Category: Uncategorized

  • Radość Polki po szalonym meczu w Madrycie. Andriejewa poznała rywalkę w finale

    Radość Polki po szalonym meczu w Madrycie. Andriejewa poznała rywalkę w finale

    Turniej WTA 1000 w Madrycie dobiega końca i choć wiele kart zostało już odkrytych, jedna wciąż pozostaje zakryta — kto sięgnie po tytuł? Odpowiedź poznamy w sobotę, po wielkim finale. W czwartek rozegrano półfinały, które dostarczyły ogromnych emocji i nieoczekiwanych zwrotów akcji.

    Najpierw awans do finału wywalczyła Mirra Andriejewa, pokonując Hailey Baptiste 6:4, 7:6 (8), choć końcówka drugiego seta była dla niej niezwykle nerwowa. Rosjanka zmarnowała dużą przewagę i musiała bronić dwóch piłek setowych, ale ostatecznie dopięła swego i zameldowała się w decydującym meczu.

    Wieczorem oczy kibiców skierowały się na starcie Marty Kostiuk z Anastazją Potapową. Ten mecz miał dodatkowy kontekst i od początku było jasne, że emocji nie zabraknie. Ukrainka przystępowała do spotkania z imponującą serią 10 zwycięstw na mączce i była w świetnej formie. Z kolei Potapowa znalazła się w turnieju niemal przypadkiem — jako „szczęśliwa przegrana”, po wycofaniu się Madison Keys. I tę szansę wykorzystała znakomicie, eliminując po drodze m.in. Jelenę Rybakinę.

    Początek półfinału należał do Kostiuk. Ukrainka szybko objęła prowadzenie 3:0 i kontrolowała przebieg gry. Choć Potapowa próbowała się jeszcze ratować, nie była w stanie nawiązać równorzędnej walki. Set zakończył się wynikiem 6:2, a Rosjanka (reprezentująca obecnie Austrię) popełniła aż 21 niewymuszonych błędów.

    Druga partia przyniosła jednak całkowite odwrócenie ról. Kostiuk straciła rytm, zaczęła się mylić, a Potapowa wykorzystała moment słabości rywalki. Szybko zrobiło się 5:0 i choć Ukrainka uniknęła „bajgla”, set zakończył się wynikiem 6:1 dla Potapowej.

    Decydująca odsłona znów przyniosła zwrot akcji. Tym razem to Kostiuk wróciła do swojej gry, a Potapowa zaczęła popełniać błędy. Efekt był błyskawiczny — 4:0 dla Ukrainki i praktycznie rozstrzygnięty mecz. Ostatecznie Kostiuk zwyciężyła 6:2, 1:6, 6:1, meldując się w finale. W jej boksie triumfowała trenerka Sandra Zaniewska, która symbolicznie pokazała kartę – waleta karo.

    Po zakończeniu spotkania doszło do sytuacji, której można było się spodziewać. Kostiuk nie podała ręki Potapowej. Już wcześniej zapowiadała, że nie zamierza tego robić wobec zawodniczek związanych z Rosją, które nie potępiły wojny. Wyjątek zrobiła jedynie dla Darii Kasatkiny, która otwarcie sprzeciwiła się agresji.

    — To niczego nie zmienia. Zmiana paszportu bez jasnego stanowiska to za mało — podkreślała Ukrainka jeszcze przed meczem.

    Finał zapowiada się więc nie tylko jako sportowe widowisko, ale także starcie dwóch mocnych osobowości.

  • Narzeczony zrobił to po porażce Sabalenki w Madrycie. Musiała skomentować

    Narzeczony zrobił to po porażce Sabalenki w Madrycie. Musiała skomentować

    Aryna Sabalenka sprawiła niemałą sensację, odpadając w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 Madrid Open po porażce z Hailey Baptiste. Białorusinka, która przed rokiem triumfowała w stolicy Hiszpanii, tym razem musiała uznać wyższość rywalki i pożegnała się z marzeniami o obronie tytułu. Krótko po meczu głos w mediach społecznościowych zabrał jej narzeczony, Georgios Frangulis, a odpowiedź tenisistki pojawiła się niemal natychmiast.

    Sabalenka przyjechała do Madrytu jako główna faworytka i trudno było się temu dziwić – broniła trofeum wywalczonego przed rokiem. Początek tegorocznych zmagań również układał się po jej myśli. Najpierw pokonała Peyton Stearns, następnie wygrała z Jaqueline Cristian, a w 1/8 finału po zaciętym, trzysetowym pojedynku wyeliminowała Naomi Osaka.

    Prawdziwe zaskoczenie przyniósł jednak ćwierćfinał. Na korcie Manolo Santana liderka rankingu napotkała ogromny opór ze strony Baptiste. Amerykanka przegrała pierwszego seta, ale w dwóch kolejnych zaprezentowała się znacznie lepiej, grając odważnie i agresywnie. Ostatecznie Sabalenka uległa 6:2, 2:6, 6:7 (6).

    Po spotkaniu Białorusinka wskazała moment przełomowy: przyznała, że dwa podwójne błędy serwisowe na początku drugiego seta dodały rywalce pewności siebie. Podkreśliła również, że Baptiste zaczęła grać śmielej i zasłużyła na słowa uznania.

    Po meczu aktywny w sieci był także Frangulis, który opublikował na Instagramie zdjęcia z pobytu w Madrycie, w tym wspólne fotografie z Sabalenką. Wpis szybko przyciągnął uwagę kibiców, a wśród licznych komentarzy pojawił się również ten od samej tenisistki. Sabalenka krótko, lecz wymownie odpowiedziała po portugalsku: „Kocham cię”.

  • Świątek wypadła z czołówki. Ekspert nie ma wątpliwości. Nadszedł bolesny cios

    Świątek wypadła z czołówki. Ekspert nie ma wątpliwości. Nadszedł bolesny cios

    Jak na razie pod wodzą nowego trenera Iga Świątek nie zaprezentowała jeszcze pełni swoich możliwości. W Madrycie przeszkodziła jej choroba, po której została zmuszona skreczować w meczu trzeciej rundy. Tym samym zostały jeszcze dwa turnieje, które rozegra na ukochanej mączce. Zdaniem jednego z ekspertów Polka nie należy już do czołówki zawodniczek na ziemnych kortach.
    Iga Świątek w sportowej koszulce i fioletowej czapce z daszkiem na korcie tenisowym

    Iga ŚwiątekLi Jing / XINHUA / Xinhua via AFPAFP

    Po intensywnych treningach na Majorce – pod okiem Francisco Roiga i Rafaela Nadala – Iga Świątek rozpoczęła sezon na mączce od WTA 500 Stuttgart. Tam na start pokonała Laurę Siegemund, jednak w ćwierćfinale lepsza okazała się Mirra Andriejewa.

    Później mistrzyni Wimbledonu udała się na “tysięcznik” do Madrytu. W stolicy Hiszpanii na start bezproblemowo wygrała z Darią Snigur, a potem zmierzyła się z Ann Li. Niestety w trakcie pojedynku przeciwko Amerykance odezwała się… choroba. – Ostatnie dwa dni były dość okropne, chyba złapałam jakiegoś wirusa. W niektórych momentach czułam się dobrze, a w innych naprawdę źle. Nie miałam ani odrobiny energii, nie czułam się stabilnie i po prostu fizycznie czułam się naprawdę kiepsko – tłumaczyła po meczu 24-latka. Skończyło się kreczem i odpadnięciem z zawodów.

    Były tenisista mówi wprost. “Temat Igi jest tematem trudnym”. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Zobaczył, co Świątek zrobiła w Madrycie. I wydał werdykt. To zaboli

    Tym samym w obecnym sezonie na ten moment bilans Świątek na kortach ziemnych wynosi 2-2. Nie od dziś wiadomo, że mączka to ulubiona nawierzchnia Raszynianki. W końcu na jej koncie znajdziemy cztery puchary Roland Garros oraz tytuły przywiezione ze Stuttgartu, Madrytu czy Rzymu.

    Czy mimo słabszej dyspozycji 24-latkę nadal można umieścić w gronie najlepszych tenisistek na mączce? Klarowną i o nieco bolesną opinię w tym temacie ma Sam Querrey.

    – Na “Tennis Channel” omawialiśmy obecnie pięciu najlepszych zawodników na kortach ziemnych, a ja nie umieściłem Igi w pierwszej piątce – rozpoczął były amerykański tenisista w podcascie “Nothing Major Show”, cytowany przez “The Tennis Gazette”.

    – Spotkało się to z pewnym sprzeciwem ze względu na jej wyniki na kortach ziemnych w ciągu ostatnich pięciu lat. Przez ostatnie pięć lat była najlepsza. Ale obecnie już nią nie jest – powiedział wprost ekspert.

    Następnie zwrócił uwagę na fakt, iż w przypadku Igi Świątek obecnie zawodzić mogą kwestie mentalne. – Myślę, że pewność siebie to najważniejsza cecha w tenisie. Przyjechała do Madrytu, nie mając na koncie żadnego półfinału! Nie mogła być teraz zbyt pewna siebie – podsumował.

    Podobną opinię wygłosił inny z fachowców, Steve Johnson. – Z szacunku umieściłbym ją na piątym miejscu, ale nie sądzę, żeby była bliska piątej pozycji. Umieściłbym ją tam na podstawie dotychczasowych wyników, ale nie uważam, że jest obecnie piątą najlepszą zawodniczką (na mączce – red). Do tego tygodnia nie wciskałem przycisku paniki, ale teraz oficjalnie to zrobiliśmy – dodał.

    Za tydzień Polka rozpocznie zmagania na WTA 1000 Rzym, a potem przystąpi do Roland Garros.
    Osoba ubrana w sportową białą kurtkę i czapkę z daszkiem, widoczne logotypy Oshee oraz On, lekko rozchylone usta, w tle rozmyty widok z konturami sylwetek ludzkich.

    Iga Świątek została rozstawiona z “4” podczas turnieju WTA 1000 w MadrycieDennis Agyeman / Spain DPPI / DPPI via AFPAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekBERTRAND GUAY / AFPAFP
    Tenisistka w ciemnym stroju i białej czapce zakrywa dłonią twarz w geście wyrażającym emocje, stojąc na korcie tenisowym, w tle rozmyta widownia.

    Iga ŚwiątekAFP

    Vit Kopriva – Rafael Jodar. Skrót meczu.

  • Sabalenka miała sześć piłek meczowych i przegrała. Tak się tłumaczy

    Sabalenka miała sześć piłek meczowych i przegrała. Tak się tłumaczy

    Aryna Sabalenka nie obroni tytułu w turnieju WTA 1000 w Madrycie. Liderka światowego rankingu odpadła w ćwierćfinale po porażce 6:2, 2:6, 6:7 z Amerykanką Hailey Baptiste. Sabalenka miała sześć piłek meczowych w trzecim secie, w tym pięć przed tie-breakiem. – Miałam kilka okazji w trzecim secie, ale czułam też, że w niektórych punktach byłam trochę poganiana – zauważyła Sabalenka.
    Fot. Violeta Santos Moura / REUTERS

    Aryna Sabalenka to jedna z dwóch tenisistek, która wygrywała turniej WTA w Madrycie aż trzykrotnie. Jako pierwsza dokonała tego Czeszka Petra Kvitova, która wygrywała ten turniej w 2011, 2015 i 2018 r. Potem do tego grona dołączyła Sabalenka, która wygrywała edycje w 2021, 2023 i 2025 r. W zeszłym roku Białorusinka pokonała w finale 6:3, 7:6 (3) Amerykankę Coco Gauff. Teraz już wiadomo, że Sabalenka nie obroni tytułu, bo odpadła w ćwierćfinale po pojedynku z Hailey Baptiste (6:2, 2:6, 6:7).

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
    Dlatego Sabalenka nie wykorzystała sześciu meczboli. “Rywalka zagrała odważnie”

    Sabalenka miała łącznie aż sześć piłek meczowych, z czego pięć jeszcze przed tie-breakiem przy stanie 5:4 i serwisie rywalki. Dlaczego Białorusinka tego nie wykorzystała?

    – Hailey zagrała kilka świetnych akcji. Ja miałam kilka szans, ale ich nie wykorzystałam. Uważam, że rywalka zagrała bardzo odważnie w momentach, gdy miałam piłki meczowe. I to właśnie zrobiło różnicę. To był trudny mecz. Ona grała bardzo dobrze, ja też. Miałam kilka okazji w trzecim secie, ale czułam też, że w niektórych punktach byłam trochę poganiana. Czasami trzeba się uczyć, wyciągnąć wnioski i iść dalej – powiedziała Sabalenka, cytowana przez serwis puntodebreak.com.

    – W Miami nie dałam Baptiste wielu szans i nie potrafiła przełamać mojego serwisu. Tutaj, w pierwszym gemie drugiego seta, popełniłam dwa podwójne błędy serwisowe i czułam, że to dodało jej pewności siebie. Od tego momentu zaczęła grać bardziej agresywnie. Nie do końca było tak, że nie miałam presji. Po prostu grałam na korcie, próbowałam znaleźć sposób na wygranie meczu. Dziś mi się nie udało. W ogóle nie myślałam o swojej zwycięskiej passie – dodała Białorusinka.

    Zobacz też: Tak zagrał Hurkacz w Challengerze. Zmarnował trzy piłki meczowe

    Ostatnio Sabalenka mogła pochwalić się serią 15 wygranych meczów z rzędu. Jej pierwsza porażka w sezonie miała miejsce w finale wielkoszlemowego Australian Open, gdzie przegrała 4:6, 6:4, 4:6 z Kazaszką Jeleną Rybakiną.

    Teraz Sabalenka weźmie udział w turnieju WTA 1000 w Rzymie, który potrwa w dniach 5-17 maja. W zeszłym roku Sabalenka dotarła tam do ćwierćfinału, w którym przegrała 4:6, 3:6 z Chinką Qinwen Zheng.

  • Tenisistka zaczepiła Igę Świątek i się zaczęło. “Dziewczyno…”

    Tenisistka zaczepiła Igę Świątek i się zaczęło. “Dziewczyno…”

    Niemałe emocje wywołała Carson Branstine. Niezbyt utytułowana, ale mimo to dość popularna tenisistka, wstawiła na TikToka nagranie, na którym żartobliwie narzeka na problemy, z jakimi zmagają się tenisistki z niższych partii rankingu WTA. Wypowiedziała tam m.in. słowa dotyczące dopingu, dość ewidentnie odnosząc się do Igi Świątek. To wywołało reakcję wielu fanów, którzy stanęli w obronie Polki.
    Branstine i Świątek
    fot. REUTERS/Kai Pfaffenbach fot. Screen: Carson Branstine/TikTok

    O Carston Branstine głośniej zrobiło się podczas zeszłorocznego Wimbledonu. Kanadyjka odpadła co prawda w I rundzie z Aryną Sabalenką, ale została zauważona przez media, zwłaszcza brytyjskie. Jej nietuzinkowa uroda sprawiła, iż okrzyknięto ją nawet “najpiękniejszą tenisistką Wimbledonu 2025”, natomiast sama Branstine na co dzień korzysta właśnie z urody, pracując jako modelka. Mimo to w wywiadach nie ukrywała, że finansowo tenis jest dla niej dużym wyzwaniem.

    Zobacz wideo Kamil Nalepka: Udowodnił, że jest w stanie grać, wytrzymał to ciśnienie
    Popularna tenisistka postanowiła ponarzekać. Oczywiste nawiązanie do Świątek

    Kanadyjka zresztą nie gryzie się w język w tej sprawie. Jej wrzucone we wtorek 28 kwietnia wideo na TikToku wywołało niemałe poruszenie. Branstine w sarkastyczny sposób narzeka w nim na problemy tenisowego świata dla słabszych zawodników. Zwłaszcza na bardzo wysokie koszty i horrendalne kary, jesli ktoś nagle się wycofa z turnieju. Odniosła się też do ogromnych cen ubezpieczenia zdrowotnego na turniejach, jako że sama jest obecnie poważnie kontuzjowana, a urazu doznała w eliminacjach do Australian Open. Nie zabrakło również ciosu związanego z dopingiem.

    – Tak, miała pozytywny wynik testu. Ale jest numerem jeden na świecie, potrzebujemy jej. Z drugiej strony zawodniczka nr 300. w rankingu światowym ma pozytywny wynik spowodowany skażonym mięsem i jej dajemy 4 lata dyskwalifikacji, bo jej nie potrzebujemy – powiedziała Branstine. Fani nie mieli wątpliwości, że to nawiązanie do Igi Świątek, która w 2024 roku po znalezieniu w jej organizmie śladowych ilości zabronionej trimetazydyny, otrzymała miesiąc zawieszenia.
    Fani stanęli w obronie Igi. Nie przebierali w środkach

    Reakcje na te słowa nie były zbyt pozytywne. “Dzień, w którym tenisiści nauczą się czytać, będzie najlepszym dniem w historii”, “Rozumiem, że to może być frustrujące dla kogoś niżej w rankingu, ale mówienie o dopingu odniesieniu do Świątek i najpewniej Sinnera też, jest absurdalne”, “Dziewczyno, zajmij się najpierw dotarciem w turnieju tak daleko, by zmierzyć się w ogóle z Igą, a potem w nią uderzaj” – to tylko niektóre z nadających się do cytowania komentarzy na portalu X.

    Jeden z fanów stwierdził także, że Branstine odniosła się najpewniej także do Tary Moore. Brytyjka otrzymała w 2025 roku czteroletnią dyskwalifikację, po tym, jak nie uznano jej argumentacji, że zabronione substancje były w zakażonym mięsie, które spożyła nieświadomie. – Zapomniała dodać, że poziom sterydów anabolicznych w próbce Tary Moore był jakieś 10000 razy wyższy, niż trimetazydyny w próbce Igi – napisał.

  • Klęska Sabalenki, od razu znalazła “winną”. Białorusinka bez ogródek

    Klęska Sabalenki, od razu znalazła “winną”. Białorusinka bez ogródek

    Tegoroczna edycja turnieju WTA 1000 w Madrycie obfituje w niespodzianki, do półfinału zmagań dotarła tylko jedna tenisistka z czołowej “10” światowego rankingu. Nie jest nią Aryna Sabalenka, która w ćwierćfinale poniosła sensacyjną klęskę, została wyeliminowana przez Hailey Baptiste. Po spotkaniu Białorusinka pojawiła się na konferencji prasowej, podczas której już na chłodno przeanalizowała przyczyny porażki. Szybko znalazła “winną” takiego obrotu spraw, odniosła się także do poprzedniego starcia z Amerykanką.

    Aryna Sabalenka w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Madrycie przegrała z Hailey BaptisteJOSE BRETONAFP

    W czasie, gdy Iga Świątek skreczowała w meczu trzeciej rundy, a Jelena Rybakina i Coco Gauff przegrały swoje starcia o ćwierćfinał, Sabalenka należycie wywiązywała się z roli faworytki. Białorusinka najpierw bez straty seta odprawiła Peyton Stearns Jaqueline Cristian, później szybko podniosła się po przegranej partii w czwartej rundzie z Naomi Osaką, oddając rywalce zaledwie pięć gemów.

    Tenisistka z Mińska po ograniu podopiecznej Tomasza Wiktorowskiego znalazła się już o trzy kroki od obrony tytułu, jednak dość nieoczekiwanie musiała uznać wyższość rozstawionej z “30” Baptiste. Wprawdzie liderka światowego rankingu wygrała pewnie pierwszego seta (6:2), ale w drugiej partii zaczęła popełniać podwójne błędy serwisowe, co wyraźnie podbudowało rywalkę. Amerykanka wygrała 6:2, w trzeciej odsłonie meczu z kolei wybroniła sześć piłek meczowych, pieczętując sensacyjny triumf nad pierwszą rakietą świata (2:6, 6:2, 7:6(6)).

    WTA Madryt. Aryna Sabalenka przemówiła po porażce z Hailey Baptiste

    Po przegranym meczu Sabalenka pojawiła się na konferencji prasowej. I zwróciła uwagę na jej zdaniem moment przełomowy tego spotkania – był to początek drugiego seta, gdy popełniła dwa podwójne błędy serwisowe. Tym samym Białorusinka dała do zrozumienia, że to ona jest “winna” tego, jak później potoczył się bój o półfniał.

    “W pierwszym gemie, w drugim secie, po prostu popełniłam dwa podwójne błędy serwisowe znienacka. Wydawało się, że to dodało jej wiary. Potem zaczęła grać bardziej agresywnie. Grała odważnie. Cóż mogę powiedzieć? Brawo” – powiedziała.

    Liderka rankingu WTA nawiązała także do poprzedniego meczu z Amerykanką – w ćwierćfinale ostatniego turnieju w Miami pokonała ją 6:4, 6:4.

    Mam wrażenie, że w Miami nie dałam jej wielu szans. Nie potrafiła przełamać mojego serwisu

    Baptiste najwyraźniej wyciągnęła wnioski z poprzedniego starcia z tenisistką z Mińska, ta z kolei popełniała błędy, które stanowiły szansę dla Amerykanki. A ta ją wykorzystała, dzięki czemu to ona zagra w półfinale z Mirrą Andriejewą.
    Tenisistka w sportowym stroju z łańcuszkiem na szyi, z ręką przy twarzy w geście zamyślenia lub frustracji, na tle rozmytej publiczności i kortu.

    Aryna Sabalenka, Madryt 2026Jose Breton/NurPhotoAFP
    Aryna Sabalenka rywalizowała z Eliną Switoliną o awans do finału WTA 1000 w Madrycie

    Aryna SabalenkaPIERRE-PHILIPPE MARCOU / AFPAFP
    Zawodniczka tenisowa w różowym stroju z włosami upiętymi w kok, wyrażająca zdziwienie lub frustrację, unosi jedną dłoń z rozłożonymi palcami, z widoczną biżuterią na szyi i nadgarstku.

    Aryna SabalenkaRich StorryAFP

    Stefanos Tsitsipas – Casper Ruud. Skrót meczu.

  • Sabalenka wyeliminowana z turnieju WTA Madryt. Sześć meczboli nie wystarczyło

    Sabalenka wyeliminowana z turnieju WTA Madryt. Sześć meczboli nie wystarczyło

    Wtorkowe ćwierćfinały turnieju WTA 1000 w Madrycie w górnej części drabinki singlowej przyniosły ogromne emocje i niespodziewane rozstrzygnięcia. Rywalizację rozpoczęło starcie Mirry Andriejewej z Leylah Fernandez, które zakończyło się zwycięstwem młodej Rosjanki. Dzięki temu mogła ona ze spokojem oczekiwać na swoją półfinałową rywalkę. Wieczorem, na korcie Manolo Santana Stadium, pojawiła się Aryna Sabalenka, która zmierzyła się z Hailey Baptiste. Spotkanie okazało się prawdziwym thrillerem, zakończonym sensacyjną porażką liderki światowego rankingu – mimo że miała aż sześć piłek meczowych.

    Po wymagającej serii turniejów w ramach Sunshine Double Sabalenka zdecydowała się odpuścić zawody WTA 500 w Stuttgarcie. Jej nieobecność wykorzystała Jelena Rybakina, która sięgnęła po tytuł w Porsche Tennis Grand Prix i wyprzedziła Białorusinkę w rankingu Race 2026. Przed turniejem w Madrycie przewaga mistrzyni Australian Open wynosiła 183 punkty. Jednak niespodziewana porażka Rybakiny w stolicy Hiszpanii – gdzie uległa Anastazji Potapowej – otworzyła Sabalence drogę do odzyskania prowadzenia w zestawieniu. Warunkiem było jednak dotarcie co najmniej do półfinału.

    Wieczorne spotkanie Sabalenki z Baptiste rozpoczęło się zgodnie z przewidywaniami. Białorusinka pewnie wygrała swoje pierwsze gemy serwisowe, a dzięki skutecznej grze na returnie szybko objęła prowadzenie 3:0. Kontrolowała przebieg pierwszego seta, choć w pewnym momencie pozwoliła rywalce wrócić do gry. Ostatecznie jednak zakończyła partię wynikiem 6:2.

    Drugi set przyniósł niespodziewany zwrot. Sabalenka zaczęła popełniać seryjnie podwójne błędy serwisowe, co wyraźnie wpłynęło na jej pewność siebie. Baptiste wykorzystała ten moment, przejęła inicjatywę i zaczęła dominować na korcie. Choć Białorusinka próbowała jeszcze odrabiać straty, Amerykanka utrzymała przewagę i wygrała seta również 6:2, doprowadzając do decydującej odsłony.

    Na początku trzeciego seta Sabalenka wróciła do gry i szybko objęła prowadzenie 2:0. Jednak i tym razem nie zdołała utrzymać kontroli nad wydarzeniami. Baptiste zaczęła coraz śmielej atakować, doprowadzając do kolejnych przełamań. Kluczowe momenty meczu obfitowały w zwroty akcji – obie zawodniczki miały swoje szanse, a napięcie rosło z każdym gemem.

    Przy stanie 5:4 dla Sabalenki to ona serwowała po zwycięstwo i miała kilka piłek meczowych, jednak żadnej z nich nie wykorzystała. Baptiste zdołała się obronić i doprowadziła do remisu. Ostatecznie o losach spotkania zdecydował tie-break. W nim również nie brakowało emocji – Sabalenka prowadziła, ale Amerykanka odrobiła straty i przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę.

    Hailey Baptiste wygrała całe spotkanie 2:6, 6:2, 7:6(6), odnosząc największy sukces w swojej dotychczasowej karierze. W półfinale zmierzy się z Mirrą Andriejewą. Dla Sabalenki to bolesna porażka – nie tylko odpadła z turnieju, ale także straciła szansę na powrót na prowadzenie w rankingu Race, w którym nadal na czele pozostaje Jelena Rybakina.

  • Znów się nie udało. Sabalenka daleko za Świątek. Trzeci raz stało się to samo

    Znów się nie udało. Sabalenka daleko za Świątek. Trzeci raz stało się to samo

    Tegoroczny turniej Mutua Madrid Open przyniósł wyjątkowo nieoczekiwane rozstrzygnięcia. Do ćwierćfinałów awansowały zaledwie dwie zawodniczki z czołowej dziesiątki rankingu WTA, a tylko jedna z nich była rozstawiona w gronie 1–8. Chodziło o Aryna Sabalenka – trzykrotną triumfatorkę madryckiej imprezy, która miała realną szansę zostać pierwszą tenisistką z czterema tytułami na kortach Caja Mágica. Ten scenariusz jednak się nie spełnił. We wtorek Białorusinka sensacyjnie uległa Hailey Baptiste, mimo że dysponowała aż sześcioma piłkami meczowymi. Co więcej, wraz z porażką przepadła także kolejna okazja na przełamanie niekorzystnej serii.

    Już sam zestaw ćwierćfinalistek był sporym zaskoczeniem. W tej fazie zabrakło takich gwiazd jak Iga Świątek, Jelena Rybakina, Coco Gauff czy Jessica Pegula. Część z nich zmagała się z problemami zdrowotnymi, co znacząco wpłynęło na przebieg rywalizacji. W grze o półfinał pozostała jednak młoda Mirra Andriejewa, która jako druga zawodniczka z TOP 10 zdołała dotrzeć tak daleko.

    W tej sytuacji wiele wskazywało na to, że Sabalenka, będąca w znakomitej formie, pewnie wykorzysta swoją szansę. Białorusinka wygrała aż 26 z ostatnich 27 spotkań, triumfowała w trzech z czterech turniejów, w których brała udział, a w każdym z nich docierała do finału. Madryt od lat jej sprzyja – szybkie korty i specyfika położenia idealnie pasują do jej stylu gry.

    Mimo to na korcie Manolo Santana Stadium doszło do sensacji. Sabalenka przegrała z Baptiste, która do turnieju przystępowała jako zawodniczka z drugiego szeregu i ledwo zmieściła się w gronie rozstawionych. Było to ich drugie starcie w krótkim czasie – miesiąc wcześniej spotkały się w Miami, również w ćwierćfinale. Wówczas Sabalenka także miała swoje szanse, prowadziła w kluczowych momentach obu setów, ale nie potrafiła ich wykorzystać.

    W Madrycie początek meczu należał do Amerykanki, która wygrała pierwszego seta 6:2, dominując tempem i siłą uderzeń. Sabalenka po rozmowie z trenerem zmieniła ustawienie, co przyniosło efekt – drugą partię wygrała w identycznym stosunku. W decydującym secie emocje sięgnęły zenitu. Białorusinka prowadziła już 2:0, później jednak straciła przewagę i przegrywała 3:4. Baptiste także miała swoje problemy, szczególnie przy serwisie, ale w kluczowych momentach potrafiła się bronić.

    Najbardziej dramatyczny był końcowy fragment spotkania. Amerykanka obroniła pięć piłek meczowych przy stanie 4:5, doprowadziła do tie-breaka, w którym Sabalenka prowadziła już 4:1 i miała kolejną okazję do zamknięcia meczu. Ostatecznie jednak to Baptiste zachowała więcej zimnej krwi i odwróciła losy rywalizacji.

    Dzięki temu to ona zmierzy się w półfinale z Andriejewą, a Sabalenka po raz kolejny musi pogodzić się z utratą szansy na poprawienie swojej serii zwycięstw. Białorusinka wciąż nie potrafi przebić bariery 15 wygranych meczów z rzędu – podobna sytuacja miała miejsce już kilkukrotnie, gdy przegrywała niespodziewanie z niżej notowanymi rywalkami.

    Dla porównania, Iga Świątek w 2022 roku osiągnęła imponującą serię 37 kolejnych zwycięstw, którą zakończyła dopiero Alizé Cornet podczas Wimbledon. To wciąż najlepszy wynik w XXI wieku.

    Sabalenka teraz przeniesie się do rywalizacji w Internazionali BNL d’Italia, a następnie wystąpi w Roland Garros. W optymistycznym scenariuszu może tam rozegrać nawet kilkanaście spotkań, jednak na realną szansę pobicia swojej „klątwy piętnastu zwycięstw” najprawdopodobniej będzie musiała poczekać do sezonu trawiastego.

    https://x.com/BastienFachan/status/2049229010505191567?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2049229010505191567%7Ctwgr%5Ebc384ac7d07faae1ce9cea9e0ef5314bee7afd1d%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Ftenis%2Fnews-znow-sie-nie-udalo-sabalenka-daleko-za-swiatek-trzeci-raz-stnId23470200

  • Sabalenka “przewidziała” swoją przyszłość. Tak teraz wygląda jej życie

    Sabalenka “przewidziała” swoją przyszłość. Tak teraz wygląda jej życie

    Aryna Sabalenka od lat należy do ścisłej elity kobiecego tenisa i regularnie odnosi znaczące sukcesy na światowych kortach. Sport nie jest jednak jedyną dziedziną, która zajmuje ważne miejsce w jej życiu. Już kilka lat temu zdradziła, co sprawia jej przyjemność poza rywalizacją – choć wtedy nie przypuszczała, że z czasem stanie się to niemal codziennym elementem jej rzeczywistości.

    Białorusinka to dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w świecie tenisa. Od kilku sezonów utrzymuje się w czołówce rankingu WTA, a zainteresowanie mediów towarzyszyło jej jeszcze zanim sięgnęła po pozycję liderki. Jej ofensywny styl gry oraz charyzmatyczna osobowość sprawiły, że szybko stała się jedną z głównych twarzy kobiecego touru.

    Choć na korcie kojarzona jest przede wszystkim z siłą, determinacją i sportową zadziornością, poza nim pokazuje zupełnie inne oblicze. W jednym z wywiadów sprzed kilku lat przyznała, że lubi dbać o swój wizerunek i brać udział w sesjach zdjęciowych. Jak sama mówiła, sprawia jej satysfakcję możliwość zobaczenia siebie w eleganckim wydaniu – w makijażu i stylowych kreacjach – mimo że na co dzień nie czuje się związana ze światem glamour.

    Z perspektywy czasu widać, że to zainteresowanie przerodziło się w coś znacznie większego. Obecnie Sabalenka funkcjonuje nie tylko jako gwiazda sportu, ale także jako ważna postać w świecie mody. Regularnie pojawia się na prestiżowych wydarzeniach, zasiada w pierwszych rzędach pokazów znanych projektantów i współpracuje z renomowanymi markami, w tym z domem mody Gucci. Coraz częściej gości również na okładkach magazynów, udowadniając, że można łączyć karierę sportową z wyrazistym, kobiecym wizerunkiem.

    Aktualnie Sabalenka przebywa w Madrycie, gdzie bierze udział w turnieju Mutua Madrid Open i broni wywalczonego przed rokiem tytułu. W ćwierćfinale zmierzy się z Amerykanką Hailey Baptiste. Spotkanie zaplanowano na wtorek 28 kwietnia, nie wcześniej niż na godzinę 20:00.

  • Na dłoni Światek luksusowy zegarek. Trzeba zapłacić za niego fortunę

    Na dłoni Światek luksusowy zegarek. Trzeba zapłacić za niego fortunę

    Od kilku dni kibice w Polsce z niepokojem śledzą informacje dotyczące zdrowia Iga Świątek. Zawodniczka z Raszyna była zmuszona skreczować w sobotnim meczu przeciwko Ann Li, którego stawką był awans do czwartej rundy prestiżowego turnieju w Madrycie. Jeszcze wcześniej jednak Polka korzystała z pobytu w Hiszpanii, zwiedzając stolicę i dzieląc się zdjęciami w mediach społecznościowych. Na jednej z fotografii uwagę przykuwał luksusowy zegarek marki Rolex, którego wartość sięga sześciocyfrowej kwoty.

    Początek sezonu na kortach ziemnych nie układa się po myśli Świątek. Podopieczna Francisco Roig nie osiągnęła oczekiwanego wyniku w Stuttgarcie, a jeszcze trudniejsze chwile przeżyła podczas rywalizacji w Madrycie. Turniej zakończyła już po drugim występie. Powodem były problemy zdrowotne – choć w starciu z Li udało jej się wygrać jednego seta, to w decydującej partii, przy stanie 0:3, zdecydowała się poddać mecz. Nawet interwencja medyczna nie pozwoliła jej kontynuować gry.

    Po spotkaniu tenisistka wyjaśniła, że od kilku dni zmagała się z wirusem. Podkreślała, że jej samopoczucie było bardzo niestabilne – momentami czuła się lepiej, by za chwilę całkowicie opadać z sił. Brak energii i ogólne osłabienie sprawiły, że nie była w stanie rywalizować na odpowiednim poziomie.

    Mimo tych problemów zdrowotnych, pobyt w Madrycie nie był dla niej wyłącznie trudnym doświadczeniem. W wolnych chwilach zawodniczka spędzała czas na zwiedzaniu miasta w towarzystwie koleżanek z touru, dokumentując te momenty na Instagramie.

    Jedno ze zdjęć wzbudziło szczególne zainteresowanie – nie tylko ze względu na tło, ale także na zegarek, który miała na nadgarstku. Okazało się, że jest to model Rolex Yacht-Master. To ekskluzywny czasomierz, ceniony zarówno za funkcjonalność, jak i elegancki design. Wykonany z wysokiej jakości materiałów, często wybierany jest przez miłośników żeglarstwa i luksusowego stylu życia. Jego cena sięga około 100 tysięcy złotych, a dostępny jest w różnych wariantach kolorystycznych. Świątek zdecydowała się na wersję w odcieniach złota i czerni.