Od zeszłorocznego półfinału Roland Garros czekamy na kolejne starcie Igi Świątek z Aryną Sabalenką, hit nad hity w WTA. I z różnych powodów, przede wszystkim, słabszej niż dawniej dyspozycji Polki, nie mogło do niego dojść. A teraz w Kanadzie wszystko wskazywało, że znów ze sobą zagrają, o miejsce w finale. Polka zameldowała się w sobotę w najlepszej ósemce, do potencjalnego meczu z liderką rankingu został jej jeszcze tylko 1 mecz. A Sabalence dwa, w starciu z Jekateriną Aleksandrową była zdecydowaną faworytką. Tymczasem po 2,5 godzinach walki doszło do sensacji.
Aryna Sabalenka nie zagra w Toronto z Igą Świątek. Przegrała w 1/8 finału Matthew Stockman/Getty Images & Mert Alper Dervis/AnadoluAFP
W tym sezonie Iga Świątek nie grała tylko z dwoma zawodniczkami, które są wyżej od niej w rankingu – Aryną Sabalenką oraz Lindą Noskovą. Na 14. już starcie z Białorusinką kibice czekają od czerwca zeszłego roku, wtedy obie grały o finał w Paryżu. I tamten pamiętny bój na swoją korzyść rozstrzygnęła Białorusinka, trzecią partię wygrała 6:0. To był już moment, gdy zaczęły się pojawiać kłopoty w grze Polki, często wyraźnie przegrywała decydujące rozdanie. Aryna z kolei ugościła się na pierwszej pozycji w rankingu, bywały chwile, gdy w rankingu WTA miała kilka tysięcy punktów nad kolejnymi zawodniczkami.
Przychodzi zaś moment, że jej pozycja jest poważnie zagrożona. Za chwilę w Nowym Jorku zacznie obronę dwóch tysięcy oczek za zeszłoroczny triumf, już tam na starcie, wirtualnie, może nie być numerem 1 w rankingu na żywo.
W sobotę Iga Świątek w końcu byłą w stanie wygrać trzeciego seta w starciu ze świetną rywalką, odwrócić losy spotkania po przegranej pierwszej partii. W meczu z Martą Kostiuk, mistrzynią WTA 1000 z Madrytu, fatalnie serwowała w pierwszej partii, wprowadzaniem piłki stwarzała presję sobie, a nie rywalce. A później wszystko się odmieniło, wygrała spotkanie 3:6, 6:1, 6:2. Została jej jeszcze tylko potyczka z Dianą Sznajder, do potencjalnego hitu z Sabalenką.
Białorusinka z kolei miała mecz z Jekateriną Aleksandrową – doświadczoną Rosjanką, która półtora tygodnia temu w Memphis została zwieziona z kortu na wózku inwalidzkim, zapłaciła wysoką cenę za grę w upale. Kilka dni jej pomogło, wystąpiła w Toronto.
I odniosła jedno z ważniejszych swoich zwycięstw nad Sabalenką. Choć wcale nie pierwsze w karierze.
WTA Toronto. Aryna Sabalenka kontra Jekaterina Aleksandrowa na Centre Court. Stawką ćwierćfinał
Na tenisowej mapie Toronto nie jest dla Sabalenki miejscem, do którego wracałaby z wielkim sentymentem. Jest przecież mistrzynią gry na kortach twardych, na nich zdobywała wszystkie swoje cztery tytuły w Wielkich Szlemach, a jednak w tym kanadyjskim mieście nigdy wybitnie jej nie szło, nie grała tu nawet w półfinale. W 2019 roku przegrała z Anastazją Pawluczenkową, w 2022 z Coco Gauff, dwa lata temu – z Amandą Anisimovą. Jeden ćwierćfinał – to jednak mało na tej klasy zawodniczkę.
Tenisistka w niebieskim stroju wykonuje serwis na twardym korcie, z widocznym napisem ‘TORONTO’ na powierzchni boiska.
Aryna Sabalenka podczas meczu z ALeksandrowąMert Alper Dervis / AnadoluAFP
Tym razem miejsce w najlepszej ósemce wydawało się być jednak dość spokojne, skoro rywalizowała z Aleksandrową. Nie dlatego, że doświadczona Rosjanka, choć od lat mieszkająca w Pradze, jest zawodniczką słabą, bo nawet jej wcześniejszy bilans z Sabalenką (cztery zwycięstwa w dziewięciu starciach), robi wrażenie.
Aleksandrowa znacznie spadła jednak w rankingu, dziś nie jest zawodniczką pukającą do TOP 10 w rankingu, a broniącą się przed wypadnięciem z TOP 20. Starty w USA zaplanowała w taki sposób, że pierwszym jej turniejem było nie WTA 500 w Waszyngtonie, a mniejsze zawody w Memphis. I tam trafiła na 16-letnią Kristinę Liutową. Były na korcie już ponad trzy godziny, kończył się trzeci set, gdy Aleksandrowa nagle kucnęła i… już nie wstała. Dostała udaru cieplnego, jako turniejowa “1” została zwieziona z kortu na wózku inwalidzkim, skreczowała.
Problem nie okazał się jednak na tyle poważny, by mógł wyeliminować Rosjankę z gry w Toronto. Tu zaczęła grę od drugiej rundy, pokonała Camilę Osorio, później odwróciła losy w spotkaniu z pogromczynią Mai Chwalińskiej. Pokonała 2:1 Talię Gibson, choć przegrała pierwszego seta.
Z Sabalenką też szybko zaliczyła przełamanie, ale na swoją niekorzyść – było więc 0:2. Białorusinka nie imponowała w pierwszych dwóch spotkaniach, choć wygrywała je bez straty seta. Ona często rozkręca się z meczu na mecz, zwłaszcza po dłuższych przerwach.
A tu tymczasem przestała sobie radzić z płaskimi zagraniami Rosjanki. Cztery kolejne gemy padły łupem starszej z zawodniczek, za chwilę znów nastroje w obu obozach były inne, bo Sabalenka wyszła jednak na prowadzenie 5:4. By później przegrywać 5:6 i zostać na returnie z nadzieją na przełamanie, które da tie-breaka. Do tego ostatecznie doszło.
Zawodniczka w niebiesko-białym stroju serwuje piłkę tenisową podczas meczu na dużym korcie, otoczonym trybunami wypełnionymi kibicami.
Jekaterina Aleksandrowa, Toronto 2026Mert Alper Dervis / AnadoluAFP
Ten tie-break ostatecznie rozstrzygał seta. Tak jak w zeszłym sezonie Aryna była mistrzynią trzynastych gemów, praktycznie ich nie przegrywała, to tu po raz kolejny okazała się słabsza. Jak z Osaką w Wimbledonie, jak z Baptiste w Madrycie.
Po drugim secie było jednak 1:1, Aleksandrowa mogła żałować swoich niewykorzystanych okazji. A miała break point na 3:1 w czwartym gemie, później aż dwa na 4:2 w szóstym. Sama zaś serwowała pewnie, nie dawała światowej “1” okazji. Tymczasem doszło do przełamania w drugą stronę, na korzyść Sabalenki. I już tej szansy nie wypuściła. Wygrała partię 6:4.
Decydował więc trzeci set, bardzo podobny do tego pierwszego. Szybkie przełamanie na korzyść Sabalenki, a już za chwilą cztery gemy dla Aleksandrowej. Koniec emocji? Nic z tego. Aryna zaczęła grać ryzykownie, wyrównała na 4:4. A gdy już się wydawało, że zaczyna kontrolować sytuację, nie wytrzymała tego ciśnienia. Po raz szósty w tym sezonie przegrała trzysetową batalię.
Aleksandrowa wygrała 7:6 (3), 4:6, 6:4 – po 149 minutach rywalizacji. O półfinał zagra z Eliną Switoliną. A jeśli wygra, to kolejną rywalką może być już Świątek.
Kobieta w sportowym stroju w intensywnych kolorach różu i pomarańczu z rozpiętym kołnierzem, z wyraźnym grymasem niezadowolenia na twarzy oraz włosami związanymi w kucyk, stoi na tle ciemnego, rozmytego tła.
Aryna SabalenkaAsanka Brendon RatnayakeEast News
Bednaruk zdradził szczegóły powrotu polskich siatkarzy z Chin. “Było nerwowo”.

Leave a Reply