• Oto ranking WTA po tym, co zrobiła Świątek w III rundzie Indian Wells

    Oto ranking WTA po tym, co zrobiła Świątek w III rundzie Indian Wells

    Iga Świątek gra dalej w turnieju Indian Wells. W nocy z poniedziałku na wtorek polskiego czasu nasza najlepsza tenisistka zmierzyła się w trzeciej rundzie ze swoją niedawną pogromczynią Marią Sakkari. Tym razem lepsza okazała się Polka, która wygrała w dwóch setach – 6:3, 6:2. Co ten wynik oznacza w kontekście rankingu WTA?

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
    Ciasno w czołówce rankingu WTA. Świątek musi uważać

    Dzięki zwycięstwu Świątek powiększyła swój dorobek do 7318 punktów. Tym samym zachowała drugie miejsce na światowych listach. Do prowadzącej Aryny Sabalenki traci jednak aż 2827 punktów i nie ma najmniejszych szans, by po tych zawodach ją wyprzedzić. Na domiar złego Białorusinka również nadal pozostaje w turnieju. W niedzielę pokonała Rumunkę Jaqueline Cristian 6:4, 6:1 i awansowała do IV rundy.

    Bardziej interesująco przedstawia się sytuacja za plecami naszej tenisistki. Teoretycznie w trakcie zmagań w USA może ona stracić pozycję numer 2. Wszystko zależy od postawy Jeleny Rybakiny. Aktualnie trzecia zawodniczka świata ma tylko 120 punktów mniej od Polki. Sporo więc wyjaśni jej najbliższy mecz z Martą Kostiuk. Jeśli wygra, zbliży się do Świątek na zaledwie 65 “oczek”.
    Oto TOP 10 rankingu WTA. Rywalki gonią Świątek

    Polce nie zagraża za to czwarta w aktualnym zestawieniu Coco Gauff. Amerykanka nieoczekiwanie zakończyła swój występ już na trzeciej rundzie. W starciu z Filipinką Alexandrą Ealą przy stanie 2:6, 0:2 skreczowała z powodu kontuzji przedramienia. Tym samym na jej koncie pozostanie 6748 punktów. Świątek może za to jeszcze wyprzedzić piąta Jessica Pegula. Musiałaby jednak sięgnąć po końcowe trofeum. Pozostałe zawodniczki nie mają na to nawet matematycznych szans.

    Czołową dziesiątkę notowania live uzupełniają kolejno: Amanda Anisimova, Jasmine Paolini, Jelina Switolina, Victoria Mboko oraz obrończyni tytułu sprzed roku Mirra Andriejewa. W najlepszej “50” oprócz Świątek mieszczą się jeszcze dwie Polki. 37. jest Magdalena Fręch, a 50. Magda Linette. Obie niestety zakończyły już swój udział w tegorocznym Indian Wells.
    Ranking WTA Live po meczu Świątek – Sakkari:

    1. Aryna Sabalenka (Białoruś) 10145 pkt
    2. Iga Świątek (Polska) 7318
    3. Jelena Rybakina (Kazachstan) 7198
    4. Coco Gauff (USA) 6748
    5. Jessica Pegula (USA) 6583
    6. Amanda Anisimova (USA) 6180
    7. Jasmine Paolini (Włochy) 4232
    8. Jelina Switolina (Ukraina) 3750
    9. Victoria Mboko (Kanada) 3256
    10. Mirra Andriejewa (Rosja) 3066
    ———————-
    37. Magdalena Fręch (Polska) 1348
    50. Magda Linette (Polska) 1209

  • Świątek czekała w tunelu, trwał dramat Andriejewej. Wulgarne krzyki Rosjanki po meczu

    Świątek czekała w tunelu, trwał dramat Andriejewej. Wulgarne krzyki Rosjanki po meczu

    Rok temu tytuł w Indian Wells dla Mirry Andriejewej był jednak niespodzianką, choć Rosjanka chwilę wcześniej triumfowała też w Dubaju. W Kalifornii pokonała Świątek i Sabalenkę. Teraz przyszedł czas obrony punktów. W Indian Wells 18-latka prowokowała Kateřinę Siniakovą, uderzała się pięścią w nogę, odbijała piłkę z całej siły w bandę reklamową, połamała rakietę. Największa frustracja nastąpiła po drugim secie, przegrała go w tie-breaku. O awansie decydowała trzecia partia. To jednak i tak nic w porównaniu do zachowania, które Mirra zaprezentowała schodząc z kortu. Gdy już wiedziała, że nie obroni tytułu.
    article cover

    Mirra AndriejewaWilliam WestAFP

    Rok temu wielu tenisowych ekspertów namaściło Mirrę Andriejewą na przyszłą liderkę światowego rankingu. I to raczej w bliskiej, a nie dalszej przyszłości. Mieli ku temu podstawy – te bowiem dały dwa turnieje rangi 1000: w Dubaju i Indian Wells. Zwłaszcza ten drugi, bardzo prestiżowy, którego żadna z gwiazd ani nie opuszcza, ani już w nim nie odpuszcza. Bo tu gra toczy się o ponad milion dolarów.

    Ta premia padła łupem właśnie 17-letniej wtedy zawodniczki z Syberii, choć trenującej we Francji. Po pokonaniu kolejno: Rybakiny, Switoliny, Świątek i Sabalenki. Ciężko o bardziej wymagający zestaw.

    Był więc latem awans Mirry na piątą pozycję w rankingu, a później nastąpił spory zjazd. Słaba jesień, stracony w ostatniej chwili awans do WTA Finals – to wszystko odbiło się na Rosjance.

    Bo choć Czeszka jest wybitną deblistką, obecnie numerem trzy na liście WTA, to jednak w singlu od najlepszych odstaje. Jest w stanie grać na równi z nimi przez część seta, a później gaśnie.

    WTA Indian Wells. Mirra Andriejewa kontra Kateřina Siniaková. Stawką czwarta runda turnieju

    Mecz Andriejewej z Czeszką zaplanowano na Stadium 1 jako drugie, po starciu Novaka Djokovicia. Tamten mecz niespodziewanie się przedłużył, był trzysetowy. A przecież w kolejce czekała już Iga Świątek, jej potyczka z Marią Sakkari była zaplanowana jako następna. Polka musiała więc być w gotowości.
    Tenisistka ubrana w niebieską sukienkę sportową i daszek, skoncentrowana, trzyma rakietę w gotowości do odebrania piłki na tle logo marki Rolex na korcie tenisowym.

    Mirra AndriejewaRobert PrangeGetty Images

    Starcie obrończyni tytułu zaczęło się sensacyjnie, Siniaková po trzech gemach prowadziła 3:0. A po sześciu – 4:2. To był czas, gdy kibice mogli zobaczyć sporo dobrej gry, choć obu zawodniczkom mocno przeszkadzał wiatr. A później Andriejewa wzięła sprawy w swoje ręce, wygrała cztery kolejne gemy. Wreszcie grała na poziomie, który powinna prezentować od początku. Tyle że do tego wszystkiego wdarło się… nadmierne eksponowanie radości. Tak uznała też Siniaková, wielokrotnej mistrzyni Wielkich Szlemów w deblu to się nie podobało. I zgłaszała swoje uwagi prowadzącej to starcie Jennifer Zhang.

    Ten set był jeszcze w miarę normalny, w drugim zaczęły się dziać już rzeczy kuriozalne. Pierwszy trzy gemy trwały 23 minuty, Andriejewa krzyczała po tym ostatnim – po 22 akcjach wreszcie przełamała rywalkę. Nie była jednak w stanie uciec, Czeszka odrobiła straty.W końcówce tej partii mieliśmy już katastrofalne zachowanie Rosjanki – uderzała się pięścią w nogę, rakietą w kort, z całej siły wybiła piłkę w bandę reklamową, oczywiście po swoim błędzie. A gdy wyrzuciła piłkę w tie-breaku, przy setbolu, zaczęła znów uderzać rakietą, najpierw za linią końcową, później przy ławce. I ją złamała.

    Czeszka patrzyła na to całkowicie zaskoczona. Andriejewa dostała zaś ostrzeżenie. A jej trenerka Conchita Martinez, pozostałe osoby ze sztabu, a także mama – wyszli z boksu. Hiszpanka wróciła po trzecim gemie.

    Musiały więc grać decydującą partię – w niej to Rosjanka jako pierwsza przełamała rywalkę, na 3:2. A później… sama została przełamana, i to dwukrotnie.
    Tenisistka w pomarańczowej koszulce i białej spódniczce dynamicznie odbija piłkę podczas meczu na korcie twardym, w tle widoczne logo sponsora na bandzie reklamowej.

    Katerina SiniakovaRobert PrangeGetty Images

    Siniaková prowadziła 5:3, serwowała po czwartą rundę. Andriejewa zaczęła grać na maksymalnym ryzyku, wywalczyła dwa break pointy. A później trzeciego. I w końcu to starsza z tenisistek uzyskała meczbola. Zamknęła mecz – piłka spadła na szczyt taśmy, po czym ześlizgnęła się na stronę 18-latki.

    Czeszka wygrała 4:6, 7:6 (5), 6:3. Andriejewa została wygwizdana, schodząc z kortu krzyczała wulgaryzmy w kierunku kibiców.

    W meczu o ćwierćfinał Siniaková zagra z Eliną Switoliną.
    Młoda tenisistka w neonowym stroju sportowym z logiem Nike wyraża silne emocje, gestykulując dłonią podczas meczu.

    Mirra AndriejewaWilliam WestAFP
    Kateřina Siniakova

    Kateřina SiniakovaAFP

    Mirra Andreeva (RUS) pokonała Igę Świątek (POL). Skrót meczu.

  • Trwa seria “Zmory Świątek” w Indian Wells. Trzy sety. To połówka Polki

    Trwa seria “Zmory Świątek” w Indian Wells. Trzy sety. To połówka Polki

    Mecz Igi Świątek z Marią Sakkari był dla polskich kibiców “daniem dnia” w poniedziałkowym programie zmagań w Indian Wells. Ciekawych potyczek było jednak więcej, choćby starcie Jessiki Peguli z Jeleną Ostapenko. Amerykanka jest w znakomitej formie, w tym roku przegrała tylko dwa mecze, triumfowała w Dubaju. A Łotyszka? Świetnie gra wtedy, gdy po drugiej stronie kortu jest Iga Świątek. I czasem w innych spotkaniach. W Indian Wells w czterech poprzednich latach Jelena nie była w stanie wygrać dwóch spotkań. Dziś mogła przerwać tę serię, prowadziła 6:4 i 3:1.
    article cover

    Jelena Ostapenko Noushad Thekkayil/NurPhoto AFP

    W poniedziałek swoje mecze trzeciej rundy w WTA 1000 w Indian Wells rozgrywają zawodniczki w dolnej połówce drabinki. Tej, w której jest Iga Świątek, jako zawodniczka rozstawiona z “dwójką”.

    Gdyby patrzeć na zawodniczki, które potencjalnie mogą zagrozić Polce w drodze do finału, to już po losowaniu wskazywano na Jelenę Rybakinę, Mirrę Andriejewą, Elinę Switolinę i Jessicę Pegulę. Ostapenko w tym “rankingu” też pewnie by się mogła znaleźć, jej 6:0 z Igą i tytuł “Zmory Świątek” robią jednak wrażenie. Tyle że na Polkę mogła wpaść dopiero w półfinale. A wcześniej musiałaby wygrać kilka spotkań z potencjalnie lepszymi od siebie zawodniczkami. Choćby dzisiaj z Pegulą, która w tym sezonie wygrała 13 z 15 spotkań. Sposób na nią znalazły tylko: Marta Kostiuk (półfinał w Brisbane) i Jelena Rybakina (półfinał AO).

    Indian Wells 2026. Kapitalna seria zwycięstw Jessiki Peguli zagrożona. Amerykanka grała z Jeleną Ostapenko

    Pagula zaczęła to spotkanie od serwisu – i zaliczyła świetnego gema. Znakomite rotacje, płaskie uderzenia, bardzo dobre poruszanie się po korcie – od razu wskoczyła na wyższe obroty. Łotyszka długo jednak nie pozostawała pod wrażeniem gry Amerykanki, sama też… zaczęła prezentować się tak, jak w zeszłym roku w Stuttgarcie. A tam Iga Świątek starała się jeszcze walczyć, ale już Aryna Sabalenka w finale nie miała za wiele do powiedzenia.

    Łotyszka grała bowiem doskonale, mocne uderzenia Peguli tylko ją napędzały. Do tego dorzuciła świetny serwis, czwartego gema skończyła asem, ale też dokładne zagrania. Zwłaszcza te krosowe, wyrzucające Amerykankę poza kort. A później kończyła uderzeniami w drugi narożnik. Łotyszka objęła prowadzenie 3:1, w kolejnym gemie też rywalizacji kończyła się na przewagi. I można było być pod wrażeniem tego, jak Jelena “czyściła” linie.
    Tenisistka w pomarańczowym stroju sportowym i białej czapce z daszkiem przebywa na korcie, trzyma rakietę tenisową w lewej ręce i unosi prawą dłoń w geście zatrzymania lub wyciszenia, w tle widownia na trybunach.

    Jessica PegulaWilliam WestAFP

    To jedno przełamanie miało decydujące znaczenie w tym secie. Jeśli Ostapenko jest skupiona na grze, jeśli nic jej nie rozprasza, nie “bawi się” w sędziowanie, jest w stanie ograć każdą zawodniczkę. I o ile jeśli funkcjonuje jej serwis.

    A dziś funkcjonował, przynajmniej w tym pierwszym secie. Nawet po drugim jednak nie było co narzekać. Pegula to jedna z najlepiej czujących się zawodniczek na returnie, tymczasem chwilami była kompletnie bezradna. Nawet po drugim serwisie, w tej otwierającej mecz partii, ugrała zaledwie trzy punkty.

    Po niecałych 39 minutach było 6:4 dla Łotyszki. Dla Łotyszki grającej momentami wybitnie, co trzeba podkreślić. Bo to nie Pegula grała źle, przecież Amerykanka w tej partii popełniła zaledwie trzy niewymuszone błędy. Ostapenko 11, ale ona ryzykowała. I miała 16 wygrywających uderzeń.

    Jelena wpadła w trans – dosłownie. W gemie otwarcia drugiej partii cały czas parła do przodu, na starcie przełamała Amerykankę. Spychała ją do defensywy, zaczynała akcje przez środek, później rozrzucała piłkę do boków. Już mając przewagę. Pegula jeszcze pod koniec pierwszej partii miała momenty irytacji, później chyba pogodziła się z tym, że musi czekać na jakiś słabszy moment rywalki. Pytanie brzmiało, czy taki w ogóle nadejdzie.
    Kobieta o jasnej cerze z długim warkoczem ubrana w sportową koszulkę, odwrócona lekko do tyłu, z wyraźnym wyrazem emocji na twarzy, gestykulująca dłonią na tle fioletowego boiska sportowego.

    Jelena OstapenkoArtur Widak/Nur PhotoAFP

    Nadszedł, na chwilę. Gdy na zegarze kończyła się pierwsza godzina gry – Pegula uzyskała break point na 3:3. I w dłuższej wymianie pomyliła się o centymetry. Za moment Łotyszka znów jednak trafiła forhendem w siatkę, a później powtórzyła to bekhendem. I rzeczywiście zrobiło się remisowo.

    A później Pegula poszła za ciosem – wygrała trzy kolejne gemy. A nawet cztery, licząc przełamanie na starcie decydującego seta. Ostapenko dawała się już ponieść emocjom, nie byłą tak dokładna. Amerykanka zaś odwrotnie – złapała flow. W drugiej partii popełniła tylko dwa niewymuszone błędy, odwróciła losy w trudnym położeniu. Wygrała 6:3.

    A później miała przewagę przełamania, którą momentalnie straciła. Jedna i druga miała lepsze okresy, więcej zależało tu jednak od dyspozycji Ostapenko. Gdy tylko popełniała błędy, Pegula odskakiwała. Do tego Amerykance pomagały asy, na początku trzeciego seta miała już dwucyfrową ich ilość.

    Kluczowy moment? Chyba ten w piątym gemie, gdy Ostapenko prowadziła 30-0, w kolejnej akcji piłka mocno uderzyła w taśmę i jednak spadła po jej stronie kortu. Łotyszka “zagotowała” się, przegrała tego gema, zaczęła się denerwować. I pokazywać coś w kierunku boksu, czego wcześniej unikała.

    Za chwilę piąta rakieta świata podwyższyła na 4:2. I już dość spokojnie doprowadziła mecz do szczęśliwego dla siebie końca. Wygrała 4:6, 6:3, 6:2. Okazała się lepsza w szósty z sześciu trzysetowych spotkań w tym roku.

    A Ostapenko? W 2021 roku grała w Kalifornii w półfinale, przegrała wtedy z Wiktorią Azarenką. A później było jedno zwycięskie spotkanie w czterech kolejnych edycjach. Dziś była szansa na przerwanie tej serii. I to duża szansa. A skończyło się na niczym.
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju opiera czoło o rakietę z zamkniętymi oczami, wyrażając silne emocje podczas meczu.

    Jessica PegulaADEK BERRYAFP
    Jelena Ostapenko

    Jelena OstapenkoNOUSHAD THEKKAYIL/NurPhoto via AFPAFP

    Iga Świątek – Jelena Ostapenko 1-2 (6:3,3:6,1:6) Skrót meczu.

  • Deklasacja w rewanżowym meczu Świątek z Sakkari. Znamy rywalkę Muchovej

    Deklasacja w rewanżowym meczu Świątek z Sakkari. Znamy rywalkę Muchovej

    Świątek walczyła z Sakkari o 4. rundę WTA Indian Wells. Finisz po dwóch setach

    Kibice musieli długo poczekać na mecz z udziałem Igi Świątek. Novak Djokovic oraz Mirra Andriejewa rozegrali trzysetówki na Stadium 1, przez co pojedynek Raszynianki rozpoczął się dopiero kilkanaście minut przed godz. 1:00 czasu polskiego. Nasza reprezentantka chciała się zrewanżować Marii Sakkari za porażkę z turnieju w Dosze. I powiodła jej się ta sztuka, wygrywając pewnie – 6:3, 6:2. Oto co się wydarzyło podczas nocnego starcia na korcie centralnym w Kalifornii.
    Iga Świątek walczyła o awans do czwartej rundy WTA 1000 w Indian Wells

    Iga Świątek walczyła o awans do czwartej rundy WTA 1000 w Indian WellsMARK AVELLINO / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Iga Świątek i Maria Sakkari tworzą już pewną tradycję w Indian Wells. Od kilku sezonów panie spotykają się w parzystych latach na bezpośredniej rywalizacji. W 2022 i 2024 roku mierzyły się ze sobą w finałach – oba w dwóch setach wygrała nasza reprezentantka. Tym razem ich pojedynek nadszedł już w trzeciej rundzie kalifornijskich zmagań. Dla wiceliderki rankingu była to idealna szansa, by zrewanżować się Greczynce za to, co wydarzyło się parę tygodni temu.

    W ćwierćfinale WTA 1000 w Dosze zawodniczka z południa Europy niespodziewanie triumfowała po trzysetowej batalii – 2:6, 6:4, 7:5. W ten sposób przerwała serię czterech porażek z rzędu w bezpośrednich konfrontacjach i doprowadziła do remisu 4-4 w zestawieniu H2H. Dzisiaj tenisistki musiały rywalizować w trudnych warunkach, mocno wiało. Pokazał to choćby wcześniejszy mecz na Stadium 1 pomiędzy Mirrą Andriejewą a Kateriną Siniakovą. Można się było zatem spodziewać sporej dawki nieczystych uderzeń oraz zróżnicowanej sytuacji na korcie przez dziwnie odbijające się piłki. Na zwyciężczynię polsko-greckiej potyczki czekała już Karolina Muchova.

    WTA Indian Wells: Iga Świątek kontra Maria Sakkari w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się od podania Świątek. Już na “dzień dobry” nasza reprezentantka znalazła się w trudnej sytuacji. Po niedokładnym zagraniu przy siatce została skontrowana i pojawiły się dwa break pointy z rzędu na koncie Sakkari. Polka obroniła oba, potem także trzeciego – wszystkie po niezłym serwisie. Ale przy czwartej okazji nastąpił wyraźny błąd z bekhendu i doszło do przełamania. Po zmianie stron Iga polowała na natychmiastowe odrobienie strat, miała w sumie dwie szanse na 1:1. Ostatecznie Maria wyszła z opresji i zakończyła gema asem. Dzięki temu uzyskała dwa “oczka” przewagi.

    Greczynka nie nacieszyła się jednak tym faktem zbyt długo. Po zaciętym rozdaniu, granym na przewagi, Świątek utrzymała podanie bez potrzeby bronienia break pointów, a potem w świetnym stylu wyrównała na 2:2. To był najlepszy dotychczas fragment w wykonaniu Polki. Po pięciu gemach turniejowa “2” znalazła się z przodu, wydatnie pomagając sobie dobrym serwisem. W trakcie szóstego rozdania Sakkari odpowiedziała rywalce na serię trzech “oczek” z rzędu i gra o zwycięstwo w secie rozpoczęła się od nowa.

    Kolejny ekscytujący moment przypadł na ósmego gema. Jako pierwsza swoje szanse na zamknięcie miała zawodniczka rozstawiona z “32” – i to w sumie aż trzy. Iga nie poddawała się jednak i aktywną grą doprowadziła do sytuacji, kiedy to pojawił się break point na 5:3. Nasza reprezentantka zdołała go wykorzystać i mogła kończyć partię przy własnym serwisie. Podanie Polki znów działało bardzo dobrze, przez co szybko wypracowała sobie trzy setbole. Przy pierwszym skiksowała, ale potem premierowa odsłona dobiegła końca. Ostatecznie Raszynianka triumfowała w niej 6:3.

    W przerwie Świątek sięgnęła po zeszyt, by przypomnieć sobie pewne rzeczy. Podziałało to znakomicie na mistrzynię ubiegłorocznego Wimbledonu. Drugą partię rozpoczęła od efektownego przełamania, do zera. Sakkari wyglądała na coraz bardziej zagubioną, obserwowaliśmy coraz więcej błędów z jej strony. W pewnym momencie pojawiły się dwa break pointy z rzędu dla Igi na 3:0. Wtedy Maria znalazła jednak odpowiedź. Lepiej poserwowała i odwróciła losy rozdania, zgarniając cztery kolejne akcje.

    Ten moment jakby ponownie dodał wiatru w żagle Marii, trochę zabrał pewności Raszyniance i po zmianie stron zrobiło się ciekawie przy serwisie wiceliderki rankingu. Turniejowa “2” zdecydowała się na dropszota, który wylądował jednak na siatce, przez co Sakkari doczekała się dwóch break pointów z rzędu. Świątek doprowadziła do stanu równowagi, ale potem rywalka miała jeszcze trzecią i czwartą okazję na przełamanie. Na koniec tenisistka rozstawiona z “32” popisała się minięciem, które doprowadziło do remisu.

    Greczynka znalazła się na fali i była blisko wywalczenia trzeciego “oczka” z rzędu. Miała piłkę na 3:2, ale wtedy doszło do kolejnego zwrotu akcji w tej partii. Na koniec rozdania zobaczyliśmy popisowe zagranie Polki, którym Iga wróciła na prowadzenie. Sakkari próbowała natychmiast wyrównać, posiadała rezultat 30-15 na returnie. To jednak Iga lepiej wytrzymała kluczowe wymiany szóstego gema. Podobnie było także chwilę później. Zamiast trzeciego rozdania na konto dla Marii, zrobiło się 5:2 z podwójnym przełamaniem dla Świątek. Po zmianie stron Polka zwieńczyła dzieło rewanżu i zapewniła sobie triumf 6:3, 6:2. O ćwierćfinał nasza reprezentantka powalczy z Karoliną Muchovą.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Maria Sakkari jest dostępny TUTAJ. Główne zmagania w Indian Wells potrwają do 15 marca. Najważniejsze informacje dotyczące turniejów WTA i ATP można śledzić za pomocą tenisowej zakładki na stronie Interii.
    Tenisistka w białym stroju sportowym, trzymająca rakietę tenisową i piłkę podczas serwisu na korcie, skupiona na wykonywanym ruchu, w tle ciemne rozmycie.

    Iga ŚwiątekAsanka Brendon RatnayakeEast News
    Uśmiechnięta tenisistka w pomarańczowym stroju trzymająca rakietę tenisową, gestykulująca dłonią, na tle rozmytego widowni i stadionowych barier.

    Maria SakkariKARIM JAAFAR AFP
    Tenisistka w pomarańczowym stroju sportowym i opasce na głowie, trzymająca rakietę tenisową, z wyrazem determinacji na twarzy, na tle jasnego kortu tenisowego.

    Karolina MuchovaNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Cameron Norrie – Alex de Minaur.

  • Kapitalny rewanż Świątek w Indian Wells! Świetna reakcja w drugim secie

    Kapitalny rewanż Świątek w Indian Wells! Świetna reakcja w drugim secie

    Iga Świątek wygrywa z Marią Sakkari w Indian Wells i awansuje do czwartej rundy

    Iga Świątek w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Indian Wells pokonała Marię Sakkari 6:3, 6:2, odgrywając się za niedawną porażkę w Dosze. W kolejnej rundzie Polka zmierzy się z Karoliną Muchową.

    Niecały miesiąc temu w ćwierćfinale turnieju w Dosze Świątek niespodziewanie przegrała z Greczynką 6:2, 4:6, 5:7. Była to duża sensacja, bo Sakkari, obecnie 34. w rankingu WTA, wcześniej ulegała Polce w czterech kolejnych pojedynkach.

    Świetna reakcja po początkowych problemach

    Początek meczu w Indian Wells był trudny dla Świątek – po długim pierwszym gemie została przełamana. Obroniła trzy break pointy, ale przy czwartym nie dała rady. Sakkari imponowała returnem i skuteczną defensywą, ratując się nawet w trudnych sytuacjach przy atakach Polki.

    Świątek próbowała narzucić swój styl gry, ale początkowo popełniała sporo błędów i wybierała nietrafione momenty na wejścia pod siatkę, co pozwoliło Greczynce prowadzić 2:0. Wtedy jednak Polka zareagowała znakomicie: uspokoiła grę, poprawiła precyzję uderzeń i wygrała trzy kolejne gemy z rzędu, w tym jedno przełamanie do zera. Jeden z jej returnów był tak mocny i celny, że Sakkari nie zdążyła nawet dotknąć piłki rakietą. Komentująca Joanna Sakowicz-Kostecka w Canal+ Sport nie kryła zachwytu: „Znakomicie!”.

    Od tego momentu Świątek kontrolowała przebieg pierwszego seta. W swoich serwisach straciła tylko jeden punkt, a Sakkari coraz częściej popełniała błędy pod presją. Polka ostatecznie zamknęła seta wynikiem 6:3. – Obóz Sakkari wydawał się nieco „przemotywowany”, podczas gdy sztab Igi zachowywał spokój – zauważył komentator Bartosz Ignacik.

    Kontrola gry w drugim secie

    Druga partia rozpoczęła się dobrze dla Świątek, która wyszła na prowadzenie 2:0 i miała szansę na podwójne przełamanie. Sakkari jednak zdołała się odbudować, serwując szybciej i wprowadzając zaskakujące zagrania, wyrównując na 2:2. Polka jednak nie straciła koncentracji i po kilku efektownych wymianach przełamała Greczynkę, m.in. popisując się agresywnym skrótem i precyzyjnym bekhendem po linii.

    Kluczowy okazał się piąty gem drugiego seta – od tego momentu Świątek grała jeszcze swobodniej, a Sakkari popełniała coraz więcej błędów. Polka spokojnie wykorzystała sytuację, kończąc spotkanie wynikiem 6:3, 6:2 po 86 minutach gry.

    Kolejna rywalka – Karolina Muchowa

    W czwartej rundzie w Indian Wells Świątek zmierzy się z Czeszką Karoliną Muchową (13. WTA), która pokonała w trzeciej rundzie Chorwatkę Antonię Ruzic 6:0, 6:3. Muchowa niedawno triumfowała w Dosze, a następnie wycofała się z turnieju w Dubaju. Dotychczas Świątek wygrała cztery z pięciu spotkań z Muchową.

  • Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek – Sakkari

    Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek – Sakkari

    Iga Świątek rozegrała już swój drugi mecz w tegorocznym turnieju w Indian Wells. W III rundzie Polka miała okazję do rewanżu za porażkę w ćwierćfinale w Dosze i wykorzystała ją w pełni, pokonując Marię Sakkari 6:3, 6:2. Wynik ten ma jednak ograniczony wpływ na sytuację Świątek w rankingu WTA, który wciąż pozostaje napięty. Jak wygląda czołówka zestawienia po tym meczu?

    Świątek awansuje dalej, ale musi uważać w rankingu
    Dzięki zwycięstwu Polka zwiększyła swój dorobek punktowy do 7318 i utrzymała drugą pozycję na światowych listach. Do prowadzącej Aryny Sabalenki traci jednak 2827 punktów, więc wyprzedzenie Białorusinki w tym turnieju jest niemożliwe. Sabalenka nadal pozostaje w grze i w niedzielę pewnie pokonała Rumunkę Jaqueline Cristian 6:4, 6:1, awansując do IV rundy.

    Sytuacja staje się ciekawsza za plecami Świątek. Teoretycznie Polka może stracić pozycję wiceliderki, jeśli dobrze zaprezentuje się Jelena Rybakina. Trzecia obecnie zawodniczka świata ma zaledwie 120 punktów mniej od Świątek. Wszystko rozstrzygnie najbliższy mecz Rybakiny z Martą Kostiuk — ewentualna wygrana Kazaszki zmniejszy dystans do zaledwie 65 punktów.

    TOP 10 rankingu WTA – kto goni Świątek
    Polce nie zagraża natomiast Coco Gauff, która niespodziewanie zakończyła udział w Indian Wells już w III rundzie. Amerykanka przy stanie 2:6, 0:2 zrezygnowała z dalszej gry z powodu kontuzji przedramienia, co oznacza, że na jej koncie pozostanie 6748 punktów. Świątek ma jeszcze szansę wyprzedzić piątą Jessicę Pegulę, ale wymagałoby to triumfu w całym turnieju. Pozostałe zawodniczki nie mają już matematycznych szans na zmianę układu w czołówce.

    Czołową dziesiątkę uzupełniają: Amanda Anisimova, Jasmine Paolini, Jelina Switolina, Victoria Mboko oraz obrończyni tytułu sprzed roku Mirra Andriejewa. W najlepszej „50” oprócz Świątek znalazły się jeszcze dwie Polki — Magdalena Fręch (37. miejsce) i Magda Linette (50.). Obie niestety zakończyły już udział w tegorocznym Indian Wells.

    Ranking WTA Live po meczu Świątek – Sakkari:
    • 1. Aryna Sabalenka (Białoruś) 10145 pkt
    • 2. Iga Świątek (Polska) 7318 pkt
    • 3. Jelena Rybakina (Kazachstan) 7198 pkt
    • 4. Coco Gauff (USA) 6748 pkt
    • 5. Jessica Pegula (USA) 6583 pkt
    • 6. Amanda Anisimova (USA) 6180 pkt
    • 7. Jasmine Paolini (Włochy) 4232 pkt
    • 8. Jelina Switolina (Ukraina) 3750 pkt
    • 9. Victoria Mboko (Kanada) 3256 pkt
    • 10. Mirra Andriejewa (Rosja) 3066 pkt
    • ———————-
    • 37. Magdalena Fręch (Polska) 1348 pkt
    • 50. Magda Linette (Polska) 1209 pkt

  • Andriejewa odpadła z Indian Wells! Rosjanka obrażona na cały świat

    Andriejewa odpadła z Indian Wells! Rosjanka obrażona na cały świat

    Iga Świątek miała rozpocząć swój mecz w Indian Wells w poniedziałek około godziny 23:00, jednak na trybunach i na korcie wydarzenia związane z Mirrą Andriejewą i Kateriną Siniakovą pokrzyżowały te plany. Rosjanka zniszczyła rakietę, zmarnowała okazję na zakończenie meczu w dwóch setach, a jej sztab szkoleniowy na kilkanaście minut zniknął z trybun. Spotkanie zakończyło się w kuriozalny sposób, a Siniakova po długiej walce wygrała 4:6, 7:6 (7:5), 6:3.

    Mirra Andriejewa rozpoczęła turniej WTA 1000 w Indian Wells w imponującym stylu. Broniąca tytułu 18-letnia Rosjanka w II rundzie pokonała 6:0, 6:0 trzy lata starszą Argentynkę Solanę Sierrę (65. WTA) w zaledwie 52 minuty. W III rundzie jej rywalką była Czeszka Katerina Siniakova (44. WTA), która wcześniej w Indian Wells wygrała dwa trzysetowe mecze z Amerykanką Sofią Kenin (45. WTA) i Kanadyjką Leylah Fernandez (27. WTA).

    Początek meczu był zaskakujący. Siniakova objęła prowadzenie 3:0, dwukrotnie przełamując Rosjankę. Andriejewa szybko odrobiła jedno przełamanie, ale po sześciu gemach przegrywała 2:4. Następnie rozpoczął się niezwykły zwrot akcji – Rosjanka wygrała cztery gemy z rzędu.

    Przy stanie 5:4 dla Andriejewej Czeszka serwowała, by przedłużyć seta. Po dwóch błędach Siniakovej prowadziła 15:40. Pierwszą piłkę setową obroniła efektownym winnerem z forhendu przy siatce, jednak przy drugiej Rosjanka zagrała mocny return, a Czeszka popełniła błąd z bekhendu, oddając seta Rosjance.

    W drugim secie Andriejewa od razu została przełamana do zera, a chwilę później kłóciła się z sędzią o to, że nie zawsze była gotowa na czas na odbiór serwisu. Po jednym z gemów narzekała na zachowanie rywalki, ale szybko odrobiła straty i celebrowała kolejne udane akcje. Widoczne było napięcie między zawodniczkami.

    Andriejewa wygrała kluczowy trzeci gem przy własnym podaniu, broniąc dwa break pointy. Prowadziła 2:1, 40:0 i wydawało się, że zmierza po zwycięstwo, jednak zmarnowała cztery kolejne szanse na przełamanie i sama została przełamana, przegrywając 2:3. Chwilę później odzyskała przewagę, ale seria siedmiu przegranych punktów z rzędu sprawiła, że przegrywała 4:5. Siniakova serwowała na zwycięstwo w secie, ale przegrała gema do zera.

    Tie-break w drugiej partii zakończył się zwycięstwem Czeszki 7:5, po fatalnym drajwie wolejowym Rosjanki przy siatce. Andriejewa w frustracji uderzyła rakietą o kort i ją zniszczyła.

    Decydujący set był bardzo wyrównany. Andriejewa prowadziła 3:2 po przełamaniu, ale nagle straciła formę, przegrywając cztery gemy z rzędu. Spotkanie zakończyło się kuriozalnie – po bekhendzie Siniakovej piłka odbiła się od taśmy i wpadła po stronie Rosjanki, która nawet nie ruszyła się do odbioru.

    „Od kilku miesięcy bardzo niepokojąco wygląda gra Mirry Andriejewej. Problem nie dotyczy samego tenisa, lecz autodestrukcyjnych zachowań pełnych złości i frustracji. To wymaga szybkiej interwencji” – komentował Maciej Łuczak z Canal+ na X.

    W 1/8 finału Siniakova zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Elina Switolina (Ukraina, 9. WTA) – Ashlyn Krueger (USA, 82. WTA).

    Wynik III rundy Indian Wells: Mirra Andriejewa – Katerina Siniakova 6:4, 6:7 (5:7), 3:6

  • Świątek czekała w tunelu, trwał dramat Andriejewej. Wulgarne krzyki Rosjanki po meczu

    Świątek czekała w tunelu, trwał dramat Andriejewej. Wulgarne krzyki Rosjanki po meczu

    Triumf Mirra Andriejewa w zeszłorocznym turnieju Indian Wells Open był sporym zaskoczeniem dla tenisowego świata, choć młoda Rosjanka przyjechała do Kalifornii w świetnej formie – chwilę wcześniej wygrała przecież turniej Dubai Tennis Championships. W Indian Wells dokonała jednak czegoś jeszcze bardziej imponującego, pokonując po drodze takie gwiazdy jak Elena Rybakina, Elina Switolina, Iga Świątek oraz Aryna Sabalenka. Trudno wyobrazić sobie bardziej wymagającą drogę do tytułu.

    Dzięki tamtym sukcesom wielu ekspertów zaczęło otwarcie mówić o Andriejewej jako przyszłej liderce światowego rankingu. I to wcale nie w odległej przyszłości. Latem młoda tenisistka awansowała nawet na piąte miejsce w zestawieniu WTA. Później jednak jej forma wyraźnie spadła – jesień była dla niej rozczarowująca, a w końcówce sezonu w ostatniej chwili straciła szansę na awans do prestiżowego turnieju WTA Finals.

    Nowy sezon zaczęła już znacznie lepiej. Na początku roku sięgnęła po tytuł w Adelaide International. W Dubaju nie udało się jej jednak obronić trofeum – odpadła w ćwierćfinale po minimalnej porażce z Amanda Anisimova w bardzo wyrównanym i widowiskowym spotkaniu.

    Do Kalifornii przyjechała więc z nadzieją na udaną obronę punktów. W pierwszym meczu w Indian Wells rozbiła Solana Sierra w zaledwie 50 minut. Kolejną rywalką była jednak Kateřina Siniaková – wybitna deblistka, obecnie jedna z najlepszych zawodniczek świata w tej specjalności. W singlu Czeszka zwykle ustępuje jednak czołowym tenisistkom i wydawało się, że Rosjanka powinna sobie z nią poradzić.

    Niespodziewany początek meczu

    Spotkanie zaplanowano na korcie Stadium 1 jako drugie w kolejności, tuż po meczu Novak Djoković. Serb rozegrał jednak trzysetowe spotkanie, które znacznie się przedłużyło. W kolejce do gry czekała już także Iga Świątek, która miała później zmierzyć się z Maria Sakkari.

    Sam mecz rozpoczął się sensacyjnie. Siniaková bardzo dobrze weszła w spotkanie i szybko objęła prowadzenie 3:0, a po sześciu gemach było już 4:2 dla Czeszki. Obie zawodniczki musiały walczyć nie tylko ze sobą, lecz także z silnym wiatrem, który utrudniał kontrolę nad piłką.

    Z czasem Andriejewa zaczęła jednak grać znacznie lepiej. Przejęła inicjatywę i wygrała cztery kolejne gemy, odwracając losy pierwszego seta. Jednocześnie zaczęła bardzo ekspresyjnie okazywać radość po wygranych akcjach, co nie spodobało się Siniakovej. Czeszka kilkakrotnie zgłaszała swoje uwagi sędzi prowadzącej mecz – Jennifer Zhang.

    Coraz większa frustracja

    Druga partia przyniosła jeszcze więcej emocji, ale także chaosu. Pierwsze trzy gemy trwały aż 23 minuty. W jednym z nich Andriejewa po niezwykle długiej wymianie – liczącej aż 22 uderzenia – w końcu przełamała rywalkę i głośno krzyknęła z radości.

    Nie potrafiła jednak utrzymać przewagi. Siniaková szybko odrobiła straty, a końcówka seta przerodziła się w prawdziwy pokaz frustracji młodej Rosjanki. Po własnych błędach uderzała pięścią w nogę, waliła rakietą o kort, a w jednym z momentów z całej siły posłała piłkę w bandę reklamową.

    Kulminacja nastąpiła w tie-breaku. Gdy przy piłce setowej wyrzuciła piłkę poza kort, wpadła w furię – zaczęła uderzać rakietą o nawierzchnię najpierw za linią końcową, a później przy ławce zawodniczek. W końcu sprzęt nie wytrzymał i rakieta została złamana. Zaskoczona Siniaková tylko patrzyła na tę scenę, a Andriejewa otrzymała ostrzeżenie od sędzi.

    Reakcja sztabu była natychmiastowa. Trenerka Rosjanki, Conchita Martinez, wraz z innymi członkami zespołu oraz matką zawodniczki na chwilę opuściła boks. Hiszpanka wróciła dopiero po kilku gemach decydującej partii.

    Decydujący set i sensacyjny finał

    Trzecia odsłona rozpoczęła się obiecująco dla Andriejewej, która jako pierwsza zdobyła przełamanie i wyszła na prowadzenie 3:2. Później jednak całkowicie straciła rytm. Siniaková najpierw odrobiła stratę, a następnie przełamała Rosjankę jeszcze raz.

    Czeszka prowadziła już 5:3 i serwowała po zwycięstwo oraz awans do czwartej rundy. Andriejewa próbowała jeszcze ratować sytuację, grając bardzo ryzykownie. Wywalczyła kilka break pointów, ale nie potrafiła ich wykorzystać.

    W końcu to Siniaková doczekała się piłki meczowej. Ostatnia akcja była niezwykle dramatyczna – piłka po uderzeniu Czeszki spadła na taśmę i po chwili przetoczyła się na stronę Rosjanki. Mecz zakończył się wynikiem 4:6, 7:6(5), 6:3 dla Czeszki.

    Nerwowa reakcja po meczu

    Po ostatniej piłce publiczność wygwizdała Andriejewą. Schodząc z kortu, 18-letnia tenisistka nie potrafiła ukryć emocji i – według relacji obecnych na miejscu dziennikarzy – krzyczała w stronę trybun wulgarne słowa.

    Dla Siniakovej było to jedno z najcenniejszych zwycięstw w singlu w ostatnim czasie. W walce o ćwierćfinał turnieju w Indian Wells Czeszka zmierzy się teraz ze zwyciężczynią meczu między Elina Switolina a Ashlyn Krueger.

    https://x.com/christianscourt/status/2031149865116328405?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2031149865116328405%7Ctwgr%5E33d1e43ad375acc647b40dc19a633fa96c47790d%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Ftenis%2Fnews-swiatek-czekala-w-tunelu-trwal-dramat-andriejewej-wulgarne-knId22628122

  • Trwa seria “Zmory Świątek” w Indian Wells. Trzy sety. To połówka Polki

    Trwa seria “Zmory Świątek” w Indian Wells. Trzy sety. To połówka Polki

    Pojedynek Igi Świątek z Marią Sakkari był dla polskich kibiców najważniejszym wydarzeniem poniedziałkowego programu turnieju w Indian Wells. W kalifornijskiej imprezie nie brakowało jednak także innych interesujących starć. Jednym z nich było spotkanie Jessiki Peguli z Jeleną Ostapenko, które zapowiadało się niezwykle ciekawie. Amerykanka prezentuje w tym sezonie znakomitą dyspozycję – przegrała dotąd tylko dwa mecze, a niedawno triumfowała w Dubaju. Z kolei Łotyszka potrafi grać znakomicie, szczególnie gdy po drugiej stronie siatki stoi Iga Świątek. Zdarza się jednak, że jej wysoka forma pojawia się również w innych spotkaniach.

    W Indian Wells Ostapenko w ostatnich latach nie radziła sobie najlepiej – w czterech poprzednich edycjach nie była w stanie wygrać dwóch meczów z rzędu. W poniedziałek miała jednak doskonałą okazję, by zakończyć tę niekorzystną serię. W starciu z Pegulą prowadziła już 6:4 i 3:1, a jej gra momentami wyglądała imponująco.

    W poniedziałkowych spotkaniach trzeciej rundy turnieju WTA 1000 rywalizowały zawodniczki z dolnej połowy drabinki – tej samej, w której znajduje się Iga Świątek, rozstawiona z numerem drugim. Jeszcze po losowaniu wskazywano kilka tenisistek, które potencjalnie mogą zagrozić Polce w drodze do finału. Wśród nich wymieniano Jelenę Rybakinę, Mirrę Andriejewą, Elinę Switolinę oraz Jessicę Pegulę. W tym gronie mogłaby znaleźć się także Ostapenko – jej bilans 6:0 w meczach ze Świątek sprawił, że wielu kibiców nadało jej przydomek „zmory Polki”. Na ewentualny pojedynek z liderką polskiego tenisa musiałaby jednak poczekać aż do półfinału, a wcześniej pokonać kilka bardzo wymagających rywalek.

    Pierwszą z nich była właśnie Pegula, która w tym sezonie wygrała 13 z 15 rozegranych spotkań. Sposób na Amerykankę znalazły dotąd jedynie Marta Kostiuk w półfinale turnieju w Brisbane oraz Jelena Rybakina w półfinale Australian Open.

    Już w pierwszym secie kluczowe okazało się jedno przełamanie. Gdy Ostapenko jest w pełni skoncentrowana na grze, nie wdaje się w dyskusje z sędzią i potrafi utrzymać stabilny serwis, jest w stanie pokonać właściwie każdą zawodniczkę w tourze. Tego dnia jej podanie funkcjonowało bardzo dobrze, przynajmniej w początkowej fazie spotkania. Pegula, która uchodzi za jedną z najlepszych tenisistek w tourze pod względem returnu, chwilami była bezradna. Nawet przy drugim serwisie rywalki zdobyła w pierwszym secie zaledwie trzy punkty.

    Po niespełna 39 minutach gry Ostapenko prowadziła 6:4. Łotyszka grała momentami wręcz fenomenalnie. Wprawdzie popełniła aż 11 niewymuszonych błędów, ale ryzykowała bardzo dużo i miała aż 16 uderzeń kończących. Pegula zagrała solidnie – w tej partii popełniła zaledwie trzy niewymuszone błędy – jednak nie była w stanie powstrzymać rozpędzonej rywalki.

    Druga odsłona rozpoczęła się od kolejnego mocnego uderzenia Ostapenko. Łotyszka od razu przełamała Amerykankę i kontynuowała agresywną grę. Zepchnęła Pegulę do defensywy, zaczynała akcje środkiem kortu, a później rozrzucała piłki po liniach. Wydawało się, że całkowicie kontroluje wydarzenia na korcie.

    Pegula była wyraźnie poirytowana jeszcze pod koniec pierwszego seta, ale z czasem przyjęła inną strategię – postanowiła cierpliwie czekać na moment słabości rywalki. Pytanie brzmiało tylko, czy taki moment w ogóle nadejdzie.

    W końcu się pojawił. Gdy mecz trwał około godziny, Amerykanka wypracowała break point na 3:3, jednak w długiej wymianie pomyliła się o centymetry. Chwilę później Ostapenko popełniła jednak dwa błędy z rzędu – najpierw z forhendu, potem z bekhendu – i wynik się wyrównał. Pegula natychmiast wykorzystała zmianę momentum i wygrała trzy kolejne gemy. W sumie – licząc przełamanie na początku trzeciego seta – nawet cztery.

    Łotyszka zaczęła się denerwować, jej gra straciła wcześniejszą precyzję. Pegula natomiast złapała rytm. W drugim secie popełniła tylko dwa niewymuszone błędy i pewnie odwróciła losy tej partii, wygrywając 6:3.

    Decydujący set rozpoczął się od przełamania Amerykanki, choć chwilę później sama je straciła. Spotkanie falowało – obie tenisistki miały swoje lepsze momenty – ale w dużej mierze wynik zależał od dyspozycji Ostapenko. Gdy tylko zaczynała popełniać błędy, Pegula natychmiast wykorzystywała okazję. Amerykance pomagał również serwis – już na początku trzeciej partii miała na koncie ponad dziesięć asów.

    Kluczowy moment nastąpił prawdopodobnie w piątym gemie trzeciego seta. Ostapenko prowadziła 30:0, lecz w kolejnej wymianie piłka po uderzeniu Peguli zahaczyła o taśmę i spadła po stronie Łotyszki. Ten pechowy moment wyraźnie ją wytrącił z równowagi. Przegrała gema, zaczęła okazywać frustrację i gestykulować w kierunku swojego boksu.

    Pegula natychmiast to wykorzystała. Piąta rakieta świata podwyższyła prowadzenie na 4:2, a później spokojnie kontrolowała przebieg końcówki spotkania. Ostatecznie triumfowała 4:6, 6:3, 6:2.

    Dla Amerykanki było to już szóste zwycięstwo w szóstym trzysetowym meczu w tym sezonie. Ostapenko natomiast nie zdołała przełamać swojej niekorzystnej passy w Indian Wells. W 2021 roku dotarła tu do półfinału, w którym przegrała z Wiktorią Azarenką, ale w czterech kolejnych edycjach wygrała tylko jedno spotkanie. Tym razem była bardzo blisko poprawienia tego bilansu – jednak ostatecznie znów zakończyła rywalizację z zaledwie jednym zwycięstwem.

  • Szokująca porażka Igi Świątek. A teraz kolejne ostrzeżenie. Tuż przed hitem

    Szokująca porażka Igi Świątek. A teraz kolejne ostrzeżenie. Tuż przed hitem

    — Maria bardzo dobrze rozpoczęła sezon 2025. W styczniu podczas United Cup pokonała dwie zawodniczki, które mają na koncie tytuły wielkoszlemowe: Naomi Osakę i Emmę Raducanu, a w Dausze dotarła do półfinału, ogrywając po drodze Jasmine Paolini oraz Igę Świątek — podkreśla Stathopoulos.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Jakie były kluczowe powody wygranej Sakkari z Świątek?

    Kiedy odbędzie się mecz Świątek z Sakkari?

    Jakie zmiany w grze Sakkari zauważył dziennikarz?

    Co podkreśla Stathopoulos na temat pewności siebie Sakkari?

    — Sakkari poprawiła serwis, ale istotne jest także to, że nie pozostaje już wyłącznie na linii końcowej i próbuje grać bardziej agresywnie. To elementy, które dały jej wyraźny impuls. Jeszcze bardziej zauważalne jest jednak to, że bardzo dużo pracowała nad sferą mentalną, co daje jej pewność siebie w trakcie meczów — twierdzi nasz rozmówca.
    To miało zadecydować o zwycięstwie Sakkari ze Świątek

    Grek, wracając do katarskiego meczu 30-latki z naszą tenisistką przyznaje, że to właśnie psychika zadecydowała o tym, że pojedynek ten ostatecznie padł łupem tenisistki z Aten.

    Zobacz także: Jeden mecz i gigantyczna wypłata. Tyle Iga Świątek zarobiła w Indian Wells

    — W miarę upływu czasu pewność siebie Marii rosła i potrafiła wykorzystać większość błędów Polki. Charakterystyczne jest to, że nawet gdy w trzecim secie straciła prowadzenie 5:2, zdołała zamknąć mecz w imponującym stylu, triumfując 7:5 — przypomina.

    Skrót meczu Iga Świątek — Maria Sakkari w Dausze

    — Myślę jednak, że w Indian Wells będziemy oglądać zupełnie inny pojedynek. Tym razem Iga będzie musiała spodziewać się jeszcze bardziej agresywnej Sakkari niż tej z Dauszy. Znaczenie będzie miała także pora rozegrania spotkania. Mecze poranne szczególnie odpowiadają Greczynce, bo piłka odbija się wtedy wyżej, co pozwala jej grać jeszcze bardziej ofensywnie — zaznacza dziennikarz tennis24.gr.

    — Oczywiście Świątek ponownie będzie faworytką, ale tym razem Maria wyjdzie na kort z jeszcze większą pewnością siebie — przekonuje i dodaje, że już w poprzednim starciu w Kalifornii, przeciwko Lilli Tagger (7:5, 6:0), jego rodaczka pokazała, że jest w bardzo dobrej formie. — Zademonstrowała stabilność i gotowość na wielki mecz z Igą — zauważa.

    Iga Świątek i Maria Sakkari

    Iga Świątek i Maria SakkariNurPhoto / Contributor / Getty Images

    Stathopoulos przyznał również, że 30-letnia Sakkari wciąż ma predyspozycje do tego, aby gościć w światowej czołówce. Jego zdaniem najważniejsze jest teraz systematyczne wspinanie się w rankingu, aby ponownie wchodzić do największych turniejów jako zawodniczka rozstawiona i mieć korzystniejsze drabinki.
    Sakkari wciąż może być w czołówce. “Te cechy stopniowo odzyskuje”

    — Wtedy, moim zdaniem, jest w stanie ponownie zbliżyć się do czołowej “10” świata. Wiek, szczególnie w WTA, nie jest dla mnie kluczowy. W końcu Maria jest jedną z najlepiej przygotowanych fizycznie zawodniczek w całym tourze. Tym, czego jej brakowało, była stabilność i regularność, a te cechy, jak się wydaje, stopniowo odzyskuje — podsumowuje.

    Zobacz również: Iga Świątek dowiedziała się, z kim teraz zagra. Tak zareagowała

    Mecz Iga Świątek — Maria Sakkari odbędzie się w poniedziałek, 9 marca. Początek ok. godz. 23.00 czasu polskiego.