• Grał z Lewandowskim. Wskazał najlepszego piłkarza, z którym był w Bayernie

    Grał z Lewandowskim. Wskazał najlepszego piłkarza, z którym był w Bayernie

    Joshua Kimmich to człowiek, który doskonale zna Roberta Lewandowskiego. Obaj przez kilka lat dzielili szatnię w Bayernie Monachium. Niemiecki zawodnik wskazał najlepszego zawodnika, z którym przyszło mu grać. Czy wskazał na reprezentanta Polski?
    CWreczenie Miedzynarodowego Orderu Usmiechu Robertowi Lewandowskiemu
    Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

    Bayern Monachium pewnie zmierza po mistrzostwo Niemiec. Ma dziewięć punktów przewagi nad drugą w tabeli Borussią Dortmund. Wygląda na to, że drużyna Vincenta Kompany’ego obroni tytuł. Tym samym Joshua Kimmich po raz 10. zostanie mistrzem Niemiec. To piłkarz, który nie tak dawno wypowiedział się na temat tego, kto był najlepszym zawodnikiem, z jakim przyszło mu zagrać.

    Zobacz wideo Nazywani są milionerami. Osiedlowy klub robi furorę. “Wszyscy są przeciwko nam” [Reportaż]
    Joshua Kimmich zdecydował. To najlepszy piłkarz, z którym grał w Bayernie

    – Najlepszy piłkarz, z którym grałem w Bayernie? Biorąc pod uwagę wszystkie aspekty, wybrałbym Davida Alabę. To wspaniały piłkarz i człowiek. Ma wyjątkową mentalność. Poza tym, co robił na boisku, był też bardzo ważną postacią w szatni – powiedział Kimmich. Jego słowa dla “Bilda” cytuje portal Meczyki.pl.

    Trzeba przyznać, że konkurencja dla Austriaka była ogromna. Kimmich, który do Bayernu trafił w 2015 roku, grał w gigancie z Bawarii z Robertem Lewandowskim, Arjenem Robbenem, Thomasem Muellerem, Franckiem Riberym czy Manuelem Neuerem.

    Ze wspomnianym wyżej Lewandowskim rozegrał łącznie aż 272 mecze. Częściej w Bayernie występował jedynie z Muellerem (386), Neuerem (326), Kingsleyem Comanem (291) i Serge’em Gnabrym (276).

    Sprawdź także: Bułka zarabia miliony. Zdradził, na co wyda pieniądze. Wieczny szacunek

    Joshua Kimmich to 106-krotny reprezentant Niemiec. W Bayernie Monachium zdobył aż 22 trofea. Nigdy nie wywalczył jednak medalu z seniorską kadrą swojego kraju. Zagrał na dwóch mundialach (2018, 2022) i trzech mistrzostwach Europy (2016, 2021, 2024), ale w 2014 roku – gdy Niemcy zdobywali złoto mistrzostw świata – był jeszcze zbyt młody. W kadrze zadebiutował dopiero dwa lata później – w maju 2016 roku zagrał w towarzyskim starciu ze Słowacją.

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Donald Tusk zaapelował do Europy. “Inaczej jesteśmy skończeni”

    Donald Tusk zaapelował do Europy. “Inaczej jesteśmy skończeni”

    “Nikt nie potraktuje poważnie słabej i podzielonej Europy: ani wrogowie, ani sojusznicy. To już teraz jest jasne. (…) Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Inaczej jesteśmy skończeni” – napisał premier Donald Tusk. Polityk dodał, że Europa “musi uwierzyć we własne siły”.
    Mężczyzna w garniturze siedzący przy biurku, przed laptopem i mikrofonem, w tle widoczne flagi Polski oraz Unii Europejskiej.

    Donald Tusk zaapelował do Europy. “Inaczej jesteśmy skończeni”Andrzej IwańczukReporter
    W skrócie

    Premier Donald Tusk apeluje o jedność i siłę Europy w obliczu światowych napięć.

    Unia Europejska wydała wspólne oświadczenie, wyrażając poparcie dla pokoju i prawo międzynarodowe, z wyjątkiem Węgier.

    Europejscy liderzy angażują się także w negocjacje związane z wojną w Ukrainie i bezpieczeństwem kontynentu.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    “Nikt nie potraktuje poważnie słabej i podzielonej Europy: ani wrogowie, ani sojusznicy. To już teraz jest jasne” – napisał na platformie X Donald Tusk.

    Premier zaapelował do Europejczyków: “musimy w końcu uwierzyć we własną siłę, musimy się dalej zbroić, musimy pozostać zjednoczeni jak nigdy dotąd”.

    “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Inaczej jesteśmy skończeni” – zakończył swój wpis szef rządu.

    Donald Tusk zaapelował do Europy. “Inaczej jesteśmy skończeni”

    Apel szefa rządu ma prawdopodobnie związek z coraz bardziej napiętą sytuacją na arenie międzynarodowej. W ostatnich dniach wspólnota europejska wydała wspólny komunikat dotyczący interwencji Stanów Zjednoczonych w Wenezueli.

    “Unia Europejska wzywa wszystkie strony do zachowania spokoju i powściągliwości, aby uniknąć eskalacji konfliktu i zapewnić pokojowe rozwiązanie kryzysu” – podano w oświadczeniu szefowej unijnej dyplomacji Kai Kallas.

    Pod dokumentem podpisały się wszystkie państwa Unii Europejskiej z wyjątkiem Węgier.

    26 krajów UE zapewniło, że popierają walkę z międzynarodowymi organizacjami terrorystycznymi zajmującymi się m.in. handlem narkotykami, lecz musi być ona prowadzona “w pełnym poszanowaniu prawa międzynarodowego oraz zasad integralności terytorialnej i suwerenności”.

    Europejscy przywódcy angażują się także w proces pokojowy dotyczący wojny w Ukrainie. Część z nich wzięła udział w negocjacjach między Donaldem Trumpem a Wołodymyrem Zełenskim, do których doszło w Mar-a-Lago pod koniec grudnia.

    Miller w ”Prezydentach i premierach” o ataku USA na Wenezuelę: Trump ma poważne kłopoty wewnętrzne, więc pokazał skuteczność

  • Świątek pogrążyła Niemców w Sydney. Komentarze nie mogły być inne

    Świątek pogrążyła Niemców w Sydney. Komentarze nie mogły być inne

    Najpierw Hubert Hurkacz niespodziewanie pokonał Alexandra Zvereva 6:3, 6:4 w pierwszym meczu fazy grupowej United Cup. To oznaczało, że Iga Świątek stanęła przed szansą na zapewnienie wygranej Polsce z Niemcami. Jej rywalką była o rok młodsza Eva Lys.

    Ku zaskoczeniu kibiców i ekspertów Niemka na tle drugiej rakiety świata spisała się świetnie. Wygrała pierwszego seta 6:3, a w drugiej partii prowadziła już 3:1. Koniec końców to Świątek wykazała się doświadczeniem i opanowaniem. Ostatecznie triumfowała 3:6, 6:3, 6:4 po niezwykle zaciętym, ponad dwugodzinnym boju. Polska ma już zapewnione zwycięstwo z Niemcami, obecnie trwa mecz w mikście pomiędzy Janem Zielińskim i Katarzynie Kawie a Zvrevovi i Siegemund.

    Artur Gac: Pojedynek Igi Świątek z Aleksandrą Mirosław był bardzo zacięty. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Eksperci zabrali głos po meczu Świątek. Oto wnioski

    Zaraz po zakończeniu starcia Świątek i Lys eksperci uaktywnili się w mediach społecznościowych.

    “Iga Świątek wygrała ten mecz. Eva Lys zagrała jeden z najlepszych meczów w karierze. Była dziś twardą ścianą, która zwracała każdą piłkę. Nie na środek, nie były to łatwe piłki. Wielkie brawa dla obu tenisistek” – pisze Dawid Żbik.

    “Iga Świątek najpierw przypomniała o swoich grzechach z poprzedniego sezonu, potem o jednym z największych atutów. Eva Lys z kolei pokazała, że ma potencjał, by sprawiać faworytkom duże kłopoty” – analizuje Agnieszka Niedziałek.

    “Iga Świątek długo szukała swojego dobrego tenisa. Przegrywała już 3:6, 1:3, ale odwróciła losy meczu i zapewniła Polsce zwycięstwo nad Niemcami” – czytamy na profilu “Z kortu – informacje tenisowe”.

    “Po niezwykle emocjonującym meczu Iga Świątek wygrywa 3:6, 6:3, 6:4 z Ewą Lys, a Polska prowadzi z Niemcami 2-0. Gra Igi trochę falowała, ale Niemka zagrała doskonałe spotkanie a koniec końców i tak lepsza okazała się Polka” – dodaje Adam Romer.

    “Eva Lys rozegrała świetny mecz. Cenne, że Iga Świątek zdołała go odwrócić” – podkreśla Łukasz Jachimiak.

    “Brawo Iga! Udało się to odwrócić, wyszarpać. Łatwo nie było. Dużo błędów, świetnie grająca Lys. Jest zwycięstwo 3:6, 6:3, 6:4. Jest zwycięstwo Polski nad Niemcami. Rewanż za finał UnitedCup 2024” – odnotował Rafał Smoliński.

    “Co za mecz! Brawo Iga, że potrafiła odpowiednio zareagować na to co wyprawiała Eva Lys, która grała jak w transie – niesamowity czas reakcji, świetnie czytała serwis Igi i wytrzymywała tempo intensywnych wymian. A Iga w tych ciężarach nie pękła, zimna głowa do końca” – ocenił Michał Chojecki.
    Iga Świątek stanowi o sile reprezentacji Polski podczas United Cup

    Iga Świątek stanowi o sile reprezentacji Polski podczas United CupFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekAFP
    Młoda kobieta o prostych, brązowych włosach udziela wywiadu lub bierze udział w konferencji prasowej, siedząc przy mikrofonie na tle niebieskiej ściany ze wzorami i logotypami.

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz / SplashNews.com/Splash/East NewsEast News

  • Świątek aż zakryła usta. Mina Fissette’a mówiła wszystko

    Świątek aż zakryła usta. Mina Fissette’a mówiła wszystko

    Iga Świątek w trakcie meczu z Evą Lys w United Cup nie potrafiła ukryć emocji. Po jednym z błędów aż zasłoniła usta dłonią, jakby sama nie mogła uwierzyć w to, co się wydarzyło. W tym spotkaniu jak w soczewce skupiły się wszystkie tenisowe mankamenty, które doskwierały jej w poprzednim sezonie. Polka zdołała się jednak z nich otrząsnąć w kluczowym momencie – będąc o krok od sensacyjnej porażki, odwróciła losy pojedynku i wygrała 3:6, 6:3, 6:4. Wymowne były także reakcje trenera Wima Fissette’a, które jasno pokazywały, że sytuacja była naprawdę poważna.

    – Znów można odetchnąć – padło z ust komentatora Polsatu Sport w trzecim secie, gdy Eva Lys popełniła błąd w trudnym momencie. Wtedy wszyscy mieli już świadomość, że Niemka niespodziewanie stała się dla Świątek bardzo wymagającą rywalką w jej pierwszym meczu nowego sezonu. Po ponad dwóch i pół godzinach walki kibice Polki i całej reprezentacji Polski mogli wreszcie odetchnąć z ulgą. Niespełna 24-letnia przeciwniczka do samego końca stawiała jednak twarde warunki.

    Rywalka Świątek zaskoczyła samą siebie

    Przed spotkaniem Polska – Niemcy najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydawał się remis po singlach. W takim układzie wielu ekspertów zakładało porażkę Huberta Hurkacza i pewne zwycięstwo Igi Świątek. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Wracający do rywalizacji po 208 dniach przerwy tenisista z Wrocławia sensacyjnie pokonał trzeciego zawodnika świata, Alexandra Zvereva. W efekcie to kibice drugiej rakiety globu mogli czuć się najbardziej zaniepokojeni.

    Ostatecznie wszystko skończyło się szczęśliwie, bo mistrzyni Wimbledonu 2025 pokazała tego dnia nie tylko swoje słabości, ale również jedną z największych zalet. Eva Lys była bowiem przez część obserwatorów niemal skazywana na porażkę jeszcze przed wyjściem na kort. Dzień wcześniej zaliczyła debiut w United Cup, a w trzech wcześniejszych starciach ze Świątek nie ugrała łącznie więcej niż czterech gemów. Dodatkowo tuż przed ich czwartym meczem realizatorzy przypomnieli nagranie z niedzielnego występu Niemki, gdy nadwyrężyła kolano. Także teraz uwagę zwracało solidne zabezpieczenie prawej nogi zawodniczki urodzonej w Ukrainie. Szybko jednak okazało się, że to nie uraz, a jej świetna gra będzie głównym tematem tego spotkania.

    Forhend jak z koszmaru, a potem przełom

    W początkowej fazie meczu, przy serii przełamań z obu stron, komentator Polsatu Sport zachwycał się agresywnymi returnami Świątek.
    – Prędkość, precyzja. Rywalka absolutnie bezradna – podkreślał.

    Z czasem narracja zaczęła się jednak zmieniać. Początkowo straty serwisowe Polki tłumaczono „wypadkiem przy pracy”, ale liczba błędów zaczęła niepokojąco rosnąć. Realizatorzy transmisji regularnie prezentowali statystyki, a jedna z nich była wyjątkowo wymowna: 14:1 w liczbie błędów z forhendu. Właśnie to uderzenie zawodziło Świątek także w trudniejszych momentach poprzedniego sezonu. Przyczyną była nerwowość i pośpiech – dokładnie tak samo jak w tym meczu. Znacznie mniej doświadczona Lys lepiej radziła sobie w decydujących akcjach.

    Odważna gra Niemki przynosiła efekty, które momentami zdawały się zaskakiwać nawet ją samą. Po niektórych wygranych punktach uśmiechała się z niedowierzaniem, a jej sztab nagradzał ją owacjami na stojąco. Po drugiej stronie siatki atmosfera była zupełnie inna – w polskim zespole miny robiły się coraz bardziej posępne, szczególnie przy stanie 1:3 w drugim secie.

    Chwilę wcześniej Świątek w długiej wymianie zagrała niedokładny skrót, co bezlitośnie wykorzystała rywalka. Polka kilkukrotnie podskoczyła, a następnie zakryła twarz dłonią, doskonale zdając sobie sprawę z wagi tego błędu. Były też nerwowe gesty i machanie rękami z frustracji. Kamery często pokazywały Wima Fissette’a, który z kamienną twarzą obserwował wydarzenia na korcie. Nie był to jednak brak reakcji, a spokój – dokładnie z taką samą powagą trener przyglądał się później, jak jego podopieczna stopniowo wychodzi z kryzysu.

    W poprzednim roku Świątek miała kilka spotkań, w których po przegranym secie nie potrafiła się podnieść. Tym razem przypomniała jednak, dlaczego przez lata uchodziła za jedną z najbardziej walecznych i odpornych psychicznie tenisistek świata. Ograniczyła liczbę błędów, a Lys na moment straciła pewność siebie. W decydującej partii Niemka znów jednak pokazała charakter, walcząc do ostatniej piłki i popisując się kilkoma efektownymi zagraniami.

    Ostatecznie górę wzięło doświadczenie. Po raz pierwszy od września Świątek odwróciła losy meczu po przegranym pierwszym secie. To zwycięstwo sprawiło, że reprezentacja Polski – jeszcze przed rywalizacją mikstów – zapewniła sobie triumf nad Niemcami. W środę Biało-Czerwoni zagrają drugi mecz grupowy, w którym ich rywalami będą Holendrzy.

  • Było tuż po meczu. Tak Świątek podsumowała Niemkę

    Było tuż po meczu. Tak Świątek podsumowała Niemkę

    Iga Świątek udanie rozpoczęła sezon 2026, choć sama po meczu nie ukrywała, że jej występ pozostawiał sporo do życzenia. Liderka polskiej reprezentacji pokonała Evę Lys w trzysetowym pojedynku i tym samym przypieczętowała zwycięstwo biało-czerwonych nad Niemcami w United Cup. Spotkanie było jednak znacznie trudniejsze, niż mogłyby sugerować wcześniejsze statystyki.

    24-letnia raszynianka pojawiła się na korcie w Sydney jako druga z Polek i Polaków. Kilkadziesiąt minut wcześniej wraz z całym zespołem mogła podziwiać znakomity występ Huberta Hurkacza. Wrocławianin sprawił sporą niespodziankę, pokonując Alexandra Zvereva – trzeciego tenisistę światowego rankingu – 6:3, 6:4 w niespełna półtorej godziny. Zwycięstwo Hurkacza postawiło Polskę w bardzo korzystnej sytuacji, ale kropkę nad „i” musiała postawić Świątek.

    Jej rywalką była Eva Lys, zajmująca 39. miejsce w rankingu WTA. Niemka ukraińskiego pochodzenia od pierwszych piłek narzuciła bardzo intensywne tempo i zaskoczyła Polkę agresywną, odważną grą. W efekcie to Lys wygrała pierwszego seta 6:3, a Świątek sprawiała wrażenie wyraźnie spiętej. Problemy z utrzymaniem własnego serwisu i nerwowość w kluczowych momentach sprawiały, że faworytka miała sporo kłopotów.

    Z czasem Polka zaczęła jednak odnajdywać swój rytm. Druga partia padła jej łupem w stosunku 6:3, a decydujący set przyniósł jeszcze więcej walki. Ostatecznie Świątek zwyciężyła 6:4, kończąc trwający blisko dwie i pół godziny pojedynek i zapewniając reprezentacji Polski triumf w całym meczu z Niemcami.

    – To był naprawdę trudny mecz. Czułam, że ona cały czas wywiera presję i gra bardzo ofensywnie, szczególnie w pierwszym secie. Prezentowała się niesamowicie. To była bardzo wymagająca rywalka jak na początek sezonu. Cieszę się, że potrafiłam wprowadzić zmiany i odwrócić losy spotkania – mówiła Świątek tuż po zakończeniu meczu, nie szczędząc też pochwał pod adresem Huberta Hurkacza.

    Polka przyznała, że kluczowe okazały się korekty taktyczne. – W drugim secie starałam się być bardziej energiczna. Ona wykorzystywała moją siłę i odgrywała piłki jeszcze mocniej. Zwiększyłam rotację, dzięki czemu piłki wracały wyżej i mogłam lepiej kontrolować grę – wyjaśniła.

    Było to czwarte starcie Świątek z Lys w karierze. W trzech wcześniejszych meczach Niemka ugrała łącznie zaledwie siedem gemów, tymczasem w Sydney już w pierwszym secie niemal podwoiła ten dorobek, pokazując, że zrobiła duży postęp.

    Po spotkaniu Świątek nie kryła również sympatii do miejsca rozgrywania turnieju. – Uwielbiam grać w Sydney. To moje ulubione miasto w całym tourze. Mogłabym tu mieszkać – przyznała z uśmiechem.

    Teraz przed reprezentacją Polski dzień przerwy. Biało-czerwoni wrócą do rywalizacji w środę, 7 stycznia, kiedy w nocy czasu polskiego zmierzą się z Holandią. W singlach spodziewane są pojedynki Tallona Griekspoora oraz Suzan Lamens.

    Warto przypomnieć, że Polska wystąpiła we wszystkich dotychczasowych edycjach United Cup. W 2023 roku zakończyła zmagania na półfinale, natomiast w dwóch kolejnych sezonach docierała aż do finału, w których musiała uznać wyższość kolejno Niemców i Amerykanów.

  • Ksiądz potwierdza ws. Nawrockiego i jego żony. A jednak to nie plotki

    Ksiądz potwierdza ws. Nawrockiego i jego żony. A jednak to nie plotki

    Jednym z pierwszych miejsc, jakie Karol Nawrocki odwiedził tuż po objęciu prezydentury, był stadion Lechii Gdańsk. Taki wybór to absolutnie nie przypadek. Głowa państwa od lat kibicuje “Biało-Zielonym” i niejako utożsamia się z piłkarskimi fanami z Trójmiasta. Publiczność zasiadająca na trybunach podczas meczu z Motorem Lublin przywitała prezydenta z honorami – entuzjastycznymi okrzykami oraz specjalnym transparentem z wizerunkiem Nawrockiego i hasłem:

    Byłeś, jesteś, będziesz zawsze kibicem Lechii

    Temat kibicowskich powiązań Karola Nawrockiego właśnie powraca. A to za sprawą wywiadu, jakiego prezydencki kapelan ksiądz Jarosław Wąsowicz udzielił Danielowi Nawrockiemu. W rozmowie pada wiele interesujących zdań.

    Oto co dzieje się w Pałacu Prezydenckim i Belwederze. Ksiądz Wąsowicz opowiada

    Po objęciu urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki był zobowiązany do podjęcia wielu ważnych decyzji, w tym mianowania nowego kapelana. Wybór padł na księdza Jarosława Wąsowicza, salezjanina, wielkiego kibica Lechii Gdańsk, autora książki “Biało-zielona Solidarność. O fenomenie politycznym kibiców gdańskiej Lechii 1981-1989”.

    Dziś Wąsowicz, w rozmowie z najstarszym synem prezydenta, nie ma wątpliwości, że to właśnie wsparcie piłkarskich fanów pomogło Nawrockiemu w drodze po prezydenturę. “Tata by miał ciężko, żeby wygrać wybory bez zaplecza zwykłych ludzi, którzy modlili się, którzy na stadionach wywieszali transparenty ‘Byle nie Trzaskowski’. Warto to sobie dzisiaj przypominać. Że możemy się kłócić, bo można mieć różne poglądy, ale trzeba mieć taki świat wartości, który jest bezdyskusyjny. Od kibiców też można się nauczyć, że są takie wartości, które nas wszystkich jednoczą, mimo animozji i klubów, którym kibicujemy, partii, w które się angażujemy” – wyjaśnia Danielowi Nawrockiemu.

    Jest jedna Polska, jesteśmy Polakami, musimy dbać o naszą ojczyznę, żeby była niepodległym, wolnym i zamożnym krajem. I to powinno być ważne dla każdego

    Jego zdaniem, gdyby Karol Nawrocki przegrał wybory prezydenckie, Polska znalazłaby się w słabszym położeniu. “To była walka o wszystko. Jakbyśmy te wybory przegrali, to byśmy Polskę stracili. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Pan Bóg nas ocalił. Właśnie dlatego, że polscy patrioci, ci, którym zależy na ojczyźnie, potrafili się zjednoczyć. Oraz, że mieliśmy takiego, a nie innego kandydata” – mówi ksiądz Wąsowicz.

    Dodaje, że podczas kampanii rykoszetem dostali i bliscy Nawrockiego, i ludzie z dalszych kręgów jego znajomych i wręcz obcy mu ludzie. “Dużo oberwali kibice, ale akurat to są twardzi ludzie i oni, jak już poszli w bój, poszli, licząc się z konsekwencjami” – tłumaczy.

    Kapelan potwierdza również doniesienia mówiące o głębokiej wierze prezydenta RP. Ze wspólnotą Kościoła mocno związany jest jednak nie tylko Karol Nawrocki, ale także jego żona oraz dzieci. Uczestniczą w mszach świętych organizowanych na terenie Pałacu Prezydenckiego i w Belwederze.

    “Staramy się tworzyć wspólnotę także modlitwy. Może to niektórych dziwić, ale tutaj codziennie odprawia się Eucharystia. Przychodzą na nią pracownicy. (…) Przychodzą panowie ministrowie, jak pan prezydent jest, to też się pojawia na modlitwie, mama twoja, twoja siostra, twój brat, który został prezesem ministrantów w Belwederze. Życie duchowe kwitnie” – zapewnia, zwracając się do Daniela Nawrockiego.

    KGHM Zagłębie Lubin – Enea MKS Gniezno. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Mężczyzna w garniturze przemawia do mikrofonu na tle biało-czerwonej flagi, prezentując poważny wyraz twarzy.

    Prezydent Karol NawrockiAndrzej IwańczukReporter
    Uśmiechnięty mężczyzna w garniturze macha dłonią do tłumu, obok stoi nastolatek w czarnej bluzie, a po lewej mężczyzna z aparatem robi zdjęcie, w tle widoczny jest fragment zielonego baneru.

    Karol Nawrocki na stadionie Lechii Gdańsk, 11.08.2025 r.Przemek SwiderskiEast News
    Karol Nawrocki, Marta Nawrocka

    Karol Nawrocki, Marta Nawrocka Andrzej IwanczukReporter

  • Świątek, rywalka zszokowana. To drugi raz w karierze Jakub Rzeźnicki 3 – 4 minuty Sceny w meczu Igi Świątek, rywalka zszokowana.

    Świątek, rywalka zszokowana. To drugi raz w karierze Jakub Rzeźnicki 3 – 4 minuty Sceny w meczu Igi Świątek, rywalka zszokowana.

    Świątek, rywalka zszokowana. To drugi raz w karierze Jakub Rzeźnicki 3 – 4 minuty Sceny w meczu Igi Świątek, rywalka zszokowana. To naprawdę się stało Świadkami wyjątkowo szokujących scen byli kibice śledzący przebieg meczu Igi Świątek z Evą Lys w ramach United Cup. Niemka znakomicie weszła w spotkanie i kompletnie zdominowała na korcie wiceliderkę rankingu WTA. Po upływie niecałej godziny wygrała z notowaną o 37 miejsc wyżej Świątek 6:3, a jej mina mówiła wszystko. Raszynianka przeżyła coś takiego dopiero drugi raz w karierze. Dwie młode kobiety tenisistki w sportowych strojach na korcie, jedna z nich trzyma ręcznik i patrzy w stronę obiektywu, obie wyglądają na skupione i zaangażowane w mecz. Eva Lys i Iga ŚwiątekMARCIN CHOLEWINSKI / IMAGO / NEWSPIX.PLNewspix.pl Hurkacz zaskoczył, ale co się stało u Świątek. Imponująca forma rywalki Zaraz po “Hubim” na korcie pojawiła się Iga Świątek, naprzeciwko której miejsce zajęła Eva Lys. W ubiegłym sezonie Polka rywalizowała z nią dwukrotnie, w obu przypadkach gładko wygrywając po 2:0. Przebieg poniedziałkowego spotkania był skrajnie inny. 39. rakieta świata kapitalnie weszła w mecz, prezentując szeroki repertuar zagrań, do tego niemal nie popełniając błędów. Tych po stronie Świątek było za to co nie miara. Dość powiedzieć, że to Lys dominowała w pierwszej partii, którą zasłużenie wygrała w niecałą godzinę 6:3. Tenis. Eva Lys lepsza od Swiątek w 1. secie. Ekspert zachwycony Imponująca postawa Niemki nie przeszła w mediach bez echa. Tuż po tym, jak Świątek opuściła kort z nietęgą miną, wyjątkowy wpis poświęcony Evie Lys opublikował w mediach społecznościowych dziennikarz Jose Morgado. Lys sama jest zszokowana poziomem, jaki prezentuje. Niesamowite sceny Po drugim secie, który padł łupem Świątek, która zrewanżowała się młodszej rywalce i wygrała 6:3, zauważył, jak źle dzisiaj wygrywają gemy serwisowe w wykonaniu Polki. W dwóch pierwszych partiach z siedmiu gemów serwisowych dała się przełamać aż sześć razy. Sama jednak również przełamywała przeciwniczkę. 100 dni do XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. WIDEOANDREA BERNARDI / AFPTV / AFPAFP Mocno zdziwieni z pewnością byli również widzowie, a także pozostali eksperci. W końcu dla Raszynianki był to dopiero drugi raz w karierze, koedy przegrała seta otwierającego sezon. Wcześniej zdarzyło jej się to w rywalizacji z Kają Juvan w 1/32 WTA Melbourne w 2021 roku. Ostatecznie po trwającej aż 2,5 godziny walce na korcie Iga Świątek odwróciła losy rywalizacji i wygrała z Evą Lys 3:6, 6:3, 6:4, a Polacy podwyższyli prowadzenie nad Niemcami w United Cup. Tenisistka w białej czapce i koszulce oraz czerwonych spodenkach stoi z rakietą na tle rozmazowanego logotypu turnieju tenisowego, wyrażając skupienie i gotowość do gry. Iga ŚwiątekCHOLEWINSKI MARCINNewspix.pl Zawodniczka tenisowa w białym stroju i czapce gra na krytym korcie, skupiona na odbiciu piłki tenisowej. W tle niewyraźni kibice oraz czarne bandy reklamowe. Eva LysIMAGO/Juergen HasenkopfNewspix.pl Tenisistka w zielonym stroju sportowym i czapce z daszkiem stoi przy siatce na korcie tenisowym, w tle puste niebieskie trybuny.

  • Tak wygląda ranking WTA po niewiarygodnym meczu Świątek z Lys

    Tak wygląda ranking WTA po niewiarygodnym meczu Świątek z Lys

    Iga Świątek wykaraskała się z poważnych tarapatów. Polka przegrała pierwszego seta z Evą Lys, w drugim była już pod ścianą, ale ostatecznie może cieszyć się ze zwycięstwa. Triumf pozwolił 24-latce dopisać cenne punkty do ranking WTA. Wciąż ma szansę zgarnąć maksymalną liczbę “oczek” za United Cup. Tak wygląda ranking WTA Live.
    Eva Lys, Iga Świątek
    Screen z TV

    “Do trzech razy sztuka” – z pewnością z takim nastawieniem do Sydney przyjechali Polacy. W poprzednich dwóch latach przegrywali w finale United Cup. W tym sezonie chcą w końcu wygrać imprezę. Nadzieję dał Hubert Hurkacz, który mimo ponad 200-dniowej absencji triumfował w wielkim powrocie z Alexandrem Zverevem (6:3, 6:4) i wyprowadził Biało-Czerwonych na prowadzenie. Później do akcji wkroczyła Iga Świątek. Była zdecydowaną faworytką w starciu z Evą Lys, ale Niemka postawiła jej twarde warunki.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Co za emocje w meczu Świątek – Lys w United Cup. Tak wygląda ranking WTA Live

    Pierwszy set zakończył się sensacyjnym zwycięstwem Lys. Polka była w stanie utrzymać tylko jedno własne podanie. Tym samym uległa 3:6. W drugim secie wcale łatwiej nie miała. Tym razem jednak nasza rodaczka utrzymała nerwy na wodzy. Przegrywała już 1:3, ale była w stanie odwrócić losy rywalizacji. Ba, wygrała pięć kolejnych gemów (6:3), co zaowocowało trzecią partią. Ta obfitowała w zwroty akcji. Lepiej presję wytrzymała Świątek – 6:4.

    Ten mecz miał też wpływ na ranking WTA Live. Świątek dopisała sobie cenne punkty. Za zwycięstwo z Lys zgarnęła 32 “oczka”. Tyle otrzymują tenisistki za wygraną w fazie grupowej, co można wyczytać w oficjalnym regulaminie WTA Tour. Maksymalnie w całej imprezie można zgarnąć 500 punktów (w singlu).

    Tym samym Świątek nieco zbliżyła się do liderki, Aryny Sabalenki. Na koncie Polki widnieje 8210 “oczek”. Wciąż traci jednak ponad dwa tysiące punktów do Białorusinki. Na trzecim miejscu na ten moment jest Coco Gauff, która w Australii odniosła jak dotąd jedno zwycięstwo, a raz musiała uznać wyższość rywalki.

    Zobacz też: Sensacyjny mecz Hurkacza! 84 minuty i koniec, Zverev wyszedł z siebie.
    Ranking WTA Live (stan na 5 stycznia na godzinę 11:55)

    Aryna Sabalenka – 10 490 pkt (max 10 870 pkt – rywalizuje w Brisbane)
    Iga Świątek – 8210 pkt (max 8678 pkt – United Cup)
    Coco Gauff – 6288 pkt (max 6678 pkt – United Cup)
    Amanda Anisimowa – 6260 pkt (max 6733 pkt – Brisbane)
    Jelena Rybakina – 5850 pkt (max 6155 pkt – Brisbane)
    Jessica Pegula – 5323 pkt (max 5758 pkt – Brisbane)
    Jasmine Paolini – 4236 pkt (max 4680 pkt – United Cup)
    Mirra Andriejewa – 4126 pkt (max 4625 pkt – Brisbane)
    Madison Keys – 3895 pkt (max 4335 pkt – Brisbane)
    Jekatierina Aleksandrowa – 3375 pkt (max 3755 pkt – Brisbane).

    Teraz przed reprezentacją Polski mikst. Nie ma on już jednak większego znaczenia w sprawie losów meczu z Niemcami. Biało-Czerwoni są pewni zwycięstwa, dlatego też w trzecim spotkaniu mogą zagrać Jan Zieliński, Katarzyna Piter czy Katarzyna Kawa.

  • Zawrzało po meczu Świątek. Tak eksperci reagują na to, co zrobiła Polka

    Zawrzało po meczu Świątek. Tak eksperci reagują na to, co zrobiła Polka

    Iga Świątek ma za sobą pierwszy mecz w 2026 roku. W ramach United Cup reprezentantka Polski wyszła na kort z Niemką Evą Lys. Nie bez kłopotu, po wielkim powrocie wróciła do gry. Tak jej spotkanie ocenili eksperci. Wielu z nich skupiło się na rywalce.
    Iga Świątek
    fot. screen transmisja TV Polsat Sport

    Iga Świątek rozpoczęła nowy rok od spotkania w ramach United Cup. Jej rywalką była Niemka Eva Lys. Dla obu pań było to czwarte bezpośrednie starcie, a w trzech poprzednich Polka nie oddała ani jednego seta. Tym razem było inaczej. Już w pierwszej partii Lys wygrała 6:3 i postawiła wiceliderkę światowego rankingu pod ścianą. W drugim secie role się odwróciły. To Polka zwyciężyła 6:3 i o wszystkim zadecydowała trzecia partia. W niej górą była Świątek, wygrywając 6:4.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Eksperci zabrali głos. Tak podsumowali pierwszy mecz Świątek w 2026 roku

    Jeszcze przed końcem spotkania eksperci zabrali głos na portalu X, komentując to, co działo się w Sydney. Portugalski dziennikarz Jose Morgado, którego nie trzeba przedstawiać kibicom tenisa, pisał wprost, że Eva Lys rozegrała najlepszego seta w swoim życiu.

    “Iga Świątek rozpoczyna swój 2026 rok wielką walką, wraca od 1:3 w drugim secie, by pokonać Evę Lys 3:6, 6:3, 6:4. Fantastyczny mecz i wspaniała gra Evy – moim zdaniem najlepszy mecz jej kariery” – dodawał już po zakończonym meczu.

    “Ależ szybko i dobrze gra Ewa Lys… jestem pod wrażeniem młodej Niemki” – pisał redaktor naczelny “Tenisklubu” Adam Romer.

    “Gra Igi trochę falowała, ale Niemka zagrała doskonałe spotkanie a koniec końców i tak lepsza okazała się Polka” – dodawał już po meczu.

    “Iga Świątek wygrała ten mecz. Eva Lys zagrała jeden z najlepszych meczów w karierze. Była dziś twardą ścianą, która zwracała każdą piłkę. Nie na środek, nie były to łatwe piłki. Wielkie brawa dla obu tenisistek” – dodawał Dawid Żbik z Eurosportu. Dodał screena przy stanie 3:6, 1:3 i serwisie Niemki.

    Zobacz także: Była 8:32, kiedy Legia ogłosiła odejście. “Dziękujemy i powodzenia”

    Kolejne singlowe spotkanie Polka rozegra już 7 stycznia. Tym razem jej przeciwniczką będzie Holenderka Suzan Lamens. To znacznie niżej notowana przeciwniczka od Lys.

  • 3:6, 1:3 Świątek, koniec po 149 min. Wszystko jasne w meczu z Niemcami

    3:6, 1:3 Świątek, koniec po 149 min. Wszystko jasne w meczu z Niemcami

    ż pierwszy mecz reprezentacji Polski w tegorocznym United Cup niósł ze sobą spory ciężar gatunkowy. Tylko zwycięstwo w starciu z Niemcami podtrzymywało szanse naszej drużyny na wygranie grupy i bezpośredni awans do ćwierćfinału drużynowych rozgrywek. Na “dzień dobry” obserwowaliśmy pojedynek Huberta Hurkacza z Alexandrem Zverevem. Faworytem potyczki był oczywiście trzeci tenisista rankingu ATP – przede wszystkim z uwagi na to, że miał już za sobą jedno spotkanie, a Wrocławianin wracał do gry po blisko siedmiomiesięcznej przerwie. Półfinalista Wimbledonu 2021 zanotował jednak taki występ, jakby w ogóle nie posiadał żadnej pauzy. W kapitalnym stylu, posyłając 21 asów, wygrał mecz 6:3, 6:4.

    Taki rozwój sytuacji oznaczał, że Iga Świątek stanie przed szansą, by zapewnić Polsce zwycięstwo w rywalizacji z Niemcami. W pierwszym spotkaniu sezonu 2026 przyszło jej się zmierzyć z Evą Lys. Obie panie rywalizowały 12 miesięcy temu o ćwierćfinał Australian Open. Wówczas Raszynianka zwyciężyła 6:0, 6:1. Teraz zanosiło się na znacznie bardziej wyrównaną potyczkę, bo zawodniczka zachodnich sąsiadów wykonała kolejny progres. Na otwarcie United Cup pokonała Suzan Lamens 6:2, 6:2. Jej fanów mógł jednak niepokoić fakt, że na mecz z wiceliderką kobiecego zestawienia wyszła z potężnym opatrunkiem na prawym kolanie. To efekt niefortunnego zdarzenia z batalii z Holenderką, kiedy przy jednym z odegrań złapała uślizg. Można się było zatem zastanawiać czy 23-latka jest w 100% gotowa do rywalizacji. Wszystko miał zweryfikować kort.

    United Cup: Iga Świątek kontra Eva Lys

    Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. Wydawało się, że Polka szybko obejmie prowadzenie, wygrała pierwsze dwie akcje. Później Lys doszła jednak do głosu. Niemka doczekała się szansy na przełamanie już w pierwszym gemie, po błędzie ze strony naszej reprezentantki. Potem Eva dorzuciła czwarty punkt z rzędu na swoje konto i niespodziewanie wywalczyła breaka. Po zmianie stron Iga chciała jak najszybciej zniwelować stratę. Pierwszej okazji nie udało się wykorzystać, ale przy drugiej to wiceliderka rankingu WTA lepiej wytrzymała wymianę z głębi kortu. Na tablicy wyników zrobiło się 1:1.

    Trzecie rozdanie przyniosło nam powtórkę wydarzeń z premierowego gema. Znów mistrzyni Wimbledonu miała 30-0, a mimo to dała się przełamać. Świątek nie mogła złapać odpowiedniego rytmu, a zawodniczka naszych zachodnich sąsiadów robiła wszystko, by do tych problemów u Polki doprowadzić. W tym fragmencie meczu Iga lepiej radziła sobie na returnie. Po zmianie stron przypieczętowała kolejnego breaka w meczu, posyłając uderzenie kończące z bekhendu wzdłuż linii. Piąty gem przyniósł pierwsze utrzymanie serwisu przez Raszyniankę. Na koniec pojawił się nawet as, co napawało optymizmem przed dalszą częścią spotkania.

    Ciekawie zrobiło się w trakcie szóstego rozdania. Początkowo Lys prowadziła już 40-15, ale miała problem z domknięciem rywalizacji. W dalszej fazie pojawił się nawet break point dla Świątek na 4:2. Ostatecznie Niemka wyszła jednak z opresji, notując świetną końcówkę. To wzmocniło Evę na kolejne minuty. Tuż przed zmianą stron reprezentantka naszych zachodnich sąsiadów uzyskała następne okazje na przełamanie. Pierwszą Iga wybroniła, ale przy drugiej popełniła błąd, który sprawił, że rywalka ponownie znalazła się na prowadzeniu.

    Ósme rozdanie dostarczyło kolejnych emocji przy serwisie Niemki. Panie toczyły długą batalię na przewagi, swoje szanse break pointowe posiadała także Polka. Nie potrafiła ich jednak wykorzystać. Momentami za bardzo się spieszyła, co generowało błędy, przede wszystkim z forhendu. Ostatecznie Eva wyszła na 5:3. Następny gem okazał się ostatnim w premierowej partii. Pierwszego setbola Świątek obroniła jeszcze dobrym podaniem, ale przy następnym brakło “jedynki”. Lys śmiało weszła na drugi serwis i załatwiła sprawę returnem. Dzięki temu Niemka niespodziewanie wygrała seta 6:3.

    Nasza tenisistka dobrze weszła w drugą część pojedynku. Już w gemie otwarcia udało się uzyskać przełamanie, za trzecim break pointem. Po zmianie stron Świątek znów brakowało jednak skuteczności przy własnym podaniu, przez co break szybko został odrobiony. W trakcie trzeciego rozdania mogliśmy mieć kontynuację festiwalu returnujących, bowiem Iga prowadziła już 40-15. W kluczowym momencie znów zobaczyliśmy niestety błędy po stronie mistrzyni Wimbledonu 2025. To sprawiło, że Raszyniance uciekły cenne szanse, a Eva utrzymała swoje podanie.

    Po zmianie stron Lys zgarnęła trzecie “oczko” z rzędu. Ponownie błyszczała skutecznymi akcjami, które w połączeniu z pomyłkami Świątek wyprowadziły Niemkę na prowadzenie 3:1. Mimo trudnej sytuacji, wiceliderka rankingu WTA nie zamierzała się poddawać. Po chwili błyskawicznie odrobiła stratę przełamania i rozpoczęła walkę o wyrównanie. Znów pachniało powtórką scenariusza z początku spotkania, kiedy to Iga regularnie wypuszczała z rąk prowadzenie 30-0. Tutaj też przegrała trzy akcje z rzędu od tego stanu, ale potem wyszła z opresji. Obroniła break pointa na 4:2 i nagle sytuacja na korcie obróciła się o 180 stopni.

    Po siódmym gemie Raszynianka objęła prowadzenie. Wykorzystała drugiego break pointa i przejęła stery nad wydarzeniami. Z kolei Lys, która do tej pory imponowała swoją grą, zaczęła robić coraz więcej błędów. Do Niemki docierał fakt, że spotkanie, toczące się po jej myśli, powoli wymykało się z rąk. Świątek w końcu dominowała na korcie. Doczekała się pewnie utrzymanego serwisu, a potem jeszcze jednego przełamania. W trakcie dziewiątego rozdania pojawiały się także podwójne błędy przy podaniu Evy. Ostatecznie druga odsłona zakończyła się wynikiem 6:3, dzięki pięciu “oczkom” z rzędu na korzyść wiceliderki rankingu.

    Decydującą część pojedynku otwierała mistrzyni Wimbledonu 2025. Polka pewnie utrzymała swój serwis, ale po chwili odegrała się Niemka. Przerwała serię sześciu gemów po kolei dla naszej tenisistki i wyrównała na 1:1. Kilka minut później mogła doprowadzić do następnego remisu, posiadała jedną szansę na 2:2. W końcówce czwartego gema punktowała jednak Polka. To pozwoliło Raszyniance uzyskać dwa “oczka” przewagi. Gdy wydawało się, że nasza reprezentantka jest już na dobrej drodze do wygranej w całym meczu, w trakcie piątego rozdania Eva znów zerwała się do walki. Po tym, jak przegrała pierwszy punkt, potem zgarnęła trzy i doczekała się dwóch break pointów. Wykorzystała tego ostatniego, a po zmianie stron zachowała serwis i gra o zwycięstwo rozpoczęła się na nowo.

    Momentum przeszło na stronę Lys. Przy podaniu naszej reprezentantki Niemka wypracowała sobie w sumie dwie piłki na trzecie “oczko” z rzędu. Na szczęście Raszynianka przetrwała trudny moment i jako pierwsza zdobyła czwartego gema w trzeciej partii. Kolejne dwa rozdania przebiegły po myśli serwujących. Szczególnie zaimponował gem w wykonaniu Świątek, która nie przegrała choćby jednego punktu. Eva znalazła się pod presją – musiała utrzymać podanie, by pozostać w grze o zwycięstwo w spotkaniu. Emocje dały o sobie znać. Po wyraźnym błędzie Lys pojawił się meczbol dla Raszynianki. Już pierwsza okazja zamknęła pojedynek. Ostatecznie Iga triumfowała w całym meczu 3:6, 6:3, 6:4 i zapewniła Polsce wygraną w rywalizacji z Niemcami. Mimo to zostanie rozegrany jeszcze mikst, który może mieć znaczenie w końcowym rozrachunku grupy.

    Mecz Polska – Niemcy w fazie grupowej United Cup

    Hubert Hurkacz – Alexander Zverev 6:3, 6:4

    Iga Świątek – Eva Lys 3:6, 6:3, 6:4

    Iga Świątek/Hubert Hurkacz – Laura Siegemund/Alexander Zverev

    stan rywalizacji: 2-0 dla Polski

    Przed mikstem kapitanowie mogą dokonać roszad w składzie.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Eva Lys jest dostępny TUTAJ. Transmisje z United Cup można śledzić na sportowych antenach Polsatu.

    Iga Świątek rozpoczęła pobyt w Australii od prezentu. „Dobra kawa. Tego mi teraz potrzeba”© 2025 Associated Press
    Dwie kobiety w sportowych strojach tenisowych, każda na innym tle, jedna wyraża skupienie, druga uśmiecha się i triumfalnie zaciska pięść.

    Iga Świątek i Eva LysMinas Panagiotakis / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / FRANK MOLTER / DPA / dpa Picture-Alliance via AFPAFP
    Sportowiec w białej koszulce zaciśniętą pięścią unosi rękę w geście triumfu na tle niebieskiego kortu tenisowego.

    Hubert Hurkacz rywalizował z Alexandrem Zverevem podczas United CupDAVID GRAY / AFPAFP
    Alexander Zverev

    Alexander ZverevTakuya Matsumoto / Yomiuri / The Yomiuri Shimbun via AFPAFP