• Demolka w starciu Polki z mistrzynią US Open. Stawką mecz o tytuł WTA

    Demolka w starciu Polki z mistrzynią US Open. Stawką mecz o tytuł WTA

    Każdy chyba kibic tenisa w Polsce śledził w tym tygodniu wydarzenia w Stuttgarcie – z uwagi na pierwszy występ Igi Świątek pod opieką nowego trenera Francisco Roiga. 24-latka z Raszyna przegrała jednak w piątek swój ćwierćfinał. A trochę w cieniu jej występ w portugalskim Oeiras rywalizuje jej przyjaciółka i rówieśniczka – Maja Chwalińska. I to jak! Beatriz Haddad Maia wygrała z nią cztery gemy, Simona Waltert – jednego. A dziś o kapitalnej dyspozycji Polki przekonała się podwójna juniorska mistrzyni US Open – Robin Montgomery. Oto szczegóły.
    article cover

    Idze Świątek nie udało się awansować do półfinału w Stuttgarcie. Maja Chwalińska zagra o tytuł w OeirasRobert PrangeGetty Images

    Tydzień temu Maja Chwalińska, wspólnie z Martyną Kubką, walczyły o utrzymanie reprezentacji Polski w rywalizacji z Ukrainą w Billie Jean King Cup. Rok temu 24-latka grała przeciwko tej drużynie w singlu, była o włos od wygrania pierwszego seta w potyczce z Eliną Switoliną. Miała pięć piłek meczowych. Wtedy się nie udało, teraz też – Polki przegrały z duetem sióstr Kiczenok, choć po dramatycznym, trzysetowym boju.

    Z Gliwic Chwalińska od razu przeniosła się do Oeiras – na turniej rangi WTA 125. Pierwszy mecz miała bardzo ciężki – 20-letnia Kaitlin Quevedo odwróciła losy pierwszego seta, w trzecim prowadziła już 4:1. A Maja wygrała pięć kolejnych gemów.

    Później zaś wszystko już się ułożyło idealnie. Chwalińska ograła turniejową “1” Beatriz Haddad Maię 6:0, 6:4, w piątek robiła turniejową “5” Simonę Waltert – 6:1, 6:0. Wyniki-marzenie, zwłaszcza że obie jej rywalki to tenisistki z TOP 100, a z takimi Chwalińska w całej karierze wygrywała jednak dość rzadko.
    Zawodniczka w czerwono-białym stroju sportowym podczas dynamicznej akcji tenisowej, skoncentrowana na odbiciu żółtej piłki rakietą.

    Maja ChwalińskaJarek PraszkiewiczPAP

    Dziś w meczu o finał zmierzyła się z rywalką z 416. pozycji na świecie, ale to bardzo mylące. Rok temu o tej samej porze 21-letnia obecnie Robin Montgomery była na setnej pozycji. A dwa lata temu w stolicy Hiszpanii stoczyła 2-5 godzinny bój z królową Caja Magica – Aryną Sabalenką. I przegrała 1:6, 7:6 (5), 4:6. Mówimy o zawodniczce niezwykle utalentowanej, podwójnej mistrzyni juniorskiego US Open z 2021 roku – w singlu i deblu.

    A skąd tak niskie miejsce obecnie? Ostatni mecz w poprzednim sezonie zagrała w finałowej rundzie Wimbledonu, przegrała z… przyjaciółką Świątek i Chwalińskiej Kają Juvan. Wróciła do gry dopiero pod koniec marca – najpierw w Bogocie przegrała z Anną Blinkową, później w Madrycie z Elviną Kalievą. W Oeiras przyszło już jednak przełamanie – wygrała trzy spotkania, w tym z Mayar Sherif i Suzan Lamens.

    A Chwalińska dość brutalnie sprowadziła ją na ziemię.

    WTA 125 Oeiras Jamor Ladies Open. Maja Chwalińska kontra Robin Montgomery. Stawką finał

    Już w czwartek i piątek Chwalińska pokazywała kapitalną formę, podopieczna Jaroslava Machovsky’ego nie dała przecież żadnych szans zawodniczkom wyżej notowanym. Dziś też zaczęła wyśmienicie, skoro po sześciu gemach prowadziła 5:1, a w siódmym miała pierwszego setbola. Wtedy Amerykanka wywalczyła jedyną w całym spotkaniu szansę na przełamanie, wykorzystała ją. Za dużo było w tym gemie skrótów Polki, która chciała wykorzystać fakt, że jej rywalka słabo biegała do siatki. Tu jednak trochę przesadziła.

    Co się jednak odwlecze… Kolejne przełamanie zakończyło partię. A dokładniej – skończył ją podwójny błąd serwisowy Montgomery.

    Polka była niemal bezbłędna, nie grała zachowawczo, szybko starała się przejmować inicjatywę. A mówimy przecież o tenisistce, która nie ma wielkiej siły w ręce. Czuje jednak taktyczną i techniczną grę jak mało kto na świecie, a gdy poczuje “krew”, momentalnie wykorzystuje sytuację.

    Amerykanka starała się walczyć, byłą jednak bezradna. Chwalińska często schodziła do siatki, to dawało jej punkty. W drugiej partii tylko w jednym gemie Montgomery miała szansę na honorowego gema, ale nawet wtedy Polka nie okazała litości. A skończyło się po 80 minutach – Maja intuicyjnie odegrała piłkę stojąc trzy metry od siatki. A może nawet została trafiona.

    Polka wygrała 6:2, 6:0 – kontynuuje więc wybitną passę. W trzech spotkaniach straciła łącznie siedem gemów.
    Młoda kobieta ubrana w sportową odzież wykonuje gest zwycięstwa z zaciśniętą pięścią, patrząc z determinacją w dal, w tle widoczna rozmyta reklama i fragment kortu tenisowego.

    Maja ChwalińskaFoto Olimpik/Nur Photo via AFPAFP
    Robin Montgomery

    Robin MontgomeryUlises Ruiz / AFPAFP

    Maja Chwalińska – Elina Switolina. Skrót meczu.

  • Ewa Wrzosek w centrum sporów politycznych. Kontrowersje, zarzuty i debata o upolitycznieniu prokuratury

    Ewa Wrzosek w centrum sporów politycznych. Kontrowersje, zarzuty i debata o upolitycznieniu prokuratury

    Ewa Wrzosek w centrum sporów politycznych. Kontrowersje, zarzuty i debata o upolitycznieniu prokuratury

    Ewa Wrzosek od kilku lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnych postaci w polskim środowisku prokuratorskim. Dla jednych jest symbolem niezależności i sprzeciwu wobec nacisków politycznych, dla innych – przykładem zaangażowania w spory polityczne, które powinny pozostawać poza działalnością prokuratury. Jej nazwisko regularnie pojawia się w mediach w kontekście napięć wokół wymiaru sprawiedliwości w Polsce, szczególnie w okresach wyborczych i w sprawach o dużym ciężarze politycznym.

    Początek kontrowersji i medialne zainteresowanie

    Wrzosek stała się szerzej znana opinii publicznej w 2020 roku, kiedy została przeniesiona do innej jednostki prokuratury w atmosferze konfliktu z ówczesnym kierownictwem. W tym samym okresie Polska przeżywała intensywną debatę na temat reform sądownictwa i prokuratury, co sprawiło, że każda decyzja personalna w tym obszarze była interpretowana w kontekście politycznym.

    W mediach pojawiały się opinie, że jej działania oraz wypowiedzi były krytyczne wobec ówczesnych władz, co miało wpływać na jej zawodową sytuację. Sama zainteresowana podkreślała natomiast, że jej działania wynikały wyłącznie z troski o niezależność prokuratury oraz przestrzeganie prawa.

    Zarzuty i polityczne interpretacje

    W przestrzeni publicznej pojawiały się również różnego rodzaju zarzuty formułowane przez przeciwników politycznych oraz część komentatorów medialnych. Dotyczyły one między innymi rzekomego ujawniania informacji w okresie kampanii wyborczej w 2020 roku. Wskazywano, że mogło to mieć wpływ na przebieg debaty publicznej.

    Warto jednak zaznaczyć, że tego typu oskarżenia były przedmiotem sporów i nie zostały jednoznacznie potwierdzone w formie prawomocnych rozstrzygnięć sądowych dotyczących manipulacji wyborczej. Wrzosek oraz jej zwolennicy wielokrotnie podkreślali, że są one elementem szerszego konfliktu politycznego, a nie obiektywną oceną jej pracy zawodowej.

    Afera Pegasus i temat inwigilacji

    Jednym z elementów, który dodatkowo wzmocnił zainteresowanie jej osobą, były doniesienia o wykorzystaniu oprogramowania Pegasus wobec przedstawicieli polskiej opozycji, prawników oraz osób związanych z wymiarem sprawiedliwości. Wrzosek również znalazła się w grupie osób, które miały być objęte inwigilacją.

    Sprawa ta stała się częścią szerszej debaty o granicach kontroli państwa, ochronie prywatności oraz potencjalnym wykorzystywaniu narzędzi cyfrowych w kontekście politycznym. Choć kwestie te były analizowane przez różne komisje i media, nadal pozostają przedmiotem sporów co do zakresu odpowiedzialności i rzeczywistego wpływu na procesy polityczne.

    Spór o niezależność prokuratury

    Postać Ewy Wrzosek często pojawia się w dyskusji o niezależności prokuratury w Polsce. Zwolennicy reform wymiaru sprawiedliwości twierdzą, że jej przypadek pokazuje presję, jakiej mogą podlegać prokuratorzy w sprawach politycznie wrażliwych. Z kolei krytycy wskazują, że prokuratorzy powinni zachować szczególną ostrożność w wypowiedziach publicznych i unikać angażowania się w spory polityczne, które mogą podważać zaufanie do ich bezstronności.

    W efekcie Wrzosek stała się symbolem szerszego konfliktu o kształt instytucji państwa – konfliktu, który nie dotyczy wyłącznie jednej osoby, lecz całego systemu relacji między władzą wykonawczą, sądowniczą i prokuraturą.

    Rola mediów i narracji politycznych

    Znaczącą rolę w kształtowaniu obrazu Ewy Wrzosek odgrywają media. W zależności od źródła informacji, przedstawiana jest ona albo jako niezależna prokurator broniąca praworządności, albo jako osoba uwikłana w spory polityczne. Taka polaryzacja narracji jest charakterystyczna dla wielu spraw dotyczących wymiaru sprawiedliwości w Polsce, gdzie interpretacje faktów często zależą od przyjętej perspektywy politycznej.

    Media społecznościowe dodatkowo wzmacniają ten efekt, ponieważ pozwalają na szybkie rozpowszechnianie opinii, często bez pełnego kontekstu prawnego czy proceduralnego.

    Brak jednoznacznych rozstrzygnięć

    Warto podkreślić, że wiele z kontrowersji związanych z Wrzosek ma charakter interpretacyjny lub polityczny, a nie stricte prawny. Oznacza to, że opinie na jej temat często opierają się na ocenach działań, a nie na jednoznacznych wyrokach sądowych dotyczących zarzutów takich jak manipulacja wyborcza.

    W systemie prawnym tego typu sprawy wymagają szczegółowego postępowania dowodowego, a w przestrzeni publicznej często funkcjonują skróty myślowe, które upraszczają złożone procesy.

    Podsumowanie

    Ewa Wrzosek pozostaje postacią, która wywołuje silne emocje i podziały w debacie publicznej. Jej działalność zawodowa oraz okoliczności, w których znalazła się w centrum uwagi, stały się częścią szerszej dyskusji o niezależności prokuratury, granicach polityki w wymiarze sprawiedliwości oraz roli mediów w kształtowaniu opinii publicznej.

    Niezależnie od ocen, jej przypadek pokazuje, jak silnie upolitycznione mogą być instytucje prawne w warunkach głębokiej polaryzacji społecznej. W efekcie każda informacja, każda decyzja i każdy zarzut stają się elementem większego sporu o charakter państwa i jego instytucji.

  • ROZWOJOWE: Rzekome obawy dotyczące wyborów wywołują debatę, gdy politycy rzekomo reagują

    ROZWOJOWE: Rzekome obawy dotyczące wyborów wywołują debatę, gdy politycy rzekomo reagują

    ROZWÓJ: Obawy dotyczące wyborów wywołują debatę, gdy politycy reagują

    W ostatnich dniach scena polityczna ponownie znalazła się w centrum uwagi opinii publicznej, gdy narastające obawy dotyczące procesu wyborczego zaczęły wywoływać szeroką debatę wśród polityków, ekspertów oraz obywateli. Dyskusja, która początkowo ograniczała się do wąskich kręgów analityków i komentatorów, szybko przeniosła się do głównego nurtu, obejmując media, parlament oraz platformy społecznościowe.

    Źródłem kontrowersji są zgłaszane przez różne środowiska zastrzeżenia dotyczące przejrzystości i organizacji wyborów. Choć nie wszystkie z tych obaw zostały potwierdzone oficjalnymi danymi, ich skala i intensywność sprawiły, że politycy różnych opcji poczuli się zobowiązani do zajęcia stanowiska. W rezultacie obserwujemy dynamiczną wymianę opinii, w której mieszają się głosy nawołujące do ostrożności, jak i te domagające się natychmiastowych działań wyjaśniających.

    Przedstawiciele partii rządzącej podkreślają, że system wyborczy pozostaje stabilny i zgodny z obowiązującymi standardami demokratycznymi. W ich ocenie wszelkie pojawiające się wątpliwości powinny być analizowane w sposób odpowiedzialny i oparty na faktach, aby nie podważać zaufania społecznego do instytucji państwowych. Jednocześnie deklarują gotowość do współpracy z organami kontrolnymi oraz niezależnymi ekspertami, jeśli zajdzie taka potrzeba.

    Z kolei opozycja nie kryje swoich obaw i wzywa do większej transparentności oraz szczegółowego wyjaśnienia wszelkich niejasności. Politycy opozycyjni wskazują, że nawet potencjalne nieprawidłowości mogą mieć poważne konsekwencje dla wiarygodności procesu wyborczego. W ich opinii konieczne jest przeprowadzenie niezależnych audytów oraz – jeśli sytuacja tego wymaga – wprowadzenie zmian systemowych, które zapobiegną podobnym problemom w przyszłości.

    Do debaty włączyli się również eksperci z zakresu prawa konstytucyjnego oraz organizacji wyborów. Wielu z nich podkreśla, że kluczowe znaczenie ma zachowanie równowagi pomiędzy rzetelnym badaniem zgłaszanych problemów a unikaniem niepotrzebnej eskalacji napięć. Eksperci zwracają uwagę, że proces wyborczy jest złożony i obejmuje wiele etapów – od rejestracji kandydatów, przez głosowanie, aż po liczenie głosów – dlatego każde zgłoszenie powinno być analizowane w kontekście całego systemu.

    Nie bez znaczenia jest także rola mediów, które odgrywają istotną funkcję w informowaniu społeczeństwa o przebiegu wydarzeń. W dobie szybkiego przepływu informacji szczególnie ważne staje się oddzielanie faktów od spekulacji. Dziennikarze i redakcje stoją przed wyzwaniem rzetelnego relacjonowania sytuacji, jednocześnie unikając sensacyjności, która mogłaby dodatkowo podsycać emocje.

    Społeczeństwo reaguje na rozwój wydarzeń w sposób zróżnicowany. Część obywateli wyraża zaniepokojenie i domaga się jasnych odpowiedzi ze strony władz, inni natomiast apelują o spokój i zaufanie do instytucji państwowych. W mediach społecznościowych można zauważyć zarówno głosy wsparcia dla działań kontrolnych, jak i krytykę wobec tych, którzy – zdaniem niektórych – wykorzystują sytuację do celów politycznych.

    Warto zauważyć, że podobne debaty miały miejsce również w innych krajach, gdzie kwestie związane z wyborami często stają się przedmiotem intensywnych sporów politycznych. Doświadczenia międzynarodowe pokazują, że transparentność oraz otwartość na dialog mogą odegrać kluczową rolę w odbudowie zaufania społecznego w takich sytuacjach.

    Obecnie wiele zależy od działań instytucji odpowiedzialnych za nadzór nad procesem wyborczym. Ich decyzje oraz sposób komunikacji z opinią publiczną mogą mieć istotny wpływ na dalszy rozwój wydarzeń. Kluczowe będzie przedstawienie jasnych i wiarygodnych informacji, które pozwolą rozwiać wątpliwości lub – jeśli zajdzie taka potrzeba – wskazać konkretne obszary wymagające poprawy.

    Politycy, niezależnie od przynależności partyjnej, stoją przed wyzwaniem znalezienia wspólnego języka w sprawie fundamentalnej dla funkcjonowania demokracji. W obliczu rosnących napięć coraz częściej pojawiają się apele o ponadpartyjną współpracę oraz skupienie się na interesie państwa jako całości. Tego rodzaju podejście może okazać się kluczowe dla utrzymania stabilności politycznej i społecznej.

    Nie można również pominąć aspektu prawnego. W przypadku potwierdzenia jakichkolwiek nieprawidłowości konieczne będzie podjęcie odpowiednich kroków zgodnie z obowiązującym prawem. Może to obejmować zarówno działania administracyjne, jak i – w skrajnych przypadkach – postępowania sądowe. Jednak na obecnym etapie większość doniesień pozostaje przedmiotem analiz i nie została jednoznacznie potwierdzona.

    W nadchodzących dniach i tygodniach można spodziewać się dalszego rozwoju sytuacji. Debata, która już teraz przyciąga uwagę opinii publicznej, prawdopodobnie będzie się nasilać wraz z pojawianiem się nowych informacji. Kluczowe będzie jednak zachowanie równowagi pomiędzy potrzebą wyjaśnienia wszelkich wątpliwości a odpowiedzialnością za stabilność państwa.

    Podsumowując, obecna sytuacja stanowi ważny test dla instytucji demokratycznych oraz klasy politycznej. To, w jaki sposób zostaną rozwiązane pojawiające się problemy, może mieć długofalowe konsekwencje dla zaufania obywateli do systemu wyborczego. Niezależnie od dalszego przebiegu wydarzeń jedno jest pewne – temat wyborów i ich przejrzystości pozostanie w centrum uwagi jeszcze przez długi czas.

    ROZWOJOWE: Rzekome obawy dotyczące wyborów wywołują debatę, gdy politycy rzekomo reagują

  • Iga Świątek odpadła w Stuttgarcie! Nie starczyło prowadzenie w setach

    Iga Świątek odpadła w Stuttgarcie! Nie starczyło prowadzenie w setach

    Iga Świątek odpadła w ćwierćfinale turnieju WTA w Stuttgarcie. Polka, mimo że wygrała pierwszego seta w starciu z Mirrą Andriejewą, to na pełnym dystansie okazała się gorsza. Rosjanka triumfowała 3:6, 6:4, 6:3.

    Turniej WTA 500 w Stuttgarcie był dla Igi Świątek pierwszym pod skrzydłami nowego trenera – Hiszpana Francisco Roiga. Rozstawiona z “3” Polka w pierwszej rundzie miała wolny los, natomiast w drugiej bez żadnych problemów odprawiła Niemkę Laurę Siegemund.

    ZOBACZ TAKŻE: Coco Gauff za burtą turnieju w Stuttgarcie!

    W ćwierćfinale przeciwniczką Świątek była turniejowa “6” – Rosjanka Mirra Andriejewa. Starcie lepiej otworzyła niżej notowana tenisistka, która już w pierwszym gemie przełamała naszą rodaczkę.

    Świątek zdołała jednak odwrócić losy rywalizacji. Najpierw doprowadziła do remisu 2:2, a w kluczowych momentach ponownie przejęła inicjatywę i zanotowała breaka na 5:3. Kilka minut później Polka domknęła premierową partię przy swoim serwisie.

    Początek drugiego seta należał do Andriejewej. Rosjanka odskoczyła na 2:0. Następne trzy gemy również jednak kończyły się przełamaniami. Serię przerwała Świątek, która utrzymała podanie i wyrównała na 3:3.

    Losy drugiej odsłony zmagań rozstrzygnął 10. gem. W nim na serwis Polki nacisnęła Andriejewa. Rosjanka zaliczyła breaka, kończąc tym samym seta i triumfując 6:4.

    Decydujący akt zmagań wystartował po myśli Świątek, która przełamała i prowadziła 2:0. Następne cztery gemy należały jednak do Andriejewej. Rosjanka wypracowała sobie przewagę 4:2 z jednym breakiem.

    Andriejewa utrzymała korzystny rezultat i zwyciężyła 6:3. Rosjanka awansowała tym samym do półfinału turnieju w Stuttgarcie, eliminując Świątek.

    Iga Świątek – Mirra Andriejewa 6:3, 4:6, 3:6

  • Luksusowe wille, w garażu najdroższy SUV świata. Tak żyje Wojciech Szczęsny

    Luksusowe wille, w garażu najdroższy SUV świata. Tak żyje Wojciech Szczęsny

    Wojciech Szczęsny seniorską karierę rozpoczął w barwach Arsenalu w 2009 r. W listopadzie tego samego roku trafił na wypożyczenie do Brentford i został tam do końca sezonu. W lipcu 2015 r. Kanonierzy wypożyczyli Polaka do AS Roma i w Rzymie występował przez dwa sezony.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
    Zakończył karierę, a potem wrócił. “Miałem nadzieję, że Marina się nie zgodzi”

    Latem 2017 r. Szczęsny podpisał kontrakt z Juventusem. Gdy w sierpniu 2024 r. klub z Turynu poinformował o rozstaniu za porozumieniem stron, niedługo później golkiper ogłosił koniec kariery. Na sportowej emeryturze nie wytrwał jednak długo, bo kilka tygodni później niespodziewanie został zawodnikiem FC Barcelona.

    “Ani przez sekundę nie żałowałem, że tak się stało. Ale gdy przyszła ta propozycja, miałem nadzieję, że Marina się nie zgodzi” — wyznał Wojciech Szczęsny w zeszłorocznym wywiadzie dla “Vivy!”.

    Tak Wojciech Szczęsny oświadczył się ukochanej. “Okropnie się bałem zadać jej to pytanie”

    “A ja powiedziałam: »Kochanie, nie martw się, ja tu wszystko ogarnę, a ty jedź na testy do Barcelony«. Wiem, że Wojtek był zmęczony i chciał odpocząć, ale uważałam, że to nie był już jego czas na emeryturę” — wtrąciła wokalistka. W sezonie 2024/2025 Szczęsny zdobył z Dumą Katalonii: mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Króla oraz Superpuchar Hiszpanii, a później przedłużył kontrakt.
    Tyle wynosi majątek Wojciecha Szczęsnego

    Przez lata kariery Wojciech Szczęsny dorobił się gigantycznej fortuny. — Majątek mam większy niż 100 mln zł — przyznał w 2024 r. W ubiegłym roku golkiper po raz kolejny trafił na listę 40 najbogatszych Polaków przed 40. rokiem życia według “Wprost”. Autor zestawienia oszacował majątek Szczęsnego na 172 mln zł, co dało mu 27. miejsce w rankingu (rok wcześniej sportowiec uplasował się na 21. pozycji z majątkiem szacowanym na 166 mln zł).

    Szymon Krawiec zwrócił uwagę na coś, czym wyróżnia się Szczęsny. Jako jeden z niewielu polskich piłkarzy, którzy zgromadzili na swoich kontach wielkie pieniądze, do tej pory nie zainwestował w żaden biznes.

    Sprzedał 3000 mieszkań w Polsce. Jest ustawiony do końca życia

    “Nie ma własnej firmy ani udziałów w żadnej spółce w polskim Krajowym Rejestrze Sądowym. Wiadomo, że zarobione pieniądze inwestuje głównie w nieruchomości. […] Kwota przy nazwisku Szczęsnego pochodzi przede wszystkim z kontraktów reklamowych i pensji, które otrzymywał przez lata gry […]. Nie bierze pod uwagę, ile z tego wszystkiego Szczęsny mógł przez te lata gry po prostu wydać na fajne, wygodne życie” — pisał dziennikarz “Wprost”.

    “Pieniędzy mi w życiu nie brakuje” — przyznał trzy lata temu w wywiadzie dla TVP Sport. Dał wtedy jasno do zrozumienia, że nie interesuje go gra w Arabii Saudyjskiej, gdzie kluby oferują gwiazdom kosmiczne kontrakty. “Uważam, że warto mieć inne priorytety niż pogoń za pieniędzmi” — podkreślał.

    Gdy w 2024 r. nieoczekiwanie dołączył do FC Barcelona, było jasne, że kieruje się wizją sportowego wyzwania, a nie zarobkami. Według doniesień medialnych w Dumie Katalonii dostaje 3 mln euro brutto za sezon, a to obecnie jedna z najniższych stawek w Blaugranie. Dodajmy, że w Juventusie Szczęsny dostawał 12 mln euro brutto rocznie.
    Dom z widokiem na morze

    Szczęśni szybko odnaleźli się w Katalonii. Zamieszkali w jednym z miasteczek pod Barceloną. Nieopodal swoją willę mają Anna i Robert Lewandowscy, dzięki czemu mogą się często spotykać z przyjaciółmi. Marina Łuczenko-Szczęsna od czasu do czasu pokazuje w sieci zdjęcia czy filmiki z domu z widokiem na morze.

    Widok z domu Szczęsnych pod Barceloną

    Widok z domu Szczęsnych pod BarcelonąŹródło: Instagram/marina_official

    Kiedy Szczęsny był bramkarzem Juventusu, mieszkał z rodziną w apartamencie z tarasem. Sportowiec i jego żona wiedzieli jednak, że Turyn nie jest miastem, w którym chcieliby spędzić resztę życia.

    “To nie było nasze miejsce na ziemi, a ja żyłam planami, co zrobimy, gdy wyjedziemy. Dzisiaj natomiast żyję tu i teraz. Los nam zaoferował niepowtarzalną szansę, a my jej nie przegapiliśmy. Zamieszkaliśmy w Barcelonie, gdzie mamy przyjaciół i znajomych, a Wojtek ma więcej wolnego czasu” — wyznała Marina w październiku 2025 r. w wywiadzie dla “Vivy!”.

    Szczęśni w apartamencie we Włoszech w 2022 r.:

    Wojciech Szczęsny i jego żona Marina pokochali Hiszpanię jeszcze zanim bramkarz trafił do FC Barcelona. Kilka lat temu para kupiła w Marbelli piękną willę.

    “Po rozstaniu z drużyną Juventusu miałem nadzieję, że przynajmniej przez rok będziemy mieszkali w naszej ukochanej Marbelli, a ja nic nie będę robił. Marzyłem o długich wakacjach. Noelka już była na świecie, a ja bardzo chciałem być blisko swojej rodziny” — opowiadał Szczęsny w “Vivie!”.

    Tak mieszkają Agnieszka Radwańska i Dawid Celt. Jest luksusowo

    Z okien ich domu w Marbelli rozpościera się widok na Morze Śródziemne, a w ogrodzie znajduje się m.in. duży basen i okazały taras. Salon został urządzony w jasnych kolorach i nie zabrakło w nim stylowych dodatków. W willi uwagę przykuwa również fortepian.

    Dom Szczęsnych w Marbelli

    Dom Szczęsnych w MarbelliŹródło: Instagram/marina_official
    Luksusowa willa w Warszawie to nie wszystko

    Szczęśni mają luksusowy dom w Warszawie. Marina nieraz pokazywała zdjęcia z posiadłości, dzięki czemu wiemy np., że w salonie dominują jasne kolory, pokoje dziecięce zostały urządzone bardzo stylowo, a w ogrodzie znalazło się miejsce na basen.

    Dom Szczęsnych w Warszawie

    Dom Szczęsnych w WarszawieŹródło: Instagram/marina_official

    Golkiper i piosenkarka mają również “dom sezonowo-weekendowy” w lesie pod Warszawą. Marina wspominała kiedyś, że uwielbiają w nim odpoczywać. To właśnie tam chętnie organizują rodzinne spotkania, np. imprezy urodzinowe dzieci.

    Dom Szczęsnych pod Warszawą

    Dom Szczęsnych pod WarszawąŹródło: Instagram/marina_official
    Wielu Polaków marzy o posiadłości w tym miejscu

    W grudniu 2021 r. Marina Łuczenko-Szczęsna pochwaliła się zakupem działki w Zakopanem, w dzielnicy Ciągłówka. “Po zimie zaczynamy budowę. Nie możemy się już doczekać” — pisała rok później na Instagramie. W styczniu 2023 r. wypowiedziała się w sprawie inwestycji.

    — To jest inwestycja tak jak nasze inne inwestycje. Być może będziemy tam przyjeżdżać zimą, być może będziemy dawać pod wynajem, może sprzedamy. Nie wiem jeszcze. Mamy gotowy projekt [domu — red.], ale nie chcemy się na ten temat rozgadywać, bo to nie jest jakaś taka nadzwyczajna sprawa w naszym życiu. Dość regularnie kupujemy nowe grunty i nieruchomości. Inwestujemy nasze pieniądze głównie w tych rejonach — tłumaczyła reporterce serwisu Party.

    Robert Lewandowski dostał pozwolenie. Zbudują ponad 2200 mieszkań

    Wielu Polaków marzy o domu w takiej scenerii, natomiast WAG podkreślała, że wymarzony dom postawiła w stolicy. — Oczywiście kochamy polskie góry, ale to nie jest tak, że to jest nasz dom marzeń. Dom marzeń mamy w Warszawie — mówiła wówczas. W marcu 2025 r. “Gazeta Krakowska” informowała, że para wciąż czeka na stosowne pozwolenie, by rozpocząć prace budowlane w Zakopanem.

    Szczęśni w Zakopanem w grudniu 2022 r.:
    Kolekcja samochodów Wojciecha Szczęsnego robi wrażenie

    Nie jest tajemnicą, że Wojciech Szczęsny lubi luksusowe samochody. Przez jego garaż przewinęło się sporo bardzo drogich modeli. W Polsce nieraz był widziany za kierownicą Rolls-Royce’a Cullinan Black Badge, za którego trzeba zapłacić grubo ponad milion zł. Swego czasu serwis Cars Guide nazwał to auto “najdroższym SUV-em świata”.

    Wojciech Szczęsny za kierownicą Rolls-Royce’a Cullinan Black Badge

    Wojciech Szczęsny za kierownicą Rolls-Royce’a Cullinan Black BadgeAKPA

    W kolekcji Szczęsnego i jego żony znajdziemy też m.in. Rolls-Royce’a Wraith, Bentleya Bentaygę czy Porsche 911. Tą ostatnią furą Marina pochwaliła się w ubiegłym roku podczas pobytu w Marbelli. Na zdjęciu widać było też Mercedesa klasy G.

    Marina Łuczenko-Szczęsna pokazała auta

    Marina Łuczenko-Szczęsna pokazała autaŹródło: Instagram/marina_official

    Dodajmy, że od jakiegoś czasu małżonkowie promują razem markę Omoda & Jaecoo. Latem ubiegłego roku para wzięła udział w kampanii modelu OMODA 9 Super Hybrid (taki samochód kosztuje ponad 200 tys. zł), a w reklamie można było usłyszeć piosenkę Mariny “To Co Czuję”. Lada moment premierę będzie miała ich nowa kampania, promująca SUV-a JAECOO 8 Super Hybrid.
    “Czytałam, że Wojtek kupił mi prywatny samolot”

    Przed laty w mediach pojawiły się doniesienia, że Wojciech Szczęsny kupił żonie prywatny odrzutowiec. Marina wyśmiała te rewelacje, pokazując filmik z podróży tanimi liniami lotniczymi.

    Rafael Nadal wydał w Polsce 20 mln zł. Inne gwiazdy poszły jego śladem

    — Ostatnio czytałam, że Wojtek kupił mi prywatny samolot. Zapewne wszyscy się niecierpliwicie i chcecie zobaczyć, jak wygląda. Zaraz wam zaprezentuję. Oto on kochani! Wprawdzie nie jest to private jet, ale jest to EasyJet. Też fajnie się prezentuje — śmiała się na filmiku, który w 2017 r. opublikowała w sieci.

    Szczęśni faktycznie czasami podróżują prywatnym samolotem, ale nie jest to ich własna maszyna, lecz wynajęta.

    Marina Łuczenko-Szczęsna z dziećmi w marcu 2025 r.

    Marina Łuczenko-Szczęsna z dziećmi w marcu 2025 r.Źródło: Instagram/marina_official

    Szczęśni stwierdzili kiedyś, że nie szastają pieniędzmi. Nie odmawiają sobie jednak codziennych przyjemności. — Jak chcesz iść do dobrej restauracji, to idziesz. Nie muszę patrzeć na ceny. W dobrych restauracjach jest tak, że kobiecie dają karty bez cen — wyznał Wojciech w programie Kuby Wojewódzkiego. W jednym z wywiadów udzielonych przed laty wspominał za to, że jest zakupoholikiem, jeśli chodzi o ubrania.
    Wojciech Szczęsny ma zaskakujące plany na sportową emeryturę

    Swego czasu Wojciech Szczęsny wyznał, że po przejściu na sportową emeryturę planuje dalej pracować. — Mam jakieś pomysły, są one dosyć ambitne i zupełnie niezwiązane ze sportem. Na pewno nie chciałbym być w świecie sportu […] — opowiadał w programie “Mój Pierwszy Raz”.

    Była dziewczyną Wojciecha Szczęsnego. Potem spotykała się z synem miliardera

    — Ja lubię robotę, szczególnie taką niefizyczną. Wiem, że to bardzo źle brzmi, bo jestem sportowcem. […] Lubię używać swojej głowy i nieskromnie powiem, że ona jest moją mocną stroną. Ja się nie boję roboty po piłce nożnej, tym bardziej że jestem świadomy, że pracować nie będę musiał zarobkowo, a chcę. […] Sam fakt, że jestem w stanie do końca życia nie pracować, mnie nie satysfakcjonuje — oznajmił z kolei w podcaście “WojewódzkiKędzierski” w 2024 r.

    Kaprys milionera. Kupił kościół za ponad 45 mln zł i przerobił go na willę

    Wiadomo, że Szczęsny od dziecka chciał zostać architektem. — Planów mam parę. Wszystkie są mniej lub bardziej związane z biznesem deweloperskim. Niektóre są czystą deweloperką, inne mają związek z architekturą. Chciałbym, aby te biznesy ze sobą korelowały — mówił w “Foot Trucku”.

    Wojciech Szczęsny i Marina Łuczenko-Szczęsna

    Wojciech Szczęsny i Marina Łuczenko-SzczęsnaAndras Szilagyi / MW Media

    Wspominał wówczas, o czym marzył w młodości. — Jak mieszkałem na 10. piętrze na Grochowie, z mojego mieszkania nie było widać centrum Warszawy. Natomiast na klatce schodowej było takie małe okienko, w którym idealnie można było zobaczyć panoramę Warszawy. Nie wiem, kiedy i dlaczego, ale patrząc w to okienko, pomyślałem, że zaprojektuję budynek, który zmieni panoramę tego miasta. I to jest nadal aktualne. Bardzo bym tego chciał — wyznał blisko dwa lata temu.

    Był idolem całej Polski. Oto co robi dziś

    — Dziś moim marzeniem jest to zaprojektować i wybudować z własnych pieniędzy. Znajdzie się [działka] — oznajmił w podcaście Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego. Szczęsny zaznaczył wtedy, że na pewno nie będzie architektem na wynajem.

  • Padło pytanie o zaprzysiężenie sędziów TK. Prezydent: Miałem zastrzeżenia

    Padło pytanie o zaprzysiężenie sędziów TK. Prezydent: Miałem zastrzeżenia

    Prezydent Karol Nawrocki w obszernym wywiadzie udzielonym w Kanał Zero odniósł się do jednej z najbardziej kontrowersyjnych decyzji ostatnich tygodni, dotyczącej zaprzysiężenia nowych sędziów Trybunał Konstytucyjny. Wyjaśnił, że jego działania były podyktowane przede wszystkim chęcią zapewnienia ciągłości funkcjonowania tej kluczowej instytucji państwowej, nawet mimo poważnych wątpliwości co do sposobu wyłonienia wszystkich kandydatów przez parlament.

    „Chciałem, żeby Trybunał mógł działać”

    Prezydent podkreślił, że sytuacja była daleka od komfortowej, a decyzja, którą podjął, była wynikiem trudnego kompromisu. Jak zaznaczył, miał istotne zastrzeżenia wobec całej szóstki sędziów wybranych przez Sejm, jednak jednocześnie zdawał sobie sprawę, że brak odpowiedniej liczby członków w Trybunale może sparaliżować jego pracę.

    – W pewnym momencie stanąłem przed wyborem: albo podtrzymuję swoje wątpliwości i nie zaprzysiężam nikogo, ryzykując dalszą destabilizację, albo – mimo tych zastrzeżeń – podejmuję decyzję, która umożliwi funkcjonowanie Trybunału. Uznałem, że interes państwa wymaga działania – tłumaczył.

    W efekcie zdecydował się na zaprzysiężenie dwóch osób spośród sześciu wskazanych przez Sejm, co – jak zaznaczył – pozwoliło osiągnąć minimalny skład niezbędny do pracy organu, wynoszący 11 sędziów.

    Brak odpowiedzi ze strony Sejmu

    Prezydent zwrócił uwagę, że przed podjęciem decyzji próbował uzyskać dodatkowe wyjaśnienia od parlamentu. Jak relacjonował, szef jego kancelarii, Zbigniew Bogucki, skierował do marszałka Sejmu, Włodzimierz Czarzasty, formalne zapytanie w sprawie szczegółów dotyczących wyboru sędziów.

    Chodziło przede wszystkim o precyzyjne wskazanie, który z wybranych kandydatów ma zastąpić konkretnego sędziego kończącego kadencję. Tego typu dokument – zdaniem prezydenta – powinien zostać przekazany, aby umożliwić prawidłową ocenę sytuacji prawnej.

    – Liczyłem na współpracę i jasność ze strony Sejmu. Niestety, nie otrzymałem odpowiedzi, która rozwiałaby moje wątpliwości. Zostałem postawiony w sytuacji, w której musiałem sam dokonać wyboru – zaznaczył.

    Kontrowersje wokół pozostałych czterech sędziów

    Największe emocje budzi jednak los pozostałych czterech osób wybranych przez Sejm. Karol Nawrocki jednoznacznie podkreślił, że nigdy nie zadeklarował definitywnej odmowy przyjęcia od nich ślubowania. Jednocześnie skrytykował sposób, w jaki zdecydowali się oni złożyć przysięgę – bez udziału głowy państwa.

    Uroczystość w Sali Kolumnowej Sejmu, podczas której sędziowie złożyli ślubowanie w obecności marszałka, prezydent określił jako „show” oraz „cyrk”. Jego zdaniem było to działanie pozbawione podstaw konstytucyjnych, które dodatkowo komplikuje i tak napiętą sytuację wokół Trybunału.

    – Uważam, że powinni poczekać na rozstrzygnięcie tej kwestii w sposób zgodny z prawem, zamiast tworzyć fakty dokonane – mówił.

    Decyzja w rękach Trybunału

    Prezydent zaznaczył, że ostateczne rozstrzygnięcie w tej sprawie powinno należeć do samego Trybunał Konstytucyjny. Jak podkreślił, to właśnie ten organ – którego zdolność do działania została już jego zdaniem zabezpieczona – powinien dokonać interpretacji obowiązujących przepisów i ocenić skuteczność złożonego ślubowania.

    Zarysował dwa możliwe scenariusze. W pierwszym Trybunał uzna, że sędziowie, mimo wcześniejszego zaprzysiężenia przed notariuszem w Sejmie, powinni ponownie złożyć ślubowanie przed prezydentem. W takiej sytuacji – jak zadeklarował – nie będzie się wahał i dokona stosownych czynności.

    W drugim wariancie Trybunał może uznać, że działania sędziów w Sejmie były równoznaczne z odmową złożenia przysięgi przed głową państwa. Wówczas – jak zaznaczył prezydent – nie będzie podstaw do dalszych działań z jego strony.

    Tło sporu

    Cała sytuacja ma swoje źródło w decyzji Sejmu z 13 marca, kiedy to parlament wybrał sześciu nowych sędziów do Trybunał Konstytucyjny. W tamtym momencie w Trybunale obsadzonych było jedynie 9 z 15 przewidzianych stanowisk, co znacząco utrudniało jego funkcjonowanie.

    Prezydent zdecydował się zaprosić do Pałacu Prezydenckiego tylko dwoje z nich – Magdalenę Bentkowską oraz Dariusza Szostka – i to właśnie oni jako pierwsi złożyli ślubowanie zgodnie z dotychczasową praktyką konstytucyjną.

    Pozostała czwórka – Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda oraz Anna Korwin-Piotrowska – zdecydowała się na inny krok. 9 kwietnia, podczas uroczystości w Sejmie, złożyli ślubowanie bez udziału prezydenta. Co więcej, w tej samej ceremonii ponownie uczestniczyli także Bentkowska i Szostek, którzy wcześniej byli już zaprzysiężeni przez głowę państwa.

    Stanowisko prezesa Trybunału

    Do sprawy odniósł się również prezes Trybunał Konstytucyjny, Bogdan Święczkowski. Jego stanowisko jest jednoznaczne – sędziowie, którzy nie złożyli ślubowania przed prezydentem, nie objęli swoich funkcji.

    W konsekwencji nie zostali oni dopuszczeni do orzekania ani do wykonywania obowiązków w Trybunale. To dodatkowo zaostrza spór i stawia pod znakiem zapytania legalność części działań oraz przyszłość funkcjonowania całej instytucji.

    Spór, który może mieć dalsze konsekwencje

    Obecna sytuacja wokół Trybunał Konstytucyjny jest jednym z najpoważniejszych kryzysów konstytucyjnych ostatnich lat. Różnice interpretacyjne dotyczą nie tylko samej procedury zaprzysiężenia, ale również zakresu kompetencji poszczególnych organów państwa.

    Decyzja, którą w najbliższym czasie podejmie Trybunał, może mieć kluczowe znaczenie nie tylko dla losu czterech sędziów, ale także dla ustabilizowania sytuacji prawnej w Polsce. Jednocześnie wypowiedzi prezydenta wskazują, że nie zamyka on drogi do kompromisu, pozostawiając sobie przestrzeń do działania w zależności od rozstrzygnięcia organu konstytucyjnego.

  • Kontrowersje wokół Ewy Wrzosek: spór o niezależność prokuratury nabiera tempa

    Kontrowersje wokół Ewy Wrzosek: spór o niezależność prokuratury nabiera tempa

    Ewa Wrzosek jest jedną z postaci, które w ostatnich latach często pojawiają się w debacie publicznej dotyczącej funkcjonowania polskiej prokuratury oraz jej niezależności od wpływów politycznych. Jej działalność zawodowa oraz wypowiedzi stały się przedmiotem szerokiej dyskusji, w której ścierają się różne interpretacje roli prokuratora w państwie prawa. Spór wokół jej osoby wykracza jednak poza indywidualną ocenę i dotyka szerszego problemu relacji między wymiarem sprawiedliwości a polityką.

    Tło zawodowe i początki kontrowersji

    Ewa Wrzosek jest prokuratorką, która dała się poznać jako osoba publicznie zabierająca głos w sprawach dotyczących funkcjonowania prokuratury. W pewnym momencie swojej kariery stała się symbolem dyskusji o niezależności tego środowiska. Jej aktywność była odbierana przez zwolenników jako wyraz obrony zasad państwa prawa, natomiast przez krytyków jako przekraczanie granicy między rolą urzędnika a uczestnika sporu politycznego.

    Kontrowersje wokół jej osoby zaczęły się nasilać w momencie, gdy pojawiły się decyzje administracyjne dotyczące jej statusu zawodowego oraz postępowania dyscyplinarne. W przestrzeni publicznej interpretowano je w różny sposób – jako element wewnętrznego sporu w prokuraturze lub jako przejaw szerszego konfliktu politycznego dotyczącego reform wymiaru sprawiedliwości.

    Spór o niezależność prokuratury

    Jednym z głównych tematów, które pojawiają się w kontekście Ewy Wrzosek, jest pytanie o niezależność prokuratury. W Polsce, podobnie jak w wielu innych krajach, prokuratura formalnie funkcjonuje jako instytucja mająca działać w oparciu o prawo i zasady bezstronności. Jednak w praktyce jej struktura i sposób powoływania kierownictwa były wielokrotnie przedmiotem debat politycznych i prawnych.

    Zwolennicy reform wskazują, że zmiany w organizacji prokuratury były konieczne dla zwiększenia jej efektywności i spójności działania. Krytycy natomiast argumentują, że doprowadziły one do większej zależności instytucji od władzy wykonawczej, co może wpływać na postrzeganie jej bezstronności. W tym kontekście postać Ewy Wrzosek stała się jednym z punktów odniesienia w szerszej debacie o granicach tej niezależności.

    Zarzuty i kontrargumenty

    W przestrzeni publicznej pojawiały się różne zarzuty i opinie dotyczące jej działalności. Krytycy wskazywali między innymi na jej publiczne wypowiedzi, które ich zdaniem mogły świadczyć o zaangażowaniu politycznym. Z kolei zwolennicy podkreślali, że prawo do wypowiedzi i sygnalizowania problemów w funkcjonowaniu instytucji państwowych jest elementem wolności obywatelskich i nie powinno być traktowane jako przejaw stronniczości.

    Ważnym elementem sporu stały się także postępowania dyscyplinarne, które były analizowane w kontekście standardów europejskich dotyczących niezależności prokuratorów. Organizacje prawnicze oraz część środowiska sędziowskiego zwracały uwagę na konieczność zapewnienia przejrzystości i gwarancji ochrony dla osób wykonujących zawody zaufania publicznego.

    Polaryzacja debaty publicznej

    Sprawa Ewy Wrzosek wpisuje się w szerszy proces polaryzacji debaty publicznej w Polsce. Wymiar sprawiedliwości stał się jednym z kluczowych obszarów sporu politycznego, a poszczególne przypadki indywidualnych prokuratorów lub sędziów często są interpretowane w kontekście szerszych konfliktów instytucjonalnych.

    W efekcie trudno jest prowadzić neutralną analizę, ponieważ każda ze stron sporu odwołuje się do innych źródeł i odmiennych interpretacji tych samych wydarzeń. Dla jednych Ewa Wrzosek jest symbolem oporu wobec upolitycznienia instytucji państwowych, dla innych przykładem osoby, której działania wykraczają poza ramy neutralności zawodowej.

    Rola mediów i opinii publicznej

    Media odegrały istotną rolę w nagłaśnianiu spraw związanych z Ewa Wrzosek. Różne redakcje prezentowały odmienne narracje, co dodatkowo wpływało na kształtowanie opinii publicznej. W zależności od źródła informacji odbiorcy mogli uzyskać zupełnie różne obrazy tej samej sytuacji.

    W dobie mediów społecznościowych dyskusja przeniosła się również do internetu, gdzie komentarze i opinie często mają charakter emocjonalny. To z kolei pogłębiało podziały i utrudniało prowadzenie rzeczowej debaty o systemowych problemach prokuratury.

    Szerszy kontekst systemowy

    Analizując spór wokół Ewy Wrzosek, trudno pominąć szerszy kontekst reform wymiaru sprawiedliwości w Polsce w ostatnich latach. Zmiany w strukturze sądownictwa i prokuratury były jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów życia politycznego, zarówno na poziomie krajowym, jak i w relacjach z instytucjami międzynarodowymi.

    Debata ta dotyczy fundamentalnych pytań: jak zapewnić równowagę między skutecznością działania państwa a niezależnością instytucji prawnych, oraz gdzie przebiega granica między nadzorem administracyjnym a politycznym wpływem na organy ścigania.

    Podsumowanie

    Spór wokół Ewy Wrzosek nie jest jedynie historią jednej osoby, lecz częścią znacznie szerszej dyskusji o kształcie i niezależności prokuratury w Polsce. Jej przypadek stał się symbolem napięć, które istnieją na styku prawa i polityki, a także ilustracją trudności w budowaniu wspólnej, obiektywnej narracji w warunkach głębokiej polaryzacji społecznej.

    Niezależnie od ocen, jakie padają w debacie publicznej, sprawa ta pokazuje, że kwestia zaufania do instytucji wymiaru sprawiedliwości pozostaje jednym z kluczowych wyzwań dla współczesnego państwa.

  • Kibice atakują Nawrockiego. W końcu przerwał milczenie. “Naturalna reakcja”

    Kibice atakują Nawrockiego. W końcu przerwał milczenie. “Naturalna reakcja”

    Prezydent RP wywodzi się ze środowiska kibicowskiego. Na przełomie marca i kwietnia na wielu stadionach pojawiły się banery, których treść uderzała w Karola Nawrockiego. – Kwestia reakcji kibiców dla mnie jest naturalna – powiedział w rozmowie w Kanale Zero.
    Karol Nawrocki
    Fot. Youtube.com/Kanał Zero

    Prezydent Polski został nazwany “Judaszem”. Na innych stadionach dominowało stwierdzenie: “nie jesteś jednym z nas”. Co było źródłem gniewu trybun, którego odbiorcą była głowa państwa?

    Zobacz wideo Cyrk w Ekstraklasie! Żelazny: Mistrz Polski? To są wyniki żenujące!
    Karol Nawrocki o kibolach: “To jest środowisko bardzo wolnościowe”

    Chodzi o weto pod ustawą nowelizującą Kodeks postępowania karnego. Według nowych przepisów przyjętych przez parlament policja lub prokuratura nie mogłaby wykorzystywać dowodów zdobytych niezgodnie z prawem, tzw. areszt wydobywczy byłby zniesiony, a zmianie m.in. uległyby zasady nadawania statusu świadka koronnego. Te przepisy mocno interesują środowisko kibicowskie.

    “Karol Nawrocki – niekończące się areszty, nielegalne dowody, 60-tkom [świadkom koronnym – przyp. red.] podajesz rękę, a krzywdzącym ludzi organom przyznajesz swobody” – baner tej treści w Lany Poniedziałek wywiesili kibole Wisły Kraków.

    Prezydent Polski został zapytany o swoją opinię na ten temat podczas niedawnej rozmowy z Kanale Zero.

    – Żeby to było bolesne, musiałbym nie znać środowiska kibiców w Polsce. Pozdrawiam kibiców ze wszystkich stadionów. Środowisko kibiców jest niesterowalne i autentyczne – powiedział. – To jest środowisko bardzo wolnościowe. Na trybunach wyrażają różne opinie i chwała im za to. Kwestia reakcji kibiców dla mnie jest naturalna. Rzeczy, które kibiców bolą, są komunikowane na transparentach – dodał.

    Czy nie uważa, że zrobił błąd wetując ustawę nowelizującą Kodeks postępowania karnego?

    – Zawetowałem tę ustawę i zawetowałbym ją drugi raz. Na jednym ze stadionów to się pojawiło. W Zabrzu. I pozdrawiam kibiców z Zabrza. Kibicom i obywatelom, takim jak my, należą się europejskie standardy, które z chęcią bym podpisał, gdyby były w ustawie. Kwestie takie jak te dotyczące tymczasowego aresztowania wymagają zmian. Ale do tego samego worka wrzucono kwestie, które są zasadnicze, czyli zabierano możliwość reakcji w rzeczach zasadniczych, które odnoszą się do takiego samego traktowania obywateli, którzy mają tego typu kłopoty i pedofili. Oczywiście, że nie podpisałbym umowy, która zabiera prokuratorom możliwości tymczasowego aresztowania pedofili – powiedział Karol Nawrocki w Kanale Zero.

    W sobotę 18 kwietnia odbędą się trzy mecze PKO Ekstraklasy. Radomiak podejmie Widzew (o godz. 14.45), Górnik Zabrze zmierzy się z Koroną (17.30), a Pogoń Szczecin zagra z Lechem Poznań (20.15). Tabeli po rozegraniu 28 meczów z 46 punktami przewodzi “Kolejorz”. W strefie spadkowej zaś Bruk-Bet, Widzew oraz Arka.

  • Rosjanie komentują porażkę Świątek. Zachwyt po meczu z Andriejewą, padło słowo “nokaut”

    Rosjanie komentują porażkę Świątek. Zachwyt po meczu z Andriejewą, padło słowo “nokaut”

    Iga Świątek bez większych problemów poradziła sobie w 1/8 finału WTA Stuttgart, pokonując Laurę Siegemund wynikiem 2:0 (6:2, 6:3). To dało jej awans do kolejnej rundy, gdzie na Polkę czekała zawodniczka ze znacznie wyższej półki – Mirra Andriejewa. Nastoletnia Rosjanka pokonała Raszyniankę w trzech setach. Jej rodacy momentalnie skomentowali porażkę tenisistki z kraju nad Wisłą. Przy okazji przekazali oni światu informację o precedensie, który miał miejsce podczas starcia w Stuttgarcie.
    Iga Świątek w sportowej koszulce i czapce z daszkiem podczas meczu tenisa, trzyma czerwoną rakietę.

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    Pod koniec marca Iga Świątek podjęła decyzję o rezygnacji z udziału w turnieju Billie Jean King Cup, który rozegrany został w Gliwicach. Zamiast tego Raszynianka oficjalnie potwierdziła swój występ w rozgrywanym za naszą zachodnią granicą turnieju WTA Stuttgart.

    Jako turniejowa “3” Świątek rozpoczęła rywalizację od 1/8 finału. Tam spotkała się z reprezentantką gospodarzy – Laurą Siegemund. W poprzedniej rundzie Niemka pokonała Wiktoriję Tomową wynikiem 2:1 (4:6, 7:6, 6:1). Z Polką nie miała ona jednak wielkich szans na powtórzenie tego sukcesu. Iga Świątek uporała się z Siegemund, awansując do ćwierćfinału niemieckiej rywalizacji.

    Jej mecz ze Świątek przyniósł kibicom wiele różnorodnych emocji. Pierwszy set padł łupem Raszynianki, podczas gdy w drugiej partii górą była zawodniczka ze wschodu. W trzecim secie Iga Świątek przeszła jednak poważny kryzys, czego nie omieszkała wykorzystać pewna siebie Andriejewa. Ostatecznie to ona zwyciężyła ten mecz, odprawiając Polkę z przysłowiowym kwitkiem.

    Rosjanie komentują porażkę Świątek. Polka “znokautowana”

    Tuż po meczu w rosyjskich mediach pojawiły się komentarze tamtejszych dziennikarzy, którzy bacznie śledzili poczynania obydwu pań.

    Dziennikarze rosyjskiego “Championatu” dokładnie relacjonowali każde zagranie. Wytykali oni błędy po obu stronach kortu, ale też chwalili godne uwagi momenty. Podkreślili również, że triumf ze Świątek był pierwszym w sezonie zwycięstwem ich zawodniczki z tenisistką, znajdującą się w czołowej dziesiątce rankingu WTA.

    Nieco inaczej swoją narrację poprowadzili natomiast żurnaliści portalu “sport.ru”. Już w tytule nie pozostawili oni żadnych wątpliwości co do swoich odczuć względem meczu Rosjanki z Polką. “Mirra Andriejewa znokautowała Świątek” – od takich słów rozpoczęli oni pomeczową relację, w której, podobnie jak poprzednicy, streścili oni przebieg meczu Świątek z Andriejewą.

    O dość interesującą ciekawostkę pokusili się natomiast dziennikarze portalu “sport24.ru”. Przekazali oni, że od siedmiu lat nikt nie był w stanie pokonać Igi Świątek na mączce, przegrywając z nią uprzednio w pierwszym secie pojedynku. Ta sztuka udała się dziś Andriejewej, co czyni wygraną Rosjanki jeszcze bardziej wyjątkową.
    Emocjonująca chwila podczas meczu tenisowego. Młoda zawodniczka w ciemnym stroju i białej czapce z daszkiem krzyczy, pokazując intensywne emocje związane z rywalizacją. W tle rozmyte postaci sugerujące obecność innych uczestników wydarzenia.

    Mirra AndriejewaCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Tenisistka w ciemnym stroju i białej czapce zakrywa dłonią twarz w geście wyrażającym emocje, stojąc na korcie tenisowym, w tle rozmyta widownia.

    Iga ŚwiątekAFP
    Mirra Andriejewa

    Mirra AndriejewaIMAGO/nordphoto GmbH / Engler/Imago Sport and News/East NewsEast News

    Nuno Borges – Hamad Medjedovic. Skrót meczu.

  • Obroniła piłki meczowe, zdecydował dopiero tie-break! Horror Jeleny Rybakiny

    Obroniła piłki meczowe, zdecydował dopiero tie-break! Horror Jeleny Rybakiny

    Pierwszy set od początku miał bardzo zaskakujący przebieg. Faworytka już w czwartym gemie straciła serwis i zrobiło się 1:3. Chwilę później Kanadyjka podwyższyła prowadzenie, a w kolejnej partii wypracowała sobie następną okazję do przełamania. Tym razem jednak Kazaszka wyszła z opresji obronną ręką.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Jak się później okazało, to nie był koniec wielkich problemów triumfatorki tegorocznego Australian Open. Przy stanie 2:5 ponownie znalazła się bowiem pod ścianą i musiała bronić aż trzech break pointów, które były jednocześnie piłkami setowymi. Po raz kolejny jednak wytrzymała presję i wciąż pozostawała w walce o seta.
    Porażka Jeleny Rybakiny w Stuttgarcie!

    Niewykorzystane okazje zemściły się na Kanadyjce już w kolejnej partii, kiedy to sama straciła serwis. Tuż po tym Rybakina wygrała podanie do zera i zrobiło się 5:5. Ostatecznie o wszystkim zadecydował tie-break. W nim decydujące okazało się jedno mini-przełamanie autorstwa Fernandez, która po 56-minutowej batalii objęła sensacyjne prowadzenie w meczu.

    Drugi set także mógł zacząć się dla Rybakiny źle, ale zdołała obronić break pointa. Chwilę później sama stanęła przed szansą na przełamanie, jednak jej nie wykorzystała. Zmarnowana okazja szybko się zemściła — w piątym gemie straciła serwis. Kazaszka mogła błyskawicznie odrobić straty, ale ponownie zawiodła przy break poincie i przegrywała już 2:4.

    Zobacz również: Jelena Rybakina nagle wskazała na Huberta Hurkacza. Wiadomo, dlaczego

    Wiceliderka światowego zestawienia nie zamierzała jednak złożyć broni i w końcu dopięła swego. Po wygraniu gema na 3:4 udało jej się odrobić straty i wyrównać na 4:4. Uskrzydlona takim obrotem spraw zapisała na swoim koncie także następną partię i zrobiło się 5:4, a po chwili 6:4.

    W decydującej partii kapitalnie serwująca na co dzień Rybakina znów miała problem akurat z tym elementem rozgrywki. W piątym gemie dała się przełamać Kanadyjce, ale w decydującym momencie odrobiła stratę podania. Przy tak wyrównanym spotkaniu, które trwało trzy godziny, wynik mógł rozstrzygnąć jedynie tie-break.

    Nawet w nim Rybakina potrafiła popełnić dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu, ale mimo to obroniła piłki meczowe i wygrała 8:6. To ona zmierzy się z Mirrą Andriejewą, która wyeliminowała Igę Świątek.

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
    Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.