• Sensacyjna porażka, a teraz taki komunikat. Dramat rywalki Świątek

    Fatalnie potoczył się tegoroczny Australian Open dla Marty Kostiuk. Ukrainka, finalistka niedawnego turnieju WTA 500 w Brisbane, w pierwszej rundzie wielkoszlemowej rywalizacji sensacyjnie odpadła z Francuzką Elsą Jacquemot. Choć była wyraźną faworytką tego starcia, po trwającym aż 211 minut niezwykle zaciętym pojedynku musiała pogodzić się z porażką. Jak się szybko okazało, była to dopiero zapowiedź znacznie poważniejszych problemów. Niedługo po meczu podopieczna polskiej trenerki Sandry Zaniewskiej wydała komunikat, który rzuca nowe światło na jej sytuację.

    Australian Open przez długie lata kojarzył się Kostiuk z sukcesami. To właśnie w Melbourne w 2017 roku, mając zaledwie 14 lat, sięgnęła po tytuł mistrzyni juniorek, zapowiadając wielką karierę. Również w rywalizacji seniorskiej Australia była dla niej szczęśliwa. W 2024 roku osiągnęła tam najlepszy jak dotąd wynik w Wielkim Szlemie, docierając do ćwierćfinału singla, gdzie po wyrównanej walce uległa Coco Gauff.

    Przed rozpoczęciem tegorocznego Australian Open 23-letnia Ukrainka prezentowała się znakomicie. W silnie obsadzonym turnieju WTA 500 w Brisbane szła jak burza, eliminując kolejne rywalki i zatrzymując się dopiero w finale, w którym musiała uznać wyższość liderki rankingu WTA Aryny Sabalenki. Jej forma sprawiała, że w Melbourne była typowana jako jedna z zawodniczek mogących sprawić niespodziankę. Tym bardziej że na otwarcie turnieju trafiła na notowaną na 58. miejscu w rankingu WTA Elsę Jacquemot.

    Starcie z Francuzką okazało się jednak prawdziwym tenisowym maratonem i ogromnym wyzwaniem dla rozstawionej z numerem 20 Kostiuk. Każdy z setów był skrajnie wyrównany i kończył się tie-breakiem. Ostatecznie to Jacquemot wyszła zwycięsko z tej batalii, triumfując 6:7 (4), 7:6 (4), 7:6 (7).

    Ukrainka miała w tym meczu swoje wielkie szanse. W drugim secie prowadziła już 5:3 i serwowała na zwycięstwo w spotkaniu. Później, przy stanie 6:6, dysponowała nawet piłką meczową, której nie zdołała wykorzystać. Chwilę po porażce Kostiuk przekazała jednak informację, która wyjaśniała wiele wydarzeń z kortu.

    „Niestety, podczas dzisiejszego meczu doznałam kontuzji kostki. Po dalszych badaniach potwierdzono zerwanie więzadła” – poinformowała tenisistka w specjalnym oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych. „Teraz nadszedł czas, by skupić się na powrocie do zdrowia. Nie mogę się doczekać, aż jak najszybciej wrócę na kort” – dodała.

    Uraz oznacza dla Kostiuk przedwczesne zakończenie udziału w Australian Open. Ukrainka musiała wycofać się również z rywalizacji deblowej, w której miała wystąpić w parze z Eleną Gabrielą Ruse. Przypomnijmy, że w 2023 roku Ukrainka i Rumunka dotarły wspólnie do półfinału turnieju w Melbourne, przegrywając dopiero z rozstawionymi z numerem pierwszym Czeszkami Barborą Krejcikovą i Kateriną Siniakovą.

    Tymczasem najbliższa noc i poranek zapowiadają się bardzo intensywnie dla polskich kibiców. Na kortach w Melbourne zobaczymy w akcji aż cztery reprezentantki Polski. Magda Linette zmierzy się z Emmą Navarro, Magdalena Fręch spróbuje swoich sił w pojedynku z Veroniką Erjavec, a Linda Klimovicova zagra z Francescą Jones. Nie wcześniej niż o godzinie 9:00 czasu polskiego swój pierwszy mecz w turnieju rozegra Iga Świątek, której rywalką będzie Chinka Yue Yuan. Relacje ze wszystkich spotkań tradycyjnie będzie można śledzić w serwisie Interia Sport.

  • Głośna “kradzież” w świecie tenisa. Tak potraktowała swoją koleżankę

    Głośna “kradzież” w świecie tenisa. Tak potraktowała swoją koleżankę

    Zmiana barw narodowych przez kolejne rosyjskie tenisistki w 2025 roku ponownie wywołała duże emocje w tenisowym środowisku. Jedną z najbardziej komentowanych decyzji była ta podjęta przez Anastasiję Potapową. Kontrowersje wzbudził nie tylko sam fakt zmiany obywatelstwa, lecz przede wszystkim sposób, w jaki zawodniczka to ogłosiła. Jej oświadczenie niemal słowo w słowo powielało wcześniejszy komunikat Darii Kasatkiny. Sama Potapowa nie widzi jednak w tym żadnego problemu.

    Od grudnia ubiegłego roku Potapowa oficjalnie reprezentuje Austrię. Decyzja ta zaskoczyła nie tylko kibiców, ale także samych Austriaków. Wątpliwości budziła zarówno jej dotychczasowa postawa na korcie, jak i udział w turniejach sponsorowanych przez Gazprom. Mimo to władze państwowe zdecydowały się przyznać tenisistce obywatelstwo, co wywołało burzliwą dyskusję w mediach.

    Największe poruszenie wywołał jednak komunikat, którym Potapowa poinformowała o swojej decyzji. Treść oświadczenia była niemal identyczna z tym, które wcześniej opublikowała Daria Kasatkina, ogłaszając zmianę reprezentacji na Australię.
    „Z radością informuję wszystkich, że mój wniosek o nadanie obywatelstwa został przyjęty przez rząd austriacki. Austria to kraj, który kocham, jest niezwykle gościnny i czuję się w nim jak w domu. Uwielbiam przebywać w Wiedniu i nie mogę się doczekać, aby uczynić go moim drugim domem. W związku z tym z dumą ogłaszam, że od 2026 roku będę reprezentować moją nową ojczyznę, Austrię, w profesjonalnej karierze tenisowej” – napisała Potapowa w mediach społecznościowych na początku grudnia.

    Podczas Australian Open tenisistka została zapytana o zarzuty dotyczące kopiowania oświadczenia. W odpowiedzi przyznała, że świadomie wykorzystała słowa Kasatkiny, ponieważ – jej zdaniem – idealnie oddawały sens całej sytuacji. Zdecydowanie odrzuciła oskarżenia o plagiat.

    – Nie widzę w tym nic złego. Nie dało się tego lepiej ująć. Dlaczego miałabym z tego nie skorzystać? To były idealne słowa, bardzo mi się spodobały, podobnie jak mojemu zespołowi. Media rozdmuchały sprawę, bo mnie po prostu nie lubią. Nikt normalnie nie przejmuje się takimi postami – tłumaczyła Potapowa na konferencji prasowej po zwycięskim meczu pierwszej rundy Australian Open z Holenderką Suzan Lamens (3:6, 7:5, 6:2).

    Dziennikarze dopytywali również, czy cała sytuacja wpłynęła na jej relacje z Kasatkiną. Potapowa zapewniła, że między nimi nie doszło do żadnego konfliktu.

    – Dużo rozmawiamy, jesteśmy dobrymi przyjaciółkami. O tym oświadczeniu nawet nie rozmawiałyśmy, bo nikt nie uznał tego za problem. Nie mam nic więcej do dodania w tej sprawie – zakończyła.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/2012868864368058753?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2012868864368058753%7Ctwgr%5E61dbbf4c0077f32d797f921c907f8c8d7a5ec169%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732536466glosna-kradziez-w-swiecie-tenisa-tak-potraktowala-swoja-kolezanke.html

  • Kiedy gra Iga Świątek? O której mecz z Yue Yuan? [TRANSMISJA NA ŻYWO, TV]

    Kiedy gra Iga Świątek? O której mecz z Yue Yuan? [TRANSMISJA NA ŻYWO, TV]

    W drugim dniu Australian Open 2026 do gry wejdzie Iga Świątek. Wiceliderka światowego rankingu przywita się z pierwszym turniejem wielkoszlemowym w sezonie konfrontacją z Chinką Yue Yuan. O której godzinie gra Iga Świątek? Gdzie obejrzeć mecz Świątek – Yuan? Transmisja na żywo, stream. Relacja tekstowa i wynik w Interia Sport.
    Iga Świątek podczas Australian Open 2025

    Iga Świątek podczas Australian Open 2025ADRIAN DENNISEast News

    Mecz Iga Świątek – Yue Yuan w ramach 1. rundy Australian Open 2026 zostanie rozegrany w poniedziałek 19 stycznia o godzinie 9:00. Transmisję na żywo z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale Eurosport 1, a także w HBO Max i Polsat Box Go. Relacja tekstowa i wynik w Interia Sport.

    Iga Świątek – Coco Gauff. Skrót meczuPolsat Sport

    Iga Świątek rozpoczęła sezon 2026 od triumfu z drużyną Polski w United Cup. Podczas tych rozgrywek pokonała Evę Lys, Suzan Lamens i Mayę Joint, ale przegrała z Coco Gauff i Belindą Bencić. Kibice są więc ciekawi, jaką formę zaprezentuje z mocniejszymi rywalkami w ewentualnej późniejszej części turnieju w Melbourne. Do niej trzeba jednak jeszcze awansować. Pierwszym krokiem będzie rywalizacja z Chinką.

    Obie zawodniczki dotychczas zmierzyły się ze sobą zaledwie raz – we wrześniu 2025 roku w Pekinie. Nasza rodaczka była górą, wygrała 6:0, 6:3 w godzinę i 16 minut. Teraz prestiż spotkania będzie większy, otworzy ono sesję wieczorną na najważniejszym obiekcie imprezy – Rod Laver Arenie.

    Świątek – Yuan w AO 2026. Transmisja w TV i online stream. Gdzie oglądać? [RELACJA, WYNIK NA ŻYWO]

    Mecz Iga Świątek – Yue Yuan w ramach Australian Open zostanie rozegrany w poniedziałek o 9:00 polskiego czasu. Relacja tekstowa i wynik w Interia Sport.

    Transmisję na żywo z tego spotkania będzie można obejrzeć na kanale Eurosport 1. Dostępny będzie także stream online w HBO Max i Polsacie Box Go.

    Co za wymiana! Świątek zdominowała rywalkęPolsat Sport
    Iga Świątek podczas meczu z Madison Keys, Australian Open 2025

    Iga Świątek podczas meczu z Madison Keys, Australian Open 2025Yuichi YamazakiAFP
    Yue Yuan

    Yue YuanMichael Owens / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Iga Świątek podczas Australian Open 2025

    Iga Świątek podczas Australian Open 2025WILLIAM WEST / AFPAFP

  • Barcelona świętowała, ale co stało się z Pajor. Niecodzienne sceny z udziałem Polki

    Barcelona świętowała, ale co stało się z Pajor. Niecodzienne sceny z udziałem Polki

    18 stycznia piłkarki kobiecej Barcelony zrobiły to, co potrafią najlepiej – zwyciężyły kolejne spotkanie Ligi F. Tym razem triumf z Alhamą nie był jednak zbyt okazały. Wszystko przez niecodzienne ustawienie, które tego dnia zastosował szkoleniowiec “Dumy Katalonii” Pere Romeu. Ewa Pajor dostała od niego rolę, w której raczej nieczęsto obserwujemy kapitan reprezentacji Polski.
    Kobieta o jasnych oczach i ciemnych włosach spogląda zamyślona w bok, widoczna z bliska, ujęcie skupia się na jej twarzy z neutralnym wyrazem emocji.

    Ewa PajorUrbanandsportEast News

    W ramach opisanych wyżej spotkań Ewa Pajor zanotowała dwa skrajnie różniące się od siebie występy. W jednym meczu była ona bowiem wiodącym “goleadorem” swojej drużyny, natomiast kilka dni później kapitan reprezentacji Polski nie dała rady zmieścić ani jednej piłki w siatce rywalek.

    18 stycznia FC Barcelona rozegrała spotkanie z Alhamą, a więc 14. drużyną Ligi F. W tym meczu piłkarka z kraju nad Wisłą została sprowadzona przez trenera do niecodziennej roli.

    Regeneracja sił przed ważnym meczem. Pajor posadzona na ławce

    Już 21 stycznia “Duma Katalonii” będzie rozgrywać półfinałowy mecz w ramach tegorocznej edycji Superpucharu Hiszpanii. Z tego też powodu Pere Romeu postanowił, iż w niedzielnym spotkaniu ligowym swoją szansę dostaną zawodniczki, które na co dzień pełnią funkcję rezerwowych. Rotacja nie ominęła również Ewy Pajor. Polka przesiedziała cały mecz z Alhamą na ławce, ustępując miejsca w składzie 19-letniej Martine Fenger.

    Mimo niecodziennego składu “Duma Katalonii” wyraźnie zdominowała spotkanie. Tego dnia zawodniczki Romeu zanotowały posiadanie piłki na poziomie Claudii Piny… 90 procent. Już w pierwszej połowie objęły one prowadzenie za sprawą trafienia . Był to jednak jedyny gol w tej części spotkania. Dopiero w drugiej połowie kolejną bramkę zdobyła wprowadzona na plac gry Caroline Graham Hansen. Gol Norweżki zamknął mecz z Alhamą na wyniku 2:0.

    Zwycięstwo to miało dwa bardzo ważne następstwa. Oczywistym było pozyskanie kolejnych 3 “oczek” umacniających Barcelonę na pozycji liderek tabeli Ligi F. Bardzo ważnym aspektem była również możliwość odpoczynku kluczowych zawodniczek, które już 21 stycznia zmierzą się z piłkarkami Athleticu Bilbao. Stawką tego spotkania będzie awans do finału damskiego Superpucharu Hiszpanii.
    Pięć zawodniczek drużyny piłkarskiej w granatowo-bordowych strojach z herbem i logo sponsora skupionych na boisku, w tle trybuny stadionu.

    Ewa Pajor (na pierwszym planie)NurPhotoGetty Images
    Caroline Graham Hansen i Claudia Pina

    Caroline Graham Hansen i Claudia PinaEric AlonsoGetty Images
    Dwie piłkarki w strojach FC Barcelony stoją podczas meczu na boisku, jedna z nich wskazuje coś ręką, druga patrzy w tym samym kierunku.

    Ewa Pajor i Patri GuijarroRonny HartmannAFP

    Piłkarska analiza Pauliny Czarnoty-Bojarskiej (10.01.2026) WIDEOINTERIA.PL

  • Szaleństwo Świątek w Australian Open. A potem ten wpis, tuż przed szóstą. Hit sieci

    Szaleństwo Świątek w Australian Open. A potem ten wpis, tuż przed szóstą. Hit sieci

    Iga Świątek wciąż czeka na przełom w Australian Open. Choć jest jedną z największych gwiazd światowego tenisa, Melbourne jak dotąd nie stało się dla niej ziemią obiecaną. Najlepszym wynikiem Polki w Australii pozostaje półfinał, osiągnięty dwukrotnie – rezultat solidny, ale wyraźnie poniżej jej ambicji i sportowych oczekiwań. Mimo to Australian Open zapisało się w jej karierze kilkoma absolutnie pamiętnymi spotkaniami. Jedno z nich przeszło do historii nie tylko ze względu na przebieg meczu, ale też na symboliczny gest Igi tuż po jego zakończeniu.

    Warunki panujące w Melbourne – wysoka temperatura, specyficzna nawierzchnia i długie, wyczerpujące pojedynki – do tej pory nie sprzyjały liderce światowego rankingu. Świątek dwukrotnie docierała tu do półfinału, jednak za każdym razem turniej kończył się dla niej niedosytem. Szczególnie bolesne było starcie z Madison Keys w styczniu 2025 roku. Tamten mecz miał ogromny ładunek emocjonalny i zakończył się super tie-breakiem do dziesięciu punktów. O zwycięstwie Amerykanki przesądziły dosłownie dwa małe punkty, co tylko spotęgowało poczucie niespełnienia po stronie Polki.

    Nie brakuje jednak w Melbourne spotkań, które pokazały najpiękniejszą stronę charakteru Świątek. Jednym z nich był thriller rozegrany w nocy z 17 na 18 stycznia 2024 roku. Już w drugiej rundzie Australian Open Iga trafiła na Danielle Collins. Wówczas relacje między obiema tenisistkami nie były jeszcze tak napięte, jak stały się później, ale na korcie emocji i dramaturgii zdecydowanie nie brakowało.

    Choć wynik 6:4, 3:6, 6:4 może sugerować wyrównany, lecz „klasyczny” trzysetowy pojedynek, rzeczywistość była znacznie bardziej intensywna. W całym meczu doszło aż do 13 przełamań serwisu, a losy spotkania zmieniały się jak w kalejdoskopie. Kluczowy moment nastąpił w trzecim secie, gdy Świątek przegrywała już 1:4, tracąc dwa własne podania. Po ponad dwóch godzinach gry wydawało się, że odwrócenie losów meczu graniczy z cudem.

    A jednak. Iga po raz kolejny udowodniła, że jej siła mentalna jest jedną z największych broni. Od stanu 1:4 wygrała wszystkie kolejne gemy, zamykając spotkanie po dwóch godzinach i pięćdziesięciu siedmiu minutach walki. Mecz zakończył się dosłownie kilka minut przed godziną szóstą rano czasu polskiego.

    Tuż po ostatniej piłce Świątek sięgnęła po telefon i opublikowała wpis, który momentalnie obiegł świat. „To nie jest koniec, dopóki się nie skończy” – napisała. Proste zdanie, ale idealnie oddające jej mentalność, determinację i niezgodę na porażkę. Wpis stał się symbolem wytrwałości i sportowego charakteru Polki, a w krótkim czasie zgromadził niemal dwa miliony wyświetleń. W komentarzach pojawiły się gratulacje od kibiców z całego świata, a także od znanych sportowców, w tym mistrzyni olimpijskiej Aleksandry Mirosław.

    Ten duch walki nie wziął się znikąd. Świątek wielokrotnie podkreślała, że jej ogromnym idolem jest Rafael Nadal – tenisista, który w Australii przeżywał podobne dramaty i triumfy, na czele z legendarnym finałem Australian Open. W Melbourne Iga wciąż czeka na swój wielki moment, ale już teraz jedno jest pewne: jej mecze w Australii na długo zostają w pamięci kibiców.

  • Najpierw Iga Świątek, teraz Aryna Sabalenka. To wywołało prawdziwą burzę

    Najpierw Iga Świątek, teraz Aryna Sabalenka. To wywołało prawdziwą burzę

    Aryna Sabalenka już rozpoczęła zmagania w Australian Open. Liderka rankingu WTA w swoim pierwszym meczu pokonała Tiantsoę Rakotomangę Rajaonah 6:4, 6:1 i tym samym zameldowała się w drugiej rundzie. Jak się okazało jednak, nie mecz, który miał dość zaskakujący przebieg, zwrócił uwagę internautów. Kiedy z tym samym problem miała Iga Świątek. Białorusinka znalazła się na celowniku fanów tenisa.
    Dwie tenisistki podczas meczu, po lewej zawodniczka w białej czapce i stroju z różowo-żółtymi elementami trzyma rakietę w dłoni, po prawej zawodniczka w kolorowym stroju serwuje z piłką tenisową.

    Australian Open: Iga Świątek w 2025 roku i Aryna Sabalenka w 2026Yuichi Yamazaki & Paul CrockAFP

    Sabalenka miała moment przestoju w pierwszym secie spotkania z Francuzką. Została przez 20-latkę przełamana i musiała się mocno wysilić, by nadążyć za jej celnie posyłanymi piłkami. Sama pierwsza rakieta świata była pod wrażeniem tego, co wyczyniała jej rywalka.

    Aryna Sabalenka już po pierwszym meczu na Australian Open

    W tym roku Aryna Sabalenka ma zamiar dokonać to, co nie udało jej się w ubiegłym roku i zwyciężyć w finale Australian Open. Ostatnio jej rywalką była Madison Keys, która niespodziewanie, po niezwykle emocjonującym meczu, pokonała Białorusinkę, a wcześniej Igę Świątek w półfinale zmagań. Teraz pierwsza rakieta świata chce pokazać, że znów jest w formie i liczy na to, że uda jej się zdobyć kolejne wielkoszlemowe trofeum.

    Co za wymiana! Świątek zdominowała rywalkęPolsat Sport

    Drogę ku temu już rozpoczęła i choć ta okazała się wyboista i zaskakująca, to ostatecznie Sabalenka znalazła się w drugiej rundzie. Jej rywalką będzie Chinka Zhuoxuan Bai, a mecz zaplanowany został na środę, 21 stycznia.

    Aryna Sabalenka w ogniu krytyki po pierwszym meczu

    Niespodziewanie Sabalenka znalazła się w ogniu krytyki po swoim spotkaniu. Chodziło jednak nie o względy sportowe, a… strój. Tym razem Nike zaproponowała gwieździe mieszankę kolorów i krój, który nie spodobał się za bardzo kibicom. Niezadowoleni głośno wypowiadali swoje zdanie w sieci.

    “O mój Boże, nie widziałam wcześniej stroju Sabalenki, ale jest OKROPNY”, “Powiem tak: nie ma brzydkich kolorów, są złe zestawienia. Ten strój należy do tych drugich” – można było przeczytać na portalach społecznościowych. Zdania były jednak podzielone. Wielu było i takich, którym podobało się to, co założyła liderka rankingu.

    Nie tak dawno podobnej krytyce poddana była Iga Świątek. “Modlę się za zakończenie tego koszmaru, ona zasługuje na lepsze stroje” – pisali internauci o propozycji ON dla Igi Świątek na ubiegłoroczny Australian Open. Pozostaje pytanie, w jakim stroju Polka pokaże się tym razem na korcie – możliwe, że czas na tegoroczną falę niezadowolenia ze strony kibiców-stylistów dopiero nadejdzie.
    Uśmiechnięta tenisistka w żółtej koszulce i z czerwoną torbą podpisuje piłki tenisowe oraz autografy dla fanów po meczu.

    Aryna SabalenkaWilliam WestAFP
    Sportowiec w stroju tenisowym z rakietą na ramieniu i słuchawkami na uszach, skupiony, w trakcie przechodzenia przez oświetlone różowym światłem pomieszczenie

    Iga Świątek AFP

  • Polacy wicemistrzami Europy. Ależ dramaturgia, upadek na ostatnim zakręcie

    Polacy wicemistrzami Europy. Ależ dramaturgia, upadek na ostatnim zakręcie

    Michał Niewiński, Natalia Maliszewska, Gabriela Topolska i Felix Pigeon zostali w niedzielę wicemistrzami Europy w short tracku. Polska sztafeta mieszana jechała po brąz, ale upadek rywala na ostatnim zakręcie dał jej drugie miejsce. Medale trafią także do Kamili i Diane Sellierów, którzy brali udział w ćwierćfinale.
    Zawodniczka w stroju narodowym Polski z charakterystycznym czerwono-białym wzorem, wyposażona w kask sportowy i okulary, jest widoczna na lodowisku po zakończonym biegu. W rogu zdjęcia znajduje się niewielka ramka z ujęciem zawodniczek leżących lub upa…

    Natalia Maliszewska – w ramce upadek WłochaSUN FEI/XINHUAEast News

    Natalia Maliszewska, Gabriela Topolska, Kamila Sellier, Diane Sellier, Michał Niewiński i Felix Pigeon zostali wicemistrzami Europy w short tracku. W finale w holenderskim Tilburgu nasza sztafeta mieszana zajęła drugie miejsce, szybsi od niej okazali się tylko będący potęgą łyżwiarstwa szybkiego gospodarze.

    Polscy łyżwiarze z wicemistrzostwem Starego Kontynentu w Tilburgu. Długo zanosiło się na brąz

    Jak pisze Polska Agencja Prasowa, “zdecydowaną większość dystansu Polacy przejechali na trzeciej pozycji, utrzymując się przed Węgrami, a o złoto walczyli reprezentanci gospodarzy z Włochami”. Wszystko jednak zmieniło się… na ostatnim zakręcie. Łyżwiarz z Italii upadł i uderzył w matę ochronną. Był załamany, ale nic mu się nie stało.

    Oznaczało to oczywiście kluczowe przetasowania. Na podium wskoczyli Węgrzy, a nasi rodacy mogą się cieszyć ze srebra. To poprawa względem zeszłego roku, gdy na ME w Dreźnie uplasowali się na 3. lokacie.

    Kamila i Diane Sellierowie (wzięli ślub w maju 2025 r.) brali udział ćwierćfinale (który zresztą Polska wygrała), więc też otrzymają krążek. W półfinale (2. pozycja naszej sztafety) wystąpił już identyczny skład jak w finale.

    Upadek Włocha można zobaczyć w poniższym wpisie holenderskiego oddziału Eurosportu.

    Aida Bella: Walczyłam o taki moment, żeby tego typu programy rozpoczynały się od short tracku. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Uśmiechnięta młoda kobieta w sportowej białej bluzie z logotypami Białystok, Lotos i 4F, tło rozmyte, neutralne barwy.

    Natalia MaliszewskaPAWEL SKRABA/AGENCJA SEEast News
    Zawodniczka w stroju i kasku do łyżwiarstwa szybkiego dynamicznie pokonuje zakręt na lodowisku, tuż przy jednej z oznakowanych granic toru.

    Gabriela TopolskaRafał Oleksiewiczmateriały prasowe
    Zawodniczka w łyżwiarstwie szybkim ubrana w biały strój z czerwonym motywem orła i hełmem, na głowie biały kask z numerem 97, za nią zamazana tablica z napisami i logo.

    Natalia MaliszewskaDavid Kirouac/Icon SportswireEast News

  • Donald Tusk opublikował nagranie. Opatrzył je jedynie 7 słowami

    Donald Tusk opublikował nagranie. Opatrzył je jedynie 7 słowami

    Premier wrzucił nagranie z “Jantarem”, dodał tylko siedem słów

    Mieszane komentarze pod nagraniem Donalda Tuska

    “Jantar” zacumował w Szczecinie. Polski prom ma budować potęgę na Bałtyku

    Donald Tusk w niedzielne (18.01.) przedpołudnie opublikował w mediach społecznościowych 23-sekundowy film. Nagranie dotyczyło nowego promu “Jantar”, ale premier nie wykorzystał szansy do pochwalenia się kolejnymi sukcesami gospodarczymi a otwartym uderzeniem w Mateusza Morawieckiego.

    Premier wrzucił nagranie z “Jantarem”, dodał tylko siedem słów

    Donald Tusk aktywnie publikuje w mediach społecznościowych. W niedziele (18.01.) na koncie premiera pojawił się krótki film. Nagranie zostało wykonane na jednej z ulic, gdzie między budynkami pojawia się przepływający nieopodal prom “Jantar”. Trwający mniej niż pół minuty film nie stał się jednak powodem kolejnego wpisu na temat siły polskiej gospodarki i tego, że przemysł wraca na dobre tory.

    Zamiast tego Donald Tusk zdecydował się na opisanie nagrania zaledwie siedmioma słowami i wykorzystaniem promu “Jantar” do uderzenia w politycznego przeciwnika i swojego poprzednika w fotelu premiera.

    “Robi większe wrażenie niż stępka Morawieckiego. Przyznajcie!” – napisał Donald Tusk. Warto wyjaśnić, że stępka, czyli inaczej kil, to kluczowy, podłużny element na dnie kadłuba statku, stanowiący jego “kręgosłup”, biegnący od dziobu do rufy, zapewniający wytrzymałość strukturalną i stabilność.

    Mieszane komentarze pod nagraniem Donalda Tuska

    Internauci bardzo szybko zaczęli odpowiadać w komentarzach pod filmem z promem “Jantar”. Większość opinii nie była jednak korzystna dla Donalda Tuska. “A tu jak zwykle. Jak coś dobrego, nowego jak Nowy Prom, Nowy Dworzec to Pan Donald czuje się jakby to jego zasługa była” (pisownia oryginalna – przyp. red.) – czytamy w jednej z opinii.

    Wiele osób pyta wprost Donalda Tuska jaki udział w powstaniu promu “Jantar” miała obecna władza. “Jeżeli dobrze pamiętam, to za rządów PiS został zbudowany” – napisał internauta. “Historia Jantar Unity sięga rządowego Programu Batory z 2017 r., zapowiedzianego przez rząd PiS. Choć symbolicznie położono wówczas stępkę, projekt przez lata nie miał zabezpieczonego finansowania. Dopiero w listopadzie 2021 r. podpisano kontrakt z Remontowa Shipbuilding, a realna budowa ruszyła jesienią 2022 r.” – wylicza ktoś inny w komentarzu pod nagraniem opublikowanym przez premiera.

    “Wyprodukowany w naszym kraju, w naszym pięknym Gdańsku. Efekt rozwoju naszej gospodarki widoczny jak na dłoni!” – napisał z kolei Jarosław Wałęsa, syn byłego prezydenta, który pełni obecnie funkcję posła z ramienia Koalicji Obywatelskiej.

    “Jantar” zacumował w Szczecinie. Polski prom ma budować potęgę na Bałtyku

    Nowy prom pasażersko-samochodowy “Jantar Unity”, największa i najnowocześniejsza jednostka polskiej floty promowej, został w sobotę zaprezentowany przy Wałach Chrobrego w Szczecinie. Od 20 stycznia będzie kursował ze Świnoujścia do szwedzkich portów Trelleborg i Ystad.

    Prom mierzy niemal 200 metrów długości i oferuje 400 miejsc dla pasażerów oraz możliwość przewozu prawie 200 naczep. Załoga liczy 50 osób. Jednostka osiąga prędkość 19 węzłów i jest napędzana czterema silnikami zasilanymi LNG, wspomaganymi układem hybrydowym z bateriami. Zamiast tradycyjnych śrub zastosowano pędniki azymutalne i stery strumieniowe, co znacznie ułatwia manewrowanie w portach.

    Wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka przypomniał, że dwa lata temu projekt był zagrożony upadkiem, a inwestycja nie miała finansowania. “Bardzo mało brakowało, a skończyłby jak rdzewiejąca stępka w szczecińskiej stoczni” – mówił. Podczas prezentacji pokazał też symboliczny młoteczek, którym w 2017 r. premier uderzał w stępkę promu, nazywając go “symbolem nieudolności rządu PiS”.

    Rząd przeznaczył na program budowy promów 1,3 mld zł, co pozwoliło uratować inwestycję. W planach jest też bliźniaczy prom “Bursztyn Unity”, który ma wejść na trasę Polska – Szwecja w drugiej połowie roku, a trzeci prom z serii jest w budowie. Jedna jednostka kosztuje ponad 250 mln euro, a inwestycja powinna zwrócić się w maksymalnie 16 lat, według danych armatora Unity Line Polska.

    – “Jantar” jest w stu procentach polski – podkreślał Marchewka i dyrektor Unity Line, Paweł Pluto-Prądzyński. Budowali go polscy stoczniowcy, a wyposażenie dostarczyły polskie firmy. Wiceminister zwrócił uwagę, że wcześniejsze lata charakteryzowały się rywalizacją polskich armatorów bez nowoczesnych jednostek, przez co tracili rynek. – Dziś łączymy siły pod marką “polsca”, by odzyskać pozycję na Bałtyku – mówił.

    Chrzest promu odbył się 17 stycznia, a matką chrzestną została Miłosława Błaszyk-Zjawińska, dyrektor Pionu Zarządzania w PŻM w Szczecinie. W tym samym dniu odbyły się pokazy multimedialne, a w niedzielę jednostka była otwarta dla zwiedzających po pokładach oprowadzały grupy pod opieką przewodników.

    “Wydarzenia”: Sztuczna inteligencja zastępuje specjalistów? NieudolniePolsat News

  • Rozdrażniona Sabalenka naprawdę to zrobiła. Blisko dramatu na start AO

    Rozdrażniona Sabalenka naprawdę to zrobiła. Blisko dramatu na start AO

    Tiantsoa Sarah Rakotomanga Rajaonah, która z dziką kartą trafiła do drabinki głównej Australian Open miała zostać szybko pokonana przez Arynę Sebalenkę. Białorusinka miała jednak ciężki orzech do zgryzienia, a aby wygrać kolejnego gema nie kalkulowała. Jedno z zagrań skwitowane zostało głośnym okrzykiem, kiedy trafie “ustrzeliła” rywalkę. I od razu zaczęła przepraszać zdając sobie sprawę z tego, co zrobiła.
    Zawodniczka tenisowa w różowo-pomarańczowym stroju wykonuje serw podczas meczu na korcie, dynamiczne ujęcie podkreśla jej zaangażowanie i radość. Wstawka pokazuje szczegółowy moment uderzenia piłki.

    Aryna Sabalenka w meczu z Tiantsoą Sarah Rakotomanga RajaonahDita Alangkara/Associated Press/East News, Eurosport/ screenEast News

    Jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji w I rundzie Australian Open, Aryna Sabalenka wskazywana była w roli murowanej faworytki, a Tiantsoa Sarah Rakotomanga Rajaonah oczywiście skazywana była wręcz na pożarcie.

    Trenisistka z Francji świetnie się jednak prezentowała na korcie i już w pierwszym gemie przełamała Sabalenkę oraz walcząc o kolejne piłki w kolejnych gemach. Ostatecznie Sabalenka wygrała pierwszą partię 6:4, ale z wielkimi problemami po drodze.

    Niebezpieczna sytuacja z Sabalenką w roli głównej. Takie obrazki już w pierwszym meczu Australian Open

    Jak przystało na Białorusinkę, często można było zobaczyć żywą gestykulację po nieudanych zagraniach i wzbierającą w niej złość. To wszystko sprawiło, że liderka rankingu WTA zaczęła grać na pełnych obrotach, nie cofając się przed niczym. I tak doszło do niebezpiecznej sytuacji.

    Bloki w meczu Cuprum Stilon Gorzów – Barkom-Każany Lwów. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Sabalenka na pełnej prędkości biegła do siatki po tym, jak rywalka zagrała skrót. W swoje uderzenie włożyła niemalże całą siłę i uderzyła prosto w stojącą po drugiej stronie siatki rywalkę. Piłka prawie trafiła Francuzkę w głowę, jednak przytomna reakcja i świetny refleks sprawiły, że piłka zaledwie musnęła jej włosy.

    Kiedy Sabalenka zobaczyła, co się stało i jak blisko było “ustrzelenia” rywalki w głowę, od razu zrobiła duże oczy i uniosła dłoń w kierunku Francuzki, w przepraszającym geście.

    To był jednak punkt zwrotny w meczu. Do sytuacji doszło bowiem przy stanie 4:4 i 15-30 dla Rakotomanga Rajaonah. Od tamtej pory Białorusinka wygrała gema przy swoim podaniu oraz przełamała rywalkę w kolejnym, wygrywając ostatecznie pierwszego seta.
    Aryna Sabalenka szybko zapewniła sobie grę w trzeciej rundzie Australian Open

    Aryna Sabalenka szybko zapewniła sobie grę w trzeciej rundzie Australian OpenADRIAN DENNISAFP
    Aryna Sabalenka podczas finału Australian Open

    Aryna Sabalenka podczas finału Australian OpenMARTIN KEEP / AFPAFP
    Aryna Sabalenka rywalizowała ze Sloane Stephens w pierwszej rundzie Australian Open 2025

    Aryna Sabalenka rywalizowała ze Sloane Stephens w pierwszej rundzie Australian Open 2025ADRIAN DENNIS / AFPAFP

  • Ledwie ruszył Australian Open, a Białorusinka za burtą. Nie zagra z Polką

    Ledwie ruszył Australian Open, a Białorusinka za burtą. Nie zagra z Polką

    Główna drabinka Australian Open 2026 ruszyła o godz. 1:00 czasu polskiego, a już pół godziny później kibice zgromadzeni w Melbourne byli świadkami pierwszego meczu na największym obiekcie kompleksu – Rod Laver Arena. Niedzielne zmagania na centralnym korcie otwierała rozstawiona z numerem siódmym Jasmine Paolini. Choć los skojarzył ją z rywalką mogącą sprawić problemy już w pierwszej rundzie, rzeczywistość okazała się dla Włoszki wyjątkowo łaskawa. Paolini potrzebowała zaledwie 69 minut, by w dwóch setach odprawić z turnieju Białorusinkę Alaksandrę Sasnowicz.

    Sezon 2026 Paolini rozpoczęła od startu w United Cup. Występ reprezentacji Włoch nie należał jednak do udanych. Sama tenisistka z Półwyspu Apenińskiego na inaugurację przegrała z Belindą Bencić 4:6, 3:6, a po tym, jak stało się jasne, że jej drużyna nie awansuje z fazy grupowej, rozegrała jeszcze jeden singlowy pojedynek. Zwycięstwo nad Leolią Jeanjean 6:2, 6:3 pozwoliło jej zakończyć turniej w nieco lepszym nastroju. Ósma rakieta świata miała następnie ponad tydzień na spokojne przygotowania do pierwszego wielkoszlemowego turnieju sezonu w Melbourne.

    Aktualna mistrzyni olimpijska w deblu znalazła się w gronie zawodniczek, które do rywalizacji w Australian Open przystąpiły już pierwszego dnia. Jej przeciwniczką była kwalifikantka Alaksandra Sasnowicz. Choć Białorusinka zajmowała dopiero 102. miejsce w rankingu WTA, jej dotychczasowe występy w 2026 roku mogły budzić respekt. W Brisbane, podczas turnieju rangi WTA 500, przeszła eliminacje i dotarła do trzeciej rundy, po drodze eliminując m.in. Clarę Tauson. Równie skuteczna była w kwalifikacjach do Australian Open, dlatego na papierze zapowiadało się na wymagające otwarcie dla Paolini.

    Początek meczu rzeczywiście przyniósł chwilę niepewności. Paolini serwowała jako pierwsza i już w inauguracyjnym gemie musiała bronić break pointa. Włoszka zachowała jednak spokój, wygrała kluczową wymianę i utrzymała podanie. Chwilę później sama doczekała się okazji na przełamanie – i to dwóch z rzędu. Wystarczyła pierwsza, by przejąć inicjatywę. Od tego momentu Paolini coraz wyraźniej dominowała w wymianach, a po pewnym gemie serwisowym do zera prowadziła już 3:0.

    Turniejowa „siódemka” nie zamierzała zwalniać tempa. W czwartym gemie ponownie dobrała się do podania Sasnowicz, tym razem wykorzystując trzecią szansę na breaka. Co prawda w kolejnym rozdaniu pojawił się moment dekoncentracji – po prostym błędzie przy siatce Paolini przegrywała 15–30 – lecz szybko odzyskała kontrolę i wygrała trzy akcje z rzędu. Białorusinka zdołała zapisać na swoim koncie jednego gema przy stanie 0:5, ale na więcej nie było jej stać. Paolini zamknęła seta przy własnym serwisie, wygrywając go zdecydowanie 6:1.

    Druga partia rozpoczęła się od bardziej wyrównanej gry. Sasnowicz miała świadomość, że musi pilnować wyniku od samego początku. Obroniła break pointa w pierwszym gemie i po raz pierwszy w meczu objęła prowadzenie. Po chwili Paolini znalazła się pod presją przy własnym podaniu, przegrywając 0–30, jednak także i tym razem opanowała sytuację, wygrywając cztery kolejne wymiany.

    Kluczowy okazał się trzeci gem. Sasnowicz miała w nim piłkę na prowadzenie 2:1, lecz niewykorzystana okazja kompletnie ją zdeprymowała. Od tego momentu Białorusinka przegrała aż 12 punktów z rzędu, a Paolini całkowicie przejęła kontrolę nad spotkaniem. Niewiele brakowało, by Włoszka nie oddała już ani jednego gema do końca meczu. W siódmym rozdaniu Sasnowicz obroniła co prawda trzy piłki meczowe, ale było to jedynie chwilowe odroczenie nieuniknionego. Ostatecznie Paolini zwyciężyła 6:1, 6:2 i pewnie awansowała do drugiej rundy.

    W kolejnym etapie turnieju Jasmine Paolini zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku pomiędzy Magdaleną Fręch a Veroniką Erjavec.