• Ależ wrze po porażce Świątek. Wskazano winnego. “Nie ma pojęcia, co robić”

    Ależ wrze po porażce Świątek. Wskazano winnego. “Nie ma pojęcia, co robić”

    Iga Świątek nie zdołała po raz drugi pokonać Amandy Anisimovej. W ćwierćfinale US Open przegrała z Amerykanką 4:6, 3:6. Po spotkaniu eksperci nie tylko analizowali grę Polki, lecz także zachowanie jej sztabu. Według Marion Bartoli sposób pracy zespołu Świątek nie był właściwy i mógł jeszcze bardziej pogłębić problemy liderki rankingu.

    Od triumfu w Londynie do porażki w Nowym Jorku

    12 lipca 2025 roku Świątek zapisała się w historii, wygrywając Wimbledon w imponującym stylu. W wielkim finale wręcz zmiażdżyła Anisimovą, nie oddając jej ani jednego gema i triumfując 6:0, 6:0. Tamten mecz zakończył się łzami rozpaczy Amerykanki. Niespełna dwa miesiące później role się odwróciły. W Nowym Jorku Anisimova wróciła do gry w wielkim stylu i w ćwierćfinale US Open to ona triumfowała – 6:4, 6:3. Świątek była wyraźnie zagubiona i nie znalazła sposobu na mocne uderzenia rywalki.

    Nerwowość w sztabie i nieudana komunikacja

    „Iga rozkładała ręce i spoglądała w kierunku swojego sztabu, jakby szukała odpowiedzi na to, co się dzieje. Choć słyszała podpowiedzi od Darii Abramowicz, Wima Fissette’a czy Macieja Ryszczuka, nie zdołała przełamać impasu” – pisał Łukasz Jachimiak ze Sport.pl.

    Podobne obserwacje miała Laura Robson. Brytyjka zauważyła, że Polka wielokrotnie nerwowo zwracała się wzrokiem do swojego teamu, jakby chciała powiedzieć: „Nie wiem, co robić”. Bartoli poszła krok dalej i skrytykowała nie samą zawodniczkę, a jej sztab. Według Francuzki ton komunikacji był zbyt agresywny i kontrastował z podejściem ekipy Anisimovej. – Zespół Amandy wspierał ją nawet wtedy, gdy popełniała błędy. Natomiast w przypadku Igi było dużo krzyku. To mogło tylko potęgować stres – tłumaczyła. Dodała również, że Świątek musiała zmagać się nie tylko z rywalką, ale i z presją tłumu, co tworzyło dla niej wyjątkowo trudne warunki.

    Krytyka taktyki i serwisu Świątek

    Eksperci nie zostawili też suchej nitki na taktyce Polki. Robson podkreślała, że Świątek kompletnie nie radziła sobie z bekhendem rywalki, który tego dnia był jej największą bronią. Dodatkowo serwis Polki kierowany był najczęściej właśnie w tę stronę, co dawało przewagę Anisimovej. – Dopiero w połowie drugiego seta Iga zaczęła serwować w kierunku forhendu, ale do tego momentu jej zamiary były zupełnie nieczytelne – zauważyła.

    Z kolei brytyjski prezenter Gigi Salmon użył jeszcze mocniejszych słów. – Kiedy w starciu z wielkimi rywalkami coś idzie nie po jej myśli, Świątek przypomina trochę zepsuty komputer. Traci orientację i nie wie, co dalej robić – stwierdził.

    Co dalej?

    Teraz Polkę czeka chwila odpoczynku. Najpewniej wróci do rywalizacji pod koniec września, podczas turnieju WTA 1000 w Pekinie. Niewykluczone jednak, że wcześniej zdecyduje się na start w innych azjatyckich imprezach poprzedzających tę prestiżową rywalizację. Ostateczne decyzje w tej sprawie zapadną w najbliższych dniach.

  • Niepokojące wieści ws. Świątek. Jej lekarz ujawnia po porażce

    Niepokojące wieści ws. Świątek. Jej lekarz ujawnia po porażce

    Iga Świątek zakończyła swój udział w tegorocznym US Open na ćwierćfinale, przegrywając z Amandą Anisimovą 4:6, 3:6. Tego dnia Polka była wyraźnie słabsza od rywalki, która skutecznie zrewanżowała się za dotkliwą porażkę w finale Wimbledonu, gdzie Amerykanka nie ugrała nawet gema. Tym razem to Anisimova zwyciężyła i awansowała do półfinału.

    Kulisy gorszej dyspozycji liderki polskiego tenisa ujawnił jej lekarz, Mateusz Dawidziuk, w rozmowie z Radiem ZET. Zdradził, że Świątek od początku nowojorskiego turnieju borykała się z problemami zdrowotnymi.

    – Iga praktycznie od startu zmagała się ze zmianami przeciążeniowymi w stopie. Utrudniało jej to grę i swobodne poruszanie się po korcie, a dodatkowo sprawiło, że część zaplanowanych treningów musiała zostać odwołana – powiedział Dawidziuk.

    Po powrocie do Polski Świątek przejdzie dokładniejsze badania. Jej kłopoty mają wynikać z bardzo napiętego kalendarza startów i dużej liczby rozegranych spotkań w krótkim odstępie czasu. Co ciekawe, sama zawodniczka nie informowała o swoich problemach w trakcie turnieju. Dopiero po porażce z Anisimovą odniosła się do nich w mediach społecznościowych.

    „Jestem bardzo wdzięczna za całą pomoc – również fizjoterapeutom WTA i lekarzom US Open. Grałam mecze bez treningów w dni wolne, radziłam sobie z problemami ze stopami, a mimo to dotarłam do ćwierćfinału. Jestem dumna z tego, co osiągnęłam w takich okolicznościach. Najważniejsze jednak jest doświadczenie, które zdobyłam. Wrócę za rok z jeszcze większą determinacją” – napisała na Instagramie.

  • Iga Świątek życzy dziennikarzowi „Powodzenia” w napiętej wymianie po porażce w US Open

    Iga Świątek życzy dziennikarzowi „Powodzenia” w napiętej wymianie po porażce w US Open

    Iga Świątek życzy dziennikarzowi „Powodzenia” w napiętej wymianie po porażce w US Open

     

    Była liderka światowego rankingu została zapytana, czy odczuwała zmęczenie po ćwierćfinałowej porażce z Amandą Anisimovą.

     

    NOWY JORK — Konferencja prasowa Igi Świątek po meczu wzięła nieoczekiwany obrót po jej porażce w ćwierćfinale US Open z Amandą Anisimovą w środę.

    https://www.instagram.com/reel/DOKMn7ejlEF/?igsh=MXE3Z3locGdqOG11cw==

     

    Po przegranej w rewanżu za tegoroczny finał Wimbledonu była numer jeden na świecie wyraźnie i stanowczo obruszyła się na sugestię, że zmęczenie mogło odegrać rolę w wyniku 6:4, 6:3:

     

    Pytanie: Generalnie, to było dużo tenisa w ostatnich tygodniach: Wimbledon, turnieje w Ameryce przed tym i teraz to. Jak bardzo jesteś teraz zmęczona?

     

    IGA ŚWIĄTEK: Nie wiem. To nie jest tak, że moje mecze tutaj były wyczerpujące.

     

    Pytanie: Czujesz, że potrzebujesz przerwy psychicznej? Nie mówię o samej porażce.

    IGA ŚWIĄTEK: Dlaczego tak mówisz?

    Pytanie: Po prostu się zastanawiam. To było sporo meczów z rzędu. Czy czekasz na przerwę?

    IGA ŚWIĄTEK: Porozmawiaj z osobami odpowiedzialnymi za terminarz. Ty potrzebujesz przerwy psychicznej?

    Pytanie: Słucham?

    IGA ŚWIĄTEK: Wyglądasz, jakbyś potrzebował przerwy psychicznej.

    Pytanie: Tak, potrzebuję.

    IGA ŚWIĄTEK: No to co tu robisz?

    Pytanie: Muszę dotrwać do końca turnieju.

    IGA ŚWIĄTEK: Powodzenia.

    Mimo niezręcznej wymiany, Świątek rzeczywiście miała za sobą intensyczne lato pełne zwycięstw, zdobywając swój szósty tytuł wielkoszlemowy na kortach Wimbledonu i przybywając do Nowego Jorku świeżo po triumfie w turnieju WTA 1000 w Cincinnati.

    Jako turniejowa „dwójka” nie miała wiele czasu na odpoczynek, bo od razu wystąpiła w mikście u boku Caspera Ruuda, gdzie dotarła do finału odświeżonej formuły imprezy, jeszcze zanim rozpoczęła start w singlu.

    W singlu oddała tylko jednego seta w drodze do drugiego z rzędu ćwierćfinału, lecz ostatecznie nie była w stanie powstrzymać mocnych uderzeń Anisimovej — szczególnie jej skutecznych returnów.

    „Może nie serwowałam najlepiej przez cały turniej” — przyznała Świątek — „ale myślę, że ponieważ ona tak dobrze returnowała, to widać było większą różnicę. Z drugiej strony, i tak nie trenowałam serwisu między meczami, więc muszę to odpuścić i skupić się na kolejnym turnieju.”

    Ponieważ nie udało jej się wyprzedzić Aryny Sabalenki w rankingu WTA po tym turnieju, Świątek nadal będzie miała okazje, aby zdobywać punkty tej jesieni podczas azjatyckiej części sezonu oraz w Finałach WTA.

     

  • Rosja w szoku po porażce Świątek – już nie „polska oszustka”. Reakcja, której nikt się nie spodziewał

    Rosja w szoku po porażce Świątek – już nie „polska oszustka”. Reakcja, której nikt się nie spodziewał

    Rosja w szoku po porażce Świątek – już nie „polska oszustka”. Reakcja, której nikt się nie spodziewał

    Szokujący zwrot narracji

    Przez wiele miesięcy Iga Świątek była postacią polaryzującą w rosyjskich mediach. Często określana niepochlebnym mianem „polskiej oszustki”, stawała się celem wrogich komentarzy nie tylko ze względu na swoją dominację na korcie, ale także przez otwarte stanowisko w sprawach politycznych. Jednak po bolesnej porażce w US Open ton zza wschodniej granicy nagle się zmienił. Zamiast kpin czy złości zaczęły pojawiać się słowa szacunku, a nawet podziwu — coś, czego niewielu mogło się spodziewać.

     

    Od krytyki do niespodziewanej pochwały

     

    Rosyjskie media, które zwykle chętnie podkreślały każde potknięcie Świątek, tym razem relacjonowały jej porażkę z zaskakującą dozą uznania. Zamiast powtarzać dawne zarzuty, dziennikarze i komentatorzy przenieśli uwagę na jej odporność psychiczną, konsekwencję w docieraniu do najwyższych etapów wielkich turniejów oraz niezaprzeczalny fakt, że już teraz zapisała się na stałe w historii tenisa.

     

    Zmiana była uderzająca: narracja, która wcześniej żywiła się negatywnymi ocenami, nagle wypełniła się niechętnym, ale jednak podziwem. „Świątek wyniosła polski tenis na poziom, którego nikt się nie spodziewał” – przyznał jeden z rosyjskich analityków. To stwierdzenie stanowiło wyraźny kontrast wobec ostrych tonów sprzed kilku miesięcy.

     

    Skąd ta nagła zmiana?

     

    Istnieje kilka możliwych wyjaśnień tej niespodziewanej reakcji. Po pierwsze, globalna pozycja Świątek jest po prostu zbyt znacząca, by ją ignorować. Nawet jej krytycy muszą uznać jej precyzję techniczną, siłę mentalną i dominację na różnych nawierzchniach. Po drugie, dramatyzm jej odpadnięcia z US Open — w starciu z rywalką, która zagrała bez lęku — odbił się echem daleko poza granicami. Zamiast ukazać słabość, porażka Świątek uwidoczniła, jak ogromna presja spoczywa na barkach liderki rankingu.

     

    Wreszcie, można też zauważyć szersze zrozumienie w Rosji, że dalsze atakowanie jej wizerunku nie znajduje już oddźwięku wśród międzynarodowej opinii publicznej. Szacunek, nawet niechętny, może czasem ważyć więcej niż wrogość.

     

    Symbol wykraczający poza tenis

     

    Zmiana tonu ujawnia coś głębszego: Świątek wyrosła ponad rolę mistrzyni tenisa i stała się symbolem. Niezależnie od tego, czy chodzi o jej otwartą obronę praw sportowców, działalność humanitarną czy nieustępliwe dążenie do doskonałości, jej obecności w światowym sporcie nie można lekceważyć — nawet przez tych, którzy jeszcze niedawno byli jej największymi przeciwnikami.

     

    Co dalej dla Świątek?

     

    Choć porażka w US Open zamknęła kolejny rozdział jej wielkoszlemowej drogi, zaskakująca reakcja Rosji sugeruje, że jej wpływ sięga daleko poza zwycięstwa i przegrane. Zamiast stać się paliwem dla krytyki, jej potknięcie wzbudziło szacunek. To samo w sobie może być jednym z najbardziej nieoczekiwanych triumfów w jej karierze — przypomnieniem, że czasem podziw rodzi się właśniew cieniu rozczarowania.

     

  • Ależ burza po słowach Sabalenki. “Rozczarowujące”

    Ależ burza po słowach Sabalenki. “Rozczarowujące”

    “Bardzo rozczarowujące i wręcz szokujące” – takie komentarze pojawiły się pod adresem Aryny Sabalenki po jej niedawnej wypowiedzi. Wszystko zaczęło się od wywiadu, w którym Białorusinka została poproszona o wskazanie swojej piątki ulubionych tenisistów. Wybór zawodniczki nie spodobał się części kibiców, którzy zauważyli brak pewnego wielkiego nazwiska.

    Sabalenka bez straty seta w Nowym Jorku

    Aryna Sabalenka (1. WTA) kontynuuje marsz po obronę tytułu na US Open. Dotychczas nie straciła nawet seta, a w ćwierćfinale w ogóle nie musiała pojawiać się na korcie – jej rywalka, Marketa Vondrousova (60. WTA), poddała mecz z powodu problemów zdrowotnych. Dzięki temu Białorusinka w pełni wypoczęta szykuje się do półfinału.

    Lista ulubieńców, która wywołała burzę

    W rozmowie z serwisem Boardroom Sabalenka wymieniła piątkę swoich tenisowych idoli – niezależnie od płci. – „Hmm… Zdecydowanie Federer. Nadal – zrobił niesamowitą pracę. Oczywiście Serena Williams – sposób, w jaki dominowała, był niesamowity. Steffi Graf – uwielbiam ją. I jeszcze Agassi. Steffi i Agassi – ta rodzina jest najlepsza” – powiedziała liderka rankingu.

    To właśnie ten wybór rozwścieczył część serbskich kibiców, którzy byli zaskoczeni, że Sabalenka nie umieściła na liście Novaka Djokovicia. Białorusinka i „Nole” od lat darzą się sympatią i szacunkiem, a Serb wielokrotnie miał dla niej słowa wsparcia i rady. „Nikt nie musi uważać Novaka za swojego idola, ale biorąc pod uwagę wszystko, co dla niej zrobił i jak często okazywali sobie sympatię, to, że nie znalazł się nawet w pierwszej piątce, jest bardzo rozczarowujące i szokujące” – pisano w komentarzach.

    Przesadna reakcja?

    Wielu ekspertów wskazuje jednak, że oburzenie jest mocno na wyrost. Sabalenka wymieniła bowiem legendy, które zakończyły już kariery. Djoković tymczasem wciąż gra, i to z ogromnymi sukcesami – niektórzy więc interpretują jej wybór jako formę oddania hołdu dawnym mistrzom.

    Przed Sabalenką półfinał z Pegulą

    Teraz uwagę Sabalenki skupia jednak rywalizacja w Nowym Jorku. W półfinale zmierzy się z Jessicą Pegulą (4. WTA). Bilans dotychczasowych spotkań zdecydowanie przemawia za Białorusinką – wygrała siedem z dziewięciu pojedynków. W drugim półfinale Amanda Anisimova (9. WTA) zagra z Naomi Osaką (24. WTA). Mecze zaplanowano na noc z czwartku na piątek czasu polskiego, od godz. 1:00.

    https://x.com/nick_ally1986/status/1961169497387344058?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1961169497387344058%7Ctwgr%5Eb4e5a201d996ef8899157356a494dfa1102bbebe%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732226412alez-burza-po-slowach-sabalenki-rozczarowujace.html

  • Burza po skandalu w US Open. “Pogardliwa postawa”

    Burza po skandalu w US Open. “Pogardliwa postawa”

    O Jelenie Ostapenko znów głośno – tym razem za sprawą skandalu, który wybuchł podczas tegorocznego US Open. Łotewscy dziennikarze sportowi, z którymi rozmawiał portal Sport.pl, nie kryją mieszanych opinii: jedni mówią o „pogardliwej postawie” swojej tenisistki, inni zwracają uwagę, że mogła zostać „wrobiona” w coś, czego wcale nie chciała powiedzieć.

    Burzliwe zakończenie meczu z Townsend

    US Open 2025 dostarcza wielu emocji, ale największe zamieszanie wzbudziło starcie Jeleny Ostapenko z Amerykanką Taylor Townsend. Łotyszka odpadła w drugiej rundzie po porażce 5:7, 1:6, a po zakończeniu spotkania doszło do ostrej wymiany zdań przy siatce. Ostapenko miała pretensje, że rywalka nie przeprosiła za punkt zdobyty po taśmie. Jak później zdradziła Townsend, usłyszała od przeciwniczki, że „nie ma klasy ani wykształcenia”. Łotyszka dodała też, że Amerykanka dopiero zrozumie tenisowe zasady, gdy zacznie częściej rywalizować poza własnym krajem.

    Jak zareagowała Łotwa?

    Sprawa szybko dotarła do ojczyzny Ostapenko. Część mediów odmówiła komentarza, inni byli krytyczni. – Nie jestem fanem Jeleny ze względu na jej zachowanie podczas meczów. Poza kortem to jednak inna osoba – spokojna, sympatyczna, otwarta – mówi Almants Poikans z portalu Delfi.lv. Dziennikarz freelancer Uldis Strautmanis dodaje: – Incydent nie poprawił jej wizerunku na Łotwie. Trzeba umieć przegrywać z klasą. Jeśli ma osobiste problemy, lepiej by zrobiła przerwę, niż wypaliła się na dobre.

    Kryzys formy i emocjonalność

    Ostatnie miesiące w karierze Ostapenko nie są najlepsze. Po igrzyskach w Paryżu zanotowała serię pięciu porażek z rzędu. W 2025 roku odpadała już w pierwszej rundzie Australian Open i Wimbledonu, a w Paryżu w trzeciej. Na plus można jej zapisać finał w Dosze oraz triumf w Stuttgarcie, gdzie sensacyjnie ograła m.in. Igę Świątek i Arynę Sabalenkę. Jednak generalnie częściej przegrywa, a emocje wielokrotnie wymykają jej się spod kontroli. – Gdy jest spokojna i skoncentrowana, potrafi wygrać z każdym. Niestety zbyt rzadko taka wersja Ostapenko pojawia się na korcie – komentuje Poikans.

    Przeprosiny i kontrowersje

    Po burzy medialnej tenisistka zamieściła przeprosiny w mediach społecznościowych. Napisała, że niektóre sformułowania mogły być odebrane opacznie, a mówiąc o „edukacji” miała na myśli wyłącznie tenisową etykietę. Dodała, że wciąż uczy się i rozwija zarówno jako sportowiec, jak i człowiek. Jej wpis nieco uspokoił nastroje, choć wcześniej pojawiały się oskarżenia o podtekst rasistowski. – Jelena nie jest rasistką. To niefortunne nieporozumienie, ktoś próbuje ją w coś wmanewrować – broni tenisistki Poikans.

    Dystans wobec rodaków

    Według Strautmanisa sytuacja dodatkowo pogłębi dystans Ostapenko wobec kibiców w kraju. – To jedna z najwybitniejszych sportsmenek w historii Łotwy, ale nie jest szczególnie lubiana. Wynika to z jej arogancji i zamknięcia na rodzimych fanów. Nie udziela wywiadów lokalnym mediom, rzadko pojawia się publicznie – zauważa dziennikarz. Podobnie wcześniej oceniał ją Reinis Osenieks z Łotewskiej Telewizji Publicznej.

    Zupełnie inaczej postrzegana jest Anastazja Sevastova – druga rakieta Łotwy. – Opanowana, spokojna, nie okazuje emocji. To dlatego wszystkie trzy mecze z Ostapenko rozstrzygnęła na swoją korzyść – wskazuje Poikans. I dodaje: – Gdyby Jelena potrafiła przejąć choć odrobinę jej spokoju, osiągnęłaby znacznie więcej.

     

  • W Niemczech głośno o porażce Świątek. Bolesny cios, naprawdę napisali to o Polce

    W Niemczech głośno o porażce Świątek. Bolesny cios, naprawdę napisali to o Polce

    W Niemczech głośno o porażce Świątek. Bolesny cios, naprawdę napisali to o Polce

    ‎Porażka Igi Świątek z Amandą Anisimovą w ćwierćfinale US Open została przyjęta ze sporym zaskoczeniem. W końcu w finale Wimbledonu Polka rozbiła Amerykankę 6:0, 6:0. Wiele o postawie wiceliderki rankingu WTA mówiło się w Niemczech. Tamtejsi dziennikarze zachwycali się dyspozycją Anisimovej. Jak podsumowali raszyniankę? Padło wiele bolesnych z jej perspektywy słów.

    ‎

    ‎W ubiegłym sezonie Iga Świątek dotarła do ćwierćfinału US Open. Dobra forma i sukcesy na Wimbledonie i w Cincinnati sugerowały, że w tegorocznych rozgrywkach w Nowym Jorku może dotrzeć jeszcze dalej. Niestety skończyło się na wyrównaniu osiągnięcia z 2024 roku.

    ‎

    ‎Po zwycięstwach nad Rosjankami – Anną Kalinską i Jekateriną Aleksandrową na Igę Świątek w ćwierćfinale czekała jej niedawna rywalka z finału Wimbledonu – Amanda Anisimova. W Londynie Amerykanka została upokorzona przez Polkę. W Nowym Jorku niestety role się odwróciły, choć oczywiście nie na taką skalę.

    ‎

    ‎Bolesne starcie Świątek z Anisimovą. Polka odpadła z US Open

    ‎

    ‎Tym razem rywalka popełniała o wiele mniej błędów, przez co wymiany stały się dużo bardziej zacięte. Na niższym, aniżeli standardowo poziomie był serwis Świątek, co pozwalało Anisimovej na agresywne returny, z których wiele trafiało niemal idealnie.

    ‎

    ‎W kluczowym momencie pierwszego seta Iga dała się przełamać rywalce i przegrała 4:6. Zdecydowała się wówczas skorzystać z przerwy toaletowej, aby nieco się wyciszyć i odzyskać kontrolę. Niestety tego dnia nie wystarczyło to do pokonania Amandy Anisimovej.

    ‎

    ‎Chociaż raszynianka dobrze rozpoczęła drugą partię – od przełamania i prowadzenia 2:0, sama oddała podanie i szybko zrobiło się 3:2 dla 9. rakiety świata. W ósmym gemie doszło do kolejnego przełamania, które na dobre pogrążyło już Igę Świątek. Po 96 minutach było po wszystkim – Anisimova wygrała 6:4, 6:3, eliminując niespodziewanie drugą rakietę świata.

    ‎

    ‎Niemcy dosadnie podsumowali Igę Świątek. Nie tak miało być

    ‎

    ‎Eksperci skupili się przede wszystkim na chwaleniu postawy Anisimovej, która przystępowała do meczu w roli wyraźnego underdoga. Wiele uwagi temu starciu poświęcono również w Niemczech. Spostrzeżenia tamtejszych dziennikarzy Iga Świątek mogła potraktować jako swego rodzaju cios.

    ‎

    ‎Anisimova zemściła się na Idze Świątek […] Odwróciła sytuację i pokonała Polkę 6:4, 6:3 w ćwierćfinale US Open

    ‎

    ‎czytamy na łamach prestiżowego “BILD-a”

    ‎

    ‎”Świątek nie zdominowała rywalki tak, jak zwykle, a underdog zapewnił sobie zwycięstwo w pierwszym secie dzięki ważnemu przełamaniu. Drugi set był wyrównany, ale gdy Świątek zaczęła mieć problemy, potrafiła wrócić do gry. Niezrównoważona Anisimova zdecydowanie odskoczyła i praktycznie zmiażdżyła przeciwniczkę” – relacjonował portal “Sport1.de”.

    ‎

    ‎”Kicker”, podobnie jak inne niemieckie media podkreślał, że był to wyjątkowy dla Amerykanki rewanż za upokarzającą porażkę w finale Wimbledonu. Stanowiło to punkt wyjścia niemal dla każdego materiału. “Świątek musi porzucić nadzieje na zdobycie drugiego z rzędu tytułu Wielkiego Szlema” – podsumowali Niemcy.

    ‎

  • Świątek przemówiła po zaskakującej porażce w US Open – jedna słabość rzuca się w oczy

    Świątek przemówiła po zaskakującej porażce w US Open – jedna słabość rzuca się w oczy

    Świątek przemówiła po zaskakującej porażce w US Open – jedna słabość rzuca się w oczy

    Ćwierćfinał, który wymknął się z rąk w Nowym Jorku

    Po raz trzeci w swojej karierze Iga Świątek dotarła do ćwierćfinału US Open. I po raz drugi jej przygoda zakończyła się właśnie na tym etapie. W zaledwie 96 minut polska gwiazda została zatrzymana przez Amandę Anisimovą, przegrywając 4:6, 3:6. Dla wielu była to ogromna niespodzianka, zwłaszcza że zaledwie kilka tygodni wcześniej Świątek zmiażdżyła tę samą rywalkę w finale Wimbledonu, wygrywając 6:0, 6:0. Tym razem jednak historia potoczyła się zupełnie inaczej.

    Mecz, który rozpoczął się późno i skończył zbyt szybko

    Polscy kibice musieli długo czekać na to wyczekiwane starcie. Zaplanowane na godzinę 19:30 czasu polskiego spotkanie rozpoczęło się dopiero po 22:00 z powodu przeciągającego się pojedynku Felixa Auger-Aliassime’a z Alexem de Minaurem. Opóźnienie tylko zwiększyło napięcie, a gdy światła wreszcie rozbłysły na Arthur Ashe Stadium, publiczność wiedziała, że będzie świadkiem wielkiej bitwy.

    Déjà vu, które szybko się rozwiało

    Już w pierwszym gemie wydawało się, że historia może się powtórzyć. Świątek przełamała serwis Anisimovej, co przywołało wspomnienia jej wimbledońskiej dominacji. Jednak Amerykanka natychmiast odpowiedziała przełamaniem i nie dała się zastraszyć. Pierwszy set był bardzo wyrównany, obie tenisistki wymieniały mocne ciosy aż do decydującego dziesiątego gema, w którym Anisimova wykorzystała okazję, przełamała Polkę i zamknęła partię 6:4.

    Punkt zwrotny w drugim secie

    Świątek skorzystała z przerwy, by spróbować odzyskać koncentrację. Po powrocie na kort scenariusz zdawał się powtarzać – szybkie przełamanie rywalki i pewne utrzymanie serwisu. Jednak przewaga szybko się rozpłynęła. Anisimova odrobiła straty, wykorzystała błędy Polki i w kluczowym ósmym gemie ponownie przełamała, praktycznie przesądzając losy meczu. Serwując przy 5:3, przeżyła jeszcze chwilę nerwów – Świątek obroniła dwa meczbole – ale trzeci padł łupem Amerykanki po pechowej piłce odbitej od siatki, która spadła tuż poza zasięgiem Polki.

    Świątek przyznaje: serwis mnie zawiódł

    Po porażce Świątek nie ukrywała, że to właśnie serwis był decydującym elementem meczu.

    > – Myślę, że miałam szansę, by przełamać ją na początku pierwszego seta. Gemy były wyrównane, ale ona wykorzystała okazję, gdy tylko się pojawiła – powiedziała w rozmowie z Eurosportem. – Zagrała naprawdę dobrze, pewnie i mocno. To był wyrównany mecz, ale nie mam do siebie pretensji o wielkie błędy. Po prostu wykorzystała swoje szanse.

    Jednak to właśnie serwis stał się jej piętą achillesową. Nawet w trakcie meczu kamery uchwyciły momenty, gdy Świątek szeptem wyrażała swoje niezadowolenie w rozmowie ze sztabem szkoleniowym.

    > – Gdybym serwowała lepiej, mogłabym grać bardziej na swoich warunkach. Ale to, co miałam dziś, po prostu nie wystarczyło – przyznała. – Serwis to skomplikowane uderzenie. Może ręka była wolniejsza, może nogi nie pracowały tak jak wcześniej. Trudno mi teraz ocenić. Oczywiście chciałabym serwować lepiej, ale nie mam do siebie pretensji. Nie wiem, co mogłam zrobić inaczej.

    Co dalej dla światowej jedynki?

    Choć porażka boli, Polka nie ma wiele czasu na rozpamiętywanie. Przed nią azjatycka część sezonu, a Świątek jest już zgłoszona do turnieju WTA 500 w Seulu – w zeszłym roku nie mogła w nim wystąpić. Teraz jej priorytetem będzie regeneracja.

    > – Muszę wrócić do domu, odpocząć i przygotować się do kolejnych turniejów – zakończyła rozmowę z Eurosportem.

    Lekcja w nowojorskim upale

    Światła Nowego Jorku po raz kolejny okazały się bezlitosne dla Świątek, która wciąż czeka na swój wielki przełom w US Open. Tym razem decydująca była nie tylko świetna gra rywalki, ale także własne problemy z serwisem. Rozczarowanie pozostaje, lecz sezon się nie kończy. Jeden rozdział został zamknięty – ale kolejny, być może jeszcze ważniejszy, właśnie się rozpoczyna.

  • Co za słowa po porażce Igi Świątek! “Bogowie tenisa”

    Co za słowa po porażce Igi Świątek! “Bogowie tenisa”

    Niestety, Iga Świątek nie zagra w finale US Open. Polka zasłużenie przegrała z Amandą Anisimovą, która wygrała 6:4, 6:3, wywołując burzę w sieci. „Tyle razy bogowie tenisa stali dziś na jej straży” — czytamy na profilu Eurosportu, który zauważył, że Anisimova zakończyła mecz uderzeniem o taśmę — symbolicznym znakiem sprzyjającego losu.

     

    Marzenia o finale US Open dla Świątek właśnie się skończyły. Przystępowała do meczu jako faworytka, ale Anisimova szybko wzięła rewanż za bolesną porażkę w finale Wimbledonu. Amerykanka zdominowała spotkanie, co wywołało falę komentarzy w mediach:

     

    „Świetny poziom Amandy Anisimovej — to był naprawdę bardzo dobry mecz. Idze Świątek zabrakło serwisu i tylko tyle. Tenis bywa bardzo przewrotny. Półtora miesiąca po Wimbledonie mieliśmy zupełnie inny mecz” — zauważył Sebastian Parfjanowicz z Przeglądu Sportowego Onet.

     

    „Anisimova grała dziś dobrze — a jak masz trochę szczęścia w kluczowych momentach, to możesz pokonać kogoś takiego jak Świątek” — dodał Przemysław Garczarczyk.

     

    „Fenomenalny występ Anisimovej — być może najlepszy w karierze. Można przyczepić się do poszczególnych elementów w grze Świątek, ale przy takim poziomie rywalki ta porażka jest w pełni do zaakceptowania. Byłoby trudno, nawet gdyby Świątek zagrała swoje” — stwierdził Filip Modrzejewski ze Sport.pl.

     

    „Niestety dzisiejszy mecz przebiegł zupełnie nie po myśli Igi. Mówiłem i pisałem, że ten mecz będzie zupełnie inny niż finał w Londynie. Anisimova dziś lepiej serwowała, ale przede wszystkim zabójczo returnowała. 6:4, 6:3 dla Amerykanki” — ocenił Adam Romer, redaktor naczelny magazynu Tenisklub.

     

     

     

    —

     

    Najnowsze informacje

     

    Najświeższe doniesienia potwierdzają, że Amanda Anisimova sprawiła ogromną sensację, pokonując rozstawioną z numerem drugim Igę Świątek i awansując do półfinału US Open po zwycięstwie 6:4, 6:3 w zaledwie 96 minut.

     

    Triumf Anisimovej jest szczególnie symboliczny, ponieważ nastąpił niespełna dwa miesiące po porażce 0:6, 0:6 ze Świątek w finale Wimbledonu. Amerykanka określiła zwycięstwo jako głęboko emocjonalne — spełnienie marzeń i punkt zwrotny — co tylko podkreśliło wagę jej sukcesu.

     

    Ten wynik przekreślił nadzieje Świątek na zdobycie siódmego tytułu wielkoszlemowego i uwypuklił agresywny return oraz odporność psychiczną Anisimovej.

     

    Po stronie mężczyzn ćwierćfinały również przyniosły emocje, a Felix Auger-Aliassime awansował do dalszej fazy turnieju — to osobna,ale godna uwagi historia.

  • Gorące spięcie Igi Świątek z dziennikarzem po odpadnięciu z US Open – napięcie o dwa słowa

    Gorące spięcie Igi Świątek z dziennikarzem po odpadnięciu z US Open – napięcie o dwa słowa

    Gorące spięcie Igi Świątek z dziennikarzem po odpadnięciu z US Open – napięcie o dwa słowa

    ‎Sala konferencyjna na stadionie Arthura Ashe’a była naładowana emocjami po ćwierćfinałowej porażce Igi Świątek w US Open. Zamiast standardowych refleksji i uprzejmych odpowiedzi, polska gwiazda znalazła się w centrum napiętej wymiany zdań z jednym z obecnych dziennikarzy. Źródłem tarcia okazało się pozornie niewinne sformułowanie — „mental break”. To właśnie ono wywołało reakcję, która obnażyła nie tylko ciężar oczekiwań, ale też ognisty temperament Świątek w chwili słabości.

    ‎

    ‎Noc do zapomnienia na korcie, starcie do zapamiętania poza nim

    ‎

    ‎Marzenia Świątek o kolejnym finale US Open prysły w starciu z Amandą Anisimovą. Amerykanka, wciąż pamiętająca bolesną porażkę z Polką na Wimbledonie, wróciła z podwójną motywacją i rozegrała niemal perfekcyjny mecz. Wynikiem 6:4, 6:3 przejęła inicjatywę od pierwszych piłek i nie oddała jej do końca, podczas gdy Świątek szukała rytmu, który nigdy nie nadszedł.

    ‎

    ‎Publiczność na Arthur Ashe Stadium nagrodziła Amerykankę owacją na stojąco — momentem, który pozostanie w jej pamięci na długo. Dla Świątek ta noc zapisała się jednak zupełnie inaczej — nie owacjami, lecz irytacją i konfrontacją.

     

    ‎Pytanie, które rozpaliło atmosferę

    ‎

    ‎Podczas konferencji prasowej padło pytanie, które z początku wydawało się rutynowe:

    ‎

    ‎„Rozegrałaś w ostatnich tygodniach dużo tenisa — Wimbledon, turnieje w Stanach, teraz to. Jak bardzo jesteś w tej chwili zmęczona?”

    ‎

    ‎Świątek spokojnie odparła:

    ‎„Nie bardzo. To nie jest tak, że moje mecze tutaj były wyczerpujące.”

    ‎

    ‎Ale kolejne pytanie całkowicie zmieniło atmosferę.

    ‎

    ‎„Czy czujesz, że potrzebujesz przerwy mentalnej? Nie chodzi mi o tę konkretną porażkę, tylko ogólnie.”

    ‎

    ‎To właśnie te słowa — mental break — były zapalnikiem.

    ‎

    ‎Świątek kontratakuje

    ‎

    ‎„Dlaczego tak mówisz?” — zapytała wyraźnie poirytowana.

    ‎

    ‎Dziennikarz próbował wyjaśnić, że to tylko obserwacja związana z napiętym kalendarzem. Jednak Świątek nie zamierzała odpuszczać.

    ‎

    ‎„To proszę pytać ludzi odpowiedzialnych za terminarz. A pan potrzebuje przerwy mentalnej?” — odcięła się.

    ‎

    ‎Zaskoczony dziennikarz wymamrotał: „Słucham?”

    ‎https://x.com/TheTennisLetter/status/1963385685089685751

    ‎Świątek, widocznie rozdrażniona, dodała: „Wygląda pan, jakby potrzebował pan przerwy psychicznej.”

    ‎

    ‎Na co dziennikarz przyznał: „Właściwie tak.”

    ‎

    ‎Świątek dorzuciła więc z nutą ironii: „To co pan tu robi?”

    ‎

    ‎„Muszę dotrwać do końca turnieju” — odpowiedział dziennikarz.

    ‎

    ‎„Powodzenia” — zakończyła Polka, domykając wymianę zdań sarkastycznym tonem.

    ‎

    ‎Poszukiwanie odpowiedzi na korcie

    ‎

    ‎Poza nerwową rozmową z mediami, Świątek podsumowała też swój występ. Przyznała, że przez cały turniej serwis nie był jej najmocniejszym punktem, a przy doskonałych returnach Anisimovej słabość ta stała się wyjątkowo widoczna.

    ‎

    ‎„Może przez cały turniej nie serwowałam najlepiej, ale dziś to zrobiło największą różnicę. Nie ćwiczyłam serwisu między meczami, więc muszę to po prostu odpuścić i skupić się na kolejnym turnieju” — stwierdziła.

    ‎

    ‎Co dalej dla polskiej gwiazdy

    ‎

    ‎Choć Świątek nie udało się odzyskać pozycji liderki rankingu zajmowanej przez Arynę Sabalenkę, Polka wciąż ma przed sobą szanse na ważne punkty. Azjatycka część sezonu oraz prestiżowe WTA Finals będą okazją, by odbudować formę i zakończyć rok mocnym akcentem.

    ‎

    ‎Z Nowego Jorku wyjedzie jednak nie tylko z lekcjami sportowymi, ale i z niezatartego wspomnienia — starcia nie na korcie, lecz z przedstawicielem mediów.

    ‎