• Oto zmiany w drabince Indian Wells. Świątek już wszystko wie

    Oto zmiany w drabince Indian Wells. Świątek już wszystko wie

    Iga Świątek turniej WTA 1000 w Indian Wells rozpocznie od drugiej rundy. Nasza zawodniczka już wcześniej poznała swoją potencjalną drogę do finału amerykańskiego tysięcznika, ale nie była pewna, kto będzie jej rywalką na inaugurację zmagań. Po kwalifikacjach, które dokończono w nocy z wtorku na środę 4 marca, Polka już wie, z kim może się zmierzyć. To zawodniczka gospodarzy.
    Iga Świątek
    Jayne Kamin-Oncea / IMAGN IMAGES via Reuters Connect

    To była długa noc w Indian Wells. Oprócz zmagań w Eisenhower Cup, czyli pokazowym turnieju charytatywnym mikstów, końca dobiegły kwalifikacje do głównej drabinki tysięcznika pań. Ponadto doszło do wycofania się z rozgrywek Niemki Evy Lys, która doznała kontuzji łokcia. Jej miejsce w drabince zajęła Victoria Jimenez Kasintseva z Andory.

    Zobacz wideo Świątek zatrzymana przez Rybakinę w Australian Open! Czego zabrakło?
    Oto zmiany w drabince Indian Wells. Świątek już wszystko wie

    Iga Świątek była ze wszystkim na bieżąco, gdyż wraz z Casperem Ruudem dotarła do półfinału Eisenhower Cup, gdzie lepsza okazała się para Jelena Rybakina / Taylor Fritz. Polka mogła spoglądać na wyniki eliminacji, które wyłoniły jej potencjalną rywalkę w drugiej rundzie turnieju singlowego.

    Początkowo jasne było, że Raszynianka zmierzy się ze zwyciężczynią rywalizacji pomiędzy Brytyjką Francescą Jones a kwalifikantką. Tą została zawodniczka gospodarzy Kayla Day, która w kwalifikacjach ograła najpierw Aliaksandrę Sasnowicz 6:2, 7:5, a następnie Darję Semenistaję 6:2, 6:1. Amerykanka zajmuje 187. miejsce w światowym rankingu i w starciu z 93. Jones nie będzie miała łatwej przeprawy.

    Swoją przeciwniczkę poznała także Magdalena Fręch, która rywalizację na kortach Indian Wells zacznie od pierwszej rundy. Finalistka turnieju WTA 500 w Meridzie zagra przeciwko Australijce Storm Hunter, a to starcie zaplanowano na czwartek 5 marca. Tego samego dnia na kort wyjdzie Magda Linette, która zagra z Ashlyn Krueger.

    Kwalifikacje wyłoniły również rywalkę dla światowej jedynki, Aryny Sabalenki. Białorusinka przystąpi do amerykańskiego tysięcznika w świetnym nastroju po zaręczynach ze swoim partnerem Georgiosem Frangulisem. W drugiej rundzie zagra ze zwyciężczynią meczu pomiędzy Alycią Parks (dzika karta) a kwalifikantką z Japonii Himeno Sakatsume.

    Turniej w Indian Wells potrwa do 15 marca. Iga Świątek nie będzie miała łatwo – już w 1/16 finału może trafić na swoją niedawną pogromczynię Marię Sakkari, a następnie na Karolinę Muchovą czy Qinwen Zheng. Wśród potencjalnych rywalek Polki na dalszym etapie zmagań znalazła się także zwyciężczyni Australian Open Jelena Rybakina.

    Zobacz też: To dlatego Iga Świątek nie miała szczęścia. Wyjątkowo trudna droga

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Aryna Sabalenka ogłosiła zaręczyny. Oto miłość jej życia

    Aryna Sabalenka ogłosiła zaręczyny. Oto miłość jej życia

    W kwietniu 2024 roku pojawiły się pierwsze plotki odnośnie do związku Aryny Sabalenki z grecko-brazylijskim przedsiębiorcą Georgiosem Frangulisem. W ostatnich miesiącach białoruska tenisistka coraz częściej przebąkiwała o zaręczynach ze swoim ukochanym, a teraz nareszcie stały się one faktem. “Saba” poinformowała o tym w mediach społecznościowych. Oto kim jest wybranek liderki rankingu WTA.
    TENNIS-BRISBANE/
    Fot. REUTERS/Zain Mohammed

    Minęły już niemal dwa lata, odkąd Aryna Sabalenka poznała Georgiosa Frangulisa. Tenisistka poznała grecko-brazylijskiego przedsiębiorcę przy okazji podpisywania kontraktu z marką, której Frangulis jest właścicielem. Georgios jest starszy od Białorusinki o 10 lat, ale nie przeszkodziło im to w zbudowaniu poważnego związku.

    Zobacz wideo Świątek zatrzymana przez Rybakinę w Australian Open! Czego zabrakło?

    – Poszłam spotkać się z zespołem, a on tam był. Porozmawialiśmy trochę, a potem poszliśmy na kolację i tak wszystko się zaczęło – mówiła 27-latka w rozmowie z “Cosmpolitan”.

    Liderka światowego rankingu od jakiegoś czasu przebąkiwała o zaręczynach z Frangulisem. Wielokrotnie podkreślała, że chciałaby przestać nazywać go chłopakiem i zostać narzeczoną, a później żoną i matką. M.in. podczas ubiegłorocznego US Open, gdy na trybunach doszło do zaręczyn jednej z par, Sabalenka wprost przyznała, że spojrzała wówczas na swojego wybranka.
    Sabalenka ogłosiła to całemu światu. Powiedziała “tak”

    Niespełna miesiąc temu plotki odnośnie do zmiany statusu zakochanych nabrały tempa. Białorusinka wrzuciła na Instagrama kilka zdjęć, na których widoczny był pierścionek z diamentem. W komentarzach od razu zaczęto doszukiwać się drugiego dna, ale 27-latka postanowiła nie odpowiadać na domysły kibiców. Tuż przed turniejem w Indian Wells jednak przerwała milczenie i ogłosiła światu szczęśliwą nowinę.

    “Ty i ja, na zawsze. 3.3.26” – podpisała wideo, na którym doszło do upragnionych przez nią oświadczyn.
    Oto kim jest ukochany Sabalenki. Zmagał się z poważną chorobą

    Georgios Frangulis dziś jest multimilionerem, choć droga do tego miejsca kosztowała go naprawdę sporo. Początkowo studiował prawo w Brazylii, choć, jak sam zaznaczał w podcaście “The Gstaad Guy”, wiedział że nie zostanie prawnikiem. Miał jednak świadomość tego, że studia w tym kierunku mogą mu pomóc w przyszłości.

    Następnie postanowił wyprowadzić się do Miami. – Pojechałem do Kalifornii, bo uznałem, że Kalifornia to kolebka wszelkich trendów, które stają się czymś globalnym – mówił. I tak wpadł na pomysł stworzenia własnego biznesu z… jagodami acai w roli głównej.

    – To coś, co pochodzi z lasów Amazonii, a więc z Brazylii i w każdym dużym mieście w Brazylii jest bardzo popularne od 30 lat. W Kalifornii próbowali to sprzedawać po 30 dolarów, duże kolejki, brak standardów, to wcale nie było dobre – wspominał. Nikt jednak nie chciał wynająć mu dobrego lokalu z racji braku doświadczenia. Postanowił zatem rozwijać swój biznes na brazylijskiej ziemi.

    Niestety, w tym samym czasie doszło u niego do wykrycia nowotworu tarczycy, co ujawnił w 2023 roku w wywiadzie dla “Forbesa”. – Musiałem iść na operację, usunęli mi tarczycę – mówił w podcaście “The Gstaad Guy”. Niespodziewanie jednak jego życie zamiast runąć, nabrało szalonego tempa.

    Frangulis nie próżnował i w poszukiwaniu pieniędzy na rozpoczęcie biznesu, postanowił zrezygnować z ubezpieczenia na życie. Okazało się, że jego polisa obejmuje poważne choroby, w tym nowotwór. Wypłacono mu 75% składki, co wystarczyło, by marka Oakberry zaczęła funkcjonować. Dziś w 45 krajach istnieje ponad 900 punktów sieci.

    Oakberry to także partner zespołu Alpine, który na co dzień rywalizuje w Formule 1. Sam Frangulis również bierze udział w wyścigach samochodowych, a inwestycje w sport na tym się nie kończą. W 2025 roku rozpoczął współpracę biznesową z Novakiem Djokoviciem i niedługo później obaj zostali współwłaścicielami występującego we francuskiej Ligue 2 klubu piłkarskiego Le Mans FC.

    – Bardzo ważne jest dla mnie, aby mój partner był przy mnie. To naprawdę fajne, że jego praca ma również charakter globalny. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma tyle szczęścia, co ja, żeby mieć partnera, który może podróżować ze mną […], jednocześnie pracując. Fajnie jest widzieć go na trybunach, kiedy gram. Motywuje mnie do dalszej pracy – mówiła na łamach “Cosmpolitan” na temat swojego partnera białoruska tenisistka.

    Aryna Sabalenka w znakomitym nastroju rozpocznie zatem zmagania na kortach Indian Wells. 27-latka czeka na swoją rywalkę w drugiej rundzie amerykańskiego tysięcznika. Będzie nią zwyciężczyni spotkania pomiędzy Japonką Himeno Sakatsume a zawodniczką gospodarzy Alycią Parks.

    Zobacz też: Chwile grozy podczas turnieju w Fudżajrze. Szybka reakcja

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Iga Świątek wyszła na mecz w okularach. To nie przypadek

    Iga Świątek wyszła na mecz w okularach. To nie przypadek

    Iga Świątek wyszła na mecz w okularach. To nie przypadek

    Iga Świątek i Casper Ruud nie wygrali charytatywnego turnieju pokazowego Eisenhower Cup, ale i tak sporo się o nich mówi. A wszystko przez sposób, w jaki wyszli na kort podczas prezentacji. Mieli na sobie identyczne okulary. Już wiadomo, do czego służyły.
    Iga Świątek, Casper Ruud
    Screen z https://x.com/TennisChannel/status/2029039553680375940

    Już za kilka dni Iga Świątek rozpocznie rywalizację w WTA 1000 w Indian Wells, imprezie, którą wygrywała dwukrotnie. Z racji rozstawienia zainauguruje turniej dopiero w drugiej rundzie. Tam jej rywalką będzie zwyciężczyni starcia Francesca Jones – Kayla Day. Jednak na korcie w Kalifornii pojawiła się znacznie wcześniej, a konkretnie w środową noc czasu polskiego. Wzięła udział w pokazowej imprezie charytatywnej Eisenhower Cup. I zadziwiła kibiców. Nie chodzi o wyniki sportowe, a o wygląd.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Iga Świątek i Casper Ruud w nietypowym wydaniu. Wiadomo, po co były im okulary

    Tak jak przed rokiem partnerem Świątek w turnieju był Casper Ruud. Przed startem rywalizacji odbyła się oficjalna prezentacja uczestników zmagań. Duże zdziwienie z pewnością przeżyła publiczność zebrana na trybunach, kiedy zobaczyła polsko-norweski duet. Świątek i Ruud mieli bowiem na sobie dość specyficzne, duże, czarne okulary.

    Na reakcję internautów nie trzeba było długo czekać. “Czekaj, te okulary, kocham je”, “Ładnie”, “Iga i Casper w identycznych okularach…” – komentowali na X. Okazuje się, że nie bez przyczyny para założyła na twarz właśnie taki gadżet. Tak, gadżet, bo okulary nie służyły im do korekty wzroku, a miały w sobie… ukrytą kamerę.

    Najpewniej był to pomysł organizatorów. Ci opublikowali już nagranie na social mediach, pokazując, co w danym momencie widzą fani przed telewizorami, a co widzą tenisiści wychodzący na kort. Pokazano obraz z kamery Ruuda. Ujawniono też, co Świątek powiedziała do Norwega, gdy witała ich publiczność. – Pewnie teraz wszyscy myślą: czy oni są ślepi, czy o co chodzi – śmiała się Polka.

    Zobacz też: Iga Świątek “największą przegraną”? Chodzi o losowanie.
    Najpierw porażka Świątek z Rybakiną w Australian Open, a teraz tutaj…

    Ostatecznie Świątek i Ruudowi nie udało się odnieść zwycięstwa w turnieju charytatywnym. Rywalizację rozpoczęli od ćwierćfinału, gdzie rozprawili się z parą Leylah Fernandez/Felix Auger-Alliasime (10:6). W półfinale zatrzymał ich duet Jelena Rybakina/Taylor Fritz (3:10). Teraz przed Polką już tylko prawdziwa walka o punkty i pieniądze. Pierwszy mecz w WTA 1000 w Indian Wells rozegra najpewniej w najbliższy piątek lub sobotę. Obecnie czeka na wyłonienie rywalki. Turniej startuje już dziś!

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • A jednak. Aryna Sabalenka i jej partner podjęli decyzję ws. ich związku

    A jednak. Aryna Sabalenka i jej partner podjęli decyzję ws. ich związku

    Aryna Sabalenka może i nie zaczęła tego sezonu tak, jak sobie zaplanowała, czyli wygraną w Australian Open. Jednocześnie jednak po turnieju wielkoszlemowym postanowiła odpocząć nieco od tenisa. Na początku marca, tuż przed turniejem Indian Wells, doszło w jej życiu do niezwykle ważnego wydarzenia. Tenisistka od razu postanowiła pochwalić się tym przed całym światem. Miała ważny powód.
    Aryna Sabalenka i Georgios Frangulis razem, kobieta w stroju sportowym, mężczyzna w zielonej kurtce, wokół inni ludzie.

    Aryna Sabalenka i Georgios FrangulisCHARLY TRIBALLEAU AFP

    Aryna Sabalenka i Georgios Frangulis zaczęli spotykać się na początku 2024 roku. Oboje mają za sobą inne związki – białoruska tenisistka umawiała się z hokeistą ze swojego kraju, Kanstancinem Kalcou, a biznesmen jest po rozwodzie, doczekał się też dziecka. Oboje wiele też przeszli – Sabalenka doświadczyła nagłej śmierci dwóch ważnych dla niej osób (ojca i byłego partnera), a Frangulis walczył ze złośliwym nowotworem trzustki.

    Aryna Sabalenka i Georgios Frangulis podjęli decyzję

    W ostatnim czasie Sabalenka i Frangulis mogli spędzić ze sobą nieco więcej czasu. Widać, że ich związek kwitnął, co pokazywali m.in. zdjęciami wrzucanymi na Instagram. Walentynki spędzili w ciekawych okolicznościach, co aktualna liderka rankingu starannie udokumentowała.

    Po dłuższym czasie spędzonym w Miami na przygotowaniach i odpoczynku, Sabalenka i Frangulis mieli szansę na to, by poznać się jeszcze lepiej. Ich bardzo intensywny związek pełen jest zarówno bycia razem jak i osobno – Brazylijczyk dogląda własnego biznesu, a jego ukochana walczy w kolejnych tenisowych turniejach. Ostatnio mogli jednak przy sobie odetchnąć i podjąć niezwykle ważną decyzję.

    Aryna Sabalenka się zaręczyła. Nagranie trafiło do sieci

    “Ty i ja na zawsze. 3.3.2026” – brzmiał podpis do nagrania, które Sabalenka zamieściła w sieci. Przedstawiało ono moment zaręczyn słynnej tenisistki i brazylijskiego biznesmena. Białorusinka na pytanie ukochanego odpowiedziała “tak” i pewnie za jakiś czas będzie szykować już salę weselną.

    Gratulacje parze postanowiła złożyć m.in. żona Novaka Djokovicia, Jelena, a także instagramowe profile WTA i Australian Open. Okazało się też, że wśród polskich sportowców nie brakuje osób, które też cieszą się ze szczęścia Sabalenki – serduszko pod wpisem pozostawiła polska młociarka, Malwina Kopron.

    Sabalenka zupełnie się nie spodziewała

    Tego dnia Sabalenka trenowała i wrzuciła nawet nagranie z jednego z treningów. Jak później przyznała w relacji na Instagramie, zupełnie nie spodziewała się, że jej już teraz narzeczony postanowi tego dnia jej się oświadczyć. Wskazała przy tym na swoją twarz i strój – zdaje się, że gdyby wiedziała, wyglądałaby zupełnie inaczej.

    “Cóż, nie miałam oczywiście zielonego pojęcia, że to się dzisiaj wydarzy” – napisała, a potem zaczęła opowiadać. “Wszystko dobrze, kochani, wszystko się wydarzyło, ale spójrzcie, jak wyglądam” – mówiła. Miała też za złe członkini swojego teamu, która wszystko nagrywała. Mówiła jej, że gdyby dostała wcześniej jakąkolwiek informacje, to lepiej by się przygotowała na ten moment.
    Młoda kobieta uśmiecha się, siedząc w towarzystwie innych osób przy stole w ciepłym, przytulnym otoczeniu z rośliną ozdobną i różowo oświetloną ścianą w tle.

    Aryna Sabalenka się zaręczyła, ale nie była do końca zadowolonaInstagram/arynasabalenkaESP/Instagram
    Aryna Sabalenka i jej partner Georgios Frangulis podczas Grand Prix F1 w Abu Zabi

    Aryna Sabalenka i jej partner Georgios Frangulis podczas Grand Prix F1 w Abu ZabiANDREJ ISAKOVIC / AFPAFP
    Kobieta w sportowym stroju siedzi na trybunach i trzyma worek z lodem na głowie, wokół niej widoczne są zamazane sylwetki widzów.

    Aryna SabalenkaWilliam WestAFP

  • To zachowanie Świątek widział cały świat. Od razu zrobiło się głośno. Wzrok na Abramowicz

    To zachowanie Świątek widział cały świat. Od razu zrobiło się głośno. Wzrok na Abramowicz

    Iga Świątek uwielbia grać w Indian Wells. Ubiegłoroczny turniej nie był jednak dla Polki tak udany, jakby chciała. Nasza gwiazda odpadła bowiem na etapie półfinału, a jej pogromczynią okazała się wchodząca na tenisowe szczyty Mirra Andriejewa. W trakcie spotkania z Rosjanką doszło incydentu, o którym mówił wówczas tenisowy świat przez długi czas. Polka “wystrzeliła” piłkę w ball boya, a wzrok ekspertów błyskawicznie zwrócił się w kierunku Darii Abramowicz.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekClive BrunskillGetty Images

    Iga Świątek generalnie na korcie zachowuje zwykle maksymalny spokój. Polka panuje nad swoimi emocjami i nie pozwala im na to, aby doprowadziły one do niekorzystnych dla niej wydarzeń. W ostatnich miesiącach widzimy jednak coraz więcej obrazków, które zaprzeczają temu, do czego Iga nas przyzwyczaiła.

    Świątek dawała się wyprowadzać z równowagi, a najlepszym odzwierciedleniem tego stanu rzeczy były wydarzenia z półfinałowego meczu Indian Wells 2025. Wówczas nasza gwiazda mierzyła się ze wschodzącą gwiazdą tenisa – Mirrą Andriejewą, z którą kilka tygodni wcześniej boleśnie przegrała w Dubaju.

    Furia Świątek. To nie może się powtórzyć

    Wydawało się jednak, że na kalifornijskich kortach nasza tenisistka powinna mieć zdecydowanie większe szanse. Ta nawierzchnia bowiem historycznie zwyczajnie jej pasuje i kilka razy pokazała już, że potrafi tam triumfować nawet w trudnych okolicznościach. Tym razem stało się jednak inaczej.

    Młoda Rosjanka okazała się przeszkodą nie do przeskoczenia już na etapie półfinału. Pierwszy set zakończył się tie-breakiem, którego Iga przegrała do jednego. W kolejnym Polka oddała rywalce jednego gema, a w trzecim – decydującym mieliśmy aż cztery przełamania, niestety trzy z nich trafiły na konto Mirry.

    Więcej niż o samym meczu po tym spotkaniu mówiło się jednak o tym, co Iga zrobiła, gdy sprawy nie szły po jej myśli. Polka dostała piłkę od ball boya i bez zastanowienia uderzyła w nią rakietą w ziemię. Ta przeleciała nad jego głową i trafiła na trybuny. Od razu odezwały się głosy, że Idze należała się dyskwalifikacja.

    Eksperci zwracali uwagę także na to, że w tej sytuacji współpraca z Darią Abramowicz powinna przynieść lepszy efekt. “Haniebne zachowanie!” – podsumowało angielskie “The Sun”. “Emocje kipiały, a Świątek była wyraźnie sfrustrowana sobą i swoim sztabem” – pisano na “Sportskeeda.com”.

    Sama Świątek również odniosła się do tematu. “Po pierwsze, sytuacja z ostatniego meczu. Prawdą jest, że dałam upust emocjom w sposób, z którego nie jestem dumna. Moim celem nie było jednak wycelowanie piłki w nikogo, a upust frustracji poprzez odbicie piłki w ziemię. Od razu przeprosiłam ball boya, złapaliśmy kontakt wzrokowy i obydwoje skinęliśmy do siebie głowami, gdy przeprosiłam za to, że wydarzyło się to blisko niego” – przekazała w mediach społecznościowych.

    Świątek już niebawem stanie przed kolejną szansą na triumf w Indian Wells. Polka drogę po wygraną w kalifornijskimi “tysięczniku” rozpocznie od drugiej rundy. W tej zmierzy się z z Brytyjką Jones lub kwalifikantką. Relacje z amerykańskiego turnieju rangI WTA 1000 na Sport.Interia.pl.
    Tenisistka ubrana w jasny strój oraz czapkę w neonowym kolorze, trzymająca rakietę tenisową na korcie, na drugim ujęciu widoczna z tyłu z dużą torbą sportową przewieszoną przez ramię, machająca ręką w stronę publiczności.

    Iga Świątek podczas meczu z Mirrą Andriejewą w Indian WellsMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / CLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Serena Williams wbiła szpilę Idze Świątek

    Serena Williams wbiła szpilę Idze ŚwiątekJared C. Tilton/Getty Images/AFP, Takuya Matsumoto / Yomiuri / The Yomiuri Shimbun via AFPAFP
    Iga Świątek odwróciła losy meczu drugiej rundy z Danielle Collins na Australian Open 2024 w spektakularny sposób

    Iga Świątek odwróciła losy meczu drugiej rundy z Danielle Collins na Australian Open 2024 w spektakularny sposóbANTHONY WALLACE / AFPAFP

    Marcin Lepa: Forma zawodników to największa zagadka MŚ w Heerenvee

  • Nocna aktualizacja drabinki w Indian Wells, dotyczy Świątek. WTA potwierdza

    Nocna aktualizacja drabinki w Indian Wells, dotyczy Świątek. WTA potwierdza

    Nocna aktualizacja drabinki w Indian Wells, dotyczy Świątek. WTA potwierdza

    Na środę zaplanowano rozpoczęcie głównej rywalizacji podczas WTA 1000 w Indian Wells. W nocy, oprócz pokazowych rozgrywek Tie Break Tens, dokańczano jeszcze eliminacje. Tuż po ich finalizacji doszło do aktualizacji i zmian w turniejowej drabince. Jedna z nich dotyczyła Igi Świątek. Zastąpiono pozycje “Qualifier/Lucky Loser” nazwiskami zawodniczek, które uzyskały awans poprzez kwalifikacje. Znamy już drugą potencjalną rywalkę Polki w meczu otwierającym jej udział w tysięczniku.
    Iga Świątek poznała ew. rywalkę w drugiej rundzie WTA Indian Wells

    Iga Świątek rozpocznie turniej WTA 1000 w Indian Wells od drugiej rundyPatrick T. Fallon / AFPAFP

    Najlepsze tenisistki świata zjechały się do Indian Wells, by rywalizować w pierwszym turnieju WTA 1000 w ramach tzw. Sunshine Double. Iga Świątek od kilku dni przebywa na terenie Kalifornii i szykuje się do swojego startu. Wtorek czasu lokalnego okazał się dla niej bardzo intensywny. Przed południem rozegrała dwa sparingi – najpierw z Dianą Sznajder, a później z Karoliną Muchovą. Wieczorem wzięła udział w pokazowych rozgrywkach Tie Break Tens, w duecie z Casperem Ruudem.

    Kilkadziesiąt godzin temu rozlosowano turniejową drabinkę WTA Indian Wells. Raszynianka, z racji wolnego losu w pierwszej rundzie, przystąpi do rywalizacji od drugiej fazy. Okazało się, że na “dzień dobry” zmierzy się z Francescą Jones albo kwalifikantką. W 1/16 finału może dojść do starcia Polki z Marią Sakkari, a później z Karoliną Muchovą albo Qinwen Zheng.

    Poznaliśmy drugą potencjalną rywalkę Świątek w pierwszym meczu

    W nocy z wtorku na środę czasu polskiego dokończono eliminacje do głównych zmagań. Kilkanaście minut później opublikowano aktualizację drabinki na stronie WTA. Wówczas okazało się, z kim może się jeszcze zmierzyć Iga w drugiej rundzie. Tą zawodniczką jest Kayla Day. To właśnie mecz Amerykanki z Francescą Jones wyłoni premierową rywalkę dla Raszynianki. Warto dodać, że pierwsze spotkanie wiceliderki rankingu zaplanowano dopiero na sobotę czasu lokalnego.

    Nocne roszady dotyczyły także Magdaleny Fręch. Nasza reprezentantka czekała na wyłonienie swojej przeciwniczki. Finalistka WTA 500 w Meridzie zagra w premierowej rundzie z Australijką – Storm Hunter. To starcie wyznaczono na czwartek czasu lokalnego. Podobnie jak rywalizację pomiędzy Magdą Linette i Ashlyn Krueger Zwyciężczyni spotkania Fręch – Hunter trafi później na rozstawioną z “12” Belindę Bencic, a Linette – Krueger – na turniejową “19”, czyli Ludmiłę Samsonową.

    Swoją drugą potencjalną rywalkę w meczu otwarcia poznała także Aryna Sabalenka. Do fragmentu drabinki Białorusinki dolosowano jeszcze Himeno Sakatsume. Japonka powalczy z Alycią Parks. Pierwszy pojedynek numeru jeden od czasu porażki w finale Australian Open odbędzie się w piątek czasu lokalnego, bowiem na ten dzień zaplanowano spotkania drugiej rundy w górnej połówce.

    Podczas nocy pojawił się także komunikat o wycofaniu Evy Lys. Reprezentantka Niemiec zrezygnowała z występu z powodu kontuzji prawego kolana. Szczęśliwą przegraną z eliminacji okazała się Dalma Galfi. Miejsce zawodniczki naszych zachodnich sąsiadów w drabince zajęła jednak Victoria Jimenez Kasintseva. To obywatelka Andory zagra na starcie z Caty McNally. Z kolei Węgierka trafiła na Annę Blinkową.
    Tenisistka w białym stroju sportowym i czapce trzymająca rakietę tenisową, skupiona na korcie podczas meczu, z rozmytą widownią w tle.

    Iga ŚwiątekSAEED KHANAFP
    Sportowiec w czapce z daszkiem i ciemnej koszulce, skupiona twarz, tło rozmyte z elementami zielonego koloru oraz cyfrą znajdującą się częściowo w kadrze.

    Francesca JonesMATTHIEU MIRVILLEAFP
    Tenisistka w czarnej odzieży sportowej trzymająca rakietę demonstruje silne emocje oraz zaciskając pięść w geście triumfu, w tle rozmazana sylwetka sędziego na tle niebieskiego kortu.

    Iga ŚwiątekCHARLY TRIBALLEAU AFP

    Flavio Cobolli – Frances Tiafoe. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Pogrom w starciu Świątek i Rybakiny. Efektowne widowisko w Indian Wells

    Pogrom w starciu Świątek i Rybakiny. Efektowne widowisko w Indian Wells

    Pokazowy Puchar Eisenhowera, znany szerzej jako Tie Break Tens, tradycyjnie otworzył tenisowy tydzień z turniejami rangi 1000 w Indian Wells. Na korcie Stadium 2 nie zabrakło największych gwiazd światowego tenisa – w tym również Igi Świątek, która tym razem stworzyła duet z Casperem Ruudem. Finaliści miksta podczas US Open 2025 nie zdołali jednak powtórzyć tamtego sukcesu i zakończyli rywalizację na etapie półfinału.

    Dynamiczna formuła i gwiazdorska obsada

    Puchar Eisenhowera od lat stanowi efektowne preludium do głównych zmagań w Kalifornii. W turnieju bierze udział osiem zespołów, które rywalizują w systemie pucharowym. Każdy mecz rozgrywany jest w formule super tie-breaka – do 10 wygranych punktów, z zachowaniem dwóch punktów przewagi. Stąd druga, powszechnie używana nazwa imprezy – Tie Break Tens.

    Dla Igi Świątek był to już czwarty z rzędu występ w tej pokazowej rywalizacji. W poprzednich latach występowała w parze z Hubertem Hurkaczem – w 2023 roku dotarli do finału, następnie do ćwierćfinału, a przed rokiem do półfinału. Tym razem raszynianka połączyła siły z Casperem Ruudem, z którym kilka miesięcy temu walczyła o tytuł w mikście podczas US Open 2025.

    Nerwowy początek i efektowna pogoń

    Los skojarzył Świątek i Ruuda z kanadyjskim duetem Leylah Fernandez/Felix Auger-Aliassime. Spotkanie rozpoczęło się od drobnego nieporozumienia między Polką i Norwegiem już w pierwszej akcji. Chwilę później zrobiło się 4:1 dla rywali, m.in. po dwóch podwójnych błędach serwisowych Świątek.

    Od tego momentu obraz gry całkowicie się zmienił. Polsko-norweski duet złapał właściwy rytm i wygrał pięć kolejnych punktów, przejmując inicjatywę. Ostatecznie Świątek i Ruud zwyciężyli 10:6, zapewniając sobie miejsce w półfinale.

    Obrońcy tytułu za mocni

    W walce o finał na drodze Świątek i Ruuda stanęli obrońcy trofeum – Jelena Rybakina i Taylor Fritz, którzy wcześniej pokonali Jasmine Paolini i Matteo Berrettiniego 10:5.

    Półfinał rozpoczął się od podwójnego błędu serwisowego Fritza, ale był to jedynie chwilowy sygnał nadziei dla polsko-norweskiej pary. Rybakina i Fritz szybko przejęli kontrolę, wygrywając pięć punktów z rzędu. W grze Świątek i Ruuda pojawiło się sporo chaosu, a jedno z nieporozumień przy siatce dobitnie pokazało brak płynności w ich współpracy. Spotkanie zakończyło się wyraźnym zwycięstwem Rybakiny i Fritza 10:3.

    W finale ubiegłoroczni triumfatorzy potwierdzili swoją klasę, pokonując Amandę Anisimovą i Learnera Tiena 10:7, i ponownie sięgnęli po Puchar Eisenhowera.

    Wyniki ćwierćfinałów

    Amanda Anisimova/Learner Tien – Emma Navarro/Ben Shelton 10:3

    Mirra Andriejewa/Aleksander Bublik – Jessica Pegula/Tommy Paul 11:9

    Iga Świątek/Casper Ruud – Leylah Fernandez/Felix Auger-Aliassime 10:6

    Jelena Rybakina/Taylor Fritz – Jasmine Paolini/Matteo Berrettini 10:5

    Choć Świątek wciąż czeka na pierwszy triumf w Pucharze Eisenhowera, jej występ w Kalifornii był wartościowym przetarciem przed główną rywalizacją w Indian Wells, gdzie stawka będzie już zdecydowanie wyższa.

  • Świątek już po pierwszym starciu w Indian Wells. Muchova przetestowała formę Igi

    Świątek już po pierwszym starciu w Indian Wells. Muchova przetestowała formę Igi

    Początek marca w tenisowym kalendarzu tradycyjnie oznacza jedno – rywalizację rangi „1000” w słonecznej Kalifornii. W tym roku nie jest inaczej. Na kortach w Indian Wells od kilku dni przebywa już Iga Świątek, która przygotowuje się do startu w prestiżowym turnieju WTA 1000 Indian Wells. Środowy poranek czasu lokalnego okazał się dla wiceliderki światowego rankingu wyjątkowo pracowity – Polka odbyła dwie wymagające sesje sparingowe, a organizatorzy udostępnili transmisję z obu treningów. Dzięki temu można było dokładnie prześledzić przebieg i rezultaty tych potyczek.

    Najpierw Sznajder – wyrównana walka na Stadium 1

    Świątek, która w pierwszej rundzie ma wolny los, rozpocznie turniej od drugiej fazy. Jej rywalką będzie Brytyjka Francesca Jones lub jedna z kwalifikantek. Zanim jednak przyjdzie czas na oficjalne mecze, raszynianka postawiła na solidne przetarcie z rywalkami z touru.

    Tuż po godzinie 19:00 czasu polskiego pojawiła się na korcie Stadium 1, gdzie czekała już Diana Sznajder. Obie tenisistki weszły na arenę tuż po zakończeniu zajęć przez Venus Williams i Leylah Fernandez. Początek miał klasyczny charakter – najpierw długie odbijanie na połowie kortu, następnie wymiany zza linii końcowej. Później zawodniczki ćwiczyły woleje i smecze, a na końcu przeszły do serwisu i returnu.

    Kulminacją godzinnej sesji była około 20-minutowa gierka na punkty. Jako pierwsza serwowała Rosjanka i po asie szybko wyszła na prowadzenie 30:0. Kolejne akcje należały jednak do Świątek, która wykorzystała drugiego break pointa i przełamała rywalkę. Po chwili Polka podwyższyła na 2:0.

    Sznajder nie odpuszczała. Najpierw utrzymała swoje podanie, a następnie doprowadziła do zaciętej walki przy serwisie Świątek. Przy stanie 40:0 dla Polki doszło do gry na przewagi. W jednej z akcji piłka po zagraniu Igi spadła bardzo blisko linii, lecz Rosjanka wskazała aut. Ponieważ był to trening, zawodniczki same rozstrzygały sporne sytuacje. Emocji nie brakowało – Sznajder wyraźnie reagowała na nieudane returny, co tylko podkreślało intensywność rywalizacji.

    Ostatecznie przy piątej okazji Rosjanka doprowadziła do przełamania. Świątek popełniła podwójny błąd serwisowy – piłka po taśmie wypadła poza pole gry. Sparing zakończył się remisem 2:2. Po krótkim podziękowaniu Polka szybko udała się na kolejny kort.

    Muchova czekała – dłuższy i bardziej taktyczny sprawdzian

    Na korcie treningowym numer 1 czekała już Karolína Muchová. Co ciekawe, obie tenisistki mogą wpaść na siebie w czwartej rundzie turnieju, więc ich wspólna sesja miała dodatkowy smaczek.

    Czeszka w międzyczasie trenowała serwis. Po krótkim przywitaniu i niespełna 10-minutowej rozgrzewce rozpoczęła się niemal 50-minutowa gierka na punkty.

    Muchová zaczęła od serwisu i znalazła się w poważnych tarapatach – przegrywała 0:40. W czwartej akcji dopisało jej jednak szczęście, gdy piłka po taśmie przeszła na stronę Świątek i ta nie zdążyła do niej dobiec. Ostatecznie Czeszka wyszła z opresji i utrzymała podanie.

    W kolejnym gemie Świątek rozpoczęła od podwójnego błędu serwisowego, lecz szybko odzyskała kontrolę i zakończyła gema asem. Sama była zaskoczona – przygotowywała się już do drugiego podania, jednak Muchová pokazała, że piłka trafiła w pole serwisowe.

    W dalszej części sparingu nie brakowało wyrównanych gemów i walki na przewagi. Obie tenisistki serwowały solidnie, nie dopuszczając do breaków. Nawet gdy przy stanie 0:30 przy podaniu Świątek pachniało przełamaniem, Polka potrafiła wyjść z trudnej sytuacji, mimo kolejnego podwójnego błędu serwisowego.

    Ostatecznie żadna z zawodniczek nie straciła serwisu, a sparing zakończył się wynikiem 5:5. Po blisko dwóch godzinach intensywnej pracy Świątek zakończyła dzień treningowy, który był dla niej cennym sprawdzianem przed startem w turnieju.

    Forma? Stabilna, choć niepozbawiona drobnych wahań przy podaniu. Najważniejsze jednak, że Polka miała okazję zmierzyć się z wymagającymi rywalkami i przetestować różne warianty gry jeszcze przed pierwszym oficjalnym meczem w Indian Wells.

  • Polki sprawiły sensację w Gdańsku. Holandia zaskoczona. Przepiękny gol Pajor

    Polki sprawiły sensację w Gdańsku. Holandia zaskoczona. Przepiękny gol Pajor

    Reprezentacja Polski kobiet rozpoczęła eliminacje do mistrzostw świata od wymagającego starcia w Gdańsku. Zespół prowadzony przez Nina Patalon zmierzył się z silną reprezentacją Holandii. Choć to rywalki uchodziły za faworytki, Polki nie tylko podjęły walkę, ale dwukrotnie potrafiły odpowiedzieć na ciosy i ostatecznie wywalczyły cenny remis 2:2.

    Już w 8. minucie spotkania gospodynie stworzyły pierwszą groźną sytuację. Po rzucie rożnym do piłki najwyżej wyskoczyła Tanja Pawollek, a jej strzał głową zatrzymał się na poprzeczce. Kilka chwil później pod bramką Polek również zrobiło się nerwowo – Holenderki zagroziły po stałym fragmencie gry, lecz defensywa biało-czerwonych wyszła z opresji obronną ręką.

    W 15. minucie znów aktywna Pawollek spróbowała szczęścia. Zawodniczka Unionu Berlin oddała kolejny strzał, tym razem jednak piłka trafiła wprost w ręce bramkarki Oranje. Polki od początku meczu pokazywały, że nie zamierzają ograniczać się wyłącznie do defensywy.

    W 24. minucie stadion w Gdańsku eksplodował z radości. Kapitalną akcję indywidualną przeprowadziła Ewa Pajor. Napastniczka reprezentacji Polski dynamicznie wpadła w pole karne i precyzyjnym strzałem prawą nogą umieściła piłkę tuż pod poprzeczką przy dalszym słupku. Było 1:0 dla gospodyń.

    Holenderki odpowiedziały tuż przed przerwą. Do wyrównania doprowadziła Veerle Buurman, wykorzystując jedną z okazji w polu karnym. Mimo straconego gola Polki mogły schodzić do szatni z podniesionymi głowami – ich gra w pierwszej połowie mogła się podobać.

    Druga część spotkania rozpoczęła się jednak najgorzej jak to możliwe. Chwilę po wznowieniu gry Oranje zdobyły drugą bramkę i to biało-czerwone musiały odrabiać straty. Po raz pierwszy w tym meczu znalazły się w sytuacji, w której musiały gonić wynik.

    W 57. minucie bardzo bliska wyrównania była ponownie Pajor. Po jej strzale głową piłka znów zatrzymała się na poprzeczce – było to już drugie obramowanie bramki trafione przez Polki tego wieczoru. Szczęście wyraźnie sprzyjało rywalkom.

    Na około kwadrans przed końcem mocnym uderzeniem z dystansu popisała się Adriana Achcińska. Piłka przeleciała zaledwie kilkanaście centymetrów obok „okienka” bramki. Gdyby wpadła do siatki, byłby to gol wyjątkowej urody.

    Determinacja Polek została nagrodzona w samej końcówce. Kilka minut przed ostatnim gwizdkiem Ewelina Kamczyk posłała znakomite, prostopadłe podanie do Paulina Tomasiak. Tomasiak zachowała zimną krew i precyzyjnym strzałem doprowadziła do remisu 2:2. Asysta Kamczyk była najwyższej klasy i w pełni zasłużyła na uznanie.

    Ostatecznie spotkanie zakończyło się podziałem punktów. Choć Polki nie były faworytkami, pokazały charakter i potrafiły rywalizować z Holenderkami jak równe z równymi. Wywalczony remis w Gdańsku to wartościowy sygnał na dalszą część eliminacji.

    Kolejne wyzwanie czeka zespół Niny Patalon już 7 marca – wtedy biało-czerwone zmierzą się z reprezentacją Francji w walce o kolejne punkty w drodze na mundial.

  • A jednak to prawda ws. Polski. Nawrocki w akcji. Potwierdziło się we wtorek

    A jednak to prawda ws. Polski. Nawrocki w akcji. Potwierdziło się we wtorek

    We wtorkowym wydaniu „Porannej rozmowy” w RMF FM gościem Tomasza Terlikowskiego był prezes Polski Komitet Olimpijski, Radosław Piesiewicz. Jednym z głównych tematów wywiadu była potencjalna organizacja igrzysk olimpijskich w Polsce. Szef PKOl odniósł się do niedawnego spotkania z prezydentem Karolem Nawrockim oraz przewodniczącą MKOl Kirsty Coventry, a przy okazji potwierdził, że w międzynarodowych kręgach pojawiają się obawy dotyczące sytuacji politycznej w naszym kraju.

    Prezydent Karol Nawrocki uczestniczył w ceremonii otwarcia zimowych igrzysk olimpijskich Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina 2026. Jego obecność we Włoszech nie ograniczała się jednak wyłącznie do kibicowania sportowcom. W trakcie wizyty spotkał się m.in. z premier Włoch Giorgia Meloni, a także prowadził rozmowy na temat ewentualnej organizacji letnich igrzysk olimpijskich w Polsce.

    Kluczowe znaczenie miało spotkanie z przewodniczącą Międzynarodowy Komitet Olimpijski, Kirsty Coventry. Uczestniczyli w nim również Maja Włoszczowska – członkini MKOl – oraz Radosław Piesiewicz. Po rozmowach prezydent podkreślał, że choć na deklaracje jest jeszcze za wcześnie, Polska wyraziła gotowość do ubiegania się o organizację igrzysk w 2036 roku. Zaznaczył przy tym, że jest to wspólne stanowisko głowy państwa i rządu, a sama idea powinna łączyć, a nie dzielić. W rozmowach akcentował również fakt, że Polska znajduje się w gronie dwudziestu największych gospodarek świata.

    Do tych wydarzeń odniósł się w RMF FM Radosław Piesiewicz. Na początku swojej wypowiedzi podziękował prezydentowi za inicjatywę zorganizowania spotkania. Jak zaznaczył, rozmowy były merytoryczne i przebiegały w dobrej atmosferze. Nie przesądzają one jeszcze o przyznaniu Polsce prawa do organizacji igrzysk, ale – jego zdaniem – stanowią istotny krok w kierunku złożenia oficjalnej aplikacji.

    Prezes PKOl podkreślił jednak, że kluczowe znaczenie ma współpraca wszystkich stron. – Potrzebny jest kolektyw i pełna koordynacja działań między PKOl a Ministerstwem Sportu – zaznaczył.

    Prowadzący rozmowę Tomasz Terlikowski zwrócił uwagę na pojawiające się sygnały, że napięta sytuacja polityczna w Polsce może być postrzegana przez MKOl jako czynnik utrudniający starania o organizację igrzysk. Piesiewicz przyznał, że takie głosy rzeczywiście się pojawiają.

    – To prawda – potwierdził, dodając jednocześnie apel o nieupolitycznianie sportu. Zapowiedział ponowne wystąpienie do ministra sportu z prośbą o spotkanie i przekazanie szczegółów rozmów z MKOl. Jak zaznaczył, w spotkaniu z przewodniczącą Coventry nie uczestniczył żaden przedstawiciel resortu, a dla Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego naturalnym partnerem do rozmów jest narodowy komitet olimpijski – w tym przypadku Polski Komitet Olimpijski.

    Wypowiedzi prezesa PKOl pokazują, że choć temat igrzysk w Polsce nabiera realnych kształtów, kluczowe dla dalszych działań będzie wypracowanie ponadpolitycznego porozumienia i wspólnej strategii na arenie międzynarodowej.