• Fenomenalny comeback Coco Gauff! Rywalka miała meczbola i nagle zwrot

    Fenomenalny comeback Coco Gauff! Rywalka miała meczbola i nagle zwrot

    Coco Gauff zdaje się zaczynać urządzać w trudnych trzysetowych pojedynkach z niżej notowanymi rywalkami. Tym razem czwarta rakieta świata grała z rodaczką Ivą Jović w 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Rzymie i znów nie miała łatwej przeprawy. Pierwszą odsłonę przegrała 5:7, ale kolejne dwie partie padły jej łupem – 7:5, 6:2. W efekcie zagra w ćwierćfinale rywalizacji w stolicy Włoch.

    Poniedziałek stoi pod znakiem spotkań 1/8 finału turnieju WTA w Rzymie. Od samego początku było wiadomo, że dla polskiego kibica “daniem dnia” jest pojedynek Igi Świątek z Naomi Osaką, który został zaplanowany na godzinę 18. Wcześniej jednak nie brakowało ciekawych spotkań. Sorana Cirstea, która pokonała w trzeciej rundzie Arynę Sabalenkę, rozprawiła się tym razem z Lindą Noskovą. Później na kort wyszły Coco Gauff oraz Iva Jović.

    Jovic wywierała presję na Gauff. To się opłaciło
    Gauff w teorii była faworytką tej potyczki, ale Jović wielokrotnie pokazywała już swój talent. I pierwszy set potwierdził, że bardziej doświadczona z Amerykanek może mieć spore kłopoty. Jović grała niezwykle odważnie. Pierwsze przełamanie należało jednak do Gauff, która prowadziła po nim 2:1.

    Później ponownie młodsza z reprezentantek USA świetnie wywierała presję na rywalce i doszło do przełamania powrotnego (3:3). Dało się odczuć pewną nerwowość w grze Gauff, bo zdecydowanie nie mogła być z siebie zadowolona. W kolejnych gemach obie panie utrzymywały serwis i wiele wskazywało na to, że dojdzie do tie-breaka.

    Nic jednak z tego! W dwunastym gemie Gauff miała ogromne problemy. Zaczęło się od dwóch niewymuszonych pomyłek. Niedługo później doszedł do tego podwójny błąd serwisowy. Był moment, kiedy Jović miała dwie piłki setowe i wykorzystała tę drugą. Jej rywalka wyrzuciła forhend i musiała gonić wynik po nieudanej pierwszej partii.

    Wielki powrót czwartej rakiety świata do meczu
    Kolejną odsłonę poniedziałkowej potyczki dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa w singlu rozpoczęła od przełamania. Mógł się podobać szczególnie jej forhend wzdłuż linii w końcówce gema. Jović nie przejmowała się jednak swoim niepowodzeniem. Co prawda kolejnego gema także przegrała, ale później wygrała trzy z rzędu i prowadziła tym samym 3:2. Gauff odpowiedziała wyrównaniem, lecz dwa kolejne gemy także poszły na konto Jović. 18-latka była o krok od zwycięstwa (5:3).

    Jović przy własnym serwisie miała piłkę meczową (prowadzenie 40:30 w gemie). Wtedy doszło do zwrotu akcji. Utalentowana tenisistka nie wykorzystała szansy, a przeciwniczka grała cierpliwie. Ostatecznie ten gem padł jej łupem i wydaje się, że Jović się rozsypała, bo do końca drugiego seta nie wygrała już żadnego gema! To było zaskakujące. Gauff wyszła z wielkich tarapatów i triumfowała w tej partii 7:5, doprowadzając do trzeciego seta.

    Przełamanie za przełamanie. Wygrało doświadczenie
    Po dłuższej przerwie obie tenisistki powróciły na Campo Centrale. Gauff wyszła na kort rozjuszona i naładowana energią, która miała ją poprowadzić do ćwierćfinału rywalizacji w Rzymie. Już w pierwszym gemie przełamała Jović do zera. Z tym, że 18-latka nie pozostała jej dłużna – wyszła na prowadzenie 40:0 i wykorzystała drugiego break pointa, odrabiając straty do czwartej rakiety świata.

    W trzecim secie panie Amerykanki ewidentnie wzięły sobie do serca grę w stylu “przełamanie za przełamanie”. Młodsza z nich bowiem wyrzuciła piłkę w aut przy break poincie Gauff, dając tym samym rywalce prowadzenie 2:1. Sytuacja długo nie ulegała zmianie – żadna z tenisistek nie była w stanie utrzymać swojego podania.

    Aż nadszedł gem numer sześć, w którym – nie bez problemów – Gauff zdołała zwyciężyć. Jović jednak stawiała spory opór i wiadome było, że ten mecz jeszcze nie został przez nią skazany na porażkę. Z tym, że doświadczenie dało o sobie znać – to starsza z Amerykanek dopięła swego i zwyciężyła 6:2.

    W ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Rzymie Coco Gauff/Iva Jović zmierzy się ze zwyciężczynią starcia pomiędzy Elise Mertens (22. WTA) a Mirrą Andriejewą (7. WTA). Obie zawodniczki od godz. 14:45 mierzą się na SuperTennis Arena.

    Coco Gauff (USA) – Iva Jović (USA) 5:7, 7:5, 6:2

  • Jest ogłoszenie ws. meczu Świątek z Osaką. Kibice nie będą zadowoleni

    Jest ogłoszenie ws. meczu Świątek z Osaką. Kibice nie będą zadowoleni

    Fani tenisa, którzy z zapartym tchem oczekują pojedynku Igi Świątek i Naomi Osaki w 1/8 finału turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie muszą uzbroić się w cierpliwość. Wszystko wskazuje na to, że spotkanie dwóch ikon kobiecego tenisa, które pierwotnie zaplanowano na godzinę 18.00, może sporo się opóźnić.
    Iga Świątek ma za sobą słodko-gorzkie rozpoczęcie sezonu na mączce. Choć w przeszłości wygrywała zarówno turniej w Stuttgarcie, jak i w Madrycie, tym razem musiała obejść się smakiem i oba te miasta opuściła bez końcowego trofeum. W Niemczech Raszynianka musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej. W Hiszpanii natomiast, w trakcie meczu z Ann Li, była liderka światowego rankingu kobiecego tenisa skreczowała z powodu problemów zdrowotnych.

    W Rzymie jednak wszystko układa się po myśli siedmiokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej. W meczu otwarcia Polka pokonała dawną deblową partnerkę Catherine McNally 6:1, 6:7(5), 6:3. W kolejnej rundzie odprawiła z kwitkiem Elisabettę Cocciaretto 6:1, 6:0.

    W 1/8 finału nasza reprezentantka zmierzy się z naprawdę mocną przeciwniczką, która obecnie szlifuje swoje umiejętności pod okiem byłego trenera Polki, Tomasza Wiktorowskiego. Mecz Igi Świątek i Naomi Osaki pierwotnie zaplanowano na godzinę 18.00 w poniedziałek, 11 maja. Na kilka godzin przed wyjściem obu pań na kort stało się jednak jasne, że starcie to rozpocznie się ze sporym opóźnieniem.

  • Pogromczyni Sabalenki się nie zatrzymuje. Kolejna faworytka wyrzucona

    Pogromczyni Sabalenki się nie zatrzymuje. Kolejna faworytka wyrzucona

    Sorana Cirstea wyrasta na czarnego konia turnieju w Madrycie. Rumunka po pokonaniu Aryny Sabalenki, wygrała z Lindą Noskovą. Od razu po meczu złożyła też kolejną deklarację.

    Sorana Cirstea (Rumunia, 27. WTA) dwa dni temu sprawiła sensację i wygrała 2:6, 6:3, 7:5 z liderką światowego rankingu, Białorusinką Aryną Sabalenką. – Jestem bardzo, bardzo szczęśliwa. Aryna to niesamowita zawodniczka, nie trzeba jej przedstawiać, to numer 1 rankingu. Jestem bardzo zadowolona z wygranej. Myślę, że grałam dziś naprawdę dobrze. Bardzo ciężko pracuję i miło jest mieć taki wynik jako nagrodę – przyznała wtedy Cirstea.

    Sorana Cirstea kontynuuje świetną serię w Rzymie
    35-letnia Rumunka w grudniu ubiegłego roku zapowiedziała, że po zakończeniu tego sezonu, zakończy karierę. Po wygranej z Sabalenką powiedziała z uśmiechem, że jeśli wygra turniej w Rzymie, to może zmieni swoją decyzję.

    W poniedziałek Cirstea w 1/8 finału turnieju w Rzymie zmierzyła się z rozstawioną z “13” Lindą Noskovą (Czechy, 13. WTA). Rumunka od początku meczu dominowała i prowadziła już 4:0. Potem pewnie utrzymała przewagę i pierwszego seta wygrała 6:2. Druga partia była już wyrównana. Przy stanie 4:4 Noskova przegrała arcyważnego gema serwisowego na przewagi. Po chwili Rumunka wykorzystała pierwszą piłkę meczową, kończąc akcję wolejem przy siatce.
    – Jestem bardzo zadowolona z mojej gry. Musiałam zacząć dziś bardzo dobrze i tak zrobiłam. Pierwszy raz zagram w ćwierćfinale w Rzymie. Uwielbiam ten turniej i mam nadzieję, że będę kontynuowała zwycięską serię – przyznała po meczu Cirstea, cytowana przez “Digisport”.

    Dziennikarka spytała też Rumunkę, czy dotrzymuje obietnicy, że jeśli wygra turniej w Rzymie, to nie zakończy kariery.

    – Tak, to obietnica, ale wciąż są mecze do rozegrania – dodała Cirstea.

    Rumunka została dopiero piątą zawodniczką w Erze Open, która dotarła do ćwierćfinału turnieju w Rzymie po ukończeniu 36 roku życia. Wcześniej dokonały tego: Lea Pericoli, Billie Jean King, Martina Navratilova i Venus Williams. Ta ostatnia dokonała tego w 2017 roku.

    Cirstea w ćwierćfinale zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Jelena Ostapenko (Łotwa, 36. WTA) – Anna Kalinska (Rosja, 24. WTA).

  • 6:1, 6:0. Świątek po meczu zaczęła mówić o Naomi Osace

    6:1, 6:0. Świątek po meczu zaczęła mówić o Naomi Osace

    Bardzo przyjemny mecz dla Igi Świątek w Rzymie. Polska tenisistka nie miała najmniejszych kłopotów i w zaledwie 65 minut uporała się z Elisabettą Cocciaretto, wygrywając 6:1, 6:0. Awansowała tym samym do 1/8 finału turnieju rangi WTA 1000. Po spotkaniu nasza reprezentantka zabrała głos w pomeczowym wywiadzie. Skomentowała m.in. nadchodzące hitowe starcie z Naomi Osaką.
    Fot. Ciro De Luca / REUTERS

    Dla Igi Świątek starcie z Cocciaretto było drugim takim w jej karierze. Rok temu zagrała z Włoszką dokładnie w tym samym miejscu, czyli w Rzymie. Skończyło się to brutalną egzekucją, bo Polka straciła tylko jednego gema, zwyciężając 6:1, 6:0. Tym razem, mimo słabszej formy w bieżącym roku, też zanosiło się, że może skończyć się podobnie. Bardzo szybko przekonaliśmy się, iż możliwa jest wręcz w stu procentach dokładna kopia tamtego spotkania.

    Zobacz wideo Co dalej z karierą Szczęsnego? Żelazny: Wojtek przeszedł tę grę. Już jest wygranym
    Kopiuj/wklej w wersji Igi Świątek

    Zgadzał się bowiem wynik pierwszego seta. Świątek potrzebowała tylko 30 minut, by wygrać go 1:0. Ciut dłużej niż rok wcześniej, bo wtedy było to 26 minut. Oczywiście nagłe zwroty akcji się zdarzają, ale postawa Włoszki jasno sugerowała, że ona bardziej powalczy o to, by nie przegrać drugiego do zera, jak wtedy. Nie udało jej się to, choć walczyła do końca, bo przy stanie 0:5 miała kilka breakpointów. Ostatecznie jednak Polka nie miała dla niej żadnej litości i ponownie rozgromiła ją 6:1, 6:0. Tym razem w 65 minut (wtedy 54).
    Czas na Osakę! Tak nadchodzące wyzwanie skomentowała Świątek

    Po zwycięstwie Świątek zabrała głos w tradycyjnej pomeczowej rozmowie dla triumfatorki. – Chciałam być solidna i koncentrować się na sobie niezależnie od wyniku. Czasem rywalce łatwiej jest się rozluźnić i iść na całość w samej końcówce. Trzymałam się więc planu, który realizowałam przez cały mecz. Podobało mi się, jak dzisiaj grałam, dobrze serwowałam i otwierałam w ten sposób kort – powiedziała Świątek.

    Nasza reprezentantka jest już w 1/8 finału, ale tam poprzeczka idzie w górę. Jej rywalką będzie trenowana przez Tomasza Wiktorowskiego Naomi Osaka. Japonka w swoim meczu rozniosła 6:1, 6:2 Rosjankę Dianę Sznajder, pokazując świetną formę. – Naomi jest świetną zawodniczką, wiele razy ze sobą grałyśmy. Miałam z nią bardzo trudny mecz dwa lata temu podczas Roland Garros. Wiem, co potrafi zaprezentować i jak grać, gdy czuje się dobrze na korcie – skomentowała nadchodzące starcie z Osaką nasza reprezentantka. Ten mecz już w poniedziałek 11 maja nie przed godziną 18:00.

  • Kontuzja i dramat w meczu Ostapenko z Rosjanką. Nie było uścisku ręki

    Kontuzja i dramat w meczu Ostapenko z Rosjanką. Nie było uścisku ręki

    Na poniedziałek organizatorzy Internazionali d’Italia zaplanowali wszystkie spotkania 1/8 finału w zmaganiach WTA, połowa zawodniczek musiała więc grać dzień po dniu. W przypadku Jeleny Ostapenko też tak się stało, choć z innego powodu: rywalizuje jeszcze w deblu. W poniedziałek “Zmorę Świątek” czekał mecz z Anną Kalinską, trudno tu było wskazać wyraźną faworytkę. Dość szybko okazało się, że jednak z nich nie jest w pełni sprawna. I zamiast zaciętej batalii, zrobiło się jednostronne widowisko.

    Kontuzja wpłynęła na wynik meczu Anny Kalinskiej z Jeleną OstapenkoMateusz Stańczyk

    Górna połowa drabinki swoje spotkania w trzeciej rundzie rozgrywała w sobotę, dolna – w niedzielę. A dziś na różnych kortach na Foro Italico musiały stawić się wszystkie, które dotarły do etapu 1/8 finału. Nie ma tu jednak mowy o nierówności – we wtorek odbędą się ćwierćfinały dla tych, które grały wcześniej w sobotę. A Iga Świątek, jeśli pokona Naomi Osakę, wystąpi dopiero w środę.

    Taki sam kalendarz był w Madrycie.

    Piękny kort Pietrangeli znów stał się “domem” Jeleny Ostapenko. Łotyszka rozgrywała tu już swoje trzecie z czterech singlowych spotkań w tej edycji. A grała z Anną Kalinską, trudno tu było wskazać faworytkę. “Zmora” Igi Świątek, mająca z Polką bilans 6-0, jest bowiem wyjątkowo nieobliczalna. Choć ta statystyka bezpośrednich starć… była tu przekleństwem Łotyszki. Rywalizowała z Kalinską cztery razy, cztery razy przegrała. Choć nigdy na mączce.

    A każda seria zwykle ma jednak kiedyś swój koniec.

    WTA Rzym. Jelena Ostapenko kontra Anna Kalinska na Pietrangeli. 70 minut meczu

    Kalinska od początku miała w tym spotkaniu problemy. Zdołała obronić jeszcze break pointy w swoim pierwszym gemie serwisowym, ale w kolejnych – już nie. Po trzecim gemie dostała już tabletki przeciwbólowe, po czwartym podszedł do niej arbiter Tom Sweeney, gdy próbowała konsultować się z trenerką Patricią Tarabini. Przegrała seta 1:6, poprosiła o pomoc medyczną. A ta została udzielona poza kortem. Już na starcie na Pietrangeli Rosjanka pojawiła się z bandażem na udzie. I w końcówce pierwszej partii niemal się nie ruszała za środka kortu.
    Zawodniczka tenisowa uśmiecha się i układa dłonie w kształt serca, trzymając w jednej z nich rakietę, ubrana w czarny strój sportowy.

    Jelena Ostapenko, Rzym 2026WANG KAIYAN/XinhuaAFP

    Wydawało się, ze ten mecz musi zakończyć się kreczem. A dobiegł do końca w normalnym trybie. Kalinska dzielnie walczyła, przynajmniej w swoich gemach serwisowych. Dwa pierwsze wygrała, stąd i 2:2. Bo Łotyszka była tu bezwzględna. Często serwowała na ciało rywalki, później chciała zmusić ją do biegania.

    A gdy w piątym gemie doszło do pierwszego breaka, na dodatek po podwójnym błędzie Anny, było już praktycznie jasne, jak zakończy się to spotkanie. I że Ostapenko po dwóch latach znów zamelduje się w ćwierćfinale na Foro Italico.

    Rosjanka walczyła, nie można jej odmówić ambicji. Ostapenko jednak była po prostu lepsza. Po 70 minutach, z których jednak zapewne około 10 miało miejsce przy pomocy dla Kalinskiej, spotkanie się zakończyło. Wynikiem 6:1, 6:2 dla Łotyszki.

    A później doszło do czegoś, czego chyba nikt się nie spodziewał. Po ostatniej akcji, Kalinska wpakowała drajwa w siatkę, Rosjanka ruszyła do swojej ławki. Nie podziękowała Ostapenko, nie podała jaj ręki. Miała też scysję słowną z trenerką.

    A Jelena fetowała – po dwóch latach przerwy znów jest w 1/8 finału na Foro Italico. I jednak zapewniła sobie rozstawienie w losowaniu drabinki w Paryżu.
    Jelena Ostapenko

    Jelena OstapenkoTHOMAS KIENZLE / AFPAFP

    Matteo Arnaldi – Rafael Jodar. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Pokaz siły w meczu pogromczyni Sabalenki w Rzymie. Wyżej notowana odpada

    Pokaz siły w meczu pogromczyni Sabalenki w Rzymie. Wyżej notowana odpada

    Sorana Cirstea sprawiła jedną z największych sensacji tegorocznego turnieju WTA 1000 w Rzymie. Rumunka, która już kilka miesięcy temu zapowiedziała zakończenie kariery po obecnym sezonie, najpierw wyeliminowała liderkę światowego rankingu Arynę Sabalenkę, a następnie poszła za ciosem i wywalczyła pierwszy w karierze awans do ćwierćfinału imprezy w stolicy Włoch. W poniedziałkowym meczu czwartej rundy pokonała Lindę Noskovą 6:2, 6:4.

    Po zwycięstwie nad Sabalenką 36-letnia tenisistka nie ukrywała radości. Podkreślała, że ciężka praca wciąż przynosi efekty, a pokonanie najlepszej zawodniczki świata było dla niej wyjątkowym momentem. Jednocześnie zaznaczyła, że Białorusinka pozostaje tenisistką najwyższej klasy, mimo że w ostatnich dniach zmagała się z problemami zdrowotnymi.

    Dwa dni później Cirstea ponownie pojawiła się na Campo Centrale, gdzie jej rywalką była rozstawiona z numerem 13 Linda Noskova. Czeszka do tej pory prezentowała się bardzo pewnie i w dwóch wcześniejszych spotkaniach straciła zaledwie dziewięć gemów. Mimo to od początku meczu inicjatywa należała do Rumunki.

    Noskova już w pierwszym gemie serwisowym popełniała błędy i szybko została przełamana. Cirstea natomiast imponowała spokojem, skutecznym serwisem i odważną grą. Już po kilkunastu minutach prowadziła 4:0, całkowicie dominując wydarzenia na korcie. Rumunka świetnie radziła sobie w dłuższych wymianach, a efektowne skróty i pewna gra przy siatce dodatkowo podkreślały jej przewagę. Pierwszy set zakończył się wynikiem 6:2.

    W drugiej partii Noskova próbowała wrócić do gry i momentami prezentowała się zdecydowanie lepiej. Po raz kolejny jednak straciła serwis, a Cirstea szybko odskoczyła na prowadzenie. Gdy wydawało się, że Rumunka kontroluje przebieg spotkania, Czeszka zdołała odrobić stratę przełamania i doprowadziła do remisu 4:4.

    Końcówka meczu należała jednak do bardziej doświadczonej zawodniczki. Cirstea wykorzystała błędy rywalki, ponownie ją przełamała, a chwilę później przy własnym podaniu przypieczętowała zwycięstwo efektowną akcją przy siatce. Całe spotkanie trwało 82 minuty.

    Dzięki wygranej 6:2, 6:4 Rumunka po raz pierwszy w karierze zameldowała się w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Rzymie. O miejsce w półfinale zagra z Anną Kalinską lub Jeleną Ostapenko.

  • Media reagują na zaskakującą decyzję ws. meczu Świątek – Osaka. “Niezrozumiałe”

    Media reagują na zaskakującą decyzję ws. meczu Świątek – Osaka. “Niezrozumiałe”

    “Świątek i Osaka nie otrzymały uwagi, na jaką zasługują w Rzymie” – m.in tak piszą światowe media o tym, że hitowy mecz 1/8 finału turnieju w Rzymie nie zostanie rozegrany na korcie centralnym.

    Iga Świątek (3. WTA) miała dwa oblicza w pierwszych spotkaniach turnieju WTA 1000 na kortach ziemnych w Rzymie. To gorsze w wygranym 6:1, 6:7, 6:3 z Amerykanką Caty McNally (63. WTA) i lepsze w zwycięskim pewnie 6:1, 6:0 starciu z Włoszką Elisabettą Cocciaretto (41. WTA).

    Media reagują na zaskakującą decyzję organizatorów ws. meczu Świątek – Osaka
    Teraz Iga Świątek w 1/8 finału w hitowym starciu zmierzy się z czterokrotną mistrzynią turniejów wielkoszlemowych – Japonką Naomi Osaką (16. WTA). Organizatorzy imprezy niespodziewanie podjęli decyzję, że mecz ten zostanie rozegrany nie na korcie centralnym. To wywołało oburzenie i zaskoczenie kibiców i ekspertów.

    – Jutro wielka uczta w Rzymie: Świątek – Osaka. Czemu nie na Campo Centrale. Zupełnie niezrozumiała decyzja – m.in. pisał w serwisie X Maciej Zaręba, dziennikarz Cana+Sport.

    Fakt, że Świątek i Osaka nie zagrają na korcie centralnym, zauważyły też światowe media.

    “Świątek i Osaka nie otrzymały uwagi, na jaką zasługują w Rzymie. Biorąc pod uwagę, że to byłe liderki światowego rankingu, wielokrotne triumfatorki turniejów wielkoszlemowych, można by zakładać, że zagrają na korcie centralnym. Jednak organizatorzy mieli na ten temat inne zdanie. Ogłoszenie harmonogramu dziewiątego dnia wywołało głośną reakcję, bo mecz Świątek – Osaka został pominięty na korcie Campo Centrale. Wydaje się to co najmniej dziwną decyzją, szczególnie że tego dnia na korcie Campo Centrale zaplanowano trzy mecze gry pojedynczej kobiet” – czytamy w “Tennishead.net”.

    Na korcie centralnym w poniedziałek zagrały już Sorana Cirstea (Rumunia, 27. WTA) z Lindą Noskovą (Czechy, 13. WTA) i Rumunka wygrała 6:2, 6:4, a odbędą się jeszcze dwa mecze: Coco Gauff (4. WTA) – Iva Jović (obie USA, 17. WTA) i Karolina Pliskova (Czechy, 130. WTA) – Jelena Rybakina (Kazachstan, 2. WTA).

    Na pewno te trzy spotkania nie zapowiadają się ciekawiej od starcia Świątek z Osaką, więc decyzja organizatorów jest kompletnie niezrozumiała.

  • Osaka zdradziła przed meczem ze Świątek, jaki ma największy problem

    Osaka zdradziła przed meczem ze Świątek, jaki ma największy problem

    Naomi Osaka tuż przed meczem 1/8 finału z Igą Świątek w turnieju w Madrycie zdradziła, jaki ma obecnie największy problem na korcie tenisowym.

    To będzie wielki hit 1/8 finału turnieju WTA 1000 na kortach ziemnych w Rzymie. Iga Świątek (3. WTA) zmierzy się z Japonką Naomi Osaką (16. WTA). Obie zawodniczki w sumie mają już dziesięć wygranych turniejów wielkoszlemowych (Świątek sześć, a Osaka cztery).

    Oto, jaki problem ma Naomi Osaka
    Naomi Osaka przed meczem z Igą Świątek zdradziła, jaki ma obecnie największy problem na korcie tenisowym.

    – Moim problemem jest to, że zbyt obsesyjnie podchodzę do wygrywania i jestem na tym zbyt skupiona. To był mój największy błąd w turnieju w Madrycie. Teraz chcę bardziej skoncentrować się na tym, żeby się nie frustrować i szybko odwracać bieg wydarzeń – przyznała Osaka, cytowana przez “Punto de Break”.

    Japonka zdradziła największą zmianę, jaka zaszła u niej w ostatnich tygodniach.

    – Podczas Sunshine Swing [turnieje w Indian Wells oraz Miami Open – red.] czułam się bardzo sztywna. Rywalki odbijały piłkę, a ja czułam się kompletnie przyklejona do kortu. Potem zrobiłam krótką przerwę, by skupić się na ruchu i przygotowaniu fizycznym. Teraz czuję się bardziej czujna i szybciej reaguję na wydarzenia na korcie. Na tej nawierzchni to ogromnie pomaga, bo odbicie jeszcze jednej piłki może zmienić wszystko – dodała Osaka.

    Podkreśliła też, na co cały czas jej zwraca uwagę trener Tomasz Wiktorowski, który kiedyś był szkoleniowcem Igi Świątek.

    – Trener Wiktorowski ciągle mi powtarza, żebym tyle nie myślała. Gram bardzo dobrze na kortach twardym, a kiedy przechodzę na inną nawierzchnię, mam wrażenie, że wszyscy inni wiedzą coś, czego ja nie wiem. Często jednak chodzi po prostu o walkę i rywalizację. Teraz z trenerem na mączce nie próbujemy zmieniać zbyt wiele. Oczywiście trzeba podejmować mądre decyzje, ale nie uważam, by moja gra była aż tak różna między kortem twardym a ziemnym. Tutaj wymiany są dłuższe i trzeba być agresywną, ale w sposób inteligentny – przyznała Osaka.

    Mecz Świątek – Osaka rozpocznie się w poniedziałek nie wcześniej niż o godz. 18. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Eksperci “rozstrzygnęli” mecz Świątek z Osaką

    Eksperci “rozstrzygnęli” mecz Świątek z Osaką

    Japonka Naomi Osaka będzie rywalką Igi Świątek w meczu 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Rzymie. Do tej pory obie tenisistki grały ze sobą trzykrotnie, a lepszy bilans w bezpośrednich konfrontacjach ma Polka. Media wskazały, która z zawodniczek jest obecnie faworytką. “To był prawdopodobnie najbardziej kompletny występ Osaki w tym sezonie” – czytamy.

    Iga Świątek jest coraz bliżej awansu do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Rzymie. Do tej pory Polka wyeliminowała Amerykankę Caty McNally (6:1, 6:7, 6:3) oraz Włoszkę Elisabettę Cocciaretto (6:1, 6:0). W poniedziałkowy wieczór Świątek zmierzy się z Japonką Naomi Osaką, której trenerem jest Tomasz Wiktorowski. Do tej pory Świątek grała trzy mecze z Osaką i wygrała dwa z nich. Ostatnie spotkanie między tymi tenisistkami odbyło się w drugiej rundzie Roland Garros 2024. Wtedy Świątek wygrała 7:6, 1:6, 7:5.

    Świątek faworytką w meczu z Osaką. “Iga pokazała imponującą regularność”
    Teraz to Świątek jest uznawana za faworytkę w rywalizacji z Osaką. “Wreszcie czeka nas rewanż między nimi na kortach ziemnych. Obie tenisistki miały swoje wzloty i upadki w tym roku, ale sądząc po ich miażdżących zwycięstwach w ten weekend, wydają się być w formie. Osaka może ma większą siłę, ale Świątek wypada lepiej w obronie, mobilności i ogólnie lepiej radzi sobie w grze na kortach ziemnych” – pisze serwis tennis.com.

    Serwis sportskeeda.com twierdzi, że Świątek wygra ten mecz, ale po trzech setach. “Świątek pokazała imponującą regularność na początku sezonu, docierając do ćwierćfinałów czterech kolejnych turniejów, w tym Australian Open, Qatar Open i Indian Wells” – czytamy.

    W poprzedniej rundzie Osaka wygrała 6:1, 6:2 z Rosjanką Dianą Sznajder. Oficjalna strona WTA wylicza, że Japonka wygrała 78 proc. punktów po pierwszym serwisie, miała dziesięć uderzeń kończących i popełniła siedem niewymuszonych błędów. “Gdyby jednym słowem opisać tydzień Osaki, to byłoby to słowo: olśniewający. To był prawdopodobnie najbardziej kompletny występ Osaki w tym sezonie. Z kolei w meczu z Cocciaretto był to bardzo potrzebny pokaz dominacji ze strony Świątek” – pisze WTA.

    – Naomi to świetna zawodniczka. Dużo grałyśmy ze sobą i dwa lata temu stoczyłyśmy naprawdę trudny mecz na Roland Garros. Wiem, co ona potrafi i jak dobrze gra, kiedy czuje piłkę. Przygotuję się więc technicznie i będę gotowa – mówiła Świątek.

    Mecz Świątek – Osaka odbędzie się jako ostatni w poniedziałek na korcie BNP Paribas Arena, ale nie przed godz. 18:00 czasu polskiego. Relacja tekstowa na żywo w Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Godziny do meczu Świątek z Osaką. Głośno o Wiktorowskim. “Trochę niepewności”

    Godziny do meczu Świątek z Osaką. Głośno o Wiktorowskim. “Trochę niepewności”

    Mecz Iga Świątek z Naomi Osaka w 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Rzymie budzi ogromne emocje nie tylko ze względu na sportową stawkę. W centrum uwagi znalazł się również Tomasz Wiktorowski, który przez lata współpracował ze Świątek, a obecnie prowadzi japońską gwiazdę. Zdaniem Michała Dembka właśnie ten wątek może odegrać istotną rolę w poniedziałkowym starciu.

    Polka ma już za sobą dwa spotkania na kortach Foro Italico. Na otwarcie turnieju pokonała Catherine McNally 6:1, 6:7(5), 6:3, choć nie obyło się bez trudniejszych momentów. Znacznie pewniej wyglądała w kolejnym meczu, gdy rozbiła Elisabettę Cocciaretto 6:1, 6:0. Były tenisista Michał Dembek w programie „Sofa Sportowa” podkreślił jednak, że rywalka nie postawiła Świątek większych wymagań i dlatego z oceną formy liderki trzeba jeszcze poczekać.

    Ekspert zwrócił uwagę na zmiany widoczne w grze raszynianki. Według niego Świątek wygląda obecnie bardziej stabilnie i spokojniej buduje akcje niż jeszcze kilka miesięcy temu. Dembek zauważył, że Polka stara się utrzymywać lepszą równowagę przy uderzeniach i ograniczać chaos w wymianach. Jego zdaniem starcie z Osaką będzie pierwszym poważnym testem, który pokaże, czy nowe elementy funkcjonują także pod dużą presją.

    Do tej pory Świątek i Osaka mierzyły się trzykrotnie, a dwa zwycięstwa odniosła Polka. Najbardziej pamiętny był ich pojedynek podczas Roland Garros 2024, gdy Świątek po dramatycznym meczu triumfowała 7:6(1), 1:6, 7:5.

    Tym razem dodatkowym smaczkiem będzie obecność Wiktorowskiego w sztabie Japonki. Szkoleniowiec pracował ze Świątek od końcówki 2021 roku do października 2024, a latem 2025 rozpoczął współpracę z Osaką. Dembek uważa, że były trener doskonale zna mocne i słabe strony swojej dawnej podopiecznej i z pewnością przygotował konkretny plan na ten mecz.

    Jednocześnie ekspert zaznaczył, że sama strategia to jeszcze nie wszystko. Jego zdaniem Osaka musi być w stanie realizować założenia przez cały mecz, a właśnie utrzymanie stabilnego poziomu bywa u niej największym problemem. Dembek przewiduje, że Japonka będzie chciała od początku przejąć inicjatywę i zdominować Świątek agresywną grą, zamiast oddawać jej przestrzeń na korcie.

    Kluczowym elementem spotkania może okazać się serwis. Jeśli Osaka będzie regularnie wygrywać łatwe punkty po podaniu i pewnie utrzymywać swoje gemy, presja po stronie Świątek znacząco wzrośnie. Dembek podkreśla, że właśnie wtedy w głowie Polki mogą pojawić się dodatkowe myśli związane z obecnością byłego trenera po drugiej stronie kortu.

    Były tenisista spodziewa się wyrównanego, nawet trzysetowego pojedynku. Według niego Świątek musi przede wszystkim utrzymywać głęboką grę, dobrze serwować i zachować spokój mentalny, by nie pozwolić Osace narzucić własnych warunków.

    Spotkanie Świątek z Osaką zaplanowano na poniedziałek 11 maja. Mecz ma rozpocząć się nie wcześniej niż o godzinie 18:00.