Category: Uncategorized

  • 12:0! Polacy nie mają litości dla rywali na mistrzostwach świata

    12:0! Polacy nie mają litości dla rywali na mistrzostwach świata

    Polscy siatkarze U-21 nie zwalniają tempa na mistrzostwach świata rozgrywanych w Jiangmen. W czwartym spotkaniu fazy grupowej pokonali Kazachstan 3:0, choć momentami rywale potrafili postawić im trudne warunki. Biało-Czerwoni zachowali jednak zimną krew w decydujących fragmentach i wciąż mogą pochwalić się perfekcyjnym bilansem – kompletem punktów oraz zerem po stronie straconych setów.

    Od początku pierwszego seta obie drużyny grały wyrównanie, jednak w połowie partii Polacy zaczęli odskakiwać i wypracowali prowadzenie 21:16. Do końca kontrolowali przebieg gry i zwyciężyli 25:21.

    Druga odsłona miała zupełnie inny przebieg – tym razem to Kazachowie objęli prowadzenie po serii skutecznych akcji. Biało-Czerwoni nie pozwolili jednak rywalom odskoczyć na większy dystans, a w końcówce odwrócili losy seta na swoją korzyść. Ponownie triumfowali 25:21.

    W trzeciej partii drużyna Piotra Grabana szybko narzuciła swoje tempo, lecz w połowie seta Kazachowie doprowadzili do wyrównania. Ostatecznie to polski zespół lepiej rozegrał końcówkę i wygrał 25:22, zamykając mecz w trzech odsłonach.

    Wynik meczu 4. kolejki fazy grupowej MŚ U-21:

    Polska – Kazachstan 3:0 (25:21, 25:21, 25:22)

    Przed Biało-Czerwonymi teraz najpoważniejsze wyzwanie w grupie B. We wtorek 26 sierpnia o godz. 5:00 czasu polskiego zmierzą się z Iranem, który także wygrał wszystkie swoje mecze, ale ma nieco gorszy bilans punktów i setów (11 pkt, 12:3). Stawką tego spotkania będzie pierwsze miejsce w tabeli.

  • Wiktorowski wreszcie przemówił. Tak podsumował to, co zrobiła Świątek

    Wiktorowski wreszcie przemówił. Tak podsumował to, co zrobiła Świątek

    Czy Iga Świątek po raz drugi w karierze sięgnie po tytuł w US Open? Na ostateczną odpowiedź trzeba jeszcze poczekać, ale były trener liderki światowego rankingu, Tomasz Wiktorowski, nie ma żadnych wątpliwości – jego zdaniem Polka znów weszła w „tryb zwycięzcy”. Tuż przed jej pierwszym występem w Nowym Jorku szkoleniowiec podzielił się swoimi spostrzeżeniami.

    Świątek marzy, by powtórzyć sukces z 2022 roku, gdy w decydującym meczu pokonała Ons Jabeur i zdobyła swój pierwszy tytuł na kortach Flushing Meadows. Czy historia zatoczy koło? Wiktorowski, zapytany przez Eurosport o renesans formy swojej byłej podopiecznej, przyznał, że jej triumf w Wimbledonie był momentem absolutnie wyjątkowym. – Nic mnie szczególnie nie zaskoczyło, ale wiadomo, że ten wynik w Wimbledonie jest historyczny i niezwykły. To wielkie osiągnięcie i jeszcze raz gratuluję całej ekipie. Wimbledon to najstarszy i być może najbardziej prestiżowy turniej. Choć muszę przyznać, że lubię zarówno Australię, jak i Nowy Jork – powiedział.

    Były trener nie ma wątpliwości, że kibice mogą patrzeć w przyszłość z optymizmem. – Iga wygląda tak, jakby odzyskała pełnię pewności siebie. Świetnie porusza się po korcie, jest w znakomitej formie fizycznej i znów prezentuje się, jakby była w „winning mode”. Myślę, że ten stan jeszcze trochę potrwa – ocenił.

    Wiktorowski zna Świątek jak mało kto. To właśnie on prowadził ją od 2021 do 2024 roku, stając się jednym z architektów jej największych sukcesów. W 2022 roku był nominowany do nagrody trenera roku WTA, a rok później zdobył to wyróżnienie. To w jego okresie współpracy Świątek wspięła się na szczyt światowego rankingu i przez wiele miesięcy nie oddawała pozycji liderki.

    Po rozstaniu z Wiktorowskim Polka postawiła na nowego szkoleniowca – Wima Fissette’a. Sam Wiktorowski z kolei niedawno rozpoczął współpracę z inną wielką gwiazdą kobiecego tenisa – Naomi Osaką.

  • Dyskwalifikacja” w US Open! 5 minut, które przejdzie do historii

    Dyskwalifikacja” w US Open! 5 minut, które przejdzie do historii

    Doszło do niecodziennych wydarzeń podczas meczu Daniiła Miedwiediewa z Benjaminem Bonzim na US Open. Pod koniec trzeciego seta jeden z fotografów postanowił opuścić kort, co doprowadziło do powtórzenia serwisu Francuza, ogromnej frustracji Rosjanina oraz gwizdów i wrzawy na trybunach. Co więcej, spotkanie, które wydawało się już rozstrzygnięte, przerodziło się w pięciosetowy maraton.

    Miedwiediew – wciąż w światowej czołówce, choć z nerwami na wierzchu

    Choć forma Rosjanina w ostatnich miesiącach bywa daleka od ideału, to 29-latek nadal uchodzi za jednego z najlepszych tenisistów globu. Ma na koncie 20 tytułów ATP, w tym triumf w ATP Finals (2020) oraz cztery wielkoszlemowe finały, z których jeden zakończył zwycięstwem – US Open 2021. Jednocześnie jest zawodnikiem znanym z impulsywności – często wdaje się w dyskusje z sędziami czy kibicami. Również w meczu pierwszej rundy w Nowym Jorku jego emocje sięgnęły zenitu.

    Daniił Miedwiediew – Benjamin Bonzi: zamieszanie na korcie

    Losowanie nie było dla niego łatwe – jako turniejowa „13” trafił na 51. w rankingu Benjamina Bonziego. Francuz grał jednak świetnie i prowadził już 6:3, 7:5, 5:4, mając piłkę meczową. Wtedy na trybunach doszło do nietypowej sytuacji. Jeden z fotografów, przekonany, że to już koniec meczu, ruszył w stronę wyjścia. Sędzia uznał to za zakłócenie i nakazał powtórzenie serwisu.

    To wywołało furię Miedwiediewa. Nie chodziło mu o sam incydent, ale o fakt, że Bonzi, po nieudanym pierwszym podaniu, mógł spróbować jeszcze raz. – On chce już iść do domu, nie płacą mu za godziny, tylko za mecz! – grzmiał Rosjanin.

    Publiczność szybko stanęła po stronie tenisisty, a na stadionie rozległy się głośne gwizdy i okrzyki. Gra została wznowiona dopiero po kilku minutach. – Pięć najbardziej szalonych minut w historii US Open – skomentował dziennikarz Jose Moron.

    Niesamowity zwrot akcji

    Wszystko wskazywało na szybki koniec spotkania, tymczasem wydarzenia przybrały niespodziewany obrót. Bonzi nie tylko przegrał gema i trzeciego seta, ale również całkowicie oddał inicjatywę w kolejnym, zakończonym wynikiem 0:6. Mecz, który wydawał się formalnością, zamienił się w pasjonującą pięciosetową batalię. Ostatecznie to jednak Francuz zachował zimną krew i triumfował w decydującej partii 6:4.

    A co z feralnym fotografem? Jak przekazał dziennikarz Ben Rothenberg, interweniowała ochrona, która wyprowadziła go z obiektu. Władze turnieju odebrały mu akredytację, kończąc jego przygodę z tegorocznym US Open.

    Wynik meczu:
    Daniił Miedwiediew – Benjamin Bonzi 3:6, 5:7, 7:6 (5), 6:0, 4:6

  • Oto co zrobiła Sabalenka w I rundzie US Open. “Usłysz ten ryk”

    Oto co zrobiła Sabalenka w I rundzie US Open. “Usłysz ten ryk”

    Aryna Sabalenka bez większych problemów awansowała do drugiej rundy tegorocznego US Open. Obrończyni tytułu sprzed roku, mimo kilku słabszych fragmentów gry, nie pozostawiła złudzeń Rebece Masarovej, wygrywając pewnie 7:5, 6:1. Szczególne wrażenie zrobiła końcówka pierwszego seta – ostatnia wymiana już teraz uchodzi za jedną z najbardziej efektownych akcji turnieju i z pewnością będzie jeszcze wielokrotnie pokazywana w powtórkach. Po kapitalnym zagraniu Białorusinka eksplodowała emocjami. „Usłysz ten ryk” – skomentowano na oficjalnym profilu US Open.

    Sabalenka od lat uchodzi za jedną z największych dominatorek nowojorskiej imprezy. Rok temu sięgnęła po tytuł, wcześniej dochodziła tu do finału i półfinału. Tym razem przystąpiła do rywalizacji po nieco mniej udanym lecie – w Wimbledonie nieoczekiwanie zatrzymała ją Amanda Anisimova w półfinale, a w Cincinnati uległa Jelenie Rybakinie w ćwierćfinale.

    Pierwszy set pełen emocji

    Pojedynek z Masarovą rozpoczął się od wyrównanej walki. Obie zawodniczki miały kłopot z utrzymaniem własnego podania i pojawiły się pierwsze break pointy, ale długo żadna nie potrafiła ich wykorzystać. Dopiero w piątym gemie przełamała Szwajcarka, jednak jej przewaga szybko stopniała – chwilę później było już 3:3.

    Od tego momentu liderka światowego rankingu złapała właściwy rytm. Serwowała znacznie pewniej i wygrała dwa kolejne gemy do zera. Masarova próbowała jeszcze odpowiadać, ale w decydującej fazie seta zabrakło jej argumentów. Dwunasty gem przyniósł drugie przełamanie na korzyść Sabalenki, która zamknęła partię wynikiem 7:5. Zdecydowanie największe wrażenie zrobił jednak punkt kończący seta – Białorusinka, zmuszona do głębokiej defensywy, popisała się świetną kontrą, a następnie huknęła forehandem i ryknęła z całych sił.

    Komentarze w sieci nie pozostawiały wątpliwości. „Miała trudności, ale dzięki determinacji i doświadczeniu zwyciężyła” – pisał jeden z internautów na portalu X. „To był trudny set” – podkreślił dziennikarz José Morgado.

    Drugi set bez historii

    Po wyrównanym początku meczu, w drugiej odsłonie Sabalenka nie dała rywalce większych szans. Już po chwili prowadziła 3:0 i było jasne, że kontroluje wydarzenia na korcie. Masarova popełniała coraz więcej błędów, a Białorusinka bez litości je wykorzystywała. Jej gra była połączeniem agresji, precyzji i skuteczności – w efekcie Szwajcarce udało się ugrać zaledwie jednego gema. Ta część spotkania trwała tylko pół godziny, a cały pojedynek zakończył się po 78 minutach wynikiem 7:5, 6:1.

    Co dalej?

    Dzięki zwycięstwu Sabalenka zameldowała się w drugiej rundzie, gdzie jej rywalką będzie Polina Kudiermietowa. Rosjanka awansowała po kreczu Nurii Parrizas Diaz, która wcześniej prezentowała się dobrze, ale z powodu kontuzji musiała przedwcześnie zakończyć mecz. Tymczasem Iga Świątek rozpocznie swój udział w turnieju we wtorek o godzinie 17:30, a jej pierwszą przeciwniczką będzie Kolumbijka Emiliana Arango.

  • Fatalna kontuzja w US Open! Sabalenka poznała potencjalną rywalkę

    Fatalna kontuzja w US Open! Sabalenka poznała potencjalną rywalkę

    Aryna Sabalenka intensywnie przygotowuje się do startu w tegorocznym US Open, gdzie w pierwszej rundzie zmierzy się z Rebeką Masarovą. Zanim jednak Białorusinka pojawi się na korcie, poznała już nazwisko swojej potencjalnej rywalki w kolejnym meczu. Rozstrzygnęło je spotkanie pomiędzy Poliną Kudiermietową a Nurią Parrizas Diaz, które zakończyło się w dramatycznych okolicznościach – kreczem jednej z zawodniczek.

    Sabalenka uchodzi za prawdziwą dominatorkę nowojorskiej imprezy. Rok temu sięgnęła po tytuł, wcześniej występowała tu także w finale i półfinale, co czyni US Open jej najbardziej udanym turniejem wielkoszlemowym. Właśnie rozpoczyna kolejną walkę o sukces, a na początek stanie naprzeciw Masarovej.

    Dramat Hiszpanki i wymuszony koniec meczu
    Zwyciężczyni pojedynku Sabalenka – Masarova w drugiej rundzie zmierzy się ze zwyciężczynią pary Kudiermietowa – Parrizas Diaz. Hiszpanka i Rosjanka wyszły na kort w niedzielę o godzinie 17:15. Początkowo spotkanie było wyrównane, a po czterech gemach wciąż nie padło żadne przełamanie. Niestety, chwilę później doszło do dramatycznych scen.

    Przy stanie 40:15 dla Parrizas Diaz, gdy miała ona dwa break pointy, źle postawiła nogę i jej kostka wygięła się w nienaturalny sposób. Zawodniczka nie była w stanie powstrzymać łez i poprosiła o przerwę medyczną. Po chwili wróciła na kort, ale jej problemy z poruszaniem były na tyle poważne, że nie była w stanie kontynuować gry. Mimo prób walki Hiszpanka musiała poddać spotkanie, a Kudiermietowa awansowała dalej i to ona może zmierzyć się z Sabalenką. Białorusinka, by do tego doszło, musi jednak najpierw uporać się z Masarovą. Ich pojedynek zaplanowano na niedzielę o godz. 20:00.

    Świątek rusza do gry
    Warto przypomnieć, że w Nowym Jorku wystąpi także Iga Świątek. Polka swój pierwszy mecz rozegra we wtorek o godzinie 17:30, a jej rywalką będzie Emiliana Arango. – Iga Świątek jest dla mnie główną faworytką. Może i nie miała najlepszego lata, ale jej triumf na Wimbledonie oraz forma prezentowana przez cały turniej wyraźnie pokazują, że dawna Iga wróciła – podkreślają eksperci.

  • Nie do wiary, co zrobiła Linette. Komentatorzy nie wierzyli. “Niebywałe!”

    Nie do wiary, co zrobiła Linette. Komentatorzy nie wierzyli. “Niebywałe!”

    Magda Linette żegna się z US Open. Komentatorzy przecierali oczy ze zdumienia

    Magda Linette pożegnała się z tegorocznym US Open już w pierwszej rundzie. Polka przegrała z rozstawioną z nr 32 Amerykanką McCartney Kessler 5:7, 5:7 i tym samym jej fatalna seria w turniejach wielkoszlemowych trwa. To ósma porażka z rzędu na otwarcie imprezy tej rangi.

    Zacięty pierwszy set

    Losowanie mogło być gorsze – jako nierozstawiona, Linette mogła trafić na jeszcze groźniejszą rywalkę. Spotkanie z Kessler zapowiadało się na wyrównane, bo obie plasują się w podobnych rejonach rankingu (36. WTA i 34. WTA). Początek potwierdził te przewidywania. Polka od razu przełamała rywalkę, ale po chwili sama oddała podanie do zera. Amerykanka miała wówczas serię ośmiu wygranych punktów, lecz Linette odpowiedziała lepszym serwisem i doprowadziła do remisu 2:2. – Widać dużą presję po obu stronach, obie wiedzą, że losowanie mogło być trudniejsze i chcą wykorzystać szansę – analizował na antenie Eurosportu Lech Sidor.

    Gra była niezwykle wyrównana. Linette częściej przejmowała inicjatywę, ale Kessler imponowała przygotowaniem fizycznym – biegała za każdą piłką. Najdłuższy gem seta trwał ponad siedem minut, Polka miała aż sześć szans na przełamanie, lecz żadnej nie wykorzystała. W kolejnych gemach również musiała ratować się przed stratą serwisu. Jedna z akcji szczególnie zapadła w pamięć – po świetnym ataku Linette i idealnej okazji do skończenia wymiany smeczem, Polka uderzyła w siatkę. – Niebywałe, co zrobiła Amerykanka! Instynktownie odegrała piłkę, a Polka była kompletnie zaskoczona – komentowała Justyna Kostyra.

    Końcówka seta należała już do Kessler. Obroniła kolejne break pointy, a potem wykorzystała błędy Linette. Publiczność nagrodziła ją gromkimi brawami, gdy przy stanie 6:5 kapitalnym uderzeniem zakończyła partię 7:5 po godzinie gry.

    Druga partia – emocje do samego końca

    W drugim secie scenariusz się powtórzył – najpierw Polka przełamała rywalkę, lecz zaraz oddała przewagę. W piątym gemie Kessler niemal wypuściła prowadzenie, ale wybroniła się i objęła prowadzenie 3:2. Wkrótce Linette znalazła się w opałach – obroniła trzy break pointy, jednak przy czwartym popełniła podwójny błąd serwisowy i przegrywała 2:4. Dodatkowo pojawił się problem zdrowotny – wyglądało na to, że doskwiera jej ból lewej nogi. Co ciekawe, Polka nie poprosiła o pomoc medyczną.

    Mimo kłopotów zdołała odrobić stratę i doprowadzić do stanu 5:5, grając wówczas swój najlepszy gem w meczu – płasko i agresywnie. Nadzieje jednak szybko prysły. Kessler w końcówce ponownie przejęła inicjatywę, grała szybko, blisko linii i wygrała drugiego seta 7:5.

    Fatalna passa trwa

    Dla Linette to kolejna bolesna porażka w Wielkim Szlemie. Od sierpnia 2023 roku, kiedy w pierwszej rundzie US Open pokonała Aleksandrę Sasnowicz, nie wygrała już żadnego meczu w głównej drabince turnieju tej rangi. Oznacza to osiem kolejnych niepowodzeń na starcie – seria, która trwa już niemal dwa lata.

    Amerykanka McCartney Kessler zameldowała się w drugiej rundzie, gdzie zagra z Marketą Vondrousovą lub Rosjanką Oksaną Sielechmietiewą.

    Co dalej dla Polaków w US Open?

    W poniedziałek do gry przystąpią Magdalena Fręch i Kamil Majchrzak. Fręch zmierzy się z Australijką Talią Gibson, a Majchrzak z Boliwijczykiem Hugo Dellienem. Iga Świątek swój pierwszy mecz z Kolumbijką Emilianą Arango rozegra we wtorek.

    Transmisje z turnieju można śledzić w Eurosporcie i na platformie HBO Max.

  • Ważna zmiana u Igi Świątek. Trener ujawnia

    Ważna zmiana u Igi Świątek. Trener ujawnia

    Śmiało można stwierdzić, że Iga Świątek jest obecnie najskuteczniejszą tenisistką lata – z dużą łatwością odprawia kolejne rywalki. Jej trener od przygotowania fizycznego, Maciej Ryszczuk, przyznał w rozmowie z Eurosportem, że w ostatnich tygodniach w grze Polki zaszła wyraźna zmiana. – Na korcie pojawiło się trochę więcej luzu, a mniej analizowania i rozpamiętywania błędów. To pozwoliło jej na nowo uruchomić cały potencjał – podkreślił szkoleniowiec wiceliderki rankingu WTA.

    Odmieniona Świątek i świetna forma przed US Open

    Polka przystępuje do tegorocznego US Open jako jedna z głównych faworytek do tytułu. Od triumfu w Wimbledonie prezentuje niezwykle wysoką dyspozycję, co potwierdziła zwycięstwem w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Właśnie tego lata możemy oglądać nową, odmienioną wersję Igi Świątek.

    Zmiana nastawienia i większa swoboda

    O innej jakości pracy z zespołem i podejściu do rywalizacji mówiła wcześniej zarówno sama zawodniczka, jak i jej psycholożka Daria Abramowicz. Teraz głos zabrał również Maciej Ryszczuk, odsłaniając kulisy zmian w sztabie. – Wszystkie nasze dane kondycyjne są od dawna na optymalnym poziomie, ale największy krok nastąpił w sferze mentalnej. Iga pozwala sobie bardziej na zabawę tenisem, jest spokojniejsza i mniej koncentruje się na błędach – wyjaśnił.

    Lepsza komunikacja ze sztabem

    Trener zwrócił też uwagę na poprawę w relacjach Świątek z jej teamem. Zawodniczka chętniej słucha wskazówek i stara się wdrażać je w trakcie meczu. – Myślę, że dużo bardziej dopuszcza nas do głosu. Reaguje, daje znać, że słyszy i próbuje wprowadzać rady w życie. Wcześniej bywało różnie – czasami zamykała się w swoim tunelu, za bardzo skupiała na błędach i nasze uwagi do niej nie docierały – zdradził Ryszczuk.

    Fizycznie gotowa na Nowy Jork

    Jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne, sztab nie ma żadnych obaw. Ryszczuk podkreślił, że treningi są prowadzone rozsądnie, by nie obciążyć nadmiernie tenisistki przed najważniejszym startem. – Nie chodzi o to, by wszędzie bić rekordy i ciągle podnosić liczby. Ważniejsze jest, by to przekładało się na grę i dobre samopoczucie na korcie. Gdybyśmy teraz zrobili duży blok siłowy, mogłoby to zaburzyć jej czucie piłki. Najważniejsze, żeby Iga czuła się komfortowo na korcie – zaznaczył.

    Już we wtorek Iga Świątek rozpocznie rywalizację w US Open. W pierwszej rundzie zmierzy się z Kolumbijką Emilianą Arango, zajmującą obecnie 84. miejsce w rankingu WTA.

  • Pierwsze weto Karola Nawrockiego. Prezydent ogłosił

    Pierwsze weto Karola Nawrockiego. Prezydent ogłosił

    Pierwsze Weto Karola Nawrockiego Wstrząsa Polską Polityką

    ‎Prezydent Karol Nawrocki po raz pierwszy skorzystał ze swojego prawa weta, odrzucając tzw. ustawę wiatrakową. Jego decyzja, ogłoszona w czwartek, natychmiast wywołała ogólnokrajową debatę, gdyż nazwał ustawę „formą szantażu ze strony większości parlamentarnej i rządu”.

    ‎Bezpośrednie Wyzwanie dla Parlamentu i Rządu

    ‎Nawrocki nie owijał w bawełnę, tłumacząc swój ruch. „Ta ustawa jest formą szantażu – nie tylko wobec prezydenta RP, ale także wobec społeczeństwa” – oświadczył w trakcie swojego wystąpienia. Podkreślił, że projekt nie dotyczył realnego obniżania cen energii, lecz rozwoju farm wiatrowych – tematu od dawna budzącego sprzeciw mieszkańców żyjących w pobliżu planowanych inwestycji.

    ‎„Próba zbudowania narracji, że farmy wiatrowe i odnawialne źródła energii automatycznie obniżą ceny energii, jest błędnym założeniem” – argumentował prezydent. „Jeśli chcemy faktycznie obniżyć koszty, musimy zmierzyć się z główną przyczyną – systemem ETS – i zacząć odchodzić od Zielonego Ładu”.

    ‎Prezydent zaznaczył również, że wiele lokalnych społeczności zdecydowanie protestowało przeciwko wiatrakom. „Prezydent Polski zawsze będzie stawał po stronie społeczeństwa” – podkreślił, przedstawiając swoje weto jako wyraz solidarności z obywatelami, a nie jako konflikt z parlamentem.

    ‎Poparcie dla Zamrożenia Cen Energii

    ‎Choć Nawrocki odrzucił ustawę wiatrakową, nie odrzucił wszystkich jej zapisów. Wręcz przeciwnie – ogłosił, że podpisał kluczowy element wyjęty z tego samego projektu: ustawę o zamrożeniu cen energii elektrycznej.

    ‎„W tej zawetowanej ustawie były jednak rozwiązania godne poparcia – zwłaszcza zamrożenie cen energii, o które apelowałem od początku 2025 roku, jeszcze jako kandydat na urząd prezydenta” – wyjaśnił.

    ‎Prezydent zapewnił, że przepisy w tej sprawie zostaną wdrożone bez żadnych zmian. „Nie zmieniliśmy w tym projekcie ani przecinka” – podkreślił, wskazując, że Sejm zajmie się nim 9 września, a Senat 24 września. „Od tego momentu będę gotów podpisać ustawę, która przedłuży osłony dla polskich gospodarstw domowych”.

    ‎Nawrocki zapowiedział również dalsze działania: „Zgodnie z moją deklaracją w ciągu 100 dni przygotujemy projekt ustawy z konkretnymi rozwiązaniami dotyczącymi cen energii”.

    ‎Prezydent, Który Analizuje, a Nie Tylko Podpisuje

    ‎W swoim wystąpieniu prezydent zaznaczył, że jego rola nie sprowadza się wyłącznie do zatwierdzania ustaw. „Niezależnie od tego, czy mówimy o wecie, czy akceptacji, urząd prezydenta jest jednym z organów podejmujących decyzje” – stwierdził, przypominając, że do tej pory rozpatrzył już 22 projekty ustaw przesłane przez parlament.

    ‎Incydent z Dronem Dodaje Obaw

    ‎Poza kwestiami energetycznymi Nawrocki odniósł się również do sprawy bezpieczeństwa, która zaniepokoiła opinię publiczną – katastrofy drona w Osinach na Lubelszczyźnie.

    ‎„Biuro Bezpieczeństwa Narodowego monitoruje całą sprawę” – zapewnił prezydent, dodając, że jego kancelaria będzie śledzić rozwój wydarzeń w kolejnych dniach i tygodniach. Poinformował również, że szef BBN Sławomir Cenckiewicz pozostaje w stałym kontakcie z wicepremierem i ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.

    ‎Moment Przełomowy

    ‎Dla Karola Nawrockiego to pierwsze weto stanowi moment przełomowy w jego prezydenturze – wyraźny sygnał, że zamierza aktywnie korzystać ze swoich konstytucyjnych uprawnień. Blokując ustawę wiatrakową, wspierając zamrożenie cen energii oraz podejmując temat bezpieczeństwa narodowego, prezydent kreuje się zarówno na obrońcę interesów obywateli, jak i czujnego strażnika rządowych działań.

    ‎Pozostaje pytanie, jak na ten krok zareagują parlament i rząd – oraz czy stanowisko Nawrockiego otworzy nową erę konfrontacji, czy raczej doprowadzi do kompromisu w polskiej polityce.

  • Wydali wyrok ws. Świątek i Sabalenki. Taki będzie finał i wynik US Open

    Wydali wyrok ws. Świątek i Sabalenki. Taki będzie finał i wynik US Open

    Portal Tennis365.com przed rozpoczęciem US Open postawił pytanie, które od dawna zadają sobie kibice tenisa: czy wreszcie doczekamy się finału Wielkiego Szlema z udziałem Aryny Sabalenki i Igi Świątek? Serwis przygotował własną prognozę dotyczącą przebiegu turnieju w Nowym Jorku.

    Świątek kontra Sabalenka – rywalizacja napędzająca kobiecy tenis

    Od trzech lat to właśnie pojedynki Igi Świątek (2. WTA) i Aryny Sabalenki (1. WTA) wyznaczają kierunek rozwoju kobiecego tenisa. Obie walczą nie tylko o triumfy w największych imprezach, ale także o pozycję liderki światowego rankingu. Choć dotychczas zmierzyły się już trzynaście razy, to na wielkoszlemowych kortach spotkały się jedynie dwukrotnie. W półfinale US Open 2022 górą była Polka (3:6, 6:1, 6:4), natomiast w tegorocznym Roland Garros triumfowała Sabalenka (7:6(1), 4:6, 6:0).

    Prognozy Tennis365 – Świątek mistrzynią US Open?

    W analizie opublikowanej przez portal wzięto pod lupę całą drabinkę nowojorskiego turnieju. Dziennikarze wskazali zwyciężczynie poszczególnych ćwiartek:

    Aryna Sabalenka miałaby pokonać Jasmine Paolini (7. WTA),

    Mirra Andriejewa – Belindę Bencic (18. WTA),

    Madison Keys (6. WTA) – Coco Gauff (3. WTA),

    a Iga Świątek – Elinę Switolinę (13. WTA).

    W półfinałach zdaniem portalu Sabalenka ograłaby Andriejewą, a Świątek uporałaby się z Keys. Finał, na który czekają kibice? Świątek kontra Sabalenka – z przewidywanym zwycięstwem Polki.

    Kiedy na kort wyjdzie Świątek?

    Na otwarcie turnieju Iga Świątek zmierzy się z 24-letnią Kolumbijką Emilianą Arango (81. WTA). Będzie to pierwsze starcie obu tenisistek. Wszystko wskazuje na to, że spotkanie zostanie rozegrane w poniedziałek lub wtorek.

    Choć historia wielkoszlemowych imprez nie raz pokazywała, że niespodzianki są na porządku dziennym, polscy kibice bez wahania przyjęliby taki scenariusz, w którym ich faworytka sięga po tytuł po finale z największą rywalką.

  • Tyle może zarobić Świątek na US Open. Szczęka opada!

    Tyle może zarobić Świątek na US Open. Szczęka opada!

    400 tysięcy dolarów – właśnie tyle do podziału otrzymali Iga Świątek i Casper Ruud za grę w finale miksta podczas tegorocznego US Open. To jednak dopiero przedsmak prawdziwej batalii o rekordowe pieniądze, jakie czekają w turnieju singlowym. W tym roku organizatorzy przeznaczyli na nagrody największą pulę w historii – aż 90 milionów dolarów. Ile z tej kwoty zgarną mistrzowie?

    Rekordowa pula nagród

    US Open tradycyjnie zamyka kalendarz turniejów wielkoszlemowych. Za nami już rywalizacja mikstów, w której Świątek i Ruud dotarli do samego finału. Choć w meczu o tytuł ulegli włoskiej parze Sara Errani/Andrea Vavassori, i tak wyjechali z Nowego Jorku bogatsi o około 200 tysięcy dolarów na osobę (około 730 tysięcy złotych). Od niedzieli startuje jednak singiel, a wraz z nim walka o znacznie większe pieniądze.

    Jak ogłosili organizatorzy, w 2025 roku pula nagród wyniesie rekordowe 90 mln dolarów – to aż o 20 procent więcej niż przed rokiem, gdy pula sięgała 75 mln. Najwięcej zyskają oczywiście triumfatorzy turnieju.

    Ile dostaną mistrzowie i finaliści?

    Zwycięzca singla kobiet oraz singla mężczyzn otrzyma aż 5 mln dolarów (ok. 18,2 mln zł) – to prawie o 39 proc. więcej niż rok temu, gdy po triumf sięgali Jannik Sinner i Aryna Sabalenka. To również blisko dwukrotność tego, co w 2025 roku można było zarobić za wygraną we French Open (ok. 10,7 mln zł). Finaliści US Open zainkasują połowę tej kwoty, czyli 2,5 mln dolarów.

    Na znaczące premie mogą liczyć także pozostali uczestnicy. Nawet za sam występ w pierwszej rundzie singla przewidziano 110 tys. dolarów (ok. 400 tys. zł), co oznacza wzrost o 10 proc. względem 2024 roku.

    Nagrody w singlu US Open 2025:

    1. runda – 110 000 dolarów (400 tys. zł)

    2. runda – 154 000 dolarów (560 tys. zł)

    3. runda – 237 000 dolarów (862 tys. zł)

    1/8 finału – 400 000 dolarów (1,45 mln zł)

    Ćwierćfinał – 660 000 dolarów (2,4 mln zł)

    Półfinał – 1,26 mln dolarów (4,58 mln zł)

    Finalista – 2,5 mln dolarów (9,1 mln zł)

    Zwycięzca – 5 mln dolarów (18,2 mln zł)

    Debel też z podwyżkami

    Nieco skromniejsze premie przewidziano dla deblistów i deblistek, choć i tutaj widać wyraźny wzrost. Zwycięzcy gry podwójnej podzielą między sobą 1 mln dolarów, a finaliści – 500 tys. dolarów. To aż o jedną trzecią więcej niż rok wcześniej.

    Nagrody w deblu US Open 2025:

    1. runda – 30 000 dolarów (109 tys. zł)

    2. runda – 45 000 dolarów (164 tys. zł)

    3. runda – 75 000 dolarów (273 tys. zł)

    Ćwierćfinał – 125 000 dolarów (455 tys. zł)

    Półfinał – 250 000 dolarów (910 tys. zł)

    Finaliści – 500 000 dolarów (1,82 mln zł)

    Zwycięzcy – 1 mln dolarów (3,64 mln zł)

    US Open 2025 zapowiada się więc nie tylko jako wielkie sportowe wydarzenie, ale również turniej z nagrodami na niespotykaną dotąd skalę.