• Aż huczy w Chinach po meczu Światek – Yuan. I te słowa o bólu. Napisali wprost

    Aż huczy w Chinach po meczu Światek – Yuan. I te słowa o bólu. Napisali wprost

    W Chinach głośno po meczu Świątek. I te słowa o bólu. Dosadny komentarz

    Iga Świątek rozpoczęła Australian Open 2026 od zwycięstwa nad Yue Yuan. Chinka zaprezentowała się jednak bardzo przyzwoicie i szczególnie w pierwszym secie sprawiła wiele problemów naszej reprezentantce. Chińskie media nie przeszły obok tego występu obojętnie.
    Dwie tenisistki w trakcie gry na korcie, po lewej dynamiczna reakcja po zagraniu, po prawej zawodniczka podczas uderzenia forhendem, obie w sportowych strojach, intensywna rywalizacja

    Głośno w Chinach po meczu Świątek – YuanPAP/EPA/LUKAS COCHPAP/EPA

    Iga Świątek rozstawiona jest w Australian Open z numerem “2”. Polka na inaugurację zmierzyła się z kwalifikantką Yue Yuan. Chinka na początku meczu przełamała Polkę, a później prowadziła 5:3. Ostatecznie o losach pierwszej partii decydował tie-break, w którym Świątek spisała się bez zarzutu. W drugim secie Raszynianka dopełniła formalności, choć nie bez problemów. Całe spotkanie trwało dwie godziny.

    – Byłam trochę zardzewiała na początku. Chinka wykorzystała swoje okazje. Byłam jednak pewna, że ciężką pracą odrobię straty. W tym spotkaniu miałam sporo wzlotów i upadków. Wiem na czym mogę się skoncentrować – mówiła Świątek tuż po zejściu z kortu.

    Głośno w Chinach po meczu Świątek

    Mecz pomiędzy Świątek, a Yuan nie umknął chińskim mediom. Portal news.cn docenił postawę 130. rakiety świata.

    Yuan przekroczyła barierę bólu, ale przegrała z drugą w rakietą świata w Australian Open

    Dziennikarze nawiązali do przerwy medycznej, o którą poprosiła Chinka w drugim secie. Yuan miała problemy z plecami, które mogły mieć spory wpływ na jej grę.

    – Przerwa medyczna pomogła Yuan i ponownie mieliśmy zaciętą walkę. W związku z tym Świątek rozegrała swój drugi najdłuższy mecz pierwszej rundy w karierze – czytamy.
    Tenisistka w stroju sportowym z rakietą w ręku podczas meczu na korcie, z wyrazem emocji na twarzy, w tle rozmyte elementy hali z widocznym fragmentem napisu.

    Iga ŚwiątekAFP
    Tenisistka w sportowym stroju i czapeczce z daszkiem z wyciągniętymi ramionami, z intensywnym wyrazem twarzy. W tle rozmyta publiczność na trybunach.

    Iga ŚwiątekMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / ELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Aleksandra Szczygłowska: Znów na naszym meczu było kilka smutnych obrazków.

  • Prawda o Sabalence wyszła na jaw. “Przekracza granice”

    Prawda o Sabalence wyszła na jaw. “Przekracza granice”

    Aryna Sabalenka od lat zachwyca na korcie, ale jak się okazuje, równie mocne wrażenie robi poza nim. Po meczu pierwszej rundy Australian Open pytanie o Białorusinkę otrzymała Amanda Anisimova, która od jakiegoś czasu jest w gronie przyjaciółek liderki światowego rankingu w tourze. Amerykanka ujawniła, jaka tak naprawdę jest Sabalenka poza kortem.
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaDIMITAR DILKOFFAFP

    Aryna Sabalenka od lat należy do ścisłej światowej czołówki kobiecego tenisa i obecnie pełni rolę liderki rankingu WTA. Białorusinka imponuje siłą, pewnością siebie i konsekwencją, a jej nazwisko od dawna wymieniane jest w gronie głównych faworytek najważniejszych turniejów. W Melbourne Sabalenka walczy o swój piąty tytuł wielkoszlemowy w karierze, potwierdzając wysoką formę już na samym początku rywalizacji. W pierwszej rundzie Australian Open bez większych problemów pokonała Tiantsoę Rakotomangę Rajaonah, wysyłając rywalkom wyraźny sygnał, że znów jest gotowa na walkę o najwyższe cele.

    W Australian Open rywalizuje także Amanda Anisimova, która w ostatnich miesiącach nawiązała przyjacielską relację z liderką światowego rankingu. Amerykanka w rozmowie z mediami uchyliła rąbka tajemnicy na temat tego, jaka Aryna Sabalenka jest naprawdę poza kortem, pokazując jej mniej znane oblicze.

    Amanda Anisimova ujawnia prawdę o Arynie Sabalence. Taka jest poza kortem

    Amanda Anisimova w poniedziałek rozpoczęła swoje zmagania w Australian Open, bez problemów pokonując Simonę Waltert 6:3, 6:3. Zajmująca czwarte miejsce w rankingu WTA Amerykanka jest gotowa do rywalizacji o cenne trofeum, a po meczu chętnie odpowiadała na pytania dziennikarzy. Jedno z nich dotyczyło nagrania filmiku na TikToka z Aryną Sabalenką. Anisimova nie miała problemów, by opowiedzieć o relacji, jaka łączy ją z Białorusinką.

    “Tak, lubię się dobrze bawić z zawodniczkami. Czuję, że mam wiele dobrych relacji w tourze i myślę, że to dla mnie osobiście bardzo ważne. Mam na myśli to, że spędzamy ze sobą więcej czasu niż z rodziną i przyjaciółmi. Myślę, że ważne jest, aby utrzymywać te relacje i móc dobrze się bawić poza kortem” – przyznała Anisimova, cytowana przez “The Tennis Gazette”.

    Amerykanka zwróciła też uwagę na atmosferę, jaką Sabalenka potrafi stworzyć wokół siebie. “Bardzo mi się to podoba w Arynie i Pauli, że potrafią stworzyć przyjemną atmosferę poza meczami, kiedy możemy po prostu poćwiczyć i być blisko siebie. To bardzo lekkie i przyjemne” – dodała, nawiązując również do przyjaźni Białorusinki z Paulą Badosą. Anisimova nie ukrywała, że imponuje jej to, iż Sabalenka, mimo pozycji liderki rankingu WTA, potrafi zachować balans między profesjonalizmem a radością z gry. “Mam wrażenie, że przekracza pewne granice, jeśli chodzi o zachowanie równowagi. Uwielbiam to” – podsumowała Amerykanka, przed którą mecz drugiej rundy Australian Open.
    Kobieta w sportowym żółtym stroju na korcie tenisowym z wyrazem emocji na twarzy. W tle widoczni rozmazani ludzie oraz nieostre światła.

    Aryna SabalenkaAFP
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaDIMITAR DILKOFF / AFPAFP
    Zawodniczka tenisa w fioletowej sukience sportowej skupiona w trakcie meczu na korcie tenisowym, z rakietą w dłoniach i gotowością do odbioru piłki

    Amanda AnisimovaMinas PanagiotakisAFP

    Tomas Machac – Ugo Humbert. Skrót meczu. WIDEOPolsat

  • Świątek tylko spojrzała na Fissette’a i Abramowicz. Te miny mówiły wszystko

    Świątek tylko spojrzała na Fissette’a i Abramowicz. Te miny mówiły wszystko

    Mecz z Yue Yuan w pierwszej rundzie Australian Open nie przyniósł Idze Świątek pełnego spokoju. Choć Polka wygrała 7:6, 6:3 i awansowała dalej, nie była to odpowiedź, która zamknęłaby usta krytykom – w tym kontrowersyjnej Danielle Collins – ani taka, która całkowicie uspokoiłaby jej kibiców. W trakcie spotkania z chińską kwalifikantką kilkukrotnie mogły zapalić się sygnały ostrzegawcze.

    Gdy notowana dopiero na 130. miejscu w rankingu WTA Yue Yuan odważnie rozpoczęła pojedynek i w pierwszym secie prowadziła już 2:0, a potem 3:1, realizator transmisji kilkakrotnie pokazywał trenera Świątek, Wima Fissette’a. Belg z kamienną twarzą obserwował wydarzenia na korcie. Trudno było nie odnieść wrażenia, że w jego spojrzeniu kryje się niepokój – był to bowiem moment, w którym druga rakieta świata znalazła się pod realną presją.

    Świątek przetrwała napór rywalki, a w pewnym momencie znacząco spojrzała w stronę swojego boksu. Komentatorzy Eurosportu podsumowali ten gest pół żartem, pół serio, ale wkrótce atmosfera znów zrobiła się napięta. Ulga mieszała się z niepokojem, a słowa „uff”, „było blisko” czy „możemy odetchnąć” regularnie pojawiały się w relacji.

    – Tak to działa psychologicznie. Zawodniczki widzą, że Iga nie jest już nietykalna, jak przez pewien czas. Coraz więcej dziewczyn pokazuje, że można z nią walczyć, że bywa nerwowa i popełnia błędy. Te niżej notowane wychodzą dziś na kort bez dawnego strachu – mówił niedawno w rozmowie ze Sport.pl kapitan reprezentacji Polski w Billie Jean King Cup, Dawid Celt.

    Dokładnie z takim nastawieniem na Rod Laver Arenę wyszła Yue Yuan. Chinka nigdy wcześniej nie przeszła w Melbourne pierwszej rundy, a jej najlepszym wielkoszlemowym wynikiem pozostaje trzecia runda. Różnica klas – zwłaszcza w zestawieniu z sześcioma tytułami Wielkiego Szlema Świątek – wydawała się ogromna. A jednak już po kilkunastu minutach Yuan miała na koncie tyle samo gemów, ile w całym poprzednim meczu z Polką, rozegranym w ubiegłym roku w Pekinie.

    Przypominało to nieco przypadek Evy Lys. Niemka, zanim w styczniowym United Cup stoczyła ze Świątek trzysetowy bój, wcześniej potrafiła urwać jej maksymalnie cztery gemy – i to tylko raz na trzy spotkania. Yuan poszła tą samą drogą: świetny timing na returnie, odważny serwis i gra na granicy ryzyka. Pod presją Polka zaczęła się mylić – scenariusz znany z wcześniejszych występów.

    Z czasem jednak intensywność gry zaczęła zbierać żniwo po stronie Chinki. Przy stanie 0:3 w drugim secie skorzystała z przerwy medycznej, a wielu obserwatorów było przekonanych, że jest już na skraju wyczerpania. Mimo to potrafiła jeszcze wrócić do walki, co tylko podkreślało, że Świątek tego dnia nie miała łatwego zadania.

    Nie był to pierwszy nerwowy początek turnieju wielkoszlemowego w wykonaniu Polki. Świątek często potrzebuje czasu, by wejść w rytm rywalizacji. Zdarzało się, że początkowa niepewność znikała po kilku dniach, ale bywało też inaczej. Trzy lata temu w Melbourne z trudem ograła w pierwszej rundzie Jule Niemeier 6:4, 7:5, by później odpaść w 1/8 finału po pełnym napięcia meczu z Jeleną Rybakiną.

    Czy tym razem spokój przyjdzie szybciej? Na razie trudno to jednoznacznie ocenić. Owszem, należą się brawa dla Yuan za odwagę i jakość gry, ale nie sposób pominąć faktu, że Świątek kilkakrotnie sama zapraszała rywalkę do gry. Znów próbowała kończyć akcje zbyt szybko, celowała w linie i mnożyła niewymuszone błędy. Ten sam problem był widoczny niedawno w United Cup, w przegranych meczach z Coco Gauff i Belindą Bencic.

    Wciąż więc brakuje w Melbourne wyraźnej odpowiedzi na pojawiające się wątpliwości. Przed meczem Jon Wertheim w podcaście Andy’ego Roddicka sugerował, że forma fizyczna Świątek na treningach nie wygląda najlepiej, a same zajęcia są skracane. Tym doniesieniom stanowczo zaprzeczył na platformie X Maciej Ryszczuk, trener przygotowania fizycznego wiceliderki rankingu WTA. I rzeczywiście – w spotkaniu z Yuan kwestie fizyczne nie budziły obaw. Pojawiły się jednak znaki zapytania innej natury.

    Szerokim echem odbiła się także wypowiedź Danielle Collins. Amerykanka, która w przeszłości oskarżała Świątek o nieszczerość i wielokrotnie wzbudzała kontrowersje, wskazała Polkę jako jedną z kandydatek do przedwczesnego odpadnięcia z Australian Open.

    – To może nie być zaskoczenie, ale wskazuję Igę Świątek. Jej gra w United Cup była niepokojąca, przegrała tam dwa mecze z rzędu. Widać, że są u niej pewne problemy – stwierdziła Collins, zapytana o zawodniczki z Top 10, które mogą pożegnać się z turniejem już w pierwszych rundach.

    Z jednej strony Świątek udowodniła w poniedziałek, że potrafi przetrwać trudne chwile – a odporność psychiczna nieraz ratowała ją w sytuacjach granicznych. Z drugiej jednak trudno uznać ten występ za stanowcze zaprzeczenie tezy Collins.

    Pocieszało, że na korcie znów było słychać charakterystyczne „Jazda!”, szczególnie gdy Polka odrabiała straty w pierwszym secie i dobrze rozpoczęła drugiego. Ale pojawiały się też gesty frustracji, nerwowe spojrzenia w stronę boksu i liczne wskazówki taktyczne od Fissette’a. W pewnym momencie kamery uchwyciły, jak psycholożka Daria Abramowicz wymienia uwagi z Ryszczukiem, a Świątek, szykując się do serwisu, odwraca się i spogląda w ich stronę wymownie.

    – Gdyby wzrok mógł zabić – żartowali komentatorzy.

    Niepokój jednak szybko wrócił, bo pojawiło się pytanie, czy Polka rzeczywiście zdoła szybko zamknąć to spotkanie. Chciałoby się, by jedynym problemem Świątek był niewygodny strój, który w pewnym momencie ją rozpraszał. – Nie wygląda to najlepiej – oceniał komentator, gdy 24-latka wróciła na kort po przerwie. Niestety, podobne słowa chwilami pasowały nie tylko do podwiniętej spódnicy, ale i do jej gry.

    W drugiej rundzie dwukrotna półfinalistka Australian Open (2022 i 2025) zmierzy się z Marie Bouzkovą. Choć mało prawdopodobne, by notowana na 44. miejscu Czeszka sprawiła sensację – Świątek wygrała oba dotychczasowe pojedynki – kibice Polki z pewnością liczą na znacznie bardziej przekonującą odpowiedź. Taką, która nie pozostawi wątpliwości i definitywnie uciszy głosy w rodzaju tych, które dochodzą z obozu Danielle Collins.

  • Świątek ledwo zeszła z kortu. A WTA ogłasza. Yuan nie mogła uwierzyć

    Świątek ledwo zeszła z kortu. A WTA ogłasza. Yuan nie mogła uwierzyć

    Choć nie obyło się bez trudnych momentów, obyło się bez sensacji. Iga Świątek po wymagającym i momentami bardzo zaciętym meczu z Yue Yuan wywalczyła awans do drugiej rundy Australian Open. Zwycięstwo Polki odbiło się szerokim echem w światowych mediach, a oficjalny portal WTA zwrócił uwagę, że tym razem starcie obu tenisistek miało zupełnie inny charakter niż ich poprzednia konfrontacja. Podkreślono również klasę i opanowanie wiceliderki rankingu, która w kluczowych fragmentach spotkania potrafiła wejść na najwyższy poziom, wprawiając Chinkę w wyraźne osłupienie.

    Poniedziałkowy pojedynek pierwszej rundy w Melbourne nie był dla Igi Świątek łatwą przeprawą. Szczególnie pierwszy set dostarczył wielu emocji i trwał znacznie dłużej, niż mogło się wydawać przed rozpoczęciem spotkania. Zamiast szybkiego rozstrzygnięcia kibice obejrzeli blisko dwugodzinną, wyrównaną walkę, w której Polka musiała sięgnąć po pełnię swoich umiejętności. Ostatecznie to jednak 24-letnia raszynianka udowodniła swoją wyższość, triumfując 7:6(5), 6:3.

    Dzięki temu Świątek bez przykrej niespodzianki zameldowała się w drugiej rundzie Australian Open, gdzie jej rywalką będzie Marie Bouzkova. Czeszka udanie rozpoczęła turniej, pokonując Renatę Zarazuę z Meksyku 6:2, 7:5 i zapowiada się na wymagającą przeciwniczkę.

    Australian Open. WTA docenia klasę Igi Świątek
    Na inauguracyjne zwycięstwo Polki na australijskich kortach zareagował oficjalny serwis WTA. Organizacja przypomniała, że poniedziałkowy mecz znacząco różnił się od ubiegłorocznego starcia Świątek z Yuan w Pekinie. Wówczas Polka nie dała rywalce żadnych szans, wygrywając 6:0, 6:3 w zaledwie 74 minuty. Tym razem Chinka postawiła znacznie twardsze warunki, zmuszając faworytkę do większego wysiłku. Mimo to Świątek potrafiła odpowiedzieć w najlepszy możliwy sposób, stopniowo przejmując kontrolę nad wydarzeniami na korcie.

    WTA zwróciła szczególną uwagę na opanowanie i dojrzałość Polki w decydujących momentach pierwszego seta. Yuan była o krok od jego wygrania i w tie-breaku długo dotrzymywała kroku wiceliderce rankingu. Wtedy jednak Świątek zaczęła dyktować warunki gry, co przełożyło się na serię precyzyjnych uderzeń kończących. Jak podkreślono, Polka zapisała na swoim koncie sporą część z 24 winnerów właśnie w kluczowych fragmentach meczu.

    – Yuan chwilami nie mogła uwierzyć, gdzie lądowały piłki posyłane przez Świątek. To najlepiej świadczy o precyzji i jakości jej gry – napisano na oficjalnej stronie WTA.

    Portal dodał również, że na początku drugiego seta Iga Świątek płynnie przeniosła impet z końcówki pierwszej partii, szybko obejmując prowadzenie i kontrolując przebieg spotkania do samego końca. Zwycięstwo w Melbourne było dla niej już 25. z rzędu wygraną w meczach pierwszej rundy turniejów wielkoszlemowych, co tylko potwierdza jej niezwykłą regularność.

    – Spokój, siła i precyzja – tak WTA podsumowała główne atuty Igi Świątek, które przesądziły o jej triumfie nad Yue Yuan. Pozostaje liczyć na to, że ten arsenał będzie skuteczny również w kolejnych rundach, a forma Polki będzie rosła wraz z rozwojem turnieju. Tym bardziej że podczas tegorocznego Australian Open Świątek po raz pierwszy w karierze staje przed realną szansą skompletowania Karierowego Wielkiego Szlema.

  • Niemiła niespodzianka ze Świątek w Australian Open. Nie tak to miało wyglądać

    Niemiła niespodzianka ze Świątek w Australian Open. Nie tak to miało wyglądać

    Przygodę z tegorocznym Australian Open Iga Świątek rozpoczęła z pewnymi problemami. W meczu pierwszej rundy to Yue Yuan wygrała dwa pierwsze gemy, a w pewnym momencie na tablicy wyników wyświetlił się wynik 5:3 na korzyść Chinki. Polka musiała odrabiać straty, ruszyła w pościg i ostatecznie wygrała pierwszego seta 7:6 (5). W drugim także nie obyło się bez kłopotów. Yuan miała nawet break pointa na 3:3, lecz nie wykorzystała okazji. Finalnie drugi set skończył się wynikiem 6:3 dla wiceliderki rankingu WTA. To zatem ona melduje się w drugiej rundzie wielkoszlemowego turnieju, gdzie spotka się z Marie Bouzkovą. Jednak echa starcia z Chinką jeszcze przez chwilę nie zamilkną.

    Apel po meczu Świątek w Autralian Open. “Doceniajmy to”

    Po zakończonym meczu akcja przeniosła się do studia Eurosportu, gdzie gośćmi Piotra Karpińskiego byli Piotr Sierzputowski i Dawid Celt. Ostatni z panów na wstępie podkreślił, że Świątek pojedynek wygrała i to jest najważniejsza rzecz. Trudno jednak było nie zauważyć, w jakim stylu zatriumfowała.

    “Nie było to łatwe, przekonujące zwycięstwo, jakiego mogliśmy oczekiwać, ale cały czas to jest zwycięstwo. Doceniajmy to” – zaapelował Celt. A następnie pokusił się o ocenę tego, co mogło przyczynić się do problemów Igi na korcie.

    “Myślę, że wynikało to z dwóch czynników. Z tego, że Iga zagrała troszeczkę słabiej niż nas do tego przyzwyczaiła, zwłaszcza początek meczu miała dużo słabszy, niż można było zakładać. Ale też z niezłej dyspozycji rywalki, która zaadaptowana do tych warunków, które panują w Melbourne, wygrała trzy mecze w eliminacjach, zadowolona, bo plan minimum zrealizowała, nie mająca nic do stracenia, mająca narzędzia do tego, by trochę postraszyć przeciwniczkę. To była 36. tenisistka rankingu, która rozegrała świetny sezon w 2024 roku” – przypomniał.

    Wszystko było w jej rękach, aby zaatakować. I zrobiła to, poszukała swojej szansy, wykorzystując na początku słabszą dyspozycję Igi. Stąd taki wyrównany pojedynek

    W podobnym tonie wypowiedział się Sierzputowski, notabene w przeszłości współpracujący ze Świątek. Zasygnalizował, że teraz wiele zależy od samej tenisistki oraz jej zespołu. Na dalsze losy Igi w turnieju w Melbourne wpłynie to, jak cały team przepracuje mecz z Chinką, do jakich wniosków dojdzie i gdzie poszuka przyczyny słabszej dyspozycji Polki w pierwszej rundzie Australian Open. Jeśli lekcja zostanie odrobiona, Świątek może grać z meczu na mecz lepiej, ponieważ nie tylko wyciągnie konstruktywne wnioski i poprawi grę, lecz także stopniowo będzie schodzić z niej presja.

    Zgodził się z tym Celt, który dorzucił coś jeszcze. “Myślę, że Iga będzie miała do siebie zastrzeżenia pod względem jakości gry dzisiaj. Można to było trochę wyczuć między wierszami w rozmowach po meczu. Natomiast trzeba wyciągnąć wnioski, ale też nie sprowadzać swojej dyspozycji do tego co było w ostatnim spotkaniu, bo każdy mecz to inne rozdanie” – podsumował.

    Iga Świątek, Australian Open 2026

    Iga Świątek, Australian Open 2026David GrayAFP
    Yuan Yue i Iga Świątek

    Yuan Yue i Iga ŚwiątekDavid GrayAFP
    Iga Świątek, Australian Open 2026

    Iga Świątek, Australian Open 2026Fred LeeGetty Images

  • Świątek ledwo zeszła z kortu. A tu WTA ogłasza. Yuan nie mogła uwierzyć

    Świątek ledwo zeszła z kortu. A tu WTA ogłasza. Yuan nie mogła uwierzyć

    Były problemy, ale nie było przykrej niespodzianki. Iga Świątek po zaciętej walce z Yue Yuan awansowała do drugiej rundy Australian Open. Na jej triumf zareagował oficjalny portal WTA, odnotowując, że ten mecz był zupełnie inny niż ostatnie starcie obu tenisistek. Organizacja zarządzająca kobiecym tenisem podkreśliła także klasę, jaką zaprezentowała nasza wiceliderka światowego rankingu, która sprawiła, że Chinka chwilami nie mogła uwierzyć w to, co widziała na korcie.
    Tenisistka w białym stroju cieszy się po udanej akcji, trzymając rakietę w prawej dłoni i zaciskając lewą pięść, w tle drugi portret kobiety w sportowej opasce na włosach, wspierającej się ręką.

    Iga Świątek i Yue YuanDAVID GRAY / AFPAFP

    Tym samym to reprezentantka Polski bez niespodzianki znalazła się w drugiej rundzie wielkoszlemowej rywalizacji w Melbourne, w której jej rywalką będzie Marie Bouzkova. Czeszka rozpoczęła swoją przygodę z tegoroczną edycją Australian Open od wygranej 6:2, 7:5 z meksykańską tenisistką Renatą Zarazuą.

    Australian Open. Iga Świątek górą nad Yue Yuan. WTA reaguje

    Na premierowy triumf Igi Świątek na Antypodach zareagował oficjalny portal WTA, zaznaczając, że dzisiejszy mecz miał zupełnie inny przebieg niż ubiegłoroczne starcie obu tenisistek w Pekinie. Wówczas Polka pewnie pokonała Chinkę 6:0, 6:3 w 74 minuty, a teraz została zmuszona do wzmożonego wysiłku. Ostatecznie poradziła sobie jednak z tym wyzwaniem, wspinając się na wyżyny. I chwilami wprawiając w osłupienie swoją przeciwniczkę, która “nie wierzyła” w to, co widzi.

    Spokój 25-krotnej mistrzyni singlowych turniejów WTA był widoczny w ostatnich partiach i tie-breaku pierwszego seta. Yuan była o jednego gema od zwycięstwa w pierwszym secie i utrzymywała wyrównany wynik w tie-breaku, ale umiejętność dyktowania przebiegu wymian przez Światek ostatecznie pozwoliła jej zanotować sporą część z 24 winnerów

    – Yuan nie wierzyła, gdzie lądowały niektóre z nich, co świadczy o precyzji Igi Świątek – czytamy dalej.

    Portal organizacji zarządzającej kobiecym tenisem dodał, że na starcie drugiego seta Iga Świątek zdołała zachować impet z końcówki pierwszej partii, szybko obejmując prowadzenie. A wygrywając mecz, zanotowała swoje 25. zwycięstwo z rzędu w meczach pierwszej rundy Wielkiego Szlema.

    – Spokój, siła, precyzja – tak podsumowany został główny arsenał Igi Świątek, który pozwolił jej pokonać Yue Yuan. Pozostaje mieć nadzieję, że będzie on służył Polce także w kolejnych meczach, a jej forma będzie wzrostowa. Przypomnijmy, że podczas tegorocznego Australian Open 24-latka pierwszy raz w karierze staje przed możliwością walki o skompletowanie karierowego Wielkiego Szlema.

    Iga Świątek: Z tego jestem najbardziej zadowolona. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP / Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Zbliżenie twarzy sportowca w czapce z widocznym jednym okiem, w prawym górnym rogu okrągłe powiększenie prezentujące tę samą osobę trzymającą przy twarzy biały ręcznik.

    Iga Świątek Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

  • Karol Nawrocki ostrzega polskie firmy. “Wciąż stanowi zagrożenie”

    Karol Nawrocki ostrzega polskie firmy. “Wciąż stanowi zagrożenie”

    Prezydent spotyka się z polskimi przedsiębiorcami. “To co wydarzyło się po roku 1989 było cudem”

    19 stycznia w Pałacu Prezydenckim prezydent Karol Nawrocki spotkał się z polskimi firmami obecnymi na rynkach globalnych. Podczas konferencji prasowej, która odbyła się po spotkaniu, prezydent mówił o źródłach polskiego sukcesu gospodarczego po 1989 roku, podkreślając kluczową rolę przedsiębiorców i pracowników.

    Zwracał uwagę, że to właśnie polski biznes i ludzie pracy są głównymi autorami transformacji, którą określał mianem “cudu gospodarczego”. – Polska znalazła się w obecnym miejscu rozwoju dzięki pracodawcom, ale także dzięki ludziom pracy, polskim pracownikom, którym należą się szacunek, uznanie i wdzięczność – dodał.

    Nawrocki wskazywał jednocześnie, że sukces ten nie zawsze był efektem sprzyjającej polityki państwa. Przeciwnie, często dokonywał się mimo barier administracyjnych. Podkreślał, że polscy przedsiębiorcy musieli mierzyć się z “rozwiązaniami prawnymi i ustawowymi, z nadregulacją”, która jego zdaniem “wciąż stanowi zagrożenie”, zwłaszcza w kontekście implementacji prawa Unii Europejskiej.

    – To, co wydarzyło się po roku 1989, było w istocie cudem. W kolejnych czterech fazach transformacji ustrojowej, społecznej i gospodarczej znaleźliśmy się nagle w miejscu, w którym jesteśmy dzisiaj. Polska jest dwudziestu gospodarką na świecie, a zaproszenie prezydenta Donalda Trumpa na szczyt grupy G20 do Miami jest zaproszeniem dla całego narodu polskiego i dla wszystkich, którzy za ten sukces odpowiadają – dodał Nawrocki.

    Nawrocki: Wiele regionów Polski zapłaciło za transformację ustrojową

    Prezydent odwoływał się także do pojęcia “złotego wieku”, którym część ekonomistów opisuje ostatnie dekady polskiego rozwoju, podkreślając przy tym, że transformacja miała swoją wysoką cenę społeczną. – Wielu Polaków i wiele regionów Polski zapłaciło za transformację ustrojową, gospodarczą, polityczną i społeczną wielką, zbyt dużą cenę. Mam głębokie przekonanie, że także w polskich powiatach, w polskich regionach, które nie są do dnia dzisiejszego jeszcze efektywnie wykorzystane, jest wielki potencjał na inwestycje, o czym przekonują także inwestycje państw zagranicznych w Rzeczpospolitej Polskiej – dodał.

    Nawrocki dodał, że PKB per capita wzrosło od 1989 roku o 200 proc., a średnia długość życia wydłużyła się o osiem lat. Zwracał również uwagę, że relacja polskiego PKB per capita do średniej unijnej wzrosła z około 50 proc. na początku XXI wieku do ponad 80 proc. obecnie, co jego zdaniem najlepiej pokazuje, że “dzięki pracy polskich przedsiębiorców i pracowników lepiej się nam po prostu w Rzeczpospolitej żyje”.

    “Wydarzenia”: W Szczecinie zaprezentowano polski prom Jantar Unity

  • To z nimi Polki powalczą o finały BJKC. Szansa na rewanż, ale są też złe wieści

    To z nimi Polki powalczą o finały BJKC. Szansa na rewanż, ale są też złe wieści

    Fenomenalnie rozpoczął się Australian Open dla wszystkich naszych tenisistek. Cztery Polki zameldowały się w drugiej rundzie turnieju i zapewne na tym nie poprzestaną. W międzyczasie odbyło się bardzo ważne wydarzenie dotyczące zbliżającego się Billie Jean King Cup. Kadra prowadzona przez Dawida Celta poznała rywalki w walce o awans do finałów, które ponownie zorganizują Chiny. Dojdzie do ekspresowego rewanżu, ponadto zadowoleni nie będą kibice, gdyż “Biało-Czerwone” nie zagrają na własnym terenie.
    Iga Świątek i Katarzyna Kawa walczyły o awans dla Polek do półfinału BJK Cup Finals 2024

    Iga Świątek w narodowych barwachJorge Guerrero / AFPAFP

    Billie Jean King Cup to najważniejszy kobiecy turniej drużynowy w tenisowym kalendarzu, nazywany też mistrzostwami świata. Polki mają z nim dobre wspomnienia z przeszłości. Choćby w 2024 roku dotarły aż do półfinału, w którym lepsze okazały się późniejsze triumfatorki z Włoch. W poprzedniej edycji zmagań “Biało-Czerwonych” zabrakło w czołowej ósemce. Brak przepustki był konsekwencją przegranego turnieju w Radomiu.

    Bez Igi Świątek nasza kadra uznała wyższość Ukrainek. W województwie mazowieckim Elina Switolina triumfowała z Mają Chwalińską. Wcześniej Marta Kostiuk wygrała z Katarzyną Kawą. Nawet wcześniejszy triumf Polek nad Szwajcarkami nie dał przepustki do chińskich finałów. Kolejną szansę “Biało-Czerwone” otrzymają jednak już w kwietniu 2026. Dzięki dobrej grze w Gorzowie kilka miesięcy temu, podopieczne Dawida Celta są o jedno spotkanie od znalezienia się w gronie ośmiu czołowych zespołów globu. Dziś podczas oficjalnego losowania poznały swoje oponentki.

    Polki zagrają z Ukrainkami o finały Billie Jean King Cup. Mają rachunki do wyrównania

    Finalistki z 2024 roku zostały rozstawione ze względu na wysoką pozycję w rankingu. Z tego właśnie powodu trafiły na niżej notowaną reprezentację. Wśród możliwych rywalek znajdowały się przedstawicielki Australii, Belgii, Japonii, Kazachstanu, Słowenii, Szwajcarii oraz Ukrainy. Polki ostatecznie zagrają z ostatnim z wymienionych państw, wobec czego otrzymają błyskawiczną na rewanż za niedawne niepowodzenie w Radomiu. Dla kibiców nie są to jednak dobre wieści. Gospodyniami potyczki będą nasze wschodnie sąsiadki, o czym PZT informował jeszcze przed losowaniem. Ma to związek z tym, że ostatnie spotkanie między tymi ekipami rozegrano na terenie kraju nad Wisłą.

    Szczegóły dotyczące kwietniowej rywalizacji zapewne zostaną podane w najbliższych tygodniach. “Kwalifikacje odbędą się w piątek 10 kwietnia i sobotę 11 kwietnia” – poinformował jedynie oficjalny portal rozgrywek. Po stronie ukraińskiej wstępnie można spodziewać się Eliny Switoliny oraz Marty Kostiuk, czyli obecnie największych gwiazd reprezentacji. Niewiadomą będzie obecność Igi Świątek w biało-czerwonych barwach.

    100 dni do XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. WIDEOANDREA BERNARDI / AFPTV / AFPAFP
    Reprezentantki Polski z Igą Świątek na czele poznały potencjalne rywalki w półfinale BJK Cup Finals 2024

    Iga ŚwiątekFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Iga Świątek i Katarzyna Kawa walczyły o awans dla Polek do finału BJK Cup Finals 2024

    Iga ŚwiątekJOSE BRETON / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Trener w białym dresie rozmawia z zawodniczką w czerwonym stroju sportowym z polskim godłem, która trzyma ręcznik i wygląda na skupioną.

    Maja Chwalińska i Dawid CeltTomasz Jastrzebowski/REPORTERReporter

  • Problemy Igi Świątek na start Australian Open! Nikt tego nie przewidział

    Problemy Igi Świątek na start Australian Open! Nikt tego nie przewidział

    Problemy Igi Świątek na start Australian Open! Nikt tego nie przewidział
    Iga Świątek

    Spotkanie Igi Świątek w 1. rundzie Australian Open przeciwko Yue Yuan zaczęło się sensacyjnie. Wiceliderka rankingu WTA w 1. secie przegrywała już 0:2 i przypominała swoją najgorszą wersję z United Cup. Jednak kiedy chińska kwalifikantka serwowała na wygranie partii, w grze Polki coś drgnęło, co wystarczyło, żeby wygrać po sporych problemach 7:6(5), 6:3. Martwić może jednak jedna rzecz.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    Poniedziałek był zdecydowanie polskim dniem podczas Australian Open. Do gry weszło aż pięcioro Biało-Czerwonych. Swoje spotkania wygrały Magda Linette, Magdalena Fręch i Linda Klimovicova. Do triumfów naszych singlistek zwycięstwo dołożył także Kacper Majchrzak. Ostatnią, która pojawiła się na korcie, była Iga Świątek.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Zobacz także: Ponad trzy godziny walki! Co za mecz Kamila Majchrzaka w Australian Open

    Polka w nowy sezon weszła dość niepewnie. Wygrała z reprezentacją Polski United Cup, lecz w samym turnieju przegrała dwa spotkania, z Coco Gauff i Belindą Bencić. Martwić mógł fakt, że podobnie jak pod koniec poprzedniego roku, Polka miewała bardzo słabe fragmenty gry przy własnym serwisie.

    Obawy potwierdziły się już w na początku starcia ze 130. zawodniczką rankingu WTA Yue Yuan. Chinka kwalifikantka w pierwszym gemie przełamała Polkę. Wiceliderka rankingu WTA z każdą upływającą minutę wracała do dobrej gry, a przede wszystkim zaliczyła przełamanie powrotne.
    Przebudzenie Igi Światek w Melbourne

    Kiedy wydawało się, że Świątek zaczęła kontrolować wydarzenia na korcie, dość niespodziewanie pojawiły się dwa podwójne błędy serwisowe, które pomogły Yuan zyskać przewagę przełamanie.

    Po tej sytuacji Świątek ponownie zaczęła lepiej grać i udało jej się nawet doprowadzić do remisu 5:5 w momencie, kiedy Chinka serwowała, żeby sensacyjnie wygrać pierwszą partię.

    To był jednak koniec przełamań, doszło do tie-breaka. Był on bardzo wyrównany, lecz to Świątek zachowała więcej zimnej krwi i mimo problemów z początku, wygrała otwierającego seta.

    Przeczytaj również: Aryna Sabalenka pokazuje klucz, a Iga Świątek? Jasne słowa Dawida Celta

    Po krótkiej przerwie Świątek nie przerwała napierać na rywalkę, szybko zyskała przełamanie i to ona tym razem szybko wyszła na prowadzenie 3:0. Później spotkanie na chwilę wstrzymano, bo pomocy medycznej potrzebowała Yuan. Chinka miała problem z bólem pleców.
    Niespodziewane problemy Igi Świątek

    Po powrocie do gry Chinka wróciła do dobrej dyspozycji z początku meczu. Po wyrównanym gemie serwisowym Polki zdołała ją przełamać. Świątek zaczęła za to się denerwować i nerwowo spoglądać w kierunku swojego boksu.

    Końcówka starcie była bardzo szarpana z obu stron. Świątek dobre zagrania przeplatała z tymi słabszymi, a Chince zależało na tym, żeby szybko kończyć wymiany. Wiązało się to z ogromnym ryzykiem, które nie zawsze się opłacało.

    Ostatecznie Świątek wygrała 7:6(5), 6:3. Trzeba jednak przyznać, że jak na 1. rundę była to dla niej bardzo wymagająca przeprawa. Szwankował serwis, co widać było pod koniec poprzedniego sezonu i United Cup. Brak progresu w tym elemencie może martwić najbardziej, bo teraz w Melbourne będzie już coraz trudniej.

    Polecamy: Nocna sensacja, była mistrzyni za burtą Australian Open! Deklasacja

    Polska tenisistka zmierzy się w 2. rundzie z Marie Bouzukovą. Czeszka pokonała 6:2, 7:5 Meksykankę Renatę Zarazuę.

  • Świątek po pierwszym meczu w Australian Open. Oto sytuacja w rankingu WTA

    Świątek po pierwszym meczu w Australian Open. Oto sytuacja w rankingu WTA

    Iga Świątek po zwycięstwie w pierwszej rundzie Australian Open z Yue Yuan utrzymuje dystans do prowadzącej w rankingu WTA Aryny Sabalenki. Strata Polki jest znacząca.

    Iga Świątek w ubiegłym sezonie dotarła do półfinału Australian Open, gdzie przegrała z Madison Keys. W efekcie już na starcie rywalizacji odjęto jej punkty w rankingu. Przystępując do meczu pierwszej rundy z Yue Yuan, miała ich na koncie 7558.

    Chinka, aktualnie 130. tenisistka świata, postawiła Świątek nadspodziewanie twarde warunki. Ostatecznie nasza reprezentantka wygrała 7:6 (5), 6:3 i awansowała do drugiej rundy.

    ZOBACZ WIDEO: Tak nasza ekipa świętowała zwycięstwo w United Cup!

    W efekcie w rankingu live ma na koncie 7618 pkt – o 2142 mniej niż prowadząca Aryna Sabalenka. Białorusinka w pierwszej rundzie ograła reprezentującą Francję Tiantsoę Rakotomanga Rajaonah.

    Warto podkreślić, że nawet jeżeli Polka wygra Australian Open, nie będzie miała szansy zająć fotela liderki. W przypadku końcowego triumfu na jej koncie znajdzie się 9548 pkt – mniej, niż Sabalenka ma po pierwszej rundzie.

    Świątek natomiast musi oglądać się za siebie. Jeżeli szybko odpadnie z AO, to może stracić drugą pozycję w rankingu na rzecz Amandy Anisimovej lub Coco Gauff.

    Ranking WTA Live
    Ranking WTA Live