• Świątek zrobiła coś niewytłumaczalnego. To wykrzyczała do trenerów

    Świątek zrobiła coś niewytłumaczalnego. To wykrzyczała do trenerów

    Iga Świątek awansowała do czwartej rundy Australian Open, ale nie ma powodów do euforii. Polka znów po udanym pierwszym secie zaliczyła niczym niewytłumaczalną obniżkę formy. Przed nią dwa scenariusze.

    To był jeden z najdziwniejszych meczów Igi Świątek w karierze. Po świetnym pierwszym secie (wygranym 6:1) Polka zaliczyła niewytłumaczalną spiralę błędów i przegrała drugiego seta w takim samym stosunku. Ostatecznie, zwyciężyła z Anną Kalinską (WTA 33.) 6:1, 1:6, 6:1, ale po meczu nazbierało się dużo niepokojących wniosków.

    To wykrzyczała do trenerów. Jakie jest źródło problemów Świątek?

    “Nie wiem, co się stało” – wykrzyczała do swojego sztabu trenerskiego po nieudanym drugim secie. To, co się działo w ciągu tych kilkudziesięciu minut jest po prostu logicznie niewytłumaczalne.

    ZOBACZ WIDEO: Były niemiecki piłkarz znów to zrobił. Tak wybrał się w góry

    13 procent wygranych piłek po pierwszym serwisie to wynik, którego nigdy nie widziałem w zawodowym tenisie, a co dopiero u wiceliderki rankingu WTA. Ba, Świątek pierwszego seta zagrała po prostu na wysokim poziomie i nic nie wskazywało na to, że jej tenis się tak pogorszy.

    Widać było, że Świątek jest zaskoczona tym, że Kalinska trafiła kilka nieoczywistych zagrań. Kiedy przyszła presja, to Polka zaczęła się coraz bardziej mylić. Po Idze było widać rezygnację i załamanie, że jej uderzenia nie przynoszą takiego efektu, jak w pierwszym secie.

    Po raz kolejny wychodzi brak planu B u Świątek. Jej jedynym lekarstwem na kłopoty było granie coraz mocniej, a to powodowało tylko kolejne błędy. A to przecież urozmaicenie gry w pierwszym secie przyniosło jej tak dobry wynik. W newralgicznych momentach Polka upraszcza swój tenis, dużo ryzykuje, a to przynosi efekt odwrotny do zamierzonego. Brakowało spokoju.

    Ważniejsze jest pytanie: nie, co się stało, ale dlaczego tak się stało. Świątek coraz częściej zdarzają się takie mecze, w których po udanym pierwszym secie notuje niczym niewytłumaczalny regres. Partie przegrywane 0:6, 1:6 powoli stają się normą.

    Taki wynik nie jest konsekwencją jakieś fenomenalnej postawy Rosjanki. Te sety przegrane 0:6, 1:6 w większości nie wynikają z tego, że przeciwniczki Polki jakoś diametralnie podnosiły swój poziom. Problem siedzi w głowie. I tylko najbliżsi ze sztabu Świątek wiedzą, z czego on wynika.

    To czeka Polkę dalej. Dwie możliwości

    Po wycofaniu się Naomi Osaki w czwartej rundzie zmierzy się z reprezentantką gospodarzy Maddison Inglis. Australijka zajmuje jednak 168. miejsce w światowym rankingu i nie chce mi się wierzyć, że Polka ma z nią szanse przegrać. Świątek po prostu nie zwykła notować wpadek z aż tak nisko notowanymi przeciwniczkami. Moim zdaniem ćwierćfinał ma już pewny.

    Pytanie tylko, co dalej. Jeśli chce wygrać Australian Open i zdobyć wielkiego szlema kariery już w tym sezonie, to musi się zdecydowanie poprawić i to nie stricte tenisowo, ale czysto mentalnie. W ewentualnym ćwierćfinale z Jeleną Rybakiną czy nawet Elise Mertens nie może sobie pozwolić na taką niewytłumaczalną obniżkę poziomu.

    Moim zdaniem pod względem formy tenisowej Iga jest przygotowana, by wygrać swój siódmy wielkoszlemowy tytuł w karierze. Pytanie tylko, czy mentalnie. Takie spotkanie jak z Kalinską, może być zwiastunem problemów. Ale odpowiednio przepracowane może być mitem założycielskim, na którym Świątek zbuduje swój kolejny wielki sukces. Oby ta druga możliwość się zmaterializowała.

    Arkadiusz Dudziak, dziennikarz WP SportoweFakty

  • Fatalny zwrot akcji. Po meczu padł werdykt. Nawet Świątek nie wiedziała

    Fatalny zwrot akcji. Po meczu padł werdykt. Nawet Świątek nie wiedziała

    Fatalny zwrot akcji. Po meczu padł werdykt. “Iga nie jest tego świadoma”

    Sobotni mecz z Anną Kalinską skończył się po myśli Igi Świątek, lecz lekki niepokój może budzić fatalny dla Polki zwrot akcji, do którego doszło w drugim secie. Wydarzenia z Melbourne skomentował w rozmowie z portalem “WP Sportowe Fakty” znany ekspert Tomasz Wolfke. – Ja już nic nie rozumiem. Pewnie nie tylko nie ja. (…) Iga chyba też do końca nie jest świadoma tego, co się stało – stwierdził. A to nie koniec jego refleksji.
    Dwie kobiety w sportowych ubraniach i czapeczkach. Po lewej jedna z nich przykłada palec do ust w geście uciszenia, po prawej druga kobieta zakrywa usta dłonią i wygląda na zaskoczoną lub poruszoną.

    Iga Świątek i Anna KalinskaWILLIAM WEST / AFPAFP

    Pierwszy set meczu trzeciej rundy z Anną Kalinską wskazywał na gładką przeprawę dla Igi Świątek, która oddała rywalce tylko jednego gema. Niestety, w drugiej partii sama zatrzymała się na takim dorobku, przez co o wszystkim musiała zdecydować decydująca odsłona meczu.

    – Były dwa zwroty akcji. (…) Ale szczerze mówiąc nie jestem zaskoczona, bo Anna potrafi grać świetnie. I właśnie to zrobiła w drugim secie. Może ja mogłam go rozpocząć bardziej intensywnie lub zrobić coś innego. Ale właśnie to udało się w trzecim secie. Więc jestem szczęśliwa po tym spotkaniu – mówiła zadowolona ze zwycięstwa Iga Świątek.

    Australian Open. Co się stało w drugim secie meczu Igi Świątek? “Już nic nie rozumiem”

    Do postawy naszej wiceliderki światowego rankingu odniósł się po meczu na łamach portalu “WP Sportowe Fakty” znany komentator Tomasz Wolfke, który skupił się zwłaszcza na nieco alarmujących wydarzeniach, do których doszło w drugim secie.

    Jak przyznał, nie do końca jest w stanie stwierdzić, z czego wynikało takie załamanie w grze Igi Świątek. Co więcej, jego zdaniem, sama zainteresowana może być w tej sytuacji mocno pogubiona.

    – Ja już nic nie rozumiem. Pewnie nie tylko nie ja. To wszystko rozstrzyga się w jej głowie. Iga chyba też do końca nie jest świadoma tego, co się stało. Trudno to wytłumaczyć. Świątek sama powiedziała, że taki jest kobiecy tenis i ja się trochę z tym zgadzam. Takie wyniki 0:6, 1:6 zdarzają się częściej niż w męskim – powiedział ekspert Eurosportu.

    Dodał przy tym, że to, co złe, rozpoczęło się w czwartym gemie

    Iga przy stanie 1:3 nagle przestała grać i wyrzucała piłki w auty. W pierwszym secie pamiętała o taktyce, grała lżejsze, dokładniejsze piłki i się ładnie wszystko układało. Gdy o tym zapomniała i zaczęła uderzać z pełną mocą, to albo nie trafiała w kort, albo Rosjanka czerpała siłę z jej uderzeń. Jak coś się dzieje nie po myśli Igi to wydaje się, że trochę panikuje. To wszystko rozgrywa się w głowie, ale nie jest jednak tylko problem Igi

    Tomasz Wolfke uwypuklił także to, że jednym z kłopotów Igi Świątek jest brak planu B, który można wcielić w życie w przypadku perturbacji na korcie.

    Teraz Iga Świątek może już jednak skupiać się na kolejnym meczu. W czwartej rundzie czeka ją – w teorii – dużo łatwiejsze zadanie. Jej rywalką w walce o ćwierćfinał Australian Open będzie bowiem 168. zawodniczka rankingu WTA, reprezentantka gospodarzy Maddison Inglis.
    Sportowiec w stroju tenisowym z rakietą na ramieniu i słuchawkami na uszach, skupiony, w trakcie przechodzenia przez oświetlone różowym światłem pomieszczenie

    Iga Świątek AFP

    Iga Świątek: Z tego jestem najbardziej zadowolona.

  • Świątek wygrała, a tu takie słowa. Ekspert bije na alarm. “Ona tego nie wie”

    Świątek wygrała, a tu takie słowa. Ekspert bije na alarm. “Ona tego nie wie”

    Iga Świątek pewnie zwyciężyła z Anną Kalinską w wielkoszlemowym Australian Open, choć w drugiej części meczu to Rosjanka zaczęła prowadzić grę i dość nieoczekiwanie wygrała seta 6:1. – To wszystko rozstrzyga się w jej głowie. Iga chyba też do końca nie jest świadoma tego, co się stało. Sama powiedziała, że taki jest kobiecy tenis i ja się trochę z tym zgadzam – ocenia Tomasz Wolfke, komentator Eurosportu i autor książek o tenisie, w rozmowie z Wirtualną Polską.
    Iga Świątek z Polski podczas meczu trzeciej rundy z Rosjanką Anną Kalinską podczas Australian Open w Melbourne Park, 24 stycznia 2026 r.
    Fot. REUTERS/Jaimi Joy

    – Nie grałam źle w drugim secie – podkreśliła polska tenisistka, która pozostały sety wygrała po 6:1. Świątek po świetnym pierwszym secie, w drugiej części meczu dała dojść do głosu rywalce. Kalinskaja uderzała na dużym ryzyku i nie myliła się. Świątek natomiast przede wszystkim słabiej serwowała. Drugi set zakończył się takim samym wynikiem, ale niespodziewanie na korzyść Rosjanki.

    Zobacz wideo Koncert Świątek, ale nagle stanęła! Zaskakująca rywalka Igi
    Świątek w 4. rundzie Australian Open. Zmierzy się z zaskakującą rywalką

    – Nie byłam zaskoczona tą sytuacją, bo wiem, że Anna potrafi grać świetny tenis – podkreśliła Świątek i dodała: Miałam wrażenie, że nie grałam źle w drugim secie, choć wynik jest w nim jednostronny. Do stanu 1:4 każdy gem mógł pójść w drugą stronę. To trochę kwestia pecha, że sprawy poszły po jej myśli. Może lepiej też grała w ważnych punktach. Ogólnie obie grałyśmy na dobrym poziomie – oceniła Świątek.

    Według komentatora Eurosportu, Świątek nie ma tzw. planu B, czyli scenariusza, który wdraża, gdy nie działają jej główne atuty: potężne uderzenia forhendem, serwis, czy dominacja fizyczna na korcie.

    – Iga przy stanie 1:3 (w drugim secie – red.) nagle przestała grać i wyrzucała piłki w auty. W pierwszym secie pamiętała o taktyce, grała lżejsze, dokładniejsze piłki i się ładnie wszystko układało. Gdy o tym zapomniała i zaczęła uderzać z pełną mocą, to albo nie trafiała w kort, albo Rosjanka czerpała siłę z jej uderzeń. Jak coś się dzieje nie po myśli Igi to wydaje się, że trochę panikuje. To wszystko rozgrywa się w głowie, ale nie jest jednak tylko problem Igi. Tego planu B nie ma i pewnie już nigdy nie będzie. Są jakieś próby: czasem pójdzie do siatki, czasem zagra slajsa. W jej tenisowym DNA nie ma jednak ciągu w przód. Czerpie ze wspaniałego przygotowania fizycznego i sprawnościowego. Wygrywa, bo chyba najlepiej w całym tourze się ustawia do piłek – twierdzi na łamach Wirtualnej Polski Tomasz Wolfke, tenisowy ekspert i komentator Eurosportu.

    Świątek w pierwszej rundzie Australian Open wygrała z Chinką Yue Yuan 7:6 (7-5), 6:3, a w drugiej z Czeszką Marie Bouzkovą 6:2, 6:3. Z Kalinską mierzyła się po raz czwarty i odniosła trzecie zwycięstwo.

    W poniedziałek wiceliderka światowego rankingu zmierzy się z Maddison Inglis, która do 1/8 finału awansowała bez wychodzenia na kort. Z powodu kontuzji wycofała się jej rywalka Japonka Naomi Osaka, której trenerem jest Tomasz Wiktorowski. Świątek z Inglis grała wcześniej tylko raz i pokonała ją w 2021 roku w Adelajdzie.

  • Australian Open ogłasza ws. Świątek. Jest alarm, długo z tym nie czekali

    Australian Open ogłasza ws. Świątek. Jest alarm, długo z tym nie czekali

    Iga Świątek wciąż ma szansę w styczniu na karierowego Wielkiego Szlema. Raszynianka w sobotni poranek polskiego czasu poradziła sobie z Anną Kalinska, dzięki czemu awansowała do kolejnej rundy Australian Open. Nie obyło się bez problemów, ponieważ Rosjanka drugą partię wygrała aż 6:1, ale nasza rodaczka odpowiedziała najlepiej jak tylko się da. Niemal od razu po ostatniej piłce w sprawie podopiecznej Wima Fissette’a komunikat wydali organizatorzy imprezy. Wymowny jest już jego początek. Ogłoszono alarm.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekAFP

    Wiceliderka rankingu WTA nie przestaje zachwycać polskich kibiców. Co prawda Raszynianka straciła dziś pierwszego seta podczas tegorocznego Australian Open, ale nie podcięło jej to skrzydeł. Anna Kalinska po triumfie w drugiej części meczu nie miała już nic do powiedzenia. Podopieczna Wima Fissette’a oddała oponentce zaledwie jednego gema i w pewnym stylu zagwarantowała sobie pozostanie na Antypodach.

    “Na pewno musiałam trochę obniżyć poziom i dać jej jakąś szansę, ale nie wiedziałam do końca, w czym konkretnie robię błędy. Grałam z nią już kilka meczów i wiem, że potrafi mieć serie gemów, gdzie te wszystkie ryzykowne piłki wchodzą, a później to się zmienia. Mam wrażenie, że dokładnie to się wydarzyło w tym meczu, więc chciałam być skupioną na sobie i pozostać gotową, by wykorzystać okazje, gdy momentum się zmieni” – analizowała potem w rozmowie z polskim Eurosportem.

    Iga Świątek nie do zatrzymania w Australii. Jest wpis organizatorów

    Australijczycy natomiast już nie mogą doczekać się kolejnego spotkania z udziałem naszej gwiazdy. Oficjalne ostrzeżenie kolejnym przeciwniczkom wysłali nawet organizatorzy. W komunikacie dotyczącym Raszynianki pojawiła się emotikona alarmu. A to wszystko ze względu na liczby jakie wykręca druga rakieta globu. “Od 2025 roku Świątek ma bilans 21-1 w turniejach Wielkiego Szlema po wygraniu pierwszego seta, przegrywając jedynie z Madison Keys w #AO25” – napisano we wpisie, który pojawił się zaledwie kilka minut po wygranym meczu Polki.

    Jeszcze kilka godzin temu fani ostrzyli sobie apetyty na potencjalny hit z Naomi Osaką. Japonka zagrałaby z naszą rodaczką, gdyby pokonała Maddison Inglis. Doszło jednak do nagłego wycofania się Azjatki z powodów zdrowotnych. Australijkę czeka więc wyzwanie w postaci konfrontacji z Igą Świątek..

    100 dni do XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. WIDEOANDREA BERNARDI / AFPTV / AFPAFP
    Sportowiec w stroju tenisowym z rakietą na ramieniu i słuchawkami na uszach, skupiony, w trakcie przechodzenia przez oświetlone różowym światłem pomieszczenie

    Iga Świątek AFP
    Kobieta ubrana w różową bluzę z kapturem i czapkę w tym samym kolorze siedzi, gestykuluje dłońmi i prowadzi rozmowę, obok widoczny biały ręcznik.

    Iga ŚwiątekAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekAKPA

  • Metamorfoza Świątek, musiała się tłumaczyć. W Melbiurne nie poznali jej nawet Polacy

    Metamorfoza Świątek, musiała się tłumaczyć. W Melbiurne nie poznali jej nawet Polacy

    Poruszenie na Australian Open, Polacy nie poznali Igi Świątek. Musiała się tłumaczyć

    Za sprawą zwycięstwa nad Anną Kalinską Iga Świątek awansowała do 1/8 finału Australian Open. Jeszcze przed meczem z Rosjanką w Melbourne zapanowało spore poruszenie w związku z wyjątkową akcją, w której wideliderka rankingu WTA wzięła udział. Przeszła ona swego rodzaju metamorfozę i zaskoczyła kibiców z Polski. Do tego stopnia, że ci z początku kompletnie jej nie rozpoznali. Nagranie z zajścia zrobiło w sieciu furorę, a tenisistka musiała się wytłumaczyć z zaskakującego pomysłu.
    Tenisistka w różowej czapce i czarnej koszulce z rakietą w ręku wykonuje wymowny gest dłonią, obok wmontowane jest okrągłe zdjęcie kobiety w białej czapce z daszkiem i okularami, ubrane w jasną bluzkę.

    Iga Świątek nie została rozpoznana przez Polaków w MelbourneCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / InstagramAFP

    Przed meczem z Anną Kalinską, który po serii zwrotów akcji zakończył się zwycięstwem 6:1, 1:6, 6:1 Iga Świątek wywołała w Melbourne niemałe poruszenie. Kibice nie spodziewali się, że weźmie udział w wyjątkowej akcji i sprawi im psikusa. W tym celu przeszła małą metamorfozę.

    Metamorfoza Igi Świątek. Wcieliła się w kelnerkę, kibice jej nie poznali

    W porozumieniu z kierownictwem restauracji Marmont Polka wcieliła się w rolę kelnerki – ubranej w specjalny uniform i z wielkimi okularami przysłaniającymi wręcz twarz, bez skrępowania serwowała w lokalu posiłki, nalewała napoje i zajmowałą rozmową.

    Druga rakieta świata miała obsługiwać stoliki przy których siedzieli mieszkający w Australii Polacy. “Psikus” wyszedł wybornie, gdyż część gości kompletnie nie rozpoznała Raszynianki. Ich reakcje, gdy uświadomili sobie, że jedzenie przyniosła im gwiazda, były bezcenne.

    Świątek wytłumaczyła się z akcji w Melbourne. “To było zabawne”

    24-latka w rozmowie z Eurosportem zapytana została o wyjątkową akcję i pracę w roli kelnerki. Z jej słów jasno wynika, że naprawdę dobrze się bawiła.

    – Teoretycznie ci goście mieli testować jedzenie, menu na nowy sezon w restauracji, żeby nie zdziwiły ich kamery i to że mają podpięte mikrofony. Ja miałam podawać im nowe potrawy, a oni w trakcie wydawali opinie. Miałam podać przystawki, nalać wody i czekaliśmy, aż oni faktycznie uświadomią sobie, że to jestem ja, bo mieli być to Polacy mieszkający w Australii, którzy oglądają moje mecze – opowiedziała Eurosportowi po meczu Iga Świątek.

    Czekałam i czekałam i faktycznie ucieszyłam się, że ktoś mnie poznał, bo nie wiedziałam już co mam robić. Później zaczęli mnie pytać o detale w kwestii tych dań, a ja nie do końca wiedziałam, co powiedzieć, więc za każdym razem gdzieś tam uciekałam i udawałam kelnerkę. To było zabawne. Mam nadzieję, że jestem dobrą aktorką, bo już w lutym przyznanie Oskarów

    Władimir Semirunnij: Złamać 12:30.00 na 10000 m to jak przebiec maraton w czasie poniżej 2 godzin. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    W 1/8 finału nieoczekiwanie Iga zmierzy się z notowaną na 168. miejscu w rankingu WTA Maddison Inglis. Australijka skorzystała na wycofaniu Naomi Osaki i uzyskała przepustkę do 4. rundy Po raz pierwszy w karierze znalazła się na tak zaawansowanym etapie wielkoszlemowego turnieju.
    Sportowiec w białym stroju tenisowym i fioletowej czapce wykonuje gest triumfu, zaciskając pięść z wyrazem determinacji na twarzy. Tło stanowi niebieski kort tenisowy.

    Iga ŚwiątekIZHAR KHANAFP
    Anna Kalinska

    Anna KalinskaWilliam WestAFP
    Tenisistka w białej sportowej koszulce i czapce z daszkiem odbija piłkę rakietą, koncentrując się na skutecznym zagraniu. Tło stanowi trybuna z publicznością.

    Iga ŚwiątekMarcin CholewińskiNewspix.pl

    PGE Start Lublin – Legia Warszawa. Skrót meczu.

  • Horror ze Świątek w Melbourne, kolejnego nie będzie. Została wyeliminowana z turnieju

    Horror ze Świątek w Melbourne, kolejnego nie będzie. Została wyeliminowana z turnieju

    Dwa lata temu trzecia runda Australian Open okazała się przeszkodą nie do przejścia dla Igi Świątek. Wówczas Polka przystępowała do rywalizacji w Melbourne jako liderka rankingu WTA. Po słynnym powrocie w meczu z Danielle Collins, później musiała się zmierzyć z Lindą Noskovą. Młoda Czeszka przedstawiła się wtedy całemu światu, sensacyjnie eliminując turniejową “1” po niesamowitej trzysetowej batalii. Od tamtej pory tenisistka naszych południowych sąsiadów kojarzy się jako niewygodna rywalka dla Raszynianki.

    W tegorocznej edycji rozgrywek w stolicy stanu Wiktoria panie mogły trafić na siebie najwcześniej w półfinale. Rozstawiona z “13” Noskova straciła seta na drodze do trzeciej fazy zmagań. Najpierw 21-latka pokonała Darję Semenistają w dwóch partiach, a następnie zwyciężyła w potyczce z Taylah Preston po decydującej odsłonie. Dzisiaj Linda zmierzyła się z dobrze dysponowaną na początku sezonu Xinyu Wang. W drugiej rundzie Chinka wyeliminowała Jelenę Ostapenko, wracając ze stanu 4:6, 2:4. Czekało nas ciekawe starcie z udziałem dwóch mocno uderzających zawodniczek.

    Australian Open: Linda Noskova kontra Xinyu Wang w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się kilkanaście minut po godz. 4:00 czasu polskiego, od serwisu Noskovej. Pierwsza rotacja przebiegła po myśli zawodniczek, które miały do dyspozycji podanie. W trakcie trzeciego gema obserwowaliśmy premierowego break pointa na korzyść Wang, ale ostatecznie do przełamania nie doszło. Gdy na tablicy wyników pojawił się rezultat 2:2, gra została wstrzymana przez supervisora turnieju ze względu na upały, które dotarły w sobotę do Melbourne. Uruchomiony został piąty stopień systemu “Heat rule”. Rywalizacja była kontynuowana jedynie na trzech największych obiektach, po zasunięciu dachu. Linda i Xinyu miały w tym przypadku pecha, bowiem ich spotkanie rozgrywano na Kia Arena – czwartym co do wielkości.

    Obie musiały czekać przez kilka godzin na wznowienie rywalizacji. Tenisistki pojawiły się na arenie dopiero po 9:15 czasu polskiego. Po powrocie do gry swoje break pointy posiadała Noskova. Czeszka miała dwie piłki na 4:2, ale nie zdołała ich wykorzystać. Pierwsze przełamanie zobaczyliśmy dopiero w siódmym gemie. Wówczas Linda wypuściła z rąk prowadzenie 40-15. Przegrała cztery punkty z rzędu i Chinka po raz pierwszy znalazła się z przodu. Wang nie nacieszyła się tym faktem zbyt długo. Po dziewięciu rozdaniach to turniejowa “13” ponownie była bliżej wygrania seta. Końcówka należała jednak do Xinyu. Zgarnęła trzy “oczka” z rzędu i finalnie triumfowała w premierowej odsłonie 7:5.

    Początek drugiej części pojedynku mógł należeć do Noskovej. Czeszka posiadała dwa break pointy z rzędu na 2:0. Wang wróciła jednak ze stanu 15-40, a potem poszła po przełamanie. Linda szybko zniwelowała straty i ponownie losy partii decydowały się w samej końcówce. Ta znów ułożyła się korzystnie z perspektywy Azjatki. Medalistka olimpijska z Paryża w mikście dobrała się do serwisu reprezentantki naszych południowych sąsiadów w trakcie dziewiątego rozdania, a po zmianie stron wykorzystała swoje podanie, by zamknąć pojedynek.

    Ostatecznie Xinyu zwyciężyła w całym meczu 7:5, 6:4 i zameldowała się w czwartej rundzie, gdzie zmierzy się z Amandą Anisimovą. Chinka wyeliminowała już dwie rozstawione rywalki w tegorocznej edycji zmagań w Melbourne. Zobaczymy, jak pójdzie jej w starciu z turniejową “4” występującą w barwach Stanów Zjednoczonych. Z kolei Noskova żegna się już z rywalizacją w stolicy stanu Wiktoria – w bolesnym stylu, bowiem po dwóch zaciętych setach, gdzie o wyniku decydowało jedno przełamanie w końcówce.

    Świątek uspokaja: „Fizycznie czuję się dobrze”, mimo choroby© 2026 Associated Press
    Linda Noskova i Iga Świątek podczas Australian Open 2024

    Linda Noskova i Iga Świątek podczas Australian Open 2024Martin KeepAFP
    Xinyu Wang

    Xinyu WangHU JINGWEN / XINHUA / Xinhua via AFPAFP
    Linda Noskova

    Linda NoskovaAL BELLO / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

  • Tak wygląda ranking WTA po szalonym meczu Świątek w Australian Open

    Tak wygląda ranking WTA po szalonym meczu Świątek w Australian Open

    Iga Świątek w trzeciej rundzie Australian Open zmierzyła się z rozstawioną Anną Kalinską i po trzysetowym pojedynku zameldowała się w kolejnej fazie turnieju. Mecz miał bardzo nierówny przebieg – Polka rozpoczęła go znakomicie, później na moment straciła kontrolę, by w decydującej partii znów całkowicie zdominować rywalkę. Zwycięstwo miało również konkretne przełożenie na jej pozycję w rankingu WTA Live.

    Wiceliderka światowego zestawienia bez straty seta przeszła przez dwie pierwsze rundy Australian Open, pokonując kolejno Yue Yuan oraz Marie Bouzkovą. Prawdziwy test przyszedł jednak dopiero w trzeciej rundzie, gdzie po drugiej stronie siatki stanęła Anna Kalinska – zawodniczka rozstawiona z numerem 31, znana z nieustępliwego stylu gry.

    Początek spotkania był popisem Świątek. Polka od pierwszych piłek narzuciła wysokie tempo, świetnie serwowała i bezlitośnie wykorzystywała błędy rywalki, szybko wygrywając pierwszego seta 6:1. W drugiej partii sytuacja odwróciła się niemal o 180 stopni. Kalinska przejęła inicjatywę, a 24-letnia raszynianka nie potrafiła znaleźć rytmu, co zakończyło się porażką 1:6. Decydujący set znów należał jednak do Igi – Polka uspokoiła grę, wróciła do swojej solidności i ponownie zwyciężyła 6:1, pieczętując awans do czwartej rundy.

    Wygrana z Kalinską oznacza dla Świątek dopisanie 110 punktów do dorobku w rankingu WTA Live. Polka wciąż zajmuje drugie miejsce, jednak jej strata do liderki Aryny Sabalenki pozostaje zbyt duża, by w Melbourne realnie myśleć o wyprzedzeniu Białorusinki. Jednocześnie przewaga Igi nad najgroźniejszymi rywalkami w walce o podium – Amandą Anisimovą i Coco Gauff – jest wyraźna.

    Ranking WTA Live po meczu Iga Świątek – Anna Kalinska:

    1. Aryna Sabalenka – 9930 pkt (maksymalnie 11 690 pkt w przypadku triumfu w AO)

    2. Iga Świątek – 7788 pkt (maks. 9548 pkt)

    3. Amanda Anisimova – 6490 pkt (maks. 8250 pkt)

    4. Coco Gauff – 6233 pkt (maks. 7993 pkt)

    5. Jelena Rybakina – 5740 pkt (maks. 7610 pkt)

    6. Jessica Pegula – 5563 pkt (maks. 7323 pkt)

    7. Mirra Andriejewa – 4731 pkt (maks. 6491 pkt)

    8. Jasmine Paolini – 4267 pkt

    9. Belinda Bencic – 3342 pkt

    10. Jekatierina Aleksandrowa – 2983 pkt
    …

    38. Magda Linette – 1277 pkt

    60. Magdalena Fręch – 1033 pkt

    W czwartej rundzie Australian Open Iga Świątek zmierzy się z kwalifikantką Maddison Inglis. Australijka awansowała dalej po wycofaniu się Naomi Osaki, która zrezygnowała z gry z powodu kontuzji mięśni brzucha.

  • Trener tak podsumował to, co zrobiła Świątek z Rosjanką. “Panika, amok”

    Trener tak podsumował to, co zrobiła Świątek z Rosjanką. “Panika, amok”

    „No czego tu więcej chcieć?” – pytał retorycznie były trener Igi Świątek, obserwując jej koncertową grę w pierwszym secie meczu z Anną Kalinską w trzeciej rundzie Australian Open. Polka wygrała tę partię 6:1 i nic nie zapowiadało dramatu. A jednak już kilkanaście minut później sama była kompletnie zdezorientowana. – Nie wiem, co się stało – mówiła po secie przegranym… również 1:6. Komentator Eurosportu skwitował to jednym słowem: „panika”. Na szczęście w decydującej odsłonie liderka polskiego tenisa odzyskała kontrolę i zwyciężyła 6:1, 1:6, 6:1.

    Ten mecz był osobliwy. A momentami wręcz niewytłumaczalny. Iga Świątek wsiadła na tenisową karuzelę, ale jakby zapomniała zapiąć pasów bezpieczeństwa. Przez chwilę balansowała na granicy wypadnięcia z gry, fundując kibicom emocje, o które nikt specjalnie nie prosił.

    Już po 24 minutach wiceliderka rankingu WTA prowadziła z 33. tenisistką świata 1:0 w setach. Pierwsza partia zakończyła się szybkim i efektownym 6:1, a Kalinska w jej trakcie leżała na korcie, korzystając z masażu pleców. W studiu Eurosportu Piotr Sierzputowski, komentujący spotkanie razem z Justyną Kostyrą, nie krył zachwytu.

    – Ona nawet nie próbuje grać maksymalnie mocno po pierwszym serwisie. Zwolniła, gra z rotacją, czego wcześniej praktycznie nie widzieliśmy. To jeden z tych elementów, o których mówiliśmy – poprawa gry. Iga ma narzędzia, tylko musi się do nich przekonać. Skoro ma taką przewagę, nie ma sensu grać na 100 procent w każdej piłce. Można zagrać spokojniej, wyjść do siatki, pomieszać serwisem. Return działa świetnie. No czego tu więcej chcieć? – analizował były szkoleniowiec Świątek.

    Pierwszy set wyglądał jak tenisowy ideał. W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się komentarze, że to najlepszy występ Igi od finału zeszłorocznego Wimbledonu, w którym rozbiła Amandę Anisimovą 6:0, 6:0. W loży trenerskiej z miejsc zrywali się Wim Fissette, Daria Abramowicz, Maciej Ryszczuk i Kacper Żuk. Po jednej z efektownych akcji psycholożka Świątek aż krzyknęła z radości, unosząc zaciśniętą pięść.

    Szczególnie zapadła w pamięć wymiana przy stanie 4:1 i 30:15 dla Igi przy serwisie Kalinskiej. Polka odważyła się wtedy na ofensywny slajs tuż przy siatce – zagranie kompletnie niekojarzone z jej stylem. Ale w pierwszym secie Świątek próbowała nowych rozwiązań i wszystko funkcjonowało perfekcyjnie. Do czasu.

    Nagle coś się załamało. W drugiej partii Polka zupełnie straciła rytm. – Bez pośpiechu, tak jak w pierwszym secie – apelował Sierzputowski, gdy Kalinska wyszła na 2:0. – Tego wcześniej nie było. Teraz jest coraz więcej błędów, i to nie minimalnych, tylko wyraźnych. Decyzje są gorsze, pojawia się presja wyniku – dodawał, gdy Rosjanka prowadziła już 3:1.

    – To są błędy z paniki. Takie, które mówią: „Nie wiem, co zrobić”. Przeciwniczka niczego szczególnego nie zmieniła – podkreślał były trener Igi, gdy set właściwie wymykał się spod kontroli.

    Po porażce 1:6 Świątek gestykulowała w stronę swojego sztabu. – Nie wiem, co się stało – rzuciła bezradnie. Trudno się z nią nie zgodzić. Zjazd formy był dramatyczny. W całym drugim secie Polka wygrała zaledwie 13 procent punktów po własnym serwisie. – Pierwszy raz w życiu widzę taką statystykę – przyznał Sierzputowski. I zaznaczał, że problem nie leżał wyłącznie w podaniu, lecz w tym, co działo się później – w wymianach.

    Dla porównania: w pierwszym secie Świątek wygrywała aż 75 procent punktów przy swoim serwisie. Spadek z 75 do 13 procent brzmi jak sportowa abstrakcja.

    – Iga musi wyjść z tego dziwnego amoku – mówił Sierzputowski przed decydującą partią. Skąd on się wziął?

    Jeszcze przed meczem Eurosport przytoczył wypowiedź Barbary Schett, byłej tenisistki, dziś cenionej ekspertki. – Styl Igi sprawia, że trudno jej utrzymać najwyższy poziom przez cały mecz. Gra bardzo agresywnie, często na zasadzie wszystko albo nic. Czasem wkłada w uderzenia za dużo siły, spieszy się, co prowadzi do błędów. Kluczem jest równowaga – kiedy zaatakować, a kiedy się wycofać. Często chce kończyć wymiany zbyt szybko. Widać też, że wprowadzanie nowych elementów nie przychodzi jej łatwo. To wymaga czasu i wiąże się z błędami. Ale każdy zawodnik musi się rozwijać – mówiła Schett, porównując Polkę do Novaka Djokovicia.

    Ta diagnoza idealnie pasowała do meczu z Kalinską. W pierwszym secie była harmonia, różnorodność i spokój. W drugim – pośpiech, frustracja i zapętlenie w błędach.

    Na szczęście w trzeciej partii Świątek znów pokazała klasę. Od pierwszych piłek przejęła inicjatywę i szybko odskoczyła rywalce. Po pół godzinie prowadziła 5:0 i było jasne, że tym razem kontroli już nie wypuści. Mecz zakończyła przy drugim meczbolu.

    Wynik 6:1, 1:6, 6:1 brzmi paradoksalnie, ale słowa Justyny Kostyry trafnie oddały przebieg spotkania. – Iga ten mecz przetrwała – stwierdziła komentatorka. – Pierwszy set był jednym z najlepszych w jej karierze. W drugim musiało wydarzyć się coś wewnętrznie, bo nagle kompletnie straciła kontrolę – podsumował Sierzputowski.

    Teraz przed Świątek czwarta runda Australian Open 2026 i pojedynek z Maddison Inglis – Australijką zajmującą dopiero 168. miejsce w rankingu WTA, która awansowała po wycofaniu się kontuzjowanej Naomi Osaki. Polka będzie zdecydowaną faworytką. Ale jej celem musi być nie tylko zwycięstwo, lecz także pełna kontrola emocji i koncentracji od pierwszej do ostatniej piłki.

    Jeśli Iga myśli o triumfie w Australian Open – jedynym wielkoszlemowym turnieju, którego jeszcze nie wygrała – takich huśtawek, jak w meczu z Kalinską, z pewnością będzie chciała uniknąć.

  • Świątek wracała po 1:6 z Kalinską. Trzeci set rozstrzygnął losy meczu w Melbourne

    Świątek wracała po 1:6 z Kalinską. Trzeci set rozstrzygnął losy meczu w Melbourne

    Iga Świątek dotarła do trzeciej rundy Australian Open bez straty seta, ale po drodze musiała wyjść z kilku opresji. Już premierowej fazie została przetestowana przez Yue Yuan. W pierwszym secie Chinka prowadziła już 5:3. Ostatecznie Raszynianka wygrała tę odsłonę po tie-breaku. Z kolei w pojedynku z Marie Bouzkovą było 3:1 dla Czeszki w drugiej partii. Od tamtej pory 24-latka zgarnęła pięć “oczek” z rzędu i zapewniła sobie awans do 1/16 finału.

    Dziś Polkę czekał pierwszy sprawdzian z rozstawioną przeciwniczką. Na jej drodze znalazła się turniejowa “31” – Anna Kalinska. To tenisistka, która przez swój niewygodny styl gry potrafiła w przeszłości sprawiać problemy mistrzyni ubiegłorocznego Wimbledonu. Przekonaliśmy się o tym m.in. w trzeciej rundzie US Open 2025, kiedy było już 5:1 dla Rosjanki w premierowym secie. Ostatecznie Iga wygrała tamto spotkanie bez straty partii i wyszła na prowadzenie 2-1 w zestawieniu H2H. W sobotę Świątek dostała szansę na poprawienie tego bilansu. W związku z ogromnymi upałami w Melbourne, organizatorzy podjęli decyzję o rozegraniu tego starcia pod dachem.

    Australian Open: Iga Świątek – Anna Kalinska w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu naszej reprezentantki. Polka od pierwszej akcji starała się przejmować inicjatywę w wymianach, chcąc narzucić własny styl gry. W premierowym rozdaniu turniejowa “2” nie straciła ani jednego punktu. Po zmianie stron obserwowaliśmy walkę na przewagi, mimo że Kalinska prowadziła już 40-15. Po kilku szansach dla Rosjanki na wyrównanie, przyszedł break point dla Świątek. 24-latka lepiej wytrzymała akcję. Anna posłała piłkę w siatkę i doszło do przełamania. Chwilę później zrobiło się 3:0 dla Igi. Po czwartym gemie zawodniczka rozstawiona z “31” zagościła na tablicy wyników. Lepiej trafiała pierwszym podaniem i to pozwoliło jej na łatwe zgarnięcie premierowego “oczka”.

    Nasza tenisistka robiła jednak wszystko, by rywalka miała problem ze złapaniem dobrego rytmu na dłuższą metę. Gdy tylko miała okazję do rozrzucić Kalinską po korcie, starała się to robić. To zaowocowało dwoma break pointami z rzędu dla Raszynianki na 5:1. Pierwszego Rosjanka obroniła, ale przy drugim już nie dała rady. Świątek serwowała po zwycięstwo w premierowej odsłonie. Wykonała swoje zadanie bez zarzutu, m.in. dzięki wciąż dobrze funkcjonującemu podaniu. Wiceliderka rankingu WTA wygrała partię 6:1. W przerwie Anna poprosiła o przerwę medyczną, narzekając na ból pleców.

    Po powrocie do gry nasza reprezentantka próbowała kontynuować wywieranie presji na rywalce. Prowadziła 30-15 przy serwisie turniejowej “31”, ale ostatecznie Kalinska zdołała utrzymać swoje podanie. Po zmianie stron Iga po raz pierwszy w meczu została przetestowana w swoim gemie. Anna doczekała się premierowego break pointa. Nasza reprezentantka zaryzykowała “dwójką” i wymusiła błąd na przeciwniczce z returnu. Po chwili Rosjanka trafiła już w kort, nie do odbioru. Dzięki temu dostała drugą piłkę na 2:0. Raszyniance znów zabrakło pierwszego podania i tym razem nie zdołała się już wyratować.

    Świątek od razu rzuciła się w pogoń. Ponownie starała się rozrzucać Kalinską po całej szerokości, gdy tylko była ku temu okazja. Polka zaprezentowała skuteczną grę w końcówce trzeciego rozdania, co zaowocowało powrotnym przełamaniem. Po chwili mistrzyni ubiegłorocznego Wimbledonu znów wplątała się w problemy, trochę na własne życzenie. Przy stanie 15-15 popełniła zaskakujący błąd przy drive volley’u i to otworzyło Annie szansę do uzyskania break pointa. Iga zagrała w siatkę i Rosjanka powróciła do dwóch “oczek” przewagi.

    W trakcie piątego rozdania wiceliderka rankingu WTA miała swoje piłki, by przedłużyć korzystną passę returnujących. Świątek nie wykorzystała jednak żadnej z trzech okazji na przełamanie. Po stronie naszej reprezentantki dało się zauważyć więcej błędów, które napędzały rywalkę do lepszej gry. Kalinska złapała odpowiedni rytm gry. Nie tylko utrzymała swoje podanie na 4:1, ale poszła za tym seria dziewięciu wygranych akcji z rzędu. To sprawiło, że Anna otrzymała trzy setbole z rzędu w siódmym gemie. Wykorzystała ostatniego z nich i wynikiem 6:1 doprowadziła do decydującej odsłony pojedynku.

    Tym razem to Iga skorzystała z przerwy medycznej po secie, miała problem z odciskami na palcach u dłoni. Po kilku minutach to nasza reprezentantka inaugurowała rywalizację w trzeciej partii. Zaczęło się dobrze, od 40-0 dla ubiegłorocznej półfinalistki. Później Świątek popełniła jednak dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu, przez co zrobiło się nieco bardziej nerwowo. Na szczęście Raszynianka wytrzymała kluczową akcję i rozpoczęła od prowadzenia. Po zmianie stron powtórzyła się sytuacja z premierowej odsłony. W trakcie drugiego rozdania wiceliderka rankingu WTA dobrała się do podania Kalinskiej po kapitalnej wymianie, zakończonej bekhendem wzdłuż linii.

    Co ważne, mistrzyni ubiegłorocznego Wimbledonu potwierdziła przewagę przełamania i wyszła na 3:0. To był niezwykle istotny fragment, bowiem znów odwróciło się momentum na korcie. Tym razem to Świątek znajdowała się na fali, a po Annie dało się zauważyć coraz większą bezradność. Rosjanka próbowała jeszcze wrócić ze stanu 0-40 po własnym podaniu. Po tym, jak popełniła błąd przy trzecim break poincie, nie mogła uwierzyć, że piłka po jej zagraniu wypadła poza kort.

    Nasza reprezentantka dość pewnie zmierzała w kierunku czwartej rundy. Ostatecznie udało się zamknąć spotkanie w trakcie siódmego rozdania, broniąc po drodze trzy break pointy. Iga triumfowała w całym meczu 6:1, 1:6, 6:1. Niespodziewaną przeciwniczką Polki w batalii o ćwierćfinał będzie Maddison Inglis. Zawodniczka gospodarzy zameldowała się w najlepszej “16” po wycofaniu się Naomi Osaki.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Anna Kalinska jest dostępny TUTAJ. Główny turniej Australian Open potrwa do 1 lutego. Najważniejsze informacje z wielkoszlemowych zmagań można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interii.

    Iga Świątek: „Na początku turnieju nigdy nic nie wiadomo” WIDEO© 2025 Associated Press
    Zawodniczka w białym stroju sportowym z fioletową czapką i opaską na rękę pochyla się, wykonując dynamiczny zamach rakietą podczas meczu tenisowego, kierując wzrok na nadlatującą piłkę.

    Iga ŚwiątekDavid GrayAFP
    Anna Kalinska

    Anna KalinskaANTHONY WALLACE / AFPAFP
    Naomi Osaka

    Naomi OsakaPaul MillerAFP

  • Tak Świątek potraktowała Rosjankę po meczu. Padło zaskakujące słowo

    Tak Świątek potraktowała Rosjankę po meczu. Padło zaskakujące słowo

    Iga Świątek w trzeciej rundzie Australian Open nie bez problemów pokonała Annę Kalinską. Pod koniec trzeciego seta doszło do zaskakującej sytuacji, która mogła być bolesna dla 28-latki. Polka tego nie zlekceważyła i już po zakończeniu spotkania, pod siatką, zwróciła się do rywalki. Wystarczyło jedno słowo.
    Iga Świątek i Anna Kalinska po meczu trzeciej rundy Australian Open
    zrzut ekranu z Eurosportu

    Iga Świątek (2. WTA) pokonała 6:1, 1:6, 6:1 Annę Kalinską (33. WTA) w trzeciej rundzie Australian Open. “Po fantastycznym początku spotkania Polka obniżyła poziom gry, ale zdołała się podnieść i pokonać Rosjankę” – tak mecz podsumował Dominik Senkowski, dziennikarz Sport.pl.

    Zobacz wideo Dlaczego najlepsi narciarze i narciarki nie nadają butów w bagażu? Maryna wyjaśnia
    Iga Świątek trafiła Annę Kalinską. Oto reakcja Polki

    Pod koniec spotkania doszło do zaskakującej sytuacji. Po aucie Polka uderzyła piłkę, która za moment trafiła w przeciwniczkę. Nie było w tym złych intencji, jednak na pewno to nic przyjemnego. W związku z tym po zagraniu kończącym mecz, gdy zawodniczki szły do siatki, 24-latka rzuciła do rywalki: “Sorry”, czyli “Przepraszam”.

    Gdy już obie tenisistki znalazły się przy siatce, przybiły piątkę i podziękowały sobie za grę, co w przypadku Rosjanek w tourze WTA nie jest oczywistością (np. większość Ukrainek nie podaje ręki rosyjskim zawodniczkom). Chwilę później Świątek oraz Kalinska podeszły do stanowiska sędzi i podziękowały jej za prowadzenie spotkania.
    Tak Iga Świątek podsumowała mecz z Anną Kalinską w Australian Open

    Następnie Polka udzieliła pomeczowego wywiadu na korcie. – Anna grała wspaniale. Bardzo ryzykuje i czasami wyrzuca piłki. Starałam się być aktywna, wywierać presję. Nie czułam, że gram gorzej w drugim secie. To ona trafiała w kort to, czego nie trafiała w pierwszym secie – mówiła. – Staram się skupiać na sobie, niezależnie od tego, co dzieje się po drugiej stronie siatki – dodała.

    Zobacz także: Oto “czarny koń” Australian Open! Będzie wielki hit z udziałem Amerykanek

    W czwartej rundzie Australian Open Iga Świątek zagra z kwalifikantką Maddison Inglis (168. WTA), która awansowała po wycofaniu się Naomi Osaki (17. WTA) z powodu kontuzji mięśni brzucha.

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok