• ‎Mecz Igi Świątek opóźniony. Nowe wieści prosto z US Open

    ‎Mecz Igi Świątek opóźniony. Nowe wieści prosto z US Open

    ‎Mecz Igi Świątek opóźniony. Nowe wieści prosto z US Open

    ‎Ci, którzy liczyli na to, że mecz Igi Świątek z Amandą Anisimovą rozpocznie się wczesnym wieczorem, muszą uzbroić się w cierpliwość. Organizatorzy informowali, że spotkanie zacznie się nie przed 19.00 polskiego czasu, ale o tej godzinie Felix Auger-Aliassime i Alex De Minaur byli dopiero… w połowie drugiego seta. To oznacza znaczne opóźnienie rozpoczęcia meczu z udziałem Polki.

    ‎

    ‎Zgodnie z planem gier na środę w US Open Iga Świątek i Amanda Anisimova miały zameldować się na korcie centralnym nie przed 19.00 polskiego czasu, tuż po zakończeniu spotkania Felixa Auger-Aliassime’a z Alexem De Minaurem. Można było spodziewać się, że ten mecz potrwa dłużej niż trzy sety. Tak też się stało.

    ‎

    ‎O 19.00, kiedy Iga Świątek teoretycznie mogłaby już zameldować się na korcie, Kanadyjczyk i Australijczyk byli dopiero w połowie drugiego seta. Ostatecznie po tie-breaku lepszy okazał się Auger-Aliassime, co oznacza, że mecz już na pewno potrwa przez co najmniej cztery partie.

    ‎

    ‎Znaczne wydłużenie pierwszego z dzisiejszych spotkań na korcie centralnym wpłynie na cały plan gier na środowy wieczór i noc. Przypomnijmy, że potem rozpocząć się ma starcie z udziałem Igi Świątek i Amandy Anisimovej, które zakończy sesję dzienną na korcie centralnym. Sesja wieczorna to spotkania Naomi Osaki z Karoliną Muchovą i Jannika Sinnera z Lorenzo Musettim.

    ‎

    ‎To oznacza, że najpewniej nie dojdzie dziś do długiej przerwy pomiędzy sesjami dzienną i nocną. Ta druga powinna rozpocząć się o 1.00 w nocy polskiego czasu i do tego czasu zakończyć się muszą mecze Auger-Aliassime – De Minaur oraz Świątek – Anisimova.

     

  • Tak Osaka nazwała Wiktorowskiego. Tego już nie cofnie

    Tak Osaka nazwała Wiktorowskiego. Tego już nie cofnie

    Naomi Osaka w szczerych słowach o Tomaszu Wiktorowskim. „Jak pluszowy miś”

    Naomi Osaka podczas konferencji prasowej opowiedziała o współpracy z Tomaszem Wiktorowskim. Japonka przyznała, że kiedy szukała nowego trenera, zależało jej przede wszystkim na kimś z ogromną wiedzą i doświadczeniem. – Nie lubię mieć wątpliwości, czy trener naprawdę wie, o czym mówi – podkreśliła.

    Do współpracy doszło pod koniec lipca i już pierwsze tygodnie przyniosły widoczne efekty. Osaka dotarła do finału prestiżowego turnieju WTA 1000 w Montrealu, gdzie uległa Victorii Mboko 6:2, 4:6, 1:6. Obecnie Japonka kontynuuje wspólne przygotowania z Polakiem i osiąga świetne wyniki – awansowała właśnie do ćwierćfinału US Open, co jest jej najlepszym występem w turnieju wielkoszlemowym od triumfu w Australian Open w 2021 roku.

    – Na początku uważałam go za „strasznego”, bo nigdy się nie uśmiechał – przyznała Osaka z uśmiechem. – Ale kiedy to robi, jest jak pluszowy miś. Daje mi poczucie bezpieczeństwa i przestrzeń, w której mogę w pełni wyrażać siebie oraz swój tenis – dodała.

    Była liderka światowego rankingu zaznaczyła, że Wiktorowski w bardzo krótkim czasie wprowadził w jej grze istotne, a zarazem proste zmiany, które przyniosły spektakularne efekty. Podkreśliła też, że zwycięstwo nad Coco Gauff w czwartej rundzie US Open zawdzięcza planowi taktycznemu przygotowanemu przez polskiego szkoleniowca.

    W ćwierćfinale Naomi Osaka zagra z Karoliną Muchovą. Będzie to ich szóste spotkanie – do tej pory Japonka wygrała trzy razy, a Czeszka dwa. Mecz zaplanowano na noc ze środy na czwartek o godz. 1:00 czasu polskiego. Zwyciężczyni tego starcia w półfinale zmierzy się z lepszą z pary Iga Świątek – Amanda Anisimova.

  • była lekcja siatkówki! Demolka w meczu Polek o półfinał MŚ

    była lekcja siatkówki! Demolka w meczu Polek o półfinał MŚ

    Polskie siatkarki bez wątpienia należą dziś do światowej czołówki. Najlepszym dowodem jest fakt, że właśnie zagrały w ćwierćfinale mistrzostw świata. Problem w tym, że gdy przychodzi moment walki o strefę medalową, nasza reprezentacja wciąż nie potrafi zrobić decydującego kroku. W Bangkoku boleśnie przypomniały o tym Włoszki, które udzieliły Polkom prawdziwej lekcji siatkówki na najwyższym poziomie, wygrywając 3:0 (25:17, 25:21, 25:18).

    Italia prezentuje się wręcz fenomenalnie. Julio Velasco, legenda trenerskiego fachu, zbudował zespół niemal nie do zatrzymania. Po olimpijskim złocie sprzed roku, drużyna idzie po kolejny wielki triumf – tym razem mistrzostwo świata. Wygrana nad Polską była ich 34. zwycięstwem z rzędu. W takim starciu musiały wyjść na jaw ograniczenia naszej reprezentacji.

    Stefano Lavarini przejął polską kadrę w 2022 roku, po tym jak sensacyjnie poprowadził Koreę Południową do półfinału igrzysk w Tokio. Od tamtej pory Polki regularnie meldują się w elicie – zawsze w najlepszej ósemce:

    • MŚ 2022 – ćwierćfinał
    • ME 2023 – ćwierćfinał
    • IO 2024 – ćwierćfinał
    • MŚ 2025 – ćwierćfinał

    To bezsprzecznie duży postęp. Po raz pierwszy od ponad 60 lat Polska zagrała dwa razy z rzędu w ćwierćfinale MŚ, a na igrzyskach nasze siatkarki nie występowały przez 16 lat. Do tego dochodzą trzy brązowe medale Ligi Narodów (2023, 2024, 2025). Lavarini zasłużył więc na uznanie, choć apetyty są większe – kibice marzą o przełamaniu bariery ćwierćfinałów.

    Czy realnie można było tego dokonać w Bangkoku? Patrząc na formę Polek – raczej nie. Już grupowe mecze z Wietnamem (3:1), Kenią (3:1) i Niemcami (3:2) pokazały, że drużyna gra nierówno. Z Belgią w 1/8 finału męczyła się do tie-breaka. Na tle potężnych Włoszek nie miała argumentów, by myśleć nawet o wyrównanej walce.

    Pierwszy set od początku układał się pod dyktando Italii. Lavarini brał czasy, próbował korygować ustawienia, ale rywalki kontrolowały sytuację i wygrały 25:17. W drugiej partii Polki zdołały nawet wyjść na prowadzenie 14:13, jednak po przerwie na żądanie Velasco Włoszki zdobyły cztery punkty z rzędu i szybko odskoczyły. Trzeci set wyglądał podobnie – chwilowe prowadzenie Polek (6:5) natychmiast zamieniło się w przewagę rywalek (8:12). Ostatecznie 0:3 oddaje pełną dominację Italii.

    To kolejny przypadek, gdy w meczu o medalową strefę Polki odbijają się od siatkarskiej potęgi. W 2022 roku były blisko sensacji, przegrywając w Gliwicach z Serbią 2:3. Potem jednak przyszły coraz wyraźniejsze porażki:

    • ME 2023 z Turcją 0:3 (23:25, 22:25, 18:25)
    • IO 2024 z USA 0:3 (22:25, 14:25, 20:25)
    • MŚ 2025 z Włochami 0:3 (17:25, 21:25, 18:25)

    Tendencja jest więc niepokojąca. Polki są w ścisłej czołówce, ale jeszcze nie w tej grupie, która zdobywa medale. Zadaniem Lavariniego i jego drużyny pozostaje wykonanie następnego kroku – pytanie tylko, czy to w ogóle możliwe.

  • Tym razem nie Świątek. Kyrgios zadrwił z Sabalenki przed “bitwą płci”

    Tym razem nie Świątek. Kyrgios zadrwił z Sabalenki przed “bitwą płci”

    „Bitwa płci” wraca po latach. Kyrgios prowokuje przed meczem z Sabalenką

    Legendarny pokazowy pojedynek tenisowy między Bobbym Riggsem a Billie Jean King z 1973 roku przeszedł do historii jako „bitwa płci”. Ponad pół wieku później kibice znów zobaczą podobne widowisko. Na początku przyszłego roku Nick Kyrgios zmierzy się z Aryną Sabalenką, a Australijczyk już teraz dba o to, by wokół wydarzenia było głośno. – Myślisz, że muszę dać z siebie sto procent? – pytał prowokacyjnie, jednocześnie wskazując wynik, jaki jego zdaniem padnie.

    Kyrgios znów na ustach kibiców

    Choć w ostatnich latach nie potrafi nawiązać do gry czołówki, Kyrgios nie daje o sobie zapomnieć. Australijczyk regularnie wywołuje kontrowersje, a szczególnie często wytyka dopingowe afery Idze Świątek i Jannikowi Sinnerowi. Teraz jednak postanowił zyskać rozgłos w inny sposób – zaproponował zorganizowanie nowej „bitwy płci”, w której rywalką ma być liderka światowego rankingu, Aryna Sabalenka.

    „Ona wierzy w zwycięstwo”

    Do pierwszej konfrontacji tego typu doszło w 1973 roku. Billie Jean King pokonała wówczas Bobby’ego Riggsa, a mecz obejrzało na całym świecie ponad 90 mln widzów. Spotkanie Kyrgiosa z Sabalenką ma odbyć się w styczniu przy okazji turnieju ATP 250 w Hongkongu. Do rywalizacji pozostaje jeszcze trochę czasu, ale atmosfera jest już rozgrzewana.

    Australijczyk w podcaście „First & Red” prowadzonym przez Aleksandra Bublika opowiadał o planowanym meczu. – Sabalenka jest świetna, ma niesamowity charakter. To typ zawodniczki, która naprawdę wierzy w zwycięstwo – mówił, szeroko się uśmiechając.

    „Nie muszę grać na sto procent”

    Bublik zapytał kolegę, czy on sam potraktuje spotkanie poważnie. Kyrgios bez wahania odpowiedział: – Ona mnie nie pokona. Naprawdę uważasz, że muszę grać na sto procent? Spróbuję, będę skoncentrowany. Reprezentuję także ciebie i całą męską stronę.

    – Nie wybrałbym ciebie jako naszego reprezentanta! – odpowiedział żartobliwie Bublik. Kyrgios jednak nie odpuszczał: – Nie chcę, żeby ona wygrała. Typuję 6:2 – obstawał przy swoim.

    Fani nie pozostawili suchej nitki

    W sieci szybko pojawiły się reakcje kibiców. „Całkowicie nie docenia siły i umiejętności Sabalenki, a przecenia swoje własne”, „Przynajmniej nie będzie mógł tłumaczyć się wymówkami, gdy dostanie 6:0, 6:1”, „My, faceci, też nie mielibyśmy nic przeciwko, gdyby Kyrgios przegrał. Niech spróbuje” – komentowali internauci.

    Nie brakowało również głosów, że Australijczyk w ostatniej chwili się wycofa i w ogóle nie stanie na korcie. Jego pewność siebie budzi dodatkowe wątpliwości, ponieważ w meczu pokazowym ma mieć utrudnione zadanie – jego część kortu będzie powiększona, a do dyspozycji nie będzie miał drugiego serwisu.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1962897633695158658

    ← Back

    Thank you for your response. ✨

     

  • ‎Zrobiło się głośno po słowach Igi Świątek w US Open. WTA reaguje

    ‎Zrobiło się głośno po słowach Igi Świątek w US Open. WTA reaguje

    ‎Zrobiło się głośno po słowach Igi Świątek w US Open. WTA reaguje

    ‎Wielkie Szlemy to nie tylko tenis na najwyższym poziomie. To również momenty, w których zawodniczki i zawodnicy odsłaniają swoją osobowość – czasem rozbawiając, czasem zaskakując szczerością. Oto najciekawsze wypowiedzi tenisistek z tegorocznego US Open, które wynotował i skomentował oficjalny serwis WTA.

    ‎

    ‎Nikt nie wierzy Venus Williams

    ‎

    ‎”Zawsze powtarzam ludziom, że nie jestem dobra w deblu. Nikt mi nie wierzy” – Venus Williams. Trudno brać to na poważnie, skoro mówimy o zawodniczce z 14 tytułami wielkoszlemowymi w deblu i trzema złotymi medalami olimpijskimi. Nawet w wieku 45 lat Venus potrafiła w Nowym Jorku dojść do ćwierćfinału. “Więc tak, nie wierzymy ci” — podsumowuje portal.

    ‎

    ‎Bożonarodzeniowy prezent podczas US Open

    ‎

    ‎”Czułam się jak dziecko w Boże Narodzenie, po prostu skakałam z radości” – Leylah Fernandez. Kanadyjka nie kryła ekscytacji, gdy dowiedziała się, że zagra w deblu u boku samej Venus Williams. Ich wspólna przygoda była jednym z sympatyczniejszych momentów turnieju.

    ‎

    ‎Spocony ręcznik Igi Świątek

    ‎

    ‎”Jako dziecko marzyłam o spoconym ręczniku od Rafy” – Iga Świątek. Szczerość mistrzyni świata nie ma granic. Polka przyznała, że w dzieciństwie marzyła o pamiątkach od swojego idola, Rafaela Nadala. Cytat padł przy okazji głośnej sytuacji z trybun, gdy dorosły kibic zabrał prezent przeznaczony dla dziecka. “Trzeba docenić szczerość mistrzyni Wimbledonu” — ocenia WTA.

    ‎

    ‎Nerwy towarzyszące przed każdym meczem

    ‎

    ‎”Te nerwy, to coś niewyobrażalnego. Chyba tylko raz miałam je na egzaminie w szkole, a potem przed każdym meczem” – Petra Kvitova. Dwukrotna mistrzyni Wimbledonu zakończyła karierę właśnie w Nowym Jorku. Jej słowa o napięciu, które towarzyszyło jej przez lata, były wyjątkowo poruszające.

    ‎

    ‎Nowym Jorku kibice Venus zrobili prawdziwe szaleństwo

    ‎

    ‎”Nie sądzę, żebym kiedykolwiek miała publiczność tak bardzo po swojej stronie” – Venus Williams. Legendarna tenisistka gra przed fanami od 1994 roku. Jeśli po trzech dekadach właśnie ten mecz zapamiętała jako najbardziej energetyczny, to znaczy, że nowojorska publiczność naprawdę dała z siebie wszystko.

    ‎

    ‎”Miś” Tomek

    ‎

    ‎”Szczerze mówiąc, kiedy go nie znałam, wydawał mi się twardy i straszny. Jednak gdy się uśmiecha, jest naprawdę jak miś” – Naomi Osaka. Tak Japonka wspominała pierwsze wrażenia po spotkaniu ze swoim nowym trenerem Tomaszem Wiktorowskim. Teraz uważa, że to bardzo sympatyczny człowiek – a efekty współpracy już widać, bo Japonka wróciła do wielkoszlemowych ćwierćfinałów.

    ‎

    ‎Syn, który chciał pocieszyć mamę

    ‎

    ‎”Byłam w strefie odnowy, a on mówi: ‘Mamo, poćwiczmy razem.’ A ja na to: ‘Synek, właśnie grałam trzy godziny, nie chcę ćwiczyć’” – Taylor Townsend. Amerykanka opowiedziała uroczy epizod z udziałem swojego czteroletniego syna A.J., który próbował pocieszyć ją po trudnej porażce. Chwila szczerości, która wywołała uśmiechy na twarzach dziennikarzy.

    ‎

    ‎Chimeryczne Czeszki

    ‎

    ‎”To takie zabawne z Czeszkami. Pojawiają się znienacka i mówią: ‘No to chyba zajdziemy daleko w tym tygodniu.’ Potem znikają na miesiące, a kiedy wracają, to robią spustoszenie” – Jessica Pegula. Amerykanka zabawnie i celnie podsumowała fenomen czeskiego tenisa. Choć często pozostają w cieniu, to na największych imprezach potrafią nagle zdominować rywalizację.

    ‎

    ‎Wkurzona Aryna Sabalenka

    ‎

    ‎”Może czasami ktoś musi mnie zdenerwować, wtedy gram świetny tenis. Możesz mnie zdenerwować? Mój team ciągle mnie drażni. To nie działa. Żartuję” – Aryna Sabalenka. Liderka rankingu przyznała z uśmiechem, że często najlepiej gra, gdy coś ją irytuje. W Nowym Jorku jednak wyglądała na wyjątkowo spokojną i pewną siebie – i ani razu nie straciła seta.

    ‎

  • Gromy spadły na Gauff po US Open. “To było katastrofalne”

    Gromy spadły na Gauff po US Open. “To było katastrofalne”

    „Gauff utknęła w miejscu”. Coraz więcej krytyki wobec młodej Amerykanki

    Coco Gauff, trzecia rakieta świata, zakończyła udział w tegorocznym US Open znacznie wcześniej, niż wszyscy się spodziewali. Obrończyni tytułu sprzed roku nie była w stanie nawiązać wyrównanej walki z powracającą do formy Naomi Osaką. Japońska mistrzyni wygrała pewnie 6:3, 6:2, a cały pojedynek trwał zaledwie 66 minut. Wynik i styl gry Amerykanki wywołały falę krytyki, zarówno ze strony ekspertów, jak i byłych tenisowych gwiazd.

    Od mistrzostwa do rozczarowania

    Rok temu Gauff przeżywała jeden z najpiękniejszych momentów kariery – triumfowała w Nowym Jorku, pokonując w finale Arynę Sabalenkę. Wydawało się, że będzie to początek ery, w której młoda Amerykanka zacznie sięgać po kolejne wielkoszlemowe trofea. Tymczasem dwanaście miesięcy później sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Jej gra stanęła w miejscu, a słabości techniczne i mentalne wychodzą na jaw w najważniejszych momentach.

    W starciu z Osaką Gauff zanotowała zaledwie osiem kończących uderzeń, przy czym aż 33 razy popełniła niewymuszone błędy. Japonka zaprezentowała się solidnie, ale nie musiała grać niczego spektakularnego – wystarczyło utrzymać równy poziom i wykorzystywać liczne pomyłki rywalki.

    Henin: „Brak postępu to poważny problem”

    Jedną z pierwszych, które skomentowały występ Amerykanki, była Justine Henin, była liderka rankingu i wielokrotna mistrzyni wielkoszlemowa. Belgijka nie owijała w bawełnę.
    – Osaka nie musiała prezentować geniuszu, wystarczyła jej solidność i koncentracja. Już od pierwszych gemów było widać, że Gauff wraca do dawnych, złych nawyków – w serwisie i forhendu. To wyglądało katastrofalnie. Najbardziej martwi mnie brak rozwoju. W jej wieku nie można stać w miejscu, trzeba cały czas iść do przodu – oceniła Henin.

    Stubbs: „Coco walczy sama ze sobą”

    Krytyczne słowa padły także z ust Rennae Stubbs, znakomitej australijskiej deblistki i byłej trenerki Sereny Williams.
    – Coco nie czuje się pewnie na korcie. Zmaga się nie tylko z serwisem, ale też z własną psychiką. Jej trener od podania, Gavin MacMillan, stara się poprawić pewne elementy, ale takich zmian nie da się przeprowadzić w tydzień – podkreśliła Stubbs.
    Australijka doradziła również, aby Amerykanka zrobiła dłuższą przerwę. – Moim zdaniem powinna odpuścić resztę sezonu i szczegółowo przeanalizować każdy aspekt swojej gry. Osaka zaprezentowała się jako tenisistka kompletna – ma lepszy serwis, pewniejszy chwyt rakiety, wie, dokąd zmierza. Niestety tego samego nie można powiedzieć o Coco – dodała.

    Henman: „Potrzebuje czasu, by złapać oddech”

    Do chóru krytyków dołączył także Tim Henman, były czołowy tenisista i obecny ekspert. Brytyjczyk podkreślił, że Gauff była na korcie kompletnie zagubiona.
    – Była zbyt skoncentrowana na jednym elemencie – serwisie. W takim stanie trudno o najlepszy tenis, zwłaszcza przeciwko zawodniczce z najwyższej półki. Pod koniec spotkania sprawiała wrażenie, jakby chciała jak najszybciej zejść z kortu. Widać było emocje, a momentami nawet łzy. To wyglądało jak prawdziwa trauma. Coco musi teraz zrobić krok w tył, odpocząć, odciąć się od presji i spokojnie przemyśleć swoje kolejne ruchy – stwierdził Henman.

    Gauff na zakręcie kariery

    Zaledwie rok po największym sukcesie Coco Gauff znalazła się w trudnym momencie swojej kariery. Zamiast kolejnych zwycięstw i nowych trofeów pojawiają się pytania o stagnację, braki techniczne i presję, której młoda tenisistka nie potrafi udźwignąć. Krytyka ze strony dawnych mistrzów może być dla niej bolesna, ale jednocześnie stanowi jasny sygnał – jeśli chce powrócić na szczyt, musi dokonać poważnych zmian.

  • ‎Cztery dni po porażce Andriejewej nadszedł kolejny cios. To już definitywny koniec Rosjanki

    ‎Cztery dni po porażce Andriejewej nadszedł kolejny cios. To już definitywny koniec Rosjanki

    ‎Cztery dni po porażce Andriejewej nadszedł kolejny cios. To już definitywny koniec Rosjanki

    ‎W nocy z piątku na sobotę czasu polskiego Mirra Andriejewa zanotowała bolesną porażkę w trzeciej rundzie singla na US Open. Rosjanka, która przeszła przez pierwsze dwie fazy jak burza, uległa Amerykance Taylor Townsend. Dla 18-latki nie oznaczało to jednak definitywnego końca przygody z wielkoszlemową rywalizacją w Nowym Jorku. Wciąż pozostawała w grze o dobry wynik w deblu, w duecie z Dianą Sznajder. Kilka godzin temu pożegnała się także z tymi zmaganiami. Rywalkom wystarczyło zaledwie 79 minut.

    ‎

    ‎Mirra Andriejewa straciła zaledwie pięć gemów na drodze do trzeciej rundy US Open w grze pojedynczej. Rosjanka najpierw pokonała Alycię Parks 6:0, 6:1, a następnie Anastazję Potapową – 6:1, 6:3. Etap 1/16 finału przyniósł pierwszy test dla 18-latki. Piąta rakieta świata zmierzyła się z Taylor Townsend. Amerykanka prezentowała bardzo dobrą formę w Nowym Jorku, na dodatek miała po swojej stronie publiczność. I tenisistka z Krasnojarska nie poradziła sobie z tym faktem. Przegrała z emocjami, podobnie jak to miało miejsce w ćwierćfinale tegorocznego Roland Garros, gdy musiała rywalizować z Francuzką Lois Boisson. Reprezentantka USA wygrała 7:5, 6:2 i wyeliminowała turniejową “5” z singlowych zmagań.

    ‎

    ‎Dla Andriejewej nie był to jednak koniec przygody z US Open 2025. Mirra wciąż pozostawała z szansami na sukces w deblu, grając w duecie ze swoją etatową partnerką – Dianą Sznajder. Rosjanki bez straty seta zameldowały się wśród ośmiu najlepszych teamów nowojorskiej imprezy. Wczoraj, tuż przed godz. 23:00 czasu polskiego, zainaugurowały rywalizację o półfinał. Zespół rozstawiony z “5” musiał się zmierzyć z turniejowymi “4” – Weroniką Kudiermietową oraz Elise Mertens. Zapowiadało się na trudne wyzwanie dla Andriejewej i Sznajder, bowiem rywalki doskonale wiedzą, jak wygrywać na Szlemach. Wszakże kilka tygodni temu okazały się najlepsze na Wimbledonie.

    ‎

    ‎US Open: Mirra Andriejewa i Diana Sznajder odpadły w trzeciej rundzie debla

    ‎

    ‎Mecz rozpoczął się od serwisu duetu Mirra/Diana. Rosjanki już na “dzień dobry” zostały przełamane do 15. Po zmianie stron miały dwie okazje na odrobienie straty, ale nie wykorzystały żadnej z nich. Ostatecznie zrobiło się 2:0. Następne minuty należały jednak do Andriejewej oraz Sznajder. Po tym, jak w piątym gemie obroniły break pointa, po raz pierwszy znalazły się na prowadzeniu. I jak się później okazało – była to jedyna taka sytuacja w premierowej odsłonie. Kolejne rozdania układały się idealnie po myśli Kudiermietowej i Mertens. Trzy “oczka” z rzędu pozwoliły im na odzyskanie kontroli nad wydarzeniami. Rosyjski team do końca walczył o wyrównanie, ale w dziesiątym gemie mistrzynie Wimbledonu wykorzystały trzeciego setbola i triumfowały w partii 6:4.

    ‎

    ‎Na początku drugiej części pojedynku Mirra oraz Diana próbowały zareagować. Utrzymały swoje podanie, później toczyły zaciętą walkę przy serwisie przeciwniczek. Ale nie doczekały się żadnego break pointa. W trzecim gemie wypracowały go sobie za to Weronika i Elise. Triumfatorki londyńskich zmagań zawiązały kapitalną serię. Od stanu 0:1 wygrały w sumie pięć rozdań z rzędu. Niewiele brakowało, a spotkanie zakończyłyby już w siódmym gemie. Prowadziły 30-0 na returnie, ale Andriejewa i Sznajder dorzuciły jeszcze drugie “oczko”. Po zmianie stron Kudiermietowa oraz Mertens zamknęły jednak sprawę, wykorzystując własne podanie. Nie straciły żadnego punktu i ostatecznie wygrały pojedynek 6:4, 6:2 po 79 minutach gry.

    ‎

    ‎W ten sposób przygoda Mirry Andriejewej z tegorocznym US Open definitywnie dobiegła końca. Z kolei mistrzynie Wimbledonu pozostają w grze po kolejny wielkoszlemowy tytuł z rzędu. W półfinale nowojorskiej imprezy dojdzie do szlagierowego starcia, bowiem ich rywalkami będą turniejowe “1” – Katerina Siniakova oraz Taylor Townsend. Czeszko-amerykański team pokonał w poprzedniej rundzie Leylah Fernandez i Venus Williams – 6:1, 6:2.

    ‎

  • Mecz Świątek – Anisimova “rozstrzygnięty”? Nie mają wątpliwości

    Mecz Świątek – Anisimova “rozstrzygnięty”? Nie mają wątpliwości

    Iga Świątek staje przed szansą na drugi w karierze triumf w US Open, rozgrywanym na kortach twardych w Nowym Jorku. Polka w ćwierćfinale zmierzy się z Amerykanką Amandą Anisimovą. Zarówno dziennikarze WTA, jak i tennis.com nie mają większych wątpliwości, kto jest faworytką tego pojedynku. Do ponownego zdobycia tytułu w Nowym Jorku Świątek potrzebuje już tylko dwóch wygranych spotkań.

    Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa w środę stanie naprzeciw Anisimovej (9. WTA). Media szeroko komentują nadchodzące starcie. Portal tennis.com prowokacyjnie pyta: „Czy Amanda Anisimova zdoła zrewanżować się za porażkę 0:6, 0:6 z Igą Świątek na Wimbledonie?”. Autor tekstu, Pete Bodo, porównał obie tenisistki, pokazując ich kontrastujące historie.

    O Anisimovej pisze jako o introwertycznej 24-latce, niegdyś cudownym dziecku tenisa, które zmagało się z problemami psychicznymi i musiało zrobić przerwę w karierze. Dziś wraca jako czołowa zawodniczka, mająca za sobą finał Wimbledonu, choć tam została zdeklasowana przez Świątek. Jej postawę po tej porażce – pełną godności i klasy – doceniło jednak wielu kibiców.

    Świątek z kolei została opisana jako pełna energii 24-letnia Polka, sześciokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema, przez długi czas liderka światowego rankingu. Jej największy triumf to niedawny finał Wimbledonu, w którym bezlitośnie ograła właśnie Anisimovą, nie oddając jej nawet gema. Teraz ponownie wkroczy na kort Arthura Ashe, gdzie zmierzy się z przeciwniczką wspieraną przez głośną amerykańską publiczność.

    Zdaniem Bodo to Świątek powinna dyktować warunki gry – zmuszać rywalkę do biegania, wykorzystywać skuteczny pierwszy serwis oraz rotowane forhendy. Jego zdaniem mecz będzie obrazem esencji tenisa: walki o każdy punkt, mocnych wymian i gry na granicy ryzyka. Autor przypomniał również, że Polka wielokrotnie w swojej karierze odbierała rywalkom marzenia o wielkim zwycięstwie, a jej podejście – by walczyć o każdy punkt – jest kodeksem prawdziwej mistrzyni.

    Z kolei w przedmeczowej analizie na WTA.com podkreślono przede wszystkim dominację Świątek. Przypomniano, że wynik 6:0, 6:0 z Wimbledonu wisi nad tym spotkaniem jak cień. Polka, mimo że kojarzona z kortami ziemnymi, od czterech lat jako jedyna w kobiecym tourze wygrywa co najmniej 30 meczów rocznie na twardej nawierzchni. Jej bilans w turniejach wielkoszlemowych to imponujące 104 zwycięstwa przy 20 porażkach, co daje współczynnik wygranych 83,9%.

    Atuty Anisimovej przedstawiono znacznie krócej – podkreślono jej umiejętność podnoszenia się po trudnych porażkach i zdolność do tworzenia efektownych zagrań z końcowej linii. To, że potrafiła się otrząsnąć po bolesnym finale w Londynie, uznano za kluczowy dowód jej siły mentalnej.

    Spotkanie Świątek – Anisimova zaplanowano jako drugi mecz dnia na korcie Arthura Ashe. Początek rywalizacji przewidziano nie wcześniej niż na godzinę 19:00 czasu polskiego, po zakończeniu pojedynku Felixa Augera-Aliassime’a z Alexem de Minaurem.

  • ‎Absolutny thriller Igi Świątek w US Open! Symulacja podaje wynik z Amandą Anisimovą

    ‎Absolutny thriller Igi Świątek w US Open! Symulacja podaje wynik z Amandą Anisimovą

    ‎Absolutny thriller Igi Świątek w US Open! Symulacja podaje wynik z Amandą Anisimovą

    ‎Już w środę 3 września ok. godz. 19.30 odbędzie się mecz ćwierćfinałowy US Open pomiędzy Igą Świątek a Amandą Anisimovą. Panie po raz ostatni rywalizowały ze sobą na korcie w wielkim finale Wimbledonu rozgrywanym w lipcu. Polka okazała się wtedy lepsza i w bezpośrednim starciu nie dała szans Amerykance. Zwyciężyła tamto spotkanie wynikiem 6:0, 6:0. Jak będzie tym razem? Postanowiliśmy zapytać sztuczną inteligencję o wynik oraz przebieg tej rywalizacji. Zapowiada mnóstwo emocji!

    ‎

    ‎Iga Świątek zszokowała cały świat tenisa, kiedy w finale tegorocznego Wimbledonu rozgromiła Amandę Anisimovą wynikiem 6:0, 6:0 w 58 minut. Od tamtego czasu Polka regularnie pnie się w górę w rankingu WTA i wygrywa kolejne turnieje. Amerykanka natomiast w dalszym ciągu zdaje się poszukiwać formy, ponieważ od wspomnianego meczu z polską tenisistką najdalszą fazą, do jakiej doszła była 1/8 zawodów WTA Montreal.

    ‎

    ‎Iga Świątek kontra Amanda Anisimova w ćwierćfinale US Open. Symulacja już wie

    ‎

    ‎Podczas US Open Amanda Anisimova zdążyła już poprawić swoje ostatnie wyniki i zagra o półfinał turnieju z Igą Świątek. Obie tenisistki znajdują się w pierwszej dziesiątce rankingu WTA, więc ich spotkanie zapowiada się niezwykle interesująco. Czy Polce uda się powtórzyć wyczyn z Wimbledonu i bezproblemowo ograć Amerykankę? Zapytaliśmy o to sztuczną inteligencję. Oto wynik oraz przebieg meczu.

    ‎

    ‎Pierwszy set: Mecz zaczyna się bardzo nerwowo – obie tenisistki czują wagę ćwierćfinału. Iga Świątek szybko przełamuje rywalkę i wychodzi na prowadzenie 3:1, pokazując pewność w długich wymianach. Anisimova odpowiada kilkoma mocnymi returnami, ale popełnia też sporo niewymuszonych błędów. Świątek utrzymuje koncentrację i dominuje serwisem. Kończy seta asem serwisowym. Wynik 6:3 dla Świątek.

    ‎

    ‎Drugi set: Amerykanka podnosi poziom gry i od początku obejmuje prowadzenie 2:0. Jej agresywny styl przynosi efekty, a Świątek ma trudności z utrzymaniem rytmu. Kibice na trybunach mocno wspierają Anisimovą, co dodaje jej energii. Iga próbuje gonić wynik, ale nie udaje się jej przełamać rywalki. Anisimova wykorzystuje drugą piłkę setową. Set kończy się wynikiem 6:4 dla Amerykanki.

    ‎

    ‎Trzeci set: Decydująca partia rozpoczyna się bardzo wyrównanie – każda z zawodniczek utrzymuje swoje podanie do stanu 3:3. Świątek zaczyna grać bardziej taktycznie, mieszając tempo i zmuszając rywalkę do błędów. W ósmym gemie przełamuje Anisimovą po długiej wymianie zakończonej winnerem z forhendu. To okazuje się momentem przełomowym. Iga nie oddaje już przewagi i kończy mecz przy własnym serwisie. Ostateczny wynik: 6:3, 4:6, 6:4 dla Świątek.

    ‎

    ‎Trzeba pamiętać, że symulacja jest jedynie hipotetycznym scenariuszem, który nie musi potwierdzić się na korcie. Wszystko rozstrzygnie na prawdziwym stadionie w Nowym Jorku. Jeżeli spotkanie obu pań zakończyłoby się zwycięstwem Igi Świątek, to z pewnością fani z Polski nie mieliby na co narzekać. Do typów sztucznej inteligencji należy jednak podejść z dozą dystansu.

  • Wielki dramat mistrzyni Wimbledonu. Sabalenka natychmiast zareagowała. “Wiem”

    Wielki dramat mistrzyni Wimbledonu. Sabalenka natychmiast zareagowała. “Wiem”

    Kibice z ogromnym zainteresowaniem wyczekiwali ćwierćfinałowego starcia Aryny Sabalenki z Marketą Vondrousovą podczas US Open. Wielu zastanawiało się, czy Czeszka będzie w stanie sprawić niespodziankę. Niestety, doszło do rozczarowania – i to w najgorszym możliwym sensie. Vondrousova nie była w stanie wyjść na kort z powodu kontuzji odniesionej w poprzednim meczu.

    Sama tenisistka opublikowała w sieci poruszające oświadczenie, w którym wyjaśniła swoją decyzję:
    „Serce mi pęka, że nie mogę zagrać na US Open z powodu urazu, którego doznałam w ostatnim spotkaniu. To miejsce jest dla mnie wyjątkowe – dokładnie rok temu byłam w szpitalu i nie wiedziałam, czy w ogóle wrócę do gry. Powrót tutaj, ponowna rywalizacja i możliwość przeżywania tak pięknych chwil na korcie znaczą dla mnie więcej, niż potrafię opisać. Jestem ogromnie wdzięczna za całe wsparcie i miłość” – napisała Vondrousova, tłumacząc się z oddania meczu walkowerem.

    Na jej dramat błyskawicznie zareagowała Aryna Sabalenka. Kilkanaście minut po oficjalnej informacji o wycofaniu się Czeszki Białorusinka zamieściła krótką relację w mediach społecznościowych, w której zwróciła się bezpośrednio do rywalki:
    „Jest mi bardzo przykro z powodu Markety po tym wszystkim, co przeszła. Grała niesamowity tenis i wiem, jak bardzo musi ją to boleć. Dbaj o siebie i mam nadzieję, że szybko wrócisz do zdrowia. Kocham, Aryna” – przekazała pierwsza rakieta świata.

    Internauci nie kryli uznania dla tego gestu. W komentarzach dominowały słowa podziwu i szacunku: „Wielka klasa”, „Akt serdeczności i wdzięczności”, „Idealnie powiedziane”.

    Dzięki decyzji Vondrousovej Sabalenka bez gry zameldowała się w półfinale. Tam zmierzy się z Jessicą Pegulą, ulubienicą amerykańskiej publiczności. Eksperci więcej szans dają Białorusince – tym bardziej, że broni tytułu, a do tej pory w Nowym Jorku nie straciła ani jednego seta, choć stoczyła kilka zaciętych bojów. Co ważne, niezależnie od wyniku półfinału Sabalenka pozostanie liderką rankingu WTA po zakończeniu turnieju.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1963001091454599344?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1963001091454599344%7Ctwgr%5E14c329b62a6fa428e156f2240a42661dcc301146%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732222087wielki-dramat-mistrzyni-wimbledonu-sabalenka-natychmiast-zareagowala.html