• Awans do finału, potem takie słowa Świątek. Musiała to z siebie wyrzucić

    Awans do finału, potem takie słowa Świątek. Musiała to z siebie wyrzucić

    Stał się. Iga Świątek wywalczyła awans do finału tegorocznej edycji turnieju WTA Toronto. W nocy z 12 na 13 sierpnia pokonała ona Elinę Switolinę wynikiem 2:1 (6:3, 1:6, 6:3). Po pełnym dramaturgii boju Raszynianka nie potrafiła ukryć emocji. Pozwoliła sobie na moment słabości, odnosząc się do wydarzeń, mających miejsce na przestrzeni ostatnich miesięcy. Zwróciła się także w stronę swojego sztabu, posyłając kilka naprawdę ciepłych słów.
    Iga Świątek po wywalczeniu awansu do finału WTA Toronto

    Iga Świątek

    Kibice tenisa z kraju nad Wisłą czekali na ten moment naprawdę długo. Po przeciętnym występie na tegorocznej edycji French Open, katastrofie w Bad Homburg oraz kiepskiej dyspozycji na kortach Wimbledonu, Iga Świątek przystąpiła do zmagań w ramach turnieju WTA Toronto.

    Tam zawodniczka rozstawiona z numerem 7 na przetarcie szlaków rozprawiła się z Sarą Bejlek (6:0, 6:3). Później bez większych problemów pokonała również Viktoriję Golubic (6:2, 6:1).

    Nieco więcej trudu dostarczyła jej dopiero Marta Kostiuk. Polka przegrała pierwszego seta, jednak w dwóch kolejnych partiach zdołała zdominować rywalkę, ostatecznie przechylając szalę zwycięstwa na swoją korzyść (3:6, 6:1, 6:2).

    To dało jej awans do ćwierćfinału kanadyjskiej imprezy, gdzie czekała już 17. rakieta świata – Diana Sznajder. Mimo klasy rywalki, mecz ten zakończył się pogromem w wykonaniu Świątek (6:2, 6:1). Dzięki temu 25-latka znalazła się w topowej czwórce turnieju.

    Moment szczerości Igi Świątek. “Wiele to dla mnie znaczy”

    Ostatnią przeciwniczką na drodze do finału kanadyjskiego “tysięcznika” była Elina Switolina. Poprzednie starcie Polki z Ukrainką miało miejsce przy okazji półfinału tegorocznej edycji turnieju WTA Rzym. Tam minimalnie lepsza okazała się jednak zawodniczka ze wschodu.

    Tym razem dużo lepiej w mecz weszła jednak Świątek. Udało jej się zapisać pierwszego seta na swoje konto. W kolejnym rozdaniu Switolina włączyła drugi bieg, kompletnie rozbrajając 25-latkę. Raszynianka dała jednak radę odzyskać balans i w trzecim secie ponownie wróciła na właściwe tory.

    Po awansie do finału turnieju WTA Toronto Świątek nie potrafiła ukryć emocji. Swoją pomeczową wypowiedź zaczęła od pochwalnych słów, skierowanych w stronę półfinałowej rywalki.

    – To był trudny mecz. Elina jest bardzo dobrą zawodniczką. Wydaje mi się, że od roku gra nawet lepiej niż wcześniej. W trakcie meczu potrafi zdecydowanie poprawić swoją grę, więc musisz być gotowa i ciągle zachowywać skupienie. Cieszę się, że też potrafiłam poprawić swoją grę w trzecim secie, bo mocno przegrałam ten drugi – mówiła Świątek.

    W dalszej części swojej wypowiedzi Polka pozwoliła sobie natomiast na moment słabości. Wróciła myślami do wydarzeń, które miały miejsce na przestrzeni ostatnich miesięcy. Przy tej okazji zwróciła się ona także w stronę swojego sztabu, dziękując za wsparcie w każdym, nawet najtrudniejszym momencie.

    To nie był dla mnie łatwy sezon. Najpewniej był to najtrudniejszy sezon w moim życiu na korcie, w tenisie. Wiele to dla mnie znaczy. Pozwala mi zachować optymizm i daje mi inspirację, pokazuje, że po prostu trzeba iść przed siebie mimo problemów. Jestem szczęśliwa, że zespół wspiera mnie w moich najgorszych i najlepszych momentach. To dla mnie bardzo ważne

    Awans do finału turnieju WTA Toronto stawia Igę Świątek w naprawdę dobrej sytuacji. Polka ma bowiem realną szansę na zgarnięcie sporej ilości punktów rankingowych. W przypadku końcowego triumfu, Raszynianka może zaliczyć awans o kilka lokat w rankingu WTA. Jej finałową rywalką będzie Jelena Rybakina.

    Wimbledon 2026: Najlepsze zagrania polskich tenisistek.

  • Zmiana liderki po triumfie Rybakiny. Kazaszka przejmuje stery w zestawieniu WTA

    Zmiana liderki po triumfie Rybakiny. Kazaszka przejmuje stery w zestawieniu WTA

    Jelena Rybakina w półfinale turnieju WTA 1000 w Toronto pokonała Coco Gauff 5:7, 6:2, 6:2. O tytuł powalczy z Igą Świątek, która wcześniej uporała się z Eliną Switoliną. Jeśli Kazaszka pokona Polkę, zbliży się na zaledwie cztery punkty do liderującej w rankingu WTA Aryny Sabalenki. W tym momencie Rybakina objęła jednak prowadzenie w zestawieniu WTA Race, strącając z tronu mistrzynię Rolanda Garrosa.
    article cover

    Jelena RybakinaMatthew StockmanGetty Images

    Pierwszy set półfinału z Coco Gauff nie ułożył się po myśli Jeleny Rybakiny, ale później Kazaszka rozegrała na korcie prawdziwy koncert.

    W dwóch kolejnych odsłonach Coco Gauff okazała się całkowicie bezradna i wygrała z Kazaszką łącznie zaledwie cztery gemy.

    Jelena Rybakina pokazała, że jest w wysokiej formie i awansowała do wielkiego finału tysięcznika w Toronto. Tam czeka już Iga Świątek. Dla Polki będzie to pierwszy finał w tym roku.

    Awans do finału, potem takie słowa Świątek. Musiała to z siebie wyrzucić. “Najtrudniejszy w życiu”

    Duży sukces Rybakiny. Nie tylko awans do finału. Kazaszka nową liderką WTA Race

    Wygrywając z Coco Gauff i awansując do finału, Jelena Rybakina już “odtrąbiła” swój pierwszy sukces. Wiadomo już bowiem, że Kazaszka obejmie prowadzenie w rankingu WTA Race.

    Zestawienie to wskazuje najlepsze zawodniczki w danym roku. Osiem czołowych tenisistek po sezonie weźmie udział w turnieju WTA Finals.

    Przed turniejem w Toronto Jelena Rybakina zajmowała dopiero 3. miejsce – za Mirrą Andriejewą i Aryną Sabalenką. Do liderującej Rosjanki traciła 372 punkty. Andriejewa tym razem odpadła w trzeciej rundzie po porażce z Leylą Fernandez. Do swojego dorobku dodała tylko 75 punktów.

    Jelena Rybakina już teraz ma 5287 punktów (+660). Jeśli pokona Igę, doda kolejnych 340 i umocni swoją pozycję liderki.

    Aryna Sabalenka natomiast utrzymała się na 2. miejscu. Białorusinka z turnieju w Toronto odpadła po czwartej rundzie. Jej pogromczynią była Rosjanka Jekaterina Aleksandrowa.

    Ciekawie robi się również w głównym rankingu WTA. Do tej pory pozycja Aryny Sabalenki pozostawała niezagrożona, ale jeśli Jelena Rybakina wygra finał w Toronto, zbliży się do niej na zaledwie… 4 punkty.

    Wówczas Sabalenka będzie mieć 8670 punktów, a Rybakina 8666. Do kolejnego turnieju Białorusinka będzie więc przystępować już z zagrożeniem utraty pozycji liderki.

    Iga Świątek w rankingu WTA Race plasuje się na 10. miejscu (awans o 2 pozycje). W Toronto na pewno nie przeskoczy już Marty Kostiuk, która plasuje się wyżej. Polka ma jeszcze trochę czasu, aby zaatakować czołową “8” i wywalczyć sobie miejsce w turnieju WTA Finals.

    W tym momencie do ósmej Lindy Noskowej traci nieco ponad 1000 punktów. Strata jest więc dość wyraźna, a odrobienie jej wymagałoby bardzo stabilnej i wysokiej formy w nadchodzących turniejach.
    Tenisistka w białej koszulce i białej czapce wykonuje zamach rakietą do tenisa, koncentrując się na grze.

    Jelena RybakinaPhoto by EYEPIX / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    Wimbledon 2026: Najlepsze zagrania polskich tenisistek.

  • Ukraińcy dosadnie po triumfie Świątek. Nie zostawili suchej nitki. “Naiwne”

    Ukraińcy dosadnie po triumfie Świątek. Nie zostawili suchej nitki. “Naiwne”

    W nocy z 12 na 13 sierpnia Iga Świątek zmierzyła się z Eliną Switoliną. Stawką ich pojedynku był awans do wielkiego finału turnieju WTA Toronto. Panie zaprezentowały naprawdę wysoki poziom, jednak próbę nerwów ostatecznie zwyciężyła tenisistka z kraju nad Wisłą. Po zakończeniu spotkania ukraińskie media dokładnie przeanalizowały ten pojedynek, wyciągając dość bolesne wnioski.
    Iga Świątek i Elina Switolina

    Elina Switolina i Iga ŚwiątekMatthew StockmanGetty Images

    Ostatnie miesiące zdecydowanie nie należały do Igi Świątek. Przez lata polska tenisistka przyzwyczaiła swoich kibiców do regularnej gry o tytuły rangi WTA. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie. Raszynianka bardzo często odpadała na wczesnych etapach zmagań, mając jedynie chwilowe przebłyski optymalnej dyspozycji.

    Przełomowa okazała się tegoroczna edycja turnieju WTA Toronto. Polka doskonale weszła w zmagania, odprawiając z kwitkiem Sarę Bejlek oraz Viktoriję Golubic. Nieco bardziej natrudzić musiała się w starciu z Martą Kostiuk, lecz ostatecznie i tym razem wyszła z tego starcia zwycięsko.

    To dało Świątek przepustkę do ćwierćfinału zmagań, gdzie czekała już Diana Sznajder. O dziwo spotkanie z Rosjanką przebiegło w pełni pod dyktando Raszynianki. Pogrom ten zapewnił jej awans do topowej czwórki kanadyjskiego turnieju.

    Ukraińcy gorzko po porażce swojej reprezentantki. “Naiwne oczekiwania”

    Tam Świątek trafiła na swoją dobrą znajomą – Elinę Switolinę. Przewaga psychologiczna znajdowała się po stronie Ukrainki, bowiem ta w maju pokonała Polkę w półfinałowym boju turnieju WTA Rzym.

    Od początku starcia w Toronto Świątek wyraźnie zaznaczyła jednak swoje intencje. Bardzo problematyczny okazał się drugi set, jednak w trzeciej partii Raszynianka znów błysnęła formą, posyłając rywalkę na deski.

    Triumf Świątek nad Switoliną nie mógł przejść bez echa w ukraińskich mediach. Te momentalnie skomentowały półfinałowe starcie, wytykając swojej reprezentantce liczne niedociągnięcia oraz jeden, karygodny błąd.

    – Switolina fatalnie rozpoczęła pierwszego seta. Ukrainka popełniała zbyt wiele prostych błędów, a wynik szybko zmienił się na niekorzyść. […]. Jednak w drugim secie zawodniczka z Odessy zaczęła grać agresywnie. Taki obrót spraw zaskoczył Świątek. Polka była bliska przegrania seta do zera. […]. W decydującej partii Switolina, z niewytłumaczalnego powodu, postanowiła przejść do gry defensywnej. Przez pewien czas nawet przynosiło to efekty – pisali dziennikarze ukraińskiego “Championa”. Chwilę później podsumowali jednak taktykę swojej zawodniczki w bardzo gorzkich słowach:

    Naiwnością byłoby jednak oczekiwać, że tenisistka klasy Świątek będzie popełniać niewymuszone błędy aż do końca meczu

    Nieco więcej wyrozumiałości względem Switoliny wyrazili redaktorzy portalu “sport.ua”. Postanowili oni opisać porażkę Ukrainki w telegraficznym skrócie. Przypomnieli ostatnie triumfy Switoliny nad Świątek (Indian Wells oraz WTA Rzym), a także podkreślili, że dla Polki będzie to pierwszy finał w trwającym obecnie sezonie WTA.

    Z kolei redaktorzy portalu “isport.ua” postanowili wskazać konkretny moment polsko-ukraińskiego pojedynku, który okazał się kluczowy w kontekście końcowego zwycięstwa.

    – W decydującym secie Elina jako pierwsza przełamała serwis przeciwniczki i objęła prowadzenie 3:2, lecz nie zdołała powiększyć przewagi. Świątek dwukrotnie odebrała serwis Ukraince i ostatecznie wygrała – pisali ukraińscy dziennikarze.

    Jak zostało wspomniane, triumf w polsko-ukraińskim starciu otworzył Świątek drogę do finału WTA Tornonto. W nim Polka zmierzy się z 2. zawodniczką rankingu WTA – Jeleną Rybakiną.
    Uśmiechnięta kobieta w sportowej czapce i stroju trzyma rakietę tenisową na korcie podczas meczu.

    Iga Świątek Robert Prange/Getty Images Getty Images
    Kobieta ubrana w sportową białą koszulkę, o spiętych włosach, z wyrazem napięcia lub emocji na twarzy, stoi na tle rozmytego czarnego tła z jasnymi napisami.

    Elina SwitolinaPAUL CROCKAFP

    Ben Shelton – Learner Tien. Skrót meczu.

  • 6:4 na koniec. Pogoń za Igą Świątek. Na oczach Wiktorowskiego

    6:4 na koniec. Pogoń za Igą Świątek. Na oczach Wiktorowskiego

    Jelena Rybakina znalazła się w półfinale imprezy WTA 1000 w Toronto, pokonując w nocy z wtorku na środę po zaciętym meczu Naomi Osakę, w której boksie zasiadł rzecz jasna Tomasz Wiktorowski. Wygrana 4:6, 7:6(5), 6:4 nie tylko dała reprezentantce Kazachstanu miejsce w najlepszej czwórce turnieju. Pozwoliła jej bowiem także ruszyć w pogoń za Igą Świątek w pewnej ze statystyk. A oto szczegóły.
    Jelena Rybakina w czerwonym stroju przygotowuje się do uderzenia piłki, Tomasz Wiktorowski na trybunach.

    Na zdjęciu Jelena Rybakina oraz trener Tomasz WiktorowskiMiguel Reis / NurPhoto / NurPhoto via AFP / MATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    2 godziny i 33 minuty – tyle czasu trwał pojedynek Jelena Rybakina – Naomi Osaka, który ostatecznie zakończył się po myśli reprezentantki Kazachstanu. Co warte podkreślenia, choć może to wydawać się nieco dziwne, był to ich pierwszy bezpośredni pojedynek w tourze WTA.

    – To rzadkie, by nie grać z pewnymi zawodniczkami przez tyle lat, kiedy jesteś w tourze. To wielka mistrzyni. Jest wojowniczką. Wiedziałam, że czeka mnie trudny mecz – odniosła się do sprawy po meczu uszczęśliwiona cenną wygraną Jelena Rybakina.

    Pokonując podopieczną trenera Tomasza Wiktorowskiego wiceliderka rankingu WTA awansowała do półfinału, w którym zmierzy się z Coco Gauff. Amerykanka znalazła się w najlepszej czwórce turnieju w Toronto bez konieczności wybiegania na kort. Jeszcze przed meczem z rywalizacji wycofała się bowiem z powodu kontuzji jej rywalka – Belinda Bencic.
    Młoda kobieta w sportowej czapce z daszkiem, trzymająca niebiesko-biały ręcznik przy twarzy, ubrana w biały top, z widoczną lekką zadyszką i skupieniem, tło rozmyte, co podkreśla postać.

    Jelena RybakinaMartin KeepAFP

    Wygrana Jeleny Rybakiny z Naomi Osaką przyniosła jednak także inne konsekwencje, które zauważyli statystycy.

    Rybakina górą nad Osaką. Trwa pościg Kazaszki za Igą Świątek

    A chodzi o niezawodny portal OptaAce, który wynotował, że Jelena Rybakina jest trzecią zawodniczką w rankingu wszechczasów przedstawiającym odsetek zwycięstw z tenisistkami, które mogły poszczycić się mianem liderki rankingu WTA. A do tego grona zalicza się między innymi Naomi Osaka.

    Po zwycięstwie z Japonką Kazaszka ma na koncie 29 wygranych i 17 porażek, co daje nam 63 procent wygranych pojedynków. 27-latka prowadzi więc pogoń za Igą Świątek (71 procent), która wyprzedza ją już tylko o osiem punktów procentowych. A sytuacja może ulec raptownej zmianie, gdyby obie miały spotkać się w finale, a ten zakończyłby się zwycięstwem drugiej obecnie rakiety świata…
    Kobieta w sportowej bluzie i czapce z daszkiem udziela wywiadu przy mikrofonie podczas konferencji prasowej Roland Garros.

    Iga ŚwiątekArtur GacAFP

    Niekwestionowaną liderką zestawienia pozostaje natomiast – z bilansem 72,9 procent zwycięstw – Serena Williams. Co warte podkreślenia, w rankingu wzięto pod uwagę tylko zawodniczki, które rozegrały przynajmniej 25 meczów z byłymi lub obecnymi liderkami.

    Brandon Nakashima – Luciano Darderi. Skrót meczu.

  • Zaskoczenie z Abramowicz. “To jakiś żart”. Wskazuje nową rolę u Świątek

    Zaskoczenie z Abramowicz. “To jakiś żart”. Wskazuje nową rolę u Świątek

    Podczas transmisji meczu Igi Świątek z Viktoriją Golubic na imprezie WTA 1000 w Toronto Daria Abramowicz została przedstawiona jako… trenerka byłej liderki światowego rankingu. “To jakiś żart” – komentuje sprawę w rozmowie z “Przeglądem Sportowym Onetem” Tomasz Wolfke. Znany ekspert wskazuje przy tym nową rolę, jaką – jego zdaniem – pełni w sztabie 25-letniej tenisistki wspomniana Daria Abramowicz, wyrażając nadzieję na to, że “nie jest już psychologiem”.
    Daria Abramowicz w garniturze z mikrofonem oraz Iga Świątek w stroju sportowym z rakietą tenisową.

    Na zdjęciu Daria Abramowicz oraz Iga ŚwiątekFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP / Eyepix / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Iga Świątek wróciła – przynajmniej na moment – na dobre tory. Podczas imprezy WTA 1000 w Toronto nasza tenisistka znów imponuje formą i cieszy oko swoją grą. W drodze do półfinału pokonała już Czeszkę Sarę Bejlek, reprezentującą Szwajcarię Viktoriję Golubic, Ukrainkę Martę Kostiuk oraz Rosjankę Dianę Sznajder.

    Walkower w meczu Gauff w Toronto. Wiadomość dla Świątek. Znamy kolejną półfinalistkę

    W nocy z środy na czwartek na drodze byłej liderki rankingu WTA stanie Elina Switolina. Jeśli Iga Świątek zdoła ją pokonać, zagra o tytuł, stając przed szansą, by przełamać fatalną passę. Na kolejne trofeum czeka wszak już od września minionego roku, gdy triumfowała w Seulu.

    Co ciekawe, Idze Świątek nie przeszkadza w Kanadzie nawet brak trenera Francisco Roiga, który tym razem nie udał się z nią w podróż za Ocean. W rezultacie, gdy podczas meczu z Viktoriją Golubić telewizyjny realizator wyłowił siedzącą w boksie Darię Abramowicz… to ona została przedstawiona na pasku jako trener.
    Uśmiechnięta tenisistka w czapce i sportowej koszulce zaciska pięść w geście triumfu po udanym punkcie.

    Iga ŚwiątekTIZIANA FABI AFP

    Właśnie do tego faktu odniósł się w najnowszej rozmowie z “Przeglądem Sportowym Onetem” Tomasz Wolfke – tenisowy ekspert i komentator.

    Tomasz Wolfke o Darii Abramowicz: “Pewnie nie jest już psychologiem”

    Tomasz Wolfke przyznał w wywiadzie, że – co oczywiste – doszło do błędu. Wskazał jednak przy tym i tak na nową rolę Darii Abramowicz w sztabie Igi Świątek, żywiąc nadzieję w to, że nie jest już psychologiem.

    – To jakiś żart. Ktoś z realizatorów transmisji nie do końca się orientował. Zobaczyli pewnie, że nie ma Roiga, no to kogoś tam musieli wyłowić. Ciekawiej byłoby, gdyby wskazali Maćka Ryszczuka jako drugiego trenera. Wiadomo, że Daria Abramowicz nie jest trenerem. Jest to ewidentnie guru, powierniczka Świątek i najbliższa przyjaciółka. Pewnie nie jest już psychologiem. Mam taką nadzieję – powiedział znany komentator.
    Kobieta w białej sportowej kurtce siedzi na czarnym fotelu gamingowym, skupiona i poważna wyraz twarzy.

    Daria Abramowicz, psycholog Igi ŚwiątekTomasz Jastrzebowski/Foto Olimpik/REPORTER / Tomasz Jastrzebowski/REPORTERReporter

    W dalszej części wypowiedzi Tomasz Wolfke kontynuował swoją myśl, wymieniając dokładnie role, w jakich jego zdaniem odnajduje się Daria Abramowicz u boku Igi Świątek.

    – Pamiętajmy, że relacja psycholog sportowy – klient jest trochę inna niż relacja psychoterapeuty z klientem. Gdyby to była ta druga opcja, to Daria nie pozwoliłaby sobie na tak bliską relację, a ewidentnie są przyjaciółkami. Natomiast może być psychologiem sportu, ale myślę, że w tej chwili to jest jej ostatnia rola, bo w pierwszej kolejności to przyjaciółka, guru i szara eminencja w teamie. Wiadomo, że nie może odbierać zasług Darii, która tę płaczącą w Tokio Świątek zmieniła w skałę, a jej przygotowanie mentalne do meczów przez półtora roku nie miało ani jednej skazy – stwierdził.
    Daria Abramowicz

    Daria AbramowiczAFP

    Iga Świątek: Przy 2-1 w tie-breaku popełniłam dwa błędy, które nie powinny się wydarzyć.

  • “Sekret” Świątek ujrzał światło dzienne. Sama się przyznała

    “Sekret” Świątek ujrzał światło dzienne. Sama się przyznała

    Iga Świątek zameldowała się w półfinale turnieju rangi WTA 1000 w Toronto, w którym zmierzy się z Eliną Switoliną. Jeszcze przed meczem z Ukrainką media społecznościowe obiegło nagranie, na którym Polka i pozostałe uczestniczki kanadyjskiego turnieju musiały odpowiedzieć na pytanie. 24-letnia Raszynianka ujawniła swój “sekret” przed całym światem.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekInstagram/nbotoronto, Leonardo Ramirez/Eyepix Group/NurPhotoAFP

    Iga Świątek idzie jak burza w Toronto. Trzykrotna mistrzyni wielkoszlemowa bez problemu przebrnęła przez pierwsze rundy, pokonując na swojej drodze Sarę Bejlek, Viktoriję Golubic, Martę Kostiuk i Dianę Schneider. O finał Raszynianka zawalczy z Ukrainką Eliną Switoliną. Panie na kort wyjdą nie wcześniej niż o godzinie pierwszej czasu polskiego w nocy z 12 na 13 sierpnia.

    Jeszcze przed meczem półfinałowym byłą liderkę światowego rankingu kobiecego tenisa oraz kilka jej rywalek zaczepili organizatorzy turnieju rangi WTA 1000 w Toronto. Chcieli oni bowiem wiedzieć, jaka jest najdziwniejsza rzecz, którą panie noszą w swoich tenisowych torbach. Po usłyszeniu tego pytania Iga Świątek nie kryła zawstydzenia. “Jaka jest najdziwniejsza rzecz w mojej torbie tenisowej? O mój Boże! Prawdopodobnie stare chusteczki higieniczne, ponieważ mam chusteczki, które wracają do torby, a potem ich nie wyrzucam, bo jestem zbyt leniwa” – wyznała.

    Odpowiedź Igi Świątek wcale nie była jedną z najbardziej nietypowych – Alexandra Eala przyznała się, że często nosi ze sobą jednorazowe saszetki z solą, w torbie Naomi Osaki natomiast znaleźć można pałeczki do jedzenia. Elina Switolina wyjawiła, że swego czasu w swojej torbie nosiła… sos tabasco.

    Zaskoczenie z Abramowicz. “To jakiś żart”. Wskazuje nową rolę u Świątek

    Trwa odliczanie do startu US Open. Iga Świątek znów zachwyci w Nowym Jorku?

    Dla Igi Świątek turniej rangi WTA 1000 w Toronto to jeden z ostatnich sprawdzianów przed czwartym i ostatnim turniejem wielkoszlemowym tego sezonu, US Open. Zmagania w Nowym Jorku rozpoczną się 30 sierpnia i potrwają aż do 13 września. Podczas tej imprezy Raszynianka walczyć będzie o swoje siódme wielkoszlemowe trofeum. Warto przypomnieć, że polska zawodniczka w przeszłości posmakowała już zwycięstwa na nowojorskich kortach – w 2022 roku w finale pokonała bowiem Ons Jabeur.

    Poczynania Igi Świątek oraz innych reprezentantów Polski podczas US Open śledzić będzie można na bieżąco na stronie Interii.

    Zmiana władzy w rankingu WTA? Rosjanin przekonany. Zaskakujący werdykt ws. Świątek
    Uśmiechnięta tenisistka w jasnoniebieskiej koszulce i czapce z daszkiem trzyma kilka piłek tenisowych na tle zatłoczonego kortu.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images
    Kobieta w sportowej koszulce bez rękawów i czapce z daszkiem, skupiona podczas meczu tenisowego na korcie.

    Iga Świątek zmierzy się z Eliną Switoliną w meczu o finał turnieju WTA 1000 w TorontoMERT ALPER DERVIS / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Tenisistka w jasnoniebieskim stroju i czapce trzyma rakietę, uśmiechając się podczas meczu na korcie, w tle widoczni kibice.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    Learner Tien – Qf2. Skrót meczu.

  • Chwalińska już po pierwszym starciu w Cincinnati. 60 minut gry z mistrzynią WTA 500

    Chwalińska już po pierwszym starciu w Cincinnati. 60 minut gry z mistrzynią WTA 500

    Maja Chwalińska już w Cincinnati. Czeka ją kolejny wielki test po Roland Garros

    Po znakomitym występie podczas Roland Garros Maja Chwalińska musi odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. Dzięki swojej obecnej pozycji w rankingu 24-letnia Polka może już znacznie spokojniej myśleć o występach w najważniejszych turniejach, ponieważ jej ranking pozwala jej bezpośrednio kwalifikować się do głównych drabinek imprez WTA.

    Po nieudanym dla niej debiucie w głównej drabince turnieju WTA 1000 w Toronto Chwalińska pozostała jeszcze przez kilka dni w Kanadzie. Następnie przeniosła się do Cincinnati, gdzie rozpoczęła przygotowania do kolejnej imprezy rangi WTA 1000. Polka ma już za sobą pierwszy trening, a jej partnerką była zawodniczka, która zaledwie kilka dni wcześniej mierzyła się z Igą Świątek.

    Debiut w Toronto nie poszedł po myśli Polki

    Turniej w Toronto był dla Chwalińskiej pierwszym występem w głównej drabince imprezy WTA 1000. Dzięki swojej pozycji w rankingu otrzymała wolny los w pierwszej rundzie, dlatego do rywalizacji przystąpiła dopiero od drugiej fazy.

    Na jej drodze stanęła Talia Gibson. Australijka po raz kolejny pokazała, że bardzo dobrze czuje się na kortach twardych. Wcześniej w tym sezonie osiągnęła na tej nawierzchni ćwierćfinał turnieju w Indian Wells oraz awansowała do najlepszej “16” w Miami.

    Początek spotkania był bardzo wyrównany. Do stanu 5:5 żadna z zawodniczek nie potrafiła wypracować wyraźnej przewagi. W końcówce pierwszego seta inicjatywę przejęła jednak Gibson, która zaczęła seryjnie zdobywać gemy.

    Australijka wygrała pierwszą partię 7:5, a w drugim secie całkowicie przejęła kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Chwalińska zdołała ugrać zaledwie jednego gema i ostatecznie przegrała 5:7, 1:6.

    Dla Polki był to pierwszy oficjalny mecz od pięciu tygodni. Brak rytmu meczowego z pewnością nie ułatwił jej zadania, zwłaszcza że od razu musiała odnaleźć się w nowej sytuacji po swoim znakomitym występie w Paryżu.

    Chwalińska została w Toronto

    Po porażce z Gibson Chwalińska nie opuściła od razu Kanady. Jak poinformowała jej menedżerka Aleksandra Musiał w rozmowie z WP SportoweFakty, Polka znajdowała się na liście rezerwowej do turnieju deblowego, w którym miała wystąpić razem z Magdą Linette.

    Ostatecznie Chwalińska i Linette nie dostały się do głównej drabinki debla. Maja wykorzystała więc ten czas przede wszystkim na treningi i przygotowanie do kolejnego startu.

    Następnym przystankiem jest Cincinnati.

    W Cincinnati trenowała z rywalką Igi Świątek

    Chwalińska jest już w stanie Ohio i rozpoczęła przygotowania do kolejnego turnieju WTA 1000. W poniedziałek odbyła 60-minutowy trening z Sarą Bejlek.

    To interesujące zestawienie, ponieważ Czeszka jeszcze tydzień wcześniej rywalizowała z Igą Świątek w Toronto. Stawką był awans do trzeciej rundy. Polka nie pozostawiła wówczas większych wątpliwości i wygrała 6:0, 6:3, choć szczególnie w drugiej partii Bejlek próbowała nawiązać walkę.

    Chwalińska i Bejlek mają wiele wspólnego. Obie zawodniczki nie dysponują warunkami fizycznymi typowymi dla wielu tenisistek ze ścisłej czołówki, ale nadrabiają to świetnym poruszaniem się po korcie, wytrzymałością oraz inteligencją taktyczną.

    Obie miały również okazję rywalizować ze sobą w oficjalnym meczu. Ostatni raz spotkały się na początku października ubiegłego roku w turnieju WTA 125 w Rende. Wówczas na kortach ziemnych lepsza okazała się Bejlek, która wygrała 6:3, 6:2 w półfinale imprezy.

    Tym razem warunki były zupełnie inne. Zawodniczki trenowały na szybkiej nawierzchni twardej, która należy do najszybszych w całym tourze.

    Bejlek już udowodniła, że potrafi grać na hardzie

    Czeszka ma zresztą bardzo dobre wspomnienia z występów na kortach twardych. To właśnie na tej nawierzchni zdobyła największy tytuł w swojej dotychczasowej karierze. W tym roku wygrała turniej WTA 500 w Abu Zabi.

    Jak poinformowała oficjalna strona turnieju w Cincinnati, poniedziałkowy trening Chwalińskiej i Bejlek rozpoczął się o godzinie 14:00 czasu lokalnego, czyli o 20:00 czasu polskiego. Zawodniczki pracowały na korcie numer 23.

    Teraz czas na losowanie

    Chwalińska na swoje potencjalne rywalki w Cincinnati będzie musiała jeszcze poczekać. Losowanie głównej drabinki amerykańskiego turnieju odbędzie się w środę.

    Podobnie jak w Toronto, Polka może liczyć na wolny los w pierwszej rundzie. Oznacza to, że dzięki swojej pozycji rankingowej rozpocznie zmagania dopiero od drugiej fazy turnieju.

    To daje jej kilka dodatkowych dni na treningi i spokojne przygotowanie do kolejnego wymagającego występu.

    Po wielkim sukcesie w Paryżu Chwalińska zaczyna więc pisać kolejny rozdział swojej kariery. Cincinnati będzie dla niej następną okazją, by potwierdzić, że świetny wynik na Roland Garros nie był przypadkiem, lecz początkiem nowego etapu.

  • Sceny po meczu Świątek w Toronto. Polka nie mogła nie zareagować z

    Sceny po meczu Świątek w Toronto. Polka nie mogła nie zareagować z

    Iga Świątek potrzebowała nieco ponad godziny, aby pokonać Dianę Sznajder w ćwierćfinale turnieju rangi WTA 1000 w Toronto i awansować do najlepszej czwórki tej imprezy. Podczas pojedynku z Rosjanką nasza zawodniczka mogła liczyć na wsparcie licznej grupy kibiców z Polski. Po zakończeniu spotkania ci ustawili się z kolejce po zdjęcia i autografy z 25-latką.
    Tłumy polskich kibiców pojawiły się na meczu Igi Świątek w Toronto

    Tłumy polskich kibiców pojawiły się na meczu Igi Świątek w TorontoInstagram/nbotoronto, Julian Avram/Icon Sportswire via Getty ImagesGetty Images

    Iga Świątek po porażce na Wimbledonie zdecydowała się na nieco dłuższą przerwę od rywalizacji i na kort powróciła dopiero, by wziąć udział w turnieju rangi WTA 1000 w Toronto. Kilkutygodniowy urlop, jak się szybko okazało, był w tym przypadku strzałem w dziesiątkę – Raszynianka na kanadyjskich kortach pokazuje się z naprawdę dobrej strony i bez zawahania odprawia z kwitkiem kolejne rywalki.

    W nocy z poniedziałku na wtorek sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa w ćwierćfinale imprezy w Kanadzie pokonała Dianę Sznajder 6:2, 6:1. Odesłanie Rosjanki do domu naszej zawodniczce zajęło nieco ponad godzinę, a podczas starcia na korcie centralnym brązowa medalistka olimpijska z Paryża mogła liczyć na wsparcie licznej grupy kibiców z Polski.

    Po meczu 25-latka została nieco dłużej na arenie, aby porozmawiać z rodakami, zrobić sobie z nimi pamiątkowe zdjęcia i rozdać autografy. Organizatorzy te piękne obrazki uwiecznili na nagraniu, które opublikowali w mediach społecznościowych.

    “Polska stanęła na wysokości zadania dla Igi. Iga stanęła na wysokości zadania dla Polski. Kolejne zwycięstwo zakończyło się serdecznością dla kibiców w Toronto!” – przekazano na oficjalnym profilu turnieju na Instagramie.

    Ważny komunikat po meczu Świątek z Rosjanką. Pękła magiczna granica

    Iga Świątek już w półfinale turnieju rangi WTA 1000 w Toronto. O finał powalczy z Eliną Switoliną

    W kolejnym meczu Iga Świątek zmierzy się z Eliną Switoliną. Już teraz głośno stwierdzić można, że nie będzie to łatwe spotkanie. Dla tej dwójki będzie to już ósme starcie. Do tej pory bilans wynosi 5:3 dla Polki – Iga z Eliną wygrywała w Rzymie w 2021 roku, w Dubaju w 2024 roku, a także w Miami i Paryżu w 2025 roku. Ukrainka górą była natomiast na Wimbledonie w 2023 roku, a także w Indian Wells i Rzymie w bieżącym roku. Która z pań okaże się mocniejsza tym razem? Przekonamy się już w czwartek, 13 sierpnia. Relację z meczu śledzić będzie można na stronie Interii.

    Tenisistka zmieniła obywatelstwo na polskie. W kraju nazwano ją zdrajczynią
    Tenisistka w jasnoniebieskim stroju i czapce z daszkiem wyraża silne emocje po zdobyciu punktu, trzymając rakietę i zaciskając pięść na tle tablicy wyników.

    Iga Świątek zdemolowała Dianę Sznajder i zagra w Toronto w półfinale.Keito NewmanEast News
    Tenisistka w jasnej sportowej czapce i stroju krzyczy, trzymając rakietę tenisową podczas emocjonującej akcji na korcie.

    Iga Świątek podczas turnieju WTA 1000 w TorontoEyepix / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Tenisistka w jasnym stroju i czapce trzyma rakietę w jednej dłoni i wykonuje gest triumfu zaciśniętą pięścią.

    Iga ŚwiątekPhoto by EYEPIX / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    Ben Shelton – Joao Fonseca. Skrót meczu.

  • Kiedy Iga Świątek gra z Dianą Sznajder? O której mecz? WTA Toronto

    Kiedy Iga Świątek gra z Dianą Sznajder? O której mecz? WTA Toronto

    Iga Świątek zagra z Dianą Sznajder w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Toronto. Spotkanie odbędzie się w nocy z 10 na 11 sierpnia, a obie zawodniczki zmierzą po raz drugi w historii. O której godzinie gra Świątek? Gdzie obejrzeć w TV mecz Świątek – Sznajder?
    Iga Świątek wykonuje dwuręczny backhand na niebieskim korcie podczas meczu w turnieju WTA Toronto

    Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju WTA w Toronto zagra przeciwko Dianie SznajderEYEPIXAFP

    Mecz Iga Świątek – Diana Sznajder w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Toronto zostanie rozegrany w nocy z 10 na 11 sierpnia o godz. 1:00 czasu polskiego. Transmisję na żywo w TV z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale CANAL+ Sport 2. Z kolei stream online będzie dostępny dla abonentów platformy CANAL+ Online. Relacja tekstowa oraz wynik na stronie Interii Sport.

    Iga Świątek – Diana Sznajder. Forma i historia pojedynków

    Iga Świątek (WTA 8) dotarła już do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Toronto. Polka po ostatnich miesiącach niepowodzeń wreszcie wygląda na korcie tak, jak sama by oczekiwała i jakby oczekiwali tego kibice. Na drodze do ćwierćfinału pokonała w dwóch setach Sarę Bejlek, Viktoriję Golubić, ale poważny sprawdzian nadszedł w IV rundzie. Nasza tenisistka zmierzyła się z Marią Kostiuk, czyli półfinalistką tegorocznego Rolanda Garrosa i Wimbledonu oraz triumfatorką turniejów w Rounen i Madrycie. Świątek pokonała Ukrainkę 3:6, 6:1, 6:2.

    W ćwierćfinale turnieju WTA w Toronto jej przeciwniczką będzie Diana Sznajder (WTA 17). Rosjanka również zaczęła udział w rywalizacji od II rundy. Najpierw pokonała 6:2, 4:6, 6:1 Rebbecę Sramkovą, a następnie w dwóch setach rozstrzygnęła pojedynki kolejno z Anną Kalinską oraz Jessicą Pegulą. Zwłaszcza tak przekonujące zwycięstwo nad Amerykanką pokazuje, w jak dobrej formie znajduje się najbliższa rywalka Świątek.

    Obie tenisistki zmierzyły się jak dotąd tylko raz. Miało to miejsce podczas ubiegłorocznego turnieju w Madrycie na poziomie IV rundy. Wówczas 6:0, 6(3):7, 6:4 wygrała Iga Świątek. Jak będzie tym razem?

    Iga Świątek – Diana Sznajder. WTA Toronto. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA NA ŻYWO, TV]

    Mecz Iga Świątek – Diana Sznajder w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Toronto zostanie rozegrany w nocy z 10 na 11 sierpnia o godz. 1:00 czasu polskiego. Relacja tekstowa oraz wynik na stronie Interii Sport.

    Transmisję na żywo w TV z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale CANAL+ Sport 2. Z kolei stream online będzie dostępny dla abonentów platformy CANAL+ Online.
    Tenisistka w jasnoniebieskim stroju i czapce z daszkiem ściska pięść w geście triumfu, trzymając rakietę tenisową na korcie podczas meczu.

    Iga ŚwiątekEyepix Group, Eyepix GroupAFP
    Zawodniczka tenisowa w czarno-czerwonym stroju sportowym oraz opasce, z opuszczoną głową i ręką uniesioną do tyłu szyi, wyrażająca zmęczenie lub zamyślenie.

    Diana SznajderMATTHIEU MIRVILLEAFP

    Botic Van de Zandschulp – Hubert Hurkacz.

  • Świątek nie ma trenera, ale nie przestaje o nim myśleć. “Najtrudniejszy test”

    Świątek nie ma trenera, ale nie przestaje o nim myśleć. “Najtrudniejszy test”

    Z 39 meczów w tym roku Iga Świątek rozegrała dopiero trzeci taki mecz. W ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Toronto jej rywalka nie miała nic do powiedzenia. Absolutnie nic. Ale po zwycięstwie Polki nad Rosjanką Dianą Sznajder 6:2, 6:1 wciąż trzeba być ostrożnym z ogłaszaniem powrotu naszej tenisistki do wielkiej formy. W tym sezonie już dwa razy coś takiego odtrąbiliśmy i w obu przypadkach na ziemię Igę i nas sprowadziła Elina Switolina. Teraz, w półfinale w Kanadzie, na Świątek znów czeka właśnie Ukrainka.

    Zero. Aż trudno w to uwierzyć, ale naprawdę zero. Tyle szans na przełamanie Igi Świątek miała Diana Sznajder. Rosjanka jest 17. tenisistką światowego rankingu, a Polka zajmuje na liście WTA ósme miejsce. W rankingu Race, sumującym punkty tylko z tego roku, Świątek jest 12., a Sznajder – 13. Ich pojedynek o półfinał “tysięcznika” w Toronto teoretycznie powinien być zacięty. A wyglądał tak, jak mecze Świątek z czołowymi rywalkami w czasach dominacji Polki. Wyglądał tak, jakbyśmy się przenieśli do 2022 roku. Wobec dobrej, twardej, pewnej gry Polki Rosjanka już na początku się zacięła i do samego końca nie była w stanie nic zrobić.

    Sznajder wygrała w tym meczu tylko losowanie. Dzięki temu mogła wybrać, czy chce zacząć od serwisu, czy returnu. Wybrała podanie i od razu je straciła. Przez godzinę i cztery minuty gry Rosjanka nie miała ani jednej minuty, w której byłaby z przodu. A gonić nijak nie potrafiła. Tempo narzucone przez Świątek było dla niej do wytrzymania. Zero przełamań i zero breakpointów dla Sznajder dobrze oddaje skalę przewagi Polki.
    Switolina wie, jak rozmontować Świątek

    To był 39. mecz Igi (bilans 27:12) w tym roku i dopiero trzeci raz zdarzyło się, że rywalka nie miała żadnej szansy, żeby ją przełamać. I dopiero piąty mecz, w którym Świątek nie przegrała ani jednego swojego gema serwisowego.

    Trzy miesiące temu Iga wygrała 6:1, 6:2 z Jessiką Pegulą ćwierćfinał turnieju WTA 1000 w Rzymie. Wtedy po raz ostatni Świątek nie była zagrożona w żadnym swoim gemie serwisowym. Wcześniej zdarzyło się to jeszcze tylko w marcu w Indian Wells, gdy w 1/8 finału rozbijała Karolinę Muchovą 6:2, 6:0.

    Zobacz wideo Szymon Walków: Byliśmy uważni, utrzymaliśmy koncentrację

    Po obu wspomnianych meczach Polka mierzyła się z Eliną Switoliną. I to były bardzo bolesne zderzenia. W Indian Wells, jeszcze za kadencji trenera Wima Fissette’a, Świątek już zdawała się wchodzić na mistrzowski poziom, gdy nagle Ukrainka rozmontowała jej tenis. Zrobiła to totalnie bezdyskusyjnie. W ćwierćfinale przegranym 2:6, 6:4, 4:6 Świątek popełniła aż 42 niewymuszone błędy. Polka się niecierpliwiła i frustrowała, a ukraińska ściana wygrała to siłą spokoju i doświadczeniem.

    Dwa miesiące później w Rzymie po wspomnianym świetnym meczu Świątek z Pegulą, a wcześniej równie dobrym z Naomi Osaką (6:2, 6:1) Switolina jeszcze raz uwypukliła braki Polki, o których myśleliśmy, że już ich nie ma. Na włoskiej mączce tuż przed Rolandem Garrosem Świątek doszła do półfinału. To był jej najlepszy wynik w całym sezonie. Wierzyliśmy, że już pójdzie z górki, że może nawet Iga wygra rzymski turniej, a po nim też ten swój ulubiony, paryski. Nic z tego – ze Switoliną przegrała 4:6, 6:2, 2:6, popełniając aż 50 niewymuszonych błędów!
    Przegrała z Fissettem i Roigiem. Może teraz nie przegra, mając tylko Abramowicz

    Teraz Iga awansując do półfinału w Toronto wyrównała swój najlepszy rezultat w bieżącym sezonie. Ze Sznajder zagrała bardzo dobry mecz. A chwilę przed nim kapitalnie zareagowała w trudnym starciu z Martą Kostiuk, gdzie po fatalnym serwisowo pierwszym secie (przegrała wszystkie swoje gemy i zdobyła zaledwie jeden punkt po 17 serwisach) otrząsnęła się i wygrała spotkanie 3:6, 6:1, 6:2.

    Jeśli ktoś się boi, że trzeci raz w tym roku Iga wygląda na bliską wygrania czegoś dużego i trzeci raz na jej drodze staje Switolina, to może nadziei na inny rozwój wypadków niech poszuka w boksie Polki. W Indian Wells Świątek rozmontowywana przez Switolinę frustrowała się na potęgę i nie potrafiła się skomunikować z trenerem Fissettem. W Rzymie to samo przerabiała z trenerem Francisco Roigiem. A teraz jako jej coach figuruje Daria Abramowicz. Psycholożkę realizator transmisji podpisuje właśnie w ten sposób, bo najwyraźniej, nie widząc trenera, nie pamięta, że on w tym teamie jest.
    Świątek dobrze wie, czego chce trener. I nie może o tym zapomnieć w chwili próby

    – Nie ma go tutaj z nami, ale jesteśmy w ciągłym kontakcie, a zobaczymy się w Cincinnati – mówiła Świątek o Roigu na początku turnieju w Toronto.

    Hiszpan po prostu ma wolne. Tak miało być, Świątek w trakcie Rolanda Garrosa powiedziała polskim dziennikarzom, że doświadczony szkoleniowiec nie wszędzie będzie z nią latał i wyjaśniała, że z tego powodu wkrótce do ekipy dołączy drugi trener. Tak się na razie nie stało i ostatnio Iga o tym nie wspomina. Natomiast dużo mówi o zasługach Roiga.

    – Inspiruje mnie, żebym patrzyła na tenis w inny sposób. Jestem zadowolona, że jest w moim zespole – mówiła po pierwszym meczu w Toronto. A tuż przed startem tego turnieju podkreślała, jak bardzo jest zadowolona ze wspólnych zajęć. – Współpracę rozpoczęliśmy tuż przed turniejami na kortach ziemnych i nie mieliśmy dużo czasu na treningi. Teraz, przed grą na kortach twardych, mieliśmy najdłuższy blok treningowy i wspaniale było go wykorzystać. Moim celem jest wprowadzenie wszystkich zmian, które Francisco chciałby zobaczyć w mojej grze. Czuję, że teraz mogę się bardziej skupić na aspektach technicznych, które Francisco chciał poprawić – tłumaczyła Iga.

    Na razie na pewno możemy powiedzieć, że mimo pewnych “wzlotów i upadków” (bierzemy to w cudzysłów, bo Iga sama użyła tego określenia) nasza tenisistka w Toronto robi to, co zaplanowała z trenerem. Oby teraz wytrwała i poszła krok dalej – tak daleko, jak w tym roku jeszcze nie potrafiła. Jej półfinał ze Switoliną jawi się jako najtrudniejszy możliwy test. Ukrainka (nr 9 w rankingu WTA) w ćwierćfinale odwróciła mecz z pogromczynią Aryny Sabalenki, czyli Jekatieriną Aleksandrową (19 WTA). Rosjanka wygrała pierwszą partię 6:3, a w kolejnych Ukrainka nie dała jej szans, wygrywając 6:0, 6:3.