• “Rozgromiła królową”. Rosjanie z reakcją na porażkę Igi

    “Rozgromiła królową”. Rosjanie z reakcją na porażkę Igi

    Rosyjskie media odnotowały to, że Mirra Andriejewa pokonała Igę Świątek w ćwierćfinale turnieju rangi WTA 500 w Stuttgarcie. Jednak tylko portal sports.ru opisał szerzej wspomniany pojedynek.

    Iga Świątek odpadła w ćwierćfinale turnieju rangi WTA 500 w Stuttgarcie. Nasza tenisistka po tym, jak pokonała Laurę Siegemund 6:2, 6:3, nie znalazła sposobu na Mirrę Andriejewą.

    Choć nasza tenisistka okazała się lepsza w premierowej odsłonie, to ostatecznie Rosjanka odwróciła losy pojedynku. Tym samym 18-latka zwyciężyła po trzysetowym boju 3:6, 6:4, 6:3 i to ona powalczy o finał w Niemczech.

    ZOBACZ WIDEO: Sabalenka już odjechała. A po chwili takie słowa o Świątek i “nowej miotle”

    Wynik tej rywalizacji odnotowały oczywiście rosyjskie media. “Mirra rozgromiła królową kortów ziemnych Świątek – takiego zwycięstwa nie odniosła od prawie roku” – czytamy w tytule relacji pomeczowej portalu sports.ru.

    “W trzecim secie Mirra przegrywała 0:2, a Świątek miała szansę na drugie przełamanie. Co zrobiła Andriejewa? Uderzyła forhendem z całej siły w odpowiedzi na niecelne uderzenie Świątek, które wytrąciło ją z rytmu. Ogólnie rzecz biorąc, Mirra zawsze była bardzo aktywna w grze, gdy było to najbardziej potrzebne” – podkreślono w tekście.

    “Andriejewa bardzo dobrze neutralizowała zagrania Świątek. To było kluczowe, ponieważ Polka miała długie fragmenty, w których nie potrafiła skończyć akcji. Kiedy musiała wykończyć akcję, popełniała błędy. Najczęściej nie trafiała w kort” – dodano, zaznaczając, iż Rosjanka wygrała pierwszy mecz z tenisistką z pierwszej dziesiątki rankingu od Wimbledonu 2025.

    Informację o zwycięstwie Andriejewej ze Świątek odnotowały także inne rosyjskie portal. RIA Novosti, Sport-express, Championat, Sport24, Gotennis czy MatchTV nie opisały jednak szerzej tej rywalizacji oprócz wyniku i statystyk.

  • Morderczy bój Świątek z młodą Rosjanką. Wielki zwrot w trzecim secie

    Morderczy bój Świątek z młodą Rosjanką. Wielki zwrot w trzecim secie

    Iga Świątek miała w Stuttgarcie nie tylko sportowy cel, ale i osobisty rachunek do wyrównania. Przed rokiem dwukrotnie przegrała z Mirrą Andriejewą – i były to porażki, które kosztowały ją sporo emocji oraz odbiły się szerokim echem w mediach. Ćwierćfinał WTA 500 w Niemczech wydawał się idealną okazją, by odwrócić niekorzystną historię. Tak się jednak nie stało. Polka uległa 6:3, 4:6, 3:6.

    Rywalek, z którymi Świątek ma ujemny bilans, jest niewiele. Rosjanka wciąż pozostaje jedną z nich. Choć przez długi czas zanosiło się na przełamanie tej serii, końcówka znów należała do młodszej zawodniczki.

    Początek spotkania nie ułożył się po myśli Polki. Już w pierwszym gemie została przełamana, a chwilę później Andriejewa prowadziła 2:0. Mimo to zarówno Świątek, jak i jej trener Francisco Roig zachowywali spokój. To było szczególnie widoczne w kontekście wydarzeń sprzed roku, gdy emocje często brały górę.

    Tym razem reakcja była zupełnie inna. Świątek szybko się pozbierała – najpierw pewnie wygrała gema serwisowego, potem odrobiła stratę przełamania, a następnie objęła prowadzenie. Kluczowy moment nastąpił przy stanie 3:2, gdy Polka obroniła dwa break pointy i zakończyła długiego gema asem serwisowym. Od tego momentu kontrolowała przebieg pierwszego seta, który wygrała zasłużenie 6:3.

    Jej gra była wtedy solidna i przemyślana. Dobrze operowała głębokimi uderzeniami, szczególnie kierując piłki na forhend rywalki, który nie zawsze był stabilny. Nie grała przesadnie agresywnie, ale wystarczająco skutecznie, by wywierać presję.

    Druga partia przyniosła więcej wahań. Andriejewa zaczęła grać odważniej, ryzykując szczególnie przy serwisie, gdzie osiągała imponujące prędkości. Ponownie objęła prowadzenie 2:0, lecz Świątek znów potrafiła wrócić do gry. Mimo problemów z pierwszym podaniem, Polka wyrównała na 3:3.

    Końcówka seta należała jednak do Rosjanki. W decydującym momencie wykorzystała słabszy serwis Świątek i przełamała ją na 6:4. Choć statystyki nie wskazywały na wyraźną przewagę którejkolwiek z zawodniczek, to Andriejewa była w tym fragmencie bardziej konkretna.

    Decydujący set rozpoczął się obiecująco dla Polki. Świątek przełamała rywalkę i wyszła na 2:0, zachowując spokój i kontrolę nad emocjami. Wydawało się, że tym razem utrzyma przewagę. Miała nawet szansę na podwójne przełamanie i prowadzenie 3:0.

    To był jednak moment zwrotny. Andriejewa, mimo wcześniejszych oznak frustracji, potrafiła wrócić na wysoki poziom. Zaczęła grać odważniej i skuteczniej, a Świątek stopniowo traciła pewność. Od stanu bliskiego 3:0 dla Polki zrobiło się 5:2 dla Rosjanki.

    W tym fragmencie meczu u Świątek pojawiły się oznaki bezradności. Zaczęła częściej popełniać błędy, jej serwis przestał funkcjonować, a w dłuższych wymianach brakowało jej cierpliwości. Andriejewa wykorzystała ten moment bez wahania i zamknęła mecz.

    To już trzecia z rzędu porażka Świątek z tą rywalką. Choć przez długi czas Polka prezentowała się lepiej – szczególnie mentalnie w porównaniu do poprzednich spotkań – to końcówka ponownie pokazała, że Andriejewa potrafi odwracać losy trudnych meczów.

    Przed Świątek teraz kluczowa część sezonu na kortach ziemnych. Turnieje w Madrycie i Rzymie będą ostatnim etapem przygotowań do Rolanda Garrosa. Jeśli chce wrócić na swój najwyższy poziom, musi znaleźć sposób, by utrzymywać koncentrację i jakość gry w decydujących momentach – właśnie takich jak ten w Stuttgarcie.

  • Dlatego Świątek przegrała z Andriejewą. To było widać nawet z trybun

    Dlatego Świątek przegrała z Andriejewą. To było widać nawet z trybun

    Ćwierćfinał turnieju WTA w Stuttgarcie nie zakończył się po myśli Iga Świątek. Polka przegrała z Mirra Andriejewa 6:3, 4:6, 3:6, mimo że rozpoczęła spotkanie od wygrania pierwszego seta. Choć na korcie prezentowała się spokojniej niż w poprzednich tygodniach, nie zdołało to przełamać jej niekorzystnej serii – od listopada 2025 roku nie pokonała żadnej zawodniczki z czołowej dziesiątki rankingu.

    Dla Świątek był to szczególny występ – pierwszy turniej pod okiem nowego szkoleniowca Francisco Roig, a zarazem inauguracja sezonu na kortach ziemnych. Dodatkowego smaczku dodawał fakt, że Andriejewa – aktualnie dziewiąta rakieta świata – wygrała z Polką już dwa wcześniejsze pojedynki w ubiegłym roku.

    Początek meczu nie był udany dla Świątek. Szybko została przełamana i przegrywała 0:2, popełniając sporo błędów, szczególnie przy własnym serwisie. Mimo trudnego startu zachowała jednak spokój, który w ostatnich miesiącach nie zawsze był jej atutem. Stopniowo poprawiała swoją grę, zwłaszcza z bekhendu, i odrobiła straty, wychodząc na prowadzenie 3:2. Kluczowy moment nastąpił w długim, 18-punktowym gemie, który pozwolił jej przejąć inicjatywę.

    Z biegiem czasu Polka zaczęła dominować – jej forhend nabrał rotacji i stabilności, a serwis funkcjonował coraz lepiej. Tymczasem Andriejewa zaczęła tracić cierpliwość, popełniała więcej błędów i reagowała nerwowo, nawet wdając się w dyskusje ze swoją trenerką Conchita Martínez. Ostatecznie Świątek wygrała pierwszego seta 6:3, wygrywając cztery z ostatnich pięciu gemów.

    Na trybunach panowała znakomita atmosfera. Kibice – w tym liczni Polacy – głośno wspierali dwukrotną triumfatorkę turnieju (2022–2023), skandując jej imię. W pewnym momencie spotkanie z uwagą obserwowała także Karolína Muchová, która chwilę wcześniej awansowała do półfinału po zwycięstwie nad Coco Gauff.

    Drugi set rozpoczął się jednak podobnie jak pierwszy – od prowadzenia Andriejewej 2:0. Choć Świątek zdołała odrobić straty i doprowadzić do remisu 4:4, końcówka należała do Rosjanki. W decydujących momentach grała odważnie i skutecznie, zamykając partię efektownym returnem na 6:4.

    Przed trzecim setem Świątek udała się na krótką przerwę, natomiast Andriejewa intensywnie konsultowała się z trenerką. Po powrocie na kort Polka szybko przełamała rywalkę i była bliska objęcia prowadzenia 3:0, jednak nie wykorzystała swojej szansy. Rosjanka wyrównała na 2:2, imponując kolejnym finezyjnym skrótem.

    Od tego momentu inicjatywa przeszła na stronę Andriejewej. Świątek obniżyła poziom, a w końcówce zaczęła okazywać więcej frustracji. Mimo gorącego dopingu publiczności nie była w stanie odwrócić losów spotkania i przegrała decydującego seta 3:6.

    Dla Polki to kolejny mecz w tym sezonie, w którym – mimo wygranego pierwszego seta – nie potrafiła utrzymać przewagi. Teraz przed nią przygotowania do turnieju rangi WTA 1000 w Madrycie, który rozpoczyna się 21 kwietnia.

    W półfinałach w Stuttgarcie Karolína Muchová zmierzy się z Elina Switolina, natomiast Mirra Andriejewa zagra z Jelena Rybakina lub Leylah Fernandez.

  • Zapytaliśmy Świątek po przegranej z Andriejewą. “Nie jestem taką osobą”

    Zapytaliśmy Świątek po przegranej z Andriejewą. “Nie jestem taką osobą”

    Iga Świątek zakończyła swój udział w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie na etapie ćwierćfinału. Polka uległa Mirrze Andriejewej 6:3, 4:6, 3:6, choć w decydującym secie była bardzo blisko przechylenia szali zwycięstwa na swoją stronę. Mimo rozczarowania wynikiem, w jej wypowiedziach po meczu dało się wyczuć nutę optymizmu.

    Po spotkaniu Świątek pojawiła się na konferencji prasowej, gdzie odniosła się m.in. do kwestii pewności siebie. Jeszcze miesiąc wcześniej, po porażce z Magdą Linette w Miami, przyznawała, że brakuje jej tego elementu. Teraz podkreśla, że odbudowa mentalna to proces, który wymaga czasu i regularnej gry.

    – Pewność siebie nie pojawia się z dnia na dzień. Potrzebuję kolejnych meczów, powtórzeń i pozytywnych doświadczeń na korcie. To coś, nad czym muszę pracować krok po kroku – zaznaczyła.

    Choć wynik w Stuttgarcie nie spełnił jej oczekiwań, zawodniczka dostrzega pozytywne aspekty swojej gry. Turniej był dla niej jednym z pierwszych występów pod okiem nowego trenera, Francisco Roiga, z którym niedawno rozpoczęła współpracę. Przygotowania do startu obejmowały m.in. treningi w akademii Rafaela Nadala.

    Sama tenisistka przyznała, że nie spodziewała się natychmiastowej poprawy formy i pełnej zmiany nastawienia. Jednocześnie zauważyła, że w trakcie meczu z Andriejewą towarzyszyło jej więcej spokoju niż w poprzednich występach.

    – Przez większą część spotkania czerpałam radość z gry. To dla mnie ważny sygnał, bo wcześniej nie zawsze tak było. Chcę znów cieszyć się tenisem i wierzyć w swoje możliwości – podkreśliła.

    Świątek odniosła się także do momentu, w którym straciła kontrolę nad trzecim setem. Od prowadzenia 2:0 wygrała już tylko jednego gema, mimo że miała szansę na podwójne przełamanie.

    – Muszę jeszcze raz obejrzeć ten mecz. Na korcie nie czułam się wystarczająco pewnie przy serwisie. Brakowało precyzji, piłki były zbyt wygodne dla rywalki. Z głębi kortu grałam jednak całkiem solidnie – oceniła.

    Polka nie ukrywa, że serwis pozostaje jednym z elementów wymagających poprawy. Ma jednak świadomość, nad czym powinna pracować w najbliższym czasie.

    Kolejną okazją do sprawdzenia formy będzie turniej WTA 1000 w Madrycie. W ubiegłym roku Świątek dotarła tam do półfinału, natomiast w obecnym sezonie wciąż czeka na pierwszy awans do najlepszej czwórki zawodów.

  • Cały świat reaguje na porażkę Igi Świątek. Tak wypunktowali Polkę

    Cały świat reaguje na porażkę Igi Świątek. Tak wypunktowali Polkę

    Polska tenisistka po raz pierwszy pod wodzą Francisco Roiga zafundowała kibicom tak ogromne emocje. Po dobrej grze i wygranej pierwszej partii 6:3 pojawiły się niespodziewane problemy. Eksperci wskazują na ważny moment, który sprawił, że tym razem na niemieckim obiekcie oglądaliśmy trzysetowy pojedynek.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Górą ostatecznie była Rosjanka, która wygrała 3:6, 6:4, 6:3 i wyrzuciła Polkę z prestiżowej rywalizacji. Po niesamowitej końcówce w wykonaniu nastolatki eksperci widzą, jak doskonałe wyniki odnosi w ostatnim czasie.
    Andriejewa ograła Świątek. I się zaczęło. Eksperci ogłaszają

    “Będzie trzeci set w meczu o półfinał. Akcja w dziewiątym gemie, gdy Iga przy prowadzeniu 30-15 na returnie została przelobowana przez Mirrę, okazała się istotna dla losów drugiej partii. Zamiast dwóch break pointów dla Polki na 5:4, zrobiło się 4:6” — podkreślało w trakcie pojedynku konto Z kortu.

    Dla bezstronnych kibiców trzeci set był jednak czymś niezwykle ciekawym. “I idziemy do »decidera« w Stuttgarcie” — dodawało do nagrania z wykorzystanej przez Rosjankę piłki meczowej oficjalne konto WTA na X.

    “Mirra Andriejewa odnosi trzecie z rzędu zwycięstwo nad Igą Świątek, pierwsze na mączce! Do półfinału w Stuttgarcie z siódmym z rzędu zwycięstwem!” — wylicza znany na całym świecie tenisowy dziennikarz Jose Morgado.

    “Doha 2026: Maria Sakkari kończy passę Igi Świątek liczącą 109 kolejnych (rozgrywanych) wygranych meczów po wygraniu pierwszego seta na poziomie WTA 1000
    Stuttgart 2026: Mirra Andriejewa kończy passę Igi Świątek liczącą 84 kolejne (rozgrywane) wygrane mecze po wygraniu pierwszego seta na mączce” — docenia okoliczności triumfu Rosjanki inny znany dziennikarz Bastien Fachan.

    “To kolejny OGROMNY triumf Mirry nad Igą. Wygrała ich ostatnie 3 spotkania, 1. zwycięstwo nad Igą na mączce, 7. zwycięstwo z rzędu, 1. zwycięstwo nad top 10 w 2026, 1. półfinał w Stuttgarcie, 11. zwycięstwo nad top 10 w karierze. 18 lat… Mirra-kularne” — tak nastolatkę nazywa konto The Tennis Letter.

    “2 — Iga Świątek przegrała swój drugi mecz w karierze na mączce po zdobyciu pierwszego seta w głównym turnieju WTA (poprzedni był siedem lat temu w Pradze przeciwko Karolinie Muchovej). Zwolnienie tempa” — ogłasza OptaAce.

    “To najlepiej podsumowuje 2,5 godz. w Stuttgarcie. Szkoda takiego meczu, szkoda prowadzenia 2:0 i szans na 3:0 w 3 secie. To tylko pokazuje, że u Igi trzeba czasu i spokoju. Nowy trener to nie cudotwórca, który po paru treningach zmieni ją jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki” — ocenia redaktor naczelny magazynu “Tenisklub” Adam Romer.

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
    Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

  • Atak kibiców na Karola Nawrockiego. Jest odpowiedź prezydenta

    Atak kibiców na Karola Nawrockiego. Jest odpowiedź prezydenta

    W marcu w całej Polsce trwała skoordynowana akcja wymierzona w weto Nawrockiego. Nigdy wcześniej piłkarskie środowisko tak otwarcie nie uderzało w głowę państwa, która była z nim kojarzona.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    “K. Nawrocki — po cichu ustawę wetujesz, wieloletnie areszty bez dowodów akceptujesz”, “K. Nawrocki — niekończące się areszty, nielegalne dowody, 60-tkom podajesz rękę, a krzywdzącym ludzi organom przyznajesz swobody. Nie jesteś jednym z nas!” — to część z haseł kibiców.

    Przyczyną sprzeciwu kibiców było weto nowelizacji Kodeksu postępowania karnego. Jednym z punktów, na którym zależało kibicom, było ograniczenie potencjalnych nadużyć związanych z tymczasowymi aresztowaniami czy modyfikację zasad dotyczących tzw. małych świadków koronnych.
    Karol Nawrocki o kibicach

    Teraz po raz pierwszy otrzymaliśmy komentarz samego prezydenta odnośnie do reakcji trybun. Jak twierdzi, postąpiłby drugi raz tak samo.

    — Żeby to było bolesne, musiałbym nie znać środowiska kibiców w Polsce. Pozdrawiam kibiców ze wszystkich stadionów. Środowisko kibiców jest niesterowalne i autentyczne. (…) To jest środowisko bardzo wolnościowe. Na trybunach wyrażają różne opinie i chwała im za to. Kwestia reakcji kibiców dla mnie jest naturalna. Rzeczy, które kibiców bolą, są komunikowane na transparentach — powiedział Karol Nawrocki w Kanale Zero.

    Zobacz także: Jan Bednarek antybohaterem! Po jego akcji zaczął się dramat Porto. Była 8. minuta

    — Zawetowałem tę ustawę i zawetowałbym ją drugi raz. Na jednym ze stadionów to się pojawiło. W Zabrzu. I pozdrawiam kibiców z Zabrza. Kibicom i obywatelom, takim jak my, należą się europejskie standardy, które z chęcią bym podpisał, gdyby były w ustawie. Kwestie takie jak te dotyczące tymczasowego aresztowania wymagają zmian. Ale do tego samego worka wrzucono kwestie, które są zasadnicze, czyli zabierano możliwość reakcji w rzeczach zasadniczych, które odnoszą się do takiego samego traktowania obywateli, którzy mają tego typu kłopoty i pedofili. Oczywiście, że nie podpisałbym umowy, która zabiera prokuratorom możliwości tymczasowego aresztowania pedofili — dodał.

  • Andriejewa wygrała ze Świątek, później zapadło inne rozstrzygnięcie. Wszystko już jasne

    Andriejewa wygrała ze Świątek, później zapadło inne rozstrzygnięcie. Wszystko już jasne

    Piątkowy ćwierćfinał turnieju WTA 500 w Stuttgarcie nie zakończył się po myśli Iga Świątek. Polka była bardzo blisko zwycięstwa — w decydującym secie prowadziła z przewagą przełamania i miała szansę na wynik 3:0 — jednak nie zdołała wykorzystać okazji. Ten moment okazał się przełomowy. Od tego czasu inicjatywę przejęła Mirra Andriejewa, która wygrała pięć gemów z rzędu i odwróciła losy spotkania. Ostatecznie 18-letnia Rosjanka triumfowała 3:6, 6:4, 6:3, notując trzecie z rzędu zwycięstwo nad Świątek.

    Kilka godzin później poznaliśmy jej kolejną rywalkę. W ostatnim ćwierćfinale zmierzyły się Jelena Rybakina oraz Leylah Fernandez. Faworytką była reprezentantka Kazachstanu, pełniąca rolę turniejowej „jedynki” pod nieobecność Aryna Sabalenka. Kanadyjka przystępowała jednak do meczu w dobrym nastroju po imponującym odwróceniu losów poprzedniego spotkania.

    Pierwszy set był niezwykle wyrównany i pełen zwrotów akcji. Fernandez rozpoczęła pewnie, a w pewnym momencie prowadziła już 5:2 i miała trzy piłki setowe przy serwisie rywalki. Rybakina zdołała jednak wyjść z ogromnych kłopotów i doprowadziła do tie-breaka. W nim decydujący okazał się jeden mini break — Kanadyjka wygrała 7:6(5).

    Druga partia długo pozostawała wyrównana, ale w końcówce przewagę zaznaczyła Rybakina. Od stanu 2:4 wygrała cztery kolejne gemy, a seta zakończyła przy podwójnym błędzie serwisowym przeciwniczki.

    Trzeci set dostarczył jeszcze więcej emocji. Fernandez ponownie uzyskała przełamanie i prowadziła 4:2, a następnie 5:3, będąc o krok od zwycięstwa. Rybakina nie poddała się jednak i doprowadziła do wyrównania, broniąc przy tym piłki meczowej. O losach awansu ponownie zdecydował tie-break. W nim również nie zabrakło dramatyzmu — przy stanie 6:5 Kanadyjka miała drugiego meczbola, lecz trzy ostatnie punkty padły łupem Rybakiny. Ostatecznie to Kazaszka zwyciężyła 6:7(5), 6:4, 7:6(6).

    Tym samym poznaliśmy komplet półfinalistek turnieju w Stuttgarcie. W pierwszym meczu o finał zmierzą się Elina Switolina i Karolina Muchova, natomiast w drugim półfinale dojdzie do starcia Jelena Rybakina z Mirra Andriejewa.

  • Andriejewa wygrała ze Świątek, później zapadło inne rozstrzygnięcie. Wszystko już jasne

    Andriejewa wygrała ze Świątek, później zapadło inne rozstrzygnięcie. Wszystko już jasne

    3 godziny po meczu ze Świątek zapadł werdykt ws. Rosjanki. Zwrot akcji w Stuttgarcie

    Piątkowy ćwierćfinał WTA 500 w Stuttgarcie zakończył się nie po myśli Igi Świątek. Nasza reprezentantka, chociaż prowadziła z przewagą przełamania w trzecim secie, ostatecznie została pokonana przez Mirrę Andriejewą. Trzy godziny po rozegraniu ostatniej piłki tej długiej batalii zapadło istotne rozstrzygnięcie z perspektywy Rosjanki. Wiemy już, z kim i kiedy zmierzy się w kolejnej fazie. W końcówce meczu Jelena Rybakina – Leylah Fernandez doszło do potężnego zwrotu akcji.
    Mirra Andriejewa i Iga Świątek walczyły ze sobą o awans do półfinału WTA 500 w Stuttgarcie

    Mirra Andriejewa i Iga Świątek walczyły ze sobą o awans do półfinału WTA 500 w StuttgarcieBARBARA GINDL / APA / AFP / Katharina Kausche / DPA / dpa Picture-Alliance via AFPAFP

    Kilkanaście minut po godz. 17:00 rozpoczęła się ćwierćfinałowa rywalizacja w górnej połówce drabinki turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Najpierw na głównej arenie zaprezentowały się Iga Świątek oraz Mirra Andriejewa. Panie stoczyły ze sobą trzysetową batalię. W trzecim secie Raszynianka posiadała break pointa na 3:0, ale nie zdołała go wykorzystać. Potem nastąpił fragment pięciu wygranych gemów po kolei przez Rosjankę, który całkowicie odmienił losy pojedynku. Ostatecznie to 18-latka cieszyła się z trzeciego triumfu z rzędu w bezpośrednich starciach z Polką, tym razem 3:6, 6:4, 6:3.

    Tuż po tym meczu rozegrano ostatnią potyczkę o awans do najlepszej “4”. Na swoją przeciwniczkę czekała oczywiście Andriejewa. Rywalkę wyłoniło spotkanie pomiędzy Jeleną Rybakiną oraz Leylah Fernandez. Zdecydowaną faworytką była oczywiście wiceliderka rankingu, rozstawiona w tym turnieju z “1” pod nieobecność Aryny Sabalenki. Reprezentantka Kanady rywalizowała wczoraj do późnych godzin wieczornych, odwróciła losy starcia z Zeynep Sonmez ze stanu 1:5 0-15 w trzecim secie. Dzisiaj chciała skorzystać z tej dobrej energii.

    Jelena Rybakina kontra Leylah Fernandez w ćwierćfinale

    Mecz rozpoczął się od serwisu Fernandez. Na “dzień dobry” Kanadyjka wyszła ze stanu 0-30 i utrzymała własne podanie. W czwartym gemie problemy posiadała Rybakina. Przy drugim z break pointów dla rywalki, reprezentantka Kazachstanu zanotowała podwójny błąd serwisowy. Po kolejnej takiej pomyłce przy podaniu była nawet okazja na 5:1 dla Leylah. Mistrzyni tegorocznego Australian Open chwilowo wyszła z opresji, dorzucając drugie “oczko”. Wydawało się, że w trakcie ósmego rozdania partia nieuchronnie zmierza ku końcowi. Było 2:5 0-40 z perspektywy turniejowej “1”, a to oznaczało trzy setbole z rzędu dla zawodniczki z Ameryki Północnej.

    Fernandez nie wykorzystała jednak tej złotej szansy, pozwoliła przeciwniczce na zniwelowanie straty. Ostatecznie o losach partii decydował dopiero tie-break. W nim panie szły punkt za punkt, aż do stanu 3-3. Wówczas doszło do mini przełamania na korzyść Leylah. Później potwierdziła to dwoma własnymi podaniami i zrobiło się 6-3. Rybakina obroniła kolejne dwa setbole, przerzuciła presję na stronę rywalki. Tym razem reprezentantka Kanady dopięła swego. Ten jeden mini break w decydującej rozgrywce okazał się kluczowy dla wyniku premierowej odsłony. Tenisistka z 25. miejsca w rankingu wygrała partię rezultatem 7:6(5).

    Na początku drugiej części pojedynku obserwowaliśmy wzajemne okazje na przełamanie. Najpierw dwie szanse na returnie posiadała Fernandez, potem była piłka na 2:0 dla Rybakiny. Do pierwszego breaka w tej partii doszło dopiero podczas piątego rozdania. Wówczas Leylah objęła premierowe prowadzenie w drugim secie. Po zmianie stron musiała bronić okazji na remis, ale zdołała wyjść z opresji i podwyższyła przewagę do rezultatu 4:2. Na tym zakończyły się dobre wiadomości dla Kanadyjki w tej odsłonie. Końcówka należała do turniejowej “1”. Jelena zniwelowała różnicę i poszła za ciosem. Już w dziesiątym gemie posiadała setbola, a przy nim – 25. rakieta świata popełniła podwójny błąd serwisowy.

    Inauguracja decydującej partii przebiegała bardzo podobnie do poprzedniej. Fernandez ponownie wywalczyła przełamanie w piątym gemie. Po zmianie stron podwyższyła wynik do stanu 4:2. Po ósmym rozdaniu Leylah przybliżyła się do wygranej, dokładając piąte “oczko”. Rybakina popsuła kilka returnów, a na koniec zobaczyliśmy asa Kanadyjki. Mimo trudnej sytuacji, Jelena nie traciła wiary w powrót. I zniwelowała straty, broniąc przy okazji meczbola przy serwisie rywalki. Po dziesięciu gemach zrobiło się 5:5.

    Kilka minut później turniejowa “1” wyszła na prowadzenie. Przydarzyło się to jednak w dziwnych okolicznościach. Początkowo Kazaszka miała 40-0, potem dopuściła przeciwniczkę do break pointa. Finalnie wiceliderka rankingu zagwarantowała sobie co najmniej tie-breaka. Ostatecznie doszło do decydującej rozgrywki. W niej również nie obyło się bez rollercoastera. Przy stanie 6-5 Fernandez posiadała drugiego meczbola. Później trzy punkty powędrowały jednak na konto Rybakiny, dzięki czemu to Jelena triumfowała w całym pojedynku 6:7(5), 6:4, 7:6(6). Tym samym znamy już komplet par półfinałowych. Nie przed godz. 14:00 zmierzą się Elina Switolina i Karolina Muchova, a nie przed 16:00 – Jelena Rybakina oraz Mirra Andriejewa.
    młoda kobieta w sportowym stroju i niebieskiej czapce z daszkiem, z zaciętą miną, na tle rozmytego tłumu

    Mirra AndriejewaDubreuil Corinne/ABACAEast News
    Młoda kobieta w sportowej czapce z daszkiem i białym topie z żółtymi akcentami, z widocznymi logotypami sponsorów, spogląda w bok z lekkim uśmiechem na twarzy, w tle rozmyta publiczność.

    Jelena RybakinaCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Leylah Fernandez

    Leylah FernandezPAUL CROCK / AFPAFP

    Camilo Ugo Carabelli – Rafael Jodar. Skrót meczu.

  • To stało się po porażce z Andriejewą. Nici z planu Świątek, straciła wielką szansę

    To stało się po porażce z Andriejewą. Nici z planu Świątek, straciła wielką szansę

    Iga Świątek zakończyła swój udział w tegorocznym turnieju WTA Stuttgart na etapie ćwierćfinału. Polka musiała uznać wyższość Mirra Andriejewa, a ta porażka niesie za sobą nie tylko sportowe rozczarowanie, lecz także istotne konsekwencje rankingowe.

    Początek rywalizacji w niemieckiej imprezie był dla Świątek bardzo udany. W swoim pierwszym meczu pewnie pokonała Laura Siegemund, co otworzyło jej drogę do ćwierćfinału. Tam jednak czekało znacznie trudniejsze wyzwanie – pojedynek z jedną z najbardziej utalentowanych zawodniczek młodego pokolenia.

    Spotkanie z Andriejewą dostarczyło wielu emocji. Pierwszy set padł łupem Polki, która kontrolowała przebieg gry i wydawała się zmierzać po zwycięstwo. W drugiej partii sytuacja uległa jednak zmianie – Rosjanka podniosła poziom, zaczęła grać agresywniej i doprowadziła do wyrównania. Decydujący set był niezwykle zacięty. Choć Świątek jako pierwsza przełamała rywalkę, nie zdołała utrzymać przewagi, a końcówka należała do Andriejewej, która przypieczętowała awans do półfinału.

    Przegrana ta ma również wymiar rankingowy. Tego samego dnia swoją szansę na powiększenie dorobku punktowego straciła także Coco Gauff, która niespodziewanie uległa Karolína Muchová. Przed tymi spotkaniami różnica między Gauff a Świątek w zestawieniu WTA była minimalna – wynosiła zaledwie kilkanaście punktów. Gdyby Polka wygrała swój mecz, wyprzedziłaby Amerykankę i awansowała w rankingu. Porażka sprawiła jednak, że ta szansa na razie przepadła.

    Sytuacja wciąż pozostaje jednak otwarta. Już wkrótce tenisistki przeniosą się do WTA Madrid Open, gdzie układ sił może ponownie ulec zmianie. Wynika to z faktu, że w ubiegłym roku Gauff dotarła tam aż do finału, podczas gdy Świątek zakończyła zmagania na półfinale. Oznacza to, że Amerykanka będzie bronić większej liczby punktów rankingowych.

    W praktyce jeszcze przed rozpoczęciem turnieju w Madrycie Polka może przesunąć się wyżej w rankingu. Aby jednak utrzymać przewagę i ją powiększyć, będzie musiała nie tylko dobrze zaprezentować się na korcie, ale również liczyć na potknięcia swojej głównej rywalki.

  • Andriejewa wyrzuca Świątek z turnieju, ale co stało się potem. Jest komunikat WTA .

    Andriejewa wyrzuca Świątek z turnieju, ale co stało się potem. Jest komunikat WTA .

    Iga Świątek bardzo dobrze rozpoczęła swój występ w turnieju w Stuttgarcie. W pierwszym spotkaniu, już pod okiem nowego trenera Francisco Roig, pewnie pokonała Laura Siegemund. Już od początku było jednak jasne, że prawdziwym sprawdzianem formy będzie ćwierćfinałowe starcie z Mirra Andriejewa.

    Polka po niespełna półtora roku zakończyła współpracę z Wim Fissette. Decyzja zapadła po zaskakującej porażce w drugiej rundzie turnieju w Miami, gdzie musiała uznać wyższość Magda Linette. Nowym szkoleniowcem został doświadczony Hiszpan Roig, a jego pierwszym poważnym sprawdzianem jest właśnie rywalizacja w Stuttgarcie, gdzie pojawiła się niemal cała światowa czołówka – z wyjątkiem liderki rankingu, Aryna Sabalenka.

    Pierwszy mecz Świątek wypadł bardzo solidnie – bez większych problemów ograła Siegemund i pewnie zameldowała się w ćwierćfinale. Tam czekało ją jednak zdecydowanie trudniejsze zadanie. Po drugiej stronie siatki stanęła Andriejewa, dziewiąta rakieta świata, która od początku narzuciła bardzo wysokie tempo gry.

    Spotkanie okazało się długie i niezwykle wymagające. Trwało ponad dwie godziny i zakończyło się dopiero po trzech wyrównanych setach. W decydującej partii lepsza była Rosjanka, która wygrała 6:3. Świątek, mimo obiecującego początku seta i prowadzenia 2:0, zaczęła popełniać coraz więcej błędów, co pozwoliło rywalce przejąć inicjatywę.

    Tuż po zakończeniu meczu Women’s Tennis Association opublikowała w mediach społecznościowych krótkie podsumowanie spotkania. Podkreślono w nim ogromny wysiłek Andriejewej: „Ciężko wywalczone zwycięstwo. Mirra Andriejewa walczyła do końca i pokonała Świątek!” – napisano.