do zobaczenia za rok”

    We wtorek rozpoczęły się kobiece eliminacje do Wimbledonu. Dobrze zainaugurowała je Katarzyna Kawa, która w pewnym stylu awansowała do drugiej rundy. Swój udział w kwalifikacjach zakończyła już niestety Linda Klimovicova, przegrywając po zaciętym spotkaniu z Lulu Sun. Wczorajszy dzień przyniósł jeszcze jedną smutną informację prosto z Londynu. Głos zabrała inna z naszych reprezentantek – reagując na fakt, że w tym roku nie zagra w wielkoszlemowych zmaganiach na terenie Wielkiej Brytanii.
    Linette i Chwalińska mają miejsce w głównej drabince Wimbledonu, Kawa gra w eliminacjach, a Kubka była oczekującą

    Magda Linette i Maja Chwalińska mają miejsce w głównej drabince Wimbledonu, Katarzyna Kawa gra w eliminacjach, a Martyna Kubka była oczekującąFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP / AFPAFP

    Za pięć dni wystartują główne zmagania w ramach Wimbledonu, czyli trzeciej wielkoszlemowej imprezy sezonu. Patrząc na rywalizację w singlu kobiet, awans na podstawie rankingu wywalczyły trzy nasze reprezentantki: Iga Świątek, Magdalena Fręch oraz Magda Linette. 16 czerwca okazało się, że bezpośrednią przepustkę otrzymała także Maja Chwalińska. Finalistka Roland Garros została nagrodzona dziką kartą przez organizatorów. Jej obecny ranking był brany pod uwagę jedynie przy rozstawieniu, dzięki czemu otrzyma “20”, z powodu nieobecności Victorii Mboko.

    Z racji tego, że Chwalińska “wylądowała” w głównej drabince, nie musiała grać w eliminacjach. Pewne miejsce w kwalifikacjach posiadały: Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova. Pierwsza z nich na tyle poprawiła swoją pozycję w kobiecym zestawieniu, że wywalczyła nawet rozstawienie w tej fazie rozgrywek. Wczoraj pewnie awansowała do drugiej rundy, pokonując Susan Bandecchi. Mniej szczęścia miała 22-latka, gdyż na “dzień dobry” musiała się zmierzyć z Lulu Sun – ćwierćfinalistką Wimbledonu sprzed dwóch sezonów. Po zaciętej walce lepsza okazała się reprezentantka Nowej Zelandii, wygrywając 7:6(3), 7:5.

    Do końca nadzieje na wielkoszlemowy debiut w eliminacjach, już w Londynie, posiadała Martyna Kubka. 25-latka dzielnie walczyła o jak najlepszą lokatę w rankingu, który był brany pod uwagę przy listach startowych. Ostatecznie zaliczono jej 237. miejsce, co na tamten moment stanowiło “życiówkę”. Jeszcze kilkanaście dni temu Polka znajdowała w drugiej dziesiątce oczekujących tenisistek na wejście do drabinki kwalifikacji. W następnych dniach przesuwała się w kolejce. Największy skok uzyskała tuż przed losowaniem, bowiem zawodniczki często podejmują decyzje o rezygnacji w ostatniej chwili.

    Kubka udała się do Londynu, była gotowa na ew. wejście “last minute”. Jak dowiedział się Szymon Przybysz, we wtorek nasza reprezentantka była już pierwszą oczekującą. Wynikało to również z tego, że jedna z tenisistek, która znajdowała się przed nią na liście, nie pojawiła się w stolicy Wielkiej Brytanii. Martyna wierzyła, że przy odrobinie szczęścia zdoła zadebiutować w eliminacjach Szlema jeszcze na kortach w Roehampton. Niestety, po długim oczekiwaniu ostatecznie stało się jasne, że 25-latka nie zagra w tym roku w Wimbledonie.

    Wimbledon: Martyna Kubka reaguje na pechową sytuację

    We wtorkowy wieczór nasza tenisistka osobiście zabrała głos ws. wizyty w Londynie. “Wimbledon – do zobaczenia za rok” – napisała w relacji na Instagramie, dodając zdjęcie z trybun wokół eliminacyjnych kortów i zamieszczając na koniec wymowną emotkę, oznaczającą trzymanie kciuków. W tym przypadku Kubka miała trochę pecha, ale od momentu zamknięcia list startowych do kwalifikacji Wimbledonu zdołała już poprawić swój ranking. Obecnie plasuje się na 214. pozycji – taka lokata w zasadzie gwarantuje jej udział w eliminacjach US Open. Nie udało się zagrać w Londynie, ale wszystko wskazuje na to, że wielkoszlemowy debiut w kwalifikacjach przypadnie na Nowy Jork.
    Kort tenisowy otoczony zielonym ogrodzeniem, wokół którego siedzą widzowie obserwujący trwający mecz pod bezchmurnym, niebieskim niebem.

    Martyna Kubka reaguje na brak przepustki do gry w eliminacjach Wimbledonuscreen z Instagrama – Martyna Kubkamateriał zewnętrzny

    Brak przepustki dla Martyny do gry na kortach w Roehampton oznacza, że w głównej drabince Wimbledonu w singlu kobiet możemy mieć maksymalnie pięć Polek. Katarzynie Kawie pozostały jeszcze dwie przeszkody, by dołączyć do Igi Świątek, Mai Chwalińskiej, Magdaleny Fręch oraz Magdy Linette. Dzisiaj zawodniczka pochodząca z Krynicy-Zdroju zmierzy się z Lucrezią Stefanini w spotkaniu o awans do decydującej rundy eliminacji. Będzie to drugi mecz od godz. 12:00 czasu polskiego, po starciu Gauthier Onclin – Shintaro Mochizuki.
    Dwie uśmiechnięte tenisistki w czerwonych sportowych strojach z polskim godłem, trzymające rakietę tenisową.

    Maja Chwalińska i Martyna Kubka podczas BJK Cup w GliwicachMARCIN GOLBA / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Tenisistka w białej koszulce i z widocznym logotypem Lotto energicznie okazuje emocje, zaciśnięta pięść sugeruje świętowanie zdobytego punktu podczas meczu, w tle widoczna rozmyta postać mężczyzny.

    Katarzyna KawaANDRZEJ IWANCZUK/REPORTERReporter
    Zawodniczka tenisowa w fioletowym stroju w trakcie serwu lub returnu, trzyma rakietę, skupiona, na tle kortu tenisowego.

    Linda KlimovicovaFoto Olimpik/Nur PhotoAFP

    Tomasz Lorek: Jeśli Hubert Hurkacz ma wygrać jakiegoś Szlema, to takim miejscem jest Wimbledon