• Iga Świątek rozwiewa wszelkie wątpliwości. Chodzi o aferę z jej udziałem

    Iga Świątek rozwiewa wszelkie wątpliwości. Chodzi o aferę z jej udziałem

    Iga Świątek rozwiewa wszelkie wątpliwości. Chodzi o aferę z jej udziałe

     

    — Szczerze mówiąc, nie ma wiele do zrobienia. Naszym zdaniem nie ma sensu składać apelacji — mówi Iga Świątek cytowana przez Australijską Agencję Prasową. Polka przygotowuje się do turnieju United Cup, ale niedawna afera z pozytywnym wynikiem testu antydopingowego co chwilę do niej wraca. Teraz druga rakieta świata rozwiała wątpliwości co do potencjalnego odwołania ze strony Światowej Agencji Antydopingowej (WADA)

     

    Iga Świątek wraz z pozostałą częścią reprezentacji Polski jest już w Australii, gdzie ciężko trenuje, aby jak najlepiej rozpocząć nowy sezon w ramach turnieju United Cup. Pierwsze starcie Biało-Czerwonych odbędzie się w poniedziałek 30 grudnia. A tuż przed turniejem nasza rodaczka ponownie zabrała głos w sprawie niedawnej sprawy z pozytywnym wynikiem testu antydopingowego, który otrzymała.

     

    Iga Świątek prosto z mostu w sprawie afery dopingowej. Koniec wątpliwości

    Świątek wyraziła stanowcze przekonanie, że nie spodziewa się odwołania od decyzji ITIA złożonego przez WADA. — Nie sądzę, żeby był jakiś powód, bo nie grałam w trzech turniejach, byłam zawieszona przez długi czas i straciłam numer jeden w rankingu z tego powodu. Wiem też, jak wygląda ta procedura i przedstawiłem wszelkie możliwe dowody. Szczerze mówiąc, nie ma wiele do zrobienia. Naszym zdaniem nie ma sensu składać apelacji — przekazała Polka w piątek cytowana przez Australijską Agencję Prasową.

     

    — Mogę powiedzieć, że na podstawie całego procesu, przez który przeszłam, i sposobu, w jaki mnie traktowano od samego początku, wydaje mi się, że było to sprawiedliwe wobec mnie. Udało mi się ustalić źródło naprawdę szybko. Dlatego sprawa została zamknięta dość sprawnie. To był uczciwy proces i ufam ITIA, w każdym przypadku, ich postępowanie traktuje każdego gracza tak samo — dodała nasza rodaczka

     

    Przypomnijmy, że w organizmie drugiej rakiety świata wykryto śladowe ilości trimetazydyny. Świątek udowodniła jednak swoją niewinność i została ukarana jedynie miesięcznym zawieszeniem. Teraz od decyzji ITIA odwołać się może Polska Agencja Antydopingowa (POLADA), która czas na podjęcie decyzji ma do 31 grudnia. Później pozostaje czekać na ewentualny ruch WADA.

  • Wielka rywalka Igi Świątek zagrała w środku nocy. I mówi o nowym trenerze

    Wielka rywalka Igi Świątek zagrała w środku nocy. I mówi o nowym trenerze

    Wielka rywalka Igi Świątek zagrała w środku nocy. I mówi o nowym trenerz

     

    Kazachstan zaczął United Cup od ważnego zwycięstwa nad Hiszpanią 2:1. W obu wygranych pojedynkach swój udział miała Jelena Rybakina. Tenisistka odniosła się do współpracy z nowym trenerem. — Jest wiele rzeczy, które mogę poprawić. Pracujemy trochę nad wszystkim — powiedziała.

     

    Ruszyły zmagania w United Cup, czyli drużynowym turnieju rozgrywanym na przełomie roku. Tegoroczna edycja jest trzecią w historii. To wspólna inicjatywa WTA oraz ATP. Przed rokiem Polska w składzie między innymi z Igą Świątek i Hubertem Hurkaczem doszła do finału, gdzie uległa Niemcom. W tym roku Biało-Czerwoni również przystępują do zmagań.

     

    W grupie B rozgrywanej w Sydney będą mierzyć się z Norwegią i Czechami. Iga Świątek 30 grudnia zmierzy się z Malene Helgo oraz 1 stycznia z Karoliną Muchovą. Zmagania w turnieju rozpoczęto w grupie C meczem Kazachstanu z Hiszpanią. Najpierw na kort wyszła Jelena Rybakina

     

    Jelena Rybakina grała mecz w United Cup

    Reprezentująca Kazachstan Rosjanka jest szósta w światowym rankingu. Była faworytką starcia z Jessicą Bouzas Maneiro (54. WTA) i zgodnie z oczekiwaniami rozbiła rywalkę 6:2, 6:3.

     

    “Przygotowaliśmy się. Przez kilka tygodni. Poznajemy się lepiej. Jest wiele rzeczy, które mogę poprawić. Pracujemy trochę nad wszystkim. Tak trudno jest przyjść tu od razu i grać. Myślę, że powoli zobaczymy efekty pracy” — powiedziała tenisistka, która niedawno zmieniła trenera na byłego wicelidera ATP Gorana Ivanisevicia

     

    W starciu panów inny Rosjanin reprezentujący Kazachstan, Aleksandr Szewczenko, przegrał z Pablo Carreno Bustą 2:6, 1:6. Konieczny do wyłonienia zwycięstwa był zatem mikst. W nim Rybakina i Szewczenko pokonali Yvonne Cavalle-Reimers oraz Carenno-Bustę 7:6 (4), 6:7 (2), 10:7

  • Nie ma spokoju dla Igi Świątek. A Polka wprost ogłasza. “To już koniec”

    Nie ma spokoju dla Igi Świątek. A Polka wprost ogłasza. “To już koniec”

    Nie ma spokoju dla Igi Świątek. A Polka wprost ogłasza. “To już koniec”

    Iga Świątek zjawiła się na konferencji prasowej reprezentacji Polski przed pierwszym meczem w United Cup. Dziennikarze pytali ją przede wszystkim o sprawę zawieszenia przez ITIA oraz fakt, że wciąż nie może zaznać spokoju, ze względu na możliwą apelację ze strony WADA. Wiceliderka rankingu WTA stwierdziła, że nie ma już na to wpływu, ale sama zrobiła co mogła, by skutecznie udowodnić swoją niewinność, a sprawa jest dla niej zamknięta. – Nie grałam w turniejach i otrzymałam karę. Skromną i symboliczną, ale to już koniec. W mojej opinii to był uczciwy proces – stwierdziła Iga Świątek.

     

    W Australii zainaugurowany został już turniej United Cup, stanowiący nieoficjalny początek tenisowego sezonu i bezpośrednie przygotowanie do wielkoszlemowej rywalizacji na kortach Australian Open. Na Antypodach stawiła się także reprezentacja Polski, która będzie rywalizowała w grupie B z Czechami i Norwegią.

     

    Tenis: United Cup. Apelacja WADA? Iga Świątek zabrała głos w tej sprawieMecze naszej kadry rozgrywane będą w Sidney. W piątek “Biało-Czerwoni” w składzie: Mateusz Terczyński, Hubert Hurkacz, Kamil Majchrzak, Jan Zieliński, Iga Świątek, Maja Chwalińska, Alicja Rosolska, stawili się na konferencji prasowej. Najczęściej o zabranie głosu proszona była rzecz jasna wiceliderka rankingu WTA. Obecni na miejscu dziennikarze pytali między innymi o sprawę jej niedawnego zawieszenia i ewentualne dalsze obawy.

     

    – Czy jesteś podenerwowana faktem, że wciąż może pojawić się apelacja ze strony WADA, tak jak w przypadku Jannika Sinnera? – zapytał Polkę jeden z nich.- Ale co, przepraszam? – odpowiedziała zdezorientowana Iga Świątek.

     

    Wówczas przedstawiciel mediów raz jeszcze musiał doprecyzować, że chodzi mu o Światową Agencję Antydopingową. 23-latka natomiast przeprosiła za zamieszanie tłumacząc, że za pierwszym razem nie dosłyszała, o co chodzi. A następnie podzieliła się swoją opinią dotyczącą tej kwestii.- Cóż, nie wydaje mi się, by był jakikolwiek powód, by składać apelację, ponieważ nie zagrałam w trzech turniejach. Byłam zawieszona przez dłuższy czas i straciłam przez to pierwsze miejsce w rankingu. Wiem też, jak działają procedury i dostarczyłam każdy możliwy dowód. Szczerze mówiąc nie ma nic więcej, co można było zrobić. Tak że nie wiem, naszym zdaniem nie ma sensu, by składać jakąkolwiek apelację. Ogólnie rzecz biorąc, cały ten proces był chwilami dość abstrakcyjny i trudny do zrozumienia z punktu widzenia kogoś, kto nie myśli o prawie – stwierdziła Iga Świątek.

     

    Podkreśliła przy tym, że dochodzenie przeprowadzone przez Międzynarodową Agencję Integralności Tenisa (ITIA) było w jej oczach bardzo sprawiedliwe, a sprawa jest już definitywnie zakończona.- Nie spodziewam się apelacji, ale nie mam wpływu na to, co się wydarzy. Mogę tylko powiedzieć, biorąc pod uwagę procesy, przez które przeszłam i to, jak mnie traktowali, że dla mnie to wszystko wyglądało fair. Zdołałam sprawnie wskazać zanieczyszczone źródło. Właśnie dlatego sprawa została dość szybko zamknięta. Ale wciąż – nie grałam w turniejach i otrzymałam karę. Skromną i symboliczną, ale to już koniec. W mojej opinii to był uczciwy proces. Ufam, że ITIA traktuje każdego zawodnika tak samo i równie sprawiedliwie – zakończyła swoją wypowiedź w tym temacie Iga Świątek.

  • Anglicy zachwyceni Polakiem po debiucie w Premier League

    Anglicy zachwyceni Polakiem po debiucie w Premier League

    1. Anglicy zachwyceni Polakiem po debiucie w Premier League

    “Robił wrażenie”, “spisał się bardzo dobrze”, “wyglądał bardzo pewnie” — takie opinie dominują w Anglii po debiutanckim występie Jakuba Stolarczyka w barwach Leicester City w Premier League. Polski bramkarz otrzymał niespodziewaną szansę i mimo puszczenia aż trzech bramek jego grę oceniono bardzo pozytywnie. O Stolarczyku wypowiedział się również trener Lisów legendarny Ruud van Nistelrooy, który był pod wielkim wrażeniem gry Polaka.

     

    W czwartek polskich kibiców spotkała miła niespodzianka, gdy okazało się, że Jakub Stolarczyk został wystawiony w pierwszym składzie Leicester City na mecz z Liverpoolem. Dla bramkarza był to debiut w rozgrywkach Premier League. W obliczu kontuzji podstawowego golkipera Madsa Hermansena i słabej dyspozycji jego zmiennika Danny’ego Warda, to właśnie Stolarczyk został wyznaczony do gry w spotkaniu z liderem ligi.

     

    Ostatecznie Liverpool wygrał 3:1 po bramkach Cody’ego Gakpo, Curtisa Jonesa i Mohameda Salaha. Dla Lisów jedyną bramkę strzelił Jordan Ayew. Polski bramkarz nie miał jednak zbyt dużych szans przy żadnym golu gospodarzy i ostatecznie jego debiut został oceniony pozytywnie. Po meczu bardzo chwalił go trener Leicester Ruud van Nistelrooy.

     

    “Jakub zaliczył dziś doskonały debiut, co jest bardzo pozytywne zarówno dla nas, jak i dla niego” — powiedział Holender po spotkaniu cytowany przez BBC Sport

     

    Jakub Stolarczyk zachwycił w meczu z gigantem

    Pod wrażeniem gry Polaka były również angielskie media. Portal leicestermercury.co.uk przyznał mu notę “7” w dziesięciostopniowej skali. Była to najwyższa ocena w całej drużynie, a taką samą otrzymał jedynie obrońca Conor Coady.

     

    “Nawet w pomimo porażki zaprezentował się tak, jak potrzebował van Nistelrooy, obrona i kibice. Na początku popisał się znakomitą podwójną obroną, a także bardzo dobrze zachował się przy strzale Jonesa. Następnie zaliczył również kilka przyzwoitych interwencji. Wyglądał pewnie również przy rzutach rożnych” — czytamy w argumentacji.

     

    Portal dailymail.co.uk dał Stolarczykowi “6”. Napisano, że Polak zrobił “bardzo dobre wrażenie”.

     

    Zaś portal nbcsports.com stwierdził zaś, że Stolarczyk, mimo ciągłych ataków Liverpoolu, “spisał się bardzo dobrze”.

     

    Następny mecz Leicester rozegra w niedzielę, a rywalem będzie Manchester City. Wydaje się prawdopodobne, że szansę zatrzymania Erlinga Haalanda i spółki otrzyma właśnie Stolarczyk.

     

  • Nawet Iga Świątek tyle nie zarabia. Polak zostanie multimilionerem

    Nawet Iga Świątek tyle nie zarabia. Polak zostanie multimilionerem

    Nawet Iga Świątek tyle nie zarabia. Polak zostanie multimilionere

     

    Najbliższego lata San Antonio Spurs zaoferują Jeremy’emu Sochanowi propozycję nowej umowy. Obecna wygasa w 2026 r., a w Teksasie nie wyobrażają sobie przyszłości bez Polaka. W tym sezonie NBA gra świetnie, a jego barwna osobowość jest dodatkowym atutem. By zatrzymać Sochana, Spurs będą musieli sięgnąć głęboko do kasy. Eksperci uważają, że Jeremy dostanie kontrakt na 100-150 mln dol. za kolejne lata. Jeśli tak, to może być najwyższa umowa w historii polskiego sportu!

     

    Do NBA Jeremy Sochan trafił w 2022 r. Czteroletni kontrakt z San Antonio Spurs – w październiku tego roku klub zagwarantował jego wypełnienie – sam w sobie uczynił z polskiego koszykarza milionera, pozwalając mu zarobić łącznie ponad 23 mln dol.

     

    to dopiero początek kariery Sochana w NBA. I początek wielkich zarobków. Tłumaczymy, dlaczego Jeremy dostanie wkrótce do podpisu gwiazdorski kontrakt i jak on będzie się miał do zarobków Roberta Lewandowskiego czy Igi Świątek.

     

    Obecna umowa obowiązuje do lata 2026 r. By Polak nie stał się wolnym agentem, by nie przebierał w ofertach innych klubów, Spurs w zasadzie muszą mu przedstawić propozycję nowego kontraktu po zakończeniu obecnego sezonu. A 21-letni Sochan z każdym tygodniem podnosi swoją wartość.

     

    Jeśli będzie dalej grał na tym poziomie, to latem dostanie umowę przekraczającą średnio 30 mln dol. rocznie” – napisał na portalu X Maciej Staszewski, właściciel serwisu koszykarskiego Post Prime. To było tuż po świetnym występie Sochana w Nowym Jorku [21 punktów, 9 zbiórek], w pierwszy dzień świąt.

     

    Tylko Victor Wembenyama jest w tym sezonie ważniejszy dla Spurs niż Jeremy Sochan

    Jeremy jest w tym sezonie trzecim strzelcem Spurs [15,1 pkt na mecz], drugim zbierającym drużyny [8,4] i drugim pod względem minut spędzonych na parkiecie [29,3]. We wszystkich tych kategoriach przewodzi niezwykły Victor Wembanyama, nadzieja całej NBA na wielką przyszłość.

     

    W zgodnej opinii ekspertów Sochan jest w tym sezonie drugim najważniejszym ogniwem Spurs, a statystyki tylko w części oddają jego wartość. Polak jest przede wszystkim wybitnym obrońcą, który z reguły ma za zadanie zajść za skórę najlepszemu strzelcowi rywali. Ze względu na barwną osobowość – nie tylko włosy! – ma też dla klubu i całej ligi spory potencjał marketingowy, o czym pisali niedawno dziennikarze “The New York Times”.

     

    I tu przechodzimy do listy płac zespołu z San Antonio.

     

    146 mln dol. za pięć lat gry. Tyle wynosi najwyższy kontrakt w San Antonio

     

    Najwięcej zarabia obecnie obrońca Devin Vassell, który jesienią minionego roku podpisał pięcioletni kontrakt na 146 mln dol. To prawie 30 mln na sezon. Vassell tylko minimalnie wyprzedza Sochana na liście strzelców Spurs [15,7 pkt na mecz]

     

    Niespełna 20 mln dol. zarabia z kolei Keldon Johnson, który w tym roku jest tylko rezerwowym i rozczarowuje swoją grą. Zdaniem amerykańskich analityków Sochan powinien więc liczyć na propozycję w granicach 25-33 mln dol. rocznie. W zależności od wysokości na cztery albo pięć lat

     

    Spurs muszą jednak działać rozsądnie, bo za dwa lata przyjdzie im negocjować nową umowę z Wembanyamą. A ta będzie warta w okolicach… 60 mln dol. za sezon!

     

    Robert Lewandowski zarabia około 30 mln dol. rocznie. Iga Świątek – 21,4 mln

    Wróćmy do Sochana. Jeśli podpisze ze Spurs kontrakt w górnych granicach, przewidywanych przez ekspertów, będzie to najwyższa umowa w historii polskiego sportu. Wartość czteroletniego kontraktu Roberta Lewandowskiego z FC Barceloną – przedłuży się na przyszły rok automatycznie, gdy napastnik zagra odpowiednią liczbę spotkań – szacowana jest na 120 mln dol. 21,4 mln dol. zarobiła z kolei w 2024 r. – zdaniem autorów rankingu Sportico – Iga Świątek.

  • Lewandowscy też ulegli modzie. Tylko spójrzcie na ich świąteczne stroje!

    Lewandowscy też ulegli modzie. Tylko spójrzcie na ich świąteczne stroje!

    Lewandowscy też ulegli modzie. Tylko spójrzcie na ich świąteczne stroje

     

    Anna Lewandowska w ostatnich dniach pokazała na Instagramie sporo świątecznych, rodzinnych kadrów. Wśród nich nie zabrakło fotografii, do której pozowała z mężem i córkami w takich samych piżamach. Tego typu zdjęcia można było zobaczyć u wielu innych gwiazd. Trenerka personalna podzieliła się z fanami również uroczym filmikiem z czteroletnią Laurą w roli głównej. “To chyba będzie niezła agentka” — podsumowała jedna z internautek.

     

    Anna i Robert Lewandowscy na święta Bożego Narodzenia przylecieli do Polski. W Wigilię wybrali się do mamy trenerki personalnej — Marii Stachurskiej. Do wieczerzy wigilijnej zasiedli w pokaźnym gronie, o czym więcej pisaliśmy tutaj. W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia fani znanej WAG doczekali się za to słynnego zdjęcia z córkami przy choince. Anna Lewandowska ma swoją małą tradycję i co roku publikuje w święta podobny kadr ze swoimi pociechami.

     

    Tak Lewandowscy spędzali święta. Anna pokazała dużo prywatnych kadrów

     

    W czwartkowy wieczór Anna Lewandowska opublikowała post, w którym podsumowała świąteczny czas. Na pierwszym dwóch slajdach zamieściła urocze zdjęcia, do których pozowała z mężem i córkami w takich samych czerwonych piżamach ze świątecznym motywem. Uwagę przykuwały nie tylko stroje i radość na twarzach całej czwórki, ale też piękna choinka znajdująca się na drugim planie. Dodajmy, że rodzinne fotografie w świątecznych ubraniach do spania co roku publikuje w social mediach wiele gwiazd

     

    Pod postem żony Roberta Lewandowskiego pojawiło się dużo komentarzy. “Przepiękny czas”, “Czuć u was magię”, “Najpiękniejsze momenty”, “Cudowna rodzina”, “Miło widzieć was wszystkich szczęśliwych”, “Wow”, “Piękne zdjęcia! Dzieci cudne”, “Jak słodko”, “Ślicznie wyglądacie” — zachwycali się fani.

     

    Na jednym z ostatnich slajdów Anna Lewandowska opublikowała zabawne nagranie, na którym jej młodsza córka robiła sobie makijaż, najprawdopodobniej kosmetykami mamy. Internauci od razu zwrócili uwagę na wideo z czteroletnią Laurą

     

    “Cudowności. Z Laurki to chyba będzie niezła agentka”, “Można umówić się do tej małej damy na makijaż?”, “Rodzina jest najważniejsza, a Laurunia rozbiła bank tym makijażem”, “Laura jaki make-up”, “Chciałabym zobaczyć ten piękny, gotowy makijaż”, “Córka jaka makijażystka” — pisali pod postem

  • Powątpiewają w Igę Świątek na starcie sezonu. Piszą wprost: to będzie test

    Powątpiewają w Igę Świątek na starcie sezonu. Piszą wprost: to będzie test

    Powątpiewają w Igę Świątek na starcie sezonu. Piszą wprost: to będzie tes

    ← Back

    Thank you for your response. ✨

     

    Pod nieobecność Aryny Sabalenki Iga Świątek będzie najwyżej sklasyfikowaną tenisistką podczas United Cup. Polka błyszczała podczas ubiegłorocznej edycji tego turnieju i tym razem zanosi się na podobny scenariusz. W dobrą postawę raszynianki wierzy także serwis Tennis365.com, aczkolwiek pojawiają się też powątpiewania. Z jednym z faktów nie sposób polemizować.

     

    Już w poniedziałek ponownie zobaczymy Igę Świątek na korcie. Polka wystąpi w meczu z Norwegią w ramach United Cup. Dwa dni później Biało-Czerwoni zmierzą się z Czechami. Światową “dwójkę” czeka wtedy starcie z Karoliną Muchovą. Rywalizacja z dziewiątą rakietą świata ma być najpoważniejszym sprawdzianem dla formy naszej tenisistki

     

    Ta pozostaje pewną niewiadomą. Po ujawnieniu wpadki dopingowej pod koniec listopada Świątek nie występowała jeszcze w oficjalnych rozgrywkach. Przed świętami zagrała co prawda w Abu Zabi, ale była to jedynie impreza pokazowa.

     

    Co innego rozgrywki pod szyldem United Cup. W Australii zaprezentuje się wiele czołowych tenisistów i tenisistek świata, z Igą Świątek na czele. Polka z pewnością liczy na równie udany występ, co w poprzedniej edycji. Wtedy wygrała wszystkie pięć meczów singlowych, a Biało-Czerwoni dotarli aż do finału, w którym musieli jednak uznać wyższość Niemiec (1-2).

     

    Serwis Tennis365.com nazywa Polkę “prawdopodobną MVP poprzedniego United Cup”. Zarazem jednak zauważa, że “23-latka przystępuje do tego turnieju bez wygrania żadnego turnieju od czasu swojego czwartego triumfu na kortach Rolanda Garrosa”. Autorowi artykułu nie umknął uwadze także fakt, że Świątek wraca do rywalizacji po “kontrowersyjnym miesięcznym zawieszeniu za doping”.

     

    “Jak Świątek poradzi sobie pod względem fizycznym i psychicznym, pozostaje kwestią otwartą, a mecz fazy grupowej z Karoliną Muchovą będzie znaczącym testem” — czytamy na Tenis365.com.

     

  • Fatalna wiadomość na koniec roku. Dramat Lewandowskiego, a mógł tego uniknąć

    Fatalna wiadomość na koniec roku. Dramat Lewandowskiego, a mógł tego uniknąć

    Fatalna wiadomość na koniec roku. Dramat Lewandowskiego, a mógł tego uniknąć

    Rok 2024 powoli dobiega końca, a FC Barcelona nie ma zbyt wielu powodów do świętowania. Choć początek sezonu dawał nadzieję na sukcesy, ostateczne wyniki przyniosły rozczarowanie zarówno dla kibiców, jak i dla samych zawodników. Zarówno pod wodzą Xaviego Hernandeza, jak i jego następcy Hansiego Flicka, kataloński klub zanotował wyjątkowo słabą formę, szczególnie w meczach na własnym stadionie. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy aż pięciokrotnie schodzili z Camp Nou pokonani, co jest jednym z najgorszych wyników w historii klubu w XXI wieku.

     

    Problemy Lewandowskiego i drużyny

     

    Jednym z głównych tematów poruszanych przez katalońskie media jest forma strzelecka Roberta Lewandowskiego. Polski napastnik, który na początku sezonu błyszczał skutecznością, w kluczowych momentach zawodził. Szczególnie bolesne dla drużyny były jego zmarnowane okazje w przegranych meczach z Leganes i Atletico Madryt. W tych spotkaniach Lewandowski miał szansę odmienić losy spotkań, ale brak precyzji kosztował Barcelonę cenne punkty.

     

    Sezon 2024 Lewandowski rozpoczął w imponującym stylu, zachwycając fanów znakomitym występem w El Clasico, gdzie zdobył dwa gole przeciwko Realowi Madryt. Niestety, po tym sukcesie jego forma zaczęła drastycznie spadać, co nie pozostało niezauważone przez media i kibiców.

     

    Nie tylko Lewandowski zawodzi

     

    Choć krytyka często skupia się na Polaku, problemy Barcelony są znacznie głębsze. W decydujących momentach zawodziła cała drużyna. Pau Cubarsi, Jules Kounde, Fermin Lopez i Inigo Martinez – to tylko niektórzy z piłkarzy, którzy nie spełnili oczekiwań w ważnych spotkaniach. Pod wodzą Hansiego Flicka zespół stracił spójność i przypominał ten z końcowego etapu kadencji Xaviego Hernandeza, gdy wyniki również pozostawiały wiele do życzenia.

     

    Pięć domowych porażek w jednym roku

     

    Statystyki nie kłamią – w 2024 roku FC Barcelona przegrała aż pięć meczów na Camp Nou. To trzeci najgorszy wynik w XXI wieku. Gorsze były jedynie lata 2021 (sześć porażek) i 2003 (siedem porażek). Przegrane z Villarreal, PSG, Las Palmas, Leganes i Atletico Madryt wyraźnie pokazują, że Barcelona straciła swoją dawną fortecę, jaką był jej stadion.

     

    Rozczarowujące zakończenie roku

     

    Rok 2024 Barcelona zakończy na trzecim miejscu w tabeli La Liga. To wynik, który trudno uznać za sukces, zwłaszcza biorąc pod uwagę znakomity początek sezonu. Wydaje się, że brak skuteczności, problemy z organizacją gry i niespójność taktyczna sprawiły, że drużyna nie była w stanie utrzymać tempa.

     

    Choć Robert Lewandowski nie uniknie krytyki, odpowiedzialność za słaby rok spoczywa na całej drużynie oraz na decyzjach trenerskich. Rok 2024 przejdzie do historii Barcelony jako czas niewykorzystanych szans i bolesnych porażek, które będą dla klubu gorzkąlekcją na przyszłość.

     

  • Fatalna wiadomość na koniec roku. Dramat Lewandowskiego, a mógł tego uniknąć

    Fatalna wiadomość na koniec roku. Dramat Lewandowskiego, a mógł tego uniknąć

    Fatalna wiadomość na koniec roku. Dramat Lewandowskiego, a mógł tego unikną

    Na początku tego sezonu FC Barcelona miała swoje dobre dwa miesiące, ale ogólnie rok 2024 nie zostanie przez nią zbyt dobrze zapamiętany. Katalońskie media zauważyły, że w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy zespół Xaviego Hernandeza, a następnie Hansiego Flicka, zanotował wyjątkowo dużo domowych porażek. Słaba forma strzelecka Roberta Lewandowskiego w ostatnim czasie zdecydowanie nie pomogła im tego uniknąć

    Gdyby Robert Lewandowski w ostatnich tygodniach dysponował lepiej ustawionym celownikiem, sytuacja w tabeli FC Barcelona mogłaby wyglądać teraz o wiele lepiej. Zespół Polaka zakończy rok 2024 na trzecim miejscu w lidze hiszpańskiej. Biorąc pod uwagę znakomity początek rozgrywek w ich wykonaniu, jest to rezultat bardzo rozczarowujący. Niestety, w decydujących momentach polski napastnik nie stanął na wysokości zadania. W meczach z Leganes i Atletico Madryt zmarnował kilka znakomitych okazji – oba te spotkania zakończyły się porażkami jego drużyny

    Pięć domowych porażek Barcelony w 2024 rokuPolak ma czego żałować, ponieważ na początku sezonu prezentował formę jak za swoich najlepszych lat. Szczególnie dobry występ zaliczył z Realem Madryt, któremu strzelił aż dwa gole. Fani Barcelony z pewnością zapamiętają mu ten występ, ale później polski piłkarz zaczął ich mocno zawodzić. Lewandowski nie jest jednak jedynym winnym. Wielu piłkarzy Barcelony zawodziło w ważnych meczach. Formę stracili m.in. Pau Cubarsi, Jules Kounde, Fermin Lopez czy Inigo Martinez. Cała układanka Hansiego Flicka mocno się posypała i wyglądało to tak, jak u schyłku kadencji Xaviego Hernandeza, czyli wysoce niezadowalająco.Dziennik “Mundo Deportivo” obliczył, że w 2024 roku FC Barcelona zanotowała aż pięć domowych porażek. Pod tym względem był to trzeci najgorszy rok “Dumy Katalonii” w XXI wieku. Gorzej było tylko w 2021 roku (6 porażek) i w 2003 roku (7 porażek). Robert Lewandowski i spółka w 2024 roku u siebie przegrywali z: Villarreal, PSG, Las Palmas, Leganes i Atletico Madryt

  • “Myśli samobójcze”. Dramatyczne wyznanie polskiej gwiazdy. Nagle przerwała milczenie

    “Myśli samobójcze”. Dramatyczne wyznanie polskiej gwiazdy. Nagle przerwała milczenie

    “Myśli samobójcze”. Dramatyczne wyznanie polskiej gwiazdy. Nagle przerwała milczeni

     

    Malwina Smarzek zdobyła się na wyjątkowe wyznanie. Gwiazda polskiej siatkówki zdradziła, że zmagała się z myślami samobójczymi. Ostatnie miały miejsce dwa lata temu. “Ani trochę nie jest to dla mnie łatwe” — napisała na początku swojego postu na Instagramie.

     

    Smarzek zadebiutowała w seniorskiej reprezentacji Polski przed dekadą. Z czasem wyrosła na czołową postać kobiecej siatkówki nad Wisłą. Dwa lata temu niespodziewanie zniknęła z kadry. W tym roku wróciła do drużyny narodowej i sięgnęła z nią po pierwszy medal w rywalizacji seniorek. W Lidze Narodów Biało-Czerwone zdobyły brąz.

     

    Z treści opublikowanej w jej poście na Instagramie wynika, że absencja w reprezentacji zbiegła się w czasie z problemami psychicznymi.

     

    “Ja wiem, że dziś są jeszcze święta, ale dla mnie jest to bardzo ważny dzień i chciałabym się czymś z Wami podzielić. I nie jest to ani trochę łatwe dla mnie, ale #herewego” — zaczęła gwiazda polskiej siatkówki.

     

    “Dziś mija 5 lat od momentu, w którym pierwszy raz poczułam, jak ataki paniki wkradają się w moje życie. I jak bardzo były ignorowane przez moje otoczenie. Pamiętam, jak bardzo czułam się nierozumiana, momentami ignorowana. Przez ostatnie 3 lata zmagałam się z depresją, która była moim cieniem, towarzysząc mi w najciemniejszych chwilach” — wyznała Smarzek

     

    Reprezentantka Polski zaznaczyła, że “czuła się osamotniona, przytłoczona i bezsilna”. “Każdy dzień był walką, a sport, który kiedyś dawał mi radość, stał się niekończącą się torturą. Pogodzenie depresji z moją pasją, która nie była już pasją, zwykle wychodzenie na mecz kosztowało mnie więcej sił, niż miałam. Często musiałam zmuszać się do treningów, nawet kiedy głupi prysznic czy zjedzenia śniadania było wyzwaniem” — zdradziła.

     

    Smarzek przyznała, że jej “towarzyszami na boisku” były strach przed oceną, poczucie braku wartości i niepewność. “Mimo to wiedziałam, że muszę walczyć — jeżeli nie dla sportu to dla siebie. W swojej głowie karierę kończyłam już wielokrotnie” — zapewniła.

     

    Siatkarka wyznała, że ostatnie myśli samobójcze miała dwa lata temu. “Z perspektywy [tych] dwóch lat chciałabym podkreślić, jak ważne jest, aby temat zdrowia psychicznego był traktowany z taką samą powagą jak zdrowie fizyczne, zwłaszcza w świecie sportu. Każdy z nas zmaga się z własnymi demonami, a otwartość na rozmowę może uratować życie” — zaapelowała.

     

    “Czuję ogromną wdzięczność, że mogę znowu cieszyć się tym, co kocham, a problemy takie jak bycie w formie czy nie wydają się błahe. Moje priorytety się zmieniły, a życie nabrało nowego sensu. Chciałabym, aby każdy, kto zmaga się z podobnymi wyzwaniami, wiedział, że nie jest sam. Życie może być piękne, nawet po najciemniejszych chwilach. Niech ten post będzie przypomnieniem, że zdrowie psychiczne jest równie ważne jak fizyczne” — dodała.

     

    “Na samym końcu chciałam podziękować tym którzy byli ze mną w tych najgorszych momentach. Zarówno bliskim, jak i mojej cudownej psychoterapeutce i psychiatrze” — zakończyła Smarzek