Category: Uncategorized

  • Skonfundowana Świątek, a potem to wyznanie. Zdradziła, co było kluczem do wygranej

    Skonfundowana Świątek, a potem to wyznanie. Zdradziła, co było kluczem do wygranej

    Iga Świątek przywitała się z turniejem WTA 1000 w Rzymie bardzo emocjonującym meczem. Polka po trzech setach pokonała Catherine McNally. W trzeciej rundzie na Igę czekała reprezentantka gospodarzy – Elisabettą Cociaretto. Włoszka nie postawiła trudnych warunków. Iga wygrała 6:1, 6:0. – Serwis działał dobrze, otwierał mi kort – zwróciła uwagę po meczu Iga.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    Jak na razie ulubiona część sezonu Igi Świątek nie przebiega tak dobrze, jakby sobie tego życzyła Polka, a także jej kibice. Nasza gwiazda w imprezie rangi WTA 500 w Stuttgarcie debiutowała z nowym trenerem. Wówczas praca wykonana pod okiem Francisco Roiga nie była jeszcze dobrze widoczna.

    Wydawało się, że powinna ona zaowocować nieco mocniej w Madrycie. Tam jednak Iga zmagała się nie tylko z rywalkami, ale także chorobą. Ze stolicy Hiszpanii wyjechała już po rozegraniu drugiego meczu. Ze słonecznego Madrytu Polka przeniosła się na zdecydowanie wolniejsze korty.

    Świątek triumfuje w Rzymie. Szczere słowa Polki

    Mowa o obiektach w Rzymie. Turniej w Wiecznym Mieście rozpoczął się dla Igi od trudnej przeprawy. W drugiej rundzie Polka pokonała Catherine McNally. W trzeciej przyszło jej się mierzyć na Campo Centrale z reprezentantką gospodarzy – Elisabetta Cociaretto. Włoszka nie miała żadnych szans.

    Iga od pierwszej piłki narzuciła tempo gry niedostępne dla rywalki i ostatecznie wygrała 6:1, 6:0. Po meczu zabrała głos już na korcie. – Chciałam po prostu grać solidnie, grać na swoim poziomie i nie myśleć o przeciwniczce. Zagrałam tak, jak chciałam, zgodnie z planem. Serwis działał dobrze, otwierał mi kort – rozpoczęła Polka. Po wypowiedzi Raszynianki przeprowadzająca wywiad musiała przetłumaczyć słowa Polki na język włoski, co chwilę trwało i wparwiło Świątek w wyraźną konsternację.

    Iga została zapytana o kolejną przeciwniczkę – Naomi Osakę. – Naomi jest wielką zawodniczką, grałyśmy wiele razy, szczególnie ten trudny mecz na Roland Garros. Będę gotowa, przygotuję się taktycznie na jutrzejszy mecz – podsumowała krótko nasza gwiazda. Spotkanie z Japonką rozpocznie się nie przed godziną 18:00.
    Iga Świątek rywalizowała z Elisabettą Cocciaretto o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Rzymie

    Iga Świątek rywalizowała z Elisabettą Cocciaretto o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w RzymieJose Breton / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Iga Świątek przegrała z Danielle Collins w trzeciej rundzie WTA 1000 w Rzymie

    Iga Świątek przegrała z Danielle Collins w trzeciej rundzie WTA 1000 w RzymieBURAK AKBULUT / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Iga Świątek przegrała z Danielle Collins w trzeciej rundzie WTA 1000 w Rzymie

    Iga Świątek przegrała z Danielle Collins w trzeciej rundzie WTA 1000 w RzymieAL BELLO / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Alexander Zverev – Alexander Blockx. Skrót meczu.

  • Cały świat czekał na hit z Osaką. Tylko dwa sety Świątek na Campo Centrale

    Cały świat czekał na hit z Osaką. Tylko dwa sety Świątek na Campo Centrale

    W niedzielę tenisistki uczestniczące w Internazionali d’Italia kończyły etap 1/16 finału. Przedostatnią z 16 najlepszych tenisistek na Foto Italico miało wyłonić spotkanie Igi Świątek z Elisabettą Cocciaretto. Dla Włochów ważne, bo to już ostatnia ich reprezentantka, która pozostała w rywalizacji. Faworytką była Polka, rok temu wygrała na tym samym obiekcie 6:1, 6:0. A dziś doszło do idealnej powtórki. To z kolei oznacza, że w poniedziałek dojdzie hitu, na który czeka tenisowy świat. Iga Świątek zagra o 1/4 finału z Naomi Osaką.
    Iga Świątek w Rzymie 2026 podczas meczu, w czarnej czapce i stroju sportowym, z zaciśniętą pięścią.

    Iga Świątek, Rzym 2026Robert PrangeGetty Images

    Rok temu Włoszki nie okazały się zbyt gościnne podczas swojego domowego turnieju – Jasmine Paolini wygrała Internazionali d’Italia najpierw w singlu, a później jeszcze w deblu, wspólnie z Sarą Errani. Nikt się chyba tego nie spodziewał, szczególnie że Paolini miała jednak w poprzednich turniejach problemy.

    Większe kłopoty ma w tym sezonie, po zmaganiach na Foro Italico wypadnie z czołowej “10” rankingu. To efekt porażki w trzeciej rundzie. Włochom w singlu pań pozostała więc już tylko Elisabetta Cocciaretto, ale chyba niewielu tenisowych sympatyków wierzyło, że znajdzie się w drugim tygodniu rywalizacji.

    Wpadła bowiem na Igę Świątek – trzykrotną triumfatorkę tego turnieju. Polce zdarzają się słabsze spotkania, miała trudne momenty w piątek, w potyczce z Caty McNally. Tyle że akurat sposób gry, jaki prezentuje Cocciaretto, dwukrotna drużynowa mistrzyni świata w ramach Billie Jean King Cup, jej leży. Widać to było rok temu, gdy na Campo Centrale rozgromiła Włoszkę 6:1, 6:0 – w zaledwie 52 minuty.

    WTA 1000 w Rzymie. Iga Świątek kontra Elisabetta Cocciaretto. Szybkie 3:0 na Campo Centrale

    Iga zaczęła ten mecz bardzo spokojnie, była pewna swego. I skoncentrowana. W pierwszym gemie zaliczyła co prawda podwójny błąd serwisowy, ale wcześniej był as. Dość szybko odskoczyła na 3:0, miała wydarzenia na Campo Centrale pod swoją kontrolą.
    Tenisistka uderzająca piłkę rakietą podczas meczu, skupiona i dynamiczna poza, widoczne napięcie mięśni w trakcie gry.

    Iga Świątek w meczu z Elisabettą CocciarettoALBERTO PIZZOLIAFP

    Rok temu Włoszka wywalczyła swój jedyny punkt przy stanie 0:5 w pierwszym secie, bardzo się wtedy cieszyła. A pamiętajmy, że Polka zaczynała wówczas rywalizację na Foro Italico, była tuż po przegranej w Madrycie z Coco Gauff, w półfinale wyrwała Amerykance jedynie dwa gemy. I wydawało się wówczas, że skoro rozgromiła Cocciaretto, to forma jest już lepsza. A dwa dni później nie miała za wiele do powiedzenia w starciu z Danielle Collins.

    Dziś dwukrotna triumfatorka BJK Cup cieszyła się z pierwszego gema po trzech przegranych. Świątek doprowadziła do stanu równowagi, ale wtedy dwukrotnie zafunkcjonował serwis Włoszki, dał jej wystarczającą przewagę. Choć na pierwszego winnera musiała poczekać do piątego gema.

    Trzeci as Polki zakończył tego seta, było jak rok temu – 6:1.

    Włoszka ten rok zaczynała w okolice 80. pozycji na świecie, na starcie wygrała turniej w Hobart, choć rozpoczynała go w eliminacjach. W Dosze pokonała Coco Gauff – może mówić o całkiem udanych pierwszych miesiącach. W rankingu Race jest najwyżej notowaną zawodniczkę ze swojego kraju, Jasmine Paolini znajduje się kilka pozycji niżej. Tyle że w starciu z Igą była dziś bezradna.
    Zawodniczka w fioletowej sukience tenisowej w trakcie dynamicznego uderzenia piłki na korcie ziemnym, z opatrunkiem na kolanie i koncentracją widoczną na twarzy.

    Elisabetta CocciarettoALBERTO PIZZOLIAFP

    Raszynianka wywalczyła breaka już na starcie drugiego seta, po chwili podwyższyła na 2:0. Rwała się do gry, gdy zaczął przez chwilę mocniej padać deszcz, a Tom Sweeney zaprosił zawodniczki na ławkę, Iga ruszyła z ręcznikiem do przecierania linii końcowej. Szybko wznowiły grę, Świątek dorzuciła trzeciego gema. A później czwartego, piątego i szóstego.

    Iga wygrała 6:1, 6:0 – zajęło jej to 65 minut, choć trzeba jeszcze pamiętać o przerwie toaletowej dla Włoszki po pierwszym secie, a później krótkich opadach. Pojawiły się też drobne problemy w ostatnim gemie, już po meczbolach Polki. Nastąpiły bowiem trzy break pointy dla Elisabetty.

    No i jednak w końcu dojdzie do starcia Świątek z Osaką – pierwszego od dwóch lat i pamiętnego boju w drugiej rundzie Roland Garros, Gdy Polka obroniła piłkę meczową, a później wygrała mecz. I zdobyła tytuł. Wtedy prowadził ją Tomasz Wiktorowski, który od dziewięciu miesięcy siedzi w boksie Japonki.

    To spotkanie odbędzie się w poniedziałek – prawdopodobnie po godz. 18 na BNP Paribas Arena. Choć możliwa jest zmiana na Campo Centrale, ale wówczas zaczęłoby się w okolicach 20.30 – 21. A tego Polka raczej by nie chciała.
    Zawodniczka tenisa ubrana w jasnofioletowy strój sportowy z rakietą tenisową w ręce świętuje punkt na tle fioletowej ścianki z białymi napisami.

    Iga ŚwiątekAHN YOUNG-JOONEast News
    Elisabetta Cocciaretto

    Elisabetta CocciarettoDIMITAR DILKOFFAFP

    Aluron CMC Warta Zawiercie mistrzem Polski! Ceremonia dekoracji po finale PlusLigi.

  • Cocciaretto staje na drodze Świątek w Rzymie [NA ŻYWO]

    Cocciaretto staje na drodze Świątek w Rzymie [NA ŻYWO]

    Iga Świątek udanie zaczęła rywalizację w Rzymie. Teraz – w 1/16 finału – zmierzy się z Elisabettą Cocciaretto. Choć tenisistki znają się bardzo dobrze, rywalizowały ze sobą tylko raz – w ubiegłym roku właśnie w Rzymie. Wówczas górą była Polka. Czy uda jej się powtórzyć ten wynik? A może to rywalka da radę się zrewanżować? Transmisja na żywo po godz. 19:00.
    Italian Open tennis tournament
    ETTORE FERRARI / PAP/EPA

    18:46

    Po tym spotkaniu na korcie zameldują się Matteo Arnaldi, a jego rywalem będzie Rafael Jodar (nie przed godz. 20:30).

    18:45

    Polsko-włoski pojedynek na korcie centralnym rozpocznie się nie przed godz. 19:00.

    18:45

    Cocciaretto chce zrewanżować się swojej rywalce za tamten mecz. – Muszę pomścić zeszłoroczną porażkę. To będzie zdecydowanie trudny mecz; ona jest niesamowita. Znamy się od dziecka. To będzie okazja do rywalizacji z kimś, kto wygrał wszystko na kortach ziemnych – mówiła w rozmowie ze Sky Sports Cocciaretto (cyt. za oasport.it).

    18:45

    Tenisistki tylko raz grały przeciwko sobie. Miało to miejsce na turnieju w… Rzymie w ubiegłym sezonie. Wówczas Polka po niespełna godzinie gry rozbiła swoją rywalkę 6:1, 6:0.

    18:44

    W drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie Iga Świątek pokonała Cathy McNally 6:1, 6:7, 6:3. W 1/16 finału jej rywalką jest Elisabetta Cocciaretto, która pewnie pokonała Emmę Navarro 6:3, 6:3.
    Iga Świątek zagra z Elisabettą Cocciaretto w III rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie. Dla obu tenisistek będzie to drugie bezpośrednie spotkanie w historii. O której godzinie gra Świątek? Gdzie obejrzeć w TV mecz Świątek – Cocciaretto? Tenis. Transmisja na żywo, stream. Relacja tekstowa i wynik w Interii Sport.

    Iga Świątek podczas turnieju WTA 1000 w Rzymie 2026Robert PrangeGetty Images

    Mecz Iga Świątek – Elisabetta Cocciaretto w III rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie zostanie rozegrany dzisiaj 10 maja nie przed godz. 19:00. Transmisję na żywo w TV z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale CANAL+ Sport 2. Z kolei stream online będzie dostępny dla abonentów platformy CANAL+ Online. Relacja tekstowa oraz wynik na stronie Interii Sport.

    Iga Świątek – Elisabetta Cocciaretto. WTA Rzym. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA NA ŻYWO, TV]

    Iga Świątek (WTA 3) ma za sobą bardzo trudny początek sezonu, w trakcie którego nie powiódł jej się udział w żadnym z turniejów w tourze. Po słabych występach Polka z pewnością liczy, że podczas turnieju w Rzymie nadejdzie przełom.

    W niej Świątek zmierzy się z Elisabettą Cocciaretto. Włoska tenisistka w drugiej rundzie w Rzymie pokonała rozstawioną z numerem “28” Amerykankę Emmę Navarro 6:3, 6:3. Z kolei na inaugurację rozprawiła się z Sinją Kraus 6:2, 6:4.

    Świątek grała ze swoją równolatką z Włoch dotychczas tylko raz. Miało to miejsce przed rokiem w Rzymie, kiedy to Polka triumfowała 6:1, 6:0.

    Mecz Iga Świątek – Elisabetta Cocciaretto w III rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie zostanie rozegrany dzisiaj 10 maja nie przed godz. 19:00. Relacja tekstowa oraz wynik na stronie Interii Sport.

    Transmisję na żywo w TV z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale CANAL+ Sport 2. Z kolei stream online będzie dostępny dla abonentów platformy CANAL+ Online.
    Zawodniczka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem uderza piłkę tenisową rakietą, skupiona na grze.

    Iga Świątek z problemami awansowała do 3. rundy turnieju w RzymieFILIPPO MONTEFORTEAFP
    Tenisistka w czarnej czapce skupiona na odbiciu nadlatującej piłki, wyprowadzając mocny backhand dwuręczny na korcie.

  • Elisabetta Cocciaretto – Iga Świątek relacja na żywo – Statystyki

    Elisabetta Cocciaretto – Iga Świątek relacja na żywo – Statystyki

    Mecz pomiędzy Elisabetta Cocciaretto a Iga Świątek wzbudza ogromne zainteresowanie kibiców podczas turnieju WTA 1000 w Rzymie. Spotkanie trzeciej rundy zapowiada się niezwykle emocjonująco, zwłaszcza że obie zawodniczki prezentują ostatnio solidną formę na kortach ziemnych. Polka pozostaje jedną z głównych faworytek całego turnieju, ale reprezentantka gospodarzy liczy na wsparcie włoskiej publiczności oraz sprawienie niespodzianki na Foro Italico. �
    sportowefakty.wp.pl +1
    Dla Igi Świątek występ w Rzymie ma szczególne znaczenie. Polska tenisistka wielokrotnie udowadniała, że korty ziemne są jej naturalnym środowiskiem. Triumfy w stolicy Włoch sprawiły, że kibice ponownie oczekują od niej dominującej gry i marszu po kolejny tytuł. W poprzedniej rundzie raszynianka stoczyła wymagający bój z Caty McNally, wygrywając po trzech setach 6:1, 6:7, 6:3. To spotkanie pokazało jednak, że Świątek potrafi zachować koncentrację nawet w trudniejszych momentach meczu. �
    Przegląd Sportowy +2
    Z kolei Elisabetta Cocciaretto przystępuje do meczu z ogromną motywacją. Włoszka w poprzedniej rundzie wyeliminowała rozstawioną Emmę Navarro, prezentując agresywny tenis i bardzo pewną grę przy własnym serwisie. Jej występy w ostatnich miesiącach pokazują, że jest zawodniczką coraz bardziej dojrzałą i niebezpieczną dla czołowych tenisistek świata. Szczególnie dobrze radzi sobie na mączce, gdzie jej regularność oraz waleczność potrafią sprawiać problemy rywalkom. �
    Przegląd Sportowy +2
    Dotychczasowy bilans bezpośrednich pojedynków zdecydowanie przemawia jednak na korzyść Świątek. Obie zawodniczki spotkały się wcześniej w Rzymie i wtedy Polka wygrała bardzo pewnie 6:1, 6:0. Tamto spotkanie było pokazem dominacji liderki polskiego tenisa, która praktycznie od początku narzuciła swoje tempo gry. Włoszka będzie chciała wyciągnąć wnioski z tamtej porażki i tym razem postawić znacznie trudniejsze warunki. �
    www.polsatsport.pl +1
    Statystyki przedmeczowe również wskazują na przewagę Świątek. Polka zajmuje obecnie trzecie miejsce w rankingu WTA i posiada niemal siedem tysięcy punktów rankingowych. Cocciaretto plasuje się natomiast w okolicach czwartej dziesiątki rankingu. Różnica doświadczenia oraz sukcesów na najwyższym poziomie jest więc bardzo widoczna. Świątek ma na swoim koncie tytuły wielkoszlemowe i zwycięstwa w największych turniejach świata, podczas gdy Włoszka dopiero buduje swoją pozycję w światowym tenisie. �
    E-TOTO +1
    Jednym z kluczowych elementów tego spotkania będzie serwis. Świątek słynie z bardzo regularnego podania oraz świetnego przygotowania fizycznego. Jej największym atutem pozostaje jednak return, dzięki któremu często szybko przełamuje przeciwniczki i przejmuje kontrolę nad meczem. Cocciaretto będzie musiała utrzymywać wysoki procent pierwszego serwisu, jeśli chce nawiązać wyrównaną walkę z Polką. Każdy słabszy gem może zostać natychmiast wykorzystany przez bardziej utytułowaną rywalkę. �
    Lajfy +1
    Bardzo interesująco zapowiada się również rywalizacja w wymianach z głębi kortu. Świątek preferuje dynamiczny tenis oparty na mocnym topspinie i agresywnym forehandzie. Potrafi znakomicie zmieniać kierunki gry oraz przyspieszać akcje w kluczowych momentach. Cocciaretto z kolei często bazuje na regularności i cierpliwości. Włoszka lubi długie wymiany i będzie próbowała wytrącić Polkę z rytmu, wykorzystując także doping własnych kibiców.
    Atmosfera na trybunach może odegrać istotną rolę. Włoscy kibice słyną z żywiołowego dopingu i z pewnością zrobią wszystko, aby pomóc swojej reprezentantce. Dla Cocciaretto będzie to dodatkowa motywacja, ale jednocześnie także presja związana z oczekiwaniami publiczności. Świątek wielokrotnie udowadniała jednak, że potrafi radzić sobie w trudnych warunkach i nie daje się łatwo wyprowadzić z równowagi.
    Eksperci oraz bukmacherzy zgodnie wskazują Igę Świątek jako zdecydowaną faworytkę tego pojedynku. Kursy na zwycięstwo Polki są bardzo niskie, co pokazuje skalę zaufania do jej umiejętności na kortach ziemnych. Mimo to tenis wielokrotnie pokazywał, że niespodzianki są możliwe, szczególnie gdy zawodniczka gospodarzy gra przed własną publicznością i znajduje się w dobrej formie. �
    E-TOTO +1
    Warto również zwrócić uwagę na aspekt mentalny. Świątek po trudnym meczu z McNally będzie chciała uniknąć kolejnego długiego spotkania i od początku narzucić swoje warunki. Szybkie przełamanie mogłoby ustawić przebieg meczu i odebrać pewność siebie Włoszce. Cocciaretto natomiast musi wejść w spotkanie bez kompleksów i wykorzystać każdą okazję do wywierania presji na Polce.
    Kibice liczą przede wszystkim na widowisko stojące na wysokim poziomie. Rzym od lat jest jednym z ulubionych turniejów Igi Świątek, a jej mecze przyciągają ogromną uwagę fanów tenisa na całym świecie. Spotkanie z Cocciaretto będzie kolejnym testem formy Polki przed nadchodzącymi wielkimi wyzwaniami sezonu ziemnego.
    Niezależnie od końcowego rezultatu, pojedynek Elisabetta Cocciaretto – Iga Świątek zapowiada się jako jedno z najciekawszych spotkań dnia w turnieju WTA w Rzymie. Z jednej strony doświadczenie, sukcesy i ogromna jakość tenisowa Świątek, z drugiej ambicja, waleczność i wsparcie publiczności dla włoskiej zawodniczki. Wszystko wskazuje na to, że kibice mogą spodziewać się emocjonującego widowiska na najwyższym poziomie. �
    sportowefakty.wp.pl +2

  • Mistrzyni Australian Open za burtą w Rzymie. Porazka z kwalifikantka

    Mistrzyni Australian Open za burtą w Rzymie. Porazka z kwalifikantka

    W sobotę, w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Rzymie sensacyjnie przegrała Aryna Sabalenka. Dzień później jej los podzieliła także inna mistrzyni Wielkiego Szlema. Na Pietrangeli mierzyły się ze sobą Madison Keys oraz Nikola Bartunkova. Dla Czeszki to druga szansa, bo odpadła w kwalifikacjach, ale dostała kolejną szasnę gry w Rzymie. Skorzystała z niej wybornie. Po blisko dwóch godzinach walki wyrzuciła z imprezy mistrzynię Australian Open 2025.
    Madison Keys

    Madison KeysRobert PrangeGetty Images

    Turniej WTA 1000 w Rzymie już w pierwszych rundach dla zawodniczek rozstawionych “przyniósł” niespodzianki, a nawet sensacje. Bez wątpienia ze sporym zdziwieniem należy traktować odpadnięcie Jasmine Paolini. Włoszka nie gra w tym sezonie tak dobrze, jak potrafi, ale broniła tytułu.

    Paolini odpadła już w trzeciej rundzie, przegrywając z Elise Mertens. Tego samego dnia na Foro Italico doszło do sensacji. Z imprezą pożegnała się bowiem liderka rankingu WTA. Aryna Sabalenka poległa po trzysetowym boju z 36-letnią Rumunką Soraną Cirsteą, która po tym sezonie planuje zakończyć karierę.

    Keys już odpadła z Rzymu. Sensacyjna porażka

    Dzień później na kort w Rzymie wyszła rywalka Aryny Sabalenki z finału Australian Open 2025. Mowa rzecz jasna o Madison Keys. Amerykanka w tym sezonie daleka jest od swojej topowej dyspozycji, ale wydawało się, że z Nikolą Bartunkovą powinna sobie poradzić bez większych kłopotów.

    W końcu mowa o tenisistce, która odpadła z walki o udział w Rzymie po kwalifikacjach. Później dostała szansę jako szczęśliwa przegrana i wybitnie z niej korzysta. Mecz z utytułowaną rywalką rozpoczęła znakomicie, zdobywając przełamanie już w drugim gemie. Przewagi nie oddała, a seta wygrała 6:3.

    Już samo to było niespodzianką. Drugi set przywrócił nieco oczekiwaną normalność na korcie Pietrangeli. Tym razem bowiem to Keys wyszła na szybkie prowadzenie z przełamaniem i już go nie oddała, co więcej, odebrała rywalce podanie jeszcze raz i ostatecznie wygrała 6:1.

    Fani dostali więc trzeciego – decydującego seta. W tym emocje były zdecydowanie największe. Przez dziewięć kolejnych gemów serwisowych panie nie wypracowały sobie bowiem żadnej szansy na przełamanie. Te pojawiły się, gdy przy stanie 5:4 dla Czeszki podawała Keys. Amerykanka presji nie wytrzymała i przy drugiej szansie dla rywalki poległa.

    Bartunkova wygrała trzeciego seta 6:4 i po niespełna dwóch godzinach walki na korcie zapewniła sobie awans do czwartej rundy turnieju w Rzymie. W tej czeka już na nią znajdująca się w wysokiej formie Ukrainka – Elina Switolina. Wygrana zagra z Karoliną Pliskovą lub Laurą Siegemund.
    Aryna Sabalenka rywalizowała z Sofią Kenin o awans do czwartej rundy WTA 1000 w Rzymie

    Aryna Sabalenka rywalizowała z Sofią Kenin o awans do czwartej rundy WTA 1000 w RzymieOSCAR DEL POZO / AFPAFP
    Zawodniczka tenisowa w sportowej stylizacji trzyma dłoń na czole, wyrażając zmęczenie lub frustrację podczas meczu.

    Aryna Sabalenka odpała z turnieju w Rzymie już w 3. rundzieTIZIANA FABI AFP
    Madison Keys

    Madison KeysANGELA WEISS AFP

    Robert Lewandowski będzie gwiazdą kolejnego El Clasico? WIDEO [Eleven Sports]Eleven SportsEleven Sports

  • Dwa finały polskiej tenisistki! A potem taki dramat

    Dwa finały polskiej tenisistki! A potem taki dramat

    Zuzanna Pawlikowska (406. WTA) has had a really good week in Indian Tumkur. The Polish tennis player advanced to the doubles and singles final of the ITF W35 tournament. And yet this week ultimately might be considered unsuccessful. All because none of these two finals managed to make it to the end. “Health did not allow me anything else,” Pawlikowska admitted.

    Zuzanna Pawlikowska
    Screenshot FB Zuzanna Pawlikowska

    Pawlikowska była jedną z faworytek do końcowego triumfu w Tumkurze. Polska tenisistka w drodze do finału turnieju singlowego dwukrotnie wygrywała dzięki kreczom rywalek. W półfinale Zeel Desai zrezygnowała z dalszej gry, choć wygrywała z reprezentantką naszego kraju już 7:6, 2:1.

    Tuż po tym meczu Pawlikowska miała grać w finale debla. Tylko że Polka sama zaczęła mieć problemy ze zdrowiem i postanowiła poddać ten mecz walkowerem, żeby móc wystąpić następnego dnia w finale singla.

    Zobacz wideo Tchouaméni pobił Valverde? Kosecki: Zachowanie piłkarzy jest żenujące!
    Dwa gemy i koniec. Pawlikowska zrezygnowała w finale

    Pawlikowska dała radę wyjść dziś na kort, żeby zagrać w finale przeciwko Justinie Mikulskyte, ale tak naprawdę na tym skończył się jej udział w tym spotkaniu. Już po chwili poprosiła o pomoc medyczną. Po jej uzyskaniu wróciła jeszcze na chwilę do gry, ale to było jedynie przedłużenie nieuniknionego. Polka skreczowała już w drugim gemie, przy wyniku 0:1. Widać było, że bardzo to przeżywa, Mikulskyte podeszła do niej, żeby ją pocieszyć.

    Pawlikowska odniosła się do całej sytuacji w mediach społecznościowych.

    “Na finale kończę turniej w Tumkur, nie byłam w stanie rywalizować o więcej” – napisała.

    “Próbowałam podjąć rywalizację, ale tym razem zdrowie nie pozwoliło mi na nic więcej. Tak naprawdę cudem dokończyłam wczorajszy półfinał, a wieczór i dzisiejszy poranek nie przyniósł przełomu w zakresie mojej zdolności do gry. Turniej w Tumkur kończę jako podwójna finalistka gry pojedynczej oraz gry podwójnej” – dodała.

    Tenisistka przyznała też, że kontuzja psuje jej plany na najbliższą przyszłość. “Dzisiaj w nocy wracamy do Polski – wiem już na pewno, że nie zagram w kolejnym tygodniu w Hurghadzie. Co do kolejnych startów – na pewno będę musiała zmienić swoje plany. O tym, co dalej – będę informować na bieżąco” – przekazała.

    Dla Pawlikowskiej był to piąty finał turnieju singlowego ITF w karierze. Do tej pory wygrywała dwukrotnie zawody rangi ITF W15. Gdyby udało jej się pokonać Mikulskyte, to odniosłaby największy dotychczasowy sukces w karierze seniorskiej.

  • 54 minuty i już wszystko jasne ws. Osaki. Co zrobi Tomasz Wiktorowski?

    54 minuty i już wszystko jasne ws. Osaki. Co zrobi Tomasz Wiktorowski?

    Już zeszłej jesieni, tuż po tym jak Tomasz Wiktorowski został szkoleniowcem Naomi Osaki, kilka razy mogło dojść do konfrontacji jego byłej podopiecznej z Raszyna z tą nową. Były blisko siebie w drabince, ale zawsze coś się wysypywało. I tak samo stało się w Australian Open. W Rzymie pojawiła się kolejna okazja – w 1/8 finału. Obie musiały wygrać jeszcze w niedzielę po jednym spotkaniu, trudniejsze zadanie czekało Naomi. Mecz z Dianą Sznajder zakończył się po 54 minutach. A Tomasz Wiktorowski od razu wysłał palcami sygnał.

    Naomi Osaka i Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    W Montrealu i Nowym Jorku swoje mecze przegrała Iga Świątek, dlatego nie doszło do jej konfrontacji z byłą liderką rankingu WTA, którą od kilku dni (Kanada) i tygodni (US Open) prowadził już Tomasz Wiktorowski. W obu Naomi Osaka prezentowała się świetnie, zdecydowała się na dłuższą współpracę z polskim szkoleniowcem, który przecież największe sukcesy w karierze osiągał z Igą Świątek.

    Mogły zagrać też szybko w Australian Open, ale tam zawodniczka z Japonii oddała swoje spotkanie w trzeciej rundzie walkowerem, powodem był stan zdrowia. I wciąż czekaliśmy na tę pierwszą potyczkę z tak mocnym podtekstem – Tomasz Wiktorowski zna przecież doskonale słabe i mocne strony Igi.

    Teraz szansa pojawiła się w Rzymie, na poziomie 1/8 finału, obie musiały wygrać po dwa spotkania. W tym pierwszym Osaka miała już spory kłopot z Evą Lys, mimo że wygrała pierwszego seta, a w drugim prowadziła z przełamaniem. Awansowała, ale dopiero po trzecim. Podobnie jak Świątek, która ograła Caty McNally.

    Dziś obie miały w terminarzu mecze w trzeciej rundzie, a ich stawką była już ich poniedziałkowa potyczka w 1/8 finału. Zapewne w sesji wieczornej, zapewne na Campo Centrale.

    Warunkiem było to, by rozstawiona z “15” najpierw Osaka pokonała rozstawioną z “18” Dianę Sznajder. A później, po godz. 19, Iga ograła Elisabettę Cocciaretto. O ile w tym drugim przypadku Polka będzie zdecydowaną faworytką, to już to pierwsze starcie zapowiadało się arcyciekawie.

    A takie nie było, potrwało zaledwie 54 minuty.

    WTA 1000 w Rzymie. Diana Sznajder kontra Naomi Osaka. Krótki mecz na Grandstand Arena

    Diana Sznajder potrafi grać bardzo mocno, a jeśli trafia, staje się niebezpieczna dla gwiazd. Leworęczna 22-latka miała obiecujący początek sezonu, naznaczony półfinałem w Adelajdzie, później jednak miała prawo czuć zawód. Madryt niewiele zmienił w sferze sportowej, w trzeciej rundzie przegrała z Belindą Bencic, ale już w tej mentalnej mógł mieć znaczenie. Bo po raz pierwszy od wielu miesięcy połączyła siły z Mirrą Andriejewą, w deblu dotarły do finału. A w przeszłości to miało znaczenie.
    Tenisistka w pomarańczowym stroju odbija piłkę rakietą podczas meczu na korcie tenisowym.

    Naomi OsakaFILIPPO MONTEFORTEAFP

    Dziś jednak Rosjanka sama szybko przekonała, jak potężne uderzenia mogą przylatywać z drugiej strony siatki. Z 13 pierwszych akcji Naomi wygrała 12, była bezwględna. Dziś imponowała spokojem, konsekwencją, na korcie mieliśmy przepaść. Po niespełna 24 minutach ten set się zakończył – wynikiem 6:1. Osaka popełniła tylko trzy błędy, miała niemal 90 procent skuteczności przy drugim serwisie, niewiele mniej przy pierwszym. A Sznajder nie wygrała jednej akcji po tym drugim.

    W drugiej partii to Japonka szybko zaliczyła przełamanie na 2:1, za chwilę miała piłkę na 3:1. Nie wykorzystała szansy. Potężny return dał jednak Rosjance pierwszą w całym spotkaniu szansę na przełamanie byłej liderki rankingu. I wyrównanie na 2:2. Tak się stało, trafiła forhendem w linię, odpowiedź Naomi okazała się autowa.

    W sobotnich starciach Gauff czy Andriejewej też mieliśmy takie sytuacje, że jeden nieudany gem napędzał rywalkę, powodował też lawinę błędów u faworytek. A dziś Naomi na to nie pozwoliła. Do końca meczu była bezwzględna, przegrała zaledwie cztery akcje. A zanim upłynęło 55 minut, miała już zapewniony awans – wygrała 6:1, 6:2.

    Chwilę po tym kamery namierzyły na trybunach Tomasza Wiktorowskiego, który tym razem był na całym spotkaniu. I pokazały gesty palcami: do oczu, w kierunku kogoś, znów do własnych oczu. Jakby… wypatrzył kogoś ze sztabu Świątek.
    Mężczyzna w białej czapce z logo Mercedesa wykonuje gest ręką na trybunach podczas meczu tenisowego, obok niego siedzą inni widzowie, a na ekranie widoczny jest wynik meczu Naomi Osaka kontra Diana Shnaider.

    Kogo zobaczył Tomasz Wiktorowski po awansie Naomi Osaki?screen za Canal+materiał zewnętrzny

    A co na to Iga? Jeśli wygra wieczorem z Cocciaretto, w poniedziałek pierwszy raz stanie przeciw zawodniczce prowadzonej przeciwko jej byłemu trenerowi.
    Tenisistka w pomarańczowym stroju wykonuje uderzenie forhendowe podczas meczu na korcie tenisowym, koncentrując się na nadlatującej piłce.

    Naomi OsakaTIZIANA FABI AFP
    Diana Sznajder

    Diana SznajderPiero CRUCIATTIAFP

    Ugo Humbert – Dino Prizmic. Skrót meczu.

  • Pierwsze 6:0, 6:0 w Rzymie od dwóch potyczek Świątek. To sygnał dla Polki

    Pierwsze 6:0, 6:0 w Rzymie od dwóch potyczek Świątek. To sygnał dla Polki

    Gdy w 2021 roku 19-letnia jeszcze Iga Świątek rozbiła w finale Internazionali d’Italia Karolinę Pliskovą w 46 minut 6:0, 6:0, nikt już nie miał wątpliwości, że tytuł wywalczony pół roku wcześniej w Paryżu nie był przypadkiem. A później na Foro Italico Iga jeszcze raz wygrała rowerem, z Anastazją Pawluczenkową. Nikomu tego nie udało się powtórzyć, aż do tej niedzieli. Aż wreszcie takim wynikiem zakończył się mecz Jessiki Peguli na BNP Paribas Arena. Amerykanka może być rywalką Polki już w środę, na etapie 1/4 finału.

    Iga Świątek i Jessica PegulaDomenico Cippitelli/NurPhoto & Matthew Stockman/Getty ImagesAFP

    Jesienią 2020 roku Iga Świątek zdobyła swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł – oczywiście w Paryżu. Miała 19 lat, nie była nawet rozstawiona, ale w tamtej pandemicznej edycji znakomicie radziła sobie z nieco innymi niż zazwyczaj warunkami. Niższą temperaturą i większym wiatrem.

    W kolejnym sezonie nie dołożyła żadnego tytułu w tych czterech najważniejszych rywalizacjach, ale z przytupem wygrała na Foro Italico. Zaczęło się od kreczu Alison Riske, ale później Raszynianka ogrywała już Madison Keys, Barbora Krejcikova, Elina Switolina, Coco Gauff. I zameldowała się w finale, w którym “zniszczyła” w 46 minut Karolinę Pliskovą. Czeszka byłą wtedy dziewiątą rakietą świata, z trudem przyjęła ten wyrok.

    Iga dość szybko potwierdziła swoją dominację na mączce, WTA 1000 w Rzymie stało się miejscem jej dominacji. W 2023 roku powtórzyła to swoje 6:0, 6:0 – tym razem w starciu z Anastazją Pawluczenkową, która wówczas wracała po kontuzji. Wyników z jedynym wygranym gemem od tego czasu było sporo, nawet Iga rok temu ograła w takim stylu Elisabettę Cocciaretto. 6:0, 6:0 się jednak nie zdarzało.

    Aż do dziś.

    WTA 1000 w Rzymie. Efektowny mecz Jessiki Peguli. Rywalką Rebeka Masarova

    Na BNP Paribas Open pojawiły się bowiem Jessica Pegula i Rebeka Masarova. Pierwsza z nich jest gwiazdą, piątą rakietą świata, choć w Rzymie walczyć będzie z Coco Gauff o “czwórkę”. I lepsze rozstawienie w Paryżu. Masarova z kolei to była juniorska mistrzyni French Open, czuje takie korty, umie na nich grać.
    Tenisistka w niebieskiej sukience odbija piłkę rakietą podczas meczu na ceglastym korcie.

    Jessica Pegula, Rzym 2026FILIPPO MONTEFORTEAFP

    Faworytką była oczywiście Amerykanka – triumfowała pod koniec marca na zielonej mączce w Charleston, później co prawda odpadła już w trzeciej rundzie w Madrycie, ale przegraną z Martą Kostiuk można zrozumieć. Ukrainka ma swój najlepszy moment w karierze, od końca marca jest niepokonana.

    Tymczasem dziś reprezentantka Szwajcarii w pierwszym secie kompletnie nie zaistniała. Pierwsze dwa gemy przegrała do zera, w trzecim miała stan 40-0, by za chwilę polec w pięciu kolejnych akcjach. To musiało mieć wpływ na dalszą część meczu. Cały set zakończył się po 24 minutach, Pegula wygrała go do zera, Masarova uzbierała raptem siedem wygranych akcji.

    Szwajcarka kompletnie nie potrafiła wyczuć serwisu światowej piątki, była w tych gemach bezradna. W tych swoich ambitnie walczyła jednak o uniknięcie drugiego bajgla w spotkaniu, wynik 0:6, 0:6 jest jednak mocno wstydliwy. Miała siedem okazji, wszystkie przepadły. A gdy na zegarze pojawiło się “1:00”, Pegula dostała pierwszego meczbola. I go wykorzystała, return Masarovej okazał się za długi. Skończyło się na 6:0, 6:0.

    Amerykanka już w poprzedniej rundzie ograła Zeynep Sonmez 6:4, 6:0, to robi wrażenie. A jeśli sama ogra jeszcze Anstazję Potapową, a dwa mecze wygra też Iga Świątek, to z Polką może zmierzyć się już w środę. Stawką będzie wtedy półfinał.
    Zawodniczka wykonująca dynamiczny serwis podczas meczu tenisowego, skupiona twarz, napięta sylwetka i wyraźnie widoczna rakieta tenisowa, kontrastujące z niebieskim tłem kortu.

    Jessica PegulaKena BetancurAFP
    Rebeka Masarova pokonała Donnę Vekić w drugiej rundzie WTA 1000 w Miami

    Rebeka MasarovaBERTRAND GUAY / AFPAFP

    Casper Ruud – Jiri Lehecka. Skrót meczu.

  • Trzęsienie ziemi w rankingu WTA po porażce Sabalenki. Ma się czego obawiać

    Trzęsienie ziemi w rankingu WTA po porażce Sabalenki. Ma się czego obawiać

    Największa sensacja turnieju pań w Rzymie jest już znana. Na trzeciej rundzie udział w imprezie zakończyła Aryna Sabalenka. Białorusince praktycznie nie zdarza się odpadać wcześniej niż w półfinale. Szybka klęska może przynieść zmiany w rankingu WTA. Na porażce Sabalenki może zyskać Iga Świątek, jednak najwięcej do wygrania ma Jelena Rybakina.

    Takiego rozstrzygnięcia nikt się nie spodziewał. Aryna Sabalenka już na trzeciej rundzie zakończyła swój udział w turnieju WTA 1000 w Rzymie. Białorusinka przegrała 6:2, 3:6, 5:7 z Soraną Cirsteą. Wcześniej w 2026 roku liderka rankingu WTA odnotowała zaledwie dwie porażki. W finale Australian Open z Jeleną Rybakiną i w ćwierćfinale turnieju w Madrycie z Hailey Baptiste. Szybka klęska w stolicy Włoch może sprawić, że przewaga Sabalenki w rankingu WTA zacznie topnieć.

    Rybakina może zyskać najwięcej na porażce Sabalenki
    Sabalenka zakończy przyszły tydzień z dorobkiem 9960 punktów w rankingu WTA. Wcześniej, w bieżącym sezonie Białorusinka faktycznie prezentowała się doskonale, ale jest zawodniczka, która radzi sobie jeszcze lepiej. To Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu prowadzi w WTA Race, czyli klasyfikacji, która uwzględnia wyniki od stycznia. Sabalenka jest druga, dopiero na 12. miejscu znajduje się Iga Świątek.

    Teraz wszystko w swoich rękach ma reprezentantka Kazachstanu. Jeśli Rybakina wygra turniej w Rzymie, to będzie miała na koncie 9490 punktów, to równe 470 oczek straty do Białorusinki. Kluczowy, jeżeli chodzi o prym w światowym tenisie może się okazać zbliżający się wielkimi krokami wielkoszlemowy Roland Garros, do zdobycia będzie aż 2000 pkt. Sabalenka będzie miała do obrony 1300 oczek za ubiegłoroczny finał, a jej wielka rywalka tylko 240 pkt, za czwartą rundę. W praktyce oznacza to, że Rybakina może wejść na sam szczyt nawet nie wygrywając turnieju, wystarczy lepszy rezultat niż przed rokiem, połączony z szybką klęską Sabalenki.

    Co z pozycją Igi Świątek?
    Trwający sezon jest bardzo trudny dla Igi Świątek. Przeszkodą nie do przejścia dla naszej najlepszej tenisistki jest ćwierćfinał. Turniej w Rzymie jest istotny od każdej możliwej strony. Wygrana pozwoliłaby Polce mocno zbliżyć się do dominującej dwójki. Dużo gorzej może być w przypadku przedwczesnego pożegnania się ze stolicą Włoch. Na trzecią zawodniczkę rankingu mocno naciska szczególnie grupa Amerykanek – Coco Gauff, Jessica Pegula i Amanda Anisimowa.

    Ważne będą też nadchodzące turnieje. Świątek będzie bronić 780 pkt za półfinał Rolanda Garrosa, 325 pkt za finał w Bad Homburgu i 2000 pkt za wygrany Wimbledon. Porażka Sabalenki sprawiła, że nasza reprezentantka już teraz odrobiła 150 pkt, w przypadku całego turnieju w Rzymie mowa o 1085 pkt. Najpierw trzeba jednak wygrać mecz trzeciej rundy, rywalką Polki będzie reprezentantka gospodarzy, Elisabetta Cocciaretto.

  • Minęło 50 sekund finału z Polką, medyk wezwany na kort. Koniec po 6 akcjach

    Minęło 50 sekund finału z Polką, medyk wezwany na kort. Koniec po 6 akcjach

    Światowa czołówka w kobiecym tenisie spędza dwa tygodnie w Rzymie – na Foro Italico trwa walka w szóstym w tym roku turnieju rangi 1000. Tyle że zmagania na niższym poziomie odbywają się na całym świecie – także i Polki szukają swoich szans. Zuzanna Kolonus i Zuzanna Pawlikowska wybrały się do Indii, w tym tygodniu walczyły w zawodach w Tumkurze, na południu kraju, niedaleko Bangalore. Pawlikowska awansowała do finału, zmierzyła się w nim z rozstawioną z “1” Litwinką Justiną Mikulskyte. Po kilku minutach został on rozstrzygnięty.
    Zuzanna Pawlikowska grająca backhand podczas meczu tenisowego, trzyma rakietę i obserwuje piłkę.

    Zuzanna PawlikowskaANNA KLEPACZKO/FOTOPYKNewspix.pl

    W Europie rywalizacja odbywa się obecnie na mączce – przynajmniej na tym najwyzszym poziomie. Gwiazdy testują formę przed French Open, w Rzymie w niedzielę swój mecz o 1/8 finału zagra Iga Świątek – starcie z Elisabettą Cocciaretto zacznie się nie przed godz. 19. Z turniejem pożegnały się już Aryna Sabalenka i Jasmine Paolini, wcześniej odpadły zaś Magdalena Fręch i Magda Linette.

    Inne reprezentantki Polski grały zaś w innych miejscach świata – Gina Feistel wybrała zieloną mączkę na Florydzie, dwie Zuzanny – Kolonus i Pawlikowska – przebywały w Indiach. Tamtejsze turnieje odbywają się na twardych kortach, Kolonus wcześniej dotarła do finału turnieju ITF W15 w Nowym Delhi. Pawlikowska z kolei miała kilka tygodni przerwy, w połowie kwietnia zakończyła zmagania w Bużumburze w Burundi.

    Zawody w Tumkurze były dla niej o tyle ważne, że dzięki awansowi do finału praktycznie zapewniła sobie powrót do grona 400 najlepszych zawodniczek świata, z rekordową pozycją. Na dziś w klasyfikacji “na żywo” jest 367., rekordem była dotąd 395. pozycja.

    Turniej ITF w Tumkurze. Zuzanna Pawlikowska zagrała w finale. Przerwa medyczna po dwóch akcjach

    W Indiach z “1” została rozstawiona Litwinka Justina Mikulskyte – zawodniczka zajmująca miejsce w połowie trzeciej setki rankingu WTA, choć wcześniej była o kilkadziesiąt pozycji wyżej. Dla niej to szczególnie istotne – 30-latka walczy o kwalifikacje Wimbledonu, za sam występ w Londynie może dostać ok. 20 tys. euro brutto, a jeśli wygra choć jeden mecz – już ponad 30. To zaś podstawa funkcjonowania – od stycznia do końca kwietnia zarobiła niewiele więcej.

    Tymczasem Litwinka już w środku tygodnia była bliska odpadnięcia – przegrała pierwszego seta z Zuzanną Kolonus 0:6. Młoda Polka nie utrzymała jednak takiego poziomu, dwa kolejne przegrała.
    Czworo tenisistów pozuje na korcie z pucharami, siedząc przy siatce na tle budynku klubowego i trybun.

    Zuzanna Pawlikowska i Justina Mikulskyte z trenerami – już po finaleFacebook Zuzanny Pawlikowskiejmateriał zewnętrzny

    W finale Mikulskyte zmierzyła się z drugą z naszych zawodniczek – Zuzanną Pawlikowską, mającą w drabince numer “2”. Inaczej mówiąc – taki skład meczu o tytuł nie był niespodzianką. Dla 21-letniej Polki był to pierwszy mecz na tym etapie od czerwca zeszłego roku, gdy przegrała finał w Santo Domingo na Dominikanie.

    Dwa wcześniejsze spotkania Pawlikowskiej kończyły się kreczami rywalek – najpierw rozstawionej tu z “5” Rosjanki Eliny Neplij (1:6, 7:5, 3:0 z perspektywy Polki), a w półfinale – Zeel Desai z Indii, “4” w drabince. Choć to Azjatka prowadziła 7:6 (9), 2:1.

    Niemniej Zuzanna oddała walkowerem finał debla, ten miał się zacząć już kilkadziesiąt sekund później.

    Dziś niestety sytuacja się powtórzyła, mecz nie został dokończony. Minęło zaledwie 50 sekund od rozpoczęcia gry, czyli od komendy sędzi “Justina Mikulskyte to play”, a po dwóch returnach w siatkę Pawlikowska ruszyła do stolika. I poprosiła o pomoc medyczną. Nie było czekania na przerwę między gemami, fizjoterapeutka i lekarz zjawili się od razu. Zuzanna wróciła jeszcze do gry, ale tylko na cztery akcje, dwie z nich wygrała. A później znów zjawił się lekarz – decyzja o końcu spotkania nastąpiła szybko. Pawlikowska siedziała na krzesełku, przeżywała to, co się stało. Od razu podeszła jednak rywalka, przytuliła naszą zawodniczkę.
    Kort tenisowy podczas meczu, widok na główną linię serwisową, widoczne nazwiska zawodniczek oraz wynik na tablicy, centralnie ustawione stanowisko sędziego pod parasolem.

    Zuzanna Pawlikowska poddała mecz z Justiną Mikulskytescreen za ITF TVmateriał zewnętrzny

    Zawodniczka Górnika Bytom szybko wyjaśniła sytuację.

    Próbowałam podjąć rywalizację, ale tym razem zdrowie nie pozwoliło mi na nic więcej. Tak naprawdę cudem dokończyłam wczorajszy półfinał, a wieczór i dzisiejszy poranek nie przyniósł przełomu w zakresie mojej zdolności do gry.

    – Turniej w Tumkur kończę jako podwójna finalistka gry pojedynczej oraz gry podwójnej – napisała Pawlikowska.

    Jeszcze dziś w nocy wróci do Polski – zapadła już decyzja o rezygnacji z turnieju ITF w Egipcie. – Co do kolejnych startów – na pewno będę musiała zmienić swoje plany. O tym, co dalej – będę informować na bieżąco – napisała.
    Tenisistka w sportowym stroju wykonuje uderzenie rakietą podczas meczu na niebieskim korcie, w tle widoczne fragmenty napisu US Open.

    Zuzanna PawlikowskaWojciech KubikEast News

    Hamad Medjedovic – Joao Fonseca. Skrót