• Co ze zdrowiem i przygotowaniami Hampela? Mamy informację od samego zawodnika!

    Co ze zdrowiem i przygotowaniami Hampela? Mamy informację od samego zawodnika!

    Co ze zdrowiem i przygotowaniami Hampela? Mamy informację od samego zawodnika!

    Sezon 2024 w wykonaniu Jarosława Hampela układał się bardzo dobrze. Kiedy zawodnik po trzech bardzo udanych latach, z przymusu i przy dezaprobacie lubelskich kibiców, musiał opuścić Orlen Oil Motor Lublin, wielu zastanawiało się, jak zmiana klubowa wpłynie na dyspozycję dwukrotnego wicemistrza świata. Hampel drugi raz w karierze wybrał Falubaz Zielona Góra i był liderem zielonogórskiego zespołu.

     

    Zielonogórzanie, którzy w poprzednim sezonie byli beniaminkiem PGE Ekstraligi, bez większych problemów utrzymali się w najlepszej żużlowej lidze świata. Zajęli po rundzie zasadniczej 6. miejsce i awansowali do fazy play-off, gdzie czekał na nich obrońca tytułu i były klub reprezentanta Polski, Orlen Oil Motor Lublin. Były indywidualny mistrz Polski był do tego momentu najskuteczniejszym zawodnikiem Falubazu. Podczas pierwszego spotkania w Zielonej Górze lublinianie szybko rozwiali wątpliwości, kto będzie dyktował warunki w tym dwumeczu. Przed 13. biegiem Motor prowadził już różnicą 12 punktów.

     

    Właśnie 13. bieg okazał się niezwykle pechowy dla Jarosława Hampela. Atakujący go na wyjściu z pierwszego łuku Bartosz Zmarzlik stracił na moment panowanie nad motocyklem i zahaczył tylnym kołem o motocykl zawodnika Falubazu. Dodatkowo wjechał w Hampela jadący na trzeciej pozycji Piotr Pawlicki. Hampel opuścił tor na noszach, jak się później okazało, doznał złamania kości łokciowej i kciuka lewej ręki. Biorąc pod uwagę, że Hampel miał już wcześniej sporo poważnych urazów, pozostaje pytanie, jak ta kontuzja wpłynie na przygotowania tego znakomitego zawodnika do sezonu 2025?

     

    Wstępne przygotowania do sezonu rozpocząłem już w listopadzie, natomiast takie już pełne przygotowania swoim sprawdzonym sposobem zacząłem już na początku grudnia. Obecnie trenuję na pełnych obrotach, ręka w ogóle nie daje o sobie znać, także bez żadnych rezerw przygotowuję się do kolejnych rozgrywek. Wszystko jest w porządku, kibice mogą być spokojni. Proces gojenia zakończył się już jakiś czas temu. Nie była to moja najlżejsza kontuzja, ale też na pewno nie najbardziej skomplikowana i bolesna – powiedział w rozmowie z naszym portalem były kapitan Motoru Lublin.

     

    Hampel na meczu… siatkówki

    Kibice Orlen Oil Motoru Lublin w połowie grudnia zauważyli, że ich były kapitan pojawił się na meczu siatkówki w… Lublinie i kibicował siatkarzom LUK Bogdanka Lublin. Występują oni w siatkarskiej Pluslidze i dzielnie walczą plasując się w czołówce tabeli. Sam zawodnik powiedział nam, jak doszło do tej nieoczekiwanej wizyty.

     

    — Proszę nie wyciągać z tego jakichś sensacji, żyję w przyjacielskich relacjach z panem Karolem Żurem, który prowadzi w Lublinie swój biznes i na jego zaproszenie pojawiłem się tam ponownie, żeby się spotkać i porozmawiać. Przy okazji był mecz siatkarzy i zostałem na niego zaproszony. Mecz bardzo mi się podobał, nie miałem okazji być wcześniej na żywo na meczu siatkarskim. Oczywiście, śledziłem w telewizji wiele razy występy naszych kadrowiczów, ale na takim najwyższym poziomie siatkarskim na żywo byłem dopiero pierwszy raz. Siatkarscy kibice również stworzyli w Lublinie super atmosferę i niewykluczone, że pojawię się na takim meczu ponownie – wyjaśnił jeden z najlepszych polskich żużlowców w historii.

     

    Przed nadchodzącym sezonem drużynę Falubazu Zielona Góra wzmocnił trzeci zawodnik PGE Ekstraligi ubiegłego roku, Leon Madsen. Śmiało można nazwać to ogromnym wzmocnieniem. Przypomnijmy, że Leon Madsen w ostatnich dwóch sezonach potrafił wykręcić średnią na poziomie 2,416 i 2,250 pkt/b. Wobec takiego wzmocnienia na co zdaniem Jarosława Hampela będzie stać jego drużynę w najbliższych ligowych zmaganiach?

     

    — Nastawiamy się na trudny sezon, inne zespoły też dokonały zmian kadrowych i wzmocnień. Wracamy do systemu w którym w play-off znajdą się cztery zespoły. Jak wszyscy wiemy, margines błędu będzie niewielki. Chcielibyśmy się w tym play-off znaleźć, taki będzie cel, ale też nie oszukujmy się, będzie o to piekielnie trudno. Mamy duże ambicje, sezon zawsze przynosi jakieś zaskoczenia, a kibice mogą nastawiać się na prawdopodobnie najciekawszy sezon od wielu lat – zakończył Jarosław Hampel.

  • Polacy mogą tylko pozazdrościć. Tyle zarobili w tym sezonie

    Polacy mogą tylko pozazdrościć. Tyle zarobili w tym sezonie

    Polacy mogą tylko pozazdrościć. Tyle zarobili w tym sezoni

     

    Najlepsi skoczkowie inkasują spore gratyfikacje finansowe za triumfy w konkursach Pucharu Świata. Choć i tak pod względem finansowym z wieloma innymi sportowcami nie mają się co równać. A na tym tle słabo wypadają Polacy, którzy początku zimowego sezonu nie zaliczą do udanych. Najlepszy z Biało-Czerwonych w rankingu Aleksander Zniszczoł jest dopiero 16. Nie zdołał jeszcze przebić magicznej granicy.

     

    Sobotnie zmagania na obiekcie w Engelbergu toczyły się pod dyktando Austriaków. Po pierwszej serii na czele stawki znajdował się Daniel Tschofenig, który w finałowej serii musiał jednak uznać wyższość Jana Hoerla.

     

    Austriacy wykorzystali wpadkę lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Piusa Paschke, który zajął dopiero 10. miejsce. Niemiecki skoczek nie dość, że ma wciąż sporą przewagę nad rywalami w “generalce”, to przewodzi również w zestawieniu zarobków.

     

    34-latek w tym sezonie zainkasował już ponad 133 tys. franków szwajcarskich (ponad 520 tys. zł), a drugi w zestawieniu Jan Hoerl wzbogacił się o blisko 85 tys. franków (ponad 388 tys. zł). Tuż za jego plecami w zestawieniu plasuje się natomiast Tschofenig, który w tym sezonie zarobił blisko 84 tys. franków (ponad 38 tys. zł).

     

    Tyle Polacy zarobili w tym sezonie Pucharu Świata

    Spośród Biało-Czerwonych najwięcej zarobił dotychczas Aleksander Zniszczoł, który w zestawieniu finansowym widnieje na 16. pozycji z 17 tys. 950 franków szwajcarskich na koncie (ponad 82 tys. zł). 100 franków szwajcarskich mniej wpadło natomiast do tej pory w ręce Pawła Wąska (niecałe 82 tys. zł). Na 26. pozycji znajduje się natomiast Kamil Stoch, którego konto wzbogaciło się w tym sezonie o kwotę 7 tys. 700 franków (ponad 35 tys. zł), a 6 tys. 800 franków zarobił Jakub Wolny (ponad 31 tys. zł i 29. miejsce w rankingu).

     

    W niedzielę na obiekcie Gross Titlis Schanze rozegrany zostanie drugi indywidualny konkurs Pucharu Świata. Początek zmagań zaplanowano naodz. 16.00.

     

  • Sylwetki nominowanych: 19. Iga Świątek (TENIS)

    Sylwetki nominowanych: 19. Iga Świątek (TENIS)

    Sylwetki nominowanych: 19. Iga Świątek (TENIS

     

    Przedstawiamy sylwetki nominowanych w 90. Plebiscycie na Najlepszego Sportowca Polski. Oto czym w 2024 r. wyróżniła się Iga Świątek.

     

    Mistrzyni z Raszyna zrealizowała w tym sezonie kolejne cele i marzenia. Pierwsza połowa sezonu była w jej wykonaniu wybitna, w drugiej – choć pojawiły się drobne rysy – również notowała wielkie sukcesy. Latem Iga zdobyła pierwszy, historyczny tenisowy medal olimpijski dla Polski (brąz), a choć w październiku przed WTA Finals straciła tron na rzecz Aryny Sabalenki, do tego momentu spędziła na nim w sumie aż 125 tygodni! Obecnie w tej klasyfikacji zajmuje siódme miejsce na liście wszech czasów.

     

    Wiosną Świątek wywalczyła niezwykłego hat-tricka, zwyciężając kolejno w trzech największych turniejach rozgrywanych na ziemi: w Madrycie, Rzymie i po raz czwarty w karierze we French Open w Paryżu. Wcześniej świetnie spisywała się także na hardzie, triumfując w Dosze i IndianWells.

  • Oto powód dyskwalifikacji Piotra Żyły. Trener był wściekły. “Nie rozumiem”

    Oto powód dyskwalifikacji Piotra Żyły. Trener był wściekły. “Nie rozumiem”

    Oto powód dyskwalifikacji Piotra Żyły. Trener był wściekły. “Nie rozumiem

     

    Piotr Żyła mógł zanotować najlepszy skok w sezonie, a zamiast tego… został zdyskwalifikowany! Czy to jego wina? Thomas Thurnbichler nie ukrywa, że kombinezony skoczków są sprawdzane codziennie i nie rozumie, w czym był problem. A Jakub Kot w studio Eurosportu tłumaczył wprost, że to często po prostu kwestia szczęścia.

     

    Ogromne niedopatrzenie kosztowało Piotra Żyłę miejsce w ścisłej czołówce sobotniego konkursu Pucharu Świata w Engelbergu. W drugiej serii 37-latek poszybował aż 137 m i był w ścisłej czołówce. Wszystko zniweczyła jednak dyskwalifikacja za nieregulaminowy kombinezon. Jakub Kot w studio Eurosportu tłumaczył jednak, że to niekoniecznie jedynie błąd samego skoczka. A często… po prostu kwestia szczęścia

     

    — Jeżeli masz poprawny kombinezon, nie masz szansy rywalizować z najlepszymi. Pamiętacie kombinezon Halvora Egnera Graneruda w Rasnovie, gdy był liderem Pucharu Świata? Jego ówczesny trener powiedział, że biorą to ryzyko na klatę, będą to nadal robili, bo inaczej im reszta odjedzie. Tu trzeba mieć trochę szczęścia w tym wszystkim — tłumaczył były skoczek, a obecnie ekspert

     

    Piotr Żyła zdyskwalifikowany! Ekspert tłumaczy. “Cały szkopuł jest w tym”

    — Akurat obwód brzucha to o tyle newralgiczny punkt, że możecie sobie wyobrazić, że jak wypijecie trochę wody, obwód jest trochę większy. Gdy nie wypijecie, jest odwrotnie. A i tak cały szkopuł jest w tym, że kontroler to mierzy i obejmie to metrem tak, jak mu akurat pasuje. Każdy może zmierzyć coś innego. Zależy, jak się złapie metr, jak się materiał rozciągnie — dodał Jakub Kot.

     

    Na temat dyskwalifikacji Piotra Żyły wypowiedział się także Thomas Thurnbichler i nie ukrywał, że taka decyzja kontrolerów po prostu go zezłościła.

     

    — Nie jestem w stanie tego wytłumaczyć. Codziennie sprawdzamy kombinezony, nie widzieliśmy dziś żadnego problemu, więc ciekaw jestem, co się wydarzyło. Czy to błąd samego Piotra? Nie sądzę. To obwód brzucha, więc tu w ciągu dnia może zdarzyć się wiele, ale na koniec po prostu szkoda, jestem trochę zły z powodu tej dyskwalifikacji. Pomimo niej to był dla niego bardzo dobry dzień. Widać, że skacze z dużym zaufaniem do samego siebie. Świetnie ląduje, nie ma problemów z telemarkiem. Widzimy dużo pozytywów, które przeniesiemy na kolejne konkursy — stwierdził na gorąco trener naszych skoczków

     

    piotr Żyła mógł osiągnąć najlepszy wynik w sezonie. “Na Turniej Czterech Skoczni idealnie”

     

    O sprawie szybko wypowiedzieli się także dziennikarze, którzy podkreślali, że Piotr Żyła mógł zanotować w Engelbergu najlepszy wynik w sezonie.

     

    “Gdyby nie dyskwalifikacja za nieprzepisowy kombinezon, Piotr Żyła awansowałby do top 10 z miejsca 19. po I serii. Pierwszy konkurs w Engelbergu skończy na 30. miejscu — szkoda. Ale super, że forma już się chyba stabilizuje na okolice top 10. Na Turniej Czterech Skoczni idealnie” — stwierdził Łukasz Jachimiak ze Sport.pl.

     

  • Co za dramat! Żyła odpalił torpedę i nagle dyskwalifikacja! Pech Wąska

    Co za dramat! Żyła odpalił torpedę i nagle dyskwalifikacja! Pech Wąska

    Engelberg: Piękny Skok Piotra Żyły, Dramatyczna Dyskwalifikacja i Walka Polaków o Miejsca w Pucharze Świata

    Sobota na Gross-Titlis-Schanze w Engelbergu przyniosła kibicom polskich skoków narciarskich istną huśtawkę emocji. Od radości z fenomenalnych skoków Piotra Żyły i Pawła Wąska, po dramatyczne chwile związane z dyskwalifikacją Żyły za nieprzepisowy kombinezon. To był dzień pełen zwrotów akcji, który zapamiętamy na długo.

    Wysokie Oczekiwania Przed Startem

    Przed rozpoczęciem konkursu indywidualnego na skoczni Gross-Titlis-Schanze (HS140), Polacy mieli powody do optymizmu. W końcu Engelberg to jedno z miejsc, gdzie biało-czerwoni odnosili historyczne sukcesy. Dotychczas nasi skoczkowie stawali na podium w Szwajcarii aż 23 razy, co dawało nadzieję na kolejne dobre wyniki.

     

    Pierwsze serie konkursowe pokazały, że Polacy są w dobrej formie. Już w pierwszych skokach było widać, że nasi zawodnicy mają szansę na wysokie lokaty.

     

     

     

    Mocne Otwarcie Piotra Żyły i Pierwsze Zaskoczenia

     

    Pierwsza seria przyniosła niesamowite emocje. Piotr Żyła, jeden z najbardziej doświadczonych polskich skoczków, oddał skok na 130 metrów, uzyskując 134,5 punktu. Dzięki rekompensacie za warunki wiatrowe (aż 13 punktów) Polak objął prowadzenie w konkursie po próbach piętnastu zawodników. Jego świetny skok dawał nadzieję na miejsce w czołówce po zakończeniu pierwszej serii.

     

    Niespodziankę sprawił Bułgar Władimir Zografski, który wylądował na 137 metrze i wyprzedził Polaka. Jego wynik był jednym z najlepszych w pierwszej serii i wzbudził aplauz kibiców.

     

     

     

    Polacy w Pierwszej Serii: Kto Zaskoczył, Kto Zawiódł?

     

    Kamil Stoch, nasz trzykrotny mistrz olimpijski, skoczył 131,5 metra w dobrym stylu, co dało mu 17. miejsce po pierwszej serii (nota 136,3 punktu). Paweł Wąsek zaskoczył wszystkich, lądując na 137 metrze, co pozwoliło mu zająć dziewiątą pozycję (144,1 punktu). To była jedna z najlepszych prób młodego skoczka w tym sezonie.

     

    Aleksander Zniszczoł również pokazał się z dobrej strony, osiągając 127 metrów i zdobywając 132,4 punktu, co dawało mu miejsce w trzeciej “10”. Niestety, Jakub Wolny nie poradził sobie tak dobrze. Jego skok na 123,5 metra (124,9 punktu) nie wystarczył do awansu do drugiej serii – zabrakło mu zaledwie dwóch punktów.

    Dramat Piotra Żyły w Drugiej Serii

    W drugiej serii emocje sięgnęły zenitu. Aleksander Zniszczoł poprawił swoją odległość i wylądował na 134 metrze, co dało mu ostatecznie 17. miejsce (139,2 punktu). Jeszcze lepiej spisał się Piotr Żyła, który skoczył aż 137 metrów, zdobywając 147,2 punktu. Polak wyprzedził aż dziewięciu rywali i wydawało się, że zakończy konkurs na 10. miejscu.

    Radość kibiców nie trwała jednak długo. Chwilę po skoku organizatorzy ogłosili, że Żyła został zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon. To był cios dla polskiej drużyny i samego zawodnika, który stracił szansę na świetny wynik.

    Pozostali Polacy w Drugiej Serii

    Kamil Stoch i Paweł Wąsek w drugiej serii nie zdołali poprawić swoich wyników. Stoch wylądował na 128 metrze, co pozwoliło mu zająć 18. miejsce. Wąsek miał trudne warunki atmosferyczne, przez co skoczył tylko 123,5 metra, mimo dużej rekompensaty za wiatr, i uplasował się na 11. miejscu.

    Austriacy Dominują w Engelbergu

    Konkurs zakończył się triumfem Austriaków. Jan Hoerl wygrał po skokach na 142 i 138,5 metra, zdobywając łącznie 310,5 punktu. Drugie miejsce zajął jego rodak Daniel Tschofenig, a na trzecim stopniu podium stanął Szwajcar Gregor Deschwanden.

    Co Przyniesie Niedziela?

    Przed nami kolejny konkurs w Engelbergu. Polscy kibice liczą na lepsze wyniki i przede wszystkim brak kontrowersji związanych z dyskwalifikacjami. Start zawodów zaplanowano na godzinę 16:00, a kwalifikacje rozpoczną się półtorej godziny wcześniej. Czy Polacy zrehabilitują się po sobotnich emocjach? Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

  • Dramat reprezentanta Polski. Trafił do szpitala. Są nowe informacje

    Dramat reprezentanta Polski. Trafił do szpitala. Są nowe informacje

    Dramat reprezentanta Polski. Trafił do szpitala. Są nowe informacj

     

    Włoskie media podają nowe informacje o sytuacji Sebastiana Walukiewicza. Reprezentant Polski w meczu Torino — Bologna nagle upadł na murawę bez kontaktu z rywalem i został zniesiony na noszach. Polak miał problemy z oddychaniem, a jak się okazuje, już w ostatnich dniach narzekał na złe samopoczucie.

     

    Sytuacja z 32. minuty meczu Torino — Bologna wyglądała bardzo groźnie. Sebastian Walukiewicz nagle upadł na murawę bez kontaktu z rywalem. Miał problemy z oddychaniem. Polak został trzy minuty później zniesiony z murawy na noszach.

     

    Włoskie media podają nowe informacje w tej sprawie. Walukiewicz trafił do szpitala Maria Vittoria i tam przejdzie dokładne badania. Włosi podają, że Polak był przytomny, gdy opuszczał boisko.

     

    Polski obrońca skarżył się na problemy z oddychaniem, a w ciągu tygodnia miał już objawy grypy. Walukiewicz zostanie zabrany do szpitala na dokładne badania, ale ci, którzy go widzieli, twierdzą, że jest spokojny — pisze portal Tuttomercatoweb.com.

     

  • Fantastyczny lot Piotra Żyły. A później takie wieści. Koszmar!

    Fantastyczny lot Piotra Żyły. A później takie wieści. Koszmar!

    Fantastyczny lot Piotra Żyły. A później takie wieści. Koszmar!

    Wszystko układało się znakomicie dla Piotra Żyły. W drugiej serii konkursu Pucharu Świata w Engelbergu 37-latek poszybował aż 137 m i był w czołówce. Wszystko zniweczyła jednak dyskwalifikacja za nieregulaminowy kombinezon. Polakowi przepadła wielka szansa na najlepszy wynik w tym sezonie. Uwagę na nieprawidłowości w kombinezonie zwrócili już komentatorzy Eurosportu.

     

    Nie takiego zakończenia sobotniego konkursu Pucharu Świata w skokach narciarskich w Engelbergu spodziewali się polscy kibice. W finałowej serii zmagań znakomitym lotem na odległość 137 m popisał się Piotr Żyła, który długo przewodził stawce. Weterana Biało-Czerwonych wyprzedził dopiero Andreas Wellinger, ale Polak mógł liczyć na miejsce w ścisłej czołówce konkursu.

     

    Żyła długo przewodził stawce. Nagła decyzja zmieniła wszystko

    Wszystko pogrzebała jednak… decyzja sędziów, którzy dopatrzyli się nieprawidłowości w kombinezonie polskiego skoczka. Tym samym Żyła został zdyskwalifikowany i szansa na najlepszy wynik w tegorocznym zimowym sezonie przepadła.

     

    Gdy Żyła pojawił się na belce startowej uwagę na jego kombinezon od razu zwrócili komentatorzy Eurosportu. Ich niepokój wzbudził dziubek w kroku kombinezonu polskiego skoczka. Chwilę później okazało się, że Polak nie przeszedł kontroli sprzętu i stracił szansę na miejsce w “dziesiątce” sobotnich zmagań w Engelbergu.

    https://x.com/merkacper/status/1870510277831389309

    37-latek w tym sezonie borykał się z ogromnymi problemami. Po słabym początku sezonu został nawet odesłany przez Thomasa Thurnbichlera do startów w Pucharze Kontynentalnym, by odbudować swą dyspozycję. Gdy wydawało się, że w Engelbergu w jego przypadku mogliśmy wreszcie mówić o przełomie, szyki pokrzyżowali mu sędziowie.

     

  • Hat-trick Ewy Pajor! Kapitalny występ. Inna Polka też strzeliła gola

    Hat-trick Ewy Pajor! Kapitalny występ. Inna Polka też strzeliła gola

    Hat-trick Ewy Pajor! Kapitalny występ. Inna Polka też strzeliła gol

     

    Hat-trick Ewy Pajor w barwach FC Barcelona! Kapitan reprezentacji Polski w swoim premierowym występie w Pucharze Królowej w wyjazdowym meczu z Costa Adeje Tenerife zanotowała trzy trafienia, a Blaugrana rozbiła rywalki aż 6:2. Jednego z dwóch goli dla drużyny z Teneryfy strzeliła inna reprezentantka Polski.

     

    Ewa Pajor po kilku miesiącach gry w barwach FC Barcelona zachwyca skutecznością. W jedenastu ligowych spotkaniach strzeliła już dziesięć goli, do których dołożyła dwie asysty. Oprócz tego w Lidze Mistrzów w sześciu meczach zanotowała cztery gole i asystę.

     

    Popis Ewy Pajor! Polka zachwyca w Barcelonie

    W sobotę Polka rozpoczęła wyjazdowe spotkanie z Costa Adeje Tenerife w pierwszym składzie i już w 24. minucie wpisała się na listę strzelczyń. W końcówce meczu Pajor trafiła w 79. minucie z rzutu karnego, a w 92. minucie skompletowała hat-tricka.Barcelona rozbiła zespół z Teneryfy aż 6:2. Jednego z dwóch goli dla gospodyń strzeliła z kolei Aleksandra Zaremba. Dzięki temu zwycięstwu Blaugrana awansowała do ćwierćfinału Pucharu Królowej.

     

    Przypomnijmy, że Barcelona przewodzi w ligowych rozgrywkach z 39 pkt na koncie. Na drugim miejscu jest Real Madryt, który traci do liderek 11 pkt, ale ma na ten moment dwa mecze rozegrane mniej. Trzecie są piłkarki Atletico Madryt z 25 pkt.

  • Agnieszka Holland otworzyła się na temat wiary. “Nie jestem członkinią żadnego Kościoła”

    Agnieszka Holland otworzyła się na temat wiary. “Nie jestem członkinią żadnego Kościoła”

    Agnieszka Holland otworzyła się na temat wiary. “Nie jestem członkinią żadnego Kościoła

     

    Agnieszka Holland w najnowszym wywiadzie poruszyła temat wiary. Polska reżyserka nie należy do żadnego kościoła. “Myślałam, żeby własny zbudować. Jak zaczęłam tę myśl poważnie traktować, to się okazało, że jest mnóstwo ludzi, którzy by się chętnie przyłączyli” – opowiadała.

     

    Agnieszka Holland to bez wątpienia jedna z najbardziej znanych i cenionych polskich reżyserek. Miłośnicy kina bez trudu wymienią tworzone przez nią filmy. Ostatnio o artystce było głośno za sprawą filmu “Zielona granica”. To kolejna produkcja reżyserki, która nie przeszła bez echa w polskim kinie

     

    Niedawno Holland udzieliła wywiadu TVP Info, w którym nie tylko skrytykowała politykę migracyjną Donalda Tuska, ale także otworzyła się na tematy dotyczące religii.

     

    Agnieszka Holland mówi wprost o swoich przekonaniach dotyczących religii

    Reżyserka przekonuje, że bardzo szanuje Donalda Tuska. Jednak w kwestii polityki migracyjnej ma politykowi wiele do zarzucenia.

     

    “Po tym, jak przez wiele lat chodzili, krzycząc »państwo prawa i konstytucja«, obecny rząd teraz tworzy legislację, która godzi się na bezkarne strzelanie do ludzi, bo tym jest tak zwane »prawo strzelankowe« albo też »licencja do zabijania«, jak nazywają to niektórzy prawnicy. Oczywiście, jest kryzys, Putin z Łukaszenką używają migrantów na granicy. Musimy zdawać sobie sprawę z geopolityki, ale to nie znaczy, że mamy łamać prawa człowieka, konwencje międzynarodowe i naszą własną konstytucję. Robiąc to, de facto mówimy, że to wszystko, o co zabiegaliśmy i walczyliśmy przez osiem lat, kiedy PiS zaczął demontować państwo prawa, to było OK” – powiedziała

     

     

    W wywiadzie padło też pytanie, czy Agnieszka Holland jest osobą wierzącą. Reżyserka szybko odpowiedziała.

     

    I tak i nie. Nie jestem członkinią żadnego Kościoła. Myślałam, żeby własny zbudować. Jak zaczęłam tę myśl poważnie traktować, to się okazało, że jest mnóstwo ludzi, którzy by się chętnie przyłączyli.

     

    “Nawet się z teologami naradzałam i wymyśliłam, gdzie by się mogły odbywać takie zgromadzenia – w planetariach. W każdym większym mieście jest planetarium. Myślę, że to jest piękne miejsce do transcendentnego kontaktu z nieskończonością, ale to wymaga bardzo dużo czasu, którego nie miałam. Jest wielka potrzeba nowej wiary i nadziei” – podsumowała

     

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Plejada.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach show-biznesowych. Bądź na bieżąco! Obserwuj Plejadę w Wiadomościach Google. Odwiedź nas także na Facebooku, Instagramie, YouTubie oraz TikToku.

     

    Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@redakcjaonet.pl.

  • Falubaz dopiął kluczowy transfer! Z nim powalczą o medal DMP?

    Falubaz dopiął kluczowy transfer! Z nim powalczą o medal DMP?

    Falubaz dopiął kluczowy transfer! Z nim powalczą o medal DMP

     

    Telenowela transferowa związana z Damianem Ratajczakiem właśnie dobiegła końca! Były wicemistrz świata juniorów zmienił klub i w 2025 roku będzie reprezentować barwy Stelmetu Falubaz Zielona Góra, wracając tym sposobem do PGE Ekstraligi. Jak poinformowała Fogo Unia Leszno na swoich mediach społecznościowych, umowa obowiązuje tylko na rok, po którym młodzieżowiec powróci do “Byków”.

     

    Walka o Damiana Ratajczaka rozpoczęła się wraz z momentem, w którym pewne stało się, że Fogo Unia Leszno nie utrzyma się w PGE Ekstralidze. Zainteresowanie utalentowanym juniorem było ogromne, ale od dłuższego czasu faworytem do pozyskania 19-latka był klub z Zielonej Góry.

     

    Dzisiaj wszystko zostało oficjalnie potwierdzone, a Ratajczak został wypożyczony do Falubazu na 2025 rok, dzięki czemu wciąż będzie rywalizować na poziomie PGE Ekstraligi. Z kolei w następnym sezonie junior powróci do swojego macierzystego klubu.

     

    Cieszę się, że wszelkie formalności z leszczyńskim klubem zostały już załatwione i dziś możemy się pochwalić informacją, że dołącza do nas tak ambitny i pracowity junior. Jestem przekonany, że Damian i Oskar stworzą świetną młodzieżową parę, bo obaj są bardzo waleczni i skoncentrowani na celu, jakim jest walka o medale — powiedział prezes zielonogórskiego klubu, Adam Goliński, na łamach falubaz.com.

     

    O transferze wypowiedział się również sam zawodnik. — Chciałbym się tutaj rozwijać indywidualnie, a przy tym pomóc drużynie w walce o medale. Do tej pory nie miałem takich możliwości w Ekstralidze. Myślę, że wszyscy tutaj mamy takie aspiracje. Lepiej się jedzie o medale, niż walcząc o ligowy byt, dlatego uważam, że to będzie dla mnie bardzo cenne doświadczenie — podkreślił Ratajczak.

     

    Po kontuzji nie ma śladu

    Zielonogórski klub będzie trzecim w karierze młodego żużlowca. Wcześniej Damian reprezentował bowiem barwy nie tylko Unii Leszno, ale również Kolejarza Rawicz. W 2023 roku Ratajczak został wicemistrzem świata juniorów, a rok później z rywalizacji o tytuł wykluczyła go kontuzja kości udowej, która wyłączyła go z rywalizacji na większą część sezonu. Jak jednak zapewnia sam zainteresowany, po urazie nie ma już śladu.

     

    Kontuzja to już historia. Pod koniec sezonu przeszedłem operację i niemal natychmiast zacząłem rehabilitację. Wszystko przebiega zgodnie z planem. Myślami jestem już przy powrocie na tor i pierwszych treningach na motocyklu — podsumowuje Damian.