• Oszukała 15-letnią Polkę. Zapadł ostateczny wyrok. Potężna kara

    Oszukała 15-letnią Polkę. Zapadł ostateczny wyrok. Potężna kara

    Po blisko dwóch latach zakończyła się głośna sprawa odebrania Lilianie Lewińskiej szansy na olimpijski debiut w Paryżu. W środę Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) w Lozannie wydał ostateczne orzeczenie, potwierdzając winę sędzi Evangelii Trikomiti, która miała dopuścić się manipulacji wynikami mistrzostw Europy w gimnastyce artystycznej. Działania Cypryjki sprawiły, że olimpijską kwalifikację wywalczyła urodzona w Rosji, a reprezentująca Cypr Vera Tugolukova.

    Do kontrowersyjnych wydarzeń doszło podczas mistrzostw Europy rozegranych w 2024 roku w Budapeszcie. Zaledwie 15-letnia wówczas Liliana Lewińska była jedną z głównych faworytek do zdobycia jedynej dostępnej w tych zawodach przepustki na igrzyska olimpijskie. Polka nie mogła wcześniej wystartować w mistrzostwach świata, które stanowiły kluczową imprezę kwalifikacyjną, ponieważ nie spełniała jeszcze kryterium wieku.

    W Budapeszcie Lewińska zaprezentowała się znakomicie, potwierdzając ogromny talent i sportową klasę. Mimo to wyższe noty otrzymywała Tugolukova, choć w jej występach nie brakowało poważnych błędów, takich jak zachwiania równowagi czy upuszczenie przyrządu. To właśnie te decyzje sędziowskie wzbudziły ogromne kontrowersje i wywołały międzynarodowy skandal.

    Nadzór nad pracą sędziów pełniła wówczas Evangelia Trikomiti, pełniąca funkcję tzw. superior judge. Co więcej, w komisji sędziowskiej zasiadała jej córka, a sama Tugolukova trenowała w klubie, którego nazwa zawierała nazwisko obu kobiet. Te powiązania tylko spotęgowały podejrzenia o brak bezstronności.

    – Sędziowie przyznają noty składające się z kilku komponentów, a jury superior ma prawo je blokować w ramach kontroli. W przypadku Liliany doszło do sytuacji skrajnej: pierwszego dnia zablokowano wszystkie komponenty w jednym układzie, a w kolejnym niemal wszystkie. W sumie straciła na tym około trzech punktów – tłumaczył w rozmowie z mediami Leszek Blanik, prezes Polskiego Związku Gimnastycznego.

    Polska strona składała protesty już w trakcie mistrzostw, jednak oceny nie zostały zmienione. W efekcie Lewińska nie znalazła się w gronie 24 zawodniczek, które uzyskały kwalifikację olimpijską.

    Teraz, po niemal dwóch latach postępowań, sprawa doczekała się finału. CAS potwierdził, że Evangelia Trikomiti dopuściła się manipulacji wynikami podczas mistrzostw Europy. Jednocześnie utrzymano w mocy wcześniejszą decyzję Rady Etyki Gimnastycznej, która nałożyła na Cypryjkę czteroletnią dyskwalifikację oraz odebrała jej licencję sędziowską.

    Jak podkreślono w oficjalnym komunikacie, postępowanie dyscyplinarne zostało wszczęte po szeroko zakrojonym i niezależnym dochodzeniu, przeprowadzonym w odpowiedzi na liczne zarzuty pochodzące z różnych źródeł. Jednocześnie zaznaczono, że sprawa nie miała na celu zmiany wyników mistrzostw Europy – te pozostaną bez korekty.

    Liliana Lewińska mimo ogromnej niesprawiedliwości, jaka ją spotkała, pozostaje jednym z największych talentów światowej gimnastyki artystycznej. Jako pierwsza Polka w historii sięgnęła po złote medale mistrzostw świata juniorek, a także stanęła na podium zawodów Pucharu Świata oraz mistrzostw Europy juniorek, potwierdzając, że jej przyszłość w tej dyscyplinie rysuje się w jasnych barwach.

  • Minister Donalda Tuska zabrał głos. Ważne ogłoszenie

    Minister Donalda Tuska zabrał głos. Ważne ogłoszenie

    Gminy, które zdecydują się na budowę swojego pierwszego Orlika, mogą liczyć na znaczące wsparcie finansowe z budżetu państwa. Minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki poinformował w środę w Suwałkach, że resort pokryje aż 60 proc. kosztów takiej inwestycji. Jednocześnie zapowiedział przeznaczenie środków na modernizację i rewitalizację istniejących, często zaniedbanych boisk.

    Szef resortu sportu odwiedził w środę Suwałki, gdzie zapoznawał się z miejskimi inwestycjami oraz spotkał się z samorządowcami z całego województwa podlaskiego. Do rozmów doszło w Parku Naukowo-Technologicznym Polska–Wschód, a ich głównym tematem była infrastruktura sportowa i zachęcanie gmin do realizacji programu Orlik.

    Jak podkreślił Rutnicki, skala potrzeb w regionie jest wciąż bardzo duża. — W województwie podlaskim aż 47 proc. gmin nie posiada własnego Orlika — zaznaczył minister. Dodał, że to właśnie te samorządy będą traktowane priorytetowo i mogą liczyć na szczególne wsparcie ze strony ministerstwa.

    Resort sportu nie ogranicza się jednak wyłącznie do dofinansowania nowych obiektów. W planach są także środki na remonty i unowocześnianie już istniejących boisk. — Pokazujemy samorządom nowe modele finansowania, z których będą mogły korzystać przy realizacji inwestycji sportowych — mówił Rutnicki, podkreślając, że ministerstwo dysponuje dokładnym wykazem gmin, które nie mają jeszcze Orlików.

    W trakcie wizyty minister odwiedził również gminę Słobódka, położoną przy granicy polsko-litewskiej, gdzie wkrótce ma powstać nowe boisko. Jak zaznaczył, informacja o planowanej inwestycji spotkała się z dużym entuzjazmem wśród młodzieży. Przypomniał także, że tylko w ubiegłym roku na terenie województwa podlaskiego oddano do użytku cztery Orliki.

    — Przez poprzednie osiem lat Orliki były zapomniane. Nie było programów ich rewitalizacji ani budowy nowych obiektów. My do tego wróciliśmy. Dajemy nowe życie boiskom wymagającym remontu i zachęcamy gminy, które ich nie mają, do realizacji takich inwestycji — podkreślił Rutnicki.

    Do zapowiedzi ministra odniósł się prezydent Suwałk Czesław Renkiewicz, który poinformował, że miasto będzie starało się o środki zarówno na remont istniejących Orlików, jak i na całkowitą odbudowę jednego z nich.

    Podczas wizyty w Suwałkach minister sportu zapowiedział także uruchomienie nowego programu dotyczącego budowy lodowisk. — W ciągu dwóch lat planujemy realizację blisko 100 takich obiektów w całym kraju — poinformował Rutnicki.

    Jedno z lodowisk ma powstać również w Suwałkach. Prezydent Renkiewicz przekazał, że miasto złożyło już wniosek o rozbudowę istniejącego obiektu przy Szkole Podstawowej nr 11. Szacunkowa wartość inwestycji wynosi 2,6 mln zł.

  • Świątek w Australii, a tu taki komunikat od jej ojca. Ogłosił to za kulisami

    Świątek w Australii, a tu taki komunikat od jej ojca. Ogłosił to za kulisami

    Iga Świątek uplasowała się na drugim miejscu w głosowaniu na Sportowca Roku 2025, a statuetkę w jej imieniu odebrał ojciec, Tomasz Świątek. Po zejściu ze sceny porozmawiał on jeszcze chwilę za kulisami z Łukaszem Kadziewiczem i wprost odniósł się do kwestii obecności córki na tego typu wydarzeniach. Jego słowa nie pozostawiły żadnych wątpliwości – decyzja zapadła już dawno, a jej powody są bardzo konkretne.

    Tegoroczny Plebiscyt „Przeglądu Sportowego” zakończył się triumfem Klaudii Zwolińskiej. Kajakarka, która w 2025 roku zdobyła dwa złote medale mistrzostw świata w konkurencjach K-1 i C1 oraz brąz w crossie, sięgnęła po tytuł Sportowca Roku. Po ogłoszeniu wyników nie kryła wzruszenia.
    – Trochę trzęsie mi się głos. Kompletnie się tego nie spodziewałam. Jestem w szoku. Jako dziecko oglądałam Bale Mistrzów Sportu i marzyłam, żeby kiedyś tu stanąć. Patrzyłam na Justynę Kowalczyk, która wielokrotnie wygrywała ten plebiscyt, i myślałam: może kiedyś ja też – mówiła ze sceny.

    Jak się okazało, rywalizacja o końcowe zwycięstwo rozstrzygnęła się pomiędzy Zwolińską a Igą Świątek. Tenisistki ponownie zabrakło na Gali Mistrzów Sportu, a nagrodę w jej imieniu odebrał ojciec. Po wszystkim Tomasz Świątek jasno wyjaśnił, dlaczego taka sytuacja najprawdopodobniej będzie się powtarzać.

    – W imieniu Igi dziękuję za to wyróżnienie. Gratuluję wszystkim laureatom i nominowanym. Najlepiej jednak, żeby sama Iga wypowiadała się we własnym imieniu – powiedział ze sceny. Chwilę później na ekranie pojawiła się sama tenisistka, która połączyła się zdalnie i podziękowała za nagrodę.

    Świątek przyznała, że – podobnie jak w poprzednich latach – nie mogła pojawić się na gali ze względu na obowiązki sportowe. Początek stycznia spędziła na United Cup w Sydney, a obecnie przenosi się do Melbourne, gdzie przygotowuje się do startu w Australian Open. W krótkim wystąpieniu wspomniała także o jednym z najważniejszych momentów minionego sezonu, czyli triumfie na Wimbledonie.

    Jej ojciec nie ukrywał, że liczył, iż właśnie ten sukces może przechylić szalę zwycięstwa w plebiscycie. – Jadąc na Galę Mistrzów Sportu, wydawało mi się, że zwycięstwo w Wimbledonie jest na tyle mocnym argumentem, że wystarczy do wygranej – ocenił w rozmowie z WP SportoweFakty.

    Jeszcze dosadniej wypowiedział się w kuluarach, rozmawiając z Łukaszem Kadziewiczem. – To dziwne uczucie, odbierać nagrodę za własne dziecko, jakby było się na jej miejscu. To już kolejny raz, bo Iga o tej porze roku jest w Australii. Dopóki będzie czynnie grała i realizowała swoje sportowe cele, na takich imprezach raczej się nie pojawi – stwierdził wprost.

    Tomasz Świątek podkreślił, że jego córka i tak jest regularnie doceniana za swoje osiągnięcia, a on sam jest dumny z jej minionego sezonu. Nie zabrakło też słów uznania dla zwyciężczyni plebiscytu. – Klaudia Zwolińska osiągnęła niesamowity wynik. Nie spodziewałem się, że sporty wodne aż tak zdominują tegoroczne głosowanie. Sam byłem wioślarzem, więc doskonale wiem, ile wysiłku kosztują takie sukcesy – podsumował.

  • Pilny komunikat organizatorów Australian Open. Potwierdzili ws. Świątek i Sabalenki

    Pilny komunikat organizatorów Australian Open. Potwierdzili ws. Świątek i Sabalenki

    Organizatorzy Australian Open wydali pilny komunikat, w którym przekazali kluczowe informacje organizacyjne dotyczące zbliżającego się turnieju. Potwierdzono dokładny termin losowania drabinki wielkoszlemowej, ujawniono nazwiska prowadzących ceremonię, a przy okazji zwrócono uwagę na możliwy hit całej imprezy – finałowe starcie Igi Świątek z Aryną Sabalenką.

    Iga Świątek do rywalizacji w Melbourne przystąpi w znakomitych nastrojach po historycznym sukcesie w barwach reprezentacji Polski. Wraz z biało-czerwonym zespołem sięgnęła po triumf w United Cup w Sydney, co jest jej pierwszym tytułem zdobytym w turnieju drużynowym. Droga do zwycięstwa nie była jednak usłana różami. Wiceliderka rankingu WTA wygrała tylko dwa z pięciu swoich spotkań singlowych, ale w zawodach reprezentacyjnych kluczowa okazała się postawa całej drużyny. Ogromną rolę odegrał Hubert Hurkacz, a prawdziwą rewelacją był mikst Katarzyny Kawy i Jana Zielińskiego. Polski duet wygrał wszystkie swoje mecze, w decydujący sposób przyczyniając się do końcowego triumfu zespołu.

    Organizatorzy Australian Open poinformowali, że losowanie turniejowej drabinki odbędzie się w czwartek 15 stycznia o godzinie 14:30 czasu lokalnego, co oznacza 4:30 rano czasu polskiego. Ceremonię poprowadzą znane tenisowe postacie – Todd Woodbridge oraz Jelena Dokic. Pierwsze mecze głównej drabinki zaplanowano na niedzielę 18 stycznia.

    Z punktu widzenia polskich kibiców istotną informacją jest obecność aż pięciu reprezentantów naszego kraju w głównej drabince turnieju. Oprócz Igi Świątek w Australian Open wystąpią Magdalena Fręch, Magda Linette, Kamil Majchrzak oraz Hubert Hurkacz.

    Najwyżej rozstawionymi zawodnikami tej edycji Wielkiego Szlema będą Aryna Sabalenka w rywalizacji kobiet oraz Carlos Alcaraz w turnieju mężczyzn. Organizatorzy zwracają uwagę, że sytuacja w kobiecej drabince powtarza się już drugi rok z rzędu. „Aryna Sabalenka, Iga Świątek i Coco Gauff są najwyżej rozstawionymi tenisistkami turnieju kobiet drugi sezon z rzędu” – czytamy w oficjalnym komunikacie.

    Przypomniano również wydarzenia sprzed roku. W Melbourne Park Sabalenka i Świątek były o zaledwie jeden punkt od bezpośredniego starcia w finale pomiędzy liderką i wiceliderką rankingu WTA. Taki scenariusz nie doszedł jednak do skutku. „W 2025 roku Madison Keys obroniła piłkę meczową w półfinale przeciwko Świątek, a następnie w finale pokonała dwukrotną mistrzynię Australian Open, Arynę Sabalenkę” – podkreślili organizatorzy, zaznaczając jednocześnie, że ze względu na dwa najwyższe numery rozstawienia, finał Świątek – Sabalenka w 2026 roku pozostaje jak najbardziej możliwy.

    Tytułów mistrzowskich w Melbourne bronić będą Madison Keys oraz Jannik Sinner. Amerykanka przystąpi do turnieju jako zawodniczka rozstawiona z numerem dziewiątym, natomiast Włoch będzie „dwójką” w męskiej drabince.

  • Reakcja Świątek mówiła wszystko! Milion dolarów przeszedł jej koło nosa

    Reakcja Świątek mówiła wszystko! Milion dolarów przeszedł jej koło nosa

    Zanim zacznie się rywalizacja w Australian Open, organizatorzy wielkoszlemowej imprezy przygotowali specjalny turniej 1 Point Slam. Wzięła w nim udział Iga Świątek. Oto jak poszło naszej najlepszej tenisistce w tych pokazowych zawodach.
    Iga Świątek

    1 Point Slam to specjalna, pokazowa impreza, która odbyła się na kilka dni przed startem Australian Open. Gwiazdy światowego tenisa zagrały z amatorami, celebrytami i byłymi tenisistami, a stawką był milion dolarów australijskich. Jak sama nazwa turnieju wskazywała, grano tylko jedną akcję. Dla urozmaicenia rywalizacji, zawodowcy mogli serwować tylko raz, a amatorzy dwukrotnie. O tym, kto serwuje, decydowała gra kamień, papier, nożyce. Do tego mężczyźni mogli zagrać przeciwko kobietom. Trybuny Rod Laver Areny były wypełnione po brzegi.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany

    Na liście uczestników znalazła się Iga Świątek, a obok niej wiele innych gwiazd i wirtuozów tenisa. Wśród nich m.in. Frances Tiafoe, Jelena Rybakina, Jannik Sinner, Amanda Anisimova, Danił Miedwiediew, Carlos Alcaraz, Coco Gauff, Felix Auger-Alliasime, Naomi Osaka, Maria Sakkari, Jasmine Paolini, Alexander Zverev, Nick Kyrgios, Donna Vekić, McCartney Kessler, Aleksandr Bublik, Andriej Rublow i Marat Safin. Nie było Aryny Sabalenki i Novaka Djokovicia.
    Świątek wzięła udział w pokazowym turnieju

    Przed startem 1 Point Slam została utworzona turniejowa drabinka. W niej Iga Świątek miała wolny los w pierwszej rundzie. W drugiej zmierzyła się ze zwycięzcą starcia Flavio Cobolli – Calum Puttergill. Zwycięsko wyszedł z niego Cobolli po zepsutym serwisie rywala.

    W pojedynku z Włochem to Polka serwowała, choć przegrała w grze kamień, papier, nożyce. Cobolli wybrał return. Od początku to Świątek narzuciła tempo w wymianie i zmusiła go do błędu. Dzięki temu nasza najlepsza tenisistka wygrała i przeszła dalej.

    Kolejnym rywalem Świątek był Frances Tiafoe. Tym razem to Amerykanin serwował. Ale zepsuł swój serwis, nie zmieścił piłki w karo serwisowym. Polka awansowała do ćwierćfinału, nie dotykając piłki w swoim drugim pojedynku.

    Następnym przeciwnikiem Świątek był Hiszpan Pedro Martinez, serwowała Polka. To była dość długa wymiana. Świątek próbowała naciskać, ale popełniła niewymuszony błąd, posyłając piłkę z bekhendu poza kort. Przez to odpadła z rywalizacji. Ale z pewnością miała sporo frajdy z gry.

    Niestety, Świątek nie zgarnie głównej nagrody, którą był jeden milion dolarów australijskich (ponad 2,4 mln złotych przy obecnym kursie walut).

    Zobacz też: Sceny w Australii. Świątek już ma za sobą pierwszy mecz z Sabalenką
    Sensacja za sensacją w Melbourne

    Przebieg turnieju był po prostu sensacyjny. Wszyscy liczący się tenisiści na świecie nie doszli nawet do półfinału! W drugiej rundzie odpadli Zverev, Rybakina, Paolini oraz Gauff, która przegrała po własnym błędzie serwisowym. Później pożegnaliśmy Tiafoe, Augera-Aliassime’a, Kyrgiosa, Osakę, Miedwiediewa, Alcaraza i Sinnera, który zepsuł serwis w starciu z amatorem. W ćwierćfinale odpadły Świątek, Anisimova i Sakkari. Do półfinału doszła Vekić, wicemistrzyni olimpijska z Paryża, ale od czasu igrzysk nie zaszła nigdzie tak daleko.

    W sensacyjnym finale zagrali Joanna Garland, 24-letnia reprezentantka Tajwanu, 117. zawodniczka rankingu WTA, a także Jordan Smith, 29-letni Australijczyk, mający w turnieju status amatora. Garland wyrzuciła z turnieju Zvereva, Kyrgiosa, Sakkari i Vekić. Z kolei Smith wyeliminował Sinnera, Anisimovą i Martineza.

    Garland wygrała kamień, papier, nożyce i wybrała serwis. Ale zepsuła kontrę do returnu. Przy bekhendzie piłka zeszła jej z rakiety, przez to wyrzuciła ją poza kort. Triumf Smitha to absolutna sensacja.

    Mało brakowało, a Smith zdobyłby dziś dublet. W turnieju amatorów przegrał w finale, lepszy okazał się Alec Reverente i to on wyjedzie z Melbourne z nowym samochodem marki Kia.

    Organizatorzy mogą śmiało mówić o sukcesie pokazowej imprezy. Trybuny kortu wyprzedane, publika świetnie się bawiła, była też zapewne spora widownia przed telewizorami i w sieci. Wszyscy oglądali efektowne wymiany i zaskakująco szybkie wpadki faworytów.

  • Dokładne wyniki plebiscytu na sportowca roku. O tyle głosów Zwolińska wyprzedziła Świątek

    Dokładne wyniki plebiscytu na sportowca roku. O tyle głosów Zwolińska wyprzedziła Świątek

    Sportowcem 2025 roku w plebiscycie Przeglądu Sportowego Onet została Klaudia Zwolińska. Poznaliśmy już dokładne wyniki głosowania, które pokazują, że dwukrotna mistrzyni świata odniosła bardzo pewne zwycięstwo.

    Sobotnia Gala Mistrzów Sportu dostarczyła mnóstwo emocji. Z grona 25 nominowanych do miana najlepszego sportowca 2025 roku zwycięzca mógł być tylko jeden. Okazała się nim Klaudia Zwolińska, która brylowała na mistrzostwach świata w kajakarstwie górskim. W Perth wywalczyła bowiem dwa złota i jeden brąz.

    Opublikowane wyniki plebiscytu Przeglądu Sportowego Onet pokazują, że zwycięstwo Zwolińskiej było bezapelacyjne. Dwukrotna mistrzyni świata otrzymała bowiem aż 442 735 głosów. Drugą Igę Świątek, która w oczach sportowych fanów była zdecydowaną faworytką, kajakarka zdystansowała prawie o 100 tys. głosów (346 491).

    ZOBACZ WIDEO: Tak nasza ekipa świętowała zwycięstwo w United Cup!

    Podium uzupełnił mistrz Polski i brązowy medalista czempionatu globu w siatkówce, Wilfredo Leon (323 081). Aby znaleźć się w czołowej dziesiątce, trzeba było uzbierać z kolei 273 519 głosów. Z takim wynikiem 10. lokatę zajął bowiem Mikołaj Marczyk, rajdowy mistrz Europy.

    Ku zaskoczeniu wielu kibiców w top10 nie znalazło się miejsce dla Julii Szeremety. Wicemistrzyni świata w boksie olimpijskim zajęła 15. lokatę, gromadząc 197 516 głosów. Co ciekawe wyżej od niej znalazła się inna srebrna medalistka pięściarskiego czempionatu z Londynu. Aneta Rygielska, bo o niej mowa, uplasowała się na 13. pozycji (230 395).

    Ostatnie miejsce w plebiscycie za 2025 roku przypadło Władimirowi Semirunnijowi. Łyżwiarz, który jest jedną z największych polskich nadziei na medal igrzysk olimpijskich w Mediolanie, uzbierał 84 825 głosów.

    Wyniki plebiscytu na sportowca 2025 roku w Polsce:

    1. Klaudia Zwolińska (kajakarstwo górskie) – 442 735 głosów
    2. Iga Świątek (tenis) – 346 491
    3. Wilfredo Leon (siatkówka) – 323 081
    4. Bartosz Zmarzlik (żużel) – 322 685
    5. Robert Kubica (automobilizm) – 294 422
    6. Maria Żodzik (lekkoatletyka) – 294 370
    7. Robert Lewandowski (piłka nożna) – 294 058
    8. Mateusz Ponitka (koszykówka) – 286 958
    9. Aleksandra Mirosław (wspinaczka sportowa) – 274 179
    10. Mikołaj Marczyk (automobilizm) – 273 519
    11. Martyna Klatt, Anna Puławska (kajakarstwo) – 256 603
    12. Krzysztof Chmielewski (pływanie) – 232 440
    13. Aneta Rygielska (boks olimpijski) – 230 395
    14. Zuzanna Cieślar (szermierka) – 220 469
    15. Julia Szeremeta (boks olimpijski) – 197 516
    16. Ewa Pajor (piłka nożna) – 170 354
    17. Mateusz Biskup, Mirosław Ziętarski (wioślarstwo) – 166 885
    18. Natalia Maliszewska (short track) – 155 208
    19. Aleksandra Król-Walas (snowboard) – 137 445
    20. Katarzyna Niewiadoma-Phinney (kolarstwo) – 132 829
    21. Agnieszka Korneluk (siatkówka) – 130 818
    22. Kamil Majchrzak (tenis) – 121 427
    23. Agata Barwińska (żeglarstwo) – 92 951
    24. Agata Kaczmarska (boks olimpijski) – 91 637
    25. Władimir Semirunnij (łyżwiarstwo szybkie) – 84 825

  • Kuriozum w Australii. Triumf Świątek w 16 sekund. Na stole milion dolarów

    Kuriozum w Australii. Triumf Świątek w 16 sekund. Na stole milion dolarów

    W środę na Rod Laver Arenie – głównym korcie Australian Open w Melbourne – rozegrano pokazowy turniej „1 Point Slam”, w którym udział wzięła Iga Świątek. Polka rozpoczęła rywalizację od drugiej rundy i trafiła na Flavio Cobollego. Sam mecz trwał zaledwie 16 sekund i zakończył się zwycięstwem 24-latki, jednak spore zainteresowanie wzbudziło również to, co wydarzyło się jeszcze przed pierwszym i jedynym punktem spotkania. Doszło bowiem do kuriozalnej, a zarazem zabawnej sytuacji związanej z wyborem serwującego.

    Organizatorzy Australian Open, na kilka dni przed oficjalnym startem wielkoszlemowej rywalizacji, przygotowali dla kibiców tenisową atrakcję w postaci turnieju „1 Point Slam”, który po raz pierwszy zaprezentowano już w ubiegłym roku. Tegoroczna edycja przeszła jednak kilka istotnych zmian. Zasada pozostała niezmienna – każdy mecz rozgrywany jest do jednego punktu – ale połowę stawki uczestników stanowią amatorzy. Zwiększono również liczbę zawodników do 48, a pula nagród urosła do imponującego miliona dolarów.

    Na liście startowej nie mogło zabraknąć Igi Świątek. Druga rakieta świata wśród kobiet rozpoczęła zmagania od drugiej rundy, w której zmierzyła się z Flavio Cobollim, aktualnie 22. zawodnikiem rankingu ATP. Tuż przed wyjściem na kort Polka nie kryła emocji.

    – Pełne trybuny na „1 Point Slam”? Szczerze mówiąc, to wygląda niesamowicie. Jestem bardzo podekscytowana, że tu jestem. To świetny start turnieju – mówiła Świątek przed rozpoczęciem rywalizacji.

    O tym, kto rozpocznie jedyną wymianę serwisem, tradycyjnie miała zdecydować gra w „papier, kamień, nożyce”. Właśnie wtedy doszło do zabawnej sceny. Iga Świątek i Flavio Cobolli zupełnie nie mogli się zgrać – najpierw Polka była spóźniona z ruchem, potem oboje nie nadążali za tempem narzuconym przez sędziego. Dopiero przy trzeciej próbie udało się rozstrzygnąć pojedynek, który wygrał Włoch. Ku zaskoczeniu wielu kibiców Cobolli zdecydował się jednak na return.

    Świątek serwowała na jego bekhendową stronę. W trakcie krótkiej, ale intensywnej wymiany Włoch biegał za jej zagraniami wzdłuż linii końcowej, próbując utrzymać się w akcji. Gdy wydawało się, że ma sytuację pod kontrolą, nie zdołał przebić jednego z uderzeń Polki. Punkt – a zarazem cały mecz – padł łupem 24-latki. Całe starcie zamknęło się w 16 sekundach.

    – Nie wiem, co się stało. Po prostu w to poszłam. Chciałam, żeby jak najwięcej biegał – mówiła po zwycięstwie uśmiechnięta Iga Świątek.

    Polka tym samym udanie rozpoczęła swój udział w „1 Point Slam”, dając kibicom zarówno sportowe emocje, jak i sporą dawkę rozrywki jeszcze przed oficjalnym startem Australian Open.

    https://x.com/Eurosport_PL/status/2011372643149373734?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2011372643149373734%7Ctwgr%5Ea156b93f5d53ad641162337f278b24fbc34bbb1d%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-kuriozum-w-australii-triumf-swiatek-w-16-sekund-na-stole-milnId22508716

  • Świątek już po starciu z Sabalenką na Rod Laver Arena. 60 minut walki na korcie

    Świątek już po starciu z Sabalenką na Rod Laver Arena. 60 minut walki na korcie

    Australian Open to kluczowy punkt styczniowego kalendarza tenisowego i pierwszy wielkoszlemowy sprawdzian w nowym sezonie. Nic więc dziwnego, że czołowi zawodnicy i zawodniczki dokładają wszelkich starań, by właśnie na ten turniej osiągnąć optymalną formę. Do Melbourne dotarła już Iga Świątek, która przed rokiem była o krok od awansu do finału. Teraz z pewnością liczy na jeszcze lepszy rezultat. W środę raszynianka miała okazję przetestować swoją dyspozycję w wyjątkowych warunkach – podczas treningu z Aryną Sabalenką na Rod Laver Arena.

    Początek sezonu 2026 w wykonaniu Świątek można określić jako słodko-gorzki. Ogromnym powodem do radości był triumf reprezentacji Polski w United Cup. Jak sama tenisistka podkreślała, na taki sukces pracowała przez lata, a wcześniej niewiele brakowało, by sięgnąć po końcowe zwycięstwo. Po dwóch przegranych finałach tym razem „Biało-Czerwoni” dopięli swego i w decydującym meczu pokonali Szwajcarię 2:1.

    Z drugiej strony pewien niepokój mogły budzić fragmenty spotkań Świątek z Coco Gauff oraz Belindą Bencic. W obu pojedynkach wiceliderka rankingu WTA notowała serie aż siedmiu przegranych gemów z rzędu, co znacząco komplikowało jej sytuację. O ile w starciu z Amerykanką udało się w ostatniej chwili uniknąć seta przegranego do zera, o tyle mistrzyni olimpijska z Tokio zdołała już taką partię wygrać. To sygnał, że przed startem Australian Open Polka wciąż ma elementy do poprawy. Główna część turnieju rusza w niedzielę, 18 stycznia.

    Po zakończeniu rywalizacji w Sydney Świątek przeniosła się do Melbourne. Wtorek był jeszcze dniem odpoczynku, natomiast w środę rozpoczęła pierwsze treningi na kortach Australian Open. Najpierw pojawiła się na obiekcie numer 22, gdzie odbyła standardową rozgrzewkę. Zajęcia obserwowało wielu kibiców, a frekwencja – jak co roku – robiła wrażenie.

    Kulminacyjnym punktem dnia był jednak trening na głównym obiekcie turnieju. Po godzinie 1:30 czasu polskiego raszynianka wyszła na Rod Laver Arena, by przez godzinę trenować z Aryną Sabalenką. To nie pierwszy raz, gdy dwie najwyżej notowane tenisistki świata decydują się na wspólne zajęcia podczas turnieju wielkoszlemowego – podobna sytuacja miała miejsce choćby przed ubiegłorocznym Roland Garros.

    Po krótkiej rozgrzewce obie zawodniczki przystąpiły do intensywnych wymian. Tempo i jakość gry stały na bardzo wysokim poziomie, a żadna z nich nie zamierzała odpuszczać. W jednej z akcji to Sabalenka zagrała krótszą piłkę, zmuszając Świątek do podejścia pod siatkę i dynamicznego zakończenia wymiany.

    Trening z Białorusinką to dla Polki niezwykle wartościowy sprawdzian, zwłaszcza że Sabalenka prezentuje znakomitą formę na starcie sezonu. Kilka dni temu obroniła tytuł w turnieju WTA 500 w Brisbane, nie tracąc ani jednego seta w pięciu meczach. Dwukrotna triumfatorka Australian Open będzie w Melbourne jedną z głównych faworytek do końcowego zwycięstwa. Przed rokiem przegrała finał z Madison Keys i teraz z pewnością marzy o odzyskaniu korony.

    Świątek i Sabalenka mogą trafić na siebie najwcześniej w finale, ponieważ znajdą się po przeciwnych stronach drabinki. Losowanie odbędzie się w czwartek o godzinie 4:30 czasu polskiego. Główna część Australian Open potrwa od 18 stycznia do 1 lutego, a najważniejsze informacje z Melbourne tradycyjnie będzie można śledzić w specjalnej zakładce poświęconej turniejowi.

    https://x.com/kostekcanu/status/2011225080026771508?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2011225080026771508%7Ctwgr%5Ebad11c22054b7256323accdb6acf9bbed3461a4c%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-swiatek-juz-po-starciu-z-sabalenka-na-rod-laver-arena-60-minnId22508423

  • Sceny w Australii. Świątek już ma za sobą pierwszy mecz z Sabalenką

    Sceny w Australii. Świątek już ma za sobą pierwszy mecz z Sabalenką

    Australian Open, czyli pierwszy Wielki Szlem w kalendarzu WTA oraz ATP zbliża się wielkimi krokami. Do Melbourne zjechały już niemalże wszystkie najlepsze zawodniczki na świecie, wśród których nie może zabraknąć oczywiście Igi Świątek. Wiceliderka rankingu w ubiegłym roku otarła się o finał. U progu imprezy, na kortach w Australii mogliśmy oglądać wspólny trening Polki oraz Aryny Sabalenki.
    Iga Świątek oraz Aryna Sabalenka, trening przed Australian Open 2026
    Fot. Screen/X.com

    Iga Świątek rozpoczęła rok 2026 mocnym akcentem. Polka wraz z drużyną narodową, w której składzie oglądaliśmy m.in. Huberta Hurkacza, triumfowała po raz pierwszy w historii w turnieju United Cup. Biało-Czerwoni pokonali w wielkim finale Szwajcarów 2:1. Choć sukces naszej drużyny to zasługa wszystkich członków zespołu, była liderka rankingu WTA w decydujących spotkaniach nie zdołała pokonać swoich singlowych przeciwniczek. W półfinałowym starciu z Coco Gauff górą była Amerykanka, natomiast w finale lepsza od Igi okazała się być mistrzyni olimpijska z Tokio, Belinda Bencic. W obydwu spotkaniach nasza zawodniczka zanotowała niechlubną serię aż siedmiu gemów przegranych z rzędu, czym utrudniała sobie rywalizację z przeciwniczkami.

    Zobacz wideo “Rugby na wózkach to nie jest miękki sport. To jest murdeball”
    Świątek i Sabalenka razem na korcie w Melbourne

    Bez wątpienia wydarzenia, które obserwowaliśmy na korcie w Sydney, musiały dać pochodzącej z Raszyna tenisistce wiele do myślenia. Tuż przed rozpoczynającym się 18 stycznia Australian Open są w grze Polki elementy, które wymagają poprawy. 24-latka zameldowała się już w Melbourne, gdzie rozpoczęła końcowe przygotowania do pierwszego w tym sezonie turnieju wielkoszlemowego.

    Świątek, która w ubiegłym roku dotarła do półfinału imprezy, gdzie uległa późniejszej triumfatorce Madison Keys, odbyła pierwszy trening w Melbourne Park w środę. Po drugiej stronie siatki mogliśmy obejrzeć nie byle kogo, bo samą Arynę Sabalenkę. Białorusinka w ubiegłym roku była bliska trzeciego z rzędu triumfu w australijskim turnieju, lecz jej marzenia przerwała wspomniana Keys.

    W sieci pojawiły się nagrania ze wspólnej sesji obydwu zawodniczek. Widać na nim, iż obydwie panie z pełną intensywnością przystępowały do kolejnych uderzeń. Opisywaną akcję zakończyła Polka, która pojawiła się pod siatką po uderzeniu wykonanym przez liderkę rankingu.

    Sabalenka oraz Świątek nie po raz pierwszy spotkały się ze sobą w ramach treningu przed Wielkim Szlemem. Podobna sytuacja miała miejsce w ubiegłym roku przed Roland Garros.

    Zobacz też: Tenisistka przekroczyła wszelkie granice. Cały świat przeciera oczy na to, co robi

    Środowa szansa na sprawdzenie się ze sobą w wykonaniu Polki oraz Białorusinki była możliwa dzięki temu, iż obydwie zawodniczki otrzymały od organizatorów 60-minutowy czas na zapoznanie się z kortem centralnym (Rod Laver Arena).

    Dla polskiej tenisistki szansa na bezpośrednie zmierzenie się w treningowym starciu Sabalenką było z pewnością cennym wydarzeniem przed początkiem rywalizacji w drabince głównej turnieju. 27-latka z Mińska bez straty seta triumfowała w zakończonym w niedzielę turnieju WTA 250 w Brisbane, broniąc tym samym tytułu wywalczonego przed rokiem.

    Początek Australian Open już w niedzielę 18 stycznia. Losowanie drabinki głównej turnieju odbędzie się w czwartek 15 stycznia o godzinie 4:30 czasu polskiego. Iga Świątek oraz Aryna Sabalenka z racji najwyższego rozstawienia mogą na siebie trafić dopiero w wielkim finale turnieju.

  • Iga Świątek już wie, z kim się zmierzy na start imprezy w Melbourne!

    Iga Świątek już wie, z kim się zmierzy na start imprezy w Melbourne!

    Iga Świątek czeka na rozpoczęcie rywalizacji w wielkoszlemowym Australian Open. Zanim to jednak nastąpi, przystąpi do nietypowego turnieju – Australian Open 1 Point Slam, w którym zwycięzca zgarnie aż milion dolarów. W drodze do finału musi jednak mierzyć się nawet z… mężczyznami. I właśnie mężczyzna będzie jej pierwszym rywalem. Na kogo padło?
    TENNIS-UNITEDCUP/
    Fot. REUTERS/Jeremy Piper

    Iga Świątek przed startem w tradycyjnym Australian Open weźmie udział w wyjątkowej zabawie. Chodzi o Australian Open 1 Point Slam, czyli turniej, w którym o zwycięstwie w pojedynczym meczu decyduje tylko jeden rozegrany punkt. W imprezie biorą udział profesjonaliści i amatorzy. A z kim na starcie przyjdzie rywalizować Polce?

    Zobacz wideo Polskie skoki w kryzysie? Byliśmy na Pucharze Świata w Zakopanem
    Świątek poznała rywala. Tak wygląda jej drabinka

    Informacje w tej sprawie podał w środę dziennikarz Ben Rothenberg. – Po wolnym losie Świątek może rozpocząć swoją kampanię 1 Point Slam meczem z Flavio Cobollim – podał na portalu X. Przeciwnikiem Świątek może być także Calum Puttergill. Zadecyduje o tym bezpośrednie starcie między nimi w pierwszej rundzie. Faworyta trudno jednak wskazać, skoro do rozegrania jest tylko jeden punkt.

    Zamieścił też turniejową drabinkę. – Oto drabinka turnieju 1 Point Slam! Frances Tiafoe dołączyła do nas późno, podobnie jak Laura Pigossi (która została rozstawiona w męskim slocie, zastępując Darderiego, podczas gdy Cobolli jest wciąż nierozstawiony?). Zapowiada się bardzo ciekawy wieczór! – zaznaczył.

    Co ciekawe do turnieju został dopuszczony także Rosjanin – Marat Safin. Były lider rankingu ATP, a później poseł do rosyjskiej Dumy Państwowej może nawet bardzo szybko zmierzyć się z Igą Świątek. Aby tak się stało, oboje muszą awansować do III rundy. W przypadku Safina wiąże się to z pokonaniem 31. obecnie na światowych listach Francesa Tiafoe.

    Rywalizacja w 1 Point Slam odbędzie się w środę 14 stycznia od godz. 9:30 polskiego czasu na Rod Laver Arena.