• Polka na fali. Zagrała z Ukrainką o ćwierćfinał WTA. Przesądził tie-break

    Polka na fali. Zagrała z Ukrainką o ćwierćfinał WTA. Przesądził tie-break

    W minioną niedzielę Martyna Kubka zdobyła największy singlowy tytuł w dotychczasowej karierze. Dzień później zadebiutowała w gronie 200 najlepszych zawodniczek indywidualnego zestawienia WTA. 25-latka nie zwalnia tempa. Rówieśniczka Igi Świątek szybko przeniosła się do Pragi, na imprezę rangi “250”. Dziś Polka i Ukrainka walczyły o ćwierćfinał. Stoczyły zaciętą batalię, uległy po super tie-breaku. Oto co wydarzyło się u naszych południowych sąsiadów.
    Martyna Kubka znajduje się w życiowej formie, w tym tygodniu pojawiła się na turnieju WTA 250 w Pradze

    Martyna Kubka znajduje się w życiowej formie, w tym tygodniu pojawiła się na turnieju WTA 250 w PradzeFoto OlimpikAFP

    Martyna Kubka znajduje się w najlepszym momencie swojej kariery. Kilka dni temu osiągnęła największy sukces w singlowych zmaganiach, zdobywając tytuł rangi W75 w Vitoria-Gasteiz. Niewiele brakowało, a naszej reprezentantka odpadłaby na etapie ćwierćfinału. Obroniła meczbola przy stanie 5:2 w decydującej partii, a następnie pokonała Han Shi, wygrywając pięć gemów z rzędu. Potem Polka zanotowała jeszcze dwa zwycięstwa po trzysetówkach. W najnowszym rankingu WTA po raz pierwszy zameldowała się w TOP 200 indywidualnego zestawienia. Obecnie plasuje się na 185. miejscu.

    W tym tygodniu 25-latka wybrała się do Pragi. Początkowo była zgłoszona do eliminacji w singlu oraz deblowych rozgrywek. W związku z długim występem w Hiszpanii, musiała zrezygnować z występu w kwalifikacjach do głównej drabinki w grze pojedynczej. Martynie pozostał start w duetach. Nasza tenisistka zgłosiła się do zmagań razem z Ukrainką – Nadią Kiczenok. Początkowo miały się zmierzyć z najwyżej rozstawioną parą Xinyu Jiang/Fang-Hsien Wu. Turniejowe “1” wycofały się jednak z rywalizacji ze względu na kontuzję ramienia u Jiang. Na ich miejsce w drabince przesunięto zawodniczki rozstawione z “5” – Ingrid Martins i Makoto Ninomiyę. To właśnie reprezentantki Brazylii i Japonii stanęły do walki z Martyną oraz Nadią w pierwszej rundzie gry podwójnej.

    WTA Praga: Martyna Kubka i Nadia Kiczenok grały o ćwierćfinał

    Początek spotkania ułożył się po myśli Polki oraz Ukrainki. Po tym, jak w drugim gemie wróciły ze stanu 15-30 przy własnym podaniu, Martyna i Nadia przejęły kontrolę nad premierową odsłoną. Tuż przed zmianą stron wywalczyły przełamanie, potem wyszły na 3:1. W kolejnych minutach poszukiwały okazji na podwójnego breaka. Nie udało się wykorzystać decydującego punktu w trakcie piątego rozdania, ale cztery gemy później dopięły już swego. Wykorzystały pierwszego z trzech setboli i zapewniły sobie triumf 6:3 w otwierającej partii.

    Druga część pojedynku rozpoczęła się od festiwalu przełamań. Przerwały go turniejowe “5”, wychodząc na 3:1. W następnych minutach Martins i Minomiya posiadały okazje na podwójnego breaka, ale Kubka oraz Kiczenok dotrzymywały kroku przeciwniczkom, za każdym razem łapały kontakt. Strat nie udało się jednak zniwelować. Rozstawione tenisistki zachowały przewagę jednego przełamania i wynikiem 6:4 zagwarantowały dalsze emocje w meczu o ćwierćfinał.

    Początek super tie-breaka należał do Martyny i Nadii. Prowadziły 2-0, potem 3-2. W kolejnych minutach sytuacja się zacieśniła, walka toczyła się punkt za punkt. Kluczowy moment nadszedł od stanu 7-7. Decydujące akcje wpadły na konto Ingrid oraz Makoto. Ostatecznie to zawodniczki rozstawione z “5” triumfowały 3:6, 6:4, 10-7. Tym samym w deblowym ćwierćfinale WTA 250 w Pradze zobaczymy tylko jedną naszą reprezentantkę. Weronika Falkowska i grająca z nią Amerykanka Alana Smith zmierzą się z turniejowymi “3” – Hao-Ching Chan oraz Miyu Kato.
    Tenisistka w niebieskiej koszulce i białej czapce odbija piłkę rakietą na korcie sportowym.

    Martyna KubkaTomasz JastrzębowskiReporter
    Tenisistka ubrana w sportową koszulkę i czapkę z daszkiem pokazuje zaciśniętą pięść, podkreślając silne emocje po rozegranej akcji na korcie.

    Weronika Falkowska Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Dwie tenisistki w czerwono-białych strojach drużynowych z polskim godłem stoją obok siebie na korcie, jedna trzyma rakietę, druga pije z żółtego bidonu.

    Maja Chwalińska i Martyna Kubka występowały w duecie podczas rozgrywek BJK CupMARCIN GOLBA / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Wimbledon 2026: Najlepsze zagrania polskich tenisistek.

  • Burza po weselu Rosjanki. Ukrainki pod ostrzałem. Tak się teraz tłumaczą

    Burza po weselu Rosjanki. Ukrainki pod ostrzałem. Tak się teraz tłumaczą

    W ostatnim czasie Rosjanka Daria Kasatkina wzięła ślub ze swoją ukochaną – łyżwiarką figurową Natalją Zabijako. “Właśnie przeżyliśmy najlepszy dzień w życiu. Świętowaliśmy miłość, wolność i akceptację. Na razie brak słów – pozostaje jedynie wdzięczność” – napisała na swoim Instagramie Kasatkina i dołączyła kilka zdjęć z ceremonii.

    Świat pierwszy raz o ich związku usłyszał pięć lat temu. Kasatkina wiele razy podkreślała, że nie potrafiłaby dalej chować się przed światem i dlatego chciała publicznie pokazać swoje szczęście. Potępiła też fakt, że społeczność LGBTQ+ ma ograniczone prawa w Rosji. Skrytykowała również wojenne działania Rosjan na Ukrainie. Wezwała swoją ojczyznę do zaprzestania agresji. Później uznano ją w Rosji za “zdrajczynię”, która nie może przyjechać do swojej ojczyzny. Od 2025 roku reprezentuje barwy Australii.

    Burza po ślubie Kasatkiny. Dwie Ukrainki w centrum uwagi

    Na przyjęciu weselnym dwóch rosyjskich sportsmenek bawiło się około 40 gości, w tym między innymi zawodniczki z Ukrainy – Julia Starodubcewa i Nadia Kiczenok. To nie spodobało się wielu kibicom. Mocno skrytykowała je m.in. Ołeksandra Olijnykowa. “Dziewczyny, sądząc po waszym radosnym tańcu, widzę, że macie mnóstwo energii. Czemu nie wykorzystać jej, żeby pomóc w zamknięciu zbiórki na pojazd dla ukraińskiej piechoty morskiej? Z waszą publicznością i zasobami, można by to zrobić bardzo szybko. Zostało tylko 5 tys. do zebrania. A może dlatego, że wasi rosyjscy znajomi by tego nie zrozumieli?” – napisała 25-latka.

    Po kilku dniach Starodubcewa i Kiczenok odniosły się do całej sprawy. – Jeśli chodzi o decyzję o uczestnictwie w ślubie mojej przyjaciółki – pojechałam tam, aby świętować miłość. Antywojenne stanowisko Darii jest dobrze udokumentowane i choć niektórzy goście mogli budzić różne emocje, byłam tam wyłącznie po to, by wesprzeć swoją przyjaciółkę – podkreśliła Starodubcewa, która dodała, że wielokrotnie krytykowała rosyjską agresję na jej kraj. – Kocham Ukrainę. Kocham naszą kulturę, nasze jedzenie, a przede wszystkim kocham naszych ludzi. Wierzę, że Ukraińcy są najbardziej niezwykłymi, interesującymi i silnymi ludźmi na świecie. Ukraina jest moim domem i zawsze nim będzie – dodała.

    Starobubcewa w swoim wpisie opisała m.in. historię dziadka, który walczył o życie po ataku drona na samochód, którym jechał. – Wielu z tych historii nigdy nikomu nie opowiedziałam. To był mój świadomy wybór, by przeżywać to wszystko prywatnie, dlatego nie podoba mi się, gdy ktoś mówi mi, co powinnam czuć – podkreśliła.

    W nieco innym tonie oświadczenie opublikowała Kiczenok.

    Chce szczerze przeprosić. Rozumiem, że pełna odpowiedzialność za moje działania spoczywa wyłącznie na mnie. To było wesele mojej przyjaciółki Darii, która otwarcie potępia rosyjską agresję przeciwko Ukrainie, publicznie wyraża swoje stanowisko i zmieniła obywatelstwo

    Kiczenok dodała, że pomaga ukraińskim żołnierzom i dalej będzie to robić. – Boli mnie świadomość, że jeden mój czyn mógł podważyć wszystko, co robiłam przez te lata, i sprawić, że ktoś zwątpił w moje stanowisko. Chcę powiedzieć jasno: moje stanowisko się nie zmieniło. Rosja jest państwem-agresorem, a rosyjskim sportowcom nie ma miejsca w światowym sporcie – zaznaczyła.
    Tenisistka w fioletowym stroju sportowym na korcie, trzymająca rakietę w jednej ręce i zaciśniętą pięścią w geście triumfu, w tle niebieska ściana z fragmentem logo turnieju.

    Daria KasatkinaElsaAFP
    Daria Kasatkina

    Daria KasatkinaDimitar DILKOFF / AFP AFP
    Tenisistka w sportowym stroju trzymająca rakietę, wykonująca gest zwycięstwa z zaciśniętą pięścią podczas meczu na korcie.

    Julija StarodubcewaALAIN JOCARDAFP

    Tomasz Hajto: W takiej sytuacji nie wystawiasz drugiego zawodnika poza mur.

  • 19-letnia mistrzyni nie zagra w US Open. Jest też informacja ws. Chwalińskiej

    19-letnia mistrzyni nie zagra w US Open. Jest też informacja ws. Chwalińskiej

    Potwierdzenie z US Open. Chwalińska na liście. Zabraknie mistrzyni WTA 1000

    Za nami już trzy wielkoszlemowe imprezy w tegorocznym tenisowym kalendarzu. Wkrótce rywalizacja przeniesie się do Ameryki Północnej, gdzie pod koniec sierpnia wystartuje ostatni z czterech najważniejszych turniejów sezonu – US Open. W głównych zmaganiach na terenie Nowego Jorku zadebiutuje Maja Chwalińska. Wczoraj wieczorem potwierdzili to również organizatorzy, publikując listę startową. Zabraknie za to nastoletniej mistrzyni WTA 1000, zawodniczki z TOP 15 rankingu. Oto szczegóły.
    Maja Chwalińska zadebiutuje w głównej drabince US Open 2026

    Maja Chwalińska zadebiutuje w głównej drabince US Open 2026BURAK AKBULUT / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Ostatnie dwa miesiące przyniosły istny rollercoaster dla Mai Chwalińskiej. Najpierw nasza reprezentantka zachwycała świat podczas Roland Garros. Jako pierwsza zawodniczka w historii turnieju przeszła drogę od eliminacji do wielkoszlemowego finału w Paryżu. Później zobaczyliśmy Polkę w trakcie Wimbledonu. Gdy była już o włos od awansu do drugiej rundy, doznała kontuzji przy piłce meczowej i spotkanie odwróciło się na korzyść Mananchayi Sawangkaew.

    Od tamtej pory nie widzieliśmy 24-latki na zawodowych arenach. Pauzowała, leczyła uraz stawu skokowego. Wycofała się z dwóch turniejów rangi WTA 250 na mączce – w Jassach i Hamburgu. Ma być gotowa do gry na tournee po Ameryce Północnej. Przed Chwalińską nowe doświadczenie. Z racji obecnego miejsca w rankingu ma zagwarantowany udział w każdej imprezie, do której się zgłosi. Pierwszy test czeka ją już w Toronto. Później uda się do Cincinnati i być może Monterrey. Jak przekazał jej menadżer Piotr Szczypka w rozmowie z Arturem Gacem z Interii – występ w Meksyku zależy od wyników w poprzednich turniejach.

    To wszystko ma jak najlepiej przygotować Maję do debiutu w głównej drabince US Open. 24-latka nigdy nie przebrnęła kwalifikacji do wielkoszlemowej imprezy w Nowym Jorku. Teraz, z racji 22. lokaty w zestawieniu WTA, nie musi brać udziału w eliminacjach. Ma zagwarantowane miejsce na podstawie rankingu. To pierwsza taka sytuacja w karierze Chwalińskiej, bowiem przy zamykaniu list startowych do Wimbledonu brano jeszcze pod uwagę jej ranking sprzed startu Roland Garros. Deadline przypadł na 18 maja, a wówczas nasza reprezentantka plasowała się na 116. pozycji. W związku z tym potrzebowała dzikiej karty albo startu w kwalifikacjach. Padło na tę pierwszą opcję.

    US Open: Organizatorzy podali listy startowe

    Wczoraj wieczorem opublikowano listy startowe do głównej drabinki US Open i oczywiście widnieje na nich nazwisko finalistki paryskiego Szlema. Po stronie kobiet mamy w sumie cztery Polki. Są również: Iga Świątek, Magdalena Fręch i Magda Linette. Największą nieobecną jest 12. rakieta świata, czyli Victoria Mboko – mistrzyni ubiegłorocznego WTA 1000 w Montrealu. 19-latka leczy uraz kolana, którego doznała podczas turnieju rangi “500” na kortach w Queen’s Club. W Nowym Jorku zabraknie także Hailey Baptiste. Amerykanki prawdopodobnie nie zobaczymy już w tym sezonie ze względu na kontuzję ACL.

    W męskiej drabince mamy dwóch Polaków. Pewne miejsce posiadają Kamil Majchrzak i Hubert Hurkacz. Na liście nie brakuje nikogo ze ścisłej czołówki ATP. Znalazł się także Carlos Alcaraz, który powinien wrócić do rywalizacji podczas tysięcznika w Cincinnati. Zestawienia dotyczące eliminacji ukażą się w przyszłym tygodniu. Po stronie pań pojawią się trzy nasze reprezentantki: Katarzyna Kawa, Linda Klimovicova oraz Martyna Kubka, która zadebiutuje w wielkoszlemowych kwalifikacjach. Pierwsze aktywności związane z US Open wystartują 24 sierpnia. Impreza potrwa aż do 13 września.
    Tenisistka w fioletowej czapce i koszulce z rakietą w ręku na korcie tenisowym, skupiona podczas meczu.

    Iga ŚwiątekAnne-Christine POUJOULAT AFP
    Tenisistka wykonuje gest triumfu podczas meczu na korcie, trzymając rakietę w lewej ręce, ubrana w biały top i granatową spódniczkę sportową, w tle widoczna rozmyta publiczność.

    Magda LinetteMartin KeepAFP
    Uśmiechnięta kobieta w sportowej czarnej odzieży i czapce z daszkiem unosi dłoń w geście powitania na tle fioletowej ściany.

    Magdalena FręchArtur Widak / NurPhotoAFP

    Mananchaya Sawangkaew – Maja Chwalińska. Skrót meczu.

  • A jednak “ostatni taniec” Świątek na długo? Oficjalny komunikat z Chin

    A jednak “ostatni taniec” Świątek na długo? Oficjalny komunikat z Chin

    Iga Świątek weźmie udział w turnieju WTA 1000 w chińskim Wuhan. Tak wynika z nowego komunikatu przekazanego przez organizatorów za pośrednictwem mediów społecznościowych. Na oficjalnym profilu zamieszczono wpis z serią zdjęć Polki i datą: 9 października 2026 roku.

    “Jazda!”, “Jeden z kilku turniejów, którego Iga do tej pory nie wygrała. Mam nadzieję, że w końcu to zrobi” – reagują kibice w komentarzach. Występ w Chinach jest o tyle ważny, że może być to ostatni raz w 2026 roku, kiedy Świątek pojawi się na korcie.

    Świątek weźmie udział w WTA 1000 w Wuhan. A co z WTA Finals?

    Możliwe, że turniej w Wuhan będzie dla Igi Świątek tym ostatnim w bieżącym sezonie. Na ten moment szans Polki na zakwalifikowanie się do WTA Finals nie ocenia się bowiem specjalnie wysoko.

    Iga zajmuje 12. miejsce w rankingu WTA Race, który wyłoni osiem zawodniczek z awansem do wieńczącego sezon turnieju finałowego w USA (8-15 listopada). Do tej pory zebrała 1954 pkt i do 8. lokaty traci 1530 “oczek”.

    W tej chwili najlepsza ósemka kształtuje się następująco:

    Mirra Andriejewa (4999 pkt)

    Aryna Sabalenka (4945)

    Jelena Rybakina (4627)

    Karolina Muchova (4270)

    Elina Switolina (4116)

    Jessica Pegula (3950)

    Linda Noskova (3674)

    Coco Gauff (3484)

    Nad Świątek są jeszcze Sorana Cirstea (2045), Victoria Mboko (2393) oraz Marta Kostiuk (3275). Wszystkie mają teoretycznie większe szanse niż Polka na udział w WTA Finals 2026.

    W praktyce sprawa wygląda trochę inaczej. Wiadomo, że Mboko w najbliższym czasie nie dopisze ani jednego punktu do dotychczasowego dorobku. Przez kontuzję nie zagra w Toronto i Cincinnati, pod dużym znakiem zapytania stoi też jej występ w US Open. Na razie nie znalazła się na listach startowych do Wielkiego Szlema w Nowym Jorku.

    Co dalej z sezonem Igi Świątek? Możliwe zwroty akcji

    W zeszłym roku zawody w Wuhan były dla Świątek ostatnimi w regularnym sezonie (z pominięciem WTA Finals). Zatrzymała się wówczas na etapie ćwierćfinału, przegrywając z Jasmine Paolini 1:6, 2:6.

    I teraz Chiny mogą być dla niej ostatnim przystankiem w sezonie. Chyba że podczas wcześniejszych turniejów nazbiera tyle punktów, że zbliży się do czołowej ósemki WTA Race i będzie miała realne szanse na udział w finałach w Indian Wells. Wtedy być może rozważy dodatkowe starty.

    Inny scenariusz zakłada, że jeśli w Toronto, Cincinnati i US Open Polce pójdzie naprawdę kiepsko, może odwołać podróż do Azji i zakończyć sezon przedwcześnie.

    Tak czy inaczej, jeżeli tegoroczna edycja WTA Finals po raz pierwszy od 2021 roku odbędzie się bez udziału Świątek, Iga pożegna się z kortem na dłużej. Przerwa potrwa od trzech do czterech miesięcy, aż do Australian Open 2027 (17-31 stycznia). To dłużej niż przez ostatnie kilka lat.

    Iga Świątek – Alexandra Eala. Skrót meczu.

  • Burza po tym, co zrobiła Osaka. Rosjanka wytoczyła działa. Nie ominęła Sabalenki

    Burza po tym, co zrobiła Osaka. Rosjanka wytoczyła działa. Nie ominęła Sabalenki

    Dla Naomi Osaki turnieje WTA oprócz rywalizacji sportowej są również formą wyrażania siebie przy pomocy stylizacji. Podczas ostatnich edycji Rolanda Garrosa czy Wimbledonu Japonka kolejny raz w sezonie zaskakiwała ekstrawaganckimi kompozycjami, które komentowali dziennikarze i kibice. Zwolenniczką jej podejścia do mody na korcie zdecydowanie nie jest Anastasija Pawluczenkowa.
    Naomi Osaka i Aryna Sabalenka przy siatce po meczu, obie trzymają rakiety, w tle kibice.

    Aryna Sabalenka i Naomi OsakaDaniel KopatschGetty Images

    Przy okazji praktycznie każdego turnieju Naomi Osaka błyszczy na korcie. I to dosłownie. Na plac gry czterokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema najczęściej wychodzi w specjalnej stylizacji. Na Roland Garros czarowała czarną, długą suknią wykonaną z materiałów z recyklingu, pod którą skryła złoty strój tenisowy. W trakcie Wimbledonu postawiła na białe kimono.

    Zaczęło się. Rosjanka uderzyła w Osakę. Co za powód

    To tylko kilka przykładów intrygujących kompozycji Japonki, które prezentuje na światowych kortach. Moment wejścia na plac gry Osaka traktuje nieco jak pokaz mody. Jej działania mają zarówno wielu zwolenników, jak i przeciwników.

    Do drugiej z grup zdecydowanie należy Anastasija Pawluczenkowa. W jednej z ostatnich rozmów na platformie YouTube rosyjska tenisistka stwierdziła, że podopieczna Tomasza Wiktorowskiego robi to tylko dla poklasku.

    – Na 100 proc. chce zwrócić na siebie uwagę. Bo kiedy wychodzisz na kort w takich strojach, nie możesz powiedzieć: “Nie, nie, nie potrzebuję uwagi”. Jej wyniki są teraz lepsze, ale i tak nie dochodzi do półfinałów, a mimo to wszyscy o niej mówią. To zasługa jej zespołu. Stroje są fajne, trzeba mieć charakter, żeby w nich wychodzić na kort – mówiła, cytowana przez portal championat.com.

    Potem porównała stroje Naomi Osaki do stylu Aryny Sabalenki, mając poniekąd pretensje do firmy odpowiedzialnej za ubieranie obu zawodniczek. – Dlaczego Nike nie robi czegoś podobnego dla Sabalenki? Jest pierwszą rakietą świata. Dlaczego gra w zwykłych strojach? Chociaż zasługuje na coś więcej, tak bym powiedziała. Jest wyrazista, charyzmatyczna, błyskotliwa. Nie wiem, dlaczego takie szczególne traktowanie spotyka Osakę, a nie Sabalenkę – stwierdziła.

    Japonka i Białorusinka mierzyły się ze sobą w tym sezonie aż czterokrotnie. W Indian Wells, Madrycie i na Roland Garros lepsza była liderka rankingu WTA. Osaka wzięła rewanż podczas Wimbledonu, kiedy pokonała Sabalenkę w 1/8 finału 6:2, 7:6 (2).
    Tenisistka w niebieskim stroju z jasnozielonymi ozdobami wykonuje dynamiczne uderzenie rakietą tenisową podczas meczu. Skoncentrowany wyraz twarzy oraz widoczne napięcie mięśni wskazują na intensywność gry.

    W takim stroju wyszła na rozgrzewkę na Margaret Court Arena Naomi OsakaMartin KeepAFP
    Kobieta w sportowym żółtym stroju na korcie tenisowym z wyrazem emocji na twarzy. W tle widoczni rozmazani ludzie oraz nieostre światła.

    Aryna SabalenkaAFP
    Kobieta w sportowym stroju w intensywnych kolorach różu i pomarańczu z rozpiętym kołnierzem, z wyraźnym grymasem niezadowolenia na twarzy oraz włosami związanymi w kucyk, stoi na tle ciemnego, rozmytego tła.

    Aryna SabalenkaAsanka Brendon RatnayakeEast News

    Hajto mocno o przerwie w finale mundialu. “Nie wiedzieliby, co to jest spalony”.

  • Polka zagrała z Amerykanką. Stawką ćwierćfinał WTA. Demolka w 58 minut

    Polka zagrała z Amerykanką. Stawką ćwierćfinał WTA. Demolka w 58 minut

    W ostatnim czasie znów zrobiło się głośno o czeskim tenisie, głównie za sprawą finału Wimbledonu z udziałem dwóch reprezentantek z kraju naszych południowych sąsiadów. Teraz w Pradze wystartował z kolei turniej rangi WTA 250. Nie brakuje w nim polskich akcentów. Już dzisiaj do akcji wkroczyła Weronika Falkowska. 26-latka zagrała razem z Amerykanką – Alaną Smith. Obie spisały się znakomicie, zwyciężając 6:1, 6:2. Wiemy, z kim mogą się zmierzyć w batalii o półfinał.
    Weronika Falkowska rywalizuje obecnie na turnieju rangi WTA 250 w Pradze

    Weronika Falkowska rywalizuje obecnie na turnieju rangi WTA 250 w PradzeFoto OlimpikAFP

    Dzisiaj zainaugurowano główną rywalizację w ramach turnieju WTA 250 w Pradze. W singlowych zmaganiach nie mamy żadnej Polki, bowiem Magda Linette wycofała się ze startu jeszcze przed losowaniem drabinki. Nie brakuje za to naszych reprezentantek w deblowych rozgrywkach. Do udziału zgłosiły się Martyna Kubka oraz Weronika Falkowska. Pierwsza z nich jeszcze wczoraj celebrowała swój największy sukces w grze pojedynczej, wygrywając imprezę rangi W75 w Vitoria-Gasteiz. Dzięki temu zadebiutowała w poniedziałek w TOP 200 singlowego rankingu, plasując się na 185. miejscu.

    Coraz lepiej w indywidualnych rozgrywkach radzi sobie także Weronika Falkowska. W najnowszym notowaniu awansowała o 28 lokat, na 325. pozycję. Dziś 26-latka pojawiła się na korcie w Pradze, by rywalizować w deblowych zmaganiach. Polka stworzyła duet z Amerykanką – Alaną Smith. W pierwszej rundzie gry podwójnej trafiły na team Peangtarn Plipuech/Prarthana Thombare. Nasza reprezentantka oraz tenisistka ze Stanów Zjednoczonych przystępowały do pojedynku w roli faworytek. Wywiązały się z tego zadania bez zarzutu.

    WTA Praga: Weronika Falkowska zagra o półfinał w deblu

    Falkowska i Smith zdominowały spotkanie od samego początku. Po tym, jak na “dzień dobry” wygrały decydującą akcję przy własnym serwisie, później zgarnęły trzy rozdania bez straty punktu. Ciekawiej zrobiło się w piątym gemie. Wówczas tenisistki z Tajlandii oraz Indii posiadały w sumie trzy break pointy. Weronika i Alana skutecznie wyszły jednak z opresji, dzięki czemu na tablicy wyników zrobiło się 5:0. Później rywalki zdobyły honorowe “oczko”, ale na więcej polsko-amerykański team nie pozwolił. Falkowska oraz Smith wykorzystały trzeciego setbola, zwyciężając 6:1 w premierowej odsłonie.

    Duet naszej reprezentantki szybko odskoczył z wynikiem także na starcie drugiej części potyczki. Po przełamaniu w trzecim gemie, mimo rezultatu 30-15 dla przeciwniczek, a także powrocie z 0-30 przy swoim serwisie po zmianie stron, było już 4:0 dla Weroniki i Alany. Wówczas Plipuech i Thombare zanotowały najlepszy fragment w spotkaniu. Zgarnęły dwa “oczka” z rzędu, a potem miały nawet 30-15 przy własnym podaniu. W tym momencie nastąpiła natychmiastowa reakcja ze strony Falkowskiej oraz Smith. Nie pozwoliły już rywalkom na wygranie choćby jednej akcji do końca pojedynku.

    Po 58 minutach sędziująca to spotkanie Martina Chladova ogłosiła zwycięstwo Polki i Amerykanki – 6:1, 6:2. W ten sposób Weronika oraz Alana zameldowały się w ćwierćfinale debla podczas WTA 250 w Pradze. Teraz mogą czekać na ich kolejne przeciwniczki. Wyłoni je starcie teamów: Tereza Krejcova/Denisa Zoldakova i Hao-Ching Chan/Miyu Kato. Ten drugi duet, rozstawiony z “3”, wygrał wczoraj imprezę tej samej rangi, tyle że w Atenach. W drodze do trofeum pokonali parę, w której występowała Katarzyna Piter – nasza ćwierćfinalistka tegorocznego Wimbledonu w grze podwójnej.
    Tenisistka ubrana w sportową koszulkę i czapkę z daszkiem pokazuje zaciśniętą pięść, podkreślając silne emocje po rozegranej akcji na korcie.

    Weronika Falkowska Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Weronika Falkowska

    Weronika FalkowskaFOTO OLIMPIK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Weronika Falkowska

    Weronika FalkowskaFOTO OLIMPIK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    Aryna Sabalenka – Naomi Osaka. Skrót meczu.

  • Radwańska prosto z mostu ws. Świątek. Tak ją nazwała. Dobitnie

    Radwańska prosto z mostu ws. Świątek. Tak ją nazwała. Dobitnie

    To najsłabszy sezon Igi Świątek od lat. Polka ani razu nie dotarła jeszcze do finału którejkolwiek imprezy, a z Wielkimi Szlemami żegnała się dość szybko (ćwierćfinał Australian Open, czwarta runda French Open i trzecia runda Wimbledonu). Nie wygląda to najlepiej, lecz Agnieszka Radwańska nie załamywałaby rąk.

    W najnowszej rozmowie z portalem Tennis365 “Isia” zgadza się z oceną, wedle której Świątek ma problem z pewnością siebie. Odniosła się też do głośnej wypowiedzi Igi, w której ta zasygnalizowała, że nie przejmuje się już wynikami, a woli skupić się na “procesie”.

    Radwańska tłumaczy głośne słowa Świątek

    Radwańska pokusiła się o interpretację słów Świątek. “Chyba miała na myśli, że skupia się na swoim nowym tenisie, na wyjściu na kort i pokazaniu jak najlepszej gry. Dlatego powiedziała, że tak naprawdę nie skupia się na wynikach” – objaśniła.

    Ale oczywiście to zawsze się łączy, prawda? Jeśli grasz dobrze, rezultaty przychodzą

    Przyznała, że obecnie Iga “ma trochę problemów z pewnością siebie, a także z wynikami i ze znalezieniem swojego najlepszego tenisa”, lecz przyjdzie czas, w którym odzyska formę.

    “Jest świetną zawodniczką. Właściwie, psychicznie i fizycznie, to wszystko jest na swoim miejscu. Ona nadal potrafi grać świetnego tenisa i myślę, że pokazuje to na korcie” – stwierdziła.

    Jeśli Świątek pokona problemy z wahaniami formy podczas meczów, to – zdaniem Radwańskiej – zobaczymy, jak zdobywa następne tytuły.

    Świątek odpuści sobie grę? “Radykalne posunięcia”

    Wcześniej, w rozmowie z Arturem Gacem z Interii Sport, Agnieszka Radwańska opowiadała, że tenis to “ciężki mentalnie sport”, który nie za bardzo pozwala na odpoczynek.

    “Nie ma czasu, żeby się do końca zregenerować, ani na trening w ciągu sezonu, bo cały czas są turnieje, każdy chce grać największe Szlemy i największe tysięczniki. Turniej za turniejem, oczekiwania są z każdej strony i przykład Igi pokazuje, jak to jest ciężkie” – wyjaśniała, dodając, że Świątek dźwiga ten ciężar od wielu lat.

    Odniosła się również do pomysłu, jakoby pomocna w przypadku Igi mogłaby okazać się przerwa od gry. Kładzie nacisk na coś innego.

    “To są już radykalne posunięcia, by odpuścić pół sezonu lub cały sezon. Myślę, że aby wyjść spokojnie na kort, przede wszystkim trzeba znaleźć spokój poza kortem. (…) Wszystko musi być poukładane poza kortem” – podsumowała.

    Agnieszka Radwańska: Mam ogromny szacunek do Novaka Djokovicia.

  • Żegna się z polskimi kibicami. To już przesądzone. Ostatni taki turniej

    Żegna się z polskimi kibicami. To już przesądzone. Ostatni taki turniej

    Jeśli ktoś chce jeszcze raz zobaczyć w akcji Alicję Rosolską na ojczystej ziemi, to będzie miał tylko jedną okazję. 40-letnia zawodniczka wystąpi w zbliżającym się WTA 125 Warszawa. Początek turnieju 2 sierpnia. To ostatni występ znakomitej deblistki w zawodowym tenisie przed rodzimą publiką. Po tym sezonie skupi się przede wszystkim na macierzyństwie.

    Alicja Rosolska (z prawej) w towarzystwie Igi Świątek Zdj. Tomasz Browarczyk/400mm.plNewspix.pl

    Alicja Rosolska to finalistka US Open w grze mieszanej oraz półfinalistka Wimbledonu w deblu. To największe osiągnięcia w jej karierze. Oba datowane na sezon 2018.

    Polka ma też na koncie 9 zwycięskich turniejów WTA w deblu. Jej przygodę z tenisem skomplikował udar mózgu, jaki przeszła wiosną ubiegłego roku. Po ponadrocznej batalii o powrót do zdrowia ponownie pojawiła się na korcie przed dwoma miesiącami.

    Abramowicz znów na językach. Apel legendy do Świątek. “Dobrze wyciągnąć wtyczkę”

    Alicja Rosolska rozgrywa ostatni sezon w karierze. W sierpniu pożegna się z polską publicznością

    Po odzyskaniu sprawności Rosolska zagrała w tegorocznym Wimbledonie. Jej deblową partnerką była Alexa Guarachi z Chile. Panie nie przebrnęły I rundy.

    Teraz Warszawianka znalazła się na liście startowej turnieju WTA 125 Warsaw T-Mobile Polish Open 2026. Początek – 2 sierpnia na obiektach Legii. Pula nagród wynosi 115 tys. dolarów.

    Dla 40-letniej zawodniczki będzie to ostatni występ na zawodowym gruncie przed polską publicznością.

    Rosolska karierę singlową zakończyła w 2019 roku. Od tamtej pory rywalizuje tylko w duetach. Tym razem jej partnerką będzie Martyna Kubka.

    – Zapraszam wszystkich fanatyków tenisa tutaj, na korty tenisowe Legii. Żebyście kibicowali nie tylko mi, ale wszystkim Polkom. Zawsze bardzo miło grać przy takich kibicach i takim wsparciu. A że jest to turniej domowy, liczymy na was i zapraszamy bardzo serdecznie – mówi Rosolska w nagraniu zamieszczonym na platformie X przez Polski Związek Tenisowy.

    Po sezonie zawodniczka skupi się głównie na obowiązkach macierzyńskich. Jest mamą dwóch chłopców. Karol w grudniu skończy sześć lat, Hugo ma niecałe 2,5 roku.
    Tenisistka podczas gry na korcie, skoncentrowana na wykonywaniu uderzenia, ubrana w strój reprezentacji Polski, w tle tablica z napisem Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz godłem narodowym.

    Alicja RosolskaFoto OlimpikAFP
    Tenisistka w sportowym stroju i okularach przeciwsłonecznych uderza piłkę rakietą podczas meczu.

    Alicja RosolskaLukasz SobalaNewspix.pl

    Oceniła występ Igi Świątek. “Cała Polska oczekuje od niej wyników”.

  • Dwa sety ze Świątek wystarczyły. Triumf przed mistrzynią Wimbledonu

    Dwa sety ze Świątek wystarczyły. Triumf przed mistrzynią Wimbledonu

    Tegoroczny Wimbledon pełen był niespodzianek. W końcu w finale mierzyły się Linda Noskova i Karolina Muchova, a na wcześniejszych etapach odpadły Aryna Sabalenka, Jelena Rybakina, czy Iga Świątek. Polkę z turnieju wyrzuciła Alexandra Eala. I jak wynika z ostatniego komunikatu WTA, dwa sety z Raszynianką wystarczyły, by mogła świętować triumf nad mistrzynią Wimbledonu w wyjątkowym zestawieniu.

    Iga Świątek i Alexandra EalaTim Clayton/Getty ImagesGetty Images

    Mimo słabszej formy w najczarniejszych scenariuszach raczej nie przewidywaliśmy, że Iga Świątek odpadnie z Wimbledonu już w 3. rundzie mierząc się z notowaną dużo niżej Alexandrą Ealą. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla Raszynianki, a także polskich kibiców.

    Wimbledon pełen niespodzianek. Szybkie odpadnięcie Igi Świątek

    Filipinka pokonała Świątek 7:6(9), 6:2 i już wtedy jasne było, że 25-latka zanotuje spory spadek w rankingu WTA. Iga spadła aż na 8. miejsce, a w grę wchodzi także w najbliższym czasie wypadnięcie poza TOP 10. Eala natomiast poległa już w kolejnej rundzie. Lepsza okazała się Jasmine Paolini.

    Do finału Wimbledonu dotarły dwie Czeszki – Linda Noskova i Karolina Muchova. Ostatecznie triumf przypadł w udziale młodszej z tenisistek. Jakiś czas po historycznym finale ukazał się zaskakujący komunikat WTA, którego bohaterką była pogromczyni Igi Świątek.

    WTA ogłasza ws. pogromczyni Świątek. Filipinka wyróżniona

    Wynika z niego, że dwa sety wygrane z Polką wystarczyły, aby Filipinka została wybrana “Gwiazdą cyklu” na kortach trawiastych. W głosowaniu online wyprzedziła ona mistrzynię Wimbledonu – Lindę Noskovą i finalistkę Karolinę Muchovą. A jej przewaga była wręcz kolosalna.

    Eala zgarnęła aż 89 procent głosów. 7 zyskała Noskova, a tylko 3 uzyskała jej rodaczka. Kibice w komentarzach wyrażali zaskoczenie z takiego obrotu spraw.

    Werble, prosimy… Alex Eala jest największą gwiazdą tegorocznego sezonu na trawie!

    “Co? Przecież Nosková dosłownie przed chwilą wygrała turniej wielkoszlemowy!”; “To absurd. Nosková i Muchová były najbardziej utytułowanymi zawodniczkami sezonu na kortach trawiastych. Po triumfie w Wimbledonie Nosková jest bezdyskusyjną gwiazdą tego sezonu. Eala może i ma ogromne grono fanów, ale to szalone, jak często WTA ją promuje” – było to tylko kilka z komentarzy oburzonych kibiców.

    Potwierdzają się doniesienia ws. Mai Chwalińskiej. Wieści prosto z USA

    Sezon na trawie Eala zaczęła znakomicie – od wygranej w Challengerze w Birmingham. Później jej występy nie wyglądały jednak już tak imponująco. W Londynie odpadła już w 1/8 finału, a w Berlinie poległa w półfinale z Noskovą.

    Kompletną porażką okazał się dla niej turniej Bad Homburg, z którym pożegnała się już w 1. rundzie. Pokonała ją wówczas Elise Mertens 6:3. 6:3. Nic więc dziwnego, że fani poddają pod wątpliwość wynik głosowania, zwłaszacza że wspomniana Noskova poza triumfem na Wimbledonie może pochwalić się tytułem wywalczonym w Berlinie.
    Tenisistka w białym stroju skupiona na odbiciu lecącej piłki rakietą podczas meczu na zielonym korcie.

    Alexandra EalaADRIAN DENNISAFP
    Dwie tenisistki w białych strojach ściskają sobie dłonie przy siatce po zakończonym meczu na korcie trawiastym, otoczone tłumem kibiców na trybunach.

    Alexandra EalaHenry NichollsAFP

    Casper Ruud – Juan Manuel Cerundolo. Skrót meczu.

  • Zobaczyła, co zrobiła Świątek. Bezlitosny osąd. Tego już za wiele

    Zobaczyła, co zrobiła Świątek. Bezlitosny osąd. Tego już za wiele

    Iga Świątek na tegorocznym Wimbledonie broniła tytułu, który dość niespodziewanie wywalczyła w minionym sezonie. Tym razem jednak zdołała przerbnąć tylko przed dwie pierwsze rundy, pokonując Amerykanką Talyor Townsend oraz czeszkę Karolinę Pliskową. Na trzecim etapie rywalizacji z kwitkiem odprawiła ją Filipinka Alexandra Eala, wygrywając w dwóch setach 7:6(9), 6:2.

    Nieudana londyńska kapania oznaczała dla Polki bolesny spadek w rankingu WTA, w którym od minionego poniedziałku 25-latka zajmuje dopiero – jak na swoje standardy z ubiegłych lat – ósmą pozycję.

    Świątek zwróciła się do fanów. Kilka szczerych słów. “Wszyscy wiecie”

    Kim Clijsters mówi o Idze Świątek. Oceniła jej zachowanie

    Do występu Igi Świątek na Wimbledonie odniosła się była liderka rankingu WTA w singlu i deblu – Kim Clijsters. Słynna niegdyś belgijska tenisistka zabrała głos w swoim podcaście “Love All”, odnosząc się przede wszystkim do zachowania swojej młodszej koleżanki po fachu.

    Dla mnie dało się odczuć, że ona chciała tego zbyt bardzo. To stało się obsesją. Może całkowicie się mylę, ale czułam to przez sposób, w jaki chodziła między punktami, w jaki poruszała się na korcie i w jaki szła do swojego stanowiska po meczu. Po meczu pierwszej rundy na Wimbledonie, możesz być nawet obrończynią tytułu, ale widziałam wielkie uczucie ulgi, że udało jej się przejść przez tę rundę. To pokazało, jak wielkie panuje napięcie, by wygrać i zdobyć kolejnego Wielkiego Szlema. Tak myślę i tak mi się wydaje

    I dodała: – To bardzo trudne, grając pod taką presją, którą sama na siebie nakłada. Oczywiście, są też oczekiwania ze strony świata zewnętrznego, ale myślę, że sporą część bierze na siebie sama. A wszystko dlatego, że była tak wspaniała i dominowała. Nabudowała intensywność, która przedostała się do jej systemu i jej ciała. Nigdy nie mam poczucia, że gdy gra, jest jej wygodnie i jest pewna siebie. To bardziej przypomina pchanie, wysiłek. A to nie zawsze jest najskuteczniejszy sposób, dający flow i łatwość, której było u niej więcej, gdy dominował.

    Jak sama przyznała, nie do końca wie, jak z obecną sytuacją powinna uporać się Iga Świątek. Ale i tak skierowała pod jej adresem drobną radę.

    – Myślę też, że taka jest po części jej osobowość. Niezwykle ciężko pracuje, chce grać i stawać się coraz lepsza. Ludzie często myślą, że trzeba ostro trenować i grać. Ale czasami tego może być za wiele. Trzeba pracować mądrzej. Nie wiem, jaki jest najlepszy sposób, by się z tego wydostać. Możesz porozmawiać sama ze sobą i nakładać na siebie mniejszą presję. Robić sobie przerwy, bawić się i próbować czerpać radość. Głównie chodzi o to, co dzieje się w głowie.

    Kim Clijsters zestawiła także zachowanie Igi Świątek z tym, co na korcie prezentowała tegoroczna mistrzyni Wimbledonu.

    Kiedy patrzysz na Lindę Noskovą, widzisz, że jest niezwykle intensywna od momentu, gdy zaczyna odbijać piłkę przed serwisem lub ustawia się do returnu. Jest tam intensywność i jest agresja. Ale widać u niej ogromny spokój między punktami i zmianami stron. Myślę, że Iga na ten moment tego nie ma

    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News
    Kim Clijsters

    Kim ClijstersELSA/GETTY IMAGES NORTH AMERICA/Getty Images via AFPAFP

    Iga Świątek: Przy 2-1 w tie-breaku popełniłam dwa błędy, które nie powinny się wydarzyć.