• Show Ewy Pajor w Barcelonie! Wystarczyło 38 minut

    Show Ewy Pajor w Barcelonie! Wystarczyło 38 minut

    Ewa Pajor przerwała krótką serię dwóch ligowych spotkań bez gola i zrobiła to w imponującym stylu. Reprezentantka Polski zdobyła aż trzy bramki w ciągu pierwszych 38 minut sobotniego meczu 15. kolejki ligi hiszpańskiej, w którym FC Barcelona rozbiła Madrid CFF.

    Już w 9. minucie spotkania Pajor znalazła się w centrum uwagi. Polka otrzymała piłkę na szóstym metrze, minęła bramkarkę rywalek i z ostrego kąta posłała futbolówkę do pustej siatki, otwierając wynik meczu. Barcelona od początku narzuciła wysokie tempo, a Pajor była niezwykle aktywna w polu karnym przeciwniczek.

    Na kolejne trafienie nie trzeba było długo czekać. W 21. minucie napastniczka ponownie wpisała się na listę strzelczyń, podwyższając prowadzenie „Dumy Katalonii”. Jej popis strzelecki zwieńczyła 38. minuta, gdy po podaniu Carli Julii Martínez skompletowała hat-tricka, mając na koncie trzy gole jeszcze przed przerwą.

    Dla Pajor było to już 14. ligowe trafienie w obecnym sezonie, dzięki czemu umocniła się na pozycji liderki klasyfikacji strzelczyń. Druga w tym zestawieniu Imade z Realu Sociedad ma na koncie trzy gole mniej.

    Barcelona nie poprzestała na wyczynach Polki. Na 3:0 trafiła 19-letnia Carla Julia Martínez, a cztery minuty później wynik podwyższyła o rok młodsza Szwajcarka Sydney Schertenleib. Do przerwy gospodynie prowadziły aż 5:0, powtarzając dorobek bramkowy z poprzedniego starcia z Madrid CFF, choć w tamtym meczu Pajor zdobyła tylko jedną bramkę.

    Po 15 kolejkach FC Barcelona ma na koncie 42 punkty i siedem „oczek” przewagi nad wiceliderem tabeli – Realem Madryt. W kolejnym spotkaniu ligowym kataloński zespół zmierzy się z inną drużyną ze stolicy Hiszpanii – Atletico Madryt (14 stycznia, godz. 19).

    https://x.com/LigaF_oficial/status/2010053186825105598?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2010053186825105598%7Ctwgr%5Edad9e8dc34ad2d7fc20e25f3ef8d70179eaa1714%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Fpilka%2F76494632519331wystarczylo-21-minut-pajor-bohaterka-barcelony.html

  • Finał! Reprezentacja Polski ma nowy przydomek. Wierzyć się nie chce

    Finał! Reprezentacja Polski ma nowy przydomek. Wierzyć się nie chce

    Mateusz Różycki
    Katarzyna Kawa i Jan Zieliński oraz reakcje na finał
    Katarzyna Kawa i Jan Zieliński oraz reakcje na finał (Foto: Brett Hemmings, x.com / Getty Images)

    Biało-Czerwoni w wielkim finale United Cup! Katarzyna Kawa i Jan Zieliński grali pod ogromną presją, ale zachwycili świat tenisa, a przede wszystkim skutecznie powalczyli z amerykańskim mikstem. Jeszcze w trakcie spotkania gest Polaka poniósł się po mediach społecznościowych. “Zieliński rozkręca tłum” — pisało konto Tennis TV. A dziennikarz Adam Romer ze względu na postawę Hurkacza i miksta dał naszej kadrze nowy przydomek Team »Tiebreak« Poland. Wszystko przez to, co ostatnimi dniami robiła drużyna narodowa.

    Więcej ciekawych informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Emocje towarzyszące rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi o finał United były ogromne. Sobota zaczęła się od meczu Huberta Hurkacza z Taylorem Fritzem. Polak pokonał dziewiątego tenisistę świata 7:6(1), 7:6(2). Do awansu wystarczył zatem jeden punkt, ale Iga Świątek przegrała niestety z Coco Gauff 4:6, 2:6. Ogromną odpowiedzialność za wynik miał zatem nasz mikst.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Katarzyna Kawa i Jan Zieliński grali spektakularnie. Polka zachwycała szybkością przy siatce, a znany deblista imponował umiejętnościami i współpracą z tenisistką. Biało-Czerwoni pokonali Christian Harissona i Coco Gauff, dzięki czemu wiadomo już, że zagrają w finale United Cup.
    Polacy w wielkim finale! Katarzyna Kawa i Jan Zieliński bohaterami

    Nic dziwnego, że świat tenisa zachwyca się postawą nie tylko Hurkacza, ale także naszego miksta. Nieco mniej znani zawodnicy pokazali się szerszej publiczności w Sydney i nie zawiedli.

    “Jan Zieliński jak dotąd spisuje się w tych meczach deblowych po prostu spektakularnie. Żyje pełnią życia” — pisze Jimmie48 Photography

    Po triumfie w pierwszej partii Polaka poniosły emocje i zachęcał widownię do jeszcze głośniejszej wrzawy. “Zieliński rozkręca tłum. Potężny return backhandem daje Polakowi otwarcie wyniku” — zauważa Tennis TV.

    “Janek w swoim żywiole” — dodawał Polski Związek Tenisowy.

    “Król Jan III Zieliński” — ogłasza dziennikarz Canal+ Sport Maciej Zaręba po tym, co Polak wyrabiał na korcie w Australii.

    “Katarzyna Kawa po prostu ma w kieszeni Harrisona z linii końcowej. Nie potrafi Amerykanin wygrać wymiany” — dodawał zajmujący się m.in. tenisem Hubert Błaszczyk.

    “Od dziś mówimy Team »Tiebreak« Poland! Czwarty dziś wygrany tie-break w meczu z USA! Brawo mikst Kawa, Zieliński! Rewelacyjna gra! Gratulacje! Jutro od 7.30 finał ze Szwajcarią” — ogłasza Adam Romer, redaktor naczelny magazynu “Tenisklub”.

    “Mamy to. Do trzech razy sztuka? Lubimy to powierzenie… Jazda Polska” — ekscytuje się PZT, nawiązując do dwóch przegranych finałów i trzeciej szansy.

    Opracowanie:Mateusz Różycki

    Źródło: Media

    Data utworzenia:

    10 stycznia 2026 14:52
    Wydarzenie dnia
    Przeczytaj także

  • A jednak to prawda ws. Świątek. Sama potwierdza, i to właśnie teraz

    A jednak to prawda ws. Świątek. Sama potwierdza, i to właśnie teraz

    emocjonujących okolicznościach reprezentacja Polski awansowała do finału United Cup 2026. Po wygranej Huberta Hurkacza z Taylorem Fritzem 7:6(1), 7:6(2) i przegranej Igi Świątek w starciu z Coco Gauff (6:4, 6:2) o losach polsko-amerykańskiej potyczki musiał zdecydować mikst. I tak sprawdzony duet Katarzyna Kawa/Jan Zieliński, dzięki zwycięstwie 7:6(5), 7:6(3) nad parą Coco Gauff/Christian Harrison, zapewnił biało-czerwonej ekipie wielki triumf.

    Po wszystkim głos zabiera m.in. wiceliderka rankingu WTA. I potwierdza, że jest pełna pokory, ale i wielkich nadziei przed zaplanowanym na niedzielę 11 stycznia finałem ze Szwajcarią.

    Najnowszy wpis Świątek po porażce z Gauff. Miała do przekazania coś ważnego

    Po kilku godzinach od przegranego meczu z Coco Gauff i chwilę po wywalczeniu przez Polskę awansu do finału United Cup Iga Świątek zabrała głos. Zamieściła w mediach społecznościowych wpis, którym pokazuje ducha walki, poczucie wspólnoty, dystans, otwartość na ciągłą naukę oraz absolutną gotowość do dalszej gry.

    “Dziś dla mnie dzień pełen wyzwań, ale muszę odrobić kilka ważnych lekcji. Jestem mega wdzięczna za mój zespół i ich pasję. Co za walka dzisiejszego wieczora! Widzimy się jutro w finale z kolejną szansą” – czytamy.

    Nie bez znaczenia jest dobór fotografii towarzyszącej wpisowi. To zdjęcie biało-czerwonego teamu z m.in. Igą, Hubertem Hurkaczem, Katarzyną Kawą, Janem Zielińskim oraz kapitanem kadry Mateuszem Terczyńskim.

    “Ty wczoraj uratowałaś, Hubi dzisiaj i nasz mikst – to się nazywa prawdziwa praca zespołowa, duma z Was wszystkich! Brawo brawo”, “To się nazywa praca zespołowa! Nie obwiniaj się za dzisiejszy mecz, to tylko część procesu”, “Teraz czas na Polskę!”, “Zespół na medal”, “Będzie tylko lepiej” – komentują kibice.

    Wpis i uśmiech na ustach Świątek powinny uspokoić fanów zmartwionych łzami Igi w meczu z Mayą Joint. Obawiali się, że mogły być one spowodowane jakimiś dolegliwościami zdrowotnymi. “Ze zdrowiem Igi wszystko jest w porządku, nie ma żadnej kontuzji. Kibice mogą być spokojni” – tłumaczyła menadżerka Dalia Sulgostowska dla Sport.pl. Nieprzekonani otrzymali chyba teraz dowód na to, że istotnie nie ma powodów do niepokoju, a wiceliderka rankingu WTA ze skupieniem przygotowuje się do następnego meczu.

    To właśnie Świątek wyjdzie w finale na kort jako pierwsza. W niedzielę 11 stycznia o 7.30 czasu polskiego zagra z Belindą Bencic. Potem zaplanowano starcie Huberta Hurkacza ze Stanem Wawrinką. Jeśli po obu pojedynkach będzie remis, o ostatecznym triumfie zdecyduje mikst.

    Iga Świątek – Coco Gauff. Skrót meczuPolsat Sport
    Tenisistka w białej czapce i stroju sportowym odbija piłkę rakietą podczas intensywnego meczu. W tle rozmazane sylwetki osób oraz kontrastujący, kolorowy element.

    Iga Świątek w meczu z Coco GauffIZHAR KHANAFP
    Tenisistka w białej koszulce i czerwonej spódniczce odbijająca piłkę tenisową rakietą podczas meczu na niebieskim korcie, dynamiczna poza sportowca.

    Iga Świątek, United Cup 2026IZHAR KHANAFP

  • Świątek totalnie rozbita. Czegoś takiego jeszcze nie przeżyła. “Niesłychane”

    Świątek totalnie rozbita. Czegoś takiego jeszcze nie przeżyła. “Niesłychane”

    Przekleństwo wykrzyczane przez sfrustrowaną Igę Świątek słyszeli wszyscy oglądający jej ubiegłoroczny półfinał w Madrycie. Polska tenisistka przegrała wtedy z Coco Gauff 1:6, 1:6. W turniejach pod szyldem WTA nigdy wcześniej nie została aż tak rozbita na ulubionej “mączce”, a w całej karierze dotkliwszej porażki doznała raz – 2159 dni wcześniej. W sobotę stanie przed szansą na rewanż – z Amerykanką zagra w półfinale United Cup.
    Iga Świątek
    Reuters, Canal+

    To był trudny czas w karierze Igi Świątek, ale czegoś takiego nikt się nie spodziewał. Publiczność w Madrycie ucichła po ostatniej piłce półfinału, a komentator WTA opisał Polkę jako zagubioną, otumanioną i sfrustrowaną. – Wszystko się zawaliło – przyznała potem sama tenisistka. W sobotę Świątek powalczy nie tylko o cenny punkt dla Biało-Czerwonych w półfinale United Cup, ale i przerwanie feralnej serii w rywalizacji z Coco Gauff.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Świątek zawiódł największy atut. “K***a, dlaczego?!”

    Zaczęło się niepozornie, bo broniąca tytułu Świątek wygrała pierwszego gema. Aż 11 kolejnych jednak padło łupem Gauff. W grze Polki nic się nie kleiło. Zawodziło zaś przede wszystkim to, co zawsze było jej ogromnym atutem.

    – Główna przyczyna złej gry Igi to brak dobrego poruszania się na nogach. Sama nie mogę w to uwierzyć. Nigdy nie sądziłam, że to powiem – przyznała komentująca to spotkanie w Canal+ Joanna Sakowicz-Kostecka.

    Była tenisistka też wielokrotnie potem wskazywała, że wiceliderka światowego rankingu niemal cały czas za wszelką cenę starała się skracać wymiany. Ale zamiast uderzeń wygrywających dokładała głównie niewymuszone błędy.

    Będąca wtedy czwartą rakietą globu Amerykanka zaś spisywała się świetnie – rewelacyjnie serwowała i była bardzo skupiona i cierpliwa podczas wymian. Nieraz chodziło niestety tylko o to, by zaczekać na kolejny błąd Polki.

    Ta ostatnia zaś coraz bardziej się frustrowała. Pod koniec pierwszej partii po nieudanym zagraniu machnęła z impetem rakietą. Na początku kolejnej zaś wybuchła – wykrzyczane przez nią “K***a, dlaczego?!” słyszeli dobrze zarówno wszyscy na korcie centralnym w Madrycie, jak i przed telewizorami. Słyszał też sędzia, który domyślił się znaczenia tych słów i ukarał 23-letnią wówczas zawodniczkę ostrzeżeniem za użycie obraźliwego sformułowania.
    Coś takiego nigdy wcześniej Świątek się nie zdarzyło. “Trudne do pojęcia”

    Dzień wcześniej Polka też była w dużych opałach. Z Madison Keys, inną reprezentantką USA, sensacyjnie przegrała pierwszego seta 0:6, ale w dwóch kolejnych zwyciężyła 6:3, 6:2. Fani Świątek do końca półfinału liczyli, że ich uwielbiającej rywalizację na kortach ziemnych ulubienica tym razem też się przebudzi. Ale tym razem przełomu nie było, a Gauff czujnie czekała na każdą okazję, by powiększyć przewagę. Spotkanie, które całkowicie przebiegło pod jej dyktando zamknęła po 64 minutach asem.

    21-letnia wówczas Amerykanka wydała wtedy z siebie okrzyk, który też było dobrze słychać. Osoby na widowni bowiem ucichły – jakby wciąż nie mogąc uwierzyć w to, co zobaczyły.

    – Kibice są oszołomieni. Miażdżące zwycięstwo. 6:1, 6:1 z Igą Świątek na ziemi – niesłychane, niewiarygodne, ale w pełni zasłużone – podsumował komentator WTA.

    A na stronie organizacji zajmującej się kobiecym tourem stwierdzono, że to, co się wydarzyło 1 maja w stolicy Hiszpanii, było trudne do pojęcia. I podano, że nigdy jeszcze w turnieju rozgrywanym pod szyldem WTA Polka nie przegrała na ziemi tak dotkliwie. W Wielkim Szlemie raz było jeszcze gorzej – 1/8 finału Roland Garros 2019 przegrała z Rumunką Simoną Halep 1:6, 0:6. To było jednak zanim sama stała się dominatorką na tej nawierzchni w kobiecej rywalizacji.

    Po laniu od Gauff Świątek także przyznała, że nie wychodziło jej w tym meczu nic. I że zawiodło ją poruszanie się po korcie, które zawsze było bazą do jej zwycięstw.

    – Nie mogłam nawet wdrożyć planu B. Nic mi dziś nie pomogło. Wszystko się zawaliło. Chciałbym poruszać się lepiej i szukać możliwości powrotu do gry, tak jak w poprzednich dniach, ale dziś mi się to nie udało – przyznała wprost.

    Pół roku wcześniej Polka miała z młodszą o trzy lata Amerykanką kosmiczny bilans 11-1, ale przegrana w Madrycie była trzecią z rzędu z tą rywalką. Wcześniej uległa jej w kończącym sezon 2024 turnieju WTA Finals, a następnie w finale United Cup 2025 (4:6, 4:6). W obu tych spotkaniach rywalizowały na kortach twardych, na których zmierzą się też w sobotę. Teoretycznie sprzyjają one bardziej Gauff, ale trudno sobie wyobrazić, by padł teraz podobny wynik jak w Madrycie.

    Rok temu w finale United Cup Świątek i Gauff wyszły na kort jako pierwsze, a po nich mierzyli się Hubert Hurkacz i Taylor Fritz. Teraz kolejność będzie odwrotna. Poprzednio Amerykanie wygrali oba spotkania singlowe. Kibicom polskiej drużyny pozostaje trzymać kciuki, by w sobotę było odwrotnie.

  • Pilne wieści z Australii! Wtedy Polacy zagrają w wielkim finale United Cup

    Pilne wieści z Australii! Wtedy Polacy zagrają w wielkim finale United Cup

    Iga Świątek przegrała z Coco Gauff, ale lepiej poradziła sobie reszta reprezentacji Polski – Hubert Hurkacz oraz duet Jan Zieliński – Katarzyna Kawa. Dzięki nim Biało-Czerwoni awansowali do finału United Cup. Wiemy już, o której godzinie i kiedy zmierzą się z Szwajcarią.
    Polska w United Cup

    United Cup to drużynowy turniej, który ma pozwolić Idze Świątek i pozostałym Polakom biorącym w nim udział jak najlepiej przygotować się do nadchodzącego Australian Open. Jak na razie postawa naszych tenisistów nie może się nie podobać. W fazie grupowej pewnie pokonali Niemcy oraz Holandię, w ćwierćfinale poradzili sobie z Australią, a w półfinale ograli Stany Zjednoczone. Od tytułu zawodów w Sydney dzieli ich już tylko jedno zwycięstwo.

    Zobacz wideo Jak zagra Legia na wiosnę? Papszun: Będziemy walczyć o życie

    Finał United Cup 2026. To wtedy zagrają Polacy

    W sobotę Polaków czekało być może najtrudniejsze zadanie w trakcie United Cup, bo amerykańska ekipa tradycyjnie była napakowana gwiazdami. Największa z nich – Coco Gauff – faktycznie okazała się dla nas nieuchwytna w rywalizacji singlowej, bo 21-latka bez wielkich problemów ograła Igę Świątek. Wcześniej jednak Hubert Hurkacz poradził sobie z Taylorem Fritzem, a w decydującym spotkaniu miksta Jan Zieliński oraz Katarzyna Kawa ograli Gauff w duecie z Christianem Harrisonem.

    ZOBACZ TEŻ: Hurkacz się nie certolił. Ogłosił wprost przed kluczowym meczem Świątek

    Już w niedzielę Biało-Czerwonych będzie czekać rywalizacja ze Szwajcarią. Jej barwy reprezentują Belinda Bencic, Stan Wawrinka oraz Jakub Paul. Kibice mogą liczyć na ciekawe spotkanie, choć trudno nie zauważyć, że Szwajcarzy mieli nieco łatwiejszą drabinkę od naszego zespołu. Odnieśli zwycięstwa z Belgią, Argentyną, Francją oraz Włochami (którzy nie mieli do dyspozycji Jannika Sinnera).

    O której czeka nas finał United Cup? Reprezentacje Polski oraz Szwajcarii ruszą do gry w niedzielę, 11 stycznia, o godzinie 7:30. Najpierw na kort wyjdą Iga Świątek oraz Belinda Bencic, później (nie przed 9:00) powinniśmy oglądać Huberta Hurkacza i Stana Wawrinkę, a na koniec ewentualnie zobaczymy też starcie miksta – tutaj trudno wywróżyć dokładnie, kogo zespoły wystawią do gry.

  • Polska w finale United Cup, a zaraz komunikat organizatorów. W sprawie Świątek

    Polska w finale United Cup, a zaraz komunikat organizatorów. W sprawie Świątek

    Takiego obrotu spraw przed startem United Cup nie przewidywał chyba nikt. Kluczem do trzeciego w historii awansu reprezentacji Polski do finału tych prestiżowych rozgrywek okazał się duet Katarzyna Kawa/Jan Zieliński. Po zwycięstwie Huberta Hurkacza nad Taylorem Fritzem oraz porażce Igi Świątek z Coco Gauff, to właśnie mikst musiał rozstrzygnąć losy półfinału z USA. Kawa i Zieliński stanęli przed niezwykle trudnym zadaniem – rywalizacją z Gauff i Christianem Harrisonem – i sprostali mu w imponującym stylu, sensacyjnie odwracając losy drugiego seta. Chwilę po tym triumfie organizatorzy United Cup opublikowali komunikat dotyczący finału. Wiemy już, kto rozpocznie decydujące starcie.

    Do każdego z dotychczasowych spotkań Polaków w mikście formalnie zgłaszany był sprawdzony duet Iga Świątek/Hubert Hurkacz, który w poprzednich edycjach United Cup spisywał się znakomicie. W pierwszych meczach grupowych z Niemcami i Holandią na kort wychodzili jednak Katarzyna Kawa i Jan Zieliński. Było to w pełni zrozumiałe – po zwycięstwach w singlach Biało-Czerwoni mieli już zapewnione wygrane całych spotkań.

    Sytuacja diametralnie zmieniła się jednak w starciach z Australią oraz Stanami Zjednoczonymi. W obu przypadkach Polska wygrywała tylko jeden mecz singlowy: najpierw Świątek z Mayą Joint, a w półfinale Hurkacz z Fritzem po dwóch tie-breakach. Porażka w mikście oznaczałaby odpadnięcie z turnieju. Mimo to na kort ponownie nie wyszli liderzy kadry. Kapitan znów postawił na Kawę i Zielińskiego.

    Decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Najpierw polski duet pokonał mikst australijski, a w półfinale na wypełnionej po brzegi Ken Rosewall Arenie stoczył pasjonujący bój z Amerykanami. Kawa i Zieliński nie byli faworytami starcia z Harrisonem i Gauff, a mimo to wygrali oba sety w tie-breakach. Szczególnie dramatyczny był drugi z nich – Polacy odwrócili losy seta przy stanie 4:5 i 5:6, gdy serwowali rywale, broniąc przy tym dwie piłki setowe. Ten triumf zapewnił Polsce awans do wielkiego finału.

    Już wszystko jasne w sprawie niedzielnego finału w Sydney. Świątek „zamieniła się” z Hurkaczem
    Wcześniej miejsce w decydującym meczu wywalczyli Szwajcarzy, którzy po jeszcze bardziej dramatycznym starciu pokonali Belgię 2:1. To właśnie z zespołem dowodzonym przez 40-letniego Stana Wawrinkę Polacy zmierzą się w niedzielny poranek.

    Zgodnie z oficjalnym komunikatem United Cup, finał rozpocznie się o godz. 7.30 czasu polskiego pojedynkiem Belindy Bencic z Igą Świątek. W minionym sezonie Polka dwukrotnie pokonała Szwajcarkę – w półfinale Wimbledonu oraz w trzeciej rundzie turnieju w Wuhanie. Łączny bilans ich spotkań to 5:1 na korzyść Świątek.

    Po zakończeniu tego meczu, choć nie wcześniej niż o godz. 9.00, na kort wyjdą Hubert Hurkacz i Stan Wawrinka. Dla trzykrotnego mistrza wielkoszlemowego z czasów rywalizacji Federera, Nadala i Djokovicia to ostatni sezon w zawodowym tourze. W United Cup Wawrinka przegrał trzy z czterech spotkań, ale wciąż pozostaje groźnym rywalem – mimo że zajmuje miejsce w drugiej setce rankingu ATP. Szwajcar otrzymał dziką kartę do głównej drabinki Australian Open i nie musi grać kwalifikacji. Z Hurkaczem mierzył się dotąd tylko raz – trzy lata temu, również w United Cup. Wówczas lepszy był Polak.

    Jeśli po singlach będzie remis 1:1, o triumfie w finale zdecyduje mikst. Na razie Polacy zgłosili do niego Igę Świątek i Huberta Hurkacza, a Szwajcarzy Belindę Bencic i Stana Wawrinkę. Niewykluczone jednak, że obie drużyny zdecydują się na zmiany – o ile w ogóle do takiego rozstrzygnięcia dojdzie.

    https://x.com/UnitedCupTennis/status/2009984690695090528?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2009984690695090528%7Ctwgr%5Edc4bf625496f3707aa5f4983d10a6ed3fdaa9217%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-polska-w-finale-united-cup-a-zaraz-komunikat-organizatorow-wnId22507158

  • Gigantyczna sensacja na PŚ w Zakopanem. Outsider zawstydził Polaków

    Gigantyczna sensacja na PŚ w Zakopanem. Outsider zawstydził Polaków

    Nie ma ani jednego punktu Pucharu Świata, a więc siłą rzeczy nie jest w nim sklasyfikowany. Aż 10 razy w tym sezonie odpadał w kwalifikacjach. A teraz w Zakopanem Jewhen Marusiak poleciał kapitalnie, aż 145 metrów, i był lepszy od wszystkich polskich skoczków.
    Jewhen Marusiak podczas kwalifikacji PŚ w Zakopanem

    Konkurs duetów będzie głównym wydarzeniem soboty w Zakopanem. Te zawody zaplanowano na godzinę 16.10. Ale emocji dostarczyły już serie treningowe i zwłaszcza kwalifikacje do niedzielnych zawodów indywidualnych.

    Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat

    W pierwszym treningu nie oglądaliśmy Polaków, a w drugim skakali już prawie wszyscy z kadry, poza Kacprem Tomasiakiem. Niestety, nikt nie błysnął. W drugiej treningowej serii najlepszy z Polaków był Dawid Kubacki, który zajął dwunaste miejsce. Dopiero 23. Był Kamil Stoch, 28. – Paweł Wąsek, a zupełnie zawiódł w tej próbie Maciej Kot, uzyskując dopiero 43. wynik w gronie 51 startujących.

    W kwalifikacjach z udziałem 53 skoczków bardzo długo mieliśmy sensacyjnego lidera. Występujący z numerem 4 Jewhen Marusiak uzyskał aż 145 metrów. Ukrainiec kapitalnie wykorzystał korzystny wiatr. Podczas jego skoku na Wielkiej Krokwi wiało pod narty ze średnią prędkością aż 1,52 m/s. Z tego powodu od noty Ukraińca odjęto aż 16,4 pkt. Sporo Marusiakowi odjęli też sędziowie oceniający styl – za słabe lądowanie dali mu tylko (wszyscy zgodnie) po 15,5 punktu. Ale i tak Ukrainiec miał powody do ogromnego zadowolenia.

    Skoczek, który w tym sezonie nie zdobył żadnego punktu Pucharu Świata prowadził w zakopiańskich kwalifikacjach aż do skoku 35. na liście startowej Maximiliana Ortnera z Austrii (skoczył 139 m w mniej korzystnych warunkach, w lepszym stylu i z niższej belki). Finalnie Ukrainiec, który tej zimy odpadał w aż 10 z 12 kwalifikacji, w jakich wystartował, zajął dziewiąte miejsce. Tuż przed liderem Pucharu Świata, Domen Prevcem!

    Marusiaka nie przeskoczył żaden z pięciu Polaków. Najlepszy z naszych był Tomasiak – skoczył 128 m i zajął 16. miejsce. Dalej uplasowali się:

    na 23. miejscu Kot – 112,2 pkt (124,5 m)
    na 27. miejscu Kubacki – 111 pkt (123,5 m)
    na 33. miejscu Stoch – 103,4 pkt (124,5 m)
    na 46. miejscu Wąsek – 92,6 pkt (114,5 m)

    Kwalifikacje wygrał Austriak Manuel Fettner, przed swymi rodakami Janem Hoerlem i wspomnianym już wcześniej Ortnerem.

  • Nie do wiary, co zrobili Polacy w półfinale z USA! Świątek zmieniona

    Nie do wiary, co zrobili Polacy w półfinale z USA! Świątek zmieniona

    Reprezentacja Polski w finale United Cup! Kluczowy punkt dla biało-czerwonych w meczu z USA (2:1) zdobyła w mikście para Katarzyna Kawa oraz Jan Zieliński, która pokonała duet Coco Gauff, Christian Harrison 7:6(5), 7:6(3). W niedzielnym meczu finałowym zagramy ze Szwajcarią.
    Polska – USA

    W sobotę Polska rywalizowała ze Stanami Zjednoczonymi w półfinale turnieju United Cup, rozgrywanego w Australii. W singlu mężczyzn Hubert Hurkacz pokonał Taylora Fritza 7:6, 7:6. Następnie Iga Świątek przegrała z Coco Gauff 4:6, 2:6. O wyniku spotkania decydował mikst.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”

    W grze mieszanej kapitanowie obu reprezentacji postanowili wystawić następujące składy: Katarzyna Kawa i Jan Zieliński oraz duet Coco Gauff – Christian Harrison. Pierwotnie do miksta zgłoszeni zostali Iga Świątek i Hubert Hurkacz, ale kapitan naszej reprezentacji Mateusz Terczyński postawił ostatecznie na zmianę – podobnie jak w piątek z Australijczykami. Para Kawa – Zieliński wygrała w tegorocznym United Cup wszystkie wcześniejsze mecze – także z Niemcami i Holendrami.
    Polacy lepsi w tie-breaku

    Już w pierwszym gemie Polacy musieli bronić się przed przełamaniem. Zieliński zaimponował przy siatce, potem dobrze zaserwował i wyrównaliśmy na 1:1. Po chwili nasz deblista kapitalnie returnował, Gauff popełniła podwójny błąd serwisowy i biało-czerwoni zdobyli przełamanie. Niestety, zaraz stracili prowadzenie, bo Harrison grał bardzo dokładnie, naciskał na serwis Kawy i było 2:2.

    Przy stanie 3:4 zrobiło się groźnie, bo Katarzyna Kawa popełniła dwa podwójne błędy serwisowe, rywale poczuli szansę. Wtedy jednak Polka zaczęła serwować bezpiecznie, a Jan Zieliński błyszczał przy siatce, jego woleje okazały się niezwykle precyzyjne i mocne. Coco Gauff próbowała dojść do jednej z piłek, ale była bez szans, choć wybiegła nawet poza linię boczną.

    W końcówce nie brakowało emocji. Polacy musieli bronić piłkę setową przy podaniu Zielińskiego. Kawa zagrała wtedy genialny wolej, instynktowny, bo piłka leciała wprost na nią, a przystawiła rakietę i następnie usiadła na korcie, tracąc równowagę. Za moment świetny serwis naszego deblisty pozwolił wyrównać na 5:5. O losach seta przesądził tie-break, który był niezwykle zacięty. Nasi tenisiści prowadzili 4:2, 5:3, ale rywale ich doganiali. W końcu Zieliński wygrał wymianę z Harrisonem, a na koniec posłał winnera z returnu po podaniu Gauff. Co to było za uderzenie w takim momencie!
    Polska w finale!

    Początek drugiego seta był wyrównany, ale przy podaniu Amerykanki Polacy doczekali się okazji na przełamanie. To dlatego, że Zieliński zdobył na Gauff punkt po wymianie potężnych forhendów, a Kawa odnalazła się dobrze przy siatce. Decydujący punkt zdobyli jednak rywale, bo Harrison nieczysto i szczęśliwie trafił przy siatce.

    W siódmym gemie to Gauff błysnęła – była wszędzie, nie do zatrzymania. Amerykanie do zera przełamali wtedy Polaków, którzy na moment stanęli. Rywale wyglądali coraz pewniej, a przy stanie 5:4 serwowali, by zamknąć set. Kawa i Zieliński nie zamierzali się jednak poddawać. Zauważyli, że Harrison przeżywa trudniejszy moment, zaczął częściej się mylić. Nasi zawodnicy przełamali rywali, doprowadzając do 5:5.

    Emocje sięgały zenitu! Polacy dali się przełamać, znów rywale serwowali na wygranie seta (6:5). I wtedy Katarzyna Kawa, odbierając podanie Coco Gauff zagrała dwa winnery z returnów. Jan Zieliński na koniec zdobył punkt i pokłonił się koleżance z reprezentacji, podkreślając jej zasługi w tym gemie. Znów horror, znów tie-break! A w nim Polacy prowadzili już 5:2, gdy kapitan USA poprosił o przerwę – to dopuszczalne w tym turnieju. Gdy tenisiści wrócili do gry, nasi zawodnicy dopięli swego!

    Czytaj także: Polak zachwyca w Lidze Mistrzów

    Wygrana miksta Kawa – Zieliński oznacza, że Polska pokonuje USA 2:1 i awansuje do niedzielnego finału turnieju United Cup. W kolejnym spotkaniu czekają już na nas Szwajcarzy, którzy w pierwszym meczu półfinałowym pokonali Belgów 2:1. To trzeci finał naszych tenisistów z rzędu w tej imprezie. Rok temu przegrali z Amerykanami, dwa lata temu z Niemcami. Transmisja w Polsacie Sport, relacja w

  • Tak powitali Nawrockiego na Jasnej Górze. Czegoś takiego jeszcze nie było

    Tak powitali Nawrockiego na Jasnej Górze. Czegoś takiego jeszcze nie było

    Prezydent Karol Nawrocki dotrzymał jednej z głośniej zapowiadanych przedwyborczych obietnic i wziął udział w XVIII Ogólnopolskiej Patriotycznej Pielgrzymce Kibiców na Jasną Górę. Jego obecność w Częstochowie miała wyjątkowy charakter i – jak podkreślali duchowni – była wydarzeniem bez precedensu. W Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej padły mocne, symboliczne słowa, a sama pielgrzymka zgromadziła rekordową liczbę wiernych i kibiców z całej Polski.

    Kilka dni przed uroczystościami Kancelaria Prezydenta oficjalnie potwierdziła udział głowy państwa w wydarzeniu. Tym samym Karol Nawrocki spełnił obietnicę złożoną jeszcze w trakcie kampanii wyborczej, kiedy zapowiadał, że jako prezydent spotka się z kibicami właśnie na Jasnej Górze. Przed rokiem mówił o szczególnej atmosferze tej pielgrzymki, podkreślając, że nawet sympatycy zwaśnionych klubów potrafią tu – „za sprawą duchowego czaru Jasnej Góry” – jednoczyć się we wspólnym myśleniu o Polsce, wierze i wartościach. Zwracał też uwagę na autonomiczny, niezależny charakter środowiska kibicowskiego i jego zdolność do podejmowania ważnych tematów społecznych.

    Sobotnia msza święta, zaplanowana na 10 stycznia, rozpoczęła się punktualnie w Kaplicy Cudownego Obrazu. Prezydent pojawił się na Jasnej Górze w towarzystwie młodszego syna oraz funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Już na początku jeden z duchownych zwrócił się bezpośrednio do Karola Nawrockiego, zapowiadając jego obecność i nadając wydarzeniu uroczysty ton.

    Zanim rozpoczęła się Eucharystia, odbyły się oficjalne powitania. W pierwszej kolejności uhonorowano prezydenta RP. – „Pragnę w imieniu swoim oraz gospodarzy tego miejsca serdecznie powitać i pozdrowić prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej pana Karola Nawrockiego” – powiedział duchowny, a zgromadzeni wierni i kibice odpowiedzieli gromkimi brawami.

    – „Panie prezydencie, jest pan na Jasnej Górze po raz trzeci. To dla nas wielki zaszczyt i honor gościć pana w Narodowym Sanktuarium Polaków. Pańska obecność jest wypełnieniem obietnicy, że jako prezydent będzie pan pielgrzymował razem ze środowiskiem kibiców, prosząc o potrzebne łaski dla naszej Ojczyzny” – dodano z ambony.

    Uroczyście powitano także głównego celebransa mszy, salezjanina księdza Tadeusza Itrycha, kapelana prezydenta księdza Jarosława Wąsowicza – organizatora XVIII Ogólnopolskiej Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców – a także współpracowników prezydenta, w tym ministrów Jarosława Dębowskiego, Mateusza Koteckiego i Łukasza Witka, licznie zgromadzonych kapłanów oraz przedstawicieli mediów.

    – „Witam was wszystkich, bracia i siostry, pielgrzymi, kibice” – padło z ambony. Duchowny podkreślał, że mimo mroźnej aury wierni zgromadzili się jako wspólnota ludzi kochających sport, rywalizację i swoje drużyny, ale także przekazujących te pasje młodszym pokoleniom. Zwrócił uwagę, że działalność środowiska kibicowskiego daleko wykracza poza same stadiony i sportowe emocje. – „Ta pielgrzymka nieprzypadkowo nosi miano patriotycznej. W tym miejscu nikomu nie trzeba tłumaczyć, czym jest miłość do Ojczyzny” – zaznaczył.

    Głos zabrał również ksiądz Jarosław Wąsowicz, który podkreślił wyjątkowość tegorocznej edycji pielgrzymki. Jak zauważył, nigdy wcześniej wydarzenie to nie zgromadziło tak wielu uczestników. – „Chciałbym podziękować wam za obecność na Jasnej Górze w takiej liczbie, jakiej jeszcze tu nie było. To osiemnasta pielgrzymka, symbolicznie wchodzimy w pełnoletność – i to z przytupem. To się naprawdę dzieje” – mówił, zwracając się do tysięcy zgromadzonych kibiców.

    XVIII Ogólnopolska Patriotyczna Pielgrzymka Kibiców zapisała się tym samym w historii nie tylko rekordową frekwencją, ale także obecnością urzędującego prezydenta, co – jak podkreślali duchowni – stanowiło wydarzenie wyjątkowe i symboliczne dla całego środowiska.

  • Tak wygląda ranking WTA po porażce Świątek. Mogło być pięknie

    Tak wygląda ranking WTA po porażce Świątek. Mogło być pięknie

    Iga Świątek nie dała rady i poległa z Coco Gauff w United Cup. Oznacza to, że mecz miksta wyłoni kolejnego finalistę tego turnieju. Za zwycięstwa w tej rywalizacji doliczane są punkty do rankingu. Druga rakieta świata stała przed idealną szansą zniwelowania strat do Aryny Sabalenki. Tak wygląda ranking.
    Iga Świątek – Coco Gauff

    Hubert Hurkacz kapitalnie rozpoczął rywalizację ze Stanami Zjednoczonymi w United Cup. Polak, który wraca po kontuzji i był plasowany poza Top 80, pokonał Taylora Fritza, który jest 9. zawodnikiem świata. Ostatecznie, by wygrać 2:0, wystarczyły mu dwa tie-breaki, które wygrał do jednego i do dwóch.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Iga Świątek walczyła, by dać Polsce awans do finału United Cup

    W drugim meczu Iga Świątek mogła nam zapewnić awans do finału United Cup. Nie było to łatwe, bo mierzyła się z Coco Gauff. Mecz od początku był bardzo zacięty. Amerykanka dała radę nawet przełamać drugą rakietę świata na 1:3, ale Polka odłamała ją później i doprowadziła do wyrównania 4:4. Niestety w końcówce więcej zimnej krwi zachowała zawodniczka z USA i przełamała ją na 6:4, wygrywając tym samym pierwszą partię.

    W drugim secie oglądaliśmy pokaz siły w wykonaniu Coco Gauff. Amerykanka szła jak burza i miała już piłkę meczową przy wyniku 5:0. Kiedy wydawało się, że za chwilę ten mecz się zakończy, Iga Świątek obroniła swoje podanie i grała dalej. Ostatecznie ten set zakończył się wynikiem 6:2, a cały mecz 2:0.
    Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek

    Do tego spotkania Iga Świątek podchodziła z dorobkiem trzech zwycięstw bez porażki i dorobkiem punktowym 8220. Przy zwycięstwie z Amerykanką miałaby na swoim koncie 8395 “oczek” i niwelowałaby nieco stratę do Aryny Sabalenki.

    Jednak zwyciężczynią była Coco Gauff, więc to ona dopisała sobie kolejne punkty. Do tego meczu podchodziła z dorobkiem 6371 pkt, ale po triumfie nad wyżej notowaną Polką ma już ich 6413 i traci do Świątek 1807 pkt.

    Zobacz też: Na to czekaliśmy! Tak wygląda ranking ATP po kosmicznym meczu Hurkacza

    To jeszcze nie koniec emocji w United Cup. Mikst zdecyduje, kto awansuje do wielkiego finału.
    Ranking WTA po meczu Świątek – Gauff w United Cup:

    Aryna Sabalenka – 10695
    Iga Świątek – 8220
    Coco Gauff – 6413
    Amanda Anisimova – 6293
    Jelena Rybakina – 5850
    Jessica Pegula – 5453
    Jasmine Paolini – 4267
    Mirra Andriejewa – 4233
    Madison Keys – 3943
    Jekaterina Alexandrova – 3375