• Alarm ws. Igi Świątek. “Jest już wyczerpana”

    Alarm ws. Igi Świątek. “Jest już wyczerpana”

    Niepokojące sygnały płyną ze świata tenisa tuż przed startem Australian Open. W centrum uwagi ponownie znalazła się Iga Świątek, a jej zachowanie po niedawnej porażce z Belindą Bencic w United Cup wzbudziło wyraźne obawy wśród zagranicznych ekspertów. Jedną z osób, które otwarcie zabrały głos, była Coco Vandeweghe – była półfinalistka Australian Open i niegdyś dziewiąta rakieta świata.

    Amerykanka w trakcie programu na kanale Tennis Channel przyznała, że emocjonalne reakcje Polki na początku sezonu są dla niej powodem do niepokoju. W rozmowie z Bradem Gilbertem oraz Danielle Collins zwróciła uwagę nie tylko na same wyniki, ale przede wszystkim na widoczne oznaki psychicznego zmęczenia.

    Choć reprezentacja Polski triumfowała w United Cup, sama Świątek nie mogła uznać turnieju za udany. Liderka światowej czołówki zanotowała dwie singlowe porażki, a po niektórych spotkaniach – zarówno w trakcie meczu z Mayą Joint, jak i po starciu z Belindą Bencic – kamery uchwyciły jej łzy. Zdaniem Vandeweghe to sygnały, których nie da się zignorować.

    – Iga już na samym początku sezonu była wyraźnie rozbita emocjonalnie. Przegrała z Bencic w wyraźnym stylu, a wcześniej zanotowała kolejną porażkę z Coco Gauff. To niepokojące, bo styczeń powinien być momentem świeżości i mentalnej regeneracji – podkreślała Amerykanka. – Mam nadzieję, że poza kulisami nie dzieje się nic poważnego, o czym nie wiemy. Z perspektywy kogoś z zewnątrz wygląda to jednak alarmująco.

    Była tenisistka zaznaczyła, że jej obawy nie dotyczą wyłącznie sfery psychicznej. Zauważyła także pewne problemy w samej grze Świątek, zwłaszcza w starciach z najmocniejszymi rywalkami. Jej zdaniem Polka coraz częściej znajduje się pod ogromną presją, gdy rywalki są w stanie dorównać jej w grze z głębi kortu.

    – Bekhend Igi wciąż jest jej wielkim atutem, ale są zawodniczki, które potrafią jej się w tym elemencie przeciwstawić. Widzieliśmy to w meczach z Gauff, Bencic, Sabalenką czy Rybakiną. W takich momentach Iga zaczyna się cofać, wpada w pewien rodzaj paniki i unika gry bekhendem, co automatycznie przenosi całą presję na jej forhend – analizowała Vandeweghe.

    Na odpowiedź, czy te obawy są uzasadnione, nie trzeba będzie długo czekać. Już w przyszłym tygodniu Świątek rozpocznie rywalizację w Australian Open. W pierwszej rundzie zmierzy się z Chinką Yue Yuan, a ewentualna wygrana otworzy jej drogę do pojedynku z Czeszką Marie Bouzkovą lub Meksykanką Renatą Zarazuą.

    Start wielkoszlemowego turnieju w Melbourne pokaże, czy trudne chwile z początku sezonu były jedynie chwilowym kryzysem, czy też zapowiedzią poważniejszych problemów u jednej z najlepszych tenisistek świata.

  • Pięć goli w 34 minuty. Po wszystkim Lewandowski otrzymał bolesny cios

    Pięć goli w 34 minuty. Po wszystkim Lewandowski otrzymał bolesny cios

    Przed Robertem Lewandowskim kluczowe pół roku. W marcu będzie starał się poprowadzić reprezentację Polski do awansu na mistrzostwa świata. Przeciwnikiem “Biało-Czerwonych” w półfinale będzie Albania, a w potencjalnym finale Szwecja lub Ukraina. Awans na turniej finałowy i grupowe potyczki z Holandią, Japonią oraz Tunezją mogą być “ostatnim tańcem” Lewandowskiego w narodowych barwach.

    Na niwie klubowej może dojść do absolutnego przełomu. Kontrakt kapitana reprezentacji Polski z FC Barcelona wygaśnie już w czerwcu. Wciąż trwają dywagacje hiszpańskich mediów na temat potencjalnych rozmów o nowym kontrakcie. Sam Lewandowski chętnie pozostałby w Katalonii, lecz na ten moment nie wiadomo nic o rozpoczęciu negocjacji z mistrzem Hiszpanii.

    Nie ma wątpliwości, że 38-letni Lewandowski wzbudza ogromne zainteresowanie na rynku transferowym. W ostatnich tygodniach coraz częściej w mediach przewija się kierunek amerykański, a najbardziej zdeterminowany na sprowadzenie do siebie Polaka ma być Chicago Fire. Praktycznie niemożliwy za to wydaje się powrót do ojczyzny i zakończenie kariery na boiskach Ekstraklasy.

    Niecodzienny wyczyn Lewandowskiego. Pięć goli w derbach Warszawy

    Lewandowski do dzisiaj pozostaje wyrzutem sumienia dla Legii Warszawa. Napastnik trafił na Łazienkowską na samym starcie swojej kariery, gdy miał już za sobą występy w barwach stołecznych Varsovii oraz Delty. “Lewy” początkowo otrzymał swoją szansę w rezerwach, gdzie próbował przebić się do bram pierwszego zespołu.

    Jednym z jego efektowniejszych występów w barwach Legii była potyczka, której 20 rocznica wypadła na ostatnią środę. Przed południem 14 stycznia 2006 roku na stadionie Okęcia Warszawa naprzeciw siebie stanęły rezerwy Legii oraz Polonii Warszawa. Bohaterem derbów rozgrywanych w ramach Pucharu Prezydenta Warszawy był Lewandowski. Pochodzący z Leszna snajper zapewnił zwycięstwo 5:0 nad “Czarnymi Koszulami”, strzelając wszystkie bramki w przeciągu zaledwie 34 minut. Jak przed laty relacjonował portal “Legionisci.com” potyczka ta odbywała się na mocno zaśnieżonej murawie.

    Popis strzelecki w “małych derbach Warszawy” nie pomógł Lewandowskiemu, który wkrótce później musiał rozstać się z Legią. Jak przed laty wspominał, zmagał się wówczas z poważnymi problemami zdrowotnymi. W decydującym momencie musiał się pożegnać z klubem, a jako pierwszy poinformowała go o tym … sekretarka.

    – Naderwałem mięsień w przyczepie kości guza kulszowego. To dość ciężka kontuzja. Nie zdążyłem jeszcze do końca jej wyleczyć, a już jechałem na obóz z pierwszą drużyną. (…) Wtedy akurat kończył mi się kontrakt podpisany na rok z możliwością przedłużenia na dwa. Chciałem więc dowiedzieć się co dalej. Nikt nie był w stanie mi udzielić odpowiedzi. Aż w końcu trener rezerw powiedział mi, że nie przedłużą ze mną kontraktu. A tak naprawdę jako pierwsza powiedziała mi to sekretarka. Wyszedłem z klubu z kartą w ręku – opowiadał przed laty Lewandowski cytowany przez portal “kobieta.pl”.

    Dalsza historia Lewandowskiego jest doskonale znana polskim kibicom. Lewandowski trafił do drugoligowego wówczas Znicza Pruszków. Otarł się o awans do Ekstraklasy i został królem strzelców jej zaplecza. Szybko wyłowił go Lech Poznań, który wygrał walkę o jego usługi m.in. z Legią. W Poznaniu “Lewy” zdobył mistrzostwo Polski, by po dwóch latach przejść do Borussii Dortmund.

    Jaka przyszłość czeka Roberta Lewandowskiego? Tomasz Hajto komentuje. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Dwóch piłkarzy w trakcie dynamicznej walki o piłkę, jeden z nich wykonuje wślizg, drugi próbuje utrzymać równowagę w powietrzu nad piłką, w tle rzędy pustych zielonych krzeseł na stadionie.

    Robert Lewandowski w barwach rezerw Legii WarszawaMAREK BICZYK – AGENCJA PRZEGLAD SPORTOWYNewspix.pl
    Robert Lewandowski

    Robert Lewandowski Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP – Foto Olimpik/NurPhoto) (Photo by Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Mężczyzna w bordowej kurtce sportowej na ciemnym, rozmytym tle, lekko zwrócony w bok, z poważnym wyrazem twarzy.

    Robert LewandowskiGrzegorz Wajda/REPORTEREast News

  • Wielki sukces Polki, a teraz trudna rywalka. Od lat mierzy się z chorobą

    Wielki sukces Polki, a teraz trudna rywalka. Od lat mierzy się z chorobą

    Linda Klimovicova spisała się znakomicie w eliminacjach do Australian Open. Polka po raz pierwszy w karierze dostała się do drabinki głównej tego turnieju i niebawem zmierzy się z pierwszą przeciwniczką. Będzie nią 69. rakieta świata, Brytyjka Francesca Jones. Zawodniczka z Wysp Brytyjskich od lat zmaga się z bardzo rzadką genetyczną chorobą, która utrudnia jej grę. Przez lata udało jej się pokonać jednak wiele przeciwności, a wyniki mówią same za siebie.
    Tenisistka ubrana w czarną koszulkę i białą czapkę z logo adidas, zaciskająca pięść w geście triumfu, z wyrazem determinacji na twarzy. W tle rozmazana sylwetka sędziego na korcie.

    Australian Open: Francesca Jones, brytyjska tenisistka, zmierzy się w I rundzie z Lindą KlimovicovąMATTHIEU MIRVILLEAFP

    W eliminacjach do Australian Open brały udział jeszcze inne polskie zawodniczki, w tym Katarzyna Kawa i Maja Chwalińska. Ta pierwsza odpadła bardzo szybko, ale druga dotarła do ostatniego etapu eliminacji. W niej uległa jednak grającej bardzo dobrze Ukraince Anhelinie Kalininie.

    Australian Open. Linda Klimovicova w drabince głównej

    Linda Klimovicova po raz pierwszy znalazła się w drabince głównej Australian Open. 21-letnia reprezentantka Polski w eliminacjach pokonała trzy zawodniczki – Stefani Webb (6:2, 6:1), Lizette Cabrerę (6:4, 7:5) i Greet Minnen (6:4, 6:4). Tym samym jako jedyna z pozostałych polskich singlistek przeszła eliminacje do turnieju.

    Co za wymiana! Świątek zdominowała rywalkęPolsat Sport

    Wiadomo już, od czego swoją przygodę z główną drabinką rozpocznie Klimovicova. Jej pierwszą rywalką, z którą zagra już w niedzielę, 18 stycznia, będzie Brytyjka Francesca Jones, 69. rakieta świata. W Auckland Jones pokonała m.in. w zaciętym meczu Emmę Navarro (7:5, 2:6, 6:4) i dotarła do ćwierćfinału turnieju. Od lat Jones startuje w zawodach z powodzeniem mimo utrudnień, które zafundowała jej choroba genetyczna.

    Australian Open. Francesca Jones cierpi na rzadką chorobę

    Jones co sezon zmaga się z mniej lub bardziej poważnymi kontuzjami, które potrafią mocno wpływać na jej obecność na korcie w sezonie. Jest to spowodowane genetyczną chorobą, na którą cierpi od urodzenia – chodzi o zespół EEC (ektrodaktylia, dysplazja ektodermalna, rozszczep wargi i podniebienia). U chorych EEC objawia się na różnorakie sposoby.

    Francesca Jones przez chorobę w każdej ręce ma jedynie cztery palce, a łącznie, w obu nogach, siedem palców. Przez nietypowe trzymanie rakiety często doznaje skurczów rąk, problemy pojawiają się także przy utrzymywaniu równowagi. Jak przyznaje jednak sama tenisistka, to nie choroba ją definiuje i od lat pokazuje, że wciąż radzi sobie bardzo dobrze w zawodowym tenisie, nie ustępując pola rywalkom. Zwycięstwo z Navarro było jej największym w karierze. Teraz przyszedł czas na pierwszą rundę Australian Open, a w niej na walkę z młodą polską gwiazdą.
    Sportowiec w czapce z daszkiem i ciemnej koszulce, skupiona twarz, tło rozmyte z elementami zielonego koloru oraz cyfrą znajdującą się częściowo w kadrze.

    Francesca JonesMATTHIEU MIRVILLEAFP
    Tenisistka w czerwonym stroju sportowym wykonuje gest triumfu na korcie, trzymając rakietę tenisową. W tle widać rozmyte sylwetki kibiców.

    Linda KlimovicovaTomasz Jastrzębowski/Foto Olimpik/

  • Fatalne wieści ws. reprezentanta Polski! Komunikat klubu brzmi jak wyrok

    Fatalne wieści ws. reprezentanta Polski! Komunikat klubu brzmi jak wyrok

    Bardzo pechowo zakończył się ostatni sparing dla Kacpra Kozłowskiego. Reprezentant Polski w meczu Gaziantep z Arges złamał kość śródręczna i musiał przejść operację – poinformował turecki klub w raporcie medycznym.
    Kacper Kozłowski w meczu Portugalia – Polska na Euro U-21
    zrzut ekranu z TVP Sport

    Kacper Kozłowski jest podstawowym pomocnikiem Gaziantep. W tym sezonie rozegrał 18 meczów, w których zdobył trzy gole i zanotował asystę. Obecnie jego drużyna przygotowuje się do rundy rewanżowej. Niestety, w najbliższych dniach, a może tygodniach, będzie musiała radzić sobie bez reprezentanta Polski, który doznał kontuzji w sparingu rozegranym 9 stycznia z rumuńskim Arges. Problemy dopadły też jednego z jego kolegów.

    Zobacz wideo Jak zagra Legia na wiosnę? Papszun: Będziemy walczyć o życie
    Kozłowski przeszedł operację

    “Nasi zawodnicy, Kacper Kozłowski i Myenty Abena, przeszli udane operacje z powodu odniesionych urazów” – napisano w czwartkowym komunikacie. “Kacper Kozłowski doznał kontuzji podczas wślizgu w meczu z FC Arges, a badania i szczegółowe testy wykazały złamanie kości śródręcza w lewej ręce” – poinformowano.

    Nie wiadomo, jak długo potrwa przerwa Kozłowskiego. Gaziantep najbliższy mecz ligowy rozegra 17 stycznia, a rywalem będzie prowadzący w tabeli ligi tureckiej Galatasaray Stambuł. Drużyna Polaka plasuje się w połowie stawki, na 9. pozycji.
    Kozłowski wrócił do kadry

    22-letni ofensywny pomocnik po udanych występach w Turcji wrócił do reprezentacji Polski. Nie jest pierwszoplanową postacią, ale regularnie otrzymuje powołania od Jana Urbana. Ostatni mecz w koszulce z orzełkiem na piersi rozegrał 9 października 2025 roku z Nową Zelandią. Na murawie spędził 90 minut.

    Kadrę za dwa miesiące czekają ważne spotkania. Pod koniec marca odbędą się baraże o wyjazd na tegoroczne mistrzostwa świata. Rywalem biało-czerwonych będzie Albania, a w ewentualnym finale fazy play-off Szwecja lub Ukraina.

  • Nie minęła doba po meczu i gruchnęły wielkie wieści o Pajor. To nie pomyłka

    Nie minęła doba po meczu i gruchnęły wielkie wieści o Pajor. To nie pomyłka

    Nie minęła nawet doba od efektownego zwycięstwa FC Barcelony Femeni nad Atletico Madryt, a wokół Ewy Pajor znów zrobiło się głośno. Polska napastniczka, która od miesięcy jest jedną z kluczowych postaci zespołu ze stolicy Katalonii, doczekała się kolejnego prestiżowego wyróżnienia. Informacja o jej sukcesie błyskawicznie obiegła media i nie pozostawia żadnych wątpliwości – to kolejny dowód na jej ogromną klasę.

    Ewa Pajor wyrasta dziś na jedną z największych gwiazd nie tylko żeńskiej reprezentacji Polski, ale całej ligi hiszpańskiej. Jej regularność, wpływ na grę zespołu i liczby, które notuje w barwach Barcelony, sprawiają, że trudno wyobrazić sobie ofensywę Blaugrany bez Polki. Jeszcze kilka lat temu mało kto w Polsce przypuszczał, że w 2026 roku FC Barcelona będzie miała w swoich szeregach aż troje reprezentantów naszego kraju. Obok Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego, niezwykle ważną rolę odgrywa właśnie Pajor.

    Kapitan reprezentacji Polski kobiet od początku pobytu w Barcelonie udowadnia, że transfer z Wolfsburga był strzałem w dziesiątkę. Jej znakomita postawa została niedawno doceniona w Hiszpanii – Pajor odebrała nagrodę dla najlepszej zawodniczki ligi za grudzień. Jak się okazuje, to był dopiero początek fali dobrych wiadomości.

    Zaledwie kilkanaście godzin po ligowym meczu z Atletico Madryt, wygranym przez Barcelonę aż 4:0, pojawiły się kolejne informacje potwierdzające, że forma Polki została zauważona także poza Europą. Choć w tym spotkaniu Pajor nie wpisała się na listę strzelczyń, jej całokształt gry i wpływ na drużynę nie umknęły uwadze ekspertów.

    Firma Electronic Arts, odpowiedzialna za popularną serię gier EA Sports FC (wcześniej FIFA), oficjalnie ogłosiła Ewę Pajor jedną z zawodniczek wybranych do prestiżowej drużyny Team of the Year. To ogromne wyróżnienie, przyznawane piłkarkom i piłkarzom na podstawie ich realnych osiągnięć na boisku w mijającym roku.

    Kanadyjski gigant od kilku lat coraz uważniej przygląda się żeńskim rozgrywkom, doceniając rozwój futbolu kobiet i indywidualne występy najlepszych zawodniczek świata. W tym kontekście obecność Pajor w gronie wyróżnionych nie jest żadnym zaskoczeniem. Polka w minionym sezonie sięgnęła z Barceloną po mistrzostwo, Puchar i Superpuchar Hiszpanii, a także dotarła do finału Ligi Mistrzów.

    Na dodatek Ewa Pajor została królową strzelczyń ligi hiszpańskiej, kończąc sezon z imponującym dorobkiem 25 bramek i 9 asyst. Takie liczby mówią same za siebie i jasno pokazują, dlaczego Polka znalazła się w elitarnym gronie najlepszych piłkarek świata. Jej kariera w Barcelonie nabiera rozpędu, a kolejne sukcesy zdają się być tylko kwestią czasu.

  • Organizatorzy nie czekali, już zdecydowali ws. Świątek. Informacja z Australian Open

    Organizatorzy nie czekali, już zdecydowali ws. Świątek. Informacja z Australian Open

    Australian Open jeszcze nie ruszyło, a już płyną wieści ws. Świątek. Jest komunikat organizatorów

    Iga Świątek do Australii kolejny rok z rzędu przyjeżdża z jasnym celem – skompletować karierowego Wielkiego Szlema. Do dopełnienia tego wybitnego osiągnięcia Polka potrzebuje tylko i aż triumfu w Melbourne. Tegoroczną edycję Iga rozpocznie od starcia z 84. w rankingu WTA Yue Yuan. Organizatorzy podali już wstępny plan gier. Pojawił się oficjalny komunikat.
    Młoda kobieta o prostych, brązowych włosach udziela wywiadu lub bierze udział w konferencji prasowej, siedząc przy mikrofonie na tle niebieskiej ściany ze wzorami i logotypami.

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz / SplashNews.com/Splash/East NewsEast News

    Australian Open pozostaje jedynym Wielkim Szlemem, którego Iga Świątek w swojej karierze jeszcze nie wygrała. Ten fakt może jeszcze bardziej dziwić, gdy przypomnimy sobie, jak wielki wyzwaniem miał być dla Polki triumf w Wimbledonie, który rozgrywany jest na nawierzchni trawiaste.

    Nasza gwiazda niespodziewanie szybciej poradziła sobie jednak z okiełznaniem warunków w Londynie, niż na kortach w Melbourne. Te teoretycznie powinny jej sprzyjać bardziej, niż trawa w Anglii. Tylko triumfu w Australii Idze brakuje do skompletowania swojego karierowego Wielkiego Szlema.

    Świątek musi czekać. Wiemy, kiedy wyjdzie na kort

    Do każdego kolejnego sezonu Polka podchodzi z nadzieją, że tym razem uda się to osiągnąć i nie inaczej jest także w tym roku. W nocy ze środy na czwartek polskiego czasu odbyło się losowanie drabinki i wiemy już, jaka potencjalna droga czeka Igę, aby zakończyć turniej wygraną.

    Polka rozpocznie rywalizację od spotkania z 84. w rankingu WTA Yue Yuan. Nie trzeba pisać, kto będzie faworytką tego meczu. Wiemy już, kiedy w przybliżeniu odbędzie się to spotkanie. Świątek oraz Chinka wyjdą na kort w poniedziałek lub wtorek. Dokładna data nie jest jeszcze znana.

    Z polskiej perspektywy ważne jest to, że w dniu otwarcia imprezy – w niedzielę 18 stycznia nie zobaczymy żadnego “polskiego meczu”. Świątek, Hurkacz, Majchrzak, Klimovicova, Fręch oraz Linette swoje pierwsze spotkania rozegrają właśnie w poniedziałek lub wtorek. Nie jest wykluczone, że wszystkie odbędą się jednego dnia.

    Tomas Machac – Jaume Munar. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Iga Świątek powalczy o swoj najlepszy wynik w Australian Open

    Iga Świątek powalczy o swoj najlepszy wynik w Australian OpenLUKE HALES / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Iga Świątek jest gotowa do startu w Australian Open

    Iga Świątek jest gotowa do startu w Australian OpenWILLIAM WEST / AFPAFP
    Iga Świątek zagra w czwartej rundzie Australian Open 2025

    Iga Świątek zagra w czwartej rundzie Australian Open 2025DAVID GRAY / AFPAFP

  • Problem Świątek widzą już wszyscy. To ją może pogrążyć na dobre. Koszmar wraca

    Problem Świątek widzą już wszyscy. To ją może pogrążyć na dobre. Koszmar wraca

    Lada dzień Iga Świątek przystąpi do wielkoszlemowej batalii o triumf w Australian Open. Z przetarciem w United Cup i… ze sporym balastem pozasportowym. Mówi o nim Mats Wilander, nazywając rzeczy po imieniu. Dyskusja na temat sfery mentalnej najlepszej polskiej tenisistki ucichła tylko na chwilę. Powraca ponownie i wydaje się, że niestety niebezzasadnie.
    Tenisistka w ciemnym stroju i białej czapce zakrywa dłonią twarz w geście wyrażającym emocje, stojąc na korcie tenisowym, w tle rozmyta widownia.

    Iga ŚwiątekAFP

    W zasadzie trudno wskazać moment, w którym nastała “moda” na dyskutowanie o sferze mentalnej Igi Świątek. Wydawało się, że temat został ucięty, kiedy Polka w kapitalnym stylu wygrała ubiegłoroczny Wimbledon. Ale to było tylko złudzenie.

    W ubiegłym sezonie raszynianka okazywała się również bezkonkurencyjna w Cincinnati i Seulu. To jednak nie wystarczyło, by obserwatorzy skupili się na jej walorach i niedostatkach wyłącznie sportowych. Hasło “mental” powróciło.

    Iga Świątek u progu Australian Open. Brak pewności siebie nie pozwoli na premierowy triumf w Melbourne?

    Przed kilkoma dniami Świątek cieszyła się ze zwycięstwa reprezentacji Polski w United Cup. Pomogła w osiągnięciu sukcesu, ale… tylko w pierwszej fazie turnieju. Wygrała trzy pierwsze pojedynki, by ulec niżej notowanym rywalkom w półfinale i finale.

    Czwarta z rzędu porażka w dwóch partiach z Coco Gauff i przegrany 0:6 set z Belindą Bencic muszą niepokoić. Tym bardziej, że w obu spotkaniach Iga nie potrafiła zapanować nad emocjami. To nie wróży dobrze przed zbliżającym się startem w Australian Open.

    – Iga Świątek, kiedy jest pewna siebie, pozostaje na korcie absolutnie niesamowita. Jest naprawdę świetna. Myślę jednak, że jest niezwykle wrażliwą osobą. Kiedy brakuje jej pewności siebie, nie gra dobrze w tenisa. Potrzeba jej wiary w to, że jest znakomitą zawodniczką – ocenia Mats Wilander, cytowany przez serwis thetennisgazette.com

    – Aryna Sabalenka doskonale wie, że jest świetną tenisistką. Nie da się jej tego odebrać. Bez względu na to, czy wygrywa, czy akurat przegrywa mecz. To jest ta różnica między nimi – dodaje siedmiokrotny mistrz Wielkiego Szlem.

    Białorusinka wraca do Melbourne, by odzyskać tytuł utracony przed rokiem na rzecz Madison Keys. Na koncie ma triumfy z 2023 i 2024 roku. Świątek poprzednią edycję zakończyła na półfinale. Australian Open to jedyna impreza wielkoszlemowa, której nigdy jeszcze nie wygrała.

    Dlaczego Iga Świątek przegrała z Belindą Bencic? Alicja Rosolska wyjaśniaPolsat Sport
    Temat wpadki Igi Świątek wraca jak bumerang. Australijczycy w końcu powiedzieli “dość”

    Iga ŚwiątekJOSE BRETON / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP
    Sportowiec ubrany w sportowy top i czapkę z daszkiem zasłania twarz dłońmi, wyrażając silne emocje tuż po zakończeniu meczu tenisowego

    Iga ŚwiątekAFP

  • Nawrocki spotkał się z przywódcą gangu. “Trudno, żeby nie wiedział”

    Nawrocki spotkał się z przywódcą gangu. “Trudno, żeby nie wiedział”

    Podczas wizyty prezydenta Karola Nawrockiego na Pielgrzymce Kibiców na Jasnej Górze doszło do pewnych kontrowersji. Nawrocki przywitał się z Tomaszem P., ps. “Dragon”, który dawniej był karany m.in. za napaść z użyciem broni. – Żadne są związki między tym człowiekiem a prezydentem. Gdyby to było spotkanie zamknięte, to by po prostu nie było relacji z tego spotkania – tłumaczy szef Kancelarii Prezydenta, Zbigniew Bogucki.
    DUroczystosc wreczenia nomionacji profesorskich w Palacu Prezydenckim
    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

    W minioną sobotę prezydent Karol Nawrocki pojawił się na Jasnej Górze przy okazji Pielgrzymki Kibiców. Tam Nawrocki wygłosił przemówienie. – Pod piękną, biało-czerwoną flagą jest miejsce dla nas wszystkich. Dla kibiców Wisły, Cracovii, Arki, Lechii, Lecha, Jagiellonii. Jest miejsce dla wszystkich – mówił prezydent. W trakcie pielgrzymki Nawrocki witał się z Tomaszem P., ps. “Dragon”, a przez pewien moment nagranie z tego wydarzenia było dostępne na oficjalnym profilu Kancelarii Prezydenta. Nic więc dziwnego, że pojawiły się kontrowersje.

    Zobacz wideo Oto cała prawda o przeszłości Nawrockiego. Musiał wybrać
    Tak szef Kancelarii Prezydenta tłumaczy spotkanie Nawrockiego z “Dragonem”

    Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP pojawił się w programie “Bez Uników” na antenie Radiowej Trójki. W trakcie audycji Bogucki przyznał wprost, że nie zna “Dragona”.

    – To nie jest ani członek kancelarii, ani współpracownik prezydenta, ani członek Prawa i Sprawiedliwości. Więc żadne są związki między tym człowiekiem a prezydentem. Gdyby to było spotkanie zamknięte, to by po prostu nie było relacji z tego spotkania. To było spotkanie, które było przygotowane nie bezpośrednio przez Kancelarię Prezydenta, tylko przez stowarzyszenie, które od kilkunastu lat organizuje tego rodzaju pielgrzymki kibiców na Jasną Górę. I miało charakter publiczny – powiedział.

    – Natomiast kto zapraszał gości? Organizatorzy spotkania, było to stowarzyszenie, które wykonuje potężną pracę od wielu lat, łącząc kibiców – dodał Bogucki. A jak szef Kancelarii odnosił się do tego, że Nawrocki błyskawicznie rozpoznał “Dragona”.

    – Trudno, żeby nie wiedział. Jeżeli kibice mają swoje barwy, jeżeli mają swoje szaliki, jeżeli pan prezydent był i jest dalej człowiekiem mocno zaangażowanym w sport, szczególnie jeśli chodzi o piłkę nożną, to zna te barwy, to zna tych ludzi, to zna tych kibiców – wytłumaczył.

    Zobacz też: Papszun to nie koniec. Kolejna zmiana w Legii. Wcześniej pracował w gigancie

    Czy spotkanie z kibicami zostało zorganizowane przez ks. Jarosława Wąsowicza, kapelana Nawrockiego? – Między innymi jest ksiądz profesor, który potrafi tak prowadzić dialog z kibicami z różnych miast, z różnych drużyn, którzy na co dzień niekoniecznie za sobą przepadają, a tam potrafią się spotkać w sposób spokojny, także pomodlić się wspólnie za ojczyznę – podsumował szef Kancelarii Prezydenta RP.

    Dlaczego są tak duże kontrowersje wokół “Dragona”? Mowa tutaj o przywódcy gangu kiboli Jagiellonii Białystok, który w ostatnich latach był karany np. za napaść z użyciem broni lub innego niebezpiecznego przedmiotu na funkcjonariusza publicznego. Poza tym sąd skazał P. w 2019 r. na karę sześciu lat pozbawienia wolności za uczestnictwo w kontrmanifestacji przeciwko Marszowi Równości w Białymstoku, a także pobicie części uczestników Marszu Równości. Na razie nie wskazano terminu rozprawy apelacyjnej, bo “Dragon” odwołał się od wyroku.

  • Bolesne zderzenie z Andriejewą. Świątek odchodzi w niepamięć. Znowu pogrom

    Bolesne zderzenie z Andriejewą. Świątek odchodzi w niepamięć. Znowu pogrom

    Mirra Andriejewa już wie, że w pierwszej rundzie Australian Open zmierzy się z Donną Vekić. Wcześniej jednak postara się wygrać turniej w Adelajdzie, którego finał został zaplanowany na 17 stycznia. Rosjanka właśnie bez większego problemu rozprawiła się z rywalką, która podczas United Cup została zdeklasowana również przez Igę Świątek. Teraz jednak klęska z Polką odchodzi w niepamięć.
    Zawodniczka w sportowym stroju wykonuje dynamiczny ruch rakietą tenisową podczas meczu, a na zdjęciu w lewym górnym rogu widoczna jest okrągła wstawka z twarzą innej tenisistki analizującej sytuację na korcie.

    Iga Świątek / Mirra Andriejewa MARCIN CHOLEWINSKI/ NEWSPIX.PL / Robert Prange/Getty Images Newspix/Getty Images

    Maya Joint w Sydney poniosła druzgocącą klęskę z Igą Świątek. Polka w singlu pokonała ją 6:1, 6:1 i był to jej najlepszy występ podczas reprezentacyjnego turnieju otwierającego nowy sezon.

    Australijka zaczęła turniej w Adelajdzie z przykrymi wspomnieniami po klęsce z Polką, ale teraz Polka w głowie Mayi Joint odchodzi w niepamięć. Przydarzył się bowiem kolejny pogrom, który będzie dla zawodniczki równie bolesny.

    W ćwierćfinale turnieju WTA 500 w Adelajdzie Maya Joint zmierzyła się z Mirrą Andriejewą. Wcześniej Rosjanka pokonała tu Marie Bouzkową, a teraz udowodniła, że jest bardzo dobrze dysponowana i nie rozpamiętuje już porażki z Martą Kostiuk w Brisbane.

    Mirra Andriejewa w pierwszym secie szybko wyszła na prowadzenie jednego przełamania, a chwilę później podwyższyła do dwóch. Wówczas na korcie było już 4:1. Maya Joint potrafiła, co prawda, odrobić jednego breaka, ale o zwycięstwo w secie powalczyć się już nie udało.

    Skończyło się 6:2, ale to jeszcze nie było najgorsze. Prawdziwa deklasacja nadeszła dopiero w secie drugim. Po nim Maya Joint z pewnością przestała już rozpamiętywać to, co stało się w Sydney w starciu z Igą Świątek.

    6:0 w drugim secie. Joint znowu zderzyła się ze ścianą

    Mirra Andriejewa grała jak natchniona. Set zakończył się po sześciu gemach i Rosjanka wygrała go do zera. Ósma rakieta świata pokazuje, że podobnie jak przed rokiem, jest w dobrej formie na początku sezonu.

    Rok temu Mirra Andriejewa zaczęła sezon od zwycięstwa w Dubaju i Indian Wells. Na obu tych turniejach pokonywała Igę Świątek i wiele wskazywało na to, że poważnie namiesza również w dalszej części sezonu.

    Tak się ostatecznie nie stało, ale teraz Mirra Andriejewa wraca z nowymi nadziejami na dobre wyniki i kolejny awans w rankingu WTA. O wielki finał w Adelajdzie Rosjanka powalczy ze swoją rodaczką Dianą Sznajder.

    Tomas Machac – Jaume Munar. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    W drodze do triumfu w Dubaju nastoletnia Rosjanka pokonała m.in. Igę Świątek

    W drodze do triumfu w Dubaju nastoletnia Rosjanka pokonała m.in. Igę ŚwiątekAFP
    Mirra Andriejewa rywalizowała o finał WTA 1000 w Dubaju z Jeleną Rybakiną

    Mirra Andriejewa rywalizowała o finał WTA 1000 w Dubaju z Jeleną RybakinąYuichi YAMAZAKI / AFPAFP
    Mirra Andriejewa rywalizowała z Ashlyn Krueger w drugiej rundzie US Open

    Mirra Andriejewa rywalizowała z Ashlyn Krueger w drugiej rundzie US OpenJason Whitman / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

  • Cały świat trąbi o problemach Świątek. To może być koniec. “Nie trzeba wiele”

    Cały świat trąbi o problemach Świątek. To może być koniec. “Nie trzeba wiele”

    Początek 2026 roku był średni w wykonaniu Igi Świątek. W grze Polki widać było wiele mankamentów, o których mówi cały świat. Tym samym Polka nie jest uznawana za główną faworytkę Australian Open, który startuje już za kilka dni. Tymczasem Jim Courier także przeanalizował grę 24-latki i zwrócił uwagę na kilka aspektów, które mogą sprawić, że nieco inaczej spojrzymy na dyspozycję Raszynianki.
    Sportowiec w czapce i stroju sportowym wyciera twarz białym ręcznikiem, jego twarz wyraża napięcie lub zmęczenie po wysiłku fizycznym, tło rozmyte i ciemne, skupiając uwagę na postaci.

    Cały świat huczy o problemach Igi Świątek ADRIAN DENNISAFP

    Iga Świątek ma za sobą United Cup. Polka wygrała w Sydney 3 z 5 meczów. Szczególnie bolesne były jednak porażki w półfinale z Coco Gauff 4:6, 2:6 oraz finałowe starcie z Belindą Bencic 6:3, 0:6, 3:6. “Biało-czerwoni” sięgnęli jednak po końcowy triumf, bowiem swoje mecze wygrywali Hubert Hurkacz oraz mikst Katarzyna Kawa – Jan Zieliński.

    Wokół Świątek zrobiło się jednak wiele szumu. Eksperci zwrócili uwagę na jej problemy. – Czasami mam wrażenie, że stresuje się absolutnie wszystkim. Na tym poziomie nie chodzi już wyłącznie o tenis. Coraz większe znaczenie ma psychologia – to, jak reagujesz i co robisz w konkretnych sytuacjach – komentowała na łamach “Faktu” Barbara Schett, była tenisistka, a dziś ekspertka Eurosportu. W podobnym tonie wypowiadała się jej wielka rywalka – Danielle Colins. – Iga wygląda na psychicznie wycieńczoną. Mam nadzieję, że za kulisami nie dzieje się nic strasznego, o czym nie wiemy. Ale wydaje mi się, że dla każdego patrzącego z zewnątrz jest to niepokojące – stwierdziła w podcaście “The Big T”.

    Występy Świątek w United Cup wzbudziły wielki niepokój, a sama Polka przyznała, że nie poruszała się dobrze na korcie. Nieco inaczej na to patrzy Jim Courier.

    Na początku sezonu trzeba czasem na nowo odpalić silnik, rozwiązać kilka problemów. Poruszanie się po korcie na pewno może poprawić. Myślę też, że dobór uderzeń powinien być lepszy. Momentami w tych meczach była trochę zbyt niecierpliwa. Jednak wszyscy dobrze wiemy, że jak już Iga się rozkręci i rozpędzi, to ciężko ją zatrzymać. A czasem wystarczy do tego jeden dobry mecz i nagle wszystko zaczyna się układać. Nie trzeba wiele, żeby odwrócić sytuację, ale pod warunkiem, że jest się na to gotowym. A myślę, że ona będzie gotowa

    Courier podkreślił, że Świątek na początku turnieju nie będzie mierzyć się z rywalkami z TOP 32 rankingu WTA, a to powinno jej pozwolić się rozkręcić i złapać rytm. Tym samym to byłoby niejako końcem problemów 24-latki. Amerykanin jest jednak przekonany, że Polkę stać na sukces w Melbourne. Przypomniał, że ma ona szansę skompletować karierowy Wielki Szlem. – Jeśli chodzi o Igę, to dla mnie kluczowe będą właśnie jej cierpliwość na korcie i odpowiedni wybór uderzeń. Nie martwię się aż tak bardzo o wykonywanie tych uderzeń, jeśli tylko będzie podejmować właściwe decyzje w każdym punkcie – powiedział.

    Świątek jest dla niego w gronie faworytek. Wymienił także Arynę Sabalenkę, Coco Gauff, Amandę Anisimovą.

    Australian Open 2026 startuje w niedzielę (18 stycznia). Znana jest już turniejowa drabinka. Świątek rozpocznie zmagania od meczu z Yue Yuan. Chinka jest klasyfikowana na 130. miejscu w rankingu WTA. W przypadku awansu Świątek do drugiej rundy, nasza reprezentantka zmierzy się z Renatą Zarazuą albo Marie Bouzkovą. Ewentualna trzecia faza to potyczka z Anną Kalinską, z kolei 1/8 finału może przynieść rywalizację z Naomi Osaką albo Ludmiłą Samsonową. W ćwiartce Igi są także Jelena Rybakina oraz Belinda Bencić, a w połówce znalazły się: Amanda Anisimova, Jessica Pegula, Madison Keys, Linda Noskova czy Jelena Ostapenko.

    Aleksandar Vukic – Tommy Paul. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Iga Świątek podczas meczu z Madison Keys, Australian Open 2025

    Iga Świątek podczas meczu z Madison Keys, Australian Open 2025Yuichi YamazakiAFP
    Iga Świątek awansowała do półfinał Australian Open 2025

    Iga Świątek awansowała do półfinał Australian Open 2025Yuichi YAMAZAKI / AFPAFP
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP