• Dramat na oczach Tomasza Wiktorowskiego. Były trener Świątek niepocieszony

    Dramat na oczach Tomasza Wiktorowskiego. Były trener Świątek niepocieszony

    Do finału turnieju WTA 500 w Bad Homburg dotarła Karolina Muchova, która w starciu o tytuł zmierzyła się z podopieczną Tomasza Wiktorowskiego, Naomi Osaką. Dla japońskiej tenisistki była to szansa na wygranie pierwszego turnieju pod wodzą polskiego szkoleniowca. Spotkanie jednak od początku układało się po myśli Czeszki, przy stanie 3:0 dla rywalki Osace musiał pomóc fizjoterapeuta. Japonka do gry wróciła, ale nie oznaczało to końca jej problemów.

    Tomasz WiktorowskiMatthieu Mirville / Matthieu Mirville / DPPI via AFPAFP

    Szybka porażka naszej najwyżej notowanej tenisistki nie oznaczała, że w niemieckim turnieju zabraknie polskich akcentów. Do Bad Homburg przyjechał bowiem także Tomasz Wiktorowski, który od roku współpracuje z Naomi Osaką, ale jeszcze nie zdobył razem z nią tytułu. Podopieczna byłego trenera Świątek najpierw wyeliminowała Magdalenę Fręch, później również bez straty seta poradziła sobie z Elise Mertens, Jekateriną Aleksandrową i Xinyu Wang. Tak dotarła do finału, w którym przyszło jej zmierzyć się z Karoliną Muchovą.

    Czeszka w przeciwieństwie do Osaki turniej zaczęła od drugiej rundy, w tej wyeliminowała Irinę-Camelię Begu. W ćwierćfinale była górą w trzysetowym boju z Clarą Tauson, przepustkę do finału uzyskała po zwycięstwie 6:4, 6:4 nad Eleną-Gabrielą Ruse. Starcie rozstawionej z “4” Muchovej z turniejową “6” o trofeum zapowiadało się na bardzo emocjonujące.

    WTA Bad Homburg. Problemy Naomi Osaki na początku finału

    Kapitalnie w finałowy mecz weszła Muchova, która już w pierwszym gemie wypracowała break pointy, wykorzystała drugiego z nich. Czeszka wciągnęła Osakę w wymianę i forhendem po crossie przypieczętowała przełamanie rywalki. Po chwili wygrała swoje podanie do zera, w trzecim gemie ponownie zachwyciła efektownymi akcjami, drugie przełamanie zapisała na swoim koncie po tym, jak zaskoczyła Japonkę slajsem za siatkę.

    Przy stanie 3:0 dla rywalki Osaka zaczęła sygnalizować problemy zdrowotne, poprosiła o przerwę medyczną, a na korcie pojawił się fizjoterapeuta. Podopiecznej Wiktorowskiego doskwierał ból prawej stopy, jednak problem udało się zażegnać na tyle, że ta po kilku minutach wróciła do gry. Dalej jednak nie radziła sobie ze świetnie dysponowaną Czeszką, ta w newralgicznych momentach pomagała sobie serwisem, prowadziła już 4:0.

    Osace rozpędzoną rywalkę udało się zatrzymać w piątym gemie, wówczas najpierw Muchova zwieńczyła wymianę forhendem w siatkę, po chwili Japonka zaserwowała asa, pieczętując obronę podania. Nie był to jednak punkt zwrotny w secie, Muchova zgarnęła dwa kolejne gemy i wygrała 6:1.

    Premierowy gem drugiego seta był bardzo zacięty, Muchova już serwowała po obronę podania, ale popełniła podwójny błąd serwisowy. Po chwili posłała jednak precyzyjny forhend, zapisując pierwszego gema na swoim koncie.

    Japonka próbowała się jednak w tym gemie postawić rywalce, wydawało się, że przy podniesieniu poziomu przez podopieczną Wiktorowskiego, możemy być jeszcze świadkami emocji w tym meczu. Tak się jednak nie stało, po pierwszym gemie Osaka dała do zrozumienia, że nie jest w stanie kontynuować gry – skreczowała przy stanie 6:1, 1:0 dla rywalki. Muchova, która debiutowała w turnieju w Bad Homburg, tym samym może świętować wywalczenie drugiego singlowego tytułu w sezonie, wcześniej sięgnęła po triumf w Dosze.

    Fanom Osaki z kolei pozostaje mieć nadzieję, że byłej liderce rankingu nie doskwiera nic poważnego. Ta bowiem już w poniedziałek ma rozpocząć zmagania w wielkoszlemowym Wimbledonie, jej rywalką w pierwszej rundzie będzie Elsa Jacquemot.

    Ugo Humbert – Jack Draper. Skrót meczu.

  • Chwalińska już po starciu z Linette. Trzysetowy mecz u progu Wimbledonu

    Chwalińska już po starciu z Linette. Trzysetowy mecz u progu Wimbledonu

    Dokładnie trzy tygodnie temu Maja Chwalińska rozgrywała finał Roland Garros. Tymczasem już dziś Polka jest myślami przy kolejnej wielkoszlemowej imprezie, czyli Wimbledonie. Nasza reprezentantka dostała dziką kartę do głównej drabinki, przez co nie musiała brać udziału w eliminacjach i mogła poświęcić ten czas na trening. Wczoraj, podczas pokazowej imprezy The Boodles Tennis na terenie Stoke Park, rozegrała sparingowy mecz z inną Polką – Magdą Linette.
    Maja Chwalińska zmierzyła się z Magdą Linette w meczu sparingowym na terenie Stoke Park

    Maja Chwalińska zmierzyła się z Magdą Linette w meczu sparingowym na terenie Stoke ParkMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFP / Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    W piątek o godz. 11:00 czasu polskiego przeprowadzono ceremonię losowania głównej drabinki Wimbledonu w grze pojedynczej. Póki co mamy w niej sześciu naszych reprezentantów. Teoretyczną szansę posiada jeszcze Katarzyna Kawa, która może się dostać jako “szczęśliwa przegrana” z eliminacji.

    Na ten moment mamy w singlu cztery tenisistki i dwóch zawodników. W pierwszej rundzie: Iga Świątek trafiła na Taylor Townsend, Maja Chwalińska na Mananchayę Sawangkaew, Magdalena Fręch na Annę Kalinską, Magda Linette na Mirrę Andriejewą, Kamil Majchrzak na Alejandro Tabilo, a Hubert Hurkacz – na Caspera Ruuda.

    Większość naszych reprezentantów czeka zatem spore wyzwanie. Teoretycznie najtrudniejsze zadanie na papierze posiada Magda Linette, która zmierzy się z mistrzynią tegorocznego Roland Garros. Rosjanka nie zanotowała jednak jeszcze żadnego zwycięstwa na trawie w sezonie 2026. Swój jedyny mecz, rozegrany w środę w Bad Homburg, przegrała po dwusetowej batalii z Jekateriną Aleksandrową. To daje nadzieję, że Poznanianka może postawić się triumfatorce wielkoszlemowej imprezy w Paryżu.

    Polska ekipa chce jak najlepiej przygotować się do Wimbledonu. Każdy posiada nieco odrębny plan. Trzech naszych reprezentantów zdecydowało się na udział w pokazowej imprezie The Boodles Tennis. Rozgrywki odbywają się w Stoke Park, na obrzeżach Londynu. W środę i czwartek rywalizował tam Hubert Hurkacz. Trzy dni temu Wrocławianin bez straty seta pokonał Sebastiana Baeza, a przedwczoraj uległ Jakubowi Mensikowi po decydującej partii.

    Chwalińska i Linette rozegrały sparing przed Wimbledonem

    W piątek do akcji wkroczyły Maja Chwalińska i Magda Linette. Ich mecz zaplanowano jako ostatnie spotkanie dnia, nie przed godz. 18:00 czasu polskiego. Dla finalistki Roland Garros był to jedyny test na trawie przed poniedziałkowym otwarciem Wimbledonu. Poznanianka posiadała już na swoim koncie kilka pojedynków na tej nawierzchni w tym sezonie, dotarła m.in. do półfinału WTA 250 w ‘s-Hertogenbosch.

    W związku z tym, że impreza ma charakter zamknięty, nie przeprowadzono żadnej transmisji z wydarzenia. Mecz mogły oglądać wyłącznie osoby znajdujące się na trybunach obiektu położonego w Stoke Park. Organizatorzy opublikowali jedynie wynik oraz krótką relację na swojej stronie. Pierwszą partię wygrała Linette, drugą – Chwalińska. Przy stanie 1-1 w setach rozegrano super tie-break, do 10 wygranych punktów. W nim lepsza okazała się Magda. Ostatecznie Poznanianka triumfowała 6:3, 3:6, 10-6.

    W innych piątkowych meczach: Giovanni Mpetshi Perricard wygrał z Roberto Bautistą-Agutem 6:7(4), 7:6(5), 10-5, a Stefanos Tsitsipas okazał się lepszy od Dino Prizmicia, zwyciężając 3:6, 7:6(4), 10-5. Kibice zgromadzeni na trybunach nie mogli zatem narzekać na brak emocji, bowiem każdy z wczorajszych pojedynków zakończył się super tie-breakiem. Dzisiaj nie zobaczymy już w akcji naszych reprezentantów podczas imprezy w Stoke Park. Najbliższa okazja – w poniedziałek, już podczas pierwszej rundy Wimbledonu.

    Więcej informacji wkrótce…
    Tenisistka w jasnożółtym topie i czarnej spódniczce w trakcie meczu na korcie, trzymająca rakietę tenisową i wykonująca gest ręką.

    Maja ChwalińskaALAIN JOCARDAFP
    Zawodniczka tenisowa w jasnej koszulce uderza piłkę rakietą na korcie, w tle widoczne niewyraźne elementy boiska i logo turnieju.

    Magda LinetteMartin KeepAFP
    tenisista w białej koszulce sportowej z logo adidas, zaciśnięta pięść w geście determinacji, rozmyte tło z widoczną publicznością na trybunach

    Hubert HurkaczRick RycroftEast News

    Dawid Olejniczak: Maja Chwalińska z zawodniczki z drugiej ligi weszła do ekstraklasy

  • Cały świat patrzy na to, co zrobi Chwalińska. Jest ogłoszenie przed Wimbledonem

    Cały świat patrzy na to, co zrobi Chwalińska. Jest ogłoszenie przed Wimbledonem

    Dosłownie za moment najlepsi tenisiści świata rozpoczną zmagania na Wimbledonie. Wśród nich znajdzie się Maja Chwalińska, która do Londynu przyleciała po historycznym sukcesie na Roland Garros. Jak podkreśla Lech Sidor, teraz cały tenisowy świat będzie śledził poczynania Polki. – Jest pewien pułap, na który weszła Maja – mówi ekspert.
    Maja Chwalińska w zielonej bluzie, stoi na tle ściany z logotypami, dłonie złożone przed sobą.

    Maja ChwalińskaGrzegorz WajdaEast News

    W Paryżu Maja Chwalińska dokonała rzeczy historycznej. Jako pierwsza kwalifikantka zagrała w finale Roland Garros, pokonując po drodze wyżej notowane przeciwniczki. Dopiero w meczu o tytuł zdołała zatrzymać ją Mirra Andriejewa.

    Znakomity wynik sprawił, że nasza tenisistka została nagrodzona “dziką kartą” przez organizatorów Wimbledonu. Dzięki temu bez przedzierania się przez eliminacje wystąpi w głównej drabince trzeciego Wielkiego Szlema w sezonie jako rozstawiona zawodniczka.

    Wielka presja na Chwalińskiej. Chodzi o Wimbledon. Cały świat patrzy

    – Widać było po Mai w Rolandzie, że ten szczyt psycho-fizycznych możliwości skończył się w półfinale. Z Andriejewą walczyła instynktem. Ten finał kosztował Maję straszne pokłady zdrowia. Wszystkie rezerwy, jakie miała ta dziewczyna, uruchomione były w Paryżu – mówił na kanale “Trzeci Serwis” Lech Sidor, który szczegółowo analizował dyspozycję 24-latki przed Wimbledonem.

    W pewnym momencie ekspert poruszył kwestię regeneracji. Po tak intensywnych doznaniach w stolicy Francji Chwalińska udała się na krótki urlop, aby wypocząć przed powrotem na trawiaste korty. – Doskonale wiem, jak ważna jest regeneracja. To nie jest tak, że pierwszego czy drugiego dnia są efekty. Trzeba odpuścić jakikolwiek ruch, żeby organizm się uspokoił – mówił doświadczony komentator.

    Inną kwestią jest presja. Po tak znakomitym wyniku na Roland Garros teraz oczekiwania wobec 21. rakiety świata wzrosną. – Cały świat będzie patrzył na Maję, czy ten wystrzał na Rolandzie to był przypadek (…) Jest pewien pułap, na który weszła Maja. Jest praktycznie w dwudziestce rankingu. Nie możesz już powiedzieć: “O, nie lubię grać na trawie, przegram w pierwszej rundzie, nic się nie stanie”. Łatwo się mówi, ale presja jest. Presję się czuje – zaznaczał.

    Na start imprezy w stolicy Anglii rywalką Mai Chwalińskiej będzie reprezentantka Tajlandii Mananchaya Sawangkaew. Zapraszamy do śledzenia relacji z meczów polskich tenisistów na Wimbledonie w Interii Sport.
    Zawodniczka tenisowa wykonuje dynamiczny zamach rakietą podczas meczu, skupiona na grze, ubrana w jasnożółty bezrękawnik sportowy.

    Maja ChwalińskaJULIEN DE ROSAAFP
    Uśmiechnięta tenisistka w żółtej koszulce z logotypami sponsorów trzyma rękę na czole, wyrażając radość lub ulgę po zakończeniu meczu.

    Maja ChwalińskaZabulon Laurent/ABACAEast News
    Młoda kobieta o spiętych włosach w sportowym stroju na tle rozmazanego obszaru, prawdopodobnie po wysiłku fizycznym, z lekko spoconą twarzą i skupionym wyrazem.

    Maja ChwalińskaZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Ugo Humbert – Jack Draper. Skrót meczu.

  • Ogłaszają ws. Sabalenki. Zaraz przed Wimbledonem. Nagły głos o Świątek

    Ogłaszają ws. Sabalenki. Zaraz przed Wimbledonem. Nagły głos o Świątek

    Za moment rozpocznie się rywalizacja w głównej drabince Wimbledonu. Jak w każdym turniej wielkoszlemowym, jedną z faworytek do zgarnięcia tytułu jest Aryna Sabalenka. Białorusinka jeszcze nigdy nie triumfowała w Londynie, przez co z roku na rok presja na sukces jest coraz większa. “absolutnie musi zdobyć swój pierwszy tytuł na Wimbledonie” – piszą eksperci puntodebreak.com.
    Aryna Sabalenka w żółtym stroju sportowym na korcie tenisowym, w tle rozmazani ludzie i światła.

    Aryna SabalenkaAFP

    W tym sezonie Aryna Sabalenka ma na koncie wygrane w Brisbane, Indian Wells oraz Miami. Oprócz tego dotarła do finału Australian Open, w którym przegrała z Jeleną Rybakiną. Po efektownym triumfie w Sunshine Double forma pierwszej rakiety świata wyraźnie spadła.

    28-latka bardzo kiepsko spisała się na mączce – w Madrycie, Rzymie i Paryżu. Na Roland Garros sensacyjnie odpadła w ćwierćfinale po szalonym meczu z Dianą Sznajder. Przed Wimbledonem zagrała na trawie w Berlinie. Tam w półfinale lepsza okazała się Jessica Pegula.

    Czy Aryna Sabalenka doczeka się triumfu na Wimbledonie?

    Wimbledon to jedyny Wielki Szlem, w którym Białorusinka jeszcze nigdy w karierze nie dotarła do finału. Trzykrotnie miała okazję awansować do meczu o tytuł (2021, 2023, 2025). W zeszłym roku przegrała w półfinale z Amandą Anisimovą, którą później do zera rozbiła Iga Świątek.

    “Numer jeden na świecie, najbardziej charyzmatyczna, wpływowa i dominująca zawodniczka w kobiecym cyklu, absolutnie musi zdobyć swój pierwszy tytuł na Wimbledonie” – piszą eksperci portal puntodebreak.com, według których po kilku słabszych tygodniach Sabalenka “może odzyskać dominację na Wimbledonie”.

    Nie zabrakło również analizy jej przeciwniczek w tourze. “Odnosi się wrażenie, że jej rywalki znalazły sposób na przeciwstawienie się mocnemu i agresywnemu tenisowi Tygrysicy z Mińska, a kiedy to się dzieje, sama Sabalenka frustruje się i zaczyna popełniać błędy” – czytamy.

    Dostrzeżono także, że za każdym razem, kiedy Sabalenka odpadała w półfinale Wielkiego Szlema w Londynie, były to trzysetowe spotkania. “Pokazuje to, że pomimo bycia numerem jeden na świecie, jej słabością pozostają zacięte mecze, w których o wszystkim decyduje minimalna różnica” – stwierdzono.

    W 2021 roku Białorusinka przegrała z Karolína Plískovą 7:5, 4:6, 4:6, a dwa lata później poległa przeciwko Ons Jabeur 7:6 (5), 4:6, 3:6. Mimo to obecnie Sabalenka nadal jest stawiana w gronie faworytek do zdobycia pucharu. “Pomimo tych wszystkich wyzwań, w połączeniu ze specyfiką tak technicznej i wymagającej nawierzchni, Sabalenka pozostaje zdecydowaną faworytką do zdobycia tytułu. W rzeczywistości, gdyby udało jej się zdobyć swój pierwszy tytuł w Wimbledonie, byłby to również mocny sygnał dla jej głównych rywalek, czy to Rybakiny, Igi Świątek, Coco Gauff, czy Mirry Andriejewej” – podsumowano na łamach puntodebreak.com.
    tenisistka w różowym stroju wyraża silne emocje, stoi z otwartymi ustami w geście krzyku na korcie tenisowym, w tle rozmazana postać sędziego

    Aryna SabalenkaPhoto by CLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / GETTY IMAGES VIA AFPAFP
    Zawodniczka tenisowa w dynamicznej pozie z wyraźnie widocznymi emocjami, trzymająca rakietę tenisową i ubrana w sportowy strój, na tle zamazanego stadionu.

    Aryna Sabalenka Artur Widak / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaFOTO OLIMPIKNurPhotoNurPhoto via AFPAFP

    Liga Narodów. Włochy – Brazylia. Skrót meczu.

  • Wraca sprawa dopingu. Padło nazwisko Igi Świątek. Tuż przed Wimbledonem

    Wraca sprawa dopingu. Padło nazwisko Igi Świątek. Tuż przed Wimbledonem

    Wydawało się, że temat zawieszenia Igi Świątek za wykrycie w jej organizmie niedozwolonej substancji jest definitywnie zamknięty. Sprawa po raz kolejny wraca jednak jako punkt odniesienia. Tym razem dzieje się tak przy okazji aż czteroletniego zawieszenia niedawnej mistrzyni Wimbledonu, Markety Vondrousovej. Głos w trybie awaryjnym zabrała szefowa Międzynarodowej Agencji ds. Integralności Tenisa (ITIA).

    Iga ŚwiątekZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    W grudniu ubiegłego roku Marketa Vondrousova nie wpuściła do mieszkania kontrolera, który przyszedł pobrać próbkę do testu antydopingowego. Mistrzyni Wimbledonu z 2023 roku twierdzi, że nie przestrzegał procedur – nie okazał legitymacji służbowej ani upoważnienia.

    Jej tłumaczenia nie znalazły jednak aprobaty. Za brak współpracy groziła jej taka sama sankcja jak za pozytywny wynik testu – czyli cztery lata zawieszenia. I dokładnie taki wymiar kary usłyszała.

    Świątek zawieszona na miesiąc, Vondrousova na cztery lata. Padają pytania o sprawiedliwość. Szefowa ITIA wyjaśnia

    – Zareagowałam jako osoba, która się boi. W tamtej chwili chodziło o poczucie bezpieczeństwa, a nie o unikanie czegoś – zapewniała Vondrousova. Wierzyła, że uniknie najgorszego scenariusza. Wcześniej przeszła ponad 100 kontroli antydopingowych i nigdy w jej organizmie nie znaleziono substancji niedozwolonych.

    Inaczej wyglądała sytuacja Igi Swiątek, której historia przywoływana jest teraz zewsząd. U Polki wykryto trimetazydynę. Miały nią być zanieczyszczone tabletki nasenne z melatoniną.

    Jesienią 2024 roku Raszynianka przeszła długą drogę, by udowodnić swoją niewinność. Ostatecznie została zawieszona jedynie na miesiąc. Po odbyciu karencji w dwóch turach wróciła do gry.

    – Świątek i Vondrousova? To są fundamentalnie inne sprawy z fundamentalnie różnymi faktami, dlatego nie sądzę, że można je w ogóle porównywać – mówi na kanale “Talking Tennis” szefowa ITIA, Karen Moorhouse.

    – Sprawa Świątek dotyczyła zanieczyszczonego leku, oficjalnie zarejestrowanego jako środek medyczny w jej kraju, w Polsce. Myślę, że wszyscy się zgodzą, iż zawodnik może oczekiwać bezpieczeństwa od zarejestrowanego leku. W tej konkretnej sytuacji poziom winy został uznany za bardzo niski – dodaje Moorhouse.

    Świątek nigdy nie unikała kontroli antydopingowych. Kiedy okazało się, że przyjmowany przez nią preparat był zanieczyszczony, przerwała sezon i skupiła się wyłącznie na wyjaśnieniu sprawy. Z finalnie korzystnym dla niej efektem.

    Najlepsza polska tenisistka we wtorek rozpocznie zmagania w tegorocznej edycji Wimbledonu. Broni tytułu sprzed roku i 2000 punktów rankingowych. Jej pierwszą rywalką będzie Amerykanka Taylor Townsend (81. WTA).
    Tenisistka w sportowym stroju z rakietą w ręku, skupiona i wyraźnie zamyślona podczas meczu na korcie, z tatuażami widocznymi na rękach.

    Marketa VodrousovaCLIVE BRUNSKILL/GETTY IMAGES NORTH AMERICAAFP
    Marketa Vondrousova

    Marketa VondrousovaANNE-CHRISTINE POUJOULAT / AFP AFP
    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News

    Iga Świątek – Marketa Vondrousova. Skrót meczu.

  • Chwalińska rozstawiona w Wimbledonie. Realia są brutalne. Polka 45. na świecie

    Chwalińska rozstawiona w Wimbledonie. Realia są brutalne. Polka 45. na świecie

    Przed startem tegorocznego Wimbledonu wydaje się, że w żeńskim tenisie zapanowało pewnego rodzaju bezkrólewie. Iga Świątek, Aryna Sabalenka i Jelena Rybakina przyjechały bowiem do Londynu bez formy. To otwiera potencjalną szansę przed innymi zawodniczkami. Wśród nich znajduje się Maja Chwalińska. Polka w rankningu ELO plasuje się jednak dopiero na 45. miejscu.
    Maja Chwalińska

    Maja ChwalińskaTomasz Jastrzebowski/REPORTEREast News

    Jak na razie triumfatorki Wielkich Szlemów w tym sezonie nie są zaskoczeniem. Jelena Rybakina i Mirra Andriejewa to naprawdę uznane nazwiska. Wydaje się jednak, że przed startem Wimbledonu w żeńskim tenisie zapanowało pewnego rodzaju bezkrólewie, a sytuacja jest bardziej niż otwarta.

    Iga Świątek w Londynie będzie bronić tytułu, ale przyjechała do Anglii bez formy. Aryna Sabalenka na trawie triumfów nie święci i również nie znajduje się w najwyższej dyspozycji. Rybakina w przeszłości Wimbledon wygrała, ale od kwietnia nie grała w żadnym finale turnieju WTA.

    Chwalińska daleko. Nie dają Polce wielkich szans w Wimbledonie

    Wobec tego otwiera się szansa dla zawodniczek z niższym rankingiem. Wśród nich jest Maja Chwalińska. Polka po swoim niesamowitym występie w Roland Garros awansowała na 21. miejsce w rankingu WTA i ostatecznie przekonała organizatorów Wimbledonu do wręczenia jej dzikiej karty.

    Chwalińska w drabince turnieju głównego wystartuje rozstawiona z numerem 20. W rankingu ELO publikowanym przez “TennisAbstract”. Czym w ogóle jest taki ranking? “W przeciwieństwie do oficjalnych rankingów, system ELO uwzględnia klasę przeciwnika, a nie rundę czy turniej, w którym dochodzi do rozgrywki” – tak opisuje go “TennisAbstract”. Ten ranking wywodzi się z szachów.

    Polka plasuje się w nim jednak jednak zdecydowanie niżej. Jej nazwisko znajdziemy dopiero przy numerze 45. Taki wynik oznacza, że według wyliczeń “TennisAbstract” Chwalińska obecnie jest gorsza od 44 zawodniczek.

    Polce przyznano 1820.2 punktów. Dla porównania Iga Świątek zajmuje piąte miejsce z dorobkiem 2080.1 punktów. Jeszcze gorzej prezentuje się sytuacja Chwalińskiej w kontekście gry na trawie. W tej specjalizacji analitycy przyznali Mai dopiero 92. miejsce. Iga Świątek jest druga. Wimbledon rozpocznie się w poniedziałek 29 czerwca.
    Iga Świątek i Caroline Garcia

    Iga Świątek i Caroline GarciaCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Nie żyje Daniel Castellani. “Dla niego liczył się przede wszystkim człowiek”

  • Wiktorowski świętuje, 2 dni po porażce Świątek. Wielki powrót po prawie roku

    Wiktorowski świętuje, 2 dni po porażce Świątek. Wielki powrót po prawie roku

    Tegoroczne rozgrywki WTA 500 w Bad Homburg potoczyły się nie po myśli Igi Świątek. Nasza reprezentantka nie powtórzyła wyniku sprzed 12 miesięcy, odpadła już w drugiej rundzie. Dwa dni temu Raszynianka uległa Emmie Navarro po trzysetowej batalii. Mimo to jest osoba z Polski, która ma powody do świętowania w Niemczech. Mowa o Tomaszu Wiktorowskim. Jego podopieczna Naomi Osaka wróciła na finałową ścieżkę po niemal roku przerwy. Dokonała tej sztuki w imponującym stylu.
    Tomasz Wiktorowski ma powody do świętowania, jego podopieczna odniosła cenne zwycięstwo

    Tomasz Wiktorowski ma powody do świętowania, jego podopieczna odniosła cenne zwycięstwoDIMITAR DILKOFF / AFPAFP

    Naomi Osaka i Tomasz Wiktorowski nawiązali współpracę po ubiegłorocznym Wimbledonie. Od razu przyszły mocne akcenty w postaci finału WTA 1000 w Montrealu oraz półfinału US Open. Później Japonka miała problem z docieraniem do decydujących faz rozgrywek. Czasami przeszkadzała jej w tym również wymagająca drabinka. Gdy łapała “wiatr w żagle” na mączce, trafiała w czwartych rundach na Arynę Sabalenkę albo Igę Świątek.

    Do tego tygodnia czterokrotna mistrzyni imprez wielkoszlemowych miała 13 finałów w głównym cyklu kobiecych zmagań – ale żadnego na kortach ziemnych albo trawiastych. Poprzedni finał na nawierzchni twardej zanotowała właśnie podczas wspomnianych rozgrywek w Kanadzie, na początku sierpnia 2025 roku. W ostatnich dniach nadszedł przełom.

    Wydarzyło się to podczas turnieju WTA 500 w Bad Homburg, gdzie liczyliśmy na dobry występ w wykonaniu Igi Świątek. Polka, która 12 miesięcy temu dotarła do finału, odpadła jednak tym razem już w drugiej rundzie po starciu z Emmą Navarro. Powody do radości miała za to podopieczna Tomasza Wiktorowskiego, byłego szkoleniowca Raszynianki.

    Osaka zainaugurowała zmagania od starcia z Magdaleną Fręch. Rozstawiona z “6” wygrała dwudniową rywalizację z naszą reprezentantką 6:4, 6:1. W kolejnych spotkaniach Naomi traciła maksymalnie po trzy gemy w secie. Odprawiła Elise Mertens oraz Jekaterinę Aleksandrową. Dzisiaj Japonka polowała na powrót na finałową ścieżkę, gdzie nie była od prawie roku.

    WTA Bad Homburg: Naomi Osaka awansowała do finału

    Przeciwniczką wielokrotnej mistrzyni imprez wielkoszlemowych była inna Azjatka – Xinyu Wang. Chinka awansowała do półfinału singla walkowerem, gdyż Elina Switolina wycofała się w środę z dalszej rywalizacji. W pierwszym secie Osaka i Wang kontrolowały swoje podania, aż do szóstego gema. Wówczas pojawiły się pierwsze break pointy w partii. Naomi wykorzystała ostatnią z dwóch okazji, wyszła na prowadzenie 4:2. Japonka nie oddała już przewagi przełamania do końca premierowej odsłony. Wygrała ją 6:3.

    Turniejowa “6” szukała kolejnego breaka już na starcie drugiej części pojedynku. Wówczas Xinyu zdołała się wybronić, ale tylko na kilka minut. Między trzecim a piątym rozdaniem zawiązał się festiwal przełamań. Przerwała go dopiero Osaka, utrzymując podanie na 4:2. Na koniec Naomi jeszcze raz zgarnęła breaka i zapisała na swoim koncie zwycięstwo 6:3, 6:3. Powrót Japonki do finału po blisko rocznej przerwie stał się faktem.

    Tomasz Wiktorowski już ma zatem powody do świętowania – tym bardziej, że dla Osaki to premierowy awans do decydującego starcia w głównym cyklu, jeśli mówimy o innych nawierzchniach niż korty twarde. W sobotę Naomi będzie miała okazję na zdobycie pierwszego tytułu na trawie. O godz. 11:00 zmierzy się z triumfatorką meczu Elena-Gabriela Ruse – Karolina Muchova.
    Tenisistka w pomarańczowym stroju odbija piłkę rakietą podczas meczu na korcie tenisowym.

    Naomi OsakaFILIPPO MONTEFORTEAFP
    Zawodniczka tenisowa w czarnej odzieży sportowej oraz czapce z daszkiem, z szerokim uśmiechem, trzymająca rakietę tenisową w dłoni, otoczona oklaskującą publicznością na trybunach.

    Elena-Gabriela RuseMarleen Fouchier / Orange Pictures / DPPI via AFPAFP
    kobieta w pomarańczowym stroju sportowym i opasce na głowie ściska pięść w geście triumfu, skupiona twarz wyraża determinację podczas meczu tenisowego

    Karolina MuchovaMartin KeepAFP

    Tomasz Lorek: Jeśli Hubert Hurkacz ma wygrać jakiegoś Szlema, to takim miejscem jest Wimbledon

  • Rywalka Świątek publicznie upokorzona. W jej obronie stanęły światowe legendy

    Rywalka Świątek publicznie upokorzona. W jej obronie stanęły światowe legendy

    Dzisiaj taka historia nie miałaby się prawa wydarzyć. Ale jeszcze kilkanaście lat temu nikt nie był w stanie temu zapobiec. Nagłośniony przez media przypadek szykanowania Taylor Townsend wywołał w świecie tenisa prawdziwą burzę. Najbliższa rywalka Igi Świątek była szantażowana przez amerykańską federację: schudnie i nabierze zgrabnej sylwetki albo zostanie odcięta od finansowania.

    Iga Świątek zagra w I rundzie Wimbledonu z Taylor Townsend (na małym zdj.) AFP

    W piątek rozlosowano drabinki turniejów singlowych tegorocznego Wimbledonu. Tytułu wśród pań broni Iga Świątek. W turnieju startującym 29 czerwca jej pierwszą rywalką będzie Taylor Townsend.

    Nie każdy pamięta, że przed kilkunastoma laty Amerykanka stała się ofiarą paskudnego szantażu. Nie poddała się jednak. Sprawę nagłośniono w mediach, a po stronie pokrzywdzonej stanęły legendy światowego tenisa.

    Iga Świątek – Taylor Townsend. Rywalka Polki ma za sobą traumatyczne doświadczenie

    Był rok 2012, gdy w roli agresora wystąpiła Amerykańska Federacja Tenisowa (USTA). 16-letnia wówczas Taylor otrzymała klarowny komunikat: albo schudnie i popracuje nad uzyskaniem sportowej sylwetki, albo jej wielkoszlemowe starty przestaną być finansowane.

    Trzeba wiedzieć, że chodziło o zawodniczkę, która wygrała właśnie juniorski Australian Open (singiel i debel) oraz Wimbledon (debel). Dzięki temu wskoczyła na szczyt światowego rankingu w swojej kategorii wiekowej. W takim momencie z całą mocą uderzyło w nią coś, co definiowano wtedy jako “body shaming”.

    Szef USTA, Patrick McEnroe, zażądał stanowczo, by Taylor zrezygnowała ze startu w US Open i skupiła się na treningu redukującym wagę. Wtedy wojnę krajowej federacji wypowiedziała matka tenisistki – Shelia Townsend. Nagłośniła sprawę w mediach, wywołując w ten sposób potężną burzę.

    W obronie amerykańskiej nastolatki stanęły m.in. Martina Navratilova, Serena Williams i Lindsay Davenport. W efekcie udało się uzbierać fundusze na start w US Open. A tam Taylor sięgnęła po tytuł w grze podwójnej.

    Krytykowana bez pardonu USTA zwróciła zawodniczce część pieniędzy, ale finalnie McEnroe stracił stanowisko.

    Co ciekawe, w 2021 roku… Townsend sama zdecydowała się na drastyczną redukcję wagi. Po urodzeniu syna narzuciła sobie katorżniczą dietę. W jej wyniku schudła aż 43 kilogramy w ledwie 10,5 miesiąca.

    Efekt? Jest pierwszą tenisistką-mamą w historii, której udało się dotrzeć na szczyt rankingu WTA klasyfikującego deblistki. A na koncie ma trzy tytuły wielkoszlemowe. Po wszystkie sięgnęła, grając u boku Czeszki Kateriny Siniakovej.

    Mecz Świątek – Townsend zaplanowano na najbliższy wtorek. Początek – nie przed 14:30. Relacja live z tego spotkania w sportowym serwisie Interii.
    Tenisistka w różowej sukience i opasce odbija piłkę rakietą na korcie ziemnym w trakcie meczu.

    Taylor TownsendDOMENICO CIPPITELLIAFP
    Tenisistka w czarnej sukience z ognistym motywem na spódnicy, pochylona do przodu z zaciśniętą pięścią i wyrazem triumfu lub ogromnych emocji na twarzy na korcie tenisowym.

    Taylor TownsendCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Tenisistka w białej koszulce bez rękawów i fioletowej czapce z daszkiem trzyma ręcznik i wskazuje palcem w dół, wydaje się być zaangażowana w rozmowę; w tle rozmazane, niebieskie elementy kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News

    Tomasz Lorek: Jeśli Hubert Hurkacz ma wygrać jakiegoś Szlema, to takim miejscem jest Wimbledon

  • Bije na alarm ws. Świątek. “Bez tego się nie podniesie”

    Bije na alarm ws. Świątek. “Bez tego się nie podniesie”

    Polki poznały rywalki w 1. rundzie Wimbledonu 2026. – Magda Linette gorzej wylosować nie mogła – mówi nam Tomasz Wolfke, bo też Linette na “dzień dobry” zagra z Mirrą Andriejewą. Uważać musi też Iga Świątek. – Zwłaszcza po tym, co pokazała ostatnio w Bad Homburg. Taylor Townsend będzie groźna, a jeśli Iga nie dojdzie do drugiego tygodnia turnieju, to trzeba będzie załączyć głośny sygnał alarmowy. To pokaże, że bez kolejnych zmian w sztabie Iga się nie podniesie – przekonuje Wolfke.
    Iga Świątek ma kłopoty. Jeśli Wimbledon ich nie rozwiąże, to musi rozważyć zmianę psychologa.

    Iga Świątek ma kłopoty. Jeśli Wimbledon ich nie rozwiąże, to musi rozważyć zmianę psychologa.CHRISTOPHE ENAEast News

    Polki w 1. rundzie Wimbledonu losowały ze zmiennym szczęściem. – Magda Linette gorzej wylosować nie mogła. Druga Magda też trafiła nie najlepiej. Poradzić powinny sobie Maja z Igą, choć ta druga musi uważać. Zwłaszcza po tym, co pokazała ostatnio w Bad Homburg – mówi nam Tomasz Wolfke, tenisowy ekspert, komentator Eurosportu.

    Trudne mecze Polek w 1. rundzie Wimbledonu

    Żeby lepiej zobrazować to, o czym mówi ekspert, zobaczmy jak wyglądają pary 1. rundy.

    Iga Świątek – Taylor Townsend

    Maja Chwalińska – Mananchaya Sawangkaew

    Magda Linette – Mirra Andriejewa

    Magdalena Fręch – Anna Kalinska

    I teraz już wiadomo, dlaczego Wolfke tak jednoznacznie skwitował wynik losowania Linette. – Andriejewa dobrze radzi sobie na wszystkich nawierzchniach, na trawie też jest groźna. Moim zdaniem obie Magdy mają trudne mecze i jeśli choć jednej z nich uda się awansować do drugiej rundy, będzie to sukces – ocenia Wolfke.

    Iga Świątek musi uważać. “Napsuje jej krwi”

    Polscy kibice liczą jednak na to, że nawet jeśli tam stracimy, to show zrobią Świątek i Chwalińska. Według naszego eksperta nie jest to jednak takie oczywiste. – Maja jest na fali wznoszącej, Iga na opadającej, ale jedna i druga stają przed olbrzymim wyzwaniem – zwraca uwagę Wolfke i przechodzi do konkretów.

    – Iga musi uważać, bo Townsend trudno zaliczyć do słabych rywalek. Jej woleje i szybkość reakcji mogą napsuć krwi Polce. Z racji umiejętności deblowych Townsend, to będzie trudny mecz dla Świątek. A pamiętajmy, że mówiąc o takiej zawodniczce, jak Iga, to nie myślimy o pierwszej rundzie, ale o finale. Z tym ostatnim może być kłopot, ale trzeba też uczciwie powiedzieć, że jeśli nie będzie drugiego tygodnia, to będzie można załączyć potężny alarm – przekonuje nasz rozmówca.

    Brak ćwierćfinału i zmiana psychologa u Świątek?

    Brak ćwierćfinału powinien według Wolfke skutkować kolejnymi odważnymi decyzjami w sztabie. – Już ta porażka w Bad Homburg, gdzie w pierwszym secie Iga zrobiła siedem podwójnych błędów, pokazała, że jest coś nie tak z emocjonalnym podejściem. Może być tak, że na to pomoże już tylko zmiana psychologa. W końcu te okresy dobrej gry Igi są ostatnio coraz krótsze i nie dają finałów, a co dopiero turniejowych zwycięstw. A duża liczba błędów serwisowych wskazuje na brak pewności siebie, wiary i stabilizacji emocjonalnej – wskazuje Wolfke.

    – Jeszcze poczekajmy, jeszcze nie róbmy nerwowych ruchów, ale jeśli w Wimbledonie nie wydarzy się nic dobrego, to stanie się jasne, że muszą być zmiany w sztabie. Nie teraz, bo to dysfunkcjonalne. Natomiast po sezonie jak najbardziej. Szkoleniowo nie da się znaleźć lepszej opcji niż Roig z Nadalem. Natomiast inne rzeczy można ruszyć. Wiem, że w przypadku psychologa to będzie zmiana fundamentalna, ale może nie być innego wyjścia. Bo jak tak dalej pójdzie, to Iga nie zagra w turnieju mistrzyń, wypadnie z TOP10 i wtedy dopiero się zacznie – komentuje Wolfke, a my dodajmy, że jeśli Iga osiągnie drugi tydzień, to w ćwierćfinale może zagrać z Eliną Switoliną.

    Prognoza dla Chwalińskiej. Trzy, cztery mecze

    Powodów do niepokoju nie ma chwilowo Chwalińska. – Sawangkaew, czyli jej pierwsza rywalka, to taka Maja sprzed dwóch miesięcy. Tajka jest mało znana. Jeśli Mai miał zaszkodzić brak gry w jakimś turnieju na trawie, to będzie to taki świetny mecz na przetarcie. Inna sprawa, że według mnie nie powinno być źle. Maja solidnie potrenowała na trawie, to też ma swoją wartość. Trzy, cztery mecze w Wimbledonie, to coś, co jest w stanie osiągnąć. A jak cztery, to może znów spotkać się z Andriejewą – zauważa Wolfke.

    Ekspert jest ostrożny w ocenie szans Chwalińskiej z jednego powodu. – Liczę, że na koniec Maja okaże się zawodniczką na miarę TOP10, ale żeby móc wydać taką ocenę trzeba zobaczyć jej wyniki na trawie i na kortach twardych. Mądrzejsi będziemy po US Open. Tymczasem czwarta runda na Wimbledon, to będzie coś. Zwłaszcza że w trzeciej może wpaść na Muchovą, a to nie będzie łatwa przeszkoda. Wtedy szykuje się ciężki bój, jak ze Sznajder w Roland Garros – kończy Wolfke.
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem zasłania twarz dłońmi, wyrażając silne emocje na korcie.

    Iga ŚwiątekAFP
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym z wyrazem niezadowolenia na twarzy i trzymaną w dłoni rakietą podczas meczu.

    Maja ChwalińskaAnne-Christine POUJOULAT AFP
    Tenisistka w jasnozielonym stroju sportowym oraz czapce z daszkiem, wyrażająca emocje po zakończonej akcji na korcie tenisowym, rozmyte tło areny sportowej.

    Magda LinetteSMG/ShutterstockEast News

    Asy serwisowe ozdobą pięciosetowego thrillera. Tak punktowali Polacy i Turcy

  • Hurkacz już po meczu. 6:0 z półfinalistą Roland Garros. Przesądził 3. set

    Hurkacz już po meczu. 6:0 z półfinalistą Roland Garros. Przesądził 3. set

    Dopiero co zakończył się Roland Garros, a już wkraczamy w kolejną wielkoszlemową imprezę. Mowa o Wimbledonie, najbardziej prestiżowym turnieju tenisowym na świecie. Dobre wspomnienia związane z Londynem posiada Hubert Hurkacz. Nasz reprezentant z pewnością chciałby nawiązać do rezultatu sprzed pięciu lat, kiedy to dotarł do półfinału. Wczoraj Wrocławianin rozegrał spotkanie z Jakubem Mensikiem. O wyniku przesądził super tie-break w trzecim secie.
    Hubert Hurkacz szykuje formę w Stoke Park, dziś poznał swojego pierwszego rywala na WImbledonie

    Hubert Hurkacz szykuje formę w Stoke Park, dziś poznał swojego pierwszego rywala na WImbledonieMARCIN CHOLEWINSKI/

    W piątek o godz. 11:00 czasu polskiego odbyła się ceremonia losowania drabinki Wimbledonu. Najpierw przeprowadzono procedurę dla zmagań w singlu kobiet. Po kilkudziesięciu minutach poznaliśmy pary pierwszej rundy u panów. Nasi reprezentanci trafili na wymagających przeciwników.

    Kamil Majchrzak zmierzy się we wtorek z Alejandro Tabilo. Będzie próbował poszukać rewanżu za Roland Garros, kiedy to również zagrali ze sobą w premierowej fazie turnieju. Z kolei Huberta Hurkacza czeka w poniedziałek pojedynek z Casperem Ruudem. W przeszłości Norweg nie przepadał za grą na trawie, ale z pewnością nie można go lekceważyć.

    Wrocławianin chce jak najlepiej przygotować się do Wimbledonu, dlatego też wziął udział w pokazowych rozgrywkach The Boodles Tennis. Zmagania odbywają się w Stoke Park, na obrzeżach Londynu. 29-latek rozegrał swój pierwszy pojedynek w środę. Wówczas zmierzył się z Sebastianem Baezem. Argentyńczyk postawił się Hurkaczowi w premierowej odsłonie, ale w drugiej dominował już Hubert. Ostatecznie nasz reprezentant zwyciężył 7:5, 6:1.

    Hubert Hurkacz rozegrał mecz z Jakubem Mensikiem

    Niespełna dobę później Wrocławianin powrócił na obiekt w Stoke Park. Wczoraj, o godz. 15:30 czasu polskiego, czekała go rywalizacja z półfinalistą Roland Garros 2026 – Jakubem Mensikiem. Jak informują organizatorzy The Boodles Tennis, panowie stoczyli batalię pełną zwrotów akcji. W pierwszej partii Czech triumfował po tie-breaku. Druga odsłona toczyła się bez historii, Hurkacz zgarnął ją bez straty gema. Przy stanie 1-1 w setach rozegrano super tie-break. Wyrównana walka zakończyła się zwycięstwem zawodnika południowych sąsiadów. Mensik wygrał spotkanie 7:6(6), 0:6, 11-9.

    Na stronie pokazowej imprezy pojawiła się krótka wypowiedź Huberta po tym starciu. “Serwis pomaga mojej grze na trawie. Ogólnie uwielbiam grać na tej nawierzchni. Zobaczymy, co się wydarzy podczas Wimbledonu” – przekazał Wrocławianin. Chociaż w piątek Hurkacz nie ma już zaplanowanego spotkania w Stoke Park, to organizatorzy i tak przewidzieli polski mecz w ramach dzisiejszej rywalizacji. Wczoraj, tuż przed północą, okazało się, że do akcji wkroczą Maja Chwalińska i Magda Linette. Starcie z udziałem naszych reprezentantek rozpocznie się nie przed godz. 18:00 czasu polskiego.
    tenisista w białej koszulce sportowej z logo adidas, zaciśnięta pięść w geście determinacji, rozmyte tło z widoczną publicznością na trybunach

    Hubert HurkaczRick RycroftEast News
    Uśmiechnięta kobieta z długimi blond włosami, ubrana w zieloną sportową kurtkę z widocznymi naszywkami sponsorskimi, siedzi w jasnym pomieszczeniu.

    Maja ChwalińskaFoto OlimpikAFP
    Tenisistka w żółtym stroju sportowym podnosi rękę w geście pozdrowienia lub podziękowania, trzymając rakietę tenisową; na głowie opaska, w tle rozmazane logo sponsora.

    Magda LinetteMartin KeepAFP

    Tomasz Lorek: Jeśli Hubert Hurkacz ma wygrać jakiegoś Szlema, to takim miejscem jest Wimbledon