• Świątek z dumą ogłasza. Wiadomość z USA. Potwierdzenie od Abramowicz

    Świątek z dumą ogłasza. Wiadomość z USA. Potwierdzenie od Abramowicz

    Świątek z dumą ogłasza. Wiadomość z USA. Potwierdzenie od Abramowicz

    Iga Świątek przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych, walcząc o triumf w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Indian Wells. To tam nasza wiceliderka światowego rankingu świętowała w niedzielę Dzień Kobiet, a w poniedziałek nad ranem czasu polskiego pochwaliła się otrzymanymi bukietami. To, że mężczyźni ze sztabu 24-latki stanęli na wysokości zadania potwierdziła także jej psycholog Daria Abramowicz.
    Iga Świątek i Daria Abramowicz w sportowym otoczeniu; Świątek z telefonem, Abramowicz z tabletem.

    Iga Świątek i Daria AbramowiczArtur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    W niedzielę 8 marca na całym świecie celebrowany był Międzynarodowy Dzień Kobiet. Z tej okazji mężczyźni rok w rok spieszą do najważniejszych dla siebie przedstawicielek płci pięknej z kwiatami i wszelkimi innymi podarunkami. Nie inaczej zachowali się przedstawiciele sztabu Igi Świątek, stawiając na naręcza kwiatów, które podarowali swoim współpracowniczkom.

    Około godziny 4:00 nad ranem czasu polskiego nasza wiceliderka rankingu WTA pochwaliła się otrzymanym kwiecistym prezentem. – Kiedy mężczyźni w twoim zespole to dżentelmeni… – napisała, publikując swoje zdjęcie z dwoma bukietami.
    Kobieta z uśmiechem siedzi przy stole, po bokach otaczają ją dwa bukiety kwiatów: po lewej różowe i fioletowe, po prawej czerwone tulipany ułożone w białych wazonach.

    Poniedziałkowy wpis Igi Świątek na InstastoryInstagram @iga.swiatekESP/Instagram

    Na podobny prezent mogła liczyć także psycholog Igi Świątek – Daria Abramowicz, która również pochwaliła się w sieci wręczonymi jej kwiatami. Przy okazji oznaczyła na zdjęciu trenera od przygotowania fizycznego naszej tenisistki Macieja Ryszczuka oraz jej sparingpartnera Tomasza Moczka.

    Iga Świątek z bukietami kwiatów. Polka walczy w WTA Indian Wells

    – Myślę, że na pewno trochę odpuściłam w kilku gemach, a potem przez to się spięłam. Na pewno musiałam wrócić do gry z pierwszego seta. Czuję, że całkiem dobrze mi to wyszło. Koniec drugiego seta wyglądał już zupełnie inaczej. Tak, grałam z dużo większym top spinem, pewnością siebie i dlatego mogłam wygrać te gemy z rzędu i wrócić do gry – relacjonowała przebieg tego spotkania podczas konferencji prasowej sama Iga Świątek.

    Jej kolejną rywalką będzie Maria Sakkari, z którą Polka ma rachunki do wyrównania, bo to właśnie Greczynka wyeliminowała ją w ćwierćfinale ostatniego turnieju w Dosze. Teraz druga rakieta świata ma swoją okazję do rewanżu.
    Tenisistka w białej koszulce bez rękawów i fioletowej czapce z daszkiem trzyma ręcznik i wskazuje palcem w dół, wydaje się być zaangażowana w rozmowę; w tle rozmazane, niebieskie elementy kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News
    Po lewej stronie kobieta w okularach i białej kurtce z godłem Polski oraz logo Lotto patrzy poważnie przed siebie, po prawej zawodniczka w czapce i sportowym stroju ociera twarz ręcznikiem po intensywnym wysiłku.

    Daria Abramowicz i Iga Świątek Łukasz ŻurekAFP

    Iga Świątek zaniepokojona ciągłą obserwacją podczas turniejów.

  • Iga Świątek wpakowała się w bagno. Sama to przyznała

    Iga Świątek wpakowała się w bagno. Sama to przyznała

    Powrót Igi Świątek na kort po kilkutygodniowej przerwie przyniósł zwycięstwo, ale jednocześnie pozostawił kilka znaków zapytania. Polka pokonała Kayla Day 6:0, 7:6 w drugiej rundzie turnieju Indian Wells Open, jednak po spotkaniu sama przyznała, że momentami znalazła się w trudnej sytuacji. – Najbardziej cieszy mnie to, że wyszłam z bagna, w które sama się wpakowałam – powiedziała po meczu.

    Choć wynik wygląda pewnie, przebieg spotkania był znacznie bardziej skomplikowany.

    Kontrast między setami

    Pierwsza partia trwała zaledwie 28 minut i była niemal perfekcyjna w wykonaniu wiceliderki światowego rankingu. Świątek zagrała wtedy bardzo ofensywnie i skutecznie – zanotowała aż 16 uderzeń kończących przy zaledwie siedmiu niewymuszonych błędach. Amerykanka praktycznie nie była w stanie nawiązać równorzędnej walki, a set zakończył się błyskawicznym wynikiem 6:0.

    Druga odsłona wyglądała jednak zupełnie inaczej. Trwała aż 70 minut, a gra Polki straciła stabilność. Co prawda Świątek ponownie zanotowała 16 winnerów, ale liczba niewymuszonych błędów wzrosła do aż 18. Szczególnie widoczne były problemy przy własnym podaniu – element gry, który już wcześniej sprawiał jej najwięcej trudności.

    Był to pierwszy mecz Polki od niemal miesiąca. Od 12 lutego do początku marca nie brała udziału w turniejach, decydując się na przerwę od rywalizacji. Ten czas miała poświęcić na odpoczynek i trening. Przed startem w Kalifornii przyznała w rozmowie z Bartoszem Ignacikiem z Canal+, że skupiała się przede wszystkim na stabilności gry.

    – Pracowałam nad tym, żeby lepiej wytrzymywać dłuższe wymiany i dłużej utrzymywać solidny poziom, zamiast zbyt szybko przyspieszać i ryzykować. Zawsze opierałam swoją grę na stabilności, a w ostatnich miesiącach trochę mi to uciekło – tłumaczyła.

    Mniej meczów niż zwykle

    Początek sezonu 2026 wyglądał u Świątek inaczej niż w poprzednich latach. W styczniu i lutym rozegrała tylko 13 spotkań, z których wygrała dziewięć. Rok wcześniej w analogicznym okresie miała na koncie aż 18 meczów i zdecydowanie lepszą dynamikę startu sezonu.

    Polka od dawna zwraca uwagę na zbyt napięty kalendarz turniejowy. Tym razem nie poprzestała na słowach – zdecydowała się zrezygnować z jednego z turniejów, wycofując się z rywalizacji w Dubaju.

    Problemy z serwisem znów wróciły

    W starciu z Day ponownie ujawnił się największy problem Świątek z ostatnich miesięcy – niestabilny serwis. Nawet w pierwszym secie, wygranym 6:0, jej własne gemy serwisowe nie przychodziły tak łatwo jak te przy podaniu rywalki.

    Druga partia szybko zamieniła się w prawdziwą walkę o przetrwanie.

    przy stanie 6:0 Świątek przegrała swojego pierwszego gema serwisowego w drugim secie

    przy wyniku 6:0, 0:2 przegrywała już 0:40 przy własnym podaniu, ale zdołała odrobić straty

    przy stanie 6:0, 1:3 ponownie znalazła się w sytuacji 0:40 i tym razem została przełamana

    W efekcie Polka przegrywała już 1:5 i znalazła się w bardzo trudnej sytuacji.

    Spokój zamiast paniki

    W kluczowym momencie Świątek zachowała jednak zimną krew. Po jednym z podwójnych błędów serwisowych rzuciła kilka ostrych słów pod swoim adresem, a realizator transmisji długo pokazywał na trybunach jej psycholożkę Daria Abramowicz. W pobliżu siedział również trener Wim Fissette.

    Żadne wskazówki jednak nie padły. Członkowie sztabu pozwolili zawodniczce samodzielnie poradzić sobie z kryzysem.

    Świątek zaczęła grać spokojniej, ograniczyła ryzyko i przestała podejmować nieprzygotowane ataki. Dzięki temu zmniejszyła liczbę błędów i stopniowo odzyskała kontrolę nad meczem. Kluczowe było też ustabilizowanie serwisu – od stanu 1:5 Amerykanka nie miała już ani jednej okazji na przełamanie.

    Statystyki, które niepokoją

    Choć zwycięstwo cieszy, pewne liczby pozostawiają powody do niepokoju. Zawodniczka znajdująca się pod koniec drugiej setki rankingu WTA wypracowała aż 13 breakpointów w dwusetowym meczu, z których dwa wykorzystała.

    Jeszcze bardziej wymowne są statystyki całego sezonu. W 13 rozegranych meczach w 2026 roku Świątek była przełamywana aż 44 razy, co daje średnio ponad trzy straty serwisu na spotkanie.

    Najwięcej problemów sprawiały jej pojedynki z:

    Eva Lys – 7 przełamań

    Coco Gauff – 5 przełamań

    Belinda Bencic – 6 przełamań

    Maria Sakkari – 5 przełamań

    Elena Rybakina – 4 przełamania

    Kontrast z Wimbledonem

    Tak duża liczba przełamań kontrastuje z turniejem Wimbledon Championships w 2025 roku, który Świątek wygrała. W siedmiu meczach straciła tam serwis zaledwie sześć razy, czyli średnio niecały raz na spotkanie.

    Podczas tamtego turnieju jej podanie było jednym z największych atutów. W pojedynku z Veronika Kudermetova czy Danielle Collins nie dała się przełamać ani razu. W finale turnieju w Rzymie 2024 przeciwko Aryna Sabalenka obroniła wszystkie siedem breakpointów.

    Wtedy potrafiła przy najważniejszych punktach serwować z prędkością przekraczającą 190 km/h, co było wyraźnym pokazem pewności siebie i dominacji.

    Kolejne wyzwanie już czeka

    Na razie Świątek musi zmagać się z niestabilną formą i falującą grą. Mecz z Day nie przyniósł odpowiedzi na wszystkie pytania, ale pokazał, że Polka potrafi zachować spokój w trudnych momentach.

    Teraz przed nią jednak znacznie trudniejsze wyzwanie. W trzeciej rundzie turnieju w Indian Wells zmierzy się ponownie z Marią Sakkari, z którą niedawno przegrała w ćwierćfinale w Dosze.

    To właśnie po tamtym spotkaniu zdecydowała się na przerwę w startach. Teraz okaże się, czy czas poświęcony na trening pozwoli jej wrócić na poziom, który w ostatnich latach uczynił ją jedną z dominujących postaci światowego tenisa.

  • Andriejewa opowiedziała o relacjach z trenerką. “Mści się, gdy nie ma kamer”

    Andriejewa opowiedziała o relacjach z trenerką. “Mści się, gdy nie ma kamer”

    18-letnia Mirra Andriejewa zajmuje obecnie ósme miejsce w światowym rankingu WTA i pozostaje najmłodszą tenisistką w czołowej dziesiątce zestawienia. Od kwietnia 2024 roku nad jej rozwojem czuwa była znakomita hiszpańska tenisistka Conchita Martinez, triumfatorka Wimbledon Championships z 1994 roku. Współpraca obu pań przyniosła bardzo szybkie efekty – młoda Rosjanka w krótkim czasie wskoczyła na wyższy poziom sportowy i zaczęła regularnie walczyć o największe trofea.

    Już w 2024 roku Andriejewa dotarła do półfinału French Open, a w kolejnym sezonie dołożyła dwa ćwierćfinały turniejów wielkoszlemowych. Do tego triumfowała dwukrotnie w imprezach rangi WTA 1000, stając się najmłodszą tenisistką w historii, której udało się osiągnąć taki wynik. Nic więc dziwnego, że współpraca z Martinez uznawana jest za jedną z najbardziej udanych w ostatnich latach w kobiecym tourze.

    Żarty na konferencjach i… „rewanż” poza kamerami

    Relacja między zawodniczką a trenerką nie ogranicza się jednak tylko do pracy na korcie. Andriejewa często pozwala sobie na humorystyczne komentarze pod adresem swojej szkoleniowczyni, zwłaszcza podczas pomeczowych rozmów z mediami.

    Podczas konferencji prasowej przed meczem z Katerina Siniaková w turnieju Indian Wells Open Rosjanka została zapytana, czy Martinez kiedykolwiek „odpłaca się” jej za te żarty.

    – Myślę, że dzięki mediom wiele mi uchodzi na sucho – przyznała z uśmiechem. – Ale zdecydowanie potrafi się „zemścić”, kiedy nie ma wokół kamer ani dziennikarzy. Zawsze znajduje sposób, żeby się odegrać. Ja po prostu staram się wybierać odpowiedni moment na żarty – wtedy, gdy wiem, że wszystko jest nagrywane i ogląda to wiele osób. Ona jednak nigdy nie przepuści okazji, żeby mi się odwdzięczyć – powiedziała Andriejewa.

    Przykład z Adelajdy

    Jedną z takich sytuacji była konferencja prasowa podczas turnieju w Adelaide International na początku sezonu. Andriejewa została wówczas zapytana, dlaczego tak długo czekała na swój pierwszy start w tej imprezie.

    – Szczerze? To moja trenerka podejmuje złe decyzje – zażartowała tenisistka, wskazując na Martinez.

    Żart najwyraźniej przyniósł szczęście, bo Rosjanka ostatecznie wygrała cały turniej.

    Możliwy rewanż Świątek

    Teraz Andriejewa przygotowuje się do spotkania z Siniakovą w Indian Wells. Jeśli awansuje dalej, może trafić w ćwierćfinale na Iga Świątek. Dla Polki byłaby to okazja do rewanżu za ubiegłoroczną porażkę w półfinale kalifornijskiej imprezy, gdy przegrała z Rosjanką 6:7, 6:1, 3:6.

    Ewentualne starcie zapowiada się niezwykle interesująco – zarówno ze względu na sportową formę Andriejewej, jak i jej błyskawiczny rozwój pod okiem doświadczonej Martinez.

  • Świątek czekała na ten wynik w Indian Wells. Krecz zakończył mecz Gauff z Ealą

    Świątek czekała na ten wynik w Indian Wells. Krecz zakończył mecz Gauff z Ealą

    Coco Gauff jako jedna z trzech tenisistek miała szansę po turnieju w Indian Wells wyprzedzić Igę Świątek i wskoczyć na pozycję numer dwa w światowym rankingu. Choć nie wszystko tu od niej zależało. W nocy polskiego czasu Amerykanka walczyła na Stadium 1 o czwartą rundę – rywalką była Alexandra Eala. Niespełna trzy tygodnie temu w Dubaju Amerykanka rozbiła o rok młodszą rywalkę z Filipin 6:0, 6:2, w zaledwie 67 minut. A teraz, w ich rewanżu, doszło do scen przykrych. Mecz zaś zakończył się po drugim gemie drugiego seta.
    article cover

    Coco Gauff i Alexandra EalaEPA/JOHN G. MABANGLO & Harrow How/Getty Images via AFPAFP/PAP/EPA

    Choć Coco Gauff tym razem znalazła się w dolnej połówce drabinki, tam gdzie jest Aryna Sabalenka, jej sytuacja mono interesuje także i polskich kibiców. To nie tylko bowiem Jelena Rybakina, ale także Coco Gauff i Jessica Pegula mają szansę wyprzedzić Igę Świątek w rankingu WTA. I to już po turnieju w Indian Wells, gdzie rok temu Polka zaszła dalej od nich. I w efekcie teraz, na starcie, traci więcej punktów.

    Dla Gauff awans do czwartej rundy wydawał się być czymś oczywistym. Pokonała tu, choć nie bez kłopotów w drugim secie, Kamillę Rachimową, w nocy polskiego czasu zmierzyła się z Alexandrą Ealą. To o tyle istotne, że mierzyła się z nią kilkanaście dni temu w Dubaju. A tam Eala miała wsparcie z trybun filipińskich kibiców, którzy zgotowali doping wzorem niemal z piłkarskich obiektów.

    A teraz doszło do zaskakującego rewanżu.

    WTA Indian Wells. Coco Gauff kontra Alexandra Eala. Stawką czwarta runda

    O Eali kibice w Polsce na dobre usłyszeli niemal rok temu – po jej meczu w Miami o półfinał. Rywalką była Iga Świątek, zawodniczka z Azji, była juniorska mistrzyni US Open, zagrała wtedy świetnie. I pokonała w dwóch setach mocno zdenerwowaną Polkę, zaliczyła potężny skok w rankingu.
    Tenisistka ubrana w biały strój sportowy opiera się o siatkę tenisową na korcie, trzymając rakietę, z widocznym wyrazem skupienia na twarzy.

    Coco GauffClive BrunskillGetty Images

    Później wiodło się jej różnie, brakowało stabilności, zwłaszcza w Wielkich Szlemach. W nocy walczyła o swoją pierwszą w karierze fazę 1/8 finału w Kalifornii. I początek wskazywał na to, że scenariusz z Dubaju wcale nie jest wykluczony. Eala została dwukrotnie przełamana, sęk jednak w tym, że Gauff równie straciła swoje podanie. Raz, później drugi. Gdy tylko popełniała błąd serwisowy, kamera pokazywała jej trener od biomechaniki Gavina McMillana, którego zeszłego lata “przejęła” od Aryny Sabalenki.

    Filipinka swój serwis poprawiła, Gauff została na podobnym poziomie. Wtedy zaczęła się tworzyć przewaga niespełna 21-letniej tenisistki z Filipin. Z 1:2, patrząc z jej perspektywy, zrobiło się 3:2, później 5:2. Gauff poprosiła o wsparcie medyczne – i jej wzrok wskazywał na to, że dzieje się coś niedobrego.

    Miała więc sprawdzany stan braku, później zaś nadgarstka i przedramienia. Coco pokazywała, że czuje jakby pulsowanie, z tego rodzi się ból. Była zaniepokojona. Wróciła do gry, przegrała kolejnego gema. Zrobiło się 2:6.

    W przerwie między setami Amerykanka dostała solidny opatrunek – od nadgarstka lewej ręki aż po przedramię. Niewiele to jednak zmieniło. Kolejne problemy, zwłaszcza z serwisem, sprawiły, że przy stanie 0:2 zasygnalizowała, że to jednak jej koniec. Znów została przełamana, tym razem akcję kończyła jej próba obrony przy siatce. I już tam została po przegranym punkcie, Eala chciała iść serwować. Była zaskoczona takim obrotem spraw.
    Tenisistka siedzi na ławce podczas przerwy w meczu, trzymając ręcznik na udzie, a obok niej fizjoterapeutka sprawdza jej ramię; po bokach znajdują się dwie duże sportowe torby oraz butelka wody, w tle widać fragment kortu tenisowego.

    Kontuzja Coco GauffJOHN G. MABANGLOPAP/EPA

    Gauff poddała spotkanie – po raz drugi w całej seniorskiej karierze. Poprzednio stało się to na podobnym etapie, po przegranym pierwszym gemie drugiego seta z Marie Bouzkovą w Cincinnati 2022.
    Czarny ekran z białym tekstem zawierającym wiadomość od zawodniczki tenisowej o niemożności dokończenia meczu z powodu bólu lewego ramienia, podkreślając decyzję o wycofaniu się oraz zapowiedź przeprowadzenia rezonansu magnetycznego; na końcu życzy pow…

    Coco Gauff wyjaśniła powody swojej rezygnacji z dalszej gryInstagram Coco Gauffmateriał zewnętrzny

    Eala wygrywała wtedy 6:2, 2:0, Gauff miała siedem podwójnych błędów, 44 procent piłek wprowadzonych do gry pierwszym podaniem i 47 procent wygranego pierwszego podania. 6 winnerów i aż 26 niewymuszonych błędów. A przy ewentualnej kontuzji te liczby i tak mogą być najmniejszym problemem zawodniczki, która w tym tygodniu skończy 22 lata.
    Tenisistka w błękitnym stroju sportowym stoi na korcie i dotyka twarzy, sprawiając wrażenie zamyślonej lub zmęczonej, w tle widoczne rozmyte logo banku.

    Coco GauffGreg BAKERAFP

    Iga Świątek – Coco Gauff. Skrót meczu

  • Rewanż na Sabalence za Australian Open jednak możliwy. Demolka w 64 minuty

    Rewanż na Sabalence za Australian Open jednak możliwy. Demolka w 64 minuty

    Aryna Sabalenka w czwartej rundzie tegorocznego Australian Open pokonała Victorię Mboko, a po losowaniu drabinki głównej turnieju w Indian Wells stało się jasne, że może dojść do ponownego spotkania tych zawodniczek. Takie starcie jest realne na poziomie ćwierćfinału, jako pierwsza krok w tym kierunku wykonała Białorusinka. Kanadyjka odpowiedziała kilka godzin później, w jej meczu doszło do deklasacji w zaledwie 64 minuty.
    Aryna Sabalenka i Victoria Mboko

    Victoria Mboko (P) w Indian Wells może zrewanżować się Arynie Sabalence (L) za Australian OpenCLIVE BRUNSKILL/GETTY IMAGES NORTH AMERICA/ARTUR WIDAK/NURPHOTOAFP

    Victoria Mboko sezon rozpoczęła od występu z reprezentacją Kanady w United Cup, tam wygrała jeden mecz, drugi przegrała. O wiele lepiej będzie wspominała turniej WTA 500 w Brisbane, gdzie dotarła aż do finału, w którym musiała jednak uznać wyższość Mirry Andriejewej. Z Australian Open pożegnała się z kolei na etapie czwartej rundy, przegrała w niej z Aryną Sabalenką. Jak się okazało, szybko może otrzymać okazję do rewanżu na Białorusince.

    Zaledwie 19-letnia zawodniczka, która po drodze przegrała jeszcze finał tysięcznika w Dosze z Karoliną Muchovą, znalazła się w tej samej ćwiartce drabinki turnieju w Indian Wells, co Sabalenka. Od początku stało się jasne, że do starcia tych zawodniczek może dojść dopiero w ćwierćfinale, o ile obie dojdą do tego etapu rozgrywek.

    Białorusinka pewnie wygrała dwa pierwsze mecze, ograła Himeno Sakatsume i Jaqueline Crisitian, tuż przed północą w niedzielę czasu polskiego zameldowała się w czwartej rundzie, w której zagra z Naomi Osaką. Kilka godzin później o awans do czwartej rundy walczyła Mboko.

    WTA Indian Wells. Demolka w meczu Victoria Mboko – Anna Kalinska

    Kanadyjka z racji rozstawienia zmagania w BNP Paribas Open rozpoczęła od drugiej rundy, w tej poradziła sobie z Kimberly Birrell. Jej kolejną rywalką była Anna Kalinska, ten mecz rozegrano w nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego.

    Spotkanie 10. w rankingu WTA Mboko z notowaną na 22. miejscu Rosjanką początkowo toczyło się gem za gem, obie zawodniczki pewnie spisywały się przy swoim podaniu. Do pierwszego przełamania doszło dopiero przy stanie 5:4 dla 19-latki z Kanady, która tym samym przypieczętowała zwycięstwo w secie.

    Druga partia miała już zgoła odmienny przebieg, Mboko wykorzystała drugiego break pointa i przełamała Kalinską, później szybko poszła za ciosem i powiększyła przewagę. Gdy prowadziła już 5:0 stało się jasne, że 22. rakieta świata jest w bardzo trudnej sytuacji.

    Kalinska bezbłędnie rozegrała własnego gema serwisowego, a przy stanie 5:1 dla Mboko miała dwa break pointy. Nie wykorzystała jednak okazji na przełamanie rywalki, ta wyszła z opresji i po 64 minutach gry przypieczętowała zwycięstwo 6:4, 6:1.

    Kolejną rywalką Mboko będzie Emma Raducanu – jeśli Kanadyjka pokona Brytyjkę, w ćwierćfinale może zagrać z Aryną Sabalenką, stając przed szansą do rewanżu za ostatni Australian Open.
    Uśmiechnięta młoda kobieta w sportowej odzieży i niebieskiej czapce z daszkiem stoi na tle rozmytego tłumu kibiców podczas wydarzenia sportowego.

    Victoria MbokoMinas PanagiotakisAFP
    Kobieta w sportowym stroju z rakietą tenisową w dłoni podczas gry w tenisa, jasno oświetlona na tle ciemnego tła, skupiona na piłce.

    Anna KalinskaMARCO BERTORELLOAFP
    Tenisistka ubrana na biało z opaską na głowie, zakrywająca twarz dłonią w geście rozczarowania lub zmęczenia, na tle rozmazanych kibiców.

    Anna KalinskaKIRSTY WIGGLESWORTHEast News

    Arthur Fils – Dino Prizmic. Skrót meczu.

  • Pogrom w meczu Anisimovej. 52 minuty i koniec. Mistrzyni US Open za burtą

    Pogrom w meczu Anisimovej. 52 minuty i koniec. Mistrzyni US Open za burtą

    Turniej WTA 1000 w Indian Wells wkracza w coraz bardziej zaawansowaną fazę. Trzecia runda to już czas, gdzie w teorii mogą spotykać się ze sobą dwie rozstawione tenisistki w jednym pojedynku. Taka sytuacja miała miejsce na Stadium 2, gdzie Amanda Anisimova rywalizowała z Emmą Raducanu. Panie rozpoczęły mecz tuż po północy czasu polskiego. Ale nie potrwał on zbyt długo. Wszystko rozstrzygnęło się po zaledwie 52 minutach.
    Amanda Anisimova walczyła o awans do czwartej rundy WTA 1000 w Indian Wells

    Amanda Anisimova walczyła o awans do czwartej rundy WTA 1000 w Indian WellsRYAN LIMAFP

    W nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego doszło do czwartego bezpośredniego starcia między Amandą Anisimovą i Emmą Raducanu. Co ciekawe, wszystkie trzy dotychczasowe potyczki odbyły się w sezonie 2025. Stawką premierowej rywalizacji była możliwość zmierzenia się z Igą Świątek w trzeciej rundzie Australian Open. Wówczas to reprezentantka Wielkiej Brytanii trafiła na naszą zawodniczkę w 1/16 finału. To wydarzyło się jeszcze zanim Amerykanka sięgnęła po swoje pierwsze wielkie trofeum, czyli tytuł WTA 1000 w Dosze i na dobre zaczęła się wbijać do ścisłej czołówki światowego tenisa.

    Mimo to Raducanu odniosła później jeszcze jedną wygraną, już podczas tysięcznika w Miami. Zwycięska passa Emmy w bezpośrednich konfrontacjach została przerwana dopiero w Montrealu. Wszystkie trzy poprzednie spotkania między finalistką Wimbledonu 2025 oraz mistrzynią US Open 2021 charakteryzowało to, że odbywały się na dystansie dwóch setów. Nie inaczej potoczyło się to także i tym razem. Amanda robiła wszystko, by doprowadzić do remisu w zestawieniu H2H.

    WTA Indian Wells: Amanda Anisimova kontra Emma Raducanu w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się najlepiej jak mógł z perspektywy Anisimovej. Już na “dzień dobry” przełamała rywalkę, wracając ze stanu 15-30. Wykorzystała drugiego break pointa i od razu narzuciła własne warunki gry. W trzecim gemie Raducanu zdołała utrzymać swój serwis, ale Amanda nie pozwoliła przeciwniczce na kolejne “oczka” w tej partii. Amerykanka dominowała na korcie, zdobyła jeszcze dwa przełamania w premierowej odsłonie. Dzięki temu triumfowała w niej 6:1.

    Emma nie zdołała powstrzymać naporu turniejowej “6” także na starcie drugiej części pojedynku. Bardzo szybko zrobiło się 3:0 z perspektywy Anisimovej. Po zmianie stron reprezentantka Wielkiej Brytanii wróciła ze stanu 0-30 i przerwała serię siedmiu przegranych rozdań z rzędu. Potem obserwowaliśmy następny fragment dominacji Amandy. Tenisistka z USA uciekała w ekspresowym tempie i już przy wyniku 5:1 serwowała po zwycięstwo w meczu. Przegrała pierwsze dwie akcje w siódmym gemie, a mimo to nie dopuściła rywalki do ani jednego break pointa w całym spotkaniu.

    Po 52 minutach rywalizacji Anisimova cieszyła się z wygranej 6:1, 6:1. To był kompletny występ turniejowej “6”: 21 uderzeń kończących przy zaledwie 15 niewymuszonych błędach, do tego 53-21 w punktach. Raducanu nie miała dzisiaj sposobu na tak grającą przeciwniczkę. W czwartej rundzie Amanda zmierzy się z Anną Kalinską albo Victorią Mboko. Któraś z tych pań trafi później na Arynę Sabalenką bądź Naomi Osakę. Szykuje się bardzo ciekawa batalia o awans do najlepszej “4” z tego fragmentu drabinki.
    Tenisistka ubrana w białą koszulkę unosi rękę, machając do widowni, z rakietą tenisową trzymaną w tle. Twarz kobiety jest uśmiechnięta, a na szyi ma sportowy wisiorek.

    Amanda AnisimovaHenry NichollsAFP
    Emma Raducanu

    Emma RaducanuMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Tenisistka w żółtym stroju trzymająca rakietę tenisową, unosząca rękę w geście pożegnania lub podziękowania na tle rozmytej publiczności na trybunach.

    Aryna SabalenkaWilliam WestAFP

    Kamil Majchrzak – Giovanni Mpetshi Perricard. Skrót meczu.

  • W nocy dotarł komunikat ws. Sakkari i meczu ze Świątek. Nie ma odwrotu

    W nocy dotarł komunikat ws. Sakkari i meczu ze Świątek. Nie ma odwrotu

    Świątek kontra Sakkari. Jest ostateczna decyzja. Wszystko już jasne ws. meczu

    Losowanie drabinki turnieju WTA 1000 w Indian Wells wskazało spore prawdopodobieństwo, że w trzeciej rundzie dojdzie do rewanżowego starcia Igi Świątek z Marią Sakkari za ćwierćfinał tegorocznego tysięcznika w Dosze. I tak też się stało. Panie wygrały swoje pierwsze spotkania i dzięki temu trafiły na siebie w batalii o najlepszą “16” rozgrywek na terenie Kalifornii. Kilkadziesiąt minut przed północą poznaliśmy plan gier na poniedziałek. Wiemy już, kiedy dojdzie do meczu z udziałem Raszynianki.
    Iga Świątek i Maria Sakkari rywalizowały ze sobą w ćwierćfinale WTA 1000 w Dosze

    Iga Świątek i Maria Sakkari rywalizowały ze sobą w ćwierćfinale WTA 1000 w Dosze Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP

    To już pewna tradycja, że Iga Świątek i Maria Sakkari spotykają się ze sobą w parzystych latach w Indian Wells. W sezonach 2022 i 2024 panie mierzyły się w finale kalifornijskiej imprezy rangi WTA 1000. W obu przypadkach triumfowała Raszynianka – raz 6:4, 6:1, a za drugim podejściem 6:4, 6:0. Mamy nadzieję, że ta korzystna seria zostanie podtrzymana. Tym bardziej, gdyż Polka będzie miała wyjątkową motywację, by pokonać Greczynkę.

    Wiceliderka rankingu zamierza zrewanżować się zawodniczce z południa Europy za porażkę sprzed kilku tygodni, w ćwierćfinale tysięcznika w Dosze. Wówczas Sakkari przerwała serię czterech zwycięstw Świątek z rzędu w bezpośrednich bataliach. Maria triumfowała 2:6, 6:4, 7:5, przez co H2H jest obecnie 4-4. W poniedziałek któraś tenisistka ponownie wyjdzie na prowadzenie w tym zestawieniu.

    Znamy plan gier na dzień meczu Świątek – Sakkari

    W niedzielę, kilkadziesiąt minut przed północą, nadano komunikat z planem gier na dzisiejsze zmagania w Indian Wells. Organizatorzy znów dość łagodnie potraktowali polskich kibiców, bowiem mecz Igi z Marią nie trafił do sesji wieczornej, która odbywałaby się po godz. 2:00 naszego czasu. O tej porze zobaczymy starcie Carlos Alcaraz – Arthur Rinderknech, a nie przed 4:00 zmierzą się Marta Kostiuk i Jelena Rybakina.

    Z kolei mecz Świątek – Sakkari zamknie sesję dzienną na Stadium 1. O godz. 19:00 czasu polskiego rozpoczną ją Novak Djokovic oraz Aleksandar Kovacevic, potem nie przed 21:00 pojawią się Mirra Andriejewa i Katerina Siniakova. Po tym starciu zobaczymy na głównej arenie polsko-grecką rywalizację.

    O godz. 19:00 czasu polskiego czeka nas mnóstwo ciekawych starć. Oprócz meczu z udziałem Serba, zobaczymy także m.in. pojedynek Jessica Pegula – Jelena Ostapenko oraz potyczkę, która wyłoni rywalkę w czwartej rundzie dla Igi bądź Marii, czyli Karolina Muchova kontra Antonia Ruzic. O tej samej porze, na Stadium 5, zobaczymy w akcji Jana Zielińskiego. Nasz reprezentant i grający z nim w duecie Luke Johnson zmierzą się z parą Alexander Erler/Andrea Vavassori. Zapowiada się dzień pełen emocji w Kalifornii.
    Zawodniczka tenisowa w czapce i jasnym stroju pokazuje zaciśniętą pięść w geście triumfu na tle niebieskiego kortu.

    Iga ŚwiątekXiao YijiuAFP
    Uśmiechnięta tenisistka w pomarańczowym stroju trzymająca rakietę tenisową, gestykulująca dłonią, na tle rozmytego widowni i stadionowych barier.

    Maria SakkariKARIM JAAFAR AFP
    Mężczyzna w sportowej czapce i błękitnej koszulce polo stoi na tle rozmytych trybun stadionu, patrząc poważnie przed siebie.

    Jan ZielińskiALEX NICODIMEast News

    Iga Świątek/Casper Ruud – Leylah Fernandez/Felix Auger-Alliasim

  • Co za słowa Osaki o Wiktorowskim. Tak oceniła współpracę z Polakiem

    Co za słowa Osaki o Wiktorowskim. Tak oceniła współpracę z Polakiem

    Współpraca Naomi Osaka z polskim trenerem Tomasz Wiktorowski trwa dopiero od kilku miesięcy, ale już zdążyła przynieść pierwsze interesujące efekty. Japońska tenisistka opowiedziała niedawno o swojej relacji z byłym szkoleniowcem Agnieszka Radwańska i Iga Świątek, zdradzając przy tym kilka ciekawych szczegółów dotyczących ich codziennej pracy.

    Nowy rozdział po rozstaniu z Mouratoglou

    Latem 2025 roku Osaka zdecydowała się zakończyć współpracę z renomowanym trenerem Patrick Mouratoglou. Niewiele później ogłoszono, że czterokrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych rozpoczyna treningi pod okiem Tomasza Wiktorowskiego. Polak w przeszłości odnosił duże sukcesy w pracy z Radwańską, a w ostatnich latach współtworzył również triumfy Igi Świątek.

    Pierwsze miesiące wspólnej pracy przyniosły obiecujące rezultaty. Osaka dotarła między innymi do półfinału US Open, a podczas turnieju w Montrealu awansowała aż do finału, w którym musiała uznać wyższość kanadyjskiej tenisistki Victoria Mboko.

    „Jest o wiele zabawniejszy, niż myślałam”

    Podczas występu w Indian Wells Open japońska zawodniczka udzieliła wywiadu Joanna Sakowicz-Kostecka, w którym opowiedziała o kulisach współpracy z polskim szkoleniowcem. Przyznała, że Wiktorowski zaskoczył ją swoim poczuciem humoru.

    – Jest bardzo zabawny. Zupełnie się tego nie spodziewałam, bo kiedy wcześniej widywałam go na tourze z daleka, zawsze wyglądał bardzo poważnie. Tymczasem w rzeczywistości jest naprawdę śmieszny – ciągle żartuje i bywa bardzo sarkastyczny. Bardzo mi się to podoba – przyznała Osaka.

    Trener, który wie, co robi

    28-letnia tenisistka podkreśliła również, że ceni swojego trenera nie tylko za poczucie humoru, lecz przede wszystkim za ogromną wiedzę tenisową.

    – To świetny trener. Doskonale rozumie grę i zawsze wie, o czym mówi. Bardzo to szanuję. Poza tym atmosfera w naszym zespole jest naprawdę dobra – powiedziała była liderka światowego rankingu.

    Lekcje polskiego… ale raczej nie do powtórzenia

    W trakcie rozmowy pojawił się także wątek językowy. Osaka została zapytana, czy Wiktorowski nauczył ją już jakichś polskich słów. Okazało się, że tak – choć tenisistka nie chciała ich powtarzać.

    – Myślę, że były to raczej brzydkie słowa, więc nie będę ich mówić – zażartowała. – Czasem próbuje zwracać się do mnie po polsku i zwykle rozumiem sens, ale gdybym miała coś teraz powtórzyć, pewnie nie potrafiłabym sobie przypomnieć – dodała zawodniczka urodzona w Osace.

    Kolejne wyzwanie w Indian Wells

    W drugiej rundzie turnieju w Indian Wells Naomi Osaka zmierzy się z kolumbijską tenisistką Camila Osorio. Jeśli odniesie zwycięstwo, w następnej fazie rywalizacji może czekać ją niezwykle trudne zadanie – potencjalne starcie z liderką rankingu WTA, Aryna Sabalenka.

  • 99 minut oczekiwania Sabalenki. Jednak Osaka. 6:1 dla Naomi na koniec   .

    99 minut oczekiwania Sabalenki. Jednak Osaka. 6:1 dla Naomi na koniec .

    W niedzielę czasu kalifornijskiego rozegrano kolejne spotkania trzeciej rundy turnieju BNP Paribas Open w górnej części kobiecej drabinki. Już na samym początku dnia na korcie pojawiła się liderka zestawienia turniejowego – Aryna Sabalenka. Białorusinka bez większych problemów wywiązała się ze swojego zadania, dzięki czemu mogła spokojnie czekać na rozstrzygnięcie meczu, który wyłoni jej kolejną rywalkę w walce o ćwierćfinał. Ostateczna odpowiedź przyszła po 99 minutach gry – wszystko wskazuje na to, że kibiców czeka prawdziwy hit czwartej rundy.

    Już samo losowanie drabinki zapowiadało kilka niezwykle interesujących pojedynków na dalszym etapie turnieju. W dolnej części układu Iga Świątek mogła potencjalnie trafić na triumfatorkę tegorocznego turnieju w Dosze – Karolína Muchová. Z kolei w górnej połowie drabinki pojawiła się możliwość konfrontacji pomiędzy Aryna Sabalenka a czterokrotną mistrzynią wielkoszlemową Naomi Osaka. Białorusinka zrobiła pierwszy krok w stronę takiego starcia, pokonując pewnie Jaqueline Cristian 6:4, 6:1 i meldując się w najlepszej szesnastce kalifornijskiej imprezy.

    Po swoim zwycięstwie tenisistka z Mińska czekała już tylko na wynik meczu pomiędzy Naomi Osaka a Camila Osorio. Kolumbijka już wcześniej pokazała, że potrafi sprawić niespodziankę – w poprzedniej rundzie wyeliminowała rozstawioną z numerem 18 Iva Jović, broniąc po drodze piłek meczowych. Był to wyraźny sygnał ostrzegawczy dla Japonki. I rzeczywiście – w trakcie spotkania Osorio potrafiła napsuć wielkiej mistrzyni sporo krwi, szczególnie w drugiej partii.

    Pierwszy set rozpoczął się jednak znakomicie dla Naomi Osaka. Japonka najpierw pewnie utrzymała swoje podanie, a chwilę później przełamała rywalkę. Na tym nie poprzestała – w czwartym gemie wyszła z trudnej sytuacji przy serwisie Kolumbijki, odwracając wynik z 15:30, i szybko objęła prowadzenie 4:0. Co prawda Camila Osorio zdołała w piątym gemie odrobić jedno przełamanie, ale był to jedynie krótki moment radości. Do końca seta punkty zdobywała już niemal wyłącznie Japonka, która zamknęła pierwszą odsłonę wynikiem 6:1.

    Druga partia wyglądała już zupełnie inaczej. Kolumbijka rozpoczęła ją bardzo pewnie, wygrywając własny gem serwisowy do zera. W trzecim gemie musiała bronić dwóch break pointów przy stanie 15:40, ale zdołała wyjść z opresji. Niedługo później sama miała aż trzy szanse na przełamanie i prowadzenie 3:1, jednak wtedy jeszcze Osaka się wybroniła.

    Przełamanie przyszło dopiero kilka minut później – i to w dość zaskakujących okolicznościach. Naomi Osaka prowadziła przy własnym podaniu 30:0, lecz przegrała cztery kolejne wymiany. W efekcie Camila Osorio wyszła na prowadzenie 4:2.

    Wydawało się, że Kolumbijka szybko powiększy przewagę – w kolejnym gemie prowadziła już 40:0 przy własnym serwisie. Wtedy jednak Japonka doprowadziła do równowagi i przez długi czas walczyła o odrobienie strat. Mimo to nie doczekała się ani jednej piłki na przełamanie, a ostatecznie zrobiło się 5:2 dla Osorio. Kolumbijka nie wypuściła już tej szansy. W dziewiątym gemie Osaka miała jeszcze dwie okazje na powrót do gry, lecz żadnej nie wykorzystała. Po długiej walce na przewagi Camila Osorio wykorzystała trzeciego setbola i wygrała drugą partię 6:3.

    Decydujący set znów rozpoczął się jednak pod dyktando Japonki. Początek przypominał pierwszą odsłonę meczu – Naomi Osaka szybko przejęła inicjatywę i objęła prowadzenie 3:0. Osorio zdołała odpowiedzieć dopiero w czwartym gemie, wygrywając go po walce na przewagi. Na więcej rozpędzona Osaka już jednak nie pozwoliła.

    Kolumbijka miała jeszcze szansę na zdobycie drugiego gema przy stanie 1:4, lecz od tamtego momentu przegrała siedem kolejnych punktów. Po 99 minutach gry Japonka mogła świętować zwycięstwo 6:1, 3:6, 6:1.

    Tym samym w czwartej rundzie turnieju BNP Paribas Open dojdzie do niezwykle interesującego starcia – Naomi Osaka zmierzy się z liderką światowego rankingu Aryna Sabalenka w walce o miejsce w ćwierćfinale. Kibice mogą spodziewać się jednego z najciekawszych pojedynków tej fazy turnieju.

  • Porażka gwiazdy na drodze Świątek do ćwierćfinału. Bez hitu z Muchovą

    Porażka gwiazdy na drodze Świątek do ćwierćfinału. Bez hitu z Muchovą

    Turniej WTA 1000 w Indian Wells wkroczył dzisiaj w trzecią fazę zmagań. W nocy, gdy kończono jeszcze rywalizację w ramach drugiej rundy, doszło do eliminacji rozstawionej tenisistki, która rok temu mierzyła się z Igą Świątek w ćwierćfinale rozgrywek na terenie Kalifornii. Tym razem obie znajdowały się na kolizyjnym kursie w czwartej rundzie. Wiemy już jednak, że nie dojdzie do takiego starcia. O niespodziankę pokusiła się Antonia Ruzic. To Chorwatka zagra w trzeciej fazie z Karoliną Muchovą.
    Qinwen Zheng walczyła z Antonią Ruzic o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Indian Wells

    Qinwen Zheng walczyła z Antonią Ruzic o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Indian WellsLi Ying / XINHUA / Xinhua via AFPAFP

    W sobotę czasu lokalnego rozgrywano mecze drugiej rundy WTA 1000 w Indian Wells w dolnej części kobiecej drabinki, czyli tej, do której należy Iga Świątek. Nasza reprezentantka nie bez problemów pokonała Kaylę Day, ale ostatecznie bez straty partii zameldowała się w najlepszej “32” zmagań. Teraz Raszynianka zmierzy się z Marią Sakkari. Sporo działo się we fragmencie, który wyłoni rywalkę w czwartej fazie dla zwyciężczyni polsko-greckiej batalii.

    Najpierw awans do trzeciej rundy wywalczyła Karolina Muchova. Czeszka czekała na triumfatorkę spotkania pomiędzy Qinwen Zheng i Antonią Ruzic. Tak się składa, że rozstawiona z “24” Chinka rywalizowała ze Świątek w ćwierćfinale ubiegłorocznego turnieju w Kalifornii. Wówczas Iga zwyciężyła 6:3, 6:3, rewanżując się za porażkę z igrzysk. Teraz obie mogły się potencjalnie zmierzyć już w czwartej fazie zmagań w Indian Wells. Na przeszkodzie stanęła jednak utalentowana Chorwatka, która coraz śmielej poczyna sobie w rozgrywkach WTA.

    WTA Indian Wells: Qinwen Zheng kontra Antonia Ruzic w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Ruzic. Od pierwszych minut nie brakowało zaciętych gemów, ale na premierowe break pointy trzeba było zaczekać do trzeciego gema. Wówczas Zheng posiadała dwie piłki z rzędu na prowadzenie 2:1. Mimo to Antonia wyszła z opresji i po zmianie stron Chorwatka sama mogła wypracować sobie dwa “oczka” przewagi. Do przełamania doszło dopiero w trakcie piątego rozdania. Qinwen potrzebowała do tego aż czterech szans. Potem Chinka posiadała dwie okazje na 4:2, ale nie wykorzystała żadnej z nich.

    Zawodniczka spoza czołowej “50” rankingu wróciła do gry i wszystko rozstrzygnęło się dopiero w końcówce seta, na przestrzeni dziewiątego oraz dziesiątego gema. Zaczęło się od dwóch break pointów z rzędu dla mistrzyni olimpijskiej na 5:4. Finalnie Ruzic oddaliła zagrożenie i przerzuciła presję na stronę Zheng. Tenisistka z południa Europy przejęła inicjatywę na returnie. Uzyskała dwa setbole i wykorzystała już pierwszego z nich. Ostatecznie Antonia triumfowała w premierowej odsłonie 6:4.

    Początek drugiej części spotkania przebiegał po myśli serwujących. Pierwsze break pointy pojawił się dopiero w trakcie szóstego rozdania. Chorwatka przełamała Chinkę do zera, a potem wyszła na 5:2 i znalazła się o krok od awansu do trzeciej rundy. Mimo to Qinwen wróciła do gry, po dziesiątym gemie doprowadziła do remisu. Wydawało się, że doświadczenie zaczyna brać górę, ale kolejne minuty zaprzeczyły tej tezie. Ruzic utrzymała serwis, a następnie wywalczyła breaka. Za trzecim meczbolem zamknęła pojedynek wynikiem 6:4, 7:5. Dzięki temu to Antonia zmierzy się w kolejnej fazie z Karoliną Muchovą. Zwyciężczyni tej batalii zagra potem z Igą Świątek albo Marią Sakkari.
    Qinwen Zheng

    Qinwen ZhengNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Antonia Ruzić

    Antonia RuzićJOSEF BOLLWEIN / APA-PictureDesk / APA-PictureDesk via AFPAFP
    Kobieta w białym stroju sportowym z pomarańczową opaską na głowie uderza dwuręcznym backhandem żółtą piłkę tenisową, skupiona na grze.

    Karolina MuchovaIZHAR KHANAFP

    Iga Świątek/Casper Ruud – Jelena Rybakina/Taylor Fritz.