• Bohaterka z Warszawy rywalką Świątek w 3. rundzie. Wicemistrzyni pokonana w Toronto

    Bohaterka z Warszawy rywalką Świątek w 3. rundzie. Wicemistrzyni pokonana w Toronto

    Iga Świątek ma już za sobą pierwszy pojedynek podczas tegorocznej edycji zmagań na turnieju WTA 1000 w Toronto. Nasza reprezentantka potrzebowała 94 minut, by pokonać Sarę Bejlek. Niedługo po zakończeniu polsko-czeskiego starcia wyłoniono rywalkę dla Raszynianki w trzeciej rundzie. Okazuje się, że będzie nią zawodniczka, która odegrała jedną z kluczowych ról podczas poprzedniej edycji rozgrywek w Warszawie. We wtorek wyeliminowała rozstawioną rywalkę.
    Iga Świątek poznała swoją rywalkę w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Toronto

    Iga Świątek poznała swoją rywalkę w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w TorontoMERT ALPER DERVISAFP

    Turniej WTA 1000 w Toronto rozkręcił się na dobre. We wtorek swój mecz drugiej rundy rozegrała Iga Świątek. Nasza reprezentantka świetnie zainaugurowała pojedynek z Sarą Bejlek. Wygrała pierwszego seta 6:0 w 28 minut, popełniając tylko 3 niewymuszone błędy. Początkowo w drugiej odsłonie też zgadzał się wynik, była nawet piłka na 4:0 dla Polki. Od startu tej części spotkania można było jednak dostrzec więcej pomyłek po stronie Raszynianki.

    Czeszka w końcu doszła do głosu, w szóstym gemie kolekcjonowała sporo szans na wyrównanie. Miała aż dziewięć break pointów. Ostatecznie Świątek przetrwała jednak do rozdanie, utrzymała się z przodu. Jak się później okazało – był to kluczowy moment dla losów całej potyczki. Po 94 minutach rywalizacji Iga pokonała Sarę 6:0, 6:3. W trakcie drugiej fazy 8. rakieta świata popełniła aż 24 niewymuszone błędy. W dodatku zawodniczka południowych sąsiadów podniosła poziom swojej gry i przez to gra się wyrównała.

    Na szczęście to Świątek zameldowała się w trzeciej rundzie WTA 1000 w Toronto. Kilkadziesiąt minut po zakończeniu starcia Igi, poznaliśmy przeciwniczkę 25-latki w 1/16 finału. Wyłoniło ją spotkanie rozstawionej z “31” Donny Vekic, czyli wicemistrzyni olimpijskiej z Paryża oraz Viktoriji Golubic – zawodniczki, która rok temu o tej porze grała w finale WTA 125 w Warszawie z Kateriną Siniakovą.

    WTA Toronto: Donna Vekic kontra Viktorija Golubic w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Vekic. W drugim gemie miała dwie okazje z rzędu na 2:0, ale ostatecznie to Golubic jako pierwsza zgarnęła przełamanie. Po zmianie stron zobaczyliśmy odpowiedź Donny. W trakcie dziewiątego rozdania Viktorija ponownie dobrała się do serwisu turniejowej “31” i przy stanie 5:4 mogła zamykać premierową odsłonę. Wtedy nastąpił kolejny zwrot akcji. Set zakończył się zwycięstwem Chorwatki – i to jeszcze przed tie-breakiem. Reprezentantka Szwajcarii nie wykorzystała jednej okazji na 6:6.

    Golubic znalazła skuteczną odpowiedź już na starcie drugiej części potyczki. Przełamała na starcie, a w piątym gemie zbudowała przewagę podwójnego breaka. Vekic próbowała jeszcze niwelować stratę, miała jedną okazję na returnie w momencie, gdy Viktorija serwowała po zwycięstwo w partii. Reprezentantka Szwajcarii nie dała jednak odebrać sobie podania. Wynikiem 6:2 tenisistka plasująca się na 51. pozycji w rankingu przedłużyła emocje w grze o trzecią rundę.

    Początek decydującej odsłony przyniósł wyrównaną rywalizację, do stanu 2:2. Wtedy Golubic przypuściła atak, zgarniając łącznie cztery gemy z rzędu. Już przy wyniku 5:2 serwowała po awans do dalszej fazy. Miała meczbola, ale dała się przełamać. Vekic dorzuciła jeszcze trzecie “oczko” i dała sobie cień nadziei na powrót. Kolejne rozdanie okazało się jednak ostatnim. Finalnie Viktorija triumfowała 5:7, 6:2, 6:3. To reprezentantka Szwajcarii, bohaterka ubiegłorocznego WTA 125 w Warszawie, zagra o najlepszą “16” z Igą Świątek.
    Kobieta ubrana w biały sportowy strój i czapkę z daszkiem podczas meczu tenisowego, z widocznymi logotypami sponsorów na koszulce.

    Iga Świątek Kentaro Tominaga / Yomiuri / The Yomiuri Shimbun via AFPAFP
    Donna Vekić zdobyła srebrny, a Iga Świątek brązowy medal podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu

    Donna Vekić zdobyła srebrny, a Iga Świątek brązowy medal podczas igrzysk olimpijskich w ParyżuPATRICIA DE MELO MOREIRA / AFPAFP
    Zawodniczka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem koncentruje się na odbiciu nadlatującej piłki tenisowej, trzymając rakietę w wyciągniętej ręce.

    Viktorija GolubicALAIN JOCARDAFP

    Stefanos Tsitsipas – Martin Damm Jr. Skrót meczu.

  • Iga Świątek wyprzedziła Rosjankę. Zmiana na czele. A za plecami Gauff

    Iga Świątek wyprzedziła Rosjankę. Zmiana na czele. A za plecami Gauff

    Dobrze zorientowani fani tenisa dobrze znają określenie “piekarni”. Jeśli pada w kontekście Igi Świątek, to oznacza to, że “poczęstowała” ona swoją przeciwniczkę “bagietką” lub “bajglem”, czyli odpowiednio albo wygrała seta rezultatem 6:1 lub 6:0. We wtorek w Montrealu obejrzeliśmy ten drugi wariant, bo Polka pokonała Sarę Bejlek 6:0, 6:3 w godzinę i 35 minut.

    Pierwsza partia poszła gładko, tylko w dwóch gemach Czeszka była w stanie podjąć nieco “bliższą” walkę.

    Tym samym dla Raszynianki była to 21. w tym roku partia wygrana do zera lub jednego. Doskoczyła od tym względem do pierwszego miejsca Mirry Andriejewej, teraz dzielą tę pozycję. Tuż za nimi są Coco Gauff i Diana Sznajder (po 18), Iva Jović (17) i Elina Switolina (16).

    Poniżej wpis profilu Tennis Bakery z 14 lipca. Od tamtej pory zaszły właśnie dwie zmiany – Świątek właśnie wysunęła się na czoło stawki, a swoją lokatę poprawiła Sznajder. 30 lipca miała 6:1 z Anastazją Potapową, a we wtorek z Rebeccą Sramkovą.

    W tym roku Świątek wygrała 6:0 z Elisabettą Cocciaretto, Karoliną Muchovą, Kaylą Day, Janice Tjen i Maddison Inglis, a 6:1 – oprócz Bejlek – z Karoliną Pliskovą, Taylor Townsend, Emerson Jones, Jessicą Pegulą, Naomi Osaką, Caty McNally, Darią Snigur, Darią Kasatkiną, Anną Kalinską, Mayą Joint oraz również z Cocciaretto.

    Iga Świątek dystansowała się od “piekarni”. “Chcę okazywać szacunek przeciwnikom”

    – Widziałam na Twitterze profil “Piekarnia Igi Świątek” – mówiła tenisistka w 2022 roku. – To całkiem zabawne, ale nie skupiam się na tym w trakcie gry – podkreśliła.

    – Nie chcę rozmawiać o “piekarni”. Twitter może o tym mówić, ale ja skupię się na tenisie. Naprawdę rozumiem, dlaczego ludzie to robią, bo to świetna zabawa, a tenis to rozrywka i tak dalej. Ale z punktu widzenia zawodników, chcę okazywać szacunek moim przeciwnikom. Nie widać tego, co dzieje się za kulisami. Czasami nie jest łatwo grać takie mecze, a czasami nie jest to łatwe również dla przeciwników – to już słowa z 2023 roku.

    W tourze ATP prym w tej kwestii wiedzie zwycięzca Rolanda Garrosa Alexander Zverev (16). Dalej są Rafael Jodar i Jannik Sinner (po 15), Felix Auger-Aliassime (12) i Learner Tien (11).
    Sportowiec w białym stroju tenisowym i fioletowej czapce wykonuje gest triumfu, zaciskając pięść z wyrazem determinacji na twarzy. Tło stanowi niebieski kort tenisowy.

    Iga ŚwiątekIZHAR KHANAFP
    Emocjonująca chwila podczas meczu tenisowego. Młoda zawodniczka w ciemnym stroju i białej czapce z daszkiem krzyczy, pokazując intensywne emocje związane z rywalizacją. W tle rozmyte postaci sugerujące obecność innych uczestników wydarzenia.

    Mirra AndriejewaCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Młoda tenisistka w sportowym stroju z opaską na głowie stoi na korcie, patrząc zamyślona w bok i trzymając palec przy ustach, wyrażając skupienie lub niepewność.

    Coco GauffRYAN LIMAFP

    Denis Shapovalov – Zachary Svajda. Skrót meczu.

  • Polka zeszła z kortu, wtedy rozegrał się dramat. Wiktorowski dostał wiadomość

    Polka zeszła z kortu, wtedy rozegrał się dramat. Wiktorowski dostał wiadomość

    Od kilku dni trwa turniej WTA 1000 w Toronto, już we wtorek na korcie pojawią się dwie najwyżej notowane polskie tenisistki, czyli Iga Świątek i Maja Chwalińska. Dzień wcześniej w akcji oglądaliśmy inne nasze reprezentantki – Magdalena Fręch dokończyła przerwany mecz z Leolią Jeanjean, wygrywając z nią 7:5, 6:3, po niej na tym samym korcie pojawiła się Magda Linette.

    Linette dość nieoczekiwanie przegrała pierwszego seta z Carol Zhao, ale już w dwóch kolejnych oddała rywalce tylko pięć gemów, pieczętując awans do drugiej rundy, w której zagra z Evą Lys. Zakończenie tego spotkania nie oznaczało jednak końca emocji na obiekcie Grandstand, po Polce i Kanadyjce na korcie pojawiły się Panna Udvardy i Eva Lys.

    Węgierka i Niemka rozegrały trzecie bezpośrednie starcie w karierze, po dwóch poprzednich miały bilans 1:1. Lys (85. w rankingu WTA) miała okazję do rewanżu, bo to ona przegrała w ostatnim spotkaniu, a zarazem do przełamania się po serii nieudanych występów.

    WTA Toronto. Naomi Osaka poznała rywalkę w drugiej rundzie turnieju

    Tenisistka, która jeszcze pod koniec poprzedniego sezonu zagrała w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Pekinie (po drodze pokonała m.in. Jelenę Rybakinę i Ivę Jovic), w 2026 roku jeszcze ani razu nie wygrała dwóch singlowych meczów z rzędu, a na domiar złego po drodze zmagała się z urazem kolana.

    Udvardy z kolei nieźle prezentowała się na mączce, w kwietniu zagrała w finale turnieju WTA 250 w Bogocie, później w Rabacie doszła do półfinału. Ostatnio w Hamburgu już tak dobrze jej nie poszło, odpadła w drugiej rundzie po porażce z Paulą Badosą. Z Niemiec przeniosła się właśnie do Toronto.

    Rozgrywany w nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego mecz początkowo układał się po myśli Lys – Niemka najpierw przy stanie 2:2 obroniła trzy break pointy, po chwili przełamała rywalkę. I pewnie kroczyła po zwycięstwo w secie, którego wygrała 6:2.

    Druga partia początkowo układała się bardzo podobnie. Lys w pierwszym gemie wybroniła break pointa, później sama przełamała wyżej notowaną rywalkę (74. w rankingu WTA) i znowu prowadziła 4:2. Tym razem jednak Udvardy udało się odwrócić losy rywalizacji, najpierw doprowadziła do stanu 5:5, później do tie-breaka. A w tym triumfowała.

    Trzeci set zapowiadał się emocjonująco, ale niestety tenisistki go nie dokończyły. Przy stanie 2:0 Lys, która wcześniej zaczęła sygnalizować problemy zdrowotne, postanowiła skreczować. Po 112 minutach gry Niemka poddała mecz, dzięki czemu Węgierka zameldowała się w drugiej rundzie. A w tej zagra z podopieczną Tomasza Wiktorowskiego, Naomi Osaką. Tym samym nie dojdzie do rewanżu za drugą rundę tegorocznego turnieju w Rzymie, kiedy to Japonka wygrała 6:4, 4:6, 6:3. Rozegrane zostanie za to pierwsze singlowe starcie między Osaką a Udvardy.

    Klaudia Zwolińska: Chciałam przywieźć medal z mistrzostw świata.

  • Demolka w polskim meczu na turnieju WTA. 6:0 na starcie. Stawką gra o ćwierćfinał

    Demolka w polskim meczu na turnieju WTA. 6:0 na starcie. Stawką gra o ćwierćfinał

    W momencie, gdy w głównym cyklu tenisowych zmagań toczy się rywalizacja w Kanadzie, trwają również imprezy niższej rangi. Drugim najistotniejszym przystankiem dla kobiet w tym tygodniu jest turniej WTA 125 w Warszawie. Mamy w nim sporo polskich akcentów. W pierwszej rundzie utworzyła się nawet para złożona z dwóch naszych reprezentantek. Weronika Falkowska nie dała szans młodszej koleżance, tracąc zaledwie dwa gemy. A to nie koniec. Oto co wydarzyło się podczas poniedziałkowych rozgrywek w stolicy.
    Weronika Falkowska rywalizowała o awans do drugiej rundy turnieju WTA 125 w Warszawie

    Weronika Falkowska rywalizowała o awans do drugiej rundy turnieju WTA 125 w WarszawieFoto OlimpikAFP

    Trwa jedyna tegoroczna impreza pod szyldem WTA, która odbywa się w Polsce. W singlowej drabince turnieju rangi “125” w Warszawie znalazło się miejsce dla dziewięciu naszych reprezentantek. To dawało wysokie prawdopodobieństwo, że trafi się para złożona wyłącznie z Polek. I tak też się stało. W pierwszej rundzie czekała nas potyczka pomiędzy Weroniką Falkowską a Amelią Paszun.

    Obie tenisistki zmierzyły się ze sobą w 18 czerwca, podczas drugiej rundy turnieju W35 w Bolszewie. Wówczas Falkowska triumfowała po trzysetowej batalii na korcie ziemnym – 6:3, 6:7(6), 6:2. Na nawierzchni twardej w stolicy obejrzeliśmy o wiele bardziej jednostronne spotkanie. Weronika potrzebowała zaledwie 72 minut, by uporać się z młodszą koleżanką. 26-latka triumfowała aż 6:0, 6:2 i pewnie zameldowała się 1/8 finału.

    WTA Warszawa: Już trzy Polki w drugiej rundzie

    Falkowska nie była jedyną Polką, która zanotowała zwycięstwo podczas pierwszego dnia głównych zmagań w grze pojedynczej. Kilka godzin później do grona triumfatorek dołączyła Katarzyna Kawa. Początkowo niewiele na to wskazywało, bowiem nasza reprezentantka przegrywała 4:6, 1:3 z Lindą Fruhvirtovą. Ostatecznie to zawodniczka z Krynicy-Zdroju cieszyła się jednak ze zwycięstwa 4:6, 6:4, 7:6(5) po 2 godzinach i 44 minutach rywalizacji.

    Na koniec dnia na korcie centralnym zaprezentowała się Martyna Kubka. 25-latka stanęła przed trudnym zadaniem, bowiem jej przeciwniczką była znajdująca się w dobrej formie Teodora Kostovic. Rozstawiona z “8” tenisistka z Serbii wygrała pod koniec lipca turniej rangi W100. Kubka i Kostovic również stoczyły trzysetową batalię. Ostatecznie zakończyła się ona po myśli Polki. Martyna pokonała rywalkę 7:6(3), 2:6, 6:1.

    Oprócz Paszun, z rywalizacją w singlu pożegnała się już także Urszula Radwańska, która przegrała z Aloną Falej 3:6, 2:6. We wtorek wyłaniają się jednak kolejne szanse dla naszych reprezentantek na awans do drugiej rundy WTA 125 w Warszawie. Weronika Ewald zmierzy się z Justiną Mikulskyte, Linda Klimovicova z Elizarą Janewą, Marcelina Podlińska z Vendulą Valdmannovą, a Zuzanna Pawlikowska – z Lią Karatanczewą. Podlińska weszła do głównej drabinki jako szczęśliwa przegrana z eliminacji, po wycofaniu się Jeline Vandromme z powodu kontuzji prawego łokcia.
    Tenisistka ubrana w sportową koszulkę i czapkę z daszkiem pokazuje zaciśniętą pięść, podkreślając silne emocje po rozegranej akcji na korcie.

    Weronika Falkowska Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Uśmiechnięta tenisistka w niebieskim stroju sportowym i jasnej czapce z daszkiem, na tle fioletowej ściany z logo sponsora.

    Martyna KubkaTomasz Jastrzębowski/ReporterReporter
    Kobieta z jasną opaską sportową na głowie, ubrana w jasną koszulkę, znajduje się na tle nieostrego stadionu lub kortu tenisowego.

    Katarzyna KawaMATTHIEU MIRVILLEAFP

    Tommy Paul – Kamil Majchrzak. Skrót meczu.

  • Klub Chwalińskiej nie potrafi tego zrozumieć. “Jest beznadziejna”

    Klub Chwalińskiej nie potrafi tego zrozumieć. “Jest beznadziejna”

    W drugiej połowie stycznia Linda Klimovicova była na ustach wszystkich. Polka przeszła trzy rundy kwalifikacyjne Australian Open, a w drugiej rundzie postawiła się Elinie Switolinie. Pierwszy set przegrała po zaciętej walce 5-7. W drugim przegrała już 1:6, ale wrażenie, jakie po sobie zostawiła, było bardzo dobre. Polka po AO wskoczyła na 129 miejsce w rankingu WTA, najwyższe w karierze.

    Polka była na autostradzie do pierwszej setki

    Wtedy wydawało się, że jest na autostradzie do pierwszej setki rankingu. Bardzo optymistycznie podchodził do sprawy menedżer zawodniczki Piotr Szczypka. Wszystko jednak się zacięło. W trzech następnych turniejach odpadała w 1. rundzie, w dwóch kolejnych w drugiej. Błysnęła w Oeiras Open, gdzie doszła do półfinału. Potem jednak wszystko się zacięło, a seria siedmiu porażek z rzędu (przegrała m.in. z Mananchayą Sawangkaew, z którą pechowej porażki w Wimbledonie zaznała Maia Chwalińska) zachwiała wiarą w jej możliwości. Zresztą po fatalnej serii wypadła poza drugą setkę.

    – Zaczęło to wyglądać słabo od strony mentalnej, więc wdrożyliśmy plan ratunkowy dla Lindy. Dlatego pojechała na słabo obsadzony turniej ITF W25 do angielskiego Aldershot – wyjaśnia nam Szczypka.

    Nagle zaczęli mówić, że Klimovicova jest beznadziejna

    Plan ratunkowy do pewnego stopnia wypalił, bo Klimovicova wygrała z Japonką Naho Sato (6:3, 7:6), Belgijką Clarą Vlasselaer (6:1, 6:1) oraz Hinduską Vaidehi Chaudhari (6:0, 6:3) i awansowała do półfinału. Tam musiała uznać wyższość Riny Saigo, choć była faworytką meczu ze sklasyfikowaną na 324. miejscu Japonką. Finału więc nie było, ale były trzy wygrane mecze. I choć rywalki były o wiele niżej notowane, to zwycięstwa pozwoliły do pewnego stopnia odbudować się Klimovicovej. Minuty spędzone na korcie też powinny zaprocentować.

    W BKT Advantage Bielsko-Biała martwią się tylko całą otoczką wokół zawodniczki. – Rok temu wszyscy mówili, że jest świetna, wspaniała, że mamy super talent. Teraz ta sama zawodniczka jest beznadziejna, ma fatalny team i jeszcze gorszych doradców. Linda Klimovicova z dnia na dzień stała się ofiarą nagonki i hejtu. Dziwny jest ten świat – te ostatnie słowa Szczypka już nam zaśpiewał, przyznając, że nie ma innej dobrej puenty.

    Mówi co myśli o skreślaniu Klimovicovej

    – Nie rozumiem, jak można tak łatwo wpadać w skrajności. W sezonie mamy tylko cztery Wielkie Szlemy, więc trudno tym podzielić te 10 tysięcy dziewczyn, które walczą na kortach całego świata o wygrane i o to, żeby być przynajmniej w setce. Tenis to jednak bardzo trudna dyscyplina. Trzeba być świetnie przygotowanym fizycznie i mocnym mentalnie, a i to nie gwarantuje wygranej w każdym turnieju – zauważa Szczypka.

    Menedżer Klimovicovej zwraca uwagę, że takie skreślanie kogoś z powodu słabej passy nie ma większego sensu, jak się spojrzy choćby na Chwalińską, która kilka lat czekała na swoje 5 minut w Paryżu. – Nigdy nie wiesz, kiedy to wszystko zaskoczy – przyznaje Szczypka, który oczywiście wierzy, że Linda wróci na dobre tory i znów zaskoczy.
    Tenisistka w czerwonym stroju sportowym wykonuje gest triumfu na korcie, trzymając rakietę tenisową. W tle widać rozmyte sylwetki kibiców.

    Linda KlimovicovaTomasz Jastrzębowski/Foto Olimpik/REPORTERReporter
    Kobieta ubrana w sportową, białą koszulkę z widocznymi logotypami sponsorów trzyma w ręce żółtą piłkę tenisową, pochylając głowę w skupieniu.

    Maja ChwalińskaKENTARO TOMINAGAEast News

    Paulina Czarnota-Bojarska o najnowszych informacjach w polskim futbolu.

  • Menedżer Chwalińskiej rezygnuje. Długa kolejka chętnych na dwa miejsca

    Menedżer Chwalińskiej rezygnuje. Długa kolejka chętnych na dwa miejsca

    Ludzie już zaczynają pisać, że słaby ze mnie menedżer, bo po takim sukcesie zawodniczki dotąd nie podpisałem żadnego kontraktu dla Mai. Nikt nie bierze pod uwagę tego, że zawarcie każdej umowy wiąże się z wnikliwą analizą prawników. Chodzi o to, żeby jak najlepiej zabezpieczyć Maję – mówi nam Piotr Szczypka, menedżer Chwalińskiej, dodając, że już wkrótce zobaczymy efekty tego całego procesu.

    Chwalińska ma do sprzedania dwa miejsca na koszulce. Tyle, bo Szczypka zrezygnował ze swojego miejsca. – Jak Maja nie miała sponsorów, to reklamę na jej stroju miał mój klub BKT Advantage. Sytuacja się jednak zmieniła, więc rezygnuję, żeby dać jej miejsce – wyjaśnia nam Szczypka i dodaje, że prócz miejsc na stroju Maja może podpisać też kontrakty reklamowe na korzystanie z odzieży, butów i tenisowego sprzętu. Nie mówi, że to się stanie, ale że są ku temu możliwości.

    Na razie jednak chodzi o te dwa duże kontrakty, gdzie sponsor wykupi też miejsce na koszulce zawodniczki. – Wkrótce będą one podpisane i ogłosimy to światu. W Toronto? Nie umiem odpowiedzieć, bo to już za tydzień, czyli jest mało czasu. Przewrotnie powiem, że skoro moje działania w kwestii tych umów są tak wyśmiewane, że robi się z tego kabaret, to ja gdzieś pomiędzy śmiechem powiem o umowach – opowiada Szczypka.

    Chwalińska w telewizyjnej reklamie?

    A warto nadmienić, że chodzi nie tylko o te dwa kontrakty, gdzie logotypy zobaczymy na koszulce. W rachubę wchodzi też umowa powiązana z reklamą telewizyjną. Maja ma tu pewne doświadczenie, bo wystąpiła u boku Igi Świątek w spocie Oral-B. Tam jednak grała rolę drugoplanową. Teraz byłaby na pierwszym planie. – Duża liczba followersów, te pół miliona na Instagramie też sprawiają, że Maja ma teraz dużo większe możliwości – zauważa jej menedżer.

    W trakcie Roland Garros na koszulce Chwalińskiej pojawiły się marki: XTB oraz Oshee. To drugie było też na Wimbledonie. Wiemy jednak, że zawodniczka nie ma kontraktu długoterminowego z Oshee. Wciąż trwają zaawansowane rozmowy w tej sprawie. Szczypka nie chciał nam powiedzieć wprost, czy Oshee będzie na stroju Mai w Toronto.

    Chwalińska zasypana ofertami

    W każdym razie jeszcze może być ciekawie, bo po sukcesie w Paryżu Chwalińska została zasypana ofertami. I choć chodzi tylko o dwa miejsca na stroju, to menedżer i jego prawnicy prowadzą wiele rozmów z różnymi firmami. Na razie udało się dopiąć choćby umowę z Vistulą, która ubrała team Chwalińskiej. Już w trakcie Wimbledonu mogliśmy zobaczyć trenera Jaroslava Machovskiego w garniturze Vistuli. Także Szczypka i Aleksandra Musiał z BKT Advantage z dumą prezentowali ubrania polskiej marki.

    Po Roland Garros wartość reklamowa Mai Chwalińskiej została wyceniona na 250 milionów złotych. Mało znana zawodniczka spoza setki rankingu WTA w ciągu kilkunastu dni stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w Polsce. Roland Garros wygenerował ponad 30 tysięcy publikacji o Chwalińskiej w mediach. Jak wynika z raportu Instytutu Monitorowania Mediów w Polsce, całkowity zasięg medialny osiągnął pułap 1,8 miliarda potencjalnych kontaktów z odbiorcą. Statystyczny Polak zwyczajnie został zasypany informacjami o Chwalińskiej.
    Uśmiechnięta tenisistka w żółtej koszulce z logotypami sponsorów trzyma rękę na czole, wyrażając radość lub ulgę po zakończeniu meczu.

    Maja ChwalińskaZabulon Laurent/ABACAEast News
    Kobieta ubrana w sportową, białą koszulkę z widocznymi logotypami sponsorów trzyma w ręce żółtą piłkę tenisową, pochylając głowę w skupieniu.

    Maja ChwalińskaKENTARO TOMINAGAEast News
    Młoda kobieta o blond włosach w jasnej koszuli idzie w towarzystwie mężczyzny w niebieskiej marynarce, oboje skupieni, w otoczeniu innych osób.

    Maja ChwalińskaAliaksandr ValodzinEast News

    Trener Marcin Nowakowski przed starciem ze Słowenią: Jesteśmy nastawieni, że będą grali swoją najlepszą siatkó

  • Półfinał z Chwalińską, doszło do powtórki w Waszyngtonie. I znów to samo

    Półfinał z Chwalińską, doszło do powtórki w Waszyngtonie. I znów to samo

    Rok temu, także w sierpniu, Diana Sznajder po raz ostatni grała w finale turnieju WTA, mówimy tu o singlu. Imprezę w Monterrey, w tygodniu poprzedzającym US Open, omijają tenisistki ze ścisłej światowej czołówki, one są już wtedy w Nowym Jorku. Ona sama przyleciała do Meksyku jako 22. rakieta świata, została rozstawiona z trójką, w finale pokonała Jekaterinę Aleksandrową.

    Ta sama Aleksandrowa zrewanżowała się jej później w półfinale identycznego turnieju w Ningbo, w tym roku 22-letnia już Sznajder znów występowała na tym etapie. W Adelajdzie uległa 3:6, 2:6 Mirze Andriejewej, trudno to uznać za jakąś niespodziankę. Ale taką niespodzianką był już wynik z Paryża, z batalii o finał Roland Garros. Sznajder do meczu z Mają Chwalińską przystępowała na Court Philippe Chatrier jako tenisistka rozstawiona, Polka przebijała się przez kwalifikacje. A później napisała piękną przygodę w głónej drabince.

    Wygrała z Rosjanką 7:6 (4), 6:4 – było to jej dziewiąte zwycięstwo w tamtym turnieju. Serię przerwała dwa dni później Andriejewa.

    Sznajder i tak, dzięki owemu półfinałowi, zdołała wrócić do TOP 20 rankingu WTA. Na trawie wybitnie jej nie poszło, jakby miała w pamięci zmarnowaną szansę z Paryża. Wygrała tylko jedno z czterech spotkań. Inaczej było już w Waszyngtonie – została tu rozstawiona z “4”, najpierw rozbiła w 55 minut Anastazję Potapową, później w 89 – Ludmiłę Samsonową. Obie wygrały tylko 10 gemów.

    Pojawiła się szansa na pierwszy finał od 12 miesięcy. Została tylko jedna przeszkoda.

    WTA Waszyngton. Mecz Diany Sznajder z Jessicą Pegulą wyłonił pierwszą finalistkę

    Rywalką Rosjanki w grze o finał byłą turniejowa “1” – Jessica Pegula. Gdyby nie zawalony cykl turniejów na mączce w Europie, być może dziś mówilibyśmy o Amerykance jako poważnej kandydatce do przejęcia fotela liderki rankingu WTA. Tyle że w Madrycie przegrała już drugie spotkanie, w Rzymie dostała potężne lanie od Świątek w ćwierćfinale, w Paryżu sensacyjnie odpadła w pierwszej rundzie. Później był finał turnieju w Berlinie, ćwierćfinał Wimbledonu – i już ta Pegula, która tak dobrze prezentowała się w Melbourne czy Dubaju.
    Tenisistka w błękitnym stroju skupiona na nadlatującej piłce podczas meczu, z białą czapką na głowie.

    Jessica PegulaFILIPPO MONTEFORTEAFP

    W Waszyngtonie początkowo nie planowała startu, dostała się do drabinki jako zawodniczka zastępująca inną z TOP 30 rankingu WTA. Miała problemy w początkowej fazie spotkania z Magdaleną Fręch, później już zdominowała Polkę. Bez straty seta ograła za to Annę Kalinską.

    Sznajder dominowała w początkowej fazie półfinału, dwukrotnie przełamała Pegulę, prowadziła już nawet 5:2. Powtórzyła się jednak sytuacja z ich kwietniowego starcia w Charleston, gdy Rosjanka prowadziła w decydującej partii 2:0. I straciła sześć gemów z rzędu. Teraz oddała pięć, co skończyło się porażką 5:7.

    W drugim secie przełamanie na 3:2 dla Peguli też przyspieszyło koniec. Mógł nastąpić już trzy gemy później, Amerykanka miała meczbola na 7:5, 6:2. Wtedy sytuacja wymknęła się jej z rąk, dała się przełamać. Chwilę później wszystko jednak się zakończyło. Pegula wygrała 7:5, 6:4, wynik był więc niemal identyczny jak w starciu Chwalińskiej ze Sznajder w Paryżu. Polka jednak w pierwszym secie musiała grać tie-breaka.

    Drugą finalistką dość nieoczekiwania została Alexandra Eala – po 76 minutach gry Filipinka pokonała 6:4, 6:2 Naomi Osakę.

    W niedzielę o godz. 18 polskiego czasu dojdzie do potyczki o finał.
    Diana Sznajder

    Diana SznajderMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP AFP

    Liga Narodów. Najlepsze akcje półfinałów.

  • Szeremeta nie poszła w ślady Świątek. Tłumaczy swoją decyzję. I to gdzie

    Szeremeta nie poszła w ślady Świątek. Tłumaczy swoją decyzję. I to gdzie

    Julia Szeremeta była piątkowym gościem Akademii Sztuk Przepięknych na Pol’and’Rock Festival, którego inicjatorem jest szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – Jerzy Owsiak. Podczas spotkania z uczestnikami wydarzenia nasza wicemistrzyni olimpijska została zapytana między innymi o kwestię współpracy z psychologiem. Na tym polu postawiła się w opozycji wobec wspomnianej z nazwiska Igi Świątek. Sama wyjawiła dlaczego i jaki był powód rezygnacji z pomocy psychologa w polskiej kadrze.
    Wicemistrzyni olimpijska w boksie Julia Szeremera, twórca WOŚP Jerzy Owsiak oraz tenisistka Iga Świątek

    Na zdjęciu Julia Szeremeta, Jerzy Owsiak oraz Iga ŚwiątrkMauro PIMENTEL / AFP / Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP / Henry Nicholls / AFPAFP

    W czwartek wystartowała kolejna edycja Pol’and’Rock Festival – muzycznego wydarzenia, którego pomysłodawcą jest twórca Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – Jerzy Owsiak. Znane w całym kraju wydarzenie – wcześniej po nazwą Przystanek Woodstock – to jednak nie tylko masa głośnych koncertów.

    Jego nieodłącznym elementem w ostatnich latach jest także Akademia Sztuk Przepięknych – czyli seria inspirujących często spotkań z ciekawymi i znanymi ludźmi. W ten piątek z uczestnikami festiwalu spotkała się nasze srebrna medalistka olimpijska – Julia Szeremeta.

    Tytuły wyleciały z rąk Usyka. Jak to się stało? Polak podsumował Ukraińca

    Podczas rozmowy z naszą pięściarką padł temat między innymi współpracy z psychologiem. Stawiający pytania prezenter Radosław Mróz przytoczył bowiem przykład Igi Świątek, w której sztabie swoje stałe miejsce ma Daria Abramowicz. Julia Szeremeta odrzuciła natomiast możliwość mającej taką formę pomocy. Jak przyznała, w naszej reprezentacji obecna była nawet postać psychologa, z której jednak ostatecznie zrezygnowano. I sama otwarcie przyznała, dlaczego.

    Tak. Mieliśmy psychologa w kadrze, ale wydaje mi się, że każdy musi dobrać go sobie indywidualnie. Część osób z niego korzystała, część nie. Nie każdemu pasuje ta osoba, więc po jakimś czasie zrezygnowaliśmy, bo i tak niektóre dziewczyny pracują ze swoimi psychologami

    Dodała przy tym, że sama nie potrzebuje jakiegokolwiek wsparcia psychologicznego. A to wszystko za sprawą jej szkoleniowca. – Ja nie potrzebuję ogólnie. Trener Tomasz Dylak wzmocnił moją głowę na tyle, że raczej tego nie potrzebuję. Ale wiem, że każdemu coś innego jest potrzebne. I na dużo osób to działa, żeby przełamać się w walce czy w jakichś kryzysach, czy problemach rodzinnych, żeby porozmawiać i to przepracować – przyznała 22-latka.

    Julia Szeremeta o współpracy z psychologiem. “Trener Dylak wzmocnił moją głowię i psychikę”

    Julia Szeremeta zaznacza, że obecnie wraz z Tomaszem Dylakiem nie muszą szczególnie pracować nad sferą mentalną. Ta bowiem została już wystarczająco mocno zbudowana.

    – Teraz nie. Ale wzmocnił moją głowę i psychikę tak, że nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć tak, żeby coś mi się działo – zdradziła kulisy nasza wicemistrzyni olimpijska.

    Julia Szeremeta jak Iga Świątek. Niepokój wokół drugiej gwiazdy polskiego sportu

    Opowiedziała przy tym także o środkach treningowych stosowanych przez wspomnianego szkoleniowca.

    – Potrafi krzyknąć. Nasze przygotowania do igrzysk na pewno nie były łatwe. Bardzo dużo potu, łez wylanych na sali, ciężkich sparingów, które trenerowi się nie podobały. Ja robiłam dodatkowe sparingi na przykład. To było bardzo dużo przepracowanego czasu. Walki o to, żebym się nie poddała, budowanie mnie psychicznie, że jestem twarda – stwierdziła Julia Szeremeta.
    Zawodniczka w niebieskim stroju bokserskim z orłem na piersi, z uniesioną w geście zwycięstwa ręką, wyrażająca silne emocje po wygranej walce na ringu.

    Julia SzeremetaMOHD RASFAN / AFP AFP
    Tenisistka w białym stroju i czapce z daszkiem okazuje silne emocje podczas meczu, trzymając rakietę tenisową.

    Iga ŚwiątekHenry NichollsEast News
    Mężczyzna w okularach o czerwonych oprawkach trzyma w dłoni identyfikator i mówi do mikrofonu, w tle widoczne są kolorowe plakaty promocyjne.

    Jerzy OwsiakJakub SzametoEast News

    Iga Świątek: Przy 2-1 w tie-breaku popełniłam dwa błędy, które nie powinny się wydarzyć.

  • Pięć obronionych setboli w meczu polskiej “1”. Tie-break na sam koniec

    Pięć obronionych setboli w meczu polskiej “1”. Tie-break na sam koniec

    Świetna forma Martyny Kubki, w połączeniu z gorszą dyspozycję Lindy Klimovicovej, sprawiły, że ta pierwsza została nową polską rakietą numer 6 w rankingu WTA. Pierwszy raz wskoczyła do TOP 200 światowej listy, już za chwilę zadebiutuje w eliminacjach Wielkiego Szlema.

    Pochodząca z Ołomuńca, a mieszkająca w Bielsku-Białej Klimovicova z tej najlepszej dwusetki z kolei wypadła. Na jak długo, to pokażą kolejne tygodnie. Aby przełamać niemoc, ruszyła na turniej ITF W35 w Aldershot – na tym poziomie została rozstawiona z numerem 1. I była faworytką do końcowego triumfu.

    Dla Klimovicovej miał to być sprawdzian przed powrotem na poziom WTA 125, w najbliższym tygodniu czekają ją bowiem występy w Warszawie.

    Linda Klimovicova grała o finał turnieju ITF w Anglii. Rywalką turniejowa “4”

    W trzech pierwszych spotkaniach w Anglii Linda nie straciła ani jednego seta, zaczęła ten turniej od pokonania Japonki Naho Sato 6:3, 7:6 (4). A dwa kolejne zwycięstwa przyszły jej już bardzo łatwo.

    W sobotę poprzeczka poszła nieco w górę – rywalką w walce o finał była bowiem rozstawiona z “4” inna zawodniczka z Japonii – Rina Saigo. 25-latka z początku czwartej setki rankingu, choć była już na 290. pozycji na świecie. Niedawno występowała w kwalifikacjach WTA 250 w Pradze, grała o główną drabinkę z Weroniką Podrez.
    młoda tenisistka z blond warkoczem i w białej opasce wykonuje zamach rakietą tenisową, skupiona na grze na korcie

    Linda KlimovicovaPAUL CROCKAFP

    Reprezentantka Polski dobrze zaczęła to spotkanie, zgodnie z oczekiwaniami. Od razu popisała się breakiem, za chwilę do zera wygrała swojego gema serwisowego. Można się było spodziewać powtórki z poprzednich dni, a tymczasem… wszystko zaczęło się układać zupełnie inaczej. Japonka nie odpuszczała, dobrze biegała za końcową linią, ale to chyba cecha większości tenisistek z tego kraju.

    Japonka szybko odrobiła stratę, później obie wykorzystywały atut serwisu. Aż do ósmego gema, gdy Klimovicova serwowała przy stanie 3:4. Została przełamana, za chwilę Saigo mogła rozstrzygnąć seta. Przy pierwszej szansie wyrzuciła piłkę za boczną linię, przy drugiej – Linda popisała się świetnym returnem. A później były trzy kolejne setbole obronione przez Polkę. Ale też jedna jej szansa na 4:5, tu akurat dobrze serwisem zagrała rywalka, a Klimovicova nie zdołała jej minąć, już po zejściu Azjatki do siatki. Szósty setbol okazał się ostatnim – Saigo pomogła… siatka. Piłka zahaczyła o nią, spadła na stronę Lindy.

    Zawodniczka z Bielska-Białej poprosiła o przerwę toaletową, po wznowieniu gry Japonka nie dość, że odskoczyła na 2:0, to jeszcze miała szansę na kolejne przełamanie. Turniejowa “1” opanowała sytuację, wygrała tego gema i dwa kolejne. Nie było jednak u niej dyspozycji sprzed kilku miesięcy, choć widać było, że bardzo chciała grać lepiej.

    Ostatecznie w tym secie o triumfie decydował tie-break – ten zaś od początku układał się po myśli Japonki. Przy stanie 6-4 Saigo miała meczbola – Klimovicova obroniła go ładnym forhendem. Mogła wyrównać na 6-6, a… popełniła podwójny błąd.

    Skończyło się więc na 6:3, 7:6 (5) dla turniejowej “4”. Klimovicova może z kolei już skupić się na rywalizacji w Warszawie.
    Młoda kobieta w sportowym stroju trzyma biały ręcznik, prawdopodobnie po zakończonym meczu tenisowym. Tło jest rozmyte, widać sylwetkę innej osoby w oddali oraz fragmenty napisu na tablicy.

    Linda KlimovicovaLairys Laurent/ABACAEast News

    Wilfredo Leon – najlepsze akcje w półfinale Ligi Narodów.

  • Świątek i Chwalińska po pierwszym pojedynku w Toronto. 60 minut walki

    Świątek i Chwalińska po pierwszym pojedynku w Toronto. 60 minut walki

    Świątek and Chwalińska together on the court in Toronto. 60 minutes of playing behind the Polish women

    On Sunday, another WTA 1000 tournament will start in Toronto. In Canada, almost all the best players will be present, and there is also no shortage of m.in on the list of entries. Igi Świątek and returning after the injury of Maia Chwalińska. Polish women already have the first “duel” behind them. And that’s between you. The players trained together on the night of Friday to Saturday Polish time.
    Article Cover

    Maja Chwalińska and Iga Świątek VALENTIN IZO/HANS LUCAS/DIMITAR DILKOFF AFP

    After more than a month of break, two of the best Polish tennis players – Iga Świątek and Maja Chwalińska – will finally return to the game. All on the occasion of the WTA 1000 tournament in Toronto. The first one mentioned after the defeat at Wimbledon set out for rest and training in order to best prepare for playing in North America. The second on the courts in London contracted an ankle injury and her return depended mainly on her health.

    Do niego dojdzie właśnie we wspomnianym Toronto. Obie zawodniczki (jak i reszta Polek) znają już swoją drabinkę do upragnionego finału i aktualnie czekają na swoje rywalki. W końcu ze względu na wysokie miejsce w rankingu WTA do gry przystąpią dopiero od 2. rundy. Turniejowa “7” zmierzy się z lepszą spotkania Sara Bejlek – Wang Xinyu, natomiast niedawna finalistka Roland Garros z Talią Gibson lub Elisabettą Cocciaretto.

    Mimo to zarówno Świątek, jak i Chwalińska mają już za sobą pierwszy “pojedynek”. Nasze reprezentantki spędziły na korcie godzinkę… ze sobą. Wszystko ze względu na wspólną sesję treningową.

    Świątek i Chwalińska na jednym korcie. Był wspólny trening

    Cała sesja odbyła się niedługo po ceremonii losowania drabinki turnieju, a dokładniej w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego. W mediach społecznościowych nie brakuje fotografii z treningu pań.

    Takie obrazki zbytnio nie mogą dziwić, bowiem tenisistki znają się od kilku lat, a w czasach gry juniorskiej tworzyły nawet parę deblową.

    Turniej w Toronto na dobre rozpocznie się 2 sierpnia. Finał zaplanowany jest na 13 sierpnia. Triumfatorką przed rokiem została Victoria Mboko. Granie w Ameryce Północnej zostanie zwieńczone wielkoszlemowym US Open (30 sierpnia – 13 września).
    Tenisistka w szarej koszulce i czapce, z rakietą tenisową w ręku, wyraża frustrację w czasie meczu na korcie.

    Iga ŚwiątekMark J. TerrillEast News
    Zawodniczka tenisowa wykonuje dynamiczny zamach rakietą podczas meczu, skupiona na grze, ubrana w jasnożółty bezrękawnik sportowy.

    Maja ChwalińskaJULIEN DE ROSAAFP

    Trener Marcin Nowakowski przed starciem ze Słowenią: Jesteśmy nastawieni, że będą grali swoją najlepszą siatkówkę