• WTA ogłasza ws. Świątek zaraz po meczu z Osaką. Polka długo na to czekała

    WTA ogłasza ws. Świątek zaraz po meczu z Osaką. Polka długo na to czekała

    Ostatnie miesiące nie były dla Igi Świątek ani najlepsze ani najłatwiejsze. W turniejach nie szło tak dobrze, jak kiedyś, i Polka dość szybko odpadała z rywalizacji. Nieraz w słabym stylu. Tym bardziej cieszy jej forma z meczu z Naomi Osaką w turnieju w Rzymie. Zauważa to WTA i w niebywałych słowach podsumowuje występ naszej tenisistki, ogłaszając, że grała “niemal na szczycie formy”. Co jeszcze o niej piszą?
    Iga Świątek, turniej WTA w Rzymie

    Iga Świątek, turniej w RzymieClive BrunskillGetty Images

    Iga Świątek zapewniła sobie awans do ćwierćfinału Internazionali d’Italia, wygrywając z Naomi Osaką 6:2, 6:1. I to w świetnym stylu, co zauważa również WTA. Na oficjalnej stronie internetowej federacji zamieszczono komunikat podsumowujący zmagania Polki i Japonki na korcie. “Iga Świątek łatwo pokonała Naomi Osakę w poniedziałkowej bitwie mistrzyń Wielkiego Szlema, przegrywając zaledwie trzy gemy w wygranym 6:2, 6:1 pojedynku, który trwał 1 godzinę i 20 minut” – ogłaszają.

    Tym samym Świątek po raz piąty dotarła do ćwierćfinału turnieju w Rzymie

    Nie szczędzą komplementów pod adresem Polki. “To chyba jej najbardziej imponujący występ, ponieważ szybko przejęła kontrolę i do końca jej nie oddała. Długo uważana za jedną z najlepszych faworytek w tym sporcie, prezentowała się znakomicie w tym, co początkowo było wyczekiwanym pojedynkiem, ale szybko stało się popisem jej talentu” – czytamy.

    Zachwyty WTA nad Igą Świątek po wygranej nad Naomi Osaką

    “Osaka miała przebłyski geniuszu, ale było ich zbyt mało i zdarzały się rzadko, by móc konkurować ze Świątek, która tego wieczoru grała niemal na szczycie formy” – zauważono w tekście WTA, opisując mecz, którego stawką był awans do ćwierćfinału turnieju w Rzymie.

    Oceniają, że o ile w pierwszym secie Japonka jeszcze jakkolwiek dochodziła do głosu, drugi należał już wyłącznie do Polki. “Zakończyła mecz z piętnastoma zwycięskimi uderzeniami przy zaledwie sześciu niewymuszonych błędach, choć nawet te liczby nie oddają jej gry” – zachwycają się. “Ma teraz bilans 116-2 w rozegranych meczach WTA 1000 po wygraniu pierwszego seta, przy czym 108 z tych meczów zostało rozegranych w setach trzech” – podsumowują.

    Co dalej? Już w środę 13 maja Świątek znów wyjdzie na włoski kort. Na godzinę 13.00 zaplanowano początek jej meczu z Jessicą Pegulą, która – by uzyskać przepustkę do tego pojedynku – musiała pokonać Anastasiję Potapową. Nie poszło gładko. Zwłaszcza pierwszy set był zacięty i zakończył się wynikiem 7:6(6) na korzyść Amerykanki. W drugim było już spokojniej, a na meczowej tablicy ostatecznie pojawił się rezultat 6:2.

    WTA odnotowuje, że los dość chętnie i często kojarzy Świątek i Pegulę. Panie mierzyły się ze sobą już 11-krotnie. Pięć razy wygrywała Jessica (Bad Homburg 2025, US Open 2024, Montreal 2023, United Cup 2023, Waszyngton 2019), sześć Iga (WTA Finals 2023, Doha 2023, San Diego 2022, US Open 2022, Roland Garros 2022, Miami 2022).
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce trzymająca piłkę tenisową podczas meczu na korcie, w tle widownia.

    Iga Świątek, turniej w RzymieRobert PrangeGetty Images
    Zawodniczka w sportowym stroju uderza piłkę tenisową rakietą podczas meczu na korcie ziemnym.

    Iga Świątek, turniej w RzymieClive BrunskillGetty Images

    Pablo Llamas Ruiz – Daniil Medvedev. Skrót meczu.

  • Świątek nie było na świecie. Licznik już zaczął tykać. Niebywałe ustalenia

    Świątek nie było na świecie. Licznik już zaczął tykać. Niebywałe ustalenia

    Iga Świątek znalazła się wśród ćwierćfinalistek turnieju WTA 1000 w Rzymie. Awans do najlepszej ósemki imprezy w sercu Italii zagwarantowała jej niezwykle pewna poniedziałkowa wygrana z Naomi Osaką. Po triumfie polskiej tenisistki nadeszły ustalenia, które uznać można za hitowe. A sięgają one 51 lat wstecz, więc czasu, kiedy Raszynianki nie było jeszcze na świecie.

    Iga ŚwiątekKARIM JAAFAR AFP

    Starcie Igi Świątek z Naomi Osaką zapowiadało się niezwykle obiecująco. Mowa wszak o pojedynku dwóch byłych liderek rankingu WTA, z których każda boryka się jednak teraz ze swoimi problemami.

    Dodatkowy ładunek emocjonalny związany z tym spotkaniem niosła ze sobą postać trenera Tomasza Wiktorowskiego, pod wodzą którego Polka sięgała po swoje największe sukcesy w karierze i który teraz dowodzi sztabem reprezentantki Japonii.

    W poniedziałkowej próbie sił lepsza – i to zdecydowanie – okazała się Iga Świątek, pewnie wygrywając w dwóch setach 6:2, 6:1. A po zwycięstwie nie kryła zadowolenia, widząc efekty swojej pracy z obecnym szkoleniowcem Francisco Roigiem.

    – Odkąd zaczełam pracę z Francisco chciałam wrócić do grania solidniejszego tenisa, do podejmowania mniejszego ryzyka i grania bardziej procentowego tenisa. Po to trenowaliśmy cały miesiąc, żebym mogła grać takie mecze. Serwis bez wątpienia się poprawił, także moja pewność w tym aspekcie. Czułam, że w każdej chwili mogę na niego liczyć i zagrać już dalej z końca kortu – tłumaczyła trzecia obecnie rakieta świata.

    WTA Rzym. Świątek ograła Osakę, a potem nadszedł komunikat

    Tuż po przyklepaniu sobie awansu przez Igę Świątek, statystyczny komunikat opublikował niezawodny portal OptaAce, dopatrując się kolejnego niebywałego wyczynu polskiej tenisistki. Tym razem w statystyce, która zapoczątkowana została aż 51 lat temu.

    Licząc od 1975 roku, Iga Świątek (70 proc., 21-9) ustępuje tylko Serenie Williams (72,9 proc.) w kwestii bilansu zwycięstw w minimum 20 spotkaniach z zawodniczkami, które znajdowały się na czele rankingu WTA

    W przeszłości Iga Świątek już trzykrotnie wygrywała zmagania w Rzymie, a teraz powalczy o swój pierwszy w tym sezonie półfinał. By do niego awansować, Polka będzie musiała pokonać reprezentantkę Stanów Zjednoczonych – Jessicę Pegulę.
    Tenisistka w białym stroju sportowym i czapce z daszkiem stoi na korcie podczas meczu, jest skoncentrowana, widoczne są logotypy sponsorskie na jej koszulce oraz flaga Polski.

    Iga ŚwiątekMa Ping/Xinhua News/East NewsAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekWilliam WestAFP

    Świątek pokonuje Osakę. WIDEO© 2026 Associated Press – zdjęcia

  • Afera w Rzymie, “zmora” Świątek w ostrych słowach zaatakowała rywalkę. Zawrzało po meczu

    Afera w Rzymie, “zmora” Świątek w ostrych słowach zaatakowała rywalkę. Zawrzało po meczu

    Jelena Ostapenko, która ze względu na korzystny bilans spotkań z Igą Świątek jest nazywana “zmorą” lub “koszmarem” Polki, o ćwierćfinał turnieju WTA 1000 w Rzymie zagrała z Anną Kalinską. Między tenisistkami zaiskrzyło już w Dubaju, wzajemną niechęć można było zaobserwować także w stolicy Włoch. Wybuchła afera, ponieważ tenisistki nie podały sobie dłoni, atmosferę później podgrzała jeszcze Łotyszka. Na jej słowa zareagowała WTA, publikując dość kontrowersyjną wypowiedź Ostapenko.
    Jelena Ostapenko

    Jelena OstapenkoWANG KAIYANAFP

    Jelena Ostapenko efektownie rozpoczęła singlowy turniej WTA 1000 w Rzymie, bo w pierwszej rundzie zdeklasowała Lucrezię Stefanini, oddając Włoszce tylko jednego gema (6:0, 6:1). Później tenisistka nazywana “zmorą” bądź “koszmarem” Igi Świątek ze względu na korzystny bilans spotkań (wygrała wszystkie sześć meczów z Polką) stoczyła trzysetowe boje z Eleną-Gabrielą Ruse i Qinwen Zheng. W obu tych meczach przegrywała pierwszego seta, ale odwracała losy rywalizacji.

    Łotyszka w czwartej rundzie trafiła na Annę Kalinską, która z racji rozstawienia rozpoczęła turniej od drugiej rundy, w tej pokonałą Katerinę Siniakovą, później dość pewnie ograła wyżej notowaną Belindę Bencic. W starciu z Ostapenko była jednak bezradna, mecz zakończyła z zaledwie trzema gemami na koncie (1:6, 2:6). Po tym spotkaniu więcej niż o przebiegu starcia mówi się o tym, co zaszło bezpośrednio po zakończeniu boju o ćwierćfinał.

    Po pierwsze, tenisistki nie podały sobie dłoni, podobnie zresztą jak w lutym bieżącego roku w Dubaju, gdy Ostapenko, jak podawał serwis tennisuptodate.com, pozwalała sobie na lekceważące komentarze pod adresem Kalinskiej i jej sztabu (Rosjanka wygrała wówczas 2:1). Po drugie, Łotyszka po poniedziałkowym starciu nie gryzła się w język, jej ostra wypowiedź pomeczowa doczekała się reakcji WTA – światowa organizacja zarządzająca kobiecym tenisem postanowiła zacytować wypowiedź tenisistki na swojej stronie internetowej, by przedstawić jej punkt widzenia.

    WTA Rzym. Jelena Ostapenko dosadnie po meczu z Anną Kalinską

    Po spotkaniu Ostapenko zapytano m.in. o to, czy przed meczem z Rosjanką nie miała obaw, skoro przegrała wszystkie cztery poprzednie spotkania z tą tenisistką. “Szczerze mówiąc, nie przejmowałam się tym zbytnio. Wiem, że jestem lepszą zawodniczką” – wypaliła.

    Myślę, że robię postępy z każdym dniem i zawsze wiedziałam, że mogę pokonać każdego, kiedy gram swój tenis. Muszę po prostu popracować nad psychiką i tak dalej. Jeśli to się połączy, mogę być bardzo niebezpieczną zawodniczką

    Kalinska po pierwszym secie poprosiła o przerwę medyczną poza kortem, na drugą partię wybiegła z zabandażowanym udem. Ostapenko po spotkaniu dała do zrozumienia, że jej zdaniem rywalka… symulowała.

    “Byłam gotowa na wszelkie symulacje, z prośbą o fizjoterapeutę i tym wszystkim. To przebiegła zawodniczka, która próbuje wytrącić cię z rytmu, gdy zaczyna przegrywać” – wypaliła.

    Urodzona w Rydze tenisistka podkreśliła, że wprawdzie na korcie nie unika emocjonalnych reakcji, ale tak czy siak szanuje inne rywalki. Z dużym szacunkiem wypowiedziała się zresztą o swojej ćwierćfinałowej rywalce, Soranie Cirstei.

    “To przemiła osoba. Myślę, że gra w tym roku naprawdę dobrze. Grałyśmy wiele razy i na pewno będzie to dobry mecz. Myślę, że granie ostatniego sezonu w karierze daje jej trochę swobody, w dobrym tego słowa znaczeniu, ponieważ nie ma presji , że trzeba bronić punktów i tym podobnych rzeczy. Jest też bardzo pracowita” – stwierdziła.
    Jelenie Ostapenko w meczu z Barborą Krejcikovą puściły nerwy

    Jelena OstapenkoGLYN KIRK / AFPAFP
    Młoda kobieta z jasnobrązowymi włosami spiętymi w kucyk, ubrana w biały sportowy strój, stoi zwrócona bokiem, patrząc z powagą przed siebie. Tło jest rozmyte, podkreślając główną postać.

    Jelena OstapenkoPatrick HAMILTONAFP
    Tenisistka ubrana na biało z opaską na głowie, zakrywająca twarz dłonią w geście rozczarowania lub zmęczenia, na tle rozmazanych kibiców.

    Anna KalinskaKIRSTY WIGGLESWORTHEast News

    Pablo Llamas Ruiz – Daniil Medvedev. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Mistrzowski sukces. Szeremeta sama z dumą ogłasza. Mogła świętować

    Mistrzowski sukces. Szeremeta sama z dumą ogłasza. Mogła świętować

    Julia Szeremeta odwiedziła w tym tygodniu studio rozgłośni VOX FM, a podczas rozmowy na antenie mówiła nie tylko o boksie. Już na samym starcie nasza srebrna medalistka olimpijska sprzed dwóch lat przyznała, że w weekend miała okazję do świętowania. A chodzi o nie byle co, bo tytuł mistrza kraju. Celebra dotyczyła jednak nie jej własnego triumfu, bo tym razem 22-latka miała okazję wcielić się w rolę wiernej fanki. A to w związku ze swoimi kibicowskimi preferencjami, które publicznie ogłosiła.
    Julia Szeremeta w niebieskim stroju bokserskim z orłem, z podniesioną w górę ręką na ringu.

    Julia SzeremetaMOHD RASFAN / AFP AFP

    – Jej pojedynek nie był jakoś bardzo słaby, tylko dosyć dobry. Mniej więcej na tym samym poziomie, jak Julka walczy w ostatnim czasie. A ona przecież nie ukrywa, że nie jest w szczytowej formie, nie robi ekstremalnie mocnych przygotowań, tylko traktuje Puchary Świata dużo luźniej niż inni. W dodatku w Brazylii trafiła na bardzo dobrze przygotowaną zawodniczkę, dlatego przy równej walce nie zawsze będzie się udawało wygrać – tłumaczył porażkę swojej podopiecznej na łamach Interii trener kadry Tomasz Dylak.

    Julia Szeremeta miała okazję do świętowania. Wszystko przez Roberta Lewandowskiego i spółkę

    W poniedziałek Julia Szeremeta pojawiła się w studiu radia VOX FM. A rozmową z naszą reprezentantką i srebrną medalistką paryskich igrzysk olimpijskich sprzed dwóch lat wcale nie rozpoczęła się od spraw związanych z boksem, a od wyboru, przed jakim stanęli w niedzielny wieczór telewidzowie w całej Polsce.

    – Oglądałaś “Taniec z gwiazdami” czy mecz FC Barcelona – Real Madryt? – zapytano na wstępie Julię Szeremetę.

    – No, to drugie – odpowiedziała wprost 22-latka.

    Jestem akurat właśnie kibicem FC Barcelony, To chyba mój ulubiony klub

    Nie dziwne więc, że nasza pięściarka była zadowolona z niedzielnego triumfu “Dumy Katalonii” z Realem Madryt 2:0, po którym wraz z pozostałymi fanami klubu Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego mogła świętować zdobycie tytułu mistrza Hiszpanii.

    – Mecz – klasa, perfekcyjnie. Piękna brameczka. Real nie miał żadnych szans. W ogóle się nie pokazali – podsumowała przebieg “El Clasico” Julia Szeremeta.
    Uśmiechnięta sportsmenka w niebieskim stroju bokserskim z białym orłem na piersi, stojąca na tle ściany z logotypami sponsorów i wydarzeń bokserskich, z zaciśniętymi pięściami owiniętymi bandażami.

    Julia SzeremetaFoto OlimpikAFP
    Dwóch mężczyzn ubranych w eleganckie garnitury wykonuje wspólne selfie, jeden z nich nosi okulary przeciwsłoneczne, otoczeni są innymi osobami również ubranymi formalnie.

    Robert Lewandowski i Wojciech SzczęsnyODD ANDERSEN / AFPEast News

    FC Barcelona – Real Madryt 2-0. SKRÓT.

  • Świątek wprost ws. Wiktorowskiego. Wypaliła do mikrofonu zaraz po meczu

    Świątek wprost ws. Wiktorowskiego. Wypaliła do mikrofonu zaraz po meczu

    Iga Świątek wygrała z Naomi Osaką 6:2, 6:1, dzięki czemu zagra w ćwierćfinale Internazionali d’Italia. Po meczu Polka wzięła udział w konferencji prasowej, podczas której nie ustrzegła się pytań o Tomasza Wiktorowskiego – swojego byłego trenera, obecnie szkoleniowca Japonki. Sytuację z Wiktorowskim po drugiej stronie boksu określiła jednym słowem. A to nie koniec.
    Tomasz Wiktorowski przez lata trenował Igę Świątek. Obecnie jest szkoleniowcem Naomi Osaki

    Tomasz Wiktorowski przez lata trenował Igę ŚwiątekRobert Prange/Foto Olimpik/NurPhotoGetty Images

    Kibice i eksperci są właściwie zgodni – to był jeden z najlepszych meczów Igi Świątek w tym roku. W trwającym turnieju w Rzymie Polka w świetnym stylu pokonała Naomi Osakę 6:2, 6:1, dzięki czemu zapewniła sobie awans do ćwierćfinału Internazionali d’Italia. Tam czeka już na nią starcie z Jessicą Pegulą. Spotkanie zaplanowano na środę 13 maja na godzinę 13.00.

    Tymczasem wciąż wybrzmiewają echa wygranego pojedynku z Japonką. Zwłaszcza, że miał on dodatkowy smaczek. W boksie Osaki zasiadł bowiem Tomasz Wiktorowski, były szkoleniowiec Świątek. Ich zawodowe losy rozeszły się w październiku 2024 roku, lecz temat wieloletniej i pełnej sukcesów współpracy cyklicznie wraca. Teraz przydarzyła się okazja, by wprost zapytać Igę o ekstrenera.

    Świątek zapytana o Wiktorowskiego. Tak odpowiedziała

    W trakcie pomeczowej konferencji prasowej Mateusz Stańczyk z Interii Sport zapytał Świątek o uczucie towarzyszące jej w chwili, w której przyszło zmierzyć się na korcie z zawodniczką szkoloną przez jej byłego trenera. “Na pewno to jest specyficzne, ale raczej koncentruję się na tym, co mam do zrobienia na korcie – czy to jak gram przeciwko przyjaciółkom czy przeciwko komuś, kto ma w sztabie mojego byłego współpracownika. Miałam swoją pracę do zrobienia, więc nie było czasu na myślenie o rzeczach, które nie do końca miały znaczenie” – stwierdziła tenisistka.

    Prawda jest taka, że gra się z przeciwniczką, a nie z trenerem

    To jednak nie zamknęło tematu. Od innego przedstawiciela mediów padło jeszcze jedno pytanie o Wiktorowskiego. Dociekano, czy Iga nie czuła się trochę bardziej zmobilizowana, widząc w przeciwnym boksie byłego szkoleniowca. “Ogólnie jestem mocno zmobilizowana, więc nie. Prędzej zastanawiałam się, co mógłby powiedzieć Naomi, czego nie wiedziałby inny trener. Ale raczej byłam skupiona na sobie przez cały mecz” – stwierdziła.

    To był pierwszy raz, gdy miała okazję zmierzyć się z Osaką trenowaną przez Wiktorowskiego. Japonka i polski szkoleniowiec rozpoczęli współpracę w lipcu zeszłego roku, a Iga i Naomi poprzedni mecz zagrały w turnieju Roland Garros w 2024 roku. Wówczas także wygrała Polka, lecz po dłuższej i bardziej wyrównanej batalii, z wynikiem 7:6, 1:6, 7:5.

    Czym, według Świątek, różniły się tamten i obecny mecz? “Wydaje mi się, że kluczową rolę odegrały warunki. Tu i tu grałyśmy wieczorem, ale w Paryżu było to pod zamkniętym dachem, więc piłka leciała trochę inaczej, szybciej. Nie pamiętam dokładnie tamtego meczu, ale na pewno nie byłam wtedy jeszcze taka do końca ‘wgrana’ w turniej i przyznam, że nie spodziewałam się tak zaciętego meczu już w drugiej rundzie. Tutaj już czuję się w meczowym rytmie i wiedziałam, że czasami mogę pozwolić sobie na więcej. Lepiej czułam, co mogę zrobić, a co nie” – podsumowała.
    Tenisistka w sportowej czapce wyciąga rękę, wykonując gest pocałunku, trzymając w drugiej dłoni rakietę tenisową.

    Iga Świątek, turniej WTA w RzymieInsidefotoGetty Images
    Mężczyzna z siwymi włosami i zarostem siedzi z ręką opartą o brodę, wyraźnie zamyślony, w tle widocznych jest kilka osób również skupionych na wydarzeniu

    Tomasz WiktorowskiROB PRANGE / Spain DPPI / DPPI via AFPAFP
    Tenisistka w czarno-białym stroju z uniesioną pięścią wyraża silne emocje po udanym zagraniu na korcie ziemnym, trzymając w drugiej ręce pomarańczową rakietę.

    Iga Świątek wygrała mecz z Naomi Osaką w turnieju w RzymieClive BrunskillGetty Images

  • Afera w Rzymie, “zmora” Świątek w ostrych słowach zaatakowała rywalkę. Zawrzało po meczu

    Afera w Rzymie, “zmora” Świątek w ostrych słowach zaatakowała rywalkę. Zawrzało po meczu

    Jelena Ostapenko, która ze względu na korzystny bilans spotkań z Igą Świątek jest nazywana “zmorą” lub “koszmarem” Polki, o ćwierćfinał turnieju WTA 1000 w Rzymie zagrała z Anną Kalinską. Między tenisistkami zaiskrzyło już w Dubaju, wzajemną niechęć można było zaobserwować także w stolicy Włoch. Wybuchła afera, ponieważ tenisistki nie podały sobie dłoni, atmosferę później podgrzała jeszcze Łotyszka. Na jej słowa zareagowała WTA, publikując dość kontrowersyjną wypowiedź Ostapenko.

    Jelena Ostapenko efektownie rozpoczęła singlowy turniej WTA 1000 w Rzymie, bo w pierwszej rundzie zdeklasowała Lucrezię Stefanini, oddając Włoszce tylko jednego gema (6:0, 6:1). Później tenisistka nazywana “zmorą” bądź “koszmarem” Igi Świątek ze względu na korzystny bilans spotkań (wygrała wszystkie sześć meczów z Polką) stoczyła trzysetowe boje z Eleną-Gabrielą Ruse i Qinwen Zheng. W obu tych meczach przegrywała pierwszego seta, ale odwracała losy rywalizacji.

    Łotyszka w czwartej rundzie trafiła na Annę Kalinską, która z racji rozstawienia rozpoczęła turniej od drugiej rundy, w tej pokonałą Katerinę Siniakovą, później dość pewnie ograła wyżej notowaną Belindę Bencic. W starciu z Ostapenko była jednak bezradna, mecz zakończyła z zaledwie trzema gemami na koncie (1:6, 2:6). Po tym spotkaniu więcej niż o przebiegu starcia mówi się o tym, co zaszło bezpośrednio po zakończeniu boju o ćwierćfinał.

    Po pierwsze, tenisistki nie podały sobie dłoni, podobnie zresztą jak w lutym bieżącego roku w Dubaju, gdy Ostapenko, jak podawał serwis tennisuptodate.com, pozwalała sobie na lekceważące komentarze pod adresem Kalinskiej i jej sztabu (Rosjanka wygrała wówczas 2:1). Po drugie, Łotyszka po poniedziałkowym starciu nie gryzła się w język, jej ostra wypowiedź pomeczowa doczekała się reakcji WTA – światowa organizacja zarządzająca kobiecym tenisem postanowiła zacytować wypowiedź tenisistki na swojej stronie internetowej, by przedstawić jej punkt widzenia.

    WTA Rzym. Jelena Ostapenko dosadnie po meczu z Anną Kalinską
    Po spotkaniu Ostapenko zapytano m.in. o to, czy przed meczem z Rosjanką nie miała obaw, skoro przegrała wszystkie cztery poprzednie spotkania z tą tenisistką. “Szczerze mówiąc, nie przejmowałam się tym zbytnio. Wiem, że jestem lepszą zawodniczką” – wypaliła.

    Myślę, że robię postępy z każdym dniem i zawsze wiedziałam, że mogę pokonać każdego, kiedy gram swój tenis. Muszę po prostu popracować nad psychiką i tak dalej. Jeśli to się połączy, mogę być bardzo niebezpieczną zawodniczką
    podkreślała.
    Kalinska po pierwszym secie poprosiła o przerwę medyczną poza kortem, na drugą partię wybiegła z zabandażowanym udem. Ostapenko po spotkaniu dała do zrozumienia, że jej zdaniem rywalka… symulowała.

    “Byłam gotowa na wszelkie symulacje, z prośbą o fizjoterapeutę i tym wszystkim. To przebiegła zawodniczka, która próbuje wytrącić cię z rytmu, gdy zaczyna przegrywać” – wypaliła.

    Urodzona w Rydze tenisistka podkreśliła, że wprawdzie na korcie nie unika emocjonalnych reakcji, ale tak czy siak szanuje inne rywalki. Z dużym szacunkiem wypowiedziała się zresztą o swojej ćwierćfinałowej rywalce, Soranie Cirstei.

    “To przemiła osoba. Myślę, że gra w tym roku naprawdę dobrze. Grałyśmy wiele razy i na pewno będzie to dobry mecz. Myślę, że granie ostatniego sezonu w karierze daje jej trochę swobody, w dobrym tego słowa znaczeniu, ponieważ nie ma presji , że trzeba bronić punktów i tym podobnych rzeczy. Jest też bardzo pracowita” – stwierdziła.

  • Świątek wprost ws. Wiktorowskiego. Wypaliła do mikrofonu zaraz po meczu

    Świątek wprost ws. Wiktorowskiego. Wypaliła do mikrofonu zaraz po meczu

    Iga Świątek wygrała z Naomi Osaką 6:2, 6:1, dzięki czemu zagra w ćwierćfinale Internazionali d’Italia. Po meczu Polka wzięła udział w konferencji prasowej, podczas której nie ustrzegła się pytań o Tomasza Wiktorowskiego – swojego byłego trenera, obecnie szkoleniowca Japonki. Sytuację z Wiktorowskim po drugiej stronie boksu określiła jednym słowem. A to nie koniec.
    Tomasz Wiktorowski przez lata trenował Igę Świątek. Obecnie jest szkoleniowcem Naomi Osaki

    Tomasz Wiktorowski przez lata trenował Igę ŚwiątekRobert Prange/Foto Olimpik/NurPhotoGetty Images

    Kibice i eksperci są właściwie zgodni – to był jeden z najlepszych meczów Igi Świątek w tym roku. W trwającym turnieju w Rzymie Polka w świetnym stylu pokonała Naomi Osakę 6:2, 6:1, dzięki czemu zapewniła sobie awans do ćwierćfinału Internazionali d’Italia. Tam czeka już na nią starcie z Jessicą Pegulą. Spotkanie zaplanowano na środę 13 maja na godzinę 13.00.

    Tymczasem wciąż wybrzmiewają echa wygranego pojedynku z Japonką. Zwłaszcza, że miał on dodatkowy smaczek. W boksie Osaki zasiadł bowiem Tomasz Wiktorowski, były szkoleniowiec Świątek. Ich zawodowe losy rozeszły się w październiku 2024 roku, lecz temat wieloletniej i pełnej sukcesów współpracy cyklicznie wraca. Teraz przydarzyła się okazja, by wprost zapytać Igę o ekstrenera.

    Świątek zapytana o Wiktorowskiego. Tak odpowiedziała

    W trakcie pomeczowej konferencji prasowej Mateusz Stańczyk z Interii Sport zapytał Świątek o uczucie towarzyszące jej w chwili, w której przyszło zmierzyć się na korcie z zawodniczką szkoloną przez jej byłego trenera. “Na pewno to jest specyficzne, ale raczej koncentruję się na tym, co mam do zrobienia na korcie – czy to jak gram przeciwko przyjaciółkom czy przeciwko komuś, kto ma w sztabie mojego byłego współpracownika. Miałam swoją pracę do zrobienia, więc nie było czasu na myślenie o rzeczach, które nie do końca miały znaczenie” – stwierdziła tenisistka.

    Prawda jest taka, że gra się z przeciwniczką, a nie z trenerem

    To jednak nie zamknęło tematu. Od innego przedstawiciela mediów padło jeszcze jedno pytanie o Wiktorowskiego. Dociekano, czy Iga nie czuła się trochę bardziej zmobilizowana, widząc w przeciwnym boksie byłego szkoleniowca. “Ogólnie jestem mocno zmobilizowana, więc nie. Prędzej zastanawiałam się, co mógłby powiedzieć Naomi, czego nie wiedziałby inny trener. Ale raczej byłam skupiona na sobie przez cały mecz” – stwierdziła.

    To był pierwszy raz, gdy miała okazję zmierzyć się z Osaką trenowaną przez Wiktorowskiego. Japonka i polski szkoleniowiec rozpoczęli współpracę w lipcu zeszłego roku, a Iga i Naomi poprzedni mecz zagrały w turnieju Roland Garros w 2024 roku. Wówczas także wygrała Polka, lecz po dłuższej i bardziej wyrównanej batalii, z wynikiem 7:6, 1:6, 7:5.

    Czym, według Świątek, różniły się tamten i obecny mecz? “Wydaje mi się, że kluczową rolę odegrały warunki. Tu i tu grałyśmy wieczorem, ale w Paryżu było to pod zamkniętym dachem, więc piłka leciała trochę inaczej, szybciej. Nie pamiętam dokładnie tamtego meczu, ale na pewno nie byłam wtedy jeszcze taka do końca ‘wgrana’ w turniej i przyznam, że nie spodziewałam się tak zaciętego meczu już w drugiej rundzie. Tutaj już czuję się w meczowym rytmie i wiedziałam, że czasami mogę pozwolić sobie na więcej. Lepiej czułam, co mogę zrobić, a co nie” – podsumowała.
    Tenisistka w sportowej czapce wyciąga rękę, wykonując gest pocałunku, trzymając w drugiej dłoni rakietę tenisową.

    Iga Świątek, turniej WTA w RzymieInsidefotoGetty Images
    Mężczyzna z siwymi włosami i zarostem siedzi z ręką opartą o brodę, wyraźnie zamyślony, w tle widocznych jest kilka osób również skupionych na wydarzeniu

    Tomasz WiktorowskiROB PRANGE / Spain DPPI / DPPI via AFPAFP
    Tenisistka w czarno-białym stroju z uniesioną pięścią wyraża silne emocje po udanym zagraniu na korcie ziemnym, trzymając w drugiej ręce pomarańczową rakietę.

    Iga Świątek wygrała mecz z Naomi Osaką w turnieju w RzymieClive BrunskillGetty Images

    Daria Abramowicz jest obecna na treningu Igi Świątek w Rzymie

  • Fala zachwytów po tym, co zrobiła Świątek. Kapitalna forma Polki. “Mecz roku”

    Fala zachwytów po tym, co zrobiła Świątek. Kapitalna forma Polki. “Mecz roku”

    Iga Świątek w znakomitym stylu zameldowała się w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Rzymie. W starciu z Naomi Osaką nie miała chwili kryzysu, wygrywając gładko 6:2, 6:1. Tenisowi eksperci są zgodni – wraca powoli najlepsza wersja Igi. Jeśli Polka utrzyma wysoką dyspozycję, będziemy mieli powody do radości nie tylko w stolicy Włoch, ale także już niebawem w Paryżu.
    Iga Świątek w czapce i sportowej koszulce zaciska pięść podczas meczu tenisowego na korcie

    Iga Świątek TIZIANA FABI AFP

    Iga Świątek rozgrywa najlepszy turniej w tym roku. Po trzech udanych meczach jest już w ćwierćfinale Italian Open. Poniedziałkowe zwycięstwo nad Naomi Osaką 6:2, 6:1 wywołało falę entuzjazmu w social mediach.

    Raszyniankę komplementują nie tylko sympatycy tenisa, ale również eksperci. Zgodnie, w jednej tonacji. Na taką Igę czekaliśmy bardzo długo.

    Iga Świątek mknie po czwarty tytuł w Rzymie. Eksperci zachwyceni formą Polki. Na horyzoncie Paryż

    “Iga Świątek w bardzo dobrym wydaniu. Świetny return, cierpliwe budowanie przewagi, kapitalny forhend i wielka momentami przewaga w rywalizacji z Naomi Osaką. Świetny mecz. Wraca stara, dobra Iga” – nie kryje entuzjazmu Marek Furjan, komentator Eurosportu.

    “Ale dzisiaj pograła Iga! Kapitalny mecz! Mówiła, że chce znów być jak ściana i zmierza to w tym kierunku. CLAYMINATOR wraca?” – dodaje Michał Chojecki z “Super Expressu”.

    O rosnącej formie najlepszej polskiej tenisistki świadczą dwie proste statystyki. Uderzenia kończące: 23-9 na korzyść Polki. Niewymuszone błędy: 18-24.

    “Iga wróciła do sytuacji, w której stanowi dla rywalek totalne zagrożenie na korcie ziemnym. Występ całkowicie dominujący przeciwko 4-krotnej mistrzyni Wielkiego Szlema. Trzykrotna mistrzyni odnalazła magię” – kwituje na platformie X “The Tennis Letter”.

    Ten sam serwis zwraca uwagę, że Świątek dotarła w Rzymie do ćwierćfinału już po raz piąty. To oznacza – jak wylicza OptaAce – że Polka jest najmłodszą zawodniczką (24 lata i 339 dni) z takim osiągnięciem od czasów Sereny Williams (22 lata i 226 dni – w 2004 roku).

    “Iga zagrała swój najlepszy mecz w tym roku (zdecydowanie) przeciwko swojemu byłemu trenerowi sprzed trzech lat” – podkreśla ekspert Bastien Fachan, wskazując na opiekującego się japońską rywalką Tomasza Wiktorowskiego.

    “Dziś w tenisie Polki zgadzało się WSZYSTKO. Budujący występ. Bardzo budujący!” – donosi Mateusz Stańczyk, ekspert Interii przebywający w Rzymie.

    Wszyscy zgadzają się, że z taką formą Świątek już dzisiaj mogłaby przystąpić do gry na kortach Rolanda Garrosa. Ale najpierw trzeba wygrać w Rzymie. Iga wie, jak to się robi. Na włoskiej ziemi triumfowała już w latach 2021, 2022 i 2024.

    O awans do półfinału zagra w środę z Amerykanką Jessicą Pegulą (5. WTA).
    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News
    Tenisistka ubrana w biały strój sportowy i czarną czapkę trzyma w lewej ręce rakietę, stojąc na tle niebieskiej kortowej ściany z fragmentem napisu. Jej mina i rozłożone ręce wyrażają zdziwienie lub zawód.

    Iga ŚwiątekRex Features/East News via ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Kobieta w sportowym stroju i czapce z daszkiem na korcie ziemnym, unosi obie dłonie złożone do oklasków i delikatnie się uśmiecha.

    Iga ŚwiątekDOMENICO CIPPITELLIAFP

    Matteo Arnaldi – Rafael Jodar. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Zapytaliśmy Świątek o Wiktorowskiego. Ucięła spekulacje jednym zdaniem

    Zapytaliśmy Świątek o Wiktorowskiego. Ucięła spekulacje jednym zdaniem

    Iga Świątek w wielkim stylu pokonała w Rzymie Naomi Osakę, a na konferencji prasowej odpowiadała głównie na pytania o obecnego w boksie rywalki swojego byłego trenera. Podkreślała wyjątkowość tej sytuacji, ale widać, że osoba Tomasza Wiktorowskiego nie miała dużego wpływu na jej podejście do meczu – pisze z Rzymu korespondent Sport.pl Dominik Senkowski.
    Iga Świątek
    własne

    W poniedziałek wieczorem Iga Świątek rozbiła Naomi Osakę 6:2, 6:1 w czwartej rundzie turnieju WTA 1000 na rzymskich kortach Foro Italico. Dzięki temu Polka awansowała do ćwierćfinału prestiżowej imprezy, którą wygrywała w przeszłości już trzykrotnie.

    Poniedziałkowy mecz miał szczególny wymiar, bo trenerem Osaki jest od sierpnia ubiegłego roku Tomasz Wiktorowski, były szkoleniowiec Świątek. Polka pod jego wodzą osiągnęła dotychczas największe sukcesy w karierze, wygrała m.in. cztery turnieje wielkoszlemowe oraz została liderką światowego rankingu.

    Zobacz wideo Iga Świątek podpisała kontrakt z gigantem. “Pierwsza Polka w historii”
    Wiktorowski nie pomógł Japonce

    W poniedziałek opisywaliśmy, jak Wiktorowski reagował w trakcie meczu swojej byłej zawodniczki z tą obecną. Przeżywał niepowodzenie Japonki, do końca próbował namawiać ją do walki, ale momentami mógł tylko bezradnie patrzeć przed siebie, widząc, że pokonanie Świątek przed Osakę jest tego dnia praktycznie “mission impossible”.

    Temat Wiktorowskiego zdominował konferencję prasową zwyciężczyni. Jeden z polskich dziennikarzy zapytał Świątek: “Jakie to uczucie grać przeciwko zawodniczce, którą trenuje twój były trener, z którym miałaś tyle sukcesów?”

    – Na pewno specyficzne, ale raczej już nauczyłam się na przestrzeni lat po prostu koncentrować na tym, co mam do zrobienia – zaczęła mówić Świątek. – Miałam okazję grać już z przyjaciółkami na korcie albo z kimś, kto ma w sztabie osobę, z którą pracowałam. Wiedziałam, że mam zadanie do wykonania. Nie było więc czasu na myślenie o rzeczach, które nie do końca miały znaczenie. Prawda jest taka, że na korcie gra się z przeciwniczką, a nie z trenerem, który ją trenuje, i na tym się skupiłam.

    Dopytałem Świątek o to, czy może rywalizowanie przeciwko zawodniczce Wiktorowskiego stanowiło dla niej dodatkową formę mobilizacji. – Raczej nie czułam się bardziej zmobilizowana, bo ogólnie jestem zwykle mocno zmobilizowana. Myślę więc, że to nie miało wpływu. Prędzej zastanawiałam się, co mógłby powiedzieć Naomi, czego na przykład nie wiedziałby inny trener – powiedziała nasza tenisistka, po czym się zaśmiała. Po chwili dodała już poważnym tonem: – Ale generalnie byłam skupiona po prostu na sobie w tym meczu, to dla mnie najważniejsze.

    Świątek nigdy dotąd nie miała szansy mierzyć się przeciwko tenisistce prowadzonej przez Wiktorowskiego. Do seniorskich rozgrywek weszła od stycznia 2019, czyli dwa miesiące po tym, jak prowadzona przez tego szkoleniowca Agnieszka Radwańska zakończyła karierę. Z Olgą Danilović grała jedynie dwa razy w sezonie 2019, gdy ten trener nie pracował jeszcze z Serbką. Z kolei poprzedni mecz z Osaką rozegrała podczas Roland Garros 2024, gdy Wiktorowski siedział jeszcze w jej boksie.
    Szczególne mecze

    Iga nie rywalizowała dotąd również z żadną tenisistką Piotra Sierzputowskiego, z którym wygrała m.in. Roland Garros 2020. Po ich rozstaniu w grudniu 2021 Sierzputowski trenował w rozgrywkach WTA Shelby Rogers oraz Dalmę Galfi. Z kolei Wim Fissette, który pracował ze Świątek do marca bieżącego roku, jak dotąd nie nawiązał oficjalnie żadnej nowej współpracy. Spekuluje się, że może zostać nowym trenerem Amandy Anisimowej, obecnie szóstej rakiety świata.

    Świątek i Wiktorowski zakończyli współpracę w październiku 2024. Tenisistka wielokrotnie podkreślała, że jest mu wdzięczna za wspólne lata. Trener nie udzielił dotąd większego wywiadu na ten temat, ale w rozmowie z WP SportoweFakty, chwilę po ogłoszeniu rozstania przez Igę, mówił: “Pojawiło się bardzo dużo spekulacji i insynuacji… Zdecydowanie za dużo, biorąc pod uwagę, że komunikat, który został wydany, bardzo precyzyjnie definiuje naszą decyzję. Wystarczy go przeczytać ze zrozumieniem, a nie z intencją szukania sensacji. Nasze zakończenie współpracy odbyło się z poszanowaniem obu stron i żadne fejkniusy tego nie zmienią”.

    Świątek miała też możliwość już trzy razy rywalizować z Martą Kostiuk od momentu, gdy ta w grudniu 2023 roku rozpoczęła pracę z Jolantą Rusin-Krzepotą, byłą trenerką przygotowania fizycznego naszej najlepszej tenisistki. Wspomniała także mecze z przyjaciółkami i miała zapewne na myśli m.in. starcie z Kają Juvan z US Open 2023 (6:0, 6:1). Na tym tle pojedynek z Osaką też nie musiał być łatwy, bo Polka i Japonka darzą siebie wzajemnie ogromnym szacunkiem, co nieraz podkreślały w wywiadach.

    Zapytałem także Świątek, czym różniło się to starcie z Osaką od poprzedniego, bardzo pamiętnego. Podczas Roland Garros 2024 Polka wygrała z Japonką 7:6, 1:6, 7:5, broniąc po drodze piłki meczowej i wychodząc ze sporych opałów. – Duże znaczenie miały warunki. Oba mecze rozgrywałyśmy wieczorem, ale w Paryżu pod zamkniętym dachem, a piłka latała trochę inaczej, ogólnie tam jest trochę szybciej, trzeba się dostosować – powiedziała Iga.

    I dodała: – Nie pamiętam dokładnie, co się wydarzyło w tamtym spotkaniu, ale pamiętam, że nie byłam wtedy jeszcze taka “wgrana” w turniej. I przyznam, że nie spodziewałam się aż tak zaciętego pojedynku już w drugiej rundzie. A tu w Rzymie weszłam szybko w odpowiedni rytm i wiedziałam, że mogę pozwolić sobie czasem na więcej, jeśli chodzi o dane decyzje czy bycie bardziej agresywną. Tam we Francji badałam wówczas jeszcze, na co mogę sobie pozwolić.

    W środę rywalką Świątek w fazie ćwierćfinałowej Italian Open będzie Amerykanka Jessica Pegula. Relacja w Sport.pl, transmisja w Canal+ Sport.

  • Zwycięstwo Świątek z Osaką. To nie koniec nerwów. Miejsce wisi na jednym punkcie

    Zwycięstwo Świątek z Osaką. To nie koniec nerwów. Miejsce wisi na jednym punkcie

    Iga Świątek pewnie pokonała Naomi Osakę i dopisała kolejne punkty do rankingu WTA. Dzięki awansowi do ćwierćfinału turnieju w Rzymie Polka zagwarantowała sobie miejsce w czołowej czwórce przed nadchodzącym Rolandem Garrosem, co oznacza korzystne rozstawienie w paryskim Wielkim Szlemie. Nadal jednak ważą się losy jej pozycji na podium rankingu, ponieważ szansę na wyprzedzenie Świątek wciąż ma Coco Gauff.

    Spotkanie Igi Świątek z Naomi Osaką nie przyniosło większych emocji. Choć wielu spodziewało się wyrównanego widowiska, Polka od początku kontrolowała przebieg meczu i nie pozostawiła rywalce większych nadziei. Świątek wygrała 6:1, 6:2, prezentując bardzo solidny tenis i pewność siebie, która może być sygnałem powrotu do najwyższej formy na kortach ziemnych.

    Coraz więcej wskazuje na to, że właśnie na swojej ulubionej nawierzchni Polka ponownie zaczyna grać tenis, który w ostatnich latach dawał jej największe sukcesy. Osaka nie była w stanie znaleźć sposobu na agresywną i niezwykle regularną grę raszynianki.

    Po zwycięstwie w Rzymie Świątek umocniła się na trzecim miejscu w rankingu WTA. Niezależnie od dalszych wyników w turnieju, Polka pozostanie na tej pozycji, nawet jeśli sięgnie po końcowy triumf. Może jednak zmniejszyć stratę do wyżej notowanej Jeleny Rybakiny, a także odrobić część dystansu do liderującej Aryny Sabalenki, która sensacyjnie odpadła już na wcześniejszym etapie rywalizacji i nie obroni zdobytych przed rokiem punktów.

    Awans do ćwierćfinału sprawił, że dorobek Świątek wzrósł do 7098 punktów. Jeśli Polka przegra swój kolejny mecz, zakończy turniej właśnie z takim wynikiem. Z kolei triumf w całej imprezie oznaczałby powiększenie dorobku do 7883 punktów.

    Jednocześnie wiadomo już, że Jessica Pegula nie będzie w stanie wyprzedzić Polki po zakończeniu turnieju w Rzymie. Teoretyczne szanse ma jeszcze Coco Gauff, ale potrzebny byłby bardzo konkretny scenariusz. Świątek musiałaby odpaść już w następnym spotkaniu, a Amerykanka musiałaby wygrać cały turniej. W takim przypadku Gauff wyprzedziłaby Polkę zaledwie o jeden punkt — miałaby ich dokładnie 7099.

    Oznacza to, że nawet w najbardziej niekorzystnym wariancie Idze Świątek grozi najwyżej spadek na czwarte miejsce w rankingu WTA. Jedno pozostaje jednak pewne — przed Rolandem Garrosem Polka na pewno utrzyma miejsce w czołowej czwórce światowego rankingu i w Paryżu będzie rozstawiona wśród największych faworytek do końcowego triumfu.