• Morderczy bój Świątek z młodą Rosjanką. Wielki zwrot w trzecim secie

    Morderczy bój Świątek z młodą Rosjanką. Wielki zwrot w trzecim secie

    Rok temu Iga Świątek przegrała z Mirrą Andriejewą oba mecze i oba kosztowały ją mnóstwo nerwów. Zachowywała się w nich tak, że później analizowały to światowe media i serwisy społecznościowe. Teraz, w ćwierćfinale turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, Polka mogła zrewanżować się Rosjance, a przede wszystkim coś sobie udowodnić. Niestety, przegrała 6:3, 4:6, 3:6.
    TENNIS-STUTTGART/
    Fot. REUTERS/Kai Pfaffenbach

    Niewiele jest na świecie tenisistek, z którymi Iga Świątek ma niekorzystny bilans pojedynków. Mirra Andriejewa mogła przestać należeć do tego elitarnego grona. Ale nie przestała.

    Zobacz wideo Daria Abramowicz może zostać z Igą Świątek do końca! “Bardzo jej ufa”

    W ćwierćfinale turnieju w Stuttgarcie Iga Świątek miała bardzo trudny test. Długo zanosiło się, że go zda. Ale na koniec 19-letnia Rosjanka znów była górą.
    Świątek przegrywała, a trener był jak skała. Co ważne – Świątek też

    Dwa forhendowe ataki Andriejewej oraz podwójny błąd serwisowy Świątek sprawiły, że już w pierwszym gemie tego meczu Polka musiała się bronić przed przełamaniem. I już pierwszy breakpoint dał Rosjance prowadzenie 1:0. A po chwili Andriejewa przy swoim serwisie podwyższyła wynik na 2:0.

    Gdy realizator transmisji pokazywał nam trenera Francisco Roiga, widzieliśmy, że hiszpański szkoleniowiec jest niewzruszony jak skała. Ale na pewno i tak wielu z nas myślami wracało do ubiegłorocznych meczów Świątek – Andriejewa.

    W lutym 2025 roku cały świat komentował zachowanie Igi Świątek wobec trenera Wima Fissette’a. Po porażce z Andriejewą 3:6, 3:6 w ćwierćfinale turnieju w Dubaju polska tenisistka nie podała ręki swojemu szkoleniowcowi. W marcu 2025 roku “afera” była jeszcze większa – w trakcie przegranego 6:7, 6:1, 3:6 półfinału z Andriejewą w Indian Wells nasza tenisistka tak bardzo kłóciła się ze swoją psycholożką Darią Abramowicz, że w pewnym momencie sfrustrowana mocno uderzyła rakietą w piłkę, omal nie trafiając stojącego blisko chłopca od podawania piłek.

    Od tamtego czasu Świątek i Andriejewa na siebie nie trafiły. Ale choć minął ponad rok, naprawdę dobrze zapamiętaliśmy, jak świetnie przeciw Polce – i taktycznie, i mentalnie – prezentowała się młoda Rosjanka.

    W ubiegłym sezonie Andriejewa okazała się być jedną z najtrudniejszych rywalek Świątek. A dzięki wspomnianym zwycięstwom, w rywalizacji z Polką wyszła na prowadzenie – z ich trzech dotychczasowych starć wygrała dwa.

    Teraz za faworytkę uchodziła Świątek. Co prawda jedyne zwycięstwo nad Andriejewą odniosła w ich pierwszym meczu, w 2024 roku (4:6, 6:3, 7:5 w ćwierćfinale w Cinncinati), gdy rywalka była 17-latką i dopiero zaczynała ugruntowywać swoją pozycję w światowej czołówce. Ostatnio Polka bardzo słabo wypada w meczach z rywalkami ze światowego top 10 (przegrała aż pięć z rzędu takich spotkań). Ale ten mecz odbywał się przecież na mączce. W jednym z ulubionych turniejów Świątek. I w ważnym dla niej momencie, gdy z nową energią i nowym trenerem chce ruszyć po nowe sukcesy.

    Na wynik 0:2 po zaledwie sześciu minutach meczu spokojem zareagował trener Roig i absolutnie to samo możemy powiedzieć o jego zawodniczce. Świątek w tym momencie najpierw do zera wyserwowała sobie gema na 1:2, następnie zanotowała przełamanie powrotne, naciskając na Andriejewą tak mocno, że ta w końcu nie wytrzymała wymiany przy trzecim breakpoincie. A wreszcie Polka kapitalnie przetrwała gema “na żyletki”, który dał jej wyjście na pierwsze prowadzenie.
    Świątek umiała przetrwać i odpowiedzieć

    Wynik 3:2 dla Świątek zobaczyliśmy po aż 18 punktach rozegranych w jej gemie serwisowym. Po drodze Iga obroniła dwa breakpointy, a decydujący punkt wygrała asem serwisowym. Jego prędkość – 181 km/h – był odpowiedzią na serwisy rywalki, przekraczające nawet 190 km/h.

    Świątek pozostawała skoncentrowana. Wytrzymywała wymiany, a frustrację oglądaliśmy raczej po stronie Rosjanki. Niewiele brakowało, a nasza tenisistka poszłaby za ciosem i podwyższyła prowadzenie na 4:2, ale wtedy Andriejewa zdołała obronić aż cztery breakpointy. Cóż, rezultat 3:3 Świątek przyjęła nie z myślą, że coś jej uciekło, tylko znowu ze spokojem. Za moment swoje podanie wygrała błyskawicznie, do zera. A prowadząc w meczu 4:3 kolejny raz umiała mądrze wywierać presję na serwującej Rosjance.

    Świątek grała na forhend Andriejewej, a ta nie prezentowała wymaganej stabilności. Im dłużej trwały wymiany, tym większe były szanse, że Rosjanka się pomyli. Oczywiście i Polka nie grała perfekcyjnie. Bywało, że niepotrzebnie zmieniała działający schemat i sama robiła głupi błąd (zwłaszcza przy 4:3 i 30:15). Ale najważniejsze, że to nie wybijało Igi z rytmu, że nie deprymowało jej, jak to często widzieliśmy w ostatnich miesiącach.

    Dobra, głęboka gra pod linie, ale ze spokojem, z agresją nie ekstremalną, tylko po prostu wystarczającą, dało Świątek kolejne przełamanie. A gdy serwowała, prowadząc 5:3, po prostu spokojnie dokończyła dzieła, absolutnie zasłużenie wygrywając pierwszą partię.
    Rosjanka ryzykowała na całego. Tak reagowała Świątek

    Andriejewa przyjechała do Stuttgartu tuż po wygraniu turnieju WTA 500 na mączce w Linz. Do meczu ze Świątek zdążyła w bieżącym sezonie rozegrać na tej nawierzchni już sześć meczów. I wszystkie wygrała. Jej ogólny bilans z trwającego sezonu do meczu z Polką 20 zwycięstw na 26 rozegranych spotkań. Dorobek Świątek wyglądał przy tym skromnie – na mączce tylko jeden rozegrany mecz (wygrany 6:2, 6:3 z Laurą Siegemund w Stuttgarcie), a w całym roku 13 zwycięstw i sześć porażek. No i ani jednego tytułu. A nawet ani jednego półfinału.

    Teraz Świątek mogła mieć pierwszy półfinał od września, gdy w Seulu wygrała cały turniej. W pierwszym secie ćwierćfinału z Andriejewą wygrała 41 punktów, a rywalka 32. Świątek miała 10 uderzeń kończących, a jej przeciwniczka tylko sześć, Iga popełniła 10 niewymuszonych błędów, a Mirra 11. Wreszcie Polka trafiła 72 proc. pierwszych serwisów, a Rosjanka – 59 proc. Krótko mówiąc: pod absolutnie każdym względem Świątek była lepsza.

    W drugim secie Polka nie wyglądała już aż tak dobrze, ale i tak nie było źle jak na fakt, że ostatnie miesiące to ciągłe falowanie. Wiele razy Iga przegrywała sama ze sobą. Zbyt często powtarzał się scenariusz, w którym grała dobrze, prowadziła, wszystko miała w swoich rękach i nagle to wypuszczała. Po czym załamywała ręce.

    Drugi set meczu Świątek – Andriejewa zaczął się od podania Rosjanki. Oglądaliśmy jej asy, gdy piłka osiągała 194 i 193 km/h. Czyli od razu dostaliśmy komunikat, że będzie ryzykowała i walczyła na całego. Wygrała tego gema, wygrała też kolejnego. Znów – jak w pierwszej partii – prowadziła 2:0. Ale Świątek znów potrafiła mądrze, metodycznie wykorzystywać słabsze strony rywalki (głównie nieregularny forhend). A sama ograniczała błędy. Przełamanie powrotne zaliczyła już na 1:2. A choć po chwili nie doserwowała gema na 2:2, tylko znowu straciła swoje podanie, ponownie stratę odrobiła błyskawicznie.

    Serię przełamań (Andriejewa na 2:0, Świątek na 1:2, Andriejewa na 3:1, Świątek na 2:3) w końcu przerwała Polka. Iga dogoniła rywalkę na 3:3, choć ciągle miała problem z trafianiem pierwszym serwisem. Niestety, słabszy serwis Polki Rosjanka wykorzystała jeszcze raz w końcówce tej partii – prowadząc 5:4 wypracowała sobie breakpoint i wykorzystała go, doprowadzając do decydującego seta.

    Według statystyk prezentowanych nam po drugim secie, Świątek popełniła w nim zaledwie trzy niewymuszone błędy (przy siedmiu winnerach – Andriejewa miała zapis 13:11). Nawet jeśli dwa-trzy błędy Igi niesłusznie uznano za wymuszone, i tak jasne było, że to nie nadmierne ryzyko stało się jej problemem. Procent trafiania pierwszym serwisem spadł do 61. A przede wszystkim lepiej grała rywalka (na punkty wygrała tego seta 33:31).
    Świątek wytrzymywała, Rosjanka ironizowała. Ale to jeszcze nie był koniec

    Rok temu mecze Świątek – Andriejewa wyglądały tak, jakby to Rosjanka była mistrzynią, a Polka młodą, utalentowaną dziewczyną, która jeszcze nie do końca wytrzymuje trudne mecze. Teraz długo było tak, jak powinno być.

    Po drugim secie Świątek (obecnie nr 4 w rankingu WTA) zeszła na dłuższą przerwę, a nam pozostało tylko mieć nadzieję, że przez tych kilka minut zdoła ochłonąć i nie zrezygnuje z solidnego grania. Oraz że dołoży coś ekstra, co chyba będzie potrzebne na rozpędzającą się dziewiątą tenisistkę światowego zestawienia.

    Głośne “Jazda!” po udanej akcji na 30:15 w pierwszym gemie decydującego seta po chwili ucichło po niewymuszonym forhendowym błędzie Igi. Ale w tamtym momencie nie słyszeliśmy z ust Polki żadnego narzekania. To Andriejewa irytowała się po dwóch kolejnych punktach wygranych przez Igę. A po następnym – na wagę przełamania na 1:0 – Świątek tylko zacisnęła pięść, natomiast Mirra ironicznie pokazywała swojej trenerce (jest nią legendarna Conchita Martinez) kciuk skierowany w górę.

    Trzy minuty później Świątek znów zaciskała pięść. Po punkcie dającym jej prowadzenie 6:3, 4:6, 2:0. Mecz trwał już wtedy godzinę i 57 minut. Wiedzieliśmy, że do końca możemy przeżyć jeszcze mnóstwo emocji, ale na pewno dobrze wróżyło, że Polka nad swoimi panowała, a Rosjanka – nie.

    W sumie trudno dziwić się Andriejewej, że wychodziła z siebie, gdy powodzenia nie przynosiło jej nawet zaserwowanie piłki z prędkością aż 196 km/h. Świątek odpowiedziała kapitalnym returnem. A wkrótce po tym punkcie Iga miała nawet piłkę na 6:3, 4:6, 3:0, czyli na prowadzenie z podwójnym przełamaniem w decydującym secie.

    Rosjance należą się ogromne brawa za to, że po wybuchach złości potrafiła jednak wrócić do świetnego grania. Z prawie 0:3 w decydującej partii, Andriejewa wyszła na 5:2!

    Już przy 2:3 Świątek zaczęła bezradnie rozkładać ręce i patrzeć w stronę swojego boksu. Niestety, w tym momencie Polka chyba pękła. Czwartego gema z rzędu przegrała głównie po własnych błędach. Piątego Andriejewa sobie doserwowała. Świątek źle serwowała, przestała też wytrzymywać wymiany – brakowało spokoju. Koniec końców Andriejewa znowu – już trzeci raz z rzędu – zasłużenie pokonała Świątek.

    Teraz naszą tenisistkę czekają turnieje w Madrycie i Rzymie. Tymi “tysięcznikami” będzie próbowała jak najlepiej przygotować się do wielkoszlemowego Rolanda Garrosa.

  • Iga Świątek była krok od wygranej! Nagły zwrot, tylko rozkładała ręce

    Iga Świątek była krok od wygranej! Nagły zwrot, tylko rozkładała ręce

    Iga Świątek, która w 1/8 finału pokonała Laurę Siegemund 6:2, 6:3, była faworytką, ale można było spodziewać się, że czeka ją trudna przeprawa.

    O sile młodej rywalki, która wyrzuciła z turnieju m.in. broniącą tytułu Jelenę Ostapenko, przekonywała się już bowiem dwukrotnie.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    W 2024 r. Polka wygrała ich pierwszy pojedynek w ćwierćfinale turnieju WTA w Cincinnati 2:1, ale w ubiegłym sezonie dwa razy górą była Andriejewa, która najpierw pokonała Świątek w ćwierćfinale w Dubaju 2:0, a następnie ograła ją także w półfinale w Indian Wells 2:1.

    Po znakomitej pierwszej połowie sezonu w jej grze pojawiło się jednak załamanie, a 18-latkę częściej widywaliśmy sfrustrowaną albo kompletnie załamaną. W Stuttgarcie do tej pory grała jednak bez większych problemów, a piątkowe spotkanie rozpoczęła od szybkiego przełamania, odbierając serwis naszej reprezentantki już w gemie otwarcia.
    Świetny powrót Igi Świątek. Z 0:2 na 6:3. Wykrzyczała: “jazda”

    Świątek mogła ekspresowo odrobić straty, ale zmarnowała break pointa. Skuteczniejsza była w czwartej partii, gdy udało jej się wyrównać na 2:2. I to mimo tego, że obie tenisistki rozegrały znakomitą akcję, którą kapitalnym skrótem zamknęła Rosjanka. Piąty gem to natomiast długa i zacięta batalia. Ostatecznie wojnę nerwów wygrała Polka, zamykając całą rozgrywkę najlepiej, jak tylko można, czyli asem serwisowym.

    Krótko po tym była liderka rankingu stanęła przed szansą na wygranie czwartej partii z rzędu, ale mimo trzech break pointów i głośnej “jazdy” Andriejewa zdołała się uratować. Chwilę później była już jednak bezradna — najpierw do zera przegrała przy podaniu Świątek, a następnie po raz kolejny pozwoliła się przełamać i zrobiło się już 5:3 dla Raszynianki.

    Rosjanka starała się jeszcze odwrócić losy rywalizacji, ale przy drugim setbolu podopieczna Francisco Roiga zamknęła pierwszą odsłonę spotkania.

    Druga zaczęła się korzystniej dla 18-latki, która wygrała serwis, a następnie odebrała podanie przeciwniczce. Od tego momentu kibice śledzili całą serię przełamań, zarówno z jednej, jak i drugiej strony. To zmieniło się dopiero przy wyniku 3:2 z perspektywy Rosjanki, kiedy to Świątek w końcu utrzymała serwis i doprowadziła do remisu.
    Mirra Andriejewa wróciła do gry! A potem ten trzeci set. Porażka Igi Świątek

    Przy prowadzeniu Andriejewej 4:3 zrobiło się niebezpiecznie, bo Polka musiała bronić break pointa. Skutecznym serwisem na ciało udało jej się jednak zmusić rywalkę do błędu i uchronić przed przełamaniem. Nastolatka nic sobie jednak z tego nie zrobiła i przy kolejnej okazji dopięła swego, odbierając podanie Świątek i wygrywając 6:4.

    Rosjanka nie poszła jednak za ciosem i w trzeciego seta lepiej weszła Świątek, która objęła prowadzenie 2:0. Niestety, po dwóch kolejnych gemach było już 2:2, choć Polka miała break pointa na 3:0. Trudno więc dziwić się, że po doprowadzeniu przez 18-latkę do remisu, Raszynianka zareagowała rozłożeniem rąk i bezradnym spojrzeniem na swój sztab.

    A to był dopiero początek problemów sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej. Andriejewa szybko przejęła inicjatywę, a po chwili dołożyła kolejne przełamanie. Przy stanie 4:2 Świątek próbowała jeszcze odrobić straty, ale nieskutecznie. Coraz bardziej poirytowana Polka mogła tylko kierować pretensje w stronę boksu, gdzie obok Roiga zasiadał m.in. jej ojciec Tomasz.

    Zobacz także: Polacy przez lata nie mieli tu wstępu. “Świątynia”. 22-latek zmienił wszystko

    W ósmym gemie Raszynianka wreszcie przerwała dominację przeciwniczki i zapisała na swoim koncie trzeciego gema. Na więcej Rosjanka jednak już nie pozwoliła i przy swoim podaniu przypieczętowała awans do półfinału, triumfując 3:6, 6:4, 6:3 po dwóch godzinach i 36 minutach gry. O finał powalczy z Jeleną Rybakiną lub Leylah Fernandez.

    Warto dodać, że ta porażka ma dla naszej tenisistki ogromne konsekwencje. Po przegranej Coco Gauff miała bowiem szansę przesunąć się na trzecie miejsce w rankingu WTA. Wpadki Amerykanki nie udało się jednak wykorzystać i Polka pozostanie na 4. miejscu.

    Tym samym Iga Świątek przegrała swój drugi mecz w karierze na mączce po zdobyciu pierwszego seta w głównym turnieju WTA (poprzedni przegrała siedem lat temu w Pradze z Karoliną Muchovą).

    — Kiedy grasz z tak doświadczoną tenisistką, jak Iga Świątek, która wygrała, właściwie nie wiem, ile turniejów, wielkoszlemowe, “finalsy”, to nigdy nie jest proste zadanie. Zbudowałam jednak pewność siebie ostatnimi występami, wygranym turnieju w Linzu i po pierwszym secie potrafiłam wierzyć w sukces — powiedziała Andriejewa po meczu >>

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
    Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

  • Nie czekali, aż Świątek zejdzie z kortu. Przykry komunikat od razu po meczu

    Nie czekali, aż Świątek zejdzie z kortu. Przykry komunikat od razu po meczu

    To miał być nowy etap, nowa energia, nowa Iga Świątek. W Stuttgarcie zobaczyliśmy jednak Raszyniankę… ze schyłku okresu współpracy z Wimem Fissette’em. Pierwszy set wygrany, potem kłopoty na korcie i dwie kolejne partie oddane. Efekt? Pożegnanie z Porsche Tennis Grand Prix już po drugim występie. Polka musiała uznać wyższość 18-letniej Mirry Andriejewej. Na dodatek tuż po meczu pojawił się komunikat, który musi niepokoić.
    Iga Świątek w białej koszulce i czapce, z rakietą tenisową, zakrywa usta dłonią podczas meczu

    Iga ŚwiątekIMAGONewspix.pl

    Jak donoszą statystycy z serwisu OptaAce, Iga Świątek przegrała na mączce pierwszy od siedmiu lat mecz, w którym seta otwarcia rozstrzygnęła na swoją korzyść. W turnieju głównym WTA wcześniej zdarzyło się to tylko w Pradze, gdy rywalką Polki była Karolina Muchova.

    Doszło do tego w 2019 roku, a zatem przed pierwszym wielkoszlemowym triumfem Świątek. A także przed zajęciem miejsca na szczycie światowego rankingu. Od kiedy Raszynianka stała się gwiazdą pierwszej wielkości, taka sytuacja nie miała jeszcze miejsca.

    Iga Świątek za burtą turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Pierwsza porażka pod trenerską pieczą Francisco Roiga

    – Na razie na treningach widzę wiele pozytywnych zmian – zapewniała Swiątek przed startem w Porsche Tennis Grand Prix. – Oczywiście, jeśli przez kilka miesięcy nie zrobię czegoś dobrze, to nie jest tak, że obudzisz się następnego dnia i zrobisz to, co trzeba. To się pojawi automatycznie. Staram się dać sobie czas. Francisco również mnie do tego zachęca.

    Z pewnością nie zakładała jednak, że ze Stuttgartu będzie musiała wyjechać już po drugim występie. Konfrontację z 38-letnią Laurą Siegemund zakończyła triumfem. Kiedy jednak naprzeciw niej stanęła o dwie dekady młodsza Mirra Andriejewa, zaczęły się schody. Polka przegrała 6:3, 4:6, 3:6.

    – Oczekuję, że po prostu poprawię się na korcie treningowym, potem może w meczach – tłumaczyła na przedturniejowej konferencji prasowej. – Ale nie będę dla siebie zbyt surowa. Nie będę oceniała się zbyt pochopnie. To ma być proces. Jak to mówią, to nie sprint, to maraton.

    Te słowa brzmią rozsądnie. Trudno jednak potraktować bez niepokoju fakt, że Iga pozwala się zdominować na swojej ulubionej nawierzchni, mając przewagę wygranego seta. Skoro nie doszło do tego przez minione siedem lat, dlaczego dzieje się to teraz?

    Dla porządku odnotujmy, że podobna historia mogła się wydarzyć już przed trzema laty. W ćwierćfinale Italian Open najlepsza polska tenisistka – broniąc tytułu – spotkała się z Jeleną Rybakiną. Wygrała pierwszego seta, by drugą partię oddać po tie-breaku. W trzecim rozdaniu, przy stanie 6:2, 6:7(3), 2-2, skreczowała.

    Wcześniej po wygraniu seta otwarcia dwukrotnie schodziła pokonana z kortu ziemnego w turniejach ITF. Uległa w ten sposób Marine Partaud (Le Havre, 2017) i Martinie Di Giuseppe (Praga, 2018).

    Wypowiedź Igi Świątek po porażce w Stuttgarcie znajdziesz TUTAJ.
    Zawodniczka tenisowa w białej koszulce z rakietą w ręku, patrząca do góry z wyrazem zdziwienia lub rozczarowania na twarzy, na tle niebieskiej tablicy z napisem.

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz/SIPAEast News
    Emocjonująca chwila podczas meczu tenisowego. Młoda zawodniczka w ciemnym stroju i białej czapce z daszkiem krzyczy, pokazując intensywne emocje związane z rywalizacją. W tle rozmyte postaci sugerujące obecność innych uczestników wydarzenia.

    Mirra AndriejewaCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    tenisistka w białym stroju i pomarańczowej opasce na głowie zaciska pięść i głośno wyraża emocje, ukazując determinację i sportową pasję

    Karolina MuchovaRich Storry/Getty ImagesAFP

    Nuno Borges – Hamad Medjedovic. Skrót meczu.

  • Rosjanka pokonała Świątek. Naprawdę powiedziała to o Polce. “Nie potrafię policzyć”

    Rosjanka pokonała Świątek. Naprawdę powiedziała to o Polce. “Nie potrafię policzyć”

    Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju WTA 500 w Stuttgarcie mierzyła się z Mirrą Andriejewą. To był pierwszy tak poważny test pod wodzą nowego szkoleniowca – Francisco Roiga. Niestety Świątek go nie zdała. Rosjanka wygrała 2:1, a Iga oddała sporo “darmowych” punktów. – Miałam pewność siebie w grze po wygraniu kilku meczów – powiedziała zaraz po meczu Mirra.
    Mirra Andriejewa

    Mirra AndriejewaRobert PrangeGetty

    Iga Świątek drugi rok z rzędu źle weszła w sezon. Polka od stycznia nie potrafiła pokazać swojej najlepszej wersji. Nasza gwiazda docierała do kolejnych ćwierćfinałów, ale nie potrafiła przekroczyć tego etapu. Z kolei w Miami wydarzyło się coś absolutnie szokującego, bo Iga odpadła już w drugiej rundzie.

    Raszynianka musiała uznać wyższość Magdy Linette. Ta porażka okazała się gwoździem do tenisowej trumny dla Wima Fissette’a. Belg został bowiem zwolniony przez Polkę. Jego miejsce po kilku dniach zajął Francisco Roig. Hiszpan popracował z Igą przez tydzień na Majorce, gdzie pomagał im także Rafael Nadal.

    Andriejewa o rywalizacji ze Świątek. Rozbrajające słowa

    Później Polka przeniosła się do Stuttgartu, gdzie rozpoczął się dla niej okres gry na mączce. W pierwszym meczu “pięćsetki” w Niemczech pokonała Laurę Siegemund. W rywalizacji o półfinał mierzyła się ze zdecydowanie bardziej renomowaną rywalką – Mirrą Andriejewą.

    Tego egzaminu Polka nie zdała. Świątek przegrała w trzech setach i to Mirra zagra o finał imprezy. Po meczu na gorąco zaczęła od pochwał dla Igi. – Gdy grasz z kimś, kto jest tak doświadczony…ona wygrała tyle turniejów, że nawet nie potrafię tego zliczyć, triumfowała też tu. Ma ogromne doświadczenie, ale podchodziłam do tego meczu, wiedząc, że mam pewność w swojej grze po kilku wygranych z rzędu – powiedziała na gorąco.

    – Mówiłam sobie, że nieważne co się wydarzy, muszę walczyć, budować i wierzyć w to, że mogę wygrać niezależnie od wyniku. To mówiłam do siebie, gdy wynik w trzecim secie nie wyglądał zbyt dobrze. Starałam się nie mieć w sobie strachu, iść po swoje dobre uderzenia. Starałam się sama skończyć mecz – podsumowała.
    tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem, z wyraźnie skupionym wyrazem twarzy, stoi na korcie, z ręką opartą na biodrze

    Iga Świątek poznała swoją przeciwniczkę w drugiej rundzie WTA 500 w StuttgarcieNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    tenisistka w białej odzieży sportowej z widocznymi tatuażami całuje rakietę tenisową, w prawym górnym rogu okrągłe wstawienie ukazujące twarz innej zawodniczki w trakcie gry ze skupionym wyrazem twarzy na niebieskim tle

    Iga Świątek (na małym zdj.) wygrała z Marketą Vondrousovą wszystkie cztery mecze. Do następnej konfrontacji może w najbliższej przyszłości nie dojść…AFP
    Iga Świątek poznała rywalkę w drugiej rundzie WTA 500 w Stuttgarcie

    Iga Świątek poznała rywalkę w drugiej rundzie WTA 500 w StuttgarcieFATIH AKTAS / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    ACF Fiorentina – Crystal Palace FC. Skrót meczu.

  • Andriejewa wyrzuca Świątek z turnieju, ale co stało się potem. Jest komunikat WTA

    Andriejewa wyrzuca Świątek z turnieju, ale co stało się potem. Jest komunikat WTA

    Iga Świątek udanie rozpoczęła turniej w Stuttgarcie. Polka w pierwszym meczu pod wodzą Francisco Roiga pokonała Laurę Siegemund. Prawdziwym wyzwaniem od początku wydawał się jednak ćwierćfinał z Mirrą Andriejewą. Mecz był bardzo długi i wyczerpujący, ale ostatecznie to Rosjanka wygrała po trzech wyrównanych setach. “Ciężko wywalczone zwycięstwo” – czytamy w komunikacie WTA.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekRobert PrangeGetty Images

    Iga Świątek po niespełna osiemnastu miesiącach zdecydowała się zakończyć współpracę z Wimem Fissettem. Belg został przez Polkę zwolniony po tym jak Iga w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Miami musiała uznać wyższość Magdy Linette po zaskakującym zwrocie akcji.

    Miejsce Fissette’a zajął doświadczony Hiszpan – Francisco Roig. Pierwszym testem współpracy tej dwójki jest turniej WTA 500 w Stuttgarcie, gdzie obsada jest naprawdę mocna. Ze ścisłej światowej czołówki w Niemczech zabrakło tylko liderki rankingu WTA – Aryny Sabalenki.

    Komunikat WTA po meczu Świątek. Wprost

    W pierwszym meczu Iga ze spokojem przywitała się z halą, pokonując bez kłopotów Laurę Siegemund. W rywalizacji o półfinał na Polkę czekało już jednak zdecydowanie poważniejsze wyzwanie. Po drugiej stronie siatki stała bowiem Mirra Andriejewa, a więc dziewiąta zawodniczka rankingu.

    Ta zgodnie z oczekiwaniami postawiła bardzo trudne warunki naszej zawodniczce. Ostatecznie mecz trwał ponad dwie godziny i zakończył się po trzech setach. Lepsza okazała się Rosjanka, która w decydującej partii wygrała 6:3. Polka popełniła w niej wiele błędów, oddając prowadzenie 2:0.

    Błyskawicznie po meczu w mediach społecznościowych WTA pojawił się wpis, podkreślający wysiłek Mirry. “Ciężko wywalczone zwycięstwo. Mirra Andriejewa walczyła z całych sił i pokonała Świątek!” – czytamy na portalu X.com.
    kobieta ubrana w sportowy strój i czapkę z daszkiem niesie biały tenisowy worek przez ramię, na ręce ma opaskę, wokół widoczny rozmazany tłum kibiców na trybunach

    Iga Świątek trafiła na Laurę Siegemund w drugiej rundzie WTA 500 w StuttgarcieMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP AFP
    tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem, z wyraźnie skupionym wyrazem twarzy, stoi na korcie, z ręką opartą na biodrze

    Iga Świątek poznała swoją przeciwniczkę w drugiej rundzie WTA 500 w StuttgarcieNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Iga Świątek poznała rywalkę w drugiej rundzie WTA 1000 w Indian Wells

    Iga Świątek poznała rywalkę w drugiej rundzie WTA 1000 w Indian WellsMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP AFP

    Tomasz Hajto: Czerwona kartka Jana Bednarka zbiła pomysł Fariolego na mecz.

  • Rosjanka pokonała Świątek, a potem zabrała głos. “Chcę tak grać”

    Rosjanka pokonała Świątek, a potem zabrała głos. “Chcę tak grać”

    – Chcę tak grać do końca mojej kariery – stwierdziła Mirra Andriejewa na gorąco po zwycięstwie 3:6, 6:4, 6:3 w ćwierćfinale turnieju WTA 500 w Stuttgarcie nad Igą Świątek.
    TENNIS-STUTTGART/
    Fot. REUTERS/Kai Pfaffenbach

    Iga Świątek w drugiej rundzie turnieju WTA 500 w Stuttgarcie rozprawiła się z Laurą Siegemund 6:2, 6:3 i dobrze zainaugurowała współpracę z Francisco Roigiem. W ćwierćfinale na Polkę czekało jednak dużo trudniejsze zadanie. Rywalką Raszynianki była Mirra Andriejewa, która wcześniej rozprawiła się z Jeleną Ostapenko i Alycią Parks.

    Zobacz wideo Iga Świątek podpisała kontrakt z gigantem. “Pierwsza Polka w historii”
    Rosjanka ograła Świątek. Oto, co powiedziała tuż po meczu

    Pierwsza odsłona starcia była bardzo wyrównana i żadna z zawodniczek nie była w stanie wyraźnie zaznaczyć przewagi na korcie. Ostatecznie premierowy set padł łupem Polki 6:3. W drugiej partii górą 6:4 była Andriejewa, a w trzeciej partii Rosjanka przypieczętowała awans do półfinału.

    – Oczywiście, kiedy grasz przeciwko komuś tak doświadczonemu, kto wygrał tak wiele turniejów, w tym wielkoszlemowych, to nigdy nie jest proste zadanie – mówiła tuż po zakończeniu spotkania.

    – Zbudowałam pewność siebie ostatnimi występami i wygranym turniejem w Linzu. Po pierwszym secie nadal potrafiłam wierzyć w sukces – dodała.

    – Nie wiem, co zrobiło różnicę w końcówce. Po prostu starałam się być odważna i grać na własnych warunkach – stwierdziła Rosjanka.

    – Także bywam spięta na korcie, ale staram się uczyć tego, że jeśli nie gram ofensywnie, to nie wygrywam meczów. Chcę zrobić wszystko, żeby utrzymać odważną grę do końca mojej kariery – zakończyła

    W półfinale Mirra Andriejewa zmierzy się ze zwyciężczynią starcia pomiędzy Kazaszką Jeleną Rybakiną a Kanadyjką Leylah Fernandez. W drugim półfinale dojdzie do spotkania Ukrainki Eliny Switoliny i Czeszki Karoliny Muchovej.

    Zobacz też: Wielkie zwycięstwo Chwalińskiej! Niezwykły mecz w Portugalii

  • Trzysetowy mecz Świątek z Andriejewą. Znamy półfinalistkę WTA Stuttgart

    Trzysetowy mecz Świątek z Andriejewą. Znamy półfinalistkę WTA Stuttgart

    Trzysetowy mecz Świątek z Andriejewą. Znamy półfinalistkę WTA Stuttgart

    Po emocjonujących ćwierćfinałach w dolnej części drabinki turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, przyszedł czas na rywalizację w górnej połówce. Na “dzień dobry” czekało nas starcie z udziałem Igi Świątek. Nasza reprezentantka zmierzyła się z Mirrą Andriejewą. Polka chciała się zrewanżować Rosjance za poprzednie porażki w bezpośrednich spotkaniach. W trzecim secie doszło do niesamowitego zwrotu akcji, po którym to 18-latka cieszyła się ze zwycięstwa 3:6, 6:4, 6:3. Oto co się wydarzyło w Niemczech.
    Iga Świątek rywalizowała z Mirrą Andriejewą o półfinał WTA 500 w Stuttgarcie

    Iga Świątek rywalizowała z Mirrą Andriejewą o półfinał WTA 500 w StuttgarcieKatharina Kausche / DPA / dpa Picture-Alliance via AFPAFP

    Mecz z Laurą Siegemund był dla Igi Świątek pierwszym oficjalnym meczem pod wodzą nowego trenera – Francisco Roiga. Nasza reprezentantka wygrała spotkanie 6:2, 6:3 po 90 minutach rywalizacji. Nikt nie miał jednak wątpliwości, że prawdziwe testy dopiero przed Polką. Premierowy nadszedł dzisiaj, tuż po godz. 17:00 czasu polskiego. Rozstawiona z “3” Raszynianka walczyła bowiem o ćwierćfinał WTA 500 w Stuttgarcie z posiadającą serię sześciu zwycięstw z rzędu Mirrą Andriejewą.

    24-latka przegrała ostatnie dwie bezpośrednie batalie z Rosjanką. Dotychczas nigdy nie mierzyły się jednak ze sobą na mączce. Świątek posiadała zatem doskonałą okazję do rewanżu. Tuż przed meczem wzrosła dla Igi stawka pojedynku. W związku z porażką Coco Gauff w potyczce z Karoliną Muchovą, nasza reprezentantka grała o powrót na podium rankingu WTA w poniedziałkowym notowaniu. Zapowiadało się bardzo ciekawe spotkanie. W roli sędziego wystąpił słynny Kader Nouni.

    Iga Świątek kontra Mirra Andriejewa w ćwierćfinale

    Mecz rozpoczęła Świątek. Polka nie najlepiej weszła w pojedynek, brakowało jej pierwszego podania. Po podwójnym błędzie serwisowym pojawiły się dwa break pointy z rzędu dla Andriejewej. Potem Iga zanotowała pomyłkę w trakcie wymiany i doszło do przełamania na “dzień dobry”. Oznaki lepszej gry po stronie naszej reprezentantki pojawiły się przy stanie 30-0 dla Mirry w drugim gemie. Wówczas pojawił się nawet break point dla Raszynianki, po podwójnym błędzie serwisowym Rosjanki. Niestety turniejowa “3” nie zdołała go wykorzystać i zrobiło się 2:0 dla 18-latki.

    W trakcie trzeciego rozdania zobaczyliśmy w końcu dobre podania ze strony mistrzyni Wimbledonu 2025. Kilka minut później był już remis. Andriejewa świetnie wybroniła się przy drugiej piłce na przełamanie, ale po znakomitym returnie Świątek wypracowała sobie jeszcze jedną okazję i wyrównała na 2:2. Po piątym gemie Iga po raz pierwszy wyszła na prowadzenie. Mirra posiadała w sumie dwa break pointy, natomiast Raszynianka po długiej i zaciętej walce skutecznie wyszła z opresji. Po stronie Rosjanki można było też dostrzec wstępne objawy frustracji.

    Po krótkiej przerwie nasza reprezentantka miała w sumie cztery piłki na 4:2, jednak żadnej nie udało się wykorzystać. Andriejewa przerwała korzystną serię Polki i po blisko 40 minutach rywalizacji nastał kolejny remis. Decydujące momenty tej części pojedynku należały do turniejowej “3”. Najpierw Świątek pewnie dorzuciła czwarte “oczko”. Chwilę później wywalczyła przełamanie i przy stanie 5:3 Iga serwowała po zwycięstwo w partii. Nasza reprezentantka dopełniła dzieła po walce na przewagi. Wykorzystała drugiego setbola i zapewniła sobie rezultat 6:3 w premierowej odsłonie.

    Pierwsze minuty drugiej fazy spotkania ułożyły się wynikowo podobnie do tego, co widzieliśmy na starcie meczu. Najpierw Andriejewa utrzymała swoje podanie po walce na przewagi, a później przełamała serwis Raszynianki i wyszła na 2:0. 18-latka zaczęła znakomicie returnować. Jedno kończące zagranie z odbioru posłała przy break poincie. Po chwili Iga dobrała się do podania przeciwniczki, ale nie poszła za ciosem. Festiwal przełamań trwał przez kolejne minuty. Przerwała go dopiero Świątek, podczas szóstego gema. Turniejowa “3” wyszła ze stanu 1:3 na 3:3, przez co gra o zwycięstwo w secie została zainaugurowana na nowo.

    Po tym, jak Mirra dorzuciła czwarte “oczko”, presja wróciła na stronię naszej reprezentantki. Rosjanka dostała szansę na 5:3, gdyż piłka po zagraniu Raszynianki odbiła się od taśmy i wyleciała poza linię końcową. Mimo to 24-latka skutecznie oddaliła zagrożenie i doprowadziła do remisu. W trakcie dziewiątego rozdania wisiały w powietrzu dwa break pointy dla Polki. Raszynianka została jednak skutecznie przelobowana. Od stanu 15-30 Andriejewa zgarnęła w sumie trzy punkty z rzędu. Świątek musiała zatem utrzymać podanie, by pozostać w grze o zwycięstwo w partii. Niestety, nie udało się dokonać tej sztuki. Przy setbolu Mirra posłała uderzenie kończące z returnu.

    Trzecią odsłonę również inaugurowała Rosjanka. Początkowo miała okazję na 1:0, ale potem zaczęła wyrzucać. Doszło do break pointa dla Świątek. Polka wzięła sprawy w swoje ręce i rozegrała skuteczną akcję. W następnych minutach zobaczyliśmy nawet piłkę na podwójne przełamanie dla Igi. Ostatecznie Andriejewa wyszła z opresji – zdobyła premierowe “oczko” i złapała kontakt z naszą reprezentantką. Tamta sytuacja na nowo podpięła 18-latkę do meczu. Chwilę później doprowadziła do remisu po niewielkiej pomyłce Raszynianki. Obie balansowały na krawędzi błędu, w okolicy linii końcowej, ale to turniejowa “3” jako pierwsza wyrzuciła piłkę.

    W następnych minutach Świątek zupełnie zgasła. Przegrała kolejne trzy rozdania, przez co Mirra znalazła się o krok od wygranej w całym pojedynku. Dopiero w ósmym gemie Iga przerwała serię pięciu “oczek” z rzędu na koncie zawodniczki rozstawionej z “6”. Rosjanka nie wypuściła już z rąk wypracowanej przewagi. Ostatecznie Andriejewa triumfowała 3:6, 6:4, 6:3 i zameldowała się w najlepszej “4” WTA 500 w Stuttgarcie, gdzie zmierzy się z Jeleną Rybakiną albo Leylah Fernandez. Taki rezultat sprawia, że Raszynianka pozostanie na czwartej pozycji w rankingu i wciąż musi poczekać na swój pierwszy indywidualny półfinał w tym sezonie.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Mirra Andriejewa jest dostępny TUTAJ.
    Sportowiec w jasnej koszulce i czapce z daszkiem świętuje sukces na korcie tenisowym, wykonując gest zaciśniętej pięści. W tle rozmyte niebieskie tło i fragment rakiety tenisowej.

    Iga ŚwiątekXiao YijiuAFP
    młoda kobieta w sportowym stroju i niebieskiej czapce z daszkiem, z zaciętą miną, na tle rozmytego tłumu

    Mirra AndriejewaDubreuil Corinne/ABACAEast News
    Jelena Rybakina

    Jelena RybakinaIZHAR KHANAFP

    Nuno Borges – Hamad Medjedovic. Skrót meczu.

  • 4-0 dla Świątek. To może być koniec. Mistrzyni Wimbledonu grozi dyskwalifikacja

    4-0 dla Świątek. To może być koniec. Mistrzyni Wimbledonu grozi dyskwalifikacja

    Marketa Vondrousova przeszła w karierze ponad 100 testów antydopingowych. Żaden z nich nie dał pozytywnego wyniku. Mimo to mistrzyni Wimbledonu AD 2023 może zostać zdyskwalifikowana na cztery lata. To efekt incydentu z grudnia ubiegłego roku. Czeska tenisistka odmówiła wówczas oddania próbki do badania, a w tle pojawia się… bandycki napad na inną triumfatorkę z Londynu.
    Tenisistka w białej odzieży sportowej i z tatuażami całuje rakietę, obok twarz drugiej zawodniczki w grze.

    Iga Świątek (na małym zdj.) wygrała z Marketą Vondrousovą wszystkie cztery mecze. Do następnej konfrontacji może w najbliższej przyszłości nie dojść…AFP

    Marketa Vondrousova to jedna z “ulubionych” rywalek Igi Świątek. Polka do tej pory spotykała sią z nią czterokrotnie i za każdym razem schodziła z kortu jako zwyciężczyni. Niewykluczone, że do następnej konfrontacji dojdzie nie wcześniej niż za cztery lata.

    Właśnie takim okresem zawieszenia zagrożona jest obecnie czeska tenisistka. To efekt niecodziennego zdarzenia z początku grudnia ubiegłego roku. 26-latka nie wpuściła wówczas do mieszkania kontrolera, który przyszedł pobrać próbkę do testu antydopingowego.

    Marketa Vondrousova w poważnych tarapatach. Przyjęła ryzykowną linię obrony. To może doprowadzić ją do zguby

    Sprawę szeroko opisuje serwis iSport.cz. Obraz incydentu wyłania się z narracji przedstawionej przez Vondrousovą i jej prawnika Jana Exnera. Ich wyjaśnienia Międzynarodowa Agencja ds. Integralności Tenisa (ITIA) uznaje jednak za niewystarczające.

    Wiadomo na pewno, że do mieszkania zawodniczki zapukał komisarz niemieckiej agencji antydopingowej. Nie zdołał jednak wykonać swojej pracy. Mistrzyni Wimbledonu z 2023 roku twierdzi, że nie przestrzegał procedur – nie okazał legitymacji służbowej ani upoważnienia.

    – Zareagowałam jako osoba, która się boi. W tamtej chwili chodziło o poczucie bezpieczeństwa, a nie o unikanie czegoś – tłumaczy Vondrousova.

    I przypomina, że jej rodaczka Petra Kvitova w podobnych okolicznościach została napadnięta we własnym domu. Jej życie było zagrożone. Napastnik zranił ją ostrym narzędziem. Tę kryminalną historię opisywaliśmy TUTAJ.

    – Dysponuję opinią ekspertów, że Marketa zmagała się z ostrą reakcją stresową, przez którą nie działała racjonalnie – informuje jej adwokat. Kontroler zapewnia jednak, że zachował się zgodnie z regulaminem.

    – To będzie twierdzenie przeciw twierdzeniu. A my będziemy się starać udowodnić, że kontroler kłamał – dodaje mecenas Exner.

    Vondrousovej grozi sankcja w postaci czteroletniego zawieszenia. To dokładnie tyle, ile wynosi kara za pozytywny wynik testu. Do tej pory Czeszka przeszła takich kontroli ponad 100. W jej organizmie nigdy nie znaleziono substancji niedozwolonych.

    Zawodniczka, zmagająca się w ostatnim czasie z kontuzją ramienia, pojawiła się na korcie w miniony weekend – przy okazji turnieju kwalifikacyjnego BJK Cup. Teraz planuje wystartować w Madrid Open (20 kwietnia – 3 maja). Jej zamiary w każdej chwili storpedować może jednak surowy werdykt ITIA.
    Marketa Vondrousova

    Marketa VondrousovaANNE-CHRISTINE POUJOULAT / AFP AFP
    Zawodniczka tenisowa pochylona do przodu, trzymająca się za głowę oraz rakietę, z wyrazem silnych emocji, na tle kortu podczas meczu tenisowego.

    Marketa VondrousovaSarah StierAFP
    Tenisistka w trakcie uderzenia piłki podczas meczu, skupiona miną, ubrana w pomarańczowy strój sportowy, w tle niewyraźne logo i ciemnoniebieskie tło kortu.

    Marketa VondrousovaELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Nuno Borges – Hamad Medjedovic. Skrót meczu.

  • Tomaszewski zobaczył, co zrobił Nawrocki i zareagował. Zwrócił się bezpośrednio

    Tomaszewski zobaczył, co zrobił Nawrocki i zareagował. Zwrócił się bezpośrednio

    Karol Nawrocki pojawił się na pogrzebie Jacka Magiery. Prezydent RP postanowił na tej uroczystości zdobyć się na gest, który wzruszył wielu zgromadzonych. O decyzji Nawrockiego kilka słów postanowił powiedzieć również Jan Tomaszewski. Były bramkarz w kilku słowach docenił Nawrockiego i otwarcie mu podziękował.
    Jan Tomaszewski w biało-czerwonej koszulce na stadionie oraz Karol Nawrocki w garniturze w oficjalnym wnętrzu.

    Jan Tomaszewski, Karol NawrockiLUKASZ GROCHALA/CYFRASPORT / NEWSPIX.PL & PIOTR KUCZA/FOTOPYK/NEWSPIX.PLNewspix.pl

    Jacek Magiera zmarł nieoczekiwanie podczas treningu biegowego. Trener zasłabł, a przyczyną jego śmierci było nagłe zatrzymanie krążenia. Pogrzeb znanego szkoleniowca odbył się 16 kwietnia w Warszawie i byli na nim obecni m.in. Jan Urban, Robert Lewandowski czy Karol Nawrocki.

    Karol Nawrocki odznaczył pośmiertnie Jacka Magierę

    Magiera został pochowany na cmentarzu wojskowym na Powązkach. Nim jednak do tego doszło, podczas uroczystości pogrzebowych głos zabrał Karol Nawrocki. Okazało się, że postanowił pośmiertnie odznaczyć trenera Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Order odebrała z jego rąk żona szkoleniowca, Magdalena Magiera.

    “Prezydent RP Karol Nawrocki wziął udział w uroczystościach pogrzebowych piłkarza i trenera piłkarskiego śp. Jacka Magiery. Za wybitne osiągnięcia w pracy szkoleniowej i trenerskiej, za dokonania sportowe szkoleniowiec został pośmiertnie uhonorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Order z rąk Prezydenta odebrała żona zmarłego, Magdalena Magiera, podczas uroczystości pogrzebowej w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ulicy Długiej w Warszawie” – można było przeczytać na stronie prezydenta RP.

    Jan Tomaszewski skomentował działania prezydenta

    Po pogrzebie głos ws. obecności Nawrockiego na pogrzebie Jacka Magiery postanowił zabrać także Jan Tomaszewski. W rozmowie z Super Expressem zdecydował się wprost podziękować prezydentowi za przyjście. Sam Tomaszewski był ogromnie wstrząśnięty śmiercią Magiery.

    “Jestem bardzo wdzięczny panu prezydentowi, że był na pogrzebie, bo to świadczy o tym, jak Jacek jest ceniony nie tylko w świecie sportowym, ale w świecie społecznym, politycznym” – twierdził były bramkarz.
    Mężczyzna w garniturze i krawacie stoi na pierwszym planie, w tle widoczne rozmyte flagi; w lewym górnym rogu umieszczony czarno-biały portret innego mężczyzny w sportowej koszulce.

    Karol Nawrocki zareagował na śmierć Jacka MagieryMateusz Kotowicz/REPORTER / AFP/EAST NEWS GERARD JULIENEast News
    Dwóch mężczyzn w garniturach siedzi obok siebie, skupieni patrzą przed siebie, w tle rozmyty tłum osób również w eleganckich strojach.

    Prezydent Karol Nawrocki na pogrzebie Jacka MagieryRadek PietruszkaPAP

    Real Betis – Sporting Braga. Skrót meczu.

  • Były trener Igi Świątek świętuje z ukochaną. To była modelka

    Były trener Igi Świątek świętuje z ukochaną. To była modelka

    Wim Fissette i Jasmien Clijsner zostali parą w kwietniu 2011 r. Nieco ponad cztery lata później, w czerwcu 2015 r., zakochani po raz pierwszy zostali rodzicami — wówczas doczekali się syna Arthura.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
    Do ślubu nie poszła w sukience

    1 marca 2018 r. Clijsner pochwaliła się, że Fissette się oświadczył. “Powiedziałam TAK” — ogłosiła na Instagramie, prezentując piękny pierścionek zaręczynowy. We wrześniu 2018 r. narzeczeni powitali na świecie drugiego potomka — Louisa. Belgijski trener tenisa i była modelka pobrali się 23 grudnia 2023 r. Zdecydowali się na skromną uroczystość, w której towarzyszyli im najbliżsi. Panna młoda zrezygnowała z sukni ślubnej na rzecz białych spodni i jasnej cekinowej bluzki.

    Odkąd we wrześniu 2024 r. Wim Fissette został trenerem Igi Świątek, jego nazwisko bardzo często gościło w polskich mediach. Głośno było o nim również ostatnio, gdy Polka podjęła decyzję o zakończeniu ich współpracy.

    Wpadła mu w oko, ale bał się zagadać. Na ich ślubie bawiły się gwiazdy

    Od czasu do czasu portale pisały również o rodzinie Belga. Tak było np. podczas zeszłorocznego Wimbledonu, w którym triumfowała Świątek. W trakcie turnieju Jasmien Clijsner pokazywała na Instagramie, jak jej synowie reagowali na zwycięstwa Polki. Po tym, jak raszynianka awansowała do finału, spróbowali nawet makaronu z truskawkami.
    Wim Fissette świętuje z żoną. “15 lat razem”

    Jasmien Clijsner jest bardzo aktywna na Instagramie, gdzie obserwuje ją blisko 3 tys. internautów. Żona Wima Fissette’a chętnie pokazuje urywki z życia prywatnego. Na jej profilu znajdziemy mnóstwo zdjęć z mężem i dziećmi.

    O ich rozstaniu mówiła cała Polska. “Przeżywałam euforię i osobisty dramat”

    Tym razem, przy okazji rocznicy związku, była modelka zamieściła w sieci wpis, w którym zażartowała z faktu, że to ona jest nieco wyższa od ukochanego.

    “15 lat razem, a ja wciąż udaję, że to on jest tym wysokim” — napisała na Instastory.

    Wim Fissette i Jasmien Clijsner

    Wim Fissette i Jasmien ClijsnerŹródło: instagram.com/@jasmienclijsner

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
    Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.