• Nie dojdzie do rewanżu na Świątek za porażkę w Cincinnati. Sensacyjny triumf 18-latki

    Nie dojdzie do rewanżu na Świątek za porażkę w Cincinnati. Sensacyjny triumf 18-latki

    Iga Świątek dzięki wysokiemu rozstawieniu rozpocznie rywalizację w turnieju BNP Paribas Open dopiero od drugiej rundy. Już pierwsza faza zawodów przyniosła jednak kilka rozstrzygnięć ważnych dla wiceliderki światowego rankingu. Polka poznała swoją pierwszą przeciwniczkę, a także potencjalne rywalki w kolejnych etapach rywalizacji. Wiadomo już również, że w Kalifornii nie dojdzie do powtórki pojedynku sprzed niemal dwóch lat z Cincinnati, ponieważ w tej części drabinki doszło do niespodzianki z udziałem młodej tenisistki.

    Zawodniczka z Raszyna, jako jedna z najwyżej rozstawionych uczestniczek turnieju w Indian Wells, ma wolny los w pierwszej rundzie. Na kort wyjdzie dopiero w sobotę czasu lokalnego, co dla kibiców w Polsce oznacza wieczór tego samego dnia lub noc z soboty na niedzielę. Na swoją rywalkę w drugiej rundzie musiała poczekać do czwartku. Ostatecznie będzie nią kwalifikantka Kayla Day, która w pierwszej rundzie pokonała Francesca Jones.

    To jednak nie jedyne istotne rozstrzygnięcie dla Świątek. W nocy z czwartku na piątek czasu polskiego poznaliśmy także potencjalne przeciwniczki Polki w trzeciej rundzie. I właśnie tutaj doszło do niespodziewanego rezultatu, ponieważ nieoczekiwany przebieg miał mecz pomiędzy Varvara Gracheva a 18-letnią Lilli Tagger.

    Już wcześniej było jasne, że jedną z możliwych rywalek Świątek w trzeciej rundzie jest Maria Sakkari, która niedawno pokonała Polkę podczas turnieju w Dubaju. Nie było jednak wiadomo, z kim Greczynka zmierzy się najpierw w drugiej rundzie. O tym zdecydowało właśnie starcie Graczowej z Tagger.

    Francuzka rozpoczęła sezon dość słabo – podczas turniejów w Nowej Zelandii i Australii wygrała tylko jedno spotkanie. Lepiej zaprezentowała się w Dosze, gdzie dotarła do trzeciej rundy, przegrywając właśnie z Sakkari. W Dubaju przeszła kwalifikacje, pokonując m.in. Magdalena Fręch, lecz w turnieju głównym została zatrzymana w drugiej rundzie przez Jessica Pegula.

    Z kolei młoda Austriaczka nie przebiła się przez kwalifikacje do Australian Open, ale później zaczęła notować coraz lepsze wyniki. Wygrała turniej rangi challenger w Fudżajrze, a także dotarła do finału imprezy WTA 125 w Bombaju. Mimo to przed meczem z wyżej notowaną Graczową trudno było stawiać ją w roli faworytki – Tagger zajmuje dopiero 119. miejsce w rankingu WTA, podczas gdy jej rywalka plasuje się na 58. pozycji.

    Już początek spotkania pokazał jednak, że młodej Austriaczki nie można lekceważyć. Tagger przełamała przeciwniczkę już w pierwszym gemie i bardzo pewnie prezentowała się przy własnym serwisie. Gdy to ona serwowała, Graczowa była w stanie zdobyć zaledwie cztery punkty w całym secie. Efekt był imponujący – 18-latka wygrała pierwszą partię 6:2 i wyraźnie zasygnalizowała możliwość sprawienia dużej niespodzianki.

    W drugiej odsłonie spotkania Francuzka zagrała nieco lepiej i nawet raz przełamała serwis rywalki. Tagger nadal jednak bardzo dobrze returnowała, a w czwartym gemie obroniła aż cztery break pointy. Kluczowy moment nastąpił przy stanie 4:4, gdy Austriaczka ponownie przełamała przeciwniczkę. Chwilę później utrzymała własny serwis i zakończyła mecz zwycięstwem 6:2, 6:4 po 82 minutach gry.

    Tym samym młoda tenisistka niespodziewanie awansowała do drugiej rundy turnieju w Indian Wells, gdzie zmierzy się z Sakkari. Jeśli pokona Greczynkę, w kolejnej fazie może stanąć naprzeciwko Świątek.

    Dla Graczowej oznacza to natomiast utratę szansy na rewanż za pojedynek sprzed dwóch lat. W 2024 roku podczas turnieju w Cincinnati Polka pokonała ją w trzech setach. Było to ostatnie starcie obu zawodniczek. Z Tagger natomiast Świątek jeszcze nigdy nie miała okazji rywalizować.

  • Amerykanka deklasuje w 73 minuty. Oto rywalka Świątek w drugiej rundzie WTA Indian Wells

    Amerykanka deklasuje w 73 minuty. Oto rywalka Świątek w drugiej rundzie WTA Indian Wells

    Główna rywalizacja w turnieju rangi WTA 1000 w Indian Wells Tennis Garden nabiera tempa, choć kibice wciąż czekają na pierwszy występ Iga Świątek. Polska tenisistka rozpocznie zmagania dopiero w drugiej rundzie – w sobotę czasu lokalnego – ponieważ jako jedna z najwyżej rozstawionych zawodniczek otrzymała wolny los na inaugurację. W czwartek poznaliśmy natomiast jej pierwszą rywalkę w kalifornijskim turnieju. W meczu pierwszej rundy doszło do jednostronnego pojedynku na korcie Stadium 7, w którym triumfowała tenisistka sklasyfikowana aż o 94 miejsca niżej w rankingu.

    Świątek dobrze zna korty w Indian Wells

    Polka przebywa w Kalifornii od około tygodnia i ma już za sobą kilka intensywnych treningów. Turniej w Indian Wells to dla niej miejsce szczególne – w ostatnich czterech sezonach zawsze docierała tu co najmniej do półfinału, a w dwóch przypadkach sięgała po końcowy triumf (w 2022 i 2024 roku).

    Wiceliderka rankingu WTA Tour dzięki wysokiej pozycji w zestawieniu została zwolniona z gry w pierwszej rundzie. Oznaczało to, że na swoją przeciwniczkę musi poczekać do rozstrzygnięcia jednego z meczów otwierających turniej.

    Po losowaniu drabinki wiadomo było, że jedną z możliwych rywalek będzie Francesca Jones, plasująca się w dziewiątej dziesiątce rankingu. Drugą potencjalną przeciwniczkę wyłoniły kwalifikacje. Ostatecznie do głównej drabinki przebiła się Amerykanka Kayla Day, zajmująca dopiero 187. miejsce na świecie. To właśnie starcie tych dwóch zawodniczek miało zdecydować, kto zagra ze Świątek w drugiej rundzie.

    Powrót po latach do dawnej rywalizacji

    Dla Jones i Day był to pierwszy oficjalny pojedynek na zawodowym poziomie, choć w przeszłości miały okazję zmierzyć się w turnieju juniorskim. Podczas dziewczęcego Wimbledon 2016 zwyciężyła Amerykanka, wygrywając 4:6, 7:5, 6:1. Dziesięć lat później tenisistki znów stanęły po przeciwnych stronach siatki – już jako zawodowe zawodniczki. Mimo niższego miejsca w rankingu to Day uchodziła za faworytkę spotkania.

    Jednostronny mecz w pierwszej rundzie

    Pojedynek rozpoczął się od serwisu Brytyjki. Na początku obie zawodniczki pewnie utrzymywały własne podania. Pierwsze emocje pojawiły się w trzecim gemie, kiedy Day wypracowała sobie break pointa. Jones zdołała jednak wyjść z opresji, a chwilę później sama miała trzy szanse na objęcie prowadzenia 3:1.

    Przełamanie nastąpiło dopiero w piątym gemie i od tego momentu inicjatywę przejęła Amerykanka. Jones próbowała natychmiast odrobić straty, lecz nie wykorzystała dwóch okazji na rebreak. W kolejnych minutach Day kontrolowała przebieg wydarzeń i zakończyła seta w dziewiątym gemie, przełamując rywalkę ze stanu 0:30. Pierwsza partia zakończyła się wynikiem 6:3.

    Dominacja Amerykanki

    Drugą odsłonę meczu rozpoczęła zwyciężczyni pierwszego seta. Choć Jones zdobyła dwa pierwsze punkty, dalsza część partii należała już niemal wyłącznie do Amerykanki. Day szybko wyszła na prowadzenie 3:0, a w szóstym gemie ponownie przełamała przeciwniczkę.

    Dzięki temu mogła zamykać spotkanie przy własnym serwisie. Ostatecznie tenisistka notowana aż o 94 miejsca niżej w światowym rankingu wygrała bardzo pewnie 6:3, 6:1 po 73 minutach gry.

    Tym samym to Kayla Day będzie pierwszą rywalką Igi Świątek w tegorocznym turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Stawką ich pojedynku będzie awans do trzeciej rundy kalifornijskiej imprezy.

  • Polscy tenisiści w cieniu Świątek. Sukces Fręch pokazał, jak jest naprawdę

    Polscy tenisiści w cieniu Świątek. Sukces Fręch pokazał, jak jest naprawdę

    Polski tenis przeżywa obecnie jeden z najlepszych okresów w swojej historii. Sukcesy odnoszą nie tylko największe gwiazdy, ale także zawodnicy i zawodniczki, którzy regularnie pojawiają się w czołówce światowych rankingów. Mimo to wielu z nich wciąż pozostaje w cieniu spektakularnych osiągnięć Igi Świątek. Jej dominacja sprawiła, że inne wyniki polskich tenisistów często nie są odbierane z należytą uwagą, choć jeszcze kilkanaście lat temu byłyby powodem do ogromnej dumy i szerokiej dyskusji w mediach.

    Dobrym przykładem jest niedawny występ Magdaleny Fręch w turnieju rangi WTA 500 w meksykańskiej Meridzie. Polka zaprezentowała się tam znakomicie, docierając aż do finału. Po drodze wyeliminowała między innymi rozstawioną z numerem czwartym Czeszkę Marie Bouzkovą oraz Hiszpankę Jessicę Bouzas-Maneiro, która na początku roku w rozgrywkach United Cup sensacyjnie pokonała Coco Gauff. Dopiero w decydującym meczu Fręch musiała uznać wyższość Cristiny Bukszy, przegrywając 1:6, 6:4, 4:6.

    Mimo porażki w finale osiągnięcie łodzianki należy uznać za bardzo wartościowe. Fręch została pierwszą polską tenisistką w tym sezonie, która w grze pojedynczej awansowała do finału turnieju głównego cyklu WTA. Był to zarazem trzeci taki rezultat w jej karierze. W 2024 roku wygrała zawody w Guadalajarze, a kilka miesięcy później dotarła do finału w Pradze. Tam przegrała w historycznym dla polskiego tenisa meczu o tytuł z Magdą Linette – był to pierwszy w historii finał WTA, w którym zmierzyły się dwie reprezentantki Polski.

    Sukces Fręch w cieniu większej gwiazdy

    Osiągnięcia Fręch czy Linette są bez wątpienia znaczące, jednak w obecnej rzeczywistości często giną w cieniu triumfów Igi Świątek. Gdy liderka polskiego tenisa pod koniec września ubiegłego roku wygrała turniej WTA 500 w Seulu, informacja ta szybko trafiła na czołówki portali informacyjnych i do serwisów telewizyjnych, które na co dzień nie zajmują się tenisem. Tematem żyli nie tylko pasjonaci tej dyscypliny, ale także szerokie grono kibiców sportu.

    Inaczej wyglądała sytuacja w przypadku finału Fręch w Meridzie. Choć turniej należał do tej samej kategorii, zainteresowanie mediów było zdecydowanie mniejsze. Informacja o sukcesie Polki nie przebiła się poza środowisko sportowe, a wywiady z nią czy jej trenerem Andrzejem Kobierskim pojawiały się rzadko. Tymczasem dla tenisistki zajmującej 36. miejsce w rankingu WTA finał tak prestiżowych zawodów może być nawet większym osiągnięciem niż triumf w podobnej imprezie dla zawodniczki z absolutnej światowej czołówki.

    Można odnieść wrażenie, że w obecnej erze nawet znaczące rezultaty innych polskich tenisistów są oceniane przez pryzmat tego, co osiąga Świątek. Gdy ktoś nie wygrywa turniejów wielkoszlemowych lub nie walczy o pierwsze miejsce w rankingu, jego sukcesy bywają traktowane jako coś oczywistego lub niewystarczającego. A przecież w realiach światowego tenisa już sam awans do finału turnieju tej rangi jest ogromnym osiągnięciem.

    Drużynowy triumf i niedocenieni bohaterowie

    Podobny mechanizm można było zauważyć na początku sezonu, gdy reprezentacja Polski wygrała w Australii turniej United Cup. Był to pierwszy taki sukces naszej drużyny w historii. Choć wielu kibiców doceniło ten triumf, część komentarzy koncentrowała się na słabszej dyspozycji Świątek, która przegrała swoje spotkania z Coco Gauff oraz Belindą Bencic.

    Tymczasem kluczowe punkty zdobyli inni zawodnicy. Hubert Hurkacz wygrał decydujące mecze w singlu, a w grze mieszanej świetnie spisali się Jan Zieliński i Katarzyna Kawa. Bez ich zwycięstw Polska nie sięgnęłaby po tytuł, jednak ich wkład w sukces drużyny nie zawsze był podkreślany z taką siłą, jak na to zasługiwał.

    Hurkacz i niedoceniony rekordowy sezon

    Jeszcze bardziej widoczne jest to w przypadku Huberta Hurkacza. Najlepszy sezon w jego karierze przypadł na 2021 rok. Wtedy Polak dotarł do półfinału Wimbledonu – co do dziś pozostaje jednym z największych osiągnięć w historii polskiego męskiego tenisa. W tym samym roku wygrał prestiżowy turniej ATP 1000 w Miami, pokonując w finale Jannika Sinnera. Do tego dołożył triumfy w Delray Beach i Metz oraz dobre wyniki w innych turniejach najwyższej rangi, między innymi ćwierćfinały w Indian Wells i Toronto oraz półfinał w halowym Mastersie w Paryżu.

    Mimo tak imponującego sezonu Hurkacz zajął dopiero 17. miejsce w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” na Sportowca Roku 2021. Co ciekawe, wyżej sklasyfikowana była wtedy Iga Świątek, choć jej sezon nie był tak spektakularny jak kolejne lata, w których dominowała w światowym tenisie.

    Badania firmy ARC Rynek i Opinia w ramach projektu „Sponsoring Monitor” pokazują także ogromną różnicę w rozpoznawalności sportowców. Świątek jest dziś jedną z trzech najbardziej znanych postaci polskiego sportu – obok Roberta Lewandowskiego i Kamila Stocha – osiągając niemal 70-procentowy poziom rozpoznawalności. Hurkacz, mimo wielu lat spędzonych w światowej czołówce ATP, notuje wyniki w granicach 18–25 procent. Nie zmienił tego nawet fakt, że wyprzedził w rankingach Wojciecha Fibaka i stał się najwyżej sklasyfikowanym polskim tenisistą w historii.

    Moment, gdy Linette była na pierwszym planie

    Jednym z nielicznych momentów, gdy inny polski tenisista znalazł się na pierwszym planie medialnym kosztem Świątek, był Australian Open 2023. Liderka światowego rankingu odpadła wtedy w czwartej rundzie, natomiast Magda Linette sprawiła ogromną niespodziankę, docierając aż do półfinału. Był to najlepszy wynik w jej karierze w turniejach wielkoszlemowych.

    Przez kilka dni to właśnie o Linette mówiło się najwięcej. Zapraszano ją do programów telewizyjnych i radiowych, a jej sukces był szeroko komentowany również poza środowiskiem tenisowym. Pokazało to, jak wielkim wydarzeniem może być osiągnięcie polskiego tenisisty, gdy nie jest ono automatycznie porównywane z wynikami największej gwiazdy.

    Złoty okres polskiego tenisa

    Warto pamiętać, że finał Fręch w Meridzie czy półfinał wielkoszlemowy Linette to rezultaty, które jeszcze dekadę temu wydawały się w Polsce niemal nierealne. Gdy spojrzymy na historię naszego tenisa, liczba tytułów na najwyższym poziomie, finałów WTA i ATP czy ćwierćfinałów turniejów wielkoszlemowych nie jest aż tak duża, by przechodzić nad nimi do porządku dziennego.

    Polski tenis znajduje się dziś w wyjątkowym momencie. W kwietniu 2025 roku po raz pierwszy w historii aż trzy nasze tenisistki jednocześnie znalazły się w czołowej trzydziestce rankingu WTA. Iga Świątek, Magda Linette i Magdalena Fręch osiągały w ostatnich latach najlepsze pozycje w swoich karierach i – obok Agnieszki Radwańskiej – należą do grona najwyżej sklasyfikowanych Polek w historii tej dyscypliny.

    To pokazuje, że sukcesy polskiego tenisa nie ograniczają się wyłącznie do jednej zawodniczki. Choć Świątek jest bez wątpienia jego największą gwiazdą, za jej plecami stoi cała grupa tenisistów i tenisistek, którzy również osiągają wyniki na światowym poziomie.

    Sukces, który staje się normą

    Paradoksalnie, dominacja Świątek sprawiła także, że jej własne sukcesy bywają traktowane jako coś oczywistego. Kibice przyzwyczaili się, że regularnie wygrywa turnieje, dociera do finałów czy półfinałów i walczy o pierwsze miejsce w rankingu. W efekcie każde potknięcie jest szeroko komentowane, a zwycięstwa przestają wywoływać tak wielkie emocje jak kiedyś.

    To naturalna cena, jaką płacą sportowcy należący do absolutnej elity. Gdy ktoś przez lata utrzymuje się na szczycie, jego sukces przestaje być sensacją, a staje się oczekiwaną normą.

    Doceniajmy wszystkich

    Dlatego patrząc na wyniki polskich tenisistów, warto zachować szerszą perspektywę. Awans do finału turnieju WTA 500, miejsce w czołowej dziesiątce rankingu ATP czy półfinał wielkoszlemowy to osiągnięcia wymagające lat pracy, ogromnych nakładów finansowych i wielkiej determinacji.

    Polski tenis przeżywa dziś złoty okres – i nie jest to wyłącznie era Igi Świątek. To także czas sukcesów Huberta Hurkacza, Magdy Linette, Magdaleny Fręch oraz wielu innych zawodników. Warto o tym pamiętać, zanim uznamy kolejne dobre wyniki za coś oczywistego. Bo jeszcze niedawno byłyby one wydarzeniem, o którym mówiłby cały kraj.

  • Tusk odpowiedział na inicjatywę Nawrockiego. “Mam trzy postulaty”

    Tusk odpowiedział na inicjatywę Nawrockiego. “Mam trzy postulaty”

    Premier Polski Donald Tusk zwrócił się publicznie do prezydenta Karol Nawrocki oraz prezesa Narodowy Bank Polski Adam Glapiński, apelując o szybkie decyzje dotyczące programu SAFE. Szef rządu podkreślił, że sytuacja bezpieczeństwa w regionie nie pozwala na polityczne spory ani opóźnienia, a Polska potrzebuje środków z tego programu jak najszybciej.

    Tusk: nie ma czasu na eksperymenty

    Na nagraniu opublikowanym w serwisie X premier stwierdził, że obecnie najważniejsze jest szybkie uruchomienie finansowania dla polskiej gospodarki i przemysłu zbrojeniowego. Według niego środki przewidziane w programie SAFE są już w praktyce przygotowane do wykorzystania.

    — Polska, polskie firmy, pracownicy tych firm oraz bezpieczeństwo naszego kraju czekają na te pieniądze. Nie ma czasu na kombinacje — mówił premier.

    Jak podkreślił, przedsiębiorstwa już przygotowują projekty związane z tym programem, a do maja Polska mogłaby zaplanować wydanie nawet około 200 miliardów złotych.

    Premier przypomina o sytuacji bezpieczeństwa

    Donald Tusk zwrócił uwagę, że obecna sytuacja międzynarodowa wymaga odpowiedzialnych decyzji. Przypomniał, że w regionie trwa wojna, dlatego – jego zdaniem – nie powinno być miejsca na polityczne gry.

    Premier odniósł się także do informacji dotyczących sytuacji finansowej banku centralnego. Powołał się na list prezesa NBP z grudnia, w którym wskazano na wysokie straty instytucji.

    Według przytoczonych przez Tuska danych:

    w 2024 roku strata banku centralnego miała przekroczyć 60 miliardów złotych,

    a na koniec 2025 roku zbliżyć się do poziomu 100 miliardów złotych.

    Szef rządu zwrócił uwagę na sprzeczność między tymi informacjami a pojawiającymi się propozycjami nowych mechanizmów finansowania.

    — Jeśli przez lata słyszeliśmy, że z powodu strat NBP nie ma pieniędzy dla rządu, a nagle pojawiają się nowe możliwości, to oczekujemy bardzo konkretnych wyjaśnień — zaznaczył.

    Trzy postulaty premiera

    W swoim wystąpieniu Donald Tusk przedstawił również trzy konkretne postulaty skierowane do prezydenta i prezesa NBP.

    1. Natychmiastowe podpisanie programu SAFE, aby nie tracić czasu na procedury i umożliwić szybkie uruchomienie środków.

    2. Przedstawienie szczegółowych informacji o możliwościach finansowych NBP oraz planie wykorzystania ewentualnych dodatkowych środków.

    3. Powrót polskiego złota do kraju – premier podkreślił, że rezerwy złota należą do państwa, a nie do konkretnych polityków.

    Pomysł „polskiego SAFE 0 proc.”

    Propozycja alternatywnego rozwiązania pojawiła się po spotkaniu prezydenta Karola Nawrockiego z prezesem NBP Adamem Glapińskim. W jego trakcie omawiano koncepcję programu określanego jako „polski SAFE 0 proc.”.

    Prezydent wyjaśniał, że pomysł jest wynikiem wcześniejszych prac ekspertów w Kancelarii Prezydenta oraz analiz prowadzonych przez Narodowy Bank Polski. Celem ma być stworzenie rozwiązania, które byłoby suwerenną i korzystną dla Polski alternatywą dla mechanizmu SAFE.

    Karol Nawrocki zapowiedział również, że jeśli zajdzie taka potrzeba, jego kancelaria może przygotować własną inicjatywę ustawodawczą, aby przyspieszyć wdrożenie programu.

    Głos ministra obrony

    Do sprawy odniósł się także minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. W swoim wpisie w serwisie X podkreślił, że program SAFE pozwala na szybkie pozyskanie środków na modernizację armii.

    Zaznaczył jednak, że dodatkowe źródła finansowania mogłyby jedynie wzmocnić możliwości obronne kraju.

    Jak podkreślił wicepremier, kluczowe jest jednak to, aby nowe instrumenty finansowe nie zastępowały programu SAFE, lecz stanowiły jego uzupełnienie. Dzięki temu — jego zdaniem — Wojsko Polskie mogłoby jeszcze szybciej rozwijać swoje zdolności i zwiększać poziom bezpieczeństwa państwa.

    https://x.com/donaldtusk/status/2029564432427217339?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2029564432427217339%7Ctwgr%5Ecdd879850860cbd902ef5d77914e039bad3f5c95%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwydarzenia.interia.pl%2Fkraj%2Fnews-tusk-odpowiedzial-na-inicjatywe-nawrockiego-mam-trzy-postulanId22616147

  • Były trener Świątek zaczął mówić o zarobkach w tenisie. Ujawnił konkretne kwoty

    Były trener Świątek zaczął mówić o zarobkach w tenisie. Ujawnił konkretne kwoty

    W świecie zawodowego tenisa ogromne pieniądze trafiają przede wszystkim do zawodników i zawodniczek. Wielkie premie za wyniki w turniejach oraz lukratywne kontrakty reklamowe sprawiają, że najlepsi mogą liczyć na wielomilionowe zarobki. Znacznie rzadziej mówi się jednak o tym, ile w rzeczywistości zarabiają trenerzy pracujący na najwyższym poziomie. Na ten temat zdecydował się wypowiedzieć były szkoleniowiec Igi Świątek – Piotr Sierzputowski.

    W kalifornijskim Indian Wells rozpoczął się właśnie jeden z najważniejszych turniejów sezonu, zaliczany do rangi „1000”. W rywalizacji biorą udział zarówno tenisistki, jak i tenisiści, a w turnieju głównym zobaczymy aż pięciu reprezentantów Polski: Igę Świątek, Magdalenę Fręch, Magdę Linette, Huberta Hurkacza oraz Kamila Majchrzaka. Największe nadzieje kibice tradycyjnie wiążą z liderką polskiego tenisa. Świątek jest rozstawiona z numerem drugim i dzięki temu rozpocznie zmagania dopiero od drugiej rundy – swój pierwszy mecz rozegra w sobotę.

    Ogromne pieniądze w światowym tenisie

    Od ponad roku Świątek współpracuje z belgijskim trenerem Wimem Fissette’em. Wcześniej jej szkoleniowcem był Tomasz Wiktorowski, a początki kariery w zawodowym tourze zawdzięcza właśnie Piotrowi Sierzputowskiemu. To on w rozmowie na kanale „Break Point” wrócił wspomnieniami do współpracy z polską tenisistką, a także opowiedział o realiach finansowych pracy trenerów.

    Najlepsze tenisistki świata należą dziś do najlepiej zarabiających sportsmenek. W 2025 roku portal „Sportico” przygotował ranking ich dochodów. Na pierwszym miejscu znalazła się Coco Gauff, która zarobiła łącznie 31 milionów dolarów. Na tę kwotę złożyło się 8 milionów dolarów wywalczonych na korcie oraz aż 23 miliony z umów sponsorskich.

    Drugą pozycję zajęła Aryna Sabalenka z wynikiem około 30 milionów dolarów. Podium wśród tenisistek zamknęła Iga Świątek, której roczne dochody oszacowano na 23 miliony dolarów. Polka wywalczyła 10 milionów dolarów w turniejach, a kolejne 13 milionów pochodziło z kontraktów reklamowych.

    Ile zarabiają trenerzy?

    Choć sukcesy zawodników nie byłyby możliwe bez pracy całego sztabu szkoleniowego, zarobki trenerów pozostają zdecydowanie mniej spektakularne. Sierzputowski w rozmowie ujawnił jednak przybliżone stawki funkcjonujące w światowym tourze.

    Jak wyjaśnił, większość trenerów pracujących z zawodnikami z czołowej dwusetki rankingu rozlicza się w systemie tygodniowym.

    – Mogę powiedzieć szczerze, że znam te widełki. W przypadku zawodników z TOP 200 najczęściej wygląda to tak, że trener dostaje wynagrodzenie za tydzień pracy – tłumaczył.

    Najniższe stawki, o których słyszał, wynoszą około 1250–1500 dolarów tygodniowo. Do tego zawodnik pokrywa wszystkie koszty związane z podróżami, noclegami czy wyżywieniem.

    – To jest taka baza. Oprócz tego opłacane są wszystkie wydatki: zakwaterowanie, jedzenie, transport. Trener nie ponosi tych kosztów z własnej kieszeni – wyjaśnił były szkoleniowiec Świątek.

    Górna granica zarobków

    Sierzputowski zdradził również, jak mogą wyglądać zarobki w przypadku najbardziej renomowanych szkoleniowców.

    – Nie słyszałem o kwotach wyższych niż około 12 tysięcy dolarów tygodniowo – powiedział.

    Takie wynagrodzenie dotyczy jednak przede wszystkim trenerów o bardzo dużej renomie, często byłych zawodników, którzy sami w przeszłości osiągali sukcesy na korcie. W ich przypadku praca za niewielkie pieniądze zwyczajnie nie wchodzi w grę.

    Zdaniem Sierzputowskiego średnie wynagrodzenie trenerów pracujących w kobiecym tourze wynosi około 2–3 tysięcy dolarów tygodniowo. W przypadku szkoleniowców współpracujących z tenisistami zarobki są zazwyczaj wyższe – nawet o 20–30 procent. Wynika to z faktu, że turnieje ATP oferują większe pule nagród.

    Premie i procent od nagród

    Stała tygodniowa pensja to jednak tylko część wynagrodzenia. W wielu przypadkach trenerzy otrzymują także premie uzależnione od wyników zawodnika.

    Najczęściej jest to procent od nagrody wywalczonej w turnieju. Według Sierzputowskiego standardem jest około 6–7 procent, choć zdarzają się znacznie bardziej korzystne umowy.

    – Słyszałem nawet o 30 procentach od nagrody turniejowej – przyznał.

    W przypadku największych gwiazd takie premie są jednak często uzależnione od osiągnięcia konkretnego etapu zawodów. Nierzadko bywa tak, że trener otrzymuje udział w nagrodzie dopiero wtedy, gdy zawodnik dotrze co najmniej do półfinału turnieju.

    Jak widać, choć trenerzy są nieodłączną częścią sukcesów tenisistów, ich zarobki – w porównaniu z milionami trafiającymi do zawodników – pozostają zdecydowanie bardziej umiarkowane.

  • Piszą o Świątek i Djokoviciu. Mogą pobić rekord

    Piszą o Świątek i Djokoviciu. Mogą pobić rekord

    Piszą o Świątek i Djokoviciu. Mogą pobić rekord

    Iga Świątek i Novak Djoković wielokrotnie zapisywali się w historii światowego tenisa. Choć są na zupełnie innych etapach swoich karier, oboje stoją teraz przed podobną szansą. W rozpoczynającym się Indian Wells zarówno Polka, jak i Serb mogą ustanowić absolutny rekord turnieju. Co muszą zrobić, aby tego dokonać?
    Novak Djoković / Iga Świątek
    REUTERS / Jayne Kamin

    Iga Świątek rozpocznie w tym tygodniu zmagania w prestiżowym Indian Wells. Do gry przystąpi od drugiej rundy. Zmierzy się w niej z Brytyjką Francescą Jones lub kwalifikantką Kaylą Day. Polka będzie próbowała osiągnąć lepszy wynik niż w dwóch ostatnich swoich startach. Zarówno w Australian Open, jak i zawodach w Dosze odpadała w ćwierćfinale. Jeżeli zaś sięgnie po końcowy triumf, w wyjątkowy sposób zapisze się w historii tego turnieju.

    Zobacz wideo Kosecki o reprezentancie Polski: Urban uratował mu karierę. Nie dało się go przejść
    Świątek ustanowi kolejny rekord? “Zostałaby pierwszą kobietą w 37-letniej historii turnieju”

    Dla Świątek byłoby to już trzecie zwycięstwo na kortach Indian Wells w karierze. Jak zauważył portal tennis365.com takim osiągnięciem nie może się jeszcze pochwalić żadna tenisistka na świecie. – Niewiarygodne, że żadna kobieta nie zdobyła więcej niż dwa tytuły Indian Wells. Od czasu wprowadzenia turnieju kobiet w 1989 roku 10 kobiet wygrało go dwukrotnie – odnotowano.

    Z biorących udział w tegorocznej edycji zawodniczek do wspomnianej dziesiątki należy jedynie Iga Świątek. Indian Wells wygrywała w 2022 i 2024 r. W obu przypadkach w finale pokonywała Greczynkę Marię Sakkari.- Gdyby Polka triumfowała w 2026 roku, zostałaby pierwszą kobietą w 37-letniej historii turnieju singlowego kobiet, która trzykrotnie zdobyła tytuł, cementując swoje miejsce w księdze rekordów – podali dziennikarze. Dodali też, że Światek mogła tego dokonać już rok temu, ale w półfinale przegrała z późniejszą triumfatorką Mirrą Andriejewą.
    Djoković po latach znów może zapisać się w historii Indian Wells. Ależ to byłaby historia!

    Szansę na ustanowienie rekordu Indian Wells ma jednak nie tylko Polka. W podobnej sytuacji znalazł się także Novak Djoković. 38-letni Serb wygrywał te zmagania zdecydowanie częściej, bo aż pięć razy – po raz pierwszy w 2008 r., potem w 2011 oraz trzy razy z rzędu w latach 2014-16. Rok po jego ostatnim triumfie wyczyn ten powtórzył jednak Roger Federer. Jeśli więc Djoković chce być samodzielnym rekordzistą, musi dołożyć kolejne trofeum.

    Nie będzie to jednak takie proste. Dość powiedzieć, że w ostatnich pięciu występach w Indian Wells Djoković ani razu nie dotarł do ćwierćfinału, a w latach 2021-23 całkowicie przegapił tę imprezę. Do tegorocznych zmagań przystępuje jako rozstawiony z trójką. Jedynką jest oczywiście lider rankingu ATP Carlos Alcaraz, a dwójką Jannik Sinner.

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Świątek grozi spadek w rankingu. Od tego zależy, czy pozostanie numerem dwa

    Świątek grozi spadek w rankingu. Od tego zależy, czy pozostanie numerem dwa

    Iga Świątek wraca do gry przed Indian Wells. Trener wskazuje kluczowy element przygotowań

    Po wycofaniu się z turnieju w Dubaju WTA Dubai Tennis Championships Iga Świątek przygotowuje się do jednego z najważniejszych wydarzeń pierwszej części sezonu – turnieju Indian Wells Open, który często określany jest mianem „piątego Wielkiego Szlema”. Polka już przebywa w Kalifornii, gdzie rozpoczyna kolejną walkę o tytuł. Jej trener Wim Fissette zdradził, nad czym szczególnie pracowali w ostatnich tygodniach, a ekspertka tenisowa Joanna Sakowicz-Kostecka oceniła, czy przerwa od startów może pomóc wiceliderce rankingu.

    Trzy tygodnie przerwy i intensywne treningi

    Ostatni mecz Polka rozegrała 12 lutego podczas turnieju Qatar Open w Dosze, gdzie w ćwierćfinale przegrała z Maria Sakkari 6:2, 4:6, 5:7. Kolejne spotkanie rozegra dopiero w drugiej rundzie w Indian Wells – jako zawodniczka rozstawiona ma bowiem wolny los w pierwszej fazie. Najprawdopodobniej na kort wyjdzie w piątek lub sobotę.

    Oznacza to niemal trzytygodniową przerwę między oficjalnymi występami. Po turnieju w Katarze Świątek zdecydowała się zrezygnować ze startu w Dubaju, uznając, że ważniejsze będą odpoczynek i trening. To pierwsza taka decyzja od kilku lat – poprzednio Polka dobrowolnie wycofała się z dużego turnieju w 2023 roku, gdy zrezygnowała z gry w Guadalajara Open.

    Decyzja ta wynikała z napiętego kalendarza WTA. Świątek uznała, że lepiej przyjąć karę finansową i nie zdobyć punktów rankingowych, niż ryzykować przeciążenie organizmu.

    Serwis w centrum uwagi sztabu

    Podczas przerwy głównym celem treningowym była poprawa serwisu – elementu gry, nad którym sztab pracuje od wielu miesięcy.

    – Technicznie rzecz biorąc, skupiliśmy się przede wszystkim na serwisie. Oprócz tego pracowaliśmy nad aspektami taktycznymi oraz nad pierwszymi uderzeniami po serwisie i returnie. Chodziło także o większą regularność w kluczowych momentach oraz utrzymanie wysokiej intensywności od pierwszej piłki – wyjaśnił trener Fissette w rozmowie z TVP Sport.

    Belgijski szkoleniowiec już wcześniej podkreślał znaczenie tego elementu gry. Po turnieju WTA Finals w Rijadzie mówił, że w czołówce kobiecego tenisa ogromne znaczenie mają pierwsze dwa uderzenia w wymianie.

    – Spójrzmy na zawodniczki z czołowej dziesiątki rankingu. Większość z nich dysponuje bardzo mocnym i skutecznym serwisem. Dlatego tak ważne są dwa pierwsze uderzenia – tłumaczył.

    Coraz większa presja w rankingu

    Świątek musi jednak uważać nie tylko na rywalki na korcie, ale również na sytuację rankingową. Liderką pozostaje Aryna Sabalenka, a Polka traci do niej ponad trzy tysiące punktów.

    Jednocześnie za jej plecami trwa bardzo wyrównana rywalizacja o drugą pozycję. Obecnie klasyfikacja wygląda następująco:

    Iga Świątek – 7588 punktów

    Elena Rybakina – 7253

    Coco Gauff – 6803

    Jessica Pegula – 6583

    Świątek broni w Indian Wells 390 punktów za ubiegłoroczny półfinał. Jej rywalki mają zdecydowanie mniej do stracenia – Rybakina, Gauff i Pegula w poprzedniej edycji dotarły jedynie do czwartej rundy, co oznacza, że bronią po 120 punktów.

    Największe matematyczne szanse na wyprzedzenie Polki ma Rybakina. Kazaszka traci do niej zaledwie 335 punktów. Jeśli dotrze do finału, a Świątek zakończy udział w półfinale, może ją wyprzedzić.

    Również Gauff i Pegula pozostają w grze o drugą lokatę. Amerykanki musiałyby jednak liczyć na słabszy wynik Polki i jednocześnie same osiągnąć bardzo dobry rezultat w Kalifornii.

    Czy przerwa pomoże Świątek?

    Według ekspertki Canal+ Sport, Joanny Sakowicz-Kosteckiej, trzytygodniowa przerwa może okazać się dla Polki korzystna.

    – Idealnie byłoby mieć nawet cztery czy pięć tygodni wolnego, choć w dzisiejszym kalendarzu to praktycznie niemożliwe. Trzy tygodnie to jednak wciąż solidny czas na regenerację i spokojny trening. Mam nadzieję, że Iga zatęskni za rywalizacją, bo właśnie ta chęć walki o punkty jest kluczowa dla najlepszych tenisistów – oceniła.

    Prestiżowy turniej i mocna obsada

    Turniej w Indian Wells od lat uznawany jest za jedną z najbardziej prestiżowych imprez w kalendarzu tenisowym. Świątek triumfowała tam już dwukrotnie – w 2022 i 2024 roku.

    Zanim rozpocznie się główna rywalizacja singlowa, w Kalifornii rozegrany zostanie pokazowy turniej mikstów – Eisenhower Cup. Polka wystąpi w nim w parze z Casper Ruud. Duet ten ma już doświadczenie ze wspólnych występów – podczas US Open w 2025 roku dotarli razem do finału pokazowego turnieju mikstów.

    W Indian Wells zobaczymy także inne gwiazdy światowego tenisa, w tym m.in. Taylor Fritz, Andrey Rublev, Daniil Medvedev czy Matteo Berrettini.

    W turnieju singlowym oprócz Świątek wystąpią także dwie inne reprezentantki Polski – Magdalena Fręch oraz Magda Linette.

    Najbliższe dni pokażą, czy przerwa od startów oraz intensywne treningi pomogą Świątek odzyskać najwyższą formę i ponownie sięgnąć po tytuł w Kalifornii.

  • Jest komunikat ws. Świątek. Tuż przed meczem w Indian Wells. Werdykt wydany

    Jest komunikat ws. Świątek. Tuż przed meczem w Indian Wells. Werdykt wydany

    Już za kilka dni Iga Świątek rozpocznie walkę w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Polska tenisistka stanie przed szansą wywalczenia trzeciego w karierze tytułu na kalifornijskich kortach. Czy eksperci widzą w niej jedną z głównych kandydatek do końcowego triumfu? W tej sprawie głos zabrali m.in. Rick Macci oraz Martina Navratilova.

    Ostatni raz raszyniankę oglądaliśmy w akcji w Dosze. W ćwierćfinale tamtejszej imprezy niespodziewanie uległa Marii Sakkari 6:2, 4:6, 5:7. Po tym występie Świątek miała pojawić się jeszcze w Dubaju, jednak ostatecznie wycofała się z rywalizacji w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Zdecydowała się na dłuższy odpoczynek, by w pełni skoncentrować się na przygotowaniach do Indian Wells.

    Turniej rusza w środę 4 marca. Wiceliderka światowego rankingu w pierwszej rundzie otrzymała wolny los, a w drugiej zmierzy się z Francescą Jones lub Kaylą Day, która przebiła się do głównej drabinki przez kwalifikacje. Spotkanie z udziałem Polki zaplanowano na sobotę.

    Świątek ma z Indian Wells bardzo dobre wspomnienia — triumfowała tam w 2022 i 2024 roku. W poprzedniej edycji dotarła do półfinału, gdzie jej zwycięski marsz zatrzymała Mirra Andriejewa, późniejsza triumfatorka turnieju w Dubaju.

    Czy obecna forma pozwala Polce realnie myśleć o kolejnym tytule? Rick Macci nie ma wątpliwości. Były szkoleniowiec takich gwiazd jak Serena i Venus Williams, Maria Szarapowa czy Andy Roddick w mediach społecznościowych wyraził przekonanie, że to właśnie Świątek ma największe szanse na końcowe zwycięstwo.

    „Zapytano mnie o prognozę dotyczącą kobiecego turnieju w Indian Wells. To bardzo nieprzewidywalna rywalizacja, ale czuję, że ‘Polska Punisher’ wróci silniejsza, wytrzyma presję i ostatecznie sięgnie po mistrzowskie trofeum, które stanie się jej nowym najlepszym przyjacielem” – napisał Macci.

    Zupełnie inaczej sytuację ocenia Martina Navratilova. Legendarna była liderka światowego rankingu uważa, że zdecydowaną faworytką jest Aryna Sabalenka.

    – Trzeba wskazać Sabalenkę, bo ma ku temu wszelkie predyspozycje. Patrząc na to, jak obecnie układa się sytuacja w tourze, jeśli Rybakina jest w pełni zdrowa, to właśnie one dwie są najlepszymi zawodniczkami i wyraźnymi faworytkami – stwierdziła w rozmowie cytowanej przez „The Tennis Gazette”.

    Navratilova dodała również, że Sabalenka i Rybakina mogą zbliżyć się poziomem do tego, co w męskim tourze prezentują Jannik Sinner i Carlos Alcaraz, o ile utrzymają obecną dyspozycję. Zastrzegła jednak, że wiele może się jeszcze zmienić – jeśli Coco Gauff ustabilizuje swoją formę, a Świątek odzyska pełnię mocy, układ sił znów może ulec przetasowaniu.

    Przed nami zatem niezwykle interesująca rywalizacja w Kalifornii, w której Polka znów będzie chciała udowodnić, że korty w Indian Wells należą do jej ulubionych miejsc w całym cyklu WTA.

  • Dramat Coco Gauff, fatalna wiadomość u progu Indian Wells. Wojna pokrzyżowała plany

    Dramat Coco Gauff, fatalna wiadomość u progu Indian Wells. Wojna pokrzyżowała plany

    Dramat Coco Gauff, fatalna wiadomość u progu Indian Wells. Wojna pokrzyżowała plany

    W środę wieczorem startują rozgrywki Indian Wells, których prestiż dorównuje niemal turniejom Wielkiego Szlema. U progu rywalizacji w bardzo trudnej sytuacji znalazła się niestety Coco Gauff. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych na konferencji prasowej odniosła się do tematu wojny na Bliskim Wschodzie. Nadała przy tym fatalną wiadomość – konflikt dotknął i ją.
    Coco Gauff, najwyżej klasyfikowana amerykańska tenisistka. Jedna z największych rywalek Igi Świątek

    Coco Gauff znalazła się w bardzo trudnej sytuacjiFrancois NelGetty Images

    Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie dotknął wielu ludzi, w tym niestety w dużej mierze cywilów. Wśród nich znajdują się także sportowcy, a szczególnie tenisiści. Działania militarne sprawiły, że odwołanych zostało mnóstwo lotów, a przestrzeń lotnicza nad państwami Zatoki Perskiej, takimi jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, czy Katar została zamknięta.

    W efekcie wielu tenisistów i tenisistek stanęło przed nielada problemem natury logistycznej, aby zdążyć na czas na rozgrywany w Kalifornii Indian Wells. Niestety nie wszystkim się udało.

    Dramat Coco Gauff. Trener utknął na Bliskim Wschodzie

    Coco Gauff w trakcie konferencji prasowej przed turniejem zdradziła, że w Azji utknął jej trener – Gavin MacMillan. Amerykanka nie wie, czy i kiedy uda mu się dotrzeć do Indian Wells. W tej sytuacji będzie musiała poradzić sobie bez niego. Potwierdziła tym samym czasowe rozstanie ze szkoleniowcem, które wymusiła wojna.

    – Przede wszystkim to, co się dzieje, jest bardzo smutne, a moje myśli i modlitwy są z wszystkimi, których to dotknęło – z niewinnymi ludźmi, którzy tracą życie. Uważam, że dochodzi tam do niepotrzebnej przemocy. Jeśli chodzi o Bliski Wschód, nigdy osobiście nie czułam się tam niebezpiecznie – ani podczas turniejów, ani w żadnej innej sytuacji. Nigdy nie odczuwałam zagrożenia. Myślę, że to, co dzieje się teraz – być może niektórzy, może eksperci polityczni, mogli to przewidzieć – ale z perspektywy tenisisty nikt nie spodziewałby się, że dojdzie do takich wydarzeń – zaczęła Coco Gauff, zapytana o sytuację na Bliskim Wschodzie.

    Mój trener, Gavin, jest teraz tam [na Bliskim Wschodzie przyp. red.], obecnie utknął i nie wiem, czy uda mu się stamtąd wydostać. Chcę tylko, żeby był bezpieczny. Nie wiem, kiedy będzie mógł wyjechać i jak to wszystko się potoczy. Po prostu monitorujemy rozwój sytuacji dzień po dniu razem z nim.

    Rok temu Gauff pożegnała się z rozgrywkami Indian Wells na etapie 4. rundy. Tegoroczne zmagania rozpocznie od 1/32. Na start zmierzy się ze zwyciężczynią pary Bianca Andreescu – Kamilla Rachimowa.
    Sportsmenka udzielająca wywiadu podczas konferencji prasowej WTA Tour, ubrana w czarną sportową kurtkę i białą opaskę na włosach, siedząca przy mikrofonie z widocznym logo turnieju w tle.

    Coco GauffMatthew StockmanAFP
    Młoda tenisistka w sportowym stroju z opaską na głowie stoi na korcie, patrząc zamyślona w bok i trzymając palec przy ustach, wyrażając skupienie lub niepewność.

    Coco GauffRYAN LIMAFP
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym i trener w granatowym ubraniu stoją razem na korcie, wymieniając się rakietą i piłką na tle ciemnego ekranu z logotypami turnieju WTA oraz napisem PIF.

    Coco Gauff i jej trener Gavin McMillanRobert PrangeGetty Images

    Iga Świątek/Casper Ruud – Leylah Fernandez/Felix Auger-Alliasima

  • Świątek wstawiła nagranie i taka reakcja mistrzyni olimpijskiej. Po polsku

    Świątek wstawiła nagranie i taka reakcja mistrzyni olimpijskiej. Po polsku

    Iga Świątek już niedługo rozpocznie grę w Indian Wells. Polka pokazała już gotowość podczas gry w krótkim Pucharze Einsenhowera, gdzie wystąpiła w duecie z Casperem Ruudem i zakończyła grę na półfinale. Wcześniej zamieściła jeszcze swoje nagrania z treningów. Pod jednym z nich zareagować postanowiła tegoroczna mistrzyni olimpijska i dobra przyjaciółka Świątek, Mikaela Shiffrin. Napisała po polsku.
    Iga Świątek w czarnej czapce i bluzie ON, siedzi na ławce tenisowej; w tle rozmazane sylwetki osób.

    Iga ŚwiątekClive Brunskill/Getty Images/AFPAFP

    Mikaela Shiffrin zdobyła złoty medal w narciarstwie alpejskim w konkurencji slalomu. Choć w ostatnich latach nie jest u szczytu formy, to na igrzyska była w stanie przygotować się tak dobrze, by pokonać wszystkie swoje rywalki i spełnić kolejne marzenie. Tym razem postanowiła podzielić się swoją inspiracją z Igą Świątek.

    Iga Świątek niedługo zacznie grę w Indian Wells

    Już w piątek, 6 marca, Iga Świątek rozpocznie zmagania w Indian Wells. Polka w ubiegłym roku dotarła do półfinału, gdzie po zaciętym meczu uległa Mirze Andriejewej. Po drodze pokonywała rywalki, które tym razem również znalazły się w jej części drabinki, czyli Qinwen Cheng i Karolinę Muchovą.

    Tym razem już w III rundzie może stanąć twarzą w twarz ze swoją ostatnią pogromczynią z turnieju w Dosze, Marią Sakkari. Pytanie brzmi, czy po poprzedniej porażce Świątek będzie w stanie się pozbierać i pokazać swój najlepszy tenis w miejscu, w którym przecież już wygrywała.

    Iga Świątek zamieściła wideo. Mikaela Shiffrin zareagowała

    Podobnie jak miało to miejsce przed poprzednimi turniejami, tak i teraz Świątek postanowiła zamieścić swoje zmontowane nagrania z treningów, pokazując tym samym, że jest gotowa na kolejne wyzwania i będzie walczyć o najwyższe cele. W komentarzach pojawiło się mnóstwo wsparcia od kibiców.

    Nie od dziś wiadomo, że Świątek jest zaprzyjaźniona z Mikaelą Shiffrin. 30-letnia narciarka alpejska też postanowiła okazać tenisistce swoje wsparcie – wystarczyło jedno słowo po polsku, czyli słynna “Jazda”. Zdaje się, że zawodniczka będzie mocno kibicować Polce w nadchodzących dniach.
    Młoda kobieta uśmiecha się i trzyma mikrofon podczas konferencji prasowej na tle banerów turnieju tenisowego

    Iga Świątek AFP
    Mikaela Shiffrin

    Mikaela ShiffrinAFP

    “Tę drużynę napędzi walka o mistrzostwo Polski”. Eksperci szczerze o Jagiellonii Białystok