Category: Uncategorized

  • Wskazano źródło zarazy w Madrycie. Iga Świątek nie miała szans. To koniec

    Wskazano źródło zarazy w Madrycie. Iga Świątek nie miała szans. To koniec

    Doprawdy kuriozalny przebieg przybrał prestiżowy turniej Mutua Madrid Open. Z udziału w imprezie wycofało się już pond 20 uczestników i uczestniczek. Przyczyną ich dolegliwości zdrowotnych jest najprawdopodobniej wirus szerzący się drogą pokarmową. W sobotę z powodu fatalnego samopoczucia podczas meczu III rundy skreczowała Iga Świątek. Nazajutrz rezygnację z dalszej gry ogłosiła Ludmiła Samsonowa (20. WTA). Wskazano już potencjalne źródło zakażeń.

    Iga Świątek i Ludmiła Samsonowa (na małym zdj.) nie biorą już udziału w Mutua Madrid OpenNewspix.pl

    – Ostatnie trzy dni czułam się okropnie. Złapałam jakiegoś wirusa. W niektórych momentach czułam się w porządku, w innych fatalnie. Próbowałam wygrać, ale byłam zupełnie bez energii. Wiem, że między zawodnikami krąży jakiś wirus. Nie tylko ja mam problemy – mówił Iga Świątek w sobotnie popołudnie, krótko po przerwanym spotkaniu III rundy z Ann Li.

    Polka nie była pierwszą zawodniczką – i jak się okazuje nie ostatnią – która z powodu kłopotów zdrowotnych musiała wycofać się z turnieju WTA 1000 w Madrycie.

    Samsonowa kolejna na liście ofiar tajemniczego wirusa. Zidentyfikowano potencjalne źródło masowych zatruć

    Z gry w stolicy Hiszpanii zrezygnowało już w sumie ponad 20 tenisistek i tenisistów. W niedzielę dołączyła do nich kolejna zawodniczka.

    “Ludmiła Samsonowa wycofała się z turnieju Mutua Madrid Open z powodu choroby. Linda Noskova awansowała do czwartej rundy walkowerem” – czytamy na oficjalnym profilu imprezy w serwisie X.

    W 1/8 finału Noskova zmierzy się z Coco Gauff, która… też była o krok od kapitulacji. W meczu z Soraną Cirsteą momentami słaniała się na nogach. Kryzys zdrowotny przezwyciężyła ogromnym wysiłkiem i determinacją, wygrywając ostatecznie 4:6, 7:5, 6:1.

    – Nie wiem, jak to przeżyłam – mówiła Amerykanka tuż po zejściu z kortu. – Wczoraj w nocy czułam się trochę dziwnie, ale po przebudzeniu było dobrze. W trakcie gry czułam, że zemdleję, ale potem dali mi jakieś leki i to zdecydowanie pomogło. Byłam zdenerwowana i zmęczona. W pewnym momencie prawie zwymiotowałam.

    Gauff wycofała się już z rywalizacji deblistek, w grze pojedynczej nie składa jeszcze broni.

    Jak informuje serwis Puntodebreak.com, przyczyną masowego zatrucia są prawdopodobnie serwowane w trakcie imprezy tacos z krewetkami. Nie podano jednak źródła tej wiadomości. Służby medyczne turnieju robią wszystko, by dalsza faza rozgrywek nie została storpedowana przez kolejne przypadki skrajnej niedyspozycji uczestników.
    Ludmiła Samsonowa

    Ludmiła SamsonowaADEK BERRYAFP
    Ludmiła Samsonowa

    Ludmiła SamsonowaELSA/GETTY IMAGES NORTH AMERICAAFP
    Tenisistka ubrana w biały strój sportowy i czarną czapkę trzyma w lewej ręce rakietę, stojąc na tle niebieskiej kortowej ściany z fragmentem napisu. Jej mina i rozłożone ręce wyrażają zdziwienie lub zawód.

    Iga ŚwiątekRex Features/East News via ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Camilo Ugo Carabelli – Flavio Cobolli. Skrót meczu.

  • Szalona radość Niemki. Turniejowe “1” za burtą zmagań WTA Madryt. Niesamowita pogoń

    Szalona radość Niemki. Turniejowe “1” za burtą zmagań WTA Madryt. Niesamowita pogoń

    Szalona radość Niemki. Turniejowe “1” za burtą zmagań WTA Madryt. Niesamowita pogoń

    Turniej WTA 1000 w Madrycie toczy się już bez udziału naszych reprezentantek – zarówno w singlu, jak i deblu. Ostatnią nadzieją Polek na sukces w stolicy Hiszpanii pozostawała Iga Świątek, ale wczoraj Raszynianka skreczowała z powodu choroby żołądkowo-jelitowej. Zmagania ciągle trwają i nie brakuje w nich ciekawych rozstrzygnięć. Do niesamowitej pogoni doszło dzisiaj na korcie numer 4. Po ostatniej piłce mogliśmy zobaczyć efektowną celebrację Niemki.
    Tak Laura Siegemund cieszyła się z wygranego meczu podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie

    Tak Laura Siegemund cieszyła się z wygranego meczu podczas turnieju WTA 1000 w Madryciescreen z WTA TVmateriał zewnętrzny

    Trzy dni temu Laura Siegemund i Jasmine Paolini spotkały się ze sobą w drugiej rundzie singlowych zmagań podczas WTA 1000 w Madrycie. Włoszka przegrała premierową odsłonę spotkania, ale później zdołała odwrócić losy rywalizacji i zwyciężyła 3:6, 6:2, 6:4. Wczoraj tenisistka z Italii przegrała z Hailey Baptiste 5:7, 3:6, przez co również pożegnała się z rozgrywkami gry pojedynczej na Półwyspie Iberyjskim.

    Zarówno Siegemund, jak i Paolini wciąż pozostawały jednak w walce o dobry wynik w deblu. Turniejowa drabinka tak się ułożyła, że panie trafiły na siebie ponownie – już podczas 1/8 finału rywalizacji duetów. Jasmine występowała w parze z Sarą Errani, a Laura – z Wierą Zwonariową. Nieznacznymi faworytkami spotkania według notowań były rozstawione z “1” Włoszki. Zapowiadała się bardzo interesująca batalia. To, co wydarzyło się dziś na korcie numer 4, z pewnością zapadnie w pamięci obu teamów na najbliższe dni.

    Jasmine Paolini i Sara Errani kontra Laura Siegemund oraz Wiera Zwonariowa

    Mecz rozpoczął się od utrzymanych serwisów przez oba duety. Pierwsze przełamanie nastąpiło w czwartym gemie. Wówczas Włoszki dobrały się do podania przeciwniczek. Tuż przed zmianą stron wyszły na prowadzenie 4:1, wygrywając decydujący punkt. Potem tenisistki z Italii miały piłkę na cztery “oczka” przewagi. Wtedy doszło do zwrotu akcji. Gdy Niemka oraz Rosjanka serwowały po 4:4, zobaczyliśmy stan 40-40. Ostatecznie do wyrównania jednak nie doszło. Festiwal breaków trwał aż do końca partii. Wówczas Siegemund i Zwonariowa nie wykorzystały dwóch szans na 5:5. Finalnie Errani oraz Paolini cieszyły się z triumfu 6:4 w premierowej odsłonie.

    Pierwsze minuty drugiej części pojedynku układały się idealnie z perspektywy reprezentantek Włoch. W pewnym momencie prowadziły już 4:1 i 30-15 na returnie. Wtedy Laura i Wiera oddaliły zagrożenie w szóstym gemie i zainaugurowały efektowny powrót. Zgarnęły w sumie pięć “oczek” z rzędu, przez co doprowadziły do super tie-breaka. Początek decydującej rozgrywki był bardzo wyrównany. Od wyniku 6-5 dla turniejowych “1”, na korcie rządziły już jednak Niemka oraz Rosjanka. Wygrały pięć kolejnych akcji, dzięki czemu zapewniły sobie zwycięstwo 4:6, 6:4, 10-6.

    Po ostatniej piłce nastała efektowna celebracja Siegemund. Z jednej strony zrewanżowała się Jasmine Paolini za singlową porażkę, a z drugiej – jej team wrócił z bardzo dalekiej podróży w tym spotkaniu. W ćwierćfinale debla Laura i Wiera zmierzą się z reprezentantkami Indonezji – Aldila Sutjiadi/Janice Tjen.
    Sara Errani i Jasmine Paolini

    Sara Errani i Jasmine PaoliniGAO JING/XINHUAAFP
    Laura Siegemund

    Laura SiegemundWILLIAM WEST / AFPAFP
    tenisistka w białej koszulce i czapce uderza żółtą piłkę tenisową rakietą podczas meczu na tle niebiesko-zielonego baneru z białym napisem i grafiką

    Wiera ZwonariowaWaleed Zein/AnadoluAFP

    Daniil Medvedev – Fabian Marozsan. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Szalona radość Niemki. Turniejowe “1” za burtą zmagań WTA Madryt. Niesamowita pogoń

    Szalona radość Niemki. Turniejowe “1” za burtą zmagań WTA Madryt. Niesamowita pogoń

    À rangi WTA 1000 Madryt trwa już bez udziału polskich tenisistek – zarówno w singlu, jak i w deblu. Ostatnią nadzieją kibiców znad Wisły była Iga Świątek, jednak raszynianka musiała wycofać się z rywalizacji z powodu problemów żołądkowo-jelitowych. Mimo to zawody w stolicy Hiszpanii nadal dostarczają wielu emocji. Jedno z najbardziej widowiskowych spotkań rozegrano dziś na korcie numer 4, gdzie po ostatniej piłce nie zabrakło efektownej celebracji ze strony jednej z zawodniczek.

    Kilka dni temu Laura Siegemund i Jasmine Paolini zmierzyły się w drugiej rundzie singla. Wówczas Włoszka odwróciła losy meczu i triumfowała 3:6, 6:2, 6:4. Jej przygoda z turniejem indywidualnym zakończyła się jednak dzień później, gdy uległa Hailey Baptiste 5:7, 3:6.

    Obie tenisistki pozostały jednak w grze o dobry wynik w deblu – i los ponownie skojarzył je ze sobą, tym razem w 1/8 finału. Jasmine Paolini występowała w parze z Sara Errani, natomiast Laura Siegemund grała u boku Wiera Zwonariowa. Faworytkami według rozstawienia były Włoszki, ale przebieg meczu okazał się znacznie bardziej złożony.

    Początek spotkania był wyrównany, jednak jako pierwsze przełamanie wywalczyły Errani i Paolini, obejmując prowadzenie 4:1. Wydawało się, że kontrolują sytuację, lecz rywalki zaczęły odrabiać straty. Ostatecznie jednak to włoski duet wygrał pierwszą partię 6:4, choć końcówka była pełna zwrotów akcji i niewykorzystanych okazji po obu stronach.

    Drugi set układał się jeszcze lepiej dla rozstawionych z „jedynką” zawodniczek – prowadziły już 4:1 i były bliskie zamknięcia meczu. Wtedy jednak Siegemund i Zwonariowa rozpoczęły imponującą pogoń. Odrobiły straty, wygrały pięć gemów z rzędu i doprowadziły do super tie-breaka.

    Decydująca rozgrywka była wyrównana tylko na początku. Przy stanie 6-5 dla Włoszek inicjatywę przejęły Niemka i Rosjanka, które wygrały pięć kolejnych punktów i zapewniły sobie zwycięstwo 4:6, 6:4, 10-6.

    Po ostatniej akcji nie zabrakło emocji – Laura Siegemund w efektowny sposób świętowała triumf. Był to dla niej nie tylko rewanż za niedawną porażkę singlową z Jasmine Paolini, ale także dowód na ogromną determinację po odwróceniu losów meczu.

    W ćwierćfinale debla Siegemund i Zwonariowa zmierzą się z indonezyjskim duetem Aldila Sutjiadi / Janice Tjen.

  • 6:4, 2:0 i zwrot w meczu Coco Gauff. Amerykankę dopadło to, co Igę Świątek

    6:4, 2:0 i zwrot w meczu Coco Gauff. Amerykankę dopadło to, co Igę Świątek

    O godz. 11:00 rozpoczęły się niedzielne zmagania podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie. W pierwszym meczu dnia na obiekcie Manolo Santana Stadium zobaczyliśmy w akcji Coco Gauff. Amerykanka zmierzyła się z rozstawioną z “25” Soraną Cirsteą. W pewnym momencie Rumunka prowadziła już 6:4, 2:0. Na dodatek tenisistce z USA dokuczały te same problemy, co Idze Świątek. W połowie drugiego seta na korcie pojawili się fizjo i lekarz. Oto jak zakończyła się cała sytuacja.
    Coco Gauff zmagała się z tym problemem, co Iga Świątek podczas meczu trzeciej rundy WTA 1000 w Madrycie

    Coco Gauff zmagała się z tym problemem, co Iga Świątek podczas meczu trzeciej rundy WTA 1000 w MadrycieTHOMAS COEXAFP

    W notowaniu rankingu, które ukazało się 20 kwietnia, Coco Gauff posiadała 6 pkt przewagi nad czwartą Igą Świątek. Podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie czekała nas kolejna odsłona rywalizacji o to, która zawodniczka będzie na podium kobiecego zestawienia po zmaganiach w stolicy Hiszpanii. Dla naszej reprezentantki rozgrywki już dobiegły końca. Wczoraj Polka skreczowała w meczu trzeciej rundy z Ann Li. To sprawiało, że Amerykanka ma otwartą drogę do utrzymania swojej lokaty. Potrzebowała co najmniej finału, by zapewnić sobie trzecią pozycję, bez patrzenia się na wynik Jessiki Peguli.

    W zeszłym roku Gauff dotarła do decydującego starcia w Madrycie, pokonując po drodze Świątek. Tegoroczną drogę zainaugurowała od pewnego zwycięstwa z Leolią Jeanjean 6:3, 6:0. Dziś poprzeczka powędrowała jednak znacznie wyżej. Po drugiej stronie siatki zameldowała się rozstawiona z “25” Sorana Cirstea. Dotychczasowe potyczki Amerykanki z Rumunką dostarczały trzysetowe pojedynki. 36-latka pragnęła rewanżu za porażkę sprzed miesiąca, gdy uległa Coco w Miami. Zapowiadało się ekscytujące otwarcie dnia na Manolo Santana Stadium.

    Sorana Cirstea kontra Coco Gauff w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Gauff. W pierwszych minutach obie tenisistki przypilnowały swoich podań. Do premierowego przełamania doszło w trzecim gemie. Wówczas Coco wypuściła prowadzenie 40-15 i nastał festiwal breaków. Przerwała go dopiero Cirstea, utrzymując serwis w trakcie szóstego rozdania. Podczas kolejnego Sorana posiadała w sumie trzy piłki na 5:2. Ostatecznie tenisistka z USA złapała jednak kontakt z Rumunką. W trakcie przerwy 36-latka po raz drugi w tym meczu zamieniła kilka zdań z sędzią Kaderem Nounim. Nie podobał jej się fakt, jak zachowywał się boks Amerykanki. Narzekała na ich okrzyki.

    Po powrocie do gry Gauff zniwelowała straty i gra o zwycięstwo w secie rozpoczęła się na nowo. W dziewiątym gemie Coco wypuściła z rąk wynik 30-15. To, co mistrzyni Roland Garros 2025 odrobiła chwilę wcześniej, znów uciekło turniejowej “3”. Cirstea serwowała po wygranie partii. Nie miała większych problemów z wykonaniem tego zadania. Przegrała tylko jeden punkt. Ostatecznie triumfowała 6:4 w premierowej odsłonie.

    Rumunka poszła za ciosem na starcie drugiej części pojedynku. Przełamała podanie Gauff, potem wyszła na 2:0. W następnych minutach Coco znalazła skuteczną odpowiedź i zrobiło się 2:2. Amerykanka ponownie miała problem z tym, by wyjść na prowadzenie. Popełniła kilka podwójnych błędów serwisowych, jeden z nich na zakończenie rozdania. Po zmianie stron zobaczyliśmy kolejne przełamanie, przez co sytuacja znów się wyrównała.

    Festiwal breaków trwał. Pod koniec ósmego gema zobaczyliśmy problemy zdrowotne po stronie tenisistki z USA. Okazało się, że 22-latce doskwiera ten sam problem, z którego powodu skreczowała Iga Świątek. U Gauff zobaczyliśmy jednak większe objawy na korcie, bowiem Coco wydaliła treści pokarmowe do kosza za stołkiem sędziowskim. Po zakończeniu rozdania, przy stanie 4:4, na kort zostali wezwani fizjo oraz lekarz WTA.

    Zawodniczce ze Stanów Zjednoczonych udzielono pomocy, po czym mistrzyni Roland Garros 2025 zdecydowała się na powrót do rywalizacji. Dość pewnie utrzymała swój serwis i po raz pierwszy w tym secie znalazła się na prowadzeniu. Presja przeszła na stronę Cirstei, która musiała utrzymać podanie, by pozostać w grze o zwycięstwo w partii. Sorana nie straciła ani jednego punktu. Końcówka seta należała jednak do Gauff. Waleczna Amerykanka zdołała zakończyć drugą odsłonę jeszcze przed ew. tie-breakiem. Wynikiem 7:5 zagwarantowała decydującą fazę spotkania.

    Z każdą minutą Coco prezentowała się coraz lepiej. Stan zdrowia u 22-latki ulegał poprawie po zażyciu medykamentów. Rumunce coraz trudniej było nawiązać rywalizację z tenisistką z USA. W drugim gemie trzeciej partii jakimś cudem zdołała się jeszcze wyratować, broniąc w sumie sześciu break pointów. W dalszym fragmencie punktowała już jednak wyłącznie Gauff. Ostatecznie doszło do pogromu w trzecim secie. Turniejowa “3” przezwyciężyła swoje słabości. Zgarnęła pięć “oczek” z rzędu i pokonała rywalkę 4:6, 7:5, 6:1. Zobaczymy, co z jej dalszym udziałem w rozgrywkach. W czwartej rundzie czeka Linda Noskova.
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym z opaską na głowie ściska pięść w geście determinacji, na tle niebieskich krzeseł trybun i rozmytych sylwetek widzów.

    Coco GauffWANG ZHAO AFP
    Tenisistka w fioletowej koszulce okazuje silne emocje po wygraniu punktu, ściska pięść i krzyczy z radości na korcie tenisowym. W tle widoczna rozmyta publiczność.

    Sorana CirsteaMartin KeepAFP
    tenisistka w czapce z daszkiem wykonuje dynamiczny zamach rakietą podczas meczu na korcie ziemnym, w tle tablica z logotypem i czerwona rabata kwiatowa

    Iga ŚwiątekPSNEWZ/SIPAEast News

    Daniil Medvedev – Fabian Marozsan. Skrót meczu.

  • Tytuł w Australian Open, na WTA Madryt nie będzie. To Andriejewa gra dalej

    Tytuł w Australian Open, na WTA Madryt nie będzie. To Andriejewa gra dalej

    Sobotnie zmagania w turnieju WTA 1000 w Madrycie przyniosły wiele emocji — niestety nie wszystkie były pozytywne dla polskich kibiców. Z rywalizacji wycofała się Iga Świątek, która w meczu trzeciej rundy przeciwko Ann Li skreczowała z powodu problemów zdrowotnych. Zupełnie inne nastroje panowały natomiast w obozie Mirry Andriejewej. Młoda Rosjanka zaliczyła znakomity dzień, odnosząc dwa zwycięstwa, w tym jedno szczególnie prestiżowe.

    Andriejewa rozpoczęła sobotnie występy na korcie Arantxa Sanchez Stadium, gdzie walczyła o awans do czwartej rundy z Dalmą Gálfi. Początek spotkania nie ułożył się po jej myśli — szybko przegrywała 0:2. Z czasem jednak przejęła kontrolę nad wydarzeniami na korcie i po 90 minutach gry mogła cieszyć się z pewnego zwycięstwa 6:3, 6:2. Tym samym zameldowała się w najlepszej szesnastce turnieju. W kolejnej rundzie zmierzy się z trzecią z rzędu reprezentantką Węgier — po Pannie Udvardy i Gálfi jej rywalką będzie Anna Bondar, która wcześniej sensacyjnie wyeliminowała rozstawioną z numerem siódmym Elinę Switolinę.

    Choć pojedynek z Bondar zaplanowano dopiero na poniedziałek, Andriejewa wróciła jeszcze tego samego dnia na kort — tym razem w rywalizacji deblowej. W parze z Dianą Sznajder walczyła o awans do ćwierćfinału. Rosjanki, które wcześniej pewnie pokonały duet Katarzyna Piter/Anastasia Detiuc 6:4, 6:0, tym razem stanęły przed znacznie trudniejszym wyzwaniem. Ich rywalkami były rozstawione z numerem trzecim Elise Mertens i Shuai Zhang — aktualne mistrzynie Australian Open 2026.

    Spotkanie rozpoczęło się lepiej dla faworytek, które szybko przełamały serwis przeciwniczek. Odpowiedź Andriejewej i Sznajder była jednak błyskawiczna — wygrały trzy kolejne gemy i przejęły inicjatywę. Choć Mertens i Zhang zdołały jeszcze wyrównać stan rywalizacji, końcówka seta należała do Rosjanek, które wygrały go 7:5.

    Druga partia również obfitowała w emocje. Już na jej początku Belgijka i Chinka miały trzy break pointy, lecz nie potrafiły ich wykorzystać. Kluczowe przełamanie nastąpiło w czwartym gemie — tym razem na korzyść Andriejewej i Sznajder. Rosjanki konsekwentnie powiększały przewagę, obejmując prowadzenie 4:1. Przy stanie 5:3 stanęły przed szansą zamknięcia meczu, ale musiały jeszcze obronić trzy break pointy. Udało im się jednak utrzymać serwis i przypieczętować zwycięstwo 7:5, 6:3.

    Dzięki temu triumfowi awansowały do ćwierćfinału, gdzie zmierzą się z parą Ellen Perez/Demi Schuurs lub Maria Kozyriewa/Miriam Skoch.

    Porażka w Madrycie może mieć poważne konsekwencje dla Elise Mertens. Belgijka nie obroniła punktów za ubiegłoroczny finał, przez co jej pozycja liderki rankingu deblowego jest poważnie zagrożona. Najbliżej wyprzedzenia jej jest Katerina Siniakova — Czeszce wystarczy jedno zwycięstwo, by awansować na pierwsze miejsce. Matematyczne szanse na objęcie prowadzenia mają również Jasmine Paolini i Sara Errani, jednak w ich przypadku konieczne byłoby zdobycie tytułu w Madrycie oraz korzystny układ pozostałych wyników.

  • Jednak wycofanie. Gauff podjęła decyzję. Koniec marzeń o tym tytule w Madrycie

    Jednak wycofanie. Gauff podjęła decyzję. Koniec marzeń o tym tytule w Madrycie

    Problemy zdrowotne nie odpuszczają tenisistkom rywalizującym w turnieju WTA 1000 w Madrycie. W sobotę z ich powodu z zawodów wycofała się Iga Świątek, która skreczowała w meczu z Ann Li. W niedzielę podobne kłopoty dotknęły jej rywalkę w rankingu – Coco Gauff. Amerykanka, mimo poważnych problemów, zdołała jednak dokończyć spotkanie z Soraną Cîrsteą i awansować do kolejnej rundy. Długo jednak nie było jasne, czy będzie w stanie kontynuować grę w turnieju.

    W Madrycie coraz wyraźniej daje się we znaki wirus, który krąży wśród zawodniczek. Dopadł on m.in. Świątek, która w starciu z Li walczyła do końca, ale w trzecim secie zdecydowała się poddać, by nie pogłębiać osłabienia organizmu. Z kolei w niedzielny poranek pojawiła się informacja, że Ludmiła Samsonowa nie przystąpi do meczu z Lindą Noskovą – również z powodu choroby.

    Niepokojące sceny rozegrały się także podczas pierwszego niedzielnego spotkania na korcie Manolo Santana Stadium. W trakcie meczu Gauff miała poważne problemy żołądkowe – w pewnym momencie zwymiotowała przy ławce sędziowskiej i potrzebowała interwencji medycznej. Po udzielonej pomocy jej stan się poprawił, co pozwoliło jej odwrócić losy pojedynku z Cîrsteą i zameldować się w czwartej rundzie.

    Pojawiły się jednak wątpliwości dotyczące dalszego udziału Amerykanki w turnieju. Już w poniedziałek zaplanowano mecze 1/8 finału singla, a Gauff wciąż pozostawała również w rywalizacji deblowej, gdzie występowała w parze z Robin Montgomery. Ich kolejnymi rywalkami miały być Ulrikke Eikeri i Quinn Gleason.

    Ostateczna decyzja zapadła krótko po godzinie 14:00. Gauff postanowiła wycofać się z gry podwójnej, aby skupić się na regeneracji. Oficjalny komunikat WTA potwierdził, że przyczyną jest infekcja żołądkowa. W efekcie Eikeri i Gleason awansowały do ćwierćfinału walkowerem.

    Na ten moment Amerykanka nie rezygnuje jednak z rywalizacji w singlu. Zamierza wykorzystać czas na odpoczynek i spróbować wrócić do pełni sił przed meczem z Noskovą o awans do ćwierćfinału. Stawka jest wysoka – Gauff walczy o utrzymanie trzeciego miejsca w rankingu WTA. Aby pozostać przed Świątek, musi dotrzeć co najmniej do półfinału, ponieważ przed rokiem dotarła w Madrycie aż do finału i broni aż 650 punktów.

  • 6:4, 2:0 i zwrot w meczu Coco Gauff. Amerykankę dopadło to, co Igę Świątek

    6:4, 2:0 i zwrot w meczu Coco Gauff. Amerykankę dopadło to, co Igę Świątek

    Niedzielne zmagania podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie rozpoczęły się punktualnie o godzinie 11:00. Na inaugurację dnia na korcie Manolo Santana Stadium pojawiła się Coco Gauff, która zmierzyła się z rozstawioną z numerem 25 Soraną Cirsteą. Spotkanie od samego początku zapowiadało się emocjonująco i rzeczywiście takie było – nie zabrakło zwrotów akcji, a także problemów zdrowotnych po stronie Amerykanki.

    Jeszcze przed meczem sytuacja w rankingu była niezwykle interesująca. W zestawieniu z 20 kwietnia Gauff miała zaledwie sześć punktów przewagi nad Igą Świątek. Polka jednak zakończyła już udział w turnieju po kreczu w trzeciej rundzie przeciwko Ann Li, co otworzyło Amerykance drogę do utrzymania wysokiej pozycji. Aby mieć pewność zachowania trzeciego miejsca bez oglądania się na wyniki Jessiki Peguli, Gauff potrzebowała co najmniej awansu do finału.

    Amerykanka bardzo dobrze rozpoczęła tegoroczne zmagania w Madrycie, pewnie pokonując Leolię Jeanjean 6:3, 6:0. W starciu z Cirsteą poprzeczka zawisła jednak zdecydowanie wyżej. Rumunka, która miesiąc wcześniej przegrała z Gauff w Miami, liczyła na rewanż i od pierwszych piłek pokazała, że jest gotowa na walkę.

    Początek meczu był wyrównany, ale już w trzecim gemie doszło do pierwszego przełamania. Od tego momentu gra zamieniła się w prawdziwy festiwal breaków. Cirstea zdołała w pewnym momencie uzyskać przewagę i choć Gauff jeszcze odrobiła straty, to końcówka należała do Rumunki. Serwując przy stanie 5:4, pewnie zamknęła seta wynikiem 6:4.

    Druga partia rozpoczęła się od kolejnego mocnego uderzenia Cirstei, która szybko objęła prowadzenie 2:0. Gauff jednak nie zamierzała się poddawać i doprowadziła do wyrównania. Spotkanie wciąż obfitowało w przełamania, a żadna z zawodniczek nie potrafiła na dłużej ustabilizować swojej gry.

    Przy stanie 4:4 doszło do niepokojącej sytuacji. Gauff zaczęła mieć wyraźne problemy zdrowotne – podobne do tych, które wcześniej zmusiły Igę Świątek do wycofania się z turnieju. Amerykanka źle się poczuła i w trakcie gema zwymiotowała do kosza przy ławce sędziowskiej. Na kort natychmiast wezwano fizjoterapeutę oraz lekarza.

    Po krótkiej przerwie i udzieleniu pomocy Gauff zdecydowała się kontynuować grę. Co więcej, zdołała podnieść poziom i przechylić losy seta na swoją korzyść. Najpierw utrzymała serwis, a następnie wykorzystała presję ciążącą na rywalce. Ostatecznie wygrała drugą partię 7:5, doprowadzając do decydującego seta.

    W trzeciej odsłonie spotkania przewaga Amerykanki była już wyraźna. Wyglądało na to, że po przyjęciu leków jej stan się poprawił, co natychmiast przełożyło się na jakość gry. Cirstea jeszcze na początku seta broniła się ambitnie, ratując kilka break pointów, jednak z każdą minutą traciła kontrolę nad meczem. Gauff dominowała i zdobyła pięć gemów z rzędu, zamykając partię wynikiem 6:1.

    Ostatecznie Coco Gauff odniosła efektowne zwycięstwo 4:6, 7:5, 6:1, pokazując ogromny charakter i determinację mimo problemów zdrowotnych. Teraz pozostaje pytanie, jak jej organizm zareaguje w kolejnych dniach turnieju. W czwartej rundzie czeka ją starcie z Lindą Noskovą.

  • Iga Świątek dołącza do akcji. Wielki gest w dniu finału

    Iga Świątek dołącza do akcji. Wielki gest w dniu finału

    Iga Świątek postanowiła dołączyć się do akcji zbiórki na rzecz fundacji Cancer Fighters. Polska tenisistka, która musiała zakończyć turniej w Madrycie w przykrych okolicznościach – kreczowała w związku ze stanem zdrowia – bacznie przyglądała się streamowi Łatwoganga i postanowiła dodać coś od siebie. Ogłosiła, co ma zamiar przekazać na oficjalną aukcję. To jednak nie wszystko.
    Iga Świątek w sportowej kurtce i fioletowej czapce udziela wywiadu przy mikrofonie na tle logo sponsorów.

    Iga ŚwiątekZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Polscy sportowcy masowo zaczęli angażować się w akcję Łatwoganga. Jako jedni z pierwszych na streamach pokazali się Robert Lewandowski wraz z żoną, swoje trzy grosze dołączyli też Mateusz Ponitka, Marcin Gortat czy Jakub Błaszczykowski. Wsparcie popłynęło też od siatkarzy, w tym klubu Bogdanki LUK Lublin i Wilfredo Leona, a także Tomasza Fornala.

    Iga Świątek postanowiła wesprzeć zbiórkę na Cancer Fighters

    Iga Świątek zakończyła turniej w Madrycie nie tak, jak chciała. Zamiast walczyć na korcie jedynie z rywalką, musiała też podjąć walkę ze swoim organizmem. Polka kreczowała w trzecim secie i wyznała, że dopadły ją objawy chorobowe, z którymi zmagają się obecni na turnieju zawodnicy i zawodniczki.

    Polka obserwowała w ostatnim czasie jednak to, co dzieje się w Polsce. Pogratulowała Łatwogangowi zdobycie 90 mln złotych na fundację Cancer Fighters, a potem sama postanowiła działać. Na Instagramie zamieściła stosowne ogłoszenie.

    To Iga Świątek oddała na licytację. Tyle przelała na zbiórkę

    “Ogromnie podziwiam fighterki i fighterów z ekipy Łatwoganga oraz fundacji Cancer Fighters. Jesteście niesamowici! Przekazuję Wam 100 tys. zł oraz 2 bilety na mój mecz na Wimbledonie na aukcję. Wkrótce spotkamy się online – trzymajcie się mocno” – napisała Świątek i nagrała specjalny filmik, na którym dodała też, że chciałaby spotkać się z podopiecznymi fundacji w formie online, kiedy tylko będzie to możliwe.

    Polska zawodniczka nie wyglądała najlepiej, ale można się domyślać, że wirus wyssał z niej mnóstwo sił. Oby jak najszybciej mogła wrócić do zdrowia i gry na swoich ulubionych kortach ziemnych.
    Iga Świątek chętnie wspiera różne działania charytatywne

    Iga Świątek chętnie wspiera różne działania charytatywneROB PRANGE / Spain DPPI / DPPI via AFPAFP
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce na głowie, pijąca wodę z niebieskiego bidonu podczas przerwy w meczu tenisowym na korcie.

    Iga ŚwiątekDita Alangkara/Associated Press/East NewsEast News

    Camilo Ugo Carabelli – Flavio Cobolli. Skrót meczu.

  • Tytuł w Australian Open, na WTA Madryt nie będzie. To Andriejewa gra dalej

    Tytuł w Australian Open, na WTA Madryt nie będzie. To Andriejewa gra dalej

    Sobotnie mecze podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie dostarczyły kibicom wielu emocji. Niestety dla polskich fanów nie były to najlepsze wieści — Iga Świątek musiała wycofać się z rywalizacji w trzeciej rundzie spotkania z Ann Li z powodu problemów zdrowotnych. Zupełnie inny przebieg miał dzień Mirry Andriejewej, dla której okazał się on wyjątkowo udany. Rosjanka odniosła bowiem dwa zwycięstwa, a jedno z nich miało szczególnie prestiżowy charakter.

    Andriejewa rozpoczęła swoje zmagania o godzinie 13:00 na korcie Arantxa Sanchez Stadium, gdzie walczyła o awans do czwartej rundy z Dalmą Galfi. Początek meczu nie ułożył się po jej myśli — szybko przegrywała 0:2. Zdołała jednak opanować sytuację i po 90 minutach gry triumfowała 6:3, 6:2. Tym samym zameldowała się w gronie szesnastu najlepszych zawodniczek turnieju, gdzie trafiła na kolejną Węgierkę — Annę Bondar, która wcześniej sensacyjnie wyeliminowała rozstawioną z numerem siódmym Elinę Switolinę.

    Pojedynek Andriejewej z Bondar zaplanowano dopiero na poniedziałek, jednak Rosjanka pojawiła się na korcie jeszcze tego samego dnia. Po południu wystąpiła na korcie numer 7 w meczu deblowym, walcząc o ćwierćfinał. W parze z Dianą Sznajder chciała kontynuować dobrą passę po wcześniejszym zwycięstwie nad duetem Katarzyna Piter/Anastasia Detiuc (6:4, 6:0). Tym razem poprzeczka była zawieszona znacznie wyżej — po drugiej stronie siatki stanęły Elise Mertens i Shuai Zhang, rozstawione z numerem trzecim i triumfatorki tegorocznego Australian Open.

    Spotkanie rozpoczęło się lepiej dla Belgijki i Chinki, które szybko zdobyły przełamanie. Niedługo potem inicjatywę przejęły jednak Rosjanki, wygrywając trzy gemy z rzędu i obejmując prowadzenie. Mimo że Mertens i Zhang zdołały odrobić straty, końcówka seta należała do Andriejewej i Sznajder. Nierozstawiony duet wykorzystał drugą piłkę setową i wygrał pierwszą partię 7:5.

    Drugi set także dostarczył wielu emocji. Już w pierwszym gemie rywalki miały trzy break pointy, ale Rosjanki wyszły z opresji obronną ręką. Kluczowy moment nastąpił w czwartym gemie, gdy Andriejewa i Sznajder przełamały przeciwniczki, a następnie powiększyły przewagę do 4:1. Przy stanie 5:3 serwowały po zwycięstwo, jednak musiały jeszcze bronić trzech break pointów. Ponownie zachowały zimną krew i ostatecznie zamknęły mecz wynikiem 7:5, 6:3.

    Dzięki temu zwycięstwu Rosjanki awansowały do ćwierćfinału, gdzie zmierzą się z jedną z dwóch par: Ellen Perez/Demi Schuurs lub Maria Kozyriewa/Miriam Skoch.

    Porażka może mieć poważne konsekwencje dla Elise Mertens. Belgijka nie obroniła punktów za ubiegłoroczny finał, przez co jej pozycja liderki rankingu deblowego jest zagrożona. Najbliżej wyprzedzenia jej jest Katerina Siniakova — do objęcia prowadzenia wystarczy jej jedno zwycięstwo i awans do półfinału. Matematyczne szanse na wskoczenie na pierwsze miejsce zachowują także Jasmine Paolini i Sara Errani, choć w ich przypadku scenariusz wymaga korzystnych wyników innych spotkań oraz zdobycia tytułu w Madrycie.

  • Ekspert załamuje ręce nad grą Igi Świątek. “Może nie ma tego w DNA”

    Iga Świątek skończyła udział w turnieju WTA w Madrycie na 1/16 i kreczu w meczu z Ann Li. Polka zrezygnowała z gry w trzecim secie, gdyż od dwóch dni zmagała się z zatruciem pokarmowym. – Krecz nie martwi mnie tak bardzo, jak to, że ani w Stuttgarcie, ani w Madrycie nie widziałem w grze Polki żadnych plusów, raczej minusy. Jest kilka rzeczy, które mnie niepokoją. Jak to się nie zmieni, to po Paryżu będziemy pytali, co w ogóle Iga robiła na Majorce – mówi nam Tomasz Wolfke, komentator Eurosportu.
    Iga Świątek zdaje się pytać, co jest grane. Zmieniła trenera, ale moc jeszcze nie wróciła.

    Iga Świątek zdaje się pytać, co jest grane. Zmieniła trenera, ale moc jeszcze nie wróciła.Matthew StockmanAFP

    Dariusz Ostafiński, Interia: Liczyliśmy na to, że dzięki rozbudowanej drabince, Iga Świątek zagra w Madrycie więcej niż dwa mecze.

    Tomasz Wolfke, ekspert Eurosportu: Na pewno by jej się to przydało, mecze są jej potrzebne. Bo jeśli coś było robione na Majorce, a zakładam, że było, to potrzeba jak najwięcej gry, żeby to wprowadzić w czyn i utrwalić.

    A pan widział jakąś zmianę, coś nowego w grze Świątek?

    – Nie bardzo. Ani w Stuttgarcie, ani w Madrycie. Inna sprawa, że to było raptem dwa i pół meczu. Szkoda tego pojedynku z Li, bo on był do wygrania. Jakby Iga zwyciężyła w pierwszym secie, to nie byłoby tego kreczu. Jakoś by to przetrwała, odpoczęła i za chwilę mielibyśmy ciekawy mecz z Fernandez.

    Jest zmiana na minus w grze Igi Świątek

    Z tego co pan jednak mówi, to wychodzi na to, że ten krecz jest najmniejszym zmartwieniem.

    – Patrząc na to, co pokazuje Iga po zmianie trenerach, po tych dziesięciu dniach na Majorce, to ja niestety zmiany jakości na plus nie widzę. Jest nawet zmiana na minus. Jest więcej niewymuszonych błędów, więcej gry na jedno uderzenie. Nie podejrzewam, żeby Roig i Nadal ją tego uczyli. Oni raczej pewnie przekonywali ją do większej cierpliwości i regularności. Zamiast tego dostaliśmy więcej gry ofensywnej. Może za jakiś czas to zadziała, ale na razie mamy porażki w turniejach, gdzie w latach 2023-2024 było to nie do pomyślenia. Wtedy Iga szalała na kortach ziemnych, a finał z Sabalenką w Madrycie był jednym z najlepszych meczów żeńskiego tenisa.

    Teraz do tego daleko.

    – A ta większa liczba niewymuszonych błędów mocno niepokoi. Zwłaszcza że teraz jest jej ulubiona nawierzchnia. Dawniej Iga nie miała dwucyfrowej liczby błędów na kortach ziemnych. Nawet w tym meczu z Li było tych błędów za dużo. Ciężko to wszystko idzie i oby się odwróciło w Rzymie. Martwi mnie to, że od momentu zmiany trenera mało było u Igi tej gry, do której namawiali ją Roig z Nadalem. Bo nie bardzo wierzę, że wskazaniem była gra bardziej agresywna.

    Tej gry jest dużo.

    – Na kortach ziemnych gra się z poszanowaniem piłki. Jest więcej konstruowania i ataków na drugie, czy trzecie tempo, ale nie na pierwsze, co robiła Iga. To i returny, z których większość nie trafiała i to jest następny powód do zmartwień.

    Czy nowa miotła w końcu u Świątek zadziała?

    To będzie coś z tego jeszcze? Powiemy w końcu, że nowa miotła działa?

    – Może powiem, że mnie ta agresywna, ofensywna gra odpowiada. Jednak to nie może wyglądać tak, że Iga uderza i nie idzie za tym. Tak, jakby zakładała, że to jej uderzenie kończy sprawę. Brakuje instynktu i wyczucia. Nie wiem, może Iga nie ma tego w DNA, żeby uderzyć i wejść w kort, żeby to skończyć kolejnym uderzeniem.

    Nasz wybitny tenisista Wojciech Fibak powiedział mi, że on nie rozumie tego mówienia, że trener Roig uczy Igę czegoś nowego. Mówi, że Świątek straciła pewność siebie i Roig stara się to przywrócić.

    – To też jest jakiś pomysł, żeby mieć dwa, trzy uderzenia i wykonywać je do perfekcji. Iga jest dobra, grając za linią końcową. Dużo biega, jest szybka i może tylko Gauff jej dorównuje w tym względzie. Jednak to nie zawsze działa. Zwłaszcza, jak chce za szybko skończyć akcję. Wtedy pojawia się 20, 30 niewymuszonych błędów.

    Sabalenka z Rybakiną odjechały Świątek

    Optymistycznie to nie zabrzmiało.

    – W sumie przydałoby się, żeby Iga, czy Roig powiedzieli, nad czym pracują. Czy szlifują to, co było dobre, czy też pracują nad planem B? To, co jest, może wystarczyć na wygranie jednego, czy dwóch szlemów, ale nie na to, żeby wrócić do roli dominatorki. Sabalenka z Rybakiną odjechały Idze.

    Jest coraz bardziej pesymistycznie.

    – Nikt jednak nie stawia na Idze krzyżyka. Ona nadal jest jedną z lepszych zawodniczek. Może w Rzymie zagra lepiej. A jak nie wyjdzie, to będziemy pytali, co ona w ogóle robiła przez te dziesięć dni na Majorce. Wtedy będzie też ogromny kłopot. Przecież nic lepszego niż Nadal nie znajdzie. To jej idol. Zakładam, że on się pojawi w Paryżu, żeby pomóc. Wręcz nie wyobrażam sobie, że go nie będzie.
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem wyraża silne emocje, szeroko otwierając usta i zaciskając szczękę podczas meczu.

    Iga ŚwiątekAaron FavilaEast News
    Kobieta w białej sportowej czapce i stroju trzyma przy twarzy niebiesko-biały ręcznik, z wyrazem silnych emocji oraz łez, na tle rozmytych postaci w tle.

    Iga ŚwiątekJose Breton / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju z czapką zasłania twarz dłońmi, wyrażając silne emocje po zakończonym meczu.

    Iga ŚwiątekAFP

    Mariano Navone – Alexander Zverev. Skrót meczu.