• Przerwa medyczna Igi Świątek, teraz ujawniła ten kłopot. “Wina trenera”

    Przerwa medyczna Igi Świątek, teraz ujawniła ten kłopot. “Wina trenera”

    Po drugim secie sobotniego meczu 4. rundy Australian Open fani Igi Świątek mogli się martwić. Anna Kalinska właśnie wyrównała stan rywalizacji, oddając Polce tylko jednego gema. W dodatku Raszynianka poprosiła o przerwę medyczną. W rozmowie z Eurosportem wyjaśniła, skąd się wziął problem. Przyznała żartobliwie, że to wina jej trenera Wima Fissette’a.
    Siedząca tenisistka w białym stroju trzymająca ręcznik na kolanach, obok niej osoba sztabu technicznego udzielająca pomocy podczas przerwy w meczu tenisowym. Na drugim planie widoczne elementy brandingowe turnieju.

    Iga Świątek podczas przerwy medycznej, 24.01.2026 r.William WestAFP

    – Interesujący wynik meczu – powiedziała Barbara Schett rozpoczynając wywiad na korcie z Igą Świątek. Polska tenisistka pokonała Annę Kalinską 6:1, 1:6, 6:1 w trzeciej rundzie Australian Open. Spotkanie potrwało godzinę i 41 minut. – W drugim secie trafiała piłki, których nie trafiała w pierwszym – powiedziała wprost o swojej rywalce nasza rodaczka.

    Po ostatniej wymianie na kilka sekund zapanowała niepewność, system Hawk-Eye nie wywołał autu po zagraniu Raszynianki. Obie zawodniczki popatrzyły jeszcze na ekran, by sprawdzić wizualizację “close call”, ale było jasne, że piłka nie znalazła się na aucie. – Ja wierzę systemowi, nigdy nie miałam takiej piłki, która była źle oceniona. Kilka lat temu w covidzie trochę było inaczej, kiedy ten system jeszcze raczkował, czasami były błędy. Przyznaję się, że to zagranie nie było piękne technicznie – zaznaczyła wiceliderka światowego rankingu.

    Nie wiedziała, że w 4. rundzie zmierzy się z Maddison Inglis i że jej potencjalną rywalką w tej fazie mogła być Naomi Osaka.

    Australian Open, Iga Świątek w 4. rundzie. “Czuję się lepiej”

    Następnie głębiej przeanalizowała zwroty akcji w meczu już w rozmowie z polskim Eurosportem. – Czasami w damskim tenisie nie da się wszystkiego wytłumaczyć. Z jednej strony nie wiedziałam do końca co się wydarzyło, a z drugiej w pewnym sensie mogłam się tego spodziewać. Anna naprawdę gra tak ryzykownie, że gdy zaczynają jej te piłki wchodzić… Na pewno musiałam trochę obniżyć poziom i dać jej jakąś szansę, ale nie wiedziałam do końca, w czym konkretnie robię błędy – podkreśliła.

    Grałam z nią już kilka meczów i wiem, że potrafi mieć serie gemów, gdzie te wszystkie ryzykowne piłki wchodzą, a później to się zmienia. Mam wrażenie, że dokładnie to się wydarzyło w tym meczu, więc chciałam być skupioną na sobie i pozostać gotową, by wykorzystać okazje, gdy momentum się zmieni

    Jak stwierdziła, czuje się teraz w lepszej formie niż zaraz po przyjeździe do Melbourne, co jest dobrym prognostykiem.

    Została też zapytana o odciski na palcach. Konieczność nałożenia plastrów na nie doprowadziła do przerwy medycznej między drugą a trzecią partią.

    – To wina mojego trenera (śmiech). Testowaliśmy w okresie przygotowawczym mniejszą rączkę, zresztą nieskutecznie, bo zostaliśmy przy takiej samej rakiecie. Jakoś ogarnęłam, że nawet jak mam krótkie paznokcie, to wbijam je sobie w palec. Jestem bardzo zdziwiona, że dziewczyny potrafią grać z tipsami, nie wiem jak one to robią (śmiech). Miałam rączkę mniejszą o milimetr lub dwa i zrobiłam sobie dziurę w palcu. Już się wygoiła, tylko czasami tak bywa, że jeszcze później trzeba zatejpować – zakończyła.
    Kobieta ubrana w różową bluzę z kapturem i czapkę w tym samym kolorze siedzi, gestykuluje dłońmi i prowadzi rozmowę, obok widoczny biały ręcznik.

    Iga ŚwiątekAFP
    Tenisistka ubrana na biało z opaską na głowie, zakrywająca twarz dłonią w geście rozczarowania lub zmęczenia, na tle rozmazanych kibiców.

    Anna KalinskaKIRSTY WIGGLESWORTHEast News
    Wim Fissette

    Wim FissetteBENOIT DOPPAGNE / BELGAAFP

    Iga Świątek – Belinda Bencic. Skrót meczu

  • Omenaa Mensah ogłasza ws. WOŚP i od razu sukces. Przebiła Igę Świątek

    Omenaa Mensah ogłasza ws. WOŚP i od razu sukces. Przebiła Igę Świątek

    Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jeszcze się nie rozpoczął, a jedna z aukcji już bije rekordy. Propozycja Omeny Mensah i Rafała Brzoski błyskawicznie przekroczyła 200 tys. złotych, wyprzedzając m.in. licytację z rakietą Igi Świątek i stając się najdroższą ofertą tegorocznej edycji WOŚP.
    q

    Po lewej stronie sportowczyni w białym stroju sportowym i czapce z napisem, w dynamicznej pozie z zaciśniętą pięścią, na twarzy widoczne emocje. Po prawej kobieta w eleganckiej białej marynarce, jasnej bluzce ze wzorem, z delikatnym makijażem i złotymi…

    Iga Świątek i Omenaa Mensah przekazały na aukcję WOŚP wyjątkowe ofertyBen Whitley/Press Association/East NewsAKPA

    Już w najbliższą niedzielę odbędzie się 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak co roku akcja angażuje tysiące wolontariuszy oraz znane postacie ze świata sportu, kultury i biznesu, a celem tegorocznej zbiórki jest wsparcie gastroenterologii dziecięcej. Emocje wokół WOŚP rosną z dnia na dzień, zwłaszcza za sprawą wyjątkowych aukcji.

    Po raz kolejny do akcji dołączyła Iga Świątek, która przekazała na licytację swoją rakietę oraz ręcznik z ubiegłorocznego Wimbledonu. Oferta liderki światowego rankingu tenisa tradycyjnie wzbudziła ogromne zainteresowanie i szybko zaczęła piąć się w górę, potwierdzając, jak wielką sympatią cieszy się sportsmenka wśród kibiców. Przez moment wydawało się, że to właśnie ta aukcja będzie jedną z najdroższych podczas tegorocznego finału.

    Omenaa Mensah przebiła Igę Świątek. Wyjątkowa oferta na WOŚP

    Teraz jednak wyjątkową ofertę przekazała Omenaa Mensah, a jej licytacja od razu osiągnęła sukces i przekroczyła 200 tys. złotych, wyprzedzając propozycję Igi Świątek. Omenaa Mensah wraz z Rafałem Brzoską po raz kolejny włączyli się w działania WOŚP, tym razem oferując zwycięzcy coś znacznie więcej niż przedmiot – unikalne doświadczenie. Aukcja dotyczy kameralnego spotkania w prywatnej przestrzeni pary, z dala od mediów, kamer i oficjalnej oprawy.

    Zwycięzcy licytacji zostaną ugoszczeni dokładnie tak, jak przyjmowani są najbliżsi przyjaciele gospodarzy. Bez sztywnego scenariusza, bez dress code’u i bez presji czasu. W opisie aukcji podkreślono, że będzie to swobodne, nieformalne spotkanie pełne dobrej energii, rozmów i wspólnego spędzania czasu. Na gości czekają m.in. gry planszowe, a o muzyczną atmosferę zadba DJ.

    Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. W ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin od startu aukcji zainteresowanie było ogromne, a kwota rosła w zawrotnym tempie. W momencie publikacji tekstu propozycja Omeny Mensah i Rafała Brzoski jest najdroższą licytacją 34. Finału WOŚP (201 250 złotych) Aukcja Igi Świątek jest obecnie trzecia w tym zestawieniu (110 250 złotych), tuż za aukcją Donalda Tuska (110 750 złotych).
    Omenaa Mensah

    Omenaa MensahArtur ZawadzkiEast News
    .

    .GałązkaAKPA
    Uśmiechnięta kobieta w sportowym stroju trzyma w rękach dużą, srebrną paterę na tle rozmytego tłumu na trybunach. Kobieta ma na głowie białą czapkę z daszkiem.

    Iga ŚwiątekDaisuke Urakami / Yomiuri / The Yomiuri Shimbun via AFPAFP

    PGE Start Lublin – Legia Warszawa. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sportq

    Q

  • Cios dla Wiktorowskiego. Nagła rezygnacja. Nie będzie starcia ze Świątek w Melbourne

    Cios dla Wiktorowskiego. Nagła rezygnacja. Nie będzie starcia ze Świątek w Melbourne

    Już od losowania drabinki Australian Open wielu polskich kibiców z niecierpliwością wyczekiwało możliwego hitu z udziałem Igi Świątek i Naomi Osaki. Wizja starcia dwóch byłych liderkiń rankingu WTA rozpalała wyobraźnię fanów, tym bardziej że obie tenisistki bez większych problemów awansowały do trzeciej rundy turnieju. Do bezpośredniej konfrontacji brakowało zaledwie jednego zwycięstwa. Niespodziewanie z Melbourne napłynęły jednak bardzo przykre informacje. W sobotni poranek polskiego czasu ogłoszono, że podopieczna Tomasza Wiktorowskiego wycofuje się z rywalizacji.

    Naomi Osaka od początku zmagań w pierwszym tegorocznym Wielkim Szlemie zmagała się z problemami zdrowotnymi. Choć Japonka zdołała dotrzeć do trzeciej rundy, to już w meczu z Soraną Cîrsteą musiała skorzystać z przerwy medycznej. Wówczas interwencja lekarzy przyniosła pozytywny efekt, a czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa zdołała pokonać doświadczoną Rumunkę. Wydawało się, że wszystko zmierza w stronę długo wyczekiwanego pojedynku z Igą Świątek w czwartej rundzie. Los napisał jednak zupełnie inny scenariusz.

    W sobotni poranek Osaka przekazała kibicom za pośrednictwem mediów społecznościowych, że jej udział w turnieju właśnie dobiegł końca.
    „Podjęłam trudną decyzję o wycofaniu się, aby zająć się tym, czego po ostatnim meczu wymaga mój organizm. Byłam bardzo podekscytowana możliwością dalszej gry, a ten występ znaczył dla mnie naprawdę wiele, dlatego zatrzymanie się w tym momencie łamie mi serce. Nie mogę jednak ryzykować pogorszenia stanu zdrowia, jeśli chcę wrócić na kort” – napisała Japonka na Instagramie.

    Wycofanie Osaki oznacza, że wyczekiwany mecz ze Świątek pozostanie jedynie w sferze marzeń. W dalszej części komunikatu tenisistka podziękowała kibicom, zespołowi oraz organizatorom turnieju za okazane wsparcie i życzliwość. W trzeciej rundzie miała zmierzyć się z Maddison Inglis i na papierze była wyraźną faworytką starcia z reprezentantką gospodarzy. Tym razem na przeszkodzie stanęły jednak problemy zdrowotne, które od lat regularnie dają o sobie znać w jej karierze. Przypomnijmy, że w październiku 2025 roku Osaka wycofała się również z turnieju w Osace z powodu kontuzji lewej nogi.

    Przedwczesny koniec Australian Open to także spory cios dla Tomasza Wiktorowskiego. Polski szkoleniowiec z pewnością liczył na możliwość zmierzenia się swojej podopiecznej z Igą Świątek w czwartej rundzie turnieju. Na pierwsze starcie z byłą zawodniczką będzie jednak musiał jeszcze poczekać.

  • Przerwa medyczna Igi Świątek, teraz ujawniła ten kłopot. “Wina trenera”

    Przerwa medyczna Igi Świątek, teraz ujawniła ten kłopot. “Wina trenera”

    Po dwóch setach sobotniego spotkania czwartej rundy Australian Open kibice Igi Świątek mogli poczuć niepokój. Anna Kalinska doprowadziła do wyrównania, wygrywając drugą partię zdecydowanie i oddając Polce zaledwie jednego gema. Dodatkowo raszynianka poprosiła o przerwę medyczną, co tylko spotęgowało napięcie. Po meczu w rozmowie z Eurosportem wyjaśniła jednak, skąd wziął się problem, żartobliwie wskazując winnego – swojego trenera Wima Fissette’a.

    – Interesujący wynik meczu – tak rozmowę na korcie rozpoczęła Barbara Schett. Iga Świątek pokonała Annę Kalinską 6:1, 1:6, 6:1 i awansowała do czwartej rundy Australian Open. Spotkanie trwało godzinę i 41 minut, a jego przebieg był pełen wyraźnych zwrotów akcji. – W drugim secie trafiała piłki, których nie trafiała w pierwszym – przyznała wprost polska tenisistka, tłumacząc nagłą metamorfozę rywalki.

    Emocji nie zabrakło także w samej końcówce. Po ostatniej wymianie przez kilka sekund panowała niepewność – system Hawk-Eye nie wywołał autu po zagraniu Świątek. Obie zawodniczki spojrzały jeszcze na ekran z wizualizacją „close call”, ale szybko stało się jasne, że piłka była dobra. – Ja wierzę systemowi, nigdy nie miałam takiej piłki, która byłaby źle oceniona. Kilka lat temu, w czasie covidu, kiedy ten system jeszcze raczkował, zdarzały się błędy. Przyznaję, że to zagranie nie było piękne technicznie – zaznaczyła wiceliderka światowego rankingu.

    Jak się okazało, Świątek nie była w pełni świadoma turniejowych układanek – nie wiedziała, że w czwartej rundzie zmierzy się z Maddison Inglis ani że potencjalną rywalką na tym etapie mogła być Naomi Osaka.

    Już po meczu, w rozmowie z polskim Eurosportem, Polka szerzej przeanalizowała to, co wydarzyło się na korcie. – Czasami w damskim tenisie nie da się wszystkiego wytłumaczyć. Z jednej strony nie wiedziałam do końca, co się wydarzyło, a z drugiej w pewnym sensie mogłam się tego spodziewać. Anna gra bardzo ryzykownie i kiedy te piłki zaczynają jej wchodzić… Na pewno trochę obniżyłam poziom i dałam jej szansę, ale nie byłam w stanie jasno wskazać, gdzie dokładnie popełniam błędy – tłumaczyła.

    Świątek podkreśliła, że zna styl Kalinskiej z wcześniejszych pojedynków. – Grałam z nią już kilka razy i wiem, że potrafi mieć serie gemów, w których wszystko jej wychodzi, a potem nagle się to zmienia. Mam wrażenie, że dokładnie to zobaczyliśmy w tym meczu. Chciałam skupić się na sobie i być gotowa, by wykorzystać moment, gdy momentum znów przejdzie na moją stronę – zaznaczyła.

    Polka dodała też, że czuje się w Melbourne coraz lepiej, wyraźnie lepiej niż tuż po przylocie do Australii, co napawa ją optymizmem przed kolejnymi wyzwaniami.

    Nie zabrakło również pytania o przerwę medyczną między drugim a trzecim setem, spowodowaną problemami z odciskami na palcach. – To wina mojego trenera – zaśmiała się Świątek. – W okresie przygotowawczym testowaliśmy mniejszą rączkę w rakiecie. Ostatecznie i tak zostaliśmy przy tej samej, ale przez chwilę grałam rączką mniejszą o milimetr albo dwa i zrobiłam sobie dziurę w palcu. Już się wygoiła, ale czasami trzeba ją jeszcze zatejpować. Nawet przy krótkich paznokciach wbijam je sobie w palec. Szczerze mówiąc, nie wiem, jak dziewczyny potrafią grać z tipsami – zakończyła z uśmiechem.

  • Uderzenie roku w Australian Open! Po prostu musicie to zobaczyć

    Uderzenie roku w Australian Open! Po prostu musicie to zobaczyć

    Uderzenie roku w Australian Open! Po prostu musicie to zobaczyć

    Valentin Vacherot odpadł w 3. rundzie singlowych zmagań w Australian Open. Przegrał 4:6, 4:6, 6:7(5) z Benem Sheltonem. Jednak występ Monakijczyka będzie zapamiętany na długo, w szczególności ze względu na jeden z returnów, jaki się popisał. To uderzenie to kandydat z pewnością kandydat do zagrania roku. Zobaczcie sami!

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Australian Open powoli wkracza w kluczową fazę zmagań. W grze o triumf pozostaje już coraz mniej tenisistów, a z turniejem pożegnał się właśnie Valentin Vacherot z Monako, który zajmuje 31. miejsce w rankingu ATP.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Zobacz także: Poważny alert w Australian Open! Mecze błyskawicznie zawieszone

    Monakijczyk przegrał w 3. rundzie z nie byle kim, bo z 7. w zestawieniu najlepszych tenisistów Benem Sheltonem. Amerykanin nie dał większych szans rywalowi i gładko wygrał 6:4, 6:4, 7:6(5).
    Zjawiskowe zagranie w Australian Open

    Mimo że Vacherot już odpadł to z pewnością zostanie zapamiętany na długo przez kibiców. Już w pierwszym secie popisał się niesamowitym zagraniem. Monakijczyk zaskoczony serwisem na ciało Sheltona odbił sytuacyjnie piłkę, która nabrała niesamowitej rotacji i wpadła w pole Amerykanina.

    “Widzimy to, ale w to nie wierzymy. Ten return Valentina Vacherota był niesamowity” — czytamy na oficjalnym profilu na platformie X Australian Open.

    Polecamy: Stało się! Wraca głośna sprawa Igi Świątek i dopingu

    Shelton o ćwierćfinał powalczy ze zwycięzcą meczu Marin Cilić — Casper Ruud.

    Źródło: Przegląd Sportowy Onet

    Data utworzenia:

    24 stycznia 2026 09:45
    Dziennikarz Przeglądu Sportowego

    Dziennikarz Przeglądu Sportowego
    Wydarzenie dnia
    Przeczytaj także

    ©

    2026

    Ringier Axel Springer Polska – Powered by Ring Publishing | Developed by RAS Tech

    Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie, narzędzia lub dowolną manualną lub zautomatyzowaną metodą, w celu tworzenia lub rozwoju oprogramowania, w tym m.in. szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez uprzedniej, wyraźnej zgody Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. (RASP) jest zabronione. Wyjątek stanowią sytuacje, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe.

  • “W związku z działaniami rządzących”. Rzecznik prezydenta zapowiada nagłe spotkanie

    “W związku z działaniami rządzących”. Rzecznik prezydenta zapowiada nagłe spotkanie

    Prezydent Karol Nawrocki zaprosił przewodniczącą KRS Dagmarę Pawełczyk-Woicką na spotkanie w związku z nowelizacją ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa.

    Sejm uchwalił nowelizację zakładającą wybór członków KRS przez sędziów w bezpośrednich i tajnych wyborach, a nie – jak dotychczas – przez Sejm.

    Według resortu sprawiedliwości zmiany mają przywrócić “konstytucyjne standardy” wyboru członków KRS oraz ograniczyć wpływ polityków na Radę.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    W piątek Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz powiązaną z nią zmianę kodeksu wyborczego. Sędziów – członków KRS – mają wybierać w bezpośrednich i tajnych wyborach organizowanych przez PKW wszyscy sędziowie, a nie – jak obecnie – Sejm.

    Karol Nawrocki reaguje na decyzję Sejmu. Chodzi o KRS

    “W związku z działaniami rządzących wymierzonymi w Krajową Radę Sądownictwa Prezydent RP Karol Nawrocki zaprosił przewodniczącą KRS Dagmarę Pawełczyk-Woicką na spotkanie, które odbędzie się w nadchodzącym tygodniu” – powiadomił z samego rana w serwisie X rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

    Za nowelizacją głosowało 232 posłów, przeciw było 183, 12 posłów wstrzymało się od głosu. Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki zabierając głos na sali plenarnej Sejmu zaznaczył, że nowelizacja ustawy o KRS nie mówi o “zwierzchniej roli narodu”. Dodał, że “nie ma na to zgody” prezydenta Karola Nawrockiego.

    Rewolucja w KRS. Sejm przyjął nowelizację ustawy

    Według zapowiedzi resortu sprawiedliwości zmiana ma przywrócić “konstytucyjne standardy” wyboru sędziowskich członków KRS przez sędziów. Najważniejszą zmianą jest więc to, że 15 sędziów – członków KRS będzie wybieranych w bezpośrednich i tajnych wyborach – organizowanych przez Państwową Komisję Wyborczą – przez wszystkich sędziów, a nie – jak dotychczas – przez Sejm. Ministerstwo Sprawiedliwości przekonuje, że chodzi o odebranie politykom wpływu na radę i oddanie go środowisku sędziowskiemu, co ma przywrócić jej niezależność.

    W nowo ukształtowanej radzie ma być reprezentacja wszystkich rodzajów i szczebli sądów. W KRS mają się znaleźć reprezentanci sędziów sądów powszechnych – apelacyjnych, okręgowych i rejonowych, sądu wojskowego, Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego i wojewódzkiego sądu administracyjnego.

    Do KRS mogliby kandydować sędziowie z co najmniej 10-letnim stażem orzeczniczym i co najmniej pięcioletnim w sądzie, w którym orzekają. Oznaczałoby to, że mogłyby to być także niektóre osoby awansowane do sądu wyższej instancji ponad pięć lat temu już z udziałem KRS w jej obecnym kształcie. Czynne prawo wyborcze będą mieli wszyscy sędziowie.

    Dodatkowo, poprzez utworzoną Radę Społeczną przy KRS, ma być realizowana transparentna dla obywateli kontrola działania KRS. Ustawa nie skraca kadencji obecnej Rady.

    Pierwsza z przyjętych w piątek poprawek obniżyła wymaganą liczbę podpisów poparcia dla sędziowskich kandydatów do KRS ze 100 do 50 osób, druga zaś – wykreśliła zakaz kandydowania do KRS przez dotychczasowych sędziowskich członków Rady wybranych do niej wcześniej przez Sejm.

    Spór wokół KRS. Rządzący o “katastrofie”, PiS krytykuje

    Wiceszef resortu sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha stwierdził w piątek, że zmiany dotyczące KRS wprowadzone w latach 2017-2018 były “katastrofą” dla wymiaru sprawiedliwości. W tym czasie Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło nowelizację ustawy, która zmieniła sposób wyboru sędziów-członków Rady – mieli być oni wybierani przez Sejm, a nie jak wcześniej przez zgromadzenia sędziowskie.

    Przyjętą w piątek nowelizację o KRS krytykuje PiS. Były wiceminister sprawiedliwości z tej partii Sebastian Kaleta oceniał, że proponowany system nie jest demokracją, lecz “sędziokracją”. Jego zdaniem, niedemokratyczny był również system funkcjonujący przed rządami PiS, do 2018 r. – Był systemem kastowym. Sędziowie z komuny suchą nogą wybrali sobie swoich przedstawicieli w KRS i następnie kooptowali się do tego organu – mówił Kaleta i dodawał, że “teraz to źródło patologii ma wrócić”.

    Resort sprawiedliwości powtarza natomiast, że jest już szereg orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości UE mówiących o tym, że to obecna KRS jest wadliwie ukształtowana.

    “Polityczny WF”: Polska 2050 na krawędzi. Kto może wyjść z Hołownia

  • Nawrocki odpowiada Trumpowi. “Polscy żołnierze zasługują na szacunek i podziękowania”

    Nawrocki odpowiada Trumpowi. “Polscy żołnierze zasługują na szacunek i podziękowania”

    Prezydent Karol Nawrocki podkreślił, że polscy żołnierze walczący w Afganistanie zasługują na szacunek i podziękowania.

    Wypowiedzi Donalda Trumpa o zaangażowaniu wojsk sojuszniczych w Afganistanie spotkały się z krytyką ze strony polskich polityków, w tym Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego.

    Donald Trump w wywiadzie dla Fox News stwierdził, że sojusznicy USA byli w Afganistanie “z dala od linii frontu”, co wywołało reakcje również w innych krajach.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    “Nie ma wątpliwości, że Polscy żołnierze to Bohaterowie. Zasługują na szacunek i słowa podziękowania za ich służbę” – napisał w piątek wieczorem na platformie X prezydent Karol Nawrocki.

    “W Afganistanie poległo 44 odważnych Polaków: 43 żołnierzy i cywil. Na zawsze zostaną w naszej pamięci!” – dodał prezydent.

    Swój wpis Nawrocki opublikował zarówno w języku polskim, jak i angielskim.

    Wcześniej szef MSZ Radosław Sikorski stwierdził, że “zwierzchnik sił zbrojnych na pewno upomni się o honor naszych żołnierzy”.

    Wrze po słowach Trumpa. Politycy oburzeni

    Wypowiedzi Donalda Trumpa skrytykowali wcześniej politycy koalicji rządzącej. “22 grudnia 2011 roku w afgańskim Ghazni uczestniczyłem jako premier Polski w pożegnaniu pięciu poległych polskich żołnierzy. Towarzyszący mi wówczas amerykańscy oficerowie mówili, że Ameryka nigdy nie zapomni polskich bohaterów. Może przypomną o tym prezydentowi Trumpowi” – napisał premier Donald Tusk.

    “Znam Afganistan z młodości. Byłem tam także jako szef MON i MSZ. Prowincja Gazni, gdzie służył nasz kontyngent, na pusztuńskim południu, była frontowa, 7/10 na afgańskiej skali trudności i niebezpieczeństw. Nikt nie ma prawa drwić ze służby naszych żołnierzy” – pisał z kolei minister spraw zagraniczny Radosław Sikorski.

    Polskich żołnierzy pochwalił również sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Marcin Przydacz. “Polscy żołnierze wielokrotnie udowadniali, że służbę dla Ojczyzny mają głęboko w sercach. Wykazywali się odwagą i poświęceniem w wielu miejscach, na całym świecie” – napisał.

    Trump podważył zaangażowanie sojuszników. “Pozostali z tyłu”

    Kontrowersyjne słowa Donalda Trumpa na temat zaangażowania sojuszników USA z NATO w Afganistanie padły w czwartek podczas wywiadu, którego amerykański prezydent udzielił stacji Fox News.

    – Nigdy ich nie potrzebowaliśmy. Tak naprawdę nigdy ich o nic nie prosiliśmy. Mówią, że wysłali żołnierzy do Afganistanu i to prawda. Ale pozostali nieco z tyłu, nieco z dala od linii frontu – stwierdził Trump.

    Wypowiedź spotkała się z dużą krytyką nie tylko w Polsce, która wysłała swoich żołnierzy do Afganistanu. Krytycznie na jej temat wypowiedzieli się również m.in. premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, książę Harry, który sam walczył w Afganistanie, a także politycy z USA, Holandii i Danii oraz kanadyjscy weterani.

    “Polityczny WF”: Hołownia chce odejść z Polski 2050. “Zostaną zgliszcza”

  • Świątek walczy o IV rundę Australian Open. Z Rosjanką Kalinską [NA ŻYWO]

    Świątek walczy o IV rundę Australian Open. Z Rosjanką Kalinską [NA ŻYWO]

    W sobotę doszło do sporego zamieszania na Australian Open. Wszystko przez upał, który panuje w Melbourne. Patrząc na stan fizyczny Jannika Sinnera, supervisor postanowił wstrzymać mecze na kortach zewnętrznych, a na głównych arenach zasunąć dachy. Przez to wielu tenisistów wciąż czeka na rozegranie spotkań, które są mocno opóźnione. A co z meczem Igi Świątek? Czy rozpocznie się punktualnie?
    TENNIS-AUSOPEN/
    Fot. REUTERS/Tingshu Wang

    Iga Świątek nie bez problemów, ale jednak awansowała do trzeciej rundy Australian Open. Teraz przed nią rywalizacja z Anną Kalińską. Faworytką jest nasza rodaczka, która w konfrontacjach z tą rywalką wygrywała dwukrotnie, a raz musiała uznać jej wyższość. Spotkanie zaplanowano na godzinę 9:00 rano czasu polskiego. Czy do niego faktycznie dojdzie? W Australii pojawiły się wielkie problemy. Natura namieszała.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Ekstremalne warunki w Australian Open. Mecze wstrzymane

    W sobotę w Melbourne panują bardzo upalne warunki. Temperatura w cieniu przekracza ponad 35 stopni Celsjusza. Te warunki zaczęły mocno doskwierać Jannikowi Sinnerowi, który w trzecim secie starcia z Eliotem Spizzirrim zaczął dosłownie słaniać się po korcie, zmagając się z kolejnymi skurczami. Był o krok od sensacyjnej porażki, bo to Amerykanin lepiej radził sobie w tych warunkach. Ostatecznie mecz został przerwany, a supervisor uruchomił “protokół cieplny”, co wywołało dość sporo kontrowersji. Internauci twierdzili, że w ten sposób pomógł Włochowi, który po przerwie wygrał mecz.

    A o co dokładnie chodzi z “protokołem cieplnym”? Po jego zastosowaniu, mecze na wszystkich zewnętrznych kortach zostały wstrzymane. Australian Open poinformowało, że zostaną rozegrane dopiero po godzinie 18:00 czasu lokalnego, a więc 8:00 rano czasu polskiego, gdy temperatura nieco spadnie. Rywalizacja odbywa się za to na trzech największych arenach, m.in. tam, gdzie rywalizował Sinner. Powód? Istnieje możliwość zasunięcia dachu i tak też postąpił supervisor. Na kilkanaście minut zatrzymał więc mecz Włocha z Amerykaninem, by zacienić arenę.

    Zobacz też: Osaka rozpętała burzę w AO. Znowu to zrobiła.
    Mecz Świątek z Kalińską odbędzie się o czasie

    Co więc z meczem Świątek? Ten jest niezagrożony. Zostanie rozegrany na jednym z zadaszonych kortów. Powinien więc rozpocząć się około godziny 9:00 czasu polskiego. Tyle szczęścia nie mają inni reprezentaci Polski. Mowa o Janie Zielińskim i Magdzie Linnette, którzy swoje starcia mają rozegrać na zewnętrznych placach gry. Ten pierwszy wciąż czeka na mecz miksta, choć miał rozpocząć się około godziny 5:00 rano czasu polskiego. Jeszcze dłużej czeka Polka. Linette miała wyjść na kort około godziny 3:30 czasu polskiego, a jak dotąd nie postawiła na nim nogi. 33-latka rywalizuje jeszcze w deblu, bo ze zmaganiami singlowymi już się pożegnała.

  • Hit rywalek Igi Świątek w Australian Open! Oto co cię ominęło w nocy

    Hit rywalek Igi Świątek w Australian Open! Oto co cię ominęło w nocy

    Hit rywalek Igi Świątek w Australian Open! Oto co cię ominęło w nocy
    Amanda Anisimova i koszmarne sceny z meczu Jannika Sinnera (Zdjęcie: HBO Max)
    Amanda Anisimova i koszmarne sceny z meczu Jannika Sinnera (Zdjęcie: HBO Max) (Foto: Quinn Rooney / Getty Images)

    To była piekielna noc w Melbourne i to dosłownie! Organizatorzy musieli przerywać mecze przez morderczy upał, ale temperatura na kortach była jeszcze wyższa. W akcji zobaczyliśmy aż trzy groźne rywalki Igi Świątek, a prawdziwy koszmar na korcie przeżywał Jannik Sinner! Już wiemy, że w kolejnej rundzie czeka nas absolutny hit (Pegula – Keys). A to nie wszystko! Sprawdź, co działo się w Australian Open, gdy w Polsce wszyscy spali.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Zanim Iga Świątek wyjdzie na kort (mecz z Anną Kalinską zaplanowano na ok. 9:00 rano czasu polskiego), sytuacja w dolnej połówce drabinki zrobiła się niezwykle ciekawa. To właśnie w tej części turnieju znajdują się najgroźniejsze rywalki Polki w drodze do finału. Jelena Rybakina na swój mecz trzeciej rundy jeszcze czeka (sobota, ok. 930), ale oczy kibiców były tej nocy zwrócone na amerykańskie trio: Amandę Anisimovą, Jessicę Pegulę i Madison Keys. Wszystkie grały swoje mecze i wszystkie wysłały Świątek jasny sygnał.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Szczególną uwagę warto zwrócić na Amandę Anisimovą. Historia jej rywalizacji z Igą Świątek jest niezwykle ciekawa. Choć pamiętamy jej klęskę na Wimbledonie, kiedy w finale przegrała 0:6, 0:6, to bilans ostatnich spotkań jest bolesny już dla Polki. Anisimova wygrała dwa ostatnie starcia: zeszłoroczny horror na US Open i podczas WTA Finals w Rijadzie.

    W nocy z piątku na sobotę Anisimova potwierdziła, że forma, którą utrzymuje od zeszłego roku, nie jest przypadkiem. Trzecią rundę przeszła śpiewająco, demolując Peyton Stearns 6:1, 6:4.

    Kluczem był jej zabójczy bekhend, o który została zapytana tuż po meczu.

    — To zawsze było moje najlepsze uderzenie. Uwielbiam je stosować. Lubię grać wzdłuż linii, ale lubię też grać w poprzek. Myślę, że trudno jest przewidzieć, gdzie uderzę piłkę. Dlatego uważam, że to uderzenie jest tak wyjątkowe — przyznała szczerze Anisimova.

    W walce o ćwierćfinał Amerykanka zmierzy się z Lindą Noskovą lub Xinyu Wang (ich mecz przerwał upał), ale nie ma wątpliwości, kto będzie w tym starciu murowaną faworytką.
    Szykuje się hit. Obrończyni tytułu idzie jak burza

    Równie imponująco wyglądała Jessica Pegula. Rozstawiona z “szóstką” Amerykanka nie dała żadnych szans Oksanie Sielechmietjewej, wygrywając gładko 6:3, 6:2. To zwycięstwo oznacza jedno: w czwartej rundzie czeka nas absolutny hit kobiecej drabinki. Pegula zagra bowiem z Madison Keys.

    Obrończyni tytułu z 2025 r. również nie zamierzała tracić czasu na korcie, pewnie ogrywając Karolinę Pliskovą 6:3, 6:3. Forma Keys to niezwykle istotna wiadomość dla Igi Świątek. Kibice doskonale pamiętają zeszłoroczny półfinał w Melbourne, gdzie Polka miała nawet piłkę meczową na wagę finału, ale ostatecznie musiała uznać wyższość Keys. Starcie Keys z Pegulą wyeliminuje jedną z faworytek, co dla układu drabinki jest kluczowe.
    Piekło w Melbourne i męki Sinnera

    Noc w Australii nie wszędzie przebiegała jednak tak gładko. Jeszcze dwa dni temu Magdalena Fręch i Jasmine Paolini schodziły z kortu przez ulewne deszcze, a dziś Melbourne zaatakował inny żywioł. Organizatorzy wydali alert pogodowy z powodu ekstremalnego upału, który bezlitośnie dawał się we znaki zawodnikom, wielokrotnie przerywając grę.

    “Wskaźnik ryzyka przegrzania AO przekracza 5,0.

    Wszystkie mecze i treningi na kortach zewnętrznych zostają zawieszone. Dachy kortów RLA, MCA i JCA zostaną zamknięte i pozostaną zamknięte do końca meczu.

    Osoby przebywające na terenie obiektu powinny szukać cienia i stosować strategie chłodzenia” — poinformowali organizatorzy.

    Prawdziwy dramat w tym ukropie przeżywał Jannik Sinner. Zwycięzca dwóch ostatnich edycji turnieju sensacyjnie przegrał pierwszego seta z Eliotem Spizzirrim (85. ATP) 4:6.

    Włoch wyraźnie cierpiał, łapały go skurcze, a w międzyczasie organizatorzy zarządzili przerwę na zamknięcie dachu. Wówczas również inne mecze zostały przerwane. Mimo bólu wyszarpał kolejne sety i po 3 godz. i 40 min awansował do czwartej rundy.

    Dreszczowiec zafundowali kibicom także Lorenzo Musetti i Tomas Machac. Włoch, podobnie jak Sinner, zaczął od falstartu 5:7, by ostatecznie wygrać po morderczym, pięciosetowym boju, zwyciężając w decydującej partii 6:2.

    Niespodzianką zakończył się za to mecz Karena Chaczanowa z Luciano Darderim. Włoch wyrzucił Rosjanina z turnieju, wygrywając w czterech setach 7:6(5), 3:6, 6:3, 6:4. W nagrodę w czwartej rundzie zmierzy się z Sinnerem.

    Tu znajdziesz wszystkie dzisiejsze wyniki Australian Open:

  • Piękny gest Szczęsnego. Dla Barcelony taki piłkarz to skarb

    Piękny gest Szczęsnego. Dla Barcelony taki piłkarz to skarb

    Choć w obecnym sezonie Wojciech Szczęsny pełni w FC Barcelonie rolę rezerwowego bramkarza, jego pozycja w klubie pozostaje wyjątkowo silna. Hiszpańskie media regularnie podkreślają, że Polak jest jedną z kluczowych postaci w szatni i pełni funkcję mentora dla młodszego kolegi po fachu – Joana Garcíi. W czwartek 22 stycznia Szczęsny udowodnił, że potrafi być wzorem nie tylko dla partnerów z pierwszej drużyny, ale również dla adeptów słynnej akademii „Blaugrany”.

    Intensywny kalendarz Barcelony w ostatnich tygodniach nie daje piłkarzom wytchnienia. Katalończycy mają za sobą spotkania Pucharu Hiszpanii z Racingiem Santander (2:0), ligową porażkę z Realem Sociedad (1:2) oraz zwycięstwo w Lidze Mistrzów nad Slavią Praga (4:2). A to dopiero początek – przed zespołem kolejne wyzwania zarówno na krajowym, jak i europejskim froncie.

    Mimo natłoku obowiązków Szczęsny znalazł czas, by sprawić ogromną radość młodym zawodnikom szkolącym się w akademii Barcelony. Były reprezentant Polski pojawił się na obozie treningowym dzieci do lat 15, który odbywa się w Ciutat Esportiva. Spotkanie z doświadczonym bramkarzem było dla nich nie lada wydarzeniem.

    34-latek spędził czas z aż siedemdziesięcioma młodymi piłkarzami pochodzącymi z różnych zakątków świata. Jak informuje oficjalna strona klubu, w ośrodku trenuje obecnie 29 zawodników z Europy i Bliskiego Wschodu, 24 z Azji oraz 17 z obu Ameryk. W trakcie obozu uczestnicy nie tylko doskonalą swoje umiejętności na treningach, ale również rywalizują w meczach między sobą oraz z innymi drużynami z regionu.

    Wizyta Szczęsnego okazała się dla młodych adeptów futbolu miłym zaskoczeniem. Polski bramkarz chętnie pozował z nimi do zdjęć, a po zakończeniu zajęć znalazł czas na rozmowę. Zachęcał ich do systematycznej pracy, wytrwałości i dawania z siebie maksimum podczas każdego treningu.

    Nie zabrakło też momentu humorystycznego. Gdy Szczęsny zapytał dzieci, kto jest ich ulubionym piłkarzem Barcelony, odpowiedź wywołała salwę śmiechu. Młodzi zawodnicy bez wahania wskazali Joana Garcíę – czyli największego rywala Polaka w walce o miejsce w podstawowym składzie.

    https://x.com/_BarcaInfo/status/2014774509740470319?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2014774509740470319%7Ctwgr%5E1edb2ce8b8a69894fb560ec86c40c49f1cde7931%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Fpilka%2F76508232551188piekny-gest-szczesnego-dla-barcelony-taki-pilkarz-to-skarb.html