• Dwa sety z Rybakiną, a potem dramat Świątek. Nie mogła dokończyć tamtego starcia

    Dwa sety z Rybakiną, a potem dramat Świątek. Nie mogła dokończyć tamtego starcia

    Jedną z zawodniczek, z którą Iga Świątek prowadzi najbardziej zaciętą rywalizację jeśli mowa o bezpośrednich starciach, jest Jelena Rybakina – do końca sezonu 2025 obie panie spotkały się na placu gry w trakcie profesjonalnej kariery jedenaście razy i niewielką przewagę zdobyła tu Raszynianka, triumfując w sześciu spotkaniach. Był jednak taki czas, w którym to reprezentantka Kazachstanu dominowała na korcie, a najbardziej dramatycznym wyrazem tego była dla Świątek potyczka z Rzymu z 2023 roku.
    Tenisistka świętująca zwycięstwo na korcie ziemnym, ubrana w sportową odzież i czapkę z daszkiem, z rakietą tenisową w dłoni; w okrągłym wstawieniu w rogu widoczna inna tenisistka w geście pozdrowienia z rakietą.

    Iga Świątek w 2023 roku w Rzymie musiała zrezygnować z dalszej gry z Jeleną Rybakiną z powodu kontuzjiTiziana FABI / AFP – Filippo MONTEFORTE / AFPAFP

    Na początku listopada 2025 roku Iga Świątek doznała porażki z Jeleną Rybakiną na prestiżowych WTA Finals – mimo triumfu 6:3 w pierwszym secie Kazaszka zdołała odwrócić losy rywalizacji i wygrać dwie kolejne odsłony bardzo gładko, bo 6:1, 6:0.

    Mimo wszystko Raszynianka dalej utrzymała dobry ze swej perspektywy bilans w potyczkach z Rybakiną – w jedenastu spotkaniach z nią triumfowała w ogólnym rozrachunku sześciokrotnie. Był jednak taki czas, w którym to urodzona w Moskwie sportsmenka dominowała nad Polką.

    Pechowy zwrot w meczu Świątek. W 2023 roku Rybakina zatriumfowała nad nią po kreczu

    Mowa o sezonie 2023 – wówczas to Jelena Rybakina najpierw ograła Świątek na Australian Open 6:4, 6:4 w czwartej rundzie wielkoszlemowego turnieju, a następnie, w marcu, pokonała rywalkę również w półfinale zawodów w Indian Wells.

    W maju tour przeniósł się tymczasem do Rzymu i tam drogi obu tenisistek przecięły się w ćwierćfinale. Mecz zaczął się nie tylko dobrze dla Igi Świątek, ale też… dosyć zabawnie, bowiem w trakcie pierwszego gema grę trzeba było na moment przerwać gdyż… ktoś zadzwonił na niewyciszony telefon czołowej rakiety globu i ta musiała interweniować:

    Ostatecznie nie zbiło to jednak reprezentantki Polski z tropu – pierwszy set wygrała dość pewnie 6:2, ale potem zaczęły się schody. W secie drugim Rybakina pokazała wielki hart ducha i “odgryzła się” rywalce – doszło do tie-breaka, a w nim starsza z zawodniczek zatriumfowała 7-3.

    Wszystko miało rozstrzygnąć się więc w secie trzecim – a tymczasem tuż przed jego rozpoczęciem Iga Świątek zasygnalizowała konieczność interwencji medycznej. Ostatecznie wróciła do gry z bandażem założonym na prawe udo, natomiast widać było, że doskwiera jej nieco poważniejszy uraz.

    Mimo to z dużym zacięciem wciąż dotrzymywała kroku oponentce – a wręcz to właśnie Rybakina była zmuszona gonić wynik. Przy stanie 2:2 Raszynianka musiała jednak ostatecznie powiedzieć “pas” – a tym samym przeciwniczka zatriumfowała nad nią po raz trzeci z rzędu.

    Zła passa w meczach z Kazaszką została ostatecznie przerwana w lutym 2024 roku na zawodach w Dosze, a w przyszłości też i Świątek doczekała się zdominowania Rybakiny – wygrała z nią cztery razy z rzędu w 2025 roku i wszystko zostało tu przerwane dopiero przez wspominane już WTA Finals.
    Iga Świątek i Jelena Rybakina

    Iga Świątek i Jelena RybakinaJULIEN DE ROSA/BURAK AKBULUT/ANADOLUAFP
    Dwie kobiety w sportowych strojach tenisowych na zbliżeniu, każda na osobnym planie, skupione podczas rywalizacji na korcie tenisowym.

    Iga Świątek i Jelena RybakinaMINAS PANAGIOTAKIS / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / ANNE-CHRISTINE POUJOULAT / AFPAFP
    Dwie tenisistki po meczu, po lewej stronie zawodniczka w bordowym stroju i z ręcznikiem na ramionach, po prawej zawodniczka w sportowym stroju w jasnych barwach z wyrazem silnych emocji na twarzy, ściskająca pięść w geście triumfu.

    Jelena Rybakina i Iga ŚwiątekSTR / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP / JUNG YEON-JE / AFPAFP

    Asy serwisowe w meczu UNI Opole – Sokół & Hagric Mogilno.

  • Świątek poszkodowana przed meczem z Rybakiną. Jest decyzja

    Świątek poszkodowana przed meczem z Rybakiną. Jest decyzja

    Poranny termin – kłopot czy atut? Świątek stanie przed wyzwaniem w meczu z Rybakiną

    Czy gra o tak wczesnej porze może być dla Igi Świątek problemem, czy wręcz przeciwnie – przewagą? To jedno z kluczowych pytań przed ćwierćfinałowym starciem Polki z Jeleną Rybakiną w Australian Open. Organizatorzy zdecydowali, że pojedynek rozpocznie się o godz. 11:30 czasu lokalnego, czyli o 1:30 w nocy czasu polskiego. Dla kibiców w Europie to fatalna wiadomość, ale dla samej Świątek sytuacja wcale nie musi być jednoznacznie negatywna.

    To pierwsze tak wczesne wyjście Polki na kort w tegorocznym turnieju w Melbourne. Dotychczasowe mecze rozgrywała głównie w sesji wieczornej – z Yue Yuan w pierwszej rundzie, Anną Kalińską w trzeciej oraz Maddison Inglis w czwartej. Jedynie spotkanie z Marie Bouzkovą odbyło się nieco wcześniej, późnym popołudniem. Tymczasem warunki w Australii w ciągu dnia i wieczorem potrafią różnić się diametralnie. Trwa tam środek lata, a temperatury przekraczają nawet 40 stopni Celsjusza. W takich okolicznościach kort zachowuje się inaczej, powietrze jest bardziej suche, a fizyczna odporność zawodniczek zostaje wystawiona na ciężką próbę.

    Pod tym względem Świątek znalazła się w najtrudniejszym położeniu spośród wszystkich ćwierćfinalistek grających w sesji dziennej. Co prawda aż trzy z czterech ćwierćfinałów singla kobiet zaplanowano na dzień – poza meczem Coco Gauff z Eliną Switoliną – jednak Polka jako jedyna nie miała wcześniej okazji przetestować porannych warunków w tegorocznym Australian Open.

    Rybakina ma pod tym względem nieco większe obycie. W pierwszej rundzie grała w ciągu dnia z Kają Juvan, a w czwartej rundzie po południu z Elise Mertens. Pozostałe mecze rozgrywała wieczorem, ale Kazaszka zdążyła już poczuć, jak funkcjonuje jej gra w upale i ostrym słońcu.

    Na tym etapie turnieju różnice sportowe między zawodniczkami są minimalne, dlatego każdy szczegół może odegrać rolę – także przyzwyczajenie do warunków czy pory dnia. Mecze ćwierćfinałowe odbędą się wyłącznie na Rod Laver Arena, więc kwestia „oswojenia” kortu nie ma większego znaczenia – wszystkie osiem tenisistek miało już okazję wystąpić na centralnym obiekcie.

    Warto jednak przypomnieć wcześniejszą dyskusję ekspertów Tennis Channel sprzed meczu Świątek z Inglis. Jim Courier zdradził wówczas, że Polka wnioskowała o grę w ciągu dnia, natomiast australijska stacja telewizyjna naciskała na termin wieczorny, korzystniejszy pod względem oglądalności. – Ostatecznie telewizja dostała to, czego chciała, a Iga nie – mówił Courier, nie kryjąc zdziwienia, że liderka światowego rankingu preferuje grę za dnia. Podobnie wypowiadała się Lindsay Davenport, zwracając uwagę, że nocne godziny meczów są szczególnie niekorzystne dla europejskich kibiców.

    Dziś jednak widać, dlaczego Świątek mogło zależeć na wcześniejszym terminie starcia z Inglis. Gdyby zagrała wtedy w ciągu dnia, miałaby już jedno spotkanie rozegrane w warunkach zbliżonych do tych, które czekają ją w ćwierćfinale z Rybakiną – w pełnym słońcu i wysokiej temperaturze.

    Tenisiści mogą co prawda składać wnioski dotyczące pory meczu, ale ostateczna decyzja zawsze należy do organizatorów. Wielu zawodników woli grę dzienną z bardzo praktycznych powodów. Po spotkaniu czekają ich zabiegi fizjoterapeutyczne, konferencje prasowe i inne obowiązki. Jeśli mecz kończy się późnym wieczorem, powrót do hotelu i sen często przesuwają się na wczesne godziny poranne, co zaburza rytm dobowy.

    O tym, jak duży wpływ może mieć terminarz, mówiła choćby Jelena Ostapenko po US Open 2023. Po nocnym meczu z Igą Świątek spała do piątej rano, a dzień później była wyraźnie wyczerpana. – Nawet jeśli śpisz siedem–osiem godzin, organizm nie wraca w pełni do normy – przyznawała, sugerując, że Coco Gauff miała korzystniejsze warunki, bo grała znacznie wcześniej.

    Ciekawym kontekstem jest także turniej w Cincinnati w 2025 roku, gdzie Świątek rywalizowała z Rybakiną w dziennych warunkach. Wówczas Lindsay Davenport zwracała uwagę, że Polka była lepiej przygotowana na upał, bo wcześniej regularnie grała w południe, podczas gdy jej rywalka częściej występowała wieczorami. – Do takich warunków można się przyzwyczaić, ale to nie do końca sprawiedliwe – oceniałą wtedy Amerykanka. Teraz role się odwróciły, a korzystniejsza sytuacja wydaje się być po stronie Rybakiny.

    Czy poranny termin okaże się dla Igi Świątek przeszkodą, czy też Polka szybko zaadaptuje się do ekstremalnych warunków i przekuje je w atut? Odpowiedź poznamy w środku nocy czasu polskiego, gdy w Melbourne rozpocznie się jeden z najciekawszych ćwierćfinałów tegorocznego Australian Open.

  • Coco Gauff wpadła w furię po sensacyjnej porażce. Zeszła z kortu i się zaczęło

    Coco Gauff wpadła w furię po sensacyjnej porażce. Zeszła z kortu i się zaczęło

    Półfinalistka Australian Open 2024 tym razem musiała pożegnać się z turniejem już na etapie ćwierćfinału. Coco Gauff nie sprostała znakomicie dysponowanej Elinie Switolinie, która pokonała Amerykankę w dwóch setach. Trzecia rakieta świata błyskawicznie opuściła kort, jednak – jak szybko się okazało – emocje wzięły nad nią górę, a realizator transmisji uchwycił sceny, które momentalnie obiegły świat.

    Wygrana z Mirrą Andriejewą 6:2, 6:4 w 1/8 finału była jedynie początkiem pięknej przygody Switoliny na kortach w Melbourne. Po ograniu siódmej zawodniczki rankingu WTA Ukrainka stanęła przed jeszcze większym wyzwaniem – pojedynkiem z Coco Gauff, aktualną numer trzy światowego tenisa. I tym razem scenariusz był jednostronny. Niedawna pogromczyni Igi Świątek nie miała żadnych argumentów, by przeciwstawić się znakomicie grającej Switolinie. Ukrainka triumfowała 6:1, 6:2, a cały mecz zakończył się w zaledwie 59 minut.

    Dla Gauff oznaczało to szybki koniec przygody z Australian Open, natomiast Switolina już może przygotowywać się do półfinałowego starcia z Aryną Sabalenką.

    Nerwy Coco Gauff po sensacyjnej porażce

    Tuż po ostatniej piłce Coco Gauff szybko spakowała swoje rzeczy i ze spuszczoną głową skierowała się do szatni. W tym czasie Elina Switolina, wyraźnie uszczęśliwiona zwycięstwem, udzielała jeszcze wywiadu pomeczowego. Transmisja przeniosła się do studia Eurosportu, jednak realizatorzy szybko ponownie skupili uwagę na Amerykance.

    Kamery umieszczone w korytarzach obiektu uchwyciły moment, w którym Gauff postanowiła rozładować frustrację po bolesnej porażce. Początkowo szła spokojnie, lecz nagle emocje wzięły górę. Amerykanka wykonała szeroki zamach prawą ręką i z impetem zaczęła uderzać rakietą o ziemię, powtarzając ten gest kilkukrotnie. Te obrazki natychmiast obiegły media społecznościowe i wywołały ogromne poruszenie w świecie tenisa.

    Dla Coco Gauff to powtórka z zeszłego roku – również w Australian Open 2025 (wcześniej 2024) zakończyła swój udział na etapie ćwierćfinału. Wówczas jej pogromczynią była Paula Badosa, która wygrała 7:5, 6:4.

    W drugim półfinale turnieju – obok pojedynku Aryny Sabalenki z Eliną Switoliną – zobaczymy zwyciężczynie starć Jessica Pegula / Amanda Anisimova oraz Iga Świątek / Jelena Rybakina. Melbourne wkracza w decydującą fazę, a emocji na kortach z pewnością nie zabraknie.

  • Świątek prowadziła wtedy z Rybakiną już 3:0, a potem zwrot. Koniec po 89 minutach

    Świątek prowadziła wtedy z Rybakiną już 3:0, a potem zwrot. Koniec po 89 minutach

    Rywalizacja Igi Świątek z Jeleną Rybakiną to jedna z najbardziej wyrazistych i intensywnych historii ostatnich lat w kobiecym tourze. Na początku sezonu 2026 Polka prowadziła w bezpośrednich pojedynkach 6:5, jednak świeże wspomnienia nie działały na jej korzyść. Ostatnie starcie, rozegrane podczas WTA Finals, zakończyło się bowiem bolesną porażką Świątek po trzech setach i tylko podkreśliło, jak niewygodną rywalką potrafi być Kazaszka.

    Panie miały już okazję mierzyć się ze sobą również w Australian Open. W 2023 roku górą była Rybakina, która w czwartej rundzie wygrała 6:4, 6:4, choć przebieg spotkania wcale nie był tak jednostronny, jak sugeruje wynik. Co więcej, Polka w pewnym momencie miała mecz pod kontrolą, by ostatecznie wypuścić go z rąk.

    Do tegorocznej edycji Australian Open Iga Świątek przystępowała bez nadmiernej presji i wielkich deklaracji. Analizując jej turniejową drabinkę, szybko można było dojść do wniosku, że potencjalny ćwierćfinał z Jeleną Rybakiną jest niemal nieunikniony. Kazaszka to zresztą zawodniczka, która w Melbourne prezentowała się historycznie bardzo skrajnie – albo odpadała szybko, albo dochodziła niemal do samego końca.

    W 2026 roku Rybakina od początku sprawiała jednak wrażenie znakomicie przygotowanej. Do ćwierćfinału dotarła bez straty seta, prezentując tenis oparty na potężnym serwisie i agresji z głębi kortu. Prawo gry o półfinał w poniedziałkowy poranek czasu polskiego wywalczyła także Świątek, która w czwartej rundzie uporała się z Maddison Inglis.

    Ćwierćfinałowe zestawienie przywołało wspomnienia sprzed trzech lat. W 2023 roku, również w Melbourne, Iga Świątek musiała uznać wyższość Rybakiny. Wówczas Polka była turniejową „jedynką”, a Kazaszka przystępowała do rywalizacji jako 22. zawodniczka rozstawienia. Już początek spotkania okazał się dla liderki rankingu WTA bardzo trudny. Świątek straciła podanie w pierwszym gemie, a choć chwilę później miała dwie okazje na przełamanie powrotne, nie potrafiła ich wykorzystać.

    Rybakina szybko objęła prowadzenie 2:0, ale ten stan nie utrzymał się długo. Polka wygrała kolejny gem serwisowy, a przy trzeciej szansie na przełamanie doprowadziła do remisu 2:2. Wydawało się, że mecz zaczyna układać się po jej myśli. Następne dwa gemy padły łupem serwujących i kluczowy okazał się siódmy gem pierwszego seta – moment często przełomowy, bo rozgrywany jeszcze starym kompletem piłek.

    Tym razem to właśnie wtedy Świątek straciła podanie po raz drugi. Strat tej nie zdołała już odrobić i pierwsza partia zakończyła się zwycięstwem Rybakiny 6:4, co znacząco przybliżyło ją do ćwierćfinału.

    Drugi set rozpoczął się dla Polki idealnie. Świątek pewnie utrzymała serwis, następnie przełamała rywalkę i potwierdziła przewagę własnym podaniem. Po kilkunastu minutach prowadziła 3:0 i wszystko wskazywało na to, że spotkanie zmierza w stronę trzeciej partii. Od tego momentu jednak inicjatywę całkowicie przejęła Rybakina.

    Raszynianka wygrała już tylko jednego gema, dwukrotnie tracąc podanie. Kazaszka konsekwentnie narzucała swoje warunki, a mecz zakończyła efektownym winnerem po dokładnie 89 minutach gry. Po wyeliminowaniu Świątek Rybakina poszła za ciosem, pokonując jeszcze Jelenę Ostapenko oraz Wiktorię Azarenkę. Jej imponujący marsz zatrzymała dopiero Aryna Sabalenka, która w finale zwyciężyła 6:4, 3:6, 4:6.

    Tamto spotkanie do dziś pozostaje jednym z najbardziej gorzkich wspomnień Igi Świątek z Australian Open i tylko podkreśla, jak wiele emocji oraz niewiadomych niesie każdy kolejny pojedynek z Jeleną Rybakiną.

  • Świątek czekała na mecz, ale co się stało u Sabalenki? 6:0 na koniec w Melbourne

    Świątek czekała na mecz, ale co się stało u Sabalenki? 6:0 na koniec w Melbourne

    Według przedturniejowych rozstawień, Aryna Sabalenka powinna w teorii trafić w ćwierćfinale Australian Open 2026 na turniejową “7” – Jasmine Paolini. Już na etapie trzeciej rundy stało się jednak jasne, że nie zobaczymy takiego pojedynku w trakcie tegorocznej edycji zmagań w Melbourne. Włoszka została wyeliminowana z rozgrywek przez utalentowaną Ivę Jovic. 18-latka pokonała tenisistkę z Italii 6:2, 7:6(5). Prawdziwy koncert młoda Amerykanka dała w kolejnej fazie, kiedy to zmierzyła się z Julią Putincewą. Potrzebowała zaledwie 53 minut na to, by uporać się z reprezentantką Kazachstanu. Na przestrzeni całego meczu straciła zaledwie jednego gema.

    Dzięki temu to 27. rakieta świata okazała się przeciwniczką Białorusinki w ćwierćfinale rozgrywek w stolicy stanu Wiktoria. Jovic miała zatem szansę, by sprawdzić swoje umiejętności na tle najlepszej zawodniczki rankingu WTA. Obie jeszcze nigdy nie miały okazji rywalizować ze sobą. Było to ich pierwsze spotkanie – i od razu o bardzo poważną stawkę. W roli zdecydowanej faworytki przystępowała do niego oczywiście 27-latka. Panie wyszły na Rod Laver Arena tuż po godz. 1:30 czasu polskiego – jeszcze przed największą falą upałów, jaką zapowiadano na dziś w Melbourne. W związku z tym spotkanie rozegrano przy otwartym dachu. Mimo to już o tej porze temperatura oscylowała w okolicach 35 stopni.

    Australian Open: Aryna Sabalenka kontra Iva Jovic w ćwierćfinale

    Mecz rozpoczął się od serwisu Sabalenki. 18-letnia rywalka od pierwszych piłek starała się zaskoczyć faworytkę, prowadziła 30-15 na returnie. Później tenisistka z Mińska wyszła jednak z opresji bez większych problemów i objęła przodownictwo. Po zmianie stron Aryna ruszyła po przełamanie. Dzięki wygranej intensywnej wymianie wypracowała sobie break pointa. Białorusinka potwierdziła swoją dominację w początkowej fazie spotkania, wykorzystując już premierową okazję. Dało się zauważyć, że liderka rankingu jest mocno skoncentrowana od samego startu, chciała szybko zbudować sobie przewagę.

    Po tym, jak w trakcie czwartego rozdania wróciła ze stanu 15-40, miała nawet piłkę na 4:0 przy serwisie Jovic. Tym razem Amerykanka uniknęła jednak przełamania i zdobyła premierowe “oczko”. Zawodniczka rozstawiona z “1” nie zamierzała zwalniać tempa i po chwili 27-latka nie straciła ani jednego punktu przy własnym podaniu. Dzięki temu znów przerzuciła szybko presję na serwis rywalki. Obserwowaliśmy jeszcze dłuższego gema niż poprzednim razem. Iva obroniła w sumie trzy break pointy i ponownie nie dała się przełamać. Sabalenka wciąż kontrolowała jednak sytuację na korcie. Jej siła fizyczna często robiła wrażenie na młodej reprezentantce Stanów Zjednoczonych.

    Mimo to dostaliśmy sporo emocji w momencie, gdy Aryna serwowała po zwycięstwo w premierowej odsłonie. Po mocnym returnie pod nogi, Jovic otrzymała piłkę na przełamanie. Białorusinka obroniła go niezwykle precyzyjnym asem. Potem tenisistka z Mińska miała setbola, ale nie zdołała go wykorzystać. W następnych minutach Iva posiadała jeszcze dwa break pointy. Przy trzecim zabrakło odrobiny szczęścia, by piłka prześlizgnęła się po taśmie na drugą stronę. Ostatecznie Sabalenka zamknęła temat w trakcie dziewiątego rozdania. W trakcie trzeciego setbola posłała uderzenie kończące nie do obrony i dzięki temu zapewniła sobie triumf 6:3 w tym fragmencie spotkania.

    Liderka rankingu WTA zamierzała rozpocząć drugą część spotkania w podobnym stylu, co pierwszą. Od początku starała się wywrzeć presję na młodej rywalce. Przy jednym z zagrań 18-latka popełniła poważny błąd, który dał dwa break pointy z rzędu dla Aryny. Premierową okazję udało się obronić, ale przy drugiej tenisistka z Mińska posłała rewelacyjną piłkę przeciwko nogom. Jovic nie była już w stanie na to odpowiedzieć i w związku z tym doszło do przełamania. Sabalenka nie zamierzała spuszczać z tonu. Chociaż w dwóch następnych rozdaniach obserwowaliśmy stan 30-30, to kluczowe akcje wpadały na konto dwukrotnej mistrzyni Australian Open.

    Dzięki temu 27-latka coraz bardziej powiększała swoją przewagę i zbliżała się w kierunku wielkoszlemowego półfinału. Jovic nie wykorzystała okazji w piątym gemie, kiedy to miała dogodną szansę na 40-15. Dała się skontrować, potem pojawił się jeszcze podwójny błąd serwisowy i przy wyniku 5:0 liderka rankingu WTA mogła zamykać potyczkę. Iva do końca próbowała walczyć o premierowe “oczko” w tym secie, chciała wykorzystać chwilę rozluźnienia w poczynaniach tenisistki z Mińska. Mimo to Aryna wróciła z 15-40 i domknęła rywalizację asem. Ostatecznie Sabalenka wygrała spotkanie 6:3, 6:0 po 89 minutach gry. W półfinale zmierzy się z Coco Gauff albo Eliną Switoliną.

    „Pragnę pokoju” – Sabalenka odpowiada na słowa Oliynykovej© 2026 Associated Press
    Dwie kobiety ubrane w stroje tenisowe stoją obok siebie, każda wyrażając inne emocje – po lewej widoczny jest poważny wyraz twarzy, po prawej radosny uśmiech i zaciśnięta pięść w geście triumfu.

    Aryna Sabalenka i Iva Jovic walczyły o półfinał Australian Open 2026MARTIN KEEP / WILLIAM WEST / AFPAFP
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym z opaską na głowie ściska pięść w geście determinacji, na tle niebieskich krzeseł trybun i rozmytych sylwetek widzów.

    Coco GauffWANG ZHAO AFP
    Tenisistka w białym stroju sportowym unosi zaciśniętą pięść i uśmiecha się, trzymając rakietę tenisową. W tle rozmyta publiczność na trybunach obserwująca wydarzenie.

    Elina SwitolinaPAUL CROCKAFP

  • Rywalka była w szoku po tym, co zrobiła Świątek. “Ona nie jest jak inne”

    Rywalka była w szoku po tym, co zrobiła Świątek. “Ona nie jest jak inne”

    a gra inaczej niż wszystkie pozostałe zawodniczki. Nigdy wcześniej nie miałam takiej rywalki – mówiła Maddison Inglis, gdy podczas konferencji prasowej zapytano ją o Igę Świątek. Australijka zdołała urwać Polce tylko trzy gemy.
    Iga Świątek
    Fot. REUTERS/Jaimi Joy

    Maddison Inglis w tym roku po raz pierwszy w karierze dotarła do 4. rundy Australian Open, w której czekała na nią Iga Świątek. To, z jak dużym wyzwaniem Australijka musiała się zmierzyć, dało się poczuć już podczas rozgrzewki. Polska tenisistka zrobiła na rywalce tak duże wrażenie, że zwróciła się ona do swojego sparingpartnera, a prywatnie narzeczonego – Jasona Kublera.

    Zobacz wideo Nokaut Świątek, a teraz mecz prawdy! Jak zatrzymać wielką rywalkę?
    “Iga Świątek nie gra jak inne zawodniczki”

    – Powiedziałam mu – musisz bardziej rotować uderzenia. Grałam z nim przez kilka dni, ale pierwsze wymiany podczas rozgrzewki.. Wyrzucałam je za kort. Powiedziałam sobie: wow, tego nie ćwiczyliśmy. Ona jest inna, gra inaczej niż pozostałe kobiety – stwierdziła Inglis.

    Świątek pokonała Inglis 6:0, 6:3. Różnica, jaka dzieli obie tenisistki w rankingu, była widoczna na korcie: Polka jest sześciokrotną mistrzynią wielkoszlemową, która 125 tygodni spędziła na fotelu liderki rankingu, a Inglis to 168. zawodniczka listy WTA, która nigdy nie była notowana w najlepszej setce.

    Mecz trwał godzinę i 14 minut. Po ostatniej piłce, mimo porażki, Australijka podeszła do siatki uśmiechnięta. – Jestem jednocześnie rozczarowana i dumna, bo dałam z siebie wszystko. Atmosfera była niesamowita, starałam się cieszyć każdą minutą. Iga jest zawodniczką z innego poziomu, cały czas czujesz presję z jej strony. Nie mam dużego doświadczenia w takich meczach – przyznała Inglis.

    Dotarcie do 1/8 finału to wynik znacznie powyżej oczekiwań i największy sukces w jej karierze. Miała trochę szczęścia, bo w 3. rundzie do meczu nie przystąpiła z powodu kontuzji jej rywalka – Japonka Naomi Osaka.

    W kolejnej rundzie AO Iga Świątek zagra z Jeleną Rybakiną. Zwyciężczyni tego meczu zagra z Jessicą Pegulą lub Amandą Anisimovą.

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • 6:0! Demolka w nocnym meczu Aryny Sabalenki. I ważne wieści dla Igi Świątek

    6:0! Demolka w nocnym meczu Aryny Sabalenki. I ważne wieści dla Igi Świątek

    6:0! Demolka w nocnym meczu Aryny Sabalenki. I ważne wieści dla Igi Świątek
    Aryna Sabalenka
    Aryna Sabalenka (Foto: Fred Lee / Getty Images)

    Ona znów to zrobiła! Aryna Sabalenka stała się istną dominatorką Australian Open w ostatnich latach, a teraz znów zagra o finał! Liderka rankingu WTA po najlepszym występie od początku turnieju pokonała rewelacyjną Ivę Jovic 6:3, 6:0, triumfalnym krzykiem ciesząc się z awansu do półfinału turnieju w Melbourne. I wiadomo już na pewno, że w kolejnym spotkaniu czeka nas wielki hit. A to oznacza bardzo ważne wieści dla Igi Świątek.

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    Kibice w Melbourne ostrzyli sobie zęby na pierwszy z ćwierćfinałów Australian Open. Nie było żadnych wątpliwości, że to Aryna Sabalenka jest zdecydowaną faworytką do awansu do półfinału turnieju, w którym od lat idzie jej fantastycznie. Ale teraz na jej drodze stanęła zawodniczka, która dla wielu jest nadzieją kobiecego tenisa.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Dla Ivy Jovic tegoroczne Australian Open to pierwszy tak wielki turniej, w którym osiąga duży sukces. 18-latka ze Stanów Zjednoczonych wygrała już imprezę WTA rangi 500, a poprzez dotarcie do ćwierćfinału w Australii najpewniej zamelduje się w czołowej dwudziestce rankingu, co oznacza życiowy sukces. Teraz mogła walczyć już tylko o spełnienie marzeń i o sprawienie sensacji w meczu z murowaną faworytką.
    Upały nie przeszkadzały Arynie Sabalence. Co za mecz!

    Zagadką pozostawało to, jak panie poradzą sobie z warunkami panującymi we wtorek w Melbourne. Temperatura przekraczała 30 stopni już w okolicach 11.30 czasu lokalnego, gdy rozpoczynał się mecz. Robiło się tylko cieplej, a organizatorzy nie zdecydowali się zasunąć dachu nad Rod Laver Arena. Wiele zależało od tego, jak każda z zawodniczek zareaguje na te szczególnie niełatwe okoliczności.

    Zobacz także: Aryna Sabalenka próbowała złamać przepisy na AO! Bezwzględny zakaz

    To doświadczenie okazało się kluczowe na początku spotkania. Aryna Sabalenka błyskawicznie przeszła do ofensywy, zmuszając 18-letnią rywalkę do biegania po całej szerokości kortu. Jovic zdecydowanie brakowało aspektu gry, którym mogłaby zaskoczyć liderkę rankingu. Ta starała się robić wszystko, by nie powtórzyć błędów z meczów z Anastazją Potapową i Victorią Mboko.

    Amerykanka w końcu odzyskała pewność siebie i w końcówce seta zmusiła Sabalenkę do nieco większego wysiłku. Szukała ryzykownych zagrań, które w pewnym momencie zaczęły przynosić pożądane skutki, przez co liderka rankingu musiała bronić dwóch break pointów. I choć pierwszy serwis nie pomagał, ostatecznie to Aryna Sabalenka prowadziła 6:3 i była o jednego seta od awansu do półfinału.
    Druga partia to nokaut. Będzie wielki hit!

    W meczach z Potapową i Mboko Sabalence zdarzały się przestoje, przez które na chwilę traciła kontrolę nad spotkaniem w drugim secie. Przeciwko Jovic nic nie wskazywało jednak na to, by ten scenariusz miał się powtórzyć. Znów to pierwsza rakieta świata wyszła na prowadzenie 4:0 i nieustannie nakładała presję na młodszą przeciwniczkę, zbliżając się do kolejnego dużego sukcesu.

    18-latce nie pomagały niewymuszone błędy, a także podwójne serwisowe, przez które straciła piątego gema w drugim secie. Aryna Sabalenka mogła już serwować po wygraną i awans i nie zmarnowała tej szansy. Wygrana 6:3, 6:0 oznacza, że liderka rankingu jest już w półfinale Australian Open.

    Zobacz również: Zaskakujące sceny z Igą Świątek. Nie chcieli jej wpuścić na kort

    I tu czeka nas wielki hit, niezależnie od tego, kto wygra drugi ćwierćfinał. O mecz półfinałowy z Sabalenką zagrają ze sobą Coco Gauff i Elina Switolina. Każda z nich jest w stanie rzucić wyzwanie pierwszej rakiecie świata, dlatego możemy spodziewać się gigantycznych emocji. Na to starcie będzie czekać cały świat, w tym polscy kibice, którzy liczą na awans Igi Świątek do finału.

    Aryna Sabalenka — Iva Jovic 6:3, 6:0

    Źródło: Przegląd Sportowy Onet

    Data utworzenia:

    27 stycznia 2026 03:15
    Dziennikarz Przeglądu Sportowego Onet

    Dziennikarz Przeglądu Sportowego Onet
    Wydarzenie dnia
    Przeczytaj także

    ©

    2026

    Ringier Axel Springer Polska – Powered by Ring Publishing | Developed by RAS Tech

    Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie, narzędzia lub dowolną manualną lub zautomatyzowaną metodą, w celu tworzenia lub rozwoju oprogramowania, w tym m.in. szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez uprzedniej, wyraźnej zgody Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. (RASP) jest zabronione. Wyjątek stanowią sytuacje, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe.

  • Zobaczył, co Świątek robi na Australian Open. “Wpadamy w panikę”

    Zobaczył, co Świątek robi na Australian Open. “Wpadamy w panikę”

    Kazaszka to niedawna triumfatorka WTA Finals. Do tej pory w Melbourne pokonywała kolejno Kaję Juvan (6:4, 6:3), Warwarę Graczową (7:5, 6:2), Terezę Valentovą (6:2, 6:3) i Elise Mertens (6:1, 6:3). Patrząc na te wyniki, Rybakina bez większego wysiłku zameldowała się na tym etapie turnieju, nie tracąc pod drodze żadnego seta i nie rozgrywając nawet tie-breaka.

    Dlaczego Iga Świątek przegrała z Belindą Bencic? Alicja Rosolska wyjaśniaPolsat Sport

    Legenda przemówiła przed meczem Świątek z Rybakiną. Werdykt wydany

    Tuż przed opisywanym pojedynkiem obie tenisistki prześwietlił Andy Roddick. Były lider rankingu ATP i triumfator US Open z 2003 roku w swoim podcaście “Andy Roddick’s Served Media” poświęcił wiele czasu na analizę dotychczasowej formy Świątek i Rybakiny. W kontekście Polki powiedział bardzo ciekawe zdanie.

    – Wiele osób ma pewne znaki zapytania dotyczące Igi. Wygląda na to, że w przypadku Igi wszyscy wpadamy w panikę, nie do końca ja, ale jeśli ona nie gra idealnie, to wszyscy wpadają w panikę – rozpoczął. – Jeśli ona nie rozwala przeciwników na kawałki, to wszyscy mówią, że coś jest nie tak – dodał gość Amerykanina. I faktycznie, nawet po zwycięstwach w mediach często zapomina się o samym wyniku, a skupia na niedociągnięciach ze strony Raszynianki.

    – Jest trochę ofiarą własnego cienia. Sabalenka jest ostatnio solidną, dominującą, konsekwentną zawodniczką, ale to nie znaczy, że Iga nie wygrała sześciu Wielkich Szlemów, a zeszłego lata wygrała Wimbledon i WTA 1000. Ona po prostu sobie radzi – mówi Roddick.

    Żeby nie było tak kolorowo, ekspert i były tenisista docenił również Jelenę Rybakinę. – Jest wokół niej dużo szumu. I słusznie. To jest mecz, którego nie mogę się doczekać. Myślę, że Iga jest jedną z niewielu tenisistek, które mogą pokonać Rybakinę. Ona (Kazaszka – red.) porusza się sprawnie, ale nie lubi, gdy “ktoś ją zaczepia”. Jest dobrą artystką, jeśli chodzi o rytm. Jeśli potrafi dopasować kroki do uderzenia, to jest naprawdę dobra. Ale Iga po prostu może cię udusić. Może mieć całkiem dobry return. Może zaatakować Rybakinę drugim serwisem – zachwalał.

    – Mamy dwie zawodniczki, które osiągnęły szczyt formy. Ćwierćfinał wydaje się naprawdę wczesny na taki mecz. To jest coś dużego – podsumował. Spotkanie Świątek – Rybakina w ćwierćfinale Australian Open odbędzie się w nocy z wtorku na środę. Zapraszamy do śledzenia relacji na żywo w Interii Sport.
    Iga Świątek rywalizowała dzisiaj z Jeleną Rybakiną o ćwierćfinał Roland Garros

    Iga Świątek rywalizowała dzisiaj z Jeleną Rybakiną o ćwierćfinał Roland GarrosBURAK AKBULUT / ANADOLU / Anadolu via AFP / screen z TENNIS – XAFP
    Iga Świątek, Andy Roddick, TIBRINA HOBSONGETTY IMAGES NORTH AMERICAGetty Images via AFP

    Iga Świątek, Andy Roddick, TIBRINA HOBSONGETTY IMAGES NORTH AMERICAGetty Images via AFPMARCO BERTORELLO/AFP/East NewsEast News
    Kobieta siedząca przy stole podczas konferencji prasowej, trzymająca mikrofon, w tle logo WTA Tour oraz BNP Paribas, sportowe ubranie

    Iga Świątek AFP

    Verona – Udinese:. Skrót meczu. WIDEO (Eleven Sports)Eleven SportsEleven Sports

  • Tenisowy nokaut w meczu Sabalenki, później stanowczy przekaz. Wynik schodzi na dalszy plan

    Tenisowy nokaut w meczu Sabalenki, później stanowczy przekaz. Wynik schodzi na dalszy plan

    Aryna Sabalenka pierwszą półfinalistką Australian Open. Liderka rankingu tonuje nastroje po meczu z Ivą Jovic

    Mecz Aryny Sabalenki z Ivą Jovic wyłonił pierwszą półfinalistkę tegorocznej edycji Australian Open. Choć wynik spotkania mógł sugerować jednostronne widowisko, liderka światowego rankingu WTA po zakończeniu rywalizacji stanowczo zaprzeczyła takiej narracji. Starcie zakończyło się po 89 minutach, a Białorusinka podkreślała, że rezultat nie oddaje w pełni trudów, z jakimi musiała się zmierzyć na korcie.

    Sabalenka przed rokiem dotarła w Melbourne do finału, w którym uległa Madison Keys, tracąc szansę na obronę tytułu. W obecnej edycji turnieju ponownie prezentuje się jednak znakomicie i jest na dobrej drodze, by odzyskać miano królowej australijskich kortów. Do ćwierćfinału dotarła bez straty seta, eliminując kolejno Tiantsoę Sarah Rakotomangę Rajaonah, Zhuoxuan Bai, Anastazję Potapową oraz Victorię Mboko. Żadna z rywalek nie była w stanie urwać jej choćby jednej partii.

    W walce o półfinał naprzeciw Sabalenki stanęła 18-letnia Iva Jovic. Młoda Amerykanka w pierwszym secie potrafiła sprawić faworytce sporo problemów – miała kilka break pointów, których jednak nie wykorzystała. Sama dała się przełamać tylko raz, co wystarczyło, by przegrać partię 3:6. Drugi set miał już zupełnie inny przebieg. Liderka rankingu całkowicie przejęła kontrolę nad wydarzeniami na korcie i nie pozwoliła rywalce na zdobycie choćby gema, zamykając mecz wynikiem 6:3, 6:0.

    Po spotkaniu na oficjalnej stronie Australian Open opublikowano obszerny komunikat, w którym zacytowano wypowiedzi Sabalenki. Białorusinka z dużym szacunkiem odniosła się do postawy młodej rywalki, podkreślając, że coraz częściej to właśnie nastolatki stawiają jej najtrudniejsze warunki w końcowych fazach turniejów.

    – Te młode zawodniczki naprawdę mnie testują w ostatnich rundach – przyznała, nawiązując także do wcześniejszego meczu z 19-letnią Victorią Mboko. – To była niesamowita rywalka i wcale nie było łatwo. Nie patrzcie na wynik, on nie oddaje tego, co działo się na korcie. Grała bardzo agresywnie, zmusiła mnie do wejścia na wyższy poziom. Jestem bardzo szczęśliwa ze zwycięstwa, bo to była naprawdę ciężka walka – podkreślała liderka rankingu WTA.

    Sabalenka odniosła się również do perfekcyjnego drugiego seta, w którym całkowicie zdominowała Jovic. Jak sama przyznała, rzadko zdarzają się mecze, w których gra aż tak bezbłędnie.

    – Poczułam, że muszę zwiększyć presję i przejąć inicjatywę. Wiedziałam, że ona jest młoda, głodna sukcesu i niezależnie od wyniku nie przestanie walczyć. Dlatego starałam się narzucić swoje warunki od samego początku drugiej partii – wyjaśniła.

    W półfinale Australian Open Aryna Sabalenka zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku Coco Gauff – Elina Switolina. O pozostałe miejsca w najlepszej czwórce turnieju powalczą także Jessica Pegula z Amandą Anisimovą oraz Jelena Rybakina z Igą Świątek.

  • Demolka w meczu Sabalenki i taki komunikat. Wynik schodzi na dalszy plan

    Demolka w meczu Sabalenki i taki komunikat. Wynik schodzi na dalszy plan

    Demolka w meczu Sabalenki, później stanowczy przekaz. Wynik schodzi na dalszy plan

    Mecz Aryny Sabalenki z Ivą Jovic wyłonił pierwszą półfinalistkę tegorocznego Australian Open, którą poznaliśmy po 89 minutach walki na korcie. Wynik starcia wskazuje na to, że doszło do deklasacji, do czego po zakończeniu spotkania odniosła się liderka rankingu WTA. Na oficjalnej stronie turnieju znalazł się komunikat, w którym zacytowano Białorusinkę. “Nie patrzcie na wynik, wcale nie było łatwo” – powiedziała. A to nie wszystko.
    Zawodniczka tenisowa w kolorowym stroju sportowym z rakietą w rękach, wyrażająca silne emocje z grymasem na twarzy podczas meczu, na ciemnym tle z rozmytą tablicą wyników w tle.

    Aryna Sabalenka w ćwierćfinale Australian Open zmierzyła się z Ivą JovicWilliam WestAFP

    Aryna Sabalenka przed rokiem dotarła do finału Australian Open, w którym została pokonana przez Madison Keys, przez co nie obroniła tytułu w Melbourne. Szansę na odzyskanie miana królowej australijskich kortów ma podczas trwającego turnieju, w którym nie straciła jeszcze seta. Na jej drodze do ćwierćfinału stanęły Tiantsoa Sarah Rakotomanga Rajaonah, Zhuoxuan Bai, Anastazja Potapowa i Victoria Mboko, żadna z nich nie była w stanie urwać faworytce partii.

    Białorusinka w meczu o półfinał zmierzyła się z 18-letnią Ivą Jovic, która w pierwszym secie wprawdzie miała kilka break pointów, ale żadnego z nich nie wykorzystała, sama z kolei dała się raz przełamać i przegrała 3:6. W drugiej partii stanowiła już tło dla liderki rankingu, nie ugrała nawet gema. Po 89 minutach gry Sabalenka przypieczętowała pewne zwycięstwo 2:0 (6:3, 6:0).

    Australian Open. Aryna Sabalenka wprost po meczu z Ivą Jovic

    Po spotkaniu na oficjalnej stronie turnieju zamieszczono obszerny komunikat, w którym streszczono przebieg meczu oraz zacytowano Sabalenkę. Białorusinka z szacunkiem wypowiedziała się na temat Jovic.

    “Te nastolatki wystawiają mnie na próbę w ostatnich rundach” – powiedziała, odnosząc się też do meczu z 19-letnią Victorią Mboko w czwartej rundzie. Po chwili urodzona w Mińsku tenisistka dała jasno do zrozumienia, że wynik powinien zejść na dalszy plan, ponieważ nie jest odzwierciedleniem przebiegu meczu z Jovic.

    Niesamowita zawodniczka, to był trudny mecz. Nie patrzcie na wynik, wcale nie było łatwo. Grała w niesamowitego tenisa, zmusiła mnie do osiągnięcia wyższego poziomu. Jestem bardzo zadowolona ze zwycięstwa, to była ciężka walka

    Sabalenka odniosła się również do przebiegu drugiej partii, w której nie oddała Jovic żadnego gema, rozgrywając wręcz perfekcyjnego seta. Przyznała, że nie przypomina sobie zbyt wiele meczów, w których zaprezentowała się tak bezbłędnie, jak właśnie w drugiej odsłonie meczu z Amerykanką.

    “Poczułam, że muszę wkroczyć do akcji i wywrzeć na nią jeszcze większą presję, bo wiedziałam, że jest młoda, głodna sukcesu, i czułam w trakcie meczu, że bez względu na wynik, ona nadal będzie w grze” – wyznała.

    Sabalenka w półfinale Australian Open zagra z Coco Gauff lub Eliną Switoliną. O miejsce w najlepszej czwórce turnieju powalczą też Jessica Pegula z Amandą Anisimovą oraz Jelena Rybakina z Igą Świątek.
    Kobieta w sportowym żółtym stroju na korcie tenisowym z wyrazem emocji na twarzy. W tle widoczni rozmazani ludzie oraz nieostre światła.

    Aryna SabalenkaAFP
    Tenisistka ubrana w czarny strój sportowy i białą opaskę na głowie z wyrażeniem silnych emocji na twarzy, ściska ramię po dynamicznym zagraniu na tle rozmazanego ciemnego tła z podświetlonym napisem.

    Iva JovicUlises RuizAFP
    Iva Jovic

    Iva JovicUlises RuizAFP

    Verona – Udinese:. Skrót meczu. WIDEO (Eleven Sports)Eleven SportsEleven Sports