• Świątek wracała z 4:6, 0:5 w boju z Gauff. Trzy obronione meczbole Polki

    Świątek wracała z 4:6, 0:5 w boju z Gauff. Trzy obronione meczbole Polki

    Tegoroczny półfinał United Cup był rewanżowym starciem za decydujący pojedynek w poprzedniej edycji. Wtedy Amerykanie pokonali Polaków 2-0. Coco Gauff i Taylor Fritz załatwili sprawę już po singlach. W tym sezonie kolejność potyczek okazała się odwrotna. Najpierw zobaczyliśmy mecz Huberta Hurkacza z finalistą US Open 2024. Tym razem to Wrocławianin triumfował po dwóch tie-breakach – 7:6(1), 7:6(2) i wyprowadził naszą reprezentację na prowadzenie w batalii o finał drużynowych rozgrywek.

    To dawało Idze Świątek pewny bufor bezpieczeństwa przed potyczką z mistrzynią Roland Garros 2025. Raszynianka była jak dotąd niepokonana podczas tegorocznej edycji United Cup. Wszyscy zdawali sobie jednak sprawę, że prawdziwy test czeka ją dzisiaj, podczas rywalizacji z Gauff. Forma tenisistki z USA falowała w poprzednich meczach, ale można było się spodziewać, że na pojedynek z naszą reprezentantką nabierze dodatkowej motywacji. Chociaż w zestawieniu H2H mieliśmy 11-4 dla Świątek, to Iga przegrała trzy ostatnie bezpośrednie spotkania z Coco. 24-latka walczyła zatem o przerwanie złej passy i wprowadzenie Polski do finału United Cup. Z kolei Amerykanka chciała przedłużyć nadzieje swojej kadry, by o wszystkim decydował mikst.

    United Cup: Iga Świątek kontra Coco Gauff

    Mecz rozpoczął się od serwisu Gauff. Nasza reprezentantka od pierwszych piłek próbowała wywierać presję na returnie. Świątek wygrała dwie akcje na starcie, potem podwójny błąd serwisowy popełniła Coco i zrobiło się 0-40 z perspektywy Amerykanki. Chociaż tenisistka z USA doprowadziła do równowagi, Polka dostała jeszcze jednego break pointa po kapitalnym returnie. Ostatecznie gem powędrował jednak na konto mistrzyni Roland Garros 2025. Od pierwszych minut obserwowaliśmy sporo ciekawych i jakościowych akcji. W trakcie trzeciego rozdania 21-latka znów wyszła z opresji, tym razem wracając ze stanu 15-30.

    Po zmianie stron premierowy test otrzymała Iga. Chociaż Polka miała piłkę na 2:2, to nie zdołała go wykorzystać. Później po błędzie Raszynianki zobaczyliśmy break pointa dla Gauff. Nasza reprezentantka zanotowała jeszcze jedną pomyłkę, która kosztowała ją przełamanie. To był pierwszy wyraźnie słabszy fragment w wykonaniu wiceliderki rankingu WTA. Amerykanka to wykorzystała, budując jeszcze większą przewagę. Po pięciu gemach było już 4:1 dla Coco.

    W następnych minutach zobaczyliśmy odrodzenie ze strony Świątek. Wiceliderka rankingu zgarnęła 12 akcji z rzędu i całkowicie zniwelowała straty. W trakcie dziewiątego rozdania Gauff przerwała korzystną sesję Polki i dorzuciła piąte “oczko” na swoje konto. Iga znalazła się pod presją – musiała utrzymać swoje podanie, by pozostać w grze o zwycięstwo w secie. Amerykanka wykorzystała zawahanie w grze naszej reprezentantki. Mistrzyni ubiegłorocznego Wimbledonu wyraźnie czuła na rakiecie wagę kluczowych punktów. Od stanu 30-30 to Raszynianka popełniła błędy, które poskutkowały przegraniem pierwszego seta 4:6.

    Świątek znajdowała się pod presją także na starcie drugiej części pojedynku. Po lekkim zawahaniu przy własnym zagraniu, dopuściła Gauff do break pointa na 2:0. Wtedy Iga popisała się rewelacyjną wymianą, graną na sporym ryzyku. Piłka dwukrotnie wpadała tuż przy linii. To nie był jednak koniec problemów w tym gemie. Po dwóch okazjach na 1:1, Raszynianka znów musiała bronić piłek na przełamanie. Niestety przy trzecim w sumie break poincie wiceliderka rankingu popełniła błąd, przez co Amerykanka dopięła swego. Chwilę później zawodniczka ze Stanów Zjednoczonych prowadziła już z różnicą trzech “oczek”.

    Sytuacja naszej reprezentantki stawała się coraz trudniejsza. Gauff nie zamierzała spuszczać z tonu. Widziała, że problemy po stronie Świątek się nawarstwiają i próbowała to wykorzystać. W czwartym gemie obserwowaliśmy kolejne szanse na przełamanie dla Coco. Chociaż Polka posiadała dwie szanse na wygranie rozdania, ostatecznie 24-latka nie zapisała go na swoim koncie. Długi gem, po czwartym break poincie, trafił do Amerykanki. Dzięki temu mistrzyni Roland Garros 2025 uzyskała jeszcze bardziej komfortową przewagę.

    Tuż przed zmianą stron Gauff dorzuciła kolejnego łatwo wygranego gema przy swoim serwisie, przez co znalazła się o krok od zwycięstwa. Amerykanka wypracowała sobie meczbola już w trakcie szóstego rozdania. Na szczęście Świątek uniknęła przegrania seta do zera. Przerwała serię siedmiu gemów z rzędu na korzyść Coco i zdobyła premierowe “oczko” w tym secie. Wydawało się, że na więcej tenisistka z USA już nie pozwoli. 21-latka popełniła jednak podwójny błąd serwisowy przy kolejnym meczbolu, a potem jeszcze jednego świetnie obroniła Raszynianka. Finalnie nasza reprezentantka dorzuciła gema na swoje konto po trzeciej piłce na przełamanie.

    Po zmianie stron emocje w tym spotkaniu dobiegły jednak końca. Świątek miała szansę, by pójść za ciosem, posiadała piłkę na trzeciego gema z rzędu. Ostatecznie jednak doszło do czwartego meczbola dla Gauff, przy którym Iga popełniła błąd. Amerykanka odniosła kolejne zwycięstwo przeciwko Polce, wygrywając 6:4, 6:2. Tym samym o losach awansu do finału United Cup zdecyduje mikst. Na rywali w decydującym starciu czeka już drużyna Szwajcarii.

    Mecz Polska – USA w półfinale United Cup

    Hubert Hurkacz – Taylor Fritz 7:6(1), 7:6(2)

    Iga Świątek – Coco Gauff 4:6, 2:6

    mikst

    stan rywalizacji: 1-1

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Coco Gauff jest dostępny TUTAJ. Transmisje z United Cup można śledzić na sportowych antenach Polsatu.

    Iga Świątek – Maya Joint. Skrót meczuPolsat Sport
    Młoda tenisistka w białym stroju i czapce okazuje emocje, zaciska pięść i prawdopodobnie świętuje zdobycie punktu na korcie tenisowym.

    Iga ŚwiątekIZHAR KHANAFP
    Coco Gauff

    Coco GauffTIZIANA FABI / AFPAFP
    Tenisista w białej koszulce i czerwonych spodenkach wyraża silne emocje na korcie, trzymając rakietę w jednej ręce, zaciśniętą pięść w drugiej, a szeroko otwarte usta podkreślają jego okrzyk radości lub determinacji. Jasnoniebieskie tło kortu sportowego.

    Hubert Hurkacz, Sydney 2026IZHAR KHANAFP

  • Świątek przegrywała 1:4, gdy nagle ruszyła na Gauff. A potem dramat

    Świątek przegrywała 1:4, gdy nagle ruszyła na Gauff. A potem dramat

    Trener Wim Fissette poderwał się z miejsca i bił brawo. Podobnie reagowała niemal cała widownia w Sydney. Iga Świątek w imponującym stylu potrafiła odwrócić losy pierwszego seta, odrabiając stratę z 1:4 do 4:4 w półfinałowym meczu United Cup z Coco Gauff – w nieoficjalnych drużynowych mistrzostwach świata. Ostatecznie jednak radość była po stronie Amerykanki, która zwyciężyła w pełni zasłużenie 6:4, 6:2. To już czwarta z rzędu porażka Świątek z Gauff, odkąd Polka współpracuje z Fissette’em. Problem staje się aż nadto widoczny.

    Już rok temu Świątek przegrała z Gauff w finale United Cup, a Polska musiała uznać wyższość USA. Tym razem liderka naszej reprezentacji wychodziła na kort z teoretycznym komfortem – Hubert Hurkacz chwilę wcześniej pokonał Taylora Fritza 7:6, 7:6, dając Polsce prowadzenie. Zwycięstwo Igi oznaczałoby awans do finału. Tyle że w głowie Polki mogła krążyć inna myśl: od dłuższego czasu mecze z Gauff nie dają jej ani spokoju, ani poczucia kontroli.

    Początek spotkania dawał nadzieję. Po niespełna minucie Świątek prowadziła 40:0 przy serwisie rywalki i miała trzy break pointy. Gauff wyszła jednak z opresji bez szwanku, obroniła także czwartą szansę na przełamanie i to ona objęła prowadzenie. Chwilę później było już 4:1 dla Amerykanki.

    Gauff znalazła sposób na Świątek

    Dlaczego wynik tak szybko uciekł Idze? Bo Gauff grała niemal bezbłędnie. Polka dobrze returnowała, była dynamiczna, poruszała się z energią i konsekwentnie kierowała piłki na słabszą – teoretycznie – stronę rywalki, czyli forhend. Problem w tym, że Coco wyglądała, jakby słabych punktów po prostu nie miała.

    I nagle nastąpił zwrot. To Gauff zaczęła sprawiać wrażenie bezradnej, bo Świątek weszła na absolutnie najwyższe obroty. Od stanu 1:4 Polka ruszyła do frontalnego ataku, narzuciła gigantyczną presję i grała z taką precyzją, że gemy na 2:4, 3:4 i 4:4 wygrała… do zera. Dwanaście punktów z rzędu dla Igi było popisem na światowym poziomie.

    Niestety, odpowiedź Gauff była natychmiastowa i bardzo dojrzała. Od 4:4 to ona wygrała dwa kolejne gemy i zamknęła pierwszego seta. W trudnym momencie zachowała spokój, nie wpadła w nerwowość. Kto liczył, że powtórzą się jej problemy z meczu z Hiszpanką Bouzas Maneiro, był w błędzie.

    Tamto spotkanie Gauff przegrała 1:6, 7:6, 0:6, popełniając aż 14 podwójnych błędów serwisowych i notując zaledwie jednego asa. Przeciwko Świątek od ponad roku potrafi jednak znakomicie łączyć ofensywną odwagę z odpowiedzialnością i spokojem. Bez zbędnego ryzyka i bez paniki. Efekt? Odkąd trenerem Igi jest Wim Fissette, Gauff pozostaje dla niej niepokonana.

    Fissette oklaskiwał Polkę na stojąco, gdy ta w pierwszym secie odrobiła straty. Chwilę później wyglądał jednak na kompletnie bezradnego. Szczególnie było to widać przy prowadzeniu Gauff 6:4, 2:0. Amerykanka zmierzała wtedy po czwarte z rzędu zwycięstwo nad Świątek – czwarte, odkąd Belg zasiada w jej boksie.

    Walka była, ale to za mało

    Świątek nie odpuszczała, lecz to nie wystarczyło. Gauff zbudowała – jak trafnie zauważył przy stanie 4:6, 0:3 komentator Polsatu Sport Dawid Olejniczak – prawdziwy mur. Mur, przez który Polka nie potrafiła się przebić. Z biegiem czasu było już tylko trudniej. Iga walczyła o każdy punkt, ale kluczowe wymiany przegrywała, a serwis nie dawał jej wsparcia.

    Przy stanie 4:6, 0:5 Polka była o krok od porażki do zera w drugim secie. Obroniła jednak meczbola. Kolejne dwa obroniła przy 4:6, 1:5 i podaniu Gauff. W gestach i mimice Amerykanki pojawiło się zdenerwowanie, że nie potrafi postawić kropki nad „i”. Gdy Świątek przełamała na 2:5, na trybunach i przed telewizorami pojawiła się nadzieja. Niestety, przy serwisie Igi Gauff wypracowała czwartego meczbola i tym razem go wykorzystała.

    Porażka Igi, ale Polska wciąż w grze

    Po tym meczu warto zapamiętać trzygemowy zryw Świątek z pierwszego seta. W szerszej perspektywie jej bilans z Gauff wciąż jest korzystny – 11 zwycięstw w 16 meczach. Jednak zmiana z 11:1 na 11:5 mówi wiele. Gauff stała się dla Igi wyjątkowo niewygodną rywalką. I albo Wim Fissette nie ma pomysłu, jak ją pokonać, albo Świątek nie potrafi tego planu wdrożyć. A być może – niestety – jedno i drugie.

    Po porażce Igi w półfinale United Cup 2026 rywalizacja Polski z USA jest remisowa – 1:1. O awansie do finału zdecyduje mikst. Nie wiadomo jeszcze, czy kapitan postawi na duet Świątek/Hurkacz, czy na sprawdzoną w tym turnieju parę Katarzyna Kawa/Jan Zieliński, która zaczęła rozgrzewkę jeszcze w trakcie meczu Igi. Jedno jest pewne: zwycięzcy tego starcia zagrają w niedzielnym finale, gdzie czeka już reprezentacja Szwajcarii.

  • Świątek przegrywała 1:4, gdy nagle ruszyła na Gauff. A potem dramat

    Świątek przegrywała 1:4, gdy nagle ruszyła na Gauff. A potem dramat

    Trener Wim Fissette wstał i klaskał. To samo robiła chyba cała publiczność w Sydney. Iga Świątek w genialnym stylu wyszła ze stanu 1:4 na 4:4 w meczu z Coco Gauff w półfinale United Cup, czyli w nieoficjalnych drużynowych mistrzostwach świata. Ale na koniec cieszyła się Amerykanka. Wygrała zasłużenie 6:4, 6:2. Świątek przegrała z nią wszystkie cztery mecze, odkąd za trenera ma Fissette’a. To problem. Widoczny gołym okiem.
    Iga Świątek i Coco Gauff

    Rok temu Iga Świątek przegrała z Coco Gauff w finale United Cup i Polska przegrała z USA. Teraz w Sydney liderka naszej kadry wychodziła na mecz z pierwszą rakietą Stanów Zjednoczonych z komfortem wypracowanym dla drużyny przez Huberta Hurkacza. Po jego zwycięstwie nad Taylorem Fritzem 7:6, 7:6 Świątek mogła przypieczętować awans Polski do finału nieoficjalnych mistrzostw świata. Ale z drugiej strony w głowie Igi mogła być myśl, że od długiego już czasu grając przeciw Gauff żadnego komfortu nie czuje.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany

    Po zaledwie minucie sobotniego meczu Świątek prowadziła 40:0 przy serwisie rywalki i miała trzy breakpointy. Gauff wszystkie obroniła. Nie pozwoliła też Polce na wykorzystanie czwartej szansy na przełamanie. To ona wyszła na prowadzenie 1:0. A wkrótce prowadziła już 4:1.
    Gauff nauczyła się grać ze Świątek

    Dlaczego Idze tak uciekł wynik? Bo Gauff grała świetnie. Świątek bardzo dobrze returnowała, z odpowiednią energią poruszała się po korcie, grała mądrze taktycznie na słabszą stronę rywalki, czyli na jej forhend. Ale Gauff wyglądała, jakby nie miała żadnych słabszych stron.

    Aż nagle Coco stała się bezradna. Dlatego, że Świątek weszła na absolutnie najwyższy poziom. Od stanu 1:4 tak ruszyła na rywalkę, narzuciła taką ofensywną presję i tak trafiała, że gemy na 2:4, 3:4 i 4:4 wygrała do zera!

    Świetnie było oglądać fragment meczu, w którym Świątek wygrała 12 punktów z rzędu. Gorzej dla nas, że odpowiedź Gauff była znakomita. Od stanu 4:4 to ona wygrała dwa kolejne gemy, dzięki czemu zamknęła seta. W trudnym momencie nie zaczęła się denerwować i mylić. Jeśli ktoś myślał, że może znów dopadną ją demony jak kilka dni temu w meczu z Hiszpanką Bouzas Maneiro, to był w wielkim błędzie.

    Tamto spotkanie Gauff przegrała 1:6, 7:6, 0:6 między innymi dlatego, że popełniła aż 14 podwójnych błędów serwisowych. Przy zaledwie jednym asie. Ale grając ze Świątek Gauff już od grubo ponad roku potrafi znakomicie zbilansować grę odważną, ofensywną, z odpowiedzialną, bez zbędnego ryzyka. I bez nerwów. Efekt jest taki, że odkąd trenerem Igi został Wim Fissette, Gauff pozostaje niepokonana przez Polkę.

    Fissette na stojąco oklaskiwał Igę, gdy teraz w Sydney w kapitalnym stylu odrobiła straty z 1:4 na 4:4 w pierwszym secie. Ale belgijski trener już chwilę później wyglądał na bezradnego. Szczególnie widoczne było to przy prowadzeniu Gauff 6:4 i 2:0. W tamtym momencie Amerykanka była na bardzo dobrym kursie na czwarte z rzędu zwycięstwo nad Polką. Na czwartą wygraną nad Świątek, odkąd w boksie Świątek siedzi Fissette.
    Świątek walczyła do końca. Ale to nie wystarczyło

    I, niestety, to zwycięstwo Gauff odniosła. Pewnie i bezdyskusyjnie. Świątek nie była w stanie przebić się przez – jak to ujął przy wyniku 4:6, 0:3 komentator Polsatu Dawid Olejniczak – ścianę, przez ten mur, jaki postawiła jej Amerykanka. A z biegiem gry było już tylko gorzej. Iga nie przestała walczyć, ale kluczowe punkty przegrywała, nie pomagała też sobie serwisem.

    Przy stanie 4:6, 0:5 Świątek była o włos od porażki do zera w drugim secie, ale wtedy obroniła meczbola. Dwa kolejne obroniła przy stanie 4:6, 1:5 i serwisie Gauff. W gestach i mimice Amerykanki dostrzegaliśmy zdenerwowanie, że nie może domknąć meczu. Zaczynaliśmy robić sobie nadzieje, że to nie koniec, gdy Świątek przełamała na 4:6, 2:5. Niestety, przy serwisie Polki Amerykanka wypracowała sobie kolejnego, już czwartego meczbola, i go wykorzystała.
    Świątek przegrała, jednak Polska wciąż może wygrać United Cup

    Z dobrych rzeczy do zapamiętania z tego meczu został nam trzygemowy zryw Świątek. Patrząc całościowo, Iga ma wciąż bardzo dobry bilans z Gauff – wygrała 11 z ich 16 meczów. Ale zmiana w tej rywalizacji ze stanu 11:1 na 11:5 coś pokazuje. Mianowicie, że Gauff stała się dla Świątek szczególnie trudną rywalką. I że albo Fissette nie ma pomysłu, jak Iga ma tę rywalkę ograć, albo nasza tenisistka nie umie tego planu zrealizować. Albo – niestety – jedno i drugie.

    Po porażce Świątek w półfinale United Cup 2026 między Polską a USA mamy remis 1:1. O końcowym wyniku zadecyduje starcie mikstów. Nie wiemy czy wystawimy do niego parę Świątek/Hurkacz czy sprawdzoną już w boju w tym turnieju niepokonaną parę Katarzyna Kawa/Jan Zieliński (ten duet poszedł się rozgrzewać jeszcze w trakcie meczu Igi). W każdym razie zwycięzcy wejdą do niedzielnego finału, w którym już czeka Szwajcaria.

  • United Cup: USA – Polska [RELACJA NA ŻYWO]

    United Cup: USA – Polska [RELACJA NA ŻYWO]

    Iga Świątek i Hubert Hurkacz walczą o finał United Cup! Już ok. godz. 8.00 reprezentacja Polski, napędzona zwycięstwami z Niemcami, Holandią i Australią, będzie walczyć w kolejnym starciu w turnieju. W półfinale nasza kadra zmierzy się z USA. Znamy już dokładny harmonogram meczów i już wiemy, że będziemy świadkami hitów! Zapraszamy na relację “na żywo” z tego spotkania.

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    Na otwarcie United Cup Polska rozbiła reprezentację Niemiec. Najpierw Hubert Hurkacz pokonał Alexandra Zvereva (6:3, 6:4), a następnie Iga Świątek po 2 godz. 30 min walki wygrała 3:6, 6:3, 6:4 z Evą Lys. Na zamknięcie zmagań Katarzyna Kawa i Jan Zieliński okazali się lepsi od pary Laura Siegemund/Alexander Zverev 7:6(6), 6:3.

    W drugim spotkaniu grupowym Biało-Czerwoni nie dali szans Holendrom. Wszystko rozpoczął Hurkacz. Wrocławianina pokonał Tallona Griekspoora 6:3, 7:6(4), ponownie notując aż 21 asów serwisowych. Później Świątek w 72 minuty wygrała z Suzan Lamens. A na zakończenie Katarzyna Kawa i Jan Zieliński ograli Demi Schuurs i Davida Pela.

    W ćwierćfinale nasza kadra zagrała z Australią. Rywalizację rozpoczęły Iga Świątek i Maya Joint, później na korcie pojawili się Hubert Hurkacz i Alex de Minaur. Wiceliderka rankingu poradziła sobie z niżej notowaną rywalką, natomiast Wrocławianin ostatecznie musiał pogodzić się z porażką. W decydującym o losach awansu mikście Biało-Czerwoni rozbili gospodarzy.

    Najpierw czeka nas starcie Taylor Fritz — Hubert Hurkacz, a następnie Coco Gauff — Iga Światek. Jeśli po grach singlowych będzie remis, to o wszystkim zadecyduje tie-break.

    Zapraszamy na relację na żywo, a początek już ok. godz. 8.00.

    <Go back

    USA
    USA

    Polska
    Polska

    United Cup: USA – Polska

    Relacja na żywo

    6 – 7 Taylor Fritz – Hubert Hurkacz (1. set) 6 – 7 Taylor Fritz – Hubert Hurkacz (2. set) 6 – 4 Coco Gauff – Iga Świątek (1. set) 6 – 2 Coco Gauff – Iga Świątek (2. set)

  • Kolejny wielki triumf Huberta Hurkacza na United Cup. Amerykański mistrz pokonany

    Kolejny wielki triumf Huberta Hurkacza na United Cup. Amerykański mistrz pokonany

    Półfinałowe starcie United Cup pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi w Sydney rozpoczęło się z blisko godzinnym opóźnieniem, jednak oczekiwanie w pełni się opłaciło. Jako pierwsi na kort wyszli Hubert Hurkacz i Taylor Fritz, a stawką ich pojedynku był niezwykle cenny pierwszy punkt w walce o awans do finału, w którym czekała już reprezentacja Szwajcarii. Dla wrocławianina była to także okazja do rewanżu za zeszłoroczną porażkę z Amerykaninem w decydującym meczu tych rozgrywek. Tym razem losy rywalizacji potoczyły się po myśli Polaka, który po dwóch zaciętych tie-breakach triumfował 7:6(1), 7:6(2).

    Reprezentacja Polski od początku istnienia United Cup imponuje regularnością. Od inauguracji turnieju w 2023 roku Biało-Czerwoni nieprzerwanie meldują się co najmniej w półfinale. W sobotę nasi tenisiści stanęli przed szansą trzeciego z rzędu awansu do wielkiego finału, co stało się możliwe dzięki zwycięstwu nad Australią 2:1 w ćwierćfinale. Kluczowy punkt w tamtym spotkaniu zdobył kapitalnie grający mikst Katarzyna Kawa / Jan Zieliński.

    Na drodze do finału ponownie stanęła jednak reprezentacja USA, czyli rywal, z którym Polska mierzyła się w walce o tytuł przed rokiem. Wówczas Coco Gauff i Taylor Fritz okazali się lepsi od Igi Świątek oraz Huberta Hurkacza w singlu. Tym razem organizatorzy odwrócili kolejność gier, a półfinał rozpoczął się od pojedynku mężczyzn.

    Hurkacz przystępował do meczu w bardzo dobrej dyspozycji. W dwóch pierwszych spotkaniach tegorocznego United Cup pokonał Alexandra Zvereva i Tallona Griekspoora, nie tracąc ani jednego gema serwisowego. Dopiero Alex de Minaur znalazł sposób na Polaka w ćwierćfinale z Australią. Fritz z kolei nie zachwycał formą w dotychczasowych występach, zmagał się również z drobnymi problemami zdrowotnymi, choć z dnia na dzień wyglądał coraz lepiej. Zapowiadało się więc na wyrównane i pełne napięcia starcie.

    Mecz rozpoczął się od serwisu Amerykanina, który pewnie wygrał swojego gema. Hurkacz w pierwszym rozdaniu musiał odrabiać straty ze stanu 15–30, ale zrobił to skutecznie, wygrywając trzy kolejne akcje. W kolejnych gemach obaj zawodnicy solidnie pilnowali własnych podań. Pierwsza szansa na przełamanie pojawiła się w siódmym gemie, gdy Polak wygrał dwie pierwsze wymiany przy serwisie Fritza. Amerykanin zdołał jednak wyjść z opresji i nie dopuścił do break pointów.

    Przy stanie 5:4 dla Fritza Hurkacz stanął przed poważnym wyzwaniem. Amerykanin wypracował dwa break pointy, które jednocześnie były piłkami setowymi. Wrocławianin zachował jednak zimną krew – najpierw posłał wygrywający serwis, a chwilę później asa. O losach seta zadecydował tie-break, który rozpoczął się od dwóch mini przełamań. Później na korcie rządził już tylko Hurkacz. Polak zagrał kapitalną serię, zdobywając sześć punktów z rzędu i zamykając pierwszą partię wynikiem 7:6(1).

    Drugi set rozpoczął się od serwisu Hurkacza. Polak popełnił drobne błędy i szybko zrobiło się 0–30, jednak ponownie potrafił się podnieść, wygrywając cztery kolejne akcje. Z racji zmienionej kolejności serwowania to Fritz musiał gonić wynik. W szóstym gemie Amerykanin popełnił błąd, który dał Hurkaczowi pierwszego break pointa w meczu i szansę na prowadzenie 4:2. Fritz obronił się jednak trzema znakomitymi podaniami.

    Do końca seta obaj zawodnicy skutecznie bronili własnych gemów, co oznaczało drugi tie-break. Ten rozpoczął się pechowo dla Hurkacza, który popełnił podwójny błąd serwisowy. Polak szybko się jednak zrehabilitował, odrabiając mini przełamanie po kapitalnej wymianie. Przy zmianie stron miał już dwa punkty przewagi, a efektownym minięciem wyszedł na prowadzenie 4:2. Od tego momentu Hurkacz nie oddał rywalowi ani jednego punktu, pewnie zamykając mecz zwycięstwem 7:6(2).

    Dzięki wygranej Huberta Hurkacza Polska objęła prowadzenie 1:0 w półfinale United Cup. Teraz na korcie w Sydney dojdzie do starcia Igi Świątek z Coco Gauff. Zwycięstwo Polki zapewni naszej reprezentacji awans do finału. W przypadku porażki o losach rywalizacji zadecyduje mecz mikstowy.

    Półfinał United Cup: Polska – USA
    Hubert Hurkacz – Taylor Fritz 7:6(1), 7:6(2)
    Iga Świątek – Coco Gauff
    mikst
    Stan rywalizacji: 1:0 dla Polski

  • Marianna Schreiber nie miała zamiaru niczego ukrywać. Takie ogłoszenie tuż przed walką w PRIME

    Marianna Schreiber nie miała zamiaru niczego ukrywać. Takie ogłoszenie tuż przed walką w PRIME

    Marianna Schreiber ponownie znalazła się w centrum zainteresowania tuż przed kolejnym wejściem do klatki. Na kilka dni przed sobotnią galą PRIME MMA i walką z Sarą „Lasuczitą” Sise 33-letnia celebrytka wzięła udział w oficjalnym ważeniu, a następnie bez żadnych niedomówień ujawniła w mediach społecznościowych, ile dokładnie waży.

    Schreiber od dawna uchodzi za jedną z najbardziej rozpoznawalnych, ale też najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiego show-biznesu. W sportowym środowisku zrobiło się o niej szczególnie głośno w 2023 roku, gdy ogłosiła debiut we freak fightach. Decyzja ta wywołała ogromne poruszenie, ponieważ zaledwie kilka tygodni wcześniej – jako żona polityka PiS Łukasza Schreibera – publicznie krytykowała tego typu wydarzenia, nazywając je „patologią” i zapewniając, że nigdy nie wejdzie do oktagonu. Jej stanowisko szybko jednak uległo diametralnej zmianie.

    Od tamtej pory Marianna Schreiber stoczyła już kilka pojedynków, z których każdy budził spore emocje i dzielił opinię publiczną. Nie brakowało zarówno entuzjastów, jak i ostrych krytyków jej decyzji. Sama zainteresowana wielokrotnie podkreślała w wywiadach, że wejście do świata freak fightów było dla niej przede wszystkim wyborem pragmatycznym. Jak zaznaczała, udział w takich galach pozwolił jej poprawić sytuację finansową w trudnym okresie życia i stanąć na nogi.

    Z czasem można jednak odnieść wrażenie, że wraz z kolejnymi występami w klatce rośnie w niej sportowa ambicja. Schreiber coraz częściej podkreśla, że treningi traktuje poważnie, a każda kolejna walka jest dla niej wyzwaniem, które chce wygrać. Nadchodzące starcie z Sarą Sise tylko podsyca emocje, a sama zawodniczka nie ukrywa, że z niecierpliwością odlicza dni do sobotniej gali.

    W ramach przygotowań do pojedynku obie zawodniczki stanęły na wadze podczas oficjalnej ceremonii. Marianna Schreiber nie tylko pojawiła się na ważeniu PRIME MMA, ale również postanowiła podzielić się szczegółami z fanami. Na Instagramie opublikowała zdjęcia z wagi, pozując w skąpym stroju i prezentując sylwetkę wypracowaną podczas intensywnych treningów.

    Celebrytka nie pozostawiła miejsca na domysły i ujawniła dokładne dane. „176 cm wzrostu, 64,5 kg. 1 dzień do gali – trzymajcie kciuki” – napisała, dając jasno do zrozumienia, że jest w pełni gotowa na kolejne wyzwanie. Wszystko wskazuje na to, że zbliżająca się walka będzie dla niej nie tylko sprawdzianem sportowym, ale również kolejnym krokiem w umacnianiu swojej pozycji w świecie freak fightów.

  • 90 minut i koniec! Sabalenka na taki mecz czekała od ponad sześciu lat

    90 minut i koniec! Sabalenka na taki mecz czekała od ponad sześciu lat

    Aryna Sabalenka potwierdziła znakomitą dyspozycję na początku sezonu 2026 i bez większych problemów awansowała do finału turnieju WTA 500 w Brisbane. Liderka światowego rankingu pokonała w półfinale Karolinę Muchovą 6:3, 6:4, notując kolejne pewne zwycięstwo bez straty seta. Białorusinka zna już swoją rywalkę w decydującym starciu, a jej forma może być niepokojącym sygnałem dla konkurentek, w tym dla Igi Świątek.

    Podczas gdy najlepsza polska tenisistka reprezentuje kraj w rozgrywkach United Cup, jej największa rywalka w walce o prymat w kobiecym tenisie skupia się na rywalizacji indywidualnej. Sabalenka bardzo mocno weszła w nowy sezon, a jej gra w Brisbane pokazuje, że ewentualny powrót Świątek na fotel liderki rankingu WTA nie będzie prostym zadaniem.

    Trudne wyzwanie przed liderką rankingu

    Wszystko wskazywało na to, że Sabalenka w półfinale może zmierzyć się z Jeleną Rybakiną, co byłoby jednym z największych hitów początku sezonu. Ostatecznie Kazaszkę sensacyjnie wyeliminowała Karolina Muchova i to Czeszka stanęła naprzeciw liderki rankingu. Był to pojedynek, który zapowiadał się wymagająco dla Białorusinki – Muchova należała bowiem do nielicznego grona zawodniczek mających z nią dodatni bilans bezpośrednich spotkań (3:1 przed meczem).

    Kontrola od pierwszych piłek

    Sabalenka od początku dała jednak jasno do zrozumienia, że zamierza poprawić niekorzystne statystyki. Już na starcie meczu przełamała rywalkę i szybko objęła prowadzenie 3:0. W dalszej części pierwszego seta obie tenisistki skutecznie pilnowały własnych podań, jednak Muchova nie zdołała znaleźć sposobu na return Sabalenki. Liderka rankingu bez większych komplikacji dowiozła przewagę i zamknęła partię wynikiem 6:3.

    Drugi set był bardziej wyrównany. Czeszka lepiej radziła sobie w defensywie, broniąc break pointa w trzecim gemie, a chwilę później sama miała okazję na przełamanie. Sabalenka wyszła jednak z opresji obronną ręką. Kluczowy moment nastąpił w dziewiątym gemie – to właśnie wtedy Białorusinka wykorzystała swoją szansę i odebrała Muchovej serwis. Choć Czeszka ambitnie walczyła do końca i obroniła trzy piłki meczowe, losów spotkania nie zdołała już odwrócić. Sabalenka zwyciężyła 6:3, 6:4, odnosząc dopiero drugą wygraną w karierze nad Muchovą i pierwszą od ponad sześciu lat.

    Sabalenka pędzi po tytuł

    Forma Aryny Sabalenki na początku 2026 roku nie pozostawia złudzeń. W Brisbane liderka rankingu WTA przechodzi przez kolejne rundy jak burza, nie tracąc ani jednego seta. W finale zmierzy się z Martą Kostjuk. Ukrainka sprawiła niespodziankę w półfinale, eliminując jedną z głównych faworytek turnieju – Jessicę Pegulę.

    Turniej w Brisbane jest ostatnim poważnym sprawdzianem przed startem Australian Open, które rozpocznie się 12 stycznia. Jeśli Sabalenka utrzyma obecną dyspozycję, do Melbourne przystąpi jako jedna z głównych kandydatek do końcowego triumfu – i jako tenisistka, którą reszta stawki będzie musiała bardzo uważnie obserwować.

    https://x.com/WTA/status/2009820652560413094?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2009820652560413094%7Ctwgr%5E48317bccf305696b5012e76f11065b7c9b12ed30%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F7649873251857390-minut-i-koniec-sabalenka-na-taki-mecz-czekala-od-ponad-szesciu.html

  • Tusk się wściekł, ale mu przeszło. Zwrot ws. umów śmieciowych

    Tusk się wściekł, ale mu przeszło. Zwrot ws. umów śmieciowych

    Rząd wraca do dalszych prac nad projektem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, którego celem jest skuteczniejsza walka z tzw. umowami śmieciowymi. To rezultat piątkowego spotkania premiera Donalda Tuska z liderem Nowej Lewicy i marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym.

    To wyraźna zmiana kursu, ponieważ jeszcze we wtorek szef rządu zapowiadał, że prace nad propozycją zmian ustawowych przygotowaną w resorcie kierowanym przez minister Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk zostaną zakończone. Premier deklarował wówczas, że podjął decyzję o rezygnacji z tego typu reformy i uznał temat za zamknięty.

    Donald Tusk krytycznie odnosił się do zapisów projektu, które przewidywały znaczące rozszerzenie uprawnień inspektorów pracy. Zgodnie z pierwotnymi założeniami mieliby oni otrzymać możliwość przekształcania umów B2B, umów zlecenia czy umów o dzieło w umowy o pracę. Premier argumentował, że taka ingerencja – dokonywana przez urzędnika bez zgody pracodawcy i pracownika oraz bez rozstrzygnięcia sądu – jest złym pomysłem. Podkreślał przy tym, że rolą rządu jest ograniczanie nadmiernych regulacji i biurokracji oraz poszukiwanie innych, lepszych form ochrony pracowników. Jeszcze w czwartek wyrażał te wątpliwości publicznie w mediach społecznościowych.

    Sytuacja zmieniła się jednak po rozmowach z Włodzimierzem Czarzastym. Choć w piątek po południu premier sugerował, że ewentualne zmiany w funkcjonowaniu Państwowej Inspekcji Pracy mogłyby zostać wprowadzone poza drogą ustawową – m.in. z uwagi na ryzyko prezydenckiego weta – te zapowiedzi szybko straciły aktualność. Jak wynika z ustaleń Gazeta.pl, podczas wieczornego spotkania liderów koalicji zapadła decyzja o wznowieniu prac nad projektem resortu pracy.

    Premier zapowiedział jednak, że projekt zostanie zmodyfikowany. Nowe rozwiązania nie mają przyznawać urzędnikom pełnej i niekontrolowanej władzy, ale jednocześnie powinny stworzyć skuteczny mechanizm ochrony pracowników przed nadużyciami i niewłaściwym wykorzystywaniem elastycznych form zatrudnienia.

    Zdaniem marszałka Sejmu kluczową rolę w takich sprawach powinien odgrywać sąd pracy. Włodzimierz Czarzasty wskazywał, że rozważany jest wariant, w którym decyzja inspektora pracy nie będzie obowiązywać do momentu wydania rozstrzygnięcia przez sąd.

    Donald Tusk zapowiedział, że prace nad zmianami w projekcie ruszą niezwłocznie. Jeszcze tego samego dnia minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk ma otrzymać rekomendację, aby jak najszybciej rozpocząć współpracę z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem. Premier zaznaczył przy tym, że rola sądów pracy – jego zdaniem osłabionych przez działania poprzedniej władzy – musi zostać wyraźnie uwzględniona w nowych propozycjach legislacyjnych.

  • Zaraz półfinał Świątek z Gauff, a tu Collins wkroczyła do akcji. Nagranie obiegło świat

    Zaraz półfinał Świątek z Gauff, a tu Collins wkroczyła do akcji. Nagranie obiegło świat

    Narasta napięcie przed półfinałem United Cup: USA – Polska. Collins jasno o Świątek i Gauff

    Coraz bliżej wielkiego półfinału United Cup pomiędzy reprezentacjami Stanów Zjednoczonych i Polski. Rywalizacja zapowiada się niezwykle emocjonująco, a plan gier tylko podgrzewa atmosferę. Nie wcześniej niż o godz. 7:30 czasu polskiego na kort wyjdą Taylor Fritz i Hubert Hurkacz. Po ich pojedynku, z co najmniej 90-minutowym odstępem, dojdzie do jednego z najbardziej wyczekiwanych starć całego turnieju – Coco Gauff zmierzy się z Igą Świątek. O tym meczu głośno jest nie tylko wśród kibiców. Swoje zdanie na temat rywalizacji Amerykanki z Polką wyraziła Danielle Collins, a jej wypowiedź szybko obiegła tenisowy świat.

    Polska reprezentacja po raz kolejny potwierdziła swoją regularność w drużynowych rozgrywkach. Biało-Czerwoni już czwarty raz z rzędu zameldowali się w najlepszej czwórce United Cup, zachowując stuprocentową skuteczność awansów do półfinału. Tym razem droga do tego etapu nie była jednak całkowicie usłana różami. W ćwierćfinale Hubert Hurkacz poniósł pierwszą porażkę w singlu, co sprawiło, że o losach rywalizacji decydował dopiero mikst. W nim koncertowo zaprezentowali się Katarzyna Kawa i Jan Zieliński, którzy rozbili duet Storm Hunter/John-Patrick Smith 6:4, 6:0 i zapewnili Polsce miejsce w półfinale.

    Teraz nadarza się okazja do rewanżu za ubiegłoroczny finał United Cup. Wówczas Amerykanie zwyciężyli 2:0 – najpierw Coco Gauff pokonała Igę Świątek, a następnie Taylor Fritz okazał się lepszy od Huberta Hurkacza. Tym razem obie drużyny spotkają się etap wcześniej, a dodatkowo zmieni się kolejność meczów. Jako pierwsi na kort wyjdą Fritz i Hurkacz, a dopiero później Gauff i Świątek.

    Szczególne emocje budzi właśnie starcie liderki polskiej kadry z młodą gwiazdą amerykańskiego tenisa. Dla Igi Świątek i Coco Gauff będzie to już 16. bezpośrednia konfrontacja na zawodowym poziomie. Bilans całej rywalizacji nadal przemawia na korzyść Polki, która prowadzi 11–4. Ostatnie miesiące należały jednak do Amerykanki – trzy poprzednie pojedynki zakończyły się zwycięstwami Gauff. Raszynianka stanie więc przed szansą przełamania niekorzystnej serii i odzyskania kontroli w tej prestiżowej rywalizacji.

    Na temat tego meczu wypowiedziała się Danielle Collins. Doświadczona tenisistka jeszcze rok temu była częścią reprezentacji USA i zasiadała w boksie drużyny podczas United Cup. W obecnym sezonie pauzuje na początku rozgrywek, a w Australii pełni rolę ekspertki stacji Tennis Channel. Nagranie z jej komentarzem szybko trafiło do sieci.

    – Myślę, że w takich drużynowych rozgrywkach Coco naprawdę świetnie się odnajduje. Sprawia jej frajdę bycie z zespołem, czuje koleżeńską atmosferę i to daje jej dodatkową motywację. A to jest zawodniczka, o której wiesz, że zawsze chce wygrywać. Uważam więc, że Coco ma tutaj całkiem duże szanse w meczu z Igą – oceniła Collins, odnosząc się do atutów swojej rodaczki.

    Amerykanka zwróciła jednak uwagę również na mocne strony liderki polskiego zespołu. – Patrząc na sposób, w jaki gra Iga, trzeba pamiętać, że jest ona wyjątkowo niebezpieczna, gdy dostaje wolniejsze piłki. Ona to po prostu czuje i potrafi to bezlitośnie wykorzystać. Dla większości rywalek to ogromny problem. Zapowiada się świetny mecz, więc zobaczymy, jak to się potoczy – dodała 32-latka.

    Półfinałowe starcie Polska – USA będzie nie tylko walką o finał United Cup, ale również ważnym testem formy przed zbliżającym się Australian Open, który rozpocznie się już za osiem dni. Dla Świątek i Gauff będzie to kolejny rozdział jednej z najciekawszych rywalizacji we współczesnym kobiecym tenisie, a dla kibiców – gwarancja wielkich emocji od pierwszej do ostatniej piłki.

    https://x.com/TennisChannel/status/2009766960649609242?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2009766960649609242%7Ctwgr%5E1189d3a07dd80592c24d3b627bcafb295dd22bd9%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-zaraz-polfinal-swiatek-z-gauff-a-tu-collins-wkroczyla-do-akcnId22507087

    ← Back

    Thank you for your response. ✨

  • Kiedy gra Iga Świątek? Gdzie i o której oglądać mecz z USA w United Cup?

    Kiedy gra Iga Świątek? Gdzie i o której oglądać mecz z USA w United Cup?

    Przed nami półfinałowe starcia w ramach United Cup 2026. Na australijskich kortach zostały już tylko cztery reprezentacje, w tym Polska. Biało-Czerwoni z Igą Świątek i Hubertem Hurkaczem na czele zmierzą się ze Stanami Zjednoczonymi. To doskonała okazja do rewanżu za przegrany przed rokiem finał. O której godzinie zagrają nasi tenisiści? Gdzie oglądać? TRANSMISJA NA ŻYWO, STREAM ONLINE, WYNIKI.
    Iga Świątek i Hubert Hurkacz z reprezentacji Polski świętują zwycięstwo w deblu United Cup Group B 2025 przeciwko Karolinie Muchovej i Tomasowi Machacowi z reprezentacji Czech, Ken Rosewall Arena w Sydney, Australia, 01 stycznia 2025 r.
    Fot. PAP/EPA/MARK EVANS

    Polacy suchą stopą mkną przez tegoroczny turniej United Cup. Biało-Czerwoni już po raz czwarty z rzędu dotarli do półfinału tych rozgrywek, po drodze pokonując w fazie grupowej Niemcy (3:0) i Holandię (3:0). W ćwierćfinale nasi tenisiści podołali w wymagającym starciu z reprezentacją Australii (2:1).

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Australijczycy ograni. Kawa i Zieliński zapewnili awans

    Rywalizacja z Australijczykami rozpoczęła się od wysokiego zwycięstwa Igi Świątek nad Mayą Joint (6:1, 6:1). Później jednak zaczęły się schody – Hubert Hurkacz poległ w meczu przeciwko Alexowi de Minaurowi (4:6, 6:4, 4:6), co oznaczało, że o awansie do półfinału zdecyduje mikst. Kapitan polskiego zespołu, Mateusz Terczyński zdecydował, że na kort wyjdzie duet Katarzyna Kawa/Jan Zieliński.

    Ta decyzja okazała się być strzałem w dziesiątkę. Kawa i Zieliński ograli parę Storm Hunter/John Patrick Smith 6:4, 6:0 i zapewnili naszej reprezentacji zameldowanie się w czołowej czwórce australijskiego turnieju. Teraz Polaków czeka zdecydowanie najtrudniejsze starcie w tegorocznych rozgrywkach.

    Zobacz też: Świątek zmieniona w ostatniej chwili. Wprost nazwali sensacyjną decyzję
    Amerykanie po raz kolejny na drodze Polaków

    Biało-Czerwoni o awans do finału zagrają z Amerykanami, którzy przed rokiem w decydującym starciu ograli naszą kadrę 2:0. Iga Świątek w sobotę 10 stycznia zmierzy się z Coco Gauff, Hubert Hurkacz zagra z Taylorem Fritzem, a na koniec obejrzymy rywalizację mikstów.

    Mecz przeciwko USA będzie idealną okazją do tego, żeby zrewanżować się za przegrany przed rokiem finał United Cup. Wówczas amerykańscy tenisiści wygrali 2:0. Amerykanie zresztą już dwukrotnie zwyciężali w tych rozgrywkach – oprócz 2025 roku, triumf święcili również dwa lata wcześniej.
    Świątek i Hurkacz nie będą mieli łatwego zadania

    Świątek nie ma dobrych wspomnień z trzech poprzednich rywalizacji przeciwko Gauff. Amerykanka potrafiła znaleźć sposób na Raszyniankę podczas ATP Finals 2024 w Rijadzie (3:6, 4:6), w ubiegłorocznym finale United Cup (4:6, 4:6) oraz w maju w półfinałowym starciu Madrid Open (6:1, 6:1). Przed Polką zadanie z kategorii trudnych, ale nie niemożliwych – obie panie w głównym cyklu mierzyły się piętnastokrotnie, z czego aż jedenaście spotkań na swoją korzyść rozstrzygała nasza tenisistka.

    Łatwo nie będzie miał również Hurkacz, który po raz szósty w karierze zagra przeciwko Fritzowi. Do tej pory Polak wygrywał dwukrotnie, zaś cztery razy górą był Amerykanin. Ostatnim razem obaj zawodnicy mierzyli się w maju ubiegłego roku podczas turnieju w Genewie – wówczas Hurkacz triumfował 6:3, 7:6(5).

    Na ten moment, jeśli miałoby dojść do rywalizacji w mikście, do gry przewidywani są zarówno Świątek, jak i Hurkacz. Jeśli nie dojdzie do żadnych zmian, a po dwóch meczach singlowych na tablicy wyników będzie widniał remis, na przeciw nich ponownie staną Gauff i Fritz.
    United Cup: Polska – Niemcy. Gdzie i kiedy oglądać mecze Świątek i Hurkacza? [TRANSMISJA NA ŻYWO, STREAM ONLINE, WYNIKI]

    Mecz Polska – USA w półfinale United Cup odbędzie się w sobotę 10 stycznia. Pojedynek Hurkacza z Fritzem rozpocznie się nie przed godz. 7:30 rano polskiego czasu. Tuż po jego zakończeniu na korcie pojawią się Świątek i Gauff (nie przed 9:00). W przypadku remisu po meczu singlistek rozegrane zostanie spotkanie miksta. Transmisje ze wszystkich tych starć można będzie obejrzeć na antenie Polsatu Sport 1 oraz w internecie – na płatnej platformie streamingowej Polsat Box Go. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na żywo na naszej stronie internetowej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok