To jest w tej chwili największy problem Chwalińskiej. “Sama to powiedziała”
Maja Chwalińska przegrywa z Taylor Townsend (2:6, 3:6), a eksperci zwracają uwagę na fatalny styl porażki, brak wiary i bezradność Polki. – Czy Maja doczeka do maja – zastanawia się ekspert Polsatu Sport Andrzej Person, bo to trzecia porażka z rzędu, a szósta w ostatnich siedmiu meczach. – Nie wiem, jak ona wytrzyma to psychicznie. Już nawet sama powiedziała na głos, że w kółko obrywa w cztery litery. Dużo mówi się, że Maja musi poszukać nowego sposobu, ale przecież ona nie gra tego, co grała w Roland Garros. To jest problem.
Kolejna porażka Mai Chwalińskiej i szybkie pożegnanie z US Open.
Kolejna porażka Mai Chwalińskiej i szybkie pożegnanie z US Open.Yuki Iwamura/Associated Press/East News© 2026 Associated Press – zdjęcia
Artur Szostaczko, pierwszy trener Igi Świątek, po cichu liczył na trzy, może cztery mecze Mai Chwalińskiej w US Open. Skończyło się na jednym. Statystyki Chwalińskiej są fatalne. Przegrała szóste z siedmiu ostatnich spotkań. – Już nawet sama powiedziała na głos, że w kółko obrywa w cztery litery. Widać, że już zaczyna ją to boleć, męczyć – zwraca uwagę ekspert Polsatu Sport Andrzej Person.
Townsend zabrała Chwalińskiej wszystkie atuty
– Siła gry Townsend zabrała Mai wszystkie jej atuty, jej najsilniejsze punkty. To, za co uwielbialiśmy ją w Paryżu, czyli skróty i te niemal perfekcyjne slajsy, tutaj nie były żadną bronią. Townsend natychmiast przechodziła do ataku i Maja nawet nie miała czasu pomyśleć nad kolejnym zagraniem, bo tak szybko piłka wracała na jej stronę. Wystarczyło wyłączyć obraz i posłuchać tej różnicy w sile uderzenia obu zawodniczek.
Kolejna przegrana Chwalińskiej zrobiła jeszcze bardziej przygnębiające wrażenie niż ta poprzednia z Alycią Parks w Monterey. – Musimy się z tymi obrazkami pogodzić. Ja wiem, że to jest przykre. Zwłaszcza dla tych, co niewiele wiedzieli o Mai i sądzili, że ona nagle zacznie wszystko wygrywać. Nie będzie. Zwłaszcza po tym pechowym Wimbledonie, gdzie kontuzja zabrała jej pewną wygraną, a na dokładkę wybiła ją z rytmu. Pozostaje nam wierzyć, że w turniejach azjatyckich coś wygra, a potem stopniowo zacznie wychodzić na prostą.
Moment jest jednak bardzo trudny, bo najważniejsze pytanie w tej chwili jest takie, czy Chwalińska wytrzyma to wszystko psychicznie? – Będzie jej ciężko. Już te jej słowa na to wskazują. Będzie jednak kilka takich imprez, gdzie będzie mogła się pokazać. Na przykład w BJK Cup w listopadzie, w meczu Polska – Szwecja. Wyobrażam sobie, że to byłby dobry czas na odbudowanie. Rywalki w zasięgu, polska publiczność, to by mogło pomóc.
Wiele w przypadku Chwalińskiej mówi się o tym, że powinna coś zmienić w swoim tenisie, bo rywalki już ją rozszyfrowały. – A ja twierdzę, że niestety musi grać swoje. Przy czym musi też robić takie malutkie kroczki, udoskonalać to granie. Tam, gdzie się da, bo zakładam, że na serwisie się nie da. A jej serwis nie jest niestety żadnym zagrożeniem dla rywalek. To było widać w meczu z Townsend. I to w sumie taki dobry materiał do analizy, bo tamta grała tak, jak Maja, tyle że mocniej. W ogóle to ciekawa historią z tą Townsend. Władze nie dawały jej szans, zwracając uwagę na jej nadwagę, a on jest mądrą zawodniczką. Jej spryt, siła i szybkość sprawiły wiele kłopotów Idze Świątek w Wimbledonie, a Maja w ogóle sobie z tym nie poradziła.
Chwalińska szuka, a Świątek w klasie premium
– Tylko na początku drugiego seta zobaczyliśmy Maję, którą pamiętamy z Paryża. Townsend szybko jednak się obudziła, przy drugim serwisie Mai zaczęła wchodzić w pół kortu i nie było szans. Tak się zastanawiam, czy doczekamy z Mają do maja? Łatwo nie będzie, ale może jak przeniesiemy się z tych szybkich, twardych kortów na mączkę, to Maja zacznie grać lepiej. Bo dużo mówi się, że Maja musi poszukać nowego sposobu, ale przecież ona nie gra tego, co grała w Roland Garros. To jest problem.
Na szczęście pierwsza runda, to nie tylko porażka Mai, ale i wygrane Świątek i Hurkacza. – Iga wróciła do klasy premium i jest na dobrej drodze, żeby nawet zagrać w finale i wygrać. Przeszkodzić może jej Gauff, która zaczęła być regularna. Sabalenki mniej się boję, bo ona jest w trudnym momencie. Wieczorem życie w luksusie, gdzie ludzie robią sobie z nią zdjęcia na imprezach i rano ciężko jej wstać, żeby pobiegać. To jednak nie nasze zmartwienie. My mamy mocną Igę, która teraz nie powinna mieć większych problemów z Argentynką Podoroską. Natomiast boję się o Huberta, bo teraz gra z Benem Sheltonem. Rywal z TOP10, no i Amerykanin w Ameryce. To trudna do przejścia kombinacja – kwituje Person.
Zawodniczka w białym stroju sportowym odbijająca piłkę tenisową rakietą podczas meczu.
Maja Chwalińska, Wimbledon 2026KENTARO TOMINAGAAFP
Uśmiechnięta kobieta w sportowej czapce i stroju trzyma rakietę tenisową na korcie podczas meczu.
Iga Świątek Robert Prange/Getty Images Getty Images
Tenisista w pomarańczowej koszulce świętuje zdobycie punktu, trzymając rakietę tenisową i zaciskając pięść z wyrazem radości na twarzy.
Hubert HurkaczDar YasinEast

Leave a Reply