• Miała zagrać z Polką. Totalnie się ośmieszyła

    Miała zagrać z Polką. Totalnie się ośmieszyła

    In the 1/8 final of the WTA 250 tournament in Hobart, there was to be a clash between Magdalena Fręch and Emma Raducanu. The representative of Poland, however, withdrew from the competition due to injury, so the British woman advanced to the quarter-finals without a game. There, however, there was a huge surprise, because Raducanu lost 2:6, 4:6 with the player listed on the 204th place in the WTA rankings.

    Emma Raducanu – Taylah Preston
    screen: https://www.youtube.com/watch?v=rxR0fk-G4Z4

    Turniej WTA 250 w Hobart to ostatni sprawdzian dla tenisistek przed wielkoszlemowym Australian Open. W tym turnieju miała wystąpić Magdalena Fręch, ale musiała się wycofać z rywalizacji ze względu na problemy z udem, o czym informował Dominik Senkowski, dziennikarz Sport.pl. W związku z tym jedyną Polką w drabince pozostała Magda Linette, która do tej pory wyeliminowała Rosjankę Oksanę Sielechmietjewą (6:3, 1:6, 6:1) i Chinkę Xinyu Wang (6:1, 7:5). W czwartek Linette rywalizuje o awans do półfinału z Amerykanką Ivą Jović.

    Watch the video Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Wielka wpadka Raducanu. A mogła zagrać z Linette w półfinale

    W przypadku awansu Linette do półfinału turnieju w Hobart można było zakładać, że jej kolejną rywalką będzie Emma Raducanu, a więc turniejowa “jedynka”. Brytyjka grała w ćwierćfinale z Australijką Taylah Preston, która jest notowana na 204. miejscu w rankingu WTA. Dla porównania Raducanu znajduje się na 29. pozycji w światowym notowaniu. Wcześniej Raducanu awansowała bez gry do ćwierćfinału po tym, jak Fręch wycofała się z rywalizacji.

    Ten mecz jednak nie układał się po myśli Raducanu. Na początku pierwszego seta Brytyjka została przełamana, ale od razu odrobiła stratę. Potem Raducanu nie wykorzystała dwóch break pointów przy gemie serwisowym Australijki. Kluczowy okazał się czwarty gem, w którym Preston przełamała faworytkę. Australijka wygrała pierwszego seta 6:2 i była o krok od niespodzianki.

    Na samym początku drugiego seta Preston uniknęła przełamania i utrzymała swoje podanie. Później Raducanu dopięła swego i prowadziła 3:1. Prowadzenie Raducanu mogło być dużo wyższe, natomiast nie przełamała rywalki ponownie i po chwili był remis 3:3. Raducanu nie była w stanie doprowadzić do trzeciego seta i przegrała 4:6 z Preston.

    Zobacz też: Ależ wieści ws. Świątek! Czekała na to cała Polska

    W samym spotkaniu Raducanu miała zaledwie dziewięć uderzeń kończących przy 21 takich zagraniach ze strony próbach. Raducanu miała też 66 proc. skuteczności z pierwszego podania i 18 niewymuszonych błędów. “To dość bolesna porażka dla Raducanu w Hobart. Zaskakujące” – pisze portugalski dziennikarz Jose Morgado.

    “Raducanu zmierza do Melbourne na pierwszy turniej wielkoszlemowy, mając zaledwie jedno zwycięstwo od września. Wydawało się, że to była doskonała okazja, by dotrzeć do finału turnieju, 4,5 roku po US Open. Raducanu poniosła jednak szokującą porażkę” – pisze “Herald Scotland”.

    Dzięki wygranej nad Raducanu Preston jest już pewna awansu na 161. miejsce w rankingu WTA, więc zanotuje wzrost o 43 miejsca.

  • Legenda wydała wyrok ws. Świątek. To ją różni od Sabalenki

    Legenda wydała wyrok ws. Świątek. To ją różni od Sabalenki

    Legenda naprawdę powiedziała to o Świątek. To ją różni od Sabalenki

    Mats Wilander, były znakomity tenisista, a obecnie od wielu lat ekspert stacji Eurosport tuż przed startem Australian Open porównał Igę Świątek oraz Arynę Sabalenkę w wypowiedzi dla “thetennisgazette.com”. 61-latek wskazał przy tym na konkretną różnicę między obydwiema znakomitymi zawodniczkami. Co miał na myśli Szwed?

    Iga Świątek / Aryna Sabalenka / Mats Wilander
    Photo. Hollie Adams / Kuba Atys / Wyborcza.pl Agency / Screen YouTube

    Mats Wilander to jeden z najwybitniejszych przedstawicieli męskiego tenisa w latach 80. XX wieku. W tym dziesięcioleciu Szwed aż siedmiokrotnie triumfował w turniejach wielkoszlemowych. Najlepszym sezonem w jego karierze pod tym kątem był niewątpliwie rok 1988. Mający wówczas 24 lata tenisista triumfował w Australian Open, Roland Garros oraz US Open. W całym swoim dorobku ma po trzy zwycięstwa w imprezach rozgrywanych w Melbourne oraz Paryżu oraz jedno w Nowym Jorku. W 2002 roku został wpisany do Międzynarodowej Tenisowej Galerii Sławy. Od wielu lat jest stałym ekspertem stacji Eurosport przy turniejach wielkoszlemowych.

    Zobacz wideo Tak Maroko awansowało do finału PNA. Cudowna obrona karnego!
    Legendarny tenisista wskazuje różnice między Świątek a Sabalenką

    61-letni były tenisista w rozmowie z portalem “thetennisgazette.com” porównał dwie najlepsze tenisistki na świecie, a więc Arynę Sabalenkę – liderkę rankingu WTA oraz Igę Świątek. Jego zdaniem różnica między obydwiema zawodniczkami jest znacząca. Polka, zdaniem Wilandera jest podobna do Rafaela Nadala, jeśli chodzi o rozgrywanie meczów. – Moim zdaniem problem polega na tym, że ona potrzebuje meczów. Jest bardzo podobna do Rafaela Nadala w tej sytuacji, kiedy potrzebuje meczów. A kiedy wracasz po sezonie, rok wcześniej i masz dwa miesiące bez rozgrywania meczów, to na niektórych ludzi to wpłynie – ocenił ekspert.

    Niewątpliwie Sabalenka największą przewagę nad pochodzącą z Raszyna 24-latką ma w kwestii pewności siebie. 7-krotny zdobywca Wielkich Szlemów ocenił, iż Świątek jest bardzo wrażliwą tenisistką właśnie w tym kontekście. – Myślę, że Iga Świątek, kiedy jest pewna siebie, jest absolutnie niesamowita. Jest niesamowicie dobra. Wierzy w siebie. Myślę jednak, że jest bardzo wrażliwą osobą, jeśli chodzi o pewność siebie. Kiedy brakuje jej pewności siebie, nie gra tak dobrze w tenisa, ponieważ myślę, że potrzebuje właśnie tej pewności, żeby uwierzyć, iż jest świetną zawodniczką – komentował. Zestawiając tę cechę z Białorusinką mamy do czynienia z dwiema różnymi osobistościami. – Myślę, że jeśli porównamy to do Aryny Sabalenki, to Sabalenka wie, że jest świetną zawodniczką i nie można jej tego odebrać, niezależnie od tego, czy wygrywa mecze, czy przegrywa – skwitował Wilander.

    Zobacz też: Oto nowe zajęcie Janne Ahonena. Zmienił dyscyplinę
    Świątek po pierwszy tytuł w Melbourne

    Aryna Sabalenka triumfowała w Melbourne w 2023 oraz 2024 roku. W ubiegłorocznej edycji drogę do tytułu zamknęła jej w finałowym starciu Amerykanka Madison Keys. Iga Świątek jeszcze nigdy nie grała w finale w australijskiej imprezie. W 2025 roku w jej przypadku także Keys była “zaporą” nie do przejścia, pokonując Polkę w półfinale turnieju.

    Drabinka turnieju głównego Australian Open została rozlosowana w czwartek 15 stycznia w porannych godzinach czasu polskiego. Sprawdź, z kim zagra Iga Świątek oraz reszta tenisistów i tenisistek z Polski w pierwszej rundzie imprezy.

  • Nazwała Igę Świątek “fałszywą”, a teraz takie słowa przed Australian Open. “Wykreślam Igę”

    Nazwała Igę Świątek “fałszywą”, a teraz takie słowa przed Australian Open. “Wykreślam Igę”

    Iga Świątek już za kilka dni rozpocznie rywalizację w Australian Open, jednak przed startem pierwszego wielkoszlemowego turnieju sezonu nie jest powszechnie wskazywana jako główna kandydatka do końcowego triumfu. Wpływ na takie opinie mają przede wszystkim jej ostatnie występy w United Cup. Teraz do dyskusji dołączyła Danielle Collins – tenisistka, która od dawna nie kryje krytycznego nastawienia wobec Polki.

    United Cup z cieniem na formie liderki

    Sezon 2026 Świątek rozpoczęła od występów w United Cup. Bilans indywidualny Raszynianki to trzy zwycięstwa w pięciu spotkaniach. Najwięcej emocji wzbudziły jednak dwie porażki: półfinałowa z Coco Gauff (4:6, 2:6) oraz finałowa z Belindą Bencić (6:3, 0:6, 3:6). Mimo tych niepowodzeń reprezentacja Polski sięgnęła po końcowe zwycięstwo w turnieju, głównie dzięki wygranym Huberta Hurkacza oraz sukcesowi w mikście Katarzyny Kawy i Jana Zielińskiego.

    Same przegrane Świątek sprawiły jednak, że pojawiły się wątpliwości dotyczące jej aktualnej dyspozycji. Coraz częściej słychać głosy, że Melbourne nie jest dla niej idealnym miejscem do gry. – Australian Open od zawsze było dla niej trudnym turniejem. Warunki są tam dość szybkie, a Iga nigdy nie wygrała w Melbourne, ani nawet nie zagrała w finale – mówiła niedawno na łamach „Faktu” Barbara Schett, była tenisistka, a obecnie ekspertka Eurosportu.

    Konflikt, o którym mówił cały tenisowy świat

    Swoje zdanie na temat szans Świątek w Australii wyraziła również Danielle Collins. Amerykanka znana jest z otwartej krytyki Polki, a ich napięte relacje były szeroko komentowane podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu. To wtedy Collins zarzuciła Świątek nieszczerość. – Jedno zachowanie widzimy przed kamerami, a zupełnie inne w szatni. Nie mam z tym dobrych doświadczeń. Nie potrzebuję fałszu – mówiła wówczas. Od tamtej pory kilkukrotnie zaczepiała Polkę zarówno w mediach społecznościowych, jak i podczas konferencji prasowych.

    „Duży znak zapytania” przed Australian Open

    Tym razem Collins pojawiła się w podcaście „The Big T”, prowadzonym przez Coco Vandeweghe – mistrzynię US Open 2018 w deblu – oraz Brada Gilberta, byłego trenera m.in. Andre Agassiego i Coco Gauff. Vandeweghe przyznała, że przy nazwisku Świątek stawia obecnie spory znak zapytania. – Iga wygląda na psychicznie wycieńczoną. Mam nadzieję, że za kulisami nie dzieje się nic niepokojącego, ale z perspektywy osoby z zewnątrz wygląda to niepokojąco – oceniła.

    Collins szybko podchwyciła ten wątek. – Iga ma problem, bo przegrała dwa mecze z rzędu, a to nie jest typowe dla byłej liderki rankingu. Rzadko widzimy, by przegrywała spotkanie po spotkaniu – stwierdziła Amerykanka. – Ciekawie będzie zobaczyć, jak poradzi sobie z tym mentalnie przed Australian Open. Gdy jest w pełni skoncentrowana i czuje się dobrze, potrafi być numerem jeden na świecie – dodała, po czym jasno zaznaczyła, że na ten moment nie widzi Polki w gronie faworytek do triumfu w Melbourne. – Na dziś ją z tego grona wykreślam. Jeśli jednak wróci do pełnej równowagi psychicznej, wszystko może się zmienić – podsumowała.

    Drabinka i absencja Collins

    W nocy ze środy na czwartek Świątek poznała swoją drabinkę Australian Open. W pierwszej rundzie zmierzy się z kwalifikantką. Jeśli awansuje, w drugiej rundzie może zagrać z Renatą Zarazuą lub Marie Bouzkovą. Potencjalna trzecia runda to pojedynek z Anną Kalinską, a w 1/8 finału możliwa jest konfrontacja z Naomi Osaką albo Ludmiłą Samsonową.

    Sama Collins w Melbourne nie wystąpi. 32-letnia Amerykanka kilka tygodni temu poinformowała, że z powodu problemów zdrowotnych – przede wszystkim związanych z kontuzją pleców – opuszcza pierwszą część sezonu 2026. – Chciałam dać krótką aktualizację, bo wiele osób pytało. Ostatnie miesiące poświęciłam na dojście do siebie po urazie pleców. Został mi jeszcze jeden zabieg i dlatego nie będę startować na początku roku – przekazała w oficjalnym komunikacie.

  • Deklasacja w meczu Igi Świątek. Nie było czego zbierać. Wielki rewanż na Australian Open

    Deklasacja w meczu Igi Świątek. Nie było czego zbierać. Wielki rewanż na Australian Open

    Iga Świątek stanie w Melbourne przed wyjątkową szansą zapisania się w historii tenisa. Zbliżający się Australian Open może być dla wiceliderki rankingu WTA turniejem przełomowym, ponieważ to właśnie zwycięstwa w Australii brakuje jej do skompletowania Wielkiego Szlema. Polka triumfowała już na kortach Rolanda Garrosa, US Open oraz Wimbledonu, a teraz spróbuje dopełnić tej imponującej kolekcji w pierwszym wielkoszlemowym turnieju sezonu 2026.

    Organizatorzy zakończyli już losowanie, a tym samym poznaliśmy pierwszą rywalkę Świątek w Melbourne. W inauguracyjnym meczu Polka zmierzy się z kwalifikantką – Chinką Yue Yuan. Obie zawodniczki miały dotąd okazję rywalizować ze sobą tylko raz i było to stosunkowo niedawno. We wrześniu 2025 roku w Pekinie Świątek nie pozostawiła rywalce żadnych złudzeń, wygrywając zdecydowanie 6:0, 6:3. Tamto spotkanie miało jednostronny przebieg, a Polka od początku kontrolowała wydarzenia na korcie.

    Teraz Yue Yuan stanie przed szansą rewanżu, choć to Świątek będzie zdecydowaną faworytką do awansu. Chinka zajmuje obecnie 130. miejsce w rankingu WTA, a do głównej drabinki Australian Open musiała przebijać się przez kwalifikacje. W ich trakcie pokonała kolejno Louisę Chirico ze Stanów Zjednoczonych, Marię Lourdes Carle z Argentyny oraz Tamarę Zidanšek ze Słowenii. Sam awans do turnieju głównego jest dla niej sukcesem, jednak starcie z jedną z najlepszych tenisistek świata będzie zupełnie innym wyzwaniem.

    Swoją przeciwniczkę w pierwszej rundzie poznała również inna reprezentantka Polski – Linda Klimovicova. Jej rywalką będzie Brytyjka Francesca Jones. To właśnie zawodniczka z Wysp uchodzi za faworytkę tego pojedynku, szczególnie po bardzo dobrym początku sezonu. W styczniu w Auckland Jones potrafiła pokonać Emmę Navarro, tenisistkę z czołowej piętnastki światowego rankingu, co było jednym z głośniejszych wyników tamtego turnieju.

    Kariera Franceski Jones od lat budzi duże zainteresowanie, ale i emocje. Brytyjka zmaga się z licznymi problemami zdrowotnymi i kontuzjami. W Auckland musiała poddać mecz z Xinyu Wang już w drugim secie, a w kwietniu 2025 roku zasłabła na korcie i opuściła go na wózku inwalidzkim. Jones cierpi na rzadką chorobę genetyczną – dysplazję ektodermalną. W jej przypadku schorzenie objawia się m.in. tym, że ma po cztery palce u rąk i po trzy u stóp. – Nie wiem już, ile operacji przeszłam z powodu EEC – mówiła w jednym z wywiadów, podkreślając, jak trudna była jej droga do zawodowego sportu.

    Australian Open 2026 wystartuje 18 stycznia. Polscy kibice muszą przygotować się na nocne i poranne emocje, ponieważ mecze w Melbourne będą rozgrywane o godzinach niezbyt dogodnych z perspektywy europejskiej. Jedno jest jednak pewne – występy Igi Świątek i pozostałych reprezentantek Polski zapowiadają się niezwykle interesująco, a stawka turnieju jest wyjątkowo wysoka.

  • Osaka u Świątek, potem Rybakina. Oto wyniki losowania Australian Open

    Osaka u Świątek, potem Rybakina. Oto wyniki losowania Australian Open

    Po nocnych emocjach związanych z występami Polek w eliminacjach Australian Open, przyszedł czas na jedno z kluczowych wydarzeń przed startem turnieju głównego – losowanie drabinki singlowej pierwszego wielkoszlemowego turnieju sezonu. Ceremonia rozpoczęła się o godz. 4:30 czasu polskiego i przyniosła odpowiedzi na pytania, z kim na otwarcie zmagań w Melbourne zmierzą się Iga Świątek, jej największe rywalki oraz pozostali reprezentanci Polski. Poniżej przedstawiamy szczegółowe rozstrzygnięcia.

    Australian Open pozostaje jedynym turniejem wielkoszlemowym, którego Iga Świątek nie ma jeszcze w swoim dorobku. Wiceliderka rankingu WTA cztery razy triumfowała w Roland Garros, a także sięgała po tytuły w US Open i Wimbledonie. Tegoroczna edycja zmagań w Melbourne stwarza jej szansę na skompletowanie Karierowego Wielkiego Szlema i dołączenie do elitarnego grona legend kobiecego tenisa, takich jak Chris Evert, Martina Navratilova, Steffi Graf, Serena Williams czy Maria Szarapowa.

    Znaki zapytania budzi jednak forma Raszynianki tuż przed startem turnieju. Podczas United Cup Świątek przegrała dwa mecze singlowe – z Coco Gauff oraz Belindą Bencić. W obu spotkaniach zanotowała serię siedmiu przegranych gemów z rzędu, a starcie ze Szwajcarką zakończyło się dla niej dotkliwym wynikiem 0:6 w drugim secie. 24-latka ma jednak jeszcze kilka dni w Melbourne, by dopracować szczegóły przed początkiem wielkoszlemowej rywalizacji. W czwartek trenowała m.in. z Aryną Sabalenką, sprawdzając swoją dyspozycję na tle liderki światowego rankingu.

    Z kolei Hubert Hurkacz udał się do Australii w wyraźnie lepszym nastroju. Wrocławianin pozytywnie zaskoczył formą po siedmiomiesięcznej przerwie od regularnych startów. W Sydney pokonał dwóch tenisistów z czołowej dziesiątki rankingu ATP – Alexandra Zvereva oraz Taylora Fritza – i łącznie odniósł cztery zwycięstwa w pięciu rozegranych meczach. Jedyną porażkę poniósł po zaciętym, trzysetowym pojedynku z Alexem de Minaurem. To wszystko sprawiało, że mimo braku rozstawienia Hurkacz mógł z optymizmem patrzeć na losowanie drabinki Australian Open.

    Drabinka Australian Open – singiel kobiet

    Losowanie turnieju pań rozpoczęło się punktualnie o godz. 4:30 czasu polskiego. Od dawna było wiadomo, że Iga Świątek i Aryna Sabalenka mogą trafić na siebie najwcześniej w finale, ponieważ znalazły się po przeciwnych stronach drabinki. W głównym turnieju zobaczymy aż cztery reprezentantki Polski: oprócz Świątek także Magdę Linette, Magdalenę Fręch oraz debiutującą na tym poziomie Lindę Klimovicovą.

    Wiceliderka rankingu WTA rozpocznie zmagania od pojedynku z kwalifikantką. Niewykluczone więc, że już w pierwszej rundzie dojdzie do polskiego starcia, jeśli los przydzieli jej Klimovicovą, pochodzącą z Ołomuńca. W drugiej rundzie potencjalnymi rywalkami Świątek będą Renata Zarazua lub Marie Bouzkova. Trzecia faza może oznaczać mecz z Anną Kalinską, natomiast w 1/8 finału możliwa jest konfrontacja z Naomi Osaką albo Ludmiłą Samsonową. W ćwiartce Polki znalazły się również Jelena Rybakina i Belinda Bencić, a w tej samej połówce drabinki umieszczono m.in. Amandę Anisimovą, Jessicę Pegulę, Madison Keys, Lindę Noskovą oraz Jelenę Ostapenko.

    Najtrudniejsze wyzwanie w pierwszej rundzie czeka Magdę Linette, która trafiła na rozstawioną z numerem 15 Emmę Navarro. Magdalena Fręch rozpocznie turniej od meczu z Veroniką Erjavec, a w przypadku awansu prawdopodobnie zmierzy się z Jasmine Paolini. Aryna Sabalenka na otwarcie zagra z Tiantsoą Rakotomangą Rajaonah, a już w trzeciej rundzie może dojść do jej głośnego pojedynku z Emmą Raducanu.

    Drabinka Australian Open – singiel mężczyzn

    Po losowaniu turnieju kobiet przyszedł czas na rywalizację panów. W singlu mężczyzn Polskę reprezentować będzie dwóch zawodników: Hubert Hurkacz oraz Kamil Majchrzak. Hurkacz w pierwszej rundzie zmierzy się z Zizou Bergsem, który dobrze zaprezentował się podczas United Cup. W kolejnej fazie wrocławianin może trafić na Tallona Griekspoora, którego niedawno pokonał w Sydney. Potencjalna trzecia runda to starcie z Jakubem Mensikiem, natomiast w 1/8 finału możliwy jest hitowy pojedynek z Novakiem Djokoviciem.

    Australian Open zapowiada się więc niezwykle interesująco zarówno dla polskich kibiców, jak i dla fanów światowego tenisa. Losowanie przyniosło kilka intrygujących scenariuszy, a pierwsze rozstrzygnięcia poznamy już w najbliższych dniach na kortach w Melbourne.

    https://x.com/z_kortu/status/2011647548910358884?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2011647548910358884%7Ctwgr%5E658232a146508e78285d1f7cf322aef6962b1356%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-osaka-u-swiatek-potem-rybakina-oto-wyniki-losowania-australinId22509021

  • Mistrzyni Australian Open nie obroni tytułu. Potwierdzenie nadeszło rano

    Mistrzyni Australian Open nie obroni tytułu. Potwierdzenie nadeszło rano

    Gwiazda stycznia – tak rok temu mówiono o Madison Keys, która wkrótce świętowała 30. urodziny. Sprawiła sobie najpiękniejszy prezent w karierze – pierwszy raz wygrała wielkoszlemowy turniej w singlu, choć przecież taką szansę miała już 10 lat wcześniej. Też w Melbourne, wtedy utalentowaną Amerykankę w półfinale zatrzymała najlepsza w tourze – Serena Williams.

    A do tego tytułu w Melbourne Madison dorzuciła jeszcze tytuł w poprzedzającym Szlema turnieju WTA 500 – Adelaide International. I to było coś szczególnego, bo rzadko się zdarza, by tenisistki były w stanie zrealizować coś takiego: wygrać pięć spotkań w jednym miejscu, od razu przenieść się w drugie. I tam dołożyć siedem. Praktycznie bez przerwy, bo finał w Adelajdzie Madison grała w sobotę, a już we wtorek musiała mierzyć się z Ann Li. I dała radę, w drodze po triumf ograła m.in. Jelenę Rybakinę, Eliną Switolinę, Igę Świątek i Arynę Sabalenkę.

    Teraz wybrała podobną drogę, choć przecież wiele gwiazd Adelajdy nie miało w swoich planach bądź się z niej wycofało.

    WTA 500 w Adelajdzie. Madison Keys kontra Victoria Mboko. Stawką półfinał turnieju

    Po tamtym Australian Open Keys długo nie grała, leczyła kontuzję, a gdy wróciła na korty, nie było już tak radosnych historii. Nieźle wyszedł jeszcze Indian Wells (półfinał), przeciętnie było już na mączce, fatalnie, jak na jej możliwości serwisowe – na trawie.I do końca sezonu poprawa nie nadeszła, po US Open odpuściła grę na dwa miesiące, wróciła dopiero w Rijadzie. By po dwóch porażkach wycofać się z rywalizacji.
    Madison Keys

    Madison KeysAngela WeissAFP

    W tym czasie rosła już gwiazda Victorii Mboko – jeszcze przed 19. urodzinami sensacyjnie wygrała WTA 1000 w Montrealu, choć przecież sezon zaczynała od kwalifikacji turniejów ITF i miejsca w czwartej setce rankingu. Teraz jest już 17., w Adelajdzie miała szansę wskoczyć do TOP 15. Rok temu to też był niewyobrażalny scenariusz.

    I niewyobrażalne było wówczas chyba to, że młoda Kanadyjka może mieć przewagę w potyczce z wielkoszlemową mistrzynią, jak dzisiaj. To Mboko imponowała szybkością gry, ale i lekkością uderzeń, zwłaszcza forhendowych. Szybko uzyskała też przewagę w wyniku.

    Gdy u Keys funkcjonował serwis, była w stanie dominować. Jak w dziewiątym gemie, gdy Kanadyjka nie była nawet w stanie posłać returnem piłki na drugą stronę. Tyle że był to właściwie jedyny element, który poprawił się w meczu na tyle, że obrończyni tytułu nie mogła mieć zastrzeżeń.

    Pierwszą partię na swoim koncie zapisała jednak Mboko, po 34 minutach gry. Wygrała 6:4, miała dodatni bilans wygrywających uderzeń do błędów (9:8), znacznie lepszy od Keys. I to było dość wyraźnie widać w trakcie gry.
    Zawodniczka tenisowa ubrana w niebieską sukienkę sportową po udanym punkcie na korcie, dynamicznie zaciśnięta pięść i wyraźna emocja na twarzy, w tle rozmazana publiczność podczas turnieju.

    Victoria MbokoMinas Panagiotakis/Getty Images via AFPAFP

    Keys momentami chwytała się za głowę, jak przy piłce na pierwszego gema w drugim secie. Bo przegrywała już 0:2, została przełamana na starcie, gdy Mboko cudownie ją minęła, przechodząc z głębokiej defensywny do ofensywy. Madison miała szansą na pierwszy punkt, na 1:2, i zagrała dropszota w… połowę siatki. Sama nie mogła w to uwierzyć.

    Za moment tego gema jednak zdobyła, ale wciąż to 19-latka miała przewagę przełamania. Choć wkrótce je straciła, by za moment znów zdobyć. I znów stracić.

    Amerykanka prezentowała się coraz lepiej, więcej punktów dawał jej return, a i w ważnych chwilach pojawiły się asy serwisowe. Jak wtedy, gdy trzeba było bronić break pointa – na precyzyjny serwis mający prędkość 190 km/godz. Mboko nie znalazła odpowiedzi. W 10. gemie Kanadyjka znalazła się w bardzo trudnej sytuacji, przegrywała 4:5 i 15-40. Już pierwsza piłka setowa dla Keys dała jej wyrównanie w meczu, nastolatka zagrała w aut.

    W takiej sytuacji, powrotu, wydawało się, że górę weźmie już doświadczenie Amerykanki. Nic bardziej mylnego – Keys została przełamana raz, a później drugi. I to po podwójnym błędzie serwisowym, Mboko miała już 4:1 i serwowała.

    Nie wypuściła szansy, wygrała 6:4, 4:6, 6:2. I to ona zagra o finał z Australijką Kimberly Birrell. Madison zaś może już myśleć o obronie tytułu w Australian Open – tam w pierwszej rundzie czeka na nią Ukrainka Ołeksandra Olijnykowa.
    Madison Keys

    Madison KeysMARTIN KEEP / AFPAFP
    Victoria Mboko

    Victoria MbokoMasahiro Sugimoto/The Yomiuri Shimbun via AFPAFP

    Madison Keys pokonuje Igę Świątek i melduje się w finale Australian Open. Skrót meczu.

  • Zwrot w sprawie Zbigniewa Ziobry? Poseł PiS ujawnia: To już jest powyżej 200 świadków

    Zwrot w sprawie Zbigniewa Ziobry? Poseł PiS ujawnia: To już jest powyżej 200 świadków

    Mariusz Gosek, Prawo i Sprawiedliwość: – Parlamentarzyści, którzy ze mną rozmawiają, mówią, że to jest dobra decyzja.

    To chyba rozmawiał pan z samymi ziobrystami, bo inne frakcje nie są już tak entuzjastyczne. Jest obawa, że PiS zapłaci za Ziobrę.

    – Będzie dokładnie odwrotnie. Większość osób w partii, które się obawiają, po prostu nie mają wystarczającej wiedzy. Ale z czasem uznają to za absolutnie znakomitą decyzję. To bardzo pomoże partii.

    W jaki sposób?

    – To, co Zbigniew Ziobro będzie mógł zrobić już jako osoba, która została objęta pomocą międzynarodową, absolutnie wzmocni PiS. Ziobro będzie się bronił i ujawniał patologię władzy. Cierpliwość jest złotem.

    Wyborcy chyba tracą cierpliwość. Ponad 70 proc. pytanych chce powrotu Zbigniewa Ziobry.

    – Do wyborów mamy dwa lata.

    Wyborcy potrafią mieć długą pamięć.

    – A ja myślę, że bardzo dużo się zmieni już w przeciągu 3-4 miesięcy.

    Zmieni się w kontekście Zbigniewa Ziobry?

    A Zbigniew Ziobro będzie miał na to wpływ?

    – Donald Tusk przez te dwa lata zgruzował państwo polskie. Nie stosował się do ustaw. I są też inne zdarzenia.

    Jakie?

    – Mówię o ogromnej wiedzy, którą ma Zbigniew Ziobro jako osoba, która była 10 lat prokuratorem generalnym, prowadziła śledztwa.

    Czyli jego głównym celem jest, jak sam mówi, doprowadzenie do upadku rządu?

    – Bardzo dużo się zmieni dlatego, że to, co się dzieje w sprawie Ziobry, to wendeta Donalda Tuska za śledztwa w sprawie ludzi premiera. Opinia publiczna powinna poznać wszystkie szczegóły. Niech ocenią, czy zły jest Donald Tusk, czy Zbigniew Ziobro na podstawie pełnego materiału, a nie części materiału wygodnego dla prokuratury i sądu. Bo w takich warunkach na pewno Zbigniew Ziobro nie wróci do Polski. To pan minister Żurek ma teraz większy problem.

    My działaliśmy na podstawie ustawy. Mamy czyste ręce. Minister Ziobro wiedział, że jeżeli Tusk wróci, będzie chciał go dopaść za ujawnianie patologii władzy z lat jego pierwszych rządów

    Dlaczego?

    – Filmik z premierem Tuskiem jedzącym żurek był symboliczny. Waldemar Żurek nie zrozumiał, że to chodzi o niego, że jeżeli nie wykona zadania, to zastąpi go Roman Giertych. I teraz to pan Żurek walczy o przetrwanie.

    A pan Zbigniew Ziobro walczy o przetrwanie wybierając azyl na Węgrzech?

    – Jeżeli chodzi o samą sytuację z panem ministrem Zbigniewem Ziobro, to w sądzie rejonowym Warszawa Mokotów zawsze, co do zasady, zasądzane są areszty.

    Czyli sąd Warszawa Mokotów uwziął się na was?

    – Można tak powiedzieć, bo później w sądzie okręgowym, gdy sędziowie szerzej analizują materiał zebrany w sprawie, widzą jak daleko jest to bezzasadne. I dla przykładu, pan Dariusz Matecki miał uchylony przez sąd okręgowy w Warszawie tymczasowy areszt. Jeżeli chodzi o sądy rejonowe Warszawa Mokotów, to my idziemy tam jak na taśmie, a sprawa Zbigniewa Ziobry jest szczególna.

    Sąd okręgowy zawsze też może zmienić ewentualną decyzję sądu rejonowego, jeśli będzie bezzasadna.

    – W przypadku pana ministra Zbigniewa Ziobry, w mojej ocenie, prokuratura mataczyła. Świadome nie przedłużyła całości materiału dowodowego. Nie żyjemy w demokratycznym państwie prawnym, którego model mamy wpisany w konstytucję.

    To mocne oskarżenie.

    – Ja jestem spokojny o to, co mówię. Złożyliśmy stosowne zawiadomienie i w naszej opinii powinien być zatrzymany i aresztowany cały zespół prokuratorów, zajmujący się sprawą Zbigniewa Ziobry. I to nie jest zbyt daleko idące sformułowanie, dlatego że prokuratora nie może mataczyć w postępowaniu. Sąd musi mieć pełny materiał dowodowy. Takie organizacje jak Interpol i inne, o których nie chcę jeszcze mówić, będą o tym poinformowane. Dodatkowo w sprawie Funduszu Sprawiedliwości zgłaszają się do nas nowi świadkowie.

    Jacy świadkowie?

    – To już jest powyżej 200 świadków. Burmistrzowie, wójtowie, policjanci, prokuratorzy. Chcemy, żeby dziesiątki umundurowanych strażaków, funkcjonariuszy policji i prokuratorów z prokuratur rejonowych mogli przyjść i powiedzieć, jak nakazywano im łamać ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora czy Kodeks postępowania karnego.

    W jaki sposób?

    – Formułując pytania do tezy. Czy Mariusz Gosek był na dożynkach? Czy się widział z prezesem straży?

    A co jest dziwnego w tych pytaniach?

    – Pani redaktor, zbierać postulaty od wyborców i działać na rzecz okręgu wyborczego jest obowiązkiem ustawowym posła.

    Ale to nie działanie na rzecz okręgu wyborczego jest problemem, tylko niewłaściwe wydatkowanie pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości.

    – To, co najbardziej zastanawia, i to jest kluczowe, że takich programów w czasach rządu Prawa i Sprawiedliwości było mnóstwo, kilkanaście. A ten, który był najbardziej transparentny, jest ścigany. Dlatego, że to operacja: dopaść Ziobrę.

    Czyli w innych resortach było mniej transparentnie? To pewnie ważna informacja dla rządzących.

    – Ministrowie w innych resortach też mieli swoje programy i decydowali. Nie chcę wskazywać których, bo praktycznie wszystkich. A Ministerstwo Sprawiedliwości, działało w ten sposób, że jeżeli ktoś chciał pozyskać środki z Funduszu Sprawiedliwości, musiał złożyć stosowny wniosek o uzyskanie dofinansowania z Funduszu Sprawiedliwości, czyli z Funduszu Pomocy Postpenitencjarnej, Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Zapobieganiu Przestępczości.

    W sprawie Funduszu Sprawiedliwości zgłaszają się do nas nowi świadkowie (…). To już jest powyżej 200 świadków. Burmistrzowie, wójtowie, policjanci, prokuratorzy

    I co te fundusze miały wspólnego z kołami gospodyń wiejskich czy strażami pożarnymi?

    – My działaliśmy na podstawie ustawy. Mamy czyste ręce. Minister Ziobro wiedział, że jeżeli Tusk wróci, będzie chciał go dopaść za ujawnianie patologii władzy z lat jego pierwszych rządów. Nie wiem, ale mogę się domyślać, że ta nienawiść Tuska do Ziobry przybrała charakter wręcz obsesji. Tam jest kilkadziesiąt osób, które idą według zasady “jutra nie ma”, albo musicie iść ostro, bo jak wróci PiS, to was wsadzą. My wiemy, jak wyglądały przesłuchania w sprawie Funduszu Sprawiedliwości i jeśli te osoby przyjdą do sądu to będzie koniec Tuska.

    Jak wyglądały?

    – Świadkowie skarżą się, że byli przymuszani do zeznań.

    W tej chwili to trochę słowo przeciwko słowu.

    – Prawda ujrzy światło dzienne.

    Skoro prawda jest rujnująca dla rządzących to dlaczego Zbigniew Ziobro nie chce stanąć przed sądem?

    – Ze względu na to, że Donald Tusk zdecydował. Napisał na X areszt albo Budapeszt. Nie postawił znaku zapytania. Waldemar Żurek na jednym ze spotkań mówił o przywiezieniu w bagażniku.

    Nie widzi pan problemu, że jednak były minister sprawiedliwości nie chce stanąć przed wymiarem sprawiedliwości tylko wyjeżdża za granicę i to jeszcze na Węgry?

    – Dlatego, że to pozwoli na ujawnianie patologii tej władzy. W Rzeczypospolitej nie byłoby to możliwe.

    Stanąłby przed sądem i też mógłby opowiedzieć swoją wersję.

    – Zbigniew Ziobro wraca w kilka godzin, jeżeli zostaną spełnione trzy warunki: przywrócenie losowego przydziału sędziów, przywrócenie legalnego prokuratora krajowego, przywrócenie kadencji dla prezesów sądów, którzy sprzecznie do przepisów prawa zostali odwołani z zajmowanych funkcji.

    Sytuacja dla Donalda Tuska jest coraz trudniejsza i ta pętla się zaciska. Ja wiem, że on jest przerażony tym, że Zbigniew Ziobro jest na Węgrzech

    To ile ważą wcześniejsze słowa Zbigniewa Ziobry, że niewinni nie mają się czego obawiać, że nie boi się organów ścigania?

    – Zbigniew Ziobro mówił o państwie praworządnym. My nie jesteśmy państwem praworządnym, jeżeli sędziowie są wyznaczeni z palca.

    Przecież to o waszym systemie mówiono “ziobrolotek”.

    – Przecież to pan minister Żurek mówił w wywiadach: “Musimy mieć swoich sędziów”.

    Zbigniew Ziobro mówił, że się niczego nie boi, że stawi czoła wymiarowi sprawiedliwości, gdy już rządziła Platforma Obywatelska.

    – A później Żurek pojechał na spotkanie i powiedział, że w bagażniku przywiezie.

    To może ktoś tu jest – cytując klasyka – “miękiszonem”?

    – Raczej powiedziałbym, że sytuacja dla Donalda Tuska jest coraz trudniejsza i ta pętla się zaciska. Ja wiem, że on jest przerażony tym, że Zbigniew Ziobro jest na Węgrzech.

    Dlaczego miałby być przerażony?

    – Bo Donald Tusk pewnie wie, o czym Zbigniew Ziobro będzie mówił i co będzie ujawniał, ale przepraszam bardzo, to nie my masowo przesłuchiwaliśmy strażaków, wydobywaliśmy zeznania, to nie my kazaliśmy prokuratorom i policjantom działać sprzecznie z ustawami.

    W jaki sposób sprzecznie z ustawami?

    – O pewnych rzeczach też nie mogę mówić. Będziemy to ujawniali, mamy teraz większą możliwość. Zamknięcie Zbigniewa Ziobry by to uniemożliwiło. I to jest ogromny problem dla Donalda Tuska. Z tego co wiem jest przerażony. Więcej będziemy słyszeli i wiedzieli w najbliższych dniach. Pan minister Ziobro był prokuratorem generalnym przez 10 lat. Ma potężną wiedzę i Donald Tusk też o tym wie.

    To trochę zabrzmiało jak groźba.

    – Absolutnie nie, grożą nasi przeciwnicy. Pan Tusk mówi o Norymberdze, pan Żurek opowiada o jazdach w bagażniku, a pośród polityków rządzących mamy zmapowanych kilkanaście tysięcy wypowiedzi, do tezy: kradli – będą siedzieć. Różnica jest taka, że za nas pieniądze były na wszystko, za Tuska nie ma na nic. Wrócił król polskiej biedy. Wraz z premierem Tuskiem wróciła bieda, bezrobocie czy zapaść w służbie zdrowia czy rolnictwie.

    “Nawet w obliczu łamania systemu praworządności przez obecnie rządzących nie opuściłbym Rzeczypospolitej”. Prezydentowi najwyraźniej nie podoba się zachowanie Zbigniewa Ziobry.

    – Ja jestem całym sercem za prezydentem Nawrockim. Prezydent Nawrocki jest wojownikiem. Również wojownikiem jest pan minister Zbigniew Ziobro.

    Dziwny to wojownik, co ucieka zamiast walczyć.

    – Zdecydował się walczyć w ten sposób. Pan minister Ziobro, gdyby został osadzony w areszcie nie miałby możliwości walki.

    Mateusz Morawiecki też mówi, że się nigdzie nie wybiera. Choćby miał być w areszcie, to tutaj będzie walczył. To nie stawia w złym świetle Zbigniewa Ziobry?

    – Cierpliwość jest naprawdę wielką cnotą. My nie mamy natury ministra Żurka z ciśnieniem na mikrofon, konferencje i spotkania.

    Zbigniew Ziobro akurat też słynie z długich konferencji.

    – Ale to minister Żurek zapomniał o podstawowej zasadzie, że mowa jest srebrem a milczenie złotem.

  • Iga Świątek już wie. Oto, z kim zmierzy się w Australian Open. Łatwo nie

    Iga Świątek już wie. Oto, z kim zmierzy się w Australian Open. Łatwo nie

    Fani Australian Open odliczają już dni do rozpoczęcia spotkań w drabince głównej turnieju. Te zaczną się w najbliższą niedzielę 18 stycznia. Tymczasem poznaliśmy już potencjalne rywalki i rywali naszych reprezentantów. Iga Świątek najpierw zmierzy się z kwalifikantką, a w drugiej rundzie zagra z Czeszką Marie Bouzkovą lub Meksykanką Renatą Zarazuą.

    Iga Świątek podczas 1 Point Slam
    Eurosport (Screen)

    Przed nami ostatnie mecze w ramach kwalifikacji do tegorocznego Australian Open. Wiemy już, która zawodniczka może zostać uznana za ich bohaterkę. To, zajmująca 697. miejsce w rankingu WTA, Chinka Zhuoxuan Bai. W nocy ze środy na czwartek wylosowano drabinkę AO. Na kogo trafili Polacy, w tym wiceliderka rankingu WTA, Iga Świątek?

    Zobacz wideo Boruc o końcu kariery: Nikt o tym nie mówi, zwykłe wyniesie śmieci stało się problemem

    Oto przeciwnicy naszych reprezentantów w Australian Open 2026

    Bodaj najtrudniejszą przeciwniczkę wylosowała Magda Linette, która już w pierwszej rundzie zmierzy się z 15. rakietą świata, Amerykanką Emmą Navarro. To m.in. pófinalistka US Open z 2024 roku oraz ćwierćfinalistka wielkoszlemowego turnieju z Melbourne w poprzednim roku. Z kim zmierzy się reszta Polaków w Australii?

    Poniżej lista wszystkich przeciwników naszych reprezentantów w 1. rundzie AO:

    Iga Świątek – kwalifikantka
    Magda Linette – Emma Navarro
    Magdalena Fręch – Veronika Erjavec
    Hubert Hurkacz – Zizou Bergs
    Kamil Majchrzak – Jacob Fearnley
    Linda Klimovicova pozna swoją przeciwniczkę po zakończeniu eliminacji. Być może trafi na… Igę Świątek.

    Co ciekawe, układ drabinki sprawia, że że już w trzeciej rundzie Linette może spotkać się z Karoliną Muchovą, zaś w czwartej rundzie Hubert Hurkacz może potencjalnie trafić na Novaka Djokovicia. Z kolei Igę Świątek czeka dość spokojne wejście w turniej, ale już w trzeciej rundzie czeka ją potencjalnie wymagające starcie z Anną Kalińską. Potem poprzeczka tylko poszybuje w górę.

    A jak przedstawia się droga Igi Świątek w tegorocznym Australian Open?

    R2: Bouzkova/Zarazua
    R3: Kalinska/Cocciaretto/Kartal/Grabher
    R4: Osaka/Samsonowa/Lys/Cirstea/Siegemund
    Ćwierćfinał: Rybakina/Bencic/Mertens/Joint/Juvan/Valentova/Kasatkina/Boulter
    Półfinał:Anisimova/Pegula/Keys/Noskova/Fernandez/Ostapenko/Badosa/Kenin/Kessler/Siniakova/Xinyu Wang/Stearns
    Finał:Sabalenka/Gauff/Paolini/Andriejewa/Aleksandrowa/Switolina/Tauson/Navarro/Mboko/Muchova/Kostiuk/Sznajder/Jastremska/Raducanu/Jovic/Vondrousova/Haddad Maia/Eala/Krejcikova/Sakkari/Vekic

    Mecze w drabince głównej rozpoczną się już 18 stycznia.

  • Historyczny sukces Polki w Australian Open. Turniejowa “12” wyeliminowana

    Historyczny sukces Polki w Australian Open. Turniejowa “12” wyeliminowana

    Czwartkowe wydarzenia na Australian Open przyniosły nie tylko losowanie turniejowej drabinki, ale również rozstrzygnięcia w decydującej rundzie eliminacji. O godz. 1:00 czasu polskiego na korcie numer 13 o historyczny sukces walczyła Linda Klimovicova. Dla 21-letniej reprezentantki Polski był to mecz o pierwszy w karierze awans do głównej drabinki turnieju wielkoszlemowego na zawodowym poziomie. Po drugiej stronie siatki stanęła rozstawiona z numerem 12 Belgijka Greet Minnen. Losy spotkania rozstrzygnęły się po 89 minutach intensywnej gry.

    Dla Klimovicovej występ w Melbourne był trzecią próbą przełamania bariery eliminacji w Wielkim Szlemie. W poprzednim sezonie Polka dwukrotnie docierała do finałowej rundy kwalifikacji – podczas Roland Garros oraz US Open – jednak za każdym razem brakowało jednego kroku do spełnienia marzeń. Tym razem w Australian Open zaprezentowała się bardzo solidnie już od pierwszych meczów. Bez straty seta wyeliminowała dwie Australijki – Stefani Webb oraz Lizette Cabrerę. Szczególne wrażenie zrobiło jej zwycięstwo nad wyżej notowaną Cabrerą, gdy w drugim secie odrobiła straty ze stanu 2:5 i wygrała partię jeszcze przed tie-breakiem.

    W decydującym starciu poprzeczka zawieszona była jeszcze wyżej. Greet Minnen to zawodniczka doświadczona, regularnie występująca w głównych drabinkach turniejów WTA i Wielkich Szlemów. Belgijka zajmuje obecnie 123. miejsce w rankingu WTA, czyli o 11 pozycji wyższe od Klimovicovej. Mimo to Polka, rozstawiona w eliminacjach z numerem 23, od początku pokazywała, że nie zamierza oddać tego meczu bez walki.

    Spotkanie rozpoczęło się od serwisu Minnen, lecz już w pierwszym gemie Klimovicova wypracowała break pointa i natychmiast go wykorzystała, znakomicie rozprowadzając rywalkę po korcie. Belgijka szybko odpowiedziała, odrabiając stratę przełamania, choć to Polka jako pierwsza miała okazję zamknąć gema przy własnym podaniu. Zamiast 2:0 zrobiło się jednak 1:1, a kolejne minuty przyniosły spokojną grę przy serwisie obu tenisistek. Minnen próbowała wywierać presję na returnie, kilkukrotnie doprowadzając do stanu 30–15, lecz Klimovicova za każdym razem wychodziła z opresji bez konieczności bronienia break pointów.

    Kluczowy moment pierwszego seta nastąpił w dziewiątym gemie. Choć początkowo prowadziła w nim Belgijka, Polka przejęła inicjatywę i przy piłce na przełamanie popisała się odważną, ofensywną akcją. Dzięki temu mogła serwować po zwycięstwo w secie i nie zmarnowała tej szansy. Za trzecim setbolem przypieczętowała triumf 6:4.

    Druga odsłona rozpoczęła się od wyraźnej reakcji Minnen, która szybko szukała sposobu na odwrócenie losów meczu. Miała break pointa na 2:0, jednak Klimovicova ponownie zachowała spokój i nie pozwoliła rywalce uciec. W piątym gemie to Polka przejęła inicjatywę – mimo że Belgijka jako pierwsza miała piłkę na trzeciego gema, Linda wygrała siedem kolejnych akcji z rzędu i wyszła na prowadzenie 4:2.

    Emocje jednak nie opadły. Doświadczona Belgijka zdołała odrobić stratę przełamania w ósmym gemie, doprowadzając do wyrównania i rozpoczynając walkę o zwycięstwo w secie od nowa. Odpowiedź Polki była natychmiastowa – Klimovicova ponownie przełamała serwis rywalki i przy stanie 5:4 stanęła przed życiową szansą. Choć przegrywała 15–30, trzy kolejne wymiany rozstrzygnęła na swoją korzyść. Chwilę później mogła unieść ręce w geście triumfu.

    Zwycięstwo 6:4, 6:4 nad Greet Minnen oznaczało dla Lindy Klimovicovej pierwszy w karierze awans do głównej drabinki turnieju wielkoszlemowego na zawodowym szczeblu – sukces, na który pracowała przez wiele miesięcy i który w Melbourne wreszcie stał się faktem.

  • Płyną ostrzeżenia z Australii. Zdjęcie z sieci sieje popłoch. Realne zagrożenie

    Płyną ostrzeżenia z Australii. Zdjęcie z sieci sieje popłoch. Realne zagrożenie

    W przestrzeni wirtualnej niemałe poruszenie wywołało zdjęcie zamieszczone przez Renatę Zarazuę. Meksykańska tenisistka (84. WTA) pokazała poważne poparzenia pleców, będące skutkiem ekspozycji na australijskie słońce. Jej przygoda z turniejem Hobart nie trwała długo. Teraz pora na Australian Open, z udziałem m.in. Igi Świątek. Prognozy na najbliższe dni? Iście piekielne. Temperatura powietrza dochodzić będzie do 35 stopni Celsjusza.
    Kobieta w sportowym stroju oraz różowej czapce z daszkiem na głowie, z napięciem na twarzy, podczas wydarzenia sportowego.

    Iga Świątek niebawem przystąpi do batalii o pierwszy triumf w Australian Open Artur WidakAFP

    “Australijskie słońce to nie żart” – tak brzmi podpis pod zdjęcie, które w sieci szybko stało się viralem. Zamieściła je na Instagramie meksykańska tenisistka Renata Zarazua. Widok spalonych pleców boli od samego patrzenia.

    Podczas gdy w Polsce leży gruba warstwa śniegu, a temperatury w ostatnich dniach spadały nawet do minus 20 stopni Celsjusza, na antypodach z nieba leje się żar.

    Ekstremalne upały w Australii. Ostrzeżenie przed wielkoszlemową batalią w Melbourne

    Zarazua to obecnie 84. rakieta świata. W ramach przygotowań do Australian Open brała udział w turnieju WTA 250 Hobart. Dotkliwie poparzona przez słońce odpadła już w 1/8 finału, ulegając 2:6,1:6 Amerykance Ivie Jovic.

    Meksykanka nie jest w tenisowym światku postacią anonimową. W I rundzie ubiegłorocznego US Open wyrzuciła za burtę Madison Keys. To pokazuje, że mamy do czynienia z zawodniczką, która może nawiązać równorzędną walkę również z rywalkami z czołowej “10” światowego rankigu.

    W poprzedniej edycji AO meksykańska tenisistka skończyła zmagania na II rundzie, ulegając Jasmine Paolini.

    W Melbourne trwają już pojedynki kwalifikacyjne. Spotkania rozpisane w głównej drabince turnieju rozpoczynają się w najbliższa niedzielę. Iga Świątek przystąpi do turnieju rozstawiona z numerem drugim. Prognozy na przyszły tydzień przewidują skwar z temperaturą do 35 stopni Celsjusza.

    Anna Puławska: Mam ogromne ambicje na ten sezonPolsat Sport
    Tenisistka przygotowana do odbioru piłki na korcie, ubrana w sportowy strój w odcieniach różu, z opaską na kolanie, z rakietą uniesioną w obu rękach. W tle widać fragmenty trybun oraz kamerzystę.

    Renata ZarazuaTHENEWS2, LECO VIANAAFP
    Renata Zarazua

    Renata ZarazuaAngela WeissAFP