• Wzruszenie odbiera głos, jak Wilfredo Leon po raz pierwszy spędził święta z żoną. Wyznanie siatkarza wywołało poruszenie

    Wzruszenie odbiera głos, jak Wilfredo Leon po raz pierwszy spędził święta z żoną. Wyznanie siatkarza wywołało poruszenie

    Wzruszenie odbiera głos, jak Wilfredo Leon po raz pierwszy spędził święta z żoną. Wyznanie siatkarza wywołało poruszenie

     

    Święta Bożego Narodzenia to specjalny czas, w którym sportowcy mają jedną z niewielu okazji w trakcie sezonu, aby odpocząć od codziennych problemów i spędzić czas ze swoją rodziną. Wilfredo Leon, który do tej pory reprezentował barwy zagranicznych drużyn, nie miał jednak okazji do tego, aby celebrować święta z rodziną i dziećmi. Aż do teraz. Wyznanie gwiazdora reprezentacji Polski wywołało poruszenie.

    https://www.instagram.com/p/DD-K_TOsMHG/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

     

    Wzruszenie odbiera głos, jak Wilfredo Leon po raz pierwszy spędził święta z żoną

    W ostatnich miesiącach życie Wilfredo Leona zmieniło się diametralnie. Gwiazdor reprezentacji Polski przeniósł się do Lublina i zasilił szeregi Bogdanki LUK Lublin, dzięki czemu teraz może nie tylko spełniać się na boisku, ale przede wszystkim być blisko swojej rodziny. W ostatnich latach, od 2018 roku, polski siatkarz grał dla włoskiej Perugii i przyjazd do rodziny na Święta Bożego Narodzenia był bardzo problematyczny i niemalże niemożliwy. Teraz, kiedy Wilfredo Leon na co dzień jest przy swojej żonie i dzieciach, wreszcie mógł spędzić ten cudowny czas w gronie swoich najbliższych. To wyjątkowe wydarzenie sprawiło, że szybko on i jego małżonka pochwalili się tym w mediach społecznościowych, czym wywołali niemałe poruszenie.

     

    Pierwsze takie święta Wilfredo Leona z rodziną

    – To pierwsze Święta w moim domu z całą rodziną🥹 – napisali na Instagramie Wilfredo Leon i jego małżonka Małgorzata, dodając wspólne zdjęcie przy ogromnej choince. Szerokie uśmiechy gwiazdora reprezentacji Polski i jego żony od razu dają do zrozumienia, jak bardzo ważna jest to dla nich chwila.

     

    Również internauci nie kryli swojej radości z tego, że Leon wreszcie miał okazję do tego, aby spędzić ten szczególny czas w gronie swoich najbliższych i zaczęli składać parze najszczersze życzenia świąteczne.

     

    Wszystkiego co najlepsze Leony – napisał jeden z internautów.

     

    – Cudownych, pełnych magii Świąt. Bez pośpiechu ale z uśmiechem i ciepłem w ❤️ – czytamy dalej pod zdjęciem.

    – Panie Wilfredo, ja bym chciał złożyć Panu najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia, dużo zdrowia, radości, miłości i spokoju, a przede wszystkim w gronie rodziny i znajomych, ale także szczęścia i pomyślności w Nowym Roku. – rozpisał się kolejny z fanów polskiego siatkarza. 

     

  • Kolejny sukces polskiego tenisa. Dopiero drugi raz w historii!

    Kolejny sukces polskiego tenisa. Dopiero drugi raz w historii!

    Kolejny sukces polskiego tenisa. Dopiero drugi raz w historii!

    Marek Furjan przekazał, że Marta Mrozińska została drugą polską sędzią odznaczoną tzw. “złotą blachą”. “To najwyższy stopień wśród arbitrów tenisowych” — podkreślił komentator Eurosportu.

     

    “Aktualnie mamy więc na świecie 36 osób (22 mężczyzn i 14 kobiet) z tak wysokim stopniem” — dodał Furjan, podkreślając, że Mrozińska, podobnie jak większość tenisistów, rozpocznie nowy sezon w Australii

     

    Kilka lat temu w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet polska arbiter zdradziła, w jaki sposób rozpoczęła się jej kariera sędziowska.

     

    Tak wyglądały początki Marty Mrozińskiej

    “Zaczęło się w Szczecinie. Pochodzę z tego miasta, grałam na miejscowych kortach przy alei Wojska Polskiego, często uczestniczyłam też w turnieju Pekao Szczecin Open. Najpierw jako widz, potem jako osoba do podawania piłek. W pewnym momencie stwierdziłam jednak, że nie ma sensu biegać za nimi, skoro po prostu mogę sobie usiąść na korcie i pracować jako sędzia” — mówiła.

     

     

    “Zaczynałam na studiach. Wtedy było mi trochę trudniej godzić to z nauką, ale jak już skończyłam edukację, stwierdziłam, że nadal będę próbować swoich sił w tym zawodzie. No i tak próbuję już od ośmiu lat” — podkreślała w 2019 r.

     

    Przypomnijmy, że rozgrywki w sezonie 2025 rozpoczną się jeszcze w tym miesiącu, kiedy to wystartuje United Cup. Później najlepsze tenisistki i tenisistów świata czekają zmagania m.in. w Brisbane, Auckland, Adelajdzie i oczywiście Melbourne, gdzie odbędzie się pierwsza wielkoszlemowe impreza roku — Australian Open.

     

  • Świątek już po starciu z mistrzynią olimpijską w Sydney. Skończyło się dogrywką przy siatce

    Świątek już po starciu z mistrzynią olimpijską w Sydney. Skończyło się dogrywką przy siatce

    Świątek już po starciu z mistrzynią olimpijską w Sydney. Skończyło się dogrywką przy siatce

    Rosną emocje przed startem drużynowych rozgrywek United Cup, gdzie nasi reprezentanci powalczą o premierowe trofeum w tych zmaganiach. Polscy tenisiści trenują na kortach w Sydney. Dzisiaj doszło do ciekawego spotkania po dwóch stronach siatki. Naprzeciw siebie stanęły Iga Świątek oraz mistrzyni olimpijska z Tokio – Belinda Bencić. W pewnym momencie miało miejsce intrygujące zdarzenie, które uchwycił fotoreporter WTA. Transmisje z Australii od piątku na sportowych antenach Polsatu.

     

    Reprezentanci Polski prowadzą intensywne przygotowania do rozpoczynającego się już jutro turnieju United Cup. Na pierwszy mecz naszej drużyny trzeba jednak zaczekać aż do 30 grudnia. Iga Świątek, Hubert Hurkacz oraz reszta ekipy mają zatem jeszcze kilka dni na treningi i dogłębne zapoznanie się z warunkami panującymi w Sydney, gdzie będą rozgrywać wszystkie swoje spotkania.

     

    Dzisiaj raszynianka sprawdziła swoją formę w sparingu z… Belindą Bencić, mistrzynią olimpijską z igrzysk rozgrywanych przed trzema laty w Tokio. Szwajcarka wróciła niedawno po przerwie macierzyńskiej i próbuje odbudować swoją pozycję w kobiecym tenisie. 27-latka wzięła już udział w kilku turniejach niższej rangi i dało się zauważyć, że z każdym kolejnym meczem łapała coraz większą pewność siebie. Rozgrywki United Cup będą zatem dla niej weryfikacją, jak blisko znajduje się obecnie światowego topu. Już w fazie grupowej przyjdzie jej się zmierzyć z rewelacją ostatniego sezonu – Jasmine Paolini.

     

    Zanim jednak dojdzie do potyczki z Włoszką, w czwartek Belinda Bencić trenowała z naszą Igą Świątek. Dla Polki również był to niezwykle cenny czas, bowiem przez dłuższy okres nie widziała się z reprezentantką Szwajcarii na światowych arenach. Wydarzenie to uwiecznił fotoreporter WTA – Robert Prange, zwany Jimmie48. Po intensywnej gierce, w pewnym momencie panie postanowiły zrobić sobie małą dogrywkę. Zabawiły się przy siatce i zagrały w… kamień, papier, nożyce.

     

    Reprezentacja Polski szykuje zmianę w mikście? Testowano nowy wariant z Igą ŚwiątekTrening z Bencić nie był jedynym, jaki Świątek odbyła w czwartek. 23-latka miała również okazję pograć w miksta. Co ciekawe, u boku Igi nie znalazł się Hubert Hurkacz. Na fotografiach Roberta Prange’a można dostrzec Jana Zielińskiego. Wygląda na to, że nasza reprezentacja testuje nowy wariant przed potencjalnymi spotkaniami w grze mieszanej. Wśród osób obserwujących deblowy trening polskiej ekipy znalazła się m.in. Jasmine Paolini.

     

    Pierwszy mecz drużyny prowadzonej przez kapitana Mateusza Terczyńskiego odbędzie się w poniedziałek, 30 grudnia, nie przed godz. 7:30. Wówczas rywalem naszej reprezentacji będzie Norwegia. W nocy z 31 grudnia na 1 stycznia, o godz. 0:30, rozpocznie się batalia Polaków z Czechami. Potencjalny ćwierćfinał z udziałem naszej ekipy przypada na 2 stycznia, nie przed godz. 7:30. Decydująca faza turnieju odbędzie się w dniach 4-5 stycznia. Transmisje z United Cup od jutra na sportowych antenach Polsatu. Tekstowe relacje oraz różne materiały zrozgrywek 

     

  • Gwiazda, która spadła na dno. Tuż przed śmiercią leczył się… alkoholem

    Gwiazda, która spadła na dno. Tuż przed śmiercią leczył się… alkoholem

    Gwiazda, która spadła na dno. Tuż przed śmiercią leczył się… alkoholem

    Był dzieckiem szczęścia, które bawiło się skokami narciarskimi. Mając 20 lat, cieszył się z pierwszego medalu olimpijskiego, których w całej karierze zdobył pięć, w tym cztery złote. Zdaniem wielu, w tym Adama Małysza, był najwybitniejszym skoczkiem narciarskim w historii. I przemawiają za tym fakty, bo na skoczniach wygrał absolutnie wszystko, co było do wygrania. Matti Nykaenen przerastał swoich rywali, tak samo, jak życie poza skocznią przerastało Nykaenena. Fin był szczęśliwy, gdy frunął, ale lądowanie w codzienności pełnej alkoholu, wybryków i skandali kończyło się upadkiem.

     

    Jego niebywały talent niósł go z łatwością przez życie, z którym później zaczął się zderzać i nie radził sobie całkowicie. Jego życie po zakończeniu kariery to ciąg nieustannych porażek. Gdyby umiał przenieść na życie tę lotność, mielibyśmy do czynienia z wielkim człowiekiem — mówił po odejściu ledwie 55-letniego Matii Nykanenea Włodzimierz Szaranowicz w rozmowie z TVP Sport.

     

    — Lista jego kłopotów mogła być równie długa, co sukcesów sportowych. Co nie zmienia faktu, że był niepowtarzalnym i wyjątkowo utalentowanym zawodnikiem — żegnał fińskiego arcymistrza skoków Adam Małysz. Nie było tajemnicą, że Fin był człowiekiem o dwóch osobowościach. Z jednej strony uciekający przed mediami, zagubiony w medialnym świecie chłopiec, z drugiej — król nocnego życia, który potrafił usiąść na belce tuż po wyjściu z knajpy. I wygrać.

     

    Było ich dwóch. Matti i Nykaenen

    Gdyby znalazł się ktoś, kto, widząc nastoletniego Mattiego Nykaenena stwierdziłby, że ten chłopiec zostanie najwybitniejszym skoczkiem narciarskim w historii tej dyscypliny, zostałby uznany za człowieka — delikatnie mówiąc — o zbyt wybujałej wyobraźni.

     

    Nykaenen był drobnej postury, co powodowało, że wśród rówieśników traktowany był gorzej, niż wysportowani koledzy. Przyszły mistrz olimpijski postanowił się czymś wyróżnić, więc wybrał się na skocznię, gdzie mógł udowodnić swoją odwagę. I ta decyzja okazało się strzałem w dziesiątkę. W wieku 18 lat został po raz pierwszy mistrzem świata, a dwa lata później cieszył ze srebrnego i złotego medalu olimpijskiego

     

    Według Marko Lempinena autora książki “Życie to bal” o Nykaenenie, to właśnie wtedy na dobre zaczęły się problemy. Fiński skoczek zdobył złoty medal na dużej skoczni w Sarajewie, jednak srebrny krążek na skoczni normalnej, został odebrany w kraju jako rozczarowanie. — Myślę, że właśnie wtedy prawdziwy Matti przestał istnieć, a jego miejsce coraz częściej zajmował ktoś inny. Nykanen stał się osobą publiczną, coraz częściej zachowywał się arogancko. Coraz więcej pił i zaczął odgrywać rolę kogoś, kim nigdy nie chciał stać się na trzeźwo. W jego głowie pojawiło się przekonanie, że gwiazdy nie mogą popełniać żadnych błędów. To go niszczyło i w niewłaściwy sposób próbował sobie z tą presją poradzić — oceniał Lempinen

     

    Nykaenen i kobiety

     

    I Nykaenen trwał w tym paradoksie. Zwycięstwa na skoczni przychodziły łatwo i lekko, nawet wtedy, gdy do hotelu wracał nad ranem. Kiedy frunął w powietrzu, był sobą. Można było odnieść wrażenie, że tylko wtedy, przez kilka sekund jest naprawdę szczęśliwy. Gorzej radził sobie jako celebryta. — W kraju, w którym mieszkają cztery miliony ludzi, nagle pojawia się ktoś tak uroczy, łatwo wygrywający i dający poczucie dumy, a jednocześnie bogata dusza artystyczna. On był kimś więcej niż tylko sportowcem. Chciał być postacią spoza obszaru sportu i to było wyzwanie, z którym sobie nie radził — opowiadał Włodzimierz Szaranowicz.

     

    Uzależnienie od alkoholu, skandale, niezliczona ilość związków — tak wyglądała codzienność legendy skoków. Gdy Nykaenaen zauważył, że jego popularność przekłada się na zainteresowanie kobiet, zaczął z tego bez skrupułów korzystać. Fin potrafił zjawić się w mieszkaniu swojego kolegi i zapytać, czy jest u niego jakaś koleżanka, by po chwili być z nią sam na sam w sypialni.

     

    Był sześciokrotnie żonaty. Każdy z jego związków to odrębna historia, każdy był burzliwy i opisywany w prasie. Jednak czwarte małżeństwo Nykaenena z celebrytką Mervi Tapolą (2004-2010) było prawdziwym dramatem. Para ciągnęła się na dno, oboje nadużywali alkoholu, a Nykaenen trafiał trzykrotnie do więzienia. Za pierwszym razem, gdy zaatakował żonę nożem, za drugim, gdy ugodził nożem 59-letniego mężczyznę, za trzecim razem, gdy zranił jednego z klientów pizzerii.

     

    Nykaenen jak gwiazda rocka

    Matti Nykaenen żył jak najbardziej zepsuta gwiazda rocka przebrana za skoczka narciarskiego. Nie powinno być więc wielkim zaskoczeniem, że po zakończeniu kariery jedna z wytwórni zaproponowała mu nagranie płyty. — Matti powiedział, że nie ma pojęcia, czy umie śpiewać, bo nigdy nawet nie próbował tego robić, a ja dostałem kilka tygodni, by nagrać wszystkie piosenki. Na szczęście wtedy, na początku lat 90., w Finlandii pojawił się rap, więc Matti po prostu recytował swoje wersy, a ja oraz chórek śpiewaliśmy refren. Plan zakładał, by album po prostu powstał, tymczasem bardzo szybko zdobył status złotej płyty — opowiadał Jussi Niemi, popularny fiński muzyk i producent.

     

    — Większa część widowni najprawdopodobniej czuła wątpliwości. Czy to w ogóle prawda? Czy najlepszy skoczek wszech czasów, ten urwis ze skoczni, który bał się publicznych wystąpień, naprawdę ma zamiar wejść na scenę i po raz pierwszy, całkowicie bez przygotowania, zaśpiewać na żywo? Czy to jakiś żart? — opisywał Lepinen w książce. Jak się później okazało — to nie był żart, a Nykaenen i Niemi współpracowali ze sobą niemal trzydzieści lat, grając rock’n’rolla i żyjąc, jak na gwiazdy rocka przystało

     

    Życzenie się spełniło

    Nykaenen ostatni koncert zagrał trzy dni przed swoją śmiercią. Być może wszystko skończyłoby się inaczej, gdyby nie lekceważenie lekarzy i własnego organizmu. Jego trzustka wielokrotnie alarmowała o konieczności zaprzestania picia. Jednak Nykaenen nie trzymał się żadnych poleceń lekarzy i robił — tak jak przez całe życie — to, co uważał za stosowne. Nawet gdy na dwa dni przed śmiercią bolał go brzuch, wymiotował i nie mógł podnieść się z podłogi, zabronił wzywać karetkę i leczył się piwami.

     

    — Obaj powiedzieliśmy, że nie chcielibyśmy opuszczać szpitala jako “warzywa”. Uważaliśmy, że śmierć, która przyjdzie jako światło z czystego nieba, byłaby najlepszą drogą. Mogę powiedzieć, że życzenie Mattiego się spełniło — powiedział Kai Merilae, przyjaciel Nykaenena z zespołu

     

    Matti Nykaenen w swojej karierze czterokrotnie zdobywał złoto igrzysk olimpijskich, pięciokrotnie mistrzostw świata i raz Mistrzostwa Świata w lotach. Cztery razy wygrywał klasyfikację generalną Pucharu Świata, dwa razy Turniej Czterech Skoczni. 46 konkursów Pucharu Świata kończyło się jego zwycięstwem, a w 76 razy stawał na podium. Matti Nykaenen zmarł 4 lutego 2019 r. Bezpośrednią przyczyną śmierci było zapalenie trzustki, które doprowadziło do zapalenia płuc.

     

     

  • Takich słow o Idze Świątek jeszcze nie było. Prosto z mostu. “Rażące kłamstwo”

    Takich słow o Idze Świątek jeszcze nie było. Prosto z mostu. “Rażące kłamstwo”

    Takich słow o Idze Świątek jeszcze nie było. Prosto z mostu. “Rażące kłamstwo

     

    Jason Goodall w mocnych słowach skrytykował brak przejrzystości w kwestii dopingu w tenisie. Ceniony analityk Tennis Channel odniósł się m.in. do zamieszania związanego z Igą Świątek i nie zamierzał gryźć się w język. Jego zdaniem mieliśmy do czynienia z “rażącym kłamstwem”.

     

    W sezonie 2024 zmierzyliśmy się z dwoma głośnymi przypadkami dopingowymi z udziałem Jannika Sinnera oraz Igi Świątek. To, co mi się nie podobało, to brak przejrzystości w obu wspomnianych przypadkach – powiedział Goodall w rozmowie przeprowadzonej przez Tennis Channel

     

    — O sprawie Sinnera dowiedzieliśmy się przed rozpoczęciem US Open, chociaż wszystko miało miejsce już wiosną. Jeśli natomiast chodzi o Świątek, to oficjalnie przekazano nam, że robi sobie przerwę od gry, aby skupić się na treningu i poprawie swojej formy. A jak się okazało to nie była prawda. Wręcz przeciwnie: to było po prostu rażące kłamstwo — ocenił

     

    Goodall jest zdania, że oba przypadki powinny zostać ujawnione publicznie od razu, gdy tylko stało się jasne, że chodzi o kwestie dopingowe, a ATP i WTA powinny natychmiastowo wziąć odpowiedzialność za wyjaśnianie takich sytuacji.

     

    – Nie wiedzieliśmy, że Świątek odbywa ciche zawieszenie. Dlaczego? Po prostu mówcie nam prawdę. Jeśli zawodnik uzyskał pozytywny wynik testu, jak Sinner, w próbkach A i B, powinniśmy znać fakty. Czemu ich nie znamy? Chcę większej przejrzystości, a nie żadnych tajnych zawieszeń — grzmiał Goodall.

     

    Przypomnijmy, że w całym zamieszaniu związanym z Polką chodziło o to, że w jej organizmie wykryto trimetazydynę (TMZ). Doszło do tego 12 sierpnia podczas testu przeprowadzonego przed turniejem w Cincinnati. Sama dowiedziała się o wyniku miesiąc później i została natychmiast zawieszona. Z tego względu opuściła imprezy w Seulu, Wuhan i Pekinie. Wtedy podkreślano, że jest to związane z chęcią spokojnego treningu i próbą odzyskania formy.

     

    Prawda była jednak inna. Raszynianka wraz ze swoim zespołem współpracowała wówczas z antydopingowymi organami, dzięki czemu ostatecznie wykazała, że przekroczyła stężenie TMZ nieświadomie (przez zanieczyszczony fabrycznie lek z melatoniną, który został jej przepisany przez lekarza). Organy antydopingowe uznały ekspertyzy i argumenty świadczące o jej niewinności. Świątek została więc zawieszona jedynie symbolicznie na miesiąc. Na poczet kary zostały zaliczone wstecznie trzy tygodnie – od 12 września do 5 października. Pozostałych osiem dni zostanie naliczonych od dnia opublikowania decyzji, czyli 28 listopada. To oznaczało, że już 4 grudnia miała tę sprawę oficjalnie za sobą.

     

  • Klamka zapadła. Turniej Czterech Skoczni bez wicemistrza olimpijskiego

    Klamka zapadła. Turniej Czterech Skoczni bez wicemistrza olimpijskiego

    Klamka zapadła. Turniej Czterech Skoczni bez wicemistrza olimpijskiego

    Kibice skoków na pewno wypatrują Turnieju Czterech Skoczni, który co roku jest emocjonujący. W tym sezonie zrobiło się gorąco już przed tymi zmaganiami! Wszystko przez decyzje niektórych trenerów, którzy często musieli rezygnować z gwiazd. W Polsce zabraknie np. Kamila Stocha, a w Austrii… wicemistrza olimpijskiego.

     

    Wielkimi krokami zbliża się Turniej Czterech Skoczni. To będzie pierwsza wielka impreza w trakcie tego sezonu Pucharu Świata. Trener reprezentacji Polski Thomas Thurnbichler postawił na Aleksandra Zniszczoła, Dawida Kubackiego, Jakuba Wolnego, Piotra Żyłę i Pawła Wąska. Austriak zrezygnował m.in. z Kamila Stocha, który trzykrotnie wygrywał tę rywalizację. Doświadczony zawodnik jednak stwierdził, że woli skupiać się na treningach.

     

    Trener Austriaków zdecydował. Podał skład na Turniej Czterech Skoczni

     

    Trochę inny problem na rodak Thomasa Thurnbichlera – Andreas Widhoelzl, czyli trener reprezentacji Austrii. Jego podopieczni skaczą w tym sezonie jak natchnieni. W niedzielnym konkursie w Engelbergu trzech Austriaków – Daniel Tchofenig, Jan Hoerl i Stefan Kraft zajęli pierwsze trzy miejsca.

     

    Szkoleniowiec tej kadry musiał podjąć trudną decyzję, kogo zabrać na Turniej Czterech Skoczni. Ostatecznie Widhoelzl uznał, że nie będzie zmieniał składu z Engelbergu, co oznacza, że w Oberstdorfie wystąpią Stephan Embacher, Michael Hayboeck, Jan Hoerl, Stefan Kraft, Markus Mueller, Maximilian Ortner i Daniel Tschofenig.

     

    Trener nie znalazł miejsca dla Manuela Fettnera, który plasuje się na 15. miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W 2022 roku Austriak zdobył na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich srebrny medal indywidualnie na skoczni normalnej oraz złoty w drużynie męskiej.

     

    Kiedy Turniej Czterech Skoczni?

     

    Turniej Czterech Skoczni rozpocznie się od soboty 28 grudnia (pierwsze kwalifikacje w Oberstdrofie) i potrwa do poniedziałku 6 stycznia. Transmisję z zawodów będzie można oglądać na żywo na antenach TVN i Eurosportu. Ponadto rywalizacja będzie dostępna także online naplatformie Max

     

  • Świątek się nie certoli. Świat bije jej brawo za to, co powiedziała

    Świątek się nie certoli. Świat bije jej brawo za to, co powiedziała

    Świątek się nie certoli. Świat bije jej brawo za to, co powiedziała

     

    Iga Świątek zabrała głos w sprawie kalendarza WTA i to właśnie tamtą wypowiedź nasi jurorzy wyróżnili w plebiscycie “The best of Iga”. – Uwagi były trafne i odważne, jak na zawodniczkę z numerem jeden w rankingu – wskazuje Jon Wertheim, redaktor naczelny “Sports Illustrated”.

     

    Pod koniec roku znów organizujemy plebiscyt “The best of Iga”, w którym podsumowujemy najważniejsze starty i osiągnięcia naszej zawodniczki. Wyłaniamy także najważniejszą wypowiedź Igi Świątek, która lubi zabierać głos na ważne tematy, wykraczające także poza sport. O typy zapytaliśmy 15 tenisowych ekspertów z całego świata – zdaniem większości największą wartość w ostatnim sezonie miały słowa Polki dotyczące potrzeby zmian w kalendarzu WTA.

     

    Mowa o następującej wypowiedzi: – Myślę, że mamy za dużo turniejów w sezonie. To się nie skończy dobrze. To sprawia, że tenis jest dla nas mniej przyjemny. Zasługujemy na to, żeby trochę więcej odpocząć – w ten sposób Świątek zabrała głos w sierpniu po meczu z Mirrą Andriejewą w trakcie turnieju WTA 1000 w Cincinnati.

     

    Świątek podniosła ważny temat

    Eksperci chwalą ją za odwagę. – Uwagi na temat terminarza były trafne i odważne, jak na zawodniczkę z numerem jeden w rankingu – ocenia Jon Wertheim, redaktor naczelny “Sports Illustrated”. I ma rację, bo nie wszystkie czołowe tenisistki świata chcą się wypowiadać na podobne tematy. Hiszpańska dziennikarka Raquel Bermudez z portalu Punto de Break dodaje: – Iga jasno przedstawiła swoje stanowisko i nie boi się wypowiadać, nawet jeśli wiąże się to z dużą krytyką.

     

    Na słowa Świątek o przeładowanym kalendarzu startów krytycznie zareagował m.in. Jewgienij Kafielnikow, były lider rankingu ATP, dwukrotny mistrz wielkoszlemowy. Rosjanin na portalu X napisał: “Ktoś cię zmusza do gry? Wszystko, co ty piep***sz, to narzekanie! Powiem ci, na co zasługujesz! Zasługujesz na dużo mniejsze wynagrodzenie niż teraz! Co ty na to?”

     

    Świątek w tej sprawie jest jednak konsekwentna. Polka kilkukrotnie wskazywała w ostatnich latach, że zbyt duża jest liczba turniejów obowiązkowych dla najlepszych zawodników. Brak startu oznacza brak punktów do rankingu oraz karę finansową. A działacze WTA wymagają występowania w coraz większej liczbie imprez – dziś to 18 startów, w poprzednich latach było 15. Najlepsze grają coraz więcej, ale czy to dobrze? Przemęczone tenisistki w przyszłości mogą obniżyć poziom gry, co nie wpłynie pozytywnie na jakość produktu pod marką WTA.

     

    Nie mówiąc już o rzeczy absolutnie najważniejszej – o zdrowiu zawodniczek. Liczniejsze występy narażają na kontuzje. Aryna Sabalenka w połowie roku musiała pauzować z powodów zdrowotnych, Jessika Pegula wiosną, a Jelena Rybakina co kilka miesięcy łapie kolejne urazy. W maju 2023 roku problemy ze zdrowiem Świątek o mało co nie wykluczyły ją ze startu w Roland Garros.

     

    Wymogi co do liczby rozegranych turniejów najmocniej uderzają w najlepsze tenisistki, bo te z natury wygrywają najwięcej spotkań w kolejnych zawodach, a ich zmęczenie się kumuluje. W tenisie przerwa między rozgrywkami trwa jedynie między połową listopada a końcem grudnia.

     

    Nic się na razie nie zmienia

    Środowisko tenisowe stoi po stronie Świątek i tych, którzy domagają się zmian – głosów podobnych do cytowanego wyżej Kafielnikowa nie ma wiele. Świadczy o tym także nasz plebiscyt. Przygotowując go, zastanawialiśmy się, czy “Wypowiedzią roku Igi Świątek” nie będą słowa 23-latki o brązowym medalu igrzysk z Paryża albo nagranie opublikowane w jej social mediach dotyczące pozytywnego wyniku antydopingowego. Większość naszych jurorów – dokładnie ośmiu z 15 – wskazała jednak właśnie na uwagi postulujące zmiany w kalendarzu WTA.

     

    Diego Barbiani z włoskiego portalu Oktennis.it tłumaczy: – Całkowicie zgadzam się z Igą. Widzieliśmy, jak trudno jest najlepszym tenisistkom pozostać regularnym na wysokim poziomie przez cały sezon. Iga rozegrała 60 meczów do turnieju w Cincinnati, to po prostu szaleństwo. Przy takim tempie osiągnęłaby do końca roku 80-90 spotkań [gdyby nie przerwa w grze z uwagi na zawieszenie – red.]. Tak się może zdarzyć raz na kilka lat, ale rozgrywanie sezon w sezon podobnie wielkiej liczby pojedynków jest absurdalne.

     

    Na ten moment działacze Organizacji Kobiecego Tenisa pozostają niewzruszeni apelami. – Wsadzony kij w mrowisko niczego nie zmienił. Ale trzeba o tym rozmawiać, bo problem niewątpliwie pozostaje – zauważa Tomasz Wolfke, komentator Eurosportu. Problem sam nie zniknie. Kalendarz na sezon 2025 wygląda prawie identycznie jak za ostatnie 12 miesięcy. Testowanie granic wytrzymałości najlepszych tenisistek trwa w najlepsze.

    Inne nominowane wypowiedzi Igi Świątek to:

    “Prawdziwym marzeniem ze snów jest złoto olimpijskie, ale jestem szczęśliwa, że ogarnęłam się po wczorajszym meczu, bo naprawdę nie było łatwo. Wyszłam na kort i cieszyłam się, że gram. W tenisie rzadko mamy taką sytuację, że po porażce, znów mamy okazję zagrać. Jakikolwiek medal to ogromne wyróżnienie. Przez całą karierę zapracowałam, by być w strefie medalowej. To dla mnie coś niesamowitego i nigdy bym się tego nie spodziewałam. Myślałam, że bycie numerem jeden rankingu, wygrywanie szlemów czy medal igrzysk są dla nadludzi. Cieszę się, że po tylu wczorajszych emocjach, zrobiłam dziś robotę. Pozbieranie się jest dla mnie super, bo wczoraj czułam się, jakbym miała jakąś żałobę. Fajnie, że byłam profesjonalna” – o igrzyskach w Paryżu

    “Dziękuję za ten sezon. Przede wszystkim sobie i mojemu zespołowi, bo był to kolejny wspaniały rok. To sezon niebycia suberbohaterką i akceptacji tego, mierzenia się z nowymi wyzwaniami, ciężkiej pracy, doceniania kamieni milowych i przekraczania kolejnych granic. Przede wszystkim jednak kończę ten rok z ogromną satysfakcją i dumą ze swojej siły, wytrwałości i osiągnięć, które mówią więcej niż jakiekolwiek słowa” – wpis z podsumowaniem sezonu

    “Chcę powiedzieć jedną rzecz. Przykro mi, że muszę, bo wszystkich was bardzo szanuję i wiem, że gram dla was, że to jest rozrywka, że dzięki wam zarabiam na życie. Ale czasami, gdy jest duża presja i krzykniecie coś w trakcie wymiany albo tuż przed returnem, to naprawdę trudno jest zachować koncentrację. Proszę, wspierajcie nas przed między wymianami, a nie w trakcie. Wtedy będzie wspaniale – mówi Świątek. Po czym dodała, że nie chciałaby się stać jedną z tenisistek, które Francuzi zaczną wygwizdywać. Oraz że ma nadzieję, że nadal będzie w Paryżu lubiana i że ona tę publiczność kocha i kocha tu grać” – po meczu z Naomi Osaką w Roland Garros.

  • Poszło w świat. “Iga Świątek mnie przeraża”

    Poszło w świat. “Iga Świątek mnie przeraża”

    Poszło w świat. “Iga Świątek mnie przeraża”

    Iga Świątek potrafi zdominować rywalki na korcie jak mało która tenisistka w stawce. W tym roku ponownie wygrała kilkadziesiąt setów wynikami 6:0 lub 6:1. Niektóre tenisistki wręcz boją się grać przeciwko Polce. – Iga mnie przeraża. To, jak dominuje rywalki, jest przerażające – stwierdziła jedna z zawodniczek.

     

    Mecze z zawodniczkami ze ścisłej czołówki to dla wielu tenisistek wyjątkowe wydarzenie w ich karierach sportowych. Starają się pokazać z jak najlepszej strony, są dodatkowo zmotywowane. Ale nawet wtedy, kiedy dostrzegają błędy u faworytek, to nie są w stanie ich wykorzystać. Tak jest w starciach z Aryną Sabalenką czy Igą Świątek.

     

    Tenisistka wprost mówi o Świątek: “Przeraża mnie”

     

    Iga Świątek od trzech sezonów wyznacza pewien standard w świecie tenisa. Kroku w turniejach WTA Tour jest w stanie jej dotrzymać głównie Aryna Sabalenka, która zdołała wyprzedzić Polkę jesienią w rankingu. Zagraniczne media uważają, że styl gry Świątek jest agresywny i bezkompromisowy, a to czyni z niej prawdziwą dominatorkę na korcie.

     

    Podczas meczów daje swoim przeciwniczkom mało czasu na ustawienie się, a jej praca nóg zawsze pozwala znaleźć się w odpowiedniej pozycji do oddania pożądanego uderzenia. Polka jest również bardzo dobra w obronie i ma imponującą zdolność do przejścia z obrony do ataku w mgnieniu oka” – ocenia portal thetennisgazette.com.

     

    Tenisistki z niższych miejsc w rankingu mimo wszystko boją się grać ze Świątek, nawet jeśli to dla nich wyjątkowa okazja.

     

    – Po meczach z takimi zawodniczkami zdajesz sobie sprawę, że mają luki w swojej grze, ale ogólnie są bardzo dobre. Iga Świątek mnie przeraża. To, jak dominuje rywalki, przeraża mnie! – stwierdziła Jodie Burrage, brytyjska tenisistka, 245. rakieta świata, cytowana przez “The Tennis Gazette”.

     

    25-latka uważa, że im więcej będzie oglądać mecze z udziałem Świątek i Sabalenki, tym więcej może się od nich nauczyć. To może przełożyć się na to, że słabsze tenisistki będą mniej bały się grać z czołówką

     

    – Kiedy grałam z Sabalenką na US Open, pomogło mi to, że oglądałam jej meczów i wiedziałam, co zrobi. Oglądam dużo tenisa, mocno się zmienił w ostatnich latach. Myślę, że to pomaga, jeśli obserwujesz, co i jak grają –dodała Brytyjka.

     

  • Łukasz Fabiański uderzony przez rywala. Wyglądało to fatalnie. Są nowe wieści

    Łukasz Fabiański uderzony przez rywala. Wyglądało to fatalnie. Są nowe wieści

    Łukasz Fabiański uderzony przez rywala. Wyglądało to fatalnie. Są nowe wieści

    Mamy nowe wieści w sprawie Łukasza Fabiańskiego. Polak doznał fatalnie wyglądającej kontuzji w meczu z Southampton FC (0:1). Bramkarz West Ham United był długo opatrywany na murawie, a realizator nie pokazywał akcji ratunkowej. Na szczęście skończyło się na strachu. Jak podają angielskie media, nie była konieczna nawet wizyta w szpitalu. Pozytywnych symptomów jest więcej.

     

    Łukasz Fabiański otrzymał cios łokciem w głowę od Nathana Wooda w 29. minucie meczu z Southampton. Polak nie był w stanie podnieść się z murawy, a interwencja medyków trwała siedem minut. Realizator transmisji unikał pokazywania kadrów z akcji ratunkowej.

     

    Stanem kolegi z przeciwnej drużyny zaniepokoił się nawet Aaron Ramsdale, który wybrał się pod bramkę gości. Były golkiper Arsenalu otrzymał za to pochwały w mediach społecznościowych.

     

    Momentalnie pojawiło się mnóstwo obaw o zdrowie Polaka. Z urazami głowy nie ma bowiem żartów. Na szczęście wygląda na to, że skończyło się na strachu.

     

    Jak podaje “Mirror”, powołując się na oficjalnego nadawcę rozgrywek Premier League, Amazon Prime Video, Fabiański nie musiał być przetransportowany do szpitala. Polak został poddany leczeniu na St. Mary’s Stadium, a w trakcie drugiej połowy pojawił się nawet na ławce rezerwowych West Hamu.

     

    Podobne informacje przekazał reporter “The Times”, Peter Rutzler. “Julen Lopetegui mówi, że Fabiański jest przytomny, siedzi w szatni i rozmawia. Nie musiał jechać do szpitala” — napisał na portalu X.

     

    39-latek na własne oczy widział zatem, jak jego koledzy rozprawiają się z “czerwoną latarnią” Premier League. W 59. minucie Tomas Soucek zgrał piłkę głową pod bramkę, tam walkę z rywalem wygrał Niclas Fuelkrug, także strącając futbolówkę głową, a przytomnym strzałem wślizgiem popisał się Jarrod Bowen.

     

    Po wygranej na południu Anglii West Ham awansował na 13. lokatę. Młoty o jeden punkt wyprzedzają Manchester United, który w czwartkowy wieczór zmierzą się na wyjeździe z Wolverhampton Wanderers.

     

  • Polski mistrz trenował z Igą Świątek. Już wkrótce możliwy wielki hit

    Polski mistrz trenował z Igą Świątek. Już wkrótce możliwy wielki hit

    Polski mistrz trenował z Igą Świątek. Już wkrótce możliwy wielki hit

    Już w piątek rozpoczyna się nowy tenisowy sezon. To wtedy startuje United Cup, w którym udział wezmą także Polacy na czele z Igą Świątek i Hubertem Hurkaczem. Ten duet ma stanowić o sile Biało-Czerwonych. Tuż przed rozpoczęciem imprezy fotoreporterzy uchwycili na treningu najlepszą polską tenisistkę. Przygotowuje się ona do miksta, ale nie z Hurkaczem, tylko z… Janem Zielińskim, mistrzem Australian Open sprzed roku.

     

    United Cup to rywalizacja reprezentacji. Spotkania składają się z meczu singlowego kobiet, meczu singlowego mężczyzn oraz rywalizacji mikstowej. W poprzedniej edycji Świątek grała u boku Hurkacza. Wychodzi na to, że w nadchodzącej imprezie może to ulec zmianie.

     

    Iga Świątek trenuje z Janem Zielińskim

    Na portalu X oficjalny profil fotografa WTA opublikował zdjęcia Igi Świątek z treningu w Sydney u boku Jana Zielińskiego.

     

    Może to mieć związek ze stanem zdrowia Huberta Hurkacza, które w zeszłym sezonie mocno szwankowało i przez to nasz najlepszy tenisista przedwcześnie zakończył rozgrywki. Od tamtej pory nie dotarły do nas nowe informacje w tej sprawie. Na nowe wieści musimy jeszcze poczekać, ale jest ku temu coraz bliżej przez zbliżającą się rywalizację.

     

    United Cup rozpocznie się już w piątek 27 grudnia. Pierwszego dnia imprezy Kazachstan będzie rywalizował z Hiszpanią, a Chiny z Brazylią. Biało-Czerwoni na kort wyjdą dopiero w poniedziałek 30 grudnia. Zmierzą się wtedy z Norwegią.