• Świątek walczyła z Inglis o ćwierćfinał Australian Open. Pokaz mocy w Melbourne

    Świątek walczyła z Inglis o ćwierćfinał Australian Open. Pokaz mocy w Melbourne

    Siedem zawodniczek miało już zapewniony udział w ćwierćfinale Australian Open. O ostatnie, ósme miejsce w najlepszej „ósemce” walczyła Iga Świątek. Tuż po godzinie 9:00 czasu polskiego wiceliderka rankingu WTA pojawiła się na Rod Laver Arena, by zmierzyć się z reprezentantką gospodarzy – Maddison Inglis. Australijka była jedną z największych niespodzianek turnieju, jednak w starciu z faworytką nie była w stanie przeciwstawić się jej jakości. Mistrzyni Wimbledonu 2025 zwyciężyła pewnie 6:0, 6:3 i zameldowała się w ćwierćfinale, w którym czeka ją wielki hit.

    Droga Świątek do czwartej rundy była zróżnicowana. Dwa pierwsze mecze Polka wygrała bez straty seta, prezentując solidny i kontrolowany tenis. Prawdziwy sprawdzian przyszedł jednak w trzeciej rundzie, gdzie jej rywalką była rozstawiona z numerem 31 Anna Kalinska. Spotkanie miało bardzo nierówny przebieg. Najpierw dominowała Raszynianka, później jej gra wyraźnie się posypała, co bezlitośnie wykorzystała Rosjanka. W decydującym secie wiceliderka rankingu WTA odzyskała jednak rytm i pewność uderzeń, triumfując ostatecznie 6:1, 1:6, 6:1.

    Losowanie turniejowej drabinki sugerowało, że w 1/8 finału Świątek może trafić na Naomi Osakę. W trakcie meczu z Kalinską napłynęła jednak niepokojąca informacja – czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa wycofała się z turnieju z powodu problemów zdrowotnych, na kilka godzin przed planowanym starciem z Maddison Inglis. W efekcie Australijka awansowała do czwartej rundy walkowerem.

    Zawodniczka gospodarzy zajmuje obecnie 168. miejsce w rankingu WTA i do turnieju głównego musiała przedzierać się przez kwalifikacje. Już sam awans do najlepszej „16” był dla niej życiowym osiągnięciem, gwarantującym znaczący skok w światowym zestawieniu. Dla Inglis mecz z Igą był jednocześnie nagrodą i ogromnym wyzwaniem – mogła grać bez presji, bo faworytka była tylko jedna. Jeszcze przed pierwszą piłką, tuż po zakończeniu rozgrzewki, na twarzy Australijki gościł szeroki uśmiech.

    Australian Open: Świątek – Inglis

    Spotkanie rozpoczęło się od serwisu Polki. Turniejowa „dwójka” od pierwszych wymian przejęła inicjatywę, narzucając własne tempo gry i bez problemu wygrała premierowego gema do zera. Gdy po zmianie stron Inglis zdobyła pierwszy punkt przy swoim podaniu, trybuny eksplodowały z radości – miejscowi kibice próbowali ponieść swoją reprezentantkę dopingiem.

    Wsparcie nie wystarczyło jednak, by uniknąć przełamania. W drugim gemie Australijka długo się broniła, grała ambitnie i momentami skutecznie kontratakowała, ale przy break poincie popełniła błąd, który dał Świątek prowadzenie 2:0. Trzeci gem przyniósł chwilę nerwowości po stronie Raszynianki, która szybko znalazła się pod presją, lecz opanowała sytuację i potwierdziła przewagę przełamania.

    Inglis próbowała urozmaicać grę, wychodzić ze swojej strefy komfortu i szukać niestandardowych rozwiązań. W czwartym i szóstym gemie miała swoje szanse przy własnym serwisie, jednak w kluczowych momentach lepsza okazywała się Polka. Szczególnie imponująco wyglądał szósty gem, w którym Świątek wyszła ze stanu 15–40, wygrywając cztery kolejne akcje. W efekcie pierwsza partia zakończyła się wynikiem 6:0 – był to pierwszy w tym sezonie set wygrany przez Igę do zera.

    Druga odsłona zaczęła się niespodziewanie. Już na starcie Maddison wypracowała sobie break pointy. Pierwszego zmarnowała po zbyt ryzykownym zagraniu, ale przy drugim posłała agresywny return, po którym Świątek odpowiedziała uderzeniem poza kort. Australijka zareagowała euforycznie – uniosła ręce w górę i szeroko się uśmiechnęła, świętując swój pierwszy wygrany gem w tym meczu.

    Po zmianie stron Polka natychmiast ruszyła po odrobienie strat. Choć zaczęła gema od prowadzenia 30–0, chwilę później to Inglis miała piłkę na 2:0. Od tego momentu kontrolę nad wydarzeniami znów przejęła wiceliderka rankingu WTA. Świątek szybko doprowadziła do przełamania zwrotnego i zaczęła budować przewagę, pozwalając rywalce na wygranie jedynie pojedynczych wymian. W krótkim czasie zrobiło się 4:1 dla faworytki.

    Australijka zdołała jeszcze utrzymać podanie, wracając ze stanu 15–30 i dopisując drugiego gema na swoje konto. Chwilę później znów miała szansę na break point przy serwisie Polki, jednak ta błyskawicznie zażegnała zagrożenie. Po 73 minutach gry Iga Świątek zamknęła spotkanie wynikiem 6:0, 6:3 i przypieczętowała awans do ćwierćfinału.

    W kolejnej rundzie czeka ją prawdziwy test – w środę Raszynianka zmierzy się z Jeleną Rybakiną, co zapowiada jedno z najciekawszych spotkań tej fazy turnieju. Jeśli chcesz, mogę przygotować wersję bardziej newsową, tekst pod Sport.pl / Onet / TVP Sport, albo mocniej podkręcić narrację pod zapowiedź hitu z Rybakiną.

  • Zacięty bój Anisimovej, a następnie taki komunikat. Szybsza tylko Iga Świątek

    Zacięty bój Anisimovej, a następnie taki komunikat. Szybsza tylko Iga Świątek

    Amanda Anisimova nie miała łatwej przeprawy z Xinyu Wang, o losach pierwszego seta zadecydował “ciasny” tie-break, bo wcześniej nie pojawiło się żadne przełamanie. W drugim po początkowej niestabilności sytuacja wróciła do normy. Amerykanka osiągnęła nowy pułap w swoim wielkoszlemowym CV. Iga Świątek osiągnęła to, mając ponad dwa lata mniej.
    Dwie tenisistki intensywnie rywalizują na korcie, każda w charakterystycznym stroju sportowym, trzymają rakiety tenisowe i wykazują mocne emocje związane z grą.

    Amanda Anisimova i Iga ŚwiątekZUMA Press WireEast News

    Tym samym Amerykanka ma już na koncie ćwierćfinały każdego z turniejów wielkoszlemowych. Najszybciej osiągnęła ten cel na Rolandzie Garrosie, bo już w sezonie 2019 (skończyła wtedy na półfinale). Następnie dokładała kolejne cegiełki na Wimbledonie 2022 i US Open 2025 (w Nowym Jorku po drodze wyeliminowała Świątek, doszła do finału).

    26 stycznia 2025 r. urodzona w stanie New Jersey zawodniczka ma 24 lata, 4 miesiące i 26 dni. Jak wyliczyła Opta, stała się drugą najmłodszą tenisistką w grze pojedynczej w tej dekadzie, która skompletowała awanse do 1/4 finału każdego ze Szlemów.

    Anisimova osiągnęła nowy pułap. Iga Świątek była młodsza, gdy na niego weszła

    Młodsza w tej kwestii była tylko Iga Świątek, czyli jej potencjalna rywalka w półfinale trwającej w Melbourne imprezy. Raszynianka zaczęła budowanie tej statystyki na Rolandzie Garrosie 2020, następnie zbliżała się do tego osiągnięcia na Australian Open i US Open w 2022 r., a całość osiągnęła 9 lipca 2023 r. na londyńskiej trawie, ogrywając Belindę Bencić.

    Nasza rodaczka miała wtedy 22 lata, 1 miesiąc i 8 dni, co oznacza, że różnica między nimi w tym zestawieniu wyniosła 840 dni.
    Dwie kobiety w sportowych strojach tenisowych, każda ze sportową czapką, stojące po przeciwnych stronach zdjęcia, jedna z nich z neutralnym wyrazem twarzy, druga z zamkniętymi oczami i lekko skrzywioną miną.

    Iga Świątek i Amanda Anisimova podczas finału Wimbledonu, teraz zagrają ze sobą na US OpenHENRY NICHOLLS / AFPAFP
    Sportowa tenisistka w niebieskiej sukience wykonuje gest triumfu, trzymając rakietę w ręku, na tle kortu tenisowego z widocznymi elementami reklamowymi.

    Amanda AnisimovaTIMOTHY A. CLARYAFP
    Amanda Anisimova

    Amanda AnisimovaHarry How/Getty Images via AFPAFP

    Rafał Kot o aferze z nominacjami olimpijskimi: Chciałem przeprosić za zaistniałą sytuację.

  • Dwa sety w Melbourne. Oto potencjalna rywalka Świątek w 1/4 finału

    Dwa sety w Melbourne. Oto potencjalna rywalka Świątek w 1/4 finału

    Pojedynki czwartej rundy w wielkoszlemowych turniejach formalnie zaczynają drugi tydzień rywalizacji. I dla każdej zawodniczki gra na tym etapie już jest dużym wydarzeniem. Zwłaszcza w Melbourne, gdzie często doskwierają upały. Kumuluje się zmęczenie z pierwszych spotkań, ważna jest umiejętność odnalezienia się w takiej sytuacji.

    Jelena Rybakina w poprzednim sezonie miała potężne problemy w wielkoszlemowych turniejach właśnie na tym etapie. W Australii przegrała mecz o ćwierćfinał z Madison Keys, w Paryżu – z Igą Świątek, choć wyraźnie prowadziła w drugiej partii. W Wimbledonie też grałaby z Polką na tym etapie, gdyby… w trzeciej rundzie ograła Clarę Tauson. A przegrała. Wreszcie w US Open uległa w czwartej rundzie Markecie Vondrousovej, która nie przystąpiła już do spotkania kolejnego etapu.

    W końcówce sezonu Rybakina wskoczyła w końcu na poziom, który oddaje jej ogromne możliwości. Pokazała to w Rijadzie, ogrywając po kolei wszystkie gwiazdy, z Anisimovą, Świątek i Sabalenką na czele. Jej seria zwycięstw została zatrzymana w Brisbane przez Karolinę Muchovą, ale w Melbourne już takiego zagrożenia nie było.

    Także i w dzisiejszym spotkaniu z Elise Mertens.

    Australian Open. Ten mecz miał wyłonić potencjalną rywalkę Świątek w ćwierćfinale. Jelena Rybakina grała z Elise Mertens

    Belgijka jest wybitną deblistką, ale i solidnie radzi sobie w grze pojedynczej. W tej pierwszej specjalności cieszyła się z tytułu w Rijadzie tuż przed Rybakiną, wygrała WTA Finals wspólnie z Weroniką Kudiermietową. Wygrała też pięć Wielkich Szlemów w deblu, dwa z nich w Melbourne: w parze z Aryną Sabalenką (2021) i Hsieh Su-wei (2024). Tu siedem lat temu zameldowała się również w półfinale singla, przegrywając go wtedy z Caroline Wozniacki.

    Dziś powtórzenie tego wyczynu byłoby sporą sensacją, patrząc na ścieżkę Beligijki. Od początku było jasne, że aby sprawić niespodziankę i pokonać Rybakinę, Mertens będzie musiała znaleźć sposób na serwis Kazaszki. I dodatkowo jeszcze wywołać taką presję, by faworytka zaczęła popełniać błędy.
    Jelena Rybakina rywalizowała z Barborą Krejcikovą w półfinale Wimbledonu 2024

    Jelena RybakinaANDREJ ISAKOVIC / AFPAFP

    Nic takiego nie miało jednak miejsca. Owszem, Rybakina potrzebowała chwilę na rozgrzanie się, stąd dwa bardzo zacięte pierwsze gemy, kończone na przewagi. W tym pierwszym Jelena zaliczyła dwa asy, ale też pięć niewymuszonych błędów. Po dwóch gemach miała ich siedem, po całym secie – dziewięć. Co oznacza, że szybko wskoczyła na “tryb niszczący”, po drugiej stronie siatki nie było właściwej reakcji.

    Rybakina odskoczyła na 4:0, seta wygrała w 32 minuty 6:1. Grała świetnie, nie zostawiała Belgijce żadnych złudzeń.

    Drugiego seta Mertens zaczynała od serwisu, widać było jej radość po wygranym gemie. Zrzucała delikatną presję na Kazaszkę, bo to faworytka musiała tu gonić wynik. Ale do czasu…

    Po czterech gemach był remis 2:2, w kolejnym przyszły pierwsze trudne momenty dla Mertens. Przy stanie 30-30 i równowadze wygrywała niezwykle istotne akcje. Nie potrafiła jednak domknąć tego gema punktem, to Rybakina w końcu wywalczyła break point. I za moment, kapitalnym bekhendem, wywalczyła przełamanie. Miała 3:2 w tym secie i już bardzo szeroką drogę ekspresową do ćwierćfinału. Gdy zaś za moment potwierdziła to przełamanie w swoim gemie serwisowym, ta droga zamieniła się już w autostradę.
    Tenisistka w niebieskim stroju trzymająca rakietę z wyrazem frustracji na twarzy, stojąca na korcie podczas meczu, w tle zarys widowni.

    Elise Mertens, Melbourne 2026JOEL CARRETT PAP/EPA

    Kibice na Margaret Court Arena też mieli świadomość, że to spotkanie zbliża się ku końcowi. Elise nie miała sportowych argumentów, by zaskoczyć tak dobrze dysponowaną mistrzynię WTA Finals. Rybakina w Melbourne nie przegrała seta, nie miała nawet trudniejszych momentów w tamtych spotkaniach. Podobnie jak i dzisiaj. Po 77 minutach triumfowała 6:1, 6:3.

    Pewnie zameldowała się więc w najlepszej “8” turnieju, o półfinał zagra z lepszą z pary: Iga Świątek – Maddison Inglis. Kto to będzie, przekonamy się zapewne w okolicach godz. 10.30. Początek meczu Polki po godz. 9. Relacja na stronie Interii.
    Tenisistka w sportowym stroju w trakcie serwowania piłki, skupiona na wykonaniu perfekcyjnego ruchu, z uniesioną rakietą i piłką tenisową unoszącą się w powietrzu.

    Jelena RybakinaWilliam WestAFP
    Elise Mertens rywalizuje w singlu i deblu podczas WTA 1000 w Miami

    Elise MertensPATRICK HAMILTON / BELGA MAG / Belga via AFPAFP

    Iga Świątek (POL) – Elena Rybakina (KAZ). Skrót meczu.

  • “Koszmar” Igi Świątek w akcji, nie miała litości. Niemka upadła na kort

    “Koszmar” Igi Świątek w akcji, nie miała litości. Niemka upadła na kort

    I chociaż Ostapenko potrafi wygrywać ze Świątek, to może jej pozazdrościć sukcesów indywidualnych. Urodzona w Rydze zawodniczka w ubiegłym sezonie wygrała tylko jeden turniej, właśnie w Stuttgarcie, a po raz ostatni do finału wielkoszlemowej imprezy w singlu dotarła w 2017 roku, kiedy to wygrała Roland Garros.

    Ostapenko swojej niekorzystnej passy w singlowych turniejach wielkoszlemowych nie przełamała w Australian Open. Tegoroczny turniej w Melbourne rozpoczęła od wygranej w meczu z Rebeccą Sramkovą, ale odpadła już w drugiej rundzie po potyczce z Xinyu Wang. Pozostało jej więc skupić się na deblu, który w ostatnich latach stanowił jej ogromny atut. Łotyszka w 2024 roku wygrała w parze US Open, w poprzednim sezonie docierała do finałów Wimbledonu i Australian Open.

    Australian Open. Jelena Ostapenko już w ćwierćfinale, sceny w meczu z Siegemund

    Łotyszka w Australii gra u boku Su-wei Hsieh, z którą grała we wspomnianych przegranych finałach wielkoszlemowych, a w styczniu wygrała turniej w Brisbane. Ostapenko i reprezentantka Tajwanu są rozstawione z “3”, zmagania rozpoczęły od pokonania Olivii Gadecki i Desirae Krawczyk. Awans do trzeciej rundy uzyskały bez wychodzenia na kort, ponieważ ich rywalki, a mianowicie Anastazja Potapowa i Olga Danilović, postanowiły się wycofać. W boju o ćwierćfinał w nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego zmierzyły się z Sofią Kenin i Laurą Siegemund.

    To właśnie podczas meczu z amerykańsko-niemieckim duetem doszło do groźnie wyglądającej sceny. Hsieh i Ostapenko wygrały pierwszego seta w stosunku 6:3, w drugiej partii prowadziły już 5:1. W siódmym gemie doszło do wymiany przy siatce, Ostapenko postanowiła zagrać agresywnie na Siegemund, co mogło zakończyć się urazem.

    Łotyszka bowiem w pewnym momencie odegrała bekhendem w kierunku głowy Niemki, ta zdołała zasłonić się rakietą i odbić piłeczkę, ale straciła równowagę i upadła na kort. Punkt powędrował na konto Łotyszki i reprezentantki Tajwanu, a “zmora” Świątek wykonała przepraszający gest w kierunku “znokautowanej” rywalki.

    Nagranie szybko trafiło do mediów społecznościowych, internauci komentujący materiał w serwisie X zauważyli, że Ostapenko wprawdzie przeprosiła Siegemund, ale na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Niektórzy sugerowali nawet, że Łotyszka celowo odegrała na wysokości twarzy Niemki.

    Ostatecznie mecz zakończył się pewnym triumfem Ostapenko i Hsieh (6:3, 6:1), które awansowały do ćwierćfinału – w nim zagrają z rozstawionymi z “5” Gabrielą Dabrowski i Luisą Stefani.
    Jelenie Ostapenko w meczu z Barborą Krejcikovą puściły nerwy

    Jelena OstapenkoGLYN KIRK / AFPAFP
    Młoda kobieta z jasnobrązowymi włosami spiętymi w kucyk, ubrana w biały sportowy strój, stoi zwrócona bokiem, patrząc z powagą przed siebie. Tło jest rozmyte, podkreślając główną postać.

    Jelena OstapenkoPatrick HAMILTONAFP
    Laura Siegemund

    Laura SiegemundDavid GrayAFP

    Rafał Kot o aferze z nominacjami olimpijskimi: Chciałem przeprosić za zaistniałą sytuację.

  • Nagłe wieści przed meczem Igi Świątek! Przegrała z władzami Australian Open.

    Nagłe wieści przed meczem Igi Świątek! Przegrała z władzami Australian Open.

    Nagłe wieści przed meczem Igi Świątek! Przegrała z władzami Australian Open. Kulisy
    Iga Świątek i Jim Courier
    Iga Świątek i Jim Courier (Foto: x.com/@TennisChannel, Robert Prange / Contributor / Getty Images)

    Zamieszanie w Australian Open! Jak ujawnił Jim Courier, przed meczem Igi Świątek z Maddison Inglis doszło do “ogromnej bitwy”. Powodem były ustalenia dotyczące godziny pojedynku Polki z Australijką. Nasza rodaczka chciała grać w sesji dziennej, a tamtejsza telewizja nie mogła się na to zgodzić. — Nie można pozwolić, żeby “więźniowie rządzili w zakładzie karnym” — padło nawet na antenie Tennis Channel. Powody są jasno opisane. Oto kulisy.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Już w poniedziałek ok. godz. 9.00 czasu polskiego Iga Świątek (2. WTA) podejmie Maddison Inglis (168.) w czwartej rundzie Australian Open. W Melbourne będzie to jednak dopiero godz. 19.00. I jak się okazało na kilka godzin przed tym starciem, właśnie o czas rozgrywania spotkania doszło do “ogromnej bitwy” za kulisami wielkoszlemowej imprezy. Wszystko ujawnił na łamach Tennis Channel były tenisista, a obecnie ekspert Jim Courier.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo
    Władze Australian Open nie spełniły prośby Igi Świątek. Wyciekły kulisy

    — Wczorajsze spotkanie dotyczące harmonogramu trwało wyjątkowo długo. Doszło do ogromnej bitwy, ponieważ Świątek chciała meczu w sesji dziennej. A australijska stacja telewizyjna desperacko chciała, aby Australijka [Maddison Inglis] grała w najlepszym czasie antenowym. Za to właśnie płacą ogromne pieniądze i mogę wam powiedzieć, że była to długa, wyczerpująca batalia — zaczął.

    Zobacz więcej: Australian Open: Maddison Inglis — Iga Świątek [RELACJA NA ŻYWO]

    I finalnie władze Australian Open stanęły po stronie telewizji. — Ostatecznie Channel 9 dostał to, czego chciał, a także to, czego chciał turniej. Iga nie dostała tego, czego chciała. […] Nie wiem, dlaczego chciała grać w ciągu dnia, ponieważ od tego momentu większość meczów będzie rozgrywana wieczorem. Oczywiście, gdy dojdzie do półfinałów i finałów, wszystkie mecze kobiet będą rozgrywane wieczorem — dodał Courier.
    Szokujące porównanie do… więźniów. “Ostatecznie to jest biznes”

    Ze strony jednej z ekspertek, która również znajdowała się w studio Tennis Channel padło szokujące porównanie do… więźniów. — Nie można pozwolić, żeby “więźniowie rządzili w zakładzie karnym”. Każdy gracz ma swoje zdanie, ale ostatecznie to jest biznes. I jak powiedział Jim, australijska telewizja powinna wygrać — padło. Na koniec Courier zwrócił też uwagę na czas w Polsce.

    Polecamy: Kapitalny dzień dla USA w Australian Open. Już mają półfinalistkę!

    — A tak przy okazji, jej występ o godz. 11.30 [czasu australijskiego, w Polsce 1.30] jest fatalny dla Europy. W miejscu, z którego pochodzi, jest wtedy środek nocy. Gra w sesji wieczornej ma o wiele więcej sensu — podsumował były tenisista, a obecnie ekspert. Finalnie Świątek zmierzy się z Inglis o godz. 9.00 czasu polskiego, czyli w sesji wieczornej. Teoretycznie jest to korzystniejsze zarówno dla Australijczyków, jak i fanów z Polski (czy Europy), ale jak widać, życzenie zawodniczki co do godziny meczu było inne. I nie zostało spełnione.

  • O której i gdzie oglądać mecz Iga Świątek – Maddison Inglis?

    O której i gdzie oglądać mecz Iga Świątek – Maddison Inglis?

    Przegląd SportowyTenisAustralian OpenO której i gdzie oglądać mecz Iga Świątek – Maddison Inglis? Transmisja TV, stream online
    639049577845698294.jpg
    639049577845698294.jpg (Foto: Jaimi Joy / Reuters)

    Iga Świątek pokonała Annę Kalinską 6:1, 1:6, 6:1 i już w poniedziałek zagra o ćwierćfinał Australian Open. Oto kiedy i gdzie oglądać jej mecz z Maddinson Inglis.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Australijska kwalifikantka w trzeciej rundzie nie grała, gdyż Naomi Osaka wycofała się z powodu kontuzji.

    Inglis zajmuje obecnie 168. miejsce w rankingu WTA. Już teraz w rankingu na żywo jest 113., a jej najlepszym wynikiem była 112. pozycja.
    Kiedy odbędzie się mecz Świątek — Inglis?

    Spotkanie Świątek – Inglis zaplanowano na poniedziałek, 26 stycznia. Początek o godzinie 19:00 czasu lokalnego w Melbourne, czyli o 9:00 rano czasu polskiego. Mecz będzie można śledzić na żywo w Eurosporcie. Tekstowa relacja również w Przeglądzie Sportowym Onet.

    Zwyciężczyni meczu Świątek — Inglis w ćwierćfinale może trafić na Jelenę Rybakinę lub Elise Mertens.
    Nagrody pieniężne w Australian Open 2026:

    1. runda: 100 tys. dol. (ok. 363 tys. zł)
    2. runda: 150 tys. dol. (ok. 543 tys. zł)
    3. runda: 220 tys. dol. (ok. 800 tys. zł)
    4. runda: 320 tys. dol. (ok. 1,16 mln zł)
    Ćwierćfinał: 500 tys. dol. (ok. 1,8 mln zł)
    Półfinał: 840 mln dol. (ok. 3,1 mln zł)
    Finalist(k)a: 1,45 mln dol. (ok. 5,3 mln zł)
    Triumfator(ka): 2,79 mln dol. (ok. 10,2 mln zł)

    Punkty do rankingu WTA:

    1. runda: 10 pkt
    2. runda: 70 pkt
    3. runda: 130 pkt
    4. runda: 240 pkt
    Ćwierćfinał: 430 pkt
    Półfinał: 780 pkt
    Finalistka: 1300 pkt
    Triumfatorka: 2000 pkt

    Data utworzenia:

    26 stycznia 2026 06:04
    Wydarzenie dnia
    Przeczytaj także

    ©

    2026

    Ringier Axel Springer Polska – Powered by Ring Publishing | Developed by RAS Tech

    Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie, narzędzia lub dowolną manualną lub zautomatyzowaną metodą, w celu tworzenia lub rozwoju oprogramowania, w tym m.in. szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez uprzedniej, wyraźnej zgody Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. (RASP) jest zabronione. Wyjątek stanowią sytuacje, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe.

  • Robert Radwański: Iga Świątek potrafi być jak taran

    Robert Radwański: Iga Świątek potrafi być jak taran

    Robert Radwański: Iga Świątek potrafi być jak taran
    Daniel Michalski, Katarzyna Piter, Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Jan Zieliński, Mateusz Terczyński i Katarzyna Kawa
    Daniel Michalski, Katarzyna Piter, Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Jan Zieliński, Mateusz Terczyński i Katarzyna Kawa (Foto: Marcin Cholewiński / newspix.pl)
    To jest treść premium dostępna w ramach pakietu

    — Cała australijska część sezonu, biorąc pod uwagę dotychczasowe starty, może być zapowiedzią udanego okresu dla polskiego tenisa — uważa Robert Radwański, ojciec i trener Agnieszki Radwańskiej.

    Więcej ciekawych historii przeczytasz w serwisie premium “Przeglądu Sportowego”

    BARTOSZ GĘBICZ: Na początek przede wszystkim pytanie o zdrowie, bo w tenisie zawsze jest ono najważniejsze. Tuż przed Australian Open przeszedł trener operację stawu biodrowego. Czy wszystko będzie dobrze?

    Źródło: Przegląd Sportowy

    Data utworzenia:

    26 stycznia 2026 05:00
    Dziennikarz Przeglądu Sportowego

    Dziennikarz Przeglądu Sportowego
    Wydarzenie dnia
    Przeczytaj także

    ©

    2026

    Ringier Axel Springer Polska – Powered by Ring Publishing | Developed by RAS Tech

    Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie, narzędzia lub dowolną manualną lub zautomatyzowaną metodą, w celu tworzenia lub rozwoju oprogramowania, w tym m.in. szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez uprzedniej, wyraźnej zgody Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. (RASP) jest zabronione. Wyjątek stanowią sytuacje, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe.

  • Nie będzie starcia ze Świątek. W nocy zapadł werdykt. To już oficjalne

    Nie będzie starcia ze Świątek. W nocy zapadł werdykt. To już oficjalne

    Tuż po godz. 1:30 czasu polskiego rozpoczął się kolejny dzień rywalizacji na Rod Laver Arena w ramach tegorocznej edycji Australian Open. Już premierowy mecz zapowiadał się niezwykle interesująco. W batalii o najlepszą “8” wielkoszlemowych zmagań w Melbourne spotkały się dwie przyjaciółki – Jessica Pegula i Madison Keys. Wyżej rozstawiona była oczywiście ta pierwsza, ale to młodsza z Amerykanek broniła tytułu wywalczonego 12 miesięcy temu. W ubiegłym sezonie Keys pokonała po drodze m.in. Igę Świątek, mimo że Polka miała meczbola w półfinale. Tym razem obie znów mogły się ze sobą spotkać na tym etapie turnieju, w końcu to ta sama połówka.

    Najpierw warunkiem dla Madison była jednak wygrana ze swoją koleżanką. Reprezentantki USA dotarły do czwartej rundy bez straty seta, chociaż obrończyni trofeum musiała kilkukrotnie wychodzić z opresji. W zestawieniu H2H było dotychczas 2-1 dla Keys. 30-latka zwyciężyła w dwóch ostatnich bezpośrednich starciach. Co ciekawe, obie spotkały się ze sobą tuż przed ubiegłoroczną rywalizacją na Australian Open, bowiem walczyły ze sobą w finale WTA 500 w Adelajdzie. Wówczas Madison triumfowała po trzysetowej potyczce. Tamten sukces natchnął ją potem do pierwszego wielkoszlemowego tytułu. Dzisiaj Jessie stanęła przed szansą na wyrównanie rachunków z przyjaciółką.

    Australian Open: Jessica Pegula kontra Madison Keys w czwartej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Peguli. Turniejowa “6” mocno weszła w spotkanie. Grała solidnie, nie dawała punktów za darmo. Błędy zaś pojawiały się po stronie Keys. Po tym, jak półfinalistka ubiegłorocznego US Open utrzymała na starcie swoje podanie do zera, potem wywalczyła przełamanie. Następnie Jessica wyszła ze stanu 0-40 przy własnym serwisie i zrobiło się już 3:0 na tablicy wyników. W kolejnych minutach Madison wreszcie zaczepiła się na grę, zaczęła lepiej trafiać i dzięki temu mogła wywierać większą presję na swojej koleżance. W trakcie siódmego rozdania obrończyni tytułu wykorzystała trzeciego break pointa i złapała kontakt.

    Po zmianie stron Keys serwowała po to, by doprowadzić do remisu w premierowej odsłonie. Wtedy jednak znów unaoczniły się problemy Madison z regularnością z głębi kortu. Solidna Pegula momentalnie wykorzystała szansę, by odzyskać przewagę przełamania. Przy stanie 5:3 Jessica podawała po zwycięstwo w partii. Było trochę emocji, młodsza z Amerykanek doprowadziła jeszcze do wyniku 30-30. Kluczowe dwie akcje powędrowały jednak na konto 31-latki. Ostatecznie turniejowa “6” triumfowała w pierwszym secie 6:3.

    Początek drugiej części spotkania to falstart w wykonaniu Keys. Mimo kilku okazji na prowadzenie 1:0, finalnie doszło do następnego breaka w tym spotkaniu. W bolesny sposób z perspektywy Madison, bowiem po podwójnym błędzie serwisowym. W trakcie czwartego rozdania próbowała niwelować stratę, miała piłkę na 2:2. Ale to Pegula była autorką kolejnego przełamania. Po pięciu gemach Jessica liderowała z rezultatem 4:1, na dodatek posiadając przewagę podwójnego breaka.

    Wtedy, podobnie jak w pierwszej partii, Keys zerwała się do walki. Ruszyła w pogoń i miała nawet okazję na 4:4. Ostatecznie starsza z reprezentantek USA nie pozwoliła już na całkowite zniwelowanie strat. Pegula utrzymała różnicę jednego przełamania do końca seta. Dzięki temu wyeliminowała turniejową “9” wynikiem 6:3, 6:4. Stało się jasne, że Madison nie obroni tytułu wywalczonego przed rokiem i nie dojdzie do jej rewanżowego starcia z Igą Świątek podczas wielkoszlemowych zmagań w Melbourne. Kto wie, być może zobaczymy półfinał Polki z Jessie. Najpierw jednak obie muszą dotrzeć do najlepszej “4” imprezy. Teraz Amerykanka zmierzy się z triumfatorką meczu Amanda Anisimova – Xinyu Wang.

    Iga Świątek – Coco Gauff. Skrót meczuPolsat Sport
    Iga Świątek i Madison Keys, półfinał Australian Open 2025

    Iga Świątek i Madison Keys, półfinał Australian Open 2025Yuichi YamazakiAFP
    Tenisistka w pomarańczowym stroju sportowym i białej czapce z daszkiem przebywa na korcie, trzyma rakietę tenisową w lewej ręce i unosi prawą dłoń w geście zatrzymania lub wyciszenia, w tle widownia na trybunach.

    Jessica Pegula, Melbourne 2026William WestAFP
    Sportowa tenisistka w niebieskiej sukience wykonuje gest triumfu, trzymając rakietę w ręku, na tle kortu tenisowego z widocznymi elementami reklamowymi.

    Amanda AnisimovaTIMOTHY A. CLARYAFP

  • Koalicja reaguje na słowa Karola Nawrockiego, który wspomniał o Trumpie. “Fatalna przypadłość”

    Koalicja reaguje na słowa Karola Nawrockiego, który wspomniał o Trumpie. “Fatalna przypadłość”

    Prezydent Karol Nawrocki odniósł się do słów Donalda Trumpa dotyczących żołnierzy NATO w Afganistanie.

    Krzysztof Brejza i Marcin Kierwiński, skrytykowali wypowiedzi Karola Nawrockiego.

    Wypowiedź Donalda Trumpa o udziale żołnierzy NATO w Afganistanie spotkała się z krytyką liderów z Polski i innych krajów.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    W niedzielę, podczas konferencji prasowej na Litwie, prezydent Karol Nawrocki odniósł się do niedawnych słów swojego amerykańskiego odpowiednika, Donalda Trumpa. Chodziło o wypowiedź dotyczącą udziału żołnierzy państw członkowskich NATO w konflikcie w Afganistanie.

    – Jestem przekonany, że o Polsce nie myślał, bo nie po to mówiłby mi 48 godzin wcześniej, że jesteśmy “great warriors” (pol. “wielkimi wojownikami” – red.), wielokrotnie to powtarzając – stwierdził Nawrocki.

    Odpowiedź prezydenta Polski wywołała reakcje wśród niektórych polityków w naszym kraju.

    Echa słów Trumpa o żołnierzach. Nawrocki: Nie myślał o Polsce. Politycy komentują

    “Prezydent Karol Nawrocki ‘wie’, że kiedy Donald Trump bagatelizował walkę żołnierzy z Europy w Afganistanie i Iraku ‘nie miał na myśli Polaków’” – napisał Krzysztof Brejza, przywołując słowa głowy państwa.

    “Zwierzchnik Sił Zbrojonych RP ma zawsze stawać w obronie naszych żołnierzy, a nie racjonalizować głupie wypowiedzi! Patriotyzm to nie okrzyki i race, tylko odwaga wtedy kiedy trzeba!” – dodał europoseł KO.

    Głos w sprawie zabrał także Marcin Kierwiński. “Prezydent Nawrocki jest pewny, że Trump nie miał na myśli polskich żołnierzy. To ciekawe. Bo jakoś przeprosił jedynie Brytyjczyków” – stwierdził szef MSWiA.

    Kierwiński ocenił też, że “bezgraniczne wazeliniarstwo to jednak fatalna przypadłość”. Z kolei Zbigniew Konwiński, przewodniczący klubu KO stwierdził, że “Nawrocki na Litwie krytykuje Polaków i broni oczywiście Trumpa”. “Bo honor polskiego żołnierza szkalowany przez prezydenta USA nie ma dla p. Karola znaczenia. Beznadziejny przypadek lizusa” – dodał.

    Burza po słowach Trumpa o żołnierzach w Afganistanie. Oburzenie w krajach NATO

    Kilka dni temu Donald Trump w wywiadzie dla amerykańskiej stacji FOX News stwierdził, że USA “nigdy nie potrzebowały” żołnierzy z Sojuszu Północnoatlantyckiego w prowadzonej przed laty operacji w Afganistanie.

    – Tak naprawdę nigdy ich o nich nie prosiliśmy. Mówią, że wysłali żołnierzy do Afganistanu i to prawda. Ale pozostali nieco z tyłu, nieco z dala od linii frontu – stwierdził prezydent Stanów Zjednoczonych.

    Słowa Trumpa wywołały oburzenie wielu światowych liderów, w tym także polskich. Krytyczne komentarze zamieścili wówczas m.in. premier Donald Tusk, szef MSZ Radosław Sikorski, czy minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

    Z kolei sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Marcin Przydacz stwierdził m.in., że “krytyka postawy niektórych państw europejskich nie może dotyczyć i nie dotyczy postawy Polski i polskiego żołnierza”.

    Natomiast w pierwszej reakcji na wypowiedź prezydenta USA, Karol Nawrocki podkreślił, że “polscy żołnierze walczący w Afganistanie zasługują na szacunek i słowa podziękowania za ich służbę”.

    “Polityczny WF”: Jak to było z wysłaniem polskich wojsk na Grenlandię

  • Przerwa medyczna w meczu Anisimovej. Wyklarowała się sytuacja u Świątek

    Przerwa medyczna w meczu Anisimovej. Wyklarowała się sytuacja u Świątek

    Dziewiąty dzień głównych zmagań podczas Australian Open przebiega pod znakiem rywalizacji w dolnej części drabinki, do której należy Iga Świątek. W pierwszym poniedziałkowym spotkaniu Jessica Pegula pokonała broniącą tytułu Madison Keys. Później wyłoniono kolejną rywalkę dla Amerykanki i jednocześnie drugą potencjalną przeciwniczkę Raszynianki w ew. półfinale. Zdecydowało w tej kwestii starcie Amanda Anisimova – Xinyu Wang. Po 102 minutach gry wszystko stało się jasne.
    Tenisistka w sportowej odzieży siedzi na ławce podczas przerwy w meczu, trzymając biały ręcznik za głową. Na głowie ma daszek, na nadgarstku opaskę, a w tle widoczny jest fragment sprzętu sportowego.

    Amanda Anisimova znalazła się w połówce z Igą Świątek podczas Australian Open 2026William WestAFP

    Amanda Anisimova została rozstawiona z “4” w tegorocznym Australian Open. W związku z tym mogła trafić na Igę Świątek dopiero w półfinale albo finale. Po losowaniu drabinki, które przeprowadzono 15 stycznia, okazało się, że panie mogą spotkać się ze sobą na etapie najlepszej “4”, bowiem trafiły do tej samej połówki. Obie posiadały jednak przed sobą sporo wyzwań. Amerykanka świetnie poradziła sobie w pierwszych trzech rundach podczas wielkoszlemowych zmagań w Melbourne, nie straciła ani jednego seta.

    Dziś poprzeczka dla finalistki ubiegłorocznego US Open miała powędrować w górę. A to dlatego, że na jej drodze znalazła się Xinyu Wang. Chinka znajduje się w świetnej dyspozycji na początku sezonu 2026. Dotarła do finału WTA 250 w Auckland, a w trakcie Australian Open wyeliminowała już dwie rozstawione tenisistki – Jelenę Ostapenko oraz Lindę Noskovą. W poniedziałek stanęła przed szansą, by pokonać następną zawodniczkę z numerkiem. Zapowiadała się ciekawa rywalizacja, mimo że przedmeczowe notowania wskazywały Amerykankę w roli wyraźnej faworytki.

    Australian Open: Amanda Anisimova kontra Xinyu Wang w czwartej rundzie

    Początek spotkania przebiegał pod dyktando serwujących. Na pierwsze większe emocje trzeba było zaczekać do szóstego gema. Wówczas pojawił się premierowy break point dla Anisimovej, mimo że Wang prowadziła 40-15 przy swoim podaniu. Ostatecznie Chinka zdołała wyjść z opresji. Dokonała tej sztuki także w trakcie dziesiątego rozdania, kiedy to Amanda wypracowała sobie setbola. Xinyu posłała mocny serwis, po którym Amerykanka zagrała return w siatkę. Finalnie o losach premierowej odsłony decydował tie-break. Dopiero w nim turniejowa “4” potrafiła przechylić szalę na swoją korzyść. Od stanu 3-3 wygrała trzy akcje z rzędu i przejęła kontrolę nad tą rozgrywką. Końcowy wynik seta brzmiał 7:6(4) na korzyść faworytki.

    Nieźle ciekawy okazał się start drugiej części pojedynku. Anisimova próbowała pójść za ciosem i wykorzystać momentum, jakie zbudowała sobie w tie-breaku premierowej odsłony. Pojawiał się kolejne break pointy dla Amerykanki, potem była jedna okazja dla Wang. Ostatecznie za piątą szansą doszło jednak do pierwszego przełamania w tym pojedynku. Ten gem okazał się tak absorbujący z perspektywy Amandy, że po zmianie stron przypłaciła za to cenę. Czwarta rakieta świata, która do tej pory nie miała żadnych problemów z własnym podaniem, nagle musiała bronić break pointów. Już premierowa szansa dla Xinyu przyniosła wyrównanie na 1:1.

    Festiwal przełamań trwał jednak nadal. Po chwili Anisimova wróciła na prowadzenie, a rywalka poprosiła o przerwę medyczną. Pomoc Chince została udzielona poza kortem. Po powrocie można było zobaczyć solidny bandaż na prawym udzie Wang. Kilkuminutowa rozłąka z rywalizacją nie wytrąciła Amandy z dobrego rytmu. Jako pierwsza utrzymała swoje podanie w drugim secie i wyszła na 3:1. Kolejny fragment przebiegał po myśli turniejowej “4”. W trakcie siódmego rozdania pojawił się nawet break point na 5:2. Ostatecznie nie obejrzeliśmy już ani jednego przełamania w tym meczu. Amerykanka triumfowała 7:6(4), 6:4. W kolejnej fazie zmierzy się ze swoją rodaczką – Jessicą Pegulą. Zwyciężczyni tej rywalizacji zagra w półfinale z kimś z czwórki: Jelena Rybakina, Elise Mertens, Maddison Inglis albo Iga Świątek.

    Iga Świątek odpada z US Open! Anisimova i Auger-Aliassime w półfinale [Day 11]AP© 2025 Associated Press
    Tenisistka w sportowej koszulce i fioletowej czapce z daszkiem stoi na korcie, patrząc przed siebie z poważnym wyrazem twarzy, w tle rozmyta publiczność.

    Iga ŚwiątekMARK AVELLINO / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Tenisistka ubrana w białą koszulkę unosi rękę, machając do widowni, z rakietą tenisową trzymaną w tle. Twarz kobiety jest uśmiechnięta, a na szyi ma sportowy wisiorek.

    Amanda AnisimovaHenry NichollsAFP
    Xinyu Wang

    Xinyu WangHU JINGWEN / XINHUA / Xinhua via AFPAFP