Category: Uncategorized

  • Sceny na korcie. Świątek zakryła twarz w dłoniach. Wezwała lekarza

    Sceny na korcie. Świątek zakryła twarz w dłoniach. Wezwała lekarza

    Nie układał się dobrze dla Igi Świątek mecz trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie. W trzecim secie, przy stanie 2:0 dla rywalki, Polka ukryła twarz w dłoniach i ze względu na złe samopoczucie, poprosiła o wizytę fizjoterapeuty oraz lekarza. Po kilku minutach tenisistka wróciła do gry, ale nie na długo.
    Iga Świątek, w miniaturze Polka oczekująca na pomoc lekarza turnieju

    Iga Świątek, w miniaturze Polka oczekująca na pomoc lekarza turniejuSipausa/x.com.The Tennis LetterNewspix.pl

    Nie wiadomo co dokładnie dolegało naszej tenisistce. Najprawdopodobniej skarżyła się na bardzo złe samopoczucie. Podczas kilkuminutowej przerwy Iga Świątek otrzymała od lekarza turniejowego lekarstwa i wróciła do gry.

    Widać jednak było, że polska tenisistka odczuwa duży dyskomfort i nie jest w stanie grać na sto procent swoich możliwości. Rywalka, rozstawiona w Madrycie z numerem 31, wykorzystywała to bezlitośnie.

    Wizyta lekarza. Świątek wróciła do gry, ale nie na długo

    Po powrocie po przerwie medycznej Ann Li wygrała kolejnego gema i prowadziła już 3:0. Gdy w następnym prowadziła 30:0, Iga Świątek powiedziała “dość”. Raszynianka podeszła do siatki i zdecydowała się skreczować. Najprawdopodobniej ból, jaki odczuwała, był zbyt silny i Polka nie chciała już czekać aż lekarstwa zaczną działać.

    Tym samym to Amerykanka Ann Li awansowała do czwartej rundy turnieju WTA w Madrycie, a Idze Świątek pozostaje skupić się na turnieju w Rzymie, który – o ile zdrowie jej pozwoli – będzie ostatnim sprawdzianem przed wielkoszlemowym Roland Garros.

    Podkreślmy, że od początku sobotnie spotkanie w Madrycie nie układało się po myśli Igi Świątek. W pierwszym secie rywalka błyskawicznie objęła prowadzenie 2:0, a losy tej partii rozstrzygnęły się dopiero w tie-breaku. W nim górą była Ann Li.

    W drugim secie Raszynianka wróciła jednak do dobrej gry i oddała niżej notowanej przeciwnicze tylko dwa gemy. Gdy wydawało się, że była lidera rankingu WTA wskoczyła już na swój poziom i także w trzecim secie nie zostawi złudzeń rywalce, pojawiły się kłopoty zdrowotne, które uniemożliwiły Świątek grę na najwyższym poziomie.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekBERTRAND GUAY / AFPAFP
    Osoba ubrana w sportową białą kurtkę i czapkę z daszkiem, widoczne logotypy Oshee oraz On, lekko rozchylone usta, w tle rozmyty widok z konturami sylwetek ludzkich.

    Iga Świątek została rozstawiona z “4” podczas turnieju WTA 1000 w MadrycieDennis Agyeman / Spain DPPI / DPPI via AFPAFP
    tenisistka w pomarańczowej koszulce i białej spódnicy wykonuje zamach rakietą podczas meczu na korcie, na tle ciemnoniebieskiego tła

    Ann LiMatthew StockmanAFP

    Paulina Czarnota-Bojarska zapowiada 30. kolejkę PKO BP Ekstraklasy. WIDEOPaulina Czarnota Bojarska

  • Nagroda pocieszenia po dramacie. Taki czek dostała Świątek

    Nagroda pocieszenia po dramacie. Taki czek dostała Świątek

    Nagroda pocieszenia po dramacie. Taki czek dostała Świątek

    Podjęła rękawicę, ale problemy zdrowotne okazały się na tyle uciążliwe, że Iga Świątek nie była w stanie dokończyć meczu trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie. Jako nagroda pocieszenia pozostaje dla polskiej tenisistki solidna wypłata za 1/16 finału w stolicy Hiszpanii.
    Iga Świątek nie będzie miała miłych wspomnień z tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 w Madrycie.

    Iga ŚwiątekZUMANewspix.pl

    Nie tak miał wyglądać dla Igi Świątek mecz trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie. Polka, aktualnie czwarta zawodniczka rankingu WTA, była zdecydowaną faworytką starcia z Ann Li.

    Na przeszkodzie w pokonaniu rywalki stanęły jednak problemy zdrowotne. W trzecim secie, przy stanie 2:0 dla przeciwniczki, Świątek poprosiła o przerwę medyczną. Lekarz podał naszej tenisistce lekarstwa, zawodniczka wróciła do gry, ale i tak niewiele mogła zdziałać.

    Niedługo po przedwczesnym zakończeniu sobotniego spotkania była liderka rankingu WTA poinformowała, co się z nią dzieje. – Ostatnie dwa dni były dość okropne, chyba złapałam jakiegoś wirusa. W niektórych momentach czułam się dobrze, a w innych naprawdę źle. Nie miałam ani odrobiny energii, nie czułam się stabilnie i po prostu fizycznie czułam się naprawdę kiepsko – wytłumaczyła.

    Polka dodała, że zdawała sobie sprawę, że w takiej sytuacji ciężko będzie jej wygrać mecz, ale podjęła rękawicę. – Chciałam spróbować, bo już dwa razy w karierze chorowałam, a i tak większość meczów udało mi się wygrać – podkreśliła.

    WTA 1000 w Madrycie. Świątek odpadła w trzeciej rundzie. Tyle zarobiła

    Ostatecznie problemy zdrowotne okazały się zbyt poważne. Z Madrytu Świątek nie wyjedzie jednak z pustymi rękoma. Za awans do trzeciej rundy organizatorzy przygotowali dla tenisistki 54 tys. euro, co przy obecnym przeliczniku tej waluty daje około 230 tys. złotych.

    Na zwyciężczynie zmagań w Madrycie czeka nagroda w wysokości miliona euro.
    tenisistka w czarnej czapce i sportowej koszulce wykonuje dynamiczny zamach rakietą podczas meczu, koncentrując wzrok na piłce

    Iga Świątek pokonała Darię Snigur i awansowała do 3. rundy turnieju w MadrycieDavid RamosAFP
    Tenisistka w ciemnym stroju i białej czapce zakrywa dłonią twarz w geście wyrażającym emocje, stojąc na korcie tenisowym, w tle rozmyta widownia.

    Iga ŚwiątekAFP
    Kobieta w białej sportowej czapce i stroju trzyma przy twarzy niebiesko-biały ręcznik, z wyrazem silnych emocji oraz łez, na tle rozmytych postaci w tle.

    Iga ŚwiątekJose Breton / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    Ataki w meczu Aluron CMC Warta Zawiercie – Bogdanka LUK Lublin.

  • Świątek opuściła Madryt we łzach. Teraz ogłasza. Wyciekła brutalna prawda

    Świątek opuściła Madryt we łzach. Teraz ogłasza. Wyciekła brutalna prawda

    W niektórych momentach czułam się dobrze, a w innych naprawdę źle – powiedziała Iga Świątek niedługo po tym, jak skreczowała w meczu trzeciej rundy WTA 1000 Madryt przeciwko Ann Li. – Wiedziałam, że to będzie trudne, ale mimo to chciałam spróbować – dodaje reprezentantka Polski.
    Iga Świątek na korcie, w sportowej czapce i stroju, z rakietą na ramieniu, trzyma się za twarz.

    Iga ŚwiątekAlberto GardinNewspix.pl

    Na start Mututa Madrid Open Iga Świątek pokonała Ukrainkę Darię Snigur 6:1, 6:2. Dzięki temu awansowała do trzeciej rundy hiszpańskiego “tysięcznika”, w której zmierzyła się z Ann Li.

    W pierwszym secie rywalizacja była niezwykle wyrównana. Doszło do tie-breaka, w którym 7:4 triumfowała Amerykanka. Potem Polka doprowadziła do remisu po kapitalnej partii zakończonej wynikiem 6:2. I kiedy wydawało się, że spokojnie może powalczyć o zwycięstwo, stało się coś niespodziewanego.

    Magda Linette: Jestem trochę rozczarowana, zwłaszcza drugim setem. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Świątek ogłasza, prosto z Madrytu. Tuż po kreczu

    Na oficjalnej stronie WTA ukazały się pomeczowe wypowiedzi naszej tenisistki. Okazuje się, że… od dwóch dni zmaga się z chorobą.

    – Ostatnie dwa dni były dość okropne, chyba złapałam jakiegoś wirusa. W niektórych momentach czułam się dobrze, a w innych naprawdę źle. Nie miałam ani odrobiny energii, nie czułam się stabilnie i po prostu fizycznie czułam się naprawdę kiepsko – ujawniła Polka.

    – Wiedziałam, że to będzie trudne, ale mimo to chciałam spróbować, bo już dwa razy w karierze chorowałam, a i tak większość meczów udało mi się wygrać. Myślę, że to zależy od skali problemów zdrowotnych, tym razem było gorzej niż wcześniej – dodała.

    Zaraz po ostatnim gemie 24-latka opuściła madrycki kort ze łzami w oczach. Nie mogła pogodzić się z faktem, iż nie jest w stanie rywalizować. Od drugiego seta widać było, że momentami dosłownie “słania się na nogach”. Była nieswoja, ospała. Teraz wiemy, że za wszystko odpowiadała choroba.
    tenisistka w czarnej czapce i sportowej koszulce wykonuje dynamiczny zamach rakietą podczas meczu, koncentrując wzrok na piłce

    Iga Świątek pokonała Darię Snigur i awansowała do 3. rundy turnieju w MadrycieDavid RamosAFP
    Iga Świątek rywalizowała z Alexandrą Ealą o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Madrycie

    Iga Świątek rywalizowała z Alexandrą Ealą o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w MadrycieTHOMAS COEX / AFPAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekBERTRAND GUAY / AFPAFP

    Mariano Navone – Alexander Zverev. Skrót meczu.

  • Dramat Świątek w Madrycie. Napłynęły reakcje. “Trudno na to patrzeć”

    Dramat Świątek w Madrycie. Napłynęły reakcje. “Trudno na to patrzeć”

    Sobotnie popołudnie w Madrycie przyniosło bardzo niepokojące wieści dla kibiców Igi Świątek. Liderka światowego tenisa nie dokończyła meczu trzeciej rundy turnieju WTA 1000, w którym mierzyła się z Ann Li. Spotkanie zakończyło się przedwcześnie – Polka skreczowała w decydującym secie z powodu problemów zdrowotnych, żegnając się tym samym z rywalizacją.

    Od początku pojedynek był niezwykle wymagający. Już w pierwszym secie obie zawodniczki toczyły wyrównaną walkę. Świątek została przełamana na starcie, ale szybko zdołała odrobić stratę i wrócić do gry. O losach partii zadecydował tie-break, w którym skuteczniejsza okazała się Amerykanka, wygrywając 7:4.

    Po krótkiej przerwie Polka wyraźnie podniosła poziom swojej gry. Zaczęła dominować na korcie, grała agresywniej i pewniej, co szybko przełożyło się na wynik. Drugiego seta wygrała zdecydowanie 6:2, doprowadzając do trzeciej, rozstrzygającej odsłony meczu.

    Niestety to właśnie w niej doszło do dramatycznych scen. Już od pierwszych gemów było widać, że Świątek zmaga się z problemami zdrowotnymi. Na kort wezwano lekarza, który próbował pomóc zawodniczce i ocenić jej stan. Mimo interwencji sytuacja nie uległa poprawie. Przy stanie 0:3 i 0-30 w trzecim secie Polka podjęła trudną decyzję o przerwaniu meczu.

    Jej zejście z kortu było bardzo emocjonalne – Świątek opuszczała arenę ze łzami w oczach, co tylko podkreśliło, jak trudny był to dla niej moment. Ostateczny wynik spotkania to 7:6(4), 2:6, 3:0 dla Ann Li.

    Eksperci i komentatorzy zgodnie zwracali uwagę, że problemy zdrowotne mogły mieć wpływ na przebieg całego meczu. Hubert Błaszczyk podkreślił, że trudności widoczne w decydującym secie mogą tłumaczyć liczne błędy z pierwszej partii oraz mniejszą dynamikę ruchu na korcie. Z kolei Dawid Żbik zauważył, że Świątek od początku nie wyglądała jak zwykle i wyraził nadzieję, że nie jest to nic poważnego.

    W podobnym tonie wypowiadali się także inni obserwatorzy. Zwracano uwagę, że tenisistka już w trakcie przerw między gemami sprawiała wrażenie osłabionej, a jej dyspozycja daleka była od optymalnej. Wielu ekspertów podkreślało, że w takiej sytuacji wynik sportowy schodzi na dalszy plan, a najważniejsze pozostaje zdrowie zawodniczki.

    Choć odpadnięcie z turnieju w Madrycie jest dla Świątek dużym rozczarowaniem, kibice i środowisko tenisowe zgodnie trzymają kciuki za jej szybki powrót do pełni sił.

    https://x.com/josemorgado/status/2048057149444567216?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2048057149444567216%7Ctwgr%5Eb108ae04541db295d345349c4893d4a2327374eb%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-dramat-swiatek-w-madrycie-naplynely-reakcje-trudno-na-to-patnId23421482

  • Koszmar Świątek w Madrycie. Krecz, ale co stało się potem. Błyskawiczny komunikat WTA

    Koszmar Świątek w Madrycie. Krecz, ale co stało się potem. Błyskawiczny komunikat WTA

    Wejście Iga Świątek w turniej WTA 1000 w Madrycie zapowiadało się bardzo obiecująco. Polka rozpoczęła rywalizację od efektownego zwycięstwa nad Daria Snigur, nie dając rywalce większych szans. W trzeciej rundzie poprzeczka została jednak zawieszona wyżej — po drugiej stronie siatki stanęła notowana na 34. miejscu w rankingu Ann Li. Niestety, spotkanie nie zakończyło się w standardowy sposób. Świątek była zmuszona skreczować w trakcie trzeciego seta z powodu problemów zdrowotnych, a organizatorzy z WTA szybko przekazali jej słowa wsparcia.

    Przez ostatnie lata kibice przyzwyczaili się do dominacji raszynianki, która często błyskawicznie przechodziła przez kolejne rundy turniejów. W mediach społecznościowych popularność zdobył nawet hasztag „#1GA”, symbolizujący jej szybkie i pewne zwycięstwa, często zamykane w około godzinę gry. Ostatnie miesiące nie były jednak dla niej tak udane, a forma przestała być aż tak stabilna, jak wcześniej.

    W poszukiwaniu nowego impulsu Świątek zdecydowała się na zmianę w swoim sztabie szkoleniowym. Dotychczasowego trenera, Wim Fissette, zastąpił przed sezonem na kortach ziemnych Francisco Roig. Choć pierwszy turniej pod okiem Hiszpana nie przyniósł oczekiwanych rezultatów, w Madrycie Polka liczyła na przełamanie.

    Początek meczu z Ann Li nie ułożył się jednak po jej myśli. Pierwszego seta przegrała po wyrównanym tie-breaku. W drugiej partii podniosła poziom gry i doprowadziła do decydującego seta, ale już wtedy było widać, że nie porusza się po korcie z typową dla siebie swobodą. Problemy fizyczne odbiły się na jej dyspozycji, szczególnie na początku trzeciej odsłony.

    Ostatecznie Świątek zdecydowała się przerwać spotkanie, nie będąc w stanie kontynuować rywalizacji. Niedługo po tym pojawił się komunikat WTA, w którym przekazano wsparcie dla Polki: życzono jej szybkiego powrotu do zdrowia, a jednocześnie potwierdzono, że to Ann Li awansowała do kolejnej rundy po kreczowanej rywalki.

  • Krecz Igi Świątek w trzecim secie. Lekarz WTA wkroczył na kort w Madrycie

    Krecz Igi Świątek w trzecim secie. Lekarz WTA wkroczył na kort w Madrycie

    Na sobotę zaplanowano kolejny mecz z udziałem Igi Świątek podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie. Dzisiaj Polka walczyła o awans do czwartej rundy. Nasza reprezentantka wkroczyła na obiekt Arantxa Sanchez Stadium zaraz po spotkaniu Mirry Andriejewej z Dalmą Galfi. Przeciwniczką Raszynianki była rozstawiona z “31” Amerykanka – Ann Li. 24-latka walczyła z problemami zdrowotnymi, w pewnym momencie na kort wkroczył lekarz. Przy stanie 6:7(4), 6:2, 0:3 0-30 postanowiła skreczować.
    Iga Świątek walczyła o awans do czwartej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie

    Iga Świątek rywalizowała o awans do czwartej rundy turnieju WTA 1000 w MadrycieOSCAR J BARROSO / Spain DPPI / DPPI via AFPAFP

    Spośród naszych reprezentantów tylko Iga Świątek zameldowała się w trzeciej fazie singlowych zmagań rangi “1000” w Madrycie. Magdalena Fręch, Magda Linette oraz Hubert Hurkacz zakończyli swój udział w turnieju na etapie drugiej rundy. Raszynianka nie miała większych problemów w 1/32 finału. Daria Snigur postawiła opór tylko w końcówce pierwszego seta i na początku kolejnego. Czwarta rakieta świata zdobyła sześć gemów na finiszu pojedynku, zapewniając sobie zwycięstwo 6:1, 6:2.

    Dzisiaj poprzeczka powędrowała w górę. To dlatego, że na drodze 24-latki pojawiła się rozstawiona zawodniczka. Mowa o turniejowej “31” – Ann Li. Panie są niemalże rówieśniczkami, tenisistka ze Stanów Zjednoczonych urodziła się niespełna rok wcześniej. Na poziomie zawodowym jeszcze nie miały okazji rywalizować ze sobą. Reprezentantka USA rozegrała już w tym roku dwa starcia z Polkami – w Melbourne przegrała z Magdą Linette, a w Dosze pokonała Magdalenę Fręch. W sobotę kompletowała zatem hat-tricka.

    Iga Świątek kontra Ann Li w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. Już na “dzień dobry” nasza reprezentantka musiała się zmagać z pewnymi problemami. Chociaż jako pierwsza posiadała piłkę na 1:0, to potem zaliczyła kilka błędów, które poskutkowały przełamaniem na korzyść Li. Polka poszukiwała odpowiedniego rytmu, ale było o to trudno. Mimo jednej okazji na remis, ostatecznie Ann podwyższyła prowadzenie do dwóch “oczek”.

    W następnych minutach w grze Raszynianki nadal wkradało się sporo pomyłek, natomiast w kluczowych momentach rozdań turniejowa “4” zachowała się skutecznie. Jak choćby na koniec czwartego gema, kiedy po efektownym returnie po przekątnej zdobyła powrotne przełamanie. Po chwili Iga była już na prowadzeniu. Mistrzyni Mutua Madrid Open sprzed dwóch lat zanotowała najłatwiejsze jak dotąd utrzymanie serwisu, nie straciła ani jednego punktu.

    W dalszej fazie pojedynku obie pewnie pilnowały własnych podań. Można było odnieść wrażenie, że Świątek podejmowała spore ryzyko przy odbiorze i czasami przynosiło to odwrotny efekt od zamierzonego. W dziewiątym gemie stała się zaskakująca rzecz. Iga prowadziła 30-0, ale potem wpadła w spiralę błędów, która poskutkowała breakiem na korzyść Amerykanki. Nagle Li znalazła się w miejscu, kiedy to serwowała po zwycięstwo w premierowej odsłonie.

    Ann wyszła z 0-30 i pojawił się setbol dla turniejowej “31”. Nasza reprezentantka oddaliła zagrożenie, chociaż balansowała na krawędzi błędu. Przy jednym z uderzeń trafiła w okolice linii. Także w kolejnych dwóch wymianach niektóre piłki Raszynianki lądowały blisko białych pozycji na korcie. Ostatecznie Świątek wyrównała na 5:5, a potem zagwarantowała sobie co najmniej tie-breaka w pierwszej partii. W dwunastym gemie zobaczyliśmy dwa setbole dla czwartej rakiety świata. Niestety, Iga nie pomagała sobie returnem i żadnej z tych szans nie udało się wykorzystać.

    Finalnie doszło do decydującej rozgrywki. Do stanu 4-4 obserwowaliśmy walkę punkt za punkt. Wtedy Raszynianka popełniła zaskakujący błąd. Wypracowała sobie przewagę sytuacyjną serwisem, ale przy następnym zagraniu posłała piłkę w siatkę. Takiej pomyłki nie zanotowała Ann, która po chwili akcją podanie + smecz zagwarantowała sobie kolejne dwa setbole. Wystarczył już pierwszy. Na koniec Li posłała kapitalnego dropszota i mogła się cieszyć z triumfu 7:6(4) w premierowej odsłonie.

    Po kilku minutach przerwy panie wznowiły rywalizację. Świątek weszła w drugą część pojedynku najlepiej, jak mogła – od przełamania do zera. Poszła za tym pozytywna seria. Nasza reprezentantka zdominowała kolejne minuty, szybko zrobiło się 4:0 dla Igi. Do końca partii obie pilnowały już własnych podań. Dzięki temu Polka zwyciężyła w tej fazie spotkania 6:2. Wydać było sporą poprawę u Raszynianki w statystykach. W pierwszym secie było 7 uderzeń kończących i 23 niewymuszone błędy, a w drugim – 8 do 9.

    Turniejowa “4” próbowała pójść za ciosem za starcie decydującej odsłony rywalizacji. Mimo dwóch break pointów dla Świątek, ostatecznie Li utrzymała serwis. W następnym gemie doszło do przełamania podania Polki. Już przed ostatnią akcją rozdania nasza reprezentantka przykucnęła na korcie. Po niej zeszła do ławeczki i skryła głowę w ręcznik. Przy stanie 2:0 dla Ann nastąpiła przerwa medyczna dla Raszynianki. Na kort wkroczył lekarz WTA, badano parametry życiowe mistrzyni Wimbledonu 2025.

    Więcej informacji wkrótce…

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Ann Li jest dostępny TUTAJ.
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju, z rakietą w dłoni, wykonuje gest triumfu na korcie podczas turnieju, w tle widownia.

    Iga ŚwiątekKARIM JAAFAR AFP
    Tenisistka uderzająca piłkę rakietą podczas meczu tenisowego, skupiona twarz, dynamiczne ujęcie z widoczną piłką w locie, sportowa odzież i tło kortu tenisowego.

    Ann LiMartin KeepAFP
    Tenisistka z torbą sportową na ramieniu przechodzi obok trybun, ujęcie wykonane podczas rozgrywek na kortach, widoczne logo firmy sportowej na rakiecie, sportowa atmosfera oraz skupienie na twarzy zawodniczki.

    Leylah FernandezMinas PanagiotakisAFP

    Cameron Norrie – Tomas Machac. Skrót meczu.

  • Zillmann wyjawiła, co dzieje się u niej i Lesar. “Jesteśmy na skraju wyczerpania”

    Zillmann wyjawiła, co dzieje się u niej i Lesar. “Jesteśmy na skraju wyczerpania”

    Katarzyna Zillmann i Janja Lesar poznały się na planie programu „Taniec z Gwiazdami”. To właśnie tam wioślarka odkryła swoją pasję do tańca, której przez pewien czas poświęcała sporo uwagi. Dziś jednak ponownie koncentruje się na sporcie, który przyniósł jej największe sukcesy – wioślarstwie. Przy okazji ogłoszenia powrotu do rywalizacji zdradziła również, jak wygląda jej obecna sytuacja prywatna.

    Przez długi czas Zillmann i Lesar nie chciały jednoznacznie określać charakteru swojej relacji. Z czasem zdecydowały się jednak na szczerość i potwierdziły, że są parą. Ich związek rozpoczął się po zakończeniu wcześniejszych relacji – Zillmann była związana z Julią Walczak, natomiast Lesar z Krzysztofem Hulbojem. Obecnie skupiają się na wspólnym życiu i budowaniu relacji.

    W ostatnich miesiącach Katarzyna Zillmann intensywnie pracowała nad powrotem do formy sportowej. Srebrna medalistka olimpijska z Tokio w kobiecej czwórce zrobiła sobie przerwę od startów, ale teraz jasno deklaruje chęć powrotu na najwyższy poziom. Jej celem są igrzyska olimpijskie w Los Angeles, co oznacza konieczność ciężkich treningów i systematycznej pracy.

    24 czerwca poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych, że wraca do rywalizacji. Podkreśliła jednak, że obecny etap różni się od wcześniejszych – trenuje poza kadrą, by stopniowo odbudować formę. Regaty traktuje przede wszystkim jako test własnych możliwości. Jak zaznaczyła, od 2022 roku nie brała udziału w kwalifikacjach, dlatego pierwszy start po tak długiej przerwie stanowi dla niej duże wyzwanie. Sezon rozpoczęła od występu w Poznaniu.

    Przy okazji Zillmann uchyliła także rąbka tajemnicy dotyczącej jej życia prywatnego. Przyznała, że ostatnie tygodnie są dla niej i Janji Lesar bardzo wymagające. Obie są mocno obciążone obowiązkami, co momentami prowadzi do zmęczenia. Mimo to starają się zachować pozytywne nastawienie i wspierać się nawzajem. Wioślarka dodała również z nutą nostalgii, że tęskni za tańcem, który jeszcze niedawno był ważną częścią jej codzienności.

    https://www.instagram.com/p/DXhXARkDOzC/?igsh=NmUwZmIyb3Uzc2kw

  • Zaskakujące 0:2 Andriejewej u progu starcia Świątek. Koniec po 90 minutach

    Zaskakujące 0:2 Andriejewej u progu starcia Świątek. Koniec po 90 minutach

    Sobotnie zmagania turnieju WTA 1000 w Madrycie na korcie Arantxa Sanchez Stadium rozpoczęły się punktualnie o godz. 13:00. Jeszcze przed wyczekiwanym starciem Iga Świątek z Ann Li kibice mogli obejrzeć pojedynek z udziałem Mirra Andriejewa. 18-letnia Rosjanka kontynuowała swoją serię spotkań z węgierskimi rywalkami, mierząc się tym razem z Dalma Gálfi, prywatnie partnerką polskiego deblisty Jan Zieliński.

    Choć Andriejewa przystępowała do meczu jako zdecydowana faworytka, początek spotkania był dla niej sporym zaskoczeniem. Gálfi szybko objęła prowadzenie 2:0, wykorzystując chwilową dekoncentrację rywalki. Rosjanka jednak błyskawicznie wróciła do gry, odrabiając straty i przejmując inicjatywę. Od stanu 2:3 nie oddała już ani jednego gema, wygrywając cztery kolejne i zamykając pierwszego seta wynikiem 6:3.

    Druga partia była bardziej wyrównana na początku, a oba pierwsze gemy dostarczyły sporo emocji i okazji do przełamań. Jako pierwsza skuteczniejsza okazała się Węgierka, która objęła prowadzenie 2:1 po świetnym gemie returnowym. Jej przewaga nie trwała jednak długo – Andriejewa natychmiast odrobiła straty, a następnie przejęła pełną kontrolę nad meczem. Rosjanka wygrała kolejne gemy, wychodząc na prowadzenie 4:2, a później spokojnie domknęła spotkanie.

    W decydujących momentach młoda tenisistka zachowała więcej zimnej krwi. W siódmym gemie obroniła break pointa, a kilka minut później wykorzystała dopiero piątą piłkę meczową, triumfując 6:3, 6:2. Tym samym Andriejewa awansowała do czwartej rundy turnieju i po raz trzeci z rzędu zmierzy się z reprezentantką Węgier – jej kolejną rywalką będzie Anna Bondár, która wcześniej sensacyjnie wyeliminowała Elina Switolina.

    Jeśli zarówno Andriejewa, jak i Świątek będą kontynuować zwycięską passę, mogą spotkać się w ćwierćfinale madryckiego turnieju. Główna część zmagań w stolicy Hiszpanii potrwa do 3 maja.

  • Świątek walczy o triumf w Madrycie. Rywalka w odwrocie, mamy 10:1. Musi się udać

    Świątek walczy o triumf w Madrycie. Rywalka w odwrocie, mamy 10:1. Musi się udać

    W sobotnie popołudnie Iga Świątek stanie przed szansą awansu do 1/8 finału prestiżowego turnieju WTA 1000 w Madrycie. Ewentualna porażka Polki byłaby sporą niespodzianką, jeśli nie wręcz sensacją. Jej rywalką będzie Ann Li, która dotychczas nie radziła sobie najlepiej w starciach z czołówką światowego rankingu.

    Amerykanka, sklasyfikowana obecnie na 34. miejscu w zestawieniu WTA, po raz trzeci występuje w Madrycie. W 2022 roku zakończyła udział już na pierwszej rundzie, natomiast przed rokiem dotarła do trzeciej fazy rywalizacji. Wówczas została zatrzymana przez Coco Gauff, która zajmowała wtedy czwarte miejsce na świecie. Co ciekawe, historia zatacza koło – również teraz Li trafia w trzeciej rundzie na zawodniczkę z czwartego miejsca rankingu, a jest nią właśnie Świątek.

    Statystyki zdecydowanie nie przemawiają na korzyść Amerykanki. W dotychczasowych 11 pojedynkach z tenisistkami z czołowej dziesiątki świata wygrała tylko raz, przegrywając aż dziesięciokrotnie. Jej jedyne zwycięstwo nad zawodniczką z TOP 10 miało miejsce w marcu 2022 roku podczas Miami Open, kiedy to pokonała Anett Kontaveit 6:0, 3:6, 6:4. W tamtym czasie Estonka była siódmą rakietą świata, a kilka miesięcy później awansowała nawet na drugą pozycję w rankingu.

    Pozostałe spotkania z elitą kończyły się dla Li porażkami, co sprawia, że przed starciem ze Świątek trudno stawiać ją w roli faworytki. Mecz zaplanowano na około godzinę 14:30 i będzie to pierwsze bezpośrednie spotkanie obu zawodniczek na poziomie seniorskim.

    Co ciekawe, Li ma znakomity bilans w pojedynkach z inną reprezentantką Polski – Magdalena Fręch. Amerykanka wygrała wszystkie pięć dotychczasowych konfrontacji, a jej dominacja trwa nieprzerwanie od 2019 roku. Ostatni raz zmierzyły się dwa miesiące temu w Dosze, gdzie Li dotarła aż do 1/8 finału – to jej najlepszy wynik w imprezach rangi WTA 1000.

    Świątek natomiast rozpoczęła tegoroczne zmagania w Madrycie od drugiej rundy, w której pewnie pokonała Daria Snigur 6:1, 6:2. Polka prezentuje solidną formę i celuje w pierwszy tytuł na kortach ziemnych od czerwca 2024 roku, co dodatkowo podnosi stawkę sobotniego pojedynku.

  • Skandaliczne zachowanie Andriejewej w Indian Wells

    Skandaliczne zachowanie Andriejewej w Indian Wells

    Skandaliczne zachowanie Andriejewej w Indian Wells

    Mirra Andriejewa uległa 6:4, 6:7(5), 3:6 Katerinie Siniakovej w trzeciej rundzie WTA 1000 w Indian Wells, ale jej słaba gra zeszła na dalszy plan w obliczu tego, co zrobiła, schodząc z kortu. Rosjanka nie wytrzymała i wykrzyczała skandaliczne słowa w kierunku widowni, co dość mocno zaskoczyło samych kibiców. Reakcja jednej z pań mówi wszystko.
    Mirra Andriejewa, kibice
    Screen z https://x.com/settenisok/status/2031167798383174078 i https://x.com/settenisok/status/2031169104409735526

    “Od kilku miesięcy bardzo źle ogląda się to, co na korcie wyprawia Mirra Andriejewa. I nie chodzi o sam tenis, ale o autodestrukcyjne, pełne złości i frustracji zachowania. Prosi się tam o szybką interwencję, bo to są naprawdę niepokojące obrazki” – podkreślał na X Maciej Łuczak, dziennikarz Canal+. To właśnie we wtorkową noc Rosjanka dała upust agresji. W meczu z Kateriną Siniakovą w trzeciej rundzie WTA 1000 w Indian Wells nie potrafiła utrzymać nerwów na wodzy. Na koniec oberwało się jeszcze… kibicom.

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
    Mirra Andriejewa zaskoczyła widownię. Reakcja starszej pani mówi wszystko

    Andriejewa miała szansę na to, by zakończyć ten mecz w dwóch setach. Koncertowo ją jednak zmarnowała, co wywoływało w niej coraz większą frustrację. Rzucała rakietą, kłóciła się z sędzią. Ostatecznie musiała pożegnać się z rywalizacją singlową w Kalifornii. Ale to co zrobiła na koniec… zasługuje na spore słowa krytyki.

    Zazwyczaj zawodnicy, nawet ci, którzy ponieśli porażkę, schodzą z kortu, machają do zebranej publiczności i dziękują jej za obecność. Andriejewa zrobiła coś zupełnie przeciwnego. Zaczęła krzyczeć wulgaryzmy w kierunku trybun. – Piep***ć was, was wszystkich – padło z jej ust, co zszokowało publikę. Najlepiej widać to było po reakcji jednej ze starszych pań na widowni. Jedynie szeroko otworzyła usta z niedowierzania. Jej reakcja już stała się viralem. “Bezcenna mina tej kobiety” – żartował jeden z użytkowników na X.

    Zobacz też: Kapitalny rewanż Świątek w Indian Wells! Świetna reakcja w drugim secie.
    Ta porażka wpłynie na pozycję Andriejewej w rankingu WTA

    To nie pierwszy raz, gdy Andriejewej trudno było zapanować nad emocjami. W Indian Wells przeszła jednak samą siebie i w skandaliczny sposób pożegnała się z obroną tytułu. To właśnie ona przed rokiem triumfowała w tej imprezie, w finale dość zaskakująco pokonując liderkę rankingu WTA Arynę Sabalenkę. Wtorkowa porażka będzie ją też kosztować kilka pozycji w zestawieniu tenisistek. W najlepszym wypadku spadnie na 10. miejsce. Jednak to nie koniec zmagań dla Rosjanki w Kalifornii. Wciąż jest w grze o tytuł deblowy. Razem z Victorią Mboko awansowały do ćwierćfinału. Tam zmierzą się z duetem Anna Dalinina/Aleksandra Krunić.