• Bolesne słowa prawdy o Świątek. “Szok dla wszystkich”

    Bolesne słowa prawdy o Świątek. “Szok dla wszystkich”

    Turniej WTA 1000 w Madrycie zakończył się dla Igi Świątek przedwcześnie. Tym razem zawiodło ją zdrowie. Mimo wszystko hiszpańskie media nie miały dla niej litości. Boleśnie podsumowały jej występ w Madrycie.

    – Ostatnie trzy dni czułam się okropnie. Złapałam jakiegoś wirusa. (…) To smutne, że nie mogę grać dalej, bo czułam się naprawdę dobrze i byłam w formie – mówiła Iga Świątek po meczu z Ann Li. Polka nie była w stanie dokończyć tego spotkania i skreczowała przy stanie 6:7(4), 6:2, 0:3. Turniej w Madrycie okazał się dla niej kolejnym rozczarowaniem w tym sezonie. Kibice liczyli, że dojdzie do jej przełamania na “mączce”, nawierzchni, którą tak kochała w przeszłości, ale póki co nadzieje spełzły na niczym. Ćwierćfinał w Stuttgarcie i trzecia runda w Madrycie to wyniki zdecydowanie poniżej oczekiwań, co dostrzegły też hiszpańskie media.

    Hiszpanie piszą o Świątek i innych faworytkach. “Nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni”
    Portal puntodebreak.com podsumował turniej w stolicy Hiszpanii. Wyciągnął 10 najważniejszych wniosków. Do ostatniego z nich zakwalifikował Świątek. Czego dotyczył ten punkt? “Faworytki i porażki, których nie do końca rozumiemy” – czytamy.

    Dziennikarze wprost stwierdzili, że występ Polki, podobnie jak i kilku innych czołowych tenisistek świata, okazał się wielkim rozczarowaniem. Kogo wymienił u boku 24-latki? “Aryna Sabalenka to nie jest jedyna tenisistka, której wynik można uznać za daleki od oczekiwań. To, co stało się z Jeleną Rybakiną, Coco Gauff, Igą Świątek i Jessicą Pegulą, było ogromnym szokiem dla wszystkich, biorąc pod uwagę, jak nieprzyzwyczajeni jesteśmy ostatnio do tak drastycznego upadku faworytek” – oceniła wprost redakcja.

    Tylko dla Sabalenki jest nadzieja?
    Polka znalazła się w gronie wielkich tenisistek w tym zestawieniu, choć z pewnością nie jest to dla niej pocieszeniem. A na tym medium nie zakończyło. “Pozostaje pytanie, czy to początek nowej zmiany trendu, czy po prostu anomalia” – czytamy. I o ile w przypadku Rybakiny, Gauff, Świątek czy Peguli dziennikarze starali się nie wyrokować, tak w sprawie Sabalenki mieli teorię.

    “Ona nienawidzi przegrywać, o czym daje znać za każdym razem, gdy ponosi porażkę, ale to ją napędza. Przegrana w Hiszpanii może być preludium do ponownego wysiłku, intensywności i skupienia, by kontynuować postępy na korcie, który jest jej słabym punktem” – ocenili. Tak więc zdaniem medium, dla Sabalenki ta porażka może być motywująca, a dla innych zawodniczek… Cóż.

    Świątek znajduje się w trudnym momencie kariery. W tym sezonie nie udało jej się dojść nawet do półfinału jakiegokolwiek turnieju. A gdy wydawało się, że już łapie formę, to pojawiły się problemy ze zdrowiem. Kto wie, może do przełamania dojdzie w Rzymie, w którym triumfowała w latach 2022 i 2024. Turniej wystartuje już w poniedziałek 4 maja, a rozpoczną go kwalifikacje.

  • Djoković, Sabalenka, Gauff wydają wspólne oświadczenie. Wojna w świecie tenisa

    Djoković, Sabalenka, Gauff wydają wspólne oświadczenie. Wojna w świecie tenisa

    Do rozpoczęcia Roland Garros pozostały jeszcze trzy tygodnie, a już wybuchła wielka burza wokół turnieju. Ba, zawodnicy i zawodniczki wydali nawet specjalne oświadczenie w tej sprawie. Wyrazili w nim wielkie niezadowolenie. Z czego wynikało?

    Przed nami WTA 1000 w Rzymie. Zawodniczki już poznały drabinkę turnieju, ale kibice najbardziej czekają na imprezę, która rozpocznie się pod koniec maja. Mowa o Roland Garros. Kto będzie faworytką do zwycięstwa? Mimo że obecnie nie prezentuje wysokiej formy, to nie można jej skreślać. Triumfowała we Francji aż czterokrotnie. Mowa oczywiście o Idze Świątek. Jednak nie temat ewentualnej zwyciężczyni czy zwycięzcy paryskiego turnieju rozgrzewa środowisko tenisa do czerwoności, a… kwestia nagród pieniężnych.

    Burza przed Roland Garros. Powód? Pieniądze
    Jak donosi “The Guardian”, “grupa 20 najlepszych tenisistów i tenisistek tego globu, w gronie których znajdują się Novak Djoković, Jannik Sinner, Aryna Sabalenka, a także Coco Gauff, wydała wspólne oświadczenie. Zawodnicy wyrazili w nim rozczarowanie wynikające z wysokości nagród oferowanych podczas French Open”.

    Działacze ogłosili, że zwycięzca i zwyciężczyni zgarną po 2,8 mln euro. To jednak kwota, która nie satysfakcjonuje graczy. Stwierdzili tak na podstawie poprzednich sezonów. “Roland Garros wygenerował 395 mln euro przychodu w roku ubiegłym, co stanowi wzrost o 14 procent w porównaniu z 2024, jednak nagrody pieniężne wzrosły jedynie o 5,4 procent, co zmniejszyło udział zawodników w przychodach do 14,3 procent” – czytamy w oświadczeniu.

    Zawodnicy chcieli, by udział nagród w przychodach oscylował w granicach 22 procent, a w tym sezonie, na podstawie przewidywań, wciąż ma to być niespełna 15 procent. Z tego też wynika ich rozgoryczenie. “Turnieje wielkoszlemowe nadal bronią się przed zmianami. Brak konsultacji z nami, a także nieustający brak inwestycji w nasz dobrostan odzwierciedlają system, który nie reprezentuje odpowiednio interesów tych, którzy są kluczowi dla sukcesu tego sportu” – pisali tenisiści. A to nie koniec.

    Lista żądań się wydłuża
    Zawodnicy domagali się także “zwiększenia świadczeń socjalnych i emerytalnych, a także większego głosu w ustalaniu terminarza”. Roland Garros rozpocznie się 24 maja. Tytułu będzie bronić Coco Gauff. W męskiej rywalizacji zabraknie obrońcy. Mowa o Carlosie Alcarazie, który z powodu kontuzji musiał zrezygnować z udziału. Z kolei WTA 1000 w Rzymie startuje już dziś. Na początek zaplanowano kwalifikacje.

  • Świątek kompletnie bezradna w Rzymie. To ona nazwała ją “fałszywą”. Zaczęło się od IO

    Świątek kompletnie bezradna w Rzymie. To ona nazwała ją “fałszywą”. Zaczęło się od IO

    Już wkrótce Iga Świątek rozpocznie rywalizację w turnieju Internazionali d’Italia w Rzymie. Przed rokiem jej występ w tej imprezie zakończył się wyjątkowo szybko – Polka odpadła już po drugim spotkaniu, a lepsza okazała się Danielle Collins. Nie jest tajemnicą, że relacje między obiema tenisistkami od dawna pozostają napięte.

    W poprzednim sezonie Świątek przystępowała do rzymskiego „tysięcznika” tuż po bolesnej porażce w półfinale turnieju w Madrycie, gdzie uległa Coco Gauff 1:6, 1:6. Rzym był dla niej ostatnim sprawdzianem przed Roland Garros. Na inaugurację zmagań pewnie pokonała Elisabettę Cocciaretto, oddając rywalce zaledwie jednego gema. W kolejnej rundzie trafiła jednak na Collins, która – ku zaskoczeniu wielu – zdołała przełamać dominację Polki na kortach ziemnych.

    Amerykanka rozpoczęła mecz znakomicie, wygrywając pierwszego seta 6:1. Druga partia była bardziej wyrównana, ale ostatecznie to Collins zamknęła spotkanie wynikiem 6:1, 7:5. Po meczu Świątek nie ukrywała rozczarowania swoją postawą. Przyznała, że nie potrafiła właściwie zarządzać emocjami, koncentrowała się na błędach i brakowało jej odpowiedniego nastawienia do walki.

    – Doszliśmy do pewnych wniosków. Muszę zmienić podejście, bo miałam wrażenie, że nie byłam obecna na korcie, żeby rywalizować. Skupiałam się na negatywach, a to nie jest właściwa droga – mówiła bezpośrednio po spotkaniu.

    Tym razem Collins powstrzymała się od kontrowersyjnych komentarzy. Podkreśliła, że często była blisko zwycięstw nad Świątek, ale zwykle to Polka wychodziła z tych pojedynków zwycięsko. Jak zaznaczyła, w Rzymie sytuacja wyglądała inaczej.

    Nie zawsze jednak Amerykanka była tak powściągliwa. Głośnym echem odbiły się wydarzenia z igrzysk olimpijskich w Paryżu, gdzie Collins po kreczowaniu w meczu ze Świątek nazwała ją „fałszywą” i „nieszczerą”. To właśnie wtedy rozpoczął się jeden z najgłośniejszych konfliktów w kobiecym tenisie. Później zawodniczka z USA kilkukrotnie dawała do zrozumienia, że nie darzy Polki sympatią – chociażby podczas United Cup, gdy demonstracyjnie uniknęła podania jej ręki.

    Świątek szybko jednak doczekała się sportowego rewanżu. Podczas ubiegłorocznego Wimbledonu pokonała Collins w trzeciej rundzie 6:2, 6:3, a następnie sięgnęła po tytuł. Było to ich dziesiąte spotkanie – aż osiem z nich wygrała Polka.

    Obecnie wszystko wskazuje na to, że napięcia między zawodniczkami nie są już tak widoczne. Collins w ostatnich wypowiedziach odnosiła się do Świątek z większym uznaniem, szczególnie w kontekście jej współpracy z nowym trenerem Francisco Roigiem oraz treningów w akademii Rafaela Nadala.

    Teraz przed Świątek kolejne wyzwanie w Rzymie. Swój udział w turnieju rozpocznie od meczu z Darią Kasatkiną lub Caty McNally. Kibice z pewnością liczą, że tym razem Polka zaprezentuje się znacznie lepiej niż przed rokiem.

  • Hiszpanie widzą, co dzieje się ze Świątek. Kilka szczerych słów po WTA Madryt

    Hiszpanie widzą, co dzieje się ze Świątek. Kilka szczerych słów po WTA Madryt

    Nie tak Iga Świątek wyobrażała sobie swój występ na WTA 1000 Madryt. Nasza reprezentantka zakończyła rywalizację na trzeciej rundzie, po drugim meczu. Główną przyczyną była choroba, która zaatakowała ją w trakcie turnieju. Dziesięć wniosków po zawodach w stolicy Hiszpanii sporządzili ostatnio eksperci puntodebreak.com. W jednym z nich pojawia się wątek Polki.
    Iga Świątek w czarnej czapce, sportowym stroju, z rakietą na tle niebieskiego baneru sponsorów na korcie

    Iga ŚwiątekDavid CanalesNewspix.pl

    Na start Mutua Madrid Open Iga Świątek pokonała Ukrainkę Darię Snigur 6:1, 6:2. To sprawiło, że bez większych problemów awansowała do trzeciej rundy hiszpańskiego “tysięcznika”. Tam jej rywalką była Ann Li.

    W starciu z Amerykanką mistrzyni Wimbledonu nie przypominała samej siebie. Po porażce w tie-breaku pierwszego seta druga partia zakończyła się wygraną Polki 6:2. I kiedy wszystko wskazywało na to, że Świątek za moment może “domknąć” spotkanie, została zmuszona skreczować.

    Magda Linette: Jestem trochę rozczarowana, zwłaszcza drugim setem. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Hiszpanie napisali to o Świątek. Szczerzej się nie dało. Tuż po WTA Madryt

    – Ostatnie dwa dni były dość okropne, chyba złapałam jakiegoś wirusa. W niektórych momentach czułam się dobrze, a w innych naprawdę źle. Nie miałam ani odrobiny energii, nie czułam się stabilnie i po prostu fizycznie czułam się naprawdę kiepsko. Wiedziałam, że to będzie trudne, ale mimo to chciałam spróbować, bo już dwa razy w karierze chorowałam, a i tak większość meczów udało mi się wygrać. Myślę, że to zależy od skali problemów zdrowotnych, tym razem było gorzej niż wcześniej – opowiadała zrozpaczona.

    Efekt był taki, że nasza tenisista zanotowała kolejny turniej w tym sezonie, w którym nie może dojść do półfinału, nie wspominając już o meczu o tytuł. Wcześniej przegrywała m.in. z Mirrą Andriejewą w Stuttgarcie czy Magdą Linette w drugiej rundzie WTA 1000 Miami.

    Po zakończeniu zmagań w stolicy Hiszpanii na łamach puntodebreak.com ukazało się dziesięć wniosków, za pośrednictwem których eksperci podsumowali rywalizację na madryckich kortach. W ostatnim z nich wspomniano o Świątek.

    Tenisowi fachowcy wzięli pod lupę występy gwiazd damskiego touru, takich jak Jelena Rybakina czy Jessica Pegula, które tym razem nie spełniły oczekiwań. I w tym gronie – nawet mimo choroby – umieszczono też Igę Świątek.

    “Nie tylko Sabalenka nie spełniła oczekiwań. To, co stało się z Rybakiną, Gauff, Światek czy Pegulą, było dla wszystkich wielkim szokiem, ponieważ w ostatnim czasie nie byliśmy przyzwyczajeni do tak masowego załamania formy faworytek. Czas pokaże, czy jest to początek nowej zmiany trendu, czy też zwykły wypadek, a najlepsze zawodniczki ponownie udowodnią swoją konsekwencję” – napisano.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekBERTRAND GUAY / AFPAFP
    Iga Świątek rywalizowała z Alexandrą Ealą o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Madrycie

    Iga Świątek rywalizowała z Alexandrą Ealą o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w MadrycieTHOMAS COEX / AFPAFP
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP

    Kibice Interu Mediolan świętują tytułu mistrza Włoch. WIDEOFRANCESCO GILIOLI / AFPTV / AFPAFP

  • Przyjaciółka Świątek wprost ws. Igi. Najbardziej zabolało ją jedno

    Przyjaciółka Świątek wprost ws. Igi. Najbardziej zabolało ją jedno

    Po najnowszej aktualizacji rankingu WTA Maja Chwalińska zajmuje 113. miejsce – najwyższe w całej swojej karierze. Znajduje się obecnie w dobrym momencie, z realnymi widokami na awans do pierwszej “setki”. Lecz nie zawsze układało się jej pomyślnie. Trudny okres przypadł na czas, w którym jej przyjaciółka Iga Świątek zaczęła wdrapywać się na tenisowy szczyt. Wtedy Maję zabolało zwłaszcza jedno.

    Maja Chwalińska, Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    W kwietniu Maja Chwalińska odnotowała duży zawodowy sukces, wygrywając turniej WTA 125 w Oeiras w Portugalii, a po drodze odprawiając wyżej notowane rywalki z Beatriz Haddad Maią na czele. “To do tej pory mój największy triumf w karierze” – komentuje teraz, już na chłodno, w rozmowie z TVP Sport. I przyznaje, że zwyciężyła mimo sporego zmęczenia po udziale w Billie Jean King Cup.

    Nie chcę powiedzieć, że było to dla mnie duże zaskoczenie, ale może to, że nie czułam się najlepiej pomogło mi, bo nie miałam wielkich oczekiwań wobec siebie. Skupiałam się wyłącznie na grze i pracy, którą muszę wykonać

    Dzięki wygranej Chwalińska zajmuje obecnie 113. miejsce w rankingu WTA. To dla niej najwyższa lokata w karierze. Jeśli wszystko potoczy się po jej myśli, awans do pierwszej “setki” będzie realny. Lecz dobrze wie, że nic nie przyjdzie samo. Musi włożyć w to wiele pracy. “Od lat marzę o ‘setce’. Nie ma się co oszukiwać – to byłby dla mnie ogromny ‘skok’, ponieważ byłabym w turniejach głównych Wielkiego Szlema. Punktów i pieniędzy byłoby więc więcej. Od samego myślenia to jednak nie przyjdzie” – deklaruje.

    Wypytywali Chwalińską o Świątek. “Jeszcze gorzej czułam się sama ze sobą”

    Teraz jest w dobrym momencie życia i kariery, lecz nie zawsze bywało kolorowo. W 2019 roku przeżyła trudne chwile, choć – jak sama zaznacza – najgorszy był dla niej przełom 2020 i 2021 roku. “W moim życiu nałożyło się wtedy dużo rzeczy” – wspomina i przyznaje, że przyszło jej zmierzyć się z depresją.

    “Co ciekawe, przez jakiś czas nie myślałam, że mam depresję. Nie domyślałam się. Zawsze bardzo dużo trenowałam i czułam, że i tak robię za mało; byłam cały czas przemęczona. W pewnym momencie przez brak wiary w siebie i niską samoocenę nie potrafiłam wyjść z domu. Miałam nawet problem z tym, by wstać z łóżka” – opowiada.

    Postawiła wówczas na współpracę z psychologiem sportowym, dużo pomogli jej również rodzice oraz przyjaciele. “Wtedy tak naprawdę zobaczyłam, kto jest mi bliski” – ocenia i dodaje, że prawdziwym przełomem było dla niej odrzucenie poczucia winy w momencie, w którym mniej trenuje, oraz zaprzestanie doprowadzania się do stanu wielkiego przemęczenia.

    Poważniejszą karierę zaczynała właściwie równolegle z Igą Świątek. Razem występowały w turniejach, do dziś zresztą przyjaźnią się i, gdy jest okazja, lubią spędzać wspólnie czas. Życie napisało scenariusz, w którym, gdy Iga rozpoczęła wspinaczkę na tenisowy szczyt, Maja była w dołku.

    “Kiedy pojawił się u mnie stan depresyjny, Iga ‘wystrzeliła’. Byłam z niej ogromnie dumna, ale wiązało się to też z tym, że zaczęli do mnie dzwonić dziennikarze. Pytali wyłącznie o nią. Zgadzałam się na kolejne wypowiedzi, bo nie miałam doświadczenia i nie wiedziałam, jak powiedzieć ‘nie’. Czułam jednak, że ‘kim ja jestem, by mówić o Idze Świątek’. Dopiero później nauczyłam się odpowiadać, że przyjaźnimy się i bardzo ją szanuję, ale jeśli chcecie co o niej wiedzieć, to pytajcie ją. Do tej pory zdarzają się takie pytania, ale odpowiedź jest zawsze taka sama: ‘To nie jest pytanie do mnie’” – zaznacza.

    Porównania do przyjaciółki z kortu były dla niej bolesne. “Przyznam – wtedy jeszcze gorzej czułam się sama ze sobą, bo wiedziałam, że jesteśmy w tym samym wieku, a ona jest tak wysoko i wygrywa turnieje… A gdzie ja jestem? Gdy wygrała pierwszy Roland Garros, miałam kontuzję nadgarstka. Grałam wtedy miękką gąbką i małą rakietką do kara. Czułam się tak źle sama ze sobą, że porównania oddziaływały na mnie mocniej niż zwykle. Nie było to łatwe” – tłumaczy.

    I wyjaśnia, jak to jest z bliskimi relacjami w tenisie. Nie ma ich za wiele i po prostu trudno je utrzymać. “To sport wysoce indywidualny, z rywalkami gra się twarzą w twarz. Nie wiem, czy zawsze można pozwolić sobie na stuprocentową szczerość, która wystąpiłaby automatycznie w ‘standardowej’ relacji” – podsumowuje.
    Dwie kobiety w białych koszulkach z polską flagą i logotypami turnieju United Cup, stojące blisko siebie na tle ściany promocyjnej; jedna z nich śmieje się, opierając głowę na ramieniu drugiej, która patrzy na nią z życzliwym uśmiechem.

    Iga Świątek, Maja ChwalińskaRobert PrangeGetty Images
    Dwie kobiety w sportowych strojach z polskimi flagami na kurtkach idą korytarzem, obejmując się ramionami i uśmiechając się.

    Iga Świątek, Maja ChwalińskaRobert PrangeGetty Images
    Maja Chwalińska

    Maja ChwalińskaAFP7 vía Europa Press/Associated PressEast News

    Iga Świątek: Z tego jestem najbardziej zadowolona.

  • Nawrocki otrzymał wyjątkowy prezent od polskiego mistrza. Zdjęcie trafiło do sieci

    Nawrocki otrzymał wyjątkowy prezent od polskiego mistrza. Zdjęcie trafiło do sieci

    Karol Nawrocki w niedzielę brał czynny udział w obchodach Święta Narodowego 3 Maja. Oprócz prezydenta Polski w uroczystości uczestniczyło też mnóstwo znanych osób, w tym aktualny mistrz Polski zawodowców w wadze ciężkiej i mistrz WBC Baltic Kacper Meyna. Pięściarz przy okazji spotkania z głową państwa obdarował go wyjątkowym prezentem. Sami zobaczcie.
    Karol Nawrocki w garniturze z czerwonym krawatem podaje dłoń, w tle tłum i dekoracje; obok powiększenie z Meyną.

    Karol Nawrocki, Kacper Meyna (w kółku)Wojciech Olkusnik/East News/instagram.com/daria.meynaEast News

    Nie jest tajemnicą, że obecny prezydent Polski Karol Nawrocki to ogromny fan sportu. 43-letni polityk w przeszłości regularnie odwiedzał trybuny stadionu Lechii Gdańsk. Niedawno przeprowadził trening siłowy z Mariuszem Pudzianowskim oraz pojawił się na murawie po ostatnim gwizdku finału krajowego pucharu pomiędzy Górnikiem Zabrze a Rakowem Częstochowa.

    Ogromną pasją Nawrockiego w dalszym ciągu pozostaje także boks. To właśnie szlachetna dyscyplina sztuk walki jest mu najbliższa, bowiem sam ją trenował. W dodatku prezydent dzięki obecności na sali treningowej miał okazję poznać bliżej kilku aktywnych zawodowców, takich jak m.in. mistrz Polski zawodowców w wadze ciężkiej i mistrz WBC Baltic Kacper Meyna.

    – Można powiedzieć, że przyjaźń. Wzbudziłem u niego sympatię tym, że jestem z Gołubia oraz tym, że jestem patriotą. Roman Dambek z “Gryfu Pomorskiego” mówił, że zawsze jestem na wszelkich wydarzeniach i występach patriotycznych. Można powiedzieć, że Karol zakochał się we mnie, w tym moim podejściu do życia i patriotyzmu – opisywał kulisy relacji z Nawrockim Meyna podczas sierpniowej rozmowy z Arturem Gacem.

    Zaskakujące obrazki z Pałacu Prezydenckiego. Tę wizytę Nawrocki zapamięta na długo

    Przy okazji obchodów Święta Narodowego 3 Maja panowie mieli okazję ponownie się spotkać. Meyna pojawił się w Warszawie wraz z małżonką na zaproszenie z kancelarii prezydenta, a w pewnym momencie swojej wizyty wręczył przyjacielowi wyjątkowy prezent. Nawrocki otrzymał od pięściarza rękawice, w których ten wywalczył ostatnio w Kościerzynie pas międzynarodowego mistrza Polski w wadze ciężkiej. Co ciekawe, głowa państwa oglądała tę walkę na żywo z widowni.

    – Elegancja, piękne chwile i wyjątkowa atmosfera w sercu Warszawy. Dziękujemy za zaproszenie – dobrze było być częścią tego dnia. Bóg, Honor, Ojczyzna – napisała Daria Meyna na Instagramie, publikując też zdjęcie męża z prezydentem.

    Moment przekazania wspomnianych rękawic Nawrockiemu uchwycił natomiast promotor Krystian Kazyszka, który, podobnie jak partnerka Meyny, pokusił się o wyrażenie wdzięczności za zaproszenie na obchody święta narodowego.

    – Mieliśmy dziś zaszczyt uczestniczyć w obchodach Święta Konstytucji 3 Maja na zaproszenie Kancelarii Prezydenta RP. Podczas spotkania z Prezydentem Polski Karolem Nawrockim, aktualny mistrz Polski zawodowców w wadze ciężkiej i mistrz WBC Baltic Kacper Meyna przekazał Panu Prezydentowi podpisane rękawice ze swojej ostatniej walki w Sercu Kaszub – napisał.
    mężczyzna w ciemnym płaszczu z biało-czerwonym szalikiem kibica z napisem Polska, stojący wśród innych osób na trybunach stadionu, patrzy w bok z poważnym wyrazem twarzy

    Prezydent RP Karol Nawrocki na meczu reprezentacji PolskiBeata Zawadzka/East NewsEast News
    uśmiechnięty mężczyzna w garniturze w centrum uwagi, otoczony przez ludzi, zbliżenie na jego roześmianą twarz, w prawym górnym rogu okrągła wstawka ukazująca go pokazującego znak ‘kciuk w górę’

    Karol NawrockiGrzegorz Wajda/REPORTER/tiktok.com/@rockyboxingnightEast News
    Mężczyzna w garniturze i krawacie, uśmiechający się, stoi w eleganckim wnętrzu ze złotymi zdobieniami na ścianach, w tle widać rozmazane sylwetki kilku osób.

    Prezydent Polski Karol NawrockiAnita WalczewskaEast News

    Nawrocki w ”Gościu Wydarzeń” o sytuacji na granicy z Niemcami: Zwołam Radę Gabinetową po zaprzysi

  • Świątek znów na podium! Zobacz ranking po turnieju w Madrycie

    Świątek znów na podium! Zobacz ranking po turnieju w Madrycie

    W poniedziałek ukazało się notowanie rankingu WTA, które uwzględnia wyniki za prestiżowy turniej Mutua Madrid Open 2026. Iga Świątek awansowała na trzecią pozycję. Swoje miejsca zmieniły także inne polskie tenisistki.

    Zawody WTA 1000 na madryckiej mączce nie były udane dla Igi Świątek. W III rundzie nasza tenisistka zmagała się z problemami zdrowotnymi i ostatecznie skreczowała w pojedynku z Amerykanką Ann Li. Z tego względu Polce odpisano 325 punktów za ubiegłoroczny półfinał i ma ich obecnie w dorobku 6948.

    Mimo tego Świątek zanotowała awans w rankingu WTA z czwartej na trzecią pozycję. Stało się tak, ponieważ wszystkich punktów za zeszłoroczny finał Mutua Madrid Open nie obroniła Coco Gauff. Polka znalazła się zatem przed Amerykanką. Aktualnie obie panie dzieli 199 punktów.

    ZOBACZ WIDEO: Takie dostali wiadomości. Przerażające. Życzą Polakom najgorszego

    Punktów za zeszłoroczny tytuł w hiszpańskiej stolicy nie obroniła Aryna Sabalenka. Białorusinka ma ich obecnie w dorobku 10110, dlatego dystans do niej zmniejszyła Jelena Rybakina. Kazaszka pozostała drugą rakietą świata z sumą 8555 punktów. W Madrycie odpadła w IV rundzie, dlatego nie wykorzystała okazji, by jeszcze bardziej zbliżyć się do liderki.

    Piąte miejsce w rankingu WTA zachowała Amerykanka Jessica Pegula, a szóste jej kontuzjowana rodaczka Amanda Anisimova. O jedną pozycję w górę przesunęły się Rosjanka Mirra Andriejewa (finalistka zawodów w Madrycie), Włoszka Jasmine Paolini i Kanadyjka Victoria Mboko. Spadek zaliczyła Ukrainka Elina Switolina, która zamyka Top 10. Najwyższą w karierze 15. lokatę osiągnęła Ukrainka Marta Kostiuk, która triumfowała w Madrycie.

    Bez powodzenia grała w hiszpańskiej stolicy Magdalena Fręch. W poniedziałek Łodzianka spadła 38. na 45. pozycję. Jeden pojedynek wygrała natomiast w Madrycie Magda Linette. Dzięki temu Poznanianka przesunęła się z 57. na 55. lokatę. Awansowała także Maja Chwalińska, która jest obecnie 113. rakietą globu. To jej najwyższe miejsce w karierze.

    25 tenisistek przeskoczyła Katarzyna Kawa. To efekt jej triumfu w zawodach WTA 125 (WTA Challenger) w chińskim Huzhou. Kryniczanka jest obecnie 138. w światowym zestawieniu. Kawa wyprzedziła m.in. Lindę Klimovicovą. Nasza reprezentantka awansowała w poniedziałek ze 160. na 157. pozycję. Ponadto życiówką może się pochwalić Martyna Kubka, która jest aktualnie 270. tenisistką świata.

    Do zmiany doszło na pozycji liderki rankingu deblistek. Została nią Czeszka Katerina Siniakova, która wspólnie z Taylor Townsend triumfowała w Madrycie. Amerykanka awansowała na drugą lokatę. Dotychczasowa numer jeden, Belgijka Elise Mertens, spadła na trzecie miejsce. Z Polek najwyżej notowana jest Katarzyna Piter, która plasuje się na 64. pozycji.

    Przez najbliższe dwa tygodnie tenisistki będą rywalizować w prestiżowej imprezie WTA 1000 na kortach ziemnych w Rzymie. Z tego względu kolejny oficjalny ranking WTA ukaże się dopiero 18 maja.

    Notowanie WTA w grze pojedynczej:
    1. Aryna Sabalenka 10110 pkt
    2. Jelena Rybakina (Kazachstan) 8555
    3. Iga Świątek (Polska) 6948
    4. Coco Gauff (USA) 6749
    5. Jessica Pegula (USA) 6136
    6. Amanda Anisimova (USA) 5985
    7. Mirra Andriejewa 4181
    8. Jasmine Paolini (Włochy) 3722
    9. Victoria Mboko (Kanada) 3531
    10. Elina Switolina (Ukraina) 3530
    11. Karolina Muchova (Czechy) 3318
    12. Belinda Bencić (Szwajcaria) 3090
    13. Linda Noskova (Czechy) 2999
    14. Jekaterina Aleksandrowa 2669
    15. Marta Kostiuk (Ukraina) 2507
    16. Naomi Osaka (Japonia) 2341
    17. Iva Jović (USA) 2235
    18. Clara Tauson (Dania) 2030
    19. Madison Keys (USA) 1946
    20. Diana Sznaider 1946

    45. Magdalena Fręch (Polska) 1263
    55. Magda Linette (Polska) 1084
    113. Maja Chwalińska (Polska) 697
    138. Katarzyna Kawa (Polska) 560
    157. Linda Klimovicova (Polska) 491
    270. Martyna Kubka (Polska) 258
    393. Weronika Ewald (Polska) 155
    406. Zuzanna Pawlikowska (Polska) 149
    431. Gina Feistel (Polska) 135
    504. Weronika Falkowska (Polska) 104
    526. Anna Hertel (Polska) 98
    651. Marcelina Podlińska (Polska) 69
    693. Urszula Radwańska (Polska) 60
    831. Monika Stankiewicz (Polska) 35
    946. Amelia Paszun (Polska) 23
    969. Inka Wawrzkiewicz (Polska) 22
    1032. Barbara Kostecka (Polska) 18
    1037. Zuzanna Kolonus (Polska) 18
    1078. Katarzyna Piter (Polska) 15
    1081. Nadia Kulbiej (Polska) 15
    1086. Daria Kuczer (Polska) 15
    1112. Stefania Rogozińska-Dzik (Polska) 14
    1140. Anna Kmiecik (Polska) 13
    1173. Barbara Straszewska (Polska) 12
    1255. Daria Górska (Polska) 9
    1271. Olivia Bergler (Polska) 8
    1309. Oriana Gniewkowska (Polska) 7
    1309. Maja Pawelska (Polska) 7
    1380. Dominika Podhajecka (Polska) 5
    1435. Nika Hurkacz (Polska) 4
    1435. Xenia Bandurowska (Polska) 4
    1474. Magdalena Baniak (Polska) 3

    Lista kwalifikacyjna do WTA Finals:
    1. Jelena Rybakina (Kazachstan) 4103 pkt
    2. Aryna Sabalenka 4015
    3. Jessica Pegula (USA) 2970
    4. Mirra Andriejewa 2713
    5. Elina Switolina (Ukraina) 2460
    6. Karolina Muchova (Czechy) 2270
    7. Victoria Mboko (Kanada) 1937
    8. Coco Gauff (USA) 1923
    9. Marta Kostiuk (Ukraina) 1715
    10. Belinda Bencić (Szwajcaria) 1307
    11. Iga Świątek (Polska) 1193

    36. Magda Linette (Polska) 593
    37. Magdalena Fręch (Polska) 593

    Notowanie WTA w grze podwójnej:
    1. Katerina Siniakova (Czechy) 8755 pkt
    2. Taylor Townsend (USA) 8190
    3. Elise Mertens (Belgia) 8128
    4. Sara Errani (Włochy) 7385
    4. Jasmine Paolini (Włochy) 7385
    6. Gabriela Dabrowski (Kanada) 6923
    7. Aleksandra Krunić (Serbia) 6905
    8. Anna Danilina (Kazachstan) 6895
    9. Luisa Stefani (Brazylia) 6035
    10. Shuai Zhang (Chiny) 5785

    64. Katarzyna Piter (Polska) 1393
    118. Magda Linette (Polska) 678
    126. Weronika Falkowska (Polska) 634
    147. Martyna Kubka (Polska) 541
    182. Magdalena Fręch (Polska) 455
    248. Zuzanna Pawlikowska (Polska) 333
    267. Maja Chwalińska (Polska) 313
    475. Gina Feistel (Polska) 150
    492. Marcelina Podlińska (Polska) 146
    523. Weronika Ewald (Polska) 132
    540. Anna Hertel (Polska) 127
    589. Monika Stankiewicz (Polska) 110
    692. Katarzyna Kawa (Polska) 81
    715. Daria Kuczer (Polska) 77
    718. Dominika Podhajecka (Polska) 77
    729. Daria Górska (Polska) 75
    816. Inka Wawrzkiewicz (Polska) 59
    826. Amelia Paszun (Polska) 58
    913. Maja Pawelska (Polska) 46
    926. Urszula Radwańska (Polska) 44
    957. Oriana Gniewkowska (Polska) 42
    998. Sara Husar (Polska) 38
    1047. Xenia Bandurowska (Polska) 34
    1140. Nika Hurkacz (Polska) 29
    1335. Zuzanna Kolonus (Polska) 18
    1398. Barbara Straszewska (Polska) 16
    1419. Julia Daroszewska (Polska) 15
    1531. Anna Kmiecik (Polska) 12
    1548. Nadia Affelt (Polska) 11
    1548. Barbara Kostecka (Polska) 11
    1636. Magdalena Baniak (Polska) 9
    1636. Natalia Kłys (Polska) 9
    1636. Martyna Śrutwa (Polska) 9
    1679. Magdalena Hędrzak (Polska) 7
    1706. Leticia Matuszewski (Polska) 6

    Lista kwalifikacyjna debli do WTA Finals:
    1. Danilina / Krunić 3740 pkt
    2. Siniakova / Townsend 3430
    3. Dabrowski / Stefani 2775
    4. Mertens / Zhang 2530
    5. Errani / Paolini 1690
    6. Hsieh / Ostapenko 1688
    7. Perez / Schuurs 1418
    8. Siegemund / Zwonariowa 1278
    9. Bucsa / Melichar-Martinez 1086
    10. Mihalikova / Nicholls 821

    21. Piter / Tjen 455
    40. Aoyama / Linette 184
    44. Klepac / Piter 140
    55. Piter / Kempen 99

  • Nie tylko tenis. Świątek pokazała, co robiła przez ostatni miesiąc

    Nie tylko tenis. Świątek pokazała, co robiła przez ostatni miesiąc

    Iga Świątek opublikowała w mediach społecznościowych wyjątkowe podsumowanie kwietnia, pokazując fanom swoją prywatną stronę z dala od zawodowych turniejów. W wolnym czasie postawiła m.in. na relaks nad morzem, podróże oraz grę w golfa.

    W najnowszym poście na Instagramie (zobacz poniżej) tenisistka zamieściła serię zdjęć i filmów, którym towarzyszył krótki podpis: “Kwiecień poza kortem wyglądał mniej więcej tak…”.

    Na kadrach próżno szukać kortu – zamiast tego widzimy Igę Świątek doskonalącą swing na polu golfowym, odpoczywającą na plaży czy spędzającą czas w samolocie.

    ZOBACZ WIDEO: Abramowicz o nowym trenerze Świątek. “Wspaniały mentor”

    Jej technika golfowa zaimponowała m.in. Jerzemu Dudkowi, który ocenił, że ruch Igi “wygląda na bardzo niski handicap”. Podobne uznanie w komentarzach wyrazili golfista Adrian Meronk oraz legendarna narciarka alpejska Mikaela Shiffrin.

    Chwile wytchnienia były niezbędne przed nadchodzącym turniejem WTA 1000 w Rzymie (w dniach 5-17 maja). Polka rozpoczęła już przygotowania na pełnych obrotach do prestiżowej imprezy.

    Po niedawnych problemach zdrowotnych nie ma już śladu, co potwierdził wymagający sparing z Madison Keys, triumfatorką tegorocznego Australian Open (WIĘCEJ TUTAJ).

    Był to pierwszy tak poważny sprawdzian formy po powrocie do pełnej sprawności i niefortunnym występie w Madrycie (musiała skreczować w meczu trzeciej rundy przeciwko Ann Li z powodu choroby żołądkowo-jelitowej).

    W Rzymie – oprócz treningów na korcie – 24-letnia Świątek promuje również tenis w samym centrum Wiecznego Miasta, uczestnicząc w pokazowych zajęciach na Piazza del Popolo.

  • Dreszczowiec w walce o elitę z Francuzami, złoty gol anulowany. Karne zdecydowały w meczu Polaków

    Dreszczowiec w walce o elitę z Francuzami, złoty gol anulowany. Karne zdecydowały w meczu Polaków

    Długi majowy weekend upłynął pod znakiem dużych emocji związanych z występami reprezentacji Polski w hokeju na lodzie, która rozpoczęła rywalizację w mistrzostwach świata dywizji IA. „Biało-Czerwoni” najpierw zmierzyli się z Ukrainą, odnosząc zwycięstwo 3:2, a już dzień później stanęli naprzeciw Francuzów – zespołu, z którym niedawno wygrali w meczu towarzyskim po rzutach karnych. Tym razem jednak scenariusz okazał się mniej korzystny. Po niezwykle zaciętym spotkaniu podopieczni Pekki Tirkkonena przegrali 2:3 w serii karnych, choć emocji nie brakowało aż do samego końca, włącznie z anulowanym „złotym golem” w dogrywce.

    Spotkanie rozegrane w Sosnowcu rozpoczęło się w bardzo intensywnym tempie. Już na początku meczu doszło do groźnego incydentu – Kamil Wałęga brutalnie zaatakował Enzo Cantagallo, za co po analizie wideo został ukarany karą meczu. Francuzi przez pięć minut grali w przewadze, jednak dzięki znakomitej postawie bramkarza Tomasza Fucika Polacy przetrwali ten trudny fragment bez straty gola.

    Na lodzie nie brakowało ostrych starć. Chwilę później Jordann Perret sfaulował od tyłu Alana Łyszczarczyka, ale tym razem sędziowie ograniczyli się do dwóch minut kary. Gra była szarpana, pełna fizycznych pojedynków i napięcia, a mimo kilku okazji z obu stron pierwsza tercja zakończyła się bezbramkowym remisem.

    Druga odsłona przyniosła więcej konkretów. W czwartej minucie Patryk Krężołek popisał się indywidualną akcją, przedarł się przez defensywę rywali i otworzył wynik meczu. Gol dodał Polakom pewności siebie, jednak Francuzi szybko odpowiedzieli. W 11. minucie Jordann Perret doprowadził do wyrównania, wykorzystując błąd w polskiej defensywie.

    Końcówka tercji znów należała do gospodarzy. Po kolejnym przewinieniu Francuzów i grze w przewadze Bartłomiej Pociecha oddał celny strzał z dystansu, przywracając prowadzenie Polakom. Do przerwy było 2:1 i wydawało się, że „Biało-Czerwoni” kontrolują sytuację.

    Trzecia tercja rozpoczęła się jednak od szybkiego wyrównania. Po raz drugi na listę strzelców wpisał się Perret, który skutecznie wykończył akcję swojej drużyny. Od tego momentu gra stała się jeszcze bardziej zacięta. Obie strony miały swoje okazje, a sytuacja na lodzie była bardzo dynamiczna. Polacy musieli bronić się w osłabieniu, ale Fucik ponownie spisywał się znakomicie, ratując zespół przed stratą gola.

    Nie brakowało również kontrowersji i nietypowych sytuacji – w jednym z momentów sędzia zderzył się z jednym z francuskich zawodników, co tylko podgrzało atmosferę. W końcówce regulaminowego czasu gry Polacy mieli kilka okazji w przewadze, jednak nie zdołali przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść.

    Dogrywka dostarczyła kolejnych dramatycznych chwil. Francuzi zdobyli bramkę, która mogła zakończyć mecz, jednak po analizie wideo okazało się, że akcja była poprzedzona faulem i gol został anulowany. Ostatecznie o wyniku musiały zdecydować rzuty karne.

    Seria „jedenastek” była prawdziwym maratonem nerwów. Obaj bramkarze prezentowali wysoki poziom, a zawodnicy długo nie potrafili przechylić szali zwycięstwa. Dopiero w dziesiątej kolejce Francuzi okazali się skuteczniejsi i to oni mogli cieszyć się z wygranej 3:2.

    Mimo porażki Polacy pokazali się z dobrej strony i wciąż liczą się w walce o awans do elity. Po dwóch spotkaniach zajmują trzecie miejsce w tabeli, ustępując Kazachstanowi i Francji. Kolejne wyzwanie czeka ich już 5 maja, kiedy zmierzą się właśnie z reprezentacją Kazachstanu. Następnie „Biało-Czerwoni” zagrają jeszcze z Japonią i Litwą, a wszystkie mecze rozpoczną się o godzinie 19:30. Awans wywalczą dwie najlepsze drużyny turnieju.

  • Pajor bohaterką, Barcelona w finale Ligi Mistrzyń. Bayern znokautowany

    Pajor bohaterką, Barcelona w finale Ligi Mistrzyń. Bayern znokautowany

    Rewanżowe spotkanie półfinału Ligi Mistrzyń pomiędzy Barceloną a Bayernem Monachium zapowiadało się niezwykle emocjonująco, zwłaszcza że pierwszy mecz zakończył się remisem 1:1. Na własnym stadionie piłkarki Barçy Femeni nie pozostawiły jednak złudzeń rywalkom z Bawarii. Zespół z Katalonii zwyciężył 4:2, a jedną z głównych postaci była Ewa Pajor, która ponownie wpisała się na listę strzelczyń.

    W pierwszym spotkaniu w Monachium to właśnie polska napastniczka otworzyła wynik już w 8. minucie. Bayern odpowiedział po przerwie za sprawą Franziski Kett. Końcówka tamtego meczu przyniosła jednak spore kontrowersje – Kett została ukarana czerwoną kartką za pociągnięcie za włosy Salmy Paralluelo, co oznaczało poważne osłabienie niemieckiej drużyny przed rewanżem.

    W Barcelonie gospodynie szybko przejęły inicjatywę i konsekwentnie budowały swoją przewagę. Kluczowy moment nastąpił na początku drugiej połowy, gdy Ewa Pajor wykorzystała świetne podanie od Paralluelo i podwyższyła wynik, znacząco przybliżając swój zespół do finału. Chwilę później kolejne trafienie dołożyła Alexia Putellas, ustalając wynik na 4:1 i praktycznie rozstrzygając losy dwumeczu.

    Mimo wyraźnej dominacji Barcelony, piłkarki Bayernu zdołały jeszcze odpowiedzieć. Pernille Harder zdobyła bramkę na 2:4, dając swojej drużynie chwilową nadzieję. W doliczonym czasie gry Niemki trafiły do siatki ponownie, jednak gol nie został uznany z powodu pozycji spalonej.

    Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 4:2 dla Barcelony, która dzięki temu awansowała do wielkiego finału. Dwa gole Ewy Pajor w całym dwumeczu odegrały kluczową rolę w sukcesie jej zespołu.

    W finale Barcelona zmierzy się z Olympique Lyon – najbardziej utytułowanym klubem w historii tych rozgrywek, który ma na koncie aż osiem triumfów i stanie przed szansą na dziewiąty. Dla Barcelony będzie to okazja do zdobycia czwartego tytułu, a dla Ewy Pajor – możliwość sięgnięcia po pierwsze trofeum Ligi Mistrzyń w karierze.