Już za moment Maja Chwalińska zadebiutuje w turnieju głównym wielkoszlemowego US Open. Jej pierwszą rywalką będzie Taylor Townsend. Przed rozpoczęciem rywalizacji Polka przed kamerami Eurosportu ujawniła, ile do tej pory kosztuje ją historyczny sukces z Paryża. – Potrzebuję jeszcze troszkę czasu, żeby się z tym oswoić – słyszymy.
Maja Chwalińska w białej koszulce Lacoste z mikrofonem przed kamerami na tle zieleni w słoneczny dzień.
Maja ChwalińskaRobert PrangeGetty Images
Maja Chwalińska zapisała się na kartach historii polskiego sportu grubymi literami. Jako pierwsza kwalifikantka dotarła do finału Rolanda Garrosa. Poległa tylko w meczu o tytuł – lepsza okazała się Mirra Andriejewa.
Ogromny skok w rankingu WTA sprawił, że obecnie nasza tenisistka regularnie występuje w największych turniejach. Teraz zadebiutuje w głównej drabince US Open. Zgodnie z układem w pierwszej rundzie zmierzy się z reprezentantką gospodarzy – Taylor Townsend.
Chwalińska stanęła przed kamerami i wyznała
Urodzona w Miechowie zawodniczka jest już w Nowym Jorku. W ostatnim czasie miała okazję porozmawiać z polskim oddziałem Eurosportu. W trakcie wywiadu poruszyła m.in. wątek znacznego i niespodziewanego wzrostu popularności, który spotkał ją po sukcesie w stolicy Francji.
– Na pewno jest to trudne. Nie chcę powiedzieć, że oszalałam, ale na pewno nie jest mi łatwo. Potrzebuję jeszcze troszkę czasu, żeby się z tym oswoić. Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że łatwiej poradzić sobie z porażką niż z tak dużym sukcesem – powiedziała.
– Ludzie mają teraz wobec mnie dużo większe oczekiwania. Ja też mam wobec siebie duże oczekiwania i jestem swoim największym krytykiem. Oczywiście jednak nie zmieniłabym nic i jestem wdzięczna za to, co wydarzyło się w Paryżu – dodała jednocześnie.
Wypowiedzi w podobnym tonie Polka udzieliła przy okazji turnieju w Cincinnati.
Nawet w Toronto pojawiło się mnóstwo polskich kibiców, którzy dopingowali Chwalińską podczas zmagań na korcie. – Czułam się jak w Polsce. To był duży szok i dużo tych szoków było w ostatnich miesiącach – podkreślała.
24-latka zdaje sobie sprawę ze swoich tenisowych atutów oraz braków. Wszystko to wpływa na jej dosyć unikatowy styl gry. – Nie zaserwuję 20 asów na mecz, nie zagram 50 winnerów. Jestem taką graczką, potrzebuję grać mecze i kreować punkty – tłumaczyła.
Na koniec odniosła się do starcia z Townsend. – Lubię oglądać jej grę. Uważam, że jest niezwykle utalentowana. Na pewno jest to duże wyzwanie – mecz z Amerykanką, w Stanach Zjednoczonych, w pierwszej rundzie Wielkiego Szlema. Mam nadzieję, że jacyś Polacy się tam pojawią i trochę wyrównamy siły – mówiła.
Tenisistka w białym stroju wykonuje dynamiczne uderzenie forhendowe na trawiastym korcie podczas meczu, koncentrując się na lecącej w jej stronę piłce.
Maja ChwalińskaKENTARO TOMINAGAAFP
Kobieta ubrana w sportową, białą koszulkę z widocznymi logotypami sponsorów trzyma w ręce żółtą piłkę tenisową, pochylając głowę w skupieniu.
Maja ChwalińskaKENTARO TOMINAGAEast News
Tenisistka w jasnożółtym topie i czarnej spódniczce w trakcie meczu na korcie, trzymająca rakietę tenisową i wykonująca gest ręką.
Maja ChwalińskaALAIN JOCARDAFP
Vienna Vikings – London Warriors. Skrót meczu

Leave a Reply