• Cały świat mówi o tym, co stało się między Świątek i Abramowicz. Ważny apel

    Cały świat mówi o tym, co stało się między Świątek i Abramowicz. Ważny apel

    Daria na pewno zapracowała na sukcesy Igi. Wiadomo, że teraz się to trochę kruszy, no ale ona też jest człowiekiem – mówi Sport.pl Alicja Rosolska. Znakomita deblistka świetnie zna Igę Świątek i w trudnym momencie mocno jej kibicuje. Ale tak samo dobrze życzy Magdzie Linette. W czwartek w Miami dojdzie do polskiego starcia Świątek – Linette w drugiej rundzie turnieju WTA 1000.

    In the first round of the “thousander” in Miami, Iga Świątek had a free draw, and Magda Linette defeated Warwara Player 2:6, 6:2, 6:0.

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej

    Zdecydowaną faworytką starcia Polek jest Świątek. Ale czy notowana na trzecim miejscu rankingu WTA Iga na pewno poradzi sobie z 50. na liście rodaczką? Kilka dni temu Świątek w słabym stylu pożegnała się z turniejem WTA 1000 w Indian Wells. Przegrała tam ćwierćfinał z Eliną Switoliną 2:6, 6:4, 4:6, a szczególnie martwiła ogromna liczba błędów i bardzo nerwowe interakcje między Igą a jej sztabem z psycholożką Darią Abramowicz na czele.

    Do tej pory Świątek i Linette zmierzyły się w tylko jednym oficjalnym meczu. W 2023 roku w Pekinie w walce o ćwierćfinał zdecydowanie lepsza była Iga – wygrała 6:1, 6:1.
    Łukasz Jachimiak: Czego się pani spodziewa po polskim meczu w Miami?

    Alicja Rosolska: Myślę, że to będzie nerwowe spotkanie. Zawsze jak się gra z koleżanką z drużyny, to jest więcej emocji, więcej adrenaliny. Myślę, że mimo wszystko Iga jest faworytką tego meczu. Ale nie będzie miał łatwego zadania, bo Magda zna na tyle dobrze Igę, że będzie miała na nią przygotowaną najlepszą taktykę. Oczywiście Iga też dobrze zna Magdę, na pewno wie, jak z nią zagrać, mimo że zmierzyły się tylko raz. Mam nadzieję, że to będzie mecz na wysokim poziomie, mimo dużego ciężaru emocjonalnego.
    Ostatnio bardzo dużo emocji towarzyszyło Idze. Pewnie po przegranym nerwowym ćwierćfinale Indian Wells z Eliną Switoliną teraz na wejście w turniej w Miami Świątek mogłaby sobie wyobrazić łatwiejszą przeciwniczkę i spokojniejszy mecz. Myśli pani, że ona będzie miała trudniej niż Magda? Bo, powiedzmy sobie szczerze, Linette nie jest pod presją, na nią mało kto w tym meczu stawia.

    Na pewno Magdzie będzie łatwiej wyjść na kort. Ale jakąś presję też ma, z pewnością będzie chciała udowodnić, że wysoko stoi w polskim tenisie, że się nie boi Igi. Na pewno będzie chciała ją pokonać. Ale może to tak rozegrać, że będzie miała bardzo fajny występ. Pamiętam, jak zawsze mi mówiła Karolina Woźniacka, że kiedy została światowym numerem jeden, to zawsze, w każdym swoim meczu, czuła, że rywalka gra lepiej, niż potrafi. Bo każda wiedziała, że może poryzykować i wchodziła dzięki temu na wyższy pułap. Dla niżej notowanych zawodniczek spotkania z mistrzyniami to są mecze luźnej ręki i szukania swoich szans. Tu okoliczności są szczególne, bo tą mistrzynią jest koleżanka z kadry. Iga i Magda dobrze się znają, więc każdej z nich będzie się grało trudniej. Ale absolutnie się zgadzam, że dużo trudniejsze zadanie jest przed Igą. I jestem ciekawa, jak sobie poradzi. Przypominam, że już nas potrafiła zaskakiwać i pokazywać, że jak przychodził ciężki mecz, to umie się tak pozbierać, tak szczególnie zmobilizować, żeby zagrać świetnie.
    Podobne okoliczności towarzyszyły jedynemu oficjalnemu starciu Świątek – Linette. W październiku 2023 roku w Pekinie Iga grała świeżo po nieudanym turnieju w Tokio i wielu wróżyło jej bardzo trudną przeprawę w 1/8 finału z Linette. Tymczasem mecz potrwał zaledwie godzinę i pięć minut, a Świątek wygrała aż 6:1, 6:1. Z całym szacunkiem do Linette – nie jest tak, że nie będzie miała szans, jeśli Świątek zdoła pokazać swój najwyższy poziom?

    Wiadomo, że Iga ma trochę inną grę. Operuje szczególnym topspinem, gra mocniejszą piłką, szybszą. Dla Magdy to bardzo trudna przeciwniczka. Nawet jeśli wiemy, że Iga może nie czuje się teraz na sto procent, to mimo wszystko jest zawodniczką, która zawsze potrafi świetnie zagrać i nawet jak jej nie idzie, to walczy do końca.
    Zatrzymajmy się przy tym, że Świątek nie gra teraz swojego najlepszego tenisa. Myśli pani, że taktyką Linette może być skrajne przedłużanie wymian z nadzieją, że Iga będzie się niecierpliwiła, a przez to będzie popełniała błędy? Czy jednak na czymś takim nie da się bazować i Magda będzie musiała chociaż trochę poryzykować i poszukać w dobrych momentach ataków, nawet takich w linie lub w narożniki kortu?

    Na tym poziomie samo przebijanie i liczenie na błędy nie da wygranej. Dlatego że nawet jeśli zawodniczka bardzo psuje, to w końcu w pewnym momencie umie się uspokoić i widzi, że ten mecz zależy tylko od niej. Wtedy już tak nie ryzykuje, zmienia taktykę. Magda czasami musi cisnąć Igę. Konkretnie zawsze wtedy, kiedy tylko pojawi się okazja, kiedy dostanie krótszą piłkę. Musi wywierać na Idze presję, musi czasem poszukać uderzeń blisko linii. I na pewno musi trzymać swój serwis. Bardzo dużo będzie zależało od jej podania, od tego, czy będzie dobrze trafiała pierwszym. Musi tak serwować, żeby nie dać się od razu spychać do defensywy. Jestem bardzo ciekawa, czy zdoła to zrobić. Liczę, że to naprawdę będzie mecz, który super się ogląda.
    Mówiła pani, że zawodniczka psująca na potęgę w końcu w jakimś momencie orientuje się, że przegrywa sama ze sobą i zmienia taktykę, a ja przypomniałem sobie wypowiedź Świątek po jej porażce ze Switoliną. Słyszała pani, jak Iga mówiła, że po przegranym pierwszym secie zdała sobie sprawę z tego, co się dzieje i w drugiej partii zaczęła grać bezpieczniej, że wręcz pchała piłki, a nie uderzała? Tego seta wygrała. Dlaczego więc w trzecim, decydującym, znów wróciła do nieskutecznej taktyki z pierwszego seta? Dodajmy, że taka niekonsekwencja u Igi to nic nowego. Ona czasami zdaje się nie wyciągać wniosków, tylko uparcie wracać do złych schematów.

    Tak, słyszałam tę wypowiedź Igi i widziałam, że faktycznie w drugim secie pchała piłki. Robiła to, bo po prostu chciała nie przegrać meczu. Wtedy robiła wszystko, żeby się w tym meczu utrzymać. Miała nóż na gardle, więc musiała zastosować taktykę, której nie lubi. Ale jak już wyrównała wynik, jak było 1:1 w setach, to górę wzięło to, że Iga lubi grać mocniej i zdobywać punkty na swoich warunkach. Wtedy najsilniejsza w Idze była ta wewnętrzna potrzeba. Dla takich agresywnych tenisistek strasznie trudne jest zagranie całego meczu nie w swoim stylu. To wręcz jest prawie niemożliwe. Iga ma w sobie taką walkę, że po prostu nie chce liczyć na błędy przeciwniczek, ona chce wygrywać, a nie korzystać z czyichś pomyłek. To jest Idze ciężko zahamować, bo to są instynkty. Sama po sobie wiem, jak to działa. Zawsze będę pamiętała deblowe mecze przeciw Japonkom, które były niziutkie i trzeba było grać wysokim topspinem w stylu hiszpańskim. Na treningach potrafiłam tak grać, ale w meczach nie, bo to nie był mój styl. Przeciw nim jak zwykle chodziłam agresywnie do siatki, no i się tylko potwierdzało, że taki styl jest dla nich najkorzystniejszy. Iga nie lubi grać tego, czego nie ma we krwi. Rozumiem ją, choć oczywiście się zgadzam, że czasami granie wbrew sobie bywa konieczne.
    À propos debla – półtora roku temu grała pani w parze z Magdą Linette na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Czy to znaczy, że nie muszę pytać, przy której z Polek będzie więcej pani sympatii w meczu Świątek – Linette?

    No to pana zaskoczę. Obie dziewczyny bardzo, bardzo lubię i z obiema mam super relację. Jak rok temu miałam kłopoty ze zdrowiem [Rosolska przeszła udar niedokrwienny i miała sparaliżowaną lewą stronę ciała. Lekarze zamknęli zastawkę w jej sercu, żeby wyeliminować przeciek, który spowodował udar], to gdy tylko wyszłam ze szpitala, Iga przyszła do mnie do domu z kwiatami. Na zgrupowaniach kadry też zawsze miło razem spędzałyśmy czas. Z Magdą tak samo. Szczerze mówię, że nie umiem jednej czy drugiej z nich kibicować mocniej. To są moje bardzo dobre koleżanki.
    Ale z Magdą pewnie zna się pani znacznie dłużej?

    Chyba nie. Igę znam od bardzo dawna. Pamiętam, jak zaczęła grać z boku na korcie u mojej mamy. Była wtedy malutką dziewczynką. Ledwo znad siatki wystawała. I oglądała, jak ja trenuję. Wspomnienia z Warszawianki są jednymi z jej pierwszych tenisowych. Możliwe, że Igę znam nawet jeszcze dłużej niż Magdę. Obie dziewczyny wiele razy gościłam w swoim domu, a z Igą to jesteśmy wręcz sąsiadkami, bo odkąd jest w Warszawie [kilka lat temu przeniosła się z rodzinnego Raszyna], to mieszka naprawdę niedaleko mnie.
    Jak pani – z tego, co słyszę, osoba emocjonalnie związana z Igą Świątek – patrzy na jej nerwy i na to całe zamieszanie, które powstało po jej meczu ze Switoliną? Czy pani się o Igę martwi?

    Jest mi szkoda Igi. Zwłaszcza jak czytam różne artykuły. Są w nich rzeczy naprawdę niepotrzebne. Media potrafią rozdmuchać każdą sprawę. Sytuację komentują nawet ci, którzy się na tym kompletnie nie znają. I tacy ludzie próbują dawać Idze wskazówki. Tak naprawdę o tym wszystkim mówi cały świat. Mam nadzieję, że Iga umie się jakoś od tego uwolnić. Jasne, że wszyscy byśmy chcieli, żeby Iga tylko wygrywała i żeby atmosfera wokół niej zawsze była dobra, żeby było spokojnie. Ale wiadomo, że w tym teamie już wszyscy poza trenerem są długo. A zwłaszcza Daria. To normalne, że są emocje. Darii bardzo zależy, żeby Iga wygrywała. Nie każdy jest w stanie trzymać nerwy na wodzy, nawet psycholog. Psycholog to też człowiek, prawda?
    Jasne, że to też człowiek, jasne, że też ma swoje emocje. Ale jednak od kogo, jeśli nie od psychologa oczekiwać, że emocje skontroluje, kiedy widzi, że brak tej kontroli szkodzi?

    Bardzo mi szkoda, że coś takiego się dzieje. Ale też jestem przekonana, że oni już mają takie doświadczenie, że Iga będzie sobie umiała z tym poradzić. Jeśli Iga będzie chciała robić zmiany, to zrobi. Bardzo dużo osób jej to sugeruje. Na pewno jeśli ona dojrzeje do takiego momentu, że będzie wiedziała, że przyszedł czas na zmianę, to tę zmianę zrobi. To ona czuje, czy Daria jej wciąż pomaga, ile meczów dzięki Darii jeszcze wygrywa. Zwłaszcza czy wygrywa te trudne mecze, czy nie.
    Czyli pani mówi: “Dajmy Idze samej decydować, nie naciskajmy”?

    Dokładnie! Z zewnątrz jest na Igę strasznie duży nacisk. I nie wiem, jak sobie z tym poradzi. Ale mam nadzieję, że będzie jak rok temu. Przed Wimbledonem było podobnie jak teraz. A gdy Iga wygrała Wimbledon, to po pierwsze bardzo się ucieszyła, że wygrała historyczny turniej, ale po drugie – że skończy się to zamieszanie, że zamknie się temat Darii, że skończą się twierdzenia, że już nie jest taka pomocna, jak wcześniej. Może teraz to wszystko Igę szczególnie zmotywuje? Mam nadzieję, że sobie z tym poradzi. Bo naprawdę smutno takie rzeczy czytać i słyszeć, jak mocno ludzie Igę i Darię obgadują.
    Zgadzam się, że aż trudno przekopać się przez wszystko, co zostało ostatnio napisane i powiedziane, zgadzam się też, że często krytyka nie jest wyrażana w odpowiedni sposób. Ale absolutnie rozumiem, że ludzi to interesuje, a wręcz porusza. Nie pierwszy raz emocje Darii Abramowicz w czasie meczu Igi Świątek ewidentnie źle wpłynęły na Igę. A jeśli kiedyś tata Igi opowiadał, że na meczu córki nie może się odzywać i nawet siedzi na swoich dłoniach, bo nie wolno mu gestykulować, żeby nie przeszkadzać Idze, to trudno zrozumieć, to w trakcie meczów robi Daria.

    Iga i Daria na pewno będą miały rozmowę na ten temat albo już ją miały. Jestem przekonana, bo po każdym meczu rozmawiają i próbują wyciągnąć najlepsze wnioski. Przypuszczam, że jeśli to Igę tak bardzo zirytowało, to na pewno powie to Darii i Daria na pewno postara się to poprawić. Nie jesteśmy bezbłędni. Daria na pewno zapracowała na sukcesy Igi. Wiadomo, że teraz się to trochę kruszy, no ale ona też jest człowiekiem. Życzę im, żeby jeszcze się odbiły i żeby dalej to ciągnęły. Ale jeśli Iga czuje, że to już faktycznie idzie za bardzo nerwowo i że tam już jest więcej emocji niż pomocy, no to wtedy może czas faktycznie powiedzieć, że to koniec. Ale to decyzja Igi i jak będzie potrzebowała kogoś do konsultacji, to powinna zacząć temat czy to z tatą, czy z trenerem, czy z kimś innym z drużyny, jak oni to widzą, bo są najbliżej i rozmawiają z Darią, i widzą jej zachowania, widzą, czy się zmieniła, czy nie. Oni tam często siadają razem przy stole i rozmawiają. I mam nadzieję, że kolejna taka rozmowa sprawi, że Iga znowu się odbije i będzie grała super. Chociaż akurat w tym najbliższym meczu rywalce Igi też życzę naprawdę jak najlepiej!
    Wspomniała pani o tym, jak Iga się zachowała, gdy miała pani kłopoty ze zdrowiem. Czy teraz jest już w porządku? Wróci pani na ulubiony Wimbledon, na który nie udało się pojechać w ubiegłym roku?

    Już chciałam wracać, już zaczęłam trenować, ale teraz mam przymusową przerwę, bo w Dzień Kobiet złamałam palec u nogi. Niestety, moje przygotowania znowu runęły. Ostatnio zawsze, gdy wracam, coś się dzieje. A to miałam problem z jednym kolanem, a to z drugim, a to był ten udar, a teraz palec. Zdrowie już nie to. Ale nie poddaję się. Teraz dużo jeżdżę na rowerze. To mogę robić. I wzmacniam górną część ciała. Będzie wyścig z czasem, żeby zdążyć się przygotować na Wimbledon. Ale próbuję, ścigam się.
    W coś pani kopnęła, że palec nie wytrzymał?

    Tak, w futrynę. Odkurzałam mieszkanie. Już prawie kończyłam, ostatnim pomieszczeniem do posprzątania była łazienka. I nagle przy odkurzaczu pojawił się mój młodszy syn, dwulatek. Raz wyciągnął wtyczkę z gniazdka, więc wyszłam, włączyłam i wróciłam do łazienki. Ale jemu się spodobało i za chwilę ze śmiechem zrobił to samo. Prosiłam: “Huguś, nie odłączaj, daj mamie odkurzyć”. Oczywiście zaraz zrobił to samo kolejny raz i śmiał się jeszcze bardziej. Za którymś razem już się zdenerwowałam, ruszyłam zbyt szybkim krokiem i tak walnęłam w futrynę, że sobie zrobiłam piękny prezent na Dzień Kobiet.
    Może synek woli mieć mamę w domu niż na Wimbledonie?

    Hugo był ze mną już na US Open i w Meksyku, ale jako bobas. Charlie ze mną zdecydowanie więcej podróżował. Więc może coś w tym jest. No ale efekt mamy taki, że teraz nie mogę z nim chodzić na spacerki, bo bym za nim nie nadążyła. Musimy wzywać babcię na pomoc.

    Wczytywanie kolejnego artykułu…

  • Dramatyczne słowa Świątek po porażce z Linette. Najgorszy możliwy koszmar

    Dramatyczne słowa Świątek po porażce z Linette. Najgorszy możliwy koszmar

    Iga Świątek dość nieoczekiwanie przegrała z Magdą Linette w turnieju WTA w Miami już w pierwszym spotkaniu. Po tym pojedynku druga rakieta świata udzieliła bardzo mocnej i dramatycznej wypowiedzi. Dała do zrozumienia, że dzieje się coś, z czym na ten moment sobie nie radzi. – To najgorszy koszmar, jaki może mieć czołowa tenisistka – mówiła Iga Świątek.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekIcon SportswireGetty Images

    Iga Świątek przeżyła w Miami kolejny bardzo trudny moment. Raszynianka musiała pożegnać się z turniejem już po swoim pierwszym meczu.

    W drugiej rundzie rywalką Igi Świątek była Magda Linette. Starsza z Polek wygrała ten pojedynek po trzysetowej batalii.

    Po meczu z Magdą Linette Iga Świątek stanęła do wywiadu. Jednak nie po to, aby uspokoić swoich kibiców. Powiedziała bardzo szczerze, że właśnie przeżywa bardzo trudny okres.

    Trudne chwile Igi Świątek w Miami. Stanęła do wywiadu po porażce z Magdą Linette i wyznała

    – To po prostu był zły mecz w moim wykonaniu w drugim i trzecim. secie. Z pewnością trudno sobie z tym poradzić, kiedy wiem, że zagrałam dobrze w pierwszym secie. – mówiła Iga Świątek.

    – Czuję, że dźwigam na korcie wiele oczekiwań i muszę się ich pozbyć, bo moja gra nie była wystarczająco dobra. By mieć, jakiekolwiek oczekiwania. Jestem trochę zdezorientowana, ale po prostu będę ciężko pracować, żeby to odzyskać. Wiem, że to we mnie jest, po prostu na chwilę to zgubiłam – dodała Polka.

    – To najgorszy koszmar, jaki może mieć czołowa tenisistka. Spadki formy w meczach na takim poziomie. Muszę to przetrwać i rozgryźć – przyznała wiceliderka rankingu WTA.

    Na koniec Iga Świątek dodała, że w ostatnim czasie na korcie zdecydowanie zbyt wiele myśli i analizuje. Jej tenis wyglądał lepiej, kiedy tych rozmyśleń było mniej. – Teraz podejmuję tyle złych decyzji, że trudno nie myśleć. Wchodzi stres, ciało się tak napina, i wszystko staje się o wiele trudniejsze – skwitowała.

    Po rozmowie z Igą Świątek wpis na portal X zamieścił Żelisław Żyżyński, czyli komentator Canal+ Sport, który tę rozmowę przeprowadzał.

    – Dzisiejsza rozmowa z Igą była najtrudniejszą, jaką nam się przydarzyła. Całość jutro w Raporcie, od godz. 15 czasu polskiego.Ogromny szacunek dla Igi, że w tak trudnej chwili – i nie chodzi tylko o tę przegraną-zdecydowała się na tak szczere słowa. Warto posłuchać i przemyśleć – skomentował Żelisław Żyżyński.
    Dwie tenisistki w trakcie meczu, każda skoncentrowana na uderzeniu piłki rakietą, ubrane w sportowe stroje i czapki z daszkiem, dynamiczne ujęcia akcji na korcie.

    Iga Świątek i Magda Linette walczyły o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w MiamiMark Avellino / ANADOLU / Anadolu via AFP / Martin KEEP / AFPAFP
    Iga Świątek po sensacyjnej porażce z Alexandrą Ealą w Miami

    Iga Świątek po sensacyjnej porażce z Alexandrą Ealą w MiamiFOTO OLIMPIK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Kobieta w czapce sportowej trzyma biały ręcznik przy twarzy, wygląda na skoncentrowaną i zmęczoną po intensywnym wysiłku fizycznym.

    Iga ŚwiątekWILLIAM WEST / AFPAFP

    Marcos Giron – Martin Landaluce. Skrót mec

  • Iga Świątek przemówiła po sensacyjnej porażce. “Najgorszy koszmar”

    Iga Świątek przemówiła po sensacyjnej porażce. “Najgorszy koszmar”

    W nocy z czwartku na piątek Iga Świątek niespodziewanie przegrała z Magdą Linette w drugiej rundzie WTA 1000 w Miami wynikiem 6:1, 5:7, 3:6. Pojedynek ten miał wyjątkowo zaskakujący przebieg, dlatego nieco więcej na jego temat możecie przeczytać tutaj. Tak czy inaczej, faktem stało się, że jedna z dwóch polskich tenisistek błyskawicznie odpadła z turnieju.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
    Iga Świątek błyskawicznie reaguje po porażce w Miami. “Bardzo się pogubiłam”

    Tuż po zakończeniu gry Świątek odpowiedziała na kilka krótkich pytań mediów, a jej odpowiedzi w serwisie X udostępnił znany profil TennisONE App. Słowa naszej rodaczki nie napawają optymizmem przed kolejnymi wydarzeniami. — Po prostu rozegrałam słaby mecz w drugim i trzecim secie. Oczywiście trudno mi to przełknąć, skoro wiem, że w pierwszym secie grałam dobrze — zaczęła.

    Zobacz więcej: Tak Iga Świątek potraktowała Magdę Linette po porażce. Kamery to nagrały

    — Nie wiem, czy podświadomie, czy świadomie, ale ciężko mi coś zmienić, a wtedy moja gra jakby się załamuje. Nie czułam się tak od prawdopodobnie ponad pięciu lat. Bardzo się pogubiłam w meczach. Będę musiała po prostu spróbować odzyskać pewność siebie. Czuję, że mam mnóstwo oczekiwań na korcie i muszę się ich pozbyć, ponieważ moja gra nie jest na tyle dobra, żeby mieć jakiekolwiek oczekiwania — kontynuowała Świątek.
    To dlatego Iga Świątek przegrała. “Trudno mi pozbyć się wielu myśli”

    — Jestem trochę zdezorientowana, ale będę ciężko pracowała, żeby je odzyskać. Wiem, że mam to w sobie, po prostu na chwilę je straciłam. To najgorszy koszmar, jaki może przeżyć czołowy tenisista. Takie załamania w meczach. Muszę przez to przejść i znaleźć rozwiązanie — dodała najlepsza polska tenisistka. I wskazała również, co według niej w tej sytuacji jest kluczowym problemem.

    Czytaj też: Olbrzymie konsekwencje dla Igi Świątek! Oto ranking WTA po porażce w Miami

    — Zawsze za dużo myślałam, ale ostatnio to jest po prostu zbyt intensywne. Trudno mi pozbyć się wielu myśli, a to kiedyś była moja siła. Szczerze mówiąc, grałam najlepiej, kiedy za dużo nie myślałam. Teraz podejmuję tak wiele złych decyzji, że trudno mi nie myśleć. Pojawia się stres, ciało staje się bardzo spięte, a wszystko staje się o wiele trudniejsze — oceniła.

  • Godziny do meczu ze Świątek, a tu komunikat. Linette zagra z Pegulą. WTA potwierdza

    Godziny do meczu ze Świątek, a tu komunikat. Linette zagra z Pegulą. WTA potwierdza

    Organizatorzy turnieju w Miami od pierwszych dni rywalizacji muszą mierzyć się z kapryśną pogodą na Florydzie, co wpływa na przebieg zmagań. Mimo trudnych warunków zaplanowano już pierwsze mecze drugiej rundy singla kobiet, a wśród nich znalazło się także polskie starcie. Magda Linette, po trzysetowej walce z Warwarą Graczową, wywalczyła sobie prawo do pojedynku z Igą Świątek. Tymczasem w nocy pojawił się komunikat WTA dotyczący poznanianki, który ujawnił również jej plany deblowe — tam zmierzy się m.in. ze swoją dobrą znajomą, Jessicą Pegulą.

    We wtorek Linette rozegrała swój pierwszy mecz w tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 w Miami. Stawką spotkania z Graczową był awans do drugiej rundy i możliwość konfrontacji ze Świątek. Początek meczu nie układał się jednak po myśli Polki — popełniała sporo błędów i sprawiała wrażenie wyraźnie sfrustrowanej, co przełożyło się na przegraną pierwszego seta. Z czasem jednak odzyskała rytm gry, poprawiła skuteczność i zaczęła dominować na korcie, stopniowo odbierając pewność siebie rywalce z Francji.

    Ostatecznie Linette odwróciła losy spotkania i zwyciężyła 2:6, 6:2, 6:0, zapewniając sobie drugi w karierze pojedynek ze Świątek. Ich wcześniejsze starcie miało miejsce w Pekinie w październiku 2023 roku i zakończyło się zdecydowanym zwycięstwem Igi 6:1, 6:1, która później sięgnęła po końcowy triumf w całym turnieju. Teraz kibice z niecierpliwością czekają na kolejną odsłonę tej rywalizacji. Mecz zaplanowano jako trzeci od godziny 17:00 czasu polskiego na korcie głównym.

    W Miami Linette nie ograniczy się jednak wyłącznie do gry pojedynczej. W oczekiwaniu na szczegółowy plan gier opublikowano wyniki losowania drabinki deblowej, w której zobaczymy jedną reprezentantkę Polski — właśnie Linette. Tym razem stworzy duet z Amerykanką Ann Li. Co ciekawe, obie zawodniczki rywalizowały ze sobą niedawno w singlu podczas Australian Open 2026, gdzie górą była Polka, wygrywając 6:3, 6:3.

    Ich wspólny występ w Miami rozpocznie się od wymagającego pojedynku. Po drugiej stronie siatki staną Storm Hunter, była liderka światowego rankingu deblowego, oraz Jessica Pegula, jedna z czołowych tenisistek świata w singlu, która równie dobrze radzi sobie w grze podwójnej. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że Pegula i Linette prywatnie się przyjaźnią i mieszkają niedaleko siebie na Florydzie. Tym razem jednak będą rywalkami.

    Zwyciężczynie tego spotkania awansują do kolejnej rundy, gdzie powalczą o miejsce w ćwierćfinale z jedną z par: Mirra Andriejewa/Victoria Mboko lub Ellen Perez/Demi Schuurs.

    W najbliższych dniach okaże się, jak Linette poradzi sobie zarówno w singlu, jak i deblu. Na pierwszy plan wysuwa się jednak jej starcie ze Świątek. Turniej w Miami potrwa do 29 marca, a kibice mogą śledzić najważniejsze wydarzenia na bieżąco.

  • Świątek i Linette grały o trzecią rundę WTA Miami. Sensacja w polskim starciu

    Świątek i Linette grały o trzecią rundę WTA Miami. Sensacja w polskim starciu

    Świątek i Linette grały o trzecią rundę WTA Miami. Sensacja w polskim starciu

    Po kilku godzinach oczekiwania ze względu na przedłużające się wcześniejsze spotkania nadszedł wreszcie czas na polski mecz w ramach drugiej rundy WTA 1000 w Miami. Na głównej arenie zameldowały się nasze reprezentantki – Iga Świątek oraz Magda Linette. Chociaż Raszynianka była zdecydowaną faworytką tego starcia, ostatecznie doszło do wielkiej sensacji. To Poznanianka cieszyła się z wygranej 1:6, 7:5, 6:3. Znamy już jej rywalkę w batalii o awans do najlepszej “16” zmagań na Florydzie.
    Iga Świątek i Magda Linette walczyły o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Miami

    Iga Świątek i Magda Linette walczyły o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w MiamiMark Avellino / ANADOLU / Anadolu via AFP / Martin KEEP / AFPAFP

    Po niedzielnym losowaniu drabinki turnieju WTA 1000 w Miami stało się jasne, że w drugiej rundzie zmagań może dojść do polskiego starcia pomiędzy Igą Świątek i Magdą Linette. Aby tak się wydarzyło, Poznanianka potrzebowała wygranej w pojedynku z Warwarą Graczową. Po premierowym secie to reprezentantka Francji znajdowała się bliżej potyczki z Raszynianką. 34-latka wyglądała na mocno zagubioną na korcie, popełniała sporo błędów. Na szczęście od drugiej partii sytuacja uległa zmianie. Role się odwróciły i to nasza tenisistka zaczęła dominować. Ostatecznie Linette triumfowała 2:6, 6:2, 6:0.

    Dzięki temu otrzymaliśmy drugą bezpośrednią batalię pomiędzy Igą i Magdą. Pierwsza miała miejsce na początku października 2023 roku, podczas trzeciej rundy tysięcznika w Pekinie. Wówczas Świątek nie dała szans swojej młodszej koleżance z reprezentacji, zwyciężając 6:1, 6:1. Teraz 57. rakieta świata chciała postawić trudniejsze warunki. Dodatkowym smaczkiem był fakt, że obie broniły punktów za ubiegłoroczny ćwierćfinał na Florydzie. Jedna z nich musiała dzisiaj zakończyć udział w singlowych rozgrywkach. Wszystkiemu przyglądała się z trybun Agnieszka Radwańska, towarzysząca Poznaniance podczas Sunshine Double.

    WTA Miami: Iga Świątek kontra Magda Linette w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. Trzecia rakieta świata pewnie przebrnęła przez swoje rozdanie, do zera. Po zmianie stron szansę na wyrównanie posiadała Linette. Doszło jednak do równowagi. Idze dopisała odrobina szczęścia, bowiem piłka po odbiciu od taśmy zmyliła będącą przy siatce Magdę. Pojawił się break point i od razu został on wykorzystany przez Raszyniankę. 34-latka miała przewagę sytuacyjną w wymianie, ale młodsza z naszych reprezentantek jednym zagraniem odwróciła bieg wymiany. W następnym gemie Poznanianka mogła odrobić stratę przełamania, ale mistrzyni Miami Open 2022 trzykrotnie wyszła z opresji na własnych warunkach. Ostatecznie zrobiło się 3:0.

    Chwilę później Świątek objęła prowadzenie z podwójnym breakiem. Znakomicie zareturnowała przy drugiej szansie i jeszcze bardziej ugruntowała swoją przewagę na korcie. Iga zbliżała się do wygrania partii wynikiem 6:0, ale finalnie do tego nie doszło. Podczas szóstego rozdania Linette zdołała utrzymać swój serwis i uniknęła tzw. bajgla. Potem Raszynianka wykorzystała własne podanie do zamknięcia premierowej odsłony, dzięki temu zgarnęła ją rezultatem 6:1.

    Drugą część potyczki inaugurowała Magda. Z jej perspektywy najważniejsze było utrzymanie serwisu na starcie, by spróbować załapać się na grę. I ta sztuka przez długi czas udawała się Poznaniance. Podczas piątego rozdania wyszła ze stanu 15-30 i dorzuciła trzecie “oczko” na swoje konto. Trzecia zawodniczka rankingu zaczęła być nieco sfrustrowana faktem, że nie może sobie zbudować przewagi w tym fragmencie spotkania i ciągle musi gonić wynik.

    Ciekawiej zrobiło się w dziewiątym gemie. Wówczas doszło do walki na przewagi, ale ostatecznie Świątek nie doczekała się żadnego break pointa. 34-latka zdecydowanie lepiej serwowała w drugiej partii. Wyszła na 5:4 i przerzuciła presję na stronę młodszej koleżanki z reprezentacji. Zanim przyszedł czas na podanie Igi, obejrzeliśmy krótką przerwę. Nad kortem centralnym zagościła mała chmurka, która przyniosła drobny opad deszczu. Na szczęście po kilku minutach udało się wznowić grę.

    Raszynianka doprowadziła do remisu i próbowała wywierać presję na rodaczce. 24-latka notowała jednak sporo pomyłek, zwłaszcza w kluczowych momentach. Linette zagwarantowała sobie co najmniej tie-breaka. Ostatecznie do niego nie doszło. Świątek pogubiła się przy własnym podaniu, po podwójnym błędzie serwisowym pojawiły się dwa setbole z rzędu dla Magdy. Poznanianka popisała się niebywałym returnem na wagę wyniku 7:5, którym zaskoczyła nie tylko samą siebie, ale także Agnieszkę Radwańską i cały jej boks.

    Decydującą fazę otwierała Linette. Pierwsze minuty przebiegły po myśli serwujących, ale w trzecim gemie Świątek doczekała się break pointa po podwójnym błędzie serwisowym Poznanianki. Iga poszła na całość z returnu drugiego podania i trafiła w korytarz deblowy. Potem Raszynianka notowała kolejne pomyłki, wyglądała na zrozpaczoną. Nie pomagały nawet rady z boksu. A Magda robiła swoje. Dokładała kolejne “oczka” przy swoim podaniu i w końcu sama dostała szanse na przełamanie – i to aż trzy z rzędu. Po drugiej 34-latka znalazła się na prowadzeniu 4:2.

    Sytuacja trzeciej rakiety świata stawała się coraz trudniejsza z każdą minutą. Linette robiła wszystko, by jak najszybciej wykorzystać swoją szansę na zamknięcie spotkania. Niewiele brakowało, a stałoby się to już w ósmym gemie. Wówczas Magda posiadała dwa meczbole. Iga przedłużyła jeszcze emocje w tym pojedynku, ale tylko na moment. Po chwili spotkanie dobiegło końca, łącznie za piątym meczbolem. Poznanianka zwyciężyła 1:6, 7:5, 6:3 i zagwarantowała sobie pierwszy triumf w bezpośredniej batalii. Tym samym to 34-latka zmierzy się z Alexandrą Ealą w trzeciej rundzie. Z kolei dla Raszynianki to pierwsza porażka w meczu otwierającym dla niej dany turniej od sezonu 2021.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Magda Linette jest dostępny TUTAJ. Główne zmagania w Miami potrwają do 29 marca. Najważniejsze informacje dotyczące turniejów WTA i ATP można śledzić za pomocą tenisowej zakładki na stronie Interii.
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce z daszkiem, trzymająca rakietę tenisową i skoncentrowana podczas meczu na tle kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Tenisistka w białym stroju sportowym i czapce z daszkiem celebruje punkt na korcie, z zaciśniętą pięścią i wyrazem determinacji na twarzy, tło stanowi niebieska powierzchnia kortu oraz rozmyty napis.

    Magda LinetteMinas PanagiotakisAFP
    Alexandra Eala

    Alexandra EalaAL BELLO / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Ethan Quinn – Hubert Hurkacz. Skrót meczu.

  • LIVE Magda Linette — Iga Świątek [RELACJA NA ŻYWO]

    LIVE Magda Linette — Iga Świątek [RELACJA NA ŻYWO]

    Who counts on a quick resolution and a one-sided course, however, may be very surprised. A year ago, Linette reached the quarter-finals of the WTA 1000 in Miami and equaled her best result in her career in tournaments of this rank.

    And it’s not a coincidence that she did it in Miami, where she lives every day. “It’s a relief when you can sleep in your bed and watch others get tired in the evening, it’s my favorite part of the day,” said Poznańianka recently.

    Co więcej, w czwartej rundzie ubiegłorocznej imprezy pokonała samą Coco Gauff. Wygrana 6:4, 6:4 to jedno z najważniejszych zwycięstw w jej karierze. Nawet pomimo faktu, że Amerykanka nie była w tym meczu do końca sobą, Polce nie wolno odbierać zasług po wielkim zwycięstwie i jednym z największych sukcesów w dotychczasowej karierze.

    W jedynym dotychczasowym meczu pomiędzy obiema Polkami złudzeń nie pozostawiła faworytka. Czy tym razem Poznanianka postawi większy opór i pokusi się o niespodziankę? Zapraszamy na relację na żywo. Początek w czwartek, 19 marca ok. godz. 20.00.

    <Go back

    Magda Linette
    Magda Linette

    Iga Świątek
    Iga Świątek

    Magda Linette – Iga Świątek

    Relacja na żywo

    0 – 0 1. set 0 – 0 2. set

    Relacja na żywo

  • Świątek i Abramowicz w ogniu krytyki. Była członkini sztabu nie wytrzymała

    Świątek i Abramowicz w ogniu krytyki. Była członkini sztabu nie wytrzymała

    Trudny moment w ćwierćfinale Indian Wells między Igą Świątek a jej sztabem, stał się przyczynkiem do wielu dyskusji wśród ekspertów. Jednym z nich, który otwarcie negatywnie wypowiadał się o tym, co dzieje się w sztabie aktualnej trzeciej rakiety świata, był jej pierwszy trener, Artur Szostaczko. Po jego wypowiedzi nerwów na wodzy nie utrzymała była współpracowniczka Świątek. Napisała wprost, co myśli o zachowaniu znanego szkoleniowca.
    Daria Abramowicz i Iga Świątek siedzą na ławce przy korcie tenisowym, jedna trzyma rakietę.

    Daria Abramowicz i Iga ŚwiątekZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    W ostatnim czasie głośno zrobiło się znów o relacji łączącej Igę Świątek z Darią Abramowicz. Szostaczko w rozmowie z Polska Press otwarcie mówił o tym, że psycholożka miałaby w sztabie jego byłej podopiecznej być ważniejsza nawet od trenera.

    Iga Świątek w kłopocie. Szostaczko jednoznacznie ocenił

    Niepokoje dotyczące gry Igi Świątek pojawiły się już na początku tego roku, gdy okazało się, że Polka ma wyraźne problemy z pokonaniem zawodniczek notowanych w pierwszej dziesiątce rankingu WTA. Widziano również, że jej gra w dalszych częściach meczu ulegała dysregulacji i pojawiało się mnóstwo błędów, a także rozdrażnienie.

    Temat wrócił z całą siłą po przegranym przez Świątek ćwierćfinale turnieju w Indian Wells. Dzień wcześniej Raszynianka pewnie pokonała Karolinę Muchovą, pokazując się ze znakomitej strony, a w spotkaniu z Ukrainką zniknęły wszystkie pokazywane nie tak dawno atuty, pojawiło się za to mnóstwo błędów i nerwowość, a także dyskusje z boksem.

    Trener Igi odgrywa w jej sztabie drugie skrzypce. Nie może być tak, że osoba, która odpowiada za wyniki tenisistki jest w drugim rzędzie, a w pierwszym jest pani Daria Abramowicz, która chce zarządzać, zarządza wszystkim i ma na to przyzwolenie

    Jego słowa odbiły się szerokim echem w sieci i były cytowane przez portale sportowe. W końcu trafiła na nie Paulina Wójtowicz, dawna członkini sztabu Świątek. Postanowiła jasno powiedzieć, co sądzi o całej sprawie.

    Współpracowała ze Świątek i nie wytrzymała po słowach pierwszego trenera

    Wójtowicz postanowiła w bardzo otwarty sposób przedstawić swoje zdanie. Zaczęła od tego, że, jak sama stwierdziła, nie wszyscy, którzy pomagali Świątek w jej rozwoju, szczególnie na pierwszych etapach, mogli poczuć się docenieni. “Wiem o tym, że nie wszyscy ludzie, którzy wsparli Igę w karierze zwłaszcza na początku zostali docenieni lub odpowiednio potraktowani” – pisała.

    “Stawianie się w roli sędziego moim zdaniem trenerom, którzy kiedykolwiek pracowali z Igą nie przystoi. Zwłaszcza, że kiedyś na przykład Igi nie wybierali. Wybierali koleżankę, która dawała trenerom więcej korzyści” – kontynuowała Wójtowicz.

    “Nikt nie wie z czym my się zmagaliśmy, bo niewiele osób w Polsce było na takim poziomie. PS Nie wszyscy mają klauzulę poufności… Nie wypowiadamy się z szacunku do tego, że w swoim CV możemy wpisać Iga Świątek nr 1 rankingu WTA” – podsumowała była członkini sztabu Polki.
    dwie kobiety siedzą obok siebie na ławce, ubrane w sportowe bluzy i prowadzą poważną rozmowę; po lewej kobieta z blond włosami spiętymi w kucyk, po prawej kobieta z jasnobrązowymi włosami, patrząca uważnie na rozmówczynię; w tle grafika informacyjna z …

    Była współpracowniczka Igi Świątek nie wytrzymała po słowach jej pierwszego treneraInstagram/paula_wojtowiczESP/Instagram
    Tenisistka w czarnej koszulce i białej czapce zakrywa twarz dłońmi, wyrażając silne emocje na tle rozmazanej publiczności na trybunach.

    Iga ŚwiątekAFP
    Dwie kobiety na korcie tenisowym, jedna ubrana w białą koszulkę i okulary przeciwsłoneczne, druga w żółtej koszulce i czerwonej czapce, trzymający ręcznik i rakietę tenisową, rozmawiają ze sobą na tle niebieskiej ściany.

    Daria Abramowicz i Iga ŚwiątekZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Gole Mikaela Ishaka w Lidze

  • Potwierdziło się, jest najgorzej. Świątek w opałach. WTA przekazała werdykt

    Potwierdziło się, jest najgorzej. Świątek w opałach. WTA przekazała werdykt

    Turniej WTA 1000 w Miami rozkręca się na całego. Czekamy właśnie na pierwszy mecz Igi Świątek, w którym trzecia rakieta świata zmierzy się ze swoją rodaczką – Magdą Linette. Tymczasem potwierdza się to, że spośród zawodniczek ze ścisłej czołówki to właśnie 24-letnia Raszynianka trafiła najgorzej, jak tylko się dało i mówiąc krótko znalazła się w tenisowych tarapatach. Tak uważa część ekspertów, których osąd przekazał oficjalny portal WTA analizujący to, co czeka nas w sercu Florydy.
    article cover

    Iga Świątek – najlepsza polska tenisistkaIZHAR KHANAFP

    Iga Świątek przybyła do Miami po bolesnej dla siebie imprezie w Indian Wells, która zakończyła się dla niej utratą pozycji wiceliderki rankingu WTA na rzecz Jeleny Rybkainy. Reprezentantka Kazachstanu dotarła w Kalifornii do wielkiego finału, podczas gdy Polka wypadła z drabinki po ćwierćfinałowej batalii z Ukrainką Eliną Switoliną.

    Swoją tegoroczną przygodę z kortami w Miami Iga Świątek rozpocznie – jako zawodniczka rozstawiona – od drugiej rundy, w której czeka na nią wyjątkowy pojedynek. Trzecia zawodniczka światowego rankingu zmierzy się bowiem ze swoją rodaczką – Magdą Linette. Obie tenisistki nie mierzyły się ze sobą w tourze WTA już od przeszło dwóch lat. Będzie to więc nie lada gratka dla fanów tenisa nad Wisłą.

    Niezależnie która z naszych reprezentantek awansuje dalej, w drodze ku ewentualnemu finałowi czekać ją będzie niezwykle trudne zadanie. Przekonani są o tym eksperci, którzy zabrali głos na łamach oficjalnego portalu WTA.

    Najgorzej ze wszystkich? Eksperci wprost o Idze Świątek

    Jedno z pytań, które otrzymali, brzmiało: “Która ćwiartka turniejowej drabinki jest najtrudniejsza do pokonania?”. Aż połowa z ankietowanych wskazała właśnie na ten sektor, do którego trafiła Iga Świątek.

    – Wskazanie najbardziej wymagającej sekcji to zawsze subiektywna kwestia, ale na pewno najbardziej wyróżnia się dolna ćwiartka. Znajduje się w niej rozstawiona z numerem drugim Iga Świątek, a szybko może w niej trafić na dobrze znane nazwisko – Ealę, 20-letnią gwiazdę, która ograła ją w ubiegłorocznym ćwierćfinale – stwierdził Matt Wilansky.

    Potem wcale nie będzie łatwiej. Muchova przybyła jako mistrzyni z Dohy i wygrała osiem kolejnych meczów do momentu, gdy Świątek nie zatrzymała jej w Indian Wells. Mboko, która teraz w wieku 19 lat jest w TOP10 rankingu, wygląda na zdolną do kolejnej podróży wgłąb drabinki. A Mirra Andriejewa także jest w tej mieszance po krótkiej próbie obrony tytułu w Kalifornii

    A z jego osądem zgadza się także Noah Poser. – Zarówno Iga Świątek, jak i Jelena Rybakina miały trudne losowanie. Rybakina będzie musiała pokonać Jessicę Pegulę, by dojść do półfinału, podczas gdy w sekcji Świątek znalazły się Mirra Andriejewa, Victoria Mboko, Karolina Muchova i Alexandra Eala. Z racji na jej głębię – i sezon, jaki notują obie zawodniczki – ćwiartka Igi Świątek wydaje się trudniejsza do pokonania – przekazał swój werdykt.

    Zobaczymy, jak w tak wymagającym położeniu poradzi sobie Iga Świątek, która najpierw musi ograć dziś Magdę Linette, by myśleć o kolejnych czekających ją wyzwaniach.
    Tenisistka w jasnej czapce i stroju sportowym wykonuje gest dłonią przy twarzy, trzymając rakietę tenisową, z wyrazem skupienia i emocji.

    Iga ŚwiątekKARIM JAAFAR AFP
    Zbliżenie na twarz kobiety w czapce z daszkiem, z widocznym okiem i ustami. W kółku po prawej stronie dynamiczny kadr tej samej kobiety grającej w tenisa, skupionej na uderzeniu rakietą.

    Iga Świątek – trzecia zawodniczka rankingu WTAArtur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce na głowie, pijąca wodę z niebieskiego bidonu podczas przerwy w meczu tenisowym na korcie.

    Iga ŚwiątekDita Alangkara/Associated Press/East NewsEast News

    Iga Świątek zadowolona przed Miami Open. „Podczas treningów czułam się ś

  • Sabalenka zatrudniła Białorusina. Oto efekt. Była liderka rankingu WTA ujawnia

    Sabalenka zatrudniła Białorusina. Oto efekt. Była liderka rankingu WTA ujawnia

    Aryna Sabalenka przyjechała do Miami jako obrończyni tytułu i świeżo upieczona triumfatorka turnieju w Indian Wells. Białorusinka od wielu miesięcy prezentuje znakomitą formę, a jej regularność i pewność siebie budzą coraz większy respekt w całym tourze. Co stoi za jej imponującą dyspozycją? Na to pytanie spróbowała odpowiedzieć Kim Clijsters, była liderka rankingu WTA.

    W trwającym sezonie Sabalenka poniosła zaledwie jedną porażkę – w finale Australian Open, gdzie musiała uznać wyższość Jelena Rybakina. Szybko jednak nadarzyła się okazja do rewanżu. W Indian Wells obie tenisistki ponownie stanęły naprzeciw siebie i tym razem to liderka światowego rankingu okazała się lepsza, triumfując po zaciętym, trzysetowym pojedynku. Tym samym sięgnęła po pierwszy tytuł w tym prestiżowym turnieju. Warto przypomnieć, że wcześniej przegrała z Rybakiną w Rijadzie, w finale WTA Finals. Mimo to Sabalenka niezmiennie utrzymuje się w ścisłej czołówce i regularnie walczy o kolejne trofea, a ostatnim wielkoszlemowym sukcesem w jej dorobku pozostaje ubiegłoroczne US Open.

    Clijsters zwróciła szczególną uwagę na decyzję personalną, która – jej zdaniem – miała ogromny wpływ na rozwój Sabalenki. Tuż przed startem turnieju w Nowym Jorku do sztabu Białorusinki dołączył Maks Mirny, były znakomity deblista i doświadczony szkoleniowiec. Jak przyznała sama zawodniczka, współpraca szybko zaczęła przynosić efekty, zwłaszcza w grze przy siatce i przy serwisie.

    Belgijka podkreśliła, że taki ruch wymaga otwartości i zaufania w całym zespole. Jej zdaniem nie każdy trener pracujący z czołową tenisistką jest gotowy dopuścić do współpracy dodatkowy głos. W przypadku Sabalenki okazało się to jednak strzałem w dziesiątkę. Clijsters zaznaczyła, że zarówno zawodniczka, jak i jej sztab zasługują na uznanie za odwagę i elastyczność w podejściu do rozwoju.

    Wpływ Mirnego widać przede wszystkim w większej wszechstronności gry liderki rankingu. Sabalenka nie ogranicza się już tylko do potężnych uderzeń z głębi kortu, ale coraz częściej korzysta z bardziej zróżnicowanych rozwiązań – w tym slajsu czy ataków przy siatce. Dzięki temu jej tenis stał się mniej przewidywalny, a jednocześnie bardziej kompletny.

    Clijsters nie ma wątpliwości, że taki kierunek rozwoju może sprawić, iż Sabalenka będzie jeszcze trudniejsza do pokonania. Podkreśliła, że Białorusinka potrafi dziś nie tylko dominować siłą, ale także dobrze się bronić i skutecznie kończyć akcje przy siatce.

    Teraz przed Sabalenką kolejne wyzwanie – rywalizacja w Miami, gdzie będzie bronić tytułu wywalczonego przed rokiem. W pierwszym meczu zmierzy się ze zwyciężczynią spotkania pomiędzy Ann Li a Kimberly Birrell. Wszystko wskazuje na to, że jeśli utrzyma obecną formę, ponownie będzie jedną z głównych faworytek do końcowego triumfu.

  • Sabalenka zatrudniła Białorusina. Oto efekt. Była liderka rankingu WTA ujawnia

    Sabalenka zatrudniła Białorusina. Oto efekt. Była liderka rankingu WTA ujawnia

    Do Miami Aryna Sabalenka przybyła jako obrończyni tytułu oraz świeżo upieczona mistrzyni z Indian Wells. Forma Białorusinki od dłuższego czasu jest świetna. W czym tkwi jej sekret? W tym temacie głos zabrała ostatnio Kim Clijsters. Była liderka światowego rankingu zwróciła uwagę na to, kto dołączył do sztabu Sabalenki latem zeszłego roku.
    Maks Mirny w białej kurtce sportowej siedzi w pomieszczeniu; wstawka z Aryną Sabalenką w niebieskiej koszulce z rakietą.

    Aryna Sabalenka, Maks MirnyFOTO MATEUSZ TRZUSKOWSKI/CYFRASPORT/NEWSPIX.PL / FOT. IMAGO/NEWSPIX.PLNewspix.pl

    W tym sezonie Aryna Sabalenka do tej pory przegrała jeden mecz. W finale Australian Open lepsza okazała się Jelena Rybakina. Okazję na rewanż pierwsza rakieta świata miała w Indian Wells. I wykorzystała ją bezlitośnie.

    Na kortach w Kalifornii Białorusinka pokonała Kazaszkę po kolejnym trzysetowym boju i zgarnęła tam premierowy tytuł. Wcześniej uległa jej w Rijadzie, w finale WTA Finals. Tak czy inaczej Sabalenka regularnie bije się o trofea. Ostatnim Wielkim Szlemem, jaki dołożyła do swojej kolekcji, było zeszłoroczne US Open.

    Alexander Bublik – Rinky Hijikata. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Kim Clijsters wprost o ruchu Sabalenki. “Będzie coraz trudniej ją pokonać”

    Tuż przed rozpoczęciem zawodów w Nowym Jorku do sztabu liderki światowych list dołączył nowy członek, czyli Maks Mirny – doświadczony białoruski tenisista i trener. – Trochę popracowaliśmy przy siatce. Dał mi też kilka wskazówek dotyczących serwisu, które już się sprawdzają. Mam nadzieję, że będziemy coraz lepsi w tym aspekcie – opowiadała na gorąco tenisistka w rozmowie z The Tennis Channel.

    Kim Clijsters uważa, że zatrudnienie Białorusina było strzałem w dziesiątkę i miało duży wpływ na grę 27-latki. – Fakt, że udało im się dodać do drużyny Maksa Mirnego i że ta chemia działa…Niewielu trenerów, którzy pracują z czołową zawodniczką, jest otwartych na dodanie dodatkowego głosu. Do tego potrzebna jest praca całego zespołu – powiedziała legendarna Belgijka w najnowszym odcinku programu “Love All”, uznając to za “mądrą decyzję”.

    – Dlatego wielkie uznanie należy się Arynie, ale także jej sztabowi za takie nastawienie – podkreśliła.

    Mirny pomaga Sabalence stać się lepszą zawodniczką przede wszystkim w grze wolejem. -Fakt, że w ciągu czterech lub pięciu tygodni, kiedy miała czas na pracę, mogła naprawdę skupić się na utrzymaniu dobrej gry bazowej i wprowadzeniu większej różnorodności, to właśnie tutaj, moim zdaniem, Mirny naprawdę wkroczył i sprawił, że poczuła się pewniej, wierząc, że potrafi uderzać slajsem, wejść do gry i stać się świetną wolejistką – uzasadnia Belgijka, była liderka rankingu WTA.

    Kim Clijsters zachwala Białorusinkę, że ta potrafi “urozmaicić swój serwis, grać przy siatce i jednocześnie dobrze się bronić”. – Będzie coraz trudniej ją pokonać – zwiastuje.

    Obecnie Aryna Sabalenka lada moment rozpocznie zmagania w Miami, gdzie będzie bronić tytułu wywalczonego przed rokiem. Na start zmierzy się z Ann Li lub Kimberly Birrell.
    Aryna Sabalenka po wygranej w Miami Open 2025

    Aryna Sabalenka po wygranej w Miami Open 2025Matthew StockmanAFP
    Aryna Sabalenka jest główną faworytką do wygrania Australian Open 2025

    Aryna Sabalenka jest główną faworytką do wygrania Australian Open 2025WILLIAM WEST / AFPAFP
    Aryna Sabalenka zagra w Brisbane o tytuł

    Aryna Sabalenka zagra w Brisbane o tytułWilliam WestAFP

    Antoine Pothron – najlepsze akcje MVP meczu Barkom Każany Lwów – PGE GiEK Skra Bełchatów